IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ale kanał

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Dorian

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 340


PisanieTemat: Ale kanał   Nie Gru 13, 2015 8:45 pm

[Od teraz jeśli ktoś nie informując mnie wejdzie do tematu dostaje headshota od mojego snajpera deus ex machiny, który ma pociski dezintegrujące ciało i wszystko w promieniu 2 metrów od niego. Widzi on wszystko a magiczne pociski zawsze trafiają w cel obchodząc wszystkie magiczne, artefaktyczne, wamprize i inne ochrony.
Na odpisy jakieś 4 dni, jak komuś się nie zbierze to traktuję go jako bezwolne warzywo, a jak zniknie na kolejek ilość trzy bez uprzedniego zawiadomienia robię mu coś przykrego i staje się utrapieniem drużyny albo za jej zgodą pozbywam się delikwenta i potem musi walczyć z gangreną, syfem, rozwolnieniem i innymi takimi. Nie róbcie na złość innym, bo ja zrobię Wam. Ja też postaram odpisywać się w max 1 dzień, ale postaram się od razu jak wpadnie ostatni odpis. Wiecie - życie i takie tam są nieprzewidywalne.
EDIT: Kolejkę ustalcie se między sobą. Jak będę potrzebował to Wam ją przemieszam.
To wszystkie ogłoszenia parafialne tak więc - Let the games, BEGIN!]

Tak jak przewidział Grigorij obłok mgły wokół studzienki był pokaźny. Była to jednocześnie całkiem niezła osłona, ale i zagrożenie. Dobrze, że kombinezony były szczelne jak prezerwatywy. Może przez wizjerki nie dało się patrzeć na świat tak samo wygodnie jak bez nich, ale zdecydowanie lepiej być pancerną puszką niż golasem ze wzrokiem elfa.
Pozostała przy studzience trójka widziała obraz rodem z Ghuty. Ludzie powłóczyli nogami patrząc się przed siebie martwym wzrokiem. Byli dosłownie jak dzieci we mgle, a samochód i wychodzących z niego łowców, którzy bardziej przypominali teraz grupę antyterrorystów zignorowali obchodząc ich szerokim łukiem.
Po otworzeniu studzienki lider grupy dostał w twarz dużą dawką czerwonej mgły, która dusiła się przelatując przez małe dziury. Schodząc w dół, usłyszał stukanie butów o szczebelki i trzask metalu, który zabił wszelkie światło okrywając opancerzonych łowców mrokiem.
Mapa, którą miał Percival wskazywała, że do miejsca, które jest przypuszczalnym epicentrum mgły prowadzi spory kawałek krętej ścieżki, jednak jeśli na drodze nie napotkacie problemów i będziecie szli ostrożnym krokiem powinno wam to zająć do dwóch godzin.
Czemu aż tak długo? Na to odpowie oświetlenie kanałów, bo ktoś na pewno wpadł na włączenie latarki. Gęsta mgła utrzymywała się głównie ziemi sprawiając, że podróż w samochodzie była jedynym miejscem gdzie mogli podziwiać swoje buty. Opary utrzymywały się też wyżej, ale w znacznie mniejszym stężeniu, sprawiając, że widoczność była ograniczona do dwudziestu metrów.
Kanały były spore - dwa półtorametrowe chodniki z betonu pokrytego szlamem i śmieciami kończyły się półkolistym korytem, w którym pływało wszystko to co mieszkańcy Yokohamy zjedli, wypili lub fabryki wlały do kanalizacji co jakiś czas oba chodniki łączyły się mostami. Oświetlona woda przypominała brunatną i śluzowatą benzynę - nawet nie wiecie jakie szczęście mieliście, że filtry były porządne bo sam zapach obudziłby martwego, Przez to, że wszyscy ostatnio spędzali dużo czasu w domach woda stała dość obficie, jednak nurt był spokojny. Sam chodnik, o czym mogliście się przekonać też był istnym polem minowym: martwe szczury i koty, jakiś śliski śluz, a w kilku miejscach kilka bardziej martwych niż żywych wampirów E i meneli, którzy ukrywali się tu, ale z nadejściem mgły od razu trafiła ich śmiertelna dawka, która powoli zbierała żniwo odtlenionych zombie.
Tuż przy drabince widniała tabliczka: "Niebezpieczeństwo, nieupoważnionym wstęp wzbroniony."
Mapa wskazywała kilka możliwych ścieżek.
Pierwsza prowadziła niemal od razu do epicentrum , ale widoczność będzie ograniczona tam do prawdziwego minimum. Druga szła bocznymi ujściami, ale był to zapasowy tunel odgrodzony od reszty śluzą więc  było w niej czyściej. Istniała też trzecia ścieżka, która prowadziła przez korytarze serwisowe i część metra. Dostać się do niej było trudno i sama była zamknięta, ale było w niej światło, brak smrodu i widoczność niemal taka sama jak na powierzchni.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Pon Gru 14, 2015 1:55 pm

Jeszcze zanim Esmeralda odjechała złośliwy Percival pouczył ją jakie badania powinna wykonać. Vladowi niespecjalnie się to spodobało bo wiedział, iż Czerwonowłosa jest wystarczająco kompetentna do tej pracy i nie potrzebuje wskazówek. Ponadto uzna właśnie takie wejście w kompetencje za atak, który ją niepotrzebnie zirytuje co może mieć nieznaczny wpływ na jej komfort pracy i wyniki.
- Ona wie co ma robić. Skupmy się na własnych zadaniach. - stwierdził krótko ucinając dodatkowe dogryzki z obu stron. Nie mógł pozwolić na eskalację podobnych zachowań. W końcu jednak Esmeralda odjechała i doszło do rozpoczęcia właściwej części zadania dla zebranej trójki. Zeszli pod ziemię przez właz kanałowy i Vladislau wylądował na ziemi, która ledwo było widać przez mgłę, jako pierwszy. Nie komentował tego obszaru bo było to zbyteczne. Wiedzieli gdzie schodzą. Wiedzieli także po co. Teraz najważniejszy był nie ich komfort, ale skuteczne wykonanie zadania. Kto wie czy nie będą musieli zaraz potem skierować się ku kolejnemu. Vladislau wyjął latarkę i przyświecił po tunelach by sprawdzić jak rzeczy wygląda. Syf brud i ubóstwo. Gdzieniegdzie ścierwa zwierząt, a nawet i ludzi czy wampirów. Pięknie. Bez słowa podszedł do Percivala i wskazał dłonią na palmop, który ten prawdopodobnie miał już otwarty. Po sprawdzeniu mapy spojrzał po towarzyszach.
- Tunele serwisowe odpadają. Możemy się tam natknąć na cywili. Ponadto to idealne miejsce na zasadzkę. Prosta droga jest kusząca. Widoczność jest ograniczona, jednak nie ma urządzeń pozwalających idealnie widzieć przez mgłę toteż to samo dotyczyłoby naszych wrogów. To jednak nas spowolni i uczyni podatniejszymi na pułapki. W dodatku łuk straci sens zastosowania. Idziemy zapasowym tunelem. Chyba, że macie lepszy pomysł? -  jeśli będą mieli inne koncepty i argumenty za nimi przystaną jeszcze chwilę i dopiero wtedy Vlad zadecyduje gdzie idą. Jeśli jednak nikt nie będzie miał obiekcji ruszą wybranym przezeń szlakiem.
- Ja idę prawym chodnikiem. Percival lewym i idziemy równo, powolnym marszem. Serafiel, ma znajdować się dziewięć metrów za mną z przygotowanym łukiem. Jeśli będziesz zamierzał strzelać w coś przede mną daj hasło: stout. Jeśli w kierunku Percivala hasło brzmi: pilz. Gdy ja bądź on usłyszymy swoje hasła mamy obowiązek zejść z linii strzału. Zachowujemy uwagę i skupienie. Jasne? - wydał polecenia, których nie zamierzał poddawać dyskusji. Uważał ten szyk za najodpowiedniejszy. Dzięki temu ich leczące wsparcie nie będzie wystawione na pierwszą linię. Jednocześnie mógł służyć pomocą gdyby coś zbliżyło się na tyle blisko by zagroziło jego kompanom bezpośrednio. Na razie widoczność była ograniczona toteż nie wyjmował broni. Gdyby na kogoś wpadł może go obezwładnić ręcznie... ewentualnie skręcić mu kark.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Serafiel

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 217


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Sro Gru 16, 2015 6:22 pm

Serafiel aktualnie to nie miał za wiele do powiedzenia. Posłusznie wszedł do środka, zamknął za sobą... I właściwie co dalej? Cudownego krajobrazu tutaj nie było zbytnio do podziwiania, więc mógł jedynie ugryźć się w język, czy coś w tym stylu, by nie wydobyć z siebie ani jednego złośliwego komentarza. Nie to było teraz potrzebne każdemu z nich do szczęścia. Ale może kubek gorącej kawy czy herbaty? I móc się przespać... Ta, Serafiel miał nadzieję, że nie odleci nagle tutaj. Chociaż nie powinien, wcześniej już miał zafundowaną "drzemkę", co powinno sprawić, że utrzymałby przytomność przez ten czas.
Usłyszał słowa dowódcy, po czym chwilkę zastanowił się i rozważył to w myślach.
- Ja nie mam - odezwał się w końcu rudowłosy. - Nic ciekawszego nie przychodzi mi na myśl - dodał jeszcze z nutką niechęci w głosie. Westchnął cichutko, kręcąc głową. Mógł pójść tam, gdzie mu kazali i tyle, nie za bardzo chciało mu się zastanawiać nad tym. No i tez zwlekanie nie było dobrą decyzją, na powierzchni mogło się robić jedynie gorzej.
Wysłuchał poleceń, które podsumował wzruszeniem ramionami.
- Tsa... - tak brzmiała jego odpowiedź na rozkazy. Jednakże wyjął jedną ze strzał, by być przygotowanym na ewentualny atak. Będzie gorzej jak ktoś lub coś zaatakuje ich od tyłu. Wtedy raczej łuk się nie przyda zbytnio, prawda? Ale zobaczy się jeszcze co i jak będzie... Nie ma co się przejmować tym teraz.
Wziął głębszy wdech. Chyba nic więcej nie pozostaje niż pójście dalej - pomyślał. Tak mu się teraz wydawało.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Dorian

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 340


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Czw Gru 17, 2015 6:33 pm

[odhaczam Percowi jedną z 3 możliwych nieobecności nieuzasadnionych. Jak wróci i powie, że był ratować damę z łap smoka albo coś takiego to spoko. Jeden raz taryfa ulgowa za logiczne wytłumaczenie tego co się stało. Mniej więcej po 3-4 dniach wrzucam jakiś filmik o godzinie ~17/18 i to znaczy że możecie błagać i prosić, ale filmik rzecz święta.]
Jak przystało na organizatora wycieczki pan Petrowicz ustawił szyk i przewodził. Było to dość logiczne. Miał najwięcej lat na karku a co za tym idzie doświadczenia więc w razie zagrożenia zobaczy je pierwszy i przynajmniej będzie potrafił zdecydować czy spieprzać czy walczyć. Droga, którą wybrali była niezbyt krótka, ale przynajmniej dawała nadzieję na względny spokój. Seraf marudząc, bo marudząc ale przyjął rozkazy. Tylko Percival zachowywał się dziwnie. Bez słowa przeszedł na drugą stronę dając znaki dłonią kiedy skręcać, ale przez chwilę mogliście mieć wrażenie, że właśnie nawdychał się toksycznych oparów i po prostu człapie do centrum kanałów.
Jeśli oczy nawykły im do niemal zupełnej ciemności w kilka minut to z ciszą było sobie znacznie ciężej poradzić. Była przytłaczająca i w paskudnej kombinacji z upośledzającą wzroczność mgłą wzmagała poczucie klaustrofobii. Wręcz wyglądało to tak jakby nigdy więcej mieli nie zobaczyć księżyca i rozgwieżdżonego nieba. No i to paskudne poczucie jakby ktoś dyszał im w kark, śledził ich i biernie podziwiał jak starają się przejść ten pełen smrodu i zwłok labirynt. Zwłaszcza Serafiel odczuwał ten dyskomfort. Ale niestety za nim była tylko jeszcze większa ciemność i żadnych oznak życia.
Każde szurnięcie czy krok, nawet najcichszy zdawały się nieść na kilometry i odbijały się echem w czaszkach, to było jednak złudzenie. Co jakiś czas słychać było pluśnięcie w płynącym kilkadziesiąt centymetrów od nich strumienia szamba, wszechobecna wilgoć sprawiała, że krople zanieczyszczonej wody spadały na taflę. Grigorij i Serafiel mieli trudności ze usłyszeniem powolnych kroków Perca, a ten wcale nie zachowywał się teraz jak ninja. Mgła zdawała się chłonąć wszystko - światło latarki, dźwięk i resztki dobrego samopoczucia - jeśli ktoś jakieś miał jakieś na zbyciu.
Kilkanaście minut szli widząc przed sobą tylko czerwień i lepiący się do płaszczy kurz. Wskazówki Misilla zdawały się jednak prowadzić ich w dobrym kierunku, gdy nagle ten zatrzymał się pokazując im by zgasili lampy. Powoli doszedł do rozwidlenia "T", z którego lewej strony zbliżały się do nich dwie wiązki mocnego światła. Czegoś w stylu latarni, jednak dużo bardziej skoncentrowanej i dającej sztuczne białe światło. Snopy były ledwo widoczne dla Serafiela i Grigorija, jednak brunet zdecydowanie mógł ocenić, że to światło niesione przez dwie idące powoli osoby. Można było się tego spodziewać. Samuru na pewno nie szczędził na ochronę swojego projektu - to co tu ukrywał było znacznie cenniejsze niż żydowskie złoto. No i przecież było czytać tabliczki. Ten teren należał do niego, a każdy kto ma coś cennego ma też psy wartownicze.
Byli jakieś czterdzieści metrów od zespołu Griga i szli w milczeniu. Próżno było się wsłuchiwać czy wypatrywać cieni. Jedyne co było wiadomo o tych istotach to to, że miały potężne latarki i że ktoś kto łazi w tej mgle w kanałach nie mógł być turystą albo grupką zabłąkanych licealistów.
Po krótkich rachunkach w głowie mogliście się domyślić, że poruszają się na dwóch nogach i zbliżają się nieprędko. Nie zgasili jednak lamp. Zachowywali się jakby nie wiedzieli o waszej obecności. Na ile jednak było to prawdą przekonać się mogliście tylko za jakieś pół minuty, kiedy dojdą do waszej zatoczki.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Nie Gru 20, 2015 4:54 pm

Wszystko szło jak trzeba. Nikt nie wyrażał słów sprzeciwu. Cisza mogła być deprymująca, jednakże Vladislau był do niej przyzwyczajony. Już wcześniej dowodził niewiele większym oddziałem od tego i cisza musiała być absolutną by mogli usłyszeć wroga oraz każdy rozkaz jak najklarowniej. Mgła zdawała się sprzyjać bardziej im niż patrolom Samuru. Latarka poprawiała wprawdzie widoczność, lecz bardzo szybko nikła w gęstych oparach mgły toteż na dalsza odległość snop światła raczej był niedostrzegalny. Inaczej rzecz się miała z halogenową latarnią w jaką wyposażony był patrol zmierzający w stronę łowców. Ta była widoczna, choć ledwo z perspektywy Vlada i Serafiela. Na szczęście Percival mimo wykazania pewnego otępienia pozostał przytomny. Vladislau wyłączył latarkę natychmiast i umiejscowił ją w kieszeni płaszcza zamykając kieszeń by jej nie zagubić. Wskazał Serafielowi miejsce przy ścianie po prawej stronie korytarza, jakieś dziesięć metrów od rozwidlenia. Gestem nakazał mu przykucnąć i mieć łuk w pogotowiu. Z tej odległości nie powinien być dostrzeżony, sam natomiast mógł mieć nieproszonych gości na widelcu, zwłaszcza że trzymali silne źródło światła. Było ono pomocne, ale zarazem czyniło łatwiejszym celem. Vlad następnie możliwie cicho zbliżył się do Percivala i gestem nakazał by ten przypadł do ściany na płask i dał do zrozumienia, że wpierdol ma być spuszczony manualnie. Sam zarzucił kaptur i położył się na chodniku pięć metrów od rozwidlenia. Leżał brzuchem do dołu. Miał zamiar być wabikiem. W kanale pełno było ćpunów, wampirów E i zwierząt. Patrolujący nie powinni zdziwić się kolejnym ciałem leżącym bezwładnie w takim miejscu. Może jednak się zainteresują dając czas Percivalowi na wyprowadzenie ciosu. Jeśli plan się powiedzie i będą mieli zamiar skierować się w tę stronę... Vlad błyskawicznie uniesie się w kuc i susem dostanie do jednego z patrolujących by go podciąć i obalić na ziemię. Będzie starał się go ogłuszyć nie szczędząc siły uderzenia. Jeśli jednak snop światła ich minie idąc na przód podniesie głowę i nakaże Percivalowi poczekać aż przejdą. Mają dojść do celu i go unieszkodliwić. Nie ma zamiaru wdawać się w zbyteczne potyczki.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Serafiel

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 217


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Pon Gru 21, 2015 5:42 am

To wszystko było zbyt męczące i irytujące. Zwłaszcza dla Serafiela, który został zmuszony w tkwieniu w pozycji "bojowej". Czy jakoś tak. Bądź co bądź to było dla niego cholernie niewygodne. Ale czy mógł pomarudzić? Nie. Musiał być grzecznym chłopcem i znosić to w milczeniu, przynajmniej na czas trwania tej misji. I zastanawiać się przez ten cholerny czas, dlaczego zgodził się być tak miły i pójść na to.
Pokręcił lekko głową, pozbywając się tych myśli. Trudno się mówi, zobaczę co będzie później - pomyślał ponuro, ustawiając się na swojej pozycji. Trochę dalej od nich, tak, by nie być widocznym dla zbliżających się. Musiał ich przecież jedynie zdjąć, jeśli pójdzie coś nie tak, prawda?
I wręcz cudnie, że ten łuk miał swoją funkcję, bo tak jakoś... Mało kiedy trzymał rudowłosy taką broń w swoich dłoniach, więc jakimś profesjonalistą to nie był. Ale to temat na później, albowiem było mu dane pilnować, by czasem zbliżające się do nich osoby nie umknęły. Niekoniecznie wszystko mogło się udać, a wtedy to jemu będzie dane, by się tamtych pozbyć. Upierdliwe.
Wziął głębszy wdech, już starając się pozbyć myśli z głowy, by móc skupić się na własnym zadaniu. Widział ich i to bardzo dobrze. Tylko, co właściwie teraz? Podczas walki będzie niełatwo wycelować w odpowiedni cel, a z drugiej strony zwlekanie nie było dobrym pomysłem... Dobra, zobaczymy co będzie, niech tutaj tylko podejdą. Postanowił aktualnie poczekać ze strzelaniem.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Dorian

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 340


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Pią Gru 25, 2015 5:29 pm

[Perci ma jeszcze 1 dynks, a potem świat i ludzie i deus ex machina snajperzy : / Sorrry, że tyle nie było odpisu, ale wiecie święta i takie tam gówno. Moja wina i ukarzę się za to x.x]
Grigowi udało udawać zwłoki - co prawda nie wyglądał tak jak pozostałe ścierwa leżące na ziemi, jednak w gęstej mgle na ziemi rzeczywiście trzeba było trochę się skupić by zauważyć różnicę. Jedynym problemem tego planu było to, że tak jak on był ukryty tak sam nie mógł na nich spojrzeć.
W tym czasie Percival był gotowy na manualny wpierdol, a Serafiel ustawił się na dogodnej do oddania strzału pozycji. Snajper zauważył, że co prawda dwie osoby posiadały lampy, jednak za nimi widać było jeszcze jedną postać. Niestety patrzenie się pod światło uniemożliwiało mu stwierdzenie, czy i jak dobrze są wyposażeni. Jeden z nich na pewno miał jakąś długą broń palną, a drugi wydawał się nieść coś co zdaje się kijkiem z hakiem do wyławiania śmieci. Trio patrolowe szło szepcąc cicho coś do siebie bardzo cicho. Gdy byli już dosłownie metr przed Vladem poczuł on stuknięcie w hełm.
- Co to? Weź mi tu poświeć. - mruknął jeden z nich w języku kanclerz Merkel.
Seraf był teraz w zupełnej ciemności, jednak jego przełożony nie miał już tyle szczęścia.
- Co? Któryś z nas czy szambonurek? Co z tym robimy? - pytał ten z kijem lekko stukając Rosjanina w plecy.
- Jest czysty jakby dopiero padł, może trzeba zgłosić to do szefa?
- Najpierw zobaczmy jego twarz. Broń w pogotow... - odezwał się ten z tyłu, jednak szok odebrał mu mowę.
Percival dość, że szybko to bezgłośnie zaszarżował na właściciela strzelby. Na szczęście obu łowców pies Samura nie spodziewał się nikogo w okolicy i broń była nieprzeładowana. Szybki cios łokciem trzaśnięcie głową uzbrojonego w strzelbę faceta o śliską od brudu ścianę wyłączyło go z akcji, jednak Perc doprawił kilka razy pięścią jakby chciał się upewnić, ze będzie leżał grzecznie. Jego kolega z kijem próbował wyciągnąć broń z kabury na pasie, ale Grig już wykonał swój bączek na ziemi powalając go i sprawiając, że hak leżał teraz pod ścianą. Łowca i Niemiec szamotali się. Ten drugi próbował zepchnąć z siebie agresora, jednak ruchliwy się i ciężki łowca nie dawał się tak prosto. Perc stał po prostu obok czekając na to aż Grig dokończy swoje dzieło i przyklęknął przy swoim przeciwniku.
Ostatni facet nie próbował nawet pomóc kolegom. Obrócił się chcąc spieprzyć jak najdalej i nerwowo szarpał za radio, które przypięte miał do kamizelki.
Nie zdążył jednak zrobić więcej niż kroku. Niebezpiecznie nisko nad głową Griga zaświszczała strzała, która z głuchym hukiem przebiła się przez grube spodnie i wbiła się w udo z ogromną siłą. Niemiec nie spodziewał się tego i co gorsza poślizgnął się waląc plecami o betonowy chodnik. Strzała połamała się i utknęła głęboko w ranie. Facet zerwał się jednak i w szoku próbował poderwać się. Zamiast tego prawa noga odmówiła mu posłuszeństwa i zatoczył się wpadając z głośnym pluśnięciem w szlam. Widać było jak miota się w gęstej rzece ekskrementów. Krzyczał coś co ciężko było zrozumieć przez hałas który generował i maskę gazową. Ta zsunęła mu się przez impet uderzenia i teraz widać było część jego twarzy. Nie był nikim specjalnym - niebieskooki blondyn, który właśnie wymiotuje szlamem wymieszanym z kolacją.
Teraz mieliście szansę przyjrzeć się jak wyglądają. Byli ubrani podobnie do was, jednak pancerz na klatce piersiowej wyglądał na solidniejszy i nie zasłaniali się tak szczelnie przed mgłą. Czarne buty, spodnie, pancerz na klatce piersiowej, maski gazowe i hełmy, na to zarzucone coś ala szare prochowce.
Widząc swoją sytuację leżący pod Grigiem niemczur znieruchomiał i warczał jakieś przekleństwa. Nie mógł włączyć radia, nikt nie usłyszy jego krzyku, wszędzie było ciemno, jedynie lampy leżące gdzieś na ziemi dawały nikłe światło. odbijające się od ściany.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Pon Gru 28, 2015 10:37 am

Akcja przebiegła sprawnie. Wprawdzie topiący się w ekstrementach blondyn nie był przewidziany w planie, lecz najwyraźniej był konieczny. Po kilku razach i unieruchomieniu przestał się szamotać. Lepiej dla niego. Ma szansę przeżyć. Vladislau słysząc przekleństwa wymawiane w obcym języku uznał, że warto zaznaczyć wobec niego swoją pozycję i siedząc okrakiem na przeciwniku puścił na chwilą zaledwie jego lewą rękę by zaraz uderzyć z maksymalną możliwą siłą  w jego ramię co powinno wyłączyć tę rękę z działania. Za to Białowłosy miał teraz własną kończynę zupełnie wolną. Zdjął hełm z głowy, prawdopodobnie, niemiaszka i spojrzał mu w oczy. Wprawdzie ten widział przede wszystkim szkło hełmu, lecz on sam mógł sprawdzić czy pokonany ma oczach strach czy też nienawiść.
- Sześciu na jednego. Mam nadzieję że rozumiesz swoje położenie. Ilu patroluje kanały? Gdzie jest źródło mgły? Pod jaką ulicą? - zapytał po angielsku odczepiając broń oraz radio od pasa przeciwnika. Jeśli zarejestrował jakikolwiek inny ekwipunek także go odkulbaczył jedną ręką i podobnie jak pozostałe cisnął kilka metrów dalej pod ścianę. Następnie chwycił  obiema rękoma swojego oponenta i uniósł do góry uderzając nim najpierw o ścianę kanału, a następnie uniósł go trzymając za wszarz. Gdyby teraz puścił patrolowiec podzielił by los swojego kolegi w rzece odpadów. Co do ich liczebności nieco kłamał, lecz skąd przeciwnik mógłby to wiedzieć. Już nie miał źródła światła, a jego kumple zostali błyskawicznie zdjęci.
- Masz tylko jedną szansę. - dodał chłodno nadal w angielszczyźnie po czym swoje słowa powtórzył w języku japońskim. Vlad mówił serio. Jeśli to co trzymał nie będzie współpracować, zostanie mu wymierzony sierpowy łamiący szczękę, potem prosty wgniatający ją wgłąb czaszki, a następnie będzie wrzucony do szamba. Jedno ciało więcej bądź mniej nie robiło większej różnicy. Wystarczy, że będzie milczał dłużej niż siedem sekund... splunie... zacznie się odgrażać... jego wzrok będzie błądził próbując wymyślić odpowiedzi... Gdy nie ma czasu Vladislau się nie patyczkuje. To wojna, a ten osobnik powinien wiedzieć w co się pakuje. Sam Vlad natomiast nie miał zamiaru pozostawiać za sobą samotnych mścicieli, wielkich antagonistów czy zwyczajnie potencjalnego ryzyka. Po prawdzie równie dobrze mógł zginąć za tydzień dla kaprysu Samuru. Jeśli jednakże spokornieje i powie Vladowi czego pragnie zamiast potencjalnie śmiertelnego połamania szczęki otrzyma cios w potylicę wymierzony z zamiarem ogłuszenia, a nie zabicia. Gdy sprawa z jeńcem zostanie zakończona Vlad zdejmie z nieprzytomnego czy też nieprzytomnych odzież wierzchnią, a potem wykorzysta swoją taśmę naprawczą i zwiąże obu osobom... bądź jednej... zarówno ręce z tyłu jak i nogi i usunie ich z dala od skrzyżowania po czym ułoży wzdłuż ściany. Może nikt nie zauważy.
- Percivallu, oznacz to miejsce na mapie. - rzekł do kompana, który nadgorliwie rozkwasił swojego oponenta. Nie komentował tego. Potrzebował skuteczności, nie delikatności i to mu zapewniono na tę chwilę.
- Przeszukaj ich dokładniej proszę. -  powiedział do Percivala po czym gestem kazał się przysunąć Serafielowi do krańca skrzyżowania. Niech czuwa pilnując by nikt ich nagle nie zoczył. Jeśli nie zostały rozbite wziął ustawił jedną z lamp halogenowych tak by oświetlała korytarz idący w prawo, a drugą by doświetlała lewą odnogę. Jeśli ktokolwiek patroluje spodziewa się świateł, więc nic się nie stanie. Ciekawe czy znajdą przy nich coś konkretnego. Bosak na pewno się przyda, więc zostanie zabrany przez Vlada. Sprawdzi też czy płaszcze pasują, na któregokolwiek z nich. Zawsze można takowy podmienić w swoim przyodziewku by bardziej wtopić się w tło... znaczy nie być z miejsca rozpoznanym jako intruz. Czas na podliczenie zysków i reorganizację, a potem rusza dalej. Trzy do pięciu minut zwłoki nie zawadzą, a może czegoś się dowiedzą. Cała akcja w sumie mniej więcej tyle powinna zająć.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Serafiel

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 217


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Wto Gru 29, 2015 10:56 am

Więc pewnie wszyscy są ciekawi, co tak właściwie dzieje się z marudnym Serafem...! A mianowicie... Marudzi. To znaczy, w duchu, bo na głos... Cóż, lepiej nie wkurzać pozostałych, bo mogłoby się to źle skończyć... A oprócz tego to właściwie niewiele. Zestrzelił kogoś... I świetnie. Oby to był wampir. Bo jak człowiek, to ten ksiądz miał przerąbane. Wiecie, kwestia religii i takie tam.
Westchnął cichutko. Dobra, chyba wygrywali. Był całkiem z tego zadowolony. Tylko pytanie, co będzie dalej? Chyba posunąć się dalej. Rudowłosy nie miał co zrobić aktualnie. Nie licząc pilnowania. Ale za to coś mu się przypomniało. A akurat przekleństwa to nawet on zdołał wychwycić. I dało mu to trochę do myślenia.
- Cholera... Jakie to upierdliwe - mruknął jeszcze. Pewnie czeka ich więcej problemów z tym wszystkim. Był tego prawie pewien. Dlatego też tym bardziej odczuwał zniechęcenie... Jednakże pokręcił głową, chcąc pozbyć się z głowy tych myśli. Podszedł bliżej. Oj, dostanie pewnie mu się za to, co zrobi. Będzie aua... Ale za to postanowił się skontaktować z dowódcą.
- Przekaż mi te słowa, które wypowie - odezwał się przez komunikator Serafiel. - Przetłumaczę ci je. Odbiór... - obstawiał, że jeśli już chętnie odpowie, to w tym samym języku, ale... Ktoś wie co tak właściwie będzie? Na pewno nie on... Ale jeśli będzie mógł pomóc, to będzie całkiem zadowolony, jak na niego. No i oczywiście ujrzał gest, co wywołało w nim westchnienie.
- Dobra, dobra, już sobie idę- mruknął i udał się na pozycję, starając się również nie robić zbędnego hałasu. Nie chciał wkurzać nikogo... A tym bardziej ściągać niepotrzebną uwagę. No i co dalej... No chyba już nic. Czas na czekanie na dalszy rozwój wydarzeń... Również nie był pewny, czy to co robił było dobre... W sumie, czas okaże. On uznał teraz, że musi zrobić, to co powinien, a potem zastanowi się co dalej.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Dorian

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 340


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Sob Sty 02, 2016 4:09 pm

[Sorry, że bez piosenki, ale sylwester i szaleństwo pijaństwa i takie tam :< Perc wypada, zostawcie go tam czy coś, zginąć nie zginie, ale ma strzaskaną łopatkę.]

Cios Grigorija spowodował, że przytłumiony warkot wydobył się z ust ubranego w szary płaszcz typa. Ręki mu może nie uszkodził bo jednak zbroja przyjęła na siebie sporą siłę ciosu, ból jednak pozostał. Oczy wampira rozbłysły czerwonym światłem, próbował się jeszcze powyrywać. Jednak wystarczyło jedno spojrzenie na stojącego w milczeniu i Percivala z kataną, który właśnie udawał kawałek dekoracji kanałów znacznie skuteczniej niż Grigorij spacyfikował jego porywcze zamiary.
Łowca trochę natrudził się z wydłubywaniem rynsztunku jeńca: dwa granaty odłamkowe, nóż ze swastyką, który zdawał się pamiętać jeszcze czasy Hitlerjugend i pistolet.
Trzaskanie Niemcem o ściany wywoływało tylko głuche stęknięcia, jednak facet nadal miał ten sam wrogi wyraz twarzy.
- Myślisz, że się boję? - spytał śmiejąc się parszywie - Nic nie wiem o mgle. Ja mam pilnować aby takie worki z mięsem, jak ty się nie szlajały. Ty mnie śmieciu najwyżej zabijesz, Kroenen nie zabija. - ciężko było powiedzieć, czy rozumie on to co mówi Vladimir. Nadal gadał w nieznanej mu mowie. Krzyczał wierzgając nogami nad bagnem. Jego współtowarzysz dalej za to zmagał się z powoli wciągającym go bagnem - jednak coraz gorzej i gorzej mu to szło.
Serafiel i Grigorij znali nazwisko wymienione przez wampira. Łowca-renegat, który w czasach nazistowskiej prosperity zmienił strony stając się kapitanem komanda i brał czynny udział w testach na ludziach. Przy oblężeniu jego obozu koncentracyjnego on i jego ludzie stawiali zaciekły opór i uciekli. Dalej ślady były znacznie trudniejsze do złapania - Kroenen i jego ludzie pojawiali się jako najemnicza grupa. Seraf dodatkowo znał go jako heretyka. Kroenen był heretykiem, który należał kiedyś do tego samego zakonu co jego kuzyn i jak głosi prawo zakonu - każdy brat, który odstąpi ze służby powinien zostać usunięty.

Cóż, taka odpowiedź chyba zbytnio nie ucieszyła przewodnika wycieczki po kanałach. Cios kończący spotkał się z cichym jęknięciem faceta, a zaraz potem głośnym plaśnięciem wprost koło równie mało już ruchawego kolegi. Obaj mieli może jeszcze trochę czasu, ale i tak najprawdopodobniej zabije ich zakażenie. Cóż auf Wiedersehen Simon i Herman.
Teraz do uszu Griga dotarł raport złożony przez ludzi na zewnątrz. Przez szum i zakłócenia ledwo udało mu się wyłuskać najważniejsze informacje, jednak przy dobrych wiatrach może nawet uda mu się odpowiedzieć. Serafiel stał ciągle daleko, teraz jednak miał pomoc w postaci świateł rozstawionych przez Vlada. Po jego stronie kanałów było zupełnie głucho i cicho, ale nadal czuł na karku oddech. Percival w tym czasie już zupełnie otępiały próbował przeszukać ciało ostatniego nieprzytomnego Niemca, jednak szło mu to tak jakby zaraz sam miał się przewrócić. Zdarł z nieprzytomnego płaszcz, który na oko pasowałby na Shinniego. Oprócz tego posiadał to samo co jego kumple: granaty, pistolet i nóż.
Nagle Seraf usłyszał za sobą pisk i obok jego uszu przeleciały trzy strzały, które wbiły się w truchła wampirów płynących w szambie sprawiając, że ich ciała wyparowały zmieniając się w pył. Jedna z nich wbiła się w ścianę tuż obok Tsudy. Była cała czarna i gruba, zdawało się jakby została wykonana z kości, jednak znacznie ciekawsza była karteczka, która została na nią nabita.
"Ładnie Wam poszło. Nic nie powiem Kronosiowi, chcę Was całych dla siebie. Szczególnie Ciebie, łuczniku. Czekam."
- Ale, ten tam mi się nie podoba. - łucznik poczuł czyjąś obecność tuż za plecami i cichy kobiecy głos. Tajemnicza postać w płaszczu z kapturem zaśmiała się zalotnie wskakując w mgłę i znikając z przerażającą prędkością i gracją. Dwie czarne strzały wyleciały prosto z mgły trafiając w ramię Percivala przebijając je na wylot rozszarpując mu ciało i zostawiając łopatkę w drzazgach. Druga trafiła go prosto w mostek i co dziwne zdawała się zupełnie nie niszczyć kombinezonu. Łowca chwycił ją i zatoczył się. Jego pech jednak się nie skończył - poślizgnął się on na kawałku czegoś co ktoś już kiedyś zjadł i trzasnął głową wprost w ścianę, a potem podłoże, co niestety wyłączyło go zupełnie z akcji. Po strzałach nie było jednak żadnego śladu. Miejsca w które się wbiły nie były nawet ciemniejszy czy jaśniejsze.
Percival dyszał ciężko zupełnie nieruchomy, a jego stanu nie dało się sprawdzić bez ściągania skafandra, a to teraz był nienajlepszy pomysł. Jednak pozostała wam jego mapa i ekwipunek... no i przynajmniej wiecie, że zbliżacie się do celu. Kim jednak była kobieta? Czemu strzelała do swoich skoro mogła wykończyć was już jakiś czas temu z cienia?
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Nie Sty 03, 2016 10:14 pm

Kroenen. Prawdziwy skurwiel. Vladislau powtórzył dla Serafiela wymawiane przez niemca słowa z dużą precyzją, lecz w jego głosie można było wyczuć chłód jeszcze bardziej dojmujący niż zwykle. Niezależnie co oznaczał ciąg wyrazów wypowiadany w tym ostrym języku imię, które usłyszał Vlad wraz z ogólnym zachowaniem jasnowłosego wampira sprawiły, że szybko podjął decyzję. Na wpółmartwy Herman dołączył do swojego towarzysza w rzece nieczystości by zginąć przez utopienie bądź zakażenie. Marny koniec. Niemniej jeśli pracowali dla tego zwyrodnialca to i tak było za mało. Vlad dostał raporty. Nastąpiły jeden po drugim jakby byli skoordynowani. Najpierw zameldował krótko Durzo. Następnie Aster. Obaj usłyszeli jedynie krótkie, ciche i chłodne "przyjąłem". I nagle stało się coś nieoczekiwanego. Kilka strzał i dwa przyszłe denaty zostały od razu wysłane do krainy wiecznych łowów. Wampirzyca najwyraźniej ulitowała się nad tymi skurwysynami. Zarazem z jakiegoś powodu serdecznie nie polubiła Percivala. Działo się to za szybko by dało się zareagować. Vladislau jedynie przykucnął gotów do wyskoku i ataku w razie potrzeby. Czemu tak? By zmniejszyć szansę trafienia weń, a zarazem mieć dobrą pozycję wyjściową do skoku. Jednakże kolejne wystrzały nie nastąpiły. Nie padły też kolejne słowa. Vladislau natomiast miał przedziwne wrażenie, że zakapturzona postać nie współpracowała z Kroenem przypadkowo. I nie była też jego żołnierzem. Inaczej łowcy dawno byliby, jeśli nie martwi, to w stanie wzmożonego czuwania i walki. Białowłosy podszedł do Percivalla, lecz ten okazał się być żywy choc wyłączony z obiegu. Nie można było mieć całkowitej pewności, ale wydawało się, iż przez filtry słychać oddech. To musiało wystarczyć.
- Nie zmieniaj pozycji. - wydał polecenie bezpośrednio do Serafiela by mieć pewność by ten powodowany ludzkim odruchem nie podszedł. Nie czas był na tego typu rzeczy. Parcivall został ułożony podobnie jak jedyny ocalały niemiec, lecz jego nie wiązano ani nie pozbawiono sprzętu. Vlad otworzył palmtop i zaznaczył ich pozycję oraz kierunek w jakim się udają. Rozpisał też notę, a dokładniej kilka not i wysłał plik z wszelkimi danym po czym wykonał czyszczenie danych. Jedyne co pozostawił to czystą mapę z zaznaczonym rozwidleniem i napisem: "Ewakuuj się". Gdyby odzyskał przytomność bez problemu znajdzie pierwszy lepszy właz do wyjścia.
Tymczasem trzeba było przemieszczać się dalej. Vladislau wyłączył halogenowe światło i to samo nakazał Serafielowi. Podszedł do niego z kilkoma przedmiotami pozyskanymi od niemców, w tym także płaszczem, który nakazał Serafieli założyć.
- Żyje, ale nie mamy czasu by go wynieść. Musi tu zostać. Jeśli nie masz obiekcji co do kierunku skierujemy się w lewo. Zmiana szyku. Ty idziesz z prawej, ja z lewej. Masz trzymać się kilka metrów za mną. Niedługo powinniśmy otrzymać posiłki, ale nie możemy na nie czekać. Masz, mogą się przydać. - stwierdził cicho acz wyraźnie do komunikatora po czym podał dwa granaty i komunikator niemców zakonnikowi i zaczął wykonywać plan, chyba że Serafiel będzie miał obiekcje. Sam także przypiął granaty do przybornika aby mieć je na podorędziu. Ponadto zarzucił koncepcję wyciągnięcia broni palnej na rzecz bosaka przejętego od patrolu.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Serafiel

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 217


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Wto Sty 05, 2016 5:31 am

Wystarczyło jedno imię, by sprawić, że humor Serafiela zdołał się jeszcze bardziej pogorszyć. Kroenen... Oczywiście, że o nim słyszał, a nazwisko niestety, lecz nie było mu obce. Nie dość, że z niego był niezły dupek (najbardziej delikatnie mówiąc, w końcu księdzu nie przystoi przeklinanie), to na dodatek heretyk, który powinien już dawno umrzeć. Aż zacisnął mocniej dłoń na łuku, czując przez chwilkę złość. Czy Pan chciał tym coś przekazać swojemu słudze? To chyba okaże się w przyszłości.
- Nic nie wiedział - odezwał się rudowłosy, tłumacząc sobie w myślach to, co usłyszał. - Robił tutaj za strażnika. Przynajmniej tak wynika z jego słów - mruknął jeszcze. Nie przejął się chłodnym tonem głosu. Miał bardziej na to wyrąbane, chcąc skupić się na dalszym działaniu. Los wampira również specjalnie to go nie obchodził, zasłużył na to, co powinien. Decyzja Pana.
I wtedy... Do uszów łowcy dotarł pisk, po czym usłyszał świst strzał, lecących tak blisko niego. Zamarł. I chyba cud sprawił, że nie w niego trafiły... Cud w postaci zachcianki strzelającej osoby. W końcu, gdy jedna z strzał znalazła się niebezpiecznie blisko niego, odwrócił głowę, by zobaczyć karteczkę. Skrzywił się lekko. Nie zdążył odpowiednio zareagować, gdy odczuł obecność za sobą. Kobieta... Odwrócił się od razu, naciągając łuk, by w nią strzelić. Nie zdążył. Była szybsza od niego.
- Cholera z nią... - mruknął, opuszczając łuk i sięgając dłonią po karteczkę. Zmiął ją w dłoni i puścił, by spłynęła sobie w diabli. - Najwyraźniej mamy jakąś wielbicielkę - zwrócił się do dowódcy. - Będzie ciężko... - ostatnie słowa skierował sam do siebie, wyraźnie niezadowolony.
Oczywiście, widząc, że jeden z towarzyszy był ranny, chciał podejść i pomóc mu. A tu ni cholera. Bezpośrednie polecenie wręcz uziemiło go w tym miejscu. Dlatego też, Serafiel jako dobry chłopiec, musiał pozostać w tym miejscu i pilnować dalej. Oczywiście, palać radością nie palał, ale teraz jego opinia nie była ważna na ten temat... Wyjdzie mu później pomarudzić.
Wyłączył również i światło. No i...
- Na jaką cholerę mi to - warknął, ale ubrał na siebie niechciany płaszcz. Co jest, miał niemca udawać? Jakby na coś się to zdało jeszcze. Mógł się założyć, że o ich obecności już wiedzieli. Chyba, że nieznajoma postanowi jednak dotrzymać słowa, by... Zająć się tą dwójką osobiście.
- Nie mam obiekcji do kierunku. Mam je jedynie do tego, by go zostawić w takim stanie - co? Mimo wszystko był cholernym medykiem. - Ale niech ci będzie. Zaufam ci w tej kwestii...
Co do marudzenia, to odmówił jednak przyjęcia granatów. Powód? Nad wyraz prosty - Seraf kompletnie nie wiedziałby, co miałby z tym zrobić. Lepiej, by miała to bardziej ogarnięta osoba w tej dziedzinie niż on sam. Więc jeśli jasnowłosy nie będzie narzekać, to mu to da, a jak się zaś dowódca uprze... To niechętnie przyjmie dodatkową broń, chowając ją w miejscu, gdzie wcześniej włożył komunikator - do przybornika. No i postanowił się dostosować do planu, który właśnie usłyszał, nadal posiadając przygotowaną strzałę... Nigdy nie wiadomo, co nastąpi dalej.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Dorian

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 340


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Czw Sty 07, 2016 9:10 pm

Mógł marudzić w myślach, ale Serafek wyglądał całkiem classy w nowym płaszczu. Mógł nawet przejrzeć się rzece szlamu, który już zdążył ustać się po harcach dwóch nazioli. Wyprawa o ile niebezpieczna o tyle edukacyjna - w razie jakby nie poszło mu jako łowcy mógł się przebranżowić się i stać postrachem kanałów i podkomendnym nazistowskiego ex-łowcy. Może nie wymarzona robota, ale zawsze jakaś no i przynajmniej miałby wspólne tematy z szefem.
Niemcy mieli fajny arsenał, który Grig rozdysponował między Serafa i siebie. W końcu granaty i eleganckie noże hitlerjugend były przydatne w ciasnych pomieszczeniach, a te drugie stanowiły niemałą wartość historyczną i kolekcjonerską.
Tsuda miał jednak rację. Dwójka łowców, nawet bez w postaci zwłok, które Percival teraz udawał miała małe szanse. Tajemnicza wielbicielka księżulka zdawała się nie mieć problemów z patrzeniem przez mgłę, a jej strzały nie były ze zwykłego materiału. Dobrze, że zjawić się ma pomoc - tylko czy dotrze na czas? Zawsze istniało ryzyko, że tajemnicza łuczniczka znudzi się i nimi albo Kroenen i jego ludzie dopadną ich pierwsi. Cóż, najwidoczniej Grigorij uznał że stanie w miejscu ma tyle samo sensu co dreptanie we dwójkę i w nowej formacji zaczęli kroczyć w ciemności. Nie wiadomo czy było to szczęście czy nazistów nie było wcale tak wielu, jednak po drodze nie widzieli ani świateł ani tym bardziej następnych fanów hakenkreuza. Pytanie jednak jak czuli się teraz? Wiedzieli już że byli obserwowani, a do tego dziwne odgłosy niosły się do ich uszu. Tu jakieś plaśnięcie, jakby kamień wpadający w wodę. Gdzieś, jakby z oddali stukanie jakby ktoś w podkutych butach przebiegał równolegle do nich. Mogły to być tylko konstrukty ich mózgów zasilane ponurym miejscem.
Byli zaledwie kilkadziesiąt metrów od śluzy do kanałów. Duże skrzyżowanie tuneli, które jaki jedyne posiadało podłogi z kraty i siatki zabezpieczającej. Już z takiej odległości widzieli jednak mdłe i rozproszone światło. Im bliżej podchodzili tym lepiej było widać snopy światła, którego zdawałoby się, że nie widzieli wieczność podczas monotonnej, jednak pełnej napięcia wędrówki.
Mgła rzedła coraz bardziej - zapewne znajdowały się tu jakieś kanały wentylacyjne wywiewające ją wprost na ulice pełne zombie.
Dwaj łowcy byli jeszcze za zasłoną mgły, jednak widać było co dzieje się przy drzwiach, które były ich celem. Trafili akurat na coś w formie apelu. Sześciu facetów ubranych w te same płaszcze jakie nosił teraz Serafiel stało w rzędzie na baczność odwróceni do nich plecami. Siódmy, z nieco biedniejszym niż reszta odzieniu chodził za to od wejścia do wejścia wypatrując nadchodzących ludzi. Wszystkie szmery jakie słyszeli do tej pory ustały zastąpione tylko tupaniem ciężkich butów o kratę. Kątem oka Serafiel dostrzegł jednak coś jeszcze - przed szóstką najemników przechadzał się powoli mężczyzna, który zupełnie wyłamywał się wyglądem jak i zachowaniem.
Szerokie spodnie typowe dla oficerów SS, czarny jak smoła płaszcz przykrywający dziwną niezgrabną sylwetkę niższą o kilka centymetrów od podkomendnych. Najciekawsza była jednak jego twarz, a raczej to co ją zasłaniało. Stalowa, obła maska z dwoma wizjerami, w której próżno było szukać jakichkolwiek dziur na nos czy usta. W miejscu dolnej żuchwy miała ona jakieś urządzenie, które wydobywało z siebie dźwięki jak nienastrojone radio. Zdawało się, że coś burczy jednak nawet znajomość języka jaką wykazywał zakonnik nie pozwalała na zrozumienie tego mechanicznego bełkotu. Jeden z wampirów jednak dość wyraźnie dał do zrozumienia o co pytał obojętny głos mężczyzny z czapką przyozdobioną totenkopfem. Trzaskając obcasami i podnosząc prawą dłoń z ładnym bawarskim akcentem odpowiedział.
- Jeszcze nie wrócili, kapitanie. Ich trasa była dłuższa i planowo obchód powinni zakończyć za... - spojrzał na zegarek - trzy minuty. Zaraz powinni się pojawić. - chwilę potem radyjko znowu zatrzeszczało. - Tak jest, dwie minuty do próby kontaktu.
Sytuacja była idealna na mały sneak attack. Partol akurat odwrócony do nich plecami, jedyną osobą która mogła ich zobaczył był Kroenen, który jednak nawet jak zauważył nie zareagował. Cóż ciężko było w ogóle zorientować się co robi tajemniczy ex-łowca. Jego chód był wolny i miarowy, ale miał w sobie coś nienaturalnego.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Nie Sty 10, 2016 7:19 pm

Skoro Serafiel nie miał ochoty korzystać z granatów Vlad przejął wszystkie. Lepiej by on miał ich więcej niż ktoś inny miał z nie zrobić z nich żadnego użytku. Gdy szli towarzyszyły im dźwięki kanałów. Normalka. Cisza wokół, a oni sami starali się do standardowych odgłosów nie dokładać niczego więcej aby się nie zdradzić. Stres połączony z przemożną ciszą oraz akustyką kanałów generował wiele dziwnych dźwięków, które trzeba było oddzielać od siebie weryfikując czy są rzeczywiste czy nie. Odgłos kroków? Może i prawdziwy, lecz przytłumiony. Być może dobiega z sąsiedniego korytarza, więc na tę chwilę w żadnym wypadku nie miał na nich wpływu. Zasada jest prosta, co ma być to będzie. Gdyby na wojnie, a w takim stanie teraz są wobec Samuru i Kroenena ciągle próbowało się przewidzieć przyszłość wszyscy żołnierze byliby jedynie kłębkami nerwów. Masz zadanie i to ono się liczy, nic więcej. Masz je po prostu wykonać. Wszystko po drodze pokonujesz gdy już to napotkasz. Oczywiście takie rzeczy jak pułapki i tym podobne należy starać się przewidzieć, ale realnie. Nie można popaść w skrajność doprowadzającą do strachu przed własnym cieniem. Z takich założeń wychodził Vlad Brał udział w wielu akcjach i niejedną dowodził. W dodatku był sprany z uczuć. Miał jakieś, lecz odczuwał je słabiej niż inni przez to jak potoczyło się jego życie. Dlatego też bez wahania i lęku kroczył przez kanały, a gdy dochodzili do skrzyżowania nieco zwolnił kroku jednocześnie dokładając większych starań by być niezauważonym. Szedł bardzo nisko, tuż przy ścianie. Gdy się zatrzymał wykonał gest ręką  by Serafiel także wstrzymał swe konie. Gdy domniemany Kroenen mówił, Vladislau bardzo powoli i delikatnie odłożył bosak na ziemię, przy ścianie by nie uczynić hałasu. Następnie wyciągnął dwa granty, lewą ręką do tłumienia zamieszek, prawym odłamkowy. Zbliżył dłonie do siebie i palcami wskazującymi zahaczył o zawleczki przeciwległego granatu. W ten sposób odbezpieczył oba i wpierw rzucił granat do tłumienia zamieszek pod nogi Kroenena, drugim celował bezpośrednio w tłum nazistowskich wampirów i ludzi. Dlaczego ładunek przeznaczony dla dziwadła był rzucony lewą ręką ktoś mógłby zapytać. Odpowiedź jest prosta. Vlad brał pod uwagę, iż lepiej spudłować tym właśnie granatem niż odłamkowym. Po wyrzuceniu granatów przykucnie by moc działania artefaktu jego ukochanej objęła całe ciało na wypadek gdyby ktoś jeszcze miał możliwość strzelania doń bądź zabłąkany odłamek poleciałby w jego stronę. Jednocześnie komendę "kucnij" wydał Serafielowi by zminimalizować ryzyko. Celował oczywiście tak by zakonnik był poza zasięgiem, ale tylko idiota lekceważy coś takiego jak margines błędu. Następnie wyciągnął pistolet z kabury i zaczął przeczesywać wzrokiem pole apokalipsy, które przed chwilą stworzył. Jeśli zobaczy, że ktokolwiek przetrwał nie patyczkuje się strzelając w głowy. Jedynie Kroenen będzie niechlubnym wyjątkiem i w jego przypadku ostrzeliwane będą koniczyny.
- Kroenen jest mój. Eliminuj wszystkich innych. - poinstruował towarzysza. Jeśli teren będzie względnie czysty w kilku susach ma zamiar dostać się tam gdzie znajdować się będzie ciało osoby, którą wzięli za dowódcę nazistowskiego ugrupowania. Po drodze dla pewności każdemu napotkanemu truchłu będzie strzelał pojedynczym pociskiem w łeb. Amunicji Ci u nas dostatek, a nigdy nie wiadomo jak długo wampirowi zajmie regeneracja. Lepiej unieszkodliwić go raz a a dobrze. Jeśli nic nie przeszkodzi mu w dostaniu się do Kroenena podejdzie do niego ostrożnie celując w jego kończyny, wystarczy jeden ruch ze strony staruszka by został okulawiony. Jeśli Vlad zobaczy jakiekolwiek  zagrożenie, ktoś w niego strzeli przyjmie pozycję obronną i zbliży się do włazu. Będzie starał się tak utrudnić wcelowanie w niego by wróg wystawił się Serafielowi.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Serafiel

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 217


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Pon Sty 11, 2016 5:46 pm

Serafielowi było lepiej z tym, że nie miał granatów przy sobie. Możliwe, że w przyszłości by tylko żałował owej decyzji, gdyby przyszła odpowiednia chwila, ale z drugiej strony wiedział, że to nie dla niego. Jednak skończył przebrany jako Niemiec, co radości w nim nie wywoływało, lecz aktualnie jego humor był naprawdę kiepski. Zresztą, czy kiedykolwiek był on dobry? Osobiście sam by nie wiedział... Ale wolał nie sprawdzać jak wygląda. Jeszcze miałby przez to dziwne myśli, które nie pozwoliłyby mu się skupić na aktualnej sprawie, a tego by nikt nie chciał, prawda?
Szedł w formacji, również starając się nasłuchiwać odpowiednich dźwięków, by nie dać się zaskoczyć. Chodzenie po takim miejscu było nieprzyjemne, jednakże rudowłosy był grzecznym chłopczykiem i pomimo tego, że cholernie narzekał, wypełniał polecenia. W tym wszystkim właśnie o coś takiego chodziło, prawda? A najważniejsze, aby nie dać się głupio zabić przez durny błąd.
Tajemniczej kobiety nie było widać. Rzeczywiście chciała dotrzymać słowa? Serafiel był prawie pewien, że to niemożliwe... Ale fakty aktualnie wskazywały na coś innego. Nie było nikogo widać od niej... Zresztą, nawet nie był pewny, czy by ją zauważył teraz. Wcześniej udowodniła swoje umiejętności, zdradzając własną obecność dopiero wtedy, gdy sama tego zachciała. Gdyby nie strzały i to, nie zauważyłby nawet, że ona tam jest... I przez to był wręcz wkurzony. Odepchnął jednak te myśli, by nie rozpraszały i skupił się znów na tym, co teraz miało nastąpić.
Zgodnie z poleceniem zatrzymał się, przylegając niemalże do ściany, by nie było go widać. Nie miał najmniejszego zamiaru dać się zauważyć i być złapanym w takiej oto chwili. Zwłaszcza, że i on sam zauważył całą tą "wesołą" gromadkę. Skrzywił się nieco. Nie było mu dane nawet usłyszeć, o czym mówią. Język niemiecki sam w sobie najprzyjemniejszy to nie był, a to, co wydobywał z siebie tamten... Zabrakło mu aktualnie odpowiedniego porównania. Za to, jeśli mógł, obserwował go. Dziwne...
No to nastąpił czas na atak! Tsuda, niczym dobrze wytresowany piesek (przy okazji wkurzył się na samego siebie za durne porównania), kucnął, gdy padła taka komenda i grzecznie połudził się, że nic w niego takiego nie poleciało. Nie miał ochoty zostać wyautowany w danej chwili, ale los bywa złośliwy.
Prychnął cicho, nieco niezadowolony z tego. Sam również wolałby dorwać Kroenena, ale musiał zadowolić się pozdejmowaniem innych. Dlatego też wstał z miejsca i wyciągnął strzały. Więc... Jeśli jakiś wróg się wychylił, to wykorzystując system samo namierzania, zamierzał od razu uśmiercić, z wykorzystaniem zwykłych strzał. Tylko... Czy właściwie wszystko pójdzie tak pięknie?
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Dorian

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 340


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Wto Sty 12, 2016 12:49 pm

Ciężko było podważyć lub potwierdzić słowa łuczniczki. W jej głosie brzmiała jednak słodka obietnica, więc póki Serafkowi nie powinie się noga może będzie miał okazję na poznanie jej imienia, może nawet jak grzecznie poprosi dostanie numer telefonu? Jak to mówią z nienawiści do miłości cienka i niebroniona granica.
Bosak stuknął lekko odkładany na ziemię, jednak było to nic w porównaniu do brzęczenia radyjka Kroenena. Jego podkomendni stali i oczekiwali na jakiś ruch, jednak ten po prostu stanął obracając głowę w lewo to w prawo jakby czekał aż któryś z jego zachowa się niestosownie lub w ogóle podejmie jakąś akcję. Oni jednak stali w zwartym rzędzie trzymając karabiny gotowe do wystrzału.
Grigorij szarpnął za zawleczki, które puściły z charakterystycznym cyknięciem i po odczekaniu chwili wyrzucił je w stronę zbiorowiska. Głowa Kroenena od razu zwróciła się w stronę dwóch przedmiotów i radio zatrzeszczało wydając krótkie polecenie. Dwa ziemniaki z niespodzianką wykonały pierwsze odbicie od kraty. Kapitan zdawał się jednak nie przejmować. Gwałtownie złapał za poły płaszcza wykonując błyskawiczny - nawet na rosłego młodego człowieka - półobrót kopnął jednego ze swoich żołnierzy w klatkę piersiową ścinając go z nóg. Nieszczęśnik padł prosto na granat i nim zdążył zorientować się o co chodzi nazista stanął na nim jedną nogą i zarzucił płaszczem osłaniając swoją twarz. Wszytko działo się w chaosie.
Powalony nazista krzyknął coś co brzmiało jak błagalna prośba o litość. Granat eksplodował tuż przy jego plecach rozrywając na kawałki jego pancerze na plecach i ciało, a siła wybuchu zrobiła w kracie pod nim małą dziurę. Niemcy próbowali obrócić się od drugiego granatu, jednak ten perfidnie przekoziołkował oślepiając i ogłuszając ich na krótką chwilę. Kroenen zdawał się zupełnie nie z tego nie zrobić. Zaraz po eksplozji ruszył karkiem z krótkim strzyknięciem i odskoczył za swoich podkomendnych unikając przy tym strzały, która wbiła się w czerep jednego z nich.
Dwójce, której granat nie wystrzelił prosto w twarz szybko się ogarnęła prując ogniem zaporowym, który niósł się głośnym echem po wąskich i pustych kanałach. Najmłodszy patrolujący popełnił jednak koszmarny błąd - była to pewnie jedna z pierwszych akcji na jakie go zabrano i zamiast paść na ziemię czy chociaż biec do swoich zaczął wrzeszczeć na alarm prując w panice co bądź.
Serafiel od razu wyczuł łatwy cel i nim ten zdążył wystrzelać pół magazynka padł ze strzałą wbitą w gardło i resztę magazynku wypruwając w ścianę upadł dygocząc.
Wrogów jednak przybywało. Zwabieni krzykami, a tym bardziej eksplozją dwie pary żołnierzy wybiegły z pozostałych korytarzy. Ci jednak wybiegając z mgły zostali potraktowani dwie strzały jak i kilka kulek z Grigowej broni. Wrogów pozostało jednak jeszcze czterech, a sam Kroenen stał z wycelowanym lugerem czekając na okazję do strzału.
Niemcy byli dobrze przygotowani, a ich serie były zaskakująco celne. W pewnym momencie zabrakło im jednak amunicji. Mogła to być dobra okazja do ataku, jednak do ich zakątka wpadły kolejne problemy - granaty. Zaraz po zakończeniu ognia wrzucili oni na ślepo granatami. dwa z nich wpadły do wody, jednak kolejne już leciały. Teraz decyzja - co macie zamiar zrobić? Poczekacie, aż pieprzną wam w twarz? Potaplacie się w szlamidle, a może macie lepszy pomysł?
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Sro Sty 13, 2016 10:33 am

Niemiaszków przybyło więcej co było naturalną koleją rzeczy. Chcieli rzucić też granatami co było równie naturalne jak wschód Słońca po nocy. Największym zaskoczeniem w całej tej aferze była nadzwyczajna sprawność Kroenena choć i ta jest łatwa do zrozumienia. Czyż wielu łowców nie miało więcej niż wiek, a wyglądało jak młodziki? Prawdopodobnie jego starcza powierzchowność wynika z eksperymentalnych zmian, a nie poddaniu się upływowi czasu. Niemniej najważniejszą kwestią pozostaje chwila bieżąca czyli granaty lecące zarówno we Vlada jak i Serafiela. Vlad nie mógł obserwować wszystkiego i myśleć za każdego jednocześnie działając to toteż wybór obrony jego towarzysza musiał pozostawić właśnie jemu. Zarazem sam uznał, że skorzysta zarówno z daru Esmeraldy jak i własnej magii, która dla takich chwil została opracowana.
Widząc, że wrogów niewiele więcej ubywa niż przybywa Vlad strzelając prawą ręką, lewą ściągnął Popielca ze swoich pleców. Gdy oponentom zaczęła kończyć się amunicją i zaczęli szukać granatów nadszedł czas na kolejne natarcie ze strony Vlda. Rzecz była ryzykowna, lecz bez tego równie dobrze mogliby obaj złożyć broń. Gdyby obaj ratowali się ucieczką do szamba przeciwnicy mieliby ich na widelcu. Ktoś musi ich zająć, a kto będzie do tego lepszy niż szturmowiec używający magii krwi?
Zużywając jedną z torebek krwi Vladislau wzmocnił swoją siłę fizyczną by móc poruszać się sprawniej i szybciej. Wigor niejednokrotnie skracał znacznie czas walki pozwalając mu wyjść z niej z minimalnym zmęczeniem. Widząc, że granat leciał doń Vladislau. będąc już zresztą od pewnego czasu w dogodnej pozycji do podobnego zamiaru, wykonał jeden sus, a następnie wykorzystując siłę rozpędu drugi po czym by łatwiej wyhamować i nie polecieć na twarz wystrzelił ze swojego Popielca celując w jednego z niemiaszków osłaniających swego ukochanego fuhlera, który tak ochoczo szafował ich życiem. Miernoty. Mięśnie powinny wytrzymać kwestię odrzutu broni biorąc pod uwagę zarówno wzmocnienie magią jak i nieludzką siłę łowczego szturmowca. Artefakt Esmeraldy natomiast powinien większość jego ciała ochronić nawet gdyby za nim wybuchnął granat, chyba że będzie miał dużego pecha. Prawdopodobnie przeciwnicy mogą być zaskoczeni toteż Vladislau wykona kolejne strzały. Jeśli będzie miał szczęście zdejmie wszystkich i będzie mógł strzelić Kroenenowi w nogi.
Jeśli tak się nie stanie odskoczy w drugie ramię kanałów by choć częściowo się skryć i nie być na tak zwanym widelcu.
Jest jeszcze jedna opcja. Jeśli będzie dość blisko przejdzie do zwarcia, które na nieszczęście przeciwników jest jego specjalnością. Pierwszy, który byłby w jego zasięgu bez ceregieli dostałby Popielnikiem przez ryj, a drugi strzał niemal z przyłożenia z tej samej broni. W przypadku ataku czy ręcznego czy nożem Vlad będzie starał się je zbić swoją bronią palną by nie narażać się na ostrza po czym... Będzie strzelał w odsłoniętą część ciała. Istnieje ryzyko uszkodzenia broni, lecz zdjęcie wampira jednym strzałem jest go warte. Jeśli doń dojdzie odrzuci Popielnika, wszak może zrobić sobie drugiego i dojdzie do wpierdzielu manualnego wyciągając nóż wcześniej zagarnięty od ich kompana.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Serafiel

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 217


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Czw Sty 14, 2016 9:10 pm

No to zadygiście... Tylko tego brakowało mu do szczęścia, lecące granaty. I właściwie to rudowłosy najwyraźniej musiał zdać się na własne umiejętności... Wręcz uroczo. Więc, co może zrobić w tym przypadku łucznik, nie posiadający możliwości, by wyczarować sobie magiczną (lub nie) tarczę, która by ochroniła go przed wybuchem? No, na pewno nie będzie sobie skakać niewiadomo gdzie. Zbyt ryzykowne... Ale jednakże pomysł, na który sam wpadł wcale nie był tak genialny i super, jakby się wydawało. Możliwe, że nawet idiotyczny i przez to odzywało się jego niedoświadczenie w tym temacie... Trudno.
Co zrobił Serafiel? No cóż... Jeśli mowa o tym, to łowca wyjął strzałę i wykorzystując swój łuk i wbudowany w niego system (pewnie gdyby nie on, to mógłby zapomnieć o strzelaniu z tej zabawki), wymierzył ku nadlatującym granatom. Tym razem chciał wykorzystać strzały wybuchowe... Dziwne, może nie powinno się? Jednakże coś mu odpowiadało, że powinien to zrobić. By powstrzymać rozniesienie się wybuchu na niego w powietrzu przy zastosowaniu tego samego... Czy coś w tym stylu. A potem odsunąć się na tyle, by nie oberwać czymś.
Tutaj dalej nie ma nic do rozpisywania. Jeśli jakimś dziwnym cudem nic mu się nie stanie, pewnie będzie kontynuować to, co robił do tej pory - trafiać wrogów za pomocą strzał, jednakże ostrożnie wymierzając, by nie stracić niepotrzebnie jakiejś. Mimo wszystko miał ograniczoną ich ilość, ale raczej nie powinien już teraz je stracić wszystkie. Również, jeśli ktoś będzie za blisko, po prostu postara się mu przyłożyć. Czy to będzie efektywne? Niekoniecznie musiałoby być.
Gorzej, jeśli jednak odniósł jakieś szkody. Rany mógł zaleczyć za pomocą własnej magii, jednakże uszkodzenie kombinezonu... W tym szaleństwie będzie ciężko zrobić cokolwiek. Więc połudźmy się, że rudowłosemu marudzie nic się aktualnie nie stało, a tylko ci źli obrywali. Wolał się ich pozbyć, zanim sam oberwie przez te rzucanie na ślepo. Również czuł złość na to wszystko, zwłaszcza... Takie traktowanie innych przez Kroenena. I właściwie gdzie on? Przez to zamieszanie, Tsuda go zgubił.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Dorian

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 340


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Czw Sty 14, 2016 10:34 pm

https://www.youtube.com/watch?v=kv9vZYafNvM
Zdawać by się mogło, że plan obu łowców jest tak samo głupi co samobójczy. Szarża naprzód i mieć nadzieję, że nic nam się nie stanie była po prostu szalonym pomysłem. W tym momencie byli jednak w potrzasku i trzeba było zrobić coś aby się z niego wyrwać. Z braku logicznych rozwiązań wybrali to, które postawi balansujących na cienkiej granicy życia i śmierci, ale może załatwić wszystkich. To aż cud, że nie znając się niemal zupełnie potrafili dokonać tak sprawnej akcji drużynowej. Lekcje, które dostawał Serafiel o zaufaniu i wspieraniu swoich towarzyszy na pewno nie poszły na marne.
Grigorij, jako najciężej opancerzony wyrwał co przodu doładował się energią, która sprawiła że wszystko wokół zdawało się powolne i ślamazarne, gdy tylko kule przestały szyć w ich stronę. Nie wiedzieć czy szczęściem czy brawurą zaskoczył nawet Kroenena, który jedynie drasnął pancerz na jego nodze. Petrowicz bohatersko stanął przed wszystkimi ściągając na siebie ich uwagę. Szybko i sprawnie wypalał z granatnika, który zdawało się, sam wpadł mu do ręki.
W tym czasie Serafiel wychylił zza rogu . Mógł uważać, że to zasługa systemu celowania, jednak nawet z nim jego wyczyn spokojnie mógł przejść do historii łucznictwa, jako cud. Ledwo rzucone granaty trafiły na jego wybuchowe strzały tworząc eksplozje, które rozniosły fragmenty metalu po całym pomieszczeniu. Zdawałoby się, że przynajmniej kiepski pomysł, przecież Grig stoi w ich zasięgu? Wtedy jednak aktywował artefakt darowany mu przez obiekt jego westchnień, Esmeraldę. Jeśli tylko jego fart nie skończył się teraz, to po powrocie powinien paść przed nią na kolana i całować. Szrapnele, które leciały prosto w jego stronę odbiły się od magii wytworzonej przez artefakt i wystrzeliły ponownie w stronę Niemców, którzy zszokowani nie byli w stanie przemieścić spojrzenia znad okrytego grubą warstwą kewlaru anioła śmierci z gorejącym mieczem.
Krzyki podpalonych i przebijanych w jednej chwili wybuchły tworząc piękną muzykę dla ich uszu. Kurz i dym unosiły sie w powietrzu powoli opadając. Słychać jednak było jak ekwipunek wampirów opada na ziemię a ich prochy przesypują się przez kratę wprost do szlamu. Pogrzeb godny takich szumowin.

https://www.youtube.com/watch?v=7RzA_Oomra8
Wentylatory w końcu wywiały wszystko. Zadawało się, że już po wszystkim, och jakże strasznie się pomylili. Przed nimi stał jeden z nazistów - podziurawiony i z oczami pełnymi łez rozsypał się na ich oczach ukazując zamaskowaną postać, która stała tuż za nim.
Niemiec zniknął w czarnej smudze pojawiając się tuż przed Grigorijem. Prędkość tego starca była ogromna, a zaraz Rosjanin miał się przekonać co do siły. Szybkim ciosem wybił mu on Spopielacza z ręki odrzucając zbędną zabawkę i wykonując obrót z kopnięciem wysyłał łowcę metr dalej na ścianę, od której odbił się z głuchym hukiem. Grigorij nie miał jednak czasu na zebranie się. Dowódca nazistów zaszarżował do niego zadając szybkie ciosy rękami i nogami. Pływał on wokół Petrowicza, który mógł w ty momencie jedynie zasłaniać się przed kawalkadą ciosów. Dwaj mężczyźni zbijali swoje ciosy i parowali się tańcząc po całym placu. Za każdym razem, gdy nazista wcelowywał się w jego głowę, ten odbijał jego rękę. Byli sobie równi, jednak czy to wszystko na co było stać Kroenena?
W pewnej chwili po prostu odskoczył on od Wikołaka. Odrzucił swój pistolet i zaczął klaskać, powoli i miarowo. Radio ponownie zabuczało jakby ten próbował się zaśmiać, a następnie wydało z siebie, krótkie słowo.
- Godni.- Zaburczał, a z nadgarstków wysunęły mu się dwa ostrza. Widać było że ten nie ma zamiaru odpuścić, a dopiero się rozkręca.

Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Pią Sty 15, 2016 7:41 pm

Plan choć ryzykowny był najlepszym jaki Vlad był w stanie wymyślić. Wszystko jednak się udało. Z minimalnymi stratami Vladislau wspólnie z Serafielem wyeliminował faszystów stojących im na drodze. Niemal wszystkich nazistów. Tak jak dowódca przewidywał Kroenen przetrwał tę masową rozwałkę i pozbawiony swoich marionetek był niejako przyszpilony do muru. Musiał sam przejść do natarcia. Nikt by się nie spodziewał by ten... człowiek... miał się poddać. No i faktycznie. Na wstępie zaprezentował prędkość jaką jest w stanie osiągnąć, a ta była naprawdę imponująca. W dodatku silny cios wytrącił Vladowi broń z ręki. W ten sposób został on pozbawiony broni palnej, która mogłaby dać pewną przewagę. Z drugiej strony to właśnie w walce bezpośredniej Vladislau był specjalistą. Zarazem miał bardzo elastyczny umysł taktyczny co dawało mu możliwość oparcia się Kroenenowi. Pierwsze ciosy były swego rodzaju zaskoczeniem. Uderzenie o ścianę nie zrobiło wrażenia na łowcy. Oczywiście zaparło na chwilę dech, lecz dzięki pancerzowi i zdolności Wigoru powinny z tego zostać najwyżej sińce. Gdy doszło do wymiany ciosów  skonstatował także, iż niezwykłą szybkość jego oponent był w stanie osiągnąć jedynie chwilowo. Byłoby to pocieszające gdyby tenże osobnik z radością nie wysunął ostrzy.
- Skurwiel. - skomentował niemal rozbrojony Vladislau, który jednakże daleki był do oddania walki. Za dużo od tego zależało. Był odpowiedzialny za swoich ludzi. Musiał też oddać artefakt rodzinny Esmeraldzie. Musiał też uwolnić cywili spod wpływu Samuru. Za dużo odpowiedzialności by po prostu odstąpić.
    W momencie gdy Kroenen wysuwał ostrza, Vlad szybko omiótł wzrokiem pole walki porządkując wszystko w swym umyśle. Najlepsza opcją byłoby odzyskać Popielca, z tej odległości spudłowanie nastąpiłoby jedynie w przypadku niesamowitego, krytycznego wręcz pecha. Przekleństwo w jego ustach było jak wentyl bezpieczeństwa. Zwykle walczył bez większych emocji i tym razem postępował tak samo. Z czystymi myślami, skupiony na walce przeszedł do natarcia.
    Prawą ręką sięgnął do swojego sprzętu podręcznego by wyciągnąć... dwie kule koloryzujące. Dywersja w walce wręcz? Czemu nie. Rzucił tymi kulami prosto w swojego oponenta, lekko zbaczając jedną z nich w lewo... czyli w kierunku gdzie Kroenen musiałby się skierować by utrudnić przechwycenie Popielca przez Vlada. Natychmiast po rzucie Vladislau skoczył używając maksimum swojej siły w przód kierując się po swą broń. Był to skok w stylu szczupaka, który w ostateczności miał być zakończony ślizgiem na brzuchu. Lewa ręka wyciągnięta była po broń, a druga namacywała drugi granat odłamkowy. Jeśli Udało się kulami koloryzującymi odwrócić uwagę Kroenena i uda się przechwycić Popielca, Vlad rzuci granat odbezpieczając go praktycznie w rzucie po czym chwyci obiema rękoma Popielca celując własnie w granat, a potem w Kroenena. Jeśli manewr się powiedzie Dziadzio-Nazista dowie się co to jest wysoka temperatura, a sam Vlad odleci przez siłę wystrzału praktycznie pod ścianę pomieszczenia.
    Jeśli jednak coś się stanie i nie uda się przejąć broni Vlad wyciągnie noże przejęte na ludziach swego przeciwnika. Jedno ostrze trzymać będzie w dół, drugie w górę i przygotowany będzie na parowanie i unikanie ciosów ostrzami. Jednocześnie gdy tylko będzie miał okazję próbować będzie ciąć pod nadgarstkami Kroenena. Jeśli ten się odsłoni nie omieszka także wykonywać ataku nogami na jego kolana przy pomocy frontalnego bądź kostki poprzez lowkick schodząc bardzo nisko i odskakując by uniknąć odwetu. Generalnie będzie się bronić, wyszukując luk w obronie przeciwnika. Jeśli nie będzie w stanie wykonać własnego ataku i zostanie zmuszony do obrony Vlad będzie zwyczajnie uczył się schematu walki Kroenena.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Serafiel

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 217


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Nie Sty 17, 2016 7:55 pm

Serafiel mógł dziękować Panu za tyle szczęścia, ile posiadał w danej chwili. Nie spodziewał się, że jego beznadziejny plan jednak zadziała i co lepsze... Że wyjdzie z tego bez obrażeń. Cóż, przynajmniej żadnych na sobie nie zauważył. Ręce całe, nogi całe, głowa też... Tyle zdołał posprawdzać z własnego stanu. Dlaczego? Bo sytuacja zamiast ładnie się rozjaśnić i takie tam... Cóż, tego nie zrobiła. Nie było cudownego końca, happy endu i takie tego no... Za to wychodziło, że główny przeciwnik miał się nie najgorzej. Wykorzystanie sojusznika jako tarczę? Norma dla takich drani jak on. Uznanie kogoś za zwykły przedmiot...
Eh, ale skupiając się na tym, co się dzieje... Rudowłosemu czy to się podobało, czy też nie... Musiał działać dalej. Tylko, czy miał możliwość, aby cokolwiek zrobić? Dla niego stanowczo za szybko to wszystko się działo. Będąc jedynie wsparciem, mógł obserwować z tyłu, jak przebiegała ta walka, jak również i próbować jakoś pomóc... Właściwie, jakby ta pomoc wyglądała? Nie był pewny? Trudno było wymierzyć z strzały tak, by nie trafić przez przypadek sojusznika.
- Cholera jasna z tym - mruknął, zdenerwowany. Nie mógł za wiele zrobić. Jedynie, gdy przez rzut się rozdzielili, błyskawicznie wycelował w Kroenena i wystrzelił ku niemu zwykłą strzałę. Musiał zaryzykować... Nikt chyba nie powiedział, że to walka jeden na jednego?
Również, postanowił działać jak typowe wsparcie, skupiając się i rzucając zaklęcie na sojusznika. Jakie? Aura: Insensitivity. Efektu tej magii nie mógł na dany czas stosować na siebie, jednakże mógł wykorzystać, by wspomóc aktualnie walczącego. Również, mając skupioną uwagę na walce (możliwe, że niedługo będzie musiał leczyć), obserwował otoczenie, zamierzając od razu pozbawić życia ewentualnych niedobitków wcześniejszego ich działania.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Dorian

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 340


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Wto Sty 19, 2016 8:32 pm

Kroenen spokojnym, niemal spacerowym krokiem zaczął iść w stronę swojej ofiary. Ostrza wystające z rękawów stukały o siebie powoli i miarowo nadając rytm jego krokom. Radio, zamocowane w masce ciągle buczało jakby próbował je dostroić.
Widać było, że dawał czas Grigowi na podjęcie decyzji, bawił się nim. Nazista rzadko kiedy miał okazję walczyć z kimś dłużej niż chwile. Osobnik przed nim stawiał jednak opór na tyle skuteczny, że w byłym łowcy rozbudził w nim żądze. Może gdyby nie zaprzestał natarcia i od razu zechciał użyć ostrzy byłoby po wszystkim? Ale kto o zdrowym umyśle chce psuć sobie całą zabawę?
Gdy Grigorij włożył rękę do kieszeni łowca napiął się i zaczął szarżę w jego stronę. Jednak tak jak dzielny łowca przewidział pociski rozproszyły Kroenena. Gdyby tylko mógł zapewne plułby sobie w twarz za szarżę, którą zmarnotrawił...
Gdy tylko zauważył lecące w jego stronę granaty szybko odbił w bok oddalając się od nich na odległość bezpieczniejszą niż parę metrów. Nikt nie chciałby spotkać się wybuchem twarzą w twarz. Wykonując piruety szerokim łukiem omijał to co mogło być potencjalnym zagrożeniem. Gdy poczuł się bezpieczniej zaszarżował wprost na Petrowicza. Chciał zakończyć wszystko jednym mocnym dźgnięciem, a jak już zaprezentował pancerz nie był dla niebo zbytnim problemem. Wtedy jednak Serfiel kupił swojemu brawurowemu towarzyszowi czas. Widząc kątem oka jak ten wypuszcza strzałę zahamował ostro tracąc cały pęd. To jednak nie dało wiele. Naprowadzana strzała wykrzywiła swój lot i mimo próby uniku trafiła go w maskę - nie przebiła jej, ale impet sprawił, że blacha wgniotła się i rozproszyła Nazistę.
Gdy obrócił się w stronę Rosjanina zdążył zobaczyć tylko trzeci granat, który znajdował się jakieś pół metra przed jego twarzą. Nie miał już czasu na ucieczkę. Kroenen uskoczył tylko trochę zasłaniając się dłońmi.
Spopielacz nie zawiódł trafiając prosto w mały cel. Pole walki znowu stanęło w ogniu, a odłamki przeszywały powietrze roztrzaskując się o wszystko. Dym był znacznie gęstszy niż poprzednio, a z niego dało się słyszeć jedynie krzyk - długi i pełen bólu. Coś nadal było nie tak. Zamiast odgłosu padających zwłok łowcy zauważyli jak z dymu w ich stronę wylatuje czarny płacz i mundur - oba w strzępach, spalone i pokryte gęstą, niemal czarną krwią.
Zaraz za nimi wyskoczyło coś - ciężko było nazwać to człowiekiem. Nagi tors pełen był szwów i wyglądał jakby stworzony był ze zlepków skóry innych ludzi. Potwór krwawił powoli gęstą cieczą. Jego twarz już nie przypominała ludzkiej - pocięta i pełna szwów, nie posiadała ani ust ani powiek, przekrwione, błękitne oczy były skupione celu, którym był "radziecki pies". Dopiero teraz widać było, że ostrza wcale nie były mechanizmem, a wyskoczyły mu prosto spod skóry. Do tego jego postawa nagle się wyjaśniła. Potwór - bo nie było lepszego sposobu na określenie tego co właśnie wyskoczyło z dymu - posiadała dodatkową parę rąk. Trzymał w nich dwa krótkie sztylety.
Znalezienie luk w tej obronie było znacznie cięższe. Kroenen nie zwiększył swojej prędkości, ale stał się dziki, agresywny. Grigorij z początku unikał ciosów, jednak nie było prosto walczyć z dwoma przeciwnikami jednocześnie. Potwór zadawał cios za ciosem, gdy dawał chwilę przerwy to tylko po to by zaraz znowu ciąć. Zbroja i umiejętności Vlada ratowały go, jednak czuł każdy cios. Grigorij powoli tracił siłę, którą dawało mu zaklęcie. Jego uniki stawały się coraz wolniejsza, a Potwór wyczuł to dokładnie. Szybkim kopnięciem powalił on Griga i nim ten zdążył pozbierać się Kroenen skoczył do tyłu i z przerażającą siłą wybił się ze ściany. Schował ostrza na rękach i młócąc jego twarz pięściami zaczął dźgać go sztyletami w boki. Zbroja przez chwilę wytrzymywała napór, ale w końcu zaczął on czuć jak ta puszcza.
Jak to jednak mawiają sukces ma wielu ojców. Jeśli Esme powinien kupić kwiatki i całować ją po stopach to Serafa, za zaklęcie negacji bólu przynajmniej wyściskać i postawić flaszkę. Po tej akcji co prawda odczuje skutki głowy, która obija się o kratę i silne, kościste pięści. Pozwoliło mu to jednak nadal trzymać sztylety. Kronenen patrzył się w stronę Serafa. Był gotowy zasłonić się przed strzałą jego towarzyszem. Patrzył się na księdza i syczał coś, jakby próbował mu powiedzieć "wiem kim jesteś i będziesz następny, papieżniku". Niestety jego groźby musiały zostać odłożone na czas nieokreślony. Grigorij wbił mu sztylety prosto w klatę piersiową, a potem przekręcił je kilka razy, dla pewności.
Potwór przez chwilę trzaskał go pięściami wbijając swoje sztylety w jego ciało. Nazista zrzygał się czarną krwią wprost na maskę doświadczonego łowcy - była zimna, jakby w połowie zakrzepła. Potwór w końcu opadł bezwładnie. Ciężko było stwierdzić czy żyje czy nie. Na pewno był zimny jak trup, nie ruszał się, a jego oddech ustał.
Serafiel miał teraz wybór, mógł jeszcze upewnić się o śmieci byłego zakonnika, tak jak przykazywał mu kodeks. Grigowi piszczało w uszach, miał kilka małych dziurek w kombinezonie, w głowie mu szumiało -ale żył i był przytomny. Ciężko było mu oszacować to jak poważnie oberwał, na razie musiał ogarnąć wizję zabrudzoną przez krwawe wymiociny, a do tego zaraz zacznie czuć ból - dobry wyznacznik, ale nieprzyjemny.
Tym razem naprawdę zrobiło się cicho, nikt nie wyskoczył z wody, cienia czy tunelu. Mogli tu chwilę odpocząć, załatać się i wyleczyć. Mgły w okolicy nie było więc jak bardzo chcieli mogli się nawet rozebrać, o ile nie bali się obserwującej ich łuczniczki, która przecież była ich gorliwą fanką.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Serafiel

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 217


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Czw Sty 21, 2016 9:55 pm

Ciężko pomóc komuś, nie mogąc za bardzo zarazem interweniować w walkę przez różne okoliczności. Mimo wszystko Serafiel starał się jak mógł, by wypełnić swoją rolę wsparcia. W końcu do właśnie tego był szkolony, a nie do walki w pierwszej linii. Tylko, że wcale to nie brzmiało tak prosto. To, że nie narażał się bezpośrednio, wymuszało na nim, aby uważnie obserwował otoczenie na wypadek pojawienia się nieprzewidywalnej sytuacji, jak również i wspieranie samego sojusznika. Tylko szkoda, że rudowłosemu wydawało się, że to było ciut za mało.
Sporo się działo na polu bitwy, co sprawiło, że nie wszystko mógł obserwować dobrze ze swojej pozycji. W pewnym momencie musiał nawet cofnąć się o kilka kroków, by nie oberwać przez przypadek jakimś odłamkiem. Na dodatek fakt, że jego strzała dotarła do celu, wywołała w nim lekką satysfakcję. Niewiele, ale zawsze coś. Wystarczyło, by oberwał dość mocno.
Tylko, że wystarczyła chwila, by ujrzał... Coś, czego normalnie by nie widział.
- To już nie jest człowiek - mruknął cicho do siebie Tsuda, obserwując stworzenie, które pojawiło wśród tego zamieszania. Krzyk sprawił, że wzdrygnął nieco. Płaszcz i maska poszły w cholerę, a im ukazał się właśnie Kroenen. Co on właściwie ze sobą zrobił? - pomyślał jeszcze, obserwując go. Jednak nie było czasu, by zastanawiać się i roztrząsać tej kwestii, walka znów się zaczęła.
Wymierzał w niego łukiem, tuż po rzuceniu zaklęcia. Tylko, że nie wystrzelił więcej, za blisko byli, a Seraf nie zamierzał ryzykować, pamiętając ciągle, jak tamten potraktował własnego towarzysza. Nie wiedział oczywiście, co mógł mieć na myśli, ale domysły pozwalały mu zrozumieć, że również i do niego ma problem. Nic dziwnego. Cholerny zdrajca. Tsuda wiedział, że Kroenen nie miał prawa żyć. Zasady.
Minęło jeszcze trochę chwil, zanim sama walka się skończyła. Przynajmniej na daną chwilę. Widział to wszystko.
- Koniec? - trudno było w to uwierzyć. I w teorii to, co zrobił dowódca, powinno wystarczyć. Jednakże, Serafiel nie zamierzał temu wierzyć. To coś już nie było człowiekiem. Nawet jeśli nie oddychało... To wciąż mogło żyć. Z drugiej strony, nie wiadomo jakie odniósł obrażenia tamten, więc nie powinien go pozostawiać.
Dlatego też Shin zbliżając się, po prostu trzymał jedną ręką łuk, a drugą, szarpnąć i zwalić ciało Kroenena z Grigorija. Nie, nie sprawdził, czy zdechł. Nie zamierzał ryzykować podejście, by coś nie tak poszło. Po prostu wyjął błyskawicznie strzałę i jeśli nic złego się nie stało, to strzelił dwukrotnie - w głowę i w klatkę piersiową, gdzie normalnie znajduje się serce. W teorii powinno to załatwić, ale czy na pewno?
Jeśli nic złego się nie stanie i tak dalej, to Seraf zamierzał się zająć towarzyszem. A jeśli tak... To już w zależności od sytuacji, zareaguje po swojemu. Nie licząc marudzenia.
- Mów, co cię boli - odezwał się do niego. Jeśli nic nie wymagało porządnego nastawienia, czy wyciągania jakiś świństw z ciała, zamierzał rzucić na niego zaklęcie, które by zaleczyło to wszystko. Z przedmiotów... Wolał nie korzystać tutaj, bo mogło to wymagać zdjęcia kombinezonu, a w tych warunkach to zły pomysł. Więc jeśli wszystko jeszcze było okej, zamierzał mieć podzielną uwagę i wypatrywać niebezpieczeństw. Chociażby tajemnicza łuczniczka i jej strzały... Czy również fakt, że od tak kryła własną obecność.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Sob Sty 23, 2016 10:09 pm

Każda chwila trwałą jak wieczność przed tym przeciwnikiem. Vlad zdecydowanie wolałby dziesiątki przeszkolonych żołnierzy w tych kanałach wraz z ewentualnymi pułapkami miast tego potwora. Dzięki Serafielowi manewr w pełni się udał i bydlak dostał kolejnym granatem, a na dobrą sprawę uznać można, iż dwoma jednocześnie. Nie ma to jak odłamki pokryte napalmem ciśnięte z ogromną siłą. Jeśli ktokolwiek nie wierzy może spytać Kroenena. Okazało się jednak, że sprawa nadal nie została załatwiona gdyż wcześniej wspomniany niemiaszek miał coś jeszcze do zaprezentowania. Vladowi do głowy przyszła dokładnie ta sama myśl, którą Tsuda wypowiedział. Człowiek jednakże czy nie trzeba go powstrzymać. Za wiele od pokonania tego osobnika zależało. Mimo, że przeciwnik miał cztery uzbrojone ręce Vladislau nie ustąpił. Tym żywiej reagował na ataki oponenta starając się unikać jego nienawistnych uderzeń. Czas się powoli kończył co wiedział sam Białowłosy czekając na błąd Korenena, a i sam zdrajca zaczynał to dostrzegać. Gdyby wigor mógł trwać choć minutę dłużej może Vlad zyskał by potrzebny czas, ale jednak nie było dane znaleźć mu schemat zachowania oponenta. Został jednym mocnym uderzeniem posłany na posadzkę, a następnie przygwożdżony do niej.
Może i bał by się, ale nie było na strach miejsca podczas tego starcia. Za to było niesamowicie dużo przestrzeni na ból. Do tego odczucia wszak także był przyzwyczajony, lecz samo przyzwyczajenie i wyuczone odruchy nie zmieniają reakcji neuronów. Kilka pierwszych uderzeń prawie pozbawiło go przytomności. Kurczowo jednak trzymał zaciśnięte dłonie na zdobycznych nożach i próbował osłaniać się przed ciosami. Nagle przyszło niespodziewane ukojenie zesłane przez Serafiela w samą porę gdyż nawet Vladislau nie zniósłby więcej, szczególnie iż niema w tym samym momencie sztylety zostały wrażone mu pod żebra z nieludzką siłą i ewidentną chęcią mordu. Korzystając z przytomnego umysłu i braku ograniczeń jakie zsyłał na niego ból Wampir skorzystał z okazji gdy ostrza kolejny raz zostały w nim zatopione i sam wykorzystał swoje noże wbijając je przeciwnikowi po samą rękojeść i obrócił nimi kilkukrotnie dla zyskania pewności. Potwór nie dawał mimo to za wygrany i ponowił swe dzikie uderzenia, jednak nie trwało o długo. Wizjer został zalany paskudną cieczą, a stwór zwalił się ciężko ranny... być może nawet martwy. Vladislau z ochotą skorzystał z tego momentu triumfu by złapać powietrze w płuca. Pod ciężarem samego mutanta i jego razów złapanie oddechu nie było łatwe. Leżał kilka sekund na wznak nadal nie czując obrażeń, które wiedział iż mu zadano.
- Nie. Nic mnie nie boli, nadal. - odpowiedział. Wszak Intensivity nadal działało chroniąc go przed zmęczeniem czy bólem. Równie przydatne co zgubne, lecz tym razem uratowało życie, prawdopodobnie im obu. Vlad podszedł do jednego z płaszczy pozostawionych przez rozpadających się ludzi Korenena i wytarł nim porządnie swój hełm by uzyskać klarowną widoczność. Wytarł weń także noże, którymi zrobił dziury w Kroenenie i swoje ręce. Następnie spojrzał po swoim ciele. Westchnął i podniósł Popielca by umiejscowić go na swoich plecach. Następnie poszedł po porzucony pistolet, który wrócił do kabury.
- Podejrzewam uraz głowy. Może tylko sińce i guzy, a może lekkie wstrząśnienie. Wbił też we mnie ostrza sztyletów. Jeśli była na nich jakaś substancja jej się już nie pozbędziemy. Ciał obcych nie podejrzewam. - dodał chłodno po ogarnięciu się, przygotowany psychicznie na nagłą salwę bólu. Wyciągnął taśmę naprawczą z jednej z licznych kieszeni po czym pozwolił by Serafiel wyleczył go z ran. Jeśli ból zdąży do tej pory nadejść stęknie jedynie. Tyle razy był ciężko ranny, iż specjalnie nie przejmował się bólem. Utrudniał poruszanie się, po co dać mu jeszcze osłabiać się psychicznie?
- Mógłbyś połatać także i kombinezon? Na taką ewentualność wziąłem tę taśmę. - poprosił wręczając mu rolkę taśmy naprawczej. W tym czasie on sam obserwował uważnie okolicę by nie obudzili się z ręką w nocniku. Gdy wszystko będzie gotowe wskaże Serafielowi na ciało Kroenena po czym podejdzie do domniemanego truchła by skuć kajdankami jego nogi. To była najlepsza opcja, jeśli nagle ożyje i będzie próbował stąd odejść będzie to dlań problematyczne. Kolejnym krokiem do którego przejdzie będzie przeszukanie ubrań pozostawionych po trupach, szczególnie płaszcza Kroenena.
- Na końcu korytarza, którym poszliśmy natrafiliśmy na opór. Leży tu zewłok, prawdopodobnie martwy. Przyślij ludzi by go zabrali. Jest duży, niech będą krzepcy. Mają go traktować jakby spał. Pełna czujność. Zabezpieczyć go. - wydał rozkaz dla Śruby poprzez komunikator. Ten szczwany lis nie miał własnego hełmu, lecz wiadomości dla niego zapisywał komputer i mógł je sobie odtworzyć. Vladislau miał jedynie nadzieję, że często sprawdza czy nic nowego się nie pojawiło.
- Wszystko w porządku Serafielu? - zapytał towarzysza kładąc mu rękę na ramieniu. Głos jak zawsze miał chłodny, podobnie jak spojrzenie niewidoczne przez hełm. Jednakże to tylko pozory. Martwił się o swoich ludzi. Zawsze.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
Cornelius Weidenhards

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1337


PisanieTemat: Re: Ale kanał   Nie Sty 24, 2016 10:09 pm

Od razu się tutaj skierował. Oczywiście spoglądał czy idzie za nim pupil Vlada. Nie zamierzał za nim biegać, bo nie było czasu. Pies wyglądał na inteligentnego, jednak jak to zwierzęta różnie to z nimi bywa. Nie ma to czy tamto, każde z nich ma swoje humorki. Lecz przyjmijmy, ze Kres nie stawiał oporu i szedł ku boku Corneliusa. A może nawet on prowadził w tej parze. Ludzkie instynkty nie działały tak bardzo jak psie. Wiedział, że Kres na pewno pierwszy się zorientuje w którą stronę iść by znaleść Swojego Pana. Czuł jak w nim rośnie adrenalina, mimo iż jeszcze się nic nie stało. No ale wiecie, już ta sama myśl, ze można sobie trochę poszaleć, pobudza zmysły łowcy, który może być zdolny do wszystkiego. Dawno nie był na jakieś pożądanej akcji, przez co czuł się trochę wygłodniały, a ta akcja wydawała mu się tym czego szukał. Czy wędrówka zawiedzie go? Przekonamy się.
Docierając na miejsce rozejrzał się. otoczenie wyglądało, jak z jakiegoś horroru, martwe szczury i koty, jakiś śliski śluz, a w kilku miejscach kilka bardziej martwych niż żywych wampirów E i meneli. Trza było się dobrze przyglądać by nie wejść w jakiegoś truposza. Jednak po zachowani łowcy nie było widać, że to go nie rusza. Był już w podobnych miejscach i wiedział, że w takich można się najlepiej zabawić. Jeśli w  takich miejscach można znaleść wampiry E to zabawa na pewno jest. Lecz mimo pewności trzymał się na baczności, by nic na niego nie wskoczyło. Wyciągnął mapę i zaczął iść tak, jak mapa wskazywała. Choć po chwili sobie podarował widząc, że Kres idzie dokładnie tymi ścieżkami, które były zaznaczone na mapie. Czaił się, że zwęszył zapach Vlada. Niby taki piesek, a taki pożyteczny. Cenny skarb, jednak ostatecznie i tak pilnował mapy idąc przodem...
Nie wiele musiał się przejść, by usłyszeć pierwsze słowa, jakieś rozmowy. Uczy Kresa zapewne tez to wyłapały, bo uszka mu drgnęły. Skierował się w tym kierunku, stawiając ciężkie kroki. Nawet jeśli nadepnął na jakiegoś szczura, to i tak szedł twardo dalej. Wnet ujrzał swój cel. Kres również, mimo to nie przyspieszyli kroku. Szedł tym samym krokiem, jak by mechanicznie. Dopiero jakieś dwa metry od nich zatrzymał się i sięgnął ręką po granat dymny. Pokazał go Vladowi, mając nadzieje, że domyśli się co chce mu przekazać Cornelius, który zaś podszedł.
-Zdejmijcie hełmy.- Odparł tylko tyle. Głos jednak był bezuczuciowy, lecz stanowczy. Polecenie jeśli  zostanie wykonane, to granat dymny już po chwili zostanie rozbity, tuż przed dowódcą i Serafinem. Wykonał wszystko zgodnie z instrukcją, jaka została mu przekazana.
Rozejrzał się przy okazji, jeszcze raz i spojrzał na Kresa. Wzrokiem jednak po chwili przeleciał całe otoczenie ilustrując co i tu jest. No i co kochani będzie dalej? Będziemy tak stali, czy może zrobimy coś zajebiście niebezpiecznego. Bo jak nie to Cornik sobie pójdzie stad. Albo się bawimy na maksa, albo wcale... Więc jak?

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ale kanał   

Powrót do góry Go down
 
Ale kanał
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: