IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Nadiry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Cze 06, 2014 6:09 pm

Obojętnie gdzie się znajdował i co robił, zawsze trafiał do domu. Jeśli wydarzyło się coś złego lub gdy był zmęczony nogi same kierowały go w tę stronę. I tym razem nie było inaczej. Chłopak szedł przed siebie, gdy już opuścił zamek swego ojca. Dopiero, gdy stanął przed drzwiami rodzinnego domu zorientował się gdzie jest i co robi. Nie miał pojęcia jak długo szedł i jak się tutaj znalazł. Miał mętlik w głowie, potrzebował chwili spokoju, żeby wszystko przemyśleć.
Z chwilą wahania poszedł do drzwi i nacisnął na klamkę, która bez trudu opadła przez ciężar jego dłoni. Wszedł do środka ociągając się trochę. Spojrzenie jego bladoniebieskich oczu zlustrowało dokładnie pomieszczenie i zatrzymało się na Teijim pracującym przy komputerze.
- Witaj Teiji.
Powiedział na przywitanie i uśmiechnął się lekko. Wiedział po co tu przyszedł i nie czekał na zaproszenie. Chciał zobaczyć się z Nadirą. Ile czasu już jej nie widział? Wydawało się, że całe wieki. Szybkim krokiem przeszedł przez pomieszczenie, jednak jego spojrzenie przyciągnęła dziura w spodniach. Nie mógł się tak pokazać matce. Brudny, w pokrwawionych spodniach. Aż zbladł na samą myśl, jak bardzo byłaby przerażona tym widokiem. Udał się więc do łazienki, szybki prysznic, świeże ubrania były jak wybawienie. Kiedy tylko zamykał oczy widział postać ojca, jego białą czuprynę taką samą jaką Nao miał na głowie. Byli tak podobni i tak inni zarazem. Mimo wszystko chłopak zaakceptował Ringo jako swojego ojca. Naoto nie potrafił gardzić nikim, nawet samym Ringo.
W końcu  nałożył na siebie nowe ciuchy i powędrował do pokoju matki. Zapukał dwa razy, jednak drzwi były otwarte, to też nie czekał na pozwolenie co do wejścia.
- Mamo? Wróciłem.
Powiedział przekraczając próg, a to co zobaczył w ogóle nie pasowało do jego oczekiwań. Nadira nie była sobą, wyglądała co najmniej na chorą. Chłopak od razu podszedł do łóżka i usiadł na jego skraju. Nachylił się nad matką odgarniając z jej czoła kosmyk czarnych włosów, krótkich włosów. Nie sądził, aby to była jej nowa fryzura.
- Co się stało?
Zapytał ze ściśniętym gardłem, gładząc delikatnie wierzchem dłoni jej policzek. Po chwili odsunął się delikatnie, dając jej więcej miejsca i swobody.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Cze 06, 2014 7:22 pm

Teiji był niemal skupiony przy tym co robił, ale usłyszał wejście znajomej osoby do środka. Tylko gdy wyczuł zapach, nie okrywał zaskoczenia i to miłego. Naoto wrócił do domu. Początkowo miał wrażenie, że to Kyubi wrócił z Ericą, ale nastąpiła miła niespodzianka.
- Witaj Paniczu.
Odpowiedział chłopcu, ale kiedy ten ruszył niemal biegiem po schodach, upomniał go prośbą.
- Proszę tylko ciszej.
Podniósł trochę głos, by go usłyszał. Nie chciał w sumie by jakiekolwiek hałasy, nawet biegania, zakłócały spokój szlachetnej.
Nadira leżała sobie na boku i patrzyła przed siebie wtulona do poduszki. Miała dziwne wrażenie, że wyczuła obecność syna i jeszcze usłyszała jego głos. Gdyby nie wszedł, miałaby wrażenie, że słyszy już głosy własnych dzieci. Od razu się odwróciła w jego stronę i uśmiechnęła radośnie.
- Naoto.
Widok syna ją bardzo ucieszył. I gdy ten tylko usiadł obok, podniosła się do siadu. Mimo odczuwalnego jeszcze bólu pleców, objęła syna, przytulając się do niego. Tego jej było potrzeba. Obecności kogoś jej bardzo bliskiego. Syn, mąż, obojętnie. Nawet córka by ją ucieszyła swoją obecnością. Ale w obecnej sytuacji, tylko panowie by ją zrozumieli.
Na jego pytanie zamilkła. Pościła go i spuściła wzrok.
- Jak powiem nic takiego, to raczej mi nie uwierzysz?
Powróciła wzrokiem na twarz Naoto. Z każdym czasem dojrzewania, przypominał swego ojca bardziej. Jak dobrze, że Naoto nie ma po nim charakteru.
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Cze 07, 2014 12:51 pm

Wydawało się, że Teiji coś do niego mówił, chyba nawet go upomniał. Naoto jednak już dawno popędził schodami, nie zważając na słowa wampira. Oczywiście potem starał się zachowywać cicho, mimo wszystko był bardzo pochłonięty zmywaniem zaschniętej krwi. Na szczęście rana już się zabliźniła i za niedługo zniknie całkowicie. Chłopak potrafił już chodzić bez utykania, jednak czasami gdy się przemęczał odczuwał lekki dyskomfort. Mimo tego nie miał ojcu za złe. W pewnym sensie sobie zasłużył. Może na naganę, a nie przebicie nogi kolcem, ale w oczach Ringo to pewnie to samo. Prędzej czy później będzie musiał powiedzieć matce o tym spotkaniu, jednak wolał zostawić to na potem. Teraz była zmęczona i chora. Nie chciał jej obarczać problemami. Wydawała się taka krucha i słaba, jak gdyby miała się rozpaść na tysiące kawałków tuż przed nim.
Kiedy Nadira podniosła się do siadu chciał z powrotem ją położyć, żeby się nie przemęczała, jednak szybko zmiękł, gdy matka przytuliła się do niego. Ostrożnie objął ją ramionami i delikatnie przytrzymał, żeby nie zrobić jej krzywdy. Gładził lekko jej plecy. W końcu oderwała się od niego a i on jej tego nie utrudniał, mimo wszystko nalegał, żeby się położyła.
- Powinnaś odpoczywać.
Dodał jak gdyby starając się ją przekonać do leżenia. Cóż tutaj dodać - martwił się. Nie widział jej jeszcze w takim stanie.
- Poproszę wersję bez tajemnic.
Powiedział uśmiechając się lekko, żeby dodać jej otuchy. Oczywiście, gdyby nie chciała o tym mówić, nie nalegałby, jednak siedząc tak przy niej chciał znać prawdę. Póki co mógł jedynie przypuszczać co się wydarzyło, ale wolał usłyszeć z ust matki jak było na prawdę. Jeszcze nie czuł złości, tylko ogarniającą pustkę, dlaczego nie było go przy niej, gdy ktoś wyrządził jej krzywdę?
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Cze 07, 2014 10:53 pm

Nie wydawało się, ale na prawdę Teiji do niego przemówił. Nawet wstał i podszedł w stronę drzwi, ale Naoto szybko zniknął mu z oczu. Westchnął tylko i pokręcił głową, wracając do swojego zajęcia. Psy o dziwo zachowywały się spokojnie. Zmęczone, postanowiły odpoczywać.
Nadira potrzebowała tego "ciepła", by też poczuć nawet dotykiem, że jej syn jest tutaj. No ale po tym przytulaniu, wymusił na niej położenie się. Tragicznie nie było. Dzięki metodom leczenia Ethana, szybko do siebie wracała.
Zamilkła, kiedy przyznał że chce poznać prawdę. Patrzyła mu w oczy i szczerze, to nie chciała go ponownie zamartwiać. Ciężko przyjął fakt, w jaki sposób przyszedł na świat. A swoich problemów nie chciała mu jeszcze narzucać.
Westchnęła i odpowiedziała w końcu:
- To konflikt wewnątrz rodzinny. Mam przyrodniego brata, który ma jakieś uwagi co do naszego ojca. Najwyraźniej mści się na bliskich mu osobach. Przypadek albo celowo, upatrzył sobie mnie i... Po prostu wykorzystał.
Wzruszyła ramionami, ale wspomnienia z tamtej nocy nie były wręcz przyjemne. Gwałt to pół biedy. W ciążę nie zajdzie, to już było pewne. Ale ścięcie włosów, tortury i wyrzucenie przez okno na pokaz ludziom, to już było wręcz poniżające. Więcej nie chciała mówić. Zapewne Naizen się tu zjawi lada moment i dopiero zacznie się przesłuchanie.
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Cze 09, 2014 7:02 pm

Naoto wolał znać prawdę. Nie tolerował kłamstwa i wolał wiedzieć co się matce przytrafiło - obojętnie jak okropna była prawda. Był w stanie przeżyć wszystko. Kochał matkę na swój własny sposób i najbardziej żałował tego, że wówczas nie było go przy niej. Chciał jej pomóc, obronić ją, w końcu była taka krucha i delikatna. Żałował, że go tam nie było, czuł się winny.
Oczywiście martwił się o nią  i jej stan zdrowia. Cóż byłby z niego za syn, gdyby było inaczej?
W y k o r z y s t a ł.
Jedno słowo wystarczyło, żeby zacisnął dłonie w pięści. Naoto rzadko kiedy się denerwował, ale nie potrafił patrzeć na krzywdę bliskich mu osób. Chciał się zemścić, czuł, że powinien odpłacić się tym zbirom za to co zrobili Nadirze i innym. Chciał ich zniszczyć, rozwalić, rozgnieść. Jedno spojrzenie w matczyne oczy wystarczyło, żeby uspokoił się odrobinę, mimo wszystko buzowała w nim złość, co rzadko się zdarzało. Jego ramiona napięły się pod koszulką, zacisnął zęby walcząc z gniewem i niemocą, która mu pozostała. Spóźnił się. Teraz mógł jedynie zająć się chorą Nadirą i nic więcej. Było to okropne uczucie.
- Jak mogę Ci pomóc?
Zapytał chwytając w dwa palce pasmo krótkich włosów i uśmiechając się smutno. Żałował, że ktoś z rodziny wyżył się na jego matce, a nie na nim. Wtedy stanął mu przed oczami obraz ojca i kolec w swojej nodze, wzdrygnął się delikatnie. Nie rozumiał dlaczego rodzina walczyła między sobą. Powinni trzymać się razem, a nie porywać i torturować.
- Mówiłaś o tym komuś? Wujekowi Naizenowi? Kyubiemu?
Zapytał po chwili świdrując ją błękitnymi oczami.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Cze 10, 2014 7:58 pm

Jak sobie już dawno Nadira powiedziała, nie chce okłamywać własnych dzieci. Tak też i Naoto w odpowiednim czasie, powiedziała prawdę o jego ojcu. Czekała tylko na to, kiedy on zacznie zadawać te mało przyjemne pytania. Dorastając, wiedział na co być przygotowanym, w przypadku spotkania się ze swoim tatą. O tym jeszcze szlachetna nie wiedziała, że Ci dwa ostatnio się widzieli.
Po tym co mu teraz powiedziała, dostrzegła jak tłumił w sobie złość. Złapała za jego rękę i zacisnęła mocniej, jakoby chciała mu tym gestem powiedzieć, aby uspokoił się. Ważne jest chyba to, że przeżyła i jest tu przed nim, choć może w niezbyt ciekawym stanie.
- Nikomu nie mów. A Erice powiemy że miałam wypadek. Nawet nie wiem co z moim autem. Może nadal jest w parku?
Tyle co szlachetna pamiętała, to samochód został w parku. Ale nie wiedziała, że został kompletnie zniszczony i wrzucony w przepaść z klifu czy czegoś tam. Pytanie bardziej kierowała do siebie, bo przecież Naoto nie mógł znać prawdę w takich sprawach.
- Wie o tym Naizen. Nie wiem czy Kyubiemu Teiji mówił. nie pytałam go o to. Nikomu nie mówiłam... Dawny znajomy się mną zajął i on przekazywał dalej.
Przez pewien czas spała, była nieprzytomna a nawet upita. Także niewiele z tych wydarzeń pamięta. Kyubiego jednak Teiji informował o sytuacji. Tak samo z Naizenem był w stałym kontakcie.
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Lip 02, 2014 8:49 pm

Naoto praktycznie nigdy się nie złościł. Był uosobieniem spokoju. Wszystko dokładnie analizował, nie postępował pochopnie i nie pozwalał, aby targały nim silne emocje, takie jak właśnie gniew, złość czy nawet miłość. Wszystko dawkował, a skrajne emocje doszczętnie tłumił. Nie był przecież wybuchowy, w przeciwieństwie do swojego kuzyna Dastana. Naoto wiedział kiedy przestać, w końcu nie chciał nikomu zrobić krzywdy, a zdawał sobie sprawę ze swoich wampirzych umiejętności. Gdyby jeszcze dawał ponieść się emocjom na pewno ktoś by na tym ucierpiał. Chłopak nie mógł do tego dopuścić, obojętnie czy tyczyło się to własnej matki czy zwykłego, przypadkowego przechodnia. Nigdy nie wybaczyłby sobie tego, że zrobił komuś krzywdę. Nie ważne czy specjalnie czy przypadkiem.
Mimo wszystko w tym momencie był zły. Ktoś pastwił się nad jego m a t k ą, jedyną w swoim rodzaju, tą której zawdzięczał życie. Dotyk Nadiry działał jak hamulec i ukojenie. Od razu uspokoił oddech, przywołał na usta delikatny uśmiech, który miał dodać jej otuchy.
- Dziękuję.
Powiedział cicho, pieszczotliwie odgarniając jej włosy z czoła. W tym momencie to on powinien się nią zaopiekować, tak jak zawsze ona nim.
- Masz na coś ochotę? Mogę jakoś pomóc?
Zapytał przykrywając ją pościelą dokładnie. Co z tego, że była wampirem i pewnie w ogóle nie było jej zimno. Nao czuł, że powinna być opatulona, czuć się bezpiecznie. Mogła się nie martwić, syn nigdy jej nie opuści i również nie pozwoli, żeby stała jej się krzywda.
Cieszył się, że wujek wiedział o tej sprawie. Z początku obawiał się, że Nadira nie będzie chciała nikomu o tym mówić i jemu każe przysiąc, że dochowa tajemnicy. Mimo wszystko ktoś powinien się tym zająć, w tym przypadku Naizen albo Kyuubi lub też najlepiej obydwaj. Miejmy nadzieję, że ktoś ze któryś z nich za niedługo się zjawi i pomoże Nadirze. Nie pytał o tego tajemniczego starego przyjaciela. Matka miała wielu znajomych, zresztą gdyby chciała na pewno by mu powiedziała, prawda?
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Lip 05, 2014 11:21 am

Nadira miała w sumie dość leżenie, ale protestować obecnie nie miała siły. Była jeszcze osłabiona a nie wszystkie rany jeszcze się zagoiły. Szczególnie te, które uległy rozkruszeniu kości w kostce. Uderzenia młotkiem, nie były przyjemne a wręcz bolesne. Chciałaby o tym wydarzeniu zapomnieć, ale nie mogła. Musiała o tym pamiętać, by móc później się zemścić za wyrządzone jej krzywdy. Cud, że jeszcze trzymała się jakoś psychicznie. Kiedyś to nie była wstanie tych krzywd znosić. Powtarzające się sytuacje, wzmacniały jej stan psychiczny, że do niektórych krzywd, zdołała się przyzwyczaić. Choćby do gwałtów.
- Chętnie bym wstała, ale chyba jeszcze nie mogę chodzić.
Skoro nie to, to by mogła sobie chociaż usiąść. Mimo iż synuś ją przykrył bardziej, to ona by chciała się znów podnieść, chociażby do siadu. No ale ten jej pewnie nie pozwoli. Może by się przespała jeszcze z parę godzin? Regeneracja postępowałaby szybciej, przy dość długim śnie.
Nie zamierzała dochowywać tajemnicy, zwłaszcza przy rodzinie. Naizen znał Williama, więc będzie wiedział co z nim robić. I na pewno, nie odpuści. Prędzej czy później, powinien się tutaj pojawić, jednak jak na złość, wyskakują mu inne sprawy. Jak nie Kuran, to Dastan, informujący że będzie ojcem, czego jeszcze Nadira nie wiedziała. Gdyby to Naoto miał jej powiedzieć że będzie babcią, chyba by się powiesiła...
- Zaopiekowałbyś się Ericą, póki nie wrócę do siebie? Bo nie wiem, czy Kyubi naprawdę zostanie tu na dłużej. Teiji coś mi o tym wspominał.
Jedynie taką miała prośbę. Niezbyt wymagającą. Dziewczynka była momentami żywa, a co najważniejsze, potrzebowała dużej uwagi. Dlatego by Nadira mogła spokojnie wyzdrowieć, poprosiła jedynie o opiekę nad córką. Naoto będzie w sumie miał czas, aby pobawić się z siostrzyczką.
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Lip 14, 2014 1:38 pm

Tak Nadira powinna odpoczywać, był to priorytet. Musiała szybko odzyskać siły, choćby ze względu na córkę, która na pewno bardzo jej potrzebowała. Jak każde dziecko swojej matki. Sen był najlepszym wyjściem, więc Nao nie miał zamiaru dłużej męczyć Nadi pytaniami i rozmową. Mogą wrócić do tego tematu kiedy indziej, jeśli będzie chciała. Oczywiście chłopak nie zamierzał na nią naciskać. Była to nowa sytuacja, nowe problemy, zbyt świeże. Powinni zostawić ten temat, przynajmniej na jakiś czas.
Naoto bardzo się ucieszył. Jego uśmiech pogłębił się, wyglądał teraz o wiele młodziej.
- Z przyjemnością.
Powiedział szczerząc się jak dzieciak. Nao nie miał okazji zbytnio poznać się z siostrzyczką. Chętnie nadrobi cały ten czas i zaopiekuje się nią przynajmniej dopóki Nadira nie wyzdrowieje lub jeszcze dłużej. Chłopak wstał powoli, niespiesznie. Zamierzał zostawić matkę, żeby mogła odpocząć.
- Będę u siebie, gdybyś czegoś potrzebowała.
Dodał po chwili i znów się uśmiechnął. Cieszył się, że w końcu rodzina będzie w komplecie. Mama, Kyubi, Erica i on. Oczywiście nie pisnął słowem na temat Ringo. Wiedział, że powinien, ale nie umiał się zmusić, żeby teraz jeszcze bardziej zamartwiać Nadirę. Jeśli ta w żaden sposób go nie powstrzymała zostawił ją samą i poszedł do swojego pokoju.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Lip 17, 2014 10:51 pm

Nadira nie zamierzała zatrzymywać syna. Pewnie także dopiero co przyjechał, więc i on mógł potrzebować chwili odpoczynku. A nawet poczekać na powrót Kyubiego z jego małą siostrzyczką Ericą. Czas by rodzeństwo w końcu mogło pobyć dłużej ze sobą i poznać się bliżej.
Szlachetną ucieszyła zgoda syna, więc mogła spać sobie spokojnie i odpoczywać do woli. Jednak wiedziała, że Erica jej spokoju nie da. Jak każde małe dziecko, będzie przychodziło do mamy z pytaniami, prośbami i czułościami.
- Dobrze.
Odprowadziła syna wzrokiem aż nie zniknął jej z oczu. Została sama w komnacie, więc nie mając nic innego do roboty, ułożyła się wygodniej i zamknęła oczy, by za chwilę zasnąć. Chciałaby się obudzić w momencie, kiedy Kyubi z córką wrócą do domu.
Teiji natomiast pozostawał w salonie przeglądając wiadomości. No ale zwierzęta też spokoju mu nie dają. Musiał wstać i przygotować im karmy oraz wody do picia. A także zajrzeć do wielkiej pandy, która w rzeczy samej, miała się w sumie dobrze. Ale nie był do końca pewny, czy warto ją tutaj trzymać w ogrodzie. Na pewno będzie potrzebowała kontaktu z tym samym gatunkiem. Najchętniej to by to zwierzę wypuścił w rejony Chin, jednakże decyzja pozostaje u Nadiry. Bez jej zgody nie mógł robić takich rzeczy. Ręce do pomocy by się mu tutaj przydały. Sam już z tym wszystkim ledwo wyrabia. Zwierzęta, Erica, utrzymanie domu w porządku. Westchnął przeczesawszy swoje włosy i wrócił do salonu, wymijając psy posilające się swoim posiłkiem. Usiadł na kanapie i oddał się chwili spokoju, opierając plecami o oparcie kanapy, zamykając oczy. Pozostawał jednak czujny na otoczenie.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Lip 18, 2014 1:02 pm

Niezależnie od tego, jak małej wampirzycy poszło picie krwi ojca, Kyubi i tak ją pochwalił. Pozwolił nawet, by niegłęboka rana zagoiła się na jej oczach. Dla takiego małego dziecka, jakim była był to na pewno nieziemski spektakl. Później znów się przetleportowali, oczywiście prosto do samochodu, by pozostać niezauważonymi. Niestety, nie zdążyli udać się do magika, ale przecież nie był to ich ostatni wspólny wypad. Następnym razem zabierze ją pierw do magika, który pokaże kilka, ciekawie nudnych wystąpień ze swojego repertuaru, a dopiero później udadzą się do zoo, co było już obiecane dużo wcześniej. Wątpił, żeby do spaceru w ogóle doszło, Nadira pewnie wciąż nie doszła jeszcze do siebie, cokolwiek by się z nią nie stało. Zabawkowa panda wylądowała za przednimi siedzeniami sportowego auta wampira i znów mknęli niczym wiatr w stronę wioski. Przyspieszał za każdym razem, gdy tylko Erica prosiła. Choć w wiosce ograniczył się do połowy stałej prędkości, by wreszcie powoli wyhamowywać i zaparkował idealnie przed bramą. Wyszedł z samochodu, zabierając ze sobą misia, którego go kupił przed wejściem do nawiedzonego zamczyska. Otworzył także drzwi od strony pasażerki i pomógł wysiąść Erice.
– Trzymaj. Zabierz go do swojego pokoju i nadaj mu wreszcie imię. Wyczuwam, że nawet przyjechał w odwiedziny Twój brat, Naoto.
Wziął dziewczynkę za rękę i ruszyli ścieżką prowadzącą do wnętrza japońskiej posiadłości. Spędzili wspólnie cały wieczór, zaczęła się całkiem przyjemna noc. Co prawda Erica wyszalała się i to całkiem porządnie, ale szczerze wątpił, by szła spać. W końcu była wampirzycą, małą, bo małą, ale prowadziła nocny tryb życia. Choć może zmęczenie da jej porządnie w kość i pójdzie spać?
Weszli do środka. Kyubi wyczuł znajomy, choć nie zbyt dobrze znany, może jedynie „kojarzony” zapach Ethana. Najwyraźniej „stary znajomy” dobrze zadbał o szlachetnokrwistą. Skoro był tutaj Ethan, musiała być i Vivien. O tak, sam z chęcią spotkałby się ze swoją „starą znajomą”.
Spojrzał na Teijiego, który odpoczywał na kanapie. Jeśli spał, nie budził go, nie odezwał się, po prostu ruszył schodami na górę. Jeśli się obudził przez ich pojawienie, pozdrowił go machnięciem ręki i tak udał się na górę. Odprowadził małą Ericę do jej sypialni, gdzie mogła zająć się swoją pandą.
– Odwiedź swojego brata. Pewnie się ucieszy.
Jeszcze nie wiedział, że Nadira zleciła swojemu najmłodszemu synowi, by zajęła się Ericą. Jasne, mógł rzucić na nią czasem okiem, zająć się nią, gdy Nadira wyjdzie do pracy czy gdzieś na miasto, ale od pełnej opieki dziewczynka miała swoich rodziców. Sam jednak był za tym, by Erica poznała swoje rodzeństwo.
Zostawił zatem małą wampirzycę w swoim pokoju. Jeśli była zmęczona, to oczywiście pomógł jej się przebrać, nawet rozczesał jej włosy (miała długie włosy, więc musiała o nie dbać) i położył ją do łóżka. Dopiero po tych rutynowych czynnościach udał się do sypialni żony. Nie pukał. Nie wiedział czy śpi, czy odpoczywa, czy zabawia się ze swoim „starym przyjacielem”. Wszedł po prostu i jeśli nie spała, to dobrze, jeśli spała, to opuścił jej sypialnię.
– Erica mnie prosiła, żebym został na jakiś czas w domu. Stęskniła się. Myśli o wspólnym spacerze. Najwyżej sam ją znów zabiorę. W każdym razie przez cały wieczór była ze mną i dobrze się bawiła.
Spojrzał wreszcie na żonę, bo początkowo to rozglądał się jedynie po sypialni, jakby szukając dowodów. Dowodów na to, co mówiła Elvira. Nie znalazł niczego, oprócz zapachu alkoholu i zapachu Ethana, jaki wciąż na niej „siedział”. Dostrzegł jej krótkie włosy i zmarszczył brwi. Nic jednak nie powiedział. To jej sprawa, co robi z włosami. A może to przez ten „wypadek”? Nie miał pojęcia.
– Twój stary przyjaciel, Ethan, nieźle o Ciebie zadbał, co? Wyglądasz blado. Powinnaś dużo odpoczywać i pić krew. Najlepiej świeżą.
Wzruszył ramionami, dokonując „fachowej oceny”. Zboczenie zawodowe. I jeśli go nie zatrzymała, zamierzał udać się do łazienki. Skoro miał tutaj zostać i mieli tworzyć „szczęśliwą rodzinę” dla Erici, to czy tego chciała, czy nie musieli dzielić tę sypialnię, łazienkę, a nawet łóżko. Chyba, że wyśle swojego męża do pokoju gościnnego. Właściwie to wcale się zdziwi, jeśli faktycznie tak by się stało.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Lip 18, 2014 4:43 pm

Teiji nie spał. Czuwał i odpoczywał. Jednakże usłyszał nadjeżdżający samochód i otworzył w tym momencie oczy. Spojrzał na zegarek i westchnął. Kyubi wrócił z Ericą, ale po czasie. Upominać go nie mógł, zważając na różnicę statusu krwi i stanowiska w rodzinie. Ale gdyby ten nie wracał z dzieckiem dość długo, wtedy upomnienia by poszły na jego adres. Jak tylko weszli, Teiji uśmiechnął się do Erici a na Kyubiego tylko pokręcił głową. Ważne w sumie że dziecko wróciło. Zatem nie zatrzymywał ich i wrócił do dalszych swoich zadań.
Nadira spała. Ale kiedy rozległy się hałasy, przebudziła się. Chodziło oczywiście o rozmowy na korytarzu. Alkoholem nie śmierdziała. Przespała się kilka długich godzin u Ethana oraz trochę tutaj, także po wypiciu nawet krwi, zapach ten zanikał. Tak, jakby wypiła tylko dobrą jedną szklankę.
Od razu kiedy tylko Kyubi znalazł się w komnacie, odwróciła w jego kierunku i usiłowała się podnieść do siadu aż usiadła. Pozwoliła mu skończyć, patrząc na niego z utęsknieniem. Nawet wyciągnęła w jego stronę rękę.
- Podejdź do mnie.
Poprosiła. Jeżeli podszedł, złapała do za rękę i pociągnęła do siebie tak, by usiadł na brzegu łózka a później, rzuciła się mu na szyję.
- Tęskniłam za Tobą. Chcę byś został tu na dłużej. A nawet zamieszkał. Nie tylko dla Erici ale i dla mnie.
Nie kłamała. Wyszła za niego z miłości więc chciała jeszcze ratować jakoś ich związek. Chciała sprawić córce prawdziwą rodzinę. Pełną o jakiej nie mogły wymarzyć ich dzieci. Kyubiego i Nadiry, wychowywane bez jednego rodzica. Chciała by chociaż Erica mała tę pełną rodzinę. Cokolwiek Elvira mu nagadała, wszystko było kłamstwem. Nadirze zależało na Kyubim, ale czy jemu na niej także? Bo chyba nie oświadczał się dwa razy dla hecy?
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Lip 21, 2014 8:07 pm

Kyubiemu było obojętne, czy lokaj spał czy nie. Doskonale wiedział, jak ciężką pracę wykonywał. Skoro wywiązał się ze swoich obowiązków spokojnie mógł spać. Poza tym Nadira traktowała go bardziej jako członka rodziny niż sługę, którym de facto był. Kyubi jednak w to nie wnikał, póki wampir nie wtrącał się w sprawy jego i Nadiry oraz ich dzieci. Zatem nie miał prawa powiedzieć nawet słowa na fakt, że Kyubi przybył „spóźniony” w towarzystwie córki. Chyba nie sądził, że faktycznie pojawi się punktualnie? Był ojcem Erci. Miał do niej większe prawo niż Teiji i mógł ją zabierać, gdzie chce i na jak długo, a ten nie miał prawa odezwać się nawet słowem. Kyubi był pełnoprawnym opiekunem. Poza tym pod skrzydłami ojca była o wiele bezpieczniejsza, jeśli ktoś miałby się o to pytać.
Wampir nie wiedział, że wizytę zdążył już złożyć Victor. Znał go. Widywał go często na zebraniach Rady. Nie wyczuwał jednak jego zapachu, zatarł się. A może nawet nie zwrócił na niego uwagi? Zawitał tak więc do komnaty żony. Patrzył jak z wysiłkiem usiłowała się podnieść. Właściwie to chciał jej już powiedzieć, żeby sobie to darowała, ale w ostateczności nie rzekł nic. Przyglądał się jej jedynie, jakby zastanawiając się, jak wiele zapamiętał, gdy po raz ostatni ją widział. Kiedy to było? Nie pamiętał. Czas z Elivrą był ponadczasowy, bez względu na to, jakby to nie brzmiało. Wysłuchała go do końca, nie przerywając i nie komentując. Było to bardzo dziwne, jak na jej temperament oraz charakter. Nie odpowiedziała nawet słowem na jego słowa, nie doprowadzając do awantury, za to wyciągnęła ku niemu dłoń. Zignorował ją i po prostu dalej wpatrywał się w nią… z niepewnością, jakby zastanawiał się, co tutaj w ogóle robi. Drgnął dopiero na jej prośbę i zbliżył się do łóżka. Właściwie to dzieliło go od niego z kilka milimetrów. Nie sprzeciwił się jednak, gdy chwyciła go za dłoń i pociągnęła ku sobie. Opadł na łóżko, oczywiście siadając. Zachowywał pewien dystans – psychiczny. Po chwili już wisiała mu na szyi. Nie zareagował, nie objął jej, ale także nie odpychał. Była naprawdę blisko. Wydawała się taka otwarta, życzliwa, pełna ciepłych uczuć, jakich ostatnio u niej nie dostrzegał. Wysłuchał jej słów, odwdzięczając się tym samym, co ona – nie przerywaniem.
– Zostanę… na jakiś czas. Nie wiem, na czym stoimy. Nie czuję od Ciebie dawnego ciepła i miłości. Elvira mówiła, że mnie nie kochasz i się mną bawisz, i chyba nie kłamała.
Przerwał i chwycił jedną ręką jej dłonie, odrywając je od swojej szyi. Drugą położył na jej tali i przewrócił ją na łóżko, na plecy. Zrobił to delikatnie. Dostrzegł przecież, że Nadirze ciężko było usiąść, więc mogła mieć jakieś większe czy mniejsze obrażenia. Leżała teraz pod nim, a on dokładnie mógł się przyjrzeć wampirzycy. Wepchnął się oczywiście między jej nogi, nieco napierając na kobiecość. Jakby chciał ją rozdrażnić. Wreszcie zmarszczył brwi.
– Śmierdzisz Ethanem.
Wsunął dłoń pod ten cholerny podkoszulek i go rozerwał. Obnażył jej delikatną skórą, ale wciąż dręczył go zapach byłego narzeczonego Nadiry. Nie pytał o to. Przejechał delikatnie opuszkami palców od szyi aż ku brzuchu wampirzycy.
– Idę wziąć prysznic...
Oderwał się od niej jak oparzony i przeczesał swoje krótkie włosy. Zapach innego wampira działał na niego drażniąco. Pragnął jej. Chciał ją wziąć na tym łóżku, w jej łóżku, w ich łóżku, naznaczyć ją swoim zapachem i zniwelować zapach Ethana. Tak, jego serce należało do niej. Kochał ją i wciąż kocha.
Odsunął się od niej, spoglądając na nią tęsknie nim zniknął w łazience. Zdjął to, co miał na sobie i wszedł pod prysznic. Odkręcił gorącą wodę i wszedł pod jej strumień. Woda go otulała i czuł, że ciało powoli się odpręża.[/color][/color]

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Lip 22, 2014 8:40 pm

Nadira również nie była jeszcze poinformowana o wizycie ojca. Teiji nie mówił jej o tym, zważając na jej obecny stan zdrowia. Zapewne zrobi to później, jak Nadira wydobrzeje chociażby psychicznie. Nawet nie pytał się co ją spotkało. Będzie chciała, sama powie. Mógł co najwyżej wyobrazić sobie, patrząc na jej rany i stan włosów. Mimo skrócenia, to jednak zostały porządnie przycięte.
Kyubi jednak się wahał. Szlachetna to widziała i czuła. Podszedł jednak, lecz mimo tego co ona zrobiła, ten nie odwzajemnił objęcia. Zrobił to później. Po jego słowach, zrozumiała że Elvira nadal siedzi mu w głowie. Więc nie poradził sobie sam z tym problemem. Musi mu w tym pomóc, inaczej ta jędza zniszczy jej rodzinę.
Spojrzała na męża nie ukrywając zaskoczenia słowami na swój temat. W tym samym momencie zdjął z siebie jej ręce.
- Co ty mówisz? Gdybym Cię nie kochała, nie poślubiłabym Cię. Nie urodziłabym Ci córki. To ona kłamie. Chce rozbić naszą rodzinę.
Odpowiedziała spokojnie, kiedy ten położył ją na łóżku, nachylając się nad nią. Patrzyła mu w oczy. Jakby nigdy nic, po chwili patrzenia na siebie wypalił o Ethanie. Westchnął zmrużywszy oczy.
- Pomógł mi, opatrzył... To nic dziwnego że jego zapach pozostał.
Taka prawda. Ethan jest lekarzem, a żeby opatrzyć porządnie jej rany, musiał dotykać ciała. Na kilometr przecież tego nie zrobi. On to nie Inspektor Gadżet.
Odprowadziła męża wzrokiem, aż zniknął jej w łazience. Spojrzała w sufit, leżąc tak przez krótką chwilę. Po czym podniosła się ponownie do siadu i rzuciła spojrzenie na swoją komodę. Czasopisma leżały tam tak samo jak je zostawiła. Wstać raczej nie mogła. Kości kostek nie zrosły się jeszcze na tyle, by mogła chodzić. Wyciągnęła więc rękę przed siebie i użyła telekinezy, aby ściągnąć gazety do siebie. Udało się do takiego stopnia, że upadły w połowie drogi na podłogę. Używanie mocy w takim stanie, było męczące. Nie mogła się skupić. Spróbowała ponownie i tym razem opadły przed łóżkiem. Wtedy to już sama po nie na czworakach po pościeli polazła i sięgnęła. Otworzyła na wybranych stronach, mając zamiar coś pokazać Kyubiemu. Jedno czasopismo było katalogiem domów. Przeważnie tych ze stadninami. Otworzyła na wybranej stronie, chcąc mu pokazać willę. Druga gazeta była katalogiem koni. Chciała pozostać we wiosce. Jest tu wiele pustych terenów, więc można by się wybudować. Albo poszukać stadninę i duży dom, by zakupić na własność. Lecz co na to Kyubi? Wyczekiwała go by wyszedł z tego prysznica. Wsunęła się z powrotem na swoje miejsce i siedziała z tymi katalogami, położonymi na pościeli.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Lip 27, 2014 3:21 pm

Wampir też dostrzegł, że miała krótsze włosy. Ale nie pytał o nic. Sądził, że sama zmieniła sobie fryzurę. Wcześniej, dla niego, przefarbowała się jasny kolor, później powróciła do swoich naturalnych, czarnych włosów, a teraz mogła je ściąć. Chociażby tylko po to, by zrobić mężowi na złość. Teiji wspominał tylko o wypadku. O tym, że samochód szlachetnej odnaleziono w morzu. Przecież z takiego powodu nie straciłaby od razu swoich włosów.
Wampir nie ukrywał wcale, że się nie waha. Naprawdę nie wiedział, co robić i co o tym wszystkim powinien sądzić. Przez jakiś czas rozmyślał nawet o rozwodzie. Możliwe, że to wciąż byłoby najlepsze rozwiązanie. Nie chciał znów skończyć na lodzie, a wszystkie jego związki prędzje czy później się rozpadały. Kobiety nie potrafiły z nim wytrzymywać, szybko się poddawały i nawet nie walczyły o to, co niby kochały. Co prawda większość związków wampira była przelotna, po to tylko, by dobrać się do majtek jakiejś dziewczyny. Czasami jednak robiło się poważnie i nie wahał się zaryzykować, jednak w większości wypadków nie chciał się angażować. Najwyraźniej w przypadku tego małżeństwa, popełnił błąd. Wszystko zniknęło, wygasło równie szybko, jak się pojawiło.
– Nadiro, nie twierdzę, że wtedy mnie nie kochałaś. Też Cię kochałem. Ale teraz się zmieniło. Czuję to. Byłaś taka… nieprzystępna, chłodna i wyrafinowana. Elvira mnie dopiero uświadomiła, że Twoje uczucia przeminęły.
Według Kyubiego Elvira niczego nie chciała rozbijać. Zdjęła jedynie klapki z oczu wampira, pokazując mu nagą prawdę. To właśnie Nadira go wykorzystywała. Chciała zamknąć go w domu, odseparować od jego dawnego życia i mieć go pod pantofle, na każde swoje zawołanie.
– Nie wątpię, że z chęcią mu na to pozwoliłaś.
Stwierdził nim zdążył ugryźć się w język. Nawet teraz, gdy ją dotykał, gdy wręcz rozerwał z niej tę koszulkę, jaką miała na sobie, w żaden sposób nie zareagowała. Czyżby nie odczuwała żadnej przyjemności z przebywania w towarzystwie męża? Dawno się nie widzieli, nie spędzali razem czasu, nie kochali się i z taką obojętnością zareagowała na jego dotyk? Tym chętniej udał się pod prysznic, żeby o tym nie myśleć.
– Widzę, że stałem Ci się obojętny.
Powiedział, gdy opuścił łazienkę po wzięciu prysznica. W sumie, to miał cichą nadzieję, że do niego dołączy. Taka chętna, spragniona, namiętna… najwyraźniej to pożądanie także się wypaliło. Nic dziwnego, że oboje szukali „przygód” w ramionach innych partnerów.
Wampir miał przewiązany białe ręcznik wokół bioder. Drugim ręcznikiem osuszał krótkie włosy. Zerknął na jej kostki u nóg, które wciąż nie wyglądały najlepiej. Następnie obojętnie spojrzał na magazyny porozkładane wokół niej. Czyżby wolała przeglądać kolorową prasę zamiast pobyć z mężem? I po to prosiła go, by wrócił do domu? Czytałaby jakieś czasopisma, a on sam chyba za kochankę i towarzyszkę miałby butelkę koniaku.
– Pomyślałem, że można by już uczyć czegoś Erici. Póki jest mała i podatna na naszą wolę. Może udałoby nam się ją czymś zarazić, czym chciałaby się później zająć. Jakaś gra na instrumencie, malarstwo, balet, nauka francuskiego… Nie wiem, później sama by zadecydowała, co ja interesuje.
Przedstawił Nadirze plan rozwoju ich dziecka. Erica była żywiołowa i pełna energii, powinna ją w spożytkować w naprawdę dobry sposób.
Usiadł po drugiej stronie łóżka, przeczesując palcami wilgotne włosy. Odwrócił się w stronę żony i znów spojrzał na jej nogi.
- Pokaż mi te kostki.
Poklepał swoje kolana, by położyła na nich nogi. Mógłby się spokojnie im przyjrzeć i może udałoby mu się je wyleczyć do takiego stopnia, że mogłaby już chodzić?

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Lip 27, 2014 6:39 pm

Szlachetna raczej nigdy by nie dała ściąć swoich włosów. Dbała o niej i chciała aby były długie. Ciosem było dla niej ścięcie ich przez Samuru czy Williama. Któryś to tam zrobił. Nie widziała ani nie pamiętała za dobrze. Wiedziała że oboje robili jej krzywdę. Nie pamiętała też tego finału i jak znalazła u Ethana.
Wspomnieć warto, że nie dała sobie zniszczyć bluzki, a raczej górnej piżamy. W tym momencie patrzyła na Kyubiego prosząco, aby na tę chwilę odpuścił sobie macanie żony. Widziała jednak na jego twarzy ten zawód. Jakby nie tego po niej oczekiwał. Nie wiedział widocznie co się jej stało. A jeżeli mu nie powie, to będzie dalej żył w przekonaniu, że ma go już gdzieś. Że dla niego będą święte słowa Elviry, która w prawdzie nie mówi mu prawdy.
- Ja Cię kocham Kyubi!
Wypaliła nagle chcąc mu przerwać te bzdury jakie wypowiadał. I tak się skończyło, że poszedł wziąć prysznic. Westchnęła zostając sama w sypialni i wtedy podjęła się wszelkich prób ściągnięcia do swojego łóżka gazet. Kyubi po powrocie do pokoju mówił sobie myśleć co chciał, ale wszystko to było błędne. Czyżby nie interesował się już myślami żony? Jak tylko wrócił z kąpieli, obserwowała go cały czas z uczuciem, współczuciem i miłością. Tylko po ostatnim przeżyciu, trochę chciała przyhamować.
Wtedy też przerwał milczenie rzucając propozycję dotyczące nauki dla Erici. Cieszyła się, że okazał zainteresowanie córką. Chociaż to było na duży plus.
- Nie mam nic przeciwko. Można ją nawet zabrać na jakieś pokazy, występy i sprawdzić co będzie ją interesowało.
Dodała od siebie, mając wzrok utkwiony na postaci Kyubiego. Ten później usiadł po drugiej stronie łózka i zaoferował obejrzenie jej kostek. Zauważył pewnie, że miała zabandażowane. Nie zastanawiając się, przysunęła do niego bliżej i położyła mu swoje nogi na jego kolanach.
- Zerknij też na to.
Dodała po chwili wahania i zdjęła z siebie górną piżamę, ukazując bandaż na brzuchu. A kiedy zezwolił, odwróciła się do niego plecami, ukazując zabliźnioną nieco ranę w postaci gry kółka i krzyżyka. Sama raczej by sobie tego nie zrobiła.
- Co byś zrobił... Gdybyś dowiedział... Że Twoją żonę uprowadzono i zgwałcono?
Trudne, ale zadała mu to pytanie, zaciskając mocniej dłonie na piżamie jaką zdjęła. Spuściła nawet głowę, przypominając sobie tę torturę. Może i nie powinna o tym myśleć a skupić na przyszłości swojej rodziny, to jednak rany były za świeże...
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Lip 31, 2014 10:35 am

Skoro nie pozwoliła zniszczyć sobie bluzki, wampir ją zostawił. Nie zamierzał jej napastować, bo później zarzucałaby mu, że ją gwałcił albo co gorsza podniósł na nią rękę. Zostawił ją zatem w świętym spokoju, jak sobie tego życzyła. Najwyraźniej przeszła nie miała już najmniejszej ochoty na zbliżenia ze swoim mężem. Jeszcze trochę i pojawią się pretensje o zdrady, ale skoro nie potrafiła zadbać o swojego mężczyznę, to dlaczego się dziwiła? Zerknął na nią, gdy wykrzyknęła, że go kocha. Uśmiechnął się blado i wyciągnął ku niej dłoń, ku jej twarzy, by ją dotknąć, ale zaraz cofnął rękę i udał się pod prysznic. Był święci przekonany w prawdomówność Elviry. Dlaczego miałaby go okłamywać? Znał ją wieki! Spędzili ze sobą kilka dekad, znał ją, jej charakter, postępowanie, namiętność i pożądanie. Nie miała żadnego powodu, by go okłamywać! Nadira doskonale wiedziała, chociażby po swoich poprzednich związkach, że takie słowa, które wyznają uczucia często są puste, bez pokrycia. Oboje już dawno przestali pokazywać sobie, że między nimi naprawdę znajduje się to uczucie, dla którego zdecydowali się na taki śmiały i odważny, choć niełatwy związek.
Myśli żony. Tak, interesował się nimi. Zaglądał do nich i mogła wyczuć jego obecność na skraju swojego umysłu. Ale był święcie przekonany, że nimi steruje. W tak łatwy sposób można wykorzystać jego moc. Po prostu myśleć o tym, o chciałby „usłyszeć”, zapewnić go, że wciąż go kocha. Niestety wampir był nieufny w stosunku do kobiet, stąd też jego niepewność i dystans.
Zerknął na nią przelotnie, gdy do jego umysłu doszedł skrawek związany z jej „przeżyciem”. Co to mogło być? Nie miał pojęcia. Skrzętnie to ukrywała pod innymi myślami. Zawoalowała to mrokiem, tworząc nieprzystępną strefę, skupiając się na czymś inny. A wampir nie pytał. Nie zamierzał jej naciskać, bo doskonale znał jej niezależny charakter. Był przekonany, że do tej pory nikomu jeszcze nie zdradziła tego, co się stało w trakcie owego „wypadku”. Oczywiście wampir wciąż był przekonany, że był to zwykły wypadek, a nie porwanie. Tak zrozumiał z wiadomości Teijiego, który zapewne także zbyt wiele o tej sprawie nie wiedział.
– Same występy czy pokazy za wiele jej nie dadzą. Nacieszy tym oczy. To dziecko, musi przekonać się o czymś na własnej skórze. Mógłbym ją nauczyć grać na pianinie, a Ty mogłabyś wynająć kogoś od tańca.
Rzucił wolną propozycją, spoglądając na nią znów jedynie przelotnie. Przynajmniej co do Erici byli w miarę zgodni i chcieli ją uszczęśliwić. A była naprawdę bystrym dzieckiem, szkoda, żeby jej nieodkryte talenty tak się niszczyły.
Przyjął jej kostki. Nim zdjął ostrożnie bandaż obejrzał je dookoła w poszukiwaniu jakichś opuchnięć. Nie znalazł niczego takiego. Najwyraźniej Ethan dobrze o nią zadbał. Zdjął wreszcie bandaż i jego oczom ukazały się kostki w nie za ciekawym stanie, ale na pewno się goiły. Bez słowa uwolnił także i drugą nogę Nadiry z bandaża i wziął obie stopy w swoje dłonie. Nie zaciskał na nich dłoni, bo mógł zadać jej ból. Skorzystał ze swojej mocy. Delikatne kości szybko się zrosły, a obrzęki zniknęły. Jednak potrzebowała jeszcze dwóch dni odpoczynku, aby mogła funkcjonować prawidłowo.
– Nie powinny już tak boleć i możesz się poruszać. Nie nadużywaj jednak ruchu przez jakieś dwa dni. Zregenerowałem Ci mechanicznie kości, ale muszą się przystosować.
Jeśli zacznie nagle nadwyrężać kostki, powrócą one do poprzedniego stanu. Zaczną ją boleć, a kość pękać. Na szczęście nie musiała się już męczyć z bandażami.
Miał spojrzeć jeszcze na coś? Jego pierwszą reakcją było spojrzenie na piersi. Już miał powiedzieć, że tak, są bardzo okazałe, ale ugryzł się w język. Wiedział, że nie znosiła takich komplementów. Dopiero po chwili zauważył bandaż na brzuchu. W jakim stanie była rana?
– Co Ty miałaś za wypadek?
Spytał podejrzliwie, zerkając teraz na jej plecy. Tak, raczej samodzielnie wykonać sobie tego nie mogła. I wątpił, żeby lubiła zabawy łóżkowe sadomasochistyczne. Raczej nie należała do tych kobiet otwartych na nowe doznania seksualne.
Zgwałcono? I kto miałby ją uprowadzić? Samuru w zemście za Sophie? Nie, nie tknąłby w taki sposób kogoś, kto pochodzi z rodu Shiroyama, nie licząc własnej żony. Choć, gdy Kyubi na nią patrzył, śmiał twierdzić, że na pieszczoty i czułości nie mogła liczyć od męża.
– A zgwałcono moją żonę i uprowadzono?
Na pewno nie zrobił tego Ethan. Nie zniżyłby się do tego, by zgwałcić byłą narzeczoną, a i tak nie miał żadnego powodu, by to robić. Zresztą, gdyby faktycznie coś takiego miało miejsce, Nadira nie zareagowałaby tak spokojnie na jego imię.
– Powiadomiłaś już Naizena? Powinien wiedzieć. Razem podejmiemy jakieś kroki w związku z tym… wypadkiem.
Właściwie to zrozumiał, dlaczego nie pozwoliła mu zdjąć z siebie koszulki. Nie zamierzał jej zatem dotykać, bo wiedział, że przeżyła już niejeden gwałt i potrzebowała trochę czasu, by dojść do siebie psychicznie.
– Połóż się na plecach, zajmę się Twoim brzuchem.
Opuścił na chwilę jej sypialnię, żeby przynieść świeże bandaże. Te, które miała na sobie przesiąkły nieco krwią. Wrócił po niecałej minucie i zajął miejsce na skraju łóżka. Musiał się jednak nieco przysunąć, by móc ją podleczyć. Patrząc na stan rany, mógł śmiało powiedzieć, że zostały jej podane środki przyspieszające regenerację i zapewne krew (nie domyślał się jednak, że szlachetna). Rana była oczyszczona w doskonały sposób. Widział w tym fachową, doskonałą rękę Ethana.
– Może trochę zaboleć.
Całkowite wyleczenie takiej rany nie było możliwe. Nie mógł tego zrobić. Mógł ją zaleczyć, ale taka głęboka rana musiała samodzielnie odbudować materię skóry oraz krew, by właściwie funkcjonować. Dotknął jej rany dłonią i przez dobre trzy minuty skupiał się nad nią. Tkanki się zredukowały, dziura nie była już tak odstraszająca, ale na skórze wciąż pozostawała rana. W ciągu kilku dni powinna zniknąć. Pozostały także obrzęki, ale nie powinna odczuwać już bólu.
– Teraz powinno być dobrze. Boli cię ta rana na plecach?
Spytał, kiwając głową w stronę planszy do gry. Odczuwał zmęczenie. Zużył sporo swojej energii i siły, by ją uleczyć. Potarł dłonią skroń. Zaczynał nawet odczuwać dokuczliwą migrenę.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Lip 31, 2014 8:09 pm

W tej sytuacji Kyubi musi jej wybaczyć, ale po tym co przeszła godziny temu, nagle nie zachce się jej seksu. Nie po tym, że została zgwałcona. Musi dojść do siebie. Częśiowo przynajmniej zapomnieć o tym. Móc się do kogoś przytulić by poczuć wsparcie. Czekała na przybycie Naizena, lecz Teiji poinformował ją, że brat nie jest teraz wstanie się tutaj zjawić. Rozumiała to, jako głowa rodu ma więcej roboty. Na szczęście pojawił się Naoto, a teraz i Kyubi. Tylko że jego zachowanie ją bolało. Nie kłamała wyznając mu swoje uczucia. Chciała ratować ich związek i nie pozwolić, by pieprzona suka imieniem Elvira, zepsuła jej to wszystko. Erica może źle znieść rozwód rodziców. A tego Nadira nie chciała. Wystarczy że jej synowie, wychowywali się bez jednego rodzica. U Kyubiego zapewne było tak samo w przypadku córek.
Siedziała gapiąc się w gazety, a później uwagę przenoszą na wampira, który powrócił z prysznica. Podjął temat ich córki, u którego na szczęście byli zgodni co do jej kształcenia.
- Dobrze. W teatrze mam kilki tancerzy. Znajdzie się ktoś dla niej.
W teatrze czasami bywały taneczne występy, więc Nadira nie miałaby problemu ze znalezieniem odpowiedniej osoby. Czasami takie grupy przyjeżdżały z innych miejsc aby wykonać pokaz.
Później na prośbę Kyubiego, pokazała mu swoje kostki, które jak widać, nie wyglądały na obrażenia spowodowane zwykłym wypadkiem samochodowym. Widziała na jego twarzy to skupienie i cicho jęknęła, czując ową regenerację. Wyleczył, za co była mu wdzięczna. I będzie się stosowała do jego zaleceń. Chciała szybko wrócić do formy i zając się czymkolwiek, byleby nie myśleć o tym strasznym dla niej przeżyciu. Jak ochłonie, to wtedy pewnie będzie chciała myśleć o zemście. Ale czy temu podoła? Już wystarczająco Erica była zagrożona. O nią najbardziej się bała.
Gdy skończył zajmować się jej kostkami, pokazała mu swoje plecy. Zadała także pytanie i on odpowiedział, rozumiejąc pewnie sytuację. Tylko skinieniem głowy potwierdziła jego pytanie, zaciskając mocniej dłonie na trzymanej piżamie.
- Ethan to zrobił. Chciał po mnie przyjechać, ale nie mógł, więc Teiji mnie tu sprowadził.
Teraz Kyubi nie powinien ją źle oceniać po tym, jak teraz widzi stan jej ciała. Biust na szczęście był nienaruszony, także jak kazał się jej położyć na plecach, miał na co patrzeć.
Położyła się i czekała na jego powrót. A kiedy wrócił zezwoliła na zmianę opatrunków. Ethan jest bardzo dobrym medykiem. Nawet zadbał o to, aby szlachetna przez gwałt, nie zaszła w ciążę. Kyubi się nie mylił. Ten wampir bardziej pomógł byłej narzeczonej niżeli wykorzystał. Nie byłby wstanie tego zrobić, po tym jak ona dała mu syna. Po co miałby robić jej krzywdę?
Przyjmując ostrzeżenie, zacisnęła dłonie na pościeli i zęby czując, jak przebiega regeneracja z użyciem mocy jej męża. Wyleczył choć tyle, ile był wstanie i rana za bardzo nie będzie jej dokuczać. Już o ten na udzie mu nie mówiła. Ale zapewne z myśli jej to wyczyta. Nie chciała by się przemęczał. Zauważyła, że jest już zmęczony. Gdy skończył, podniosła się do siadu i założyła piżamę.
- Nie boli.
Rana ta zabliźniała się i nie sprawiała jej żadnego bólu. Inna sprawa miała się z tymi poważniejszymi, którymi Kyubi się zajął.
Dotknęła dłońmi jego twarzy, by spojrzeć mu w oczy. Jeżeli odwracał głowę, zmusiła go do tego by patrzył na nią. A to po to, by odczytał z nich jej prawdziwe uczucia względem jego osoby. Za chwilę zaś wtuliła się do niego, by poczuć wsparcie w mężu.
- Zostaniesz ze mną? Powinieneś odpocząć.
Szepnęła w nadziei że usłyszy pozytywną odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Lip 31, 2014 9:54 pm

Nie był samolubnym draniem, który będzie ją zmuszał ją do czegokolwiek, czego nie chciała. Wiedział już, co przeszła. Nie potrafił sobie nawet wyobrazić, ile to znaczyło dla kobiety. Kyubi był z tyloma kobietami, że wiedział już doskonale, czego im potrzeba. Wiedział, że dla nich seks to nie tylko przygoda i coś przelotnego (choć te wyzwolone kobiety nie raz traktowały to jako zwykłą i dobrą zabawę), ale by naprawdę poczuć przyjemność z całego aktu musiały czuć się bezpiecznie w ramionach kochanka. Bezpiecznie i pewnie, by wyzwolić swoją kobiecość i zrzucić te łańcuchy, które je hamowały. Stawały się wówczas naprawdę namiętne, były wyzwolone i gotowe na wszystko, by później znów przybrać maskę grzecznych i układnych kobiet.
Kyubi także wychowywał się bez ojca. Z czasem zyskał ojczyma, ale co z tego? Jego matka i tamten wampir naprawdę się dobrali. To właśnie przez tę kobietę, wampir był wyprany z wszelkich uczuć, bał się związać na dłużej z jakąś kobietą, a gdy się odważył, wszystko niszczył. Alyssa zniszczyła go emocjonalnie i psychiczne, a później swoje ciemię dołożyły i inne kobiety.
- Naprawdę dobry pomysł. Całkiem zapomniałem o Twoim teatrze i aktorach.
Naprawdę zapomniał o tym. A przecież Erica mogła później wypróbować swoich sił na deskach teatru, jeśli tylko będzie miała na to ochotę. Nikt nie będzie kazał jej robić karierę w show-biznesie i pójść w ślady ojca. Po prostu jeśli to polubi, oboje rodziców pomoże jej w tym z łatwością. Zawsze mogła zostać kobietą wyzwoloną, podróżując po świecie w poszukiwaniu nowych doznań seksualnych. A każdy zakątek świata prezentuje różnorodne rozkosze, o czym Kyubi mógł się przekonać. Świat naprawdę był bogaty w różne doświadczenia.
Jeśli chciała nie myśleć o tym, co przeszła, Kyubi mógł wykasować jej wspomnienia. Oczywiście nie wcześniej, jak przed rozmową z Naizenem. Chociaż on musiał się dowiedzieć o tym, co przeszła, jeśli nie chciała podzielić się tym z mężem. Dopiero później mógłby ją uwolnić z tych okrutnych wspomnień. Nie powinna myśleć o zemście. Jeśli sprawa dotyczyła jej rodu, Naizen wraz z Victorem albo Dastanem powinni się tym zająć. Miała córkę, o którą powinna się martwić, unikając wszelkiego zagrożenia.
Skinął głową na jej słowa. Skończył zajmować się jej brzuchem. Prawdopodobnie za dwa, może trzy dni, wyleczy ją całkowicie i nie pozostanie na skórze ani jeden ślad, ani jedna blizna. Jednak psychika... potrzebowała czasu, by i rany na psychice się wyleczyły. Niestety w tym nie mógł pomóc. Umiał wyleczyć jedynie czyjeś ciało.
- Pokaż mi tę rane na udzie.
Poprosił ją, a jeśli zamierzała się stawiać, to sam się dobierze do tej rany. Opuści nieco jej dół do piżamy. A przy najmniej do takiego momentu, żeby mógł dobrze widzieć to, co kryło się pod cienkim materiałem jej niebieskiej piżamy. Znów musiał się nieco zbliżyć.
- Nie ruszaj się.
Zaczął badać dłonią obrzęk rany. Dziura w udzie wyglądała chyba jeszcze gorzej niż ta w brzuchu. Jednak w przypadku drugiej, musiał się także skupić na odbudowie naczyń krwionośnych. Patrząc na tę ranę nie będzie wcale łatwiej. Miał jeszcze trochę mocy, by coś z tym zrobić. Dostrzegł, że i ta rana była doskonale oczyszczona i podregenerowana. Cienkie warstewki skóry, ścięgna, nawet kości rozpoczęły swoją odbudowę. Zamknął oczy. Skupienie zajęło mu więcej czasu. a gdy moc przepłynęła z jego dłoni na jej ranę, mogła poczuć pierw mrowienie, a potem szczypanie i ból. Niestety przy takich otwartych ranach, mechaniczna regeneracja była bolesna. Szczególnie zrastającej się kości. Nie była ona całkowicie uszkodzona. Udało mu się połączyć kość, ale nie wyleczył jej całkowicie. Rana nie była już przebita na wylot, ale wciąż była głęboka. Regeneracja tych miejsc zajęła mu jakieś sześć minut. Dopiero teraz odczuł zmęczenie, a ból głowy tak rozsadzał jego czaszkę, jakby biegało po niej stado słoni. Nie chciał ryzykować uciszenia tego swoją mocą, bo q tym stanie mógł jedynie zwiększyć swoje cierpienie.
Odsunął się od Nadiry, zajmując swoją połówkę łóżka. Nie położył się, siedział i trzymał się za pulsującą głowę. Gdy stado słoni opuściło jego czaszkę, a przywitało go stado nosorożców, mógł nieco odsapnąć i powrócić umysłem do rzeczywistości.
- Jestem padnięty.
Sprostował jej słowa, nie odpowiadając na jej pytanie. Skrzywił się nieco, gdy się do niego przytuliła. W czaszce przebiegło kilka słoni, ale w końcu przyzwyczaił się do bliższej obecności jej otwartego umysłu i słonie zostały zastąpione na powrót nosorożcami. Kilka nosorożców opuściło stado.
Jednak dotyk twarzy ukoił go nieco. Zamknął na chwilę oczy i znów potarł skronie, by odpędzić ból. Nosorożce zniknęły, pojawił się za to głośny tętent końskich kopyt. Cóż, lepsze to niż stado słoni. Objął ją, gdy się do niego przytuliła. Jedną rękę założył sobie za głowę, a druga spoczęła na jej tali. Delikatnie wodził nią, smyrając opuszkami palców po brzuchu. Oczywiście nie w miejscu, gdzie miała ranę.
- Mogę Cię dotknąć?
Wiedział, co przeżyła. Nie chciał jej do niczego zmuszać. Na pewno w jej stanie większe i głębsze zbliżenie odpadało, ale nie ukrywał, że chciał ją dotknąć. Jednak jego ręka wciąż delikatnie masowała jej brzuch, nie poruszając innych sfer, póki mu nie zezwoli.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Sie 01, 2014 9:30 pm

Szlachetna uśmiechnęła się lekko, kiedy Kyubi zaakceptował jej pomysł z teatrem. A raczej przypomniała mu o aktorach, jacy u niej pracują. Także i tancerze się znajdą. A może i nawet Erica zechciałaby zostać aktorką? Praca w show-biznesie nie jest jednak łatwa, o czym pewnie wiedział Kyubi, jako że pracował w zespole muzycznym. I oczywiście Nadira będzie chciała pomóc córkce w rozwijaniu marzeń. Tak samo uczyniła w przypadku Naoto. Wykazywał on zainteresowanie fotografią i architekturą, więc pozwoliła mu się kształcić w tych kierunkach, dając nawet zgodę na wyjazdy za granicę. Usamodzielnił się oraz poznał inne kraje.
Wykasowanie wspomnień mogłoby być dobrym pomysłem, ale gdyby miała sie o tym dowiedzieć, nie chciałaby mieć luki w głowie. Fizycznie dojdzie do siebie, ale z psychiką nadal nie było dobrze. Myślała że mimo tylu przeżyć, przywyknie do tortur czy gwałtów, to jednak nadal nie potrafiła się z tego otrząsnąć.
Jednak i ranę na udzie chciał zobaczyć. Słyszał jej myśli, więc tylko odwróciła głowę, ale zsunęła spodnie z jego pomocą. Była zabandażowana. Po zdjęciu wtedy mógł ocenić ranę i podjąć odpowiednie działania. Mówiąc "nie ruszaj się" było chyba nie na miejscu. Czując ból zrastających się ścięgien, mięśni, normalnie zacisnęła zęby, dłonie na pościel i zamknęła powieki, jęknąwszy z bólu. Za dużo tego dla niej. A nogę i tak musiał jej przytrzymać, bo nie mogła nie ruszać się w takiej sytuacji. Odetchnęła z ulgą, kiedy Kyubi skończył.
I on i ona musieli odpocząć. Nadira z powodu otrzymania dodatkowej dawki bólu spowodowanej regeneracją ran ze strony męża, zaś on z powodu używania mocy. W końcu podniosła się i zbliżyła do niego, ujmując w dłonie jego twarz. A później, po prostu się do niego przytuliła. Nad jego pytaniem, zastanawiała się kilka sekund, aż dała w końcu odpowiedź.
- Możesz.
Zależy gdzie chciał ją dotykać. Ale jeżeli miał taką potrzebę, to żeby był delikatny i nie wsadzał łap tam, gdzie w tej chwili nie chciała.
Chwile małżeńskie niestety musiał przerwać im Teiji, który zapukał do drzwi a po chwili wszedł.
- Przepraszam że przeszkadzam. Naizen do Ciebie dzwoni.
Rzekł w kierunku Nadiry i podszedł do łóżka, wręczając szlachetnej swój telefon. W drugiej ręce miał wydrukowane papiery i złożone na pół, które raczej wręczył Kyubiemu. Nic mu nie powiedział co tam jest. Lepiej niech sam zobaczy. A zawierały one informacje o wyłowionym samochodzie Nadiry i zdjęcia z jego zniszczenia. Dodatkowo znalazł się artykuł o kobiecie, która spadła z jednego z okien apartamentowca prosto na samochód i została przez kogoś zabrana, według świadków. Zdjęcia może nie było, ale Teiji miał podejrzenia iż data tych wydarzeń mogła się ze sobą pokrywać.
Tymczasem Nadira rozmawiała z Naizenem, co można było usłyszeć przeważnie jej odpowiedzi.
- Jak się czujesz? - Zapytał ze spokojem Naizen.
- W miarę lepiej... - Odpowiedziała.
- Co się tak właściwie stało? Kto Cię skrzywdził? - Zadał drugie pytanie, jednak Nadira tutaj milczała.
- Powiedz, inaczej nie będę wiedział jak Ci pomóc. - Nalegał. Nadira zerknęła na Kyubiego a później z powrotem na pościel. Mimo iż ciężko jej było o tym wspominać, to jednak odpowiedziała:
- William i Samuru.
- Póki nie przyjadę do Ciebie, nie opuszczaj domu. Rozumiemy się? Może uda mi się za godzinę wpaść do Ciebie.
- Dobrze. Będę czekać.
I na tym skończyli rozmowę. Teraz też Teiji i Kyubi, wiedzieli kto ją tak urządził. Nadira oddała telefon lokajowi i nawet nie spojrzała na żadnego z nich. Jednak zaraz wróciła do objęć Kyubiego, jeżeli na to pozwolił. Teiji opuścił pokój, jeżeli i Kyubi nie chciał w tej chwili nic od niego.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Sie 01, 2014 11:01 pm

Ciężko to nazwać jakimkolwiek zespołem. Rozsypało się. Isao zawiesił ich działalność jakiś czas temu i po prostu zniknął. Nie dawał znaku życia. Przepadł jak kamień w wodę. Kto wie, czy nie postanowił wrócić do Ameryki. Zawsze był rodzinny. Przynajmniej on miał dobre kontakty z rodzicami. Kyubi ledwo znwł swojego ojca, ale mimo wszystko był z niego równy gość. Choć miał nadzieję, że nigdy nie zostanie zmuszony zwrócić się do niego o pomoc. To ubodłoby dumę wampira.
Nie chciał robić z jej mózgiem czegoś, czego by nie chciała. Nawet gdyby nie dowiedziała sie o skasowaniu wspomnień miałaby dziurę w umyśle. Ciągle nie dawałoby to jej spokoju, ale przynajmniej uwolniłoby ją to od niepotrzebnych i bolesnych zmartwień.
To nie Kyubi sprawił jej ból, a raczej nieświadomie. Mogła go poprosić, by przestał. Zamiast znieść dziesięść minut bólu, znosiłaby kilka dni rekonwalescencji i znosiłaby trudy chodzenia. Tak przynajmniej poświęcił dla niej swojà energielę, a w zamian zyskał silnuly ból głowy. Nawet nie bardzo zareagowała na jego dolegliwości. Nie ofiarowała mu nawet durnego pocałunku w podziękowaniu. Mogła musnąć chociaż jego policzek wargami. Rozumiał, co przeszła, ale przy mężu powinna czuć się swobodniej.
Gdy dała mu zgodę na dotknięcie (widział jej wahanie w oczach), położył jej dłoń na plecach i pochylił tak, że leżała teraz pod nim. Nie położył się na niej. Mogła źle się z tym czuć, mogła pomyśleć, że jest nachalny. Zamiast tego usiadł po prpstu przy niej i dotykał jej brzucha przez materiał piżamy. Jeśli nie chciała, by dotykał ją dłońmi, będzie to robił wargami i językiem. Nachylił sie ku niej, wsuwając ostrożnie i powoli głowę w jej krótkie włosy. Chciał by widziała każdy jego ruch i nie wpadała niepotrzebnie w panikę, wyzywając go od gwałcicieli. Musnął nosem jej szyję i złożył na skórze subtelny pocałunek. Przesunął wargi wyżej, dotykając miejsca pod uchem.  Wiedział, że miała gutaj jedną ze stref erogennych. Popieścił ten skrawek językiem i dmuchnął nań chłodnym piewietrzym. Jego dłoń przesunęła się z brzucha do nasady piersi. Oczywiście wciąż dotykał ją przez materiał. Wdarł się palcami dalej, zamykając pieszczotliwie, ale delikatnie pierś w swej dłoni. Wargami obdarowywał teraz jej szczękę, szukając warg wampirzycy. Zaczął powoli masować jej pierś, gdy do sypialni wparadował nieproszony, przynajmniej przez Kyubiego, Teiji. Zerknął naniego spode łba, wyraźnie zniechęcony, gdy ktoś mu przerwał pracowanie nad ciałem i umysłem żony. Wywrócił oczami i odsunął się od szlachetnej, by miała przestrzeń i dla siebie. Nie odezwał się słowem. Przyjął zwitek papierów od lokaja, choć jeszcze nie zajrzał. Ujrzał pytająco brew. Nie doczekał się jednak żadnej odpowiedzi. Patrzył na rozmawiającą wampirzycę, słuchając umysłem. Miał wrażenie, że głowa pęknie muzaraz na pół. I jak tu można odpocząć? Nie dało się!
Otworzył papiery dopiero wówczas, gdy lokajl znimnął. Nie podobało mj się to, że nagle wszyscy się zbiegną, by rozkawiać z Nadirą. Powinna odpoczywać. Nie to, żeby chwilę temu jej nie dotykał...
Przejrzał szybko acz uważnie papiery od Teijiego. Wampir zmarszczył brwi. Nie podobało mu się to. Nie odtrącił wampirzycy,gdy się do niego przytuliła ponownie. Odczuł nawet pożądanie. Te zdjęcia i informacje musiał zobaczyć także Naizen. Nie chciał teraz, przy niej, poruszać takiego tematu. Powinna jak najmniej o tym myśleć.
- Na czym stanęliśmy?
Spytał, gdy złożył papiery i je odłożył na półkę. Nie chciał jej o to teraz męczyć i nie pozwoli na to Naizenowi, jeśli wampirzyca nie będzie skora do współpracy. A przez godzinę mogli zrobić naprawdę wiele!
Dotknął znów niepewnie jej piersi, przez materiał, ale tym razem chciał zatroszczyć się o drugą. Nachylił sie nad nią i wziął w usta sutek, przez materiał. Mogło to wywołać dreszcze na jej ciele. Druga dłoń zsunęła sie kręwdź koszulki, badając ostrożnie palcem wskazującym docierając do zdrowej skóry na brzuchu, który po prostu głaskał.
- Jak mam przestac, to powiedz.
Stwierdził pozatoczeniu językiem kręgu wokół sutka.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Sie 03, 2014 8:44 pm

Przy Kyubim czuła się swobodnie, bo wiedziała że on jej krzywdy nie zrobi. Chciała by z nią został, spał, przytulał. Niczego więcej od niego nie oczekiwała. Szkoda tylko, że tak potoczyły się jej sytuacje. Gdyby nie "wypadek" a raczej uprowadzenie, teraz byłaby pewnie gotowa mu się oddać.
Był delikatny. Nie przechodził do nagłego i gwałtownego pieszczenia jej ciała. Zachowywał ostrożność. Leżała spokojnie i patrzyła na niego, to czasami przenosząc wzrok w inne miejsce. Wtedy zaś Teiji przerwał im z telefonem od Naizena i papierami, jakie wręczył Kyubiemu. Szlachetna nie wiedziała co w nich jest, ale że rozmawiała z bratem, nie zapytała o ich zawartość. Gdy skończyła rozmowę, oddała telefon lokajowi a ten zostawił ich ponownie samych. Będzie musiała załatwić sobie nowy telefon. Tamten straciła w miejscu, w którym do teraz nie wie gdzie się znajdowała.
Kyubi zaraz otrząsnął ją z zamyśleń, pytając o ciąg dalszy pieszczot. Położyła się i pozwoliła mu dalej się bawić, ale kiedy zaczął zaczepiać jej sutki, zmrużyła oczy.
- Wystarczy...
Miała powiedzieć, to powiedziała. Potem wtuliła się do Kyubiego, prawie zwijając w kłębek. Być może zaraz zaśnie, co by pomogło się jej bardziej zregenerować i pozwolić odpocząć umysłowi.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Sie 06, 2014 9:18 am

Pewnie minie trochę czasu, nim całkowicie poczuje się swobodnie w jego towarzystwie. Zresztą wampir także potrzebował nieco czasu. Cały czas w jego umyśle pojawiała się Elvira. Przywoływała go. Miała coś, czego potrzebował i tylko ona była w stanie mu to dać. Wiedział, że długo nie wytrzyma, jeśli nie zakosztuje jej magicznego mleka, które sprawiło, że umysł Kyubiego był podatny na szlachetną. Cokolwiek by nie powiedziała, dla wampira byłaby to świętość. Uzależnił się od niej i potrzebował Elviry, by móc żyć! Tak, napędzała go, dodawała mu animuszu i była tak cholernie seksowna. Miała w sobie tyle kobiecości! Nawet nie chciał wiedzieć, co by z nim zrobiła, gdyby nie było Nadiry. Niewolnika seksualnego? Możliwe. Co najlepsze w ogóle by nie odmawiał! Cokolwiek płynęło z rąk tej wampirzycy wiązało się z ogromną przyjemnością. Przez ten czas, który obiecał Nadirze i Ercie, na pewno raz będzie musiał odwiedzić Elvirę. Dawno jej nie widział, a przecież potrzebował tego płynu, którym go karmiła.
Wampir wiedział, co przeżyła, choć mógł się jedynie domyślać, jak to wszystko odbierała. Nie chciał przejść do gwałtownego dotykania albo posunąć się nieco dalej i pieścić jej skórę nie przez materiał. Potrzebowała czasu, a im się nigdzie nie spieszyło. Chyba, że będzie już tylko gorzej między nimi. Na razie znajdowali się w czarnej kropce. Kyubi nie do końca ufał temu wszystkiemu. Wypadek nieco ułatwiał sprawę i pozwalał mu na zachowanie dystansu.
Kiedy powiedziała, że na razie ma dość, przerwał pieszczoty. Zajął swoje miejsce, na swojej stronie łóżka i sięgnął po papiery, jakie lokaj mu wręczył. Miał teraz więcej czasu, by przyjrzeć się im dokładniej.
- Powinnaś się przespać. Obudzę Cię, jak przyjdzie Naizen.
Objął ją jednym ramieniem, gdy się przytuliła i zwinęła w kłębek. Głowa Kyubiego wciąż go piekielnie bolała. Co jakiś czas konie były zastępowane nosorożcami albo słoniami. Nie mógł sobie jednak pozwolić na sen, choć bardzo go potrzebował, by zregenerować swoją energię i siły. Czekali przecież na Naizena, a Nadira bardziej niż on potrzebowała snu.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1217


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Sie 06, 2014 4:24 pm

Gdyby Kyubi udał się w ciągu tych paru dni do Elviry, bardzo by zasmucił swoją żonę. A tego chyba nie chciał? Nie lepiej zostać z żoną i córką w domu? Wyjść z nimi gdzieś na spacer? Zwiedzić jakieś miejsca? Tak leżąc wtulona do męża, zamknęła oczy idąc za jego namową by się przespać. Jednak coś zaprzątało jej myśli. Miała pewną propozycję, którą lepiej jak przedstawi teraz.
- Kyubi... Co byś powiedział, na rodzinny wyjazd do Wenecji? Zabralibyśmy Erikę i pokazali Włochy. A także miejsce... Gdzie mi się oświadczyłeś.
Tak, wspomniała o tym moście. Może i to przypadkowo, z dobra dla dziecka aby pokazać córce nowy i inny kraj, ale także liczyła iż Kyubi przypomni sobie ich wspólny i miły pobyt w tamtym kraju. Również mogliby tam zamieszkać na kilka miesięcy. Najwyżej raz na miesiąc przylatywaliby na zmianę, aby dopilnować sprawy zawodowe. Nie patrzyła już na to, co on tam czyta. Była w niego wtulona i patrzyła w sumie na jego ciało, bowiem chyba nie był ubrany, tylko paradował w ręczniku. Ale czuła się przy nim bezpieczniej, kiedy tak objął ręką.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Sie 10, 2014 4:39 pm

Kyubi musiał, potrzebował znaleźć się u Elviry. Tylko ona potrafiła zaspokoić to dziwne, narkotyczne, niesycące uczucie. Potrzebował jej ciała, które potrafiło zaprowadzić go na wyżyny przyjemności. Przy niej potrafił być sobą, nie musiał się do niczego ograniczać. Rozumiała jego potrzeby i pomagała mu je spełniać, głównie swoim ciałem. I to w jaki sposób. Możliwe, że gdyby pojawiła się ponownie w jego życiu znacznie wcześniej, całkowicie straciłby dla niej głowę. Ponownie. Choć to wszystko byłoby pod znakiem zapytania. W końcu raz zostawiła go bez słowa wyjaśnienia i wyjechała. Od tamtego dnia ujrzał ją dopiero po czterystu latach…? Kyubi jako Casanova, pod wpływem uroku Elviry, zdecydowanie bardziej wolał niezobowiązujące rozkosze z kobiecą szlachetną, niż spacery z żoną i Ericą. Obiecał to jednak córce i zamierzał tej obietnicy dotrzymać. Nie chciał oddalać się od swojej córki albo sprawić, że zapomni jak wygląda ojciec. Kyubi przede wszystkim był mężczyzną i także miewał swoje potrzeby. Czy Nadira je znała?
Kyubi złożył wreszcie przeglądane papiery. Ból głowy zmagał się i sam potrzebował odpoczynku. Owszem, obiecał sobie, że nie zaśnie, ale zmęczenie, coraz bardziej dawało się we znaki. Musiał odpocząć, by zregenerować siły… Zamknął powieki i pozwolił ciału przyjemnie odpłynąć. Błogie odprężenie i błogostan. Z tego odrętwienia wyrwały go słowa wampirzycy. Mruknął coś niewyraźnie i przetarł oczy. Zerknął na nią i zmarszczył brwi, jakby się nad czymś zastanawiał.
– Wiesz, że mam pracę. I to sporo. Niedawno wykupiłem klub. Muszę go wyremontować, zmienić nazwę, zająć się nim od początku. Wiesz, że jestem przywiązany do pracy. Możemy tam polecieć na weekend.
Wówczas mógłby rozpracować sobie dokładnie plan odnośnie do nowego klubu.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   

Powrót do góry Go down
 
Dom Nadiry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: