IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nabrzeże/przystań/keja.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Wto Gru 15, 2015 9:00 pm

Tak łażąc sobie bez celu młody zauważył dość niecodzienny i nieco ekscentryczny przypadek. Jakiś gość zwyczajnie na świecie wskoczył sobie do wody tuż przy przystani. Akito raczej by tego nie zrobił z trzech powodów. Po pierwsze obok była wygodniejsza i ładniejsza plaża niż ta tutaj, po drugie woda na przystani była zwykle brudniejsza, a po trzecie nie chciałby wpaść w jakąś wypływającą łódkę.
W każdym bądź razie zaprzestał poszukiwania kutrów za to przyglądał się z zaciekawieniem tej nietuzinkowej personie.
Gdy nieznajomy wyszedł na brzeg Akito nie widział powodu by nie zagadać. Ot ciekawy był dlaczego akurat tutaj.
-Tak z ciekawości, nie wygodniej by było na plaży obok? Okoliczności natury ciekawsze i w ogóle...- zapytał mając do ust przyklejony swój standardowy lekki uśmiech. Ręce miał schowane w kieszeni spodni.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Wto Gru 15, 2015 9:14 pm

Racja jest jak dupa, każdy ma swoją. Riecon miał nieco odmienne myśli co do chłopaka który jeszcze nie został zlokalizowany przez szlachetnego. Woda nie zawsze bywała brudna, zdarzały się dni w których przystań była mało używana, odwiedzana przez co glony i inne tego typu świństwa akurat nie miały tu miejsca. Jeszcze. Może wota była po świeżym czyszczeniu? Zawsze się czyściło tereny wodne, by nie narobić całkiem syfu.
Ale wracając... Riecon siedząc tak słyszał że ktoś się zbliża w jego stronę, jednak siedział spokojnie tak jak by nic nie wiedział. Dopiero po usłyszeniu głodu, spojrzał na chłopczyka. W pierwszej chwili nic nie robił, mówił tylko patrzył.
-Chciałem głębokiej wody. NA plaży musiałbym odejść spory kawał. Sprawdzałem już to kiedyś. Zresztą uważam, że stąd jest lepszy widok. - Odparł grubym lecz cichym głosem spoglądając na chłopaka. Wskazał ręką na miejsce obok siebie.
-Usiądź - Rzekł spokojnie i sięgnął po koszule by zakryć swoje ciało. -Co Ciebie tu chłopcze sprowadza. To chyba nie odpowiednia godzina na wycieczkę rozpoznawczą?- Zapytał kiedy zaczął zapinać koszule. NIe zapiął jej do końca zostawił dwa guziki pod szyją rozpięte. Jego kruczoczarne włosy od razu przylepiły się do materiału mocząc go, jednak to nie przeszkadzało jak na razie Rieconowi. Kiedy ubrał koszule chciał zabrać się za spodnie.
Mimo iż się ubierał to spoglądał raz do czasu na towarzysza by ten nie odczuł, że wampir go ignoruje.
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Wto Gru 15, 2015 9:24 pm

Och, tej konkretnej przystani Akito jeszcze nie znał. Jego twierdzenia opierały się na doświadczeniu wziętym z odwiedzin innych miejsc tego typu.
-Hm... niby racja, chociaż ja się będę upierać przy tym, że widok z plaży jest ciekawszy -odparował.
Zawahał się przez chwilę, ale w końcu postanowił usiąść. Przecież nigdzie mu się nie spieszyło, a porę na fotografię którą sobie umyślił już przegapił. Chociaż to nie oznaczało wcale, że dobra pora na zdjęcia się skończyła, cel miał inny.
-Dlaczego inna miałaby być odpowiedniejsza od tej? Poza tym teraz jest ciekawy moment. Niebo jeszcze jest niebieskawe, ale nie czarne. Już nie dzień, ale jeszcze nie całkowita noc. Widać już światła, ale również widać zarysy otoczenia.
Siedział z nogami spuszczonymi w dół. Opierał się na rękach, które położył na pomoście trochę za swoim tułowiem będąc przy okazji lekko odchylonym do tyłu i wpatrywał się gdzieś w dal. Lubił morze jak i góry. Może dlatego, że wychowywał się w pobliżu jednych jak i drugich.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Wto Gru 15, 2015 9:46 pm

-Ten temat jest niczym rzeka. Można było by o nim gadać i gadać. - Rzekł poprawiając swoje rękawy od koszuli. Jednocześnie zaczął słuchać odpowiedzi chłopaka na jego własne pytanie. Nie przerywał mu, spokojnie czekał aż ten skończy swoją wypowiedz. Spojrzał na niego uważniej kiedy usiadł koło niego. Nie lubił jak ktoś za blisko siedział. Lubił mieć dużo przestrzeni chłopak ją zachował świadomie lub nie.
-Rodzice Cię nie uczyli że nocą nie łazi się po takich miejscach. Zawsze może Ci się coś stać. Hymm Jak to nimi było? - Zapytał może trochę chamsko, bo w końcu wypytywał nieznajomego o jego rodziców. Sam jednak po chwili wstał by móc ubrać spodnie na swój tyłek, które oczywiście nieco nasiąkną woda z jego bielizny, ale nie szkodzi. Wyschnie.
-Jestem Riecon.- Przedstawił się nie mając w sumie w tym żadnego celu. Był to znak wychowania szlachetnego, który jak widać ceni kulturę podczas rozmowy. Zawsze mógł kłamać podając fałszywe imię, ale rzadko to robił.
-Po Twoich słowach wnioskuje, że znasz się na wychwytywaniu szczegółów tła. Jak byś miał związek z malarstwem, albo z filmami, zdjęciami. Zawsze mogę się mylić.- Rzekł i spojrzał na chłopaka który przybrał dziwną? Niekoniecznie. Intrygującą pozę. Stojąc tak koło chłopaka i zapinając rozporek, zaczął mu się przyglądać.
Gdzieś widziałem ta twarz...

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Wto Gru 15, 2015 9:58 pm

Och Akito mimo wszystko nie pochodził z miejsca gdzie jest ciasno. Na wyspie Skye było niewielu mieszkańców i dość dużo terenu, więc siłą rzeczy strefa przestrzeni osobistej była większa niż u Japończyka z Tokio. Swoją drogą ciekawie musi wyglądać rozmowa Japończyka z Australijczykiem. Jeden się odsuwa a drugi przysuwa.
Akito nie mógł powstrzymać cichego chichotu gdy usłyszał obawy Riecona. No ale w końcu nie każdy musiał wiedzieć, że młody należy do tej rasy której z grubsza się obawiano. Ale w sumie to dobrze, przynajmniej mógł udawać człowieka.
-Powiedzmy, że potrafię o siebie zadbać. Poza tym wychowywałem się na wyspie. Atmosfera na przystani jest podobna w różnych krajach. Tutaj jest bezpieczniej niż w różnych ciemnych zaułkach dużych miast - odpowiedział specjalnie nie wgłębiając się w dywagacje o swoich rodzicach. Chociaż Riecon mógł się mniej więcej dowiedzieć skąd młody pochodzi.
-Akito- również przedstawił się krótko.
-Fotografią, zgadza się. Maluję światłem - dodał jeszcze.
-Szkoda, że za nami jest spore światło, raczej zbyt wiele gwiazd nie będzie widać- westchnął cicho. W widoku drogi mlecznej było coś uspokajającego.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Wto Gru 15, 2015 10:19 pm

Riecon też nie. Zwłaszcza w Japonii wiedział że tu to akurat jest sporo ludzi i nadal ich przybywa z każdej strony świata. Szlechetny nie lubił przepychu. Choć często w nim bywał to zazwyczaj zwalał to na to że taka praca i nie ma co tu się dalej rozpowiadać.
Szlachetny doskonale wiedział kogo ma przed sobą, zwłaszcza jeśli chodzi o rasę. Młody wampir też powinien wiedzieć, że ma przed sobą osobniaka z tego samego gatunku, do tego jeszcze najwyższej krwi. Mimo to nie zdradzał swojej natury. Nie widział potrzeby.
-To dobrze, ale wiesz że czasem wilk występuje w przebraniu owcy. - Odparł zagadką ale oczywiście miał na myśli np łowców. Którzy pozornie wyglądali na fajerów, to mieli kilka asów w rękawie, ale nie dla Riecona zabawy z nimi. Nie atakował pierwszy. Musiał mieć powód. A jak wiadomo powód zawsze się znajdzie! Kiedy Akito nie drążył głębiej tematu, to szlachetny go nie poruszał bo nie było mu to do życia potrzebne.
-Chciałbym kiedyś zobaczyć taką prace. Może i nawet Twojego wykonania. - Mruknął może jarając się, ale zawsze mogło być to obrócone w żart. Słysząc na temat światła spojrzał w niego.
-Ja widzę je dokładnie. Jeśli chcesz, mogę Cię zaprowadzić na pewną polane. Z niej znakomicie widać niebo.
Zero sztucznego światła. Jednak ty byś musiał coś zrobić dla mnie, a mianowicie stanąć przede mną.- Odparł spokojnie sięgając po marynarkę którą nałożył na siebie, po czym wziął się za ubieranie butów. Kiedy się już ubierze stanie prosto poprawiając ubrania. Ciekawy z reakcji chłopaka.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Wto Gru 15, 2015 10:33 pm

Och bardziej się domyślał. Do tej pory rzadko spotykał innego wampira, a o łowcach jako takich miał pojęcie blade. Ot wady i zalety życia na uboczu. Można powiedzieć, że przybycie chłopaka tutaj miało też na celu zdobycie pewnego doświadczenia życiowego potrzebnego każdemu wampirowi. Miejmy nadzieję, że do tego czasu chłopak nie trafi na jakiegoś fanatycznego łowcę.
-Idąc tym tropem w ogóle nie powinniśmy wychodzić za próg własnego mieszkania - prychnął nieco niecierpliwie, chociaż nie można byłoby powiedzieć, że był zły.
-Och, w przyszłym miesiącu będzie wystawa w Metropolitalnym Muzeum Fotografii w Tokio. Będzie parę moich prac- odpowiedział. Dla normalnego siedemnastolatka to zapewne byłoby nie lada wyróżnienie, ale Akito miał blisko 100 lat by szkolić warsztat nie raz podpatrując najlepszych przy pracy.
To nie tak, że Akito ich nie widział. Po prostu była różnica pomiędzy niebem widzianym w całkowicie odludnym miejscu a tym miejskim. Choćby i odmienny zabarwiony na pomarańczowo (czy inny odcień) kolor nieba.
-Brzmi ciekawie - powiedział na temat polany. Takie miejsca zbierał, kolekcjonował wręcz.
-Stanąć przed tobą? W sensie?- nie bardzo rozumiał do czego dąży Riecon.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Wto Gru 15, 2015 10:55 pm

Riecon zznał sięna zżyciu.  Wiele przeżył i zapewne wiele przed nim. Chłopak który był przed nim,  poznał pewnie garstkę tego co poznał szlachetny. Ricecon przez swojesżycie nie leniwił się.  Rozwijał się w kilku kierunkach.  Był bez wątpienia inteligentnym mężczyzną a jego pozycja w radzie tylko to potwierdziła.  Chyba głową rodu nie zostaje byle kto,  prawda?
-W sumie mas rrację co do tej kwestii. My nie mamy się czego obawiać,  natomiast zwykli cywile nawet większość nie wie,  że są silniejsi i bardziej rozwinięci. Nie ma co się się wypowiadać na ten temat.-Wypowiedział się na temat bezpiecznego życia. Wiedział ze większość wampirów działa na zasadzie kto ma siłę ten ma władzę.  Jednak nie biorą pod uwagę tego,  że bez ludzi nie mielibyśmy co jeść. Chyba ze siebienawzajem. Uśmiechnął się łagodnie słysząc o wystawie i skinieciem głowy przyjął wiedzę do świadomości. Nie było co tu sie odzywać,  ale pewnie Ricecon chętnie się na nią wybierze. Może i był sztywny ale często w każdej czynności miał konkretny powód.  Jeśli poszedł by na ta wystawę to pewnie miałby ważniejszy argument czemu tam poszedł.
-No stanąć przed mą osobą.  Chce ci się przyjrzeć.  Wydaje mi się Twoja twarz, rysy jej są mi sznane.  Przypominasz mi kogoś- odparł na jego pytanie.  Chłopak miał podobne rysy twarzy do Riecona matki.  Chciał mu się przyjrzeć a może akurat znajdzie wyciek który Matka kryła juz tyle lat przed ojcem. Jak zareaguje chłopak na to ze obcy chce mu się przyjrzeć.  
Nadal spokojnie czekał aż chłopak podejmie w końcu decyzję.
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Gru 16, 2015 3:33 pm

Może i tak, ale chłopak też nie miał małego doświadczenia, chociaż zdobywał je zapewne w inny sposób niż szlachetny. Podróże kształcą jak to mówią, a do tego Akito starał się zrozumieć ludzi. Tak więc oprócz oczywistej różnicy wieku Riecon i Akito różnili się rodzajem doświadczeń. A że był głową rodu? Złośliwi mogliby powiedzieć, że to tylko dowodzi jego zmysłu politycznego.
- Och, bardziej chodziło mi o to, że nie ważne gdzie coś może się przytrafić. Nawet na prostej drodze w środku miasta więc nie ma co się martwić na zapas- wzruszył nieznacznie ramionami.
A tak swoją drogą dlaczego nie mógłby pójść na wystawę od tak? Nie można cały czas żyć na pełnych obrotach, to wręcz nie zdrowe. No i świat też się nie zawali jeśli Riecon sobie odpuści jeden dzień. No chyba, że on należy do tych, którzy inaczej nie potrafią.
Wzruszył raz jeszcze ramionami po czym wstał. Fakt prośbą wampira była dość dziwna, ale Akito nie widział w tym nic złego, a skoro może dzięki temu zyskać nowe miejsce do kolekcji to czemu miałby się nie zgodzić?
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Gru 16, 2015 4:32 pm

W sumie takie patrzenie na rzeczywistość jest też prawdopodobne, jednak Riecon aby zdobyć swoją pozycje musiał ciężko pracować na nią. Jedyne co w życiu miał za darmo to była miłość brata. Ten nigdy nie chciał nic w zamian, ale chciał by jego brat był blisko i aby był cały przede wszystkim.  Wiele lat bliźniacy stawali murem broniąc sie nawzajem przed niebezpieczeństw. OnQuel mimo wszystko był bardziej rozluźniony jeśli patrzy się na całokształt.  
-Z tego co wiem, to Japonia jest jednym z bezpieczniejszych państw na świecie. Jednak zagrożenie nigdy nie zostanie wyeliminowane. Ale nie ma co się tu rozpowiadać. Jeśli ktoś tu jest zagrożony to bardziej, ja niż ty. Taka polityka na tym świecie.- Mruknął i wzruszył ramionami. Wiedział że wiele wampirów kiedy spotyka szlachetnego to już nie dąży ich szacunkiem jak to kiedyś było a próbują wyeliminować. nikt nienawidzi żyć w świecie gdzie są potężniejsi od nas. Ale szlachetni sobie radzą z takimi śmiałkami. Riecon sam jednak się nie martwił, że coś mu się stanie. Tak samo jak jego towarzysz umiał o siebie zadbać i nawet sam Akito nie był dla Riecona żadnym rywalem.
Szlachetny był pracusiem i miał to w nawyku. Musiał mieć zajęte ręce by nie myśleć o tym co mu sprawia ból. Praca jest najlepszym metodą na to.
Jednak kiedy chłopak wykonał prośbę szlachetnego to Riecona wzrok niemal przeszyje twarz młodszego na wylot.
-Gdybyś miał dłuższe włosy, do tego czarne. Rysy nieco łagodniejsze...- rzekł zagadką bo Akito mógł się tylko domyślać o czym Riecon mówi. -Ile lat masz szczylu?- Zapytał spokojnie i bez oporów jeśli wampir tez nie odtrąci jego ręki, to szlachetny zaczesze jego włosy do tyłu. Szlachetny zaczął stawać się podejrzliwy i jeszcze nie był niczego pewny. Może się też mylić, ale nie musi.
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Gru 16, 2015 6:15 pm

Szczerze mówiąc to póki co charakter Riecona nie brzmiał zbyt interesująco. Mógłby należeć równie dobrze do jakiegoś dobrze prosperującego japońskiego biznesmena należącego jeszcze do starszej generacji. Chociaż dobra, jego obsesja na punkcie brata czyniła go nieco interesującym.
Młody znowu nie mógł powstrzymać krótkiego parsknięcia. Może w tym momencie Japonia jest bezpieczna, ale nic nie stoi na przeszkodzie by za parę dni ta sytuacja całkowicie się zmieniła. W końcu czas jest można powiedzieć ciągłą zmianą. Do tego skąd mógł wiedzieć kto ściąga na siebie większe niebezpieczeństwo, może Akito w międzyczasie nastąpił komuś ważnemu na odcisk. Biorąc pod uwagę jego styl bycia to wcale nie byłoby takie trudne.
Co do jego stosunku do szlachetnych... powiedzmy, że mu nie przeszkadzali. Jego osobista filozofia mówiła mu, że na szacunek trzeba sobie zapracować. Samo pochodzenie nie wystarczy, w końcu w świecie ludzi monarchii jako takiej już dawno nie ma, może wampiry powinny od czasu do czasu zerkać na populację ludzi i uczyć się na tej dynamicznej społeczności.
Co do bycia przeciwnikiem bądź nie, niech Riecon tak szybko nie ocenia innych. Może i Akito nie byłby w stanie pokonać szlachetnego, ale zawsze mógł mieć trochę brudnych sztuczek w kieszeni i mógłby mu porządnie pokrzyżować plany gdyby mu na tym zależało. Na szczęście dla Rie młody nie szukał kłopotów, a do tego należał do tej bardziej pokojowo nastawionej grupy krwiopijców.
Zesztywniał nieco gdy Riecon dotknął jego włosów. Nie odskoczył, bo wyglądałoby to co najmniej głupio ale jego oczy zwęziły się w szparki co oznaczało dezaprobatę. Nie znał go, mimo że teoretycznie był silniejszy takie spoufalanie się raziło Akito.
-A to co przesłuchanie? - burknął. Nie lubił jak ktoś owijał w bawełnę. Ewidentnie Riecon chciał się czegoś dowiedzieć tylko czemu robił to tak naokoło.
-Jak chcesz się czegoś dowiedzieć możesz po prostu zapytać bez tej całej szopki. Najwyżej jeśli nie będę chciał to nie odpowiem- dodał jeszcze. Normalnie poszedłby sobie, ale trochę go ta cała sprawa zaciekawiła.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Gru 16, 2015 7:00 pm

I dobrze, że charakter szlachetnego nie przyciągał. Riecon nawet nic nie robił by tak było. Nikt nie musiał się nim interesować bo i tak znajomości zazwyczaj mają dla niego sporą wartość ale są ważniejsze wartości. Był sam i nie zależało mu na tym że kogoś zainteresuje. Będąc sam można działać więcej, zwłaszcza jeśli się lepiej pracuje w pojedynkę. Miał rodzinę która wiele dla niego znaczyła, ale mimo to serce Riecona było pustą skorupą. Jeśli kogoś kochał to braterską miłością, bo nigdzie indziej nie celował swoich uczuć. Chciał wiedzieć też o dziecku które było owocem zdrady matki, nawet jeśli matka to ukrywała, to Riecon i tak chciał znaleźć swoje rodzeństwo.
Pokręcił głową i przeczesał swoje włosy, po czym je wykręcił, przez co spora ilość wody zwyczajnie spłynęła spadła na pomost. Już nie komentował chłopaka śmiechu czy też parsknięcia. Nie wiedział co go tak rozbawiło, skoro powiedział fakt. No ale jak widać śmieszny fakt, lub chłopak szybko się zadowalał.. Jedno też nie wyklucza drugiego. Miał takie spostrzeżenie bo był w wielu miejscach na ziemi i miał uzasadniony fakt. Patrząc na osobowości wampirów było widać że mają inne podejścia spostrzeżenia o świecie skoro prowadzą taką dyskusje na temat bezpieczeństwa. Ale to dobrze Riecon cenił sobie osoby z którymi można było pogadać, wymienić się racjami a nie potulnych i popierających każde słowo. Sztuczne...
Riecon nie oceniał wampira na samym starcie. Domyślał się że może mieć jakieś asy w rękawach, ale to za mało by równać się z Rieconem. Szlachetny wiedział jaki był, wiedział jak łatwo może skrzywdzić, jak i wiedział że nie jest niezrównoważony. Mimo wszystko jakoś nie chciało mu się testować umiejętności chłopaka. Bo po co? Podobnie jak Akito, Riecon należał do wampirów pokojowych nastawionych. Przemoc nie zawsze daje pozytywne rezultaty. Ale niekiedy warto!
-To ja pytam. Pytałem o Twój wiek. Skoro pytam, mam powodu, a że ich nie zdradzam to masz problem. Nie ociągaj się dzieciaku i gadaj swój wiek.- Odparł już z chłodem i go nie dotykał już. Zacisnął swoją dłoń przez co dało się słyszeć strzelające pęcherzyki powietrza w palcach szlachetnego który po chwili rozluźnił dłoń.
-Czyżbym znalazł owoc zdrady mojej matki...- Mówiąc to zmrużył niebezpiecznie oczy, kręcąc jednocześnie głową.
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Gru 16, 2015 7:21 pm

Słysząc słowa Riecona młody prychnął pod nosem. Nie znosił przymusu, a pośrednio żądanie Riecona się do tego sprowadzało. To, że był silniejszy nie oznaczało, że mógł zachowywać się obcesowo.
-W tym momencie nie pytasz, a żądasz, a ja tego nie lubię- wzruszył ramionami i schylił się po plecak z aparatem. Gdyby zapytał tak zwyczajnie to prawdopodobnie nie byłoby problemu, a tak cóż. Zresztą istniała szansa, że kiedyś w rzeczone miejsce i tak trafi więc nie było powodu by się męczyć z lekko despotycznym szlachetnym wampirem.
-Zatem pozostaniesz w niewiedzy, albo stracisz trochę czasu by się tego dowiedzieć. Ja nie widzę powodu Ci ułatwiać życie- dorzucił jeszcze i obrócił się na pięcie.
-Au revoir- powiedział będąc już tyłem do wampira i podnosząc jedną rękę w geście pożegnania. Ostatnie zdanie wcale nie zachęcało Akito do zwierzeń. Nie brzmiało to dobrze, a chłopak nie chciał skończyć jako pokarm dla rybek i przyszła rafa koralowa jeśli by to faktycznie o niego chodziło. Poza tym wcale nie czuł się w jakikolwiek sposób zobligowany do utrzymywania kontaktu z rodziną matki, której zresztą nie kojarzył.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Gru 16, 2015 8:36 pm

Wampir powinien słuchać się szlachetnego, ale ten nie robił mu za to wyrzutów. Był cały czas spokojny. To była jego jedna z cech. Riecona mało kto potrafił wytrącić z równowagi. Wziął głębszy wdech.
-Sam sobie szkodzisz.- Zapytał głosem wypranym z emocji patrząc jak ten schyla się po plecak. Sam za to zapiął koszule po chwili zawiązał porządniej krawat. Jego włosy po chwili rozwiał wiatr, choć nie wszystkie. Nie zamierzał zatrzymywać chłopaka, niech sobie idzie. On go za język nie będzie ciągnął.
-Jakoś obejdzie się bez Twojej odpowiedzi. Interesuje mnie tylko kiedy wybuchnie skandal.- Westchnął i nałożył marynarkę patrząc na chłopaka. Wzruszył ramionami i mimo wszystko złapał go za ramie, kiedy ten chciał odejść.
-Zacznijmy od nowa.- Odparł spokojnie wzdychając, po czym dodał. -Od kilku lat szukam brata. Podejrzewam Cię o bycie nim, dlatego interesuje mnie ile masz lat i czy pamiętasz matkę? Wchodzi w grę, że mogę Cię pomylić z kimś innym, ale nie pozwolę Ci odejść jeśli nie dowiem się prawdy.- odparł i mimo to nie zabierał ręki z ramienia chłopaka a zacisnął ją mocniej, by chłopak nie mógł się wyrwać, jak i aby nie czuł mocnego bólu. Nie o to mu chodziło.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Gru 16, 2015 9:04 pm

Powinien, ale nie musiał. Szczególnie, że w mniemaniu Akito nie miał z Rieconem nic wspólnego. Co do spokoju to tę cechę mieli akurat wspólną. Chłopak rzadko wybuchał, ale jeśli się tak już stało, to na moment przybierał temperament drugiego z bliźniaków.
-Szkodzę? Dlaczego? Niewiedza bywa błogosławieństwem -zdziwił się nieco jak mógłby sobie w ten sposób zaszkodzić.
Na temat skandalu nic nie odparł. Po prostu raczej go to nie obchodziło. Do tej pory żył sobie poza sprawami rodziny Riecona to i dalej sobie poradzi. Ba, biorąc pod uwagę brazyliadę jaka się odbywała w niektórych rodach wampirzych to tak chyba nawet było zdrowiej.
O no proszę czyli jednak dało się podać powód? Swoją drogą to robiło się ciekawe.
Akito wyczuł, że raczej nie uda mu się odejść bez udzielenia odpowiedzi. Teoretycznie mógłby skłamać, ale nie był aż na tyle pewien swoich umiejętności aktorskich. Z drugiej strony istniała też obawa, że przy odrobinie pecha odpowiedź której udzieli może mu nie wyjść na dobre.
-Urodziłem się trochę po I wojnie światowej i nie pamiętam - odpowiedział kolejno na pytania.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Pią Gru 18, 2015 8:50 pm

Szlachetny jeszcze niczego nie był pewny. Miał tylko fragmenty, a jak wiadomo one nie zawsze po złożeniu, pasują do całej historyjki. To było w sumie najgorsze. Mieć przed sobą członka rodziny i mieć wobec tego wątpliwości... Pytanie w prost tez nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale w tej sytuacji nie było innego wyboru bo Riecon pragnął znaleźć brata. Chłopak gdyby był kobietą to Riecon mógłby pewnie śmiało powiedzieć, że  młody jest łudząco podobny do matki.
-Ale i działa na naszą niekorzyść. Wszystko zależy od sytuacji.- Wywnioskował patrząc np. na swoje sytuacje w które wpadał. Bycie w niewiedzy niekiedy przynosi bogate owoce, a niekiedy stratne plony... No ale takie jest życie. Raz wiatrem, a raz przeciw mu.
Nie wiedział jak dalej kontynuować rozmowę bo z niej nie wynikało czy Akito to osoba, której szukał. Może nią być, ale szlachetny nie był pewny. Chłopak nie pamiętał matki, więc zaglądanie do jego wspomnień nic Rieconowi nie da. Westchnął myśląc co by teraz powiedzieć. Dopiero po dłuższej chwili rzekł:
-Akito pokaże Ci pewne zdjęcie, Ty mi tylko powiedz czy znasz osobę ze zdjęcia. - Puszczając jego ramie sięgnął po telefon i zaczął w nim trochę wertować, aż po chwili obrócił ekran telefonu do chłopaka. Pokazał mu zdjęcie o wiele młodszego chłopaka w towarzystwie starszego mężczyzny, może ojca. Chłopak ze zdjęcia był osobą której Riecon szukał -Akito.
Czekał spokojnie, aż chłopak przyjrzy się zdjęciu, po czym schowa telefon. Ciekawe czy Akito pozna samego siebie tylko w młodszej wersji.
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Pią Gru 18, 2015 10:11 pm

Pytanie tylko czy Riecon kiedykolwiek uzyska pewność. No ale mniejsza o to.
-Może to i racja- mruknął pod nosem wzruszając ramionami.
Co do wspomnień to lepiej, żeby Rieconowi nie wpadło do głowy kiedyś mu w nich grzebać. Powiedzmy, że byłoby to bardzo źle przez chłopaka odebrane. Praktycznie jako atak, a to chyba byłby zły start gdyby jednak się okazało, że Akito jest jego bratem. Oczywiście o ile starszy wampir chciałby mieć z nim dobre stosunki.
Akito też stał w miejscu nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić. Iść czy zostać oto jest pytanie. Na szczęście ten problem sam się rozwiązał gdy Riecon zaczął mu podtykać telefon pod nos.
Chłopak rzucił z ciekawości na ekran i na moment zamarł.
-Skąd zdjęcie mnie i mojego ojca? - zapytał z rozpędu. Szczerze mówiąc nie obraziłby się gdyby wiedział jakie zamiary wobec niego ma Riecon. Bać się, nie bać? Och nie łudził się zbytnio. Dla Riecona Akito był po prostu bękartem matki. Pytanie brzmiało czy chciał po prostu go poznać czy może przy okazji zlikwidować świadectwo "skoku w bok" matki.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Gru 20, 2015 8:42 am

Sytuacja wydawała się był prosta jak i skomplikowana. Riecon mógł zapytać w prost, jednak i to by było dziwne. To tak jak by podejść do obcego kolesia i spytać się, czy jest jego ojcem. Dlatego też tu nieco sprawa się komplikuje. Szlachetny starał się tak prowadzić konwersacje by nie wyjść na zbyt nachalnego, ale jak i na odpychającego. Już samy poczatek, zachowanie Riecona nie pomagało, dlatego też aby móc utrzymać spokojną relacje, Szlechetny zaczął od nowa. To ie wymażę jego wcześniejszego zachowania, ale już sama choć poprawienia jakości konwersacji, powinna być brana pod uwagę. Nie chciał zmuszać też chłopaka do tego by pozwolił sobie grzebać wspomnieniach. Chociaż Riecon mógłby zobaczyć tylko to z czym pozwolił się Akito zapoznać to mimo tego zabezpieczenia, Riecon postawiłby się w złym świetle.
Zdjęcie... Wydało się być to znakomitym pomysłem gdyż Riecon wiedział, że osoba na nim, to osoba której szukał, a matka nie chciała mu powiedzieć gdzie on jest. Chciał go znaleźć i szukał go po całym świecie. Do JAponii przyjechał nie dawno i jak widać dopiero po niecałych 100 latach znalazł brata. Miał go przed sobą, czuł go mógł dotknąć. Słysząc słowa chłopaka na temat zdjęcia uśmiechnął się lekko, jednak ten uśmiech wyglądał jak gest ulgi. Schował telefon i podszedł do chłopaka. Zrobił to co pewnie by nie przyszło do głowy Akito. Nie uderzył go, nie zwyzywał, a zwyczajnie objął tuląc go lekko. Przypomniało to jak by uściskał brata po długiej nieobecności.
-W końcu Cię znalazłem.- Odparł spokojnie już nie z takim chłodem, jak na początku. Jego głos był cichy, grubym, ale ciepłym. Dopiero po chwili odsunął się od chłopaka, by ten nie odebrał jego gest w złym znaczeniu. Co do skoków w bok. Riecon nie zamierzał atakować chłopaka tylko dlatego, że matka chciała spróbować czegoś nowego, a potem zniknęła na jakiś czas. Jej ciąża nie kierowała Rieconem. Szlachetny chciał znaleźć brata nie po to by się z nim być, a po to by poznać się z nim.
-Może jesteś podobny do Matki, ale nie do mnie.- Rzekł chcąc jakoś rozluźnić sytuacje. Zazwyczaj rodzeństwo jest podobne do siebie, ale jak widać nie tym razem, a geny ojców obu wampirów były tu decydujące.
-Mało tego do drugiego brata również- Tu już się lekko zaśmiał, ale nie naśmiewał, gdyż Riecon miał brata bliźniaka. A skoro sam Szlachetny nie był podobny do Akito, to i OnQuel. Ty wywołało śmiech Rirecona. Akito również się domyśli, że ma nie jednego a dwoje rodzeństwa!

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Nie Gru 20, 2015 1:38 pm

Riecon nie znał Akito, więc nie wiedział, że nawet jeśli mieli słaby start, to młody wampir tej początkowej niezręczności nie będzie mu później w jakiś sposób wypominał czy miał za złe. Chłopak był takim typem, który nie widział sensu w pamiętaniu złych rzeczy. Po co sobie zatruwać życie. Oczywiście nie każdy jest w stanie tak funkcjonować, wszystko zależy zapewne od odpowiedniej osobowości.
Tak to jest. Pewnie ostatnio też przestał szukać Akito i tak się na siebie napatoczyli. W sumie to też nic dziwnego, że nie mógł go wcześniej znaleźć. Chłopak w końcu był takim trochę obieżyświatem. Dużo podróżował, często nie zostawał w jednym miejscu dłużej niż miesiąc. Poza tym wybierał się w odludne miejsca, tam często trudniej znaleźć czyjś trop.
Co do gestu Riecona Akito był bardziej zaskoczony. Nie wiedział do końca jak się zachować, więc... nie zrobił nic. O ile Riecon był świadomy istnienia brata, tak Akito nie miał zielonego pojęcia o rodzinie ze strony matki. A przynajmniej nie interesował się tym i nie czynił żadnych wysiłków, żeby ich poznać.
Co do różnicy między braćmi, cóż często się zdarza, że rodzeństwo z tych samych związków się znacząco między sobą różni, no a do tego Akito i Riecon mogli mieć co najwyżej połowę genów wspólną. Mimo znaczących różnic, też nie można było powiedzieć, żeby nie mieli żadnych cech wspólnych, prawda?
-Uhm... - miał trochę pytań i nie wiedział za bardzo, które zadać pierwsze. Riecon mógł się tylko lekko zdziwić jak szybko młody przyswoił sobie tę informację. Może jednak w głębi ducha liczył na to, że ta część rodziny się po niego upomni.
-Drugi brat? Ile w ogóle was jest?- to było pierwsze z nich, które wyszło ze słów Riecona, ale Akito miał jeszcze jedno. Stosunkowo dla niego ważne.
-Myśliż, że...- zaczął i potarł lekko czubek nosa chyba z zakłopotaniem- czy w ogóle Matka chciałaby się ze mną kiedyś zobaczyć?- ciekaw był, czy to było coś złego?
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Pon Gru 21, 2015 4:01 pm

Racja nie znał, dlatego miał dwie opcje i obie były dla niego, tak samo prawdopodobne. Mógł się tylko domyślać jaki charakter, osobowość ma chłopak. Nie po to tyle szukał chłopaka, by teraz z nim się kłócić, bo nie chciał tego. Obaj byli podróżnikami, dlatego znalezienie siebie nawzajem, było trudne. Obaj skakali z kraju do kraju. Kiedy Riecon szukał chłopaka np w Polsce, to ten był w Niemczech, a jak pojechał do Niemiec, to ten do Francji i tak go gonił. gdyby nie to, że miał nie tylko chłopaka na głowie, to by znalazł go szybciej, no ale jak każdemu życie się czasem komplikuje.
Rozumiał chłopaka zaskoczenie, bo sam też był zaskoczony. Ale poczuł ulgę, mogąc przytulić swojego brata. Chciał jednocześnie tym gestem pokazać swoje zadowolenie, przez znalezienie brata. Akito był jego bratem, a że był dzieckiem zrodzonym, przez zdradę to już mniejsza z tym. Spoglądał na wampira z łagodnym uśmiechem. Słysząc jego pierwsze pytanie, które było uzasadnione westchnął, po czym rzekł:
-Masz dwóch braci. Mnie i jeszcze jednego, starszego nawet ode mnie. Tak samo jak je jest krwi szlachetnej. I jesteśmy o wiele starsi od Ciebie.- Rzekł i podszedł do niego, łapiąc spokojnie za ramie by skierować się w stronę miejsca o którym chłopakowi nieco prędzej mówił. Lepiej by wiedział, że ma braci, którzy się nim interesowali zwłaszcza Riecon, który pragnął go odnaleźć. Z tego co wiedział, to było tylko trzech braci, jednak skoro matka raz zdradziła, to pewnie mogła zrobić to ponownie, jak i ojciec Riecona też nie musiał być wierny. Mimo to, przyjmuje się, że jest trzech. Na chłopaka kolejne pytanie, zamyślił się nieco, bo nie znał odpowiedzi.
-Myślę, że nie tyle co by chciała, jak powinna zobaczyć się z Tobą. Jej zachowanie wobec Ciebie, było karygodne, ale zapewne obawiała się, że Ojciec zrobi jej wojnę. Mimo to każdy zasługuje na obu rodziców, a skoro matka postanowiła zajść w ciąże, to powinna stawić czoła konsekwencją. Ja osobiście nie chciałbym takiej matki, co porzuciła swojego syna, by móc żyć dalej w dostatku. Teraz nawet nie wiem dokładnie gdzie przebywa. Uciekła do Norwegii, ale gdzie... Kiedyś pożałuje swoich czynów, kiedy zobaczy że jej najmłodszy syn radzi sobie doskonale bez niej- Odparł mimo iż wiedział jaki jest ojciec, który był wyrozumiały i mimo to nie zależało mu tyle co na związku, jak na utrzymaniu rodziny w kupie.
-Wiesz Akito, że zawsze marzyłem mieć młodszego braciszka?- Zapytał żartobliwym tonem zerkając na towarzysza.
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Pon Gru 21, 2015 10:06 pm

Trzeba przyznać, że mimo iż Akito był całą tą historią nieco zaskoczony to gdy Riecon zwyczajnie go do siebie przygarnął nieco się rozluźnił. Przynajmniej nie musiał się obawiać wrogości ze strony szlachetnego. Niby Riecon mógłby udawać, ale Akito nie miał złudzeń, że póki co nie przedstawiał sobą żadnej wartości dla starszego wampira i specjalnie silny jeszcze nie był (chociaż w walce mógł być upierdliwy) i do tego statusu jakiegoś wysokiego nie miał. Gdyby jego nowo poznany brat miał nieczyste zamiary to Aki pewnie już by sobie pływał z rybami.
Akito znów potarł czubek nosa. Widać to był taki jego gest gdy był trochę zakłopotany, lub zwyczajnie nie wiedział co zrobić.
- Dużo, to znaczy ile? Jeśli to nie żadna tajemnica- błysnął zębami w uśmiechu. Swoją drogą nie ma to jak fart. Po tylu latach trafić na rodzinę, która nie jest wobec niego agresywna i do tego mieć w niej dwa stare wampiry szlachetnej krwi. Tak jakby nie musiał się już tak bardzo obawiać reszty wampirów, a przynajmniej tych co wredniejszych.
-Jak w ogóle się nazywa... jakie nazwisko nosicie?- zadał dwa pytania na raz. Przez moment mu wpadło do głowy, że jak na taki stary ród to jest ich coś mało. Spodziewałby się znacznie większej ilości wampirzych sióstr czy braci, ale może były jakieś rywalizacje między różnymi rodami, żeby nie powiedzieć, wojny. Akito nie miał zbyt dużego pojęcia o tym jak wygląda świat wampirów, więc tym lepiej, że dość szybko trafił na kogoś kto go w niego wprowadzi.
Pod delikatnym naciskiem Riecona Akito ruszył w stronę w którą ten prowadził.
-Myślę... że jej decyzja nie była aż tak zła jak się wydaje. Gdybym najpierw ją znał, a potem by zniknęła... wtedy chyba byłoby gorzej - zauważył po chwili wahania. Szczerze mówiąc nie miał jej za złe, że zniknęła. Ojciec stworzył mu na tyle dobre warunki, że młody wampir nie czuł zbytniej potrzeby dopytywania się o matkę, przynajmniej aż do teraz.
-Czy pożałuje? To zależy na ile w ogóle pamięta o moim istnieniu- uśmiechnął się krzywo.
Co do ojca starszego wampira młody póki co nie dopytywał. Trochę się bał znać odpowiedź. Będzie szukał odwetu na młodym czy nie? Szybko przegonił tę myśl jako niepotrzebną póki co.
-Hmmm, a wiesz, że młodsi bracia są upierdliwi i starsi zwykle im ustępują? - postanowił wejść w tą swego rodzaju przekomarzankę słowną.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Wto Gru 22, 2015 1:30 pm

OnQuel mimo wszystko miał nieco inne podejście do szukania swojego brata, któremu najchętniej by rozjebał mordę. Było to całkiem normalne, skoro niekiedy i nawet Rieconowi chciał, no ale to już tak bywa między relacjami, miedzy braćmi. Wiec Aki miał szczęście, że wpadł akurat na bliźniaka, który szukał brata, po to by go przytulić, a może nawet powiedzieć ze za nim tęsknił nawet jak go nie widział. Szlachetny niczego nie próbował rozwiązywać czegoś siłą, no może niekiedy kiedy już słowa nie przynosiły efektu.
-Już nie trzyj tego nosa, bo zedrzesz naskórek i będzie buba.- Zarechotał niczym ojciec, który ostrzega syna przez czymś. -Co do Twojego pytania, to...- Zaciął się na chwile i podrapał się po głowie. -Mam już jedno tysiąc lecie za sobą.- Odparł nie podając konkretnej liczny, ale już osoba która ma ponad 1000 lat jest starym prykiem. Bawiło go to, że miał tak młodszego brata. Idąc tak dalej przypomniał o swojej siostrzyce.
-Jest jeszcze siostra, ale gdzieś się zaszyła. Jest też starsza ode mnie. Jestem Riecon Dersarajevo Jezierzasztainer, nasz brat nosi imię OnQuel, a siostra to ona ma wiele imion. W każdym państwie inne. Większość rodzeństwa poległa z biegiem lat.- Odparł na jego pytania. Racja było ich mało jeśli chodzi o rodzeństwo, jednak czas robi swoje, jak i charaktery.
-Postąpiła jak gówniara. Po co się pieprzyła, skoro wiedziała, że może zajść? Zachowała się jak ostatni tchórz. - Odparł stanowczo i z chłodem. Riecon miał figla na punkcie rodziny, może dlatego, że swoją kiedyś stracił, dlatego wychowywanie dzieci wydawało się być dla niego takie ważne. Dzięki ojcu chłopak dał sobie rade, a gdyby został sam? Na pewno miałby za złe rodzicom, ze ich zostawili.
-Na pewno pamięta, ale nie wiem co siedzi w jej głowie.- Uśmiechnął się krzywo, bo nie wiedział w sumie co matka myśli na ten temat. Ojciec zapewne chciałby sobie porozmawiać z wampirem, który nie jest jego synem, ale synem, jego żony.
-Nie... Nie znasz OnQuela. Jest starszy i jest dość spontaniczną osobą, jeśli to tak można nazwać. Uwierz mi, że jeśli Cię spotka nie obejdzie się bez jego ciętego jeżyka, a może i nawet jego agresji. Jestem od niego młodszy, a mimo to prawie zawsze mi włazi na łeb dosłownie i w przenośni. Więc kiedy Cię spotka to ci wlezie na łeb, a im więcej będziesz się umierał tym bardziej na tym ucierpisz. Wiem co mówię. - Zaśmiał sie rozbawiony tym stwierdzeniem. Mimo to była to prawda. OnQuel zazwyczaj dostawał to co chciał, jednak kiedy przesadzał to Riecon sprowadzał go do pionu. Nie można sobie za dużo pozwalać.
-To jak idziemy do tego miejsca co ci obiecałem? - Zapytał po chwili nadal się śmiejąc i obejmując ramieniem brata.
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Gru 23, 2015 10:38 pm

Na pewno od razu by się rzucił na nieznaną mu osobę z pięściami? Jeśli tak to chyba można było założyć, że starszy z braci raczej nie był zbyt zrównoważony psychicznie. Może to dlatego Riecon został głową rodu a nie on?
Słysząc stwierdzenie na temat jego nosa zdziwił się tylko. Szczerze mówiąc wampir wcale nie wyglądał na kogoś kto by używał określeń "buba". Bardziej mu przypominał hrabiego Monte Christo z książek Dumasa. No ale znał go dopiero od godziny, więc nie ma się co dziwić.
-Uhm...- mruknął na temat jego wieku. - Jakie było średniowiecze? Który czas Ci najbardziej odpowiadał?- zadał dwa pytania na raz. Był ciekawy.
Potaknął tylko słysząc o siostrze. Zastanawiało go tylko co spowodowało, że postanowiła się zaszyć. Coś ją do tego zmusiło? Mimo, że w ogólnym rozrachunku ucieszył się, iż spotkał drugą część swojej rodziny to nadal był ostrożny. W takich starych rodzinach jest dużo różnych intryg.
-Nie za surowo ją oceniasz? Mimo wszystko nie znasz całej prawdy, może coś ją do tego zmusiło? - nie próbował jej bronić jedynie zdawał sobie sprawę z tego, że nic na świecie nie jest czarno białe.
-Hmmm - mruknął słysząc ostrzeżenie Riecona. Widać osobowości Akito i OnQuela były na pewnej płaszczyźnie zbieżne, pytanie tylko czy dzięki temu znajdą nić porozumienia między sobą czy będą toczyć ciągłe utarczki.
-Chodźmy- potaknął. Tak szczerze to prawie już zapomniał o tym obiecanym miejscu.

//zt
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 439


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Sro Maj 25, 2016 3:10 pm

Trza było w końcu wyjść ze szkoły i nieco pooddychać świeżym powietrzem. Choć miała dodatkowego lokatora w pokoju, to mimo wszystko Dyrektor chyba miał w dupie co się dzieje z jego uczniami. No ale przecież nie wyrzuci ucznia z pokoju, który potrzebuje pomocy. Co by był z niej za Prefekt? Choć teraz już coraz mniej miała zapału do pełnienia tej funkcji. Wystarczyło spojrzeć na Dyrektora, który nie ogarniał chyba tego na jakim był stanowisku i miał wyjebane. Do tego było zero bezpieczeństwa w szkole. Uczniowie zarówno klasy dziennej jak i nocnej, byli w ciągłym zagrożeniu. Nawet nauczyciele nie potrafili zapewnić dobrej opieki, a Anna się przekonała o tym na własnej skórze. Zespół jaki pracował w szkole był nie wystarczalny, jak i prefektów była ledwie garstka. Do szkoły wchodził niemal kto chciał i robił również co chciał. Szkoła z obserwacji Anny kierowała się coraz bliżej upadkowi, a nawet zmiana dyrektora nie ogarnęła chaosu, jaki powstał i jest w całek Akademii Cross nie mówiąc już o mieście, bo to już inna historia...
No ale kiedy Anna zapragnęła chwili relaksu, samotności dla siebie, po wykonanym przejściu akademika nośnego, jak i dziennego, skierowała się do siebie. Przebrała się, jak i uzbroiła jako tako, by móc opuścić teren szkoły. Wyprowadziło ją tutaj, choć początkowo nie wiedziała gdzie iść... Mimo to, kiedy tutaj dotarła stanęła na plaży, patrząc na horyzont.
Dopiero po chwili podeszła do przystani i na niej usiadła w pozycji lotosu. Wiatr rozwiewał nieco jej włosy, jednak było to zbyt przyjemnym uczuciem, by walczyć z nim. Zerkając na horyzont, słuchała wszelkich otaczających ją dźwięków, by móc się zrelaksować, jak by wyciąć ewentualne zagrożenie. Siedząc na przystani zapewne wyglądała niczym zjawa nocy, coś nierealnego, niczym z koszmaru, a wszystko zawdzięczała nocnej porze, jak i swoim ciemnym włosom i ubiorze. No ale cóż lubiła swój styl i tyle... Kto jej zabroni? A kto się przestraszy? Zapewne nikt, skoro nie daje do tego powodów, prawda?

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   Czw Maj 26, 2016 6:56 pm

Koniec końców nie wiedział gdzie się znajduje. Podczas jazdy do rezydencji Cherry nie sprawdzał za bardzo okolicy, ale nie przeszkadzało mu to że się zgubił. W końcu przywykł do podróży i wędrówek w nieznane. Szedł długi czas przez las trzymając ręce w kieszeniach. Było ciemno, a on był sam. Byłby idealnym celem dla każdego kto chciałby targnąć się na jego życie. No ale nie był ani znany, ani nie zrobił nikomu nic złego więc raczej ścigany nie był. Jednakże możliwe że lalkarz ma do niego jakiś problem, o którym wiedział tylko on sam.
W rezydencji czuł od niego silniejszą krew niż jego więc prawdopodobnie Ver miałby ciężką przeprawę, szczególnie że gość znał jego moc.
Tak czy inaczej w pewnym momencie drzewa zaczęły ustępować, a przed Vergilem pojawiła się plaża. Ciekawe, nawet nie wiedział że jest tak blisko wody. Rozejrzał się po słabo oświetlonym nabrzeżu, po czym wyciągnął paczkę fajek i zapalił sobie. W sumie to nie wiedział gdzie iść teraz. Pozostało mu wędrować nabrzeżem i w pewnym momencie odbić znów wgłąb lądu. To było jedyne co mógł teraz zrobić.
W pewnym momencie dojrzał jakąś sylwetkę siedzącą na przystani. Może od niej dowie się jak wrócić do innej dzielnicy.
Podszedł powoli do kobiety zaciągając się papierosem.
- Nie boisz się siedzieć tutaj tak sama? - spytał stając jej za plecami. - Ktoś mógłby chcieć to wykorzystać.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nabrzeże/przystań/keja.   

Powrót do góry Go down
 
Nabrzeże/przystań/keja.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Nabrzeże/przystań/keja.
» Nabrzeże i stocznie
» Nabrzeże w pobliżu Hart Island
» Przystań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: