IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nabrzeże/przystań/keja.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Mefir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t657-mefir#1723
Zarejestrował/a : 01/11/2012
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Wrz 04, 2013 7:04 pm

No to sobie pożywkę wybrał, naprawdę. On się nie spodziewał, że tak trzeźwo wyglądający człek mógłby być aż tak napruty! Normalnie chętnie by mu alkomat wpakował do ust i sprawdził, ileż to promili mu tam w żyłach fermentuje. W każdym razie Mefir chodził teraz tak nieco chwiejnym krokiem, co i rusz potykając się o zwały piasku. Kontaktował, a pewnie, miał tylko taką charakterystyczną lekkość w sobie, ponieważ głowa jego zupełnie do takich rzeczy nieprzystosowana. Gdyby był człowiekiem, to wystarczyłoby jedno piwo i już by leżał zapity w trupa. Jakby jednak nie było, stateczki sobie pooglądać przyszedł. Rosiak wyjechał, to za bardzo nie miał co ze sobą zrobić. Manabi teraz szkołę ma, na zajęcia ładnie chodzi, nie ma więc co jej też za dużo dupy truć. Przypałętał się więc z butelką rumu dla smaku, żeby tak po piratowemu było, rękawy podwinął i już szanty zaczął sobie śpiewać. Kiedy rum zaszumi w głowie, cały świat nabiera treści, wtedy chętniej słucha człowiek morskich opo-wie-ści! Jeszcze gitary by mu brakowało. Tak to musiał tylko jakimś patykiem sobie rytm wystukiwać o kładkę, na której właśnie siedział. W ogóle coś zimnawo było. Mordewind jeszcze wiał, nie ma żartów. Mordewind, w sensie, że prosto w mordę zawiewało. Żeby przypadkiem na jakiś sztorm się nie zebrało, bo wtedy jednak większa fala i już by go zmyło. Na razie jednak całkiem przyjemnie, ponieważ morze przy takiej pogodzie też miało swój urok. Niech mi no ktoś tylko powie, że nie, to po betach dam! No. Pociągnął więc ze spustu, rumu upił i już mu ten łajzowy uśmieszek na buźkę wpełzł. A nie, moment, łajza może się tylko po łajzowemu uśmiechać, a on powinien raczej po lamowatemu. Niech więc będzie i po lamowatemu, a co. No to zdrowie wszystkich szczurów lądowych!

_________________
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Wrz 04, 2013 8:59 pm

Hachiko zachciało się spacerów bez określonego powodu. Zachciało jej się morza i piasku pod stopami, to się wybrała na spacer nad morze. Żeby tam jeszcze pojechała jakimś transportem, ale nie! Dzielna wampirzyca ruszyła z buta, niespiesznym krokiem, nie boją się w ogóle, że zastać ją może dzionek. Nie, nie wpadła na plażę po to, by popełnić w pięknym stylu samobójstwo. Nie była aż tak zdesperowana, by kończyć już swój kilku wieczny żywot. Była jeszcze stosunkowo młoda, nie takie okazy się spotykało. Choć w sumie widziała kiedyś wampira, miał jakieś ponad trzy tysiące lat i trochę mu już odbijało. Tak, był nienormalny, wręcz popierdolony, nie chcieli go nawet w zakładzie dla obłąkanych, bo się go bano i uznano, że pogorszy stan zdrowia psychicznego innych pacjentów. Jak widać samotność i niedołęstwo z czasem dają o sobie znać w bardzo nieprzyjemny sposób. Ruda miała jeszcze sporo czasu do tych trzech tysiącleci, o ile wcześniej coś jej nie upoluje. Mało to popierdoleńców, takich jak ona, chodziło po tym padole ziemskim? Musiała przyznać, że trochę zaczynały jej się nudzić te czasy. Tęskniła za czasami wiktoriańskimi albo chociaż tymi śmiesznymi pogoniami za czarownicami, które palono na stosie. Co śmieszniejsze, były to zwykłe kobiety, który na oczy nie wiedziały nigdy niczego nadnaturalnego. Chociaż zdarzały się wiedźmy, które były pod władzą wampirów, ale to już całkiem inna historia. Ruda bawiła się także świetnie z pierwszymi ludźmi polującymi na wampiry. Rzadko kiedy dorwali prawdziwego krwiopijcę, na ogół pozbawiali głów niewinnych ludzi, chcąc ślepo podążać za wytycznymi kościoła. Dobrze, że chociaż w dzisiejszych czasach rola tego posranego kościoła nie była już tak wielka. Skończyła się wielka inkwizycja i mordowanie w imię boga, dla bogactwa. Jak się nie wie o co chodzi, to chodzi na ogół o pieniądze. Albo seks.
Zatem po jakichś czterech godzinach spaceru dotarła wreszcie na wybrzeże, kierując się ku kei. Może uda się coś wampirzycy zapolować. Nie pogardziłaby jakimś pysznie pachnącym, zadbanym, młodym mężczyzną, w którego mogłaby wbić swoje kły. Ale zamiast takiej przyjemności, wyczuła zapach starego znajomego. Kefira! Aż zdjęła ze swoich zgrabnych stóp glany, wyważyła je odpowiednio, sprawdziła czy aby na pewno nadają się do tego, co chce właśnie uczynić i zamachnęła się. Wycelowała prosto w czerep wampira pierw glanem z lewej stopy, potem z prawej, by przyjebać mu w to samo miejsce na czerepie. Musiała mu przecież pokazać jak bardzo tęskniła.
– Życie Ci niemiłe, Kefir.
I ruszyła boso po piasku, zbliżając się do niego powoli i władczo. Z twarzy niczego nie mógł wyczytać. Stanęła wreszcie przed nim, zasłaniając mu piękny widok na morze, księżyc, gwiazdy, chmury czy w co on tam się jeszcze wgapiał. Przecież Ruda była milion razy piękniejsza, nie? No właśnie! Niech na nią patrzy, a nie jakiś widoczek.
Gdy stanęła przed nim, wyczuła silny zapach rumu. Sięgnęła zatem po zapalniczkę, zamierzając zrobić Kefirowi drugie, wspaniałe przywitanie. Normalnie tak od niego capiło, że kiedy pomachała mu zapalniczką przed nosem, wydychane powietrze z jego wampirzych płuc sprawiło, że ogień stał się większy. Uwaga, bo nam jeszcze Maślanka spłonie.
– Gdzieś Ty się chował? Capisz jak stary, jednooki, jednonogi, jednoręki pirat. Gdzie masz swe portowe dziewki za dwa szylingi?
Zakpiła sobie z niego, nachylając się ku niemu, by wziąć od niego butelkę rumu i upić z niej ze dwa łyki. Potowarzyszy mu w tym cuchnięciu rumem.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Mefir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t657-mefir#1723
Zarejestrował/a : 01/11/2012
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Czw Wrz 05, 2013 12:30 pm

Ciekawe te jej symptomy tęsknoty, ciekawe. Glanem w łeb raz, a potem jeszcze poprawka być miała. Na szczęście przed drugim pociskiem jakoś się tak gibnął i tylko musnęło go delikatnie, przez co bucior zaraz do morza wpadł. O jaka przykrość! Ale spokojnie, spokojnie, z jednym glanem też chodzić można, wystarczy się na hipsterskość przerzucić. A z Haćka hipster byłby pierwsza klasa, nie ma to tamto. No ale kiedy to sławetne „Kefir” usłyszał, zaraz paszczaka obrócił i swe wielkie oczy w nowoprzybyłą wlepił. Dech mu w piersiach zaparło, bo przecież to jego ulubiony zombiaczek właśnie go tutaj odnalazł. Zapewne wiedziona miłosnym uniesieniem, niczym jak przy pomocy gwiazdy betlejemskiej, drogę bez pomyłki ku niemu odnalazła. Łoho! Teraz jeszcze meteoryt powinien nieboskłon przeciąć, jak to u Szekspira w Romeo i Julii było. Wtedy już klimacik byłby idealny!
- Haciek! - zawołał radośnie, bo przecież w takim stanie to jego uczucia potęgowane mocno były. Jeszcze na tle tego ognia z zapalniczki uroku nabrała aż się patrzy. Nie dziwne więc, że ta pseudo piracka łajza skorzystała z faktu, że Haćko się nachyliła i złapał ją za oba poliki i soczystego cmoka dał na powitanie.
- Hacieeek! - zawtórował raz jeszcze i czknął pijackim odruchem. Potem przechylił się na bok i jakoś tak do wody się z tego wszystkiego osunął. Plusku plusku, nie ma Mefira. Jakże on jednak gwałtem się z morskiej toni po kilku chwilach wyrwał, to zaraz kładeczki uczepił i już nieco otrzeźwiony swe mokre bebechy z powrotem na górę wtaramolił. Teraz sensu te wszystkie zakazy spożywania alkoholu na plaży nabierały, tak na marginesie.
- Jak ja się… jak się normalanie zatołobą stynskniłem! - powiedział trochę niewyraźne, ponieważ co jak co, ale tak całkiem on się szybko tych procentów z krwi nie pozbędzie. Krawat jednak zaraz poprawił, kołnierzyk postawił i już na pełen elegancik rozmowę kontynuował.
- Oni mi mówili, że tyś całkiem ociulała i że ciem w jakhymś domu dla stuku puku zamknęli… ale ja wiedziałem, że to bujda, bo thy byś się jakimś tam durnym jołopom w kitlach dotknąć nie dała… nie dała, oj nie dała! - no, to mamy Mefirowe przemówienia. Bo wiadomo, że on straszna gaduła i jemu się gęba łatwo nie zamyka, chyba, żeby ją czym napchać.
- Ja jednooki bandzior… - pomyślał, pomyślał i nawet krawat zdjął zaczął go sobie wiązać nieporadnie przez głowę. Coś mu jednak nie bardzo szło, dlatego wpierw na Haćku postanowił wypróbować. Gibnął się więc do siadu i na jej plecach się oparł, a następnie krawatem wiązać jej oko zaczął. Ohoho! Coś czuję, że kolejna tura kąpieli go czeka!

_________________
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Pią Wrz 06, 2013 5:43 pm

Jeden glan celnie został rzucony, dosięgając swój zacny cel, czyli Kefirowy łeb. Jednak drugi raz nie dał się już tak wykiwać, a raczej głupi to zawsze ma szczęście, jakimś cudem się uchylił i udało mu się uniknąć drugiego potężnego pocisku. Wampirzyca wkurzyła się, słysząc głośne chlupnięcie, patrząc z dezaprobatą na tonący but. To nic, kupi sobie nowe, te już się znudziły. A jak dotrze do domu? Ha! Na Kefirowych plecach! Weźmie ją na barana, a Ruda w ogóle nie przejmie się tym, że wampir może mieć kaca albo być już tak wstawionym, że nawet nie ujdzie dwóch czy trzech kroków. Miała to w nosie, ona chciała to miała to dostać. Szczególnie, że z to z jego winy straciła swojego buta. Co z tego, że to nie Kefir kazał Rudej rzucić butem.
Cóż, wiedziona była raczej nudą, samotnością i głodem, niż tym miłosnym uniesieniem. Choć w sumie o Mefirze myślała już jak o zmarłej istocie. Nie pojawiał się bardzo długo, zupełnie przepadł jak kamień w wodę i nie odzywał się do swojego jedynego zombiaka. Ruda powinna porządnie nakopać mu do zada za takie traktowanie. Skrzywiła się, gdy wampir złapał ją za policzki i zaczął je tarmosić. Obnażyła wściekle kły i strzeliła mu po łapach, karcąc go wzrokiem.
– Nie ma macania na pierwszej randce.
Ba! A kiedy tylko doprowadził do przelotnego złączenia ich warg w formie powitania, ugryzła go dotkliwie, do krwi, którą zaraz zachłannie zlizała. Może oduczy się by nie całować mężatek na powitanie!
– Łuhu, ostro musiałeś pić.
Zamachała ręką w geście odganiania much, gdy Kefirowi się czknęło. Naprawdę, wystarczyłoby, aby dmuchnął na samochód z pełnym bakiem, a ten od razu poszedłby z dymem. Musiał naprawdę doskonale się bawić, zaraz ponownie się przechylił i wpadł do wody. Wampirzyca jedynie westchnęła, nie rozpaczając nad stratą jakże bliskiego przyjaciela i najzwyczajniej w świecie zaopiekowała się jego butelką rumu, siadając sobie na jego miejscu. Zaczęła sobie nucić melodię z Upiora w operze, przyzwyczaiwszy się już do myśli, że morskie fale zabrały w siną dal Kefira, gdy ten nagle wyłonił się z morza niczym jakaś syrena tudzież Afrodyta i zaczął wdrapywać się na ląd.
– Znaj swe miejsce, knurze!
Zawyrokowała, kładąc swą piękną stópkę na jego głowie tak, żeby pomoczył się dłużej w wodzie.
– Zakład psychiatryczny? Żartujesz?! Mnie tam by nawet nie chcieli zamknąć, bo źle bym wpływała na pacjentów! Zapomnij, nie wyłgasz się tak łatwo od swojego zniknięcia, łajzo.
Wiadomo, język poetycki to wymarła rzecz, nie ma co się go doszukiwać u takiej damy, gdzie słoma z butów wystaje. A nie wróć, z buta, drugi przecież zatonął.
– Pozwolę Ci stąd wyjść jak wyłowisz mego drugiego buta.
Teraz wystarczy tylko czekać, aż wampirem grzecznie i potulnie zanurkuje w poszukiwaniu glana Hachiko. Ciekawe czy mu się uda. Nawet gdyby łapami po nim przesunął za żadne skarby nie zorientowałby się, że znalazł to, czego szukał. Ha, uratowała go jednak wiadomość, jaką wampirzyca dostała na telefon. Westchnęła i ze zniecierpliwieniem wydobyła komórkę, odczytując wiadomość od burmistrza. Bal? Mundurki szkolne? To jakieś przebierańce albo święto ludowe śmiertelników?
– Pójdziesz ze mną na bal!
W końcu ktoś musiał zabrać Rudą na swoich plecach do posiadłości, a stamtąd znów do miasta, na bal. Nie mogła przecież dopuścić do tego, by stopy zostały poranione. Pozwoliła Kefirowi wyleźć z lodowatej wody, po czym wskoczyła mu na plecy, klepnęła na zachętę w zad i mogli ruszyć do posiadłości, gdzie wampirzyca się przebrała, dała jakieś suche ubrania dla swojego Murzyna – niewolnika i mógł ją znów zanieść na swych plecach.

[zt x2]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 4:05 pm

Teraz to kompletnie się zgubiła. Jej celem podróży zdecydowanie nie była plaża, a tym bardziej port! Ona to chyba nigdy nie dotrze do tej Akademii. No i nie mogła zapomnieć, że miała dostarczyć list jakieś dziewczynie. Chociaż jak teraz się nad tym zastanawiała to doszła do wniosku, że zachowanie tamtego mężczyzny było nieco dziwne. Skoro ta osoba, której Chirtine miała dać kartę, była uczennicą miejscowej szkoły, to pewnie mieszkała w akademiku, czemu więc sam jej tego nie dostarczył? Tak przecież byłoby bezpieczniej i miałby stuprocentową pewność, ze wiadomość dotarła do Tsuki. Zastanawiając się nad tym, usiadła na brzegu przystani. Tutaj mogła odpocząć. Wokół nie było ani jednego człowieka, który by zakłócił upragniony spokój. Zaczęła przyglądać się zachodowi słońca. Dawno nie miała takiej okazji. Wcześniej wydawało jej się, że nie warto patrzeć na coś tak pozornie nieistotnego. Teraz doszła do wniosku, że ten widok działa uspokajająco.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 4:42 pm

On ten nasz Lucek... Po spotkaniu z Kajlem zamiast isc do siebie, czyli do apartamentu, gdzie by sprawdził, czy Elaiza jest tam to on wybrał się na spacerek. Szedł lasem, szedł, szedł aż w końcu jakoś wylazł z niego i znalazł się na plaży. Musiał gdzieś wyjść i nie przeczuwał, że akurat dostanie się tutaj, chociaż słyszał szum fal, a wiadomo jak echo niesie się po lesie, powodując, że nie wiadomo skont tak na prawdę dochodzi dźwięk.
Rozejrzał się dookoła i zaczął zbliżać się do portu. Kiedy tylko tam dotarł zobaczył postać o zielonych włosach. Jego włosy pod wpływem wiatru zaczęły latać w każdą stronę, włosy tajemniczej dziewczyny również zaczęły reagować na wiatr. Starał się je zabrać z twarzy, ale cóż nie udawało mu się, ale nie irytował się, po jakimś czasie dał im spokój.
Po krótkim namyśle postanowił porozmawiać z dziewczyną, więc usiadł koło niej.
-Dlaczego tutaj siedzisz? Późno się robi.-Zapytał spokojnie i obojętnie, jednak jego głos i wyraz twarzy był poważny. Patrzył w inną stronę, by dziewczyna nie mogła zobaczyć jego oczu. Oczywiście był przygotowany na to, że dziewczyna może być nie miła w stosunku co do niego, ale przecież Lucjusz nie miał złych zamiarów.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 5:05 pm

Ludzie z tego miasta się na nią uwzięli czy coś im zrobiła, że nie mogła dłuższej chwili posiedzieć sama i zająć się własnymi myślami? Nie przeczuwała, że ktoś także zechce udać się na spacer po plaży o takiej porze. Nie miałaby pretensji, gdyby nieznajomy przyszedł i dał jej spokój, ale ten postanowił do niej podejść. Była tak bardzo zapatrzona w fale i zachód słońca, że nie zauważały, iż ktoś się zjawił. Słysząc jego słowa, skierowane do niej, zapragnęła, żeby wielka fala zbyła go z tego miejsca. Może wtedy nikt nie zawracałby jej głowy.
- Dlaczego się mnie o to pytasz? - zapytała chłodnym tonem. - O zgrozo robi się późno i na dodatek jest po wieczorynce, a ja nie w łóżku taka tragedia.
Nie cierpiała, gdy ktoś zadawał takie pytania. Jakby to kogokolwiek obchodziło. Ona też nie chodziła po mieście i nie pytała się ludzi dlaczego idą chodnikiem, siedzą na ławce albo nie są jeszcze w domu.
Odwróciła, się by spojrzeć na wampira. Oczywiście zauważyła kolor jego oczów, choć ten najwyraźniej próbował to ukryć. Jednak Chirtine musiałaby być ślepa, aby nie dostrzec czerwonych tęczówek. Uznała, że chłopak nosi soczewki. Ona miała włosy zafarbowane na zielone to inni mogą mieć soczewki w szkarłatnym kolorze, co nie?
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 5:27 pm

Ale ci ludzi są dziwni. Być miłym, spokojnym źle, być niegrzecznym, wulgarnym też źle, co za ludzie.  Nie był zirytowany, bo wiedział jacy są ludzie nieznośni, zresztą jego rasa wcale lepsza nie była. Wysłuchał do końca jej wypowiedzi nie przerywając jej, jednak kiedy usłyszał stwierdzenie o wieczorynce, zachichotał pod nosem. Aż mu się przypomniało jak sam tak postępował tylko był bardziej wulgarny dla osób, które go pytały.
-Powiadasz, że po wieczorynce, kurde nie zdążyłem obejrzeć, pewnie smerfy leciały. -Powiedział to obojętnym głosem i spojrzał na dziewczynę.
- Wiesz mam do ciebie małą prośbę, wiesz może w którą stronę iść do centrum miasta, bo tak jakby się zgubiłem, a że ciebie spotkałem pierwszą to zapytałem. To chyba nie grzech chyba, że jeszcze o straszne rzeczy mnie osądzą, bo coraz gorzej z tym prawem.- Nie koniecznie musiał mówić prawdę, bo doskonale znał to miasto, mimo to nie miał zamiaru się denerwować, najwyżej utopi ją, co teraz będzie łatwe. Mimo to ciekawe czy dalej będzie taka chamska dla niego. Jeśli się znudzi wepcha ją do wody.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 5:51 pm

Nie no serio miał zamiar z nią rozmawiać? Westchnęła. Jej wyraz twarzy wskazywał na to, że nie była za bardzo zadowolona z towarzystwa nieznajomego. Może tutejsi mieszkańcy mieli uciążliwy nawyk, zaczepiania innych ludzi? Od samego początku wiedziała, że przyjazd do tego miasta to fatalny pomysł i się nie pomyliła.
- Chyba smerfy są za brutalne dla ciebie - odpowiedziała.
Siedzenie i patrzenie w górę przez dłuższy czas, nie było zbyt komfortowe, więc Chirtine wstała. Otrzepała sukienkę z piasku. Spojrzała na wampira, tak jakby chciała odgadnąć jakąś tajemnicę. Nie no kolejny się znalazł! Tamten facet z parku zapragnął, aby dostarczyła jakieś Tsuki list, a ten chciał, żeby wskazała mu drogę. Niby mała przysługa, ale dziewczynie najzwyczajniej w świecie nie chciało się pomóc. I tak nie wiedziała jak dość do centrum miasta. No i kolejnym powodem było to, że próbowała spławić Lucjusza.
- Niestety zapisy na prośby skończyły się minutę temu. Proponuje poszukać kolejnej osoby.
Chyba nie musiała tłumaczyć o chodzi?
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 6:07 pm

Dobra koniec tej całej dobroci ileż można. Skoro ona dobro odrzuca o Lucjusz nie ma zamiaru na sile być miłym. Widząc, że dziewczyna wstała to mu nie wypada siedzieć, więc też wstał. Oczywiście wychwycił jej spojrzenie, jednak zignorował je. Myślał nad tym by może dać jej swięty spokój, ale słysząc jak dziewczyna jest pyskata odwrócił sie do niej przodem, a następnie bezceremonialnie i szybkim wampirzym ruchem zapchał dziewczynę z przystani.
-Co za ludzie, być miłym to źle. Kiedyś byli bardziej wychowani.- Warknął i spojrzał na to co się dzieje z dziewczyną
Kiedy tylko mu się to uda skieruje się w stronę miasta, niezwierzając na to czy umie pływać czy też nie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 6:25 pm

Tego to się nie spodziewała. Mało kto miał do niej cierpliwość, jednak nikt jeszcze nie zareagował w ten sposób. Zazwyczaj po prostu rozmówca odchodził i dawał jej święty spokój. Zaskoczona nie zdążyła nawet krzyknąć. Próbowała złapać nieznajomego za rękę i pociągnąć go z sobą do wody, ale skończyło się tylko na tym, że spadła sama. Uderzyła o wodę z głośnym pluskiem. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie kamień, który czaił się tuż pod powierzchnią. Chirtine potrafiła pływać. Nauczyła się już w dzieciństwie, a raczej nauczył ją ojciec. Właśnie, wracając do tego kamienia. Dziewczyna uderzyła o niego tyłem głowy co sprawiło, że cały obraz jej się zamazał, zmienił w jeden wielki kolorowy ekran. Zaczęła machać rękami na oślep, chcąc dosięgnąć czegoś, co pozwoliłoby jej na utrzymanie się i wyjście na powierzchnię. Krew mieszała się z wodą, barwiąc ją na szkarłatny kolor. Ten zapach wampir na pewno rozpozna. Jak to na niego zadziała? Na razie nie czuła krwawienia z potylicy.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 6:41 pm

Teraz to się zacznie jazda, jednak na szczęście, lub nie szczęście dziewczyny Lucjusz nie był głodny, gdyż gdy wychodził z apartamentu posilił sie i w tym momencie nie odczuwał głodu, ale mimo to czując krew zatrzymał się i skierował sie do dziewczyny. Wiedział, że jeśli umrze, to będzie nie zaciekawię, a zwłaszcza, gdy ktoś to widział.
Widząc co się dzieje tylko kucnął i widząc, jak dziewczyna wymachuje rękami złapał za jedną z nich, unosząc dziewczynę do góry, jednak nie wyciągał jej z wody tylko patrzył na jej stan.
-Oj co ja zrobiłem- Powiedział kpiącym głosem. Drugą wolną rekom złapał ją za głowę, by móc dokładniej zobaczyć, gdzie i czy głęboko zraniła się dziewczyna. Nie miał najmniejszej ochoty wyciągać dziewczyny z wody. -Może cię utopić?- Zapytał sam siebie. Chociaż to by było zbyt proste.
Podciągnął dziewczynę bliżej siebie i nachylając się nad nią wciągnął sykiem powietrze. -Może nie, skoda krwi.- Powiedział i spojrzał na jej twarz. Zawsze można usunąć jej wspomnienia o wydarzeniu, nie zostawiając po sobie śladu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 7:03 pm

Chirtine mimowolnie połykała wodę, chcąc złapać oddech. Teraz zdecydowanie nie czuła się jak ryba w wodzie. Miała wrażenie, że topi się już od dobrych kilkunastu minut, co oczywiście nie było prawdą. Poczuła, że ktoś łapie ją za rękę i ciągnie do góry. Mogła w końcu złapać powietrze, ale zamiast tego zaczęła się krztusić i pluć wodą. Bezkształtne plany zaczęły formować się w niewyraźne rzeczy. Po pozbyciu się całej cieczy. Jej oddech stał się spazmatyczny. Nie wiedziała kto ją trzyma, ale przypuszczała, że to ten nieznajomy, który jakby nigdy nic ją popchnął. Zamrugała kilka razy, aby odzyskać ostrość widzenia. Jej starania nie pomogły zbyt wiele. Nadal nie rozpoznawała niczego.
- I-idiota - wykrztusiła.
Jak tylko wampir dotknął jej głowy, przeszył ją ostry ból. Kamień był gładki i okrągły, więc rana nie była za głęboka.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 8:29 pm

Oj biedna dziewczynka, Lucjusz próbował być miły, ale cóż znudziło mu się i stwierdził, że po co ma być miły dla osoby, która jest niemiła wobec niego, chociaż nie wiadomo za co. To że nie lubiła towarzystwa, to nie znaczy że ma pyskować do pierwszej lepszej osoby. Lucjusz, nie ma zamiaru jej uczyć kultury, jak widać sam był nie wychowany wpychając dziewczynę do wody, jednak nie żałował.
Widząc, jak dziewczyna się krztusi, uśmiechnął sie lodowato, jednak ona tego nie mogła zobaczyć, gdyż Lucjusz miał twarz zasłoniętą chustą. Dziewczyna nie była lekko więc Lucjusz nie miał problemu z utrzymaniem jej. Słysząc stwierdzenie z słów dziewczyny tylko odsunął głowę od Chirtine, a następnie spojrzał na nią.
-Słownictwo godne Damy.- Rzekł i zaśmiał się lodowato, a następnie trzymając dalej dziewczynę za rękę spuścił ja do wody, zatapiając ją całą. Po chwili wyciągnął ją z wody i łapiąc ją za głowę przybliżył ją do siebie, niebezpiecznie blisko, że ich ciała dzieliły cm.
-Zobaczmy na co Cię stać, Skarbie.- Mówiąc to wyciągnął dziewczynę z wody, dalej trzymając ją za rękę więc była w powietrzu. Był trochę wyższy i ręce miał długie, więc było to łatwe. Potrzymał ja tak chwile, a następnie ją puścił. Dziewczyna jest jeszcze w szoku, więc powinna twardo uderzyć o suche podłoży. Lucjusz, tak ją ustawił, że zablokował jej drogę na plaże, a jedyną drogą było morze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Lip 26, 2014 10:44 pm

Wszystko mogłoby się dobrze potoczyć, gdyby nie to co Lucjusz postanowił zrobić. Poczuła, że nagle znowu znajduje się pod wodą. Chwyciła mocniej rękę wampira. Słyszała dźwięki, jednak obraz był nadal niewyraźny, bez konturów. Kiedy została wyciągnięta, poczuła się raźniej. No cóż teraz zapamięta, żeby nie denerwować kogoś w pobliżu jakiegoś zbiornika wody.
Może to powodować niechybne zbliżenie z wodą, zapamiętać!
Runęła na ziemię. Nie było to wygodne lądowanie, ale lepsze niż wtedy, gdy nieznajomy ją popchnął. Wrażenie szoki powoli mijało. Chirtine chwyciła się prawą ręką za tył głowy. Cała była przemoczona, wręcz z niej ściekało. Na dodatek krew poplamiła jej ubrania. Nie było jej szkoda ciuchów, ale ból był już mniej przyjemny. Odgarnęła mokre kosmyki włosów z czoła.
- Oszalałeś - warknęła.
Siedziała przez krótki czas, by dać sobie odpocząć. W końcu wstała. Oszołomienie zniknęło. Wzrok powrócił. Spojrzała na wampira z złością. Jakby tego było mało, ten jeszcze zablokował jej drogę.
- Przepuścisz mnie?
Teraz chciała po prostu iść od tego miejsca jak najdalej.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Lip 27, 2014 10:11 am

Niech dziewczyna cieszy się, że Lucjusz nie utopił jej tam, a nie sprawiło by mu to żadnej trudności, a jak by tego było mało, miał by przy tym świetną zabawę. Jeśli dziewczyna chce czuć się bezpieczna to niech lepiej zamknie sie w pomieszczeniu, gdzie nie ma żadnych mebli, okien. W dzisiejszych czasach można wszystkim zrobić krzywdę, np łyżeczką, czy szczoteczką do zębów. Jednak Lucjuszowi nie potrzebny jest żadem przedmiot by zranić, jego szponiaste łapy to wystarczająca broń.
Lucjusz przyglądał się dziewczynie, jak na jakieś znalezisko i nie wiedział czym ono jest, ale wiedział doskonale. Nie reagował na jej słowa tylko wykonał krok w jej stronę.
-Na przyszłość radze ci zapanować nad językiem. - Zawsze mogła trafić na kogoś gorszego od Lucjusza, chociaż ten i tak nie był świętym. Jeśli dalej będzie taka chamska, to Wampir bez wahania podniesie na nią rękę. Wychwycił jej spojrzenie i nie zrobił sobie z niego nic. Na jego ustach pojawił się kpiący uśmieszek, który sugerował, że Lucjusz nie spełni jej prośby, jednak ona tego nie mogła zobaczyć, gdyż Lucjusz miał zakrytą twarz. Aby dać jej odpowiedz pokiwał głową przecząco. Był ciekawy do czego dziewczyna jest zdolna i co zrobi by dojść do celu. Jednak ten nie ma zamiaru stać wtedy bezczynnie i pokaże na co stać jego chociaż w małym stopniu. Lucjusz, również nie ma zamiaru, jak na razie nigdzie jej puszczać, mało tego. Miał w głowie szatański plan, jednak czy go zrealizuje?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Lip 27, 2014 1:45 pm

Radzi zapanować jej nad językiem. Spojrzała na niego z znużeniem. Zamierzał jej prawić kazania albo dać kolejną darmową lekcję pływania? Westchnęła w myślach. Co on jeszcze od niech chciał? Pobawić się w kotka i myszkę? Może nieznajomy jest osobą, która zagaduje innych, a potem się na nich wyżywa, topiąc lub robiąc inne mało przyjemne rzeczy?
- Nie prosiłam się, abyś podchodził do mnie. Za to ja bym ci radziła zapanować nad złością. Większość po prostu odchodzi, mówiąc, że nie będzie się przejmowało gadaniem małolaty, a ciebie najwyraźniej to ruszyło.
Tym razem nie miała zamiaru obrazić wampira. Jak na razie nie uśmiechała jej się kolejna kąpiel. Nie chciał jej przepuścić? Chirtine na pewno nie zamierzała się na niego rzucić. Zdawała sobie sprawę, że jest słabsza niż nieznajomy. Zaatakowanie go czy jakakolwiek inna podobna próba wyjścia z tego miejsca, nie miałaby najmniejszego sensu. Tak więc stała przed nim spokojnie, czekając na jego ruch. Krew zakrzepła i przestała wypływać z rany na głowie.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Lip 27, 2014 3:51 pm

Lucjusz nie zamierzał jej matkować, a co bardziej uczyć, co on nauczyciel? Niby może uczyć jako on, ale na pewno nie będzie jej teraz uczył innym razem. Jednak on nie zasłużył sobie na takie traktowanie, przecież na początku był spokojny, a nawet miły, a ona odpowiadała na jego pytania, jak by robiła mu łaskę. Jeśli dziewczyna myśli, że Lucjusz nie panuje nad złością to się grubo myli, to co niedawno miało miejsce to tak na prawdę pikuś w porównaniu z tym do czego jest zdolny. Mimo to, co może myśleć człowiek, który nie ma pojęcia o mocniejszych istotach od siebie? Nic
Patrzył na dziewczynę i słuchał to co ma do powiedzenia.
-Już skończyłaś?- Zapytał, a następnie zaczął isć w jej kierunku. -Masz piękne włosy.- Powiedział zgodnie z prawdą, jakoś dziwnie go zainteresowały. Hymm, co ja mam z tobą zrobić? Zabicie Cię to zbyt proste. Pomyślał. Jeśli się dziewczyna nie cofnie, to Lucek podejdzie do niej wystarczająco blisko by móc ją dotknąć, ewentualnie wepchać ponownie do wody.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Lip 27, 2014 5:29 pm

Jednak Chirtine nie była świadoma tego, że stojący przed nią nieznajomy jest zdolny do innych rzeczy. Na przykład picie krwi, zjadanie serc i takie tam inne wampirze zabawy. Była pewna, że ma do czynienia z stuprocentowym człowiekiem, który je, oddycha i funkcjonuje jak każdy innych. Przecież wampiry nie istniały. Były tylko wymysłem pisarzy i malarzy. Owszem miło się czytało książki, gdzie te istoty występowały, ale nic poza tym. Po prostu w realnym świecie ich nie było. Takie zdanie miała na ten temat zielonowłosa. Uwaga, komplement cokolwiek to było, nieco dziwiło dziewczynę.
Gdy do niej podszedł nie cofnęła się nawet na krok. Była przygotowana na to, że kolejny raz może ją pchnąć i znowu spadnie z przystani, tak więc teraz jej nie zaskoczy tym.
- No, a ty masz fajne soczewki.
I to by było na tyle jeśli chodzi o powiedzenie czegoś. Po prostu nie wiedziała za bardzo co mówić. Proszenie się po raz kolejny, aby ją puścił nie miało sensu, przecież zrobiłby to za pierwszym razem. No co teraz zrobi?
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Lip 27, 2014 6:03 pm

Miał koniec tej zabawy znudził się, a wiedział że na posiłek jej jeszcze czas, nie miał zamiaru jej atakować. To nie była by zabawa, a on jak by to ująć wyrósł z niej. Dawniej dla niego zabawą było rozrywanie prawie każdego człowieka którego spotkał na swej drodze teraz, jakoś unik ludzi, istny dzikus.
Wciągnął z sykiem powietrze by sprawdzić czy dziewczyna dalej krwawi. Zapach był słabszy, co sugerowało, że musiał się zrobić strup i dobrze.  Widząc, że się nie cofnęła podszedł do niej na wyciągnięcie ręki. Szybkim wampirzym ruchem przyciągnął ją do siebie. Jeśli będzie się szarpała to Lucjusz mocniej przyciesie ja do swojego ciała, co spowoduje, że nie złapie oddechu. Następnie odchylił jej głowę by móc zobaczyć czy mocno ją roztrzaskała. Nie było to nic wielkiego zrobiła się rana z której jeszcze nie dawno leciała krew.
-Przeżyjesz, nie takie rzeczy się miało i się żyło.- Odpowiedział i poczochrał ją delikatnie po włosach. Słysząc jej odpowiedz zachichotał, co dziewczyna mogła usłyszeć. - Masz racje Seniorita.- Po tych słowach jednym  sprawnym ruchem uderzył dziewczynę w jej punkt witalny na szyi, przez co zemdlała. Następnie wziął jej ciało na ręce i przez chwile spojrzał na jej twarz, z kolei ruszył z nieznanym dla niej kierunku.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Róża De Koss

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1547-roza-de-koss#31620
Zarejestrował/a : 26/08/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sob Wrz 06, 2014 2:39 pm

No i gdzie biedna Róża miała go poprowadzić? O ile to ona prowadziła bo jak na razie ciężko było to wyjaśnić. Podpita i to dość mocno szła u boku Kajla rozmyślając w milczeniu co dalej. Musiała w końcu iść do Akademika a jakoś jej się nie śpieszyło, oj na pewno ciotka kochana by już ją karciła za nieodpowiednie zachowanie i szlajanie się po mieście nie wiadomo z kim i gdzie. A jednak złamała tę zasadę mimo wszystko. Przeciągając się kroczyła w milczeniu obok Kajla przyglądając się z uwagą nieznajomemu.
- Jesteś cholernie spięty. Wyluzuj trochę.
Bąknęła nieco z uśmiechem na ustach.
- Jesteś głodny?
Odezwała się z nutą ciekawości w głosie. O ciekawe jakby to było gdyby zgłodniał? A jeszcze lepiej gdyby okazało się, że musi iść zapolować. Normalnie frajda jakich mało. Oczywiście, by nie odeszła była za bardzo ciekawą osobą i interesowała się niemal wszystkim co mogło choć odrobinę oderwać ją od wspomnień.
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Wrz 07, 2014 10:15 am

Coż jeśli dziewczyna go wyprowadziła z klubu to można powiedzieć, że prowadziła mimo to doskonale uważał na to gdzie idą. Cóż nie lubił takich miejsc, ale jebał to mimo iż znał je to zwyczajnie chodził tutaj tylko wtedy kiedy już na prawdę mu się nudziło. już robiło się dosyć późno, a żeby dziewczyna jakoś nie zmarzła by jej struj nie był odpowiedni na takie spacerki to powolnym ruchem objął ja przyciągając ją spokojnie do siebie. Oczywiście jeśli go odepchnie to spróbuje dać jej swój płaszcz, albo swoją koszulę. Słysząc jej uwagę tylko zaśmiał się pod nosem.
-Chyba nie widziałaś nigdy istoty spiętej. Jestem wyluzowany, ale troszeczkę rozdrażniony. - Poprawił dziewczynę, gdyż wcale nie był strasznie spięty, jak to ona ujęła. Jej następne pytanie trochę go zdziwiło, ale cóż...
-NIE jestem...- Wymamrotał dziwnym głosem. Oczywiście kłamał bo był i to nawet bardzo, a fakt że dziewczyna ma zranioną rękę tylko bardziej go rozpraszał.
Jak to nie jesteś? Oczywiście, że jesteś mój przyjacielu. Dlaczego nie skorzystasz z koleżanki? Aż sama się o to prosi. JEśli Kajl już słyszy takie głosy, to jest już nie za dobrze, gdyż odzywa się jego wampirza natura z którą teraz próbuje jakoś walczyć, ale czy mu się uda?
-POkarz rękę- powiedział spokojnie. NIe miał złych planów po prostu chciał wiedzieć jak mocno się zraniła, Cóż jako lekarz to można powiedzieć że ma to zrodzone. Oczywiście nie będzie się z nią użerał jeśli jej nie pokaże.

_________________


Powrót do góry Go down
Róża De Koss

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1547-roza-de-koss#31620
Zarejestrował/a : 26/08/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Wrz 07, 2014 11:38 am

Nie jestem...jasne słowniowi ma duże uszy to wysłucha. Róży jednak nie tak łatwo jest oszukać była jaka była, ale spostrzeżenie miała idealne.
Mruknęła przyglądając się uważnie mężczyźnie. Milczała chwilę do czasu, aż usłyszała niespodziewanie słowa mężczyzny wytrąciły ją z równowagi. Nie spodziewała się nawet, że zainteresuje się jej dłonią ale jednak. Uniosła ją w milczeniu odsuwając się nieco od niego.
- Nie wiem czym to zrobił, ale boli jak cholera.
Wyznała cicho, bo i owszem bolało jak cholera. Mimo, że starała się jakoś zapomnieć o bólu nie mogła, w dodatku alkohol zrobił swoje bowiem krew nie przestawała jej lecieć. Tylko czy Kajl wytrwa i nie skosztuje jej krwi? Wszystko zależy od jej szczęścia


Ostatnio zmieniony przez Róża De Koss dnia Nie Wrz 07, 2014 12:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Wrz 07, 2014 12:06 pm

NIe kieruj moją postacią...

Słysząc, że nie chce odpuścić co go zaczęło irytować.
-Czy ty chcesz mi powiedzieć, że wiesz lepiej co się ze mną dzieje?- Zapytał z podniesionym tonem. Niech dziewczyna nie będzie taka do przodu bo jej z tyłu braknie... Pozwolił na to by się odsunęła od niego a następnie spojrzał na jej ranę. Wziął głęboki oddech z spokojnie złapał za dłoń dziewczyny by móc się jej przyjrzeć. Z wielkim wysiłkiem udało mu się zatrzymać zęby na miejscu i kolor oczu. Starał sie zachować spokój widząc i czując jej krew. Rana nie była głęboka, ale była, a jak by tego było mało jeszcze krwawiła.
-Wygląda w miarę dobrze, jednak powinna jak najszybciej się zagoić, bo jest dośc w nietopowym miejscu. To czym to zrobił nie ma zbytnio znaczenia, to miejsce powoduje, że boli, jak ty to ujęłaś "jak cholera" .- Kiedy skończył mówić puścił jej dłoń. -Przytkaj ranę najlepiej czymś, by krew nie leciała. - POwiedział idąc dalej. Musiał sie uspokoić, a zapach krwi pobudzał jego zmysły.

_________________


Powrót do góry Go down
Róża De Koss

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1547-roza-de-koss#31620
Zarejestrował/a : 26/08/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Wrz 07, 2014 12:24 pm

Przeniosła spojrzenie na poczynania Kajla nie odzywając się ani słowem. Miała dość na dziś, musiała odpocząć jakoś zebrać myśli. Wszystko zaczęło ją drażnić.
- Wiem, że powinnam przyciskać ale jak widzisz nie mam czym. Zresztą nie ważne. Ja spadam mam dość.
Wycedziła ledwo trzymając się nóg. Rana ją nie obchodziła była przemęczona i wycieńczona. A jeszcze musiała dotrzeć do szkoły. Pokręcony dzień niema co. Żałowała coraz bardziej, że przeklęci mordercy nie zechcieli jej odnaleźć i zabić. Bynajmniej miałaby spokój chociaż raz byłaby na prawdę szczęśliwa i spokojna nie musiałaby się martwić o to co będzie jutro czy pojutrze. Przeniosła wzrok na Kajla.
- Co złego to nie ja.
Mruknęła cicho kierując się przed siebie by odejść. Czy ją zatrzyma? Tego nie wiedziała sama choć gdzieś w głębi siebie pragnęła pozostać i poznać go bardziej. Ale czuła sama, że za chwilę odleci.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   

Powrót do góry Go down
 
Nabrzeże/przystań/keja.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Nabrzeże/przystań/keja.
» Nabrzeże i stocznie
» Nabrzeże w pobliżu Hart Island
» Przystań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: