IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Nadiry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Kwi 25, 2016 12:49 am

Dokładnie. Nie wiadomo jak Nadira zareaguje na wieść, że nie ma tutaj Naoto, tylko jest Christian. Nie uwierzy, albo jeszcze bardziej jej stan się pogorszy. Podczas pijaństwa była nieobliczalna. Testament się już o tym przekonał, kiedy na siłę ją upił. Miał tragiczny finał wspólnego wieczoru.
- Ale na prawdę... To nie jest dużo. Nie przesadzaj z tym zamartwianiem się.
Twierdziła, że wie co mówi, co robi i ona ma rację. Choć, rzeczywistość wokół niej była zupełnie inna.
Więc przefarbował włosy. Ale kiedy zaproponował jej udanie się spać, stanowczo zaprotestowała.
- Mam teraz iść spać? Nie potrzebuję snu kochanie. Przyniosę Ci coś do picia. Tylko mi powiedz co chcesz. Porozmawiamy sobie. Powiesz mi dlaczego przez tyle czasu się nie odzywałeś. Powinnam być zła o to.
Wyrzuciła swoje żale i ponowną propozycję. Chciała ugościć syna a nie zaraz iść spać. A co jeżeli się obudzi a go nie będzie? Znów będzie się topiła w alkoholu.
W tym zaś momencie, wrócił Teiji. Psy wypuścił do ogrodu, zamykając bramę. Nie ma co ukrywać, że pojawienie się super bryki go zaskoczyło. Nadira ma gościa? Najwyraźniej. Ten samochód na pewno nie należał do Kyubiego ani Naizena. Ktoś więc inny złożył jej wizytę.
Teiji wszedł do środka, wyczuwając także znajomą woń. Nie ukrywał zaskoczenia ujrzeniem Christiana.
- Panicz Christian...
Ukłonił się należycie, kiedy witał szlachetnej krwi wampira.
- To niespodzianka...
Zaczął, ale nie skończył, kiedy wtrąciła się Nadira.
- Naoto. Nie myl chłopaków. Christian zapomniał o mnie. Jakbym w ogóle nie istniała.
Walnęła z fochem, zawodem i skierowała się do kuchni. Teiji zdziwiony, odprowadził ją wzrokiem, po czym prostując się, spojrzał na Christiana z pytaniem: "co się tutaj dzieje?". Dopiero kiedy dostrzegł naruszone dwie butelki wina. Westchnął. Nie przewidział, że do tego aż dojdzie.
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Kwi 25, 2016 3:33 pm

- Poniekąd od tego jestem. - odparł, uznając, że dobry synek mamusi pewnie tak by odpowiedział. Szczerze mówiąc, nie wiedział jak ma postępować z Nadirą, zwłaszcza pijaną. Nigdy nie widział jej w takim stanie, a jak różni byli ludzie, tak różne były ich reakcje po przedawkowaniu alkoholu. Powoli uzmysławiał sobie jednak, że lepiej byłoby, gdyby podchodził do wampirzycy jak do jajka - najdelikatniej jak potrafił. W końcu i po niej otrzymał swój dość wybuchowy i bezwzględny charakter, gdy zanadto nadepnęło mu się na odcisk. Chyba jeszcze nie miał okazji widzieć wkurzonej matki, ale nie bardzo był tym faktem zmartwiony. Kto lubił patrzeć na rozjuszoną rodzicielkę? Jeszcze dostałby w łeb za to, że żyje!
Podrapał się po głowie na odpowiedź Nadiry. Dobra, więc nie posłuchałaby nawet Naoto, gdyby naprawdę tu przed nią stał... Rany, jak ta zapomniana już wrażliwość dawała mu się we znaki! Tak dawno nie musiał być dla kogoś opiekuńczy, czuły. Obojętność i chłód wrosła w Christiana do tego stopnia, że nie wiedział już jak należy "obchodzić" się z własną matką. Treningi ojca oraz odseparowanie go od cieplejszych uczuć, zwłaszcza rodzicielskich, doprowadziły do tego, że czuł się nieswojo w obecności Nadiry. Wiedział, że powinien być dla niej miły, to przecież ona dała mu życie i to ona wychowywała go przez pierwsze lata, jednak nie wiedział jak ma jej okazać szacunek, wdzięczność, a przede wszystkim troskę i radość z ponownego spotkania. Może, gdy po prostu się nią zaopiekuje aż do jej wytrzeźwienia, będzie to jakaś oznaka cieplejszych uczuć, które doceni matka.
- Wystarczy krew, jestem samochodem. - odpowiedział w końcu, zerkając w stronę drzwi. Doszedł do niego zapach wampira słabszej krwi, który musiał pochodzić od lokaja Nadiry. Skinął nieznacznie głową na przywitanie Teijiego, wracając spojrzeniem do wampirzycy. Nie zadrgała mu nawet powieka, kiedy usłyszał przytyk Szlachetnej, choć musiał przyznać, że trochę mu ulżyło. Nie zapomniała o swoim najstarszym synu na amen, to najważniejsze. Gdy wyszła do kuchni, odprowadził ją wzrokiem, wskazując następnie skinieniem głowy na ławę w odpowiedzi na niewerbalnie pytanie Teijiego.
- Pościel, proszę, łóżko dla matki. Może uda mi się jakoś namówić ją do snu. - polecił, wychodząc za wampirzycą. Stanął w progu kuchni, wciskając dłonie do kieszeni spodni.
- Przepraszam... Za to nieodzywanie się. Musiałaś się zamartwiać. - wypalił nagle. Ciekawe tylko czy mówił to szczerze za siebie czy za Naoto?

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Kwi 25, 2016 4:22 pm

Teraz to mu się udało i niemal uwierzyła, że Naoto jest tutaj. Dobry synek by tak odpowiedział. Ta sytuacja widocznie jest dobra także i dla Christiana, który uczył się, jak rozmawiać i zachowywać się przy matce. Nawet jeżeli była pijana.
Skoro chciał krew, to zaczęła szukać w tej lodówce woreczków z krwią. Gdzieś na dolnej albo górnej półce być powinny. I znalazła! Trochę jej to zajęło, ale wyjęła jeden, po czym z szafki zdjęła jedną z czystych szklanek. Zajęła się nalewaniem cieczy do naczynia, o dziwo trochę rozlewając na blat kuchenny.
- Dobrze.
Odpowiedział Teiji, lecz przy wymijaniu chłopaka, zatrzymał go lekkim złapaniem za ramię.
- W przypadku problemów, służę pomocą. Mam odpowiednią ku temu zdolność. Jeżeli panicz pamięta.
Puścił go, ukłonił się w przeproszeniu i udał od razu na górę. Teiji'ego oczywiście chodziło o swoją umiejętność usypiania innych osób. Christian jako dziecko mógł o tym chyba nie pamiętać, jak próbował złapać latające czarne motyle. Ile mógł wtedy mieć lat? Trzy? Cztery? Jeżeli nie mniej.
Nadira wzięła jakąś ścierkę i zaczęła wycierać to co nabroiła. Wstrzymała swoją czynność, kiedy usłyszała słowa synka. Westchnęła i odwróciła się do niego przodem.
- I to bardzo... Ustaliliśmy, że parę razy w roku do mnie chociaż zadzwonisz, bym wiedziała że w ogóle żyjesz. Przez ostatni rok milczałeś. Co się z Tobą działo? Wiesz co się w tym mieście porobiło? Chyba nie...
Rzuciła ścierką na blat kuchenny, po czym wzięła szklankę z krwią dla Chrisa i mu podała. Ciągle będąc świadom tego, że rozmawia z Naoto.
Teiji w tym czasie przygotował łóżko dla Nadiry i zszedł do salonu, by posprzątać niemały bałagan po Nadirze.
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Maj 03, 2016 12:14 am

Christian spojrzał na Teijiego, marszcząc delikatnie brwi. Moc, pozwalająca zasnąć... Nie był pewien czy to tylko wytwory jego wyobraźni, ale przed oczami pojawił mu się obraz czarnych motyli, latających dookoła niego. Był on jednak tak zamglony i niewyraźny, że kiwnął tylko głową w odpowiedzi i wyszedł za matką. To nie był odpowiedni czas na dopytywanie o szczegóły, choć fakt faktem, nieco zaintrygowała wampira ta mało istotna sprawa. Zazwyczaj nie mylił się w swoich domysłach. Ciekaw był czy i tym razem słusznie połączył wątki w całość.
Znów się zmarszczył (będzie miał zmarszczki na czole, jak nic), kiedy Nadira wspomniała o ciszy ze strony Naoto. Wątpił, aby drugi syn wampirzycy postąpił tak jak Christian i urwał kontakty z rodziną. Był wychowywany przede wszystkim przez matkę, która nie pozwoliłaby, aby jej kolejne dziecko o niej zapomniało. Nic więc dziwnego, że w tych alkoholowych majakach widziała nie Chrisa, a jej kochanego synka, Naoto. To w pewien sposób wyjaśniło całą sytuację i jednocześnie zdziwiło Szlachetnego. Choć nie znał przyrodniego brata za dobrze, wiedział wystarczająco wiele, aby być pewnym, iż białowłosy nie sprawiłby matce takiej przykrości. Ciekawe co mogło się młodemu przydarzyć?
- Byłem tu i tam... Najczęściej w miejscach gdzie nie było zasięgu. - odpowiedział i prawie wcale nie skłamał! Oczywiście, mówił cały czas za siebie, ale nie miał zamiaru wyprowadzać Nadiry z błędu w tym momencie. - Skoro wspomniałaś o mieście - co się stało? - zagadnął, bo nie mógł ukryć, że całkiem interesował go los tego miasta. Choć w sumie, jako osoba zachłanna do zdobywania wiedzy i informacji wszelkiej maści, należało się tu zastanowić czy coś mogło go NIE zainteresować?
Podziękował za wręczoną szklankę i objął matkę delikatnie ramieniem, stając u jej boku.
- Może wyjdziemy na chwilę do ogrodu? - zaproponował, licząc w duchu, że chociaż psy go rozpoznają (jakkolwiek to brzmi). No i wampirzyca może trochę otrzeźwieje dzięki wciąż chłodnemu powietrzu. Wolał teraz nie proponować matce snu, gdyż mógłby wydać się nadto nachalny. Strategia przede wszystkim.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Maj 08, 2016 10:13 am

Nawet odpowiadanie ogólnikowo, nieźle Chrisowi wychodziło. Nie znał swojego brata, a wiedział jak się po części zachować. Szlachetna westchnęła, kiedy ten powiedział o braku zasięgu w miejscach, gdzie przebywał. Lubił zwiedzać kraje, bo interesowała go architektura. W połączeniu z fotografią, mógłby albumy wydawać i na tym zarabiać.
- Samuru wyjawił naszą rasę, narobił tyle bałaganu, jakiego jeszcze nie było. I przez to wszystko, się o Ciebie zaczęłam martwić. Bo nie dawałeś znaku życia. Już myślałam, że Samuru coś Ci zrobił. Jednak to wątpliwe... Twój ojciec by na to nie pozwolił.
Teraz to dopiero powiedziała. Niby chodziło jej o Ringo, bo to przecież biologiczny ojciec Naoto, a Chris pewnie pomyśli, że chodzi o Ethana. Jakby nie patrzeć, to pewnie i tak wyszłoby na jedno. Ethan nie da skrzywdzyć swojego potomka, który ma zająć w przyszłości jego miejsce jako Głowa Rodu. Nadira jednak nie chciałaby myśleć o tym, gdyby Ringo zechciał w podobnej sytuacji postawić Naoto. Dlatego tak obawiała się o swojego jedynego syna.
- Możemy się przejść.
Zgodziła się na spacer po ogrodzie. Zatem wyszła wraz z Chrisem, ala Naoto na ogród, przez salon, który posiadał szklane i rozsuwane drzwi. Chris się nie pomylił. Jak psy go zobaczyły, zaszczekały parę ray i podbiegły do niego. Jak mógł zauważyć, było ich pięć i to dorosłych osobników. Dwa z nich, wyglądały już dość wiekowo, jak emeryci. Wszystkie oczywiście były tej samej rasy, golden retriever.
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Maj 13, 2016 9:56 pm

W pierwszym odruchu chciał zapytać kim był Samuru, ale po krótkim przemyśleniu sprawy doszedł do wniosku, że mowa musiała być o burmistrzu miasta. Z tego co pamiętał, wampir był do tego stopnia nieobliczalny, że tylko on mógł zrobić coś tak głupiego jak wyjawienie ich rasy światu. Na co liczył? Na grozę, terror, strach? Chyba nie wziął pod uwagę miliona innych czynników, jakie niosła za sobą ta bezmyślna decyzja. Przede wszystkim - strat i kłopotów dla WAMPIRÓW, niekoniecznie tylko dla ludzi. Ci byli na tyle zmyślni, że w obliczu zagrożenia potrafili się zmobilizować i walczyć, a z pomocą na pewno postawionej na baczność Oświaty, mogli być całkiem niebezpieczni. Chociażby to całe odwampirzanie. Pogwałcenie prawa do życia wampirów. Pogwałcenie wszelkich kodeksów. Czy burmistrz myślał o jakichkolwiek konsekwencjach swoich czynów? Christian szczerze w to wątpił.
Zdziwił się następnymi słowami matki. Ojciec Naoto nigdy by nie pozwolił na skrzywdzenie go przez Samuru? Czyli musieli być rodziną... I to całkiem bliską. Więc ojcem Młodego był jeden z Kuroiaishita? Skrzywił się wyraźnie, jednak szybko się opamiętał, uprzytomniając sobie, że matka cały czas na niego patrzy. Upił więc łyka krwi ze szklani, aby ukryć niezadowolenie i pewną niezrozumiałą dla niego złość. Czy to możliwe, aby Nadira samodzielnie zdecydowała o "wyborze" ojca Naoto? To było dla niego... niepojęte, a przecież nie wiedział o jej związku z Testamentem ani wszelkich powiązaniach wampirzycy z tą rodziną. I tu wtrącę tylko w gwoli wyjaśnienia: Christian nie zinterpretował słów matki pod siebie, a właśnie pod młodszego brata. Miał przecież cały czas na uwadze, że uchodzi przed wampirzycą za Naoto, a nie jej najstarszego syna.
- Jak widzisz, nic mi nie jest. - odparł spokojnie, choć nie był przekonany czy Młodemu rzeczywiście nic nie było... Niemniej, wyprowadził Nadirę do ogrodu, a kiedy przeszczęśliwe psy podbiegły do niego, merdając zawzięcie ogonami, przywitał się z każdym z nich z osobna, gładząc po łbie i cielsku. Po chwili poprowadził jednak matkę wgłąb ogrodu, służąc jej ramieniem.
- Powiedz mi, co u ciebie, mamo? Przyznam, że trochę zaniepokoiłem się twoim obecnym stanem. Nie zwykłaś przecież tyle pić. Czy coś się stało? - pytał raz po raz i wychodziło mu to nawet całkiem zgrabnie, prawda? No, doceń go ktoś w końcu, przecież tak się starał być... społeczny!
Pospacerowali więc jakiś czas, który minął całkiem miło. Ostatecznie Nadirze zachciało się spać, co było dość normalnym zjawiskiem po tak dużej dawce alkoholu, jaką w siebie wlała. Christian odprowadził ją więc do sypialni i pozostał przy jej boku aż nie zasnęła, wciąż szczęśliwie myśląc, że ma do czynienia z młodszym synem. Nie miał skrupułów wyprowadzać jej z tego błędu. Wyszedł więc cicho z pokoju, odnajdując gdzieś Teijiego.
- Czas na mnie. I jeszcze jedno - jeśli to możliwe, odnajdź Naoto. Coś czuję, że wpadł w kłopoty. Zresztą, matka również będzie spokojniejsza, gdy go naprawdę zobaczy. - zasugerował, żegnając się po tym z lokajem i odjeżdżając z posiadłości Szlachetnej. Czy po wytrzeźwieniu Nadiry, Teiji powie jej prawdę o wizycie najstarszego, a nie młodszego syna, to już lokaja wola.
    [z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Paź 15, 2016 7:56 pm

Czarny samochód powoli toczył się po wiejskich dróżkach, szurając oponami o żwirowe podłoże. Z pewnością zwracał na siebie uwagę gdyż wyglądało jakby kierowca zasiadający za mocno przyciemnionymi szybami czegoś szukał. Wampir za kierownicą rozglądał się w prawo i w lewo, dlatego wóz tak powoli się przemieszczał. Nic dziwnego, nie miał pojęcia gdzie się znajduje, co to za wieś i czy jest to ta właściwa, do jakiej miał zawitać. Nawigacja oczywiście tu nie działa. Szlag... Spojrzał jeszcze raz na karteczkę z adresem jaką wziął ze sobą i identyczny zestaw liczb i liter wyłonił się nagle zza mijanego żywopłotu. A więc w końcu trafił. Dość odludne, ale urokliwe miejsce. Dracula sam o wiele bardziej lubił miejsca z dala od miejskiego tłoku i zgiełku. Kuzynka, jak widać uznała, że i wiejski tłok będzie jej niemiły i ulokowała domek na uboczu, z dala od innych zabudowań.
Auto wjechało z cichym szmerem silnika na podjazd bramy. Nie czekając aż ktoś mu otworzy czy wyjdzie naprzeciw po prostu zaparkował tak by nie blokować ewentualnego wjazdu na teren posiadłości. Wcisnął alarm, włożył kluczyki do kieszeni i skorzystał z dzwonka, kołatki czy cokolwiek służyło tutaj do poinformowania o swojej obecności.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Paź 15, 2016 8:33 pm

Dni, tygodnie, miesiące upływały a życie toczyło się... jak toczyło. Kyubiego nie było ani widać, ani słychać. Wsiąkł gdzieś i nie pokazywał się na oczy. Też pokazał jaki dobry z niego mąż. Żałowała, że nie podpisała wcześniej tych papierów rozwodowych. Po raz kolejny w życiu, zawiodła się na mężczyźnie.
Aktualnie siedziała w salonie i przeglądała sobie dokumenty dotyczące jej teatru, zamierzając wprowadzić kilka istotnych zmian, rozbudowując cały budynek. Dochód miała na tyle wystarczający, że stać ją będzie na ulepszenie obiektu.
I tak też jej praca była przerwana dźwiękiem dzwonka, informującym o przybyłym gościu. Od razu z Teijim wiedziała kto przybył. Te zdolności wampirze pozwalały odróżnić człowieka od wampira, więc wampirzyca zaczęła ogarniać swoje papiery. Teiji, jako jej lokaj i przyjaciel w domu, otworzył Kainowi drzwi, a nawet i bramę, ukłonem z szacunkiem witając i zapraszając do środka. Wskazując nawet drogę. Pozamykał później drzwi za sobą, kiedy gość znalazł się w środku. Wtedy też Nadira wyłoniła się z salonu, przechodząc do przedpokoju. Na sobie miała czarne krótkie mini spodenki i luźną białą bluzkę z szerokimi rękawami.
- Kain?
Ujrzawszy kuzyna, była wręcz zaskoczona jego obecnością. Ale z drugiej strony nawet wielce ucieszona. Że z tej radości podbiegła do niego i rzuciła się mu na szyję.
- Cholera! Kupę lat!
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Paź 15, 2016 8:51 pm

Odczekał chwilę, krótszą czy dłuższą, nie istotne. Ważne, że w końcu ktoś otworzył bramę dając do zrozumienia, że właścicielka jest w domu. To dobry prognostyk, nie chciał by dość męcząca podróż okazała się daremna. Nie tak łatwo było znaleźć jej odosobnioną posiadłość. Nie wiedząc z kim ma do czynienia powitał mężczyznę, który mu otworzył grzecznym skinieniem głowy. Dracula do mistrzów ogłady i dobrego taktu nie należał, ale był w gościach u rodziny, wypadało się jakoś zachować. Jak mawia przysłowie, byle jak, ale się zachowuj. W każdym razie poprosił o możliwość przeparkowania auta już bezpośrednio pod domem, co też uczynił gdy tylko duży wjazd stanął przed nim otworem. Teoretycznie mógłby poprosić sługę Nadiry, ale do swojego prywatnego auta, na miejsce kierowcy nie wpuszczał nikogo, nawet własnego szofera. Tak więc uruchomił machinę raz jeszcze a potężny silnik pchnął ją w odpowiednim kierunku.
Poprowadzony gdzie trzeba wszedł do wnętrza stylowego domu z nieukrywanym zaciekawieniem. Nigdy nie był w typowo japońskiej posiadłości. Sam dużo bardziej preferował typowy ciężki, murowany, Europejski styl dominujący w jego rodzinnych stronach. Nic dziwnego, wszak urodził się i wychował na Bałkanach, na Starym Kontynencie spędził też większość życia. Niemniej obecna tutaj architektura zrobiła na nim wrażenie.
- Nadira. - na wrednej gębie wampira zagościł przyjazny uśmiech, który bardzo rzadko można na niej zobaczyć. Widząc jak ta rusza w jego kierunku otworzył szeroko ramiona by zamknąć ją w mocnym, braterskim uścisku - Sporo czasu minęło. Zdecydowanie za dużo. Buzi nie dostanę? - wyszczerzył się szeroko, demonstrując swoje pokaźne uzębienie. Cholera, mógłby przegryzać kości. Trzymając łapska grzecznie (o dziwo), na talii wampirzycy trzymał ją teraz na odległość wyciągniętych rąk i przyglądał się uważnie - Piękna i czarująca jak zawsze. Dobrze Cię znowu widzieć. - trudno powiedzieć co właściwie teraz czuł. Z jednej strony radość na spotkanie kuzynki, którą zwykł traktować jakby była jego rodzoną siostrą. Z drugiej na pewno lekkie zażenowanie, że pojawia się nagle znikąd po tylu latach nieobecności i ciszy w eterze.
- Nie łatwo Cię było znaleźć. Adres jaki otrzymałem od Twojego brata nie wystarczył by rozeznać się w tych wszystkich wioskach i domkach. Ładnie się urządziłaś. - mógł uprzedzić o wizycie i dopytać o szczegóły, ale jak głupiec postanowił zrobić niespodziankę stwierdzając jednocześnie, że doskonale poradzi sobie sam.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Paź 15, 2016 9:30 pm

Nadira urodziła się i wychowywała w Japonii, więc uwielbiała kulturę tego kraju, dlatego też zakupiła sobie domek w we spokojnej wiosce, typowo stylowy dla danego kraju. Mieszka już z dobrych kilkudziesięciu lat, więc nie ma nawet co narzekać. Dla Kaina nic dziwnego, że to było coś nowego, jako że on bardziej był wampirem europejskim.
Dała mu zaraz buziaka, kiedy tak wtuliła się do niego, a on objął ją mocno. Zdecydowanie długo się nie widzieli. Wywiało go z kraju nagle i tyle o nim słyszała. W końcu odkleiła się od niego, stojąc przed nim, mając ręce ułożone na jego ramionach. Także jego zlustrowała, widząc że raczej nic się nie zmienił.
- Moje oczy także cieszą się na Twój widok.
A uśmiech nie schodził jej z twarzy. Do razu złapała go za rękę i poprowadziła do przestrzennego salonu, na którego ławie leżało sporo papierów. Puściła kuzyna i zaczęła wszystko zgarniać, by odłożyć na komodę.
- Trzeba było dzwonić, pokierowałabym Cię.
Odpowiedziała mu w trakcie  wykonywanej czynności.
- Siadaj, gdzie Ci wygodnie. Chcesz coś do picia?
Wskazała mu poduchy, kanapę czy fotele, gdzie chciał mógł siadać. Przy czym, by ugościć kuzyna, zapytała grzecznie czy chciałby się czegoś napić.
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Paź 16, 2016 12:47 am

Ciekawym i godnym odnotowania był fakt, że dom taki jak posiadała Nadira był dla białowłosego zupełną egzotyką, czymś równie ładnym jak i niezrozumiałym. Pomimo, że dość długi czas spędził w Japonii to nigdy jakoś nie przykładał większej uwagi do nauki tutejszych zwyczajów a tym bardziej nie posiadał obycia w miejscach podobnych do tego. Prawdopodobnie gdyby został tutaj pozostawiony samemu sobie raczej nie potrafiłby się odnaleźć. Te wszystkie rozsuwane drzwi, czy jakkolwiek się to nazywa, masa drewna, papieru. Stary wampir a mógłby się poczuć zagubiony jak dziecko w nowym miejscu! Zdecydowanie za bardzo przywykł do kamienia i stali. Mimo to było tu przytulnie. Schludnie i elegancko. Z pewnością gdyby nie obecność kuzynki poświęciłby chwilę na bliższe przyjrzenie się architekturze i dekoracji wnętrz. Teraz jednak to ona zajmowała jego myśli w całości. Bo wyglądało na to, że ta chodząca góra lodowa, zimny głaz i jakkolwiek jeszcze by Kaina nie nazwać, po prostu stęsknił się za bliską przecież krewną. Nigdy nie mieli zbyt wiele czasu do spędzenia razem, choć zdarzyło się kilkukrotnie, że ich losy się splotły na nieco dłużej. Dracula miał nadzieję, że tym razem będzie podobnie. Choć może w nieco przyjemniejszych okolicznościach niż zazwyczaj.
- Ja to tylko ja. Wredna arystokratyczna gęba, jak mawiają niektórzy. To Ty jesteś klejnotem Shiroyamów i Ciebie powinno się oglądać. - pozwolił się poprowadzić i przystanął w pomieszczeniu, które zdaje się było salonem. Jego ignorancja jeśli chodzi o znajomość japońskiej kultury już dawała mu się we znaki. Widząc, że cały stół zajęty był jakimiś dokumentami uniósł nieco brew - Gdybym zadzwonił zepsułbym niespodziankę. Ale mam nadzieję, że nie przeszkodziłem Ci w czymś ważnym? - a było to bardzo prawdopodobne gdyż wyglądało na to, że kuzynka nad czymś pracowała kiedy nagle bez zapowiedzi zjawił się on, chcąc nagle po latach odnawiać relacje rodzinne. Albo z interesem. Z nim nigdy nic nie wiadomo.
Zaproszony do zajęcia jakiegoś miejsca rozejrzał się. Zdecydowanie wolał kanapę czy tez fotel i jedno z nich wybrał by usadzić cztery litery. Nigdy nie rozumiał zwyczaju klękania czy siadania na podłodze wyłożonej poduszkami. Znał co prawda inne ciekawe zastosowanie czegoś takiego... W każdym razie takie puffy, poduszki czy ottomany kojarzyły mu się tylko z jednym - Turkami. Odwiecznym śmiertelnym wrogiem Draculów, do których nienawiść przekazywana była z pokolenia na pokolenie.
- Krew, jeśli masz. Prowadzę więc wolałbym nie nabawić się promili. - skrzywił się lekko gdyż w zasadzie dużo większą ochotę miałby na szklaneczkę czegoś mocniejszego. Ale taki już los kierowcy - Opowiedz mi co u Ciebie, Nad. O moim życiu sporo można wyczytać w gazetach czy internecie. Chociaż to bzdury. - parsknął na ten mały żarcik. Żaden tam z niego wielki celebryta, ale jego życiem, tak jak większości osób tego formatu wiecznie interesowały się media plotkarskie. Zwłaszcza odkąd został wdowcem.
- Jak interes? Dalej prowadzisz teatr? Masz męża? Jeśli tak to komu mam udowodnić, że na Ciebie nie zasługuje? - wyszczerzył się ponownie. Był to oczywiście żart, bo nie miał zamiaru wybierać jej przyszłych facetów ani terroryzować obecnego jeśli go miała. No chyba, że by zasłużył, choć to też powinna być działka Naizena. Ale trudno byłoby mu się powstrzymać przed rozerwaniem na strzępy kogoś kto skrzywdził jego prawie-siostrę.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Paź 17, 2016 4:22 pm

Swoją własną oceną siebie samego, Kain rozbawił Nadirę Choć według niej, na takiego wrednego arystokratę nie wyglądał. Przynajmniej dla niej, wydawał się być zawsze miły, niczym drugi brat. Drugi starszy brat.
- No w sumie... Ale nie, nie przeszkodziłeś. Nic ważnego nie robiłam.
Poniekąd się zgodziła, że mógłby zepsuć jej niespodziankę, którą w rzeczy samej, udało mu się zrealizować, zjawiając w jej domu osobiście. Równie dobrze mógł przecież zadzwonić do Naizena i ten by go pokierował, jak dojechać pod ten tutaj dom. Zawsze jakieś rozwiązanie.
Wystrój pomieszczeń był stuprocentowo japoński, z drobnymi elementami nowoczesności. Także nie było na co narzekać. Nie wszystko jednak trzeba kojarzyć z kulturą turecką, ale trzeba mieć na uwadze fakt, że Turkowie także mają coś z Azjatów.
- Teiji, dwa razy krew.
Powiedziała z uśmiechem do lokaja, a ten udał się do kuchni przygotować napój. W tym czasie, Nadira zajęła wolny fotel obok Kaina, co by mogli sobie porozmawiać. Lecz czy ona miała ochotę gadać o tym co u niej? W dodatku kiedy zapytał o męża. Wtedy spojrzała na swoją dłoń, gdzie nadal widniała obrączka. Ale na myśl o nim, nie uśmiechało się jej. Ale spojrzała z uśmiechem na kuzyna.
- Teatr prowadzę nadal. Teraz właśnie analizowałam przebudowę go na wprowadzenie dodatkowo restauracji. A jeśli chodzi o życie prywatne.
Westchnęła i lekko spoważniała.
- Niby męża mam, ale go nie ma. Po raz kolejny zawiodłam się na facecie. Wygląda na to, że nie powinnam wiązać się z dość starymi wampirami.
Jak nie Ethan, to Kyubi. I oboje mają ją w dupie. Bo inne kobiety im w głowie.
- A co z Tobą? Jak Tobie się układa z Omitsu? No i jak biznes?
Zapytała teraz jego. Ciekawa, czy choć u niego związek się układa jakby tego chciał.
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Paź 18, 2016 9:58 am

Żarty żartami, ale Kain był ostatnią osobą, która powiedziałaby na swój temat cokolwiek złego. Jedną z jego paskudnych cech była ogromna megalomania i narcyzm, przez co wielu postrzegało go jako osobę złą i zapatrzoną tylko w siebie samego. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, pod zwałami śniegu i wiecznej zmarzliny skrywały się też dobre cechy. Nie można było się jednak poddawać odbijając od widocznych na pierwszy rzut oka negatywów. Należało kopać o wiele głębiej o ile miało się wystarczająco dużo cierpliwości i samozaparcia. Nadira miała oczywiście bardzo ułatwione zadanie gdyż białowłosy wykazywał się w jej towarzystwie niemałą otwartością i szczerością. Biorąc pod uwagę pokrewieństwo i słabość jaką do niej miał, nic dziwnego, że mogła postrzegać go zupełnie inaczej niż reszta.
Skoro jej nie przeszkodził, albo przynajmniej powiedziała tak tylko z grzeczności pokiwał głową na znak, że rozumie. Zasiadł wygodnie w fotelu i grzecznie czekał aż otrzyma krew o jaką poprosił. Zauważył, że nie sprecyzował gatunku, ale to wszystko przez roztargnienie spowodowane spotkaniem po latach.
- Jeśli potrzebujesz pomocy w kwestiach związanych z teatrem, możesz na mnie liczyć. Nie specjalizuję się co prawda w budownictwie i tego typu inwestycjach, ale mogę polecić kilku wybitnych specjalistów. - zaproponował jej luźno. Swego czasu lubił chadzać to miejsc takich jak teatry i filharmonie, dziś zwykle nie miał czasu ani partnerki by wspólnie spędzać czas na tego typu kulturalnych rozrywkach. Życie.
- Mam go odszukać i połamać mu nogi żeby padł przed Tobą na kolana i prosił o wybaczenie? - oczy wampira nieco się zwęziły. Widać, że tym razem mówił śmiertelnie poważnie. Nie rozumiał dlaczego jego kuzynka raz za razem przechodziła przez podobne dramaty. Była piękna, inteligentna, pochodziła z dobrego domu, miała własny interes. Wydawałoby się, że znalezienie odpowiedniego męża to tylko kwestia czasu. Jak widać jednak, życie lubi płatać figle.
- Biznes idzie dobrze. Na co jak na co, ale na brak wojen i konfliktów nie można na tym świecie narzekać. Wojna to zawsze był najlepszy interes. - odpowiedział przelotnym uniesieniem kącika ust ku górze - Z kolei sprawy prywatne mają się dużo gorzej. Nie mam potomka, a przynajmniej nie odpowiedniej krwi. Omitsu nie żyje, została zabita za swoje przewiny, przez naszego syna oszalałego ze wściekłości i rozpaczy po utracie narzeczonej. Do czego Omi walnie się przyczyniła. Prawie jak dramat sceniczny, nie? - na końcu prychnął nieco zauważając trafność własnego żartu. Bo mimo wszystko nie było mu do śmiechu.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Paź 19, 2016 3:19 pm

Nie mówiła tego z grzeczności, że jej nie przeszkodził, ponieważ szczerze nie robiła niczego ważnego. Inwestycja z rozbudową teatru była jak na razie rozważaniem według Nadiry jako właścicielki. A większością spraw zajmował się jej zastępca. I póki co, harmonogram mieli ustawiony do końca roku, więc spektakle normalnie się będą odbywać i będą oczywiście dwa wielkie świąteczne. Nowy rok trzeba jakoś uczcić, a ona jako jedna z nielicznie działających instytucji wampirzych, jest wstanie też zorganizować huczny bal. Obok takich miejsc jak wampirze restauracje czy hotele. Przynajmniej każdy wampir, wybierze sobie miejsce na świętowanie, jakie uwielbia. A i też przecież wiadomo, że każdy lubuje się w różnych klimatach.
- Dziękuję. Będę pamiętać. Co prawda, na razie Naizen zaoferował mi swoich znajomych, ale mogę też zapoznać z Twoją ofertą.
Mieć jeszcze wsparcie ze strony kuzyna było czymś naprawdę wspaniałym. Nie będzie musiała ciągle męczyć biednego brata, który ostatnio miał zdecydowanie ciężko. Współczuła mu tego, ile problemów spadło na jego głowę. I jeszcze to utrzymywanie ich rodu. Problemy z synem i ojcem. Sama niewiele może mu pomóc, jako że też przechodziła depresję. Zaginięcie syna i zepsuty związek.
Stwierdzeniem z przyprowadzenie jej męża i wymuszenie na nim błagania o przebaczenie było tak zabawne, że aż rozbawiło to Nadirę.
- Byłoby wręcz zabawne, zobaczyć Kyubiego klęczącego przede mną i proszącego o przebaczenie, ale nie. Nie trudź się. Już raz podjęliśmy rozmowę o rozwodzie... Teraz chyba jednak podpisałabym te papiery.
Spoważniała i westchnęła. Było tak wspaniale, ale się skończyło. Zaryzykowała kolejny związek, ale widocznie było to błędem. Teraz wie, że już nigdy więcej nikogo nie poślubi. I nie zakocha. Nie chce przechodzić kolejnych problemów uczuciowych.
Teraz wysłuchała co Kain miał do opowiedzenia o sobie. Biznes się kręcił, to bardzo dobrze. Nawet wampiry z czegoś muszą czerpać pieniądze i przywileje. Coś robić w tym ludzkim świecie. Ale kiedy wspomniał o śmierci Omitsu, to ją normalnie zaskoczyło.
- Przykra sprawa. Współczuję. Ale trzymasz się jakoś?
Strata żony a tym bardziej potomka, mogła być kłopotliwa, bo wtedy wychodzi na to, że Kain, jako stary wampir - nie ma dziedzica. A mimo wszystko, ród Asmodey jakoś się trzyma. Nie słyszała nic, jakoby mieli kryzys i zmierzali ku upadkowi. Oni co najwyżej potrafili się "wyciszyć" na arenie politycznej. Nie to co Kuroiaishita, o których media cały czas pisały.
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Paź 19, 2016 4:00 pm

Imprezy i bale to zdecydowanie nie jego domena. Nigdy nie potrafił odnaleźć się w tłumie bawiących się na różne sposoby wampirów. Jako, że stronił od poznawania nowych osób, bo obcy najzwyczajniej w świecie zupełnie go nie obchodzili, trudno było mu się bawić na tego typu wydarzeniach. Jeżeli był już zmuszony na takowe się udać zwykle był marudny, zły i znudzony. Odkąd jednak jest wdowcem zajął się tylko i wyłącznie pracą bo nie miał kto go wyciągać z zamku i zawracać głowy pierdołami. Mimo wszystko jeżeli nadarzy się jakaś rodzinna okazja, lub też ktoś ze spokrewnionych wampirów, na przykład Nadira, będzie organizatorem jakiegoś przyjęcia, nagnie nieco swoje zasady. Rodzinie się nie odmawia.
- Kyubi? - uniósł jasną brew wyrażając zdziwienie. To imię wydało mu się znajome i po krótkiej chwili zacisnął pięść na podłokietniku fotela - Miałem zamiar dopaść tego padalca dawno temu. Zbyt kręcił się wokół mojej żony. Nie wiedziałem, że to Twój mąż... - wampir skrzywił się wyraźnie na wspomnienie bawidamka, który bez jego zgody został zaproszony do zamku przez Omitsu. Miał wtedy ochotę powyrywać mu kończyny i patrzeć jak pełza w prochu, jednak szczur czując zagrożenie skutecznie go unikał. A później Dracula zajęty był biznesem i sprawami rodzinnymi - Zemsta go jednak nie minie. - prychnął. Nie dość, że goguś miał zdecydowanie za dobre kontakty z jego żoną to jeszcze skrzywdził Nadirę. Trochę mu się nazbierało. Kiedyś nadejdzie czas zapłaty, bo Dracula to cierpliwy gad - Dać Ci namiar na mojego prywatnego prawnika? Panna Horan załatwi Ci ten rozwód w mgnieniu oka.
Czy się trzymał? Teraz tak. Minęła żałoba, pogrążył się w pracy i obowiązkach głowy rodu. Zdążył już zapomnieć o bólu straty bliskiej osoby, zaleczyć rany. Po tak długim czasie od pogrzebu nie czuł już w zasadzie nic. Starał się nie wspominać ani nie trzymać po żonie żadnych pamiątek. Wolał pozostawić za sobą przeszłość i nie rozgrzebywać zasklepionych blizn. Skupiał się na czymś ważniejszym niż smęty, żale i tego typu bzdury.
- Tak, minęło już sporo czasu. Choć przykro to mówić, myślę, że zasłużyła na swój los. - białowłosy mruknął i skierował swoje arktyczne ślepia na oblicze brunetki - Nie oglądam się wstecz. Przyglądam się teraźniejszości i coraz bardziej martwię się o przyszłość.
Owszem, Asmodeyowie trzymali się lepiej niż kiedykolwiek. Obrzydliwie bogaci i wpływowi dzięki handlowi bronią jądrową i nie tylko. Coś co spędzało im sen z powiek to brak następców. Główna linia rodu to Kain i jego rodzeństwo. Nigdy nie dopuszczą do tego by ktoś z bocznej linii w przyszłości zdobył tytuł głowy rodu. Problemem było jednak to, że Kain nie posiadał szlachetnego potomstwa mogącego po nim dziedziczyć w prostej linii. Gdyby go zabrakło rozpoczęła by się brutalna walka o sukcesję nie tylko między rodzeństwem, ale i stryjami, wujami i kuzynami. A to mogłoby doprowadzić rodzinę do ruiny.
- Muszę przyznać, że pierwszy raz od wieków jestem zdesperowany. Rozpatruję naprawdę różne możliwości. - jedną z nich było wystosowanie dość niedyskretnej prośby do kuzynki. Nie wiedział jednak czy pierwsze spotkanie po latach jest odpowiednim momentem na takie rozmowy.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Paź 19, 2016 7:14 pm

A to informacja o posiadanym przez Nadirę mężu i to jeszcze Kyubi Cambellu, nie dotarła do Kaina? Jego zdziwienie było także zdziwieniem Nadiry. Lecz pod tym względem, że nie wiedział, że to ten Kyubi. O zachowaniu męża względem innych wampirzyc - wiedziała. On nie był typem, który potrafi mieć jedną kobietę na długie lata. Tu właśnie był błąd, że go poślubiła. Ale jedną z tego chociaż miała korzyść - ma córkę.
- No to już wiesz. Sądziłam że ta informacja dotarła do Ciebie. U Kyubiego to normalne, by kręcić się wokół innych wampirzyc. Niby z początku było inaczej, to jednak później zauważyłam, że on na swój wiek, nie przywykł do posiadania na długie lata stałej partnerki. To nie ten typ faceta. Chociaż w naszym społeczeństwie to chyba normalne zjawisko.
Odpowiedziała ze wzruszeniem ramion.
- W to nie wnikam, co mu zrobisz. To sprawa między Wami. Więc załatwicie to po męsku i po swojemu.
Tutaj także nie wnikała w działania kuzyna. A zabraniać mu czegoś, nie zamierzała. Kyubi nabroił, to konsekwencje sam będzie ponosił.
- Papiery Kyubi ma gotowe. Wystarczy podpisać, a żeby to zrobić, będę musiała pojechać albo do niego do domu, albo do biura.
Wyjaśniła, nie chcąc by kuzyn za nią wszystkiego załatwiał. Kyubi jako prawnik też potrafił wszystko załatwić od ręki. Tu akurat nie mieli problemu. On sam nawet z tym rozwodem wyskoczył, jako że oboje widzieli, że nie układało się im za dobrze.
Podejście Kaina do śmierci żony było niczego sobie. Pobolało i wrócił do normalnego, wampirzego funkcjonowania. I tak należy robić. Nadira też potrzebowała czasu by się pozbierać.
- Jakie to możliwości?
Zapytała, w tym momencie sięgając po swój pucharek z krwią, którą wcześniej Teiji im postawił na ławie.
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Paź 20, 2016 11:18 am

Możliwe, że informacja do niego dotarła, ale po prostu zapomniał, miał w końcu sporo rzeczy na głowie do tego mieszkał na drugim końcu świata. Ewentualnie nigdy nie usłyszał kim jest mąż kuzynki co też było prawdopodobne. Przez kilka ostatnich lat naprawdę niewiele informacji o dalszej rodzinie dochodziło do uszu bialowłosego. Sporo problemów miał z krnąbrnymi Asmodeyami i rodzinnym interesem. Te dwa czynniki skutecznie zabierały mu czas, nawet teraz niewiele miał okazji by oderwać się od pracy.
- Proszę Cie, nie mierz wszystkich tą samą miarą... - mruknął wyraźnie niezadowolony ze słów brunetki - Jest wielu wiernych facetów. W tym ja. - Dracula spędził z żoną długie lata i nie zdarzyło mu się jej zdradzić choć miewał sporo okazji. Nie licząc oczywiście epizodu gdy zostawiła go bez słowa na około dwa lata. Gdy był młody, owszem zmieniał kobiety jak rękawiczki, dawno już jednak spoważniał i seks spadł daleko na liście jego priorytetów.
- Powodzenia zatem. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i pozbędziesz się ze swojego życia tego szczura.
Rozwodziła się? To bardzo dobrze. Taki obślizły płaz jak Kyubi nie zasługiwał na jego kuzynkę. Chciał jej polecić panną Horan, jednak skoro miała już wszystko czego potrzebowała z wyjątkiem własnego podpisu jego pomoc okazała by się zbędna. A on nie lubił robić zbędnych rzeczy.
Wszyscy potrzebowali odrobiny czasu by pozbierać się po stracie kogoś bliskiego. Rodziny, ukochanego czy przyjaciela. Nie można jednak na wieczność pogrążyć się w żalu i ciągle oglądać się za siebie żyjąc przeszłością. Było, minęło. Trzeba żyć i funkcjonować dalej.
- Jakie możliwości? Jest ich kilka jednak niestety żadna nie jest pozbawiona wad. Jedna z nich dotyczy Ciebie. - skrzywił się lekko i sięgnął po puchar wypełniony szkarłatem. Przechylił go do ust biorąc dwa spore łyki i powrócił do przewiercania Nadiry spojrzeniem - Chciałem uniknąć tej rozmowy na naszym pierwszym po latach spotkaniu, Nad... - zaczął powoli jednak wiedział, że nie ma co owijać w  bawełnę i trzeba przejść od razu do rzeczy. - Jesteś młoda, piękna, silna. W Twoich żyłach płynie szlachetna krew. Wydajesz się być idealną kandydatką na matkę... - zamrugał i po chwili dotarło do niego, że te słowa wampirzyca może odebrać na różne sposoby. Postanowił więc nieco rozwinąć temat i odrobinę go sprostować. - Nie znam nikogo prócz Ciebie kogo mógłbym prosić o coś takiego. Wiem, że to trudne, może nawet szokujące. Dlatego zrozumiem jeżeli mi odmówisz. Ale uwierz mi, zawsze byłaś dla mnie niczym siostra, to ciężkie również dla mnie. Sama widzisz, że zwracając się do Ciebie z taką prośbą na prawdę jestem postawiony pod ścianą. - szpony Draculi kurczowo zaciśnięte były na podłokietnikach fotela, oczekując ze zniecierpliwieniem gwałtownej reakcji jakiej się spodziewał. Zawsze mieli dobre relacje, choć były one krótkie. Wiedział, że to o co prosi, może Nadirę przerosnąć i swoją nietypową prośbą zrujnuje tylko ich przyjazne stosunki. Musiał jednak to zrobić. Dla rodziny. Dla Draculów.
- Nadira... Urodzisz mi dziedzica? - to ostateczne pytanie, gdy tylko padło, zdawało się zatrzymać czas a otoczenie wstrzymało oddech oczekując na odpowiedź - Zawsze kochałem Cię jak siostrę. Nie chcę ślubu i sztucznego małżeństwa. Pragnę tylko potomka.
To by było coś! Mały Dracula i jednocześnie Shiroyama!

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Paź 20, 2016 7:01 pm

- Tak?
Spojrzała na niego zdziwiona. Albo udając zdziwienie jego słowami.
- Zresztą nie ważne...
Możliwe, że nie powinna wszystkich facetów wrzucać do jednego worka, ale tak to widziała. Przez związek z Ethanem i Kyubim. Lecz z drugiej strony, sama nie postępowała dobrze. Była zbyt młoda, by na poważnie brać takie związki i zakładać rodziny. Na człowieka, to były idealny wiek, ale dla ponad dwudziestoletniego wampira, to był wiek zbyt młody. Teraz jednak dojrzała do tego wszystkiego i na poważnie zaczęła myśleć o swoim życiu, woląc jednak poświęcać się pracy, sobie i dzieciom. Tej dwójki, którą udało się jej wychować.
Czekała zatem z zainteresowaniem na jego możliwe plany, będącymi tajemniczymi możliwościami i nie ukrywała zdziwienia, ponownego, że Kain ma do niej sprawę. Okey. Może będzie wstanie mu pomóc. Więc jak tylko upiła łyka krwi, odstawiła naczynie i uwagę skupiła zaraz na kuzynie.
Wampirzyca zmarszczyła brwi, kiedy wspomniał o "kandydatce na matce". Ta kwestia się jej nie spodobała, czego nawet nie ukrywała. Postanowiła jednak wysłuchać go do końca, lecz spojrzenie przeniosła już na blat ławy. Przestało się jej to wszystko uśmiechać. A kiedy walnął wprost "urodzisz mi dziedzica", miała ochotę trzasnąć telewizorem mu w łeb.
- Kain, brzmisz prawie jak Ethan. Z tym, że on mnie perfidnie wykorzystał i grał moimi uczuciami. Też zależało mu na dziedzicu. Co potem? Urodzę i mnie wywalisz, zabierając dzieciaka? Co się stało z Twoim i Omitsu, synem? Nie jestem maszyną do rodzenia. Wbij sobie to do głowy.
Te słowa wypowiedziała dość chłodno i stanowczo. Nie zamierzała więcej rodzić dzieci. Ma dwójkę i to jej wystarczy. No trójkę, ale Christian... Został jakby zepsuty przez Ethana. O matce po dziesiątkach lat sobie przypomniał. Nie uśmiechało się jej to, co powiedział Kain.
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Paź 20, 2016 8:08 pm

Smutne było to, że Nadira będąc w tak młodym wieku już wyrobiła sobie opinię na temat mężczyzn. Dracula nie lubił uogólniać, napotkał na swojej drodze wiele kobiet, część z nich była próżna, myślała tylko o sobie i zyskach płynących z tego by związać się z odpowiednio bogatym facetem. Czy to jednak wpłynęło na jego postrzeganie płci pięknej jako całości? Raczej nie. Możliwe, że przez przykre doświadczenia z małżeństwem, a nawet dwoma, wampirzyca miała prawo być rozczarowana i nieco zgorzkniała. Należy jednak pamiętać, że krwiopijcy żyją niemal wiecznie. Ma jeszcze mnóstwo czasu na to by zmienić zdanie, poznać kogoś wartościowego i zbudować dobry związek.
- Gdybyś tylko pozwoliła mi skończyć... - syknął przez zaciśnięte zęby. Owszem miał w sobie duże pokłady tolerancji w stosunku do członków rodziny. Ciężko jednak znosił odmowy, zwłaszcza gdy nie dano mu szansy na zaprezentowanie oferty w całości. Ethan? A więc to był poprzedni mąż kuzynki. Tego jegomościa pamiętał. Był trochę specyficzny, ale trudno było wyrobić sobie opinię przy szczątkowym poznaniu się. Zdaje się, że to jakiś krewny Omitsu i nawet prowadził ją przez ciążę. Swoją drogą to Mihaił miał się chyba z nim spotkać. Stare wampirzysko miało tylko nadzieję, że młody nie zrobi czegoś głupiego i nie skompromituje rodziny.
- Wolałbym móc stale trzymać rękę na pulsie i zapewniać Ci wszelkie możliwe wygody i rzeczy niezbędne do zdrowego donoszenia ciąży. Chciałem zaproponować byś przeniosła się do mnie. Na pewno do czasu porodu, później tak długo jak tylko zechcesz. - zrobił krótką pauzę by zrobić łyk życiodajnej krwi. Odstawił naczynie na blat stołu, odetchnął głęboko i kontynuował. - Nie zabrałbym Ci tego dziecka. Nie chcę byś tylko je urodziła. Chcę byś była jego matką. Na takich samych prawach jako rodzic jak ja. Nie będę w żaden sposób ograniczał Ci kontaktu z nim, wręcz przeciwnie. Chcę by to dziecko miało ojca i matkę. Jedyne czego oczekuję to żeby mogło w przyszłości zostać głową mojego rodu.
Wyłożył spokojnie to co miał na myśli. Gdyby Nadira zgodziła się urodzić mu dziecko zadbałby o to by obojgu niczego nie zabrakło. Dołożyłby wszelkich starań by potomek jak i matka mieli wszystko co tylko byłoby im potrzebne. A nawet dużo więcej. Uznał, że kuzynka jest dobrą kandydatką nie tylko ze względu na poziom krwi, ale również charakter i cechy jakie posiadała.
- Samael? Przez matkę jest tylko czystokrwisty, wedle tradycji Draculów nie ma on żadnych praw do dziedziczenia. W dodatku jest kompletnie szalony po tym co zrobiła mu Omi i jego narzeczona. Musi być odizolowany od świata i prawdopodobnie nigdy już nie odzyska zdrowych zmysłów. - teraz twarz białowłosego sposępniała - Sama widzisz, że nie mam dużego wyboru. Myślisz, że gdybym widział inną, rozsądną drogę, prosiłbym Cię o coś takiego? - wlepił swoje zimne ślepia w twarz kuzynki. Zdawał sobie sprawę z tego, że to o co prosił to wiele. Nie miał jednak zamiaru przekonywać jej korzyściami materialnymi oraz jeszcze większym zbliżeniem się ich rodzin. Nie kupował lecz prosił o przysługę.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Paź 20, 2016 10:40 pm

Skoro miała pozwolić mu skończyć, to siedziała już cicho, ale zadowolona z tej jego propozycji nie była. Gdyby potrzebował innej pomocy, czy choćby w wychowaniu dzieciaka jakiego by miał teraz, to żaden problem. Jakoś może by dała radę, mimo iż nawet wizja niańki jej się nie widziała, to ten jednak wyskoczył z opcją by mu urodziła dziedzica. Bez ślubu, bez jakichś tam papierów. Zwyczajnie po rodzinnemu. Znów miałaby męczyć się parę miesięcy? Zdecydowanie jej to nie odpowiadało.
Przykra zaś sprawa dotyczyła jego syna. Że też musiał odizolować swoje dziecko. To jednak nie przekonywało jej do tego, by od razu się zgodzić. Nawet, jeżeli Kain jest jej kuzynem.
Musiała się nad tym zastanowić. Bowiem jakby nie patrzeć, ród Shiroyama i Asmodey od lat żyją w połączonym związkiem małżeńskim sojuszem przez jej rodziców. Przez ostatnie wydarzenia do rozwodu nie doszło, ale póki to teraz Naizen i Kain są odpowiedzialni za oba rody, tak długo będzie panował ten "rodzinny" sojusz. Spojrzała na białowłosego, nieco już łagodniej. To rodzina. Nie powinna jej stać się krzywda. Przyczyniliby się do ponownego umocnienia więzi obu rodów.
- Rozmawiałeś o tym z Naizenem? Jak widzisz przyszłość tego dziecka, które będzie miało za rodziców, kuzynostwo? Może i to jest normalne... Nie wiem.
Pokręciła głową, nie do końca będąc przekonaną. Nie chciała znów przez ten proces ciążowy przechodzić. Wolała też wiedzieć jakie zdanie w tej sprawie ma jej brat.
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Paź 21, 2016 4:03 pm

Wszystko co robił było motywowane dobrem rodziny. Sam nie chciał mieć dzieci. Doszedł do takiego wniosku już dawno temu. Nie lubił ich a jego czas był zbyt ograniczony by móc się nimi zajmować. Mimo wszystko wiedział, że musi się przełamać i poświęcić dla dobra ogółu. Gdyby w jakiś okolicznościach go zabrakło lub nie mógłby już pełnić funkcji głowy rodu, doszłoby do wielu kłótni, może nawet bratobójczych walk wewnątrz rodziny. Każdy bowiem chciałby sięgnąć po tytuł, chętnych byłoby naprawdę wielu. A taki stan rzeczy nie tylko osłabił by ród, lecz mógłby wręcz doprowadzić do jego upadku. Na to Kain nigdy nie pozwoli. Dlatego postanowił jak najszybciej spłodzić dziedzica z kobietą o odpowiednim poziomie krwi. Niedawno miał w garści jedną szlachetną, stracił jednak nad nią kontrolę zanim zdołał podjąć decyzję czy chce by została matką jego dziecka. Nie ma co ukrywać, był wybredny. Gdyby nie miał wymagań związałby się z pierwszą lepszą i już po niecałym roku problem sam by się rozwiązał. Sprawa nie była jednak taka prosta. Pech chciał, że zbiorem najbardziej pożądanych od matki cech posiadała jego krewna...
- Nie rozmawiałem z nim. Wiem jaki jest Naizen, nie byłby zachwycony, ale nie powiedziałby nie. Zawsze powtarza, że pomimo bycia głową rodu, nie decyduje za nikogo. Skierowałby mnie do Ciebie. Z resztą... - mruknął i nerwowo wystukał jakiś rytm na podłokietniku - Myślę, że rozsądniejszym było najpierw zapytać Ciebie o zdanie.
Wszystko to podobało mu się coraz mniej. Plan by poprosić Nadirę o zostanie matką, był ostatecznością, w razie gdyby wszystko inne zawiodło. W toku rozmowy jednak białowłosy rozpędził się zanadto i nie tylko przedstawił jej swój pomysł, ale też zapytał czy wampirzyca się zgadza. Nie tak to wszystko miało wyglądać. Nieco zły sam na siebie wstał z fotela, czując nieodpartą chęć rozprostowania nóg. Wszak spędził spory czas za kółkiem.
- Posłuchaj... - westchnął ciężko i podszedł te kilka kroków w jej stronę. Wlepił swoje arktyczne ślepia w jej twarz i chwilę przyglądał się w ciszy.
- To co usłyszałaś jest prawdziwą ostatecznością. Bo jesteś dla mnie jak siostra, rozumiesz? Nie wiem czy byłbym w stanie zrobić coś takiego nawet jeżeli zależał by od tego los rodu Dracula. Posiadanie wspólnego dziecka mogłoby zmienić wszystko.
Nie chodziło tylko o to, że ich rodziny zwiążą się ze sobą jeszcze bardziej. Bardziej martwiło go to jak taka niezręczna sytuacja wpłynie na ich prywatne relacje. Najpierw musieliby przecież spędzić razem noc, później wspólnie wychować dziecko. Nie będąc parą czy małżeństwem, ale nie mogąc już powrócić do naturalnej więzi pomiędzy kuzynostwem.
- Na razie proszę Cię tylko o jedno. Zapomnijmy o całej sprawie. Wrócimy do niej kiedy naprawdę wszystko inne się zawali i spali na panewce. Do tego czasu, a mam szczerą nadzieję, że do niego nie dojdzie, pozostańmy dla siebie tym kim jesteśmy.
Rzucenie tego co usłyszała w niepamięć może okazać się niełatwym zadaniem, jednak Dracula liczył na to, że się uda. Nie chciał niszczyć dobrej relacji jaką miał z kuzynką.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Paź 24, 2016 11:04 pm

W takim wieku, jakim jest Kain, wiele wampirów zaczęło myśleć, jakby na ostatnią chwilę, że w końcu powinni się dorobić potomka i to najlepiej syna, by pociągnąć dalej swój ród. Inni stosunkowo wcześniej o tym myśleli i przez kilka wieków, dorabiali się paru swoich następców. Nie zawsze jednak, kończyło się to dobrymi motywami, samego rodzeństwa, kiedy głowy rodu zaczęło brakować.
Wampirzyca uśmiechnęła się na słowa kuzyna, który widać że dobrze znał Naizena. Prawda, nie byłby zachwycony tym pomysłem i tym samym, nikogo by do niczego nie zmuszał. Był inny niż ich ojciec.
- Znasz je. Nie jestem do tego przekonana... Mimo iż ma to parę pozytywnych aspektów, to jednak mam wobec tego obawy.
Przyznała mu swoje zdanie w sprawie jego pomysłu z zostaniem matką jego dziecka. By mu je urodzić.
Kain jednak trochę zmienił obieg swojego pomysłu, informując że to jednak ostateczność. Nadira w tym momencie odetchnęła z ulgą. Większych problemów nie chciała. A już samo wyjaśnianie wszystkiego Naoto, czemu on nie ma taty, gdy był mały, wystarczająco było ciężkie. W końcu prawdę i tak poznał.
- Okey... Choć miałabym nadzieję, że uda Ci się wszystko załatwić tak, że nie będę musiała tego robić. Na poważnie Kain... Nie chcę już więcej dzieci. Trójka mi wystarczy.
Póki są wobec siebie szczerzy, lepiej się zrozumieją. A i on niech ma na uwadze to, że szlachetna swoje już dramatyczne chwile przeszła. Nie chciałaby zapewne kolejnej powtórki. Jedynie tylko Erika wychowała się u boku obojga rodziców. Christian i Naoto, wychowywali się bez jednego rodzica. Nadirze trochę ciężko było sobie wyobrazić wychowywanie dziecka kuzyna i jeszcze kombinować z tłumaczeniami się. Problemem posiadanie nieślubnego dziecka nie było, ale samo mu tłumaczenie, może być chwilami kłopotliwe. Bo fakt - spać, oni razem to nie będą.
Spoglądała uważnie na Kaina, który postanowił rozprostować trochę kości.
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Gru 27, 2016 2:40 pm

Stare wampirzysko jakby już całkowicie zapominając o temacie ich niezbyt przyjemnej rozmowy, uśmiechnęło się szeroko, z błyskiem w lodowatych ślepiach. Wysłuchał wszystkiego co ma do powiedzenia kuzynka po czym westchnął ciężko uznając rozmowę za zakończoną. Przynajmniej na jakiś czas, chociaż miał szczerą nadzieję, że nigdy więcej nie będą zmuszeni do niej powrócić. Teoretycznie było wiele kobiet, które mógłby wybrać na matkę swojego dziedzica, prawda? Właśnie, teoretycznie. Bo jeżeli o to chodziło to białowłosy był bardzo wybredny i doskonale wiedział jakich cech oczekuje od matki swojego dziedzica. Tak czy inaczej na chwilę obecną wyjaśnili sobie wszystko co dotyczyło zagadnienia.
Dracula rozłożył ramiona pokazując krewnej, że chce ją objąć.
- Wybacz, że zamąciłem ci swoimi problemami w głowie. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że żałuję iż w ogóle rozpocząłem tą rozmowę. Trudno, stało się. Zapomnijmy i miejmy nadzieję, że nigdy już nie będziemy musieli do tego wracać. - jeżeli kobieta podejdzie przytuli ją do siebie w geście "pojednania" a jeżeli zdecyduje się pozostać na miejscu, wampir po prostu zaplecie ręce na piersi.
To nieco zabawne, ale w ten czy inny sposób właśnie uświadomił jej, że byłaby idealną kandydatką na matkę i żonę. Mógł tylko żałować, że byli tak blisko spokrewnieni i związani. Stety lub i nie Dracula uważał związki wśród członków bliskiej rodziny za przeciwne wszelkim normom i obyczajom.
Sygnał telefonu rozbrzmiał cicho w kieszeni marynarki. Krwiopijca skrzywił się wyraźnie i przeprosiwszy brunetkę sięgnął po urządzenie. Szybko odczytał wiadomość a jego twarz wskazywała na to, że ma ochotę zgnieść ten kawałek plastiku i elektroniki w ręku. Twarz białowłosego zmieniła się nie do poznania. Stała się ponura, ściągnięta gniewem a oczy lśniły lodem jak nigdy.
- Chętnie bym jeszcze został, siostrzyczko, ale wzywają mnie pilne sprawy. Bardzo pilne. Następnym razem ty musisz odwiedzić mnie w zamku. Do zobaczenia. - pożegnał się dość szybko po czym, czym prędzej skierował swe kroki ku wyjściu z domu kuzynki. Niedbałym macnięciem ręki odpędził sługę, który chciał mu pomóc, czy to otworzyć drzwi czy odprowadzić. Nie miał nastroju.
Minutę, może dwie, zajęło mu opuszczenie posesji Nadiry. Smoliście czarne auto powoli wytoczyło się na drogę a tam ruszyło już z przeraźliwym piskiem opon i rykiem silnika w stronę miasta.

[z/t]

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   

Powrót do góry Go down
 
Dom Nadiry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: