IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Nadiry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Paź 28, 2014 11:25 am

Kyubi szybko zjawił się w pokoju, kiedy go zawołała. Chciała mu już zadać pytania, w prawdzie to ich masę, ale on uprzedził ją w tym. Tylko siedziała zdziwiona na niego z lekko otwartą buzią. Chwila, chwila... Jaki wypadek? Z niego przeniosła spojrzenie przed siebie i próbowała sobie ten moment uderzenia w coś lub kogoś sobie przypomnieć. Ale nic!
- Pamiętam tylko tyle, że jechałam do parku... Na tym film mi się urwał.
Spojrzała za chwilę na swoje nadgarstki, ale mimo widoku bandaży, nic ją nie bolało.
- Długo spałam? Czuję się dobrze. Nic mnie boli.
Dodatkowo wymacała sobie ciało, jakby chciała sprawdzić, czy przy naciskaniu, czegoś nie poczuje. Ale póki co nic. Chętnie by sobie wstała z tego łózka i już odkryła kołdrę. Jeżeli Kyubi nie zareaguje to szlachetna wstanie na równe nogi. Na razie skończyło się na tym, że wysunęła je z kołdry i spojrzała na męża. Zaczęła mu się dziwnie przyglądać, a po chwili dotknęła swoich włosów.
- Co się stało z moimi włosami? A także... Twoimi?
Jeżeli on swoje ściął, to postąpił bardzo źle. W długich jakoś wyglądał ale w krótkich? Był taki bardziej poważny. Może to kwestia przyzwyczajenia a kto wie, czy nie będzie go częściej do fryzjera wysyłać, albo gonić z nożyczkami.
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Paź 30, 2014 4:27 pm

Kyuko żyła jak chciała. Nie wadziła nikomu. Nie była zagrożeniem ani takowego nie stwarzała. Nie robiła nikomu krzywdy, świadomie. Czemu więc musiała być traktowana jakby dopiero co wyszła z poprawczaka? Owszem, miejsca w których przebywała nie były na tyle eleganckie by móc szczycić się nimi tudzież opowiadać o nich wampirom z wyższych sfer, które nie ukrywały tego, iż brzydzą takimi rzeczami.
Wiadomo, każdy rodzic chciał dla swojego dziecka jak najlepiej, jednak wampirzyca nie czuła się dobrze wśród tych tak zwanych lepszych wampirów więc trzymanie jej na siłę w klatce nie uszczęśliwi blondyny. Może i jej wygląd nie był zachwycający, a opadnięte policzki budziły niepokój, lecz Kyubi nie musiał się bawić dobrą babunię, której najważniejszym zadaniem jest nafaszerować pociechę aby nie mogła ruszyć się z miejsca, na deser przynosząc niezliczoną ilość domowych specjałów w przerwach prawiąc kazanie o znalezieniu dobrego męża, spłodzenia masy insektów srających w pieluchy i płaczących o byle gówno. Nie marzyła nigdy o życiu jak dama, przepełnionej dumą, pieniędzmi i fałszywymi uprzejmościami. Takie prawdziwe wampirze american dream.  Blondyna nie podnosiła wysoko głowy, pieniąc się na wszystkie strony, chodząc dumna jak paw. Jej przygody nauczyły ją tego, że nikt nie lubi osób srających wyżej niż mają dupę. Takie istotki w bardzo szybkim tempie dostawały prawdziwą szkołę życia, której nie jest wcale ważne czyim bękartem jesteś. Odwaga a duma to dwie różne rzeczy kochani. Można mieć poczucie własnej godności jednak kiedy przychodzi prawdziwe zagrożenie, wtedy duma czy też pochodzenie nie pomoże Ci w uratowaniu własnej skóry. Do tego trzeba mieć odwagę i stalowe jaja. A tego wampirzycy nie brakowało, chociaż nie za bardzo lubiła się tym chwalić.
Kyuko, jak Kyu zdążył zauważyć, nie mieszkała sama. Jednak nie powinien się martwić czy też wątpić o jej bezpieczeństwo, gdyż ze strony nieznanego mężczyzny nic jej nie zagrażało. Nawet powinien się ucieszyć, gdyż w końcu znalazł się jakiś dupek, który potrafi z tą zmorą wytrzymać więcej niż godzinę!
Blondyna zacisnęła usta słysząc to jak ojciec próbuje się na niej odgryźć swoją gatką szmatką, przywołując u niej wspomnienia o tej pamiętnej nocy. Szkoda, że przy tej wyliczance zapomniał o alkoholizmie. Ciekawe czy ta przypadłość jest dziedziczna…
Stojąc w salonie w miłej, pełnej miłości atmosferze, papeć swoim wyczepisto-zimnokrwistym wzrokiem zmuszał Kyuko do wypicia podanej przez służbę krwi. Wampirzycę ta sytuacja z minutę na minutę zaczęła bawić. Oczywiście nie zmieniając swojego zdania, twardo stawiała się ojcu. Phi!
- Na serio? Nie wiesz? – przewróciła patrzałkami– Narysować Ci to? Czy może zaśpiewać? – co jak co ale pyskaty był z niej babol.
- Zapomniałeś o Rzeczniku Praw Dziecka. Oni z pewnością będą szczęśliwi z twoich poczynań. – wyburczała, uciekając przed karą.
- Stary zboczeniec! – krzyknęła gdy tylko ojczulek ucieszył się z jej gróźb. I skąd on wiedział o klapsach? Pewnie znowu szperał w jej myślach. Nie dość, że świntuch to za nic miał cudzą prywatność. W dodatku ten jego tajemniczy uśmiech. Tratata, każdy początkujący Sherlock wiedział, że w tej jego mimice chowała się podstępna twarz erotomana, seksoholika i niewyżytego zboczeńca w jednym. Blondyna prychnęła, mrużąc oczy ze złości. Biedne jego przyszłe dzieci. Nie wiedzą po kim dostaną geny.
- Po pierwsze, trudno się  nie złościć, jak ktoś z góry przyjmuje, że jesteś jeszcze bachorem. Po drugie, otoczenie wystarczająco daje w kość. Myślisz, że tam nie dostawałam po dupie? Klapsy i srogi wzrok z pewnością nie świadczy o tym, że na kimś Ci zależy. W sumie może lepiej byś stał się obojętny.- ostatnie zdanie powiedziała cicho, prawie bezgłośnie.
- Nie marnuje sobie życia. Przynajmniej nie jestem kolejną kartą przetargową do pieprzenia i robienia dzieci. – syknęła. – Myślisz, że nie wiem co wampirze rody robią ze swoimi córkami? A z bękartami? Oszczędziłam Ci wstydu. –zacisnęła zęby.
- Nie ważne kim on jest. I tak nie będziesz chciał tego zrozumieć. – Oj, no i znowu wróciliśmy do miłych rozmów przy kieliszku krwi.
– Najwidoczniej przeczuwałam, że tak właśnie będzie przebiegać nasza rozmowa. Mówisz, że zależy Ci na mnie a złościsz się i warczysz jakbym była wrzodem na dupie. – Kyuko nie przejęła się papciem oraz jego wybuchowym nastrojem. Kiedyś może od namiaru emocji nie mogłaby powstrzymać się i zaczęłaby w środku dygotać ze wściekłości, aż w końcu do całego przestawienia doszłyby jeszcze nieproszone łzy. Tym razem zrobiła głęboki wdech, rozluźniając niego usta zaciśnięte w wąską linię.
Poczwarka odprowadziła wzrokiem Kyubiego za nic mając jego groźby. A niech sobie grozi, ona tego do ust nie weźmie! W tym a nawet w przyszłym wcieleniu. Nawet jeżeli miałby jej podawać krew dożylnie. Nawet jeżeli miałaby igłę przyczepioną do tyłka! Nie tknie jej i już. O!
Gdy tylko papeć wyszedł z salonu, blondi padła na fotel, zamykając oczy i powoli zbierając do kupy myśli.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Lis 02, 2014 9:50 pm

W ogóle nie oczekiwał od swojej córki wnuków w tak młodym wieków. Przecież oboje byli na to za młodzi! Kyubi miał ledwo osiem wieków, a ta już myślała, że chciał zostać dziadkiem? Niedawno pogodził się z myślą, że został znów ojcem. Nie zamierzał zmuszać swojej córki do czegoś, czego nie chce. Sam przez to przechodził. Sam był zmuszany. Sam przechodził przez takie piekło, gdzie to matka chciał za niego przeżyć jego życie. Podejmując często niesłuszne decyzje, wybierała mu ścieżkę życia taką, by jej ród i ona sama mogli się wzbogacić. Nie zamierzał bogacić się kosztem swoich dzieci. Nie musiał wybierać następczyni już w tej chwili, choć równie dobrze mógłby wybrać Naoto. Był na tyle lekkomyślny, aby nie myśleć o swoich obowiązkach względem rodu i nie kłaść takiej odpowiedzialności na te młode istoty.
Kyubi jakoś nie cieszył się na wieść, że jego córka spędza czas z jakimś obcym wampirem, o którym nie miał pojęcia. Naprawdę sądziła, że wampir od tak pozwoli jej odejść? Chyba śniła! Każe ją śledzić i będzie wiedział, co robi, z kim, kiedy i gdzie. Będzie mógł ją stamtąd zabrać, jeśli cokolwiek zagrozi życiu jego córki. Traktował ją jak największy skarb swojego życia i powinna to wreszcie dostrzec. Znała swojego ojca, jak nikt inny. Wiedziała doskonale, co się kryło za tą maską obojętności – troska. Nie chciała nawet na to spojrzeć, udając ślepą. Przerażała ją myśl o nawiązaniu z ojcem bliższych kontaktów? Była do niego bardziej podobna, niż przypuszczała. Tak jak Kyubi miała problem z zaangażowaniem się emocjonalnym. I nim cokolwiek zdążyła powiedzieć, odezwał się:
– Naprawdę tego nie widzisz. Nie widzisz, jak jesteś do mnie podobna. Boisz się angażować uczuciowo i przyznać do pewnych emocji nawet przed samą sobą.
Westchnął i pokręcił głową, jakby to wszystko powoli go przerastało. Właściwie to tak było. Potarł czoło, bo zaczynała znów boleć go głowa. Wysłał w głąb ciała wiązkę swojej mocy, by zneutralizować ból. Przyczyną zajmie się później. Będzie musiał później znaleźć sposób, by dotrzeć do jądra tych kłopotów. Chyba dawno nie zrobił użytku ze swojej męskości, ale żona raczej nie miała nastroju ani ochoty na łóżkowe figle.
Najwyraźniej Kyuko nie słuchała ojca. Wymienił przecież i przyznał się do alkoholizmu. Owszem, było to dziedziczne, ale u ludzi, jej nie groziło nic. Chyba że sama zapuści się w te rejony, jak to kiedyś Kyubi uczynił. Tym samym nie odezwał się nic na jej ostrą pyskówkę, tylko spojrzał na nią obojętnie, chłodno, jakby w ogóle nic dla niego w tej chwili nie znaczyła. Świadomie zachowywała się jak suka, czy robiła to całkowicie podświadomie?
– Jakoś nie pamiętam, żebyś się sprzeciwiała temu, co robiliśmy. Nie zmuszałem Cię do niczego.
Wcielił się teraz w dominatora, który nie raz przechodził przez takie rozmowy. Chłód na twarzy i obojętność w dwukolorowych źrenicach. Rozsiadł się wygodniej, przyjmując pozycję drapieżcy gotowego na odparcie każdego ataku. Nawet z ust córki.
– A może żałujesz, że to był tylko jeden raz?
Syknął cicho, jadowicie, przez zęby. Teraz świadomie przechodził do ataku, osaczał ją, przypierał do muru, oczekując że wybuchnie gniewem i złością. Chyba tylko w ten sposób „potrafili” ze sobą rozmawiać. W niedalekiej przeszłości, gdy jeszcze razem mieszkali, a między nich nie wkroczyły żadne kobiety i Kyuko była najważniejsza, komunikowali się znacznie lepiej. Wampirzyca sama się wycofała, gdy na horyzoncie zjawiła się pierw Yuki, a potem Nadira, wyczuwając, że stała się poważniejszym obiektem dla wampira. Wcześniej owszem, miała do czynienia z kochankami ojca, ale tylko na jedną noc. Nigdy ich nie widziała, nigdy ich nie musiała poznać i nigdy żadna nie została jej przedstawiona jako przyszła macocha.
Zmrużył oczy, wpatrując się w nią i wręcz nie mogą zrozumieć o co chodzi w ich wspólnych kontaktach. O ile potrafił zrozumieć kobiece potrzeby, tak nie potrafił rozgryźć własnej córki.
– Nigdy nie uważałem Cię za bękarta. Uznałem Cię za córkę już w chwili, gdy przyjąłem poród Twojej matki. Gdy pojawiłaś się na świecie, nie byłem jeszcze głową rodu, nie miałem nazwiska, bo wyrzekłem własny ród i odwróciłem się doń plecami. Wręcz wypiąłem dupę, a przez wiele dekad setek lat temu zniszczyłem jego dobre imię. Przyjąłem nazwisko przez wzgląd na Ciebie. Byś nie była bezimienna. Może powinienem był zostawić Cię z matką i nigdy nie uznać za swoją córkę. Nie byłabyś taka zgorzkniała i nienawidziłabyś mnie jak w tej chwili.
Przez cały czas, kiedy mówił miał zamknięte oczy. Nie interesowało go już to, kim jest ten wampir. Sam się o tym dowie. Zleci ją śledzić i da jej ochronę, o czym nawet nie będzie wiedziała. Mogła skreślić ojca ze swojego życia, ale Kyubi wciąż będzie ją chronił całą swoją siłą i wpływami.
– Możesz mnie skreślić i sprawić, że będę Ci obojętny.
Stwierdził na odchodnym, kierując się z tymi słowami na górę, do żony. Nie kontrolował swoich emocji, swoich myśli, swoich reakcji. Cały dygotał i potrzebował ukojenia. Chciał znaleźć się w czyichś ramionach, które go ukoją i wyciszą wewnętrzną pustkę i emocjonalny wybuch. Musiał się hamować. Wiedział, że to żona bardziej potrzebuje jego i skupia się wyłącznie na swoich potrzebach. Zresztą nie było w tym nic nowego. Tym razem jednak jej powód był bardziej wytłumaczalny. Mimo wszystko i tak pragnął, by wreszcie dostrzegła i jego potrzeby i ogrzała go sobą.
Owszem, szybko się u niej znalazł. Tego przecież oczekiwała, więc posłyszny i (nie)wierny mąż przyszedł, by ją uspokoić. Była przecież w bezpiecznym domu, z dala od wszelkiego zła. Z dala od łap brata. Przypomniało mu się, żeby poprosić Naizena jeszcze o to, aby porozmawiał z Ethanem i nigdy nie wspominał o tym „wypadku”.
– Przestań, Nadiro. Nie przypominaj sobie na siłę.
Napomniał ją, gdy ujrzał jej myśli. Chciała to sobie przypomnieć, a jedynie zadała sobie ból – fizyczny i psychiczny.
– Straciłaś panowanie nad pojazdem. Fiat panda to kolizyjny samochód. Najwyraźniej zrobiło się zwarcie i straciłaś panowanie nad kierownicą.
Nie chciał jej od razu za wiele „wmawiać” i otulać kłamstwami. W głowie miał już ułożoną historyjkę: Nim wpadłaś do wody, Twój samochód rozbił się o barierki. Przód samochodu zgniótł się jak harmonijka, metalowe, połamane elementy z karoserii wbiły się w Twoje ciało, podobnie jak tłuczone szkło… To była naprawdę dobra historia, która zostanie przez wszystkich potwierdzona.
– Kilka dni. Zapadłaś w letarg, bo byłaś w ciężkim stanie.
Znów skłamał. Ale musiał, bo jeśli znalazłaby jakieś artykuły o wypadku i sprawdziłaby daty, nie zgadzałoby jej się.
– Masz pewne obrażenia wewnętrzne, które będą się regenerować kilka miesięcy. To bardzo delikatny i czuły… organ.
Dotknął ostrożnie jej brzucha, jakby w ten sposób chciał jej przekazać o co chodzi. Wampir szybko cofnął dłoń i nieco się odsunął, bo zamierzała wstać. Pozwolił jej zdjąć z siebie kołdrę, ale gdy chciała wstać, chwycił ją szybko, delikatnie, ale stanowczo za nadgarstek.
– Miałaś strzaskane kostki. Ze dwa dni musisz poleżeć, by ich nie nadwyrężać i pozwolić zregenerować się nerwom. Nie mogę ich wyleczyć, ten proces musi sam zajść.
Już wcześniej o tym mówił, ale już o tym nie pamiętała, więc musiał to powiedzieć ponownie.
Uśmiechnął się smutno na jej ostatnie słowa. On także uwielbiał swoje długie włosy i czuł się w nich znacznie lepiej. Namawiała go do tego siostra, kiedyś. Uznał, że mógłby spróbować i zobaczyć jak wygląda. Zdecydowanie bardziej wolał swoje długie włosy.
– Żeby wyciągnąć Cię z samochodu, strażacy musieli Ci ściąć włosy. Zaklinowali się, a nie wiedzieli, że mają do czynienia z wampirzycą, więc liczył się czas. Swoje ściąłem, ale już żałuję. Lepiej czułem się w długich.
Na pewno nie będzie chciał więcej mieć krótkich włosów. Chyba że znów postąpi pod wpływem impulsu, jak wówczas, w tym hotelowym pokoju, pełnego żywych wspomnień, które pierw zblakły, a wreszcie zżółkły i się zamazały.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Lis 09, 2014 2:48 pm

- Tak? Nie przypominam sobie by do tego doszło... Musiałam chyba mocno dostać w głowę, że nie pamiętam.
Nie ukrywała zaskoczenia tym, co za chwilę usłyszała od męża. Dbała o swój samochód, a gdyby coś było nie tak, to od razu by jej naprawiali. Dziwne to wszystko. Nie dość, że zapadła w letarg, to jeszcze straciła samochód.
- Ale mnie już nic nie boli. Przynajmniej nie czuję by bolało.
Wymacała się nawet, nie czując żadnego bólu i nawet nie wyglądała na przygnębioną ostatnimi wydarzenia. Wyglądała na normalną. A czuły organ, to jedynie pozostawał w domysłach. Lecz mając bandaż na brzuchu, wiedziała już chyba o co Kyubiemu chodziło.
- Hęęę? Dwaaa dniiii? Litości...
Wymamrotała niezbyt zadowolona, robiąc minę smutnego kociaka. Dwa dni w łóżku. To tortura! Ona nie chce leżeć, chce wstać, pobawić z Ericą, wyjść z psami na spacer, pofiglować z mężem a on każe jej w łóżku leżeć? Tyran nie mąż!
Siedziała tak patrząc na niego nieco smutno. Ale nie wstawała i nie próbowała się stawiać, kiedy złapał ją za nadgarstek.
Później wyjaśnił jej powód, dla którego ścięto jej ukochane włosy. Posmutniała. Ale pocieszy ja fakt, że odrosną. Oby szybko!
- Więc źle zrobiłeś. A w ogóle... Uwolniłeś się od Elviry?
Zapytała od tak, choć nie pamiętała by na ten temat rozmawiali. To że tutaj był, mogło oznaczać kilka opcji. Jest, bo żona miała wypadek, albo faktycznie uwolnił się od Elviry i jest tutaj na bardzo długo. Ma przecież rodzinę i to jej powinien czas poświęcać.
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Lis 11, 2014 7:34 pm

Oboje?  Za młodzi? Co jak co ale Kyu może i miał te swoje słodkie osiem wieków jednak Kyuko już młoda nie była. O nie! Ten stary postrach na wróble ze słomą na czerepie miało już prawie 20 lat!  Co by było gdyby się urodziła paręset lat wcześniej? Prawdopodobnie byłaby już od ośmiu lat zamężna i najpewniej jej kariera jako maszynka do robienia dzieci rozwijałaby się w zawrotnym tępię tworząc armie małych karykatur, które po jakimś czasie wyruszyłyby by w świat, panosząc się i zalewając rynek kolejnymi tworami. Koniec końców byłyby wszędzie jak podróbki zabawek Made In China.
Kyuko nigdy nie spodziewała się, że Kyubi kiedykolwiek zacznie „tatusiować” swojej córce. Wiadome było, że jako tako będzie się interesował życiem córki, ale żeby wysyłać kogoś na przeszpiegi? Wampirzyce musiało sporo ominąć, jeżeli papeć zaczął bardziej wczuwać się w rolę ojca, który jeżeli byłoby to możliwe to schowałby ją w piwnicy tak aby przypadkiem nie stała jej się żadna krzywda, przy okazji rozprawiając się ze wszystkimi osobnikami płci męskiej, którzy mieli kiedykolwiek z wampirzycą do czynienia.
Staruszek mimo, iż można było wyczuć zmartwienie jej obecnym trybem życia i podejmowaniu decyzji, w słowach wolał odwzajemnić to warkotem ze szczyptą pretensji, doprawioną do smaku winą, którą zrzucał na barki Małej z każdym wypowiedzianym słowem. Czy to była na pewno troska? A może udowodnienie jej jak bardzo beznadziejne wiedzie życie? Blondyna jednak miała inne zdanie, które żaden ciężar nie mógł naruszyć a tym bardziej sprawić, że jej poglądy zmienią się i jak wszystkie nawrócone wampirki zacznie żyć w świecie do którego była wychowywana. Zapisze się do akademii, znajdzie jakieś pasje, zainteresuję się czymś tak jak pijawki w jej wieku.
Decyzja o takim właśnie wyborze, nie była pochopnym strzępem pomysłów, które tak samo jak nagle wpadły do głowy, tak też przebiegała ich realizacja. Było to jednak coś bardziej skomplikowanego, co od dłuższego czasu mąciło jej w głowie, a z roku na rok rozprzestrzeniało swoje macki coraz dalej by w końcu zacisnąć się wokół szyi. Może rzeczywiście jest to pewien rodzaj strachu, który z roku na rok kiełkował w jej głowie. Przyjęcie postawy twardej, zarozumiałej zarazem nieustępliwej osoby (tak zwanej suki) było wygodniejsze. Odizolowanie traktowała jako konieczność. Teraz kiedy znajdowała się w salonie z Kyubim, milczała, patrząc jak powoli zaczyna gęstnieć atmosfera. Cóż miała odpowiedzieć? Niedaleko pada jabłko od jabłoni? Sama nie wiedziała jak blisko spadła. Odwróciła głowę by nabrać trochę powietrza.
- Och Kyubi. Z Ciebie cały czas jest taki mały chłopiec. Nie każ mi wszystkiego tłumaczyć. Sam dobrze wiesz jaka jest prawda. – odnalazła jego zobojętniały wzrok. Od samego początku czytał z niej jak z otwartej księgi.
- Tak żałuję. – powiedziała pewnym głosem gdy Kyu z minuty na minutę przeszywał jej zszargane nerwy, wcielając się w istnego dementora a nie dominatora, wsysającego z Kyuko ostatnie rezerwy opanowania. Chciał zobaczyć jak powoli opada z sił, jak złość przejmuje nad nią kontrolę? Czy naprawdę po tak długim czasie pragnął zobaczyć osobę której ręce były splamione winą, język nasączony był jadem, strach przeszywał serce, w żyłach płynęła trucizna a w oczach panowała nienawiść? Kyubi był zły na nią i dało się to odczuć. Chłód i obojętność było jego bronią, której używał by móc tym sposobem zniszczyć tą drugą osobę.
Tak, kontakt córka-ojciec, ojciec-córka mieli opanowane do perfekcji. Żaden nie mógł zrozumieć drugiej strony a oboje chcieli dobrze.
- Nie.- ucieła krótko. – Wtedy jedynie bym Cię nie kochała. – powiedziała zaciskając pięści. Nikt nie wie kim byłaby wampirzyca gdyby wychowywała ją matka. Może byłaby bardziej „delikatna”, może jeszcze bardziej bojowa, czy też stałaby się większą suką. Nikt tak naprawdę nie wie.
Kyuko niestety nie ma wpływu na poczynania ojca oraz na plany ochrony jej przed krzywdą. Wiedziała jednak, że jeżeli wampir pozna mężczyznę z którym się zadaje to będzie jeszcze większe piekło niż które się aktualnie gotuje. Podświadomie czuła, że nie zostanie on zaakceptowany przez ojca, który ze wściekłości wymierzy jej taką karę, w której ból będzie jednym z najmilszych odczuć.
Kyubi opuścił salon a Kyuko nie mogąc wytrzymać atmosfery w pomieszczeniu wstała i przeszła przez pokój na otwartą przestrzeń do ogrodu, łapiąc trochę świeżego, chłodnego powietrza. Przez pewien czas nieruchomo wpatrywała się przed siebie, nim szelest nie obudził jej z rozmyślań. Dopiero teraz zauważyła swoje drżące dłonie, które od razu schowała do kieszeni, łapiąc do płuc jeszcze więcej świeżego powietrza.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Lis 13, 2014 8:38 pm

Kyubi nie zamykałby córki w piwnicy. Nie był aż taki draniem, żeby przetrzymywać ją z dala od świata zewnętrznego. Ale z chęcią zamknąłby ją w złotej klatce, w takim luksusowym więzieniu, trzymając ją od wszelakiego zła tego świata, niebezpiecznych mężczyzn, którzy pragnęliby ją tylko wykorzystać, uchroniłby ją najchętniej od każdej przeszkody. Nie mogła wiedzieć, jak bardzo starał się powstrzymać, aby do tego nie doszło. Wiedział po sobie samym, że należy uczyć się na błędach i wyciągać z nich odpowiednie wnioski.
Kyuko doskonale wiedziała, jak wybuchowy był wampir. Nigdy nie miał cierpliwości, szybko się złości i denerwował, zatem naprawdę się dziwiła, że reagował tak gburowato, chłodno i obojętnie? Zasłaniał się przecież wieloma maskami, byle tylko nie zostać ponownie zranionym. Wystarczy, że był święcie przekonany o braku uczuć żony do jego paskudnej osoby. Choć zresztą wcale się nie dziwił, że przestała go kochać. Gdyby zapragnęła rozwodu, pewnie by jej go dał. Nie chciałby, żeby męczyła się przy boku mężczyzny, którego nie chciała i nie pragnęła.
– Sądziłem, że jestem Twoim ojcem, a nie kolegą z podwórka, Kyuko.
Powiedział cicho, gdy usłyszał, jak zwraca się do niego po imieniu. Niegdyś nie miała żadnych zahamować, żeby tak się do niego odzywać. Lubił, kiedy spontanicznie przychodziło do niego i po prostu uwieszała mu się na szyi, by się przytulić. Gdyby miał szczerze powiedzieć, przyznałby, że brakuje mu tego. Naprawdę nie wiedział, kiedy ich więź tak się poluzowała, że właściwie oprócz wspólnej krwi nic więcej ich nie łączyło.
Jednak ostatnią swoją odpowiedzią zaskoczyła go. I to bardzo. Oczywiście nie dał tego po sobie poznać, wyraz jego twarzy w ogóle się nie zmienił. Nie zamierzał wcale niszczyć Kyuko. Chciał ją tym zmusić do tego, żeby znów z własnej woli zbliżyła się do ojca. Bo przecież pan i książę tego nie zrobi, bo mu korona spadnie. Nie wiedziałby zresztą jak zbliżyć się do córki. Od kilku lat nie dawała mu się poznać.
Czy właśnie w tej chwili powiedziała mu, że mimo wszystko go kocha? Nie… raczej zaprzeczyła temu, że go nienawidzi. Mogła go szanować, lubić, ewentualnie podziwiać, ale to nie było równoznaczne z miłością. Bez słowa wolał udać się już na górę do Nadiry. Cóż, nie zawsze słyszy się od córki to, że jednak cię nie nienawidzi.
Wampirzyca była bardzo przenikliwa, ale skoro postanowili w to brnąć, nie mogą się teraz wycofać. Przynajmniej miała w sobie więcej życia. Może, kiedy dowie się prawy, a przecież stanie się to prędzej czy później, nie znienawidzi jeszcze bardziej.
– Możliwe, że Twój umysł się przed czymś chronił. Czasami się tak zdarza, nawet u wampirów.
Wyjaśnił na spokojnie, szukając w głowie jakichś przypadków ze swojego doświadczenia lekarskiego. I przypomniał mu się Isao i jego wypadek. Tak, czołowe zderzenie z samolotem musiało być o wiele boleśniejsze, niż wypadek samochodowy.
Wampir wyglądał na nieugiętego. Nie przekupi go niczym. Musiała pozwolić kostkom się zrosnąć, dać ciału organizmowi, by odpoczął. Przeżyła znacznie więcej, niż pamiętała i dlatego nie ustąpi. Dla własnego bezpieczeństwa. Ale cóż… skoro był tyranem, to nic się już na to nie poradzi.
Wiedział, że źle zrobił. Dotknął swoich włosów automatycznie. Były krótsze, nosiło się je wygodniej, ale przywykł do swoich długich. Jednak następna część wypowiedzi małżonki, nie wpłynęła na niego dobrze. Wpatrywał się w nią przez długie minuty, aż wreszcie uznał, że powinien powiedzieć jej prawdę.
– Uwolnić? Nie wiem, o czym mówisz. Ma na mnie spory wpływ, to prawda. Ufam jej bezgranicznie i jedynie mnie ostrzegała.
Tak, ostrzegała. Przed Nadirą. Bardzo możliwe, że białowłosa miała rację.
– Poczekaj chwilkę, pożegnam się z Kyuko.
Poprosił wampirzycę o pięć minut i wstał z łóżka, kierując się do wyjścia z sypialni. Zeskoczył po schodach, kierując się za zapachem córki. W pierwszej chwili pomyślał, że postanowiła… uciec. Ale dostrzegł jej postać na tle ciemnego nieba. Chrząknął nieznacznie, obwieszczając swoje zjawienie się. Dobrze, że nie słyszał wcześniejszych jej myśli odnośnie do wampira, z jakim się „spotyka”. Zdecydowanie nie byłby zadowolony z takiego obrotu spraw!
– Za parę dni mam otwarcie klubu Under Full’us. Jeśli załatwisz już wszystkie swoje… ważne sprawy i znajdziesz czas, czuj się zaproszona.
Powiedział, przerywając ciszę. Idąc na taras zauważył zresztą, że nie wypiła swojej krwi. Najchętniej wmusiłby ją w nią. Wtedy odzyskałaby swoje kolorki i nie przypominałby już bardziej śmierci, niż to wampiry na ogół. Nie liczył, że wampirzyca pojawi się na tym otwarciu, ale byłoby mu miło.
– Wiesz, że możesz tutaj zostać, prawda? Nadira by się nie obraziła. Sama miała wypadek, dlatego muszę nią zająć. Przytulisz chociaż swojego staruszka?
Posłał jej ten swój szelmowski, uwodzicielski uśmiech. Jeśli zechciała go przytulić, to zamknie ją delikatnie w swoim uścisku, przykuwając ją na kilka minut do swojego ciała. Ale jeśli nie zechce, to trudno. Sama dobrze wie, co traci. Niezależnie od decyzji dziewczyny, czy zostanie, czy opuści dom, by dokończyć swoje zaległe sprawy, wampir ponownie uda się do swojej żony.
Położył się na swojej połowie łóżka, zakładając ramiona za głowę.
– Jeśli myślałaś o ucieczce, to zapomnij. Przypilnuję Cię. I ciesz się, że przykułem Cię do łóżka tylko na dwa dni.
Choć kusząca wydawała mu się myśl, by naprawdę ją związać, unieruchomić i zrobić z nią kilka rzeczy o jakie w życiu by nie posądzała swojego męża, powstrzymał się. Ich stosunki nie były przecież doskonałe i nie zamierzał na niej niczego wymuszać.
– Za parę dni odbędzie się otwarcie mojego klubu. Jeśli będziesz na siłach i zapragniesz mi towarzyszyć…
Rzucił wolną propozycję. Wiedział jednak, że Nadira nie przepadała za takimi imprezami. Sam jednak musiał uczestniczyć w tej zabawie, jako że był organizatorem i właścicielem.
Kyubi także w końcu opuścił dom Nadiry. Miał sporo pracy, a poza tym zbliżał się dzień otwarcia jego nowego klubu.

[zt]

_________________


Ostatnio zmieniony przez Kyubi dnia Czw Lis 20, 2014 8:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Lis 16, 2014 4:17 pm

Zamknięcie Kyuko w złotej klatce, by nie musiała się stać ofiarą świata zewnętrznego, chyba nie był jednym z najlepszych rozwiązań. I tak, oboje wiedzieli, że Kyuko by się na to nie zgodziła. Nawet jeżeli dziwnym cudem, miałaby stać się więźniem to nie nauczyłaby się żyć w świecie, który z natury był odrażający i okrutny. Co jeżeli zabrakłoby Kyubiego? Byłaby wtedy idealną ofiarą dla ludzi/wampirów lubujących się w takich właśnie stworzeniach. Słabych wewnętrznie i zewnętrznie. Teraz przynajmniej blondi jest zahartowana i z pewnością tak szybko nie stanie się marionetką dla czyjejś pociechy.
Kyuko stała na przeciwno ojca, oko w oko. Na odpowiedź usta jej chciały ułożyć się w delikatnym uśmiechu, lecz zaciśnięte zęby nie pozwalały, by jej mimika mogłaby się zmienić. Choć nie była posiadaczem tak wielkiej kolekcji masek to potrafiła ukryć satysfakcję z tego, że w końcu zmienił swój ton wobec córki, nawet jeżeli miało to trać nie więcej niż kilka minut.
Zimne powietrze wyciszyło trochę wampirzycę i  jej nerwy. Blondyna nim przybył Kyubi wpatrywała się w pewien czarny punkt z którego można było dostrzec zarysy pewnego zwierzęcia, a dokładniej ptaka, który najwyraźniej równiej przyglądał się blondynie, wyłaniając się coraz chętniej z ciemności. Wrona podleciała bliżej ukazując się w całej swojej okazałości. Nie minęło perę sekund gdy zza pleców blondyny dało się słyszeć chrząknięcie sugerujące to, iż przybył właśnie jej niekochany dominator. Oderwała na chwilę wzrok i spojrzała na Kyubiego
- Zobaczę co da się zrobić. – odpowiedziała. Nie chciała obiecywać. Nie wiedziała czy po tak długiej wycieczce, znajdzie siły by móc pojawić się na otwarciu. Poza tym zapewne sama śmietanka towarzyska będzie uczestniczyć w tej imprezie co w sumie nie zachęcało jej do przybycia. Wszak będzie trzeba wtedy się zachowywać zgodnie z manierami a co najgorsze… uśmiechać!  Blondi powróciła znowu do swojej wcześniejszej obserwacji lecz nie znalazła wrony. W duchu zaczęło ją to niepokoić. Może dlatego, iż wiedziała, że to nie było zwykłe zwierze. Jeżeli jej przypuszczenia były prawdziwe, to właśnie skończył się jej czas na rodzinne odwiedziny.
- Może i tak, jednak to nie jest dobry pomysł- oznajmiła. Nie chciała wprost mówić, że takie chatki miłości, blablabla rodzinnej atmosfery nie są dla niej. Poza tym ktoś już chyba zaczął niecierpliwić się jej zniknięciem.
By dalej nie przedłużać tej wzruszającej atmosfery, Kyuko przytuliła ojca jak prosił, jednak nie zrobiła tego z wielką ochotą. Cóż może z jej strony trochę chłodne, jednak ten szelmowski uśmiech i uwodzicielskie zachowanie, wzbudziły w niej jeszcze większe podejrzenia niż jego chłodna postawa sprzed parunastu minut. Nie musiał udawać, że nie był zmęczony oraz, że wszystko było w porządku. Dobrze, wyczuwała to, że walczył sam z sobą, by przypadkiem nie dać upustu tym wszystkim uczuciom, które się w nim kłębiły.
Po pożegnaniu z ojcem, opuściła dam Nadiry, kierując się od razu w stronę motocykla, gdzie na siedzeniu czekało na nią ptaszysko. Mocą telekinezy rzuciła wronę prosto w drzewo, sama zaś wsiadła na rydwan i jak najszybciej opuściła wioskę, wracając do swojego domku i … mężczyzny.

[zt.]


Z POWODÓW NIEZALEŻNYCH ODE MNIE MUSIAŁAM SIĘ WBIĆ W KOLEJKĘ. SORKI.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Kwi 24, 2015 11:50 am

W związku z sytuacją mej wcześniejszej nieobecności, uznaje się, że Nadira przez upływ miesięcy, była grzeczna i wysiedziała w domu, kurując się i regenerując.
Przez ostatnie miesiące, wychowywała Ericę i więcej czasu zaś poświęcała swojej córeczce, mniej zaś pracy. Jej akurat nie groził pracoholizm a kierowanie teatru pozostawiła swojemu zastępcy. Co jakiś czas jednak odwiedzała teatr i kierowała paroma sprawami, które wymagały jednak jej obecności. Wtedy córkę pozostawiała pod opieką Teiji'ego albo i Kyubiego. W końcu dziecko powinno mieć także kontakt z ojcem. Ze swoim synem miała jedynie kontakt telefoniczny. Naoto zamiłowany do podróży, ciągle zwiedzał świat i dokształcał się w swoich pasjach. Nadira nie zabraniała mu tego, ale jedyne czego wymagała, to by utrzymywał z nią kontakt. Chciała wiedzieć, co się z nim dzieje i jak sobie radzi.
W związku z ostatnimi wydarzeniami, jakich cudów dokonywał Samuru, nie zagłębiała się. Póki jego rodzina dawała jej spokój a Ringo nie nachodził, nie wtrącała się w jego działania. A po drugie, miała niezły ubaw z tego przedstawienia, uświadamiania ludzi o istnieniu wampirów.
Dnia tego, kiedy Teiji zabrał Ericę na spacer, Nadira zajęła się małymi porządkami w domu.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Cze 28, 2015 9:30 pm

Kyubi musiał wreszcie odwiedzić swoją… żonę. Nie widzieli się od kilku miesięcy, choć wampiry nie odczuwają upływu czasu, to wampir miał wrażenie, jakby nie widział jej od wielu dekad, może nawet i lat. Co prawda widywali się przelotnie, kiedy wampir przychodził do domu małżonki po to, aby porwać na kilka godzin, czasami na kilka dni ich córkę, która, swoją drogą, powoli kwitła i zmieniała się w piękny kwiat. Co prawda miała dopiero siedem lat, to jednak widać już było, że wyrośnie na naprawdę piękną niewiastę, która w końcu stanie się wspaniałą kobietą. Wampir cieszył się, że jego więź z córką, mimo kiepskiego stanu małżeństwa z Nadirą, stała się silniejsza. Im więcej czasu ze sobą spędzali, tym bliżsi się stawali dla siebie, co go cieszyło. Była to jedna z dwóch córek, w której życiu i dorastaniu uczestniczył w takim stopniu.
Przebrał się w bardziej wizytowy strój. Czerwona, lniana koszula, w delikatne kwiatowe wzory, który wydawały się złociste. Na dolne partie ciała założył czarne, materiałowe, jednak ściśle przylegające do jego wysportowanego ciała spodnie. Na nogach oczywiście miał skórzane buty, a na głowie nieodłączny element jego garderoby – kapelusz, który, jak zawsze, naciągnął głęboko na oczy, by je zasłonić. Krótkie włosy jedynie przeczesał palcami. Odkąd są krótkie, nie musiał się zbytnio nimi przejmować, co miało bardzo praktyczne zastosowanie.
Na spotkanie z żoną wziął czerwoną teczkę, w której trzymał pewne dokumenty. Nie miał pojęcia dokąd zaprowadzi ich to małżeństwo. Wolał zatem się przygotować, jeśli wampirzyca zawoła od niego rozwód. Przygotował się na to już z rok temu. W każdym razie nie tracąc więcej czasu opuścił swój apartament w klubie i udał się na parking, na którym stał mustang. Wsiadł do niego i ruszył do domu swojej żony. Przy okazji kupił ogromnego, pluszowego misia dla swojej córki, którą na pewno zastanie w domu, choć mogła jeszcze spać, bowiem zaczynał się dopiero wieczór. A może Erica wyszła z Nadirą na spacer? Nie miał pojęcia, w końcu jechał tam bez zapowiedzi. W czasie drogi spoglądał czasami na pluszowego misia i aż mu się przypomniało, jak któregoś, pięknego wieczora przywiózł Nadirze prawdziwą, małą pandę. Pandę, którą tak kochała. Pewnie bardziej kochała tego wielkiego misia, niż własnego męża. W ogóle by się nie zdziwił.
Zajechał wreszcie po ponad godzinie pod dom małżonki i ruszył w stronę wejścia. Z kieszeni spodni wydobył klucze od posiadłości i otworzył sobie drzwi. Wyczuwał zapach Nadiry, był on jednak złudny, bowiem mogła przebywać zarówno w domu, jak i mogła go opuścić. W końcu tutaj mieszkała, nic dziwnego, że zapach był tak silny. Pierw skierował swe kroki do salonu, gdzie to na kanapie położył ogromnego misia. Na jego kokardzie doczepiona była czerwona karteczka z dopiskiem Od kochanego taty. Na stoliku położył także swoją teczkę.
– Nadiro?
Na pewno go usłyszała albo wyczuła, jeśli była w domu. Wolał ją jednak wywołać… Mogła przecież nie chcieć go widzieć. Następnie udał się do kuchni, gdzie do szklanki wlał sobie krew.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Cze 29, 2015 11:01 pm

Trochę w ich małżeństwie się popsuło, ale oboje nie okazywali tego otwarcie przy ich wspólnym dziecku. Że tatuś przebywał rzadko w domu, tłumaczyli pracą Kyubiego. W końcu nie pracował w jednej instytucji, ale w kilku. Kiedy było trzeba i musiał pokazać się z żoną, Nadira godziła się na towarzyszenie mu. Nie zabraniała mu także na odwiedzanie dziecka i zabieranie córki gdzie tylko chciał i na ile. Pod warunkiem oczywiście, że Erica będzie wracała do domu. Do niej.
Nie było jeszcze sytuacji, by Nadira domagała się rozwodu. Nie raz może o tym myślała i nic dziwnego, że Kyubi bywał na to przygotowany. W końcu chcąc nie chcąc, słyszał myśli a szlachetna nie umiała blokować swojego umysłu przed nim.
Nadira wyczuła obecność Kyubiego, który przyjechał i wszedł do domu. Nie miała mu za złe, że posiadał klucze. Nadal przecież był członkiem rodziny.
Słysząc jak ją wołał, zeszła na dół. na sobie miała długą i luźną szarą koszulkę z dużym dekoltem i krótkim rękawem, która posiadała także wydruk francuskiej wieży Eiffla. Do tego krótkie mini spodenki jeansowe w kolorze granatowym.
- Cześć Kyubi.
Przywitała się, ale nie musiała obecnie zmuszać się do tego, by go pocałować. Choć miała ochotę to zrobić. Byli sami, poza zwierzętami, które  obecnie przebywały w ogrodzie.
- Teiji zabrał Ericę na spacer, gdybyś się pytał.
Zawsze miała wrażenie, że on przyjeżdżał do Erici. Teraz to stwierdziła widząc na kanapie dużego misia.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Cze 30, 2015 6:54 pm

Żadne nie chciało przecież pokazywać przy Erice, że między nimi naprawdę się posypało i czasami bywa coraz gorzej. Kyubi faktycznie rzadko przebywał w domu Nadiry, praktycznie przestał mieszkać z żoną, nie nocował, a przychodził tylko wówczas, gdy miał się spotkać z córką i gdzieś ją zabrać. Ostatnio nie zdarzały się żadne „wyjścia” w ramach czegoś większego. Co prawda otworzył swój nowy lokal w centrum miasta, ale nie informował o tym małżonki, tym samym wątpiąc, aby chciała pojawić się na takiej imprezie. Wiedział przecież, jak nienawidziła takich głośnych zabaw. Może to i lepiej, że nie było jej tam? Na Sali była obecna przecież Vivien. Może i Nadira już dawno ma za sobą okres związku z Ethanem, to jednak przeżyła to na swój sposób i to załamało ją psychicznie w pewnym sensie. Nie spodziewał się zresztą w ogóle przybycia swej dawnej partnerki, a obecnej żony byłego narzeczonego jego obecnej żony… Jakież było jej zdziwienie, kiedy dowiedziała się, która kobieta sprawiła, że Kyubi postanowił bez mrugnięcia oka założyć rodzinę i wziąć ślub. I to przecież nie dlatego, że na świat miało przyjść dziecko. Zresztą nie brałby ślubu tylko z takiego powodu, a płód z łatwością można by było usunąć. Sama zresztą namawiała do tego, aby walczyć o małżeństwo. Cóż, jej małżeństwo również nie opiewało w kwiatach i miłości.
Wampir zawsze odstawiał Ericę do domu. Nigdy nie wziąłby dziewczynki i nie wywiózł jej bez wiedzy i zgody Nadiry. Tak przecież uczynił Ethan. Gdyby chciał walczyć o opiekę nad córkę, na pewno wyszedłby z tym na drogę sądową, ale na pewno nie porywałby córki z jej rodzinnego domu, w którym się wychowała.
Zerknął na jej nogi, który od ud były nagie. Miał słabość do jej zgrabnych, długich nóg i tych cudownych w dotyku łydek. A ta delikatna skóra między… Szybko zapanował nad swoimi myślami, zerkając przelotnie w oczy małżonki, gdy przyszła się z nim powitać.
– Witaj, Nadiro.
Posłał jej nawet delikatny uśmiech i upił kilka łyków krwi.
– Poczęstowałem się krwią. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe?
Pomachał w powietrzu szklanką, którą trzymał w dłoni, prezentują tym samym jej zawartość.
– W porządku. W końcu wrócą. Kupiłem Erice misia, mam nadzieję, że jej się spodoba i będzie mogła dołączyć go do swojej kolekcji.
Również zerknął na pluszaka, który zajmował honorowe miejsce w salonie – na kanapie.
– Przywiozłem dokumenty… rozwodowe .Możesz je przejrzeć na spokojnie. Nie podpisywałem niczego.
Nie podpisywał jeszcze niczego. Tym samym był przekonany, że Nadira po przejrzeniu wszystkiego, podpisze te dokumenty. Więc nie pozostanie mu nic innego, jak zgodzić się na rozwód z Nadirą. Oboje nie chcieli przecież ciągnąć tego, jeśli w dalszym ciągu miałoby to tak wyglądać.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Lip 04, 2015 11:57 am

Kyubi nie musiał dosłownie o wszystkim informować Nadirę, która po zapoznaniu się z nowościami w gazecie czy w sieci, doczytała się informacji o nowych interesach męża. Nie podejmowała tych tematów, o ile on sam ich nie zaczynał. Ale to świadczyło o tym, że nawet o pracy za wiele ze sobą nie rozmawiali. Nadira zajmowała się nadal swoim teatrem i nie myślała o podejmowaniu się czegoś jeszcze, skoro musiała zajmować się dzieckiem. Chciała, by choć Erica miała udane dzieciństwo i pełną rodzinę. Dlatego też ani razu nie wspomniała o rozwodzie. Pomimo tego, że czasami o nim myślała. Tylko w ogóle też tego tematu nie podejmowała z Kyubim. Może nie było ku temu dobrej okazji?
Miło jednak wspominała dni, kiedy byli razem a mała córeczka właziła im do łózka, kiedy chciała trochę pobyć z rodzicami. Ciągłe tłumaczenie, że tatuś bardzo dużo pracuje, kiedyś się skończy a Erica dostrzeże, że coś jest między rodzicami nie tak.
- Nie skądże.
Odpowiedziała mu spokojnie i z lekkim uśmiechem. Nie miała nic przeciwko, że Kyubi sam się poczęstował. Zapasów mieli dużo. Teiji dbał o wszystko.
Skoro Kyubi był w kuchni, Nadira tam jedynie zerknęła, upewniając się że on tam jest, po czym i tak przeszła do salonu, gdzie przyjrzała się dużemu pluszakowi. Ale też przy tym westchnęła.
- Kyubi... Może tak nie kupuj jej za dużo takich pluszaków. Ona ledwo ma miejsce w pokoju, gdzie to upchać.
Powiedziała lekko rozbawiona, jak sobie przypomni ile razy musiała sprzątać pokój córki, mając wrażenie, że od tej ilości zabawek, to dziecko jej utopi w tych pluszakach.
Słysząc zaraz o dokumentach rozwodowych, spoważniała i spojrzała na Kyubiego. Jakby obawiała się, że kiedyś on z tym przyjdzie. Wzrok przeniosła zaraz na teczkę. Przez chwilę, nie odzywała się i znów spojrzała na dużego misia.
- Czyżbyś znalazł inną? Chcesz... Nas zostawić?
Nie wiedziała jak obrać to w słowa. Skąd nawet przyszło mu do głowy, przynosić takie papiery. Rozumiała, że jest prawnikiem i dla niego nie problem przygotować parę takich świstków. Ale czemu pierw o tym nie porozmawiali? Nie chciał już z nią być?
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Lip 04, 2015 2:18 pm

Nie poruszał tematu związanego z pracą, bowiem rzadko jego małżonka była chętna do rozmów. Prędzej dostałby po łbie za to, że znalazł sobie kolejne zajęcie, któremu poświęcał czas, zamiast poświęcać go żonie. Kiedy między nimi zaczęło robić się gorzej, po prostu znów musiał uciec w pracę, byle zająć czymś myśli. Przepaść, jaka rozdzielała partnerów, stawała się coraz głębsza i szersza, a most, który niegdyś ich łączył popadał w ruinę, aż wreszcie zaczął się sypać. Wiedział, że wciąż prowadziła teatr. Wiele czasu przecież mu poświęciła. Niegdyś właśnie dzięki temu teatrowi spotkali się po raz drugi i dali sobie nadzieję i szansę po raz kolejny.
Wampir czasami wspominał ich wspólne chwile, których było znacznie więcej przed ślubem. Po ślubie wiele się zmieniło. Nie żałował na pewno tego, że na świat przyszła Erica i cieszył się, że Nadira zgodziła się urodzić to dziecko. Myślała przecież o usunięciu ciąży, jednak razem stwierdzili, że mogą przyjąć to dziecko, skoro się już pojawiło. I wiedział, że Nadira także była z tego faktu bardzo szczęśliwa, choć nigdy nie powiedziała tego na głos. Zawsze przecież chciała mieć córkę, a Kyubi jej ją podarował.
Wampir zaraz dołączył do salonu. Skoro byli sami w domu, mogli wreszcie na spokojnie porozmawiać o tym, co ich łączy oraz dzieli. Coraz częściej dostrzegał to, co ich dzieliło, niż to, co łączyło. Również spojrzał na pluszowego misia, który naprawdę był ogromny. Kto wie, czy nie był rozmiarów samej Erici!
– Starsze zabawki można sprzedać. Będzie wtedy więcej miejsca na nowsze zabawki. Sporo też ma ich u mnie.
Tak, u mnie brzmiało tak strasznie. Mimo bycia rodziną nie znaleźli w końcu wspólnego domu, a każde z nich mieszkało oddzielnie w swoich domach lub apartamentach.
Nie siadał, przystanął jedynie przy oknie, opierając się o ścianę. Przyglądał się swojej żonie, która nagle spoważniała, gdy wspomniał o papierach rozwodowych. Nie była to łatwa rozmowa, ale w końcu powinni ją przeprowadzić, korzystają z tego, że Erici nie ma w domu. Dziewczynka mogłaby nie przyjąć tego zbyt dobrze. Wciąż przecież mówili jej, że mają jedynie drobne problemy…
– Nie. Nie mam innej kobiety. Nie mam też kochanki. W ogóle nie byłem z kobietą od bardzo dawna.
To była akurat prawda. Nie miał żadnej kochanki, ani przygodnej kobiety na jedną noc. Nie spuszczał uważnego wzroku ze swojej żony. Nie wiedział, czy uwierzy w to, co jej powiedział. Bo na jakiej podstawie miałaby mu wierzyć? Ostatnią kobietą z jaką był, była ona sama, Nadira.
– Nie zamierzam zostawiać Erici. To w równej mierze moja córka, co Twoja. A nasze małżeństwo od dobrych dwóch lat istnieje raczej na papierze niż między nami. Nigdy nie nadawałem się na męża. Tyle że nim to zrozumiałem, musiałaś się nacierpieć.
Też miała w tym swój udział, jednak nie chciał już otwierać swoich dawnych ran. Kiedy jej potrzebował, jej wsparcia i pomocy, odwróciła się od niego i kazała wynosić do Elviry. Nawet kiedy pojawiła się jego matka, nie potrafiła mu pomóc. Może nie chciała?

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Lip 04, 2015 4:59 pm

Za dużo brał na siebie pracy, za mało zaczynał spędzać czas z rodziną. Ile osób z jego otoczenia było zdziwionych, że po tylu setek lat, dopiero założył rodzinę. Zapewne nie gwarantowali sukcesu, że jego małżenstwo długo wytrzyma. Kto to jednak wie? Może jeszcze jest nadzieja na naprawę?
Nadira też miała miłe wspomnienia z bycia żoną tego wampira. Może i Kyubi nie jest idealnym mężem, to jednak mogła mu ufać. Nie odwalił jej takiego numeru co Ethan. Nie wykorzystywał jej ani nie odebrał jej dziecka. Dał nawet córkę i jakiej marzyła. Czyż to nie wspaniałe? Tylko czy on był z tego wszystkiego szczęśliwy?
Tak. Mówiąc o swoim mieszkaniu, domu, brzmiało to dziwnie. Byli razem, ale jednak osobno. Objęła się ramionami, patrząc na tego misia. Również nie siadała na żadnym meblu. Stała w swoim miejscu. Zerkając za chwilę na męża.
Potwierdził, że nie miał i nie ma żadnej innej kobiety. Nie zamierzał też zostawić ich córki. Te kolejne wyznania... "Przecież nikt nie jest idealny..." - pomyślała. I na pewno to odczytał.
Odwróciła się w jego stronę i spojrzała na niego.
- Ja też nie jestem idealną żoną. Mimo dużej między nami różnicy wieku i bagażu doświadczeń, staraliśmy się. Nie powiem, że się nie nadajesz. Udowodniłeś mi, że jesteś inny.
Zbliżyła się do niego, kontynuując.
- Wiem, że ostatnio się między nami przestało układać. Pytanie tylko, dlaczego? Dlaczego zaczęliśmy się od siebie oddalać? Przecież... Przez ten cały czas, byłam z Tobą szczęśliwa. Nie okazałeś się tak paskudnym draniem, jak Ethan. Mimo tego wszystkiego... Nie wspominałam nic o rozwodzie. Nie chcę, by Erica miała rozbitą rodzinę.
Stanęła przy nim, nie wiedząc w sumie do czego ta szczera rozmowa doprowadzi. Jak on zareaguje i jakie będzie i jest jego zdanie. Dlaczego przyszedł teraz z papierami rozwodowymi? Mówiła tak, jakby może jeszcze jej na nim zależało? Chciałaby zaryzykować i spróbować naprawić ich związek. Nie wracała do sprawy Elviry. Nawet nie chciała nic słyszeć o tej jędzy.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Lip 04, 2015 6:07 pm

Wiedział doskonale, że brał na siebie za dużo pracy. Nie raz przecież był zmęczony, a ból to aż rozsadzał mu czaszkę. Stawało się to nie do zniesienia, ale co mógł poradzić? W obecnej chwili praca dawała mu jakiś cel, skupiał się na niej, by mieć cokolwiek, aby nie zwariować. Zaczął ją nawet traktować jak dom, a współpracowników jak rodzinę. Rodzinę założył dopiero teraz, ponieważ uznał, że jest na nią gotowy. Jak widać, nie był i najwyraźniej był jeszcze za młody, aby zmienić nagle swoje życie. Zresztą nigdy nie nadawał się na mężczyznę, który w spokoju usiądzie otoczony ciepłą rodziną. Owszem, kochał swoją rodzinę i cieszył się, że ma tyle wspaniałych córek, a swoje czasu cieszył się z posiadania cudownej żony, jednak brakowało mu adrenaliny w życiu. Zrobić czasami coś szalonego, niebezpiecznego, coś na granicy życia i śmierci.
Nawet gdyby doszło do rozwodu między nimi, nie zamierzał nagle porzucać Erici i zniknąć z jej życia. Mogliby nawet zataić przed dziewczynką, a także resztą rodziny, swój rozwód, by zaoszczędzić jej cierpienia z tego powodu i poczekać po prostu aż dorośnie. Wówczas wytłumaczyliby jej, co się tak naprawdę wydarzyło, licząc na to, że dziewczyna to zrozumie.
Owszem, wychwycił jej myśl. Była bardzo klarowna i czysta, zupełnie, jakby wysłała tę myśl specjalnie do niego, by ją odczytał. Spojrzał nawet na Nadirę, jednak nic nie odpowiedział. Bo cóż można na to odpowiedzieć, skoro taka była prawda? Nikt nie był idealny, a wampiry były w najmniejszym stopniu. Na przełomie dekad można się naprawdę bardzo zmienić!
– Czasem miałem wrażenie, że jesteś starsza ode mnie i bardziej dojrzała. Wiek chyba nie ma tutaj nic wspólnego. Zresztą Ethan jest starszy ode mnie, a jednak jego kochałaś.
Zacisnął dłonie w pięści, a wzrok odwrócił. Skupił się teraz na najbliższej ścianie, studiując ją bardzo dokładnie. Kyubi także był szczęśliwy przy boku Nadiry, póki nie stała się… póki nie widziała wyłącznie siebie i swoich potrzeb w ich małżeństwie. On przecież także jej potrzebował! Po to zdecydował się na taką kobietę swojego życia, aby mieć pewność, że będzie zawsze wówczas, gdy tego będzie potrzebował.
– Jesteś bardziej stateczna ode mnie. Najchętniej zamknęłabyś w domowym zaciszy, z kubkiem gorącej czekolady w dłoni, u boku córki i synów. Nie potrafię tak żyć. Brakuje mi czasem adrenaliny, czegoś szalonego, balansowania na granicy głupoty i szaleństwa. Rodzina, na którą się zdecydowałem i założyłem miała być moją przystanią. Początkowo tak było. Robiliśmy szalone wspólnie szalone rzeczy, ale po narodzinach Erici, stałaś się bardziej odpowiedzialna i poważna, jakby nasze życie zaczynało i kończyło się na Erice.
Wzruszył ramionami. Nie chciał ranić takimi słowami małżonki. Chciał po prostu powiedzieć jej, co czuł i co ich oddzielało. Co sprawiało, że oboje zaczęli od siebie się oddalać. Mieli przeciwne charaktery, ale przecież dzięki temu tak dobrze im się żyło. Do czasu, aż w związku przestał istnieć kompromis. Teraz nie zgodziłaby się nawet na spontaniczne kochanie się na plaży, jak kiedyś, gdy ją o to poprosił. Teraz odmawiałaby, zasłaniając się konwenansami albo innymi bzdetami…
– Też byłem z Tobą szczęśliwy. Do czasu, póki nie zrozumiałem, że nigdy nie pokochasz mnie tak, ja Ethana. Nie musiała wspominać. Zapominasz, że Cię znam? Że czytam z Ciebie jak z otwartej księgi? Czasami myślałaś o tym, aby wziąć rozwód i to zakończyć. Nie możemy przecież na siłę trwać w… w tej stagnacji tylko ze względu na Ericę. Nie będziesz szczęśliwa, zmuszając się do dalszego udawania, Nadiro.
Była teraz na wyciągnięcie ręki, jednak nie dotknął jej. Może i był casanovą, ale szanował, kiedy kobieta mówi nie i już od kilku wieków nie wziął kobiety siły.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Lip 07, 2015 11:59 am

Chyba tak szczerze jeszcze ze sobą nie rozmawiali. Pytanie dlaczego? Tyle czasu są ze sobą, a tylko taka chwila miałaby zadecydować o ich związku, więc mówią sobie wszystko?
- Masz rację... Więc winę ponosimy oboje. Ty zacząłeś uciekać do pracoholizmu a ja zostawałam w domu i zajmowałam się naszym dzieckiem. Oboje widocznie nie dojrzeliśmy do posiadania rodziny, albo nie wiemy, jak to powinno wyglądać. Czy wszyscy z naszej rasy tak mają?
Spojrzała na niego uważnie. Obawiała się tego, że Kyubi jednak wyczyta jej myśli o rozwodzie, ale nigdy nie myślała o Ethanie. Od tamtego wypadku, kiedy ją uratował, nie widzieli się już. Nie myślała o nim ani nie mówiła. Skupiała swoje myśli na swojej rodzinie. Ethan to przeszłość. Może i nadal coś do niego czuła, ale nigdy z nim nie będzie. Pokochała Kyubiego i starała się być dobrą żoną. A on mężem. Jak widać, nic z tego nie wyszło.
- Ile razy przy Tobie wspomniałam o Ethanie? Ile razy o nim myślałam? Rozwód nie był spowodowany nim. Tylko tym, co się między nami dzieje.
Cały czas na niego patrzyła.
- Próbuję się zmienić. Próbuję nie być księżniczką, jak to kiedyś mnie nazwał Testament. Staram się jak mogę, ale widocznie ani ja ani Ty, nie dojrzeliśmy do poważnego związku. Tylko co ja potem zrobię, jak się rozstaniemy? Nie spróbujemy ponownie?
Propozycja? Jedną szansę mogliby sobie dać. Ostatnią. Jeżeli nic i z tego nie wyjdzie, wtedy Nadira zgodzi się na rozwód. Tylko czy łatwo jej to przyjdzie? Łatwiej o czym pomyśleć, trudno się do tego zabrać. A miała nadzieję, że Kyubi nie przyniesie tych dokumentów. Że oleje jej myśli, że podejmie się z nią najpierw rozmowy.
- Jeżeli już o Ethanie wspomnieliśmy... - Wróciła jeszcze do tego elementu rozmowy.
- Jest między Tobą a nim spora różnica. Może i jest starszy, ale głupszy. Ty szanujesz kobiety, nie ważne ile ich miałeś. Nie odebrałeś im chyba żadnego swojego dziecka. Może dlatego, że to dziewczynki, ale nie ważne. Ethan w przeciwieństwie do Ciebie postępował inaczej. Wykorzystywał, omamił serca i odebrał dziecko, porzucając mnie. Tak się zachowuje mężczyzna? Mimo Twoich słabości, jesteś przykładem mężczyzny. Nie Ethan. Tylko Ty.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Lip 07, 2015 10:01 pm

Faktycznie, rozmawiali tak szczerze chyba od dnia ślubu. Zupełnie jakby potraktowali ślub jako koniec wspólnego życia, a przecież miał to być dopiero początek. Może gdyby nie zdecydowali się na tak odważny i śmiały krok, między nimi wciąż byłoby dobrze? Jeśli nie doskonale… Jednakże Kyubi miał pewne obowiązki jako głowa rodu. Co prawda nie wykorzystał Nadiry do tego, aby się ożenić. Zrobił to tylko i wyłącznie z własnej woli, ojciec milczał przecież w tej sprawie, to wiedział, że z czasem w końcu by się odezwał. Kto wie, jakby to się potoczyło, gdyby ktoś nad nimi „czuwał” i zmuszał ich do czego, czego nie chcieli.
– Nigdy przecież nie kazałem Ci się odseparowywać ode mnie czy od życia. Rozumiem, że wychowanie córki, jedynej córki, było dla Ciebie bardzo ważne, widać po Erice, że jej dzieciństwo było cudowne, jednak…
No właśnie. Całkowicie uciekła w stronę domowego życia, zamykając się w swoich ścianach, gdzie to czas poświęcała głównie córce. Brakowało mu wspólnych chwil, gdzie byli tylko oni, nikt więcej. Nawet Erici. Chwil, gdzie byli sami. Tęsknił za tymi momentami, w których nie widzieli świata poza sobą. Jednak czy naprawdę tak było? Czy była to szalona miłość? Dla wampira na pewno, w końcu zdecydował się na slub.
– Nie wiem, czy wszyscy. Spotkałem niedawno… Vivien. Wydawać by się mogło, że chociaż byli w sobie szaleńczo zachowani, Vivien nie jest szczęśliwa. Ethana bardzo często nie ma, znika na długo i nie ma go wówczas, gdy tego najbardziej potrzebuje. Wiele chyba zależy od nas samych, czy pozwolimy, aby to uczucie stało się zwykłym przywiązaniem czy też będzie się rozwijało dalej.
Wiedział, że może nie będzie zbyt szczęśliwa z tego przykładu, biorąc pod uwagę, że Vivien odebrała jej mężczyznę, którego kochała. Uznał jednak, że to najlepsza para, na jakiej mogą przeprowadzić analizę własnego związku. Wydawali się przecież tacy szczęśliwi, a teraz Vivien była w całkowitej rozsypce, choć wciąż kochała Ethana i była mu oddana.
Wampir nie powiedział przecież, że rozwodzą się z powodu szlachetnokriwstego. Był po prostu przekonany, że jego żona po prostu nic już do niego nie czuje. Byli wampirami, a co za tym szło, nie musieli zmuszać się do związku, w którym nie było już uczucia. Nie po to zadeklarowali się na wspólne życie, aby jedno z nich musiało się męczyć. Sam już nie wiedział, co o tym wszystkim sądzić.
– Nadiro, nie powiedziałem, że nasz rozwód jest skutkiem Ethana. Po prostu przestałaś mnie kochać.
Zamyślił się, słuchają jej następnym słów. Nigdy by nie przypuszczał, że tak otwarcie przyzna się do swojej największej wady – samolubstwa. Aż spojrzał na nią, żeby przekonać się, że się nie przesłyszał ani inne zmysły go nie oszukały. Kiwnął wreszcie głową, przyznając jej rację – nie byli gotowi na poważny związek. Choć Kyubi dałby sobie penisa uciąć, że jest gotów na poważny związek. W dniu ślubu nawet Agnes go o to pytała i przecież potwierdził. Był śmiertelnie zakochany w Nadirze, w tym powiewie świeżości i statyczności, jakie wprowadziła do jego życia. Wydawała się inna, dawała tyle samo, co brała w ich związku, ale potem… skończyło się. Nie było nawet sensu zastanawiać się, co takiego spowodowało takie zmiany.
Spróbować jeszcze raz? Co ona zrobi, gdy się rozstaną? No tak…
– Kochanie, może nie jestem specjalistą, ale związek tworzą dwie osoby. Nie jestem ja, ani Ty, tylko my, Nad.
Westchnął i pokręcił głową, opuszczając ją nieco. Zmienił wreszcie nieco pozycję, jakby rozbolały go mięśnie, co przecież było niemożliwe.
– Musielibyśmy zacząć całkowicie od nowa. Zapomnieć o tym, że jesteśmy małżeństwem, zapomnieć o tym, co przeżyliśmy i jaką mamy przeszłość. Zakochać się w sobie jeszcze raz. Odnowić to wszystko, zaczynając od zera.
Tylko wówczas mogło się to udać. Skoro zakochali się w sobie raz i pokochali, to drugi raz też mogłoby im się udać. Jeśli nie uda im się, to znaczy, że ich małżeństwo funkcjonuje już tylko na papierze. Nie miał pojęcia, co na to wszystko Nadira.
– Nie zawsze je szanowałem, Nadiro. To było… bardzo dawno temu. Kobiety były dla mnie przedmiotem, zwykłą zabawką… To przez matkę znienawidziłem kobiety, a potem było już tylko gorzej. Potrzebowałem siedmiuset lat oraz Ciebie, by porzucić tę nienawiść.
Nigdy nie opowiadał jej o swojej przeszłości. Tak samo jak Nadira nie opowiadała mu o swojej. Nigdy przecież o to nie pytali… Nie znali tej części swojej osobowości, tej części przeszłości. Tych zakamarków.
– Jestem głową rodu od niedawna. Nigdy nie sądziłem, że poprzednia głowa rodu odda mi swoje stanowisko. Zresztą nie będę dyskryminował nikogo ze względu na płeć, a i tak uważam, że wszystkie moje córki są za młode na taką odpowiedzialność. Nie chcę ich tym obarczać.
Taka była prawda. Bycie głową rodu ma swoje wady i zalety. A bycie nim w wieku zaledwie dwudziestu lat tym bardziej nie przyniesie niczego dobrego. Nie zamierzał także żadnej z nich kształtować pod kątem swego następcy. To mijałoby się z celem. Nie obchodziło go zdanie innych głów rodu. Mogli robić ze swoimi dziećmi, co im się tylko podobało.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Lip 28, 2015 5:19 pm

Nie da się ukryć, że jak tylko Kyubi wspomniał o sytuacji małżeńskiej Vivien, to Nadira była przez moment zdziwiona zaistniałą sytuacją. Ethan zostawił tę, którą poślubił? Przynajmniej Vivien przejrzała na oczy, za jakiego drania wyszła.
- Przynajmniej dostała nauczkę.
Wzruszyła ramionami, komentując sytuację państwa Moreau. Ich problemy, więc między sobą niech to rozwiążą. Ale jako przykład, dobrze tutaj służą.
Szlachetna wysłuchała męża do końca, zerkając w stronę okna, to na niego i na nim pozostawiła wzrok, kiedy przeszedł do wyznania pewnej części ze swojej przeszłości. Nie zawsze szanował kobiety. A tu winę miała podobno jego matka. Jakby to przez nią się to wszystko stało.
- Nie wiedziałam.
Przyznała. W końcu skąd miałaby to wiedzieć? Mimo to, wdzięczna była, że jej to powiedział i nie ośmielił się nawet skrzywdzić ich córki. Nie zrobił tego, bo nawet swojej żony nie krzywdził. Za to mniej go było w domu. Praca, praca i praca. To się równało ucieczką od życia rodzinnego.
Nie. Nie zgadzała się z nim, co do zaczynania wszystkiego dosłownie od zera. Podeszła do niego i stanęła przed nim dość odważnie i poważnie. Spojrzała mu w oczy, swymi niebieskimi tęczówkami.
- Nie musimy niczego zaczynać dosłownie od nowa. Wystarczy, że naprawimy swój związek na podstawie tego, co mamy. Rozmawiamy ze sobą szczerze. Przyznajemy się do błędów i spróbujemy sobie pomagać wzajemnie. Oboje mamy wady i dobrze wiemy jakie.
Nie kłamała. Nie chciała rozwodu mimo iż o nim myślała każdego dnia. To jednak nie chciałaby widzieć tych papierów. Gdyby nie ta rozmowa, gdyby nie to że są teraz sami, nie byłaby pewna tego, co chce powiedzieć. Gdyby Kyubi jej te papiery zostawił i odszedł, wysłał pocztą i czekał na zwrot. Kto wie czy by wtedy ich nie podpisała?
Uniosła ręce i objęła jego szyję.
- Nie podpiszę tych papierów... Bo Cię kocham.
Szczere słowa, a czy w nie uwierzy, jego sprawa. Uśmiechnęła się kącikiem ust i musnęła jego usta, musząc dosięgnąć jego ust stojąc na palcach. Spojrzała mu ponownie w oczy, oczekując jego reakcji.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Wrz 05, 2015 4:23 pm

Może nie tyle zostawił swoją ślubną wybrankę, co raczej tymczasowo porzucił w imię pracy i obowiązków wobec rodu. Właściwie to na jedno wychodzi. Jak widać miłość znużyła nawet tego pana. Najwyraźniej ognisko domowe przestało mu służyć i stało się kolejnym obowiązkiem, do którego musi wracać. A raczej robi to tylko wówczas, kiedy ma ochotę i potrzebę. Jednak ta para nie jest problemem ani dla Kyubiego ani tym bardziej dla samej Nadiry.
– On też. Potraktował ich chyba jako kolejny obowiązek do spełnienia.
Mówił oczywiście i o Vivien i ich nastoletniej już córce. Ale to nie była sprawa ich obojga. I choć Kyubi omal nie uległ czarowi dawnej kobiety, nic ich już nie łączyło.
– Mało kto o tym wie. Właściwie to chyba już nikt…
Była kiedyś pewna dziewczyna… Anis. Wzbudzała w nim zaufanie, na swój wyjątkowy sposób była także niewinną osóbką, która z chęcią wysłuchała jego opowieści od samego początku aż do końca. Trwało to wiele nocy, ale nie przerywała mu póki nie skończyła. Sama zresztą poprosiła go o to, aby opowiedział o swej przeszłości.
Obserwował uważnie każdy jej ruch swoimi dwukolorowymi oczami.  Stanęła wreszcie przed nim. Wampir nie dał jednak niczego po sobie poznać i nie odrywał spojrzenia od granatowych jak nocne niebo oczu Nadiry.
– Nadiro, oprócz córki nie mamy niczego. W tej chwili tylko Erica nas łączy.
Nie mówił tego złośliwie czy z przekąsem. Mówił prawdę. Dlatego zaproponował jej zacząć od nowa, by zbudować ich nowy, choć stary związek, od początku. Możliwe że wówczas działali zbyt szybko, teraz wiedzieli jakie błędy popełnili i tym razem…
– Wiemy, jakie błędy popełniliśmy i tym razem moglibyśmy się ich ustrzec. Sam nie wiem, czy nadaję się do takiego życia. Do życia u boku jednej kobiety… Sam Cię wybrałem i to nie bez powodu. Dałaś mi córkę i miłość. Kochałem Cię, to prawda.
Nie odepchnął jej od siebie, gdy zarzuciła mu ramiona na szyję. Położył nawet lewą dłoń na jej tali i przysunął do siebie. Jej wyznanie zaskoczyło go, ale jak zawsze nie dał nic po sobie poznać. Nie spodziewał się tego po niej. Również ją kochał, na swój szalony sposób, ale nie można było tego uczucia pomylić z żadnym innym.
– Nie jesteś mi obojętna, Nadiro. Wiesz, że czuję coś do Ciebie na swój własny pokręcony sposób. Ale sama powinnaś sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcesz być z kimś takim jak ja?
Oboje wiedzieli o co mu chodzi. O te nic nie warte kobiety. Przespał się nawet ze swoją córką… choć ją akurat nie należy zaliczać do grona „nic nie wartych”.
– Obiecaliśmy Erice, że spędzimy z nią wspólnie czas.
Przypomniał żonie. Chciał się w końcu wywiązać z tej obietnicy. Ale dopiero wówczas, gdy we dwoje sobie wszystko ustalą.
Na razie doszli jakoś do porozumienia, jednak co będzie dalej, nie wiadomo. Kyubi wreszcie opuścił dom Nadiry i udał się w swoją stronę.

zt

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Kwi 24, 2016 11:49 pm

Od ostatniej rozmowy z Kyubim, od ostatniego wyjazdu z Naizenem, minęło trochę czasu. Niby w obietnicy, związek Nadiry się utrzymywał, choćby na tyle, by ich córka miała obojga rodziców. Problem w tym był tylko jeden - Kyubiego ciągle w domu nie było. Bywał poza nim. Albo w pracy, albo u kochanek. Nadira mimo wszystko, chciała wierzyć, że to wina pracy. Ale ile mają czasu dla siebie? Miło, że o córce nie zapominał. Że zabierał ją na niektóre weekendy do siebie. Ale to niewiele zmieniało w ich związku. Na domiar złego, Nadira czuła że coś się dzieje. Nie wiedziała co, ale jako matka miała nieprzyjemne przeczucia. Ciągle ją coś dręczyło, co zapewne mogło wpłynąć na jej obecną rodzinę. Naoto nie odzywał się od ponad roku. Nie próbowała nawet skontaktować się z Ringo w jego sprawie. Wątpiła, by cokolwiek wiedział. Z jakiej racji miałby on utrzymywać kontakt ze synem? Nie znali się. A może nie wiedziała o tym?
W dzisiejszy weekend Erica przebywała u Kyubiego. Zabrał ją pewnie tradycyjnie do wesołego miasteczka, do kina i gdzieś tam jeszcze. Nadira pozostała w domu. Próbowała ogarnąć spawy ze swoim teatrem, ale od miesiąca czuła się jakby niezdolna do pracy. Dorian zaproponował jej by wzięła wolne od tego i przejął sprawy na ten czas. Zatem, spędzając wieczór sama, usiadła w salonie z butelką wina. Teiji był poza domem, wyprowadzając psy. Przy tym winie, Nadira ponownie próbowała dodzwonić się do Naoto. Nie odbierał. Brak połączenia z jego numerem. Rzuciła telefon z nerwów i przejęcia na ławę. Wypiła jeden kieliszek wina, ale skończyło się to zaraz na opróżnianiu butelki. Stwierdziła, że to za mało, więc poszła po kolejną. Dwie, to może być za dużo. Ale co alkohol może zrobić wampirowi?
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Kwi 25, 2016 12:20 am

Po wizycie w domu ojca, postanowił w końcu zawitać do matki, której nie widział... BARDZO dawno temu. Tym razem nie było to jednak spowodowane jakimkolwiek zakazem ojca, a zwykłym zapracowaniem Chrisa, który jeździł po świecie i ciągle się uczył. Naprawdę - ten chłopak nie robił nic poza tym. Nie w głowie mu były burdy, mordy czy imprezy. Ciągle siedział z nosem w książkach, a jeśli tych na ledwie moment miał dość, wyjeżdżał do nowych, nieodkrytych jeszcze zakątków. Podejrzewał, że za niedługo może ich mu zabraknąć. Nieprzeczytanych woluminów również... Co wtedy ze sobą zrobi? Nie chciał o tym nawet myśleć.
Tak czy siak, przybył w końcu pod dom matki, parkując swoje sportowe Ferrari na podjeździe. Wciągnął powietrze, próbując wyczuć czyjąkolwiek obecność. Zarejestrował tylko silną woń Nadiry, dlatego całkiem zadowolony z tego faktu, zamknął za sobą auto i podszedł do frontowych drzwi. Zawahał się przez moment. Tak dawno nie widział Szlachetnej, nie dawał jej znaków życia od dobrej dekady... Fakt, był wyrodnym synem, jednak o swoich poczynaniach nie informował nawet ojca. Ethan musiał go ściągać do Francji siłą, kiedy czegoś od młodego potrzebował. Miał jednak z synem JAKIKOLWIEK kontakt w przeciwieństwie do Nadiry. Och, synu marnotrawny, po co żeś tu przyszedł? A jeśli matka go nie pozna? Miała w końcu swoje nowe życie i swoje nowe dzieci (których Chris, de facto, nie znał). Christian był zaledwie substytutem dziecka, stworzony do wypełnienia pustki po ustąpieniu Ethana z funkcji głowy rodu. Nie miał z matką silnej więzi, niemniej nawet on uważał, że wypadałoby się jej w końcu pokazać, nawet jeśli nie chciała go widzieć.
Zmarszczył więc brwi, zirytowany własnym wahaniem i zapukał/zadzwonił do drzwi. Może nie pocałuje klamki...

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Kwi 25, 2016 12:36 am

Szlachetna siedziała sobie teraz na kanapie, pijąc już wino z butelki, nie bawiąc się w dolewanie do kieliszka. W salonie panowała cisza. Nie grał ani telewizor, ani magnetofon. Nic. Miała już chyba za dużo wypite, a alkohol nie za dobrze na nią działał. Jak Naizen miał do tego mocniejszą głowę, tak ona miała o wiele słabszą i robiła nawet rzeczy, których później nie pamiętała.
O Christianie w tej chwili zapomniała, jakoby miała drugiego syna. Nawet nie wyczuła jego woni, że to on mógł przyjechać. Nie wspominał nic o swojej wizycie, nie informował, nie kontaktował się z nią. Nic. Jakby nie istniał. A to, że go urodziła, mogło być złudzeniem, iluzją, snem wytworzonym przez Ethana. Idiotę jakich mało, co ją wykorzystał, a ona wdała się w jego grę.
Słysząc pukanie, czy tam nawet dzwonek u drzwi, drgnęła i spojrzała w ich kierunku. Gdy się skupiła, wyczuła znajomą jej woń. Chłopaka. Jej geny...
Poderwała się z miejsca biegnąć w stronę drzwi.
- Naoto!
Jednocześnie, otwierając i wypowiadając imię swojego drugiego syna, spojrzała na... Christiana. Problem w tym, że chyba po tym wszystkim, nie rozpoznała iż to jest Christian.
- Gdzieś się podziewał! Dzwoniłam a Ty milczysz!
Niemal pchnęła go wkurzona, ale zaraz przytuliła go do siebie. Od razu Chris mógł wyczuć, że piła. Właściwie to wampiry z węchem problemu nie mają. Nadira musiała synów pomylić z tego względu, że obaj mają jej geny. Obaj mają jej oczy.
Puściła go w końcu i złapała za rękę, ciągnąc do środka i zamykając drzwi, machnięciem ręki. Ale pewnie i tak się nie domknęły.
- Napijesz się czegoś?
Zapytała idąc do sypialni, nie patrząc pod nogi a na syna, uderzyła piszczelą o ławę, krzywiąc się z bólu, od razu zaczęła masować obolałe miejsce.
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Kwi 25, 2016 1:01 am

Stojąc pod tymi drzwiami jak słup soli, nadal się wahał. To było do niego takie niepodobne. Przecież zawsze był stanowczy, wiedział czego chciał, a nawet podczas nagłych, nieprzewidzianych sytuacji zachowywał kamienną twarz i spokój umysłu. Teraz jednak, gdy miał spotkać się z matką po takim długim czasie "rozłąki", czuł niepokój. Tupał nerwowo nogą o posadzkę, marszcząc zawzięcie brwi w taki sposób, że jego czoło przyozdobiły przynajmniej trzy bruzdy. Może tylko mu się zdawało, że wyczuł w domu czyjąś obecność? Czekanie pod tymi drzwiami wydawało mu się wiecznością. Nawet powoli zaczął się obracać w stronę samochodu, aby po prostu sobie pójść (a może zwiać? sic!), kiedy nagle w progu pojawiła się Nadira. Wlepił w nią granatowe, zaskoczone oczy, choć kiedy tylko zorientował się jak wampirzyca go nazwała, spoważniał. Nie poznała go... Niepewność szybko została wyparta przez zobojętnienie, a jego wzrok na nowo stał się dość pusty i bez wyrazu. Czego niby miał się spodziewać? Fanfarów? Szampana i fajerwerków, kiedy tylko pojawi się w drzwiach matki? Oczywiście, że nie liczył na jakąkolwiek radość na jego widok, niemniej zupełne niepoznanie go trochę ubodło wampira.
Nie odezwał się, kiedy Szlachetna zaczęła mu wypominać nieodzywanie się, które i tak było skierowane do... Naoto. Tak chyba nazywał się jego przyrodni brat. Dał się jednak przytulić bez żadnego zająknięcia, choć dopiero teraz dotarła do niego woń, jaka biła od Nadiry. Alkohol... I to całkiem sporo alkoholu. Czyżby przez to dostała majaków? Nadal milcząc, wszedł do środka, posłusznie idąc za matką wgłąb domostwa. Kiedy jednak uderzyła się w nogę, kucnął obok niej i odsunął delikatnie jej ręce z obolałego miejsca. Dotknął nogi wampirzycy i zlikwidował cały ból, jaki odczuwała Nadira. Nie był on poważny, więc nawet nie poczuł, że właśnie użył jednej ze swoich mocy.
- Dlaczego tyle wypiłaś... mamo? - odezwał się w końcu, przyglądając wampirzycy z uwagą. Była przesiąknięta odorem wina od stóp do głów. To raczej nie było całkiem normalne.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Kwi 25, 2016 1:19 am

Jemu się to pewnie dłużyło, ale Nadira starała się szybko do tych drzwi dobiec i je otworzyć. Fakt, pomyliła chłopaków, ale i tak to był jej syn. W tej chwili nie ważne czy Naoto czy Chris. Jednego widziała w drugim. To chyba nie było dobre porównanie na tę chwilę. No ale cóż.
Kiedy Chris przyłożył dłoń do jej nogi, nie wiedziała co miał zamiar zrobić. A tu nagle, poczuła że ból zniknął. Wtf? O ile dobrze pamiętała, Naoto nie posiadał takiej mocy. A może, uaktywniła mu się ta, która nie chciała pojawić przez tyle lat? Kto wie, kto wie.
- Dlaczego?
Na jego pytanie, aż rozejrzała się po pomieszczeniu. Jedna butelka stała na ławie opróżniona wraz z kieliszkiem. Obok znajdowała się druga, jeszcze nie dopita. Ale była tam już tylko końcówka.
- Miałam ochotę. Nie wypiłam za dużo. Nie musisz się martwić.
Odpowiedziała mu z uśmiechem, ale chyba z pijanym.
Sięgnęła dłonią jego czarnych włosów i zaczęła je mierzwić.
- Przefarbowałeś włosy?
Zadała mu pytanie dość bardziej z ciekawości. Nie chciał pewnie być podobnym do Ringo, więc nie zdziwiłaby się, jakby się na ten krok zdecydował.
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Kwi 25, 2016 1:35 am

Znów się zmarszczył, wstając na równe nogi. "Nie wypiła za dużo", ta? Jak na jego nos (w szczególności nos) i dobre wyrokowanie, była nieźle podchmielona. Powiódł wzrokiem na miejsce, na które patrzyła się Nadira, wzdychając. Półtorej butelki na jedną osobę - całkiem niezły wynik. Ciekawy był w jak szybkim tempie zdążyła już tyle wypić?
- Niemniej, dobrze będzie, kiedy dasz już sobie spokój. - zawyrokował w swój zwyczajny, rzeczowy i dość ponury sposób. Zastanowił się przez chwilę co odpowiedzieć wampirzycy na wzmiankę o farbowaniu. Miał naprostować jej błędne myślenie, że jest Naoto? I tak mu nie uwierzy po takiej dawce alkoholu. W dodatku, gdyby przyznał się, że Szlachetna nie widzi swojego ukochanego syna, a JEGO, kto wie jak mogłaby zareagować. Szlochem? Histerią? A może wyrzuciłaby go za drzwi? Christian nie chciał jednak zostawiać matki w takim stanie, który był dość... posępny, na swój sposób. Alkohol w nadmiarze osłabiał ducha i wolę. Widać było, że coś ją trapi, a że przebywała w domu sama, sięgnęła po butelkę. Właśnie - gdzie była jej córka, gdzie lokaj?
- Ta, tak się złożyło... - odpowiedział w końcu. - Może się położysz? Chyba jednak trochę za dużo wypiłaś. - zasugerował najdelikatniej jak potrafił. Dziwnie się czuł, grając przed nią Naoto, ale może dzięki temu go posłucha i pójdzie się zdrzemnąć? Nie ręczył jednak, że przebudzenie będzie należało do najprzyjemniejszych, nie tylko ze względu na nieuchronnego kaca. Widok siedzącego przy niej Christiana, cóż, może być małym szokiem, może nawet rozczarowaniem. Liczył się i z tym.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   

Powrót do góry Go down
 
Dom Nadiry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Dom Nadiry

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: