IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Nadiry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Lip 07, 2013 6:11 pm

Najwyraźniej potrafił odegrać odpowiednią rolę przed swoją przyszłą żonę. Dastan zastanawiał się czemu wybrał akurat Yuki. Mało miał kobiet pod ręką? Mógł się ożenić nawet z własną siostrą, ale od matki Dastana powinien trzymać się z daleka. Była to zapewne czysta gra ze strony Ringo. Chciał udać, że jest dżentelmenem, choć w rzeczywistości całkiem zimny drań z niego, który na pewno będzie Yuki zmuszał do współżycia.
Dastan jakoś wątpił w to, aby było to jedynie przywiązanie. Coś takiego można czuć do ukochanego psa, a nie byłej żony. Możliwe, że ją kochał, ale jeszcze nie zrozumiał tego, będąc całkowicie świadomy swojej orientacji. Może jest bi? Ha! To byłoby możliwe, w końcu przez wiele lat żył u boku jednej kobiety i zaspokajał ją, chcąc nie chcą. Może poczuł sympatię, a potem pojawił się pociąg do dotykania piesi czy innych, czulszych miejsc. A tym samym nie znikało jego pożądanie do mężczyzn.
Blondas zmarszczył brwi.
- Szczerze? Ekspertem to ja nie jestem, ale wydaje mi się, że po utracie Yuki podświadomie zdałeś sobie sprawę z uczuć do niej, acz boisz się otwarcie przyznać. Nie zmienia to faktu, że nadal możesz czuć pociąg do mężczyzn. Yuki... ona jest inna. Różni się od wielu kobiet. Temu możesz... reagować tylko na nią.
Podrapał się po głowie nieco zdziwiony własnymi słowami. Sam jakoś nie przykładał wagi do rodziców. Wzięli ślub czy nie, wzięli rozwód czy nie, co go to? Miał kontakt z obojgiem i jemu to wystarczyło.
A potem Naizen wyszedł zapalić papierosa. Może to mu dobrze zrobi. Dawno Dastan go takim nie wiedział. Wyglądał jak chodzący kłębek nerwów.
- Yuki jest słaba i delikatna. Zapewne bała się o swoją reputację, gdyby zwiała stamtąd. Na oczach całej rodziny Ringo. Znasz ją.
Westchnął. Sam nie do końca rozumiał takie postępowanie. Czemu się nie zbuntowała? Czemu nie postawiła na swoim, skoro wcześnie Ringo zdążył już ją zgwałcić, więc wiedziała z kim ma do czynienia.
Pytanie ze strony ciotki go zaskoczyło. Upił kilka łyków z wysokiej szklanki i przeczesał dłonią włosy.
- Na razie mam czas na studia. Myślałem o własnym biznesie. A obecnie planuje małą wycieczkę do Włoch. Na weekend.
Nigdy jeszcze wcześniej nie był nigdzie za granicą, więc nic dziwnego, że go ciągnęła do czegoś nowego. Był też ciekawy jak smakuje Włoszczyzna.

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Lip 09, 2013 7:48 pm

Być może jego orientacja przechodziła małą przemianę z pełnego homoseksualizmu na biseksualizm. Siostra i syn mieli rację. Ma on problem z określeniem uczucia jakim darzy Yuki, a nie przyzna się iż może to być miłość. Wiedział jakie to jest uczucie, więc obecnie to może duża sympatia? Ale na pewno nie odczuł pociągu do dotykania kobiecych części ciała, jak na przykład piersi. Nigdy go do tego nie ciągnęło. Yuki dotykał tylko wtedy, kiedy wspólnie współżyli. Potrafił zaspokoić potrzeby drugiej osoby. Potrafił pomóc innym, ale nie sobie.
Słowa Dastana były co prawda zaskakujące, że tak otwarcie przedstawia swoje spostrzeżenia względem ojca i jego "przywiązania" do byłej żony. Aż Naizen nie był wstanie mu chyba odpowiedzieć, więc postanowił wyjść do ogrodu zapalić. Być może słów mu zbrakło by się wybronić od wypowiedzi Dastana, albo też przyznać racji nie chciał.
Został w ogrodzie wypalając w spokoju papierosa i obserwując bawiące się młode ale duże już szczenięta. Wtem jeden z nich podszedł do niego, powąchał a potem usiadł przed jego osobą, przyglądając się z zaciekawieniem. Przekrzywił lekko głowę jakby czekał na jakąś pieszczotę ze strony wampira. Naizen się uśmiechnął do niego lekko i kucnął głaszcząc go po łebku. Później to już zaczął się z nim bawić, głaszcząc po brzuchu.

_________________

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Lip 09, 2013 8:03 pm

Również i Nadirę Dastan zaskoczył, ale jego spostrzeżenie się jej podobało. Miło że tymi słowami próbował ojcu uświadomić o tym, co on może czuć do wybranej kobiety. Do pewnego czasu był maltretowany przez własnego wuja, który zrobił mu pranie z mózgu i uzależnił od orientacji homoseksualnej. Istniała więc szansa na zmianę tego a Yuki mogła się posłużyć w dobrym kierunku. Mimo iż to Naizen się starał utrzymać swój związek, ona wytrzymała z nim będąc po części podporą. Ale czy tak było, tego Nadira nie wiedziała. Nie rozmawiała za często z Naizenem o jego związku a on nie zwierzał się z tego i nie zdradzał swoich problemów. Będąc pewnie pewnym tego, że sam sobie poradzi. Teraz wychodzi na to, że z ledwością daje radę.
- Tak wiem. W jej przypadku trudno jest odmówić. - Również westchnęła po udzieleniu odpowiedzi bratankowi i zmieniając temat, wysłuchała jego decyzji życia, ciekawa czy obrał sobie jakiś ciekawy kierunek zawodu, tak jak jej syn.
- To ciekawe. Poznanie innych zakątków świata dobrze Ci zrobi. Naoto ze względu na swój kierunek studiów, także dużo podróżuje.
Nie zdziwiło ją, że młodych wampirów kręcą podróże po świecie. Dzięki temu poznają tamtejszych mieszczan oraz poznają kulturę danego kraju. Ich wiedza stanie się w ten sposób bogatsza, niżeli mieliby zakuwać stare księgi.
Zerknęła do ogrodu zauważając że Naizen bawi się z szczeniakiem. Już wiedziała jak mu naprawi nastrój.
- Shika! Xerxes! I Naizen chodź. - Zawołała dwa  szczeniaki, które wbiegły do salonu i podbiegły do swojej właścicielki. Przy okazji także zawołała brata. Jako że pies z którym się bawił, został przez nią zawołany do wnętrza budynku, zmusił blondyna do przerwania zabawy. Oba psy, jak wszystkie pozostałe były tej samej rasy - golden retriever. Wzięła na ręce Xerxesa i podała go Dastanowi.
- Dla Ciebie Dastan. Wabi się Xerxes. Żywiołowy szczeniak i chwilami uparty. Może się dogadacie. A Shika jest dla Ciebie Naizen. Spokojna suczka, przyjaźnie nastawiona do ludzi i wampirów. - Wzięła drugiego szczeniaka i uniosła go w górę do brata, zakładając że nie siadał a stał. Może i Naizen nie przyszedł po psa, ale jakiegoś towarzysza potrzebował.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Lip 10, 2013 2:39 pm

To były jedynie przypuszczenia blondasa, co orientacji jego ojca. Nie wnikał i nie interesował się jego upodobaniami, dopóki nie zacznie to wpływać na losy rodu. Ale jakoś do tej pory radził sobie świetnie, więc nie było niepokojów do obaw.
Mógł sobie dalej wmawiać, że to jedynie sympatia, jeśli czuł się z tym dobrze. Ale po pewnym czasie, będzie jedynie dla niego przeszkodą albo okaże się być za późno. Dastan jedynie westchnął, widząc reakcję ojca. Zapewne nie chciał przyznać przed samym sobą tego, że jego syn ma poniekąd rację. Nie mógł dopuścić do siebie myśli, że możliwe iż czuje coś więcej niż sympatię do Yuki. Blondas jednak nie zamierzał mieszać się w życie rodziców, ani tym bardziej ich swatać. Nie nadawał się na takie rzeczy, skoro sam nie umiał zadbać o swoje życie prywatne pod tym kątem.
- Wychodzę z założenia, że studia to jedynie strata czasu. Uczę się samodzielnie i jest to bardziej owocne. Acz pewnie ze względu na stanowisko ojca, będę musiał mieć ten papier. Obojętne mi, co wybierze.
I tak lubił się uczyć, więc nie ważne czy pośle go na architekturę, prawo, medycynę czy matematykę stosowaną, Dastan zapewne i tak sobie poradzi. Szybko wchłaniał wiedzę, zapewne kolejna cecha dziedziczna po ojcu.
Następnie Nadira zawołała i psy i Naizena, który na pewno się pojawił, skoro siostra go wołała. Sam niegdyś miał taką samą więź z Yvelin, acz obecnie wszystko się posypało.
Blondas spojrzał na psa, którego Nadira chciała mu podarować. Właściwie to już to zrobiła. Spojrzał na Xerxes'a, który do niego podbiegł jakby wyczuwał, że ma nowego pana. Żywiołowy pies na pewno będzie pasował do Dastana.
- Dzięki.
Odpowiedział lekko i tylko na chwilę się uśmiechając. Rzadko to robił. Będzie musiał kupić mu jakąś obrożę i smycz, póki nie nauczy się być posłuszny.
Spojrzał na zegarek w telefonie i westchnął.
- Niedługo mam samolot do Włoch, więc będę się zbierać. Naszą sprawę przełożymy, dopóki nie poczujesz się lepiej.
Oczywiście chodziło mu o Williama. Zapewne ciężko byłoby cokolwiek zrobić będąc w ciąży. Dastan skinął im głową na pożegnanie i opuścił dom z psem.

[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Lip 10, 2013 10:36 pm

Naoto trochę zwlekał zanim pojawił się w okolicy. To nie tak, że nie pamiętał drogi, wręcz znał ją doskonale. Nikt by nie uwierzył, jednak obawiał się spotkania z matką. Tak dawno jej nie widział! Jaka była? Czy się zmieniła? A może to on się zmienił...
Dlatego też najpierw postanowił rozejrzeć się trochę po mieście. Gdy zajrzał do parku, spotkała go niemała niespodzianka. Przyjaźń z dzieciństwa, choćby nie wiem jak dawno zapomniana, nigdy nie zanika. Tak więc odnowił więź, która łączyła go z Yukyuko. Znów stali się przyjaciółmi, póki co. Naoto nie umiał powstrzymać swojego podziwu dla tej młodej kobietki, która to tak wydoroślała. On sam był starszy, jednak w głębi dalej był tym małym i grzecznym chłopcem, łakomym na słodycze.
Tak więc nadszedł ten czas, a wampir znalazł się w pobliżu rodzinnego domu. Chłopak nie był aż tak sentymentalny, jednak widok tego miejsca sprawiał mu przyjemność. Uśmiechnął się w duchu, ciesząc się, że w końcu tutaj wrócił. Podszedł do drzwi i zapukał dwa razy. Stał w ciszy czekają na reakcję domowników. Wciągnął powietrze do płuc wyczuwając zapach osób w środku. Najważniejsze, że Nadria była w domu, to właśnie z nią chciał się zobaczyć. Za pewne po chwili został wpuszczony do środka, tak więc wszedł bez wahania przywołując ten swój chłopięcy uśmiech z dołeczkami w policzkach. Odgarnął białe włosy z oczu i spojrzał na zebranych.
- Wróciłem do domu.
Powiedział, a jego oczy cieszyły się jak on cały.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Lip 10, 2013 11:11 pm

Jak Nadira go zawołała, wrócił zatem do salonu, wcześniej wyrzucając niedopałek ugniatając o wierzch swojej dłoni. Jako że jest wampirem, rana szybko sie mu zagoi a siostrze nie chciał tutaj niczego brudzić. Zgasił w dłoni a wyrzucił do znalezionej popielniczki.
Pamietał jak Dastan mu mówił iz chce psa. Niestety go nie dostał. Być może to był błąd, ale teraz Dastan jest bardziej odpowiedzialny i miał nadzieję, że ten zaopiekuje się dobrze swoim ulubieńcem. Wielkie zaskoczenie spadło na Naizena, kiedy siostra wysunęła przed jego osobę szczeniaka, z którym się wcześniej bawił. Odebrał go od niej nadal nie dowierzając tego co zrobiła. Ale zaraz uśmiechnął się w podziękowaniu.
- Dzięki. Choć nie musiałaś go dawać.
Miała tych psów naprawdę dużo a szkoda je oddawać do schroniska. Zatem przyjął suczkę w swoje ramiona i skinął głową synowi, który już wychodził i wybierał się do Włoch.
- Tylko uważaj na siebie. Miło będzie jak mi dasz znać, kiedy będziesz na miejscu.
Troska ojcowska się mu udzieliła, nie to co Nadirze, która by co chwilę pilnowała swoje dziecko. Znał swojego syna, to wolał mieć pewność że doleci on bez żadnych problemów.
Został przez chwilę sam na sam z Nadirą, wymieniając parę zdań aż przyszedł moment, że się z nią pożegnał. Pukanie zbiegło się w momencie przybycia innego gościa. Już Teiji chciał otworzyć drzwi, lecz Naizen go wyręczył, wychodząc ze szczeniakiem na rękach. Uśmiechnął się na widok siostrzeńca.
- Witaj. - Zrobił mu przejście by chłopak wszedł do środka.
- Ja się zwijam ale mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. Pa.
Dodał i wyszedł zostawiając młodego wampira z jego matką. Trochę problemu było z umiejscowieniem psa na motorze. Zatem Naizen musiał trzymać jedną ręką kierownicę motoru. Telekinezą sobie pomagał, także bez zbędnego problemu odjechał.


[z/t]

_________________

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Lip 10, 2013 11:29 pm

Dastan miał widocznie inne podejście do studiów, jednak w świecie ludzkim, dobrze jak jakieś będzie miał ukończone, a zdobyta z nich wiedza przyda się mu w przyszłości. Bo kto wie czy nie dostanie jakaś kancelarię prawniczą do prowadzenia? Naizen już za jedną odpowiada, ale to za granicą. Pilnuje tylko czy jego poddani wywiązują się należycie ze swojej pracy.
Obaj panowie byli zadowoleni z otrzymanych psów. Wiedziała jakiego komu dać. A że Naizen przybył tu przypadkowo, to i przypadkowo otrzymał drobny upominek o który powinien dbać. z Dastanem była już umówiona, więc on tylko odebrał stworzenie.
Skoro się zbierali to wstała ze swojego miejsca by ich pożegnać. Wiedziała o jakiej sprawie mówił bratanek, że tylko westchnęła z rezygnacją. Właśnie z tej strony nienawidziła ciąży. Nie mogła nic robić i za nic poważniejszego się brać, bowiem narażała nie tylko siebie na niebezpieczeństwo ale także i rozwijające się w swoim łonie dziecko.
Dastan wyszedł. Chwilę po nim i Naizen się zbierał a tu zaraz kolejna niespodzianka. Gdy tylko Naizen wpuścił gościa do środka, Nadira wybiegła na powitanie syna.
- Naoto! - Niemal z tęsknoty rzuciła się mu na szyję by go przytulić, wyściskać i po chwili przyjrzeć. Wyjazd musiał zrobić mu dobrze. Nabrał bardziej męskich rysów, ale dla niej nadal będzie tym małym księciem.
- Jak się cieszę na Twój widok. - Złapała go za rękę i wprowadziła do salonu siadając z nim na kanapie. Co mógł chłopak ujrzeć i matki charakterystycznego? Nieco wypuklejszy brzuszek i obrączka na palcu z pierścionkiem zaręczynowym. To chyba jedyne zmiany jakie mogłyby się w oczy rzucić.
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Lip 10, 2013 11:53 pm

Naoto skinął w podziękowaniu wujkowi i uśmiechnął się na widok słodkiej suczki, która to właśnie opuszczała swój dom, żeby wydorośleć pod opieką Naizena. Chłopiec uwielbiał zwierzęta, oczywiście odziedziczył to po matce, jak i większość cech swojego charakteru, sposobu poruszania i mówienia, pewnie dlatego tak świetnie się dogadywali. Wyglądem przypominał bardziej ojca, ale na ten temat lepiej się nie rozpisywać. Naoto i Ringo byli jak wyrwani z dwóch innych bajek: Książę z baśni dla dzieci, a Ringo z filmu dla dorosłych, najlepiej jakiegoś kryminału albo sado maso. Ich stosunki nie były zbytnio pozytywne, ale może kiedyś? Kto wie...
W końcu Szlachetny znalazł się w środku, a jego oczy potrzebowały kilku mrugnięć, żeby przyzwyczaić się do oświetlenia panującego w pomieszczeniu. Może Szlachetna nie chciała robić ' siary ' synowi, jednak ten podszedł do niej i przytulił ją do siebie. Okazał się trochę wyższy od niej, nawet nie zwrócił na to uwagi, choć przy ich ostatnim spotkaniu to matka górowała nad synem. Od razu omiótł go zapach tak dobrze znany, że aż bolało. Rodzinny uścisk był pełen tęsknoty z obydwu stron. Nadira nie była tylko jego matką, ale także najlepszą przyjaciółką i najwierniejszą towarzyszką.
- Mamo...
Wyszeptał, gdy już w końcu się odsunął, trochę zawstydzony. Przecież nie był już dzieckiem, a prawdziwym nastolatkiem, jednak z niektórych przyzwyczajeń trudno wyrosnąć. Speszył się trochę, jednak szczery uśmiech ponownie zagościł na jego bladej twarzy, gdy Książę przyjrzał się matce. Oczywiście nie uszło jego uwadze kilka znacznych zmian.
- Kto jest tym szczęściarzem?
Zapytał siadając na kanapie i wskazując na błyszczącą obrączkę. Zanim mamusia zdążyła odpowiedzieć, chłopak pochylił się na wysokość jej brzucha. Może i były to dopiero pierwsze miesiące ciąży, jednak bardzo chciał to zrobić! Przyłożył policzek i ucho do jej brzucha, po czym westchnął przeciągle. Wampirzy słuch był na szczęście znacznie lepszy niż ten, który posiadali ludzie. Rozwijający się płód na pewno nadal był malutki, a chłopak cieszył się szczęściem swojej matki.
- Ja też się cieszę, że w końcu mogę Cię zobaczyć. Opowiadaj co jeszcze się zmieniło!
Powiedział z naturalną dla niego ciekawością i w końcu wyprostował się. Oczywiście uprzednio przesunął się, żeby na kanapie znalazło się również miejsce dla Nadiry.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Lip 11, 2013 6:39 pm

Pomieszczenie nie było aż nadto oświetlone. Jeżeli uznajemy że jest wieczór, to światła w większości nadawały półmrocznego klimatu. Jakby paliły się same świece. Widocznie Naoto w miejscu, gdzie do tej pory przebywał, oświetlenie było zupełnie inne i teraz na nowo musi przyzwyczajać swoje oczy.
Nadira nie była matką, która do granic możliwości rozpieszczała swoje dziecko. Ten jeden raz po tak długiej nieobecności syna, musiała go wyściskać z tej tęsknoty. Naoto oczywiście to odwzajemnił. Nie to co jego przyrodni brat Christian, który odnosił się w ten sposób zdziwieniem i chłodem.
Szlachetna przyglądając się swojemu nastoletniemu dziecku, zauważyła że szybko ją przerósł. Co raz bardziej mógł przypominać swojego ojca, przeważnie w młodości, ale nie chciała o tym myśleć. Naoto to Naoto. Wierzyła, że on nigdy nie pójdzie w ślady Ringo. Miała taką cichą nadzieję.
- Nie widziałam się tyle czasu, to się nie dziw. Ale muszę przyznać że wydoroślałeś. Skoro zadbałeś o siebie to i nauczyłeś dzięki temu samodzielności.
O tak. Wyjazd samotny dobrze mu zrobił. Nie dość że uczęszczał do szkół jakie wybrał, to i jeszcze musiał samodzielności się nauczyć. Z pieniędzmi problemu nie było. Nadira już przed jego wyjazdem założyła osobne, drugie konto, gdzie wpłacała pieniądze dla Naoto, aby miał na swoje utrzymanie. Kartę kredytową także podsiadał. Niemal tak samo postąpiła co Naizen z Dastanem. Dzięki temu obaj chłopcy nie narzekali na brak pieniędzy.
Wtem znaleźli się w salonie, do którego Nadira zaciągnęła syna i usiadła z nim na kanapie. Mogła się spodziewać tego pytania z jego strony, ale nie sądziła że tak szybko. Widocznie jest spostrzegawczy. Mimo to i tak zamierzała mu powiedzieć.
- Powinieneś od razu zgadnąć. Kyubi Campbell.
Zdradziła mu imię i nazwisko swojego męża a jego ojczyma. Odpowiedziała oczywiście w momencie, kiedy młody Shiroyama zaczął interesować się jej brzuchem. Przystawił ucho jakby miał nadzieję usłyszeć w nim jakieś życie. Jednak płód dopiero co się rozwijał i nie oddawał jeszcze takich charakterystycznych dźwięków. Na jego czyn się uśmiechnęła i pogładziła syna po głowie.
- Co by tu opowiadać... Poza tym, że masz ojczyma, będziesz miał prawdopodobnie siostrę. - Tu pogładziła się po brzuchu.
- Kyubi jest święcie przekonany że to będzie dziewczynka, nawet jak USG nie wykaże teraz nic.
Pokręciła lekko głową, no ale nie będzie ukrywać, że chciałaby teraz mieć dziewczynkę.
- Poza tym, Twój wujek Naizen jest po rozwodzie. W mieście za dobrze się nie dzieje. Jakaś epidemia szaleje, Samuru stara się siłą utrzymać swoje stanowisko burmistrza a łowcy jak są tak ich też nie ma.
Wzruszyła ramionami i teraz ona postanowiła zadać pytanie:
- Teraz Ty opowiadaj. Jak tam szkoła? Zaliczyłeś wszystko? Zwiedzałeś dużo?
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Lip 12, 2013 12:48 pm

Naoto nie tylko urósł, ale także znacznie wydoroślał. Jak był mały, pomimo wieku, i tak wykazywał cechy osoby odpowiedzialnej, nieco innej od swoich rówieśników. A teraz wszystko to spotęgowało się. W końcu był już starszy. Samotna podróż nauczyła go przede wszystkim radzenia sobie samemu z najprostszymi rzeczami, ale także podczas podejmowania ważnych decyzji. Nadira była dobrą matką, dając synowi wolną rękę, pomogła mu dzięki temu się rozwinąć. Oczywiście wspierała go nie tylko pieniężnie, ale także duchowo. Naoto miał świadomość, że choćby nie wiem co zawsze mógł zwrócić się z prośbą do matki, gdyby coś się wydarzyło. To poczucie dawało mu bezpieczeństwo, dzięki któremu wszelkie troski odchodziły na dalszy plan.
Na wieść matki o nowym małżonku i przyszłej siostrzyczce uśmiechnął się od ucha do ucha. Cieszył się z młodszego rodzeństwa, a możliwość opiekowania się siostrą jeszcze bardziej go radowała. Chłopak był dobry z natury, tak więc na pewno będzie chciał pomóc matce. A co do Kyubiego? Naoto nie znał go od tej strony Casanovy, jednak pamiętał wampira z dzieciństwa. Często grywał na jego gitarze i bardzo go szanował. Uważał, że wybór Nadiry był bardzo słuszny.
- Gratulacje, mamo. Akurat przed przyjściem tutaj spotkałem Kyuko.
Powiedział trochę nieobecnym głosem, jak gdyby odtwarzał całe spotkanie z tą krzykliwą i wesołą wampirzycą, swoją przyrodnią siostrą? Cóż dla wampirów to nie była przeszkoda, a choć Naoto nie zdawał sobie jeszcze z tego sprawy, ta cała jego przyjaciółeczka przypadła mu do gustu.
- Epidemia? To coś groźnego dla nas? Może powinnaś pojechać na wakacje. Nie możemy pozwolić, żeby stało się coś Tobie i małej.
Powiedział poważnym, jak na niego, tonem, nie kryjąc troski, która odmalowała się w jego oczach. Choroby dosięgające wampirów zdumiały chłopaka. Do tej pory nawet nie wiedział o ich istnieniu. Nadira była teraz bardzo delikatna, jak to kobieta w ciąży, powinna zostać otoczona staranną opieką. Oczywiście miała służbę, ale Naoto wolał zająć się nią sam. Już zdecydował, że będzie poświęcał matce więcej czasu i postara się ją wyręczać niemal we wszystkim, żeby tylko była zdrowa.
- Przede wszystkim podróżowałem po Europie: Ateny, Rzym, Florencja, Wenecja i w końcu Paryż. Piękno w czystej postaci! Te budowle, architektura...
Mówił z pasją wypisaną na twarzy. Oczywiście uczęszczał do szkół, uczył się różnych języków, ale to architektura była jego powołaniem, więc nic dziwnego, że w największy zachwyt wprawiały go najsłynniejsze budowle świata. Najwięcej czasu spędził we Francji, ze względu na język czy też inne wampiry, które zdążył tam poznać i z którymi świetnie się dogadywał.
- Potrzebujesz czegoś? Zrobić Ci herbaty? A może jesteś głodna to przyniosę krew.
Zapytał wstając z kanapy i spoglądając niebieskimi tęczówkami w tak samo intensywne, matczyne.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Lip 13, 2013 11:33 am

Nadira wiedziała, kiedy może pozwolić Naoto wyruszyć za granicę by zwiedził kilka wybranych sobie miejsc. Nie trzymała go w zamknięciu jak to się zdarzało w przypadku Dastana. Mimo pierwszego samodzielnego wychowania własnego dziecka, musiała przyznać, że jednak jest wstanie tego dokonać, by syn darzył ją szacunkiem i nie wyklinał za jakieś zakazy jak to spotyka inne dzieci. A jako że wychowywał się bez ojca, musiała dawać taki przykład, by chodź na jednym, jedyny rodzicu mógł polegać.
Cieszyła się że poradził sobie doskonale. Świadczyło o tym że trafił do domu i jeszcze nie wyglądał źle a wręcz anielsko. Przystojny, zadbany i porządnie ubrany.
- To fajnie że się spotkaliście. Nie pogniewała się za ten Twój wyjazd? - Pociągnęła trochę ten temat, ciekawa jak wampirzyca zareagowała na jego nieobecność, choć szczerze to mimo iż się obie widywały, to młoda nie pytała ani razu o Naoto. Może była tak zła by o nim nawet nie myśleć? Nie wiadomo.
- Nie wiem. Wiem tyle to pieprzą w mediach i prasie. Jednak opisywane przez medyków skutki na wybranych osobach, stwierdzić mogę że dla jednej rasy stanowi to poważne zagrożenie.
O wampirach jawnie nie było. Opisany wręcz przypadek nagłego zgonu wampira, który starł się pierwszą ofiarą zarażonego jakimś wirusem, ludzie opisywali jako "wybrane" organizmy, co obecnie można stwierdzić, że nie wiadomo o jaką rasę chodzi. Ale skoro w szpitalach, w łózkach zastawali prochy, to zapewne wampirom wirus grozi najbardziej. Martwić syna nie chciała. Ale jego propozycja jakoś nie przekonała ją do opuszczenia wioski. Tutaj przecież jest bezpieczniej.
- Wioska leży dalej od miasta. Wątpię by choroba się aż tutaj dostała. - Chciała go uspokoić, że nie ma powodu do paniki ani natychmiastowego wyjazdu.
Wysłuchała jego krótkiej opowieści jakie miasta zwiedził. I miło, że trafił na takie bardzo zabytkowe. Mógłby jeszcze Holandię odwiedzić. Ze słyszenia wiedziała, że tam panuje nowoczesna architektura, byleby tylko nie wchodzić na aleję "czerwonych latarni". Tam to lepiej Kyubiego nie wpuszczać. Całe zycie by tam chyba spędził chodząc od budynku do budynku.
- Zdjęcia jakieś porobiłeś? Jak już Cię nosi do kuchni to możesz mi coś przynieść.
Jego rozumiała, że jest po podróży i zechce się czegoś napić, zaspokoić głód. Z drugiej strony jakby się zastanowić, dostrzegła z nim chęć pomocy i pewnej opieki. Być może jego wsparcie się jej przyda. Nadal nie mogła nacieszyć oczu widokiem syna, że już wrócił. Czuła się tak wielce szczęśliwa jak nigdy. Opłacało się widocznie przecierpieć wydarzenia z przeszłości, by teraz w nagrodę otrzymać to co ma.
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Lip 14, 2013 11:04 am

Cóż Yukyuko nie była zachwycona nagłym i niespodziewanym zniknięciem Naoto, to oczywiste. Pomarudziła, pokrzyczała i pozłościła się, ba, nawet udała, że się obraża, ale jednak bardzo cieszyła się z widoku przyjaciela. Chłopak cieszył się, że to właśnie za Kybiego wyszła mama, właśnie ze względu na Kyuko, której na pewno przyda się taka cudowna macocha na jaką nadawała się tylko Nadira. Ciężkie zadanie przed nią, bo każdy wie, że ciężko wychowywać własne dzieci, a co dopiero zajmowanie się cudzymi. Ale Nadi sobie poradzi, Naoto nie musiał się o to martwić.
- Z początku trochę, ale bardzo ucieszyła się z mojego powrotu. Może spotkamy się kiedyś, we czwórkę?
Chłopak uśmiechnął się na wspomnienie ucieszonej buźki kolorowookiej. Zastanawiał się przez chwilę, czy wrócił na stałe. Na pewno będzie jeszcze chciał podróżować, w końcu świat był taki wielki! Jednak póki co ledwo wrócił do domu, więc posiedzi tutaj jakiś czas, raczej dłuższy niż krótszy.
- Trzeba uważać. Ten świat staje do góry nogami.
Powiedział wzruszając ramionami. Taka prawda. Kiedyś chyba nie było takiego czegoś jak ta cała Szara Policja, o której przeczytał z nagłówka jakiejś gazety na wystawie, czy też epidemia wampirów, które przecież powinny być odporne na tego typu sprawy. Ale się porobiło. Naoto miał tylko nadzieję, że nie ucierpi żadna z bliskich mu osób.
- Mnóstwo zdjęć! Pokażę Ci je wszystkie!
Zachwycił się, jak gdyby nadal był małym chłopcem. Naoto był zapalonym fotografem. Nie odmówiłby sobie szczegółowych zdjęć wszystkiego co było według niego interesujące. W końcu wstał z uśmiechem ruszył do kuchni. Przyjemnie było ponownie przechadzać się tymi samymi ścieżkami jak w dzieciństwie, jednak wtedy wszystko wydawało się takie duże i tajemnicze, a teraz? Wyciągnął z lodówki woreczek z krwią (jeśli takowy był) jak nie to zadowolił się tabletkami. Chłopak nie miał problemu z syntetykami, w końcu nikogo by nie ugryzł, nie bez chęci i pozwolenia. A dla Nadiry zaparzył herbatę. Mimo że dla wampirów najprzyjemniejsza była krew, to przecież zwykłe pordukty spożywcze również mogły być przyjemne. Tak więc wrócił za kilka chwil z dwoma kubkami, jeden podając Nadirze.
- A co u Dastana? Chyba czuję jego zapach.
Powiedział rozglądając się po pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Lip 14, 2013 9:22 pm

- Byłoby fajnie, ale obawiam się że Twój ojczym posiada niejedną córkę. Yukyuko nie jest jego jedyną.
Dobrze by było, gdyby o tym Naoto też wiedział. Czyli że nie ma jednej przybranej siostry ale kilka. Gdzie to jedna z nich jest adoptowanym człowiekiem. Inna zaś przyleciała go uświadomić o swoim istnieniu, ale o tym jeszcze szlachetnej nie powiedział, nie mając żadnej pewności czy to prawda. Także opiekowanie się więcej niż jednym, czy dwoma dziećmi to jest lada wyzwanie.
Cieszyła się iż spotkanie Yukyuko i Naoto przebiegło tak jakby tego oboje chcieli. Oczywistym było, że młoda wampirzyca się na niego trochę będzie gniewała, ale miło że nadal są przyjaciółmi.
Odprowadziła jasnowłosego zmierzającego do kuchni by przygotować napoje. Teiji zawsze starał się o zapasy krwi, uzupełniając nią połowę lodówki. Dzięki temu szlachetna nie mieszała się i nie atakowała ludzi na mieście jak to robiła będąc w wieku syna i później.
Gdy Naoto wrócił, odebrała od niego kubek słysząc zadane pytanie.
- Był tutaj. Umówił się na odebranie szczeniaka. Podczas Twojej nieobecności Ashe urodziła cztery młode i nie miałam co z nimi zrobić. A do schroniska szkoda je dać. Więc dałam je swojemu bratu i Dastanowi. Pozostały dwa i myślę czy jednego nie dać Sophie.
Za dużo zwierząt nie mogła tutaj trzymać. Cztery' psy plus panda wielka były już wystarczające. A teraz zostały jeszcze dwa duże szczeniaki do oddania w dobre ręce.
- A Dastan sobie jakoś radzi. Leciał do Włoch chyba wakacyjnie.
Jeszcze nikt z nich nie wiedział, że Dastan doleciał na miejsce, ale w fatalnym stanie wydobyto jego ciało z wraku samolotu. A telewizor był wyłączony.
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Lip 15, 2013 11:57 pm

Jego brwi uniosły się w niemałym zaskoczeniu. Nigdy nie słyszał o innych córkach Kyubiego, a z tego co powiedziała Nadira wychodzi, że jest ich całkiem sporo. Kto by się spodziewał? Pewnie dla większości świata to nic nowego, jednak Naoto nie znal tej mrocznej strony nowego ojczyma i wcale nie chciał poznać - dla własnego dobra. W końcu jego czysta jak łza dusza mogła tego nie wytrzymać.
- Tak masz racje, powinny znaleźć dobry i kochający dom.
Powiedział tęsknie myśląc o dzieciństwie, kiedy to sam opiekował się zwierzętami wraz z matką. To ona wszczepiła w niego miłość do nich i odpowiedzialność podczas zajmowania się nimi. Była to zabawa połączona z nauką. Najlepsza rzecz na jaką może zasłużyć dziecko. Chłopak upił kilka sporych łyków czerwonego płynu uśmiechając się lekko.
- Na pewno mu się tam spodoba.
Stwierdził pewnym siebie głosem. W końcu Włochy były pięknym krajem, idealnym na odpoczynek. Miał nadzieję, że kuzyn dobrze wykorzysta tam wolny czas. Naoto sam nie wiedział, dlaczego zapytał o Dastana. Czy tylko dlatego, że wyczuł jego zapach, czy może z jakiegoś innego powodu? Cóż byli całkowicie inni, nawet jeśli byli rodziną. Dwa przeciwne charaktery, ale może właśnie dzięki temu będą w stanie kiedyś się zaprzyjaźnić? Chłopiec szczerze na to liczył.
Przez chwile milczał wpatrując się w do polowy pełne naczynie, aż w końcu zwrócił swoje spojrzenie intensywnych, niebieskich tęczówek na matkę. Wziął głęboki oddech i uśmiechnął się blado.
- A co u ojca?
Zapytał cicho. To słowo obco brzmiało w jego ustach, jednak w końcu to pytanie musiało paść. Lepiej teraz niż kiedyś w innych, może gorszych okolicznościach. Może i Ringo nie poczuwał się do odpowiedzialności nad wychowaniem syna (tak było lepiej dla obydwu stron), jednak wciąż był ojcem Naoto i zmienić tego już nie mógł.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Lip 16, 2013 5:53 pm

Dla Nadiry była to sama przyjemność opiekować się zwierzętami i posiadać je nawet w swoim domu. Wielką i chyba najbardziej zaskakującą i uszczęśliwiającą niespodzianką było otrzymanie małej pandy wielkiej. Ten prezent od Kyubiego był na prawdę kosztowny i musiała przyznać, że wtedy przeszedł samego siebie. Że dopiero teraz zdecydowali się być razem. Jak na razie nie żałuje tego wyboru, ale wszystko okaże się w przyszłości.
- Znajdą. Naizen i Dastan mieszkają w zamku to i psy będą się widziały.
Mówiła o tym zamku w górach. Naoto powinien go pamiętać, bowiem jako dziecko był zabierany do rodziców Nadiry.
- Aż ciekawe czy Wenecję też zaliczy przy okazji.
To miasto wspominała bardzo dobrze. Dużo się tam przyjemnych i zaskakujących elementów wydarzyło. Choćby ten most nie mogła zapomnieć. Gdyby się założyła z Kyubim, zapewne by przegrała zakład. Albo to "magia" tego mostu wzmocniła ich związek, albo los pokierował ich uczuciami w taki sposób, by się połączyli. A teraz? Potomka mają w drodze.
Na pytanie o Ringo, Nadira spoważniała, trzymając kubek z herbata, z którego zaraz upiła parę łyków.
- Nie wiem. Nie mam z nim kontaktu i nie chcę mieć.
Temat być może dla nich obu trudny, ale rozumiała że chłopak mógł chcieć wiedzieć co ojciec porabia. Upiła herbatę do końca i wstała by rozprostować kości.
- Kazać Teiji'emu zanieść Twój bagaż i przygotować pokój? Pewnie zmęczony jesteś podróżą.
Zmiana tematu. Ale też chciała dla synka dobrze. W końcu mogła się na nowo nacieszyć jego obecnością. Uśmiechnęła też lekko w jego stronę, chcąc pewnie pokazać, że jego pytanie o ojca nie zepsuło jej nastroju.
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Lip 17, 2013 9:12 pm

Cóż wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, a dom był tam gdzie rodzina. Naoto przekonał się o tym na własnej skórze, dlatego też cieszył się, że dwa szczeniaki spędzą resztę życia razem w jednym zamku. Miał też nadzieję, że nowi właściciele czasami przyprowadzą ich tutaj. Takie małe spotkania rodzinne były czymś naprawdę miłym, przynajmniej według Księcia. Mógł wtedy nacieszyć się nimi wszystkimi w jednym pomieszczeniu. Tak, zamek przywoływał mnóstwo wspomnień. Naoto dobrze pamiętał swoich dziadków, w końcu miał wampirzą pamieć, o wiele lepszą niż ta ludzka. Za niedługo będzie musiał wybrać się do dziadków, w końcu wypadało, jak i chłopiec sam tego chciał.
Naoto skulił się lekko, na słowa Nadiry o Ringo. Wiedział, że miała rację, mimo wszystko nie umiał się powstrzymać. Spojrzał na nią oczami pełnymi troski i skruchy.
- Przepraszam, nie poruszajmy tego tematu więcej.
Powiedział cicho i przez kilka chwil się nie odzywał, jednak gdy jego matka wspomniała jo ego bagażach, chłopak w mgnieniu oka zapomniał o ojcu i całej tej nieprzyjemnej części rozmowy.
- Dziękuję mamo, byłoby wspaniale.
Odparł uśmiechając się wesoło od ucha do ucha. Upił kilka łyków krwi i odstawił szklankę na stolik. Kilka chwil wyglądał, jak gdyby zastanawiał się nad czymś bardzo mocno. Wziął kilka głębszych wdechów, a jego policzki zaróżowiły się lekko. Wyglądał teraz jak bezbronny, mały chłopiec.
- Mamo? Wiesz... Bo ja znalazłem dwie dziewczyny, które zechciały mi pomagać... Miałabyś coś przeciwko temu, żeby czasem tu przychodziły?
Powiedział jednym tchem stanowczo za szybko, żeby cokolwiek z tego zrozumieć, miejmy nadzieję, że Nadira się jakoś połapie. Mowa oczywiście o Delorie i Natashy, o dziewczynach, które obiecały mu służyć i umilać czas, bo Naoś był raczej miłym i przyjacielskim dźentelmenem, więc nie dałby kobietom się przepracowywać.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Lip 17, 2013 9:31 pm

Jeżeli będzie im się chciał targać owe szczeniaki, gdy jeszcze dorosną, do tego miejsca, to racja że byłoby fajnie. Ale nic nie wiadomo, jak by się tutaj zaaklimatyzowały. Naizen i Dastan wychować je mogą na swoich zasadach. A wiadomo że każdy z nich jest inny. Oboje może spokojni, ale posiadali cechy ich bardzo różniące.
- W porządku. Nie dziwi mnie to że o niego pytasz. Ale nie chciałabym o nim mówić.
Naoto powinien dobrze wiedzieć dlaczego. Wiedział iż jego ojciec wykorzystał mu matkę by go spłodzić, choć wyszło to zupełnie przypadkowo. A i tak Naoto wdzięczny miał co być, że Nadira zdecydowała się wydać go na świat by go poznał niżeli w sobie zabijać. Bo to syn gwałciciela. Za żadne skarby nie odda go rodzinie Kuroiaishita. Za nic w świecie. Chyba że po swojej śmierci... Na to już wtedy wpływu mieć nie będzie.
Skoro chłopak się rozpromienił na jej propozycję, sama się także uśmiechnęła.
- Teiji! - Zawołała lokaja, spoglądając w stronę wejścia do salonu. Wampir się pojawił, gotów na polecenia.
- Zanieś bagaże Naoto i przygotuj mu pokój, tak by mógł udać się odpocząć.
Lokaj skinął głową w zrozumieniu polecenia i zabrał bagaże udając się na piętro. W tym czasie Naoto nad czymś rozmyślał i gdy tylko zwrócił się do szlachetnej, ta swoją uwagę przeniosła na pociechę.
- Co to za dziewczyny? - Spytała, woląc wiedzieć czy to ludzkie istoty czy wampirzyce. I do czego miałyby mu pomagać? Zabraniać mu nic nie będzie, ale coś więcej przydałoby się aby chłopak zdradził.
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Lip 18, 2013 3:02 pm

Naoto nie wiedział, czemu tak denerwował się przy rozmowie z matką akurat na ten temat. W końcu większość wampirów krwi szlachetnej miało własną służbę, więc czemu było mu z tego powodu wstyd?
- To dwie ludzkie dziewczyny. Będą robić to, co kiedyś robiła dla mnie Acantha.
Wydukał w końcu siląc się na delikatny uśmiech. Wiedział, że póki mieszka z matką może skorzystać z pomocy jej służby, jednak dobrze jest mieć też własną, prawda? Wpadł na genialny pomysł. Będzie musiał zadzwonić do Natashy i wybrać się razem z nią na zakupy. Przecież jest winien matce prezent ślubny! Tak, uczyni to jak najprędzej, jednak wtedy, kiedy będzie już sam. W końcu powinna być to niespodzianka.
- Mamo myślisz, że powinienem zapisać się do Akademii Cross?
Zapytał z ciekawością. Oczywiście pobierał różne nauki i uczył się bardzo pilnie - w końcu to Naoto. Może za jakiś czas mógłby pójść na studia? Choć Akademia wydawała się mu również całkiem atrakcyjnym miejscem, sprzyjającym młodym wampirom. Decyzja należała do Nadiry.
Chłopak wstał i skinieniem głowy podziękował Teiji'emu. Miał wielką ochotę wziąć prysznic i przebrać się w nowe, czyste ubrania.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Lip 18, 2013 6:39 pm

A więc uczynił dwie dziewczyny ludzkie swoimi służkami, lecz nie z przemiany ale być może z przysięgi. Zabraniać mu sprowadzania kogokolwiek nie zamierzała. Posiadanie własnej służby to też dla niego lekcja, jak się z nimi obchodzić. To także nauczy go podejmowania decyzji, wydawania poleceń i zmuszanie słabszych do wykonywania tego czego Dastan sobie zażąda.
- Nie mam nic przeciwko. Mogą tu przychodzić ale Ty za nie będziesz odpowiadał.
Uśmiechnęła się do niego ciepło, nie mając nic przeciwko temu, aby sprowadzał tutaj swoje służki. Byleby nie z dziesięć. Wtedy to niech poszuka jakiegoś szałasu i tam niech je trzyma. No ale liczyła że jest on bardziej wyrozumiały i potrafi dobierać sobie osoby.
- Decyzja należy do Ciebie. Ja Cię nie zmuszam ani nie nalegam. Do jakiej szkoły się udasz, jest Twoim wyborem. Tylko pamiętaj, że w ciągu swojego życia, według tradycji rodzinnej, jakieś doświadczenie z dziedziny prawa musisz mieć.
Nie ponaglała. Decyzję odnośnie doboru sobie szkoły pozostawiała synowi. Jeżeli będzie chciał iść do Akademii Cross, proszę bardzo. Jedynie da mu wskazówki na co powinien tam uważać, żeby komuś nie podpaść.
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Lip 19, 2013 6:15 pm

Naoto, mimo młodego wieku, był osobą jak najbardziej odpowiedzialną, o to akurat mama nie musiała się martwić. Potrafił doskonale o siebie zadbać, jak i o innych. Chłopak nie miał mani wyższości, uważał ludzi za równych wampirom, więc traktował służki z należytym szacunkiem, jakim trzeba obdarowywać kobiety. Natasha i Delorie były mu potrzebne do takich prostych rzeczy. Jak na przykład wysłuchanie jego problemów, przetrzymanie tajemnicy, czy też pomoc w zakupach - w końcu były to dziewczyny. Naoś traktował je bardziej, jak przyjaciółki niż służące.
- Dobrze.
Powiedział uśmiechając się wesoło, co nadawało mu jeszcze bardziej chłopięcy wygląd. Chłopak był niezdecydowany, jednak wiedział, że coś postanowić musi. Nadira miała rację, tradycję rodzinną trzeba podtrzymać, a Naoto oczywiście zamierzał to zrobić. Tak więc zabranie się za studiowanie prawa byłoby najlepszym wyjściem. Jednak większość swojego życia pobierał indywidualne nauczanie, to samo tyczy się jego wyjazdu. Nigdy nie chodził do liceum, wolał uczyć się sam pod pilnym okiem nauczyciela, czy to stanowi jakąś przeszkodę?
- Tak więc od razu powinienem się tym zająć. Prawo wydaje się ciekawe i chętnie będę się go uczył.
Powiedział, choć w głębi duszy marzył o architekturze. Jednak nie ma co się martwić. Życie wampira jest bardzo długie, tak więc ma na to sporo czasu. Najpierw obowiązki, a potem przyjemność.
- Myślisz, że zostałbym przyjęty na podstawie ocen wystawionych przez moich nauczycieli?
Zapytał zastanawiając się nad tym. Może i był jeszcze młody, jednak wampiry dorastały znacznie szybciej, a Naoto i tak dorósł jeszcze szybciej niż jego rówieśnicy.
To co powiedziała mama zadecydowało o jego przyszłości lub też jeszcze wrócą do tej rozmowy. Póki co jednak chłopak był bardzo zmęczony. Przepraszając swoją rodzicielkę udał się pod prysznic, przebrał w czyste cichy, przekąsił coś i poszedł pochodzić po ogrodzie, a potem? Pewnie udał się na spotkanie z Natashą, albo kimś innym...

zt
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Lip 19, 2013 11:01 pm

Miło było wiedzieć, że syn jest już samodzielny i odpowiedzialny. A ten jego uśmiech nie tylko to potwierdzał, ale i cieszył szlachetną, że jest on szczęśliwy. Tak, przez swoje dotychczasowe życie przypomniała sobie jak wielkim darem jest sam uśmiech. Ile on szczęścia i radości może przynosić. Nawet wampirom. A oni przecież też uczą się od ludzi niektórych cech.
- Możesz tym zając się później. Nie musisz teraz. - Nie ponaglała, ale jeżeli taka była jego wola, to ją uszanuje. Studia na wampira czekają zawsze. Nie problem dla nich sfałszować dokumenty lub tak jak ludzie, chodzić na zaoczne i zdawać w trybie przyspieszonym. Decyzję i tak pozostawiała synkowi, wiedząc iż jego zamiłowaniem jest architektura. Tak jak dla niej sztuka.
- Oczywiście. Dyrektor w tej kwestii jest wyrozumiały. Mnie przyjmował inny. Ten obecny podobno jest łagodniejszy.
Naoto może mieć wiele szczęścia udając do Kaiena z dokumentami i prośbą o przyjęcie do szkoły. Nadira co prawda problemu takowego nie miała, ale ją wtedy przyjmował Edward Mortis. Niby z początku wydawał się być okey, to jednak sprawiał wrażenie potwora. I tak też było. Była świadkiem wielu scen z jego udziałem. A nawet otrzymała karę od samego dyrektora. Kto wie czy cały pobyt w tej akademii czegoś jej nie nauczył. Choćby tego, że przestała już mordować jak kiedyś i nabrała niego innego podejścia do rasy ludzkiej.
Naoto udał się do siebie by odpocząć i odświeżyć. Wtedy Nadira zajrzała do swoich zwierząt, potem udała do siebie by odpocząć.
Dni mijały a jej brzuszek powoli się powiększał.
Gdy Naoto wyszedł na miasto, szlachetna siedziała w salonie przeglądając dokumenty związane z teatrem i zestawieniem spektakli na kolejne miesiące, mając okulary na nosie już tak z przyzwyczajenia.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Lip 20, 2013 7:43 pm

Kyubi wciąż cieszył się swoją przepustką. Widać kapitan miał dość długi wypad poza bazę wojskową, przy czym Kyubi oczywiście nie miał żadnych pretensji. Zdąży jeszcze odwiedzić swoją żonę, pomarudzić trochę i sprawdzić jak się czuje. Nie zamierzał stracić kolejnego dzieciaka. Miał w nosie, że w sumie to dziecko powinno być jego następcą, nie było to w tej chwili najważniejsze. Miał wampir traumę spowodowaną przez Katherine. Może była to wina tego, że była człowiekiem i jako wampirzyca wciąż miała jakieś ludzkie problemy? Nie miał pojęcia. W każdym razie od tamtego zdarzenia minęły wieki, a przynajmniej tak się jemu zdawało. W tej chwili nie było to już ważne, acz spotkał na swej drodze łowczynię, tak złudnie do niej podobną. Otrząsnął się z tych myśli i udał spacerem do Nadiry. Nie spieszyło mu się, samochód stał w centrum, zapewne pod apartamentowcem Isao, musiał się udać na piechotę. Mógł użyć teleportu, ale w wojsku zdążył się od niego odzwyczaić, więc nie chciał znów z niego korzystać, by zaraz zostać od niego odseparowanym.
Po jakichś dwóch czy trzech godzinach, dotarł do wioski i dalej trafił już bez problemów do domu żony. Powinni wreszcie obejrzeć ten nowy dom przy plaży, nad morzem, który tak się spodobał szlachetnej.
Przekroczył bramę do posiadłości Nadiry, otwierając ją z cichym jękiem. Podszedł do drzwi powoli, jakby chciał zapukać, ale się rozmyślił. Jakby nie patrzeć był u siebie, nie musiał pukać, a najwyżej dostanie opierdol od szlachetnej za brak wychowania. Utorował sobie przejście, przekraczając próg. Od razu wyczuł zapach Naoto. Wrócił? Tym lepiej, Nadira tęskniła za synem, którego nawet nie było na ślubie. Może teraz wszystko mu już wyjaśniła?
Kyubi wszedł do salonu, zdejmując wcześniej swoje buciory. Nadira siedziała zapewne na kanapie, więc wampir zaszedł ją od tyłu i złożył na szyi szlachetnej pocałunek, dłonie zaś kładąc na brzuchu.
- Jak się czujecie?
Wymruczał do ucha szlachetnej, zaraz je skubiąc i ssąc.
- To zdjęcie... powinnaś częściej mi takie przesyłać.
Drażnił się z nią, wodząc delikatnie po jej brzuchu. Ciekawe czy ich dziecko da o sobie w jakiś sposób znać.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Lip 20, 2013 10:06 pm

Szlachetna nie miała nic przeciwko wejściu Kyubiego, jakoby mieszkał sobie tutaj u niej. W końcu są małżeństwem więc po co miałaby się na niego wściekać? Teiji'ego już powiedziała, by nie wkurzał się czasem, gdyby Kyubi nagle i niespodziewanie pojawił w tym domu.
Siedząc sobie na kanapie, przeglądała papiery analizując, układając, przepisując i podpisując co gdzie trzeba było. Wzięła sobie trochę roboty do domu by Dorian ciągle wszystkiego nie robił i ona nie olewała sobie pracy. A że zaczęło się jej nudzić, to znalazła sobie teraz zajęcie. Najgorszy okres podczas ciąży, że nie można wielu rzeczy robić, jakich by się chciało.
Wyczuła obecność Kyubiego, co tylko się uśmiechnęła lekko. Pracy swojej nie przerywała, wiedząc że on do niej podejdzie. Inaczej być nie mogło. Poczuła jego pocałunek na szyi oraz dłonie na jej brzuchu. A pytanie jakie zadał wręcz ją trochę bawiło. To dlatego, że rzekł w liczbie mnogiej.
- Wspaniale. - Odpowiedziała mu od razu i zaśmiała się cicho na jego kolejne słowa, odkładając trzymane w dłoni papiery na swoje kolana. Bokiem spojrzała na jego twarz.
- Jak będziesz grzeczny to będę przesyłać. - I dała mu buziaka w usta. Jeszcze było za wcześnie by dziecko w jakiś sposób dawało o sobie znać, rozwijając się w brzuchu szlachetnej, ale gdzieś za około kolejnego miesiąca jakieś ruchy powinna odczuwać.
- Jak było tam gdzie byłeś?
Dokładnie nie wiedziała gdzie był, tylko tyle że na jakimś poligonie. Tak nagle wyjechał a ona zaczynała tęsknić, więc wysłała mu to interesujące zdjęcie, które być może zaowocowało jego przyspieszonym powrotem.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Lip 21, 2013 8:57 pm

Skoro powiadomiła już swoją służbę o tym, że Kyubi może przychodzić do Nadiry kiedy tylko chce i wchodzić jakby był u siebie w domu, to już połowa sukcesu. Czekało ich jednak najcięższe zadania. Powiadomienie własnych rodzin. Jeśli chodzi o ojca Kyubiego to nie powinno być żadnych problemów. W końcu sam ożenił się z wampirzycą niższej krwi, więc raczej nie powinno być problemów, skoro wampir ożenił się z wampirzycą wyższej krwi. Znacznie gorzej było z Victorem, różnie mogło się to skończyć, a to, że oba rody były powiązane więzami krwi mogło jedynie stanowić problem i to nie mały.
Kyubi nie znosił papierkowej roboty. Doskonale zdawał sobie sprawy, że była to bardzo żmudna i nudna robota, przez którą trzeba było przebrnąć, inaczej można dalej w tkwić. Kyubi wolał nie wręczać komuś innemu swoich zleceń, musiał zająć się nimi własnoręcznie. Nawet jeśli chodziło o klub, także wolał siętym zająć. Nie ufał swoim zastępcą na tyle, by powierzyć im tak ważne dokumenty, szczególnie te dotyczące finansów. Jako prawnik przeprowadził wiele takich rozpraw w sądzie.
Była pewna swojego, skoro nawet nie przerwała swojej pracy. Inaczej być nie mogło, tak? No nic, wampir już przyssał się do skóry wampirzycy, badając ją, pieszcząc, całując. Normalnie nie potrafił oderwać od niej warg i dłoni. Czy zdawała sobie sprawę, że w obecnym stanie była najbardziej wrażliwa w pewnych, kobiecych miejscach?
Cieszył się, że czuli się dobrze. Oczywiście, że użył liczby mnogiej, w końcu wampirzyca nosiła pod sobą dziecko. Ich dziecko.
- Wyczuwam Naoto. Wrócił? Pogadaliście i wyjaśniłaś mu wszystko?
Zaptał przechodząc teraz tak, że był przed wampirzycą. Ukucnął przed nią, rozszerzając jej nogi. Umościł się między nimi, dłońmi wodząc po zewnętrznej stronie ud szlachetnej, głowę zaś opierając o jej brzuch. Dłońmi wodził po nogach, zahaczając już o linię majtek szlachetnej.
- Ja zawsze jestem grzeczny.
Ukąsił ją deliatnie w okolicy pępka, trochę jakby zadziornie.
Kiedy spytała o poligon, wampir na chwilę zdrętwiał. Przetarł dłonią czoło i zaczesał długie włosy ręką.
- Ciężko. Mimo, że są ochronne bariery przed słońcem, to bardzo wyczerpujące dla wampirów. Za dnia powinniśmy być martwi.
Nawet on sam nie wiedział, gdzie dokładnie znajdował się poligon. Była to jedna, wielka tajemnica. Stwierdził zmęczony, dłońmi znów zaczynając swoją wędrówkę. Zanurzył głowę pod sukienkę szlachetnej, dobierając się do jej majtek. Zanurzył językiem, odnajdują jej najwrażliwsze miejsce, po czym zaczął delikatny masaż językiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Lip 22, 2013 9:52 am

Służba w większości do gadania nic nie ma a tylko zgadza sie na to, co przedstawi im Pan. Doradzić coś oczywiście mogą, ale nie ignorować i sprzeciwiać się. W przypadku powiadomienia rodziny jest problem tylko w przypadku ojca szlachetnej. Nie wiadomo jak on zareaguje na Kyubiego, jako członka rodziny i męża swojej córki a nawet faktu iż po raz kolejny zostanie dziadkiem. Tego spotkania szlachetna się nieco obawiała, nawet jeżeli w rodzeństwie i Kyubim ma wsparcie, być może nawet i u matki. Przewaga byłaby wtedy większa i ojciec musiałby się z tym faktem pogodzić.
Nadira jakoś nie narzekała na papierkową robotę, bo i tak wiele jej nie miała. Większość zostawiała Dorianowi jako oddanemu nie tylko słudze rodziny ale i przyjacielowi. Dzięki niemu teatr jeszcze się rozwija i funkcjonuje.
Kyubi nie mógł się od niej teraz odkleić, co wywnioskować można iż bardzo się stęsknił a zdjęcie jakie mu wysłała, wzmocniło u niego chęć zobaczenia i dotknięcia ciała. Musi to znieść nawet jak nie miała ochoty na igraszki. W końcu takiego męża wybrała. A wolałaby już jakby ją macał niżeli inną kobietę. Czy zdawała sobie sprawię o wrażliwości w niektórych miejscach w tym stanie? Raczej nie. Odkąd bywała w ciąży, takiego zbliżenia nie miała. Ethan pilnował ją na dystans, jedynie pozwalając siedzieć sobie na kolanach i gładząc jej brzuch. Dla niego bardziej liczyło się dobro dziecka, które mu nosiła. W przypadku Naoto to wiadomo, że nie miał kto jej przytulać i tak pieścić jak Kyubi. Być może Kyubi będzie zdziwiony jej reakcją, albo też i będzie wyrozumiały.
- Tak. Wrócił. Wyjaśniłam mu i nie miał żadnych pretensji a wręcz cieszył się.
Z rozmowy z synem wynikało, że zaakceptował Kyubiego jako ojczyma. Ten pobyt w czwórkę w Wenecji pozwolił im się ze sobą poznać a teraz mogliby przecież odnowić znajomość. Teraz jednak chłopak wyszedł, zapewne na spacer albo odwiedzić swoje służki.
Zaśmiała się pod nosem na jego odpowiedź i pokręciła głową. Ach ten jej Kyubi. Zawsze jest grzeczny. No ale codziennie mu zdjęć nie będzie wysyłać, bo jeszcze jak pies będzie do niej przylatywał z wiszącym językiem.
W trakcie rozmowy, wampir zmienił swoją pozycję kucając przed nią. Przypuszczała, że pewnie będzie chciał dokleić się do jej brzucha, więc papiery odłożyła na bok i zdjęła okulary. Teraz już nic nie będzie do pracy robić, skoro mąż przed nią klęka. Nie tylko zaczynał dobierać się do jej pępka, ale i majtek. Na razie tylko wodził po jej udach, więc może głębiej nie sięgnie, jednak po nim wszystkiego się można spodziewać. Starała się skupić na rozmowie z nim ale to wydawało się być trudne.
- Kyubi, nie przesadzasz? - Zapytała pośpiesznie, kiedy wsadził głowę pod jej sukienkę i zaczął drażnić jej czułe miejsce, przez co zmrużyła oczy. Sukienkę podciągnęła tak, by widzieć jego łeb, tym samym odsłaniając swój brzuch ukazując jego wypukłość już dość widoczną.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   

Powrót do góry Go down
 
Dom Nadiry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Dom Nadiry

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: