IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Błonia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Błonia   Sob Sty 09, 2016 9:08 pm

Teren ogrodzony o powierzchni dwóch hektarów. Brama zazwyczaj jest zamknięta za pomocą grubego łańcucha zawierającego w sobie domieszkę tego samego materiału z jakiego wykonano łowieckie kajdanki. Z tego powodu wejście bezpośrednie na teren jest utrudnione nawet dla wampirów. Od strony wewnętrznej, tuż przy wysokim na dwa i pół metra ogrodzeniu są także wilcze jamy wypełnione kamieniami.  Głębokości kolejnych dwóch i pół metra. Dzięki temu zdecydowaną większość nieproszonych gości zatrzymają, lecz nie zabiją. Na samym środku terenu znajduje się niegdysiejsza szkoła, do której wiedzie brukowana droga, a dziesięć metrów na prawo od budynku oświatowego stoi niewielka szopa gdzie niegdyś woźny składował narzędzia. Generalnie w ciepłe dni na całym terenie rośnie niczym nie skrępowana dzika trawa i kwitną drzewa wiśniowe, gdyż kilka takich drzew także tu odnajdziemy. Całość z zewnątrz sprawia wrażenie starej, opuszczonej placówki szkolnej co niekiedy odwiedzanej przez właścicieli, niespecjalnie interesujących się rozkręceniem tu jakiejś działalności.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Błonia   Pią Mar 11, 2016 2:01 pm

Cain wraz z towarzyszkąprzyjechał tutaj małym dostawczakiem przywożąc przy okazji podstawowy personel medyczny by łowcy mieli możliwość pełną parą zająć się ewentualnymi poszkodowanymi. Nie zabrakło też ze dwóch dodatkowych szturmowców mogących obezwładnić szarych, którzy także przeszli by przez portal. Prowadziła oczywiście Nicola gdyż Cain potrzebował skupienia być obsługiwać swój cenny sprzęt elektroniczny. Wszak bez jego pomocy pozostali łowcy nie byliby w stanie wejść do więzienia nie uruchamiając już po kilku minutach alarmów. Gdy oddział atakujący dotarł do punktu docelowego i Esmeralda połączyła się z Cainem ten otworzył portal łączący centrum więzienia z samym środkiem błoni miasteczka łowieckiego. Nicola powiadomiła o wieńczeniu akcji dowódcę po czym wraz z pozostałymi łowcami zaczęła osłaniać portal by obezwładnić każdego agresywnego co przejdzie przeń oraz wszystkich szarych, którzy by się zaplątali. Ludzie przechodzący przez międzywymiarowe wrota od razu przechodzą pod skrzydła medyków upewniających się czy wszystko z nimi w porządku.




Tak oto kończy się porwanie za sprawą Szkarłatnej Mgły. Punkty za udział zostaną wkrótce przyznane każdej osobie cywilnej uczestniczącej w evencie odrębnie po uzgodnieniu z Keiko i Testamentem. Każdy przechodzi już na błoniach podstawowe badania. Ci, którzy zechcą mogą jednym postem opuścić tę lokację. Ci, których postaci są ranne albo dociekliwe mogą wchodzić w interakcję z wybawicielami bądź NPC. Na polanie jest kilkunastu łowców nie licząc graczy z odbicia więzienia. Wszyscy posiadają maski, szturmowcy wyglądają niczym żołnierze, a medycy... jak lekarze polowi w maskach. Każdy uwolniony został zapewniony, iż nic mu już nie grozi, szczególnie w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Błonia   Pią Mar 11, 2016 8:32 pm

Aoi... Cóż, nie spodziewał się, że napotka tak miłe i zarazem przyjemne zaskoczenie. Ratunek od tamtego koszmaru... I wcale nie musiał przez to wybierać czy też walczyć! Same plusy! Nie licząc oczywiście tego, że po samych wydarzeniach zostanie mu pamiątka w postaci koszmarów, czy również wspomnień. Chociażby upokorzenie, jakie mu zafundowano. Przynajmniej, o ile nic się nic złego nie stało, można założyć, że dostał jakiej ubranie, by nie musiał siedzieć nago, prawda? I tak wystarczyły mu spojrzenia, które miał okazję widzieć. Okropność!
Dlatego też, Aoi starał się trzymać gdzieś z boku, nie chcąc zagadywać innych. I tak byli dla niego obcymi, więc... Po co się tym przejmować? Dla nich i tak wyglądał jak dziewczyna... Jak również dojdą inne czynniki, jedynie zniechęcające do czegokolwiek jeszcze. I przez to czarnowłosy powolutku popadał w depresję...
- Chcę do domu... - wymamrotał cicho sam do siebie. Właściwie... Jakiego? Nie miał gdzie dla siebie kąta. Nikt go nie chciał. Smutne, ale prawdziwe. Więc kulił się w swoim miejscu, starając się schować pod ubraniem, o ile jakieś otrzymał...
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 191


PisanieTemat: Re: Błonia   Sob Mar 12, 2016 1:21 pm

Czarnowłosa dziewczyna również znalazła się w tym miejscu... Nieco zmęczona, oszołomiona... Czy również i ranna przez pobieranie krwi. Jednakże jako wampirzyca miała większą szansę na to, by zdołać się ogarnąć i odzyskać siły niż ludzie, którzy znajdowali się w tym samym miejscu co i ona.
Rozglądała się z niepewnością po nieznajomym jej miejscu. Wiele zamaskowanych postaci... I z pewnością, skołowanych jak ona osób, które nie wiedzą do końca, co się stało. Uratowano ich... Tylko, że co dalej? Co będzie? Jak? Gdzie? Po co?
Wzięła głębszy wdech, pocierając obolały łebek od tego zamęczania się.
- Szkoda, że nie widzę tutaj nikogo znajomego - żachnęła jeszcze wampirzyca, odgarniając długie kosmyki włosów za siebie. Bezpiecznie również można założyć, że dano jej coś, by nie musiała pokazywać własnego ciała. W końcu dziewczyny utkwiły w samej bieliźnie! Okropność! Ale młoda programistka specjalnie nie skupiała się na tym, wzrokiem szukając chociażby przyjaciółki, z którą była, zanim się to zaczęło.
Uśmiechnęła się blado do siebie, po czym podeszła do jednej z osób. Wybawców...
- Przepraszam, ale właściwie, co to za miejsce? - spytała się.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 124


PisanieTemat: Re: Błonia   Sob Mar 12, 2016 6:10 pm

Reiji również znajdował się w tym miejscu, ale... Jednakże nie zamierzał tutaj długo pozostawać. Dlaczego? Cóż... Po prostu spełnił swoje, więc należał mu się odpoczynek, prawda? Gorzej z faktem, że mężczyzna po prostu... Nie przepadał za tłumami. Dlatego też uśmiechnął się blado do towarzyszów.
- W-wybaczcie, ja się ewakuuję - wymamrotał.
Zmęczenie jeszcze do tego wszystkiego dochodziło... Eh, ciut się wysilił ten łowca, co oczywiście nie było w jego stylu, ale... Jak trza to trza...
- No nic, żegnajcie.
Nie czekał na ich reakcję. Po prostu skinął im i pozbywając się gdzieś tam dalej stroju, odzyskując tym samym własny artefakt i broń, zniknął stamtąd, mając w duchu nadzieję, że dostanie spokój i możliwość odpocznienia.

z/t
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Błonia   Sob Mar 12, 2016 7:52 pm

Czy to dobrze, że nic się nie stało mu ani chłopakowi, który stał się w jednej chwili jego rywalem? szansą na wolność. Oczywiście ze tak. Nie bał się chłopaka, którego miał zabić, a kota. To on był nieobliczalny i do tego miał ostrzejsze kły, czy też pazury, niż sam Aoi. Wampir nie był dla niego jakimś szczególnie niebezpiecznym rywalem. Do tego, Godric nie był zabójcom. nie zamierzał zabijać, nawet jeśli to był wampir, pasożyt. Cenił życie swoje i innych. Kota da się wybaczyć, ale zapewne za śmierć istoty, która potrafi myśleć, miałby lekkie wyrzuty sumienia. NIe chciał być mordercą, nawet jeśli ceną za to była jego wolność.
NIe doszło do bójki, ale został uwolniony z rąk porywaczy za pomocą łowców. NIe ufał im, ale nie miał wyboru. W sumie miał, ale nie chciał tutaj zostawać, dlatego pozwolił się stąd zabrać. Był nieco zmęczony, tym wszystkim. Jednak zerknął za tym czy wzięli nieprzytomnego Fergala. Schował swój sztylet, który wolał zachować, tak dla bezpieczeństwa i pozwolił się przenieść.
Kiedy byli na miejscu rozejrzał się czy przede wszystkim Fergal się obudził. Tylko jego tutaj znał, dlatego jego uwaga skubała się na nim. Jednak jeszcze był nie przytomny. Dlatego po chwili spojrzał na wampirka, który był jego rywalem. Już nie był. Tyle dobrego. Bez oporu podejdzie do niego.
-Hej,-
Zaczepiał wampirka i kucnął koło niego, oczywiście chowając sztylet, bo nie chciał go przestraszyć. Jeśli ten pozwoli, to okryje go swoją koszulą i spojrzy na niego chcąc jakoś załagodzić jego stan.
-Nie bój się. Nie zrobię Ci krzywdy, tam też bym nie zrobił. Trza było zachować pozory.-
Dodał po chwili mając nadzieje że słysząc jego usprawiedliwienie, to chłopak nieco się ogarnie. Nie groziło mu już niebezpieczeństwo, jednak czy Aoi to zrozumie?

_________________
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Błonia   Sob Mar 12, 2016 8:35 pm

Nie spodziewał się tego, że ktoś rzeczywiście do niego zagada. Aż uniósł głowę, całkowicie skołowany, jak również i wystraszony. Kto? Co? Zamrugał czerwonymi ślepiami, widząc nieznajomego mu człowieka, z którym miał walczyć jeszcze nie tak dawno. Aż wzdrygnął, będąc wystraszonym.
- Dobry - wymamrotał jednak. Nie uciekł, jedynie stał... I przyjął z wdzięcznością koszulę. - Dziękuję - wyszeptał.
Schował się w niej na tyle, by pełniła funkcje jakby sukienki i okrywała go, by nie musiał się wstydzić do reszty. I tak długie włosy opadały w dół, pełniąc funkcję kurtyny, za którą mógł schować drobne ciało.
- D-dobrze - pokiwał lekko głową. - Wierzę ci - nie mógł stwierdzić nawet, czy kłamał, czy też nie, mimo to, postanowił zachowywać się niczym ufny dzieciak. Potrzebował tego w danej chwili.
Uśmiechnął się również do niego.
- P-przepraszam - wyszeptał cicho i kucnął, kuląc się jeszcze bardziej. - N-nie chcę tutaj być.
Czy dziwił mu się? Chyba nie powinien, zważywszy na to, że Aoi doznał sporego upokorzenia w tamtej chwili.
- Jestem Aoi - wyszeptał jeszcze. - A ty? - może będzie mu dane zaprzyjaźnić się z nim?
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Błonia   Sob Mar 12, 2016 9:28 pm

Do ostatniej chwili powodzenie wstępnego planu było jedną wielką niewiadomą. Strażnicy mogli przecież pamiętać głosy „swoich”. Również i samo zachowanie odbiegało od normy, a to z kolei niosło ze sobą ryzyko zdemaskowania.
Uda się… uda się…
Czerwonowłosa powtarzała wciąż w myślach magiczne zaklęcie, mając nadzieję, że obejdzie się bez walki. Wystarczyło jedno spojrzenie na Reiji'ego, by upewnić się w przekonaniu że mężczyzna ledwo stoi na nogach poprzez wcześniejsze nadużycie mocy. Niedobrze. W normalnych warunkach łowczyni nakazałaby mu wrócić, ale odwrót kiedy znajdowali się oko w oko z wrogiem, był… niemożliwy z wielu względów.
W końcu się udało. Jak na zawołanie przepuszczono ich dalej, umożliwiając tym samym doskonałą okazję do zrealizowania planu A, B i… C. Kiedy na drodze pojawił się Katashi, Esmeralda rzuciła mu na przywitanie krótkie „ Spóźniłeś się” i przystąpiła do dalszej akcji odbicia więźniów. Smutne, szare i wystraszone twarze błądziły swym wzrokiem po pomieszczeniach, nie mogąc znaleźć odpowiedzi na to co działo się wokół. Co się z nimi działo przez czas odbijania? Spóźnili się? Uwadze łowców nie uszedł fakt, że większość z więźniów jest praktycznie naga, a na ciałach wciąż widoczne są objawy zatrucia.
Zabierając wszystkich ocalałych przeszli przez portal, pozostawiając skrępowanych szarych strażników…

**

- Dajcie im ubrania i przygotujcie posiłki. Ja zajmę się leczeniem – już od wejścia lekarka poinstruowała łowców, którzy kolejno skinęli głowami i rozbiegli się by wykonać polecenia medyczki. Ludzi rzeczywiście było wielu, dlatego po wstępnym rozlokowaniu poszkodowanych, łowcy zaczęli rozdawać ubrania i żywność. Esmeralda w tym czasie chodziła od pacjenta do pacjenta i doglądała ich stanu – badała reakcję źrenic oraz w razie nagłej potrzeby podawała lek na zatrucie przeciwko mgle. Każdego z poszkodowanych kierowała do sal, gdzie W KOŃCU mogli doczekać się prawdziwej opieki medycznej.


Aoi – Zaraz po przyjściu do miasteczka otrzymałeś standardowe ubranie – czystą bieliznę, skarpetki, ciepłą bluzę, spodnie oraz buty. Jakiś jasnowłosy zamaskowany lekarz podszedł do Ciebie i poświecił w Twoje oczy miniaturową latarką.
- Jak się czujesz? - zapytał. Przez cały czas badał Cię i sprawdzał reakcję ciała – Jak się nazywasz? Gdzie mieszkasz? Masz jakąś rodzinę? - medyk nie miał pojęcia kim jest jego pacjent, niemniej nie miał zamiaru przetrzymywać Aoiego w miasteczku. Mężczyzna ustąpił miejsca pielęgniarce, która krzątała się przy pacjentach i kolejno podawała posiłki. Aoi z racji swojej przynależności dostał krew, która już po chwili została położona na stoliku obok jego łóżka.
- Chłopak który Cię zaczepił na błoniach również znajduje się w tej sali. Jest Twoim sąsiadem, więc jeśli zechcesz z nim porozmawiać, ja nie widzę przeszkód – lekarz nachylił się i szeptem godnym prawdziwego szpiega wyjawił informację o bliskim sąsiedztwie z Godrickiem.

Aoi, znajdujesz się na łóżku, w jakiejś zbiorczej medycznej sali. Jest dosyć głośno, gdyż inni lekarze zajmują się pozostałymi poszkodowanymi. Otrzymałeś ciepły czarny polar, jeansowe spodnie, oraz cały zestaw odzienia, który jest niezbędny do jako takiego funkcjonowania. Godric leży za kotarą po Twojej prawej stronie.


Mei – Tobie przypadło w udziale łóżko przy samym oknie (z widokiem na ogród) skąd widać było mnóstwo krzątających się postaci. Nie posiedziałaś w samotności nawet dwóch minut, kiedy podeszła do Ciebie zamaskowana jasnowłosa lekarka.
- Miasteczko łowieckie – lekarka odpowiedziała na pytanie i zapisała coś w karcie, by zaraz po tym przewiesić ją przy łóżku Mei.
- Bez obaw, jesteś już bezpieczna. Gdy tylko Twój stan się unormuje będziesz mogła wrócić do domu -  powiedziała dźwięcznym i uprzejmym tonem – Odczuwasz jakieś objawy? Może chciałabyś porozmawiać? - lekarka usiadła obok łóżka swojej pacjentki, a po chwili na stoliku nocnym została postawiona szklanka z syntetyczną krwią.
- Pij na zdrowie, na pewno jesteś głodna. Powiedz mi, czy masz jakąś rodzinę z którą chciałabyś się skontaktować?


Mei, znajdujesz się w tej samej sali co Aoi, lecz kotary oddzielające łóżka sprawiają że się nie widzicie. Przy samym wejściu otrzymałaś materiałowe czarne spodnie, golfowy szary sweter, bieliznę oraz buty.

Aoi, Mei i Godric  zostają przeniesieni do gabinetu i to tam napiszą swoje dalsze posty.
Z racji na przyjęcie większej liczby pacjentów wystrój gabinetu medycznego uległ minimalnym zmianom – dostawiono więcej łóżek, oraz pojawiły się parawany, żeby zagwarantować poszkodowanym większą prywatność.

Godric – i o Tobie nie zapomniano podczas przyjęcia w łowieckim miasteczku. Poza ciemnymi bojówkami otrzymałeś również bluzę, oraz wszystkie niezbędne elementy odzienia. Kiedy rozmawiałeś z Aoim podszedł do Was lekarz, który najpewniej wziął Ciebie i wampira za dobrych kolegów, dzięki czemu zostaliście usadowieni w tej samej sali. Ba. Nawet po sąsiedzku. Kiedy jasnowłosy lekarz rozmawiał z wampirem, do Ciebie podeszła młoda i całkiem atrakcyjna pielęgniarka – czarnowłosa, niska i piegowata.
- Jak się czujemy? - zapytała i nie czekając na Twoją reakcję, wepchnęła Ci termometr pod pachę – Jesteś głodny? Na co masz ochotę? - oczywiście nie posiadali tutaj pięciogwiazdkowego bufetu, jednak dobre przygotowanie miasteczka uwzględniło potrzeby zarówno ludzi jak i wampirów.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Błonia   Nie Mar 13, 2016 1:34 am

Wampirzyca z całą pewnością nie wyglądała tak okazale, jak przed odejściem Esmeraldy z celi. Gorączka stanowiąca główny problem małolaty zniknęła, została jednak zastąpiona innymi dolegliwościami, co nie wpłynęło zbyt dobrze na siedemnastolatkę. Jej złe samopoczucie z całą pewnością nie było spowodowane uczuleniem na składniki lekarstwa. Objawy się nie zgadzały. Możliwe więc, że tajemnicza choroba Natsuki znów się odezwała, tym razem z bardziej destrukcyjnym skutkiem. Czyżby środek przyjęty w więzieniu, pomógł w rozwoju dolegliwości? Przyczyn tego niecodziennego zjawiska mogło być wiele, od prostej infekcji poprzez wady genetyczne. Bądź co bądź, prowadzona przez łowców nastolatka wyglądała doprawdy mizernie. Po jej trupiobladej twarzy spływały szkarłatne strumienie krwi, które zabarwiały biel szkolnego mundurka na krwistoczerwony kolor. Powstrzymany jeszcze w Oświacie krwotok z nosa znów postanowił podręczyć niewinną wampirzycę. Tym razem ze zdwojoną siłą. Pulsujący ból rozsadzał prawą skroń czystokrwistej. Twarz siedemnastolatki wyraźnie zdradzała samopoczucie młódki, które zdawało się pogarszać.
Natsuki nie bardzo wiedziała gdzie jest, ani co się dzieje. Miała prawdziwy mętlik w głowie. Każde, nawet najświeższe wspomnienie zdawało jej się gdzieś umykać, pozostawiając po sobie niewielką, lecz kłopotliwą lukę. Im dłużej nieśmiertelna nad tym myślała, tym bardziej jej stan się pogarszał. Zapomniane zdarzenia nie chciały powrócić na swoje miejsce, ta część, która zdawała się być oczywista, również zaczęła szwankować. Obrazy niedawnych chwil wymieszały się ze sobą, przerywając chronologię zdarzeń. Nastolatka czuła się tak, jakby jakaś tajemnicza siła siała spustoszenie w jej młodym umyśle. Ten trwający od dłuższego czasu koszmar nie chciał się skończyć, co wzbudzało w poszkodowanej jedynie lęk zwłaszcza, że wampirzyca nigdy wcześniej nie chorowała. Problemy zdrowotne zaczęły się dopiero teraz i nic nie zwiastowało ich rychłego końca. Każdy błogi spokój zdawał się być ciszą przed burzą. Czyżby w organizmie Natsuki znajdowała się tykająca bomba, która miała doprowadzić do jej zagłady? W końcu te niepokojące objawy nie wyglądały na zwyczajne przeziębienie.
Droga zdawała się nie mieć końca, wykończona nastolatka z każdym krokiem traciła swe siły. Nawet otrzymana od łowców krew nie była w stanie postawić jej na nogi. Młódka wciąż jednak walczyła ze swymi objawami i starała się dojść do wyznaczonego przez nieznajomych celu. Nie wymuszała postoju, choć czuła jak siły opuszczają jej młode ciało. Była już zmęczona, chciała choć na chwilę wyrwać się od rzeczywistości i odpocząć z dala od tych wszystkich nieprzyjemności. A ból się jedynie nasilał. Siedemnastolatka zacisnęła zęby, powstrzymując się od krzyku. Nie było to łatwym zadaniem. W tak potwornej sytuacji pragnęła już tylko jednego, chciała aby ktoś ją ogłuszył, przerywającym tym samym jej cierpienie. To było zdecydowanie za dużo jak na nią, nie potrafiła już dłużej znosić tej męczarni. W końcu nie wytrzymała. Wydała z siebie przeraźliwy krzyk bólu, upadając bezwładnie na kolana. Szkarłatne oczy uczennicy zaszkliły się, a po jej delikatnych policzkach pociekły słone łzy będące efektem cierpienia i bezsilności. Całemu zajściu towarzyszyły jedynie szepty w głowie dziewczyny, które wraz z bólem zaczęły się nasilać. Jak zwykle była to plątanina niezrozumiałych dla niej słów, wyrazów wypowiadanych w całkiem obcym języku. Z czasem jednak zaczął docierać do niej sens każdej z wypowiedzi. Były to nie powiązane ze sobą zdania. Nie tworzyły one spójnych dialogów i dotyczyły spraw błahych, jak zwykłe zapytanie o pogodę.
Obraz otoczenia zaczął się rozmazywać, a głosy z realnego świata stały się przytłumione i niewyraźne. Ręka małolaty zadrżała, gdy ta starała się podnieść. Choć była wampirem, nie miała w sobie wystarczającej ilości sił, aby powstać. Krew nadal nie przestawała cieknąć, co zaczynało robić się niebezpieczne. Serce małolaty zaczęło pędzić jak szalone, a jej oddech przyśpieszył. Były to kolejne niepokojące objawy? A może zwykła reakcja organizmu zielonowłosej? W końcu nieśmiertelna była mocno przejęta swoim stanem. Bała się, że zaraz umrze. A przecież miała tyle do zrobienia, tyle do powiedzenia kilku osobą. Czyżby kończył jej się czas? Trzeba było od razu być szczerym przed samym sobą i innymi, teraz mogło być już na to za późno.
- Shiro... - wymamrotała ledwo przytomnie. - Shiro...
Był jedyną osobą, o której w tej chwili pomyślała. Chciał, aby był przy niej, szczególnie teraz. Pragnęła mieć przyjaciela u swego boku w tak trudnej dla niej chwili. "Chyba nie zamierzasz przeleżeć tutaj całego dnia?" - usłyszała to zdanie niezwykle wyraźnie. Był to ostatni strzępek wspomnień, który dotarł do niej przed utratą przytomności.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
James

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1959-nathaniel
Zarejestrował/a : 25/07/2015
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Błonia   Nie Mar 13, 2016 7:16 pm

I o cholerę tutaj chodzi?
Strzępki rozmów zaczęły napływać do jego umysły. Ręce wydawały się lżejsze, jakby nic już ich nie krępowało. Chwilę trwało, zanim Nathaniel uświadomił sobie, że już to odczucie nie jest złudne. Otworzył oczy, nabierając głęboko powietrza. Zamrugał parę razy, gdy nie dostrzegł już obskurnych ścian. Widok był o wiele ładniejszy, ale teraz miał jeszcze większy mętlik w głowie. Wcześniej wbrew własnej woli poszedł do Więzienia, jak ostatni idiota, a teraz bez jego wiedzy gdzieś go przetransportowano. Leżąc, obserwował innych ludzi. Ktoś kogoś badał. Inni żywo o czym rozmawiali.
- O kurwa – wyrwało mu się, nim mózg zdążył przeanalizować słowa – trafiłem do wariatkowa.
Syknął, czując rwący ból z tyłu głowy. Po straceniu przytomności, nie wiedział, co działo się w celi, ale chyba nie było znowu tak źle, skoro nie dostrzegł na swoim ciele poważniejszych obrażeń. Usiadł na łóżku i zaczął rozglądać się za kimś, kto mógłby udzielić mu jakichkolwiek informacji. Przeszukał kieszenie spodni, prosząc w myślach, żeby znaleźć opaskę. No cóż, nawet nie musiał tego robić, wiedząc na starcie, że i tak jej nie znajdzie. Przymknął prawe oko, mamrocząc coś niezadowolony. Wstał, upewniając się, że po pierwszym kroku nie padnie na ziemię, jak nieporadne źrebię.
Świetnie i co teraz?
Najchętniej ewakuowałby się stąd jak najdalej. Krzywił się, słysząc dziewczęcy krzyk. Tak, chyba znajdował się w jakimś psychiatryku. Zdrowy rozsądek podpowiadał mu, żeby zostawił nieznajomą. Przecież inni się nią zajmą. Mimo wszystko odruchowo podszedł do niej. Był lekarzem, nie mógł przejść obok potrzebującego, jakby był ślepy. Chociaż wątpił, że dziewczyna potrzebowała badań ginekologicznych. Może jakiś psychiatra by się przydał. Podniósł ją z ziemi i położył na najbliższym łóżku. Sam nie miał za bardzo siły, na zajmowanie się nią. Bez wahania chwycił za ramię przechodzącą osobę, która według niego wyglądała na pracownika tego chorego miejsca.
- Ej, zajmij się nią.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Błonia   Nie Mar 13, 2016 7:58 pm

Ludzi przybywało. Coraz więcej rannych i zagubionych postaci, które snuły się niczym cienie w łowieckim miasteczku. Ciężko było opanować całą tą sytuację, lecz organizacja łowców powoli zaczynała przynosić spodziewane efekty.
Przenieśmy ich. Szybko. Do sali medycznej!
Strzępki rozmów niosły się po błoniach, które jak za sprawą magicznej różdżki nagle ożyły. Nie było już wspomnienia o wcześniejszych czasach dawnej szkoły. Powrócił gwar i życie, a do całej istnej sielanki brakowało tylko krzyków radości. Krzyków? Czerwonowłosa wydawała komendy jednemu z łowców, kiedy do uszu obojga dobiegł znajomy głos. Wrzask. Tak. Zwykłym głosem nie można tego nazwać.
- Idź – pogoniła go, a sama pobiegła w stronę źródła dźwięku. Obdzierali kogoś ze skóry, czy co? W myśli automatycznie pojawiła się wizja łowców, zapominających o ustalonych priorytetach, jednak prawda okazała się inna niż początkowo założyła. Natsuki. Dziewczyna z celi została przeniesiona na jedną z pomocniczych polówek, a nad nią stał nie kto inny jak brat Esmeraldy.
Kurwa, to nie możliwe…
Stanęła jak wryta, nie wiedząc czy ma się śmiać, czy też płakać. Podejść? Pierdolnąć go na odlew za miesiące kiedy się nie odzywał? A może rzucić w ramiona i dziękować Bogu, że ten dupek jest cały i zdrowy. Wyprzystojniał, ale co do cholery tutaj robił? Czerwonowłosa nie przypominała sobie widoku brata w więzieniu, a jednak był tutaj. On. Nathanael - jej brat bliźniak. Pieprzony dupek, którego bezskutecznie poszukiwała przez ostatni rok.
Niech Cię szlag, Nath….
Posyłane w myślach gromy ustały, gdy mężczyzna chwycił za rękę przypadkowego łowcę niosącego naręcze pojemników z jedzeniem.
- Ja… ja się nią zajmę. Znam ją – powiedziała lekarka, po czym jak gdyby nigdy nic kucnęła przy Natsuki. Nie spojrzała na brata. Nie zdjęła maski. Czy ją poznał? Jak silna była relacja bliźniąt, by stojąc obok jedno nie poznało drugiego.
- Natsuki? Natsuki! - Esmeralda klepnęła wampirzycę w policzek, sprawdzając jej przytomność – Ja pierdolę, nie było mnie chwilę… banda wariatów – wystarczyła krótka nieobecność w Oświacie, by stan wampirzycy znacznie się pogorszył. Mogła nie zostawiać tam dziewczyny, ale jaka była pewność, że zabierając ją ze sobą nie stałoby się to samo? Bez dalszego wahania, rozpięła kilka pierwszych guzików mundurka dziewczyny, po to żeby ją zbadać.
- Jaki Shiro do cholery? - z kieszeni dziewczyny wyciągnęła telefon komórkowy i rzuciła go bratu.
- Dzwoń do tego całego Shiro, Nath. Każ mu przyjeżdżać. Jesteśmy na terenie dawnej szkoły w wiosce. – nie rozumiała młodzieńczych miłostek, ale zdawała sobie sprawę, że wampirzyca potrzebuje teraz tego całego Shira bardziej niż kogokolwiek.
- Dlaczego wcześniej nie zatamowaliście tego pieprzonego krwawienia? Widzisz jak ona wygląda? Przygotujcie krew, ma być gotowa jak Natsuki zostanie przeniesiona do sali – powiedziała do łowcy, który stał obok i wystraszony przyglądał się całej sytuacji.
Esmeralda odrzuciła na bok rękawiczki i zbliżyła dłonie do ciała wampirzycy. Kontrola krwi. Dlaczego miała te wrażenie, że właśnie w posoce tkwi odpowiedź? Dłonie lekarki otoczyła szkarłatna poświata, która wnikała do ciała poszkodowanej. Miało to zatamować krwawienie i uspokoić wampirzycę. Serce, które do tej pory waliło jak oszalałe, uspokoiło się, a ciśnienie unormowało.
- Podłączyć jej krew i podać leki. Jak przyjdzie ten cały Shiro, to wpuście go, a potem mnie zawiadomcie. I ostrożnie z nią – powiedziała do łowcy, na co ten skinął głową i zawołał jednego z kolegów. Esmeralda wyjęła mały notes i zapisała coś na kartce.
- Lista zaleceń – powiedziała, a łowcy chwycili za nosze z Natsuki i skierowali się w stronę jednego z tymczasowych medycznych pomieszczeń.
- Nie sądziłam, że Cię tu spotkam… - Esmeralda wstała i odwróciła się w stronę brata nie zdejmując maski – Wiesz, że powinieneś dostać w pysk za to, że się nie odzywałeś przez tyle czasu? - powiedziała, czując jak pod powiekami zbierały się jej łzy. Nie przewidziała tego, a dla zachowania profesjonalizmu nadal stała jakieś dwa metry od niego. Ciało wyrywało się, by rzucić mu się w ramiona… a jednak nie zrobiła tego.


Natsuki zt

Zostałaś przeniesiona do tymczasowej sali medycznej. Położono Cię na jednym z łóżek, oraz podłączono medykamenty. Twój stan na tą chwilę jest stabilny. Zostałaś też przebrana w czystą pidżamę.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 297


PisanieTemat: Re: Błonia   Nie Mar 13, 2016 10:50 pm

Zaspany, zmęczony, ledwo żyjący przybył to miejsca zgrupowania łowców po akcji przed więżeniem. Jak to przystało na prawdziwego żołnierza, przyszedł złożyć raport z swych poczynań przed szefem. Całe szczęście, że nie oberwał za mocno w sumie był trochę zadrapany.
Z brązowym pyłem, ociekający potem, oszpejowany znalazł sie na miejscu zbiórki, jednak to co zobaczył osłupiło go. Tylu ludzi jeszcze nie widział, część więźniów, część łowieckiej oświaty. Jakiś człowiek podszedł do niego, był chyba łowcą. Wywiązał się między nimi krótki dialog, Nav tylko kiwnął głową i oddał swój karabin snajperski i MSBS-a na przechowanie. Latając w szpeju, szukał kogoś kto był odpowiedzialny za organizację tego oraz kogoś kto będzie wiedział, gdzie znajdzie szefa.
Wtem zobaczył dość znajomą postać, ale tylko z widzenia, nie miał pojęcia kto to jest jednak podszedł do niej. Stała obok jakieś postaci, chyba bardzo jej bliskiej bo dialog jaki podsłuchał idąc na to wskazywał. Podszedł do nich, chrząknął i zasalutował, był zmęczony więc zrobił to odruchowo jak zawsze to robił po misji.
-Za niedługo zbliży się tutaj dość spora liczba ludzi, którzy opuścili więzienie. Jestem Naven, robiłem za wabik przed bramami, gdzie spotkam szefa? musze mu złożyć raport.
W sumie miał to gdzieś, czy im przeszkodził w rozmowie czy nie. Był zmęczony i czuł lekki ból w okolicach żebrach. Chyba dostał w balistykę ale cóż, żyje. Mając jeszcze chwilę przed tym jak dostanie zjebie spytał.
-Wiecie może gdzie jest Percival?
Czekał na odpowiedź od Esmeraldy, albo będzie zjebka albo nie.a

_________________
Powrót do góry Go down
James

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1959-nathaniel
Zarejestrował/a : 25/07/2015
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Błonia   Pon Mar 14, 2016 7:25 pm

„Ja… ja się nią zajmę. Znam ją.”
Poderwał głowę do góry, gdy do jego uszów dotarły słowa kobiety. Przez chwilę wydawało mu się, że głos rozbrzmiał tylko w jego głowie. Może naprawdę to on potrzebował pomocy psychiatry i zaczyna mieć jakieś słuchowe omamy. Spojrzał na nieznajomą postać, ubraną w mundur Szarej Policji. No pięknie, czyli to ta banda popieprzeńców zajmowała się tym miejscem? Kolejne słowa rozwiały jego wątpliwości. Nie wydawało mu się, słyszał swoją siostrę. Już nieraz miał wrażenie, że wiele osób lub rzeczy przypomina mu o rodzinie, gdziekolwiek by nie pojechał. Jednak teraz nie wyczuwał podobieństwa. Mimo, że maska zniekształcała głos, miał niemal pewność, że obok niego stoi bliźniaczka i właśnie zajmuje się jakąś Natsuki.
Wziął telefon nie będą za bardzo pewnym, czy na pewno powinien dzwonić. Wszystko było taki absurdalne. Więzienie, dziwni ludzie i jeszcze dziwniejsze spotkanie. Niechętnie wybrał numer Shira i zadzwonił. Rozmowa nie trwała długo i tak obie strony niekoniecznie się do niej paliły. Wymienił parę zdań i położył komórkę obok łóżka. Zerknął na poszkodowaną. Zajęli się już nią odpowiedni fachowcy, więc szybko stracił nią zainteresowanie. Przeniósł spojrzenie na Esmeraldę. No brawo, on też się jej nie spodziewał. Myślał, że współpracowała z łowcami albo pracowała w szpitalu, a nie dla więziennej świty. No cóż, jej strój może przecież niejednego zmylić i tak stało się w przypadku Nathaniela. Na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia, który szybko został zakryty przez obojętność.
- No kto to mówi! Co ty tutaj robisz? Nie mówi, że pracujesz w tym wariatkowie – prychnął, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej. - O co tu w ogóle chodzi? – chwilowe rozdrażnienie słyszane w głosie ustąpiło miejsca zaskoczeniu.
Przeczesał dłonią włosy, wzdychając cicho. Gdyby mógł wybrać miejsce spotkania siostry, to na pewno byłaby to jakaś kawiarnia lub park, gdzie otoczenie jest bardziej przyjazne. Wtem przemiłą rozmowę przerwał jakiś facet. Espadas zmierzył go wzrokiem od głowy do czubka butów. Ugryzł się w język w myślach, zanim z jego ust wydobyły się kąśliwe uwagi na temat nieznajomego. Przecież to nie jego wina, że nie nauczono go czekać na to, aż skończą rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Błonia   Wto Mar 15, 2016 4:40 pm

Przez kilka ostatnich tygodni zastanawiała się co powie bratu, kiedy w końcu go spotka. Czy za nią tęsknił? Ucieszy się? Odliczała dni i godziny, układając w myślach małą wiązankę powitalną, którą uraczy go na dzień dobry. Wszystko szlag trafił, gdy dostrzegła tą zamkniętą postawę.
Zaraz… Czy ty?
Odruchowo spojrzała na strój, czując równocześnie, jak niewygodna jest też ptasia maska. Co miała zrobić? Z okrzykiem hura wtargnąć do więzienia i.. biec…na spotkanie z wątpliwie dobrym przeznaczeniem?
- Raczej co ty tutaj robisz – złośliwy ton uaktywnił się jako odpowiedź na prychnięcie brata. Co on, koń?
- Pięknie witasz siostrę, nie ma co. Pewnie już zapomniałeś jak wyglądam, skoro nie raczyłeś się nawet odezwać – ciekawe jak długo zwlekałby ze spotkaniem, gdyby los nie podjął decyzji za niego. Poczuła, jak dłoń napina się w nerwowym geście, a w głowie pulsowała myśl… „jebnij mu, zasłużył”.
- Nie wiesz gdzie jesteś, czy po prostu rżniesz głupa? – skrzyżowała dłonie na piersiach, postukując palcami o swoje ramię. Zdenerwował ją. Nie… wkurwił! Jak mógł się tak zachować, a do tego rzucać na oślep podejrzeniami? Nie oczekiwała płatków róż rozsypanych pod stopami, łez, czy czułych słówek zaserwowanych dla ckliwych nastolatek, ale do cholery… serio? Kolor jej skóry z pewnością przybrał barwę włosów i może doszłoby do wybuchu oraz rękoczynów, gdyby nie pojawienie się jednego z łowców.
- Większość ludzi została już przeniesiona. Dziękuję za meldunek – powiedziała, wypuszczając nerwowo powietrze. Miała odwrócić się z powrotem, jednak mężczyzna nie dał za wygraną i nawijał dalej.
- Wyglądam Ci na jego sekretarkę? – powiedziała, lecz szybko opanowała rosnącą złość. Nie był nic winien, starał się i ryzykował robiąc za wabik. Prawdę powiedziawszy gdyby nie grupa tych śmiałków, ich wejście do więzienia nie przeszłoby tak sprawnie, tym bardziej że nie ma lepszego alibi niż atak i brak czasu.
- Wybacz… Vladislau powinien być jeszcze w kanałach. Poszedł tam by zlikwidować źródło mgły przez którą nastała ta cała szopka. Powinieneś mieć do niego połączenie w swoim hełmie – wskazała dłonią na wspomnianą część – Może najpierw powinieneś dać się zobaczyć lekarzowi? – zasugerowała. Kiedy wspomniał o Percivalu, lekarka skrzywiła się, jakby właśnie opowiedziano najzłośliwszy na świecie kawał.
- Masz na myśli tego gościa bez ogłady? Poszedł z szefem – nie było sensu wdawać się w głębsze tłumaczenia. Gdzie był? Mógł przecież leżeć w przydrożnym rowie, albo walczyć w tej chwili u boku dowódcy. Czy naprawdę miała wypisane na stroju hasło „Informacja turystyczna. Proszę pytać o wszystko” ?
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 297


PisanieTemat: Re: Błonia   Czw Mar 17, 2016 9:09 pm

Westchnął, sytuacja jest napięta jak widać, chyba nie dawali sobie rady z tym całym burdelem. Nav zakasał rękawy, na kamizelce miał własny pakiet medyczny. Rękami powędrował w jego stronę i wyjął z niego rękawiczki. Spojrzał na agenta który stał obok nich, któremu wtrącił się w pół zdania.
Jednak na jej chamski komentarz, podniósł trochę do góry brew jednak był spokojny więc nie miał zamiaru jej opieprzać za zachowanie i za dezinformację. Nie dziwił jej się, miała sporo na głowie, a ten jeszcze przyszedł i ją męczył.
-Dzięki, potem się z nim skontaktuję.-strzelił rękawiczkami- A teraz komu trzeba pomóc, nie bój się, znam się na tym pomogę, nie za szkodzę
Ciekawe czy oddeleguje go z kwitkiem, czy jednak z chęcią przyjmie jego ofertę, cóż, Nav znał się jako tako na tym, w końcu jednostki specjalne więc musiał przejść szkolenie ze wszystkiego podstawowe włącznie z przeszkoleniem medyczny. Póki nie było trzeba kogoś operować mógł się przydać chociaż ten raz.
-O mnie się nie martw, trzeba pomóc innym, jak widać stoję, chodzę nie mam poważnych obrażeń, potem się sobą zajmę.
Oj tam, postrzał w balistykę do najlepszych nie należał, jedynie strasznie bolały go żebra i dawał sobie rękę uciąć, że jeśli by zdjął cały ubiór byłby posiniaczony. Mniejsza, inni są ważniejsi, nie chciał oczywiście bez zgody wtrącać się w robotę tak samo jak poprawiać tego całego planu jeśli go ktoś nie poprosi, nie chciał być nachalny, dupkiem i narcyzem też nie jest.
-Bez ogłady powiadasz?-zaśmiał się pod nosem-Cóż, dobrze, może nic mu nie jest.
Patrzył się na nią czekając na rozkazy, był jak prosty trep, słuchał się i wykonywał to co do niego należało bez żadnych zająknięć. Nie chciał wdawać się w dyskusję z osobą która stała obok, w końcu to nie czas na pogaduszki tylko na działanie. Choć na to nie wskazuje, Nav nie lubił gadać dużo.

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Błonia   Pią Mar 18, 2016 7:16 pm

Łowcy zebrali wszystkich poszkodowanych ale wśród nich był wampir. Wampir o czarnych włosach, schludny, codziennym ubraniu. Spokojna rekinia morda wskazywała że spał. W sumie przespał całą akcję z porwaniem, z torturowaniem i dopiero ocknął się będąc już w punkcie medycznym ŁOWCÓW. Fergal jako mocno zły wampir nienawidził wampirzych pogromców chyba bardziej od żydów. Ale co jeśli byli i żydowscy łowcy? Od razu pragnęło się odkręcić kurek z gazem.
Złapał się za bolący czerep i pomruczał coś w swoim ojczystym języku pod nosem. Jak na razie nie wiedział gdzie się znajduje i w sumie nieświadomość mogłaby zostać.
- Gdzie ja jestem?
Pierwsze słowa po ogarnięciu umysłu. Pozbierał się jeśli leżał, do siadu. Kogoś mu tutaj brakowało. Jak mu tam było? Godric? Żyje gościu? I czemu tutaj było tyle osób?
- Co to za jaja? Wkręcacie mnie?
Dodał, krzywiąc swój niemiecki pysk i uniósł nieco górną wargę odsłaniając rekiniego zęba. Co jak co, głód krwi się pojawił. Oblizał zatem wysuszone usta, patrząc po twarzach. Ludzie, wampiry. Co to kurde? Obóz? Kolonia? Szukał jakiejś mordy która zainteresowałaby się rekinem o głodzie. Ślepia zalśniły chwilowo czerwienią i aż się żołądek prosił aby go wypełnić ciepłą, zdrową posoką.

_________________
mowa japońska etc || mowa niemiecka


Powrót do góry Go down
James

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1959-nathaniel
Zarejestrował/a : 25/07/2015
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Błonia   Sob Mar 19, 2016 9:39 pm

Palnął dłonią o czoło, strzelając facepalma. Po swojej siostrze spodziewał się większej domyślności. Co z tego, że sam nie był lepszy. Przecież wszystko przemawiało za tym, że kobieta pracuje dla Szarach! Kto normalny chodzi w ich mundurze? Może zabawia się w cosplay?
- Jak mniemam jestem na wakacjach, a to jest kurort wypoczynkowy - odpowiedział.
Gdzieś w środku tego całego bagna, paliła się w nim iskierka, która podpowiadała, żeby przytulił Esmeraldę i poszedł z nią na kawę, jakby nic nie się stało. Jednak musiał wiedzieć, czy bliźniaczka przypadkiem nie postradała rozumu. Zawsze to ona uchodziła za tą, która do czegoś dojdzie, chyba nie zaprzepaściła swojej szansy? Wziął głęboki oddech, chcąc dodać kolejne słowa, ale w porę przeszkodził im szkodnik nieznajomy. Obserwował ich, nie mając pojęcia o czym mówią. W czasie ich wymiany zdań, wydarzenia w jego głowie zaczęły nabierać sensu. Teraz to wszystko nie wydawało się aż tak pogmatwane, jak na początku się zdawało. Dopiero teraz uświadomił sobie, jak głupim pomysłem było oskarżenie siostry, o przystąpienie do tych, którzy połowę miasta zmienili w zombi i doprowadzili do więzienia. Nie, ona z pewnością nie dopuściłaby się takich rzeczy. Nie działaby wbrew ludziom. Nathaniel od zawsze miał dobre zdanie o czerwonowłosej, dlatego chwilowe zwątpienie w nią pozostawiło w nim nieprzyjemne odczucie. Wyraz jego twarzy złagodniał. Nadal miał ochotę wypuścić z siebie natłok pytań, ale dzielnie czekał, aż tamci skończą. Tymczasem dostrzegł, że ktoś się wybudził. Przesunął wzrokiem do wampira. Z pewnością facet nie wyglądał na źródło szczęścia, tak jak James chwilę temu. Zauważył, że jego ślepia zalśniły czerwienią, co nie mogło być dobrym znakiem.
- Dobra, nie chcę wam przerywać, ale tamten koleś chyba nie ma zamiaru grzecznie siedzieć - powiedział, nie spuszczając wzroku z Fergala.
Na błoniach było pełno ludzi, więc atakowanie kogokolwiek było absurdalnym pomysłem, ale mężczyzna nie miał pewności, że pijawka myśli tak samo. Doskonale wiedział, że wampir pod wpływem głodu nie zawsze myśli racjonalnie.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Błonia   Nie Mar 20, 2016 11:41 am

Może i nie wyglądał na znającego się na medycynie, ale pozory jak zwykle mogły okazać się mylące. Lekarka z zainteresowaniem przyglądała się, jak łowca przygotowuje się do pracy. Zabronić mu? Skoro chciał pomóc, to czemu nie?
- Tutaj na bieżąco ogarniamy sytuację – powiedziała – Jeśli chcesz pomóc wstąp do sal medycznych w budynku i sprawdź czy pacjenci mają wszystko co jest im potrzebne. Przy okazji daj się obejrzeć jakiemuś lekarzowi – wokół kręciło się wielu lekarzy, a żadna z pomocnych rąk nie mogła zostać odprawiona z kwitkiem. Jeśli jasnowłosy rzeczywiście odczuwał potrzebę pomocy bliźniemu, czemu miałby biegać po błoniach, skoro w salach było jeszcze więcej pracy niż tutaj? Esmeralda nie była do końca przekonana o dobrym samopoczuciu mężczyzny.
Jeszcze mi padniesz po drodze i będę Cię miała na sumieniu. Co to to nie, skarbie.
Duma i jednoczesne zdenerwowanie nie pozwoliło jej na dalsze prowadzenie rozmowy z bratem. Nie był zainteresowany dłuższą rozmową, albo to właśnie izolacja w więzieniu wyżarła do końca mózg pod tą ciemnowłosą łepetyną. Czerwonowłosa odwróciła się na słowa Nathaniela, dostrzegając również wampira o którym wspomniał brat.
Pięknie.
Chłopak nie wyglądał raczej na okaz skory do spokojnego udania się na miejsce zwanym salą medyczną. Był głodny. A czy szalony? Wszystko wskazywało na to, że właśnie przez wygłodzenie Fergal stanowił niebezpieczeństwo dla siebie i innych. Esmeralda odczekała, aż jeden z łowców złapie z nią kontakt wzrokowy. Właśnie wtedy wskazała mu ruchem głowy Fergala, by ten naprawił błąd i zabrał nieszczęsnego wampira z dala od błoni. Niech go nakarmią, nafaszerują. Niech doprowadzą do względnego stanu użyteczności i odwiodą od szalonego pomysłu atakowania innych. Ot co.
- Tobie też przyda się pomoc medyczna, dlatego idź z nimi – powiedziała do brata, już nawet na niego nie patrząc.


Fergal – znajdowałeś się na jakieś prowizorycznej leżance, na której jakiś nieznajomy łowca położył Cię w czasie krótkiej niedyspozycji. Kiedy otworzyłeś ślepia niemal jak na zawołanie zainteresował się Tobą czarnowłosy chłopak, który zaalarmował resztę. Nawet nie zorientowałeś się, kiedy pojawiło się obok Ciebie dwóch łowców.
- W bezpiecznym miejscu – powiedział wyższy mężczyzna – Twój kolega czeka na Ciebie w sali medycznej. Pójdziesz z nami – łowca miał na myśli Godrica, który wyrywał się z zamiarem poszukiwania Fergala. Skąd wiedzieli, że chodzi dokładnie o tego osobnika? Mało było wyswobodzonych wampirów o tak zdradliwej gębie i rekinich zębach. Obaj łowcy chwycili wampira za barki i założyli prowizoryczne kajdanki, żeby przypadkiem rekin się na nikogo nie rzucił.
- To dla bezpieczeństwa. Jak się najesz i dojdziesz do siebie zdejmiemy Ci kajdanki i odeślemy do akademii – odezwał się drugi.

Fergal zt – swojego posta zaczynasz tutaj.

Łowcy przyprowadzą Cię do pokoju w którym znajduje się również Godric i wskażą łóżko znajdujące się dosłownie po sąsiedzku od znajomej twarzy. Zostanie Ci przyniesiona krew żebyś mógł się posilić.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Błonia   Nie Mar 20, 2016 11:41 pm

Skoro wszyscy tak bardzo go chcieli to go dostaną. Na błonia zajechał jeszcze jeden wóz wyglądający jak dostawczak pomniejszej firmy kurierskiej. Gdy się zatrzymał tylne drzwi wozu otworzyły się z hukiem. Jako pierwsza wyskoczyła trupio blada blondynka o intensywnie czerwonych, pustych oczach. Zaczęła rozglądać się z zaciekawieniem po błoniach widząc taką ilość ludzi. Gdy zobaczyła kilka osób ubranych w mundury szarych cofnęła się o krok wykonała ruch jednoznacznie wskazujący, iż w każdej chwili gotowa jest chwycić łuk. Zaraz po niej wyskoczył Kres, który bez ociągania się pobiegł do ptasiej głowy Esme. Znał jej zapach zarówno po zażyciu specyfików modyfikujących jej krew jak i bez nich i potrafił ją niechybnie poznać. Mimo, że delikatnie utykał na prawą przednią łapę podbiegł do niej i wtulił łeb w udo łowczyni merdając radośnie ogonem. Wtedy jasnowłosa kobieta rozluźniła się przechodząc do fałszywej obojętności skrywającej zaciekawienie. Zaraz potem samochód opuścili Serafiel i Vladislau.
- Potrzebne dwie pary noszy. Do jednych czwórka ludzi do przeniesienia rannego. Szybko! Mamy ciężko rannego wampira gabarytu góry lodowej oraz łowcę z połamanymi żebrami. - już na wstępie zaczął wydawać polecenia. Robił to jednak z troski, a nie wewnętrznego przymusu. Za tych ludzi był odpowiedzialny. Tak samo teraz za tę parę wampirów skrzywdzonych przez Kroenena i Samuru. Widząc gdzie pobiegł Kres sam skierował się w tym samym kierunku. Nie miał na sobie hełmu, a jedynie wilczą maskę. Chciał cieszyć się powietrzem.
- Do twarzy Ci w mundurze. I świetnie wydajesz rozkazy.  - rzekł z uśmiechem, który przez wielu mógłby być rozpoznany jako grymas. I tak nie było go wprawdzie widać, ale z pewnością Esmeralda dostrzegła go w tonie mężczyzny mimo, że dla większości z pewnością brzmiał chłodno jak zawsze. Cieszył się, że była w dobrym stanie. Wierzył, że podoła swojemu zadaniu, ale bał się o nią. Wyglądała jednak na praktycznie nienaruszoną.
- Witajcie. - rzekł do pozostałych dwóch mężczyzn znajdujących się przy niej. Nathaniela nie znał w ogóle. Co innego Naven, który był pomocny przy odwampirzaniu i bez zawahania udał się na akcję dywersyjną. Temu drugiemu Vlad skinął głową i położył lewą rękę na ramieniu.
- Dobra robota. - rzekł po czym spojrzenie skierował na Esmeraldę.
- Cieszę się, że wszyscy wykonaliście swoje zadania bezbłędnie. - dodał do obojga. Był z nich nad wyraz zadowolony. Zawsze był dumny z łowców gdy osiągali sukcesy. Jak już wcześniej było wspomniane czuł się w pewien sposób za nich odpowiedzialny będąc ich dowódcą. W przypadku Esmeraldy dochodził jeszcze fakt ich relacji co potęgowało jego dumę choć okazywać tego nie mógł.
- My się nie znamy. Vladislau Darkhawk. - rzekł podając mu rękę, lecz uścisk nie był tak pewny jak zwykle ze względu na niedawne złamanie, które dopiero zaczęło się zrastać. Nim jednak zajmie się gdy wszystko będzie dopięte na ostatni guzik. Czyli jak rozmówi się z Kotori i Shido.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Błonia   Pon Mar 21, 2016 6:38 am

Wszystko działo się tak szybko dla niej, nie bardzo kontaktowała gdy była ratowana z pozostałymi ale teraz będąc w znacznie bezpieczniejszym miejscu poczuła się znacznie lepiej. Nie znała praktycznie nikogo z tych osób, szukała tylko jednej rozglądając się wzrokiem ale nigdzie nie mogła jej dostrzec. Martwiła się o nią, bardziej niż o siebie. Nawet nie podchodziła do nikogo, nie próbowała nawiązywać jakich kolwiek kontaktów z innymi osobami jakby chciała pozbierać myśli. Miała ochotę odizolować się od świata i rozpłakać dosłownie. Chciała tylko wrócić do domu, to wszystko.
Rozdawali jedzenie i ubranie ale była nieco wystraszona, nawet przy zwykłej kontroli gdy medyczka, lekarka sprawdzała co z nią jest to Demi reagowała w dość nieufny sposób. Nieco odsuwała się i nie chciała aby ją dotykać. Nie była tak mocna psychicznie jak inni, miała obawę, że znów trafi do jakiegoś miejsca gdzie ja zamkną. Jedzenie, które dostała nawet właściwie nie tknęła. Nie miała ochoty na jedzenie nie teraz, nie po czymś takim co ją spotkało. Odsunęła je od siebie a jedynie ubranie, które jej dano założyła na siebie aby zakryć swoje ciało. Wspomnienia z czasu gdy obudziła się we krwi w lesie, bez żadnych wspomnień przerażało ją. Miała wrażenie, że znowu będzie tak samo.
Czuła nieprzyjemne uczucie pod brzuchem jakby ktoś naciskał go mocno a zaraz po chwili przestawał aby ponownie nacisnąć sprawiając ból. Miała zakrwawioną rękę, krew z ramienia nadal ciekła w końcu była to otwarta rana. Bolało ja bardzo ale zaciskała zęby aby nie jęczeć, była w dość złym stanie psychicznym więc prawdopodobnie przy pomocy medycznej może sprawiać małe problemy. Dłonie, całe ręce jej drżały. Wplotła dłonie w swoje włosy, skuliła się odrobinę opierając czoło o kolana a włosy zasłoniły jej twarz. Rozpłakała się ale cichutko. Może dla niektórych nie było co rozpaczać czy nie trwało to długo ale Demetria po prostu od tamtego dnia aż do dziś nie przeżyła niczego tak strasznego.
Po chwili przestała. Czuła się trochę osłabiona, miała wrażenie, że odebrano jej głos. Żadne słowo nie mogło przejść przez jej gardło. To co tam widziała, poczuła odbiło się na niej...niektórych zdarzeń nawet z tych dawnych lat nie da się zapomnieć co nie? Nie będzie to rozmowna pacjentka, przeżyła szok.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 176


PisanieTemat: Re: Błonia   Pon Mar 21, 2016 4:45 pm

Dla Serafa to był istny dzień dobroci. Tyle pomocy, wsparcia i tak dalej, a na dodatek jeszcze niósł pewnego człowieka, do którego sympatią nie pałał. Właściwie... Niewielu było tych, których lubił ksiądz, a akurat w tym przypadku to przynajmniej miał uzasadnienie dlaczego tak, a nie inaczej.
Przynajmniej nie musiał go dłużej nieść. Jego magia powinna zdołać pomóc im wszystkim w pewnym stopniu, chociaż moc aury zaczęła szybko zanikać, by leczyć obrażenia, które otrzymali wtedy. Serafiel nie mógł jednak cieszyć się z błogosławieństwa, jakie dawało zaklęcie niewrażliwości. Odczuwał bardzo dotkliwie swoje rany, mimo to, zdołał zrobić tyle, by spełnić polecenie dowódcy, w czym pomógł mu fakt, że jest również bardzo upartą osobą.
Dlatego też, gdy wylazł w końcu z pojazdu, nieco zatoczył się i w końcu usiadł na ziemi, chwytając się za miejsca, gdzie były wcześniej rany. Nie miał teraz nawet sił, by sprawdzić, czy zagoiły się do końca. Corneliusa zabrali, więc mógł zyskać o wiele lepszą pomoc niż magia należąca do zakonnika. A co on sam? Cóż, łuk nadal trzymał przy sobie i nie zamierzał się z nim prędko rozstawać. A oprócz tego, po prostu poleciał na plecy i wyglądało na to, jakby stracił przytomność. Na szczęście nic podobnego - cała ta akcja go trochę wymęczyła, a na dodatek przypomniała sobie o nim jego przypadłość - narkolepsja. Więc, jeśli ktokolwiek by zaciekawił się pewnym, marudnym księdzem, zauważyłby, że po prostu zasnął.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 297


PisanieTemat: Re: Błonia   Wto Mar 22, 2016 1:10 pm

Kiwnął głową na jej rozkaz, jednak nie da się obejrzeć, czuł się dobrze naprawdę, nie miał zamiaru zabierać komuś innemu czasu jak wie, że wszystko z nim jest okej. Dobra, widząc, że dużo tu nie zdziała chciał już iść w stronę sal medycznych, odwrócił głowę w jej kierunku.
-Przestań być nadopiekuńcza, wszystko ze mną jest okej, po prostu jestem poobijany i podrapany, to nic wielkiego.
Pokręcił głową ale zauważył, że coś znajomego przebiegło mu obok nóg, znał to stworzenie odwrócił się w kierunku biegnącego Kresa a po sekundzie ktoś go poklepał go po ramieniu szefu.
-Jak nie my to kto szefie?-odpowiedział na jego zdanie dodając--Widziałeś gdzieś Percivala? wiesz co się z nim mogło stać?
O dziwo martwił się o swojego chrześniaka, był dobrym chłopakiem jednak jeszcze o dziwo głupim i zbyt odważnym. Mogło stać mu się coś złego, ale cóż, jeśli był z szefem to na pewno wszystko z nim okej, na pewno żyje a w jakim jest stanie to mniejsza, wyliże się jak zawsze. Jednak nie zapomniał zrobić jednej najważniejszej rzeczy, skierował swój wzrok na dowódcę, wyprostował pierś.
-Zadanie prawie wykonane, zrobiliśmy hałas przy więzieniu, jednak jedna osoba ucierpiała, udało mi się zniszczyć jedną wierzę wartowniczą, powiedzieliśmy wychodzącym zakładnikom gdzie mają się kierować, nie zidentyfikowałem, żadnego z Szarych w ich szeregach.-spoczął-Moja sugestia, lepiej zacznijmy szkolić młodych bo to co odwalali pod bramami to istna tragedia, ja rozumiem, że młoda krew i tym podobnie jednak przez głupi wślizg o mały włos nie straciliśmy jednego człowieka.
Skończył swój raport, spojrzał jeszcze raz po wszystkich zebranych i miał się zaraz zabierać do udzielania pomocy, kątem oka zobaczył jak towarzysz Vlada jakby upadł na ziemię.
-Jakby co to jestem pod radiem, meldować, lecę
Sprintem wyleciał w kierunku Serfa, padnięcie na glebę sugerowało, że coś chyba jest z nim źle. Kiedy już znalazł się przy nim, zaczął potrząsać jego barkami.
-Ej kolego, wszystko okej?-zero reakcji.
Wyjął latarkę z ładownicy, delikatnie palcami wziął rozszerzył mu powieki i poświecił nimi po nich. Oczy reagowały czyli... spał. Przez radio powiedział tylko.
-Ten łowca co z szefem przyszedł śpi, pewnie narkolepsja, przyślijcie kogoś po niego.
Nie miał czasu mu pomagać, jak spał to okej, zaraz przyjdą po niego i będzie cacy. Jednak zobaczył, dziewczynę o niebieskich włosach, wyglądała na osłabioną i zagubioną. W tym przypadku już nie biegł, tylko powoli podchodził do niej, patrząc się na nią, starał się złapać kontakt wzrokowy.
-Hej, jestem tu aby Ci pomóc, nazywam się Naven. Jak się czujesz? możesz mi powiedzieć?
Robił wszystko bardzo powoli, podchodził do niej jak do spłoszonego, przestraszonego zwierzęcia, tak aby czuła się komfortowo i nie zaczęła uciekać. Czuł, że będą z nią problemu, jednak Nav jest jak zawsze, najlepszym rozwiązaniem na wszelkie problemy.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Błonia   Wto Mar 22, 2016 7:01 pm

Przez chwilę stała się nie obecna, nie podnosiła wzroku aby spojrzeć na innych. Starała się nie płakać zbyt głośno jakby nie chciała zwrócić na siebie uwagi, nie chciała być dotykana ani tym bardziej znaleźć się na jakimś łóżku znów podłączona do czegoś. Była w szoku i przerażona więc reagowała trochę jak dzikie zwierzę nie wiedząc komu może chwilowo zaufać.
Ból w ramieniu nie zamierzał ustępować, stawał się dokuczliwy a każdy choćby najmniejszy ruch sprawiał dodatkowe nieprzyjemności. Musiała być ostrożna i dobrze o tym wiedziała i nawet wypłakując się nieco uspokoiła swoje nerwy. Zaczęła łapać głębokie wdechy i wydechy aby dojść do siebie. Nie miała przyjaciół, chłopaka czy rodziny...jedynie znajomą ale nigdzie jej tutaj nie było. Znowu zastała sama? Czuła się dziwnie no i nieco zrobiła się senna.
Jednak ktoś postanowił podejść do tej szarej istoty, słabej ludzkiej kobiety i chyba zainteresował się jej stanem ale czy to miało jakieś znaczenie? Po czymś takim chyba nie wyjdzie już więcej nawet z domu. Słysząc głos mężczyzny natychmiast uniosła głowę. Wystraszyła się i uderzyła plecami o ścianę patrząc na mężczyznę. Syknęła nieco czując jak naruszyła głęboką i otwartą ranę, nie chowała zakrwawionej ręki i całego ramienia gdzie znajdowała się właśnie rana. Je oddech nieco przyspieszył i chyba się bała? Czy kolejny mężczyzna zrobi jej krzywdę? Rzeczywiście zachowywał się wobec niej ostrożnie więc nie uciekła a nieco się spłoszyła. Spojrzała na swoje ramię kładąc na nim dłoń po czym na mężczyznę. Miała nieco roztargane włosy i zapewne wyglądała jak jakiś włóczęga.
- Ja...a....
Próbowała coś powiedzieć ale miała wrażenie, że utraciła nagle głos...jakby żadne słowo nie chciało przejść przez jej gardło. Jej oczy były we łzach i nieco czerwone ale na szczęście nie płakała. Spróbowała jeszcze raz odpowiedzieć zmuszając się bardziej w końcu chyba był jakimś lekarzem czy coś?
- Jestem...tr...trochę śpiąca... Boli...boli bardzo...i...i...słabo mi.
Wydukała z siebie trochę lecz drżącym i jąkającym się głosem. Całe jej ciało drżało, na razie nie próbowała rzucać się ale czy bez środków uspokajających obejdzie się? Nie wiadomo co zrobi dalej mężczyzna i jak zareaguje ona sama.
Powrót do góry Go down
James

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1959-nathaniel
Zarejestrował/a : 25/07/2015
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Błonia   Sro Mar 23, 2016 10:33 pm

Słuchał ich rozmowy, jednak myślami przy niej nie został. Najchętniej położyłby się do łóżka i zasnął. Za dużo wrażeń, jak na ten jeden dzień. Kątem oka spojrzał z utęsknieniem na szpitalne łóżko. No tutaj się raczej nie położy. Chwila, przecież on nawet nie ma gdzie jechać. Wszystkie jego rzeczy zostały u tamtej dziewczyny. Wzrokiem zaczął jej szukać, ale nigdzie nie było po niej śladu. No pięknie, teraz ma się do niej włamać? Może już wróciła do siebie i będzie mógł odebrać swoją walizkę.
Słowa siostry sprowadziły go na ziemię. Jaka pomoc medyczna? Przecież on już się czuł rewelacyjnie, jak książkowy okaz zdrowia.
- Niech się zajmą poważniejszymi przypadkami - powiedział.
Chyba powinien wiedzieć, że należy się przebadać. Warto chuchać na chłodne, a nie potem płakać, gdy już będzie za późno. Jednak Nathaniel przeświadczony o tym, że jemu nic się nie stało, nie da się namówić na badania. Tym bardziej, że teraz miał inne sprawy na głowie.
Westchnął, gdy przyszedł kolejny mężczyzna. Liczył na rozmowę z Esmeraldą, ale chyba będą musieli odłożyć ją na później, skoro ciągle ktoś zawracał jej tyłek. Nie żeby on tego nie robił, skądże. Uścisnął wyciągniętą dłoń, bacznie obserwując nieznajomego. No przecież musiał wiedzieć z kim jego siostra się spotyka. Później ją o to wypyta. Mimo, że oboje mieli tyle samo lat, James czuł się odpowiedzialny za rudą.
Ta, a te milczenie to pewnie z troski było.
Trzeba być przygotowanym na ewentualnie sprawdzenie, czy przy bliźniaczce nie kręci się zbyt dużo znajomych płci męskiej. Czas widzieć w każdym zbliżającym się do siostry obiekcie, który nie był kobietą, potencjalne zagrożenie. Najwyraźniej zapomniał o małym szczególe, Esme była już dużą dziewczyną.
- James Peterson - odpowiedział. - Brat Esmeraldy.
Skierował spojrzenie na rudzielca.
- Poczekam na ciebie, aż skończysz. Przyda mi się twoja pomoc...
Nie miał zamiaru teraz mówić, o co mu chodzi. Po co wywlekać swoją głupotę na światło dzienne przy wszystkich. Już wystarczyło, że w myślach bił głową o beton.
No, bratu chyba nie odmówisz?
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 861


PisanieTemat: Re: Błonia   Czw Mar 24, 2016 10:46 am

Przyjechała najszybciej jak to było możliwe. Od kiedy dostała wiadomość od Esmeraldy, nachodziło ją niejasne przeczucie, że coś jest nie tak. Ostatnie dwadzieścia cztery godziny spędziła u Elliota, który skutecznie odcinał ją od wszelkich informacji ze świata zewnętrznego dla jej, jak to sam powiedział, dobra. Nic więc dziwnego, że nie miała pojęcia co tak właściwie się dzieje. Tylko wrodzony talent do czarnych scenariuszy oraz wyostrzona w podobnych sytuacjach intuicja kazały małej Namikaze myśleć, że stało się coś na dużą skalę. Te same scenariusze oraz intuicja kazały jej także z góry założyć, że za tym wszystkim stoi nie kto inny jak Samuru Kuroiaishita we własnej osobie.
Nie pozwoliła żeby Elliot odwiózł ją do miasteczka łowieckiego. Po pierwsze był wampirem i nawet jeśli współpracował w pewien sposób z łowcami nie mial tutaj wstępu. Znaczy, tego nie wiedziała ale podejrzewała, że działa to na takiej samej zasadzie jak kwatera Oświaty. Po drugie, był pijany. I co z tego, że upijał się inaczej niż ludzie? Nie zmieniało to faktu, że był pod wpływem alkoholu i Chizu nie chciała żeby ją w takim stanie gdziekolwiek zawoził. Kiedy w końcu udało jej się dotrzeć na miejsce od razu skierowała się na błonia gdzie początkowo, widząc cały chaos stanęła jak wryta, prawie nie mogąc ruszyć się z miejsca. Dopiero kiedy przed oczami mignęła jej burza rudych loków Esmeraldy, zdołała zrobić jeden krok, potem drugi, aż w końcu znalazła się u boku swojej mentorki.
- Co się tutaj stało? Co mam robić? To przez Samuru, tak? - przy ostatnim pytaniu mimowolnie zacisnęła mocno dłonie w drobne pięści, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Nienawidziła cholernego drania całym sercem, nawet jeśli to samo serce kazało dziewczynie lubić jego syna.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Błonia   

Powrót do góry Go down
 
Błonia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Gabinet prof. McGonagall
» Błonia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA :: MIASTECZKO ŁOWIECKIE-
Skocz do: