IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Blok nr. 28

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Blok nr. 28   Nie Sty 03, 2016 4:32 pm

Stary, wysoki budynek, który właściwie bardziej przypominał ruinę, niż były blok stał pośród niczego. Okoliczne zabudowania zostały dawno zniszczone, a ta samoistnie rozpadająca się konstrukcja wyglądała co najmniej niebezpiecznie. Całość wyglądała niesamowicie staro, drzwi wejściowe były zamurowane, mimo to wewnątrz było mnóstwo graffiti. Na dachu budynku siedziała postać. Ów chłopak wpatrzony swoimi lodowatymi oczyma w niebo z pewnością nie był tu z przypadku. Noc była pogodna. Wiatr pośpiesznie przeganiał zabłąkane obłoki z nocnego nieboskłonu, by ujawnić pełnię jego piękna, skrywającą się w tysiącach gwiazd i księżycowym blasku, który delikatnie okrywał okolicę wręcz eteryczną poświatą światła. Cóż, atmosfera tego miejsca była z pewnością wyjątkowa, tajemnicza. Siedzący na dachu wyciągnął z kieszeni niewielkie zawiniątko, które skrywało pierścień z niebieskim kamykiem, który mienił się delikatnie, skąpany w księżycowym blasku, gdy został uniesiony w górę. Ciszę przeszyło ciche westchnięcie...

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Hardine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2212-olivia-selediv
Zarejestrował/a : 28/10/2015
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Nie Sty 03, 2016 5:14 pm

Wylądowała. Właściwie wylądowała, aczkolwiek, poturlała się jeszcze kilka metrów dalej, zanim zatrzymała gnące przed siebie zmęczone ciało. Uciekła. Radość, a niby zmęczenie. Schowała swoje krucze skrzydła i położyła się na obolałych plecach od upadku. Miała poniszczone ubrania. Zdjęła bluzę i przyjrzała się jej. Dziura, jedna wielka kolejna dziura, spowodowana rozwinięciem skrzydeł. Westchnęła. Rozejrzała się na boki. Poprzez nieco rozmazany obraz, próbowała dostrzec sylwetkę. Zmrużyła śmiesznie oczy. Klepnęła się dłonią w czoło. Siedział niedaleko niej, może kilka metrow. Czarne włosy, niebieskie oczy. Niebieskie.. Wyglądały jakby były skute z lodu. Usiadła po turecku, tak, żeby być przodem do niego. Ostrożności nigdy za wiele, nauczyła się tego za czasów płatnej zabójczyni.
-Rozumiem, że właśnie zrobiłam z siebie idiotkę. Ta? - Powiedziała zimno, stonowanym głosem, który w ogóle nie pasował do jej drobnej sylwetki. Westchnęła głośno i podrapała się po głowie. Przynajmniej ten facet nie rzucił się na nią z łapami, żeby wypić nieco krwi. Rozłożyła powoli swoje skrzydła spowrotem, żeby mogły nieco odpocząć. Szybko sprawdziła wzrokiem, czy nie ma żadnej skazy.
No Olivia, dalej. Miałaś przezywciężyć swój lęk do ludzi. Zapewne jakby chciał, mężczyzna dawno by zaatakował. Olivia w tym momencie była słaba, wycieńczona z jakiejkolwiek energii. Ciężko wzdychając wstała i podeszła do siedzącego jak gdyby nigdy nic męzczyzny. Wyciągnęła pierwsza dłoń, jak każe ludzka kultura i przedstawiła się.
-Olivia Selediv. - Czekała z niecierpliwością, aż ten poda jej dłoń. Dziewczyna z natury jest wstydliwa, także stanie przed nim, po takiej akcji, nieco ją.. Zawstydzało. Było to wręcz dla niej upokarzające.

_________________

kolor dialogu #660000
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Nie Sty 03, 2016 5:38 pm

Chłopak uniósł wzrok. Był równie zdziwiony, co zaniepokojony tak nagłym i z pewnością widowiskowym wejściem dziewczyny. Jego kąciki ust delikatnie się uniosły, kiedy Shasamo zlustrował drobną dziewczynę chłodnym spojrzeniem, od stóp do głowy. Przyglądał jej się powoli i spokojnie, chcąc wydłużyć niezręczny moment, w którym trzymała przed nim swoją wątłą, lekko drżącą dłoń. Chłopak westchnął nieco ciężej, po chwili jednak odrzekł krótko i równie chłodno.
- Shasamo. - Na tej płaszczyźnie zdecydowanie do siebie pasowali. Yao uścisnął delikatnie dłoń dziewczyny, odrobinkę szerzej się uśmiechnął ukazując na chwilę bielutkie kły. Jego peleryna zatrzepotała cicho na wietrze, chłopak jedynie mruknął coś pod nosem, po czym ponownie podniósł wzrok na niespodziewanego gościa.
- Niezbyt udane lądowanie, ptaszynko. - Wypowiedział te słowa nieco zaczepnie, choć nie można było mu zarzucić, że był wyjątkowo niemiły. Jego chłodny wyraz twarzy wciąż zachowywał tę namiastkę przyjaznego uśmiechu - uniesione delikatnie kąciki ust.

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Hardine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2212-olivia-selediv
Zarejestrował/a : 28/10/2015
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pon Sty 04, 2016 9:10 pm

Był okropny, zwlekał z podaniem ręki. Każdy jego ruch był wolny, ale zdawało się jej nawet, że perfekcyjny. Podobało się jej to, ale ile można stać i udawać poker face, żeby nie wyjśc na zbyt wstydliwą. Drżała jej nieco dłoń, to normalne dla dziewczyny, która nie ma dużo kontaktu z ludźmi. Kiedy w końcu łaskawy pan uznał, żeby uścisnąć jej dłoń, poczuła przeszywające zimno. Tak gdyby się nie powstrzymała, odskoczyłaby. Tak reagowała na ludzki dotyk. Ugięły się pod nią kolana, kiedy usłyszała jego ciężki, męski głos. Shasamo.. Całkiem przyzwoicie. Ładny akcent. Pasowało wszystko do niego. Ciężki strój, ciężki, jakże cudny męski głos i mocne uciśnięcie dłoni. Olivia analizowała, przynajmniej próbowała. Cała drżała od jego dotyku.
Dopiero kiedy puścił dziewczynę, ona mogła się nieco ogarnąć. Spojrzała na niego i zlustrowała go wzrokiem. Nie mogła się napatrzeć na jego oczy. Ale szybko spuściła wzrok, kiedy ten do niej przemówił. Zarumieniła się. Dawno nie słyszała takich słów. Wiedziała, że nie powiedział tego dlatego, żeby ją obrazić, a raczej nieco.. Słodko dogryźć.
-Nie zaczynaj wojny. - Zachichotała i zakryła buźkę dłonią, żeby ten nie widział jej czerwonych, nieco piekących policzków. Było to słodkie. Nawet na chwilę zapomniała o całym swoim lęku do osób trzecich. Czuła się nawet normalnie. Spojrzała na niego, zadrżała, ciężkie brzemię jego wzroku ciążyło na niej. Westchnęła i przemałamała nieprzyjemną ciszę.
-Co tutaj właściwie robisz.. S-Shasamo. - Długo nie wybaczy sama sobie tego dosłownie jęknięcia. Zawstydzające. Ale nie umiało to imię przejść jej przez gardło. Zachwycał ją. Ale nie mogła przestać myśleć o swoim lęku. Dlatego też odsunęła się nieco od niego. Tak żeby pomiędzy nimi był bezpieczny metr różnicy, a potem się uśmiechnęła. Miała nadzieje, że zrozumie.

_________________

kolor dialogu #660000
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pon Sty 04, 2016 9:45 pm

Jej lekko drżąca dłoń była bardzo delikatna, zupełnie jakby symbolizowała całą figurę, ba nawet charakter dziewczyny. Jak na złość Yao przytrzymał ją minimalnie dłużej, niż powinien, drobna wampirzyca mogła to odczuć. Przyglądając się sygnałom, jakie wysyłało mu jej ciało, a które próbowała tak usilnie, choć niezbyt skutecznie skrywać chłopak zamyślił się na chwilę. Doskonale je znał, czyżby z autopsji? Chodź może nie w tak niewieści i uroczy sposób sam był nieco nieśmiały, postanowił jednak spróbować, by nie udało jej się tego odkryć. Zobaczył w jej oczach, że udało mu się zrobić niezłe pierwsze wrażenie, więc postanowił postarać się tego nie zepsuć. Wyraz jego twarzy odrobinkę rozpogodził się, cóż, na tyle tylko, by nie wyglądał już ponuro. Jej głos przypadł mu do gustu, więc wsłuchiwał się w każdej jej słowo dość dokładnie. Zdawało mu się, że może dosłyszeć w nim lekkie drżenie, a może to tylko jego instynkt.
- Dobrze, dobrze. - Jej rumieńce również były dla wampira przyjemnym widokiem, nieśmiała dziewczyna, która usilnie próbowała pokonać samą siebie i nie dać po sobie poznać żadnej emocji. Uśmiechnął się nieco szerzej, w duchu, jego wyraz twarzy wciąż pozostawał bez zmiana, a lodowate oczy lekko mieniąc się w świetle księżyca zamrugały kilkukrotnie.
- Wspominam, podziwiam okolicę... Cóż, nie spodziewałem się tutaj gości. - Mówił pewnie, stonowanym i nieco chłodnym, ale uprzejmym głosem. Jej uśmiech zadziałał na niego dość znacznie, gdyż po chwili odwzajemnił go, nieco nieśmiało, ale szarmancko.
- A Ty, co tu robisz, Olivio? - Zadał to pytanie niemal szeptem, przyjemnym dla uszu, a jej imię wypowiedział, cóż, perfekcyjnie.

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Hardine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2212-olivia-selediv
Zarejestrował/a : 28/10/2015
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pon Sty 04, 2016 10:02 pm

-Sama się nie spodziewałam, że tu wyląduję. Skrzydła zaczęły się buntować. Jak jakaś nadpobudliwa nastolatka. - Zachichotała. Wow, Olivia, powiedziałaś pierwszy raz więcej niż kilka słów. Dziewczyna sama z siebie była dumna i nawet stanęła zwycięsko opierając dłonie o koście miednicy. Zadarła nosek do góry i spojrzała na zapewne zdziwionego mężczyznę. Co idiotko robisz, skarciła się w myślach. Ale dla niej to było niesamowite uczucie! Od lat ukrywała się przed ludźmi, dla normalnej osoby to zwykłe uczucie, dla niej zupełnie coś nowego, niesamowitego. Westchnęła wciąż dumna z siebie.
-Co do okolicy, nie sądzę, żeby tutaj było co oglądać. - Rozejrzała się wokół. -Właśnie stoimy na bloku, a raczej ruinach. - Nie wspomniała, że doskonale pamięta, jak te mieszkania były przepełnione ludźmi i szczęsliwymi dziećmi a cała okolica tętniła życiem. - Kiedyś owszem, było tu ładnie. Chyba, że patrzysz przeszłością, to faktycznie, jest co podziwiać. - Spojrzała na niego tajemniczo. Mówi coraz więcej, Olivia, co się z tobą stało..
Dziewczyna przy tym mężczyźnie odzyskiwała chęć do rozmowy, życia. Nawet - jak go nie znała. Dziwne spotkanie. Tak czy siak. Podrapała się po głowie, kiedy usłyszała kolejne pytanie. Spuściła głowę i odwróciła się na pięcie do niego teraz tyłem.
-Uciekałam przed głodnym wampirem. Tak.. Jakoś wyszło. - Kiedy mówiła, przytulała samą siebie. Dreszcze przechodziły ją na myśl o zmęczeniu, jakie ją dopadło, podczas uciekania między drzewami. Wyszła na zewnątrz, a od razu została uznana za niezwykle dobry kąsek. Skuliła się nieco, przytulając się do kolan i zakrywając twarz czarnymi włosami. Było jej źle. Mimo dobrego towarzystwa. Była ciekawa jak zareaguje Shasamo. Niecodziennie widzi się słabego i smutnego wampira. Zwykle one promienieją, są piękne i cenią się. Dziewczyna, przez swoją przeszłość czuje się źle. Zabiła tyle osób i ledwo uciekła od szefa. Nie czuła się jak wampir, tylko jak jakiś wyrzutek. Ale skąd on mógł to wiedzieć?

_________________

kolor dialogu #660000
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pon Sty 04, 2016 10:23 pm

- Mogę więc uznać Twoją wizytę jako upadek aniołka? - Nie mógł sobie odmówić odrobinę zaczepnej docinki, uwielbiał się droczyć, zwłaszcza z osobami, o których praktycznie nic nie wiedział. Uśmiechnął się delikatnie, cały czas bacznie obserwując jej ruchy. Patrząc jak w miarę upływu kolejnych chwil dziewczyna nabiera nieco pewności zdjął nawet kaptur i przeczesał swoje kruczoczarne włosy dłonią. Próbował wyglądać szarmancko, z naciskiem na próbował. Sam nie wiedział właściwie za bardzo co robi, ale czuł, że wychodzi mu to nieźle.
- Zapewniam, że jakbym nie miał czego oglądać, wybrałbym inne miejsce. - Odrzekł, na chwilę odwracając od niej wzrok, spojrzał ku niebu, po czym rozejrzał się po okolicy. - Racja, kiedyś pewnie było tu piękniej, ale niebo mamy ciągle równie wspaniałe, prawda?
Gdy jego chłodne spojrzenie ponownie utkwiło na dziewczynie ta wyglądała na nieco przestraszoną, ostatnie jej słowa nieco zdziwiły Yao, nie dał jednak tego po sobie poznać, spróbował najprostszą i dobrze przez siebie opanowaną techniką...
- Dobrze, że jestem już po kolacji. - Zaśmiał się cichutko. Usiadł na skraju, jedna noga zwisała swobodnie, drugą oparł o róg, położył głowę na kolanie i spojrzał na nią uśmiechając się nieco śmielej.

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Hardine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2212-olivia-selediv
Zarejestrował/a : 28/10/2015
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pon Sty 04, 2016 10:36 pm

-Od kiedy anioł ma czarne skrzydła? Uznałabym siebie jako demona śmierci. Dosłownie. - Spojrzała na niego, odgarniając nieco włosy. Wciąż przytulała się do swoich kolan, ale mogła wyjrzeć na niego. Zdjął kaptur. Wyglądał jeszcze przystojniej. Mocne wykontrastowane policzki, które idealnie wchodziły w taniec z krzuczoczarnymi włosami. Uśmiechnęła się, były tego samego koloru jak jej. Nawet jedno oko miała takie samo jak on. No prawie rodzeństwo, pomyślała i znów wbiła wzrok w drzewa, które nieco kołysały się, w rytmie nadawanym przez wiatr.
Słysząc o niebie, odrzuciła tors od swoich kolan i uderzyła plecami o kamienny bruk. Otworzyła oczy i oślepił ją cudowny blask białego księżyca. Westchnęła ciężko.
-Faktycznie, piękny. - Uśmiechnęła się i znów się podniosła. Ukradkiem co chwilę spoglądała na niego. Każda jego poza musi być tak.. Perfekcyjna, jakby ustalał kilka lat jak ustawiać się przy nieśmiałej dziewczynie? Był przystojny, to trzebało mu przyznać. Olivia inaczej na niego patrzyła. Nie tak jak na innych uczniów akademii, czy tym podobne. On jej od siebie nie odepchnął, a to połowa sukcesu.
-Dobrze, że ja jestem jeszcze przed. - Musiała mu dogryźć. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się, dając mu do zrozumienia, że też nie jest święta i gryźć może, ukazując swoje białe kły. No coż, coś z wampira w niej siedziało. Spoglądała tak na niego kilka minut, nieco zalotnym i nawet spijaczonym wzrokiem, myśląc, że jest seksowny i odwróciła wzrok.
Zawiał nieco mocniejszy wiatr, dlatego też włosy członkini rodu Selediv zawiały i nawet zdawało się dziewczynie, że lekko dotykały jego twarzy. Kątem oka dostrzegła ów zdarzenie, ale póki jemu to nie przeszkadzało, co miała ingerować. Udam, że nie widzę, pomyślała. Uśmiechnęła się do siebie, całkowicie zapominając o wstydzie i zażenonowaniu. Po co, skoro na samym początku już wyszła źle. Pieprzyć to.

_________________

kolor dialogu #660000
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pon Sty 04, 2016 10:59 pm

Aniołkami o czarnych skrzydłach zostawałyby niegrzeczne dziewczynki. - pomyślał, uśmiechając się przy tym odrobinkę łobuziarsko. Z każdym ruchem jej postać ciekawiła go coraz bardziej i bardziej... Była jak najbardziej w jego typie, ale czy chciał, żeby o tym wiedziała? Narazie odwzajemniał jedynie niezobowiązująco uśmiechy, starał się robić dobre wrażenie i co najważniejsze zaciekawić ją swoją tajemniczością, w tym był całkiem dobry. W momencie kiedy położyła się na chwilę, by spojrzeć w niebo przysunął się minimalnie w jej kierunku, patrząc jej w oczy dostrzegł w nich blask tysięcy gwiazd, który urzekł go swym pięknem. Była doprawdy urocza, choć wydawała się zbyt skryta, jakby nieco zagubiona i zaplątana wśród własnych ścieżek, samotna dziewczynka pośród ciszy i mroku codzienności.
-Olivia Selediv. - Powtórzył jej imię, chłodnym męskim tonem, dokładnie takim jakiego oczekiwała. - Tak patrząc na Ciebie to mógłbym zgłodnieć ponownie... Wyszeptał nonszalancko i uroczo zatrzepotał rzęsami. Jego peleryna powiała na wietrze, tak samo jego krucze włosy, uśmiechnął się przelotnie, gdy ukradkiem zerkała. Pasował mu chłodny wiatr, a gdy jej włosy zawiało na jego twarz zbliżył się jeszcze odrobinkę, korzystając z chwili nieuwagi dziewczyny. Wiatr osłabł, a oni siedzieli teraz jakieś pół metra od siebie, dziewczyna będzie musiała uporać się ponownie z jego chłodnym, przeszywającym ją dziwnie, lecz miło na wskroś spojrzeniem i pytaniem, zadanym dość bezpośrednio.
- Jakiej krwi byś się napiła?

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Hardine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2212-olivia-selediv
Zarejestrował/a : 28/10/2015
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pon Sty 04, 2016 11:19 pm

Spojrzała na niego, nieco zaczerwieniona, kiedy ten pochylił się nad jej obliczem. Położyła dłoń na jego twarzy i odsunęła ją jęcząc i turlając się po całej kamienne posadzce. Była zawstydzona, to fakt. Nie mogła znieść jego ciężkiego, seksownego wzroku. Dopiero po chwili jej dłoń powędrowała na jego policzek i nieco jeździła po nim zimnymi palcami. Nawet nie wiedziała jakim cudem odważyła się na takie ruchy. Po prostu weszło to jej jak nóż w masło. Przypomniały jej się stare czasy beztroskiego flirtu. Ale tu, było coś innego. To nie był niewinny flirt. Miała wrażenie, że kiedyś na niego miała zapolować, że kiedyś był jej celem, ale czy to była prawda.. Nie do końca wiedziała.
Słysząc swoje imię i nazwisko, wypowiedziane jego głosem, przeszły ją przyjemne dreszcze. Od stóp do głów, zdawało jej się, że się nawet telepocze, przez te ciarki. Słysząc kolejne słowa, znów się zarumieniła. Nie potrafi pozbyć się przez niego buraka na twarzy. Zacisnęła pięści i pstrykła mu w nosek, kiedy ten się nieco zbliżył. Czuła jego ciepło cielesne coraz bardziej. Zawsze na to zwracała uwagę. Jaka jest druga osoba, ciepła, czy zimna. On dudnił dosłownie męską ciepłotą. To dobrze. Najchętniej Olivia przytuliłaby się do niego, ale no jakby to wyglądało po może godzinie znajomości? Wręcz komicznie.
-Mógłbyś przestać mnie zawstydzać? - Rzuciła w jego stronę, słodkim głosem, którego od dawna nie używała. Spojrzała na niego, przez kurtynę czarnych włosów, szukając kontaktu wzrokowego, to jej się najbardziej podobało, podziwianie jego koloru oczu. Nie przeszkadzało już jej do końca ciężkie brzemie jego wzroku. Coraz bardziej jej to pasowało. nie obejdzie się oczywiście bez czerwonych policzków, ale przyjmijmy, że to normalne u niej, jeśli ten jest obok.
Krew, dlaczego on wspomina o krwi, jeśli ta umiera z głodu. Jeśli nie przestanie rzuci się na jego ciało, jak gdyby nigdy nic. Ale! Ale musiała się powstrzymać. Dlatego też, zacisnęła pięści, aż do bólu palców i wzięła kilka głębszych wdechów, żeby zapomnieć. Nie przyszło jej to łatwo, to wiadome, ale spokojnie odchodziła myśl głodu na drugi plan. Nawet jeśli miałaby pić krew.. Nie zasługuje na to. Zna swoje życie i to ile krwi zmarnowała zabijając niewinnych ludzi tylko dla pieniędzy. Jak mogła nawet pomyśleć, o prawdziwej krwi nie przelanej przez tabletki?

_________________

kolor dialogu #660000
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pon Sty 04, 2016 11:38 pm

Doskonale widział jak dziewczyna reaguje na jego słowa. Jej lekkie dreszcze wpływały na niego znacząco, drżące ciało i spowalniany oddech z każdą chwilą popychały go o krok dalej. Z czasem przestał nawet myśleć dokąd zaprowadzą go te niewinne ruchy, gesty i uśmiechy, posyłane tak subtelnie, spojrzenia nękające tak czule, wręcz namiętnie jej ciało. Cóż, faktycznie między nimi istniała dziwna więź, choć spotkali się właściwie niedawno, obydwoje czuli to znacznie inaczej. Czas płynął wolniej, a z każda kolejna chwila nabierała więcej emocji z jej rozedrganych lekko ust, czy jego chłodnego, powoli ocieplającego się tonu głosu.
Delikatnie zmarszczył brwi, gdy otrzymał pstryczka w nos, był równie zdziwiony, co ona sama, że posunęła się do takich, dość bezpośrednich gestów. Zdecydowanie było mu to na rękę, więc uśmiechnął się kokieteryjnie.
- Zawstydzać? Nie wiem, o czym mówisz. - Robił to specjalnie, widział jak na nią działa i chyba powoli zaczął szkicować sobie w myśli cel. Pociągała go swoją tajemniczością, drobną postawą i nieśmiałymi gestami, a jej słodki głos zabrzmiał jak melodia w jego uszach. Lodowate tęczówki Yao zabłysły delikatnie, zbliżył się, tak, by jego szyja była na wysokości jej twarzy... Oczu i przede wszystkim ust, westchnął cicho i wyszeptał jej chłodno do ucha:
- Bo wiesz, chętnie będę Twoim posiłkiem... - Słowa te były niemal kuszącym mruknięciem, z pewnością zadziałały na Olivię.

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Hardine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2212-olivia-selediv
Zarejestrował/a : 28/10/2015
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Wto Sty 05, 2016 3:54 pm

Shasamo powoli działał jej na nerwy, ale w tym pozytywnym sensie. Nie wiedziała o nim praktycznie nic. Był dla niej obcy, a jednak bliski, a jego gadanie jednym z seksowniejszych głosów nie pomagało jej się rozluźnić. Wręcz przeciwnie, Olivia była coraz bardziej spięta, ale, ale rozpalona. Nie w erotycznym sensie. Jej martwe dotąd serce zaczęło bić, uderzać coraz głośniej. Nie było to jej na rękę, nie chciała się szybko ukazać z tej słabszej strony, ale wydawało się, że ten już o tym wie. I to doskonale.
-Shasamo, proszę Cię. Nie każ mi stawać się czerwoniutkim pomidorem. - Po tych słowach odwróciła od niego wzrok. Dokładnie wiedział w jaki punkt uderzyć Olivię, nawet jak jej praktycznie w ogóle nie znał. Czyżby mistrz niewinnego flirtu? Dziewczyna miała głęboką nadzieję, że na zwykłem flircie się nie skończy, chociażby nawet jakby zamknął ją na klucz w friendzone. Westchnęła głęboko.
Zbliżał się do niej na niebezpieczną odległość. Złamał jej zasady. Nie mogło do tego dojść. Tylko tyle w tym momencie siedziało w głowie Olivii. Za blisko, czuła jego zapach. Mieniło się powoli jej przed oczami na widok pięknej, czystej, białej skóry wampira. Jakby zaczęła pić, nie skończyłaby szybko. Kły wyszły już jej z buzi i było słychać nawet głośne przełknięcie śliny. Była głodna, aczkolwiek powiedziała sobie, że nie da się zmanipulować. Dlatego też wstała, zrobiła nieco groźną minę i spojrzała na niego spodełba.
-Nigdy więcej mną nie manipuluj. - Rzuciła chłodno słowami w jego słowa, a włosy zawiały przez wiatr. Zapewne w tej pozycji nie była już taka drobna i seksowna, ale kto wie. Zdenerwowało ją to, w pewnym sensie nawet przestraszyło. Przecież nie mogło mu pójść tak łatwo.

_________________

kolor dialogu #660000
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Wto Sty 05, 2016 4:24 pm

Wampir poruszał się powoli, spokojnie, a każdy jego gest zdawał się być dobrze przemyślany, zupełnie jakby robił to już latami. Co chwilkę badawczo zerkał na dziewczynę, sprawdzając jej reakcje i za każdym razem zaskakiwała go minimalnie. Minęło kilka minut, czy zdołałby poznać ją już tak dobrze? Wątpliwe, choć sposób w jaki się w stosunku do niej zachowywał mówiłby co innego. Zdawałoby się, że czuł przyśpieszone bicie jej serca i doskonale wiedział, jak powinien się dalej zachować.
- Cóż, pomidorem bym się raczej nie najadł... - Jego chłodne spojrzenie było widocznie zbyt przeszywające, gdyż dziewczyna nie mogła zbyt długo patrzeć w jego oczy. Zastanawiał się, czy powoduje to nieśmiałość, a może myśli właśnie kłębiące się w jej głowie i walczące między sobą. Wyczuwał je, ale nie potrafił dokładnie wyczytać. Była niczym książka, Shasamo znał gatunek, a okładka przyciągała go i zachęcała do lektury, tajemnicą pozostawała jedynie treść Olivii.
Uśmiechnął się niewinnie, kiedy pokazała swoje kły, zatrzymał się i znów obadał ją wzrokiem. Kiedy się podniosła mógł w końcu przyjrzeć się jej w całości, niezbyt to ukrywając zlustrował ją od stóp do głów, zatrzymując wzrok na jej skupione minie, która pewnie imitować miała złość.
Cóż, wampir przeciągnął się jedynie wdzięcznie, zmrużył na chwilę oczka, po czym oparł się dłońmi o posadzkę, tak, by siedząc był optymalnie rozciągnięty, prezentując całe swoje ciało. Spojrzał na nią chłodnymi oczyma i zaśmiał się cichutko, obdarowując ją słodkim uśmiechem.
- Wymyślasz, chciałem się tylko Tobą zająć. - Mogła z pewnością wyczuć, że nie do końca miał na myśli to, co właśnie powiedział. Przeczesał ponownie kruczoczarne włosy dłonią, gdy przygryzł swoją wargę. Strużka krwi pewnie spłynęłaby z jego ust, ale oblizał je szybko językiem, dość wymownie.

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Hardine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2212-olivia-selediv
Zarejestrował/a : 28/10/2015
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Czw Sty 07, 2016 7:50 pm

Patrzał na nią przenikliwie. Czuła jak zimno jego tęczówek dobija jej ciało. Nie zdołała długo ustać. Dlatego po kilkunastu sekundach upadła na kolana.
-Jestem za słaba. - Nie mogła znieść krwi na jego twarzy, jego wzroku i jego ciężkiego tonu głosu. Siedziała tak przed nim, z opuszczoną głową nie pokazując twarzy. Zdawała sobie sprawę jak psychicznie wysiada, nawet przy niewinnym flircie. Poleciało nawet kilka łez na kamienną posadzkę.
-Przepraszam. - Cicho powiedziała w jego stronę, trzymiąc jego dłoń, którą znalazła gdzieś obok. Schyliła się tak bardzo, żeby dotknąć czołem jego dłoni, która leżała na ziemi. Przytuliła się do niej, jakby była jej bogiem.
Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby Olivia nie straciła nagle wszystkich sił. Była osłabiona, ale nie do takiego stopnia, by mdlała. Ostatnie kilkanaście minut było dla niej szczególnie męczące, ucieczka przed wampirem, wykorzystanie sporo mocy by dostać się w ogóle na ten dach i być w miare bezpieczna, brak krwi.. Wszystko się tak skumulowało, że Olivia całkowicie w sekundę straciła przytomność, a wiatr spowodował, że poleciała w stronę, gdzie nic już nie było. Koniec dachu. Czuła jak spada, jeszcze przez chwilę słyszała ten świst w uszach. Nie zdoła otworzyć skrzydeł, o tym była przekonana. Zanim zleciała spojrzała na niego i zdołała tylko wypowiedzieć:
-Yao..

_________________

kolor dialogu #660000
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Czw Sty 07, 2016 8:49 pm

Cały czas myślał, że wszystko jest pod kontrolą, ale z każdą chwilą jej ruchy i gesty stawały się bardziej chaotyczne, nienaturalne. Działo się coś złego, coś co nie było wyłącznie skutkiem jego oddziaływania na nieśmiałą dziewczynę, czuł to. Gdy zobaczył jak padła przed nim na kolana, chcąc przytulić się do jego dłoni wiedział, iż zbliża się coś nieoczekiwanego, był w gotowości, choć nie miał pojęcia na co. Przeprosiła go, ale nie wiedział dlaczego? Łzy... Wszystko traciło wszelki sens i spójność, dziewczyna była widocznie czymś rozbita, zaniepokojona i cholernie wyczerpana. Zauważył to znacznie za późno, straciła przytomność, a jej ciało z wolna opadło na dach... Cóż, opadłoby na niego, gdyby nie to, że właśnie tutaj się kończył. Dziewczyna spadała z 10 piętra, nieprzytomna. Shasamo błyskawicznie doskoczył na kolanach na krawędź, wiedział co robić. Zakrzyknął mimo to odruchowo.
- Cholera jasna, Olivia! - Gdyby mógł usłyszeć ten krzyk raz jeszcze stwierdziłby, że pierwszy raz w życiu włożył w coś tyle emocji, czyżby sam wpadł w sidła zauroczenia, między którymi lawirował z dziewczyną przez ostatnie kilka godzin? Dotknął dłonią skroni, drugą wyciągnął w jej kierunku i przymknął oczy. Przez jego twarz przeszedł grymas bólu, ale ciało młodej Selediv zatrzymało się, a po chwili zaczęło powoli unosić z powrotem na dach. Bardzo delikatnie i ostrożnie wciągnął ją na budynek, cały proces trwał kilkanaście sekund, chodź wydawało mu się, że ciągnęły się one jak wieczność. Ułożył ją nieprzytomną obok siebie, sam położył się by chwilę odetchnąć.
Gdy się podniósł i spojrzał na jej zamknięte powieki wiedział, co powinien zrobić, postanowił zabrać wycieńczoną dziewczyną do siebie i tam się nią zająć, mając nadzieję, że wróci do zdrowia. Podniósł ją na ręce. Stojąc na tle eterycznie oświetlającej okolicę tarczy księżyca i czarnego nieba pełnego jasno błyszczących gwiazd wyglądał jak chłopak, który właśnie pochwycił spadającego anioła. Czym prędzej pobiegł z nią do domu...


z/t Hardine & Yao Shasamo

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pon Lut 12, 2018 5:42 pm

Nie zdziwiłby się, gdyby dziewczyna zemdlała raz jeszcze. Jakby była przytomna, to byłby szok. Nastolatka na pewno nie narzekała na brak wrażeń, choć nie mogła być zadowolona, gdy wbrew w jej woli została przeniesiona do jakiegoś obskurnego miejsca na uboczu slumsów. Taka nie pchał się wgłąb osiedli marginesów społecznych, bowiem unikał kontaktu z innymi osobnikami. Ludzie czy wampiry - wolał być sam. Zazwyczaj gdy kogoś napotykał na swojej drodze... albo ten ktoś stawał się posiłkiem, albo trafiał na kogoś silniejszego i to Taka miał kłopoty. Zatem unika jak może konfrontacji z innymi.
Czemu zrobił wyjątek dla Fumiko? Nie miał bladego pojęcia. Coś było w tej ludzkiej dziewczynie o zielonych oczach i oszpeconym przez niezrozumienie ze strony otoczenia ciele. Sama w sobie zaciekawiła wampira na tyle, że po raz pierwszy od dłuższego czasu nie chciał traktować ludzkiej kobiety jak jedzenie. Co innego, że krwiożercze żądze nie liczą się ze zdaniem chorego umysłu kanibala, ale nie był na tyle głodny, żeby zaatakować. Gdyby nie truchło ze cmentarza, mogłoby to się potoczyć inaczej.
Przewodnik, czyli jego urojone Ja o zupełnie odmiennym nastroju (bo cały w skowronkach), przyglądał się również z ciekawością na Czarnowłosą damę i z wyszczerzonym ryjem chłonął jej widok. Gdy tylko Taka spojrzał na niego kątem oka, od razu skrzywił usta z niesmakiem i westchnął cicho. Po kiego grzyba się wtrąca? Pewnie niebawem zacznie płatać figle Białowłosemu.
Posadowił wreszcie porwaną na zakurzony, wyrwany niemal doszczętnie parkiet, a sam z wolna zaczął chodzić od ściany do ściany, by gromadzić resztki mebli na środek pokoju. Planował zrobić ognisko, lecz nim do tego się zabrał, musiał nazbierać nieco podpałki. Co jakiś czas zerkał kątem oka na towarzyszkę, lecz nie umiał utrzymać za długo kontaktu wzrokowego. Zwłaszcza, że pachniała mu smakowicie. Dla zabicia myśli wreszcie rzekł ni to do siebie, ni to do "istoty nocy":
-Przeklęte korniki, wszystko wyżarły na wskroś.
Mówiąc to ciepnął na środek pokoju wygryzioną deskę i kontynuował zbieractwo już w milczeniu. Dopiero, gdy stosik powiększył się na tyle, że mogło coś z tego być, kucnął przy kopcu i upychając kit okienny w szpary między materiałami do podpalenia, zwrócił się bezpośrednio do Czarnowłosej:
-Daj zapalniczkę.
Nie była to prośba, a polecenie. Nie dla siebie chciał ogrzać te mury i powietrze tkwiące między czterema ścianami. Wszak pamiętał, kto tu marznął z ich dwojga. Ponadto Chuderlakowi takie ognisko nie wygrzeje skutych lodem wnętrzności. Może jedynie przez posokę...

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pon Lut 12, 2018 10:21 pm

Wcale nie chciała iść z wampirem, ale nie miała innego wyjścia. Była cholernie wycieńczona wygrzebywaniem się z grobu (w końcu musiała się podciągnąć, aby się wydostać z dołu) i późniejszą ucieczką przed oczami strażaków, a silny uchwyt męskich ramion skutecznie uniemożliwiał jej jakąkolwiek próbę ewakuacji. Niesiona przez wampira odczuwała złość i lekkie zażenowanie, ale już nie strach. Nie zabił jej, a nawet podarował pierścionek! To chyba oznaczało, że nie zamierza jej skrzywdzić. W takim razie, po co ta cała szopka? Nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby mężczyzna mógł czuć do niej fizyczny pociąg. Od jej oszpeconego bliznami ciała raczej odwraca się wzrok, a nie patrzy na nie z pożądaniem. Zresztą, nie miała głowy do takich spraw. Jeśli już kogoś szukała, to przyjaciela, a nie kochanka. Choć, jedno nie wyklucza drugiego w przyszłości...
Dlatego też czuła dziwne zakłopotanie, kiedy ją trzymał. Miała wrażenie, że jej policzki płoną. Czy było to spowodowane jego mocą, czy to może mróz sprawił, że jej twarz i uszy zrobiły się czerwone? A może chodziło o coś zupełnie innego, do czego nie była się w stanie przyznać nawet przed samą sobą?
- Czy gdybym umarła, to zrobiłbyś z moim ciałem to samo co z jej?
Dość dziwne pytanie, którym starała się zagłuszyć własne myśli oraz przyśpieszone bicie serca. Objęła wampira i wtuliła policzek w jego ramię, bynajmniej nie po to, by ukryć się przed dokuczliwym zimnem.
- Nie masz domu? A może to w najpodlejszych melinach chronisz się przed światłem dnia?
Z ulgą przyjęła to, że dotarli na miejsce. Czuła się coraz bardziej speszona w jego objęciach. Zdumiewająca ekscytacja spowodowana tym, że wreszcie znalazł się ktoś, kto zechciał jej wysłuchać, mieszała się z chłodnym rozsądkiem nakazującym jej ponowić próbę ucieczki. Póki co nic nie wskazywało na to, by miała podzielić los nieboszczki z cmentarza, dlatego postanowiła, że tu zostanie. Desperacja potrzeba bliskości była silniejsza.
Wypuszczona z objęć wampira zaczęła chodzić w tę i z powrotem, chuchając na zmarznięte dłonie, jednocześnie obserwując jak jej towarzysz zajmuje się szukaniem materiałów na ognisko. No tak, przecież powiedziała mu, że marznie. Kąciki jej ust uniosły się lekko do góry tworząc coś w rodzaju uśmiechu. Dość groteskowego przy jej tragicznym wyglądzie, ale jednak. Robił to dla niej! Poczuła dziwne ukłucie w sercu, a zaraz potem łzy zapiekły pod powiekami. Odwróciła się ocierając je pośpiesznie. Przecież nie będzie płakać! Jakże źle musiała mieć w życiu ta dziewczyna, skoro wzruszała ją odrobina dobroci skierowana w jej stronę.
- Mam tylko zapałki.
Odpowiedziała wciąż ściśniętym głosem, z trudem powstrzymując łzy radości. Wyciągnęła drobną paczuszkę z opakowania i podała ją wampirowi, zatrzymując wzrok na jego twarzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Wto Lut 13, 2018 6:17 pm

Wymowne milczenie i ucieczka wzrokiem od dziewczyny na arcytrudne pytanie mogło być odpowiedzią. Gdyby nie poznał Fumiko wcześniej, a natknąłby się akurat na jej zwłoki... pewnie pożarłby ją równie bez skrupułów jak tamtą kobietę. Wolał więc nic nie mówić i dać cień podejrzeń, że jednak nie byłby do tego zdolny. Ale skoro miał ją w ramionach, a ona nie wyrywała mu się szaleńczo z objęć, chyba zdecydowała się zaufać wampirowi. Przecież żyła. Nie miała się świetnie, jednak mógł coś zaradzić na zmrożone kończyny.
Tak też znaleźli się blisko celu, gdy kompanka zauważyła, że obranej miejscówce daleko było do miana domu. Nie myliła się.
-Nie -odpowiedział krótko na pierwszą część pytania, a na drugą nieco z ukosa spojrzał na porwaną nastolatkę- Przynajmniej nikt nie upomina się o czynsz.
Fakt, mieszkanie w podłych, brudnych, niebezpiecznych miejscach nie jest czymś komfortowym, ale akurat Taka potrafił się dostosować. Chcąc nie chcąc.
Wreszcie mógł przystąpić do działania i zacząć szukać łatwopalnych, a przynajmniej mogących się palić przedmiotów. Trochę obicia ze starego mebla, parę desek, jakieś tkaniny i znoszone buty. Systematycznie tworzył zwał zdolny zaspokoić pragnienie ciepła Fumiko. Był tak pochłonięty zadaniem, że nie przyglądał się dziewczynie. Nawet jeśli patrzyłby się na nią, nie zrozumiałby jej zachowania. Ani tym bardziej łez. Przecież nic złego jej nie robił!
Gromadzenie zapasów dobiegło końca. Wystarczyło więc jedynie mieć iskrę czy ogień, by rozpocząć proces grzewczy. Ha, a w prawdziwym mieszkaniu musiałby płacić rachunki za ogrzewanie! No dobra, nie posiadał ognia, lecz pamiętał, że Ciemnowłosa paliła papierosa przy nagrobku, tak więc obstawiał, że miała zapalniczkę. Niewiele się pomylił. Zapalniczka czy zapałki, jemu to było obojętne.
Do czasu.
-W porządku.
Rzekł bez większego entuzjazmu, nim skrzyżowały się ich spojrzenia, a ręka wampira jeszcze nie sięgnęła paczki zapałek. Zabrakło kilku centymetrów do zetknięcia się ich palców, i choć bardzo przypadły mu do gustu zielone patrzałki towarzyszki, to długo nie umiał utrzymać kontaktu wzrokowego. Oderwał się od niej ślepiami w tym samym momencie, co wziął zapałki, ale kiedy przez kilka sekund wpatrywali się w siebie - kościste palce krwiopijcy delikatnie dotknęły rączkę Ciemnowłosej. Te same dłonie, które potrafiły przebić się przez skórę i mięśnie, umiały być subtelne i ludzkie. Lecz wampir umazany we flakach ofiary ze cmentarza szybko cofnął się od Fumiko i ruszył ku stercie rupieci z rozpałką. Kucnął przy stosie i po podpaleniu zapałki zbliżył płonący patyczek do nieco zawilgoconej gazety, od której miała zapalić się reszta. Od trzech pierwszych prób nic się nie działo, ale uparł się i dopiero za czwartym razem udało się wzniecić dzikie ognisko. Resztę zapałek podrzucił już z dystansu dziewczynie, jak i swoją czarną koszulę, którą z siebie ściągnął jednym ruchem. Nie było w tymże obskurnym miejscu koca, więc taka narzuta na plecy musiała wystarczyć.
Krwiopijca obrócił się na pięcie i na moment wyszedł, żeby zrobić obchód, czy nikogo nie ma w sąsiednich pomieszczeniach. Pragnął mieć święty spokój od niechcianych lokatorów. Dwie minuty później wrócił z dodatkowym zapasem rozpałki na później, który zrzucił nieopodal płonącego stosu. W sumie to też był test, czy dziewczyna zechce uciec czy zostanie. Ku zdziwieniu nadal siedziała przy ognisku, więc nieco zbity z tropu oparł się plecami o ścianę za sobą i krzyżując ręce na nagim torsie, pokiereszowany przez blizny po antywampirzych broniach i dawnych torturach spoglądał ukradkiem na towarzyszkę. Na naprawdę ładną towarzyszkę.
-Jak masz na imię, Nocna Istoto?
Zapytał cicho, z wyraźnym wahaniem, czy aby na pewno miał prawo pytać o miano kobiety, która o mały włos mogła stać się przekąską. Może nie bez przyczyny nie zbliżał się zanadto do Fumiko?

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Wto Lut 13, 2018 10:04 pm

Jego milczenie uznała za odpowiedź twierdzącą, na co sama odwróciła głowę i prychnęła. Nie spodziewała się, że zobaczy The Walking Dead w realnym świecie... Choć nie, tam było na odwrót. To zmarli zjadali żyjących. Ale czy zimnego wampira można zaliczyć do grona żywych istot?
- Lepiej żebyś mnie nie próbował, bo dostaniesz jeszcze jakiegoś zatrucia. Muszę być strasznie... niesmaczna.
Roześmiała się, jakby przed chwilą usłyszała dobry żart. W pewnym sensie tak było, bowiem chcąc odreagować cały stres, stwierdziła, że najlepszym pomysłem będzie wyrzucenie z siebie wszystkiego w ten sposób. Lepsze to, niż płacz i krzyki, którymi mogłaby rozgniewać wampira jeszcze bardziej.
- A więc jesteś bezdomny?
Zapytała ze współczuciem. Naprawdę było jej go szkoda. Nawet jeśli nie był człowiekiem i śmierć z wychłodzenia mu nie groziła, to i tak ogarnął ją żal, że nie miał nawet głupiej poduszki, do której mógłby przytulić policzek o świcie.
- Nie masz żadnego pana? Nikogo znajomego, kto mógłby ci dać kąt?
Umilkła, na moment pogrążona we własnych myślach. Nie miała odwagi zaproponować mu Akademii jako miejsca, gdzie mógłby się chwilowo zatrzymać. Po pierwsze, to prywatna szkoła. Po drugie, dobrze pilnowana, ze względu na charakter Nocnej Klasy. Po trzecie, wampir w akademiku pełnym ludzi, zwłaszcza w skrzydle pełnym głupich prowokujących dziewcząt, nie był najlepszym pomysłem. Po czwarte i ostatnie, dzieliła pokój z siostrą, która o istnieniu krwiopijców nie miała pojęcia. Spotkanie z Taką mogłoby się skończyć dla wrażliwej Aiko szokiem jeszcze większym, niż dla Fumiko, która przyłapała go na pożeraniu truchła. Sama też nie znała nikogo, kto mógłby mu pomóc.
Ale dlaczego w ogóle tak przejęła się obcym mężczyzną, w dodatku jednym z wampirów, których tak bardzo się lękała? Czyżby żałowała jego smutnego losu? A może egoistycznie wolała skupić się na cudzych problemach, by odciągnąć myśli od własnych?
- Niedobrze, żebyś spał w takich miejscach. To niebezpieczne!
Zabrzmiało to tak, jakby był bezbronnym dzieciakiem, a przecież było zupełnie inaczej. Z tej dwójki to ona była tą, która potrzebowała opieki. Zadrżała, gdy jego zimna dłoń dotknęła jej palców, nie nie cofnęła ręki. Nie rozumiała dlaczego mężczyzna ciągle odwraca od niej wzrok. Peszyła go? A może ruszyło go sumienie i miał do siebie żal o to, że się na nią rzucił? Jego zachowanie było dla Fumi jedną wielką zagadką.
Patrzyła na jego próby rozpalenia ognia. Już miała zaproponować mu pomoc, kiedy udało się i po chwili stosik zajął się płomieniami. Złapała zapałki i schowała je do kieszeni kurtki, a następnie otuliła się jego koszulą. Chciała zaprotestować, gdy wychodził, ale nie potrafiła z siebie wydusić ani jednego słowa. Nie potrafiła też za nim pójść. Ciepło bijące od ogniska było tak przyjemne, tak rozkosznie rozchodziło się po ciele, że nie była w stanie się ruszyć. Wyciągnęła zmarznięte ręce w stronę płomieni. Oh tak, było jej tak cudownie! I złoto pierścionka tak cudnie połyskiwało w blasku ognia.
Widząc, że wrócił z kolejną dawką materiałów do spalenia, westchnęła z ulgą i wysiliła się nawet na uśmiech. A więc jej nie zostawił. Przerażało ją to, co zrobił na cmentarzu, ale jeszcze bardziej bała się tego, że miałaby zostać sama w tę zimną ciemną noc.
Drgnęła słysząc jego pytanie.
- No tak. Każda potrawa ma przecież swoją nazwę, dlatego pytasz mnie o imię, prawda?
Ponownie roześmiała się, zakładając niesforny kosmyk czarnych włosów za ucho. Chyba zaczął jej się udzielać czarny humor.
- Jestem Fumiko. A Ciebie jak nazywają, mój Pożeraczu?
Podniosła wzrok na jego sylwetkę w migoczącym świetle ognia i zamarła. Wstyd się przyznać, ale dopiero teraz zauważyła blizny pokrywające jego ciało. Przy tym jej ślady po żyletce wyglądały jedynie jak niewielkie draśnięcia. Zrzuciła z siebie jego koszulę i natychmiast znalazła się przy wampirze, klękając naprzeciwko niego.
- Kto Ci to zrobił?
Zapytała patrząc no ja jego twarz, to na poraniony tors. Te blizny nie wyglądały na takie, które mógłby robić sobie sam. Raczej ktoś mu w tym musiał pomóc!

_________________
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Czw Lut 15, 2018 7:39 pm

Wręcz przeciwnie, już po jej krwi mógł stwierdzić, że cała reszta jej ciała była smakowita. Skład krwi wiele zdradza o stanie zdrowia i kondycji istot żywych. Nawet jeśli wędziła je od środka papierosami i konserwowała alkoholem - młodość organizmu przyćmiewała wady. Dobrze, że Fumiko nie wpadła w panikę, a potrafiła obrócić coś ohydnego w żart. Co prawda Tace nie było do śmiechu, ale lepiej tak, niż gdyby miał ogłuszyć dziewczynę, bo popada w histerię.
Skinął głową. Był bezdomnym, włóczył się to tu, to tam. Dzięki temu wytropienie Białowłosego było o wiele trudniejsze. Dziwnym faktem okazał się żal towarzyszki, która smuciła się poniekąd za los wampira. Aspołeczniak jakich mało zmarszczył nieco brwi.
-Zadajesz za dużo pytań.
Mruknął z początku nie za bardzo mając ochotę wyłuszczać pewne sprawy. Nie przywykł do wyznań, więc po prostu tak z automatu próbował się odciąć od niewygodnych tematów. O wiele lepiej szło mu słuchanie niż gadulstwo.
-Przywykłem.
Krótko odparł na temat niebezpieczeństwa spania w takich podobnych jak to miejscówkach. Nie wiedział, co innego mógłby zrobić, aby zmienić komfort życia i jednocześnie unikając kosztów. Przecież nie zarabiał pieniędzy, tym bardziej nie podejmował żadnej pracy. Nie liczyło się rozpalanie płomieni w celu grzewczych dla Fumiko. Tak, przedstawiła się chyba prawdziwym imieniem. Ale, ale... czy Ciemnowłosa nie może przestać kusić? Jasne, że byłby zdolny do zjedzenia kobiety w całości, gdyby nie jego wewnętrzna podświadomość, że akurat jej nie powinien.
-A chcesz być potrawą?
Zapytał z lekkim rozdrażnieniem w głosie. Zdecydowanie miała dziwne poczucie humoru. I jeszcze to... "mój"? Pożeracz to jeszcze zrozumiałe, ale skąd ten "mój"? Chyba nie rozumiał toku rozumowania nastolatki, więc jedynie rzekł:
-Fumiko... -powtórzył cicho, po czym dodał od siebie- ...nazywają mnie Taka lub Gin.
Swojego prawdziwego miana nie pamiętał. Musiało jej wystarczyć tylko tyle. Ale najwyraźniej jej ciekawość pożerała ją od środka bardziej niż mogłyby się wbić zęby Białowłosego. Zauważyła blizny na ciele Krwiopijcy i nie przejmując się dystansem zbliżyła się na wyciągnięcie ręki. Wzdrygnął się lekko, a dłonie zadrżały. Pojawiła się suchość w ustach i chęć ponownego pożywienia się krwią obecnej ludzkiej kobiety. Ale nie po to bawił się w ognisko, żeby zjadać towarzyszkę. Zatem żeby stłumić głodomorskie odczucia, postanowił się zaangażować mocniej w rozmowę. Wbrew swojej milczącej, ponurej i pozbawionej uśmiechu naturze.
-Odpowiem, jak nie będziesz drążyć tego tematu... -spoglądając w zielone (jak symbol nadziei) oczy towarzyszki mówił bez emocji- Pierwszy Pan. Nie znam jego imienia ani pseudonimu. Po dwóch latach tortur znudziłem mu się, więc otruł i zostawił na śmierć w lesie. Dwójka wampirów z Akademii Crossa odratowała mnie, a drugi Pan - Samuru - zapewnił ochronę przed podwładnymi pierwszego Pana i nim samym. Ale i ten drugi zapomniał o mnie, więc teraz jestem zdany tylko na siebie.
Tym oto sposobem odniósł się do wcześniej postawionych pytań. Trochę bezwiednie, ale... przynajmniej zagłuszył na moment kanibalistyczną chętkę na mięsko. Podniósł się na moment, by pójść po porzuconą koszulę przez rozmówczynię i ubierając ją na siebie zbliżył się do Czarnowłosej. Złapał się na tym, że wciągnął nozdrzami jej aromat. Wrócił prędko na swoje miejsce i tym razem to on pokusi się o kilka pytań.
-Daleko stąd mieszkasz?
-Co robiłaś na cmentarzu?
-Dlaczego pierwszy wampir utkwił Ci w pamięci?

Zadawał je w pewnych odstępach, żeby nie zasypywać od razu urodziwą Fumiko lawiną pytań. A potrzebował wiedzieć więcej o Zielonookiej, żeby zrozumieć, dlaczego tak mocno wżera mu się w pamięć. Czy to tylko chwilowe zaciekawienie czy spotkał bliźniaczą duszę?

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Czw Lut 15, 2018 11:21 pm

Po tym jak znalazła się w rozkopanym grobie, z którego wampir chwilę wcześniej wyciągnął zwłoki, by je zjeść, nic nie było w stanie jej przerazić tego wieczora. Nawet świadomość, że mężczyzna mógłby rzucić się na nią i w jednej chwili zgasić jej istnienie, jak jedną z zapałek, które leżały wokół ogniska. Skoro jednak jeszcze żyła, to oznaczało, że mogła mu zaufać. Miała zresztą jakieś wyjście? Tam, na zewnątrz, rozciągały się slumsy, pełne niebezpieczeństw, zwłaszcza dla młodej i nie całkiem brzydkiej dziewczyny. Przy Tace czuła się w miarę bezpiecznie. W końcu zawsze mogła trafić na wampira, który nie byłby dla niej tak łaskawy.
- Być może. Mówią, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale ja... Chyba do gorszego piekła, niż to, które urządzono mi tutaj, nie trafię.
Wzruszyła beztrosko ramionami, jakby mówiła o pogodzie. Sprawiała wrażenie przyzwyczajonej do tego, że w życiu mało co idzie po jej myśli, ale w jej oczach czaiła się gorycz i złość. Nie, ona nigdy nie przyzwyczai się do niepowodzeń.
- Zwariowałeś, a nie przywykłeś.
Zdawała się być naprawdę wzburzona jego słowami. W końcu dla niej, dziewczyny, która miała dach nad głową i nie znała innego życia, mieszkanie na ulicy było czymś niepojętym. Przecież mógł pójść do pracy i wynająć coś! Nie musi to być apartament w centrum miasta, ale jakaś kawalerka na początek by wystarczyła, żeby... żeby co? Mogła się tam z nim spotykać sam na sam, bez obawy, że ktoś miałby im przerwać? Cóż to za dziwne myśli pojawiły się w głowie Fumiko?
- Oczywiście, że nie chcę zostać zjedzona. Jeśli uznam, że moje życie nie ma dłużej sensu, to sama je zakończę.
To nie była groźba trzynastolatki, której rodzice nie chcieli kupić nowej rzeczy. Dziewczyna była poważna, wręcz śmiertelnie poważna, gdy wypowiadała te słowa. Uznała, że skoro Bóg się na nią wypiął, odbierając jej matkę i skazując na życie z macochą, to ona sama się w Niego zabawi, decydując o chwili swojej śmierci. Głupi to tok myślenia, ale przepełniona żalem do świata Fumiko nie potrafiła spojrzeć na to trzeźwo. W końcu była taka młoda...
- Miło mi Cię poznać, Taka.
Zauważyła drżenie jego ciała i w jednej chwili wszystko zrozumiała. On również był zakłopotany, nawet bardziej niż ona i nie wiedział jak się zachować przy drugiej osobie. Przysunęła się jeszcze bliżej niego, i złapała go za rękę z cierpliwym uśmiechem na ustach. Jak wampir na to zareaguje?
- ...i nie masz nikogo?
Zapytała łamiącym się głosem. Nie potrafiła sobie wyobrazić jak to jest zostać samemu. Ona ostatecznie miała przecież siostrę, ale Taka...? Te wszystkie blizny... Co on musiał przezywać? Jakie tortury znosić? Z jednej strony była ciekawa, z drugiej wolała nie wiedzieć. Obawiała się, że jej psychika nie zniesie dokładnych opowieści zadawanego mu cierpienia.
- Mieszkam z siostrą w Akademii Cross. Pochodzę z małego miasteczka pod Tokio.
Była zdziwiona jego pytaniami, ale postanowiła odpowiedzieć na wszystkie zgodnie z prawdą.
- Właściwie, to nie wiem. Byłam zła, więc chciałam powłóczyć się po mieście, aby trochę to odreagować i nogi same mnie zaprowadziły na cmentarz. Trafiłam tam zupełnie przypadkiem, przysięgam!
Zawahała się przed odpowiedzią na ostatnie z pytań. No właśnie - ile ten chłopak dla niej znaczył? Przymknęła oczy czując, że rumieniec wkrada się na jej policzki.
- Moja pierwsza młodzieńcza miłość, ale on... już nie żyje. Nie żyje... Nie należę do innego wampira, jeśli o to Ci chodziło.
Przytuliła jego dłoń do swojego rozgrzanego policzka. Sama nie wiedziała dlaczego to zrobiła, ale dotyk jego lodowatej skóry był czymś, czego w tamtej chwili tak desperacko potrzebowała.

_________________
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pią Lut 16, 2018 8:09 pm

Musiała mieć naprawdę ciężko, skoro nie kryła się z cierpieniem, jakie doznawała za swojego, dość krótkiego życia. Gdyby rzeczywiście chciałaby sobie odebrać żywot, musiałaby zrobić to tak, aby nie krwawiła. Jeszcze jakiś narwany wampir zdołałby ją przemienić, a wtedy nigdy już nie zazna śmierci naturalnej. Jedynie taką, która będzie cholernie boleć. Więc po tym względem istniało gorsze piekło, a przynajmniej tak myślał Krwiopijca. Heh zabawne, jakby pamiętał powód, dla którego został wampirem, ostrzegłby Fumiko, że niektóre istoty nocy umieją czytać w myślach i wykorzystują taką chwilę słabości w brutalny sposób.
Wiedział, że brakowało mu sporo do normalności, ale brak mieszkania nie był tak uciążliwy jak brak piątej klepki. Zatem jedynie mruknął coś niewyraźnie i nie wracał do tego wątku. A powinien się był zainteresować, skoro posiadanie stałego lokum miałoby sprawić, że częściej widywałby się z nastolatką.
-Byleby zrób to z głową.
"Doradził" wampir w kwestii możliwego odbierania sobie życia. W sumie mógł dodać, że obieca nie tknąć jej zwłok, ale takich obietnic nie potrafił dotrzymać.
A czy potrafił dotrzymać kroku dziewczynie, która tak znienacka łamała zasady i starała się wesprzeć albo chociaż współczuć niedoszłemu oprawcy? Chyba nie, już samo to, że usłyszał w jej głosie troskę mocno go zmieszało, a co dopiero pochwycenie jego ręki i uśmiechanie się w jego stronę? Nie pojmował takiej dawki pozytywnych emocji, dlatego musiał radzić sobie inaczej z odpowiedziami na jej pytania, dopóki nie oswoi się z sytuacją. Ten gest był tak odmienny od innych, jakie zbierał od dwóch lat, że po prostu go nie rozumiał. Jak zapytała się Ciemnowłosa ślicznotka o to, czy faktycznie został sam, spuścił wzrok na podłogę i niemrawo skinął głową. Musiała mu dać kilka minut na opanowanie się i wtedy zadał trzy pytania.
Z pierwszej odpowiedzi dowiedział się, że Fumiko uczęszcza i mieszka w Akademii Cross. Znał ten gmach, dlatego będzie mieć mniejszy obszar do poszukiwań ładnej Długowłosej. Dzieliła pokój z siostrą, która... hm... ciekawe czy miała podobne przejścia co rozmówczyni? Czy była kimś zupełnie innym?
Druga odpowiedź była w sumie najmniej ważna z punktu widzenia nastolatki, ale dla wampira miała znaczenie. Z ciekawości pragnął wiedzieć, czy tego typu miejsca przykuwają uwagę Zielonookiej, czy po prostu trafiła przypadkiem. Odpowiedź nie wykluczała obu opcji, cmentarz jest rzeczywiście ustronnym miejscem, gdzie można podumać z dala od innych. A że dzisiaj zjawiła się tam bardziej z powodu zamyślenia niż celowego przebywania - nic nie szkodzi. Będzie i tego typu miejscówki włączać w obszar poszukiwań. Przecież wiedział, iż niebawem będą musieli się rozstać, a nie zamierzał tak łatwo rezygnować z nowej znajomości.
Wreszcie padła nieśmiała, okraszona żywszą emocją, trzecia odpowiedź z ust towarzyszki przy ognisku. Nie, nie to miał na myśli. Dlaczego akurat ten wątek poruszyła? Miłość? Czy on w ogóle coś wie lub pamięta, czym się ona objawia? Na bank wywiera silne wrażenie na całe życie.
-Jesteś młoda, ładna, z charakterem. Znajdziesz na pewno kogoś, kogo zdołasz jeszcze pokochać.
Głos, choć nie mający w sobie nuty zmartwienia czy troski, swoją treścią mógł pokrzepić dziewczynę. Ale patrząc na jej zachowanie... od słów wolała czegoś bardziej namacalnego. Dlatego nie cofnął ręki od jej rozpalonego policzka, wręcz sam ostrożnie przejeżdżał palcami po jej owalu. Ciepłym, miękkim i gładkim w dotyku. Lekko okraszonym rumieńcem, który był uroczy. Tego typu wypieki nigdy nie pojawią się na twarzy wampira - wszak jest zimnym, chodzącym ścierwojadem. Na chwilę oderwał palce od jej oblicza, by poprawić jej niesforny kosmyk włosów za ucho i utkwić stalowe ślepia w jej zielone otchłanie. Wpatrywał się uważnie, może zbyt przenikliwie. Po odrobinie skrzywionych wargach i brwiach dało się wyczytać, że próbował znaleźć odpowiednie słowa, które mogłyby pasować do sytuacji. Z pomocą przyszedł Przewodnik, który stał do tej pory nad kucającą przy podłodze parką i z lekkim uśmiechem przypatrywał się nieporadności swego materialnego Ja. Okrążył małym łukiem dziewczynę i przykucnął ku Białowłosemu wyszeptując trzy proste słowa:
-Nie smuć się, Fumiko.
Może nie pokazywała po sobie smutku, lecz Taka wyczuwał jej przygnębienie, zwłaszcza będąc tak blisko. Niepotrzebnie wypytywał o tamtego wampira, przez to nastolatka jeszcze bardziej odczuwała ból po utracie swojej iskierki rozświetlającej ponurą egzystencję Czarnowłosej. Rola Przewodnika jednak na tym się nie kończyła. Kusił Slendermana, by ten objął ludzką kobietę do siebie, a przynajmniej oparł jej plecy o swoje ramię dając wsparcie niczym fotel. On też poniekąd potrzebował bliskości, choć o tym nie wiedział. Ile można być odizolowanym od innych istot? Przecież niektóre są tak urocze jak Fumiko.
Ostrożnie przylgnął do siebie nastolatkę nie blokując jej możliwości ucieczki. Przez ten moment czuł się naprawdę błogo. Nic nie musiała mówić, ani robić. Emanowała ciepłem, który wnikał przez chłodną sylwetkę mężczyzny. Niczego więcej nie potrzebował. Przewodnik był innego zdania. Zdawało się, że z początku pomógł Białowłosemu przełamać barierę, której nie przekraczał. Ale chyba tylko po to, by obrócić niewinne gesty w pieczęć, która każe na zawsze Tace trzymać się z dala od ludzi i wampirów. A tym samym - traktować ich jedynie jako formę pożywienia.
Na nowo zadrżało jego ciało. Jej zapach mącił w nozdrzach, jej bicie serca wzbudzało apetyt... a Przewodnik szeptał i podsycał dzikie żądze. Żeby ją zjeść, tu i teraz. Jego stalowe tęczówki rozświetliły się do białości, co jest niezwykłe u wampirów. Znieruchomiał, bo inaczej nie mógł walczyć z samym sobą. Nie... on po prostu... on po prostu taki jest. Zapadał się w swoim świecie, który Taka był okrutny dla innych. Przepełniony zimnym gniewem i krzywdą dopuszczał się do okrucieństw. Sama Fumiko była tego świadkiem. Ale jakaś maleńka jego cząstka pragnęła wykrzyczeć, by dziewczyna brała nogi za pas, żeby nie podzieliła losu nieboszczki ze cmentarza.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Pią Lut 16, 2018 11:04 pm

Była zaskoczona tym, że jako jedyny ze wszystkich znanych jej osób nie próbował jej odwieść od samobójstwa. W sumie, to nawet się nie znali. Jej śmierć pewnie nie wywarłaby na nim żadnego wrażenia. Ot, kolejnego człowieka mniej. Kolejne zwłoki do pożarcia, choć w przypadku planów Fumiko, raczej będzie ciężko. Musiałby się wysilić, żeby zdobyć jej ciało, a przynajmniej to, co z niego zostało. Mimo to świadomość, że jej zgon niczego by nie zmienił i że poza Aiko nikt by nawet za nią nie zapłakał, zasmuciła ją jeszcze bardziej. Była tym typem osoby, na którą zwraca się uwagę tylko po to, by ją zbesztać.
- Naćpam się i skoczę z mostu prosto do wody - zniżyła głos - Nawet wybrałam sobie miejsce.
O tak, wiedziała już gdzie to zrobi. W tamtym miejscu było bardzo głęboko, a przy okazji rzadko kiedy ktoś tam się pojawiał. Mimo wszystko nie chciała, by ktoś miał traumę oglądając desperatkę rzucającą się w dół, prosto w objęcia lodowatej wody. Może do ciężkich glanów przywiązać dodatkowo kamienie? Wtedy ryzyko, że ktoś ją odnajdzie będzie jeszcze mniejsze.
- Może i znajdę, ale nie chciałabym, by była to relacja jednostronna. Problem jednak tkwi w tym, że mnie się nie da pokochać - roześmiała się gorzko, by ukryć zakłopotanie, jakie wywarł na niej niespodziewany komplement. Poza matką i siostrą nikt tak do niej nigdy nie powiedział! - I miło mi, że uważasz mnie za ładną, ale wcale się za taką nie uważam. Spójrz tylko, jaka jestem szpetna!
Odwinęła bandaż z prawego nadgarstka i podsunęła mu pod twarz. Jej skóra w tym miejscu pokryta była cienkimi białymi bliznami, w tym dwoma strupami na gojących się ranach, które musiała zrobić sobie kilka dni temu.
- Mam jeszcze na szyi - zarzuciła włosy na plecy, zsunęła kurtkę na ramię i odchyliła bluzkę ukazując ślady po ukąszeniach wampirów, które Taka musiał już widzieć, kiedy wgryzał się w nią. Zaschnięta krew wciąż widniała w miejscu z którego się pożywiał.
Była zdesperowana, kiedy przyciskała jego dłoń do swojego policzka. Tak bardzo stęskniona za dotykiem zimnej wampirzej skóry. Sądziła jednak, że wampir cofnie rękę, aniżeli zacznie pieścić jej twarz chłodnymi palcami. Nie rozumiała dlaczego ponownie tego wieczora jej serce gwałtownie przyśpieszyło, ani dlaczego jej oddech znów stał się taki ciężki. Przygryzła wargę, kiedy założył kosmyk jej włosów za ucho.
- Nie jestem smutna - skłamała wlepiając wzrok w podłogę. Nie była w stanie znieść przenikliwego spojrzenia jego stalowych oczu. Zupełnie tak, jakby ją przejrzał, jakby potrafił odczytać jej każde myśli. A może jednak...? Wiedziała, że wampiry posiadają niezwykłe moce, więc czemu by nie mógł czytać jej w myślach?
Westchnęła cicho, kiedy przyciągnął ją do siebie, ale nie protestowała. Właściwie, to kiedy ostatnio ktoś ją przytulał? Wtuliła policzek w zagłębienie pomiędzy jego obojczykiem a szyją, w tym samym momencie czując, jak jego ciało drży. Czyżby posunęła się za daleko? Nie chciała jednak się odsuwać, było jej przecież tak dobrze. Objęła go, zupełnie nie zdając sobie sprawy z walki, którą właśnie toczył z samym sobą oraz niebezpieczeństwa, które mogło jej grozić. Tak bardzo przypominał jej wampira z jej przeszłości, że nie chciała go puścić. Może i była to desperacja, zachowanie nie fair wobec Taki, ale nie mogła na to nic poradzić. Zbyt dużo wspomnień, każde boleśnie zapierające dech w piersiach. Zsunęła głowę na jego klatkę piersiową, ale zamiast bicia serca usłyszała tylko szum własnej krwi.

_________________
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Sob Lut 17, 2018 11:14 am

Nie zamierzał sterować jej losem i życiem. Jeśli wolała sama sobie odebrać życie, nie miał prawa jej zabraniać. Zwłaszcza, że jej wybór i sposób ukrócenia sobie życia był dokładnie opracowany i niemal idealny. Zauważył jedynie jeden mały minus. Będąc naćpanym nie ma się panowania nad sobą, więc przed odebraniem sobie życia mogłaby jeszcze ściągnąć za sobą inne ofiary. Ale czy dla samobójcy ma to jakieś większe znaczenie? Białowłosy nic nie dodał do jej sów, aczkolwiek gdzieś tam w nim burzyło się. Jak śmieli tak skrzywdzić Fumiko, żeby pragnęła swojej śmierci?
Skrzywdzenie przebiegało etapami. Brak poczucia bezpieczeństwa, stabilności, negowanie nowych faktów i zmuszanie do robienia czegoś sprzecznego z jej wolą - wszystko to i inne przekładały się na rujnowanie osobowości, zakrzywianie ku upokorzeniu. Odnosiła przez to wrażenie, że była niezrozumiana, niewidoczna, niemogąca wyrazić swojego zdania na tyle mocno, by miało wpływ na otoczenie. Pokazane blizny na rękach były więc pośrednim ujściem negatywnych emocji, bo mimo wszystko kierowała się zasadami moralnymi i nie zamierzała wyżywać się na kimś innym. Nie licząc macochy, od której zaczęło się jej piekło. Tak to wyobraził sobie Krwiopijca i współczuł, że nie jest w stanie w jakiś sposób ulżyć niewinnej niewieście.
A może jednak?
Nie mniej blizny, które według Fumiko szpeciły jej piękno, nie szkodziły jej urodzie, ani tym bardziej charakterowi. Mogły jedynie obrazować zdeformowaną psychikę i samoocenę, którą dziewczyna miała naprawdę zaniżoną. Taka pogłaskał palcami wskazane blizny równie subtelnie jak nienaruszone strupami oblicze. Nieco dłużej zetknął palce w miejscu, gdzie był ślad po jego kłach. Nawet wyraźniej poczuł puls dziewczyny, wtedy też oderwał dłoń od jej szyi. Nie mógł ujrzeć jej brzydoty, nawet gdyby chciał. Stąd zechciał ją nieco podnieść na duchu gestem, ale popełnił tym samym błąd.
Nie mógł opierać się dłużej swojej krwiożerczej naturze, zwłaszcza gdy Zielonooka umościła sobie idealne miejsce wpasowując się dokładnie do jego kościstej postury. Grzała lepiej niż piecyk, a pachniała najsmaczniej na świecie. Tam, gdzie Fumiko zaczynała dostrzegać wspomnienia związane ze swoją pierwszą miłością, tak Białowłosy - początek braku kontroli nad sobą. Naprawdę nie zamierzał krzywdzić towarzyszki, lecz jej bliskość wzbudziła w nim żądzę zaspokojenia głodu. Poprzednie trzy łyki tak przepysznej posoki to za mało. Nie wiedząc nawet kiedy wpadli sobie w objęcia, i o ile rozpamiętywała na nowo najlepsze momenty swej egzystencji u boku Ukochanego, Długowłosy pochylił się nad jej szyją i dotkliwie wgryzł w już raz naruszone miejsce. Co jakiś czas szorstkim językiem zdzierał obumarły naskórek na szyi Fumiko, łącznie ze strupami, albo zlizywał krople krwi. Sączył soki życiodajne z nastolatki bardzo powoli, jakby rozkoszował się tą chwilą. Mogła przez to dziewczyna odnosić wrażenie, że wszystko przebiegało zgodnie z planem. Tak niestety nie było.
Spijając jej krew widział różne sceny, a jakie to były? Wszystko zależało od tego, o czym w tymże momencie myślała młoda, atrakcyjna kobieta.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai http://vampireknight.forumpl.net/t3698-fumiko#80902 http://vampireknight.forumpl.net/t3692-fumiko
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   Sob Lut 17, 2018 12:54 pm

Byłaby normalną nastolatką, gdyby nie jej macocha, która była podłą żmiją. Zaraz po śmierci jej matki, jako dwunastoletnie dziecko, tego nie rozumiała, ale teraz, kiedy miała większą świadomość na temat relacji damsko-męskich, wiedziała, że ta jędza od dawna kręciła się wokół jej ojca. Teraz już docierało do niej, że kobieta wcale go nie pocieszała, gdy jego żona była umierająca, a bezczelnie z nim flirtowała. Posunęła się nawet do śmiałego twierdzenia, że musieli mieć romans, kiedy jej matka jeszcze żyła, co niezwykle ją zabolało. Nienawidziła macochy za to, że wprosiła się do ich życia i zaczęła wywracać je do góry nogami. Gardziła nią tak bardzo, że życzyła jej, by zdychała w męczarniach.
- Taka? Taka, co Ty robisz? - wymamrotała przerażona czując, jak jego kły ponownie wbijają się w jej skórę. A więc nie zabił jej tam na cmentarzu tylko po to, by dokończyć to tutaj, bez świadków? Ciało tamtej dziewczyny mu nie wystarczyło, musiał jeszcze posilić się Fumiko? Oh, jakże była naiwna sądząc, że jest przy nim bezpieczna! Kolejny raz tego wieczora pomyślała, że powinna była zawrócić, gdy tylko zobaczyła jego postać pochylającą się nad grobem.
Szarpnęła się, ale był od niej znacznie silniejszy. Wiedziała, że im mocniej będzie walczyć, tym głębiej i boleśniej wbije się w jej szyję, ale nie mogła przecież tak po prostu odpuścić. Nie może przecież umrzeć w takiej chwili, to jeszcze nie jej czas!
- Puść mnie, Taka, bo będę musiała zrobić coś, czego nie chcę - szepnęła wyciągając z kieszeni nóż, którym następnie zaczęła dźgać wampira w pierwsze lepsze miejsca, najbardziej w jego lewe ramię i udo. Jej ataki były jednak zbyt słabe, by zranić go na tyle dotkliwie, aby ją puścił. Ostrze raz po raz ześlizgiwało się po jego zimnej skórze, zadając mu jedynie zadrapania. Właściwie, to nie zrobiła mu niczego, z czym jego wampirza regeneracja by sobie nie poradziła w przeciągu kilku minut. Mimo to nie poddawała się, zadając mu kolejne dźgnięcia, które, z przyczyn oczywistych, jakim była utrata krwi, były coraz słabsze. Liczyła, że może chociaż go zirytuje na tyle, by się od niej odsunął, a wtedy ucieknie. Adrenalina robiła swoje, na pewno uda jej się przebiec kawałek, zanim padnie nieprzytomna ze zmęczenia.
A jakie obrazy widział w jej krwi? Jedyne o czym myślała, to to, aby przeżyć. Z pewnością jednak zobaczył kłótnie z macochą i to, jak Fumiko zagryzała wargę do krwi, by nie wydobyć z siebie ani jednego dźwięku i nie dać kobiecie satysfakcji, kiedy ją biła. Jak dziewczyna złamała nos chłopakowi, który uprzykrzał życie jej siostrze bliźniaczce. Jak próbuje wyrwać się atakującym ją wampirom, jak połyka garść tabletek nasennych, a następnie próbuje ja zwymiotować. Jak udaje, że wszystko z nią w porządku, aby wydostać się ze szpitala z kratami w oknach. Jak walczy z wampirem w starym apartamentowcu, starając się zatrzymać jego rękę z nożem zmierzającym prosto na jej oko. Na koniec, jak podciąga się, by wydostać się z grobu chwilę wcześniej. Wszystko, co zobaczył Taka było jej silną wolą przeżycia, tak paradoksalnie nieprawdopodobną do tego, co wcześniej twierdziła. Nie, Fumiko nigdy nie chciała umrzeć, nawet jeśli mówiła co innego. Zresztą, mógł to wyczuć w jej krwi.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Blok nr. 28   

Powrót do góry Go down
 
Blok nr. 28
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» 6.12.2014/więzienie stanowe - blok D/spacerniak
» Rozpadający się blok mieszkalny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: