IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 183


PisanieTemat: Salon   Czw Gru 10, 2015 7:40 pm

Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 183


PisanieTemat: Re: Salon   Sob Gru 12, 2015 10:06 pm

Wędrówka zajęła część czasu, ponieważ niewielki dom, który należał do Reiji'ego, stał niedaleko plaży, czyli w zupełnie innym miejscu, niż wcześniej byli, a jasnowłosy bardzo dobrze odczuł na własnej skórze, jak to jest fajnie marznąć teraz. Brr... Jak się nie rozchoruje, to będzie wręcz cudownie. Bądź, co bądź, wpuścił tą dwójkę do domu, wprowadzając ich do salonu.
- Pandzia? Jesteś w domu? - zawołał, po czym czmyknął szybko do kuchni, a wcześniej po koc, który rzucił Lyuu, by przykrył dziewczynę. Tam, będąc w pomieszczeniu, postanowił zrobić coś na szybko i ciepło, by nakarmić i rozgrzać siebie, jak również i tamtą. Międzyczasie, gdy gotowało się, zgarnął na siebie gruby sweter, by móc odzyskać ciepło. Na kąpiel będzie czas później. No i znalazł jakąś swoją koszulę i dresowe spodnie, które znów pozostawił w salonie, by mogła się tamta ubrać, aż w końcu wrócił do kuchni, by dokończyć potrawę. Trochę się kręcił tu i tam, więc, gdy wrócił z parującym talerzem zupy (chińskiej, tylko taką znalazł), postawił go przed oblicze tamtej. Zrobił jeszcze kanapki i ciepłą herbatę, jak również i dla siebie. Po tym wszystkim zakręciło mu się w głowie, co sprawiło, że opadł na najbliższy fotel.
- Mam dość... - jęknął. Nie chciało mu się już nic, a zmęczenie wkradało się w niego. Objął się ramionami, rozcierając je, by móc zyskać więcej ciepła.
- Sorka, ale zajmij się nią - zwrócił się do wampira. - I nie wystrasz Pandory - dodał jeszcze, wzdychając cicho. - Myuu, powiesz nam, gdzie dokładnie znajduje się twój dom? - zwrócił się do niej, patrząc na nią uważnie. Po czym kichnął raz, a potem drugi. Ujemna temperatura i taki długi spacer dało się mu we znaki. Najchętniej by poszedł spać, ale... Nie, to nie jest dobry pomysł. Musiał przypilnować tą dwójkę i zobaczyć, co będzie dalej. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość i to było w danym przypadku złe.
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Gru 13, 2015 7:01 pm

Nie pozwolił, aby jego pracodawca chodził bez odpowiedniego odzienia i trząsł się z zimna. Nim ruszyli zdjął z siebie starą kurtkę i nałożył na jego barki, a sam trzymał w rękach opatuloną płaszczem dziewczynę, która zdawała się bardzo pilnie przysłuchiwać się ich rozmowie. Bardzo dobrze, niech wie, co się z nią dzieje. Nie zamierzał się tłumaczyć więcej niż powinien. Pan Ayato prowadził do nowego świata, w którym nie wiadomo jak długo zagości Lyuu, ale postara się nie zawieść oczekiwań nowego Pana. Nie narzekał, nie odzywał się, tylko szedł krok w krok za Przewodnikiem.
I tak dotarli do schludnego, wielkiego jak dla mężczyzny domostwa, gdzie wszystko należało do niego i tajemniczej Pandzi. Najwyraźniej nie było ów drugiej żywej duszy, odpowiedziała im tylko cisza. Zostali zaprowadzeni do salonu, gdzie wreszcie posadowił Znajdę na kanapie i samemu usiadł obok z totalnym rozluźnieniem. Takie życie byłoby fajne - wystarczyło na chwilę usiąść na miękkim meblu, by poczuć siłę wolności. Wokół koleżanki kręcił się gospodarz, by poczęstować ją jedzeniem i ciepłym napojem, samemu też uzupełniając spalone kalorie. Dla Lyuu nic nie zostało, aczkolwiek nic się nie działo - tabletki jeszcze działały. Zaraz też miał co robić, gdyż dostał polecenie.
-Się robi, szefie.
Póki co przyglądał się czy i jak je zupkę Myuu, chociaż po jego wyrazie twarzy nie dało się wywnioskować, czy to go w ogóle interesuje. Zerkał też co jakiś czas na Reijiego, widział jak twardo wpadł w fotel, musiał być zmęczony bardziej niż przypuszczał. Nie dziwota, mróz sięgał blisko minus osiem stopni. Sam młodzieniec nie pokazywał po sobie niczego, co mogłoby martwić. Może tylko zbyt poważne oblicze mogło straszyć, aczkolwiek to chyba nic złego. Trzeba zająć się tą dwójką. I nie straszyć kogoś o imieniu Pandora. W pierwszej chwili pomyślał, że chodzi o pupilka - pieska lub kotka - ale jakby się zastanowić, nigdzie nie widać było działalności zwierząt w czystym domu. Nie myślał o tym dłużej, gdy zauważył, że dziewczyna skorzystała z posiłku w należyty sposób. Trzeba przyjrzeć się jej stopom w świetle żarówki, czy aby na pewno wszystko wyjął, a potem odkazić rany. Najlepiej, jakby wzięła kąpiel, żeby zmyć z siebie brud. Cóż, najpierw zapytał Białowłosego gospodarza o podstawy:
-Gdzie znajdę apteczkę? Łazienkę? Jakiś ręcznik? Ubranie?
Jak tylko dostał instrukcje gdzie co jest, ponownie wziął na ramiona dziewczynę i zabrał ją do łazienki. Później powoli znosił różne akcesoria, w tym ciuchy. Przy dobrym oświetleniu nachylił się jeszcze nad stopami dopiero co poznanej dziewczyny, zdjął zawilgnięte szmatki i sprawdzał, czy wszystkie odłamki szkła odeszły od spodu. Musiał wydobyć pęsetą z trzy kawałeczki, które na nowo spowodowały Bez ceregieli zdjął z niej płaszcz, kiedy tylko woda w wannie była pełna i ulokował w niej dziewczynę, by nie musiała urażać sobie stóp. Jak dokładnie się wymyje, wtedy założy prawdziwy opatrunek i sama oceni, czy będzie mogła chodzić. Znów ubabrał sobie ręce jej krwią, ponownie nie mógł przejść obojętnie i zlizał dokładnie wszystką posokę. Bardziej przejmował się aromatem bordowej cieczy niż nagością kobietki, która mimo swojego wdzięku nie wprawiała wampira w zakłopotanie. Może dlatego, iż nie wiedział, że to wstydliwa sytuacja? Tak czy siak, wziął gąbkę i namydlił ją mydłem, by szorować jej plecy. Miała drugą do dyspozycji, to może będzie współpracować. Zdecydował się tylko na umycie pleców, bo miałaby trudności z dosięgnięciem. Ale im dłużej był przy niej, tym nachodziła go ochota na wbicie kłów w jej szyję. Smukłą, delikatną szyjkę z pulsującymi żyłkami. Aż wysunęły mu się kły na wierzch. Aż nachylił się tuż obok jej ucha. Jeszcze otworzył szerzej usta, lecz wycofał się prędko do tyłu z zadyszką. Reiji straciłby do niego zaufanie, gdyby skrzywdził Długowłosą. Przygryzł własne wargi.
-Cholera -skrzywił usta w grymasie niezadowolenia, po czym rzekł do Myuu dość cierpko- Dokończ sama i zawołaj, jak będziesz gotowa.
Cisnął spienioną gąbkę do wanny pełnej wody z młodą damą i nerwowym krokiem wyszedł z łazienki z trzaskaniem drzwi. Tabletki, gdzie są tabletki... są. Połknął od razu trzy sztuki, lecz z bardzo gorzką miną. Nie smakowały tak dobrze jak pachnąca świeżością krew Młodej. Ponadto nie zaspokoiły jego głodu. Czyli tak to jest, jak chociaż raz skosztuje się prawdziwej posoki? Oparty o ścianę przy drzwiach do łazienki zmrużył oczy i nasłuchiwał jej wołania. Jej albo kolegi, u którego najwyraźniej będzie nocować. Zapaliłby coś.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon   Nie Gru 13, 2015 8:31 pm

W chwili gdy Reiji wrócił do domu wraz z towarzystwem, Pandora dokładnie myła swoje młode kiełki. Jako wampir posiadała doskonały słuch, dlatego wychwyciła wołanie braciszka, jednak nie odpowiedziała. Akurat w tej chwili w budzi dwunastolatki znajdowała się szczoteczka do zębów. Młoda wampirzyca postanowiła, że przywita się z nim, gdy skończy dbać o swoje jasne perełki. I tak też zrobiła, wypłukawszy dokładnie usta opuściła wnętrze łazienki, by udać się na spotkanie z jasnowłosym.
Jestem – zawołała nim przekroczyła próg salonu. – Byłam w łazience.
Do pokoju wkroczyła z ręcznikiem na głowie, którym dopiero teraz zaczęła suszyć swoje długie, brązowe włoski. Przez zapach użytego (aż nadto) szamponu, trochę czasu minęło zanim spostrzegła, że nie są w domu sami. W końcu podniosła swoją główkę, by spojrzeć na przybyłych. Nie często miewali gości, dlatego też w oczach dzieciątka pojawiło się zainteresowanie. Niestety i ono gdzieś uleciało, gdy zobaczyła kto zawitał w ich skromne progi. Skuliła się i od razu schowała za fotelem jasnowłosego.
Reiji… – wymamrotała cichutko wyraźnie rozeźlona.
Nie bardzo była zadowolona z obecności pewnej osóbki. Łowca niepotrzebnie zamartwiał się o Lyuu, gdyż to nie on stał się celem grymaszącej nieśmiertelnej. Dziecinka nie przepadała za obecnością ludzi, z tego też względu chciała unikać Myuu na tyle, ile pozwoliłaby jej przestrzeń salonu. Obserwowała jasnowłosą uważnie, wychwytując najdrobniejszy ruch nieznajomej. Nie ufała kobiecie pomimo tego, że Reiji postanowił ją tutaj przyprowadzić.
Długo tu zostanie? – zapytała, szepcząc do ucha byłego łowcy.
Przez całe to zamieszanie mokre włosy dziecinki opadły na jej piżamę, mocząc ją lekko. Nie przejęła się tym za bardzo, gdyż wszelkie myśli skupiała wokół przybyłych. Gdyby to od niej zależało już dawno by ich wyprosiła, ale byli gośćmi Reiji’ego. W końcu jej brązowe oczy powędrowały w stronę wysokiego mężczyzny. I jego twarzy nie potrafiła skojarzyć. Nawet zapach wydawał się obcy. Zastanawiało ją, co takiego zmusiło jasnowłosego do przyprowadzenia ich w to miejsce.
Choć ta dziecinka była u siebie i towarzyszył jej braciszek, nie czuła się najlepiej w obecności nieznajomych twarzy. Z tego też względu się nie przywitała. Nie zrobiła tego jednak przez brak kultury osobistej. Jedynym powodem była nadmierna nieśmiałość dziecka, która w takich właśnie chwilach dawała o sobie znać. Z całą pewnością, gdyby któreś z nich zobaczyło Pandzię będącą samą z Reijim, nie powiedziałoby że to ta sama osóbka.
Powrót do góry Go down
Myuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2284-myuu#48208
Zarejestrował/a : 29/11/2015
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Gru 21, 2015 7:54 am

Dziewczyna pozwoliła się nieść mężczyźnie przez całą drogę, nie wydając z siebie ni odrobiny sprzeciwu. Taka podróż była dla niej przyjemniejsza, zwłaszcza teraz, gdy jej noga krwawiła. Ponadto ciało nie traciło aż tak dużo ciepła jak miałoby to miejsce przy kontakcie z chłodnym podłożem. Kolejnym plusem był sam fakt, że mogła trochę wypocząć, co też zrobiła. Niemal od razu zamknęła swoje powieki, by zasnąć w rękach wampira. Nie bała się ani go, ani Reijiego. Myuu nie należała do osób, które świetnie radzą sobie w walce i mogą czuć się nietykalne, posiadała za to niezwykle silną ufność, co też ukazała dobrowolnie oddając się w ręce nieznajomych. Była niczym małe, zagubione dziecko. Tortury jakie przeszła będąc prawdziwą sobą, zmieniły ją nie do poznania. Stała się kimś, kogo ciężko było nazwać człowiekiem. Była głupiutkim, łatwowiernym stworzeniem, z którym próba rozmowy mogła wydawać się trudna.
Ciepło bijące z domu białowłosego sprawiło, że na ustach rannej dziewczyny pojawił się szeroki uśmiech. Wtuliła się w Lyuu, rozkoszując się temperaturą panującą w pomieszczeniu. Teraz naszła ją jeszcze większa ochota, by usnąć. Długo jednak nie pozostała w ramionach wybawcy. Otworzyła oczy, gdy wampir usadowił ją na kanapie. Rozejrzała się uważnie po nowym otoczeniu, chcąc wyłapać i zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Nie odzywała się ani słowem do towarzyszących jej mężczyzn, tylko brzuch tej zagubionej istotki głośno zaburczał. Głód nadal doskwierał białowłosej, która nie miała nawet jak temu zaprzeczyć. Przysłuchiwała się jedynie ich rozmowie i obserwowała swoimi różnobarwnymi tęczówkami. W końcu sam gospodarz postanowił ich na chwilę opuścić. Przez pewien, dość krótki okres czasu Myuu machała nóżkami niczym małe dziecko, ale przerwała tą czynność wraz z pojawieniem się kolejnej fali senności. Położyła swą główkę na ramieniu wampira, nie myśląc nawet nad tym, że sam mężczyzna może tego nie chcieć. W tak dość nietypowej pozycji pragnęła usnąć.
Tę próbę udaremnił jednak dość przyjemny zapach, który dotarł do noska białowłosej. Nie mogła się powstrzymać i otworzyła swoje oczka, by spojrzeć na postawione przed nią smakołyki. Uśmiechnęła się szeroko, co było idealnym dowodem na to, że nie wybrzydzała zupkami błyskawicznymi. Dla niej ciepłe jedzenie to ciepłe jedzenie, nie posiadała zbyt wymagającego podniebienia, któremu trzeba by było dogodzić. Myuu szybko wzięła się za jedzenie zupy, przegryzając od czasu do czasu postawione przed nią kanapki. Posiłek doskonale rozgrzał jej przemarznięte ciałko, wypełniając przy okazji pusty żołądek. I co ważniejsze sprawił, że ta drobniutka istotka była naprawdę szczęśliwa. Przestała nawet myśleć o nieśmiertelnym, który postanowił ją porzucić. Dzwoneczek w jej uchu zabrzęczał radośnie, gdy pochwyciła miskę do rąk, by wypić pozostałości ciepłej, pysznej zupki. Po odstawieniu talerza, pochwyciła ostatnią z kanapek. Miała naprawdę wilczy apetyt. Gdyby Reiji postanowił zajmować się nią dłużej z całą pewnością prędzej czy później by zbankrutował.
Uśmiechnęła się promiennie w kierunku gospodarza, lecz na jej twarzy dość szybko odmalowało się zaskoczenie. Spojrzała na Lyuu który dokądś ją zabierał. W chwili obecnej nie wiedziała dokąd, odpłynęła swoimi myślami daleko od rzeczywistości. W oczach „pojmanej” pojawiła się ciekawość. Tak jak wcześniej pozwoliła mu się nieść bez żadnego sprzeciwu. W końcu dotarła do nowego pomieszczenia jakim była łazienka. Jak na grzecznego pacjenta przystało, pozwoliła mężczyźnie zająć się swoimi rannymi stópkami. Zastanawiała się przy okazji jak odwdzięczyć się Lyuu za jego pomoc. Postanowiła, że gdy tylko odzyska siły zrobi to, co zawsze. W tej chwili posłała mu szczery, przyjazny uśmiech, który stał się jeszcze większy, kiedy dziewczyna znalazła się w wodzie.
Myuu nie odczuwała skrępowania. Przebywanie nago w obecności mężczyzn nie było dla niej niczym niezwykłym. Nie wstydziła się swojego ciała i nie dostrzegała w nagości niczego złego. Często biegała bez ubrań, gdy nadarzyła się ku temu okazja. Oczywiście miało to miejsce w bardziej odpowiednich do tego porach roku niż ta. Teraz nie wyściubiłaby nosa spoza domu bez czapki i szalika, jednak jej dawny pan miał co do niej nieco odmienne plany. Postanowił wyrzucić ją całkiem nagusieńką, aby zamarzła. W dość brutalny sposób pokazał, że już jej nie chce, choć sama poszkodowana tego nie zauważyła.
Teraz i tak nie bardzo przejmowała się szlachetnokrwistym, cała uwaga dziewczyny skupiła się na Lyuu, który postanowił wyszorować jej plecki. Sama również pochwyciła gąbkę, by się obmyć, jednak gdy piany było niezwykle dużo, nie potrafiła pohamować swoich dziecięcych instynktów i po prostu zaczęła się nią bawić. Była tak pochłonięta tą zbędną czynnością, że nawet nie zauważyła nietypowego zachowania wampira. Radośnie pochwyciła pianę do rączek i dmuchnęła, nie przejmując się zupełnie niczym. Do czasu aż mężczyzna nie cisnął gąbką wyraźnie rozeźlony.
Myee! – zawołała najprostszymi dla niej literkami, wyciągając rączkę w kierunku odchodzącego.
Myuu myślała, że to jej zachowanie tak bardzo go rozzłościło. Nieświadoma niczego białowłosa postanowiła działać. Wygrzebała się z wanny, by udać się wprost do czerwonowłosego. Niestety zrobiła to bardzo niefortunnie i upadła na ziemię, robiąc przy tym sporego hałasu i rozbijając sobie przy okazji głowę. Na całe szczęście obrażenia nie były zbyt poważne, nie mniej jednak trochę krwi się znalazło. Mimo wszystko nie zamierzała od tak rezygnować, chciała znaleźć się przy Lyuu.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 183


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Gru 22, 2015 9:20 pm

Przez wszystkie te wydarzenia Reiji miał w głowie istny mętlik. Dla uważnego obserwatora było oczywistością, że nie nadawał się ani na gospodarza, ani na opiekuna. Pozapominać różne rzeczy, skupiając się na tym, co powinno być podstawowe w jego mniemaniu... W tym przypadku nakarmienie nieznajomej mu dziewczyny miało priorytet. Potem... Ubrania... I jeszcze jakieś szczegóły, o których aktualnie nie pamiętał. Zmęczenie również wkradało się w jego mięśnie, przypominając mu tym samym, że jest pora... By od dawna spać w cieplutkim łóżeczku...
Przekazał Lyuu potrzebne informacje dotyczące położenia różnych rzeczy. Przyda się to wampirowi, skoro miał teraz pomóc. Nawet skinął ku niemu, ukazując swoją wdzięczność. Jego działania pozwoliły, by jasnowłosy odetchnął i odpoczął. Pewnie niedługo, ale kilka minut zbawienia w danej chwili dla niego wydawały się być wręcz cudowne.
No i przybyła do nich Pandora. Uśmiechnął się łagodnie do małej dziewczynki, jednakże każde jej wypowiedziane słowa sprawiły, że coraz bardziej było widać, że jasnowłosy znów wykazał się nieodpowiedzialnością. Jak to on. Ale ten po prostu wzruszył ramionami i pogłaskał lekko małą po głowie.
- Tyle, by się nią zająć. Nakarmić, ubrać i oddać komuś, kto znajdzie jej dom. Najwyraźniej się zgubiła - mruknął w odpowiedzi. - Nie przejmuj się nią i tyle - dodał jeszcze. - A ty co robiłaś, gdy mnie nie było? Hm? - spytał się jej.
Nie wiedział co z Lyuu i Myuu. W końcu zniknęli w łazience. Wydawało się, że będzie spokojnie do chwili, gdy usłyszał donośny hałas. Drgął, wyraźnie zaskoczony. Co się tam dzieje? - pomyślał nieco skołowany. Poprosił Pandorę, by została w salonie, po czym skierował własne kroki ku łazience. Widział stan Lyuu. Przygryzł dolną wargę, zastanawiając się, co właściwie będzie dalej. Owszem, mógł go znokautować, ale czy teraz to było potrzebne?
- Lyuu, nie musisz się tutaj męczyć - zwrócił się do niego jedynie takimi słowami, po czym wszedł do środka... Gdzie zastała go wręcz katastrofa w postaci Myuu. Krew... Gdzie były dwa wampiry... Czy ta dziewczyna chciała się pakować w kłopoty? Aż jęknął cicho, podchodząc do niej i pomagając jej usiąść.
- Poczekaj. Umyjesz się ładnie i ubierzesz, a wtedy pójdziesz, dobrze? - powiedział łagodnie, zarazem wręcz z wampirzym tempem pozbywając się śladów krwi, jak również i przecierając głowę tamtej. - Będziesz grzeczna?
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 183


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 19, 2017 12:36 am

//Tam u góry to temat już zakończony jakby co//

Po opuszczeniu tamtego pokoju, Reiji zdecydował się udać najpierw do swojego domu. Tak, ostrożnie zajął się swoimi ranami. Prawdę mówiąc, nie powinno mnie to dziwić - nie potrafił sobie z głowy pozbyć się tej myśli. Wiedział, że jego zachowanie w tamtym momencie zdecydowanie nie było odpowiednie, lecz przez te wszystkie lata, nie potrafił się zmusić do czegokolwiek innego. Znudzenie. Lenistwo. Niechęć...
Czasem się zastanawiał, jak właściwie jego "starzenie" się objawia.
Westchnął cicho, międzyczasie biorąc - już po skończeniu ogarniania własnego ciała - krew wampirzą z lodówki. To już nie była chęć dodania sobie sił... Wiedział dość dobrze, że jego życie było uzależnione od tego, jak często mógł pić tą jedną ciecz. Jestem anomalią. Zaczął krążyć po domu. Nie potrafię tego zrozumieć... Pewnie dlatego nie zastanawiam się nad tym często... Cóż... Może magia, którą zaklinam w przedmioty, wpłynęła na mnie? - parsknął cicho, rozbawiony ową myślą. - Sam nie wiem. Byłoby dziwne, gdybym zrobił się przez przypadek artefaktem.
Potarł oko i ostrożnie musnął palcami krzyształ na szyi.
Chociaż warto kiedyś zastanowić się nad tym, co będzie dalej. Nie wiem nawet, ile ciało może pociągnąć na krwi wampirzej... Cóż, równie dobrze i może naprawdę magia na mnie działać - żachnął. - Z drugiej strony jestem pewny jeden. Jeśli umrę, to pewnie nic po mnie nie pozostanie.
Przeciągnął się i skończył napój.
Dobraaa! Koniec ponurych myśli, lepiej bym zaglądnął do Oświaty, zanim ktoś obedrze mnie ze skóry za obijanie się.
Po tej myśli, przebrał się jeszcze, obmył i opuścił dom.

z/t
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 231


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Wrz 17, 2018 11:51 pm

Ryuuki już całkiem przywykł do swojego obecnego życia. Czy dało się powiedzieć że zapomniał jak to jest być wampirem? No może byłoby to lekkie kłamstwo, siła przyzwyczajenia była i jednak korzystanie z ludzkich środków lokomocji zamiast sobie polatać na własnych skrzydłach było nieco męczące. Toteż dojazd do domu dawnego kumpla trochę więcej zajęło niż by to miało kiedyś miejsce, jednak mimo to nie narzekał. Mógł się bowiem cieszyć czymś czym wampiry cieszyć się niestety nie mogły, pełnią słońca i smacznym jedzeniem... zdecydowanie było to coś co uznał za warte doznania. Toteż zanim w ogóle dotarł do tego miejsca wpadł po drodze do jednej z lokalnych restauracji kupując na wynos kolejne danie którego nie znał ale które pachniało smakowicie i równie smakowicie wyglądało.
Miał nadzieję że docierając na miejsce będzie miał możliwość podzieleniem się doznaniami z Reijim, jednak dom do którego dotarł okazał się być pusty... choć nie zamknięty. O czym to się przekonał naciskając na klamkę drzwi wejściowych. Wszedł ostrożnie do środka ze standardowym pytaniem "Czy ktoś tu jest?" Jednak odpowiedziało mu tylko echo pustych pomieszczeń. Zamknął więc drzwi za sobą i rozejrzał się po wnętrzu domu upatrując sobie wygodną kanapę. Musiał przyznać, że pomieszczenia były proste ale stylowe i można było się nacieszyć ładną przestrzenią... no tylko gdzie właściciel tej przestrzeni? odłożył pakunek z jedzonkiem na stolik i rozgościł się na kanapie pisząc sms'a do niego. W sumie mógł coś zrobić jeszcze? Chyba nie bardzo. Nie chciał za bardzo się panoszyć po pomieszczeniach kiedy nie było gospodarza, więc tylko ułożył się wygodniej na kanapie i przymknął oczy- Jak za długo będziesz wracał to ci jedzenie wystygnie...- wymamrotał pod nosem choć było oczywistym że przecież adresat słów tych nie usłyszy.
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 183


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Wrz 24, 2018 11:37 pm

W sumie... Gdy tak Ayato zastanawiał się nad ostatnimi wydarzeniami, miał wrażenie, że dość sporo się działo... Może nawet zbyt dużo, patrząc na to, jaki tryb życia zwykle prowadził. Niezbyt wiedział, co myśleć o czymś takim. To dobrze czy źle? Powinien przygotować się do jakiś zmian w swoim długowiecznym życiu? Byleby nie do końca, całkiem zabawne są te czasy - pomyślał nagle. - A zresztą... - wyciągnął telefon i wystukał wiadomości do pewnego osobnika. Uśmiechał się również pod nosem, rejestrując zarazem wzrokiem otrzymane odpowiedzi...
Jednakże jeden z sms-ów był zaskoczeniem. Nie dość, że od kogoś innego, to jeszcze ta treść... Aż zamrugał ślepiami i zatrzymał się na moment, nie bardzo będąc pewnym, co zrobić dalej. Chwila, zapomniałem zamknąć drzwi...? Znowu? - pomyślał jeszcze. Westchnął cicho, po czym przyspieszył nieco kroku, by udać się do własnego domu.
Sama podróż nie potrwała zbytnio długo... Przynajmniej według niego. Nie sprawdzał nawet czasu, ale w pewnym momencie dało się usłyszeć, że ktoś wkracza do domostwa. Dźwięk otwieranych drzwi, zaraz zamkniętych, zamek, zdejmowanie butów, aż w końcu... Za progu wyłoniła się białowłosa postać.
- Te, kruku, nie za wygodnie ci czasem? - odezwał się na przywitanie. - Też bym się chętnie położył - mimo iż brzmiał nie aż tak przychylnie, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. - Co tak fajnie pachnie? - dopiero teraz dotarł do niego zapach jedzenia. Zaciekawiony, podszedł do miejsca, gdzie ono leżało i zaglądnął do środka.
- W sumie, dawno się nie widzieliśmy. Dopiero teraz przypomniałeś sobie o mnie? - zerknął na niego międzyczasie, gdy wypowiadał te słowa.
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 231


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 25, 2018 12:18 am

Cisza spokój, w sumie tak leżąc kruk uznał, że to miejsce można uznać za nawet relaksujące choć było tak inne od jego własnych wnętrz. Mieli inny gust, ale zdecydowanie był to dobry gust. W sumie nie skupiał się nad tym jak długo tak leżał, zwyczajnie być może obie przysnął, a dopiero kliknięcie zamka i kroki wybudziły go z owej chwilowej drzemki
-Za wygodnie nie, powiedziałabym raczej, że w sam raz- odpowiedział dyplomatycznie i uśmiechnął się lekko odnosząc się do pozycji siedzącej. Widział jak białowłosy się zainteresował pakunkiem z którego wydobywał się przyjemny zapach
-Kupiłem nam coś na obiad, jedna restauracja z rzeczami na wynos co tydzień robi inne danie, wiesz nigdy jako wampir nie zwracałem uwagi na smak zwykłego jedzenia. Teraz co tydzień sobie kupuję to ich danie i testuje co im z tego wyszło. Chociaż jedzenie samemu jest trochę nudne, więc mam nadzieję, że zechcesz zjeść wspólnie.- Trochę się rozgadał, ale podsumowanie było takie, że były wampir nie ma pojęcia co przyniósł prócz tego że dobrze pachniało i dobrze wyglądało, a Rei miał darmowy obiad w zamian za odwiedziny intruza. Ryuu zdecydowanie czuł się dosyć luźno w towarzystwie starszego łowcy. Słysząc jego pytanie zwyczajnie się wesoło roześmiał- Dopiero teraz... oj człowieku żebyś ty wiedział jakie ty masz wyczucie czasu by się umiejętnie ze mną nie spotkać. Miałem przez pewien czas wrażenie że się wymijaliśmy na sekundy. Zaglądam do twojego biura ktoś mi mówi, że wyszedłeś pięć minut temu, szukałem cię w oświacie to ciągle otrzymywałem informacje że jesteś na jakiejś misji i będziesz kiedyś tam... Zacząłem się zastanawiać czy ty w ogóle siadasz czasem w jednym miejscu.- Odpowiedział zdecydowanie rozbawiony. doskonale wiedział jaki charakter ma białowłosy, jak na takiego leniwca biedak był strasznie rozchwytywany, może nawet aż za bardzo.
Ryuu w każdym razie rozpakował im jedzonko i podał przyjacielowi pałeczki.
-Przy tym jak bardzo cię nie ma to sam czuje się strasznie bezrobotny. Nawet jeszcze nie podchodziłem do oficjalnego testu na łowcę, więc nawet chodząc po oświacie czuję się nieco jak intruz... a to chyba nie za dobrze...- stwierdził to głośno myśląc. Jednak postanowił być szczery, troszkę się czuł zbędny jako łowca. Nawet jeśli badania genetyczne szły wręcz bardzo dobrze, a przynajmniej na razie.
-Itadakimasu!- zawołał kosztując zakupionej potrawy i niemal mrucząc kiedy trafił na kąsek który mu smakował. Zdecydowanie mógł uznać ze polubił pastę miso oraz coś zielonego o nieco kwaskowym smaku co znajdowało się w panierce, ale nie miał pojęcia czym w sumie jest owe "warzywo" bo kolor wskazywał chyba na ten rodzaj rośliny, choć mógł się też mylić.Jakkolwiek od razu było też widać że nie zasmakował w imbirze, bo ten skrupulatnie był odkładany na brzeg jednorazowego talerzyka.
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 183


PisanieTemat: Re: Salon   Sob Wrz 29, 2018 12:34 am

- Hmm? - uniósł nieco brwi, słysząc jego słowa. - Czyli wygodnie ci. A co do jedzenia... Chętnie skosztuję - oznaczało to, że nie będzie musiał dla siebie gotować. To było zbyt kuszące, by rozmyślać o jakimkolwiek zrezygnowaniu z jedzenia. - Huh... To miło, że tak się wciągnąłeś w to - dodał od siebie, posyłając mu szeroki uśmiech. - Nie martw się, dla człowieka zawsze to są nowości. Masz moje słowo, że jedzenie w tych czasach zupełnie się różni od tego, które było wcześniej i wcześniej, i wcześniej... Sam rozumiesz - pomimo własnego zachowania miał te parę lat już za sobą. No trochę tam więcej niż parę, ale kto by o tym myślał teraz?
Uniósł rękę i stłumił ziewnięcie, zarazem krzywiąc się delikatnie.
- Serio? A to ci pech - cóż, niezbyt na to zwracał uwagę... Ale po zastanowieniu, nie był specjalnie pewny co do tego, co mógł stwierdzić na ów temat. Bardziej... Wydawało mu się, że w ostatnim czasie głównie spędzał czas na zmienianiu lokacji do spania. No, ale tego zdecydowanie nie zamierzał mówić na głos. - Kiedyś na pewno siadam... - wzruszył ramionami. Wziął również od niego pałeczki, mamrocząc podziękowanie...
By zaraz potem przekrzywić nieco głowę i posyłać mu pytające spojrzenie.
- Nie masz czym się przejmować. Niedługo podejdziesz, zdasz z łatwością i nie będziesz musiał męczyć swojego umysłu z tą sprawą - stwierdził spokojnie, rozdzielając pałeczki, po czym zerknął z zaciekawieniem na otrzymane jedzenie. - Będziesz się jeszcze z tego śmiał.
Uśmiechnął się przyjaźnie, już siadając na kanapie.
- Smacznego! - zawołał i wziął własną porcję, po czym ostrożnie wziął się do jedzenia. Nie odzywał się, ani nie komentował tego, po prostu prawie że błyskawicznie wchłonął to wszystko...
Po czym rozłożył się na tyle, ile mógł, po jedzeniu i zamknął oczy. Wyglądał na całkiem zadowolonego, jednakże również na takiego, który zdecydowanie zamierzał sobie uciąć drzemkę. I raczej nie wyglądało na to, że przejmował się faktem, iż nie był sam.
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 231


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Paź 08, 2018 10:11 pm

Ryuu uśmiechnął się na podsumowanie Reijiego, zaprzeczyć nie mógł, mieszkanko łowcy w ogóle wyglądało dla niego na wygodne. No ale chyba nie musiał rezygnować z tej wygody skoro już płacił za nią wyświadczeniem tej przysługi, że leniwy łowca nie musiał się kłopotać robieniem sobie własnoręcznie szamanka.
-Jeśli tak mówisz to wierzę ci na słowo. Ale to znaczy że przynajmniej jedna przyjemność w byciu człowiekiem już znalazłem. Jako wampir zdecydowanie mniej miałem takich przyjemności, w końcu aby żyć w świecie z ludźmi chciano nas zmusić do picia tego syntetyku, a to jest gorsze niż żarcie z puszki z najniższych półek. Ale zabijać za to by zjeść coś smacznego to raczej kiepska sprawa.- Stwierdził sam od siebie, w sumie to nie oczekiwał na to odpowiedzi, to były jego własne przemyślenia po zostaniu człowiekiem. Zdecydowanie aspekt jedzenia u wampirów i ludzi był całkiem inny. Ludzie mieli w tym świecie lepiej, a bogactwo smaków jakimi mogli dysponować w jedzeniu będąc niemal wszystkożercami był dla byłego krwiopijcy dużym zaskoczeniem. Nie dziwnym więc było że aż tak mu się to spodobało.Oby tylko nie przytył przez to za bardzo.
-Kiedyś? to nie brzmi zbyt optymistycznie. Raczej brzmi tak jakbyś nie pamiętał czy w ogóle to robiłeś. Choć w sumie to zdumiewające jak bardzo człowiek "nic mi się nie chce" może nie mieć czasu nawet by gdzieś na dłużej zasiąść- Znał przecież Ayato nie od dzisiaj i wiedział, że ten zazwyczaj nie był osobą która wszędzie by leciała z wielką chęcią i energią równą odrzutowcowi... raczej taka kochana ciepła klucha, ale za to najsympatyczniejsza klucha jaką znał. Jednak mimo wszystko jak ten mówił, że z łatwością wszystko mu się uda to Ryuu w to aż tak nie dowierzał, sam był raczej sceptykiem co do własnych możliwości- Kwestia tego, że raczej nie za bardzo to idzie po mojej myśli... Wiesz nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego jak bardzo podczas bycia wampirem przywykłem do posiadania skrzydeł. Niby taka drobnostka, ale kiedy ma się coś cały czas, a potem to znika to dostosowanie się sprawia pewien kłopot. Próbowałem ćwiczyć na różne sposoby i z różnymi rodzajami broni, za razem szukałem czegoś co by mogło zachowywać się jak skrzydło by wykorzystać coś z tych starych przyzwyczajeń, z drugiej strony Wielu łowców preferuje używanie broni palnej na dystans. Tylko jak używać broni palnej trzymając jednocześnie kosę? łatwiej się mówi niż to robi, kosa jest spora, a broń palna ma odrzut który raczej nie bardzo mnie zachęca do próby strzelania jedną ręką.... Ayato czy ty już śpisz?- rozgadał się choć w sumie nie miał pojęcia czy łowca w ogóle zdołał coś usłyszeć, czy raczej po pierwszych dwóch zdaniach zasnął... bo wyglądał raczej jakby miał zacząć lada chwila chrapać. Co w sumie nie zdziwiło za bardzo Ryuu... z resztą skoro nie miał ostatnio kiedy odpocząć to miał prawo być też senny. Jeśli ten faktycznie zasnął to Tengu nie miał zamiaru mu tej drzemki przerywać... przynajmniej na razie.
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 183


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Paź 14, 2018 1:16 am

Uniósł lekko kąciki ust, słysząc jego słowa.
- Wiesz, niektórzy ludzie też mają takie podejście... Zabić za coś dobrego. Chociaż to głównie przenośnia - wzruszył nieco ramionami. - Bycie człowiekiem ma swoje plusy i minusy. Tak samo jak i wampirem. Możesz teraz sobie sam to porównać do siebie - ziewnął, by zaraz potem pokręcić nieco głową. Uniósł prawą dłoń i przeczesał palcami włosy, zarazem nieco mrużąc ślepia. - Sam ci nie powiem, jak to wygląda. Pozostaje ci jedynie sprawdzić osobiście.
Nie zamierzał zmieniać nagle rasy, nawet jeśli chodziło o ciekawość. Nie kręciło go bycie jakąś pijawką... No... wampirkiem. Nie raz i nie dwa myślał nad tym, ale koniec końców dochodził do wniosku, że nie chce. Nawet w momencie, gdy został brutalnie potraktowany przez dowódcę Oświaty, ten czas temu... Zanim powrócił. Czasem chciał się śmiać z absurdalności tego wszystkiego, jak i samej kary.
- Yyyy... eee... Uroki... zostawiania tego na sam koniec...? - odpowiedział mu z niepewnością w głosie, po czym ziewnął potężnie. - Chyba tak... Nie wiem sam... - wyglądał na śpiącego. Ba. Ułożenie się wygodnie na kanapie, zamknięcie oczu i regularny oddech mogło śmiało wskazywać na to, że mężczyzna, podczas monologu towarzysza, po prostu zaczął przysypiać. Ale czy i zasnął...? I tak, i nie. Znajdował się bardziej na pograniczu jawy i snu.
- Co... Tak... Nie... Nie wiem... - wymamrotał zmieszany. - Co mówiłeś? - próbował otworzyć szerzej ślepia, ale niezbyt mu to szło. Zmusił się jednak do podniesienia pozycji tak, by nieco bardziej wygodniej siedzieć na kanapie. - Eeeee... Nie wiem, co mogę ci poradzić... Może poproś kogoś, by nauczył cię czegoś, co ci pomoże... Sam nie wiem - ziewnął ponownie, po czym znów zamknął oczy, tym razem przechylając ciało na bok. - I weź się... Jestem zmęczony... Śpiący... Niczego mi się nie chce... - zaczął mamrotać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Salon
» Bar i salon gier "Chaco Taco"
» Salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD) :: DOM HANA-
Skocz do: