IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Łazienka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 189


PisanieTemat: Łazienka   Czw Gru 10, 2015 7:36 pm

Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Łazienka   Czw Gru 24, 2015 12:28 pm

*Przeniosę nas tutaj, wszak łazienka jest tutaj...

Co prawda słyszał odezwę dwukolorowookiej dziewczyny, trochę mało sprecyzowaną w określeniu czego dotyczyła, ale nie wszedł do środka. Nawet jak usłyszał jak wychodziła z wanny i potukła się. Ogólnie jej zachowanie wskazywało na to, że w jakimś stopniu zechciała zbliżyć się do Lyuu, jednak nie pozwolił jej na to zamykając szczelnie drzwi za sobą. Nowy, intensywniejszy zapach posoki uderzył mu do głowy, aż musiał zatkać pospiesznie nos i skupić się myślami nad czymś innym. Rozpalone na czerwono ślepia nie wróżyły niczego dobrego. Ale w tym samym momencie pojawił się Białowłosy, wyraźnie niezadowolony z postępowania tancerza ogni. W jego krótkich słowach dało się usłyszeć rozczarowanie, aż otworzył szerzej oczy i powiedział:
-Daj spokój, Rei-...
Nie zdążył dokończyć i zatrzymać swego Pana, który musiał interweniować za wampira. Lyuu nienawidził przegrywać, na jakimkolwiek polu, a przede wszystkim - przegrywać ze swoimi słabościami. Musiał chwilę odczekać, buzowała mu krew w żyłach domagając się więcej zbawiennego trunku, a z łazienki ewidentnie ulatniał się zapach posoki. Gorzej, że nie był jedynym wampirem w domu, więc czekał przy drzwiach do łazienki, gdyby młoda Nieśmiertelna o brązowych tęczówkach także nabrałaby ochoty na świeżą posokę. Musiał ją jakoś powstrzymać, a że był jej współrasowcem - miał większe szanse na zareagowanie z odpowiednim skutkiem. Rzecz jasna, nie skrzywdzi Pandory, tylko uniemożliwi jej czegoś, co mogłoby źle zostać odebrane przez ludzi. Oni nie rozumieją tak dobrze potrzeb Krwiopijców, tylko mogą sobie wyobrazić jakie targają nimi nerwy, gdy będąc na głodzie poczują chociaż nutę zapachową jedynego trunku, jaki mogą spożywać.
Jeśli miał wzbudzić zaufanie Reijiego i Pandory do siebie, jak również służyć temu pierwszemu, powinien działać ostrożniej, a przede wszystkim pomóc naprawdę - nie tylko wtedy, gdy nie przeszkadzają mu czynniki zewnętrzne, czy wewnętrzne. Inaczej zostanie wywalony na zbity pysk i zmuszony do dalszej pracy jako uliczny kuglarz. Czuwał jak strażnik przy drzwiach do łazienki nie mogąc przełamać się i wejść do środka. Miał odciążyć wymęczonego Białowłosego, a swoim chaotycznym wyjściem z łazienki przyczynił się do kolejnych kłopotów Myuu. Jedyne co mu zostało, to czekać na ewentualne przyjście niepozornej z wyglądu Wampirzycy, aby w razie czego udaremnić jej próbę włamu do ludzkiej, poranionej dziewczyny.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1150


PisanieTemat: Re: Łazienka   Pon Sty 04, 2016 8:13 pm

Przepraszam za nagłe wbicie się w akcję.


Widziała go. Właśnie go. Nigdy nie zapomni tych złotych oczu, cudownej sylwetki i krwistoczerwonych włosów, którego swojego czasu miziała praktycznie codziennie. Czuła z dala jego zapach, kiedy przemierzała ciemnymi uliczkami miasta. Najchętniej podbiegłaby do swojej miłości, która zniknęła. Sama nie wiedziała dlaczego, nie pamiętała w ogóle jak to się stało. Tęsknota z dnia na dzień rosła w sile. Wskaźnik chęci przytulenia się i poczucia spowrotem ciepłoty jego ciała narastała. Teraz, gdy go widziała, miała ochotę rzucić się w jego stronę i ukraść. Już miała przygotowywać się do startu, aczkolwiek gdy zauważyła, że podchodzi do niego białowłosy mężczyzna, schowała się za rogiem. Miała wgląd na sytuację. Obserwowała, a gdy oni zaczęli iść, ona podążała za nimi. Wszystko byłoby nawet okej, gdyby nie kobieta, która nagle nie przykleiła się do czerwonowłosego. Dziwna istota, naga, i zbyt szczęsliwa. Miala wrażenie że rozpalił się w jej żołądku najgorętszy ogień. Teraz, nie miala wyboru, musiała iść.
Znalazła się pod posiadłością. Najprawdopodobniej białowłosego, bo to on właściwie prowadził dwójkę ścieżkami miasta. Burczało jej w brzuchu od zapachu krwi śmiertelnej. Okropne uczucie. Dlatego też, wbiła kły w swój nadgarstek i wciąż czekając na odpowiedni moment piła swoją posokę. Bleh. Czekała mniej więcej piętnaście minut, żeby goście mogli się w jakikolwiek sposób ogarnąć i rozgościć. No nie wejdzie i nie będzie chciała skonfrontować się od razu przy drzwiach. Myślała trochę nad konsekwencjami wchodzenia do cudzego domu. Ale to nic. Nie to było teraz dla niej ważne. Ważny był Lyuu. Chciała go odzyskać po takim dość długim czasie rozłąki. Podeszła w końcu do drzwi. Miała zapukać ale nie wyszło. Po cichu weszła do środka. Włamanie? Może to pod to podchodziło. Ale kierował nią instynkt. Kierowała się tym zapachem krwi śmiertelnej. Okazało się, że największa akcja toczy się w pobliżu prawdopodobnie łazienki, bo było czuć zapach mydła. Coco miała niezwykle na wysokim poziomie rozwinięte skradanie się, aczkolwiek, była do wykrycia, nie zdziwiłaby się, gdyby nagle ktoś zaszedł ją od tyłu.
Dochodząc do łazienki, widziała pod drzwiami słabego i nieco zdenerwowanego Lyuu. Susem wskoczyła do niego i zaczęła sprawdzać czy wszystko z nim w porządku. Jeździła po jego ciele palcami. Był głodny. A z jego buzi było czuć zapach tych niezbyt dobrych tabletek krwi.
-Mówiłam Ci coś o nich, o tabletkach. - Odrzuciła włosy na jedną stronę i odchyliła głowę. Skinęła głową, że może spokojnie przejść do poczynań, widać, że był głodny. Nie musiał udawać. Cynthia znała go jak własną kieszeń. Wchodząc oczywiście do domu, zauważyła, że nie ma samej jej trójki, a że w pobliżu jest jeszcze inna kobieta. Zastanawiała się, czy właściwie zorientowała się, że mają więcej gości. Odrzucając te myśli, zamknęła drzwi z zewnetrznej strony łazienki, by zyskać nieco czasu.
-Co się stało Lyuu, co ty tutaj robisz. Dlaczego na tak długo zniknąłeś. - Pytanie za pytaniem, słowa te nawet nie brzmiały jak pytania, tylko jak krótkie zdania. Rzucała nimi w powietrze, raz po raz nie dając mu odpowiedzieć. Miliony pytań, żadnej odpowiedzi. Co mogła czuć taka dziewczyna w tym momencie?
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 189


PisanieTemat: Re: Łazienka   Czw Sty 07, 2016 5:35 am

Więc tutaj piszemy, skoro tak
Reiji... Cóż, dla niego samego ta cała sytuacja, która tutaj miała miejsce była nad wyraz kłopotliwa i uporczywa. Jednak zacznijmy od początku... Jasnowłosy mężczyzna zajął się Myuu, bandażując jej ranę, jak również wycierając ją do sucha. Ponieważ w tym pomieszczeniu były jeszcze jakieś czyste i suche ubrania (Reiji był zbyt leniwy, by pozanosić to wszystko na miejsce), ubrał ją tako jako i wziął na ręce. Jeśli nie marudziła ani nic, to po prostu zaniósł ją do jednego z pokoi gościnnych, by mogła się przespać. Nawet ułożył ją do łóżeczka i przykrył.
-  Lyuu, nie martw się - zawołał do niego, wychodząc z pokoju. -  Nie jestem na ciebie zły, ani nic. Domyślam się, że mogło być ci z tym ciężko. - mruknął.
Przeciągnął się lekko.
-  Idę na chwilkę na dół - zwrócił się do niego. - Potem porozmawiamy, co i jak, dobra? - przydałoby się przekazać wampirowi, co mógł się spodziewać tutaj. No i co niekiedy Rei by potrzebował na dól.
Dlatego też na chwilkę poszedł do salonu. Posprzątał naczynia, zanosząc je do kuchni, trochę rzeczy zgarną na jedno miejsce, jak również zwrócił się do Pandory z prośbą, by udała się już spać. W końcu była przebrana i takie tam... Miał nadzieję, że udało mu się na tyle posprzątać, by ludzka krew nie była wyczuwalna. Eh... Mając w domu wampira trzeba było być bardzo ostrożnym, jeśli chodzi o takie sprawy.
Po ogarnięciu tego wszystkiego postanowił wrócić do Lyuu. I tutaj właściwie czekała go niespodzianka w postaci zupełnie nieznanej mu wampirzycy. Westchnął cicho.
- Lyuu, kto to jest? - odezwał się spokojnie. Wydawał się być zupełnie wyluzowany, jednak dla uważnych obserwatorów było widoczne, że spoważniał... I niechciana wizyta nie przypadła mu do gustu. Zaczął odpinać guziki przy swojej koszuli.
- Wolałbym szczegółowe wyjaśnienie... Jeśli to twoja jakaś przyjaciółka... Wolałbyś pewnie, bym jej nic złego nie zrobił, prawda? - zwrócił się do niego. - Aktualnie jest dla mnie intruzem - czekał na wyjaśnienia, jeszcze niczego takiego nie robiąc.
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Łazienka   Pią Sty 08, 2016 5:52 pm


-Dzięki, Szefie. To do zobaczenia później.
Skinął głową odgrywając twardziela, że taka ilość krwi go nie złamała. Ale Reiji chyba i tak wiedział, że wampira strasznie wzięła chrapka na posokę, skoro później w salonie zabrał się za gruntowne porządki, zamiast powierzyć ów robotę właśnie Lyuu. Czerwonowłosy jakoś nie mógł odlepić się od drzwi, za którymi już nie było Myuu, ani jej pysznej krwi. Przywarty do ściany starał się uspokoić, przestać o tym myśleć. Lecz rozpalone ślepia mówiły jedno: jeść. Zadrżała mu ręka, gdy sięgnął po tabletki, które teraz w ogóle nie miały smaku, lecz zjadł kilka. Aż go zemdliło, że zjechał plecami na podłogę i odkrztuszał medykamenty. Na szczęście jakoś przebrnęły przez jego gardło, tylko to i tak nie pohamowało jego głodu. I w tej samej chwili pojawiła się Ona.
Cocoro.
Od razu przystąpiła do dokładnych oględzin jej znajomego i postawiła trafną diagnozę. Czerwonowłosy z początku opierał się, gdy dostrzegł bialutką, miękką szyjkę dziewczyny, lecz nie powstrzymywał się długo. Przycisnął do siebie Lolitkę jak pisklę do siebie i wbił kły w udostępnione miejsce. Przytrzymywał dłonią tył głowy zatroskanej towarzyszki, która zdecydowała się na taki odważny krok. W normalnych okolicznościach Lyuu nie dopuściłby do takiego scenariusza, iż po długiej rozłące pierwsze co robi, to pije krew z Cocoro. Na złagodzenie sytuacji głaskał ją w tyle głowy, aż wreszcie zlizał ostatnie krople posoki z szyi dziewczyny i ze swoich warg. Nic nie mogło się zmarnować. Przez ten czas padło mnóstwo pytań, na które powoli przygotowywał odpowiedzi, lecz nie mógł jeszcze dojść do siebie. Zapomniał, jaką to smaczną krew miała towarzyszka i delektował się nią. Pochwycił w dwa palce jej biały kosmyk włosów, który zasłaniał jej twarzyczkę.
-Mówiłem, że nie będę darmozjadem, że zarobię na pobyt u Ciebie. Dopiero teraz mam okaz-...
I wtedy wkroczył poważny, ze zrozumiałych powodów bacznie obserwujący Reiji. Wampir podniósł się na równe nogi i objął ręką Cocoro tak, jakby ją przytulał do siebie w razie niebezpieczeństwa. A że nie była zbyt wysoka, wyglądało to tak, jakby chronił swoją młodszą siostrę przed możliwym wybuchem gniewu Białowłosego. Wszak nie zna go tak dobrze, by przewidzieć, jak się zachowuje. Dlatego odpowie na pytania, chociaż z natury nie lubił tłumaczyć się za innych.
-Przepraszam Reiji. Tak, zgadłeś, to bliska mi osoba. Nazywa się Cocoro i chyba przyszła mnie wziąć do siebie. Ale nie mogę iść od tak... -tu spojrzał uważnie na Białowłosą- ...muszę zapracować na swoje utrzymanie, a Reiji mi w tym pomoże.
Stanął przed swoją towarzyszką i położył dłonie przy lekkim słonie w pasie na jej ramionkach. Złote oczy wpatrywały się w jej buźkę, która chyba nie należała do najbardziej zadowolonych.
-Nie gniewaj się, Cociś. Dostałem szansę, nie chcę jej zmarnować. Sama znasz to uczucie, kiedy ktoś Cię docenia i proponuje pracę.
Będzie musiał dalej przekonywać? Chyba, że już teraz od Białowłosego dostanie wypad z chaty, co mogło się ziścić. Był tolerancyjny, ale czy na tyle, aby zdzierżyć zachowanie Lyuu? No i z kolei czy będzie miał gdzie wracać, skoro Cocoro mogła śmiertelnie obrazić się na niego i zamknąć mu drzwi przed nosem? Eh, między młotem a kowadłem...

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1150


PisanieTemat: Re: Łazienka   Pią Sty 08, 2016 6:45 pm

Wbił się prostow w jej szyję. Dziewczynie nigdy nie pasowało takie traktownie, nigdy nie popierała wbijania się w jej ciało kłami i sączenie jej niezbyt dobrej czerwonej cieczy. Ale, ale dla Lyuu mogła oddać nawet całe te kilka litrów, żeby mógł odzyskać siły i dawną ciepłotę ciała, którą tak doskonale do dziś dnia pamięta. Kiedy spokojnie sączył jej krew, przypominała sobie cudowne chwile w jej mieszkaniu w akademiku. Przytuliła jego głowę, bardziej do swojego ciała, wąchając zapach jego czerwonych włosów. Miziała je, głaskała, przeczesywała tak bardzo, jak robiła to kiedyś. Stęskniła się. Czuła jak odzyskuje siły, przecież nic tak nie pobudza jak normalna krew a nie te ohydne tabletki. Postukała palcem w jego szyję. Dobry, Lyuu. Dobry.. Powtarzała sobie w głowie, głaskając jego szyję. Po prostu nie mogła znaleźć miejsca dla swoich dłoni. Za dużo emocji na raz atakowało jej głowę, zdecydowanie.
Wszystko byłoby najpiękniej, gdyby nie fakt, że przyszedł mężczyzna, który Lyuu nazwał "Reijim". Wstała razem z nim i przylepiła się do jego ciała. Wtuliła się delikatnie w jego koszulkę i słuchała co oni mają do powiedzenia. Z tego wszystkiego wynikało, że jej miłość znalazła właśnie pracę. Spojrzała na niego pytająco, gdy mówił coś o pracowaniu na siebie. Nadal uważała, że jej pensja doskonale starczyłaby na wyżywienie ich dwóch. Pomachała tylko głową, na myśl, że jest takim głupkiem.
-Debil. - Powiedziała tylko cicho, spogladając na niego, kiedy ten schylił się do niej i wspominał o utrzymaniu ich dwojga. Aczkolwiek, miał rację, musiał pracować, taka kolej rzeczy, ale nie widziała go jako sługę. Pomachała głową, miziając przy tym włosami jego twarz. Położyła na jego policzku dłoń i zwróciła swój wzrok w stronę białowłosego.
-Dziękuję Ci. - Ukłoniła się w tym momencie. - Czy Honoke będzie mieć przydzielone jakieś łóżko? Byłabym niezmiernie wdzięczna gdybym mogła go tutaj odwiedzać. - Spojrzała na niego swoimi maślanymi oczkami. Podeszła do niego bliżej, odsuwając się nieco od czerwonowłosego.
-Zapłacę za pokój jeśli trzeba, ale chcę z nim zostać. - Powiedziała bardzo cicho, żeby tamten nie usłyszał. Zależało jej na tym. Był jej zbyt bliski. Miała nadzieję, że właściciel domu znajdzie troskę w jej oczach i zgodzi się za zapłatą na przetrzymanie Coco. Nie mogła teraz od tak go opuścić. Nie kiedy po tak długim czasie go znalazła.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2038


PisanieTemat: Re: Łazienka   Sob Sty 09, 2016 2:23 pm

Esmeralda miała mieszane uczucia opuszczając celę Natsuki. Niepewność czy dobrze zrobiła przeważała w natłoku wszystkich myśli, ale jak inaczej się zachować? Podjęta decyzja była już nieodwołalna, dlatego lekarka ściskając w ręce kartkę z wytycznymi, zbliżyła się do jednego z łowców.
- Zanieś to proszę kwatermistrzowi i poproś o stworzenie ładunków medycznych. Przyjdę po nie za dwie godziny, więc niech będą gotowe. Wszystkie szczegóły znajdzie w liście – kobieta podała kartkę łowcy i kiedy ten przytaknął, Esmeralda się oddaliła. Miała jasny plan, ale do zrealizowania go potrzebowała odpowiednich ludzi. Niemal w trybie ekspresowym znalazła się na terenie wokół posiadłości i chowając tam wszystkie niezbędne rzeczy, usiadła za kółkiem swojego auta. Wystarczyła chwila, żeby mała zielona maszyna ruszyła i z dziką szybkością pognała w stronę miasta. Zapach spalonej gumy? Esmeralda nie miała wyczucia w prowadzeniu samochodów, a już zwłaszcza w sytuacji kiedy się śpieszyła. Nie miała na sobie już maski łowieckiej, narzucając na kombinezon długi ciemny płaszcz. Było zimo, dlatego ten strój nie mógł wzbudzić większego zainteresowania. Z pewnością był bardziej neutralny niż wyglądający na skórzany kombinezon, który opinając się na ciele, ukazywał wszystkie dobrodziejstwa, jakie dawała natura.
Ludzie związani z Oświatą?
Nie musieli być to pełnoprawni łowcy, ani rodziny łowieckie. Kobieta nie miała pewności kogo  włączyć do całej akcji, ale przeczucie jasno wskazywało na przynajmniej dwóch poznanych (całkiem niedawno) mężczyzn. Leniwego i pozbawionego zainteresowania oświatą blondyna oraz złodzieja i damskiego boksera. Wybór na pierwszy rzut oka rzeczywiście mógł budzić kontrowersję, ale czy była lepsza alternatywa? Większość ze znanych jej osób była niedostępna, lub z innych przyczyn losowych, nie mogła wziąć udziału w tej akcji. Esmeralda jeszcze przez chwilę stała pod domem Rejiego i dochodząc do wniosku, że nie ma czasu, wysiadła z samochodu znajdując się pod drzwiami. Od razu zauważyła, że nie zostały zamknięte, lecz mimo to skorzystała z resztek dobrego wychowania. Zapukała raz... drugi i...nie słysząc zaproszenie, ani nie widząc w drzwiach gospodarza, po prostu nacisnęła klamkę i weszła do środka. Bez większego zainteresowania rozejrzała się po mieszkaniu, pokonując kolejne metry i wchodząc do nowych pomieszczeń. Szła za dźwiękiem i gdy w końcu odgłos rozmowy stał się wyraźniejszy, kobieta stanęła pod drzwiami i donośnie zapukała.
Nie spodziewała się oczywiście, że jej potencjalny partner podróży będzie tak zajęty, ale goście będą musieli poczekać.
- Reiji, szukałam Cię – omiotła spojrzeniem każdą z nieznajomych osób, ostatecznie zatrzymując się na blondwosym przystojniaku – Jesteś mi potrzebny. Wyjaśnię Ci wszystko po drodze – zakłopotana mina wskazywała, że łowczyni nie żartuje i liczy się każda chwila. Oczywiście nie zamierza się szarpać z mężczyzną, dlatego jeśli wszystkie metody próśb zawiodą, będzie zmuszona odejść.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Łazienka   Sob Sty 09, 2016 4:01 pm

Pandora nie bardzo paliła się, aby zajrzeć do łazienki. Gdy usłyszała niepokojący dźwięk, obawiała się najgorszego. Nie chcąc stracić nad sobą kontroli, postanowiła udać się do swojego pokuj, aby uniknąć nieprzyjemności. Zamknęła się od środka, mając nadzieję, że w jakimś stopniu uniemożliwi jej to ucieczkę. Wystarczyło tak niewiele, aby ta niepozorna istotka zamieniła się w prawdziwego potwora. Nie chciała sprawiać kłopotów swojemu bratu, dlatego właśnie wycofała się do swojej małej kryjówki. Przez chwilę nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Przez to wszystko straciła ochotę na sen, mimo wszystko położyła się na łóżku i zakryła kołdrą. Tak jak podejrzewała, nie mogła zasnąć. Dźwięki rozmów dochodziły do jej wrażliwych uszek, spędzając sen z powiek. Szczególny kłopot pojawił się w momencie, kiedy usłyszała trzeci, niepoznany dotychczas głos. Bardziej niepokojący okazał się sam fakt przybycia takiego gościa.
Na słowo „intruz”, dziecinka wyskoczyła z pościeli jak oparzona. Nie była świetną wojowniczką, ponadto miała zaledwie dwanaście lat, ale chciała pomóc bratu w walce z włamywaczem. Dość szybko ruszyła w stronę łazienki, aby wraz z Reijim przepędzić nieproszonego gościa. Kiedy otworzyła drzwi i weszła do środka, ujrzała postać białowłosej wampirzycy. Powoli w ich małym domku zaczęło się robić coraz to bardziej tłoczno. Jednak to był najmniejszy problem Pandory. Prawdziwym koszmarem okazały się słowa przybyłej. Chciała tutaj… zostać? Dziecinka aż zaniemówiła z wrażenia. Cały ten dzień, a raczej noc, wydawała się jej szaloną pomyłką. To było jak koszmar, z którego nie potrafiła się wybudzić. Złapała byłego łowcę za rękaw, spoglądając na niego swoim wzrokiem szczeniaczka.
Reiji… proszę cię, nie… – wyjąkała. – To już za dużo… Ich jest za dużo…
Szansa na to, że sekret dwunastolatki ujrzy światło dzienne wzrastała z każdym przybywającym gościem. O ile sam fakt ich pobytu nie był aż tak tragiczny, to pomysł, aby tutaj zamieszkali wydawał się niezwykle szalony. Reiji doskonale wiedział, że Kaori nie przepadała za nieznajomymi. Nie ufała praktycznie nikomu, zwłaszcza ludziom. Sam pomysł mieszkania z obcymi wampirami pod jednym dachem również nie przypadł jej do gustu. Powoli robiła się coraz to bardziej spięta. Na nieszczęście w ich domu pojawił się ktoś jeszcze.
Dziewczynka aż się napięła, kiedy usłyszała dźwięk otwieranych drzwi wejściowych. Kogo tym razem tutaj przyniosło? To nie był przytułek dla zbłąkanych wampirów, ktoś najwyraźniej pomylił adres. Ale chwila, było znacznie gorzej niż dziewczynce mogło się wydawać. Ten zapach… ta przyjemna, kusząca woń krwi… Człowiek! Do łazienki wkroczył człowiek! Pandora zerknęła na przybyłą. Przyglądała jej się niezwykle uważnie swoimi brązowymi oczętami. Cała ta sytuacja nie bardzo jej się podobała, co szło z resztą zaobserwować. Nie potrzeba było mieć wprawnego oka, aby zauważyć, że młodą wampirzycę zaczyna to wszystko denerwować.
Reiji… – wymamrotała, kiedy jej oczy przybrały szkarłatny odcień.
Głód? Zdenerwowanie? Cóż, jedno i drugie. Jak można się domyślić, nic nie piła przez cały dzień. Nie przepada za krwią, nienawidzi jej, a tabletki, które mają łagodzić pragnienie… jedynie je wzmagają. Nie jest wampirem, który dobrowolnie sięgnie po woreczki z krwią. W końcu nie ważne skąd ona pochodzi, efekt zawsze był taki sam. Dzieciak tracił nad sobą panowanie, zamieniając się w prawdziwego potwora. Na razie nie była trudnym przeciwnikiem, w końcu to nadal dziecko. Ale co będzie, jeżeli podrośnie? Reiji był niezwykle cudowną osobą. Doskonale wiedział, że Kaori w przyszłości może okazać się niebezpiecznym wampirem, a mimo to wciąż jej nie zabił. Mało tego, postanowił się nią zaopiekować.
Proszę, wyproś ich już i chodźmy spać – powiedziała niezwykle cichutko, ale wystarczająco, aby były łowca mógł to usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 189


PisanieTemat: Re: Łazienka   Sob Sty 09, 2016 6:25 pm

Aww... Ile tutaj ludzi. A bardziej wampirów. Białowłosy aż nie wiedział, co myśleć o tym. Zebrało się sporo osób, a jemu nawet nie było dane, by wcześniej zareagować odpowiednio. Dlatego też potarł policzek, zastanawiając się nad tym wszystkim. Co? Trochę za dużo mu się na głowę zwaliło, a zwłaszcza, gdy na jeden temat musiał słuchać dwóch sprzecznych opinii. Ale dobrze. Skupmy się na początku na wampirach.
Białowłosy pogłaskał Pandorę po włoskach, by tamta się uspokoiła. Nie chciał, by stresowała się za bardzo, jak również, aby obecność obcych na nią wpłynęła negatywnie. Zależało mu na tej małej, ale cóż... Opiekunem Roku to ten mężczyzna nie był, nawet jeśli starał się jak mógł.
- Spokojnie, spokojnie - wymruczał do niej. Zastanawiał się, czy rzeczywiście tutaj było tak głośno, że mogła zasnąć. Sytuacja naprawdę robiła się dla niego zbyt skomplikowana. Mimo wszystko postanowił skupić wzrok na nieznajomej mu wampirzycy i lekko pokręcił głową.
- Twój przyjaciel ma u mnie swój kąt, ale nie mogę i ciebie przyjąć. Jednym z powodów jest to, że ten dom jest za mały, aby pomieścić aż tyle osób - również były inne powody. Chociażby to, że nie znał kompletnie Cocoro. Lyuu i owszem, nawet jeśli tamten go nie pamiętał. A na dodatek martwił się o swoją małą siostrzyczkę i nie chciał jej dalej stresować. - Możesz go jednak tutaj odwiedzać - dodał jeszcze. Jednak wampirzyca musiała się z tym liczyć, że jeśli zrobić coś nie tak tutaj, czy coś w tym stylu, a Reiji się dowie, to będzie... Źle. Bardzo źle.
Skupił złote oczy na Esmeraldzie. Jej słowa go lekko mówiąc, zaniepokoiły i nie był pewny co właściwie o tym sądzić. Pewnie odmówiłby wprost, gdyby nie sam fakt, że widział jej wyraz twarzy... Co sprawiło, że zastanowił się i westchnął głęboko.
- Dobra - mruknął. Nie wiedział, dlaczego się na to zgodził i obstawiał, że będzie tego żałować... Ale jednak tak się stało i tyle. Zerknął więc na Lyuu. - Lyuu, zaopiekuj się Pandorą - poprosił go. Zależało mu na małej, więc nie chciał, by stała się jej krzywda. - Wychodzę - skupił wzrok na dziewczynce i przytulił ją lekko do siebie. - Śmigaj spać i nie przejmuj się nimi - szepnął jej do ucha. - Jak wrócę, przyniosę ci misia - puścił ją i uśmiechnął się lekko. Po tych słowach chwycił rudowłosą kobietę na rękę i pociągnął za sobą.
- Liczę na szczegółowe wyjaśnienia - mruknął jeszcze, zanim wyszedł z domu.

z/t z Esme
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Łazienka   Nie Sty 10, 2016 10:44 am

Nie pozwoli więcej dopuścić do sytuacji, kiedy będzie zmuszony pić krew ze swej ukochanej osóbki o śnieżnych włosach. Nawet jakby miało od tego zależeć jego przetrwanie. Nic z tego, jego męska duma cierpiała, gdy musiał żerować na osobie, którą pokochał. Czuł, jak go uspokajała, jej drobne palce mierzwiły mu włosy i głaskały skronie. Cocoro za wiele od siebie daje, żeby żyć na jej garnuszku. Poza tym miał ambitne plany - mieć stabilną pracę; wybudować dom, w którym mieszkałby z Lolitką; spełnić jej nawet najmniejsze zachcianki, np. adoptować zwierzątko; kupić podwójne łóżko w wiadomym celu. Ale będąc wrakiem niewiele zdziała, stąd był wdzięczny, że tym razem Białowłosa zdecydowała go odszukać i napoić. Musi wziąć się w garść.
I tu niemałe zaskoczenie, że Reiji jeszcze nie dał mu kopa w dupę na ulicę, wręcz przeciwnie - zapewnił, iż Honoke ma przydzielony pokój, bo oferta służącego w postaci Czerwonowłosego była aktualna. Mógł spodziewać się, że Cocoro nie będzie zadowolona, że Białowłosy zdecydował póki co nie zapraszać ukochanej Lyuu. Złotooki przyglądał się sytuacji i zastanawiał się jak to wszystko zgrać, by nikogo nie urazić. Przecież nie zależało mu na krzywdzie Lolitki, ani na partaczeniu roboty u Reijiego. Jeszcze pozostawała jedna kwestia w wampirzej postaci, z którą miał niedawno styczność, a która miała swój głos we wpływaniu na dzieje w tym domostwie.
Pandora.
Rozumiał jej niechęć do przyjmowania pod dach obcych, lecz Lyuu nie będzie się lenić. Nie będzie też na siłę zabiegać o sympatię młodej, aczkolwiek liczy na współpracę, a przynajmniej tolerancję. Jeśli zatrudnienie Czerwonowłosego miałoby mieć wpływ na relację między doczesnymi mieszkańcami, nie będzie na siłę wpychać się między nimi. Szukał tu zarobku, a nie akcji z rodem Mody na Sukces. Nie będzie też jej psuć humoru swoją osobą, chyba że będzie od tego zależeć życie młodej. Widział, jak zależało Reijiemu na jej zdrowiu i pomyślności.
A propo, Białowłosy został wciągnięty w jakąś robotę przez tajemniczą nieznajomą, która tak szybko jak pojawiła się, tak też zniknęła. Dostał tylko polecenie pilnowania Pandory, która z kolei miała udać się do swojej sypialni. Skinął głową, że zajmie się "małolatą" pod nieobecność jej przyszywanego brata, aczkolwiek musiał jeszcze przecież zająć się sprawą najważniejszą. Wszak Cocoro ciągle tu była, i mogła poczuć się pominięta. Nic z tych rzeczy. Czekał tylko na dogodną okazję, żeby porozmawiać w cztery oczy, bez świadków. Odprowadził tylko Pandorę do pokoju (właściwie poszedł za nią jak cień, by wiedzieć gdzie jej szukać na zaś), a potem wrócił z Lolitką pod łazienkę*, aby pomówić.
-To już wiesz jak się sprawy mają. Nie po to podjąłem się pracy, byś miała dopłacać do tego interesu. Będę Cię odwiedzać w każdej wolnej chwili. Lepiej też będzie, gdybyś wcześniej dawała znać, kiedy chciałabyś mnie odwiedzić, żebyś zastała mnie w domu u Reijiego. Nie wiem jeszcze, co będę robić.
Podrapał się w tyle głowy i tym razem zszedł z oficjalnego tonu na ten przystępny tylko dla Cocoro. Kucnął przed nią i przytulił do siebie z lekkim uśmiechem.
-Dziękuję, że przyszłaś, Cwana Bestyjko.
Wyszeptał i głaskał ją po główce. Jak on się za nią stęsknił... to aż głowa mała.

*a tak jakoś - nie chce mi się wychodzić z tematu

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1150


PisanieTemat: Re: Łazienka   Nie Sty 10, 2016 3:24 pm

Tyle się działo w domu białowłosego, w między czasie wparowała jakaś kobieta z ważną sprawą, młoda wampirzyca która za nic nie chciała widzieć tylu osób w swoim domu. Jej niechęć bardzo zdenerwowało, a raczej zasmuciło Cynthię. Dlatego odeszła od Reijiego ze spuszczoną głową, nie miała jej tego za złe, jej dom jej zasady. Nie miała zamiaru się pchać, będzie po prostu odwiedzała Honoke tak często jak będzie mogła, nawet jeśli za każdym razem będzie musiała oglądać jej zaniedowolenie. Stanęła po raz kolejny koło swojego ukochanego i złapała się za jego rękaw kurtki. Dokładnie tak samo jak zrobiła młoda wampirzyca Reiji'emu i schowała się za jego obliczem. Nie do końca chciała słuchać o prywatnych sprawach białowłosego i tamtej kobiety, która była człowiekiem.
Wsłuchała się aczkolwiek w to, że Lyuu będzie mieć zapewniony pokój i jakiś komfort życia, ulżyło jej. Przynajmniej nie będzie musiał mieszkać pod mostem i zarabiać na ulicy, tak jak zdażyło im się po raz pierwszy spotkać. Cynthia na prawdę martwiła się o czerwonowłosego i na prawdę za nim tęskniła. Minęło tyle miesięcy od momentu aż ten postanowił pewnego dnia odejść. Był to dla niej cios poniżej pasa i do dzisiaj dalej nie potrafiła jakoś sobie życia poukładać. Widząc go, serce podskoczyło jej do gardła, a czując jego ciepłe dłonie, widząc tą przyjemną aurę, czując jego zapach wszystko wróciło do normy. Ale najgorsze było to, że nie na długo. Nie mogła zostać na dłużej, a ten chciał zarobić. Ceniła tą myśl i to, że ma takie zamiary, dość dorosłe.
Kiedy czerwonowłosy dostał polecenie zajęcia się młodą wampirzycą, dlatego też spojrzała na niego i szczerze się uśmiechnęła. Pokiwała głową na gest zaakceptowania wiadomości, że musi na chwilę wybyć i zając się małą. Odprowadziła ich wzrokiem i na chwilę musiała zostać sama. Zajrzała do swoich kieszeni, była ciekawa czy Honoke ma telefon. Mogła przecież zostawić swój i w akademiku wziąć swój zapasowy. Trochę jej się zarobiło, ale to nie jest takie ważne. Dlatego też zanim wrócił położyła swój telefon na stoliku z małym liścikiem dotyczącym tej akcji. Zanim ten wrócił stanęła na tym samym miejscu co wcześniej i czekała na niego.
Kiedy ten wrócił, serce zaczęło jej szybciej bić. Pośpiesznie machała dłońmi, kiedy ten mówił o swojej nowej pracy, czy coś w tym stylu. Nie zwracała na to większej uwagi. Dopiero jak ten skończył i pochylił się do niej, przytuliła się do niego cała w skowronkach i nic nie mówiła. Po prostu przytuliła się do jego ciepłego ciała, tylko tyle jej na ten moment było trzeba. Słysząc jego kolejne słowa uśmiechnęła się tylko i zaczęła płakać ze szczęścia wplatając dłonie w jego włosy.
-To było za długo, za długo Cię nie miałam, Honoke. - Mówiła cichym, piskliwym głosem, co chwilę pociągając małym noskiem. Okropnie się stęskniła za tym wielkim człowiekiem. Płakała, całując go w czoło, po skroniach, po policzkach, wąchając go całego. Nie mogła opanować swoich emocji. Przytulała go raz mocniej, raz lżej, patrzała się wiecznie na niego. To było dla niej za dużo. Zdecydowanie.

List pozostawiony przy telefonie.:
 
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Łazienka   Pon Sty 11, 2016 6:38 pm

Urocze Stworzenie. Taki Diabełek w Anielskim ciele, bo za cholerę anioły nie mają takiego temperamentu jak Śnieżnowłosa. I wiecie co? Dobrze mu było z nią, aż za dobrze, skoro gdy tylko ją dostrzegł po długiej nieobecności, tęsknota ścisnęła mu wszystkie wnętrzności. Tak jakby dając do zrozumienia, że od początku rozłąki coś nie grało, ale wpajał sobie bzdury, że tak będzie lepiej. Eh, zdawało się, że ten racjonalnie myślący mężczyzna nigdy nie zmądrzeje. I poniekąd musiała za niego zrobić to rozczulona towarzyszka, która nie chciała odkleić się od Czerwonowłosego. Ze wzajemnością.
-Już dobrze, Cociś. Już dobrze.
Głaskał ją czule po pleckach i dał się jej wypłakać, żeby ulżyło jej się na duszy. Jak pierwszy raz tak zrobiła tuż po ich pierwszym pocałunku, wtedy nie rozumiał jej reakcji. Ta dość długa rozłąka pozwoliła mu przemyśleć parę spraw, większości tych dotyczących Białowłosej. Kruszynka potrzebowała rozładowania emocji, dlatego, gdy pozwolił jej na spontaniczne gesty typu słodkie całusy, milusie wtulenia czy wciąganie jego woni, zakotwiczył swoje wargi raz, a porządnie, w usteczkach Cocoro. Aż przytrzymał ostrożnie palcami jej rumiane, lekko wilgotne od łez policzków, żeby nie musiała już się wysilać.
Może i był minimalistą w okazywaniu uczuć, lecz jak już to robił - wkładał wiele serca, dotąd przez nikogo nie tkniętego. Tylko Lolitka zdjęła z niego zły urok, dlatego pozwolił jej zgarnąć na własność odczarowane serce Lyuu. Było tylko jej. Mogłaby z nim zrobić co chce, ale całe szczęście, że mimo tego świństwa z nagłym zniknięciem z jej życiorysu na kilka miesięcy - zdecydowała się pielęgnować pompkę na krew.
Trzeba jakoś zadośćuczynić wszelakie krzywdy, jakie mógł jej wyrządzić nieobecnością, a jakie chciał naprawić. O, wpadł na pomysł. Oby przypadł do gustu swojej towarzyszce.
-Skoro jesteśmy wciąż przy łazience... co powiesz na masażyk przy kąpieli?
Zrobił cwaniacką minę zerkając z góry na swoją Miłość, nie mniej nie pogardliwie, co z wielką troską. No i odrobiną zabawy, wszak trzeba się zrelaksować po tych wszystkich spięciach, nieprawdaż? Honoke raczej nie będzie chciał z własnej woli wejść do jego naturalnego wroga, ale przynajmniej w inny sposób może uatrakcyjnić dziewczynie masaż pleców...
Zauważył kątem oka telefon z liścikiem, kojarzył model należący do dziewczyny, ale nim zajmie się później. Najpierw pieszczoty dla Białowłosej.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1150


PisanieTemat: Re: Łazienka   Pon Sty 11, 2016 9:56 pm

Na jego słowa tylko jękła z niezadowoleniem. Nie mogła teraz przestać, nie w tym momencie. Nie potrafiła się odczepić, składała szybkie, nieco czułe, szybkie pocałunki na jego ciele. Przejeżdżała niewinnie palcami po całej jego skórze, bluzce, nie potrafiła się opamiętać. Dopiero kiedy ten wpił się w jej usta mogła się uspokoić. Stanęła normalnie, przybliżyła się bardziej, wjechała palcami w jego włosy i dała się ponieść cudownej chwili. Nie trwała ona dla niej wystarczająco długo, gdyż Lyuu postanowił wyskoczyć z nieco.. Przyjemną propozycją. Cynthia zaczerwieniła się i spojrzała pytająco na niego. Nie byli u siebie w domu, był tu jakiś człowiek i drugi wampir, a co jak mała będzie chciała iść do łazienki? Honoke był tak nieodpowiedzialny.. Ale tak seksowny. Miała nadzieję, że nie wypowiedziała tych słów na głos, bo byłoby nieco... Zabawnie, ale tylko i wyłącznie dlatego. Nie była do końca przekonana, żeby rozbierać się w łazience, w której nigdy wcześniej nie była. Próbowała utrzymywać z nim kontakt, ale jego uśmieszki, które mówiły tylko jedno ciągnęły ją do tej łazienki. Trochę rozmyślała, spojrzała kilka razy w stronę schodów, żeby upewnić się, czy mała wampirzyca nie schodzi czy coś w tym stylu.
-Zabiję Cię, jak ktoś się dowie. - Powiedziała do niego szybko, a w jej głosie można było usłyszeć ekscytację. Poczekała, aż ten wielce wstanie i pociągnęła go za sobą do łazienki zamykając łazienkę. Było czuć jeszcze woń ludzkiej krwi. Wiedział, że on też to czuł, dlatego pogroziła mu palcem przed nosem, uśmiechając się szyderczo i pokazała mu na szyję. -Przed chwilą mnie gryzłeś. Nie daj mi do zrozumienia, że ta człowiecza krew jest gorsza od mojej.. Lyuu. - Jego imię wyjątkowo powiedziała cicho, ale do zrozumienia, że jest w stanie zrobić wszystko w tym momencie. Nie do końca była przekonana co do seksu w nieswoim miejscu, ale.. NIENIENIEEINEIEINE. Coco przestań o tym myśleć, to tylko masaż! Ale skoro powiedział przy kąpieli to musiała się rozebrać.. Nie było to jej na rękę. Nadal pamięta jak wtedy ją odepchnął, ale w końcu wytłumaczył sprawę.. Zastanowiła się chwilkę.
Po krótkiej chwili zastanowienia i ciszy, włączyła wodę, żeby ta mogła się lać juz powoli. Zapamiętała, że gorąca, inaczej to może bardzo go osłabić, a tego by na pewno Cynthia nie chciała. Odwróciła się do niego i zdjęła z siebie bluzę i zrzuciła gdzieś na bok, odkryła swoje ramiona, brawo Coco, teraz dalej. Westchnęła głęboko i zdjęła swój krótki top i w jednej sekundzie pozbawiła się spodni, to dla niej trwało za długo. Objęła się za brzuch, stojąc tak w sportowej bieliźnie. Stres dawał się we znaki. Spojrzała na niego zza ramienia.
-Dalej sama nie dam rady.
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Łazienka   Sro Sty 13, 2016 5:22 pm

Czyli Rybcia połknęła haczyk? I bardzo dobrze, byłby wielce rozczarowany, gdyby jego Połówka nie poparłaby spontanicznego pomysłu Złotookiego. Oj nie byłby zadowolony, a tak to emanował szczęściem. Nie zamierzał kryć się z tym, jak ulżyło mu po jak zwykle nie tak bezpośredniej odpowiedzi Długowłosej.
-Nikt się nie dowie. To będzie nasza słodka tajemnica.
Zapewnił i udali się wolnym krokiem do łazienki. Fakt mimo porządków Reijiego, zapach krwi jeszcze unosił się tu i ówdzie. Ludzie nie mieli aż tak dobrego węchu jak wampiry, o czym dowiedział się nawet od samej towarzyszki, która zauważyła rozlew posoki w tymże miejscu. Uniósł jedną brew ku górze wpatrując się w małą Marudę.
-Oho, czyżby ktoś tu był zazdrosny? Głuptas, nie ma powodu do obaw.
Po raz kolejny zapewnił Wątpiącą i przyglądał się z uwagą, jak i z rozmarzeniem, przygotowaniom dziewczyny. Zdejmowała z siebie ciuszki, i było widać coraz więcej ciałka, coraz więcej Wampirzycy w naturze, ale w pewnej chwili zacięła się. Nie wiedzieć czemu zakrywała także brzuszek i tak oto w bieliźnie stała stremowana przed młodzieńcem, który jeszcze bardziej dziwił się jej słowom. Czy nie lepiej, aby sama wyznaczała sobie granicę, a nie dała się pożreć Złotookiemu? No cóż, dla niego to najlepsze rozwiązanie, prędzej ujrzy w całości swoją Miłość, która chyba wstydziła się tego i owego.
-Zatem przejmuję dowodzenie.
Powiedział to stanowczo i kuszącym jednocześnie głosem, że mogły pojawić się ciarki na ciele Ofiary. Na odwrócenie uwagi zestresowanej dziewczyny nad swoim pięknym ciałkiem, Lyuu jednym ruchem ręki zdjął z siebie t-shirt prezentując nagi tors. Kolejnym wabikiem od swoich niepotrzebnych kompleksów było zatopienie ust w jej soczyste wargi i złożenia ciepłego pocałunku. W ten sposób, mając tak blisko siebie Ukochaną, mógł z wolna sunąć prawa dłonią po jej ramionku i pleckach niczym wąż, a w ułamku sekundy sięgnąć po zapięcie od biustonosza i rozpiąć. Druga, lewa ręka w tym czasie mknęła po porcelanowym ciele Białowłosej i zanurzyła się w okolicach majteczek, które... równie szybko poluźnił i spuścił aż do kostek Wampirzycy. Ofiara napaści miłosnej Czerwonowłosego została rozbrojona. Wreszcie zakończył całus z niteczką śliny łącząca ich usta, a potem obejrzał calutką towarzyszkę z góry na dół łagodnym spojrzeniem. Po krótkich, ale drobiazgowych oględzinach swej "Zdobyczy", z lekkim uśmiechem powiedział:
-Bogini moja, zapraszam do kąpieli.
Skłonił się lekko w pasie i wskazał ręką na wannę, a sam udał się po suchy ręcznik, który przewiesił przez ramię. Będzie sobie co jakiś czas wycierać plecki Cocoro, by móc bez przeszkód wymasować jej spięte barki i mięśnie karku. A może coś niżej? O ile pozwoli i nie ucieknie... a właśnie, zablokował drzwi, by nie strzeliło Długowłosej do głowy uciekać od masażysty. Jak już Lolitka wyłożyła się wygodnie w balii, podszedł do niej, za jej plecy i spuszczając jej włosy do przodu - odsłonił widok na gładkie plecki. Tam wtopił swoje palce i ruchami okrężnymi rozmasowywał twarde miejsca od sztywnych mięśni. Czy to ze strachu czy braku odpowiedniej troski nad Cocoro? Może to i to?
-Powiedz, gdzie Cię spina najbardziej, zaradzę temu w trymiga.
Zapewnił nie przerywając zabiegu, a od jego palców biło ciepło, które na nowo rozpaliła w nim dziewczyna. Nie tylko swoją krwią, ale widokami jej delikatnego ciałka i okrągłości, które czasem pojawiały się pod kotarą włosów...

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1150


PisanieTemat: Re: Łazienka   Sro Sty 13, 2016 8:12 pm

Nie odpowiedziała na jego słowa, co do zazdrości, przejrzał ją bezczelnie na wylot. Prychnęła i pomachała tylko głową, przez jego głupiutki umysł, który tak bardzo kochała. Odwróciła się powoli na pięcie przerzucając swoje włosy na przód ciała, by już mogły cokolwiek zakryć. Ale cóż, na pewno nie zkaryje swojego a'la "tatuażu" na klatce piersiowej, który ciągnał się od lewej piersi aż po sam brzuch ukazując wielką literę "A". Zdawała sobie sprawę, że szybko nie pociągnie kłamstw, że to od urodzenia i że w końcu będzie musiała o tym powiedzieć, aczkolwiek teraz nie chciała psuć chwili i zajęła się zakrywaniem jej kiedy ten.. Właśnie kiedy ten znów się do niej dobrał na cichacza i już wszystko zepsuł! Całą majestatyczną prace phu poszło się gruchać. Parsknęła znów, kiedy odwrócił ją przodem do siebie, ale cały jej zły humor ulotnił się w chwili kiedy ten znów wbił się ustami w jej usta, nie pozostawiając żadnego miejsca wargi suchego. Skutecznie odwrócił uwagę Cynthii, ponieważ ta nawet nie zorientowała się kiedy jej majtki leżały u stóp a stanik dawno na podłodze odkrywając nieco więcej ciała niż zwykle. Na szczęście bujne, białe włosy przykryły jej nieco ciałka, a tego na dole.. Cóż, będzie go obserwować, jak spuści wzrok, to będzie niezły łomot! Zauważyła, że praktycznie zjadł ją wzrokiem i najchętniej rzuciłby się na nią. Z jego złocistych oczu można duzo wyczytać, robią się duże jak dwuzłotówki jak ten jest czymś podniecony, niekoniecznie erotycznie, ale to, sprawdzi później. Jakkolwiek do brzmi.
Po jego słowach, przeciągnęła się leniwie, będąc już tyłem do niego, a idąc w stronę wanny. Usiadła w niej, zamknęła dopływ ciepłej, a wręcz cudnie gorącej wody, która na pewno kusiła Lyuu do wejścia w nią. Nie była zimna! Na pewno nie opadnie z sił. Ale cóż, póki co musiała się rozkoszować, dosłownie idealnym masażem. Co jakiś czas mówiła mu w którą stronę ma się posunąć dłońmi, gdzie mocniej, gdzie lżej. Było jej dobrze, do tego stanu, że zdarzało jej się pojękiwać, kiedy trafił w dosłownie mini punkt G na plecach. Westchnęła głośno i wygięła kark tak, że mogła patrzeć na niego z dołu.
-Chodź do mnie. - Powiedziała i plusnęła na jego ciało praktycznie tak gorącą wodą jak w spa. Zachichotała, bo wiedziała, że jego "koledze" również kręcą masaże. Honoke był słodki. NA SWÓJ SPOSÓB. Wróciła głową na swoje miejsce, bo powoli krew zaczynała jej odpływać i jej twarz robiła się czerwona. Spokojnie czekała na swojego ukochanego, aż ten wejdzie. Może być nawet przyjemniej niż sam masaż, dla niego również. Uśmiechnęła się chytro do siebie i zamknęła oczy, podnosząc brwi. Wątpiła, że się nie skusi, po tak długiej rozłące.


z/t


Ostatnio zmieniony przez Cocoro dnia Czw Sie 18, 2016 8:08 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Łazienka   Sob Sty 23, 2016 11:53 am

Jak tu nie mieć oczu jak złotówki, skoro widzi się porcelanową boginię ponętnie kręcącą bioderkami w samym chodzie do wanny. Musiał tylko uważać, żeby nie upić się tym widokiem za wcześnie, wszak miał masować plecki Cocoro, a nie lampić się na jej cudne kształty. Jak tu nie zagapić się na jej bielutkie jak kości ciałko? Kątem oka zauważył tatuaż, lecz nic nie skomentował. Może później popyta, nie mniej zapamiętał sobie już każdy detal ciałka Bogini.
Gdy Lolitka zachęcała towarzysza do wejścia do wanny i wspólną kąpielą, rozbryznęła wodę na jego nagi tors. Rozpalony jak on wewnątrz, tak więc dało się usłyszeć charakterystyczny dźwięk, taki jak kowal studzi rozpalone żelazo w wodzie. Tsssss... Dlaczego był aż taki gorący? Ano nie ma w tym nic dziwnego - od tylu miesięcy nie widzieli się, nie wymienili ze sobą półsłówka, że tęsknota połączona z miłością zrobiła swoje. Białowłosa umiała nakręcić atmosferę, więc długo nie kwapił się z wejściem do wody, która mimo wszystko była jego wrogiem. Nie mógł odmówić przyjemności zaproponowanej przez Cocuś.
Zdjął z siebie spodnie i bieliznę, żeby wolnym krokiem zakraść się zza pleców Wybranki Serca i wejść do wanny. Kiedy tylko zetknęło się jego ciało z wodą - uniosło się mnóstwo pary wodnej i przez kilka sekund cała łazienka tonęła w gęstej mgle. Pochwycił ją ostrożnie za ramiona i obrócił ją tak, by jeszcze chwilę była do niego plecami. Owszem, sam uwielbiał masaże, nie mniej nie zasługiwał na nie z powodu rozłąki z jego winy. Chciał wynagrodzić jak najlepiej swoje egoistyczne podejście, które nijak miało się z troską i miłością. Wtedy coś go opętało, woli o tym nie mówić.
Po masażach subtelnie nakłonił Śliczną do położenia się na nim, więc stanowił dla niej miękkie oparcie. Zaraz też objął ją ramionami i nie wypuszczał. Cały ten czas nie odrywał wzroku od Lolitki, a ów wzrok przypominał w łakomstwie głód lwa.
-Co robiłaś przez ten czas?
Jedna z jego rąk powędrowała na jej brzuszek i delikatnie smyrał palcami, żeby odprężyć towarzyszkę. Miał nadzieję, że nie obrazi się, jeśli będzie z nią w wodzie tylko chwilę, ale musiał być na straży w pełni sił. Mała Pandora mogła nie chcieć współpracować pokojowo, więc będzie musiał wprowadzić odrobinę dyscypliny. Cóż, póki co i tak większość myśli zajmowała mu Cocoro, która leżała na jego torsie, a on ją delikatnie pieścił po odsłoniętych znad tafli wody częściach ciała.

Pofiglowali sobie jeszcze kilkanaście minut w łazience, nie mniej dopadł go straszny głód, że musiał nieoczekiwanie wyjść z pomieszczenia. A potem nawet z apartamentu. Żarzyły się jego ślepia ogniem niemiłosiernym, a suchość w gardle grała mu na poszarpanych nerwach. Zabrał swój ekwipunek ulicznego grajka i dał nogi za pas.

z tematu

_________________

OrangeRed - kolor dialogu


Ostatnio zmieniony przez Lyuu dnia Wto Sie 16, 2016 6:17 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Trzeba zwijać manatki)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Łazienka   

Powrót do góry Go down
 
Łazienka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Prefektów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD) :: DOM HANA-
Skocz do: