IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Nadiry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Wrz 03, 2013 6:15 pm

Szlachetna ze względu na swoją ciążę, też nie jeździła i chodziła wszędzie, kiedy to Teiji ją musiał pilnować. A ostatnie dni to zupełnie spędziła tylko w tym domu i jego okolicach. Tym razem nie miała niespodzianek, jak przy ostatnich ciążach więc mogłaby nawet w spokoju urodzić dziecko.
- Ale nic się nie stało. Cieszę się że wpadłaś. Czekam na Kyubiego, ale ten kretyn nie reaguje na moje wiadomości.
Teraz to się naburmuszyła mając chyba na Kyubiego focha. Sądziła że żartobliwy sms sprowadzić go tutaj do niej, ale się pomyliła. Albo komórka mu się popsuła lub rozładowała, lekceważy sobie ją albo też obliczył, że to jeszcze nie ten czas na poród. A co gdyby wcześniak miał być?
Usiadła z Yuki na kanapie. Na jej pytanie spojrzała na swój brzuch pogładziwszy dłonią.
- Jeżeli dobrze policzyłam to w tym miesiącu. - Odpowiedziała z lekkim uśmiechem, przenosząc spojrzenie na Yuki. Dostrzegła, że była jakaś nie swoja.
- Opowiadaj co u Ciebie. - Jeżeli Yuki musi, to Nadira wysłucha nawet jej problemów.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Wrz 03, 2013 6:16 pm

Cóż, skoro Ringo odmówił współwłaścicielem firmy to mówi się trudno. Dastan potrzebował ich nazwiska, a skoro szlachetny odmówił, to blondas nie miał wyjścia jak zapomnieć o całej sprawie. Nie będzie przecież rozmawiał na ten temat z Samuru, bo Naizenowi nie przypadnie to do gustu. Najwyraźniej będzie musiał poczekać jeszcze kilka lat, aż będzie go stać na tyle, by otworzyć samodzielnie firmę, licząc na inwestorów.
Dał się grzecznie zawieść do Zamku, choć raczej pocieszony nie był myślą, że nie było Hiro. On się znał na rzeczy i bardziej liczył na pomoc białowłosego szlachetnego. Kiedy tylko zajęto się zmianą jego opatrunków i podleczeniem ran, żeby szybciej doszedł do siebie, zapakował wciąż nieprzytomną szlachetną do samochodu, jaki zostawił na cmentarzu i odjechał w stronę posiadłości matki. Cóż, w połowie drogi znów mu się pogorszyło i doszedł do wniosku, że nie będzie się pchał tak daleko do matki, tylko odwiedzi ciotkę i zapyta o gościnę dla nieprzytomnej narzeczonej. Wiedział, że Nadira nie przepadała za nieproszonymi gośćmi, więc miał nadzieję, że wybaczy mu ten nietakt. Szczególnie, że nie dał rady dojechać do domu matki, więc musiał zrobić przystanek. Znów zwrócił krew, jaka zebrała mu się w płucach i wypluł ją na trawę przed posiadłością ciotki. Z tylnego siedzenia wyjął Aimi i na rękach podszedł do wejściowych drzwi. Swoją drogą wyczuwał zapach matki i co ciekawe ojca, który jakby cuchnął jakimś kotem. Zapukał do drzwi, co prawda nogą, bo na rękach trzymał Mel, szczególnie, że jedna strona ciała była wciąż poparzona. Kiedy Teiji mu już otworzył, wszedł do środka, w butach, do salonu i spojrzał to na ciotkę to na Nad.
- Wybacz za najście i nieproszonego gościa... Ale raczej nie dałbym rady dotrzeć do domu w takim stanie.
Stwierdził, od razu się tłumacząc, dlaczego przyszedł tak bez zapowiedzi.
- Wyczuwam dziwny zapach... ojca.
Jeśli znalazła się jakaś wolna kanapa, położył na niej ciało Mel, jeśli nie, to przeprosił obie kobiety, by zrobiłby trochę miejsca. Nie dał rady utrzymywać już ciała szlachetnej. Aż krew znów pociekła mu kącikiem warg.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 932


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Wrz 03, 2013 6:31 pm

Może jednak zrobiła dobrze, że wpadła w odwiedziny? W końcu mimo wszystko nie powinno się ignorować znajomych, było o dość niegrzeczne, choć zapewne większość z nich znała usposobienie Yuki i wiedzieli, że była ona raczej zamknięta na innych i do osób towarzyskich nie należała. Ale od czasu do czasu wypadało kogoś odwiedzić, a Nadira była najbliżej. Na niezobowiązującą rozmowę mogła jeszcze się zdobyć, choć teraz nie była pewna czy powinna. Mimo wszystko postanowiła się przemóc.
Jak widać Nadira była zła na Kyubiego i nie Yuki się temu nie dziwiła. Kobieta w takim stanie, w tak zaawansowanej ciąży musiała byś pod stałą kontrolą, a uwaga partnera była równie ważna, chociażby z psychicznego punktu widzenia.
- No to niedługo się urodzi. A Kyubim się nie przejmuj, na pewno się pojawi w swoim czasie. Nie powinnaś się teraz denerwować, lepiej się zrelaksuj i odpoczywaj, a nie przejmuj takimi rzeczami. Mówię to jako lekarz.
Uśmiechnęła się słabo, ale całkiem szczerze. Nawet dobrze, że ni było tu Kyubiego, wystarczała jej świadomość faktu, iż w pobliżu był Naizen, ale póki co nie był widoczny na horyzoncie.
Na pytanie kobiety wzruszyła lekko ramionami.
- Nic nadzwyczajnego... Zapewne od Naizena wiesz o wypadku Dastana i o moim ślubie z Ringo. Do tego Yvelin wróciła wreszcie po paru latacg do domu...
Przerwała, nie dokańczając, gdyż w domu pojawiła się osoba, której by sie tu nie spodziewała. Dastan! Gdy pojawił się w progu salonu zerwała się na równe nogi. Wyglądał źle, a Aimi również kwitnąco nie wyglądała.
- Dastan! Co się stało? Nie powinieneś wychodzić bez słowa, powinieneś o tym wiedzieć!
Nie wiedziała, że się z kimś pobił, ale nawet jeżeli, to w tym stanie jakim się znajdował po operacji nie powinien jeszcze zbytnio szarżować i powinien sobie z tego zdawać sprawę. Nie chciała go teraz za to besztać, ani upominać, przede wszystkim trzeba było się zająć tą dwójką. Zwróciła się do Nadiry.
- Nadiro, wybacz że wykorzystam twój dom, ale chyba będę musiała zająć się tą dwójką.
Same kłopoty z tymi dziećmi. A co do Naizena, to na razie zbyła pytanie syna, gdyż nie to było w tym momencie najważniejsze.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Wrz 03, 2013 6:43 pm

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Mimo to Nadira westchnęła opierając się o oparcie kanapy i odchylając głowę do tyłu.
- Znasz go... Spokojna być nie mogę, jeżeli pomyślę że teraz rżnie jakąś ladacznicę, zamiast być tu przy mnie.
No musiała dodać te parę słów. A jak się ten wampir pojawi, to spotka się z patelnią Nadiry. Bo gdzie on do licha jest jak jest potrzebny? No ale to facet. Taki on już jest i chyba pozostanie z nim tylko małżeństwem na papierku.
Wtem skupiła uwagę na Yuki, która udzieliła jej odpowiedzi na pytanie. Skinęła jej głową że wie o wypadku Dastana i jej ślubie z Ringo. W tym zaś czasie znów ktoś dobijał się do drzwi. Teiji oczywiście otworzył wpuszczając młodego Shiroyamę i nagle rozmowa kobiet została przerwana. Yuki od razu zareagowała na obecność Dastana, zaś Nadira nie ukrywała zdziwienia sytuacją. Lecz zdawała sobie powagę z sytuacji.
- Teiji weź ją na górę. - Wydała polecenie lokajowi, który wziął od Dastana Aimi i udał na górę do swojego pokoju, by tam położyć ją na łóżku.
- W porządku Yuki. Rób co musisz. - Sama im nie pomoże w tym stanie, wiec zezwoliła Yuki na działania. [/b]- Jakbyś czegoś potrzebowała, wołaj Teiji'ego. [/b]
Spojrzenie przeniosła zaraz na Dastana, który najwidoczniej wyczuł obecność Naizena. Tego się zaś spodziewałam, ale nie tego że rozróżni jego zapach.
- Jest zmęczony i teraz śpi.
Nie odpowiedziała mu wprost odnośnie zapachu. Być może Dastan stwierdzi, że przez chorobę swoją ma coś nie tak z węchem.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Wrz 03, 2013 7:57 pm

Nie miał pojęcia, że przerwie w tak niemiły sposób rozmowę dwóch pań, ale czy miał jakieś wyjście? No, zawsze mógł przecież doprowadzić do jakiegoś wypadku, choć wówczas zapewne nikt nie byłby zadowolony. Zatem wolał zatrzymać się u ciotki, a później, gdy on i Aimi ochłoną, przeprosić ją jakoś w bardziej należyty sposób. Mimo wszystko był dobrze wychowany i nie mógłby znieść chamstwa, jakie mógłby okazać w stosunku do starszego szlachetnego. Może i poniewierał wampiry o niższej krwi, których zresztą nie znosił, ale szlachetnym okazywał szacunek. Po prostu tak sobie postanowił, nie umiał inaczej.
Dastan skinął głową słudze w podzięce za otwarcie drzwi, choć nie obdarzył go nawet spojrzeniem, tylko od razu znalazł się w salonie, gdzie przebywały obie szlachetne. Oczywiście rzucił mu się w oczy zaawansowany brzuch Nadiry. Kiedy był u niej ostatnim razem, ledwo się odznaczał, a teraz proszę, praktycznie na dniach pojawi się nowy potomek. Na szczęście zdążył już pogratulować, więc nie musiał teraz zaprzątać sobie tym głowy.
– Nie. Chcę ją przy sobie.
Wypalił, gdy czarnowłosa zaproponowała zabranie Aimi na górę. Odchrząknął zaraz, jakby to nie on wypowiedział przed chwilą te słowa. Naprawdę, wystarczy kanapa. Szlachetnej nic się nie stało, na szczęście zdążył ją uratować z łap tej świni. I zrobiłby to za wszelką cenę, byle tylko ten skurwiel nie zgwałcił jego narzeczonej. A że nie był zdolny do walki, to musiał liczyć na ojczyma. Zresztą, teren i tak należał do niego, więc miał prawo wiedzieć, kto się po nim kręci.
– Yuki, proszę Cię. Nie dramatyzuj. Robisz ciotce kłopot.
Westchnąwszy, pokręciwszy z rezygnacją głową. Nic mu poważnego nie było. Był silny jako wampir, wystarczyło jakby go wsparła swoją mocą.
– Nie było Cię w domu, gdy wychodziłem, więc jak miałem powiedzieć?
Spojrzał na nią, układając Mel na kanapie, po czym podłożył jej pod głowę poduszki, żeby miała wygodniej. Zastanawiał się, kiedy wreszcie się obudzi, bo zaczęło go to niepokoić. Aż zdziwił się tym, że przejął się tak bardzo faktem, że jakiś śmieć wtykał palce między nogi jego narzeczonej, wyraźnie chcąc ją zgwałcić. Nie przyznałby się do tego nawet przed samym sobą.
– Wystarczy jak wzmocnisz mnie swoją mocą. Mógłbym prosić o trochę krwi?
Zapytał się Nadiry, zwracając z pytaniem do niej. Sam zaś usiał na kanapie, na wysokości kolan Mel, które zaraz położył sobie na udach. Chciał chwilę odpocząć. Odchylił głowę do tyłu, opierając ją o oparcie kanapy.
- Zmęczony?
Uniósł brwi, zastanawiając się, w co się jego ojciec wpakował. Nie podobał mu się ten zapach, albo może faktycznie to tylko jego wymysł? Musiał to sprawdzić, ale za chwilę. Zlizał językiem krew z warg.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 932


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Wrz 04, 2013 8:54 am

Nie bardzo chciała rozmawiać na pewne tematy, choć jak wiadomo, czasem zrzucenie z siebie ciężaru było niemal jak dobra terapia i działało to kojąco. Mimo wszystko Yuki nie była już taka jak kiedyś i z wieloma sprawami radziła sobie o wiele lepiej, choć nadal pozostawała tą łagodną i wrażliwą wampirzycą, co mimo wszystko i tak często sprawiało jej kłopoty. Rozmowa jednak rozmową, a pojawienie się jej syna i stan w jakim znajdował się on i jego narzeczona zupełnie wyrzuciły z jej głowy poprzednie myśli. W tym wypadku ważniejsi byli oni, a wampirzyca musiała im pomóc.
Trzeba było podjąć jakieś konkretne kroki. Nie wiedziała co się stało i jak bardzo poważny był stan dziewczyny, ale i sam Dastan nie wyglądał za wesoło, choc w miarę trzymał się na nogach.
- Dobrze, to położymy ją na kanapie, albo razem pójdziemy do pokoju. Muszę uleczyć was oboje i lepiej, byś miał dobre wytłumaczenie tej sytuacji. Wystarczy mi zmartwień. Nie chce by coś ci się stało.
Powinien to rozumieć, powinien się domyślać jak Yuki musiała czuć się źle, jak bardzo się bała po tym jak uległ wypadkowi lotniczemu, nie chciała by znów coś mu się stało i zrobiłaby wszystko by ochronić swoje dziecko. A co do jej nieobecności w domu, to no cóż, jak widać własny syn jej nie zauważa, gdyż była w domu cały czas - no prawie, ale nim opuścił on posiadłość była w domu. Trochę ją też zabolał fakt, iż znów zwrócił się do niej po imieniu, a nie "mamo" jak każde normalne dziecko. Dawno nie słyszała z jego ust tego zwrotu i za każdym razem strasznie ją to bolało.
Spojrzała na Nadirę.
- Wybacz za ten "napad" na twój dom. Nie musisz nic robić, usiądź po prostu i się nie przemęczaj.
Lepiej by Nadira nic nie robiła. Ta sytuacja i tak była nieco niesprawiedliwa, a jej dom nagle wypełnił się większą ilością osób i w dodatku rannych. Yuki przystąpiła do Aimi i wyciągając ręce nad jej ciałem, zaczęła proces badania jej obrażeń, a potem ich leczenia (przydałby się konkrety co do ran obu postaci). Spojrzała na wyraźnie zmęczonego syna i miała ochotę go przytulić, ale nie mogła tego zrobić z kilku powodów, skupiła się więc na swoim zadaniu. Myślała, że między nią a synem zaczyna coraz lepiej się układać, ale teraz już nie była tego taka pewna, może to przez wypadek, a może to ona ubzdurała sobie, że może być lepiej.
Przyklęknęła i jedną ręką gładziła włosy Aimi, a drugą zajmowała się leczeniem. Nic więcej na razie nie mówiła. Martwiła się, bała o dzieci i bolało ją to, jak była traktowana, ale to było nieważne, teraz musieli oboje dojść do siebie.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Wrz 04, 2013 5:18 pm

Skoro Dastan nie chciał by Aimi zabrano na górę, gdzie by odpoczęła w spokoju i zregenerowała swoje siły, oraz została podleczona mocą Yuki, to Nadira nie miała nic by ją położył na przeciwległej kanapie. Były tu dwie, więc wszyscy się pomieszczą.
- W porządku. - Odpowiedziała mu na jego prośbę, więc Teiji nie zabierał wampirzycy z rąk blondyna, zezwalając by położył ją na kanapie i samemu usiadł.
Przy okazji Nadira mogła być świadkiem podejścia matki do syna i odwrotnie w przypadku Yuki i Dastana. Młody zwracał się do niej po imieniu. Szczerze by przyznała, że jej syn nigdy się tak do niej nie zwrócił. Rozumiała ból Yuki, więc musiała gdzieś w wychowywaniu popełnić błąd, skoro takie młody ma do niej podejście. Jednakże mieszać się w ich sprawy nie zamierzała.
- Czujcie się jak u siebie. Nie musicie za nic przepraszać. I jakbyś nie zauważyła Yuki, to cały czas siedzę.
Nadira nie miała nic przeciwko nad gościnności bratanka i jego matki. Wręcz cieszyła ją ich obecność pomimo faktu, że trafili tu ranni. Interesowało ją zaś kim jest ta wampirza, nieprzytomna niewiasta. A poza tym, odkąd Dastan pojawił się w tym salonie, Nadira nie wstawała. Cały czas zajmowała swoje miejsce, jedynie gładząc swój brzuch.
- Oczywiście. - Rzekła w odpowiedzi na pytanie Dastanowi, który poprosił o krew. Spojrzała więc na Teiji'ego skinąwszy mu głowa na znak, by przyniósł młodemu krew. Zatem lokaj udał się do kuchni, gdzie wyjął z lodówki czerwoną ciecz i przelał ją do pucharka, jaki przyniósł Dastanowi na tacy.
- Proszę paniczu. - Kulturę lokaj posiadał wysoką. Co trzeba było przyznać. Wtem Nadira utkwiła spojrzenie na Aimi, słysząc jednocześnie pytanie blondyna.
- Tak zmęczony... - Nic więcej nie dodała. Na prośbę Naizena nie mogła nawet jego synowi powiedzieć co mu się przytrafiło. Jednak Dastan mógł zauważyć u niej tę powagę, kiedy przechodzili do tematu Naizena.
- Kim ona jest? - Zapytała o Aimi, zmieniając tym samym temat.
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 358


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Wrz 04, 2013 6:09 pm

Na początku poczuła dziwne ukłucie i nagle wszystko zastąpiła ciemność. Czuła, jak jej mięśnie wiotczeją, a ona staje się lekka i bezbronna niczym szmaciana lalka. Spodziewała się bólu i upadku na ziemię, jednak ani jedno, ani drugie nie nadeszło. Wszystko jednak zostało pochłoniętę przez gonitwę myśli, które to walczyły o pierwszeństwo w jej głowie. Z początku górował Dastan, potem białowłosy nieznajomy, na końcu jednak widziała już tylko świeżą krew w kącikach ust swojego narzeczonego.
Wszystkie jej mięśnie krzyczały n i e budź się! Zostań, śpij, tak będzie lepiej, pozwól dorosłym bawić się w życie, a ty odpocznij, zregeneruj siły, nie jesteś im teraz potrzebna. Przez większość czasu tak właśnie postępowała. Wydawało jej się, że całe to zamieszanie w kościele chyba już minęło, potem była chwila błogiej ciszy, a następnie stado różnych głosów. Z początku starała się je doszczętnie ignorować. Uchwyciła się snu i za wszelką cenę nie chciała puścić. Był jej azylem, ukojeniem, czymś z czego bardzo trudno zrezygnować.
W końcu jednak nadszedł czas. Jej powieki delikatnie zadrżały, a ona sama skrzywiła się nieco. Wreszcie pojawił się tak dobrze znany i wyczekiwany ból. Pękała jej głowa, jak gdyby przejechał ją pociąg. Cóż u wampirów to nie znowu taka tragedia, jednak Aimi wydawała się w tym momencie bardzo krucha i blada, nawet jak na siebie. Wiedziała, że leży i że jest jej całkiem wygodnie. Czuła coś miękkiego pod głową, coś mniej miękkiego pod nogami i coś miłego na włosach. Yuki nie miała ciężkiego zadania. Amelie nic nie było. No może oprócz cholernego bólu głowy i posiniaczonej szyi, za którą to została tak brutalnie złapana.
Nie budź się, nie budź się, nie budź się, nie budź się.
W końcu podniosła powieki, bardzo ostrożnie i powoli.
- Mamo?
Wyrwało jej się, sama nawet nie wiedziała, czemu tak zareagowała. Czyżby to ten znajomy dotyk matczynej opiekuńczości, który to delikatnie gładził jej włosy? Tak dobrze znany a zarazem tak odległy i obcy. Dziewczyna wpatrywała swoje czarne jak smoła źrenice w Yuki z nie ukrytym przerażeniem. Wydała z siebie cichy jęk i zasłoniła usta dłonią.
- Ja.. Przepraszam Panią.
Wydukała w końcu. Oczywiście jak już zrozumie co się stało zacznie się kłaniać i przepraszać również Nadirę, ale póki co ledwo otworzyła oczy. Jej wzrok powędrował ku Dastanie, jak gdyby szukała go, czy jest przy niej.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Wrz 04, 2013 9:05 pm

Bez przesady. Nie był umierający. Poza tym był wampirem, Yuki powinna już do tego przywyknąć i oswoić się z tą myślą. Może zbyt wiele czasu spędzała z ludzkimi istotami, przyzwyczajając się do ich słabości i delikatnych, wręcz kruchych ciał. Nie powinna ciągle dmuchać, chuchać i panikować na widok każdego zadrapania na ciele syna. Najgorsze było już za nim. Odłamki wyciągnięte, więc nic nie zagrażało jego życia. A to że wyszedł z domu nie jego wina, nie umiał siedzieć w jednym miejscu, szczególnie, że wciąż wyczuwał Yvelin w posiadłości. Musiał wyjść, musiał odejść, zniknąć, udać się gdzieś, gdzie na pewno nie spotka tej blondynki, a przynajmniej nie przez najbliższe sto lat.
Skoro w salonie była druga kanapa to skorzystał z niej, nie robiąc już zamieszania o ustępowanie miejsc. Tak, wreszcie mógł odpocząć. Wystarczy jej zmartwień? Co ona może wiedzieć, skoro cały czas siedzi zamknięta w swoim domu jak jakaś Roszpunka? To on miał wypadek i otarł się o śmierć, tę prawdziwą śmierć dla wampira. To Yuki powinna zrozumieć jak czuł się teraz szlachetny, gdy jeszcze kilka dni temu był prawie trupem. Nie ona. Nie miała tych wszystkich ran na ciele, nie miała blizny, braku oka, poparzenia, zdeformowanego ciała. Nie wyglądała jak potwór pod tymi wszystkimi ubraniami i bandażami. Co ona mogła wiedzieć o tym jak się czuł Dastan? Ciekawe kto był bardziej samolubny?
Na słowa matki westchnął ciężko i zmierzwił sobie włosy. Nie chciał, aby ciotka była świadkiem tych wszystkich dziwnych rozmów między nim, a Yuki. Ich relacje nigdy nie były dobre, mieli za sobą dość przebojową przeszłość i nawet blondas czasem się w tym wszystkim gubił.
– Nie zamierzam się tłumaczyć. Kiedy zrozumiesz, że nie mam pięciu lat?
Mówił spokojnie i cicho, niemalże szeptem. Nie unosił się, nie przy Nadirze. Wszak nie był u siebie, więc musiał się porządnie zachować, by nie przynieść ojcu wstydu.
Właśnie, prawie cały czas w domu. W momencie gdy Dastan opuścił posiadłość, Yuki zajmowała się byłym mężem, więc naprawdę nie powinna przesadzać.
Dastan z chęcią odebrał puchar od lokaja, dziękując mu skinięciem głowy i od razu zamoczył w nim wargi.
– Nic jej nie jest. Jakiś kretyn pozbawił ją przytomności. Możesz ją z tego wybudzić, za długo to trwa.
Pierw Yuki musiała zająć się Mel, dopiero wówczas, kiedy jego narzeczona odzyska już przytomność, pozwoli szlachetnej zająć się sobą. Jemu praktycznie nic nie było, oprócz drobnego faktu, że rany na poparzonej stronie ciała ponownie się otworzyły i cholernie go piekły. Ale to może zaczekać, najważniejsza była Mel i to go zastanawiało. Czemu aż się troszczył o tę debilkę, która sama pakuje się w kłopoty? Jak tylko otworzy te swoje ślepia, dostanie od Szatana porządny opierdol.
I jak Nadira mogła przypuszczać, zauważył tę powagę, a także małomówność na ten temat. Zmarszczył brwi, wyraźnie niezadowolony z tego całego milczenia. Nie rozumiał czemu tak ważną rzecz utrzymują w tak wielkim sekrecie.
Gdy szlachetna zadała pytanie kim jest wampirzyca, leżąca na nogach Dastana, blondas skończył pić właśnie krew i odstawił ją na najbliższą powierzchnię płaską.
– Amelie Hiou, moja narzeczona.
Cóż, może to jest dobry moment na oficjalne przedstawienie swojej „partnerki życiowej” akurat w tej chwili, ale skoro szlachetna już zapytała.
I wreszcie sam Wilk się obudził. Dastan parsknął niepohamowanym, kpiącym śmiechem na słowo mama. Yuki będzie wreszcie szczęśliwa, że usłyszała to słowo, a Mel wreszcie zyska matkę. Normalnie szczęśliwe zakończenie. Szlachetny zrzucił z siebie nogi narzeczonej i wstał, spoglądając na nią iście morderczym wzrokiem, wręcz karcącym.
– Zachowałaś się głupio. Jak chcesz gwałtu, wystarczyło przyjść do mnie, a nie pozwalać się obmacywać jakiemuś obsrańcowi! A jakby Ci coś zrobił! Pomyślałaś o tym czy jesteś tak zaślepiona i rozpieszczona, że tego nie dostrzegasz!
Trochę się zapomniał i zezłościł, spojrzał szybko na ciotką, zamknął gębę i udał się na górę, za dziwnym zapachem ojca, burcząc coś pod nosem, że idzie zajrzeć do Naizena. Oczywiście nie dał się zatrzymać. Przeskoczył szybko stopnie i zapukał do sypialni gościnnej, gdzie leżał ojciec. Wszedł bez pozwolenia i stanął jak wryty dostrzegając COŚ, zbite w kłębek przypominający kota. Uszy, ogon, twarz Naizena.
– Naćpałeś się czegoś i przebrałeś za tygrysa?
Spytał, podchodząc do łóżka, by stanąć nad ojcem jak kat nad ofiarą. Przyglądał mu się i dotknął ogona, stwierdzając że jest prawdziwy. Pociągnął za niego i znów zesztywniał.
– To jest prawdziwe…

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Wrz 05, 2013 12:07 am

Naizen spał sobie w spokoju, nie zwracając uwagi na obecność zebranych osób w salonie siostry, która zapewne kogoś gościła. Niespodziewanie jednak tych osób zrobiło się za dużo i to była jego rodzina. Nie poruszony rozmowami, spał dalej do czasu, kiedy ktoś nie zapukał do drzwi. Wtedy powoli zaczął otwierać powieki ale nie odezwał się. Dopiero wyczuwając zapach syna, rozbudził się dosłownie. Podniósł do siadu a Dastan był już przy jego łóżku. Nadira widocznie nie zdołała go powstrzymać, a lecieć za bratankiem nie będzie w stanie zaawansowanej ciąży.
- Nie naćpałem. - Odpowiedział z powagą i wtedy poczuł ból, kiedy Dastan pociągnął go za ogon. Od razu się skrzywił i zabrał go synowi. Spojrzał raz na niego po czym opuścił głowę.
- Przykro mi... Że musisz oglądać swego ojca w tak beznadziejnym stanie.
Co miał powiedzieć więcej? Nie czuł się z tym dobrze. Tylko paskudnie. Puścił swój ogon i narzucił na głowę kaptur. Nie wiedział jeszcze, że pręgi tygrysie wymalowały się mu na policzkach. I może lepiej, jakby tego nie widział. Naizen na zadowolonego nie wyglądał. I nie chodziło tu o obecność syna, ale o swój stan będąc pół zwierzęciem.
- Wolałbym abyś wrócił do nich na dół i zapomniał o tym co widziałeś... - Żadnych wyjaśnień. Chciał zostać sam, bo nie chciał by czasem Dastan przez ten wygląd zaczął go źle oceniać. A po takim synu wszystkiego się można spodziewać.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 932


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Wrz 05, 2013 8:50 am

Trochę się osób w tym domu nazbierało. Yuki nie pamiętała kiedy ostatnim razem przebywała w tak sporym towarzystwie. Starała się jednak na to nie zwracać uwagi, jak i na wszystko inne. Dobrze, że Nadirze specjalnie nie przeszkadzało takie obleganie jej domu, jednakże, mimo wszystko wampirzyca czuła się nieco głupio, z powodu całej tej sytuacji. Mogło to być trochę kłopotliwe, a ostatnie czego chciała, to sprawiania komukolwiek kłopotów.
Zajęła się więc Aimi, choć jak przeskanowała jej ciało, okazało się, na całe szczęście, że nic poważnego jej nie dolegało, ale sam fakt tego jak tu wparowali, mógł przyprawić o zawał niejedną matkę. Słowa syna mimo wszystko ją zraniły.
- a kiedy wreszcie ty zrozumiesz, że jestem twoją matką i martwię się o ciebie, a twoje zdrowie i życie jest dla mnie najważniejsze.
Również nie podniosła głosu, nawet nie podniosła na niego wzroku, ale w jej głosie można było wyczuć nutę goryczy. Po chwili jednak Aimi się obudziła, a Yuki nadal gładziła jej włosy. Zdziwiła się, gdy ta nazwała ją mamą, ale jak widać musiała j pomylić. Wampirzyca jakoś nie poczuła sie tym urażona.
- Nic się nie stało Aimi. Nie przepraszaj.
Uśmiechnęła się lekko i wstała, zerkając na Nadirę przepraszającym wzrokiem. Przykro jej było, że musiała to wszystko oglądać. Nie chciała się kłócić z synem, to był ostatnie czego pragnęła, ale już naprawdę nie wiedziała jak do niego dotrzeć. Przecież niczego mu nie zabraniała, nie hamowała go - jedynie się o niego martwiła i miała nadzieje, że ten na siebie uważa. Nigdy więcej nie chciała widzieć go w takim stanie jak po wypadku. Nie chciała by cierpiał. Nigdy więcej.
Jego ranami również się zajęła, przelała na niego sporą część swojej mocy, większą niż normalnie by zużyła w podobnym przypadku, przez co poczuła się mocno osłabiona, ale starała się to ukryć.
Dastan nakrzyczał na Aimi i przez to dowiedziała się mniej więcej co się stało. Yuki usiadła na kanapie i objęła wampirzycę, gdy Dastan wreszcie opuścił salon. Blondynka odprowadziła go wzrokiem.
- Już wszystko w porządku Aimi. Nadiro, bardzo się za to przepraszam.
Zwróciła się najpierw do przyszłej synowej, a potem do gospodyni. Nadira teraz miała w domu niezły młyn. I dla niej samej było to trochę dużo, nie chciała się spierać z synem, który dla niej był najważniejszy, a który nie był w stanie zrozumieć jej motywów i wszystko przekręcał. Kiedyś wszystko sam zrozumie, a przynajmniej miała taką nadzieje. Na razie jednak miała dość, a wiadomość, która po chwili przyszła od Omitsu, jej kuzynki sprawiła, że miała pretekst do opuszczenia tego domu.
- Wybacz Nadiro, ale muszę się zbierać. Jeszcze raz za wszystko przepraszam. Dbaj o siebie. - uśmiechnęła się lekko, a po chwili dodała tym razem w kierunku Aimi - Ty też na siebie uważaj. Powiedzcie Dastanowi... albo nie, nic mu nie mówcie. Dostałam zaproszenie od kuzynki na jakiś bal... Gdyby czegoś chciał, może dzwonić.
Chciała poprosić by powiedziały mu, że go kocha, ale zrezygnowała z tego. Pożegnała się raz jeszcze i zaraz opuściła ten dom, z zamiarem powrotu do posiadłości. Musiała się przecież przygotować.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Wrz 06, 2013 10:33 am

Skoro Naizen się odezwał po zapukaniu w drzwi, to tym bardziej Dastan musiał wejść bez pozwolenia. Raczej wątpił, żeby jego ojciec zabawiał się z innym mężczyzną w domu własnej siostry, więc nie musiał się obawiać, że nakryje go na jakichś dziwnych zabawach. Chociaż jakby nie patrzeć ich upodobania seksualne i tak były specyficzne. Może to było już rodzinne? W każdym razie Dastan nie przyszedł tutaj po to, by rozmawiać z ojcem o seksie, to już miał dawną za sobą. Nawet jeśli szlachetna chciałaby powstrzymać swojego bratanka, uniemożliwiała jej to ciąża. A chyba nie chciała go atakować mocami? Wówczas blondas na pewno by się zorientował, że coś jest nie tak i pewnie sam użył na niej przemocy. Istny rozlew krwi, zatem dobrze, że nie doszło do takich zdarzeń.
A więc jednak nie ćpał, nie przebrał się i nie udał na żaden bal przebierańców. Ściągnął brwi w jedną linię i wsadził ręce do kieszeni, kiedy ojciec zabrał mu z dłoni swój ogon. Nie mógł w to uwierzyć, no bo jakim cudem wampir zmienia się w tygrysa? Nawet miał już tygrysie pręgi na policzkach, ciekawe jak wiele czasu zajmie jego organizmowi póki nie pojawią się wąsy i sierść tego zwierzęcia.
– Wygląda mi to na eksperyment. I znam tylko jednego szalonego naukowca, zdolnego zrobić coś takiego. Hiro.
Przynajmniej miał nadzieję, że trafił w sedno. W tym mieście tylko ten szaleniec miał takie zdolności, jeśli chodzi o wszelkie zmiany DNA. Był nie tylko świetnym medykiem, ale także alchemikiem i jak widać naukowcem.
Słowa odnośnie opuszczenia tej sypialni i udania się na dół zignorował. Nie był to teraz czas na użalanie się nad własnym wyglądem. Dastan zastanowił się przez chwilę, po czym wyjął swój telefon. Bynajmniej nie po to, żeby uwiecznić wygląd ojca, choć aż się o to prosiło. Cóż, okaże mu tę łaskę i nie poniży go do takiego stopnia.
– Może uda mi się jakoś zadziałać. Kolejny dług u Hiro, chyba duszą za to przepłacę.
Westchnął i wystukał na szybko do niego wiadomość. Wyczuł także, że matka opuściła posiadłość ciotki. Ach, więc martwiła się aż tak bardzo zdrowiem i życiem swojego synka, że musiała pójść na bal jakiejś kuzynki? Tak, widać jak bardzo przejmowała się synem, nie ma to jak być hipokrytą własnego życia, a potem narzekać, że syn ma w nosie matkę. Zapewne później wciśnie mu kit, że przecież cały czas siedziała u Nadiry, chyba jako duch.
- Jesteś pewny, że to bezpieczne miejsce?
Spytał, uważnie przyglądając się ojcu, wręcz hamował wybuch śmiechu. Mimo wszystko Naizen w tym ciele wyglądał doprawdy przeuroczo.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Wrz 06, 2013 1:31 pm

A więc ta młoda wampirzyca to narzeczona bratanka. Nadira nie ukrywała zaskoczenia i to pozytywnego. Pytanie tylko, czy to on sam uznał Aimi za swoją narzeczoną, czy to sprawka ich ojców, którzy się zgadali by połączyć rody. O to jednak nie zdążyła zapytać. Ponieważ Aimi się obudziła i nazwała Yuki swoją matką. Nic w tym dziwnego, kiedy po ślubie się nią i tak okaże. Za to reakcja Dastana była dość interesująca. Widać jak chłopakowi zależy na tej wampirzycy. Później Dastan zamierzał udać się na górę do ojca. Tutaj już Nadira zareagowała.
- Dastan! Wracaj! - Chciała go powstrzymać, ale na pech ciąża jej to uniemożliwiała. Poruszyła się nieco na kanapie, jakby jej wygodnie nie było w poprzedniej pozycji, no ale chłopak zniknął już na górze.
- Ugh... - Trudno. To już pozostawia go Naizenowi aby sam się przed nim tłumaczył. Jej uwaga spoczęła teraz na Yuki, ukazującą czułość Aimi i wciąż przepraszającą.
- Wyluzuj Yuki. Powiedziałam już że nie macie za co przepraszać. - Dodałaby jeszcze że to jej ciągłe przepraszanie robi się irytujące, ale powstrzymała się. Lubiła ją ale momentami jej charakter za bardzo przypominał ten ludzki.
I wtedy Yuki dostała jakąś wiadomość, która zapewne informowała o organizowanym balu. tutaj to Nadira znów była zaskoczona.
- Chwila... Martwisz się o syna a idziesz na bal?... Yuki! - Zawołała za nią, ale ta opuściła już posiadłość. Westchnęła więc a przez to wszystko Teiji pojawił się w salonie słysząc podniesione głosy.
Nadira spojrzała na niego i wydała mu polecenie.
- Przynieś nam krwi. - Teiji skinął głową i udał się do kuchni. Za to Nadira spojrzała na Aimi.
- Niektóre osoby ciężko zrozumieć... Jesteś w narzeczeństwie z Dastanem. To Wasz wybór czy waszych ojców? - Skoro Dastan polazł zawracać głowę ojcu, to Nadira porozmawia sobie i pozna Aimi.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Wrz 06, 2013 2:02 pm

Naizen nie jest taki głupi, by zaciągać jakiegoś faceta do domu siostry i się z nim bzykać do woli. Potrafił szanować czyjąś prywatność i gościnność. Nie był draniem by traktować także to miejsce jako hotel.
Widać iż Dastan potrafił zachować powagę sytuacji i nie roześmiał się ojcu w twarz na widok jego "nowego" ciała, a raczej - nieco zmodyfikowanego. Pociągnięcie za ogon bolało, dlatego Naizen odebrał go synowi.
- Bystry jesteś. - Spojrzał z powagą na twarz Dastana, jednocześnie potwierdzając jego słowa. To sprawka Hiro. Zrobił sobie z ojca Dastana maskotkę do eksperymentów. Ale chwila. Teraz do Naizena dotarło co innego. Dastan inaczej podchodził do jego osoby. Inaczej się zachowywał niż po wypadku. Od razu wstał z łóżka, nie odrywając od niego spojrzenia.
- Odzyskałeś pamięć? - Zapytał w upewnieniu. Yuki nic mu o tym nie powiedziała, że z Dastanem jest coraz lepiej i odzyskał pamięć. To była chyba jedyna rzecz z tego wszystkiego jaka go najbardziej cieszyła. Zaraz jednak dostrzegł wyciąganie telefonu i pisanie coś, bo chyba zdjęcia nie zamierzał robić. Naizen by się o tym zorientował dość szybko.
- Nie ryzykuj. - Rzekł kładąc swoją dłoń na jego. Przez ten dotyk Dastan mógł poczuć ciepło a nie chłód ciała swego ojca.
- Mam się za kilka dni do tego szaleńca stawić aby cofnął przemianę. Nie tylko mam pewności czy dotrzyma słowa.
Puścił rękę Dastana cofnąwszy się, podchodząc zaraz do okna. Musiało to wyglądać trochę zabawnie, kiedy z tyłka zwisał mu ogon, a jego końcówka się poruszała. Wtem Dastan zadał pytanie o bezpieczeństwo miejsca.
- Nie. Lecz póki Teiji tu jest, nie stanowię zagrożenia Nadirze.
Wiadomo iż mieszanka dwóch ras w dna może prowadzić do różnych zachowań a Naizen może potrzebować kogoś, kto go przyhamuje, jeżeli sam nie da sobie rady. Teiji posiadał wyjątkowe umiejętności ataku i obrony. Dlatego też tutaj Naizen postanowił się zatrzymać. W zamku nie wiadomo co ojciec by zadecydował, czy wręcz się go nie wyprze za słabość i dopuszczenie by na nim eksperymentowano.

_________________

Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 358


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Wrz 06, 2013 2:37 pm

Ojaaa. Tyle się wydarzyło, że żal dupę ściska tym wszystkim, których tu nie ma i musieli to przegapić, trololo~ Na szczęście moja cudna Aimcia znajdowała się w odpowiednim momencie i odpowiednim czasie, tak więc bezproblemowo. Nie ominie jej żadna gorąca akcja!
Oczywiście zmieszała się na sto dwa, gdy to już zaczepiła Yuki. Przyszła teściowa, o dziwo, poświęcała jej wiele uwagi i troszczyła się o nią. Aimi musiała wyglądać jak jeden wielki kłębek nerwów, do tego wszystkiego jeszcze ten cep musiał się na nią wydrzeć przy innych. Co za brak wychowania! Trochę ją to wkurzyło, jednak wolała się nie odzywać, w końcu nie była na swoim. To Dastan był otoczony swoją rodziną, a ona czuła się raczej niepewnie. Yuki oczywiście chciała jej pomóc, ale przez to sprawiła, że dziewczyna jeszcze bardziej zamknęła się w sobie. Aimi nie pamiętała swojej matki, czasami miewała jakieś przebłyski wspomnień, ale raczej rzadziej niż częściej. Wiedziała jedynie, że nosi po niej drugie imię. Kazuyoshi opowiadał o swojej zmarłej żonie z dumą i czułością, tak więc takie zdanie miała o niej Czarnula.
Wszystko jakoś się układało, Dastan poleciał do góry, więc jedynie odprowadziła go wzrokiem. Dobrze, że zniknął na chwilę, dzięki czemu mogła wreszcie odetchnąć z ulgą. Równie szybko zwinęła się Yuki, jednak to już nie była sprawa naszej księżniczki. Wreszcie dała radę podnieść się ostrożnie z kanapy i skłoniła lekko.
- Dziękuję za pani gościnność. Nazywam się Amelie Hiou.
Zwróciła się do Nadiry. Szlachetniaki to Szlachetniaki - szacun musi być. Po czym znów usiadła na kanapę. Poprawiła pogniecione ubrania i przyjrzała się wampirzycy przed sobą.
- To był pomysł mojego ojca. Jako przyszła głowa rodziny muszę mieć godnego małżonka u swego boku. Połączenie rodów będzie na pewno korzystne.
Wyrecytowała machinalnie słowa, które to tak wbijał jej do głowy ojciec. No do czasu, aż w końcu poznała Dastana i jak się okazało, młodzi przypadli sobie do gustu, choć żadne by się do tego w życiu nie przyznało. Już na pewno nie publicznie przy tylu świadkach.
- Chłopczyk czy dziewczynka?
Zapytała wskazując ruchem głowy na brzuszek Nadiry. Czemu to zrobiła? Nie była pewna, jednak na jej bladą twarzy wypełzł skromny uśmiech. Poczuła dziwne, przyjemnie ciepło na sercu.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Wrz 06, 2013 9:52 pm

Takie już geny dostał od dwójki rodziców Dastan. Gdzieś któreś z nich musiało popełnić błąd w wychowaniu. Albo nie byli wstanie przypilnować jego charakter podczas dorastania. Jednakże Nadira nie znała szczegółów wychowania syna Naizena. Nie mieszała się do jego spraw rodzinnych, tak samo on nie mieszał się do niej.
Kiedy Nadira była w wieku Aimi, nie okazywała takiego szacunku szlachetnym wampirom. Wtedy ta umiejętność powoli zanikała. Widząc taką postawę wampirzycy, uśmiechnęła się lekko a gestem dłoni nakazała jej usiąść.
- Nadira Shiroyama Campbell. Jestem siostrą Naizena. A ciotką Dastana.
Także się przedstawiła, by Aimi miała świadomość u kogo gości i kim ta osoba może być dla jej narzeczonego. Jakby nie patrzeć, trafiła do rodziny swojego narzeczonego. Co więcej, Nadira przedstawiała się dwoma nazwiskami. Za bardzo swój polubiła, aby się go pozbywać.
Wysłuchała jej odpowiedzi i westchnęła. Do Naizena było podobne by zgodzić się na takie związki. Ale czy patrzył na szczęście swojego syna? Tego jednak nie wiedziała. Ale przypominając sobie poprzednią sytuacje jak to Dastan się zachował wobec Aimi i jak ona zareagowała, gdy ten ulotnił się na górę, między nimi pojawiło się napięcie.
Chcąc odpowiedzieć dziewczynie, usłyszała jej pytanie. Jakby miała nastąpić zmiana tematu.
- Dziewczynka. - Taka była prawda. I musiała przyznać iż Kyubi faktycznie się w tym nie pomylił. Od początku wiedział, że to będzie ta płeć.
- Twój ojciec upatrzył sobie właśnie Dastana? - Wróciła do tematu. Choć jeżeli Aimi nie będzie chciała o tym rozmawiać, to Nadira zmieni temat dyskusji. O ile Ci dwaj na górze nie narobią hałasu. Teiji w tym czasie przyniósł krew w pucharkach na tacy, stawiając jeden przy Aimi zaś drugi podając Nadirze. Po czym zostawił je same. A psy szlachetnej odpoczywały na zewnątrz w ogrodzie i w salonie obok kanap.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Wrz 07, 2013 12:43 pm

Kyubi po otrzymaniu z niemałym opóźnieniem wiadomość od żony, musiał jak najszybciej się u niej pojawić. Na pewno zbyt szczęśliwa nie będzie, biorąc pod uwagę, że już jakiś czas temu powiadomiło swojego zacnego męża o rzekomym porodzie. Nie miał pojęcia, dlaczego wiadomość dotarła do niego tak późno, możliwe, że był poza zasięgiem, z tymi sieciami przecież różnie bywa. Jednak takie tłumaczenie na nic się nie zda, nie zmieni to przecież faktu, że nie był przy żonie, gdy go potrzebowała.. I wcale nie zamierzał się głupio tłumaczyć. Zresztą wątpił, żeby miała ochotę go wysłuchiwać.
Teleportował się gdzieś za magazynami sklepów, żeby nikt go nie przyłapał na nagłym zniknięciu. Musiał także sprawdzić czy nie ma żadnych kamer, cały rekonesans zajął mu około pięciu minut. W głowie dokładnie wyobraził sobie dom żony i drzwi wejściowe, by zgrabnie się przed nimi pojawić. Po kilku sekundach stał już i pukał do drzwi, choć właściwie nie czekał aż Tesiji przyjdzie i mu otworzy. Zzuł z siebie buty na prędko, wyczuwając w domu zapach Naizena, Nadiry, słaby zapach Yuki, której nie było już od jakiegoś czasu, a także dwa nieznajome zapachy.
– Nadiro?
Spytał, będąc jeszcze w holu i skierował się do salonu, gdzie zastał żonę w towarzystwie jakiejś szlachetno krwistej. Chwila, czemu ona do cholery siedziała, gdy przed chwilą urodziła? Wiedziała, że nie za dobrze to wpływa na zdrowie, nawet wampirzyc? Spojrzał zaraz na jej brzuch i zmarszczył brwi.
– Co miała znaczyć ta wiadomość?
Spytał, spoglądając na ciemnowłosą nieznajomą, zajmującą drugą kanapę. Nie przypominał sobie, żeby znał tę niewiastę.
– Masz gości?
Cóż, starał się zrozumieć tę całą zawiłą sytuację. Nadira, która miała rodzić, a nie rodzi, przyjmuje za to jakichś gości. Coś go ominęło? Chociaż dobrze, że jeszcze nie urodziła, nie zawiódł jej aż tak i będzie w czasie porodu ich dziecka. A może przy okazji młoda niewiasta pospieszy z wyjaśnieniem kim jest. Ach, no bo przecież Kyubi przedstawiać się nie musiał, był znany, nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Wrz 08, 2013 11:29 am

Dastan nie wnikał w upodobania seksualne ojca. Może i nie tolerowała homoseksualistów, to w końcu był to jego ojciec. Mógł wyczyniać nawet zboczenia orgiastyczne z udziałem zwierząt, czy co mu tam jeszcze wpadnie do głowy. Blondas nie zamierzał w to wnikać, ani zwracać uwagi ojcu. Był dorosły, wiedział co robi. Oczywiście do momentu, póki nie zacznie cierpieć na tym ród. Ród Kuroisishita już ośmieliła się ośmieszyć Naizena. W dzisiejszych czas nie było niczym dziwnym odmienna orientacja od standardów. Jednak wiadomo, w wyższych sferach patrzyło się na ludzi. Temu Naizen musiał uważać, żeby nikt go nie nakrył na jego upodobaniach.
Tak jak myślał, tylko ten szlachetny był w stanie zrobić coś takiego. Temu musiał wstawić się w sprawie ojca i mieć pewność, że zarówno on jak i ród, za który odpowiada pozostaną w stanie nietkniętym. Wiadomo, to jego ojciec i koniec tematu.
Szlachetny także wpatrywał się w rodzica, który to wstał z łóżka .
– Tak. Yvelin mi w tym pomogła. Rozmawialiśmy, miałem przebłyski i nagle wszystko sobie przypomniałem. No, a potem… nie byłem dla niej zbyt miły.
Wzruszył obojętnie ramionami, jakby nie interesowało go życie siostry. W sumie to zapewne tak właśnie było, co go to obchodziło? Niech sobie szlachetna żyje jak chce, zapewne już znalazła sobie kolejnego przydupasa, który ją zerżnie, wykorzysta i porzuci. Sama obrała sobie takie właśnie życie.
Blondas spojrzał na dłoń ojca, nie strząsnął jej, jak to robił w przypadku matki. Nie przeszkadzał mu ojcowski dotyk, a jedynie westchnął na jego słowa.
– Nie mogę. Jeśli to się wyda, nie tylko Ty będziesz w niebezpieczeństwie, ale także nasz ród. Raczej wątpię, żeby Victor był szczęśliwy, widząc Cię w takim ciele.
Widać, że blondas myślał trzeźwo, jeśli chodziło o ród. Mimo, że nie został jeszcze następcą Naizena, to właśnie tak się zachowywał i z chęcią by mu pomógł w sprawach rodowych. Po prostu był dojrzały i nie znosił zajmować się bzdurami, jak wiele wampirów w jego wieku.
– Postaram się, żeby dotrzymał słowa. Udam się z Tobą do Hiro, jeśli pozwolisz.
Wolał spytać się swego ojca, nim wetknie się w jego sprawy. Choć może obecność blondasa jakoś lepiej wpływanie na naukowca? Miał taką nadzieję, znał Hiro, wiedział jaki jest, możliwe, że szlachetny darzył młodzieńca jakąś sympatią.
Zagrożenia dla Nadiry? No tak, nie pomyślał o tym, że może mieć jakieś zwierzęce potrzeby odnośnie głodu.
– Mogę Ci przemycić zwierzęce mięso…
Zaproponował ojcu, wpatrując się w jego plecy. Znudziło mu stanie na baczność, z łapami w kieszeni, więc położył się na łóżku, patrząc w sufit.
– Gdy straciłem wspomnienia i leżałem w domu Yuki, Mel mnie często odwiedzała. Powiedziała, że coś do mnie czuje, ale teraz moje emocje znów się wyciszyły.
Nie miał pojęcia czemu to powiedział ojcu. Nie mógł dać się ponieść emocjom, jak to zrobił przed chwilą w salonie, wyraźnie okazując swą zazdrość. A co jeśli, by się przepasała z takim dziadem? Nie wybaczyłby jej tego na pewno. Chyba nie do końca wiedział w czym rzecz. Traktował Mel bardziej jak własność.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 358


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Wrz 08, 2013 1:59 pm

Jak ten czas szybko leci. Jeszcze niedawno kazała służką tańczyć kankana do muzyki z MTV, albo zmuszała je do chodzenia po krawędzi okna, a jeśli któraś spadła? Ups.. wypadek przy pracy. A teraz co? Siedziała w gościach u nieznajomej Szlachetnej. Jak do tego doszło, miała niezły mętlik w głowie. Przez chwile wydawało jej się, że znalazła się w nieodpowiednim momencie i o złej porze, jednak nie dała tego po sobie poznać. Nie miała zamiaru użalać się nad sobą, w zamian za to zajęła się rozmową z nowo poznaną Nadirą.
Kiedy starsza wampirzyca przedstawiła się, Aimi spróbowała wszystko sobie poukładać. Rodzina Shiroyama nie należała do małej, zresztą jak większość rodów szlachetnych. Całe to wujostwo i kuzynostwo przekraczało wszelkie pojęcie i podobno wszyscy byli jakoś spokrewnieni i stanowili jedną wielką, szlachetną rodzinę.
Dziewczynka, Aimi od razu wyobraziła sobie mini kopię Nadiry, uśmiechniętą i bardzo wesołą. Czemu tak pomyślała? Wampirzyca należała raczej do tych, którzy nie lubią dzieci. Bo te tylko hałasują, brudzą, a jednak jak tak patrzyła na szczęśliwą Nadirę, poczuła ukłucie zazdrości. I jak na zawołanie pojawił się najprawdopodobniej przyszły pan tata. Amelie przyjrzała mu się uważnie i bez zastanowienia stwierdziła, że Nad miała bardzo dobry gust. Dzieci też będą śliczne.. muahahha~
- Amelie Hiou, narzeczona Dastana.
Wyrecytowała po raz enty tego dnia, wstając skinieniem głowy witając pana K. Następnie odpowiedziała Nadi.
- Nie jestem pewna jego motywów, ale widział duże korzyści z połączenia naszych rodów. Zwłaszcza, jeśli Dastan zostałby zastępcą pana Naizena.
Dodała po chwili namysłu. Nie mogła być tego pewna, jednak przypuszczała, że Kazu miał w tym jakiś swój cel.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Wrz 08, 2013 6:24 pm

Podczas prowadzonej rozmowy z Aimi, pojawił się Kyubi. Wampir w tej sytuacji nie miał wyczucia czasu i chyba będzie się tłumaczył. Nadira spojrzała na niego nieco poważnie, jakby była lekko zła na niego, że chociaż nie raczył jej odpisać iż zjawi się później bo teraz nie może. Ciekawa była jakby zareagował, gdyby wydarzenie miało rzeczywiste miejsce.
- Sprawdzałam po prostu jak bardzo Ci na mnie zależy. W takiej sytuacji wydaje mi się, że miejsce męża jest przy zonie a nie w pracy.
I tu spojrzała na niego porozumiewawczo, gdzie słowo praca, mogła nawet dotyczyć klubu hostów. Nie miała jednak żadnego pojęcia o tym, że w tym czasie macał własną córkę.
- Siadaj. - Poklepała miejsce obok siebie, aby Kyubi zajął wskazane miejsce. W między czasie Aimi się przedstawiła wampirowi i udzieliła odpowiedzi szlachetnej. Nadira skinęła jej głową i zwróciła się do Kyubiego by udzielić mu odpowiedzi.
- Skoro nie masz czasu dla mnie to chociaż inni mają. - Uśmiechnęła się tak, by go trochę po wkurzać. Chociaż zły być nie powinien, bo to tylko rodzina tutaj przebywa. Brat i jego syn są na górze a ona ucina sobie pogawędkę z narzeczoną bratanka. Wtem spojrzała na nią.
- To prawda. Dastan jest na chwilę obecną jedynym synem Naizena. Więc w przyszłości może mieć szanse zostać jego zastępcą. O ile mojemu bratu nie strzeli do głowy posiąść kolejnego syna. Póki co, pod uwagę jest brany także mój syn. Szkoda że go nie ma. Moglibyście się poznać.
Nie miałaby nic przeciwko, gdyby Aimi poznała Naoto. A być może z Dastanem we trójkę stworzyli by zgrane i bliskie towarzystwo. Niemal jak w Harrym Potterze.
- Dastan często Cię tak traktuje czy to było pierwszy raz? - Zapytała po chwili, chcąc wiedzieć jak często przejawia się taki charakter u bratanka. Bo być może będzie trzeba coś doradzić młodej wampirzycy?
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Wrz 08, 2013 6:43 pm

- Cieszy mnie to bardzo. - Nie ukrywał szczęścia iż jego syn odzyskał pamięć. Nawet uśmiechnął z tej nowiny i będzie musiał córce za to podziękował. Jednak nie spodobało mu się to, co dopowiedział chłopak. Że później był dla niej nie miły.
- Staraj się być dla Yvelin miły. Nawet jeżeli stwierdzisz, że powie lub zrobi coś, co Ci się nie podoba. Jest członkiem naszej rodziny.
Mała prośba. Synowi nie zamierzał prawić żadnych kazań i robić uwag. Dostrzegł iż Dastan stał się bardzo odpowiedzialny i pewny siebie. Tylko żeby to nie doprowadziło do najgorszych scenariuszy.
Przekonać, syna nie przekona. Miał co prawda rację, bowiem właśnie przed własnym ojcem Naizen się ukrywał. Puścił dłoń syna podchodząc do okna, chowając dłonie w kieszeni płaszcza.
- Właśnie dlatego wolę się mu nie pokazywać. Nie wiadomo co mojemu ojcu może wtedy odpić. Albo się mnie wyrzeknie i stanowisko przekaże innemu synowi. Albo doprowadzi do wojny z Kuroiaishitami.
Takie były obecne przypuszczenia. W zależności od tego, jak Victor przyjmie wyjaśnienia syna - dlaczego stał się zwierzęcym wampirem. Dlatego też Naizen nie powstrzymywał ponownie Dastana. Spojrzał nawet na niego ze zdziwieniem, ale też i wdzięcznością.
- Widać że masz z nimi lepsze kontakty niż ja. Nie będę miał nic przeciwko jeżeli będziesz mi towarzyszył. Ale też nie chciałbym Cię narażać.
Nie byłby chyba sobą, gdyby nie okazywał ojcowskiej troski. Po prostu nie chciał, by czasem i Dastan stał się ofiarą tego szaleńca. Nie wybaczyłby sobie tego.
Na kolejne słowa Dastana uśmiechnął się.
- Nie trzeba.  Postaram się wytrzymać. Może uda mi się przeżyć do tego dnia pijąc tylko krew.
Pewny tego być nie mógł, ale samo myślenie o jedzeniu obudziło jego żołądek. Przestał się uśmiechać i zmarszczył brwi, łapiąc się jedną ręką za brzuch, jednocześnie zaciskając materiał płaszcza.
- Pewnie to zauroczenie. A Ty nie kieruj się emocjami tylko tym co podpowiada Ci serce. Intuicja. Rozum często może poprowadzić do błędnych decyzji i zachowania.
Można było przypuszczać, że ta dwójka młodych wampirów zaczynała się lepiej rozumieć i odczuwać bliższą więź ze sobą. Choćby w przypadku Aimi.
W tym momencie Naizen oparł się o framugę okna i zacisnął mocniej brzuch mrużąc oczy. Głód zwierzęcy zaczynał znów go męczyć. Spuścił głowę starając się o tym nie myśleć i przezwyciężyć siłą woli.

_________________

Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Wrz 08, 2013 10:54 pm

Ależ Kyubi miał doskonałe wyczucie czasu! Tylko on potrafił przyjść w momencie, gdy oprócz jego jakże pięknej żony, była jeszcze jedna łania, całkiem niczego sobie. Wyglądała jednak na taką, która pogardza wszystkim, co rusza się dookoła, wyłączając z tego oczywiście swoją skromną osobę. Była jeszcze młodziutka, zapewne zmieni się wraz z upływem czasu, z wieloma, życiowymi zdarzeniami, kłótniami i rozstaniami. Chcąc nie chcąc, spotka to wreszcie każdego wampira, biorąc pod uwagę ich długowieczność. Młodziki miały w zwyczaju lekceważyć słowa starych i bardziej doświadczonych wampirów, uważając że sami wiedzą o wiele lepiej, co robić.
Nie dziwił się, że wampirzyca może być na niego zła. Nie pojawił się, gdy go potrzebowała, choć i tak cieszył się, iż był to zaledwie psikus. Inaczej by go wykastrował i wówczas skrzywdziłaby nie tylko jego.
Na jej słowa o zależeniu, spiorunował ją i westchnął. Aż nabrał ochoty zlać ją przez kolano za takie słowa. Może powinien zedrzeć z siebie skórę albo wyrwać swoje serce, by zrozumiała, że mu na niej zależy?
– Byłem z Kyuko, nie w klubie.
Wymsknęło mu się, spoglądając prosto w oczy szlachetnej. Cóż, skąd miałaby wiedzieć, że właśnie macał i rozdziewiczył własną córkę? Tak, lepiej, żeby o tym nie wiedziała, zresztą nawet teraz gdy patrzył na nią miał wyrzuty. Znów zdradził. Czy się tego oduczy? Oby tak było i to szybciej, nim szlachetna odkryje parę spraw, przez które dojdzie do rozpadu małżeństwa przez ptaka wampira.
Kiedy poklepała miejsce obok siebie, podszedł swobodnym krokiem, przeczesując długie włosy smukłymi dłońmi gitarzysty. Spojrzał na Amelie, która się przedstawiła, więc wyciągnął automatycznie dłoń w jej stronę. Jeśli ją ujęła, złożył na kostkach jej palców drobny pocałunek, uśmiechając się do niej nonszalancko. Jednak z jego twarzy niczego nie mogła wyczytać. Za to on, czytał z wampirzycy jak z otwartej księgi.
– Kyubi.
I usiadł wreszcie na miejscu obok wampirzycy, łapiąc od razu kosmyk jej włosów. Nawinął sobie go wokół palca.
– Wróciłaś do swoich naturalnych włosów.
Wychrypiał namiętnie, jakby właśnie szeptał jej do ucha namiętne słowa, trzymając ją nagą w ramionach. Pukiel długich włosów Nadiry przytknął sobie do nosa i zjechał na wargi, wskazującym palcem przejeżdżając po dolnej wardze. Cały czas przeszywał wzrokiem Nadirę, jakby ją rozbierał i dotykał. Ot, takie małe sztuczki Casanovy.
– Aż tak Ci tęskno do naszych wspólnych… chwil?
Wiadomo o czym ten zbok akurat pomyślał, a na jego wargach wstąpił drwiący uśmieszek. Nadira zapewne także wiedziała do czego zmierzał wampir, ale czy nasza biedna Aimi miała pojęcia z kim ma do czynienia? Niech lepiej trzyma mocno kieckę, nim wampir pod nią wsadzi… coś.
Naizen i kolejny syn? Aż spojrzał na Nadirę, oczy mu spoważniały, ale na twarzy wciąż miał maskę uwodziciela i kusiciela. Pociągnął lekko za pukiel włosów szlachetnej, zmuszając ją do przysunięcia się tak, by mógł ją swobodnie objąć i całkiem niewinnie i dyskretnie spoczęła na jej tali i zjechała nieco w dół, do pośladków. Kyubi wyczuł nagle czyjeś myśli.
– Lubi Twój głos.
Stwierdził, skinąwszy głową w stronę brzucha. Do rozmowy od Dastanie nie wtrącał się, jako kobiety zapewne miały kilka ciekawych tematów, ale Kyubiego nie koniecznie to interesowało.

_________________
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Wrz 10, 2013 11:13 am

Dastan jakoś był mniej skory do szczęścia z powodu odzyskania wspomnień. Stało się to bardzo nagle, przypomniał sobie gwałtownie przeszłość, dziurę, którą wypełniała historia z Yvelin. Miał ją pod ręką, patrzył na nią i powróciły demony przeszłości. Zastanawiał się, czego chciała i po co znów wstąpiła tym swoim dumnym, kobiecym krokiem w życie Dastana. Już zdążył o niej zapomnieć, a teraz wszystko stało się niepewne i niepokojące. Już zdołał sobie wszystko ułożyć i nie chciał, by coś się zmieniło. Choć pewnie nie musiał się tym niepokoić. Yvelin na pewno w tempie błyskawicznym znajdzie sobie nowego frajera, którym się zabawi, by go porzucić.
– Już za późno. Znienawidziła mnie, a przynajmniej mam taką nadzieję. To porachunki między mną, a Yvelin. W towarzystwie będziemy się zachowywać, jakby nic się nie stało.
Wyjaśnił obojętnie ojcu. Nie zamierzał wyrzucać Yvelin z rodu, choć  kiedy Naizen rozstał się już z Yuki, jego siostra przestała należeć do tego rodu. Tego by właśnie chciał. By zniknęła i więcej się nie pojawiła. Mógł o tym jedynie pomarzyć, szczególnie, że już zapowiedziała, iż to nie koniec. Mógł się dosłownie wszystkiego spodziewać po tej małej zołzie. Choć nie czuło niej nienawiści, on nic nie czuł.
Wojna z Kuroiaishita. Powoli skinął głową. Wiedział, że ród Shiroyama wręcz nie trawi rodu Kuroiaishita, ze wzajemnością. Głupotą byłoby wszczynać wojnę, niezależni od tego, kto by zwyciężył. W ich świecie nie ma miejsca na takie bezsensowne spory.
– Wolałbym uniknąć tej wojny. To nas doprowadzi do osłabienia, niezależnie od jego wyniku. Będę musiał zrobić coś w tej sprawie. Porozmawiam z Samuru.
Jakby nie patrzeć Dastan miał całkiem dobre kontakty z tym rodem. Potrafił się tam ustawić i zająć dość ciekawe stanowisko. Wiedział co i jak, z kim i kiedy, co było bardzo przydatne. Zauważył nawet, że Ringo go już zaakceptował, więc blondas przestał już zwracać uwagę na to, że jego matka uległa i została jego żoną. Sama była sobie winna, że nie zaczęła się sprzeciwiać. Nikt przecież nie będzie jej chronił przez całe życie. Musi zacząć sama się o siebie troszczyć.
– Nie narazisz mnie na nic. Żaden Kuroiaishita nie podniesie na mnie ręki.
Zabrzmiało tajemniczo, zapewne Naizen zacznie zastanawiać w czym rzecz, ale blondas i tak mu nie wyjaśni. Po prostu nie mógł. A z ojcem i tak się tam wybierze, dopilnuje by Hiro odmienił jego ojca, by nie ośmieszyć po raz drugi rodu.
Dastan obserwował jak jego ojciec zwinął się z bólu, łapiąc za brzuch. Coś mu się wydawało, że nie będzie to łatwe, wyżyć tylko na samej krwi, jak to robią wampiry. Teraz jako zwierzę, jego organizm potrzebował stałego pokarmu, inaczej kwasy żołądkowe zaczną się trawić.
Leżąc wciąż na łóżku, wysłuchał odpowiedzi ojca i uśmiechnął się do siebie ironicznie.
– Ja nie mam serca. Zabrała mi je Yvelin.
Po czym wstał i opuścił na chwilę komnatę ojca, by udać się do kuchni. Po drodze wzrokiem odnalazł siedzącą na kanapie Mel, która pochłonięta była rozmową z jego ciotką. Nie zwrócił nawet uwagi, że dołączył do nich jakiś wampir. Otworzył lodówkę w poszukiwaniu jakiegoś mięsa zwierzęcego. Powinno coś być, skoro mieli psy. Wziął małą porcję i położył na talerzyku. Nie mógł patrzeć jak jego ojciec samoistnie się wyniszcza, więc jeśli będzie stawiał opór, zmusi go siłą do zjedzenia tego mięsa, wyjścia nie będzie miał. Udał się zatem ponownie na górę, niespiesznie, nie zerkając już w stronę narzeczonej. Pamiętał o czym rozmawiali, gdy ten stracił wspomnienia. Czy tamten Dastan naprawdę coś czuł? Czy teraz coś do niej czuł?
Gdy blondas wszedł ponownie do sypialni, Naizen opierał się o framugę okno, ściskając mocniej za brzuch. Na jego twarzy odcisnął się cień bólu, na pewno żołądek domagał się jakiegoś posiłku.
– Zjedz to. Nie duś w sobie głodu, Twój żołądek zacznie się trawić sam.
Postawił talerzyk z mięsem zwierzęcym na parapecie okna, żeby Naizen bez krępacji mógł je pochłonąć.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 358


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Wrz 10, 2013 7:27 pm

Trololoo~ czyli sam początek. Aimi zaczynało się dłużyć. O dziwo spodobała jej się pani Nadira, choćby z powodu długich, ciemnych włosów, które posiadała również młódka. Oczywiście pozostawał jeden szczegół, czyli wielki brzuuuuch. Wampirzyca właśnie stwierdziła, że nigdy nie zajdzie w ciążę, a jak Dastan zażyczy sobie potomka, to będzie musiał przygarnąć jakiegoś z ulicy, albo poprosić ciocię, żeby mu podarowała jednego, bo Amelie nie dopuści, żeby jej cudna figura została tak bezczelnie i brutalnie zniszczona. Co z tego, że to tylko dziewięć miesięcy, przecież to jak cała wieczność! Do tego potem pieluchy, płacz i marudzenie. Jedna maruda w tej rodzinie starczy. W gruncie rzeczy i ona i Dast byli jeszcze jak dzieci. A przecież wiadomo, że jak dzieci rodzą dzieci to tam zaczyna się patola. Tak więc koniec tematu, Aimi szybko odgoniła od siebie wszelkie myśli na temat tego, że taka mała słodka dziewczynka, byłaby bardzo urocza...
Wampirzyca dokładnie zlustrowała Kyubiego, nic dziwnego w końcu było na czym zawiesić oko. Mimo wszystko była pochłonięta rozmową z Nadi i starała się nie zwracać uwagi na tego pana rodem z filmów dla dorosłych. Kiedy to sprawy tej uroczej parki zaczęły przyjmować trochę zbyt intymny klimat, jak na jednego gościa więcej, Aimi starała się myśleć o czymś innym. Zawiesiła pusty wzrok gdzieś na ścianie i przeleciała jeszcze raz przez ten incydent w opuszczonym kościele. Kiedy chciała dowiedzieć się co było dalej i jak tutaj trafiła. Puff. Poczuła barierę, która za pewne pojawiła się wraz z utratą przytomności.
- Powiedzmy, że stosunki między nami są raczej napięte. Żadne z nas nie chce zawieźć rodziny i tego też się trzymamy.
Odpowiedziała powoli ważąc każde słowo. Tego była akurat pewna. Co do uczuć? Nic nie wiadomo: wielka czarna dziura. Obydwoje czuli się odpowiedzialni za to, żeby ta cała szopka z narzeczeństwem nie zakończyła się wielką katastrofą i skandalem, że ho ho. Póki co wychodziło im raczej średnio. Aimi uśmiechnęła się pod nosem wspominając ich mały wypad do klubu, bajzel w pokoju Dasta i demolkę w jej apartamencie.
- A jak ma na imię pani syn?
Zapytała wyobrażając sobie wysokiego, ciemnowłosego chłopaka. Nawet nie wiedziała jak bardzo się pomyliła, jednak jednego była pewna. Syn Nadi musiał być przeciwieństwem Dasta, jeśli to właśnie ona go wychowywała.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 405


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Wrz 10, 2013 8:13 pm

Sophie po wizycie w klubie męża nie miała już nic do roboty. W końcu, to co miała załatwić, załatwiła już w katedrze. Zresztą Samur szybko się zmył, a jej niespecjalnie widziało się siedzenie w burdelu. Nie przez wijące się przed nią nagie kobiety, jak już zresztą wiemy, a obleśnych napaleńców. Cóż, bez burmistrza u boku czuła się tam dość dziwnie, jeszcze ktoś pomyślałby sobie, że tam pracuje albo co? Kanapie odbiłaby wtedy palma, a szlachetny po raz kolejny w swoim życiu musiałby się nieźle wypłacać, bo 'biedna', mała Sophie zdewastowałaby mu pół klubu włącznie z niewyżytym klientem, który odważyłby się położyć na niej swoje tłuste, obrzydliwe łapska. Niby to przez 'pomyłkę.' Niemniej, jako że wampirzyca naprawdę nie musiała nic już dzisiaj robić, skierowała swe kroki w stronę stojącej pod katedrą taksówki, po czym władowała do niej swoje cztery litery wskazując następnie kierowcy adres pod którym mieszka obecnie jej starsza siostra. A co tam. Raz na ruski rok może wpaść do kogoś z rodziny. Pojechałaby w sumie do zamku, aczkolwiek tam nie ma się już co pokazywać. Zerwała z ojcem wszelkie kontakty, on z nią zresztą też. Prawdopodobnie już dawno ją wydziedziczył, więc pojawianie się tam nie ma najmniejszego sensu. Przepraszać nie zamierza. Według siebie podjęła słuszną decyzję. Ponad to nawet wtedy, gdyby ojciec nie pozwoliłby jej wziąć ślubu z Sam'em ona i tak, to by zrobiła. Kto wie czy z przywiązania do Gada czy ze zwykłej złośliwości.
Wracając jednak do tematu. Droga do domu Nadiry nie trwała długo. Sop wybrała akurat taką godzinę o której na drogach było nieco luźniej, także ruch szedł nieco szybciej i płynniej. Ot, pod posiadłość wampirzycy dojechała w pół godziny! Zapłaciła taksówkarzowi wyznaczoną przez niego kwotę, po czym wyskoczyła z auta, by następnie w paru szybkich krokach znaleźć się przy drzwiach. Zastukała dwa razy, by chwilkę później 'zawisnąć' na dzwonku. No co, przynajmniej Teiji przy głównym wejściu znalazł się w przeciągu niecałej minuty. W końcu dla wszystkich ciągłe dzwonienie mogło być uciążliwe. Co by jednak nie było, w progi chałupy wampirzycy zawitała Sophie, a ona zawsze zaznacza swoją obecność dość głośno. Toż to dziewczę składające się z czystego hałasu, melanżu i najlepszego zielska. Jej nie da się pominąć, mimo, że reprezentuje sobą marne sto sześćdziesiąt dwa centymetry wzrostu.
Najmłodsza z rodzeństwa uśmiechnęła się bezczelnie na widok służącego Nadiry w drzwiach, cofając mozolnie palec z dzwonka. Przechyliła delikatnie głowę na bok, strzepując mężczyźnie niewidzialny pyłek z koszuli.
- Kurcze, nie wiem czy bardziej stęskniłam się za Tobą czy Maksem, Teiji. - mruknęła, zwinie go wymijając, by zaleźć się w ten sposób w holu. Następnie swoje kroki skierowała do salonu, by tam rozdziawić szeroko gębę. Nadira w ciąży, ściskający ją Kyu jakaś dwa razy wyższa od niej dziecina, blond włosy chłopaczyna aż nadto pachnący nimi. Co się dzieje? Takie sytuacje tylko u nich! Powaga! Co lepsze na gębie blondynki wymalowała się czysta zazdrość. Nie chodziło o to, że jej siostra spodziewa się kolejnego potomstwa, chodzi o to, że prawdopodobnie ojcem jej dziecka jest Kyubi. Jej Kyubi, jej i tylko jej. Sophie nie lubi się nim dzielić z bliskim. Oj nie. Zagryzła wściekle dolną wargę, łapiąc wampira za łachy.
- Menda! Jak mogłeś mi to zrobić? Świnia, świnia, świnia! Zostawiłeś mnie na tyle czasu! Jestem młodsza, powinieneś się mną interesować! Całuj za kare. - jęknęła wymownie, spoglądając zaraz na siostrę. Nadstawiła jej policzek, wyginając usta w podkówkę, chociaż nadal nie wypuszczała ze swoich drobnych dłoni ciuchów jej męża.
- Ty też. Nawet słowem nie pisnęłaś o ciąży. - kolejne żale, kolejne piski.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   

Powrót do góry Go down
 
Dom Nadiry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Dom Nadiry

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: