IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Nadiry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Gru 05, 2012 5:21 pm

Błąd nie błąd, Sophie tego nie wytłumaczysz, ba! Przecież dziewczę wie najlepiej, proste. Wszak nigdy nie lubiła, gdy ktoś podważał jej zdanie, wpadała wtedy w szał i na upartego swoje poglądy wciskała innym, dopóty jej nie ustąpili, o. Tak jest i w tym przypadku. Szlachetna nie zwierzy się ze swoich problemów nikomu, pomimo tego, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że z pewnością po takiej małej 'spowiedzi' byłoby jej lżej. Jest po prostu nad wyraz uparta, co raczej wszyscy już wiedzą. Och, Ell! Jesteś naprawdę odkrywczy! Dopiero po osiemnastu latach doszło do Ciebie to, że tatulek jest gorszy od samego Tess'a? Gratulacje! Niemniej, taki jest już jego urok i nic jak i nikt nie jest w stanie tego zmienić. Tak jak i w przypadku Sofy ... W końcu, dosłownie nikt nie ma na nią takiego wpływu, aby jej upartość rozwiała się na pstryknięcie palcami. Nawet burmistrz, heheszki. Rozwód? Opóźniony zapłon kochanie, Blanca była skłonna rozwieść się z wampirem kilka miesięcy temu. Sam był tego nawet świadkiem. Ach te rodzinne rozmowy, trolol ~
Stój, wróć Samur z reguły wygląda tak jakby chciał komuś wyjebać, nic nowego, chociaż faktycznie wtedy Elliot porządnie zdołał nadszarpnąć nerwy ojca. Wszyscy jednak wiemy, że Kanapa nie pozwoliłaby uderzyć Ell'a. Ot, w końcu to jej przydupas, a na co jej się przyda pobitym, ledwo przytomnym przydupasku, nie? Poza tym, chłopak jest jedną z tych niewielu osób, które Sophie obdarzyła jakimkolwiek uczuciem. Bynajmniej nie raz mu powtarzała, że koffcia go jak prawdziwa mamuśka, c'nie?
Ależ Elliot'owi nie muszą pasować jej poczynania, ba! Może się nawet przeciwko nim buntować, aczkolwiek, póki jest pod opieką niziutkiej blondyny, nawet gdyby srał na dywany w domu i tak ostatecznie będzie musiał wykonywać jej zachcianki. Cóż, taki jego los ~ Również powód nie musi mieć dla niego żadnego sensu, ważne, że dla niej ma, hehe.
- Nie obchodzi mnie to. - mruknęła niewzruszona, niedbale machając ręką. Może się chłopaczyna tłumaczyć, marudzić, krzyczeć, płakać i tak jej, to nie ruszy. Zła Sofa, wiem.
- Co w tym złego, co w tym złego? Jeszcze się pytasz? Nie obchodzi mnie to, że jest nas mało, że inne rodziny coś takiego robią, mnie to odpycha. Brzydzi. Nie mam ochoty oglądać Cię z kuzynką. - rzuciła, krzywiąc się przy każdym kolejnym słowie. Chcąc nie chcąc Yv należała do ich rodziny. Naizen dał jej ich nazwisko, automatycznie skreślił ją z listy panien, które mógłby sterczeć u boku Ell'a. Przynajmniej według niej, a z jej zdaniem szlachetny winien jest się liczyć. Czy jej nie lubi? Blondynka zamilkła na moment, zakładając nogę na nogę, przechylając przy tym również głowę nieco na bok.
- Nawet jeśli, to nie ma to tutaj nic do rzeczy. - burknęła krótko, splatając ręce pod piersiami. Spojrzała przelotnie na syna, zaraz wlepiając wzrok w podłogę. Sofa nie musiała z nią rozmawiać, żeby ją przekreślić, Sofa po prostu zadaje się tylko z tymi osobami, które sobie wybierze. Znajomych dobierała sobie dokładnie, zresztą co się będzie starsza tłumaczyć młodszemu, hmpf.
- Naprawdę? Kłamiesz, nie jestem, aż tak zapatrzona w siebie. - rzuciła, robiąc głupią minę. Dobra, wiem, Blanca jest przeokropnie zapatrzona w siebie i żeby powiedziała o jakiejś innej dziewczynie, że jest chociażby wyjściowa, to cud, a ładna, to już ewenement na skalę światową. Serio, młody nie powinien się martwić, że trafiła mu się jakaś paskuda. Nono, nikt nie każe mu stawać na ślubnym kobiercu już, teraz, natychmiast. Sophie nie będzie marudzić w końcu sama zwlekała ze ślubem ~
Później - jak wiadomo - dziewczyna podyktowała numer synowi z małym uśmieszkiem przyglądając się jego twarzy, kiedy pisał sms'a.
- Wybaczam. - wymamrotała, sądząc, że Ell szybko się domyśli o co jej chodzi. No bo o co jej mogło chodzić jak nie o mini kłótnie, która rozegrała się przed chwilą. Heheszki, wyniosła Sofa.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 634


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Gru 05, 2012 8:25 pm

Aby nie przeciągać dalej tego nudnego tematu - jaka to Sofa jest skryta i nikomu nic nie powie, prędzej zesra się w gacie [<3] - przejdę do jakże ciekawej wymiany zdań, odnośnie zamążpójścia młodego Elliota. W życiu tak poważnie Kanapy on nie widział, jak w tym momencie. Dawno nie piła, czy co? A może to wszystko co się do tej pory zdarzyło tak na nią wpłynęło? Kiedyś trzeba dojrzeć, jak to się mówi. Co prawda nikt nie wątpi, że Sophie nie bywała czasem poważna, bo wszyscy wiemy, że bywała! Jednak częściej była to istna imprezowiczka i osoba podchodząca na luzie do wszystkich i wszystkiego. No oprócz ludzi, którzy jej się nie przypodobali, tak jak np. Yvelin, która mimo że nic nie zrobiła, po prostu nie spodobała się szlachetnej. Tak czasem bywa, niestety czy stety.
Elliot nie miał zamiaru płakać z tego powodu, że widział się z Yv parę razy. Skoro matce się to nie podobało to nie widział problemu, aby coś z tym zrobić. Po prostu nie uśmiechało mu się, aby metodą jego zaręczyn sprawić, aby cała jego znajomość z jasnowłosą Yv, poszła w pizdu~
- Ona nie jest moją kuzynką - powiedział waląc na twarzy facepalma, po czym dodał - W żaden sposób. Była córką żony twojego brata, gdzie teraz nawet nią nie jest. To, że dostała nazwisko to swoją drogą, ale ona nigdy nawet nie była przez niego wychowana. I nikt nie ukrywał, że Naizen nie jest jej prawdziwym ojcem - bąknął od niechcenia. Nadal nie kumał czemu ta reagowała, jakby to na serio była rodzina. Przetarł oczy nie widząc sensu ciągnąć tego tematu, bo tylko ta cała sprzeczka się przeciągała, a i tak nic się nie zmieni. W sumie zawsze może znaleźć w tej sytuacji jakieś plusy. Np nowa sexy dupa do zabawy, huehue. Ta, typowy facet wiadomka.
Parsknął śmiechem na "nie ma tu nic do rzeczy". Ta jasne! Pokręcił głową i pogłaskał po głowie mamę.
- Bo uwierzę. No, ale mniejsza. Skoro mówisz, że tamta jest piękna, to raczej coś zyskałem niżeli straciłem, nie? - spytał pogodnym tonem i uśmiechnął się do chudzinki.
- Nie mówię, że jesteś zapatrzona. Stwierdzam fakt, że wiele osób nie komplementujesz - dorzucił na kolejne słowa Sophie wciąż mając na wargach rozbawiony uśmieszek.
Gdy musiała dorzucić swoje trzy grosze "wybaczam" ten tylko przytulił się do niej, jak wtedy gdy miał 3 latka i odsunął wstając.
- Kocham Cię mamo - ohoho, chyba dawno jej tego nie mówił co? Tak, wiec niech docenia, a nie mi tu od pedziów wyzywa - tak gdyby przyszło Ci to do głowy [xD].
- Idę, mówi że jest w klubie, jako przyszły mąż muszę się nią zając - mruknął kierując się do drzwi, a gdy za nie wychodził - dodał coś szeptem, jednak doskonale wiedząc że jasnowłosa to usłyszy - Może już ją zaliczę..
Oczywiście to był żart, ale chciał podrażnić się z matulcią, myh.

zt Elliot

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Gru 05, 2012 8:55 pm

Sranie w banie, Sofa prędzej zesikałaby się ze złości na Ell'a niżeli zesrała się w gacie, o, o, o i kij. Noale, do rzeczy. Blanca z reguły nie bywa poważna. Bo i po co? Skoro ma się generalnie wszystko gdzieś i żyje się głównie na prochach i alkoholu, to - powiedzmy sobie szczerze - po co ma zgrywać kogoś kim naprawdę nie jest? Skoro sama nienawidzi fałszywych ludzi, udających kim oni nie są, to i sama się tak nie zachowuje. Wszak dzisiejszy odskok w bok możemy traktować jako długoterminową przerwę od wysokoprocentowych napojów. Ot, trzeba się pochwalić! Sofa nie pije już przez kilka/kilkanaście dni! Heheszki brawa dla blondyny. W każdym razie, żeby się tak przypadkiem nikt nie zdziwił, szlachetna i tak będzie pić ~ Nie prędko przyjdzie jej się tego oduczyć. Niemniej dla Ell'a zawsze będzie potulną, wyluzowaną mamuśką na haju. Chyba, że ją wkurwi, to już inna bajka. Co do jej poglądów tyczących się ludzi. To prawda, że jak ktoś nie spodoba jej się na wstępie, nie spodoba i później, bo wyrobi sobie o nim mało przychylne zdanie i na tym skończy się ich znajomość. Jest wybredna względem znajomych, cholernie wybredna. Jak dziewczyna, które przebiera między laleczkami.
Ale ja już mówiłam, że mogą mu się nie podobać metody Sofy! Przecież jest świadom tego, że Blanca ma nie poklei we łbie i jest zdolna posunąć się nawet do czegoś takiego, jak nie spodoba jej się zachowanie syna.
W każdym razie na kolejne jego słowa zapiszczała rozzłoszczona, łapiąc się rękoma za długie, blond pukle, ba! Tupnęła jeszcze nogą o podłogę. Tak, jest w pizdę dziecinna, wiem.
- Kurwa mać, tępa pało. Nie irytuj mnie, bo wsadzę Ci do dupy odkurzacz. Twój wujek, mój brat poślubił Yuki. Dał nazwisko Yv, 'zaadoptował' ją, chcą nie chcą jest z nami w pewien sposób powiązana. Była, przynajmniej. Nie rozchodzi się nawet o krew, a o sam fakt, że była w naszej rodzinie. A ZRESZTĄ, NIE CHCE ZWYCZAJNIE ŻEBYŚ SIĘ Z NIĄ SPOTYKAŁ.To takie trudne? - wydarła się, przewalając na kolana Elliot'a. Brawo za wyprowadzenie Kanapy z równowagi. Brawo. Jak ktoś się jej nie podoba, to ma przejebane do końca, pozdro. Sama Sophie nie wie czemu tak bardzo nie lubi biednej młódki. Może dlatego, że zbyt szybko zabrała jej syna? Chociaż to by było głupie, bo sama teraz wcisnęła go w łapska innej dziewczyny. Noale ta z kolei wydawała się taka miła, inna niż blondynka z którą spotkał się kilka raz Elliot. Nikt nie zrozumie toku myślenia biednej Sofy.
- Spoko, możesz nie wierzyć. Hola, hola nie rozpędzaj się. Nie powiedziałam, że jest piękna. Powiedziałam, że jest ł a d n a. Piękne, to mogą być moje majtki. - ta, biedaczka dojebała. Brak alkoholu źle na nią wpływa, srsly! Pora posłać synka po jakiegoś taniego winiacza, bez kitu.
- TA, ja wiem swoje. - mruknęła krótko, mozolnie podnosząc się z kolan chłopaka. Kiedy ją przytulił, cicho westchnęła, przejeżdżając dłonią po jego plecach w ramach 'odwzajemnienia uścisku', po czym oderwała od siebie czarnowłosego mrużąc oczy.
- Fujka, fujka. Ile ty masz lat? Nie rzucaj mi tu takim miłostkami. - pisnęła, kiwając głową kiedy oznajmił, że idzie do narzeczonej, ba! Nawet uśmiechnęła się, szczerząc do niego swoje białe kiełki. No, zaciesz to ona ma mistrzowski, rly. Chociaż, gdy do jej uszu doszły słowa, który wymamrotał pod nosem Ell, Sophie złapała w rękę pilota, który akurat leżał koło niej i rzuciła nim w sylwetkę młodego coś tam przy tym pokrzykując.
- Gówniarz. - mruknęła sama do siebie, rozwalając się na kanapie.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 138


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Gru 05, 2012 9:15 pm

Agnes wychodząc z kawiarenki w której siedziała wstąpiła szybko do domu, aby się przebrać nim odwiedzi swoją najukochańszą oraz najlepszą kuzynkę pod słońcem! Wszak nie zapomniała o swojej przyjaciółce, bo bądźmy szczerzy. Sophie znała ją najlepiej ze wszystkich ludzi na świecie! Lepiej niż jej dzieciaczki ofc. I chyba jako jedyna miała kontakt z Agnes, gdy ta wyjechała do Afryki z dwójką gówniarzy, którzy i tak jej nie doceniają. Nie mniej jednak w końcu skończy się dzień dziecka i wyśle je gdzieś w pizdu. Jedno już wyleciało do babci i dziadka, mimo że ledwo co przyleciało z matką i Larsem tutaj. Nvm.
Elis wyszła z apartamentu, który na najbliższy okres będzie jej domem - bo willa została sprzedana, trololol - i wsiadając do srebrnego auta skierowała się w stronę wsi, która była najbliżej tego miasteczka. Jak już dojedzie na miejsce, zacznie jeździć za wskazanym w esemesie adresie, ot co.
Wampirzyca włączyła na fula radio w aucie, gdzie wówczas leciało to, aby było śmiesznie. Nie lubiła takiej muzyki, jednakże.. lubiła czasem sobie puścić coś durnego na poprawę humoru. Nie to, że miała zły! Miała wręcz świetny, gdyż w końcu zobaczy się z Kanapą, która potrafiła ją rozbawić, jak mało kto. No i rozumiały się bez słów, myh.
Czystokrwista w końcu znalazła się w wiosce i patrząc na telefon podjechała samochodem pod dom Nadiry, parkując w wolnym miejscu, jak zawodowy kierowca! Mimo niskiego wzrostu, dobrze jeździła autem. Cóż.. miała prawko od wielu lat, więc nic dziwnego.
Wysiadła z pojazdu i udała się do drzwi nie wielkiego domu szlachetnej, po czym zapukała poprawiając okulary na nosie. Gdy w końcu ktoś jej otworzył drzwi, rozciągnęła szeroko ramiona lepiąc się do tej persony.
- W końcu w domu, że tak ujmę - rzuciła wesoło, po czym ściągnęła okulary przeciwsłoneczne i wyrzuciła je za siebie.
- Sophie, nie jestem już mężatką - pomachała kuzynce ręką przed twarzą. O tej sprawie wolała powiedzieć jasnowłosej osobiście.
- Mogłam mu zaśpiewać "Zostaniesz ex, ex, ex cieniem moich rzęs!" Mogę się teraz puszczać na nowo - rzuciła cynicznie po czym zamknęła oczy, biorąc głęboki wdech.
- Polać mi - poprosiła na powrót otwierając czekoladowe tęczówki.

_________________
***
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Gru 05, 2012 9:50 pm

Pierdolenie, nie chce mi się odpisywać, więc przejdę do momentu w którym Agnes zaparkowała samochodem przed domem Nadiry. Rozwalona na kanapie Sophie od razu wyczuła, że to właśnie ONA. Pora się przyznać, że Sofa tęskniła za tą rudą szkaradą w cholerę. Glonojad przez te wszystkie lata jej nawet nie odwiedził! Gdyby blondyna miała okazje już dawno grzałaby dupsko w Afryce u swojej kuzynki, ale nie mogła ~ Wpierw w Japonii trzymał ją Elliot. W końcu dzieciaka trzeba wychować, nieprawdaż? Później zaczęły się sprzeczki z burmistrzem i została jakby uwięziona w tym nudnym mieście. Ciężkie życie styranego mebla, lol. Niemniej, przejdźmy do rzeczy. Szlachetna jak armata poderwała się z wygodnej kanapy i rzuciła do okna, które miało widok centralnie na podjazd. Krzyk radości wyrwał się z gardła wampirzycy, po czym w równie szybkim tempie znalazła się przy drzwiach, otwierając je z takim rozmachem, że śmiało można rzec, że jeszcze lada moment i wypadną z zawiasów.
- AGNES! - pisk, krzyk, rzut, wtul, jeb na ziemie. Prościej? Chudzielec rzucił się na rudzielca, zawieszając kobiecinie ręce na szyi. Jednakże zrobiła to w tak absurdalnie szybkim tempie, że - niechybnie - starsza nie mogła złapać równowagi i wyjebały się na ziemie. Co nie zmienia jednak faktu, że blondynka nawet na moment nie oderwała się od przyjaciółki. Nie ma mowy, żeby odczepiła się od niej przez najbliższe kilka dni. No chyba, że wpadnie Samur i odciągnie ją od biedaczki siłą.
- Kocham Cie, kocham Cie, kocham, kocham, kocham! - mamrotała pod nosem z prędkością małego karabinu maszynowego. Dopiero po dłuższej chwili wypuściła z objęć czystokrwistą, siadając na niej okrakiem. Zmrużyła oczy kiedy zamachała jej dłonią przed nosem, wodząc mozolnie wzrokiem wte i wewte, jakby dopiero po chwili dotarł do niej sens jej słów.
- Co ty pierdolisz? A gdzie moje serdelki? Lacie, Lars? Żyją, czy ich pozabijałaś? Btw, ja jest mężatką. - dorzuciła na koniec, trochę obrażonym tonem, zaraz schodząc z biednej Eliz, którą - tak jak Elliot'a - wręcz siłą zaciągnęła do salonu. Tam usadowiła ją na kanapie, by następnie biegać po domu jak psychopata. Hoho no zgadnijcie w jakim celu? Proste, że szukała wódki, wódy, pociesznego napoju, który wpadł w jej łapska ZUPEŁNIE przypadkiem, kiedy przeszukiwała jakąś szafkę w kuchni. W trybie natychmiastowym powróciła do głównego pomieszczenia w domu, wpychając się na miejsce koło seksi rudzielca.
- Nono, pij z gwinta lafiryndo. - rzuciła, wciskając w jej dłonie butelkę z alkoholem.
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 138


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Gru 05, 2012 10:06 pm

Oczywiście krzyki Kanapy, było słychać jeszcze zanim Elisabeth wysiadła z auta! Ale to bardzo miłe ze strony Sophie, że stęskniła się za Agnesią, tak jak i rudowłosa za nią! W końcu takie rozmowy przez telefon czy sms, to nie to samo co spotkać się na żywo po tylu latach rozłąki! Nie mal, jak małżeństwo... Agnes też nie miała, jak odwiedzić szlachetnej, w końcu i ona na głowie miała opiekę nad dzieciakami, a nie chciała ich tutaj ciągnąć nie potrzebnie, bo nie mogłaby przyjechać na dłużej niż trzy-cztery dni. Musiała pracować na utrzymanie siebie oraz rodziny, bo ten Glutek żadnej kasy jej nie zostawił, jak odszedł. Ba, nawet nie kontaktuje się z dzieciakami. Do dupy z takim facetem i uj.
Tak, więc gdy Sophie rzuciła się na drugiego chudzielca, oby dwie dziewczyny padły na ziemie. Dobrze, że w domu, bo na dworze to Agni zaryłaby głową o beton, a pomimo tego, że jest wampirem.. zabolałoby pewnie wcale nie mniej niż zwykłego człowieka, zwłaszcza, że to z zaskoczenia i dużą mocą. Rudowłosa pomasowała obolałą głowę, śmiejąc się cicho pod nosem i poklepała blondynę po plecach.
- Tak, ja też za Tobą tęskniłam kochana - powiedziała między wyznaniami miłości od młodej szlachetnej, po czym zaserwowała jej buziaka w czółko!
- I też Cię kocham, pamiętaj o tym zawsze - dodała, gdy podnosiły się w końcu z podłogi. Ah, zapomniałabym! Kiedy usłyszała, że Sop wyszła za mąż, jej szczęka opadła. Ale nie musiała pytać za kogo. Domyśliła się, że pewnie Samciem. To z nim w końcu miała Ella. Po za tym byli wówczas jedynymi szlachetnymi, których chciano wepchnąć w zaślubiny, myhyhy.
- Gratulacje. Małżeństwo to jedna wielka lipa, więc od razu Ci współczuję - mruknęła rozbawionym tonem, chodź dało się wyczuć w niej dozę smutku. Agnes pokochała Gilberta, ale ten ją zostawił. I ją i dzieciaki. Takiej rzeczy nie tak łatwo zapomnieć oraz puścić w zapomnienie. Także od razu skorzystała z wódki, którą po chwili przytargała szlachetna z kuchni Nadiry. Od razu z gwinta wypiła parę łyków i podała Kanapie, wycierając wargi.
- Co do sardynek.. Lars się szlaja po mieście, a Lacie wyjechała do dziadków. Stwierdziła, że nie podoba jej się w Japonii i ... prawdę mówiąc miała gdzieś moje zdanie. Jestem ujową matką - stwierdziła wzruszając ramionami po czym złapała butelkę od flaszki i znów wzięła sporego łyka.
- POPITE PLIS! - rzuciła głośno, modląc się że jakiś służący pomoże tym dwóm panienką. Może jakiś striptiz dla nich?
- A jak tam u Elliota? Żyje? - spytała unosząc brwi z zawadiackim uśmiechem.

_________________
***
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Gru 12, 2012 3:31 pm

Och, to już nie wina Sophie, że ma tak donośny głos! Poza tym, Elisabeth powinna się cieszyć, że szlachetna tak entuzjastycznie reaguje na jej niezapowiedziany powrót i wizytę w domu jej siostry. Ot, w końcu Agnes zrobiła jej naprawdę miłą niespodziankę, a młoda w geście odwdzięczenia się jej za 'prezent', po prostu automatycznie zaczęła piszczeć i krzyczeć z radości, stercząc przy tym przy oknie. No, a poza tym - jak już zresztą wspominałaś - rozmowy telefoniczne tudzież zwykła wymiana sms'ów nigdy nie wystarczała blondynce temu też tak żwawo zareagowała na pojawienie się w Japonii czystkrwistej. Zresztą, jako że są przyjaciółkami już od naprawdę długiego czasu, jak inaczej wampirzyca mogła powitać rudą, która po tylu latach uporała się w końcu ze swoimi problemami? Ot, wszystkie usterki Agnes dopływały oczywiście do młodszej dziewczyny, jednakże Sophie jak to Sophie, nie była w stanie jej pomóc. Dziwnym trafem nie potrafiła wyciągnąć rudzielca z 'depresji', chociaż starała się naprawdę mocno.
Oj tam, nie marudź, gdyby okazało się, że dziewczęta zaczęły by lecieć w stronę ziemi, Kanapa zareagowałaby równie szybko jak rzuciła się na biedną Elis. Nie pozwoliłaby kuzynce upaść na beton, gdzież by tam. Jest zbyt zwinna i szybka, żeby pozwolić się skaleczyć komuś z najbliższego otoczenia. Pomimo tego, że targa nią jeszcze zmęczenie, myh! Dobra z niej Sofa, nie? W każdym razie, blondynka mruknęła cicho, kiedy starsza klepnęła ją w plecy, zaraz szczerząc w jej kierunku swój pyzaty ryjek.
- Kochana? Mówisz jak moja matka! Zachowuj się jak na Twój wiek przystało. Zresztą zawsze wolałam jak zwracałaś się do mnie kluseczko, paróweczko albo coś w ten deseń, rly. - burknęła, mrużąc zabawnie oczy, kiedy Elisabeth złożyła na jej czole krótki pocałunek. Sophie dokładnie w tym momencie poczuła się jak małe dziecko. Ja wszystko rozumiem, serio, ale naprawdę, skończcie czasem traktować ją jak czterolatkę, nawet jeżeli dziewczyna tak się zachowuje! Blondyna w końcu ma już swoje dziecko!
- Jakie gorące wyznanie Ag ... ! - rzuciła rozbawiona, poprawiając sukienkę, kiedy pozbierały się z podłogi. Zaraz jednak mina momentalnie jej zmarkotniała. Słowa kuzynki w pewien sposób ją dotknęły, pomimo tego, że były to słowa współczucia. Splotła ręce na wysokości klatki piersiowej, podgryzając delikatnie dolną wargę, jakby gorączko nad czymś myślała, by chwilkę później zamachać niedbale ręką przed jej twarzą.
- Z gratulacjami spóźniłaś się o jakieś trzy lata? W każdym razie, współczuje mogłaś sobie oszczędzić. Dziwnym trafem zdążyłam się już przekonać, że małżeństwo, to jedna wielka lipa. No chyba, że dostajesz prezenty ~. - tak, wszyscy wiemy, że Sophie naprawdę kocha dostawać prezenty, zwłaszcza, że niesamowicie szybko wszystko się jej nudzi, a nowe błyskotki tudzież inne sprawy, chociaż na chwilę dają rade odwrócić jej uwagę od nudnej egzystencji.
Zaśmiała się cicho, kiedy spojrzała na rudą walącą wódkę z gwinta. Sophie choć naprawdę długo nie widziała swojej kuzynki, była pewna, że Agnes ma teraz słabszą głowę od niej. Dlatego z niemały rozbawieniem odebrała z jej rąk butelkę z alkoholem, bez krzywienia buźki biorąc z niej kilka łyków. Heheszki, Blondynka przetrenowała się z Kyubim i Samem, Elisabeth nie ma z nią teraz szans.
- Moje pulpeciki są już takie duże! Och, Lacie nie chciała zostać z bratem? Szkoda. Nie płacz! Jesteś dobrą matką! To po prostu dzieciaki weszły w okres buntu. Bo widzisz, mi natomiast on się ciągnie do dzisiaj, a chyba nie powiesz, że Susan źle mnie wychowała? - powiedziała, klepiąc przyjaciółkę po łbie w geście pocieszenia. Ta wiem, blondi się nadaje, ona i jej mądrości.
- Popite? HAHAHAH, nie rozśmieszaj mnie! Bądź twarda! W każdym razie na mnie nie licz może Teiji coś Ci podrzuci. - wymamrotała, zabierając jej wódkę do której się zresztą przyssała jak dzieciak do butelki.
- U Ell'a? Dobry z niego dzieciak, chodzi jak w zegarku. No prawie, ale to tam nie ważne, ważne, że jest miły dla mnie, c'nie? O! No i zaręczony jest. Myślałam, że zanim wciągnę go w małżeństwo będę już starą babcią, ale to jego wina! Serio, zdenerwował mnie, to dostał kare. - odpowiedziała, bawiąc się butelką z bardzo ciekawą zawartością.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Gru 12, 2012 4:22 pm

Co ten Teiji ma z tymi kobietami. A przeważnie z Sophie. Przywykł jednak do jej wrzeszczącej strony osobowości, przez co w całym domu było ją słychać jak wydzierała się na swojego syna. Później wampir wyszedł a w jego stronę poleciał pilot, prędzej od magnetofonu. Lokaj nie wychylał się za bardzo, a jedynie zerkał z kuchni, gdzie podawał jedzenie psom. Dwa biedactwa musiał zabrać z salonu na piętro do swojego pokoju, gdzie mogłyby poleżeć w spokoju. Inaczej zachowanie przybyłej Agnes i obecnej Sophie, doprowadzi ich do zgonu. Już wystarczająco pozostałe psy dziwnie na nie spoglądały. On tu w sumie do gadania wiele nie miał, ale musiał pilnować by wampirzyce nie rozwaliły choć jednego pomieszczenia.
W pewnym momencie dostrzegł krzątającą się blondynkę, która szukała jakiegoś alkoholu. Także wskazał jej odpowiednią szafkę z której mogła zabrać napój i wrócić do salonu. Gorzej jak obie się upiją. A może i lepiej? Uśpi je obie i będzie spokój. Wtedy jak się obudzą to będą myślały że za dużo wypiły iż widziały po tym czarne motylki krążące nad ich głowami.
Póki co, nie wzywany, nie wołany nie pojawiał się w salonie by urozmaicać obu paniom czas. A o striptizie niech zapomną. Jednak spokoju za wiele nie miał. Słysząc Agnes, westchnął i pokazał się im w salonie.
- Życzą sobie Panie czegoś? - Zapytał z kulturą.
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 138


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Gru 14, 2012 11:27 pm

Oh, ja się domyślam, że Agnes zrobiła całką dobrą niespodziankę swojej kuzynce! Sama by się cieszyła z takiej niespodzianki, a co! Nie raz dziewczyna myślała o tym, czy aby Sophie nie zrobi dla niej prezentu w postaci odwiedzenia rudej i jej bachorków, gdzieś tam w Afryce, gdzie aktualnie Agnes miała willę. No niestety obie Panie były tak zajęte, że do tej pory niestety nie udało im się spotkać. Ale teraz wszystko nadrobią rzecz jasna! Elisabeth nie miała zamiaru dawać spokoju przyjaciółce - bo była jej bliższa niż ktokolwiek inny, ofc - dlatego Kanapa, może mieć ją na głowie dość często i będzie musiała się z tym pogodzić. Może pójdą sobie razem na jakąś imprezę? Albo zrobią, gdzieś zadymę? Tak, jak kiedyś, gdy razem zrobiły napad na kościół. A raczej po prostu go spaliły, ale to takie tam drobnostki. Oczywiście słuch po nich zaginął, bo te dwie całkiem sprytne wyjechały po tym, gdzieś na wakacje, hyhy.
A no dziwne, że blondyna nie potrafiła wyciągnąć Agnes z depresji, ale prawdę mówiąc nikt ego nie potrafił. Agni sama nie wiedziała, kiedy wpadła w te swoje problemy, o których wspominać nie będziemy. Ważne, że już je przełamała i mogła w końcu wrócić do kraju. Mimo wszystko tęskniła za Sophie i resztą rodziny, którą tu miała. Ba, nawet doszła do niej plotka, że jej brat został Głową Rodu. Musi mu w końcu pogratulować i jakoś to opić. Fakt faktem, teraz ma dużo do nadrabiania, bo w Afryce to dziewczę dużo nie piło. Nie było z kim, nie było po co. Dojrzała swego czasu, dlatego też Sop skomentowała jej zachowanie, tak jak skomentowała. Rudowłosa zaśmiała się tylko sama z siebie.
- Fakt, zaczynam się chyba starzeć - mruknęła pod nosem, skrzywiając się nie co. W sumie faktycznie gada, jak matka Sophie, jak i wszystkie inne matki na świecie! To w sumie nieco ją przeraziło. Ale może teraz wróci do normy. Sop to wieczna imprezowiczka, więc na pewno jako-tako sprawi, że Elis znów obudzi w sobie tą szaloną naturę. Była starsza od szlachetnej, tylko o dziesięć lat? Jakoś tak. A to przecież dla wampira wcale nie tak dużo! Ludzie nawet mając między sobą taką różnicę - przyjaźnią się oraz wiążą w związki i nie jest to dla nich bóg wie ile!
- Także mój ty migdałku.. musimy wybrać się na zakupy i do klubu! Ale dzisiaj mi się nie chce. Jeszcze zobaczę tam Larsa bzykającego, jakąś platynową barbie, a uwierz - nie widzi mi się na to patrzeć - powiedziała wzdrygając się na samo wyobrażenie tej sceny, przy czym spojrzała na szlachetną wciąż wesołym wzrokiem, że w końcu ją widzi.
- Dla Ciebie zawsze gorące, rzecz jasna - dodała w międzyczasie, gdy kierowały się na kanapę do siedzenia. Już wtedy było wiadome, że napiją się, huhu. Dawno tego nie robiły, a oby dwóm było to bardzo przydatne! Ostatnio tak sobie piły i potem.. zaszły w ciążę! To trochę traumatyczne na tamten czas było, ale ile ciekawych sytuacji także się zdarzyło. Jakby nie patrzeć.. facet jej kuzynki spał też i z nią. To nie co dziwne z perspektywy czasu. Agnes przypominając to siebie szybko odpędziła od siebie te myśli. Tamten trójkąt to na prawdę porąbane było! Chodź nie powiem, że żałowała. Nabawiła się za młodu przynajmniej!
Czystokrwista zauważyła lekką zmianę w zachowaniu Sophie. Znała ją nie od dziś, więc domyśliła się, że niebieskooka ma w swoim małżeństwie o wiele gorzej, niżeli miała Elis. Także nie drążyła tego tematu, a postanowiła nie co go zmienić, aby był bardziej zabawny i wyluzowany, o.
- O tak! Prezenty są super! Ciekawe co ciekawego w te święta nam się dostanie - skomentowała klepiąc szlachetną po włoskach. A tak w geście tęsknoty za jej mordką.
- Oczywiście, że nie powiem, że Sus źle Cię wychowała! Zrobiła to bardzo dobrze! Nie wiem kto Cię sprowadził na ten okres buntu. Mi już chyba przeszedł. W ogóle gdzieś w między czasie straciłam dawną ja, to smutne! Pulpeciki mi chyba po prostu całą energię życiową zjadły. Aż mam ochotę czasem je udusić - zażartowała znów biorąc łyka wódki, zabierając flaszkę od blondyny, która nie była bierna w jej opróżnianiu.
Zrobiła smutną minę słysząc, że nie ma co liczyć na popitę u Sophie. No tak. Ta już jest takim chlejusem, że nie potrzbuje soku! Ale Agnes można to jeszcze wybaczyć~ Także sługa musiał się w końcu pojawić, nim jednak to zaszło, Sop dodała coś o Ellu. Wampirzyca wytrzeszczyła oczy patrząc na kuzynkę.
- No to nie źle. I dobrze mu tak w sumie - rzuciła od tak, nie chcąc nie potrzebnie o tym mówić. W końcu pojawił się lokaj, a Agnes wstała rzucając się na niego.
- Teeejiii, czy jak Ci tam. Przynieś mi piciu! - powiedziała płaczliwie i zaczepiła się nogami o biodra wampira, wisząc jak małpka, o.

_________________
***
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Gru 15, 2012 6:54 pm

Ja myślę! Zresztą, żeby Sophie nie wyszła na złą, okropną i w ogóle fuj przyjaciółkę, przez pewien czas planowała odwiedziny u rudej i jej precelków, jednakże wszystkie wolne terminy zapełniały się jej w niewiarygodnie szybkim tempie, sporo czasu poświęcała też swojemu synowi ponad to burmistrz jako mąż wyznający żelazne zasady, rzadko kiedy wypuszczał ją poza granice państwa. No chyba, że z Ell'em. Bądź co bądź mogła też wpaść do kuzynki ze swoim wypierdkiem, aczkolwiek po kilku większych awanturach w domu jej chęci do jakichkolwiek wyjazdów zmniejszyły się do minimum, a za to chęci do picia zwiększyły się kilkakrotnie. Dlatego też Sophie - jako tako - nie mogła odwiedzić Elisabeth mając tak jak ona swoje własne problemy. Noale, skoro kochana klucha Sofy powróciła do Japonii, nadrobią ten czas, który przepadł im, kiedy Agnes urzędowała w Afryce. Zresztą, to raczej Ty powinnaś się obawiać tego, że Sophie wlezie rudzielcowi na głowę, jęcząc, marudząc i ciągając ją po klubach dzień w dzień, wyznając jej przy tym miłość, co dwa słowa. W końcu to ona jest młodsza, to ona ma bardziej dziecinne nastawienie do życia i prawie nic nie bierze 'na serio'. No chyba, że wódkę. Btw, całe szczęście, że młoda jest wampirem, bo gdyby była człowiekiem z pewnością już dawno by się przekręciła, rly. Poza tym, panny z pewnością wybiorą się na jakiś wspólny melanż, wypad na miasto bądź też wspólne polowanie. Ewentualnie tak jak kiedyś zrobią rozpierduchę w mieście, niemniej na to wszystko przyjdzie jeszcze czas, teraz muszą się zwyczajnie nacieszyć sobą ... Nie w klubie, nie w parku. Tutaj, po prostu tutaj, gdzie spotkały się po tylu latach rozłąki.
Dziwnie nie dziwne, to nie jest teraz ważne. Ot, liczy się tylko to, że starała się zrobić cokolwiek, a przecież wszyscy wokół mówią, że liczą się chęci. Zresztą Elis jest na tyle dzielną kobietą, że ze wszystkich swoich problemów wylizała się sama. I całe szczęście, bo Kanapa by nie zniosła widoku zdołowanej Agniesi. Pomimo tego, że blondynę mało co rusza, taki widok z pewnością by ją złamał. Oh, Kyu został głową rodu? Blanca nic o tym nie słyszała! Pora schlać tego starego dziada! Przynajmniej wyśpiewa jej wszystko, co działo się w jego życiu w przeciągu paru miesięcy, lat ... Takie tam. Tyle że tym razem w jakimś bardziej 'intymnym' miejscu, żeby biedaczyna znowuż nie został zaatakowany krzesłem przez jej męża, huhu.
- Nie pieprz, nie dobiłaś jeszcze nawet do setki. - rzuciła, spoglądając przelotnie na kuzynkę. Sophie ją rozrusza! Obiecuje Ci to! Zwłaszcza, że szlachetna naprawdę ma nieźle narąbane pod sufitem, a jej nieogarnięty zapał do imprezowania z pewnością udzieli się rudowłosej matulce dwójki nieznośnych bachorów. Zresztą, Sop stanowczo wolała dawną Ag i jak będzie trzeba, nawet na siłę obudzi w niej to 'coś' z dawnych lat, o! W końcu na Kanapę nie ma mocnych, a jak już się na coś uprze, to nie ma zmiłuj. Dziesięć lat? Serio? Nawet nie zauważyłam. Chociaż wampiry nie mając co patrzeć na tą różnice wieku, bo i tak w zasadzie żyją 'wiecznie' no chyba, że ktoś ich utłucze.
- Zakupy, zakupy. Nie mam już miejsca w szafach na ubrania! To wszystko wina Sam'a! Zawala mnie ciuchami albo innymi pierdołami jak się na niego obrażę, hmpf. Do klubu jednak pójdę z chęcią. W końcu z Tobą wszędzie ~ Oh, nie mów, że jest aż tak zły! Zresztą - tak prawdę mówiąc - sądzę, że mimo wszystko chłopak ma lepszy gust. No przyznaj. - powiedziała, jakby 'chroniąc' swojego siostrzeńca. Cóż, pomimo faktu, że nie zna go dobrze - bo tak naprawdę widziała go tylko kilka razy w życiu, kiedy był jeszcze małym chłopcem bez przednich zębów -, oceniając go chociażby przez pryzmat jego ojca, łatwo jest stwierdzić, że na laleczkach barbie nie zawiesza nawet wzroku. Raczej je tępi ~
- Zdaje sobie z tego sprawę, K r e m ó w k o. - mruknęła w odpowiedzi z lekkim uśmiechem, zakładając nogę na nogę. Kanapa jej siostry jest nad wyraz wygodna! Temu też dziewczę zrobiło nieco rozmarzoną minę, rozsiadając się nieco wygodniej. Kij z tym, że prawie wlazła przy tym na biedną rudą! Starsza ją przecież kocha! Z miłą chęcią powinna przyjąć ją na swoje kolana. Co do picia, nie martw się! Jeszcze wszystko zdążą nadrobić! Zwłaszcza, że Sophie chleje prawie dzień w dzień! Niedługo zacznie przypominać Ferdka, chadzającego w wojskowych dresikach, laczkach i żółtym browarkiem 'Mocny Full'. Cicho! Nie przypominaj Sophie nawet tamtego wydarzenia! Mimo, że jest ono dość zabawne, blondynka bardzo skutecznie ów wspomnienie wymazała ze swojej pamięci, przenigdy nie poruszając jeszcze tego tematu. Może ze wstydu, może właśnie przez fakt, że jej przyjaciółka spała z jej mężem o którego bywa równie zazdrosna, co on o nią. Trolol. Tego no, Sophie zwyczajnie lubi go traktować jako swoją własność w którą czasem ponapierdala pilotami.
Oj tak, zmiana tematu ze strony Agnes była chyba najlepszym rozwiązaniem w danej sytuacji. Ot, gdyby wampirzyca zaczęła drążyć temat jej małżeństwa z pewnością Blanca zaczęłaby drzeć na rudą japsko, nie kontrolując ani słów, które by wypowiadała ani odruchów ... Tak, tak. Blondynka ma słabe nerwy i w czasie kłótni lubi komuś przywalić, żeby podkreślić tym swoją racje.
- Patelnią w mordę. - powiedziała niewzruszona, zaraz strzelając facepalm'a, by chwilkę później wybuchnąć histerycznym śmiechem. Ona i święta? Coś wątpiła, żeby takowe się odbyły. Chyba, że Samcio coś tam planuje, ale póki co żadna taka informacja do niej nie dotarła.
- Moja niemądra staruszko. Każdy z nas sam kształtuje swój charakter niezależnie od wpływu rodziców. Bywają też tacy, których charakter zmienia się przez znajomych, jednakże ... Ja po prostu już taka byłam. Po co drzeć mordę za młodu, kiedy nie ma to sensu? Lepiej nieco podrosnąć i wtedy wszystkich wkurwiać. Wiem co zrób! Zagroź im, że powsadzasz im rury od odkurzaczów w dupy! Na Elliot'a to podziałało. Chyba. - mądre rady Sophie zawsze na czas, wiem. Tak, tak! Z Sofy to alkoholik siódmego kręgu, spotkania AA nic jej nie dają, dlatego lata do Hogwartu. Nie wiem, co pieprze, ale to się nie liczy. Niemniej, kiedy butelka z alkoholem została jej zwrócona, Blanca opróżniła ją na hejnał chcąc czym prędzej się po prostu upić. Bo czemu by nie? Przynajmniej można wtedy zapomnieć o wszystkim, nie martwić się niczym. Sop nie słuchała już Ag, odlorzyła jedynie pustą butelkę na stoliczek do kawy stojący przy Kanapie, po czym zerknęła na rudzielca, mrużąc oczy.
- Zdradzasz mnie! - krzyknęła obruszona, rzucając się na biedną kobiecinę. Wyglądało to mniej więcej tak, że Elisbaeth wisiała na biednym lokaju, zaś młódka objęła kuzynkę rękoma w biodrach ciągnąc ją z całych sił w swoją stronę.
- Dlaczego!? Nie możesz tak robić! Powinnaś go prosić o więcej wódy, a nie popitę! - wymamrotała płaczliwie, siłując się z chuderlawą przyjaciółką.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Gru 15, 2012 10:23 pm

Co ten lokaj ma z tymi kobietami. Ich zachowanie przypominało wieczne nastolatki, którym się w życiu nie układa a alkohol im jedynie tylko pomaga. Sophie znał od dziecka, więc jej humorki były dla niego do zniesienie a zachowanie do przewidzenia. Mimo faktu, że więcej czepiała się i kleiła do Maxymiliana, bywały dni kiedy on musiał się dzieckiem zajmować.
Lokaj nie spodziewał się tego, że jedna z panienek będzie się na niego rzucała. Gdy tak się stało, automatycznie ją objął w pasie, by nie zleciała z niego, w dodatku oplotła się nogami, że zmuszony był utrzymać równowagę. Zaraz do niej dołączyła Sophie, próbująca ją od niego oderwać. Teiji westchnął i używając swojej zdolności przenikania, Agnes pociągnięta przez Sophie poleciała na nią przenikając ciało Teijiego swoimi kończynami, wylądowała zapewne na podłodze ze swoją kuzynką. Ukłonił się z kulturą i udał do kuchni, nie oznajmiając czy przyniesie im zamówienie. Ale wrócił po pięciu minutach na tacy niosąc dwa pełne pucharki krwi oraz jedną butelkę wódki. Postawił to na ławie i spojrzał w ich stronę.
- Czegoś jeszcze Panie sobie życzą? - Spytał tak samo jak zwykle. Aczkolwiek z lekkim uprzejmym uśmiechem. Widać iż facet ma dużo cierpliwości do takich osób.
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 138


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Gru 18, 2012 9:44 pm

Agnes siedziała wpatrując się w dywan i słuchała tylko wywodu kuzynki przyjmując poszczególne informacje do mózgu. Nagle zerwała głowę i odwróciła ją w stronę szlachetnej. Co ona powiedziała? Potraktowała Ell'a rurą do odkurzacza?! Przez chwilę rudowłosa patrzyła na Sophie z otwartą buzią. Jaja sobie robiła, czy nie? Bo w sumie ta blondyna była zdolna do takich rzeczy!
- Em.. w dupę z tym - wymamrotała i odgarnęła grzywkę do tyłu. Nagle miała wielką ochotę ściąć włosy. Wkurzały ją już te długie kudły. Jakby sobie ścięła to nie tylko miałaby je zdrowsze, ale i wygodniej by jej było, o.
Wtedy też w końcu lokaj przyniósł dwóm panią popite w postaci krwi! Elis od razu musiała dorwać to w swoje łapki. Także to nie miało nic wspólnego ze zdradą, pf!
Wisząc na Teji'u spojrzała na przyjaciółką i wywróciła oczami, wystawiając jej język.
- Sranie w banie, ja tylko potrzebuję miłości! - krzyknęła, zaciskając się mocniej do ciała mężczyzny, aby nie spaść. Na szczęście ten ją objął, bo w sumie kobiecina zaczyna się zsuwać. I pomyśleć, że ma już na karku 40 lat, lol!
Nagle poczuła, jak jasnowłosa ją odciąga, co było niezbyt miłym uczuciem.
- KURNA, NIE CIĄGNIJ MNIE! - wydarła się z bólu, kiedy coś jej strzeliło w plecach. Wtem wampir sprawił, że obie dziewoje padły na ziemie. Elisabeth zsunęła się z Sofy jęcząc tym razem z jeszcze większego bólu, czy raczej szoku, jakim był ten nagły upadek.
- Mówiłam, że jestem już stara! Kruszę się na kawałeczki - bąknęła bez składu i ładu, po czym wstała na równe nogi. Jej telefon zaczął dzwonić, więc w podskokach podeszła odebrać połączenie. O, Lacie dzwoni do mamuśki! Odebrała połączenie i rozłączyła się piszcząc.
- Moja druga pociecha wraca tutaj! - krzyknęła uradowana po czym nagle posmutniała.
- Musze jechać po nią na lotnisko - powiedziała smutno i podeszła do Sophie przyciągając ją do siebie - Jedź ze mną! - szybko dodała. Kij z tym, że chce prowadzić po alkoholu...
Tak, więc jak Sophie chciała to pojechała z Agnes, a jak nie to nie.

zt

_________________
***
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Gru 19, 2012 4:47 pm

Cóż, kiedy tylko Agnes się ulotniła, Sophie została sama z kolejną butelką wódki. Biedaczyna, wszystkie otaczające ją osoby znikają tak szybko, jak się pojawiają, a ona - samiutka jak palec - musi pocieszać się alkoholem. Nic więc dziwnego, że zalegająca na kanapie szlachetna w niecałą godzinę rozprawiła się z trunkiem, który podarował jej lokaj w między czasie opróżniając jeszcze dwa pucharki z krwią. Ot, co się będzie przecież marnować, nie? W każdym bądź razie, naprawdę wcięta już Sofa, podniosła swoje cztery litery z miękkiej kanapy siostry, po czym - zrzucając z ławy pustą butelkę, która potłukła się na małe kawałeczki przy wstawaniu wampirzycy - przemaszerowała cały pokój chwiejnym krokiem, niekiedy podpierając się o ścianę. Tak na wszelki wypadek! Trzeba się w końcu jakoś zabezpieczyć przed niechcianym upadkiem!
- Do dupy z takim piciem. - mruknęła, docierając do przedpokoju. Tam narzuciła na siebie szybko kurtkę, założyła buty, poinformowała Teiji'ego, że wychodzi, ba! Kazała mu przekazać Nadirze, że z pewnością jeszcze do niej wróci, na razie jednak musi jeszcze załatwić kilka swoich spraw, po czym opuściła dom szlachetnej w przelocie przepraszając jeszcze lokaja za bałagan w salonie.

[zt]

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Gru 26, 2012 12:59 am

Co tu dużo pisać. Obie panny długo nie zabawiły w tym domu. Agnes otrzymawszy wiadomość o przybyciu swojego syna do kraju wyciągnęła Sophie ze sobą a Teijiego zostawiły samego. Lokaj westchnął, odczuwając irytację ale i ulgę. Jednakże też i gniew. Mimo to pilnował się i jego cierpliwość zawsze trzymała się granicy jej nie przekraczając. Posprzątał i zajął zwierzętami.
Po kilku godzinach wróciła Nadira do domu. Co było ciekawe, na jej twarzy malował się uśmiech. Spotkanie z Kyubim mogła zaliczyć do bardzo udanego wieczora. Mimo zmęczenia, opowiedziała Teijiemu co robiła a on przy okazji opowiedział jej o zachowaniu Sophie i odwiedzinach Agnes. No i to jak blondyna wydarła się na swojego syna Elliota, który także się tutaj pojawił. Nadira jedynie westchnęła ale o nic upomnieć siostrę nie może bo jej nie ma. Trudno.
Po rozmowie udała się do siebie, przebrała i ułożyła do snu. Odpoczynek się jej przyda. A że nie miała do kogo się przytulić, wzięła jedną z maskotek pandy. Wtulona do niej i podusi, przykryta kołdrą zasnęła.

Dni minęły spokojnie. Raz źle, raz dobrze. Młode szczeniaki przyszły na świat, ale za to jedna psina pożegnała się ze swoim życiem. Przykra sprawa, ale takie życie ludzi, zwierząt i wampirów. Młodych szczeniaków urodziło się sześć. W domu zatem narobiło się aż dziesięć psów. Poród oczywiście odebrał weterynarz, którego wezwali na miejsce. Również Teiji w tym zabiegu pomógł. Wszystkie pieski zdrowe. A żywe jak nigdy, jeden może był bardziej spokojniejszy. I cóż począć? Szlachetna teraz nie wiedziała. Może odda po jednym rodzeństwu? Jeżeli się zgodzą, to dwa psy będą mniej.
Leżała sobie na kanapie w salonie z jednym szczeniakiem na brzuchu, którego głaskała. Otrzymała w tym momencie wiadomość od Ravena iż potrzebuje pilnie się spotkać. Wpadł po uszy. Ryzykowne będzie stawić się na umówionym miejscu, jeżeli teraz ścigają go łowcy. No ale cóż. Pójdzie. Teijiego powiadomiła iż musi wyjść. Ubrała się odpowiednio i udała w stronę miasta wioski.

***

Kyubi odwiózł szlachetną pod jej dom. Ta z kolei podziękowała nawet buziaczkiem. Wylazła z pojazdu i udała do swojego domu. Otrzymana tunika jakoś w miarę dobrze leżała na jej ciele. Od Teiji'ego nie uniknęła pytań. Wyjaśniła mu wszystko co zaszło w miasteczku, bowiem zauważył w niej sporą zmianę. Podziurawiony płaszcz, osłabiona i na dodatek miała na sobie inną bluzkę niż pamiętał. Lokaj przygotował wampirzycy krew w pucharku, którą od razu wypiła. To ją postawiło na nogi. Pomogła mu przy tym zająć się szczeniakami.
Kilka dni minęło aż któregoś z rzędu udała do centrum miasta, w celu sprawdzenia jak idą sprawy w teatrze i ewentualnego spaceru.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Kwi 12, 2013 8:28 pm

Zabrała więc swojego narzeczonego do domu na wsi. Przez całą drogę nic na razie się nie odzywała. Kyubi ten czas mógł wykorzystać na skupienie i regenerację swoich ran. Dlatego też nie męczyła go pytaniami. Zrobi to oczywiście później. Dostrzegała także u niego objawy chęci zaspokojenia głodu czy napicia się krwi. Musiał z tym wytrzymać aż dojadą na miejsce.
Zaszło tak z godzinę ponad, licząc drogę z centrum miasta przez las aż do wioski. Telekinezą sobie pomagała i otworzyła bramę wjeżdżając na teren wewnętrznego dziedzińca. Zaparkowała samochód i wysiadła również mocą zamykając bramę.
- Teiji! - Zawołała lokaja zmierzając do bagażnika.
- Tak Pani? - Biegiem pojawił się u wejściu przenosząc wzrok w jej kierunku. W tym momencie Nadira wyjmowała zakupy z bagażnika.
- Pomóż Kyubiemu dostać się do salonu. I nie pytaj o nic.
Ze zdziwieniem na nią spojrzał ale zaraz skinął głową w zrozumieniu polecenia. Nadira weszła do środka, zaś lokaj podszedł do samochodu i pomógł czystokrwistemu go opuścić i udać do wnętrza domu szlachetnej. Sam widok wzbudzał w nim pytania i domyślał się czemu nie miał o nic pytać. Zatem milczał. Od razu skierował Kyubiego do salonu i na kanapę co by sobie usiadł wygodniej. Małe szczeniaki bawiły się zabawkami w pobliżu kojca swojej matki. Jeden z nich spał sobie w swoim kojcu przeznaczonym dla szczeniąt. Pozostałe trzy psy bawiły się w ogrodzie. A panda? Tradycyjnie wszamała bambusy w swojej norze.
Teiji udał się do kuchni a Nadira akurat zeszła na dół. Była u siebie zostawić zakupione rzeczy. Podeszła do Kyubiego i stanęła przed nim.
- Zapewne potrzebujesz krwi, zgadza się? - Skrzyżowała ręce pod biustem i patrzyła na niego uważnie. Przydadzą się mu jakieś ubrania. W samym płaszczu i na boso nie będzie przecież paradował. Mogłaby mu coś załatwić, chociaż jeżeli odzyska on siły to problemem dla niego nie powinno być teleportowanie się do Enklawy. W końcu ta posiadłość również mieści się we wiosce, czy jej pobliżu.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Kwi 12, 2013 9:36 pm

Kyubi przy pomocy Nadiry wstał wreszcie spod krzyża i udał się za narzeczoną. Nie zwracał już uwagi na tego wampira, który do niego się zbliżył, ani na jego klona bez zapachu, który utrzymywał dystans, kiedy to prawdziwy cel chował się za jakimś krzakiem na Rynku. Zdziwił się, kiedy to szlachetna poprowadziła go w pobliże sklepu, w którym zakupiła mu skórzany płaszcz. Był jej wdzięczny, że nie musiał na trzeźwo paradować nago po mieście za swoją narzeczoną. Chyba nie chciała, aby każda kobieta widziała go nagiego, prawda? On raczej też by nie chciał, aby jego ukochana była obnażana publicznie, przed oczami wszystkich zgromadzonych. Należała tylko do niego i kochał ją całą, choć może dziwnie to brzmiało to, co niedawno uczynił.
Kiedy szlachetna weszła do sklepu, wampir po prostu oparł się plecami do witrynę sklepową, przyciskając mocniej pośladki do szkła, a niech sobie podziwiają ekspedientki pośladki basisty i niech sobie pomarzą, że kiedyś tam mógłby je zdobyć. Szlachetna zaraz wróciła ze skórzanym płaszczem, trafiając w jego gust. Niestety musiała pomóc mu go założyć, bo i tak ledwo trzymał się kupy, więc gdzie tam samodzielne ubieranie się, kiedy chwilę temu wyczerpał się całkowicie uwalniając z krzyża. Wciąż miał przedziurawione dłonie i nadgarstki po gwoździach.
Następnie z pomocą szlachetnej, udał się w stronę jej samochodu. Nie musiała się martwić, że zakrwawi jej siedzenie, długi płaszcz zakrywał go aż do kolan, więc nie pozostawi śladów, może jedynie na wycieraczce, po bosych, zabłoconych stopach. Czuł się teraz jak zboczeniec, chodzący po parkach, nago, ubrany jedynie w płaszcz, który rozpinał chcąc pokazać swą nagość pannom.
W milczeniu przejechali całą tę drogę, a wampir zamknął oczy i nawet udało mu się odprężyć i kimnąć, dzięki czemu odzyskał więcej sił. Na pewno przydatna byłaby także krew, ale nie marudził. Ufał swojej narzeczonej, więc nie musiał się o nic martwić.
Wreszcie zajechali na miejsce, Kyubi wysiadł z samochodu, z pomocą Tejiego, po czym podziękował mu za pomoc. Na jego twarzy pojawił się ten szelmowski, znany śmieszek. Był bez dokumentów i swojego ulubionego kapelusza, bez którego naprawdę czuł się jak nagi mężczyzna. Został zaprowadzony do salonu, gdzie usiadł zaraz na kanapie, podkładając pod swoje ciało płaszcz, żeby nie zabrudzić mebli szlachetnej. Spojrzał na szczeniaki, które w najlepsze się bawiły.
- Jakbyś mogła przynieść mi też bandaże i jakąś pęsetę.
Nie miał jeszcze na tyle sił, aby wyleczyć całe ciało. Musiał się pierw zregenerować, choć i tak przestał już krwawić, a kolano przestało praktycznie boleć, więc chodzenie i poruszanie się stawało się znacznie łatwiejsze. Kiedy tylko szlachetna poczęstuje go krwią, dopiero wówczas zacznie się leczyć. Nim jednak zdążyła odejść, złapał ją za dłoń i pociągnął lekko w swoją stronę. Ucałował ją w wierzch dłoni, rozkoszując się dotykiem skóry szlachetnej.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Kwi 12, 2013 10:28 pm

Jakikolwiek uśmiech zagości na twarzy Kyubiego, nie schodzi mu on z twarzy. Jedynie może w momentach kiedy musi się skupić na regeneracji. Szlachetna stała przy nim oczekując odpowiedzi. Jednak uzyskała nie tej na którą czekała. Kyubi poprosił o pęsetę i bandaże. Więc zamierzała się po nie udać. Ale ten zatrzymał ją chwytając za dłoń po chwili całując. Westchnęła i odczekała aż ten nacieszy się jej dotykiem, po czym wyrwała rękę i udała do łazienki po apteczkę ze świeżymi bandażami. Pęseta znalazła w innym miejscu, gdzieś tam walniętą z nićmi do szycia. Z owymi przedmiotami wróciła do salonu. Teijiego poprosiła o przyniesienie miski z wodą i ręcznikiem, co by przemyć jakoś rany Kyubiego i ciało. Wzrok utkwiła w jego dłoniach ujmując jedną w swoją. Dziura po wbiciu gwoździa.
- Kto Cię tak załatwił? - Zadała pytania spoglądając dość poważnie na jego twarz.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Kwi 13, 2013 10:00 am

Wampir nie rozumiał dlaczego miałby przestać się uśmiechać. To, że go zlano, torturowano i omal nie zabito, nie znaczyło wcale, że miał płakać nad rozlanym mlekiem. Miał jeszcze w sobie trochę dumy, by robić dobrą minę do złej gry. Poza tym, cieszył się na widok swojej narzeczonej, która to właściwie już jutro stanie się jego żoną, jeśli dobrze pójdzie. Udało mu się zatrzymać choć na krótką chwilę Nadirę, ale ta raczej nie była w dobrym humorze i już po chwili wyrwała dłoń z jego uścisku. Powróciła stara, chłodna szlachetna, że aż to sprawiło, że musiał się uśmiechnąć. Kąciki jego warg same się już zregenerowały, więc nie pozostało śladu po ich pęknięciu.
Po chwili wróciła z łazienki, niosąc apteczkę z najpotrzebniejszymi przyborami. Szkoda, że nie dostarczono mu krwi, mógłby szybciej zrobić ze sobą porządek, a nie siedzieć jak taki żul spod sklepu, czekając na łaskę swej narzeczonej. Bolały go nawet dziąsła, tam gdzie jeszcze kilka godzin temu miał kły. Ich regeneracją zajmie się zapewne jutro, dziś po tym wszystkim nie będzie miał jak wykorzystać swoją moc leczniczą. Pozwolił szlachetnej na wzięcie jego dłoni, która wciąż wyglądała nie najlepiej, z dziurą po środku.
- Czuję się jak Chrystus. Choć to był dopiero mój pierwszy upadek.
Oczywiście ironizował swoją własną głupotę. Przynajmniej miał nauczkę. Wiadomo, kiedy ktoś rodzi się idiotą, taki już pozostaje do końca życia, a uczy się dopiero na własnych błędach. W sumie bardziej martwił się rozstaniem i utratą Nadiry, niż tym, że kilka godzin temu mógł wyzionąć ducha.
Pierw sięgnął po ręcznik, który zmoczył w wodzie i starł krew z twarzy, a także z okolic ucha, czując nieprzyjemne kłucie. Resztki gwoździ wciąż zostały w środku, więc lepiej szybko je wyjąć.
- Mogłabyś?
Spytał wręczając szlachetnej pęsetę i licząc na to, że wyciągnie mu z czaszki, to co jeszcze zostało. Sam tego nie zrobi, bowiem nie wiedział rany. Na pytanie jakie mu zadała, spojrzał na nią, również poważnie. Spłukał ręcznik z krwi, przemywając sobie teraz klatkę piersiową i ranę po gwoździu.
- Kuroiaishita.
Nie powiedział dokładnie, który z nich i wiedzieć nie musiała. Bo gdyby się wszystkiego dowiedziała, zapewne już mógłby kopać sobie grób. Poza tym nie miał ochoty "użalać" się ukochanej.
Jeśli już wyciągnęła gwóźdź z jego rany, sięgnął po pesetę i zaczął wyjmować resztki gwoździ z klatki piersiowej, uda, kolana oraz dłoni, na samym końcu. Kiedy skończył starł krew z tych miejsc bandażami i zaczął się regenerować swoją mocą. Przymknął oczy, by maksymalnie się skupić i zaczął od przywrócenia sobie słuchu, następnie od odbudowania kości w kolanie i wyleczył te drobne rany po wbitych gwoździach. Potem przyspieszył sobie regenerację sił, jakie utracił, więc był jak nowo-narodzony. Jedynie na dłoniach pozostały jeszcze głębokie rany. Przyłożył do nich gazy i zabandażował rany.
- Skoczę po jakieś ubrania i zabiorę z kancelarii papiery na jutrzejszy dzień.
Ale jakoś mu się nie spieszyło, siedział dalej na kanapie, mając nadzieję że szlachetna pozwoli mu przenocować, skoro jutro mają znaleźć się w Dubaju.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Kwi 13, 2013 7:59 pm

Nadira nie widziała nic zabawnego w tym jak Kyubi oberwał od szlachetnego wampira za jakieś przewinienia, czy przestępstwa. Dosłownie czegoś, czego się dopuścił a nie powinien. Dlatego też jej do śmiechu nie było, że ma przed sobą narzeczonego w takim stanie tuż dzień przed ślubem.
Teiji miał zamiar przygotować krew ale Nadira na razie zakazała. Miała najwidoczniej lepszą opcję by pomóc przyszłemu mężowi.
Przyniosła to o co prosił Kyubi dodatkowo, prosząc lokaja o miskę z wodą i ręcznik. Wampir od razu wziął się za przemywanie swoich ran. Choć sama z początku wzięła ręcznik i zaczęła przemywać jego dłonie. Jeszcze dosięgnie stóp i poczuje się jak Maria Magdalena czy inna święta. Normalnie biblią teraz zaleciało. Zwłaszcza po jego słowach.
- I mam nadzieję że ostatni. - Spojrzała na niego karcąco, jakby więcej nie chciała go widzieć w takim stanie. Co jak go jej zabiją? Znów straci kogoś kogo kocha. Emocje trzymała na wodzy i nie robiła mu ani awantury ani kazania. Rzekła by że jest on idiotą, ale darowała sobie. Sam chyba to wiedział po sobie.
Wzięła pęsetę i westchnęła. Sprawy chirurgiczne to nie jej ulubiona działka, ale skoro prosił. Pogrzebała gdzie trzeba i wyjęła resztki gwoździ jeżeli były drewniane. No chyba że oprawca wbijał mu kilka małych.
- Który? - Zadała kolejne pytanie chcąc wiedzieć który z nich za to odpowiada. Zakładała jednego z trzech: Samuru, Testament albo Ringo. Zważając na to że Testament jest także czysto krwisty i to bestia, a wspomniał o szlachetnym, więc pozostaje Samuru albo Ringo.
Jakoś nie palił się do udania do siebie, zważając na rany jakie odniósł.
- Jeżeli Ci pozwolę. - Rzekła stanowczo nie chcą słyszeć sprzeciwu. Kiedy był już obmyty i w miarę opatrzony, przy czym bandaże na dłoniach i stopach sama mu założyła, nakazała mu ubrać płaszcz i potem wzięła go za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju. Tam zaś gdy byli sami, zamknęła drzwi i zgarnęła na lewy bok swoje długie włosy, odsłaniając część szyi z prawej strony.
- Moja krew Ci bardziej pomoże.
Wiedział o co jej chodziło? Mógł odczytać jej myśli. Chciała by ją ugryzł. Dobrowolnie oddawała mu swoją krew. Choć przypominając sobie iż ten nie ma kłów, bo w końcu podczas mówienia dało się dostrzec, westchnęła i utworzyła ostrze lodowe nacinając sobie szyję tak, że krew zaczynała powoli spływać Niech skorzysta póki może bo rana zaraz się zagoi.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Kwi 14, 2013 11:03 am

Kyubi także nie wiedział w tym nic zabawnego, jednak nie chciał zamartwiać narzeczonej jeszcze bardziej. Zachował się gorzej, niż kiedykolwiek i jak zawsze dotarło to do niego po fakcie. Wiadomo, serce, a dolny rozum, a raczej jego brak, nie zawsze idą w parze. Miał charakter zdobywcy, jeśli czego chciał, musiał to dostać, nie ważne jak długo musiałby się starać. Do "kompletu" brakowało jeszcze Naizena, ale raczej jakoś jego zdobywać nie chciał. I tak cudem znaleźli się w lepszych kontaktach, gdyby prawda która zaistniała kilka godzin temu wyszła na jaw, dopiero wówczas miałby naprawdę przejebane. Samuru traktował żonę jak przedmiot, własność, którą można szastać i poniewierać. Natomiast Naizen martwił się o swoją siostrę i zapewne czuł potrzebę opiekowania się nią, z racji bycia starszym jak i bycia mężczyzną.
Po co marnować czas, lepiej od razu przemyć rany z krwi i mieć to wszystko z głowy. Zostały przecież jeszcze przygotowania na ich ślub, co prawda samolot był już z góry przygotowany, ale nie miał pojęcia, że sprawy potoczą się w taki sposób, iż nie będzie miał nawet czasu na to, na spokojnie się spakować, wziąć swój garnitur, a także papiery, które przygotował już jakiś czas temu. Zapewne dziś jego sekretarka przesłała mu wyniki badań DNA jego córki, które miały potwierdzić albo odrzucić teorię ojcostwa Kyubiego. Jeśli tylko wampir się upewni w tym, będzie musiał powiadomić o tym szlachetną. Oby go nie zabiła...
Mogła spokojnie już się czuć jak Maria Magdalena, która ponoć pochodziła z królewskiego rodu, a poza tym była żoną Chrystusa, jak widać wszystko się zgadzało. Nawet pomagała Kyubiemu obmywać twarz...
- Zdecydowanie ostatni.
Słowa brzmiały dość tajemniczo, ale wampir pił także do swojego niecnego incydentu, który miał być jego ostatnim. Taki szalony wieczór kawalerski w towarzystwie siostry jego przyszłej żony. Gorzej być już nie mogło. Aż potarł czoło palcami, chcąc wyrzucić z pamięci tę noc.
Nadira wyjęła resztki gwoździ z jego głowy. Sam by tego nie zrobił, więc był wdzięczny za tę pomoc.
- Nie chcę wciągać Cię w moje sprawy.
Rzekł stanowczo, kończąc tym samym temat. Wiedział już, że pomyślała o Ringo albo Samuru. Tylko oni w tej rodzinie mieli poważne problemy psychiczne, może jeszcze Testament, ale on szlachetnym nie był.
Jeśli mu pozwoli? Spojrzał na nią, marszcząc brwi. Miał jechać nago na swój własny ślub, w Dubaju, w dodatku bez potrzebnych papierów i obrączek, które już przysłano?
- Mam być Twoim zakładnikiem, panno Shiroyama?
Zaakcentował jej nazwisko, które za kilka godzin zmieni, a przynajmniej miał taką cichą nadzieję. Swoją drogą już niedługo zostanie jej zakładnikiem na wiele, długich lat. Sam do końca nie wierzył, że się żenił. Czyżby natchnęły go jakieś wątpliwości? Zapewne, jak każdego, normalnego faceta przy zdrowych zmysłach.
Na koniec szlachetna założyła mu bandaże na stopach i dłoniach, co wywołało w długowłosym lekkie rozbawienie. To było do niej nie podobne, ale doceniał to poświęcenie.
Zaraz jednak kazała mu założyć płaszcz. Nie lubiła kiedy łaził przed nią nagi? Ot, taki męski striptiz i mogła patrzeć sobie do woli. Wiedział, że szlachetna także była takim małym zboczuszkiem, chociażby przypominając sobie odległy dzień tortur z wibratorem...
Wzięła go za rękę i zaprowadziła do swojej sypialni, zamykając za nimi drzwi. Czyżby noc poślubna miała odbyć się wcześniej? W końcu był Casanovą, więc to była pierwsza myśl, jaka wpadła mu do głowy. Szlachetna jednak zaraz rozwiała jego domysły, mówiąc że... zaraz, miał skosztować jej krwi, żeby samemu się do końca zregenerować i odzyskać całkowicie siły? Spojrzał na nią, chcąc zaprzeczyć. Wiedział, że Nadira nie znosiła się dzielić własną krwią, czując się przy tym bardziej jak bufet.
- Przestań.
Ale było już za późno. Szlachetna go nie słuchała, przecięła sobie skórę na szyi, a krew popłynęła. Wampir podszedł do Nadiry... szkoda, żeby krew się zmarnowała. Szczególnie taka cenna. Stanął za nią, opierając się plecami o drzwi, szlachetną przyciągnął mocno do siebie, zamykając ją w miłosnym uścisku, po czym przywarł wargami do małej rany, zlizując powoli krew. Jej smak była całkiem inna, słodsza, przywracająca siły. Miał wrażenie, jakby teraz stał się o wiele silniejszy. Przerwał po kilku sekundach spijania z niej krwi. Nie mógł się zatracić, nie chciał aby czuła się jak jego ofiara, którą wykorzystuje jedynie do takich rzeczy.
- Nieziemsko smakujesz.
Nigdy nie był dobry w prawieniu komplementów, ale miał nadzieję, że za te słowa nie oberwie po twarzy, mimo iż zasłużył. Puścił ją wreszcie, żeby nie musiała się czuć jak zwierzyna i lekko pchnął ją w stronę łóżka.
- Żadnego seksu przed ślubem, obiecuję.
Zaśmiał się, bo przecież te słowa były wręcz wzięte z kosmosu, patrząc tak na tego Casanovę. Ot, po prostu był zmęczony całym tym zamieszaniem i torturami, a spanie przy boku ukochanej kobiety było jak lekarstwo na wszystko.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Kwi 14, 2013 9:06 pm

Jeżeli okaże się że wampir ma kolejną córkę, to Nadirze nie pozostaje nic innego jak ten fakt zaakceptować. Przynajmniej widać ile przyrodnich dzieciaków się dorobi i to nie swoich. Ciekawe w tym, że są to przeważnie dziewczyny.
- Trzymam Cię za słowo.
Skoro tak oświadczył, że ten numer jest zdecydowanie ostatnim, to miała nadzieje iż dotrzyma on tego słowa. Miała w swoim życiu dość przejść i chciała w końcu w spokoju wieść swoje życie.
Widziała jego gesty jak pocierał czoło, lecz o nic więcej nie pytała. Skoro nie chciał nic więcej zdradzać to nie. Pewna była że to jeden z tych dwóch musiał mu wyrządzić krzywdę z jakiegoś konkretnego powodu. Później do tego wrócą.
Na jego pytanie się tylko uśmiechnęła kącikiem ust. Taka wizja była bardzo przekonująca i interesująca. Ale i tak w zakładnika się bawić nie będą.
Zabandażowała mu te miejsca z tego powodu, że nie wyglądały ładnie przedziurawione. Rękawiczek nie miała a od Teiji'ego nie będzie pożyczać. Zabrała wampira do swojego pokoju zamykając się z nim w środku. Wtem zakomunikowała mu by napił się jej krwi. To jedyny wyjątek na który się zgodziła, bowiem prawdą jest fakt, że się nią nie dzieli, co prawda od jakiegoś długiego czasu.
Za późno zareagował a ona nie lubiła się powtarzać. Wiedziała że jej krew go przyciągnie do siebie. Stanął za nią, objął i zaczął pić. Przymknęła oczy zaciskając wargi. Od dobrych kilkudziesięciu lat nikt nie pił od niej krwi. To uczucie mogła sobie na nowo przypomnieć. Niezbyt przyjemne, ale przynajmniej pomoże swojemu przyszłemu mężowi. W końcu para powinna sobie pomagać.
Na jego komplement się uśmiechnęła. Odwróciła do niego przodem i nim ją pchnął w stronę łóżka, zdążyła pocałować go w usta. A potem poleciała w stronę łóżka, z którego oczywiście wstała.
- I słusznie. Odpocznij porządnie, prześpij się. Odzyskasz siły to wrócisz do siebie i się ogarniesz.
Po tych słowach opuściła pokój zmierzając na dół by pomóc Teiji'emu ogarnąć zwierzęta, nakarmić je oraz posprzątać w salonie po opatrywaniu Kyubiego.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Kwi 14, 2013 9:58 pm

Nadira zawsze pragnęła mieć córkę, więc wampir poniekąd umożliwił szlachetnej posiadanie aż czterech córek. Jak widać wampir na swój własny, dość dziwny sposób umiał spełniać marzenia swojej narzeczonej. Powinien się o nie zapytać i hurtem spełnić. Ciekawe w sumie czego jeszcze pragnęła, oprócz posiadania córek, które dostanie w komplecie wraz z Kyubim. Kolejne gęby do wyżywienia. Wampir chyba wreszcie zbankrutuje, jak tak dalej pójdzie. Na pieluchy mu nie starczy!
Dlaczego przeważnie dziewczyny? Możliwe, że przecież za nimi szalał i chciał ich mieć jak najwięcej. Był swojego rodzaju maszyną do tworzenia pięknych dziewczyn, bo przecież każda jego rodzona córka nie dość, że była blondynką to jeszcze była zniewalająco piękna, że aż sam chciał je... Pomińmy ten szczegół, co chciał z nimi zrobić.
Spijał z Nadiry krew, nie pogłębiając jej rany, jedynie zlizywał wciąż napływającą powoli krew. Starał się być delikatny, choć krew szlachetnego wampira była w pewien sposób przyciągająca. Pragnął wypić znacznie więcej, zatracić się w jej smaku. Po raz pierwszy naprawdę nabrał dosłownej chęci zjedzenia Nadiry. Dzięki temu, że miał tyle lat na karku, potrafił się powstrzymać, odsuwając od siebie szlachetną, lecząc także tę rankę, którą zrobiła sobie specjalnie dla niego. Przyjął jej pocałunek i oczywiście nie byłby sobą, gdyby choć raz, przez "przypadek" nie musnął piersi albo chociaż pośladków szlachetnej.
Zresztą, nawet nie wiedział, w którym momencie został sam w sypialni narzeczonej. Chyba zbyt dosłownie odebrała sobie jego słowa odnośnie braku seksu przed ślubem. Musiał się pewnie też pożegnać ze wspólnym, nagim spaniem w tej pościeli. Szkoda tylko, że nie miała w swojej sypialni ani cygar ani alkoholu. W taki sposób zapełniłby sobie brak obecności szlachetnej.
Z ociąganiem zdjął swój płaszcz i nagi położył się na łóżku. Przez kilkanaście, długich minut wpatrywał się w sufit sypialni, rozmyślając sobie o pierdołach. Wreszcie udało mu się zasnąć. Jeśli Nadira przyszła do niego w środku dnia, żeby położyć się z nim, nawet tego nie poczuł. Spał dosłownie jak zabity.
Obudził się jakiś czas przed zachodem słońca, naciągnął więc na siebie płaszcz, który kupiła mu szlachetna i teleportował się do kancelarii, po swoje rzeczy, a także dokumenty. Z biurka wziął papiery, które wcześniej przygotował na ich ślub, a także wyniki badań DNA, które sprawdzi zapewne w czasie lotu samolotem. Zabrał także niewielką torbę ze swoimi rzeczami, między innymi garnitur, który zamierzał założyć na ślub. Przecież musiał jakoś wyglądać, skoro lecą aż do Dubaju, jednego z najdroższych miast na świecie. Taki Paryż czy Los Angeles chował się przy Dubaju.
Kiedy już wciąż i spakował wszystko, co potrzebował, teleportował się z powrotem do domu Nadiry, aby udać się na lotnisko, gdzie miał się spotkać ze swoją siostrą i Naizenem. Specjalnie na tę okazję, wynajął prywatny samolot, zdobywając także pozwolenie na lądowanie w Dubaju, więc niczym nie musieli się martwić. Obrączki także wciął, a przynajmniej miał taką nadzieję, że z tego wszystkiego nie zapomniał wziąć ich z biurka...
- Gotowa?
Spytał szlachetnej, choć właściwie nie czekał na odpowiedzieć. Wziął ją za rękę i poprowadził w stronę samochodu. Wszelkie bagaże schował do bagażnika, a następnie udali się na lotnisko.

[zt Kyubi i Nadira]

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Maj 26, 2013 10:45 am

Nie ma to jak powrót do domu. Kyubi odwiózł ją pod sam dom a potem pożegnali długim pocałunkiem i wtedy czystokrwisty odjechał w swoją stronę. Nieco dziwnie trochę tak po ślubie mieszkać osobno, zatem podczas podróży rozmawiali o wspólnym zamieszkaniu. Będzie jej szkoda zostawić ten dom, jeżeli przyjdzie jej przeprowadzić się do męża, który podobno mieszka w Enklawie. Niezbyt się jej widziało tam mieszkać. Ewentualnie poszukają czegoś innego.
A zatem weszła do domu i powitały ją psy jako pierwsze u drzwi. Każdego wygłaskała zauważając iż szczeniaki są już trochę większe. Dastan nie odpisał jej w ogóle odnośnie przygarnięcia psa. Jedynie Naizen wziął jednego do zamku co by matka miała jakieś zajęcie.
Przywitała się z Teijim a potem zajrzała do swojej pandy, siedzącej w ogrodzie i wcinającej bambusa. Widok jej upewnił ją, że jest zdrowa. Teiji zaniósł jej torby do komnaty a potem dotrzymując jej towarzystwa w salonie, szlachetna opowiedziała mu swój pobyt w Dubaju i cichy ślub z Kyubim.
Powrót do góry Go down
Shirai

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t992-shirai#11057
Zarejestrował/a : 16/04/2013
Liczba postów : 56


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Maj 29, 2013 4:25 pm

Shirai idąc z Clau do wesołego miasteczka, zgubił ją po drodze. Nie wywarło to jednak na nim jakiegoś ogromnego wrażenia jako, że w sumie i tak miał wiele ważniejszych rzeczy do załatwienia, a dziewczyna była na tyle duża, by poradzić sobie samej. Granatowowłosy, szedł sobie przez jakieś tereny zielone i pola, aż przed jego oczyma, ukazało się miejsce, przed którym czół strach i respekt. Wielki dom jego Szlachetnej Pani… Nadiry Shiroyama. Kamienne ogrodzenie, wysokie na jakieś półtora metra i brama wejściowa. Łowca ruszył wolnym, niepewnym krokiem ku domostwu. Z sekundy na sekundę, jego serce waliło coraz mocniej. Nie wiedział co go tam czeka. Miał nadzieję, że nie śmierć, albo porzucenie. Pogoda dawała mu się we znaki. Słońce wychodzące zza chmur, padało mu na twarz, przez co ciężej mu się szło. Po dobrych kilku minutach spaceru w stronę wspomnianego wcześniej budynku, błękitnooki znalazł się u bram. Zabrał głęboki oddech i wszedł na posesję. * Co ja zrobię, jeśli mnie nie rozpoznają, albo co gorsza, moja własna pani, zbije mnie na miejscu? * Posiadanie dwóch osobowości nic nie dawało, tylko jeszcze bardziej pogłębiało strach i stres. Tak czy inaczej, już po chwili sługa wszedł do domu swej najdroższej Pani i zdjął obuwie. Lekkim krokiem przeszedł się po parterze, lecz nikogo nie spotkał po drodze. Już zaczął myśleć, że łowcy zaczęli działać, albo może czarnowłosa, gdzieś wybyła… lecz te czarne myśli rozwiały się gdy zajrzał do salonu. Siedziała w nim Nadira, wraz z jakimś mężczyzną, którego granatowowłosy, nie miał okazji wcześniej poznać. Opowiadała mu o czymś. Błękitnooki wahał się chwilę, aczkolwiek postanowił wyjść naprzeciw przeznaczeniu. Wszedł do salonu i padł przed obliczem swej najwspanialszej pani. Uważał, że nie jest godzien spojrzeć w jej oczy.
- Powróciłem moja pani. To ja… Shirai. Twój uniżony sługa.
Nie podniósł głowy, nawet jak powiedział to, co miał do powiedzenia.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Maj 29, 2013 10:45 pm

Nadira z Teijim siedzieli sobie w salonie i rozmawiali. Aż w pewnym momencie szlachetna zaczęła się zastanawiać, czy nie udać do teatru i zobaczyć jak się sprawy mają i jak Dorian radzi sobie sam. Nie było jej tam od długiego miesiąca, a jako szefowa powinna tam zajrzeć od czasu do czasu.
Wtem oboje wyczuli iż ktoś wchodzi do środka. Teiji już zerwał się na równe nogi, ale Nadira go uspokoiła. Ten zapach tak dawny i odległy to jakoś go rozpoznała. Odwróciła się w stronę Shirai'a z obojętnością, wcinając słonego paluszka. Tak, na ławie postawili sobie jakieś przekąski.
- No proszę. Sługa marnotrawny powrócił. Co tu tak właściwie robisz?
Spytała wprost ciekawa jego odpowiedzi. Po co tu wrócił? Zniknął na kilka długich lat i czego teraz oczekiwał? Ze uściska go jak syna? Nawet nim nie był. A co zabawniejsze, wziął ją jako swoją panią, choć ona nie przypominała sobie nigdy, by go przywłaszczała do siebie. No ale skoro tak się jej oddawał, to należy brać. A więc go ma. Teraz oczekiwała jego wytłumaczeń odnośnie całego zniknięcia i powrotu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   

Powrót do góry Go down
 
Dom Nadiry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: