IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gaki

Gaki

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Sty 28, 2019 4:54 pm

Minęli się. Gaki krążył po domu, żeby nie natrafić od razu na łowcę. Ale wiadome, że przecież prędzej czy później trafią na siebie i rozpocznie się walka. W pewnym momencie do Poparzonego dołączył X oraz Scar, pozostali rozdzielili się po innych częściach domu, będąc w razie potrzeby nagłej pomocy. Reiji nie jest byle jakim łowcą, lecz Kurosz znany z tego, że lubi podejmować ryzykowne działania, wpakował się do jego domu. Naruszył przestrzeń osobistą, zdeptał jego prywatność i oczekiwał dobrej walki, a jeszcze lepiej poddania się. Było ich więcej, to jest pewne, a łowca jeszcze za bardzo nie był świadomy tego, z kim ma do czynienia. Gorzej jednak jak on sam wpadnie na zasadzkę złapania wampirów. Tylko tym razem dla Poparzeńca mogłoby się to źle skończyć, raz złapany już był.
Ciemność w salonie nie przeszkadzała. Wampiry poruszały się w niej płynnie, bez zbędnych utrudnień. Zmysły pracowały na pełnych obrotach. Czerwony gadzi wzrok lustrował każdy zakamarek, uszy wyłapywały najmniejsze kroki, a nos zapachy. Oblizał spękane usta, po czym zerknął na swoich towarzyszy.
- Bądźcie czujni.
Szepnie, mając nadzieję że chłopcy nie zechcą wykazać się heroicznymi czynami i nie staną oko w oko z łowcą. Gotowy do walki, już w łapie przewracał nerwowo zapalniczką. Gotowy do podpalenia domu, wchłonięcia płomieni i okaleczenia człowieka w jak najgorszy sposób.

_________________

THEME
..
Powrót do góry Go down
Scar

Scar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar http://vampireknight.forumpl.net/t3342-scar#71657
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 144


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Sty 28, 2019 5:06 pm

Gdyby ktoś zapytał go w jaki sposób wplątał się w takie towarzystwo i włamanie do domu łowcy to nie byłby w stanie udzielić sensownej odpowiedzi. Może był pijany albo naćpany i po prostu nie pamiętał? Równie dobrze mógł nie zaprzątać sobie głowy szczegółami i po prostu dał się porwać lawinie wydarzeń. Ktoś rzucił hasło "chodźmy spuścić wpierdol łowcy" i Norweg bez większego zastanowienia przyłączył się do akcji. Nie miał nic ciekawszego do roboty a łomot to zawsze dobra rozrywka i odskocznia od nudy dnia codziennego. Nie ukrywał, że liczył również na jakiś zysk, z czegoś trzeba żyć, nie? A taki goguś mógł mieć w domu jakieś wartościowe fanty albo gotówkę. Dwie pieczenie na jednym ogniu. O ile się oczywiście uda, jak nie pewnie będzie przejebane. Mówi się trudno, kto nie ryzykuje ten nie jedzie czy jakoś tak.
Na słowa Poparzonego, Norweg pokiwał głową, nie odezwał się jednak ani słowem. Stalowe, wilcze ślepia łypały złowrogo spod trupiej maski w poszukiwania śladów jakiejkolwiek bytności albo czegoś co mógłby ewentualnie po cichu zwinąć. Nie skradał się jakoś szczególnie jednak jego kroki nie czyniły hałasu, jak na wampira przystało poruszał się wyjątkowo cicho. Rękę trzymał zawsze w pobliżu ukrytego noża, żeby zawsze był w stanie błyskawicznie po niego sięgnąć jeżeli zajdzie taka potrzeba. Metal miał to do siebie, że odbijał światło i to mogłoby ich zdradzić. Wcześniej nie było czasu wysmarować ostrza jakąś pastą żeby zapobiec metalicznym rozbłyskom w ciemności. Przemieszczał się akurat w pobliżu okna będąc do niego zwróconym plecami. Mniej więcej pomiędzy nim a telewizorem. Dawało mu to dobry ogląd na to czy ktoś nie wchodzi do pomieszczenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Reiji

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 202


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Sty 28, 2019 8:50 pm

No dobra, nie łudźmy się, nawet on musiał się zorientować, że coś jest nie tak. Zwłaszcza, że pomimo iż minął się z przeciwnikami (zabrakło odwagi, by pozostać w jednym miejscu), ośmielił się na nowo zobaczyć do kuchni, by zrozumieć, że jednak mogło być coś gorszego niż zwykli włamywacze. No bo... Kto niby jest zdolny, by tak rozwalić drzwi? Muszę złożyć na nie reklamację. Zdecydowanie - postanowił sobie w duchu. Nim jednak przyjdzie czas, by poskarżyć na słaby produkt, wypadałoby zrozumieć, jak bardzo miał przerąbane. No bo... Nie wiedział specjalnie. Ktoś silny... To raczej nie człowiek, usłyszałbym... Muszę się skupić... Ale ta ciemność... Zimno jest tu... Cholera, jest zimna, który kretyn rozwalił mi drzwi?! Nieważne. Eee. Myśl. Nie myśl. Znaczy się, myśl, ale nie o ciemności. Musi być jeden przeciwnik. Na pewno. Ktoś silny. Włamanie? Szuka cennego czegoś? Nie. Zbyt głośne. To nie jest styl włamywaczy. Chyba. Nie wiem. W filmach tak to nie wygląda. Ale jeśli... Jeśli się nie mylę... To czemu... Ja? Tylko ja teraz tu mieszkam. Ale... Czemu ja? - białowłosy miał mętlik w głowie, a zaciskający mu się strach wokół szyi, nie pomagał mu. Nie znosił ciemności. I wiedział, że robił sobie jedynie krzywdę tym, że nie zapalił tutaj światła. Ale z drugiej strony... Może powinien. Założył, że była tutaj tylko jedna osoba. A może błędnie? Mimo wszystko, musiał - chociaż powoli mi się odechciewało - być bardziej ostrożnym.
Wypuścił niesłyszalnie powietrze z płuc i zdecydował się na powrót do domu. Szukanie ucieczki z miejsca, kierując się na same zimno nie było dobre. Nie wiedział nawet, gdzie mógłby uciekać. Do Oświaty w końcu było całkiem daleko... Jedynie ostrożnie wyciągnął ręce, szukając telefonu. Tylko... Gdzie on jest. Gdzie. Pokój? Kuchnia? Miał przy sobie? Przełknął ślinę, uświadamiając sobie, że nie pamiętał. A skoro nie miał przy sobie, musiał pozostać w salonie. Więc musiał zaryzykować i w ciemnościach, po omacku, powoli poruszać się tak, by nie było nic słychać z jego strony. Dało to coś? Nie wiedział. Ale mróz wdarł już się do domu, obniżając temperaturę o parę stopni. Może dźwięki z zewnątrz zagłuszą... Chciałoby się.
Momentalnie przyspieszył i chwycił mocniej artefakt, aktywując go. Przeraźliwy ból wypełnił całe jego ciało. Poczuł zarazem, jak wyrastające skrzydła rozerwały ubranie na plecach. Chłód nieco łagodził tak znajome cierpienie... Ale umysł Ayato był do tego przyzwyczajony. Jak od tych wielu lat. Mimo to, musiał działać szybko, ponieważ... jego krew musiała zostać już bardzo dobrze wyczuta. Dlatego też przyspieszył, wiedząc, że miał mało czasu, używając magii zaklętej w przedmiot. Zmusił, by grawitacja w promieniu dwóch metrów wokół niego była zwiększona trzykrotnie. Wystarczająco, by móc powalić na szybko ewentualnego atakującego, ale nie na tyle, by nagle cały jego uroczy domek ucierpiał. Po drodze zapalał każde możliwe światło.
Z jego ust wyrwało się syknięcie. Gwałtownie otworzył drzwi od salonu. To koniec z podchodami, nie?
- Eee... - pstryk i nagle światło się zapaliło. Oślepiło go? Nie, skoro już wcześniej to robił i właściwie wchodził z światła. - What the... Ziemia! - jeśli teraz nagle dostrzeże ruch w swoją stronę, zwiększy jeszcze bardziej nacisk grawitacji, ciągle skierowanej w dół.

Artefakt, działanie post: 1
Powrót do góry Go down
X

X

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lut 01, 2019 7:47 pm

Cholera jasna, czemu ten łowca ma taką wielką chałupę? Znaczy się, dom jednorodzinny, ale gabarytami wydawał się spory komuś, kto pomieszkiwał w kanałach. Nim poznał się z bandą rzecz jasna. W każdym razie to nowoczesne cudo technologii budowlanej skrywało aż dwie kondygnacje, więc jak trzeba będzie iść schodami na górę, to będzie gorzej z zachowaniem ciszy. A czy to wiadomo, czy deski na schodach nie chrupną, albo nie wydadzą innego dźwięku?
Krążył w ciemnościach i tak trafił do łazienki, całkiem nieźle urządzonej. Nie, nie było tutaj łowcy. Pewnie Scar i Gaki natrafią na podejrzanego typka z Oświaty jako pierwsi. Oby, bo nie miał szans z bezpośrednim starciem z właścicielem. Jak tylko wyszedł z pokoiku sanitarnego skierował się do głównego pokoju, którym nie była kuchnia, a salon. Złotym okiem przyglądał się cackom na półkach, a jak było co cenniejszego - chował szybkim i bezszelestnym ruchem do kieszeni bluzy. Może opyli drobiazgi na tabletki z krwią? Albo na ćwiartkę posoki prosto z szyjki? I w sumie gdyby nie to, że zaraz zapaliło się światło, zabrałby więcej.
Padł na ziemię w ułamku po zapaleniu się światła. Z jednej strony taki miał plan, schować się przed wzrokiem łowcy za kanapą i zaatakować albo stanowić wsparcie znienacka. Gorzej, że coś nie mógł oderwać się od podłogi, a łom w ręce zamiast ważyć trzech kilogramów - chyba z tonę. Ksa! Czy go zauważono? Będzie udawać Greka - nie drgnie, a po namierzeniu go jako pierwszego będzie blefować, że on to biedny, głodny włamywacz, który szukał tylko łatwego sposobu na rabunek. A że miał pecha, to trafił w ręce łowcy. Jeśli nie zostanie namierzony, to poczeka na moment, w którym siła grawitacji nie będzie oddziaływać i odwróci uwagę łowcy turlikając po ziemi monetą zgarniętą z jego szafki.

_________________



Powrót do góry Go down
Gaki

Gaki

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 12, 2019 10:16 pm

Raczej do przewidzenia było, że mieszkaniec domu będzie się bronić. Ale Gaki też miał i swoje asy w rękawie, chociażby towarzyszy. Reiji jest sam, a ich pięcioro. Z czego dwóch z nim, a pozostali w innych częściach domu. Więc prędzej czy później zjawią się, aby unieszkodliwić działania łowcy. Póki co musieli sobie radzić sami.
- Ten mały skurwiel musi gdzieś tu być. Czuję go.
Szepnie wampir, wyszukując Iksa oraz Scara. Chociaż ten pierwszy raczej wejdzie ostatni, wszak lubił pilnować tyłów i trzeba przyznać, sprawdzał się w zasadzkach. Tak czy siak, trzeba działać dalej.
Nie ma co się dziwić, że pierwszym odruchem właściciela domu okaże się obrona, wszak intruzi weszli nieproszeni i jeszcze zamierzali go skrzywdzić. Pierwsze co Poparzony poczuł, to że jego ciężar został zwielokrotniony. Sprowadzony do dołu, nie mógł tak łatwo wykonać kroku.
- Pieprzone magie łowców.
Warknie wampir, próbując się jakoś przeciwstawić działaniu magii. Nic z tego. Reiji na ten moment miał kontrolę, a jeszcze zapalono światło. Wtedy zobaczy kto do niego przyszedł.
- Cholera! Atakujcie go!
Krzyknie do kompanów, mając nadzieję, że jakoś dadzą radę skorzystać ze swoich mocy. Gaki w tej chwili nie może użyć rozproszenia ciała, skoro kontrola grawitacji dawała w kości. Ale czy da radę podpalić dom? Starał się wymusić ruch dłoni, aby chwycić za zapalniczkę znajdującą się w kieszeni spodni. Zamierzał ją odpalić i rzucić na jakikolwiek mebel, wszak to łatwopalne. Więc jeśli ogień by powstał, Kurosz z całą pewnością postara się go wchłonąć.
Maggot i Szakal (NPC) nadal znajdowali się w innej części domu, ale przez hałasy spowodowane zaczynającą się walką, ruszyli w stronę kompanów. Zapewne niebawem przybędą.

Wybaczcie za jakość posta, ale no... Masakra u mnie z weną D:

_________________

THEME
..
Powrót do góry Go down
Scar

Scar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar http://vampireknight.forumpl.net/t3342-scar#71657
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 144


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 13, 2019 7:03 pm

Cholernie dziwny wypad, to musiał przyznać kolegom. Choć może nie tyle dziwny co nietypowy. Właściwie dalej nie bardzo wiedział na czym powinien skupić się bardziej, na szukaniu właściciela posesji czy może wypatrywaniu cennych przedmiotów, które mogliby zwinąć i spieniężyć w jakimś lombardzie. Dlatego też Norweg dzielił swoją uwagę na te dwie rzeczy, oczyma lustrując pomieszczenie w poszukiwaniu fantów, jednocześnie będąc czujnym na dźwięki dochodzące z głębi domu. Zamarł w pół kroku kiedy wydało mu się, że gdzieś w korytarzu usłyszał kroki. Zaraz po nich dotarł do niego, jak i pewnie pozostałych wampirów, ostry zapach krwi.
Nie zdążył zareagować w żaden sposób kiedy drzwi otworzyły się a salon został rozświetlony. Jakaś diabelska siła niemal przygniotła go do podłogi a każdy ruch wymagał od niego potrojonego wysiłku zupełnie jakby jego ciało ktoś wypełnił ołowiem. Jedyne co w tej sytuacji był w stanie zrobić to...
Spojrzał w kierunku korytarza a jego stalowe ślepia spoczęły na drzwiach, w których stał sprawca zamieszania. W tej samej chwili drewno eksploduje rozerwane na dziesiątki mniejszych i większych kawałków oraz tysiące drzazg, które z dużą siłą rozlecą się na wszystkie strony.
Czy w jakikolwiek sposób zrani to łowcę? Tego nie wiedział, pewien był tylko, że nawet jeżeli zwiększone przyciąganie uchroni go przed odłamkami z pewnością zostanie on zaskoczony a to dawało wampirom chwilę na pozbieranie się. Oni sami, przyklejeni do podłogi w znacznej odległości od drzwi byli w miarę bezpieczni. Hałas powinien też skutecznie zawiadomić pozostałych.
Niezależnie od efektu, warcząc niczym wściekły kundel, zamaskowany wampir będzie starał się przezwyciężyć ciążenie i podnieść się na nogi. W ręce nadal ściskał swój nóż, którym gotów był wypruć z człowieka bebechy kiedy tylko znajdzie się w zasięgu jego łapsk.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Reiji

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 202


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 19, 2019 1:06 am

Wypuścił powietrze z płuc, zarazem czując, jak emocje ściskały mu gardło. Adrenalina wypełniła jego ciało, a on sam próbował skupić swój umysł na tym, co miał przed sobą, szacując własną sytuację. Zaryzykował dość mocno, decydując się na tak gwałtowne wejście, jednakże nagroda w postaci widoku dwóch osobników przyszpilonych do ziemi... była tego warta. Włamywacze? Nie. Mylił się. I dość szybko sobie uświadomił, że chodziło coś innego. Wydał z siebie ciche syknięcie, chwytając się jedną ręką framugi drzwi. Drugą wyciągnął przed siebie, mamrocząc coś cicho. Oczy zalśnił na zielono, a nieduży przedmiot pomknął w jego stronę. Telefon. Pozostawiony na widoku. Tam, gdzie miał książkę. No dobra, miał go. W końcu o to chodziło teraz, nie?
Nawet jeśli miał przed sobą wkurzone wampiry.
Skrzywił się mimowolnie, słysząc rozkaz.
- Więcej was nie było? - i świetnie, jednak miał bardziej przekichane niż sądził. Dać sygnał... I przytrzymać ich... I znaleźć tamtych... - jego myśli szalały w tym momencie, jednocześnie starał się wybrać odpowiedni numer. Nie żeby jakoś miał ich wiele. Nieważne. Ayato czuł nadal ten uścisk. Nie czuł się niepokonany. Za to zdawał sobie sprawę, że jego sytuacja była niewesoła i ryzykował zbyt bardzo. Na dodatek nie widział dla siebie alternatywy, która by uratowała jego cztery litery.
No, przy okazji był jednak niezbyt odpowiedzialny.
Zdążył jedynie zrobić połączenie, gdy nagle drzwi wybuchły. Grawitacja zadziałała na odłamki, sprowadzając je momentalnie na ziemię, ale poczuł, że część z nich ociera się o jego ciało. Sprawiło to też, że odsunął się w głąb korytarza o pół kroku, rozglądając się szybko. Otrzepał rękę, odruchowo rozłączając się i chowając do kieszeni telefon. Nie było mu w głowie, by zastanawiać się nad tym, czy to było właściwe. Bardziej tak chodziło mu po głowie, by nie umrzeć nagle. Albo coś.
Przynajmniej wypadałoby spróbować ogarnąć sytuację. O ile właściwie zdąży.
Zacisnął mocniej zęby, zdając sobie sprawę, że im dłużej się zastanawia nad tym, co powinien  zrobić, tym mniej miał czasu. Powrócenie do salonu i próbowanie powstrzymać na dłużej wampiry wypadało. Wiedział, że nie zdążyłby. Zwłaszcza, że mogli kontrować i zranić go jeszcze bardziej.
Uniósł głowę, zdając sobie sprawę, że zwiększenie grawitacji mogłoby uszkodzić budynek. No dobra, nie tyle co zdawał sobie sprawę, co po prostu wydawało mu się, że mogłoby zostać to wykorzystane przeciwko niemu. Eeeeh... Mam pustą głowę. Totalnie. Co ja powinienem zrobić? Nie wiem na czym stoję. Ilu ich jest. Jaka siła. Jedyna przewaga u mnie to... eee... dom? Też nijaka... Nie mogę tu zostać... Ale tam jest zimno... Rany... Nie chce mi się... Ratunku... Czemu się mnie przyczepiają... - myślał. - Pytanie, czy zdołam uciec? Może jednak podjąć ryzyko? Nie. Bez przygotowania to prawie niemożliwe. Wiecznie też ich nie przygniotę... Cholera! - chwila, jemu się wydaje, czy właśnie mignął mu jakiś ogień? Nie, nie było czasu, by się skupiać na tym!
Zmienił działanie grawitacji tak, że dla unieruchomionych wampirów zaczęła działać w odwrotny sposób, ale z tą samą siłą. Inaczej mówiąc - zostali przyszpileni do sufitu. Zaraz potem ponownie ją zmienił, zmuszając, by zadziała 4-krotnie mocniej w dół. Efektem teoretycznie powinno być dość moce przywitanie się z podłogą tego domu. Samemu zaraz potem odwrócił się i ruszył w stronę wyjścia z domu. Kierował się ku głównemu. Nie. Nie szedł. Właściwie biegł, widząc, że na mijane przedmioty, zwiększona grawitacja, działała... aż za dobrze.
Chwila, czemu właściwie schowałem ten telefon?
Teraz do niego dotarło, że zamiast zadzwonić o pomoc, właściwie połączył się... rozłączył i tyle. Gdyby miał teraz czas, pewnie strzeliłby facepalma, w ten sposób niewerbalnie komentując własne zachowanie. A tak, to mógł ganić siebie w myślach i patrzeć, gdzie były "posiłki" wampirów.
Więc teoretycznie, jeśli się udało, był teraz praktycznie przy drzwiach wejściowych.


Artefakt - 2 post (stworzona przez niego "strefa" nadal działa)
Telekineza - 1 post
Powrót do góry Go down
X

X

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Salon   Sob Mar 09, 2019 1:00 pm

Cholera, cholera, choleraaa! Nie mógł ruszyć się, ba - kiwnąć palcem! Był najsłabszym ogniwem w ekipie, bo nie mógł korzystać z nadprzyrodzonych zdolności, ale za to nie dało się przewidzieć jego działań. Nawet spłaszczony przy podłodze mógł kombinować, co zrobić. Rozkaz Poparzonego zmobilizował Poziom E do wykrzesania ze swoich szarych komórek odrobinę więcej niż zwykle. Łom w ręce przyciskał się do podłogi z taką siłą, że nawet nie miałby szans na podniesienie go. Ale gdyby udało mu się pchnąć go pod nogi łowcy, może tamten straciłby równowagę, albo przynajmniej na moment zdekoncentrował się, by pozostali mogli go dopaść.
Tak też więc przedsięwziął. To co miał w łapach, czyli żeliwny łom, z całej swojej siły cisnął po podłodze tak celując, aby "zaatakować" nimi stopy Białowłosego. Pozbawiał się w tej chwili jedynej białej broni, ale cóż innego mógł zrobić? Czajenie się za meblami nie miało sensu, a nie wiadomo jakie za sobą pociągnie to konsekwencje. Mimo wszystko jak Ayato przestanie stosować swoje nadprzyrodzone moce, Iks rzuciłby się na niego bez pohamowań. Z całą wściekłością. Gorzej, jak pocieknie komuś krew... straciłby już zupełnie przydatność w boju, chyba, że to łowca był ranny.

_________________



Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD) :: DOM HANA-
Skocz do: