IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 once upon the time.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Czw Sie 25, 2016 10:07 pm

Morrigan, Morgana, było dużo odmian tego imienia, a wszystko sprowadzało się do jednego, On to wiedział, ona nie musiała. Oczywiście, ze ją do siebie przybliżył, lubił jej obecność, była czymś świeżym i nie chodziło mi tu o świeże żarcie. Była powiewem świeżości w jego dziwnym, szalonym życiu, chciała się do niego upodobnić, chciała być blisko jego więc jak mógł jej odmówić? Tak naprawdę Psycheł czy on był samotny? A jak cholera, poznał gdzieś kiedyś kogoś, kto zniknął szybciej niż się pojawił, ale to nie było to, a teraz? Teraz widać, że upodobniając się do Psycha podpisała pewien niepisany pakt, niby paradoks, a było w tym więcej sensu niż mogło się wydawać. Zamykaj oczy? a po co, wtedy nie będzie jej widział, jaki w tym sens? Przynajmniej dla niego nie było, ale tylko pokręcił przecząco głową przechylając łeb na jedną ze stron, wpatrywał się w nią jakby naprawdę miał zaraz ugryźć, unoszą delikatnie górną wargę odsłaniając kły.
-Patrzeć oczami duszy? Po co, mam swoje.. Nie rozumiem, Morgano. - wzruszył ramionami i jakoś nie miał tutaj dużo do gadania, na dodatek zrobiła sobie z niego łóżko, też mi coś. Psych trzymał rękę na jej plecach, miał jej dać iść spać? ale wtedy będzie się nudził! Przecież nie możemy pozwolić, żeby Psycheł się nudził, miała do odkrycia wiele tajemnic jeszcze przed nim zanim pozwoli jej na spokojny sen. Co do pocałunku, mimo, że mało z jego strony udany, na pewno był fajny, znaczący, wiążący. Wyprostował palce na jej plecach i przycisnął pazury do jej skóry, nie mogła sobie tak po prostu zasnąć.
-Morgano! Nie możesz uciec do innej krainy, masz mi coś do powiedzenia. Chce znać Twój korzeń. - a domyśl się o co mu chodziło, gorzej niż z babą czasami z nim było, "domyśl się" klasyk. Nie miał nic przeciwko tego, że się tak ułożyła, wyglądała całkiem uroczo w jego objęciach, zimnych trupich dłoniach, ale jak mówiłem, miała coś do dodania. Dziękuje? Za co? Był samotny, można to było stwierdzić, dwóch wariatów zawsze lepiej niż jeden, a przynajmniej teraz miał kogoś z kim mógł dzielić szaleństwo.
-Podziękujesz mi, kiedy zrzucisz skorupę, wyciągne z Ciebie to czego pragnę, choćbym miał to z Ciebie wyciąć! - brzmi całkiem złowrogo prawda? Nie miał jednak złych zamiarów, nie wobec swojej Bae.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Pią Sie 26, 2016 6:30 am

-Meh, jesteś głupi i nic nie rozumiesz. - Powiedziała, dziewczęcym, typowym głosem to przedrzeźniania się. Lubiła to robić, niech Psyś zacznie się przyzwyczajać, czuła się już swobodniej, więc postanowiła, haha pozwolić sobie na więcej niż tylko czasem niezrozumiałe dla niej pierdolenie. Hę, czyli, że to nie koniec, wiedziała, że nie pozwoli jej tak po prostu zasnąć, kiedy przycisnął pazury do jej białej skóry, halo, to boli, cwelu. -Co jeszcze byś chciał o mnie wiedzieć, Zel? - Wyszła spod jego bluzy, patrząc na niego pół zmęczony, przymkniętymi oczami, był wygodny, geez. Wiła się plecami, jego uścisk był tak nienaturalny, gilgotał ją no! Czy poza tym nie oddała się mu już cała? Ten facet zmieniał ją z normalnej, poukładanej dziewczyny na coś dziwnego, szalonego, pełne rządzy krwii, a jemu jeszcze brakuje? -Powiedz mi czego pragniesz. - Powiedziała dość zimnym głosem, chciała spać! A w jego bluzie było całkiem ciepło i przytulnie. Zacisnęła piąstke, jebać ten sen. Podniosła się nieco wyżej, siedząc mu teraz na nogach. Pazurem przejechała po jego zdrowszym policzku i wyciągnęła szyję do jego ucha. -Oddam Ci całą siebie, powiedz tylko czego chcesz, Zel. - Powiedziała kobiecym, ciągnącym się głosem, zapewne i tak nie rozróżniał jaki jest adekwatny do obecnej sytuacji. Idiota. Będąc już tak blisko zaczęła składać małe muśnięta ustami na jego ranie. W między czasie złapała go za szyję i przycisnęła mocno do ściany, aczkolwiek nie ta tyle by mógł przestać oddychać. Spojrzała mu w oczy i spytała. -Czy właśnie nie tego pragniesz? Szalonej i bezwględnej Morgany? - Spytała umacniając uścisk na jego szyjce. Musiało to zabrzmieć nieco.. Źle. Ale po kilkunastu sekundach puściła go, klaszcząc sobie sama, ze ten piękny pokaz. Cudownie!


super krótki post, niemazaco. może sie nie przemęczysz z odpisywaniem.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Pią Sie 26, 2016 11:58 am

No tak, facet w końcu powiedział czego tak naprawdę chce, a jedyne co otrzymał w zamian, to jesteś głupi i nic nie rozumiesz, typowa kobieta, geez. Na szczęście, on nie reagował, jak każdy normalny facet ponieważ, cóż, był wyjątkowy i nie mówię tu, że był specjalnej troski, chociaż pewnie w małym stopniu, nadawał się pod ten opis. Oczywiście, czasami tak to było, ile by się nie dało to wciąż było za mało, czy tutaj to się sprawdzało? Nawh, jemu wystarczało to w zupełności, ale nie pozwalał jej spać z jednego prostego względu, jemu się nie chciało spać i mu się po prostu będzie nudzić, a w takim razie by ją skubał przez sen, a to chyba byłoby delikatnie irytujące, prawda? Oczywiście, że tego nie rozróżniał, nieważne jak seksownym głosem zarzuciłaby aluzją, on i tak by się tylko głupio na nią patrzył, ale to w końcu był jego urok, co nie znaczyło, że już nie używał instynktu ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ah, złapała go za szyję? Więc tak chciała się bawić? No proszę bardzo! On również wyciągnął swoje blade łapsko trupa, zaciskając je w okół krtani dziewczyny, nie na tyle by ją udusić, ale żeby spowodować lekkie problemy z oddychaniem.
-Nie rozumiesz, Morrigan. - pokręcił głową, rozluźniając uścisk na jej szyi, po czym westchnął głęboko, ale jakoś mu się nie śpieszyło do wstawania, chyba całkiem mu się podobało, że ona tutaj była, ale.. własnie, coś zawsze musiało być nie tak.
Pragnę rozproszyć iluzji, nie,nie,nie.. Nie tak, pragnę, żebyś Ty to zrobiła, ze swoim istnieniem. Czym jesteś naprawdę? Jesteś podobna, ale nie jesteś taka sama.. Właśnie tego chce! Tej małej różnicy, chce ją zobaczyć. - tak, żebyś nie musiała się domyślać, o co mu tak naprawde chodziło to już tłumacze. Chciał po prostu zrozumieć, dlaczego się upodobnia do niego, kim tak naprawde jest, czy za chwilę nie zmieni zdania, wtedy.. niezależnie od tego, że ją polubił, będzie musiał dodać kompozycje jej wnętrzności do tego miejsca, już na zawsze, tik tak, czas leci.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Pią Sie 26, 2016 2:28 pm

Nieco przykrztusiła się jego uściskiem ja jej szyi. Ale tylko się demonicznie uśmiechnęła, patrząc na niego czerwonymi ślepami. Chora pasja, objawy sadyzmu, boże co się dzieje. Wyglądali przedziwacznie patrząc na to z boku, para psychopatów? O tak, ale dlaczego to podobało się Coco? Coś tu było zdecydowanie nie tak, aczkolwiek przestała na to w ogóle zwracać uwagę, podobało jej się to! Przestała też go ściskać, kiedy on przestał, zszedł jej uśmiech z twarzy, nie biorąc pod uwagę nacięcia. Straciła z nim kontakt wzrokowy i zaczęła mówić. - Pamiętaj, że jestem słabsza, mniej bezwzględna i że zmiana nie potrwa krótko. Życie jest zbyt nudne, żeby pierdolić się z wrogami, dużo zrozumiałam dopiero przy Tobie, pamiętaj, że jestem jeszcze.. Małym pajączkiem, Zel. To jest ta różnica, kiedy ty jesteś ogromnym dojrzałym ptasznikiem, a ja małym pajączkiem, który chce być tak silny jak jego przyjaciel. Jak kot i lew. Jak pies z wilkiem. - Usiadła na kolanach, wciąż miedzy jego nogami, położyła jego dłonie na swoich udach, tak żeby ręce położyć na jego wewnętrznej części dłoni. Była diametralna różnica między jej dłońmi a jego wielkimi łapskami. - Spójrz jaka ja jestem słaba przy Tobie. To mnie wyodrębnia. - Dalej nie utrzymywała z nim kontaktu wzrokowego. Zrobiło się troche mulowato, nie ważne. W tym momencie zwątpiła nieco czy do siebie pasują, ale nie może zmienić zdania. -Będę taka jak ty. - Zacisnęła piąstki, opuściła głowę a łzy poleciały jej z oczu, dopiero kiedy kilka upadło własnie na ich dłonie podniosła głowę i krzyknęła mu w twarz. - Obiecuję, że będę tak silna jak ty! - Raczej to było zbulwersowanie się małej, nieporadnej dziewczynki niż prawdziwy krzyk. To był ten krótki czas załamania. W moment go objęła i powiedziała. - Będę już z Tobą do końca, aż śmierć nie pozwoli mnie Cię już kochać, a zabić mnie możesz tylko ty. - Mały pakt ślubny, po prostu mu powiedziała, że go.. Kocha. Mała tak szybko się przywiązuje. A skoro tak bardzo reagował na jej dotyk na szyi. Wymiziała mu tam znak nieskończoności a obok serduszko, może zrozumie.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Pią Sie 26, 2016 4:42 pm

Psycheł nie był delikatny, wręcz przeciwnie, czy zaczepił pazurem czy nie, nie robiło to żadnej różnicy, a skoro robiło się trochę mulasto, było tylko na to jedno lekarstwo, sen? Wyśpi się po śmierci, teraz jednak była bardziej precyzyjna, nawet taki kretyn jak on powinien to zrozumieć, bez żadnego problemu. Wysłuchał co miała do powiedzenia, a błysk w jego oku nie gasł ani przez chwilę, zwęszył dobrą okazję i będzie się jej trzymał, może by tak, poddać ją kiedyś testowi? Nie, na pewno jeszcze nie, była na to jak sama wspomniała, zbyt słaba, więc musimy odpuścić na chwilę obecną, ale.. Łzy no właśnie, to jest coś co często widział, jednak nie rozumiał, potok słonej wody cieknącej z oczu, dlaczego? Emocje? Psychopaci byli bardzo empatyczni, więc gdy tylko jedna kropla z jej oczu spadła na niego wyszczerzył kły.
-Słaba powłoka, nie czyni słabej istoty, słaba niematerialna forma czyni coś czym się brzydzę, ale nie widzę tego u Ciebie, wręcz przeciwnie Morgano. - przejechał językiem po swojej nowo nabytej ranie, a następnie uwolnił jedną ze swoich dłoni by wyciągnąć ją w stronę dziewczyny, położył ją na jej głowie, głaskając, jak swojego nowego szczeniaczka, ale jego traktowanie jej było troszkę inne, po prostu ten gest, znaczył, że wszystko na chwilę będzie dobrze. Jego oczy po raz pierwszy zbłądziły, wzrok wbity w ścianę, zaschnięta krew, czegoś mu brakowało.. ale czego? Szybko przejechał dłonią po jej policzku, zatrzymując palce przy jej ranie, którą również dotknął, bo on po prostu LUBIŁ SOBIE PODOTYKAĆ I TYLE. Może i nie było to higieniczne, może trochę zabolało, ale miało dużo głębsze znaczenie.
-Tworzysz całość, wsuwając długie ostre, zimne ostrze pod Twoje małe żebra Morgano, nie osiągne nic, a stracę swoją drugą część uśmiechu! - zaśmiał się cicho, po czym wskazał na ściany.
-Bóg umarłych jest cierpliwy, ale wymaga ofiary Morgano, wymaga Twojej ofiary, nie błogosławi bez tego, a chyba chcesz dostać jego błogosławieństwo, prawda? On.... zawsze patrzy. - Nawet Psycheł mówiąc o swoim zmyślonym bożku się trochę bał, ale może był tak głęboko zatracony w swoim szaleństwie, że nie odróżniał rzeczy prawdziwych od tych wyimaginowanych. Kocha go, tak? No cholera, jak ma niby jej odpowiedzieć? Widzę, że znalazła sobie dobrą drogę komunikowania się z nim, może tak zadziała. Jedną dłonią wciąż trzymał jej rękę, drugą, wolną również położył na jej karku, rysując podobny wzór, ale także jeśli miała bardzo wyczuloną skórę na pewno odczuje, że to serduszko było niezdarne, nie było symbolu nieskończoności. Przycisnął mocniej pazur na jej kark, jakby pokazywał tym gestem, że chodzi tutaj o ból czy może nawet śmierć, a dopiero wtedy narysował takie pełne serduszko, ładne i w ogóle kształtne! Pewnie, bądź obok niego, patrz jak na wampira działa krew, a patrz jak działa śmierć, w ogóle, szkoda, że w tym miejscu nie ma nikogo, kogo można by złożyć w ofierze, nie zrobi tego dziewczynie, bo się nosz kurwa mać, przywiązał.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Pią Sie 26, 2016 6:02 pm

Ah, czyli miała się czuć niematerialnie mocna. Boże, jakie on miał dziwaczne formy wymowy, zamiast powiedzieć, że nie ciało a dusza czyni z Ciebie potwora, brzmi całkiem lepiej. Geez, jestem genialna! Pochwaliła samą siebie gdzieś w środku jak sobie to powiedziała, ile w tym poezji, mhm, mhm. Zamyślała się chwilę dopóki nie poczuła jego ręki na swojej głowie. Tarmosił ją chwilę i było całkiem przyjemnie gdyby nie fakt, że prawie wcisnął jej paluchy do rany, psiknęła cichutko, zamykając oko bliskie tej ranie. Ale to było na prawdę cichutkie, już zdążyła się przyzwyczaić do tej rany. Spojrzała na niego znów kiedy zaczął mówić. Pierwszy raz widziała go tak niezdecydowanego, może nieco zagubionego, może poplątała jego myśli? Nie patrzał się na nią, patrzał na ściany, jakby.. Uh, nie doszukuj się drugiego sensu Coco, to wariat. Skarciła samą siebie i poczekała aż ten skończy mówić. Stop, ofiara, nie.. Jak przed sekundą była spokojna, tak teraz powoli odsuwała się od niego. Bała się, wiedziała, że to się skończy źle, on był silniejszy, on chce ją oddać ofierze swojemu wymyślonemu bożkowi. Powiedziała, że go kocha, ale nie, że chce błogosławieństwa do sakramentu, cholera jasna. Odsunęła się aż do ściany, na sam koniec pokoju, wciąz siedząc na przeciwko niego. Źle, nie tak, nie w tą stronę miało się to potoczyć. Schowała głowę w nogach i złapała się za głowę. Myśl, dziewczyno, myśl co teraz. Ściany, tak, ściany, krew, nóż, który dostrzegła, a wcześniej go wyrzuciła leżał koło niej. Nie patrząc w ogóle na niego, sięgnęła po sztylet i podniosła się stojąc teraz pod ścianą, opierając się o nią. Wnet uciekł z niej cały strach i stała jakby nic nigdy się nie stało. Pełna odwagi, skrzyżowała nogi i patrzała się na swojego wybranka, poza tym niedojebanego wybranka, tak po krótce. I wymachiwała sobie motylkiem w lewo, w prawo, po prostu bawiła się nim między palcami. Głęboki wdech, Coco. Wydech, Morrigan. Tak, Morrigan. -Chciałeś błogosławieństwa. - Przecięła nadgarstek wzdłuż (poradnik dla samobójców, tnij wzdłuż nie w poprzek). Wylało się na prawdę sporo krwi, nie ważne pożywi się na Zel'u. -On patrzy. - Odwróciła się do niego tyłem i zaczęła malować literki na ścianach własną krwią. Odwróciła się spowrotem. Odsunęła się na bok od swego dzieła. Mógł dostrzec "Przeklęta miłość, która będzie trwała wieki. Morrigan". -Czy to wystarczy? - Dokończyła swoje przedstawienie oblizując swój nóż, ale z każdą kroplą krwi czuła się coraz bardziej otumaniona, słaba, wyschnięta. Z każdym krokiem w jego stronę było coraz gorzej. Nogi wiły się po podłodze, a ona sama czuła, że zaraz upadnie, jeszcze trochę, jest blisko, on jej pomoże. Nie. Upadła najpierw na ręce jakiś metr od niego. Było gorzej, z każdą sekundą gorzej. Wyciągnęła do niego rękę póki całkowicie nie pocałowała kamiennej posadzki. Nie zemdlała, ale nie była w stanie chodzić, mówić, i tym podobne. Skorzystaj następnym razem z innego poradnika i tnij w poprzek mała idiotko. Skarciła sama siebie w myślach.


_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Pią Sie 26, 2016 7:34 pm

Dokładnie, jego gadanie było zbliżone do tego co mógł mieć na myśli, a reszta miała się domyślać i chuj, bo on tak postanowił. Myślała, że chciał ją oddać w ofierze? Nie, wymagał ofiary oczywiście, ale miał na myśli, żeby Coco jakąś złożyła, nie siebie.. chociaż z tym też da się współpracować, głupie dziewczę, czyżby było aż tak zapatrzone w szaleńca, że postanowiła się zabić na jego oczach? SOŁ IMO! #SadGirls. Nieważne, zachwyciło go jej zachowanie, nawet nie masz pojęcia jak bardzo. Wpatrywał się w nią i zamiast jej pomóc to po prostu się gapił, do momentu aż nie zaczynała upadać na ziemię, a i nawet wtedy zanim wyciągnął do niej rękę to spoglądał na jej cudne malowidło. Chyba najpierw zanim zacznie przechodzić do tak drastycznych działań, będzie musiała się nauczyć poprawnie interpretować jego prośby, żądania i w ogóle zachcianki, tutaj była pomyłka, jednak jaka cudowna pomyłka! Gdy wyciągnęła do niego rękę złapał za nią mocnym w mocnym uścisku i po prostu ją podciągnął do góry, do siebie, aby następnie drugą rękę przyłożyć do jej rany, błysk bladego zielonego światła, a jej ręka przestała boleć, przestała krwawić, przez chwilę czarne znamie, a nawet coś podobnego do czarnej substancji zaczęło pożerac jej rękę, aby po paru sekundach rozpłynąć się w nicość, była to moc leczenia, moc bardzo szybkiej regeneracji, już dosyć krwi straciła. Puścił jej rękę i pokręcił głową przystawiając sobie dłoń pod usta, wysuwając język i oblizując z jej krwi.
-Jesteś szalona, jak my.. Mało kto oddaje się temu, który widzi wszystko, bez chociażby przekonania, że on istnieje Morgano. - po uleczenie niedoszłej emo samobójczyni, po prostu objął ją swoją trupią dłonią, Dowiodła wszystkiego czego miała już dowieść, jeszcze zostaje morderstwo z zimną krwią w pobliskiej podstawówce, ale do tego dojdziemy. Skierował swoje kroki do brudnego od zaschniętej krwi łóżka, siadł na jego krawędzi i uniósł łeb w jej stronę, włosy opadały mu na twarz a w tej ciemności, było widać tylko niewyraźne czerwone ślepia zakryte przez jego ciemne włosy.
-Akceptuje Cię. - powiedział z szerokim uśmiechem, a padający strumyczek światła przez pobliskie okienko oświetlił jego blady wredny pysk, a także jego śnieżnobiałe kły. Właściwie miała teraz wolną rękę, chcąc czy nie chcąc właśnie została panią Psycheł na swój sposób.. Szybko się przywiązywała, ale on miał dokładnie to samo, empatia to jedno, ale przejmowanie zachowań? To już szaleństwo, no, ale halo.. Wiadomo z kim mamy tutaj do czynienia.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Pią Sie 26, 2016 9:42 pm

Halo, to nie była próba samobójcza, wolała to, niż miałoby leciutko jej krwawić ręką cięciami w poprzek. IMOGIRL nie tutaj, wypierdalać i nie posądzać ją o takie rzeczy. Cieszyła się, że zareagował na to z podobną pasją. Może faktycznie niepotrzebnie się aż tak przestraszyła, ale to na prawdę zabrzmiało złowrogo! A no ta, on o tym nie wie. Bo jest. Aaa, nieważne, Coco nie karć go w myślach, hejtowała samą siebie. Na szczęście, zanim całkowicie upadła poczuła jego ucisk dłoni i to jak ją poderwał do siebie. Cóż za bohater, no no no. Poczuła na ręcę najpierw piekący bólu, mógłby przestać wkładać jej palce do rany, czy on ma jakiś fetysz, czy co?! Ale już milisekundę później poczuła ulgę, naglę odzyskała maly procent sił, nic się nie lało, a zielonkawe światło świeciło jej prosto w oczy. Wodziła za nim wzrokiem, kiedy ten poszedł usiąść na swoje stare łóżko. Całkiem ładnie wyglądał razem z połączeniem z blaskiem księżyca. Rozmarzyła się patrząc tak na niego, stopstopstop. Coś mówił, Coco, ogaaar.. -Ufam Tobie Zel, a jeśli ty ufasz mu.. On ma również moje zaufanie. To wszystko co się tu dzieje, to Twoja zasługa. - Podeszła i usiadła koło niego i kibnęła się głową na jego ramię. -Pamiętasz jaka byłam? Przestraszona, słodka, zagubiona dziewczynka. - Zamknęła oczy, razi. - Spójrz co ze mnie zrobiłeś, zadowolony? - To nie było ironiczne, ani w żadne sposób nie wsadziła tutaj żalu do tego chłopaka. Jej życie przestało być nudne. Akcpetuję cię? No nędzna odpowiedź na jej wyznanie. Boże, on się jeszcze nic nie nauczył. Trzeba będzie go trochę podrasować w kwestii uczuć. -Tak, ja Ciebie też. - Odparła, w ogóle nie ironicznie. Denerwował ją czasami, miał coś wspólnego z Psychem. (HUEH). -Wiesz jak to się głąbie nazywa? - Tu odlepiła się od niego i tykła go w polik, ten zdrowy. - To się nazywa M I Ł O Ś Ć. - I tak sobie go zaczepiała. - A wiesz jak ją wyznawać? K O C H A M C I Ę. - On zdecydowanie wolniej przyswajał jej zachowania. Dokładnie mu wszystko literowała, jak do debila. Ale Coco pomyśl, jakby to mu wytłumaczyć na swoje. -Wiesz, jak zabijasz, odczuwasz taką ogromną satysfakcję, jak poprawiasz czyiś wygląd, czujesz, że robisz to dobrze, prawda? Lubisz to robić, wręcz uwielbiasz. To samo uczucie, co towarzyszy Ci przy sztuce, jest wtedy kiedy kogoś kochasz. - Uśmiechnęła się do niego, na prawdę słodkim uśmieszkiem. Halo, pójdźmy dalej, uprawiajmy tu seks. Ale z Ciebie śmieszek Coco, nigdy Ci podrywy nie wychodziły, nawet we własnej głowie.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Pią Sie 26, 2016 10:53 pm

Nieważne co to było, ważne, że było to przez nieporozumienie, chyba oboje będą musieli się zacząć rozumieć, ale to nie będzie takie proste, jednak Coco podchodziła do tego w bardzo -prymitywny- sposób, zamierzała tłumaczyć mu to jak debilowi, nie bawiąc się w przesłania, ukryte podteksty etc, całkiem niezłe rozwiązanie. Proste, ale skuteczne. Mogło to wyglądać komicznie, ale uczucia to jednak było dla niego coś nowego, on znał tylko strach i satysfakcje, nic poza tym. Możliwe, że przywiązanie, ale nie wiedział w zasadzie co to jest, więc może i miała racje. Prześledził ją oczami kiedy podeszła bliżej i oparła głowę na jego ramieniu. Zginając rękę położył dłoń na jej również zdrowym policzku, delikatnie szczypiąc go palcami, tez tak tylko po to by zaczepić, bo czemu nie? Skoro ona mogła takie numery odstawiać, on nie mógł pozostac jej dłużny. Wszystko to była jego zasługa? Czemu, własciwie czemu? Nic przecież nie zrobił, po prostu uznał ją za interesującą i nie zrobił jej krzywdy, czy tylko tyle wystarczyło? Na jej pytanie na temat tego czy jest zadowolony po prostu nie odpowiedział, to było raczej pytanie retoryczne, a przynajmniej tak to zrozumiał, mimo, że kurwa nawet nie wiedział co to jest pytanie retoryczne, ale okej. Słuchał jej wykładu przez jakiś czas kiedy po prostu się znudził i wbił wzrok w ściane, myślała, że to będzie tak łatwo? No niestety, jednak wyłapał pare słów, kocham cię? Tak się okazuje, no dobra! Wampir oparł dwie ręcę na łóżku i odchylił się do tyłu podpierając się na nich, wzdychając głęboko. Ni chuja, nic nie rozumiał.
-To tylko chwile, dźwięk który znika tak szybko jak się pojawia.. To coś zmienia? - odchylił także głowę do tyłu jakby się zamyślił na chwilę. Idźmy dalej, oczywiście, to zaraz, gdzie Ci się śpieszy! Chociaż... w sumie? Podpierając się wciąż na jednej z rąk drugą wyciągnął w stronę wampirzycy, wykonując gest przywołujący do siebie, chyba mu się ta bliskość w jakimś stopniu podobała, skoro wciąż jej pragnął nie?
-Hmm.. Nie zabijam dla chorej żądzy.. Zabijam, ponieważ pomagam! Daje mi to ukojenie, podobnie do Ciebie, Twoja obecność też jest kojąca. - Hm, cóż tak było w pewnym sensie, ale co to mogło znaczyć? To chyba najwięcej co wyciśnie z Psycheła, porównał spędzanie czasu z nią do wbijania noża w czyjeś ciało HALO to już jest coś poważnego.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Sob Sie 27, 2016 2:34 pm

Zachichotała, kiedy poczuła jego zimne dłonie na swoim policzku. Przyjemne dość uczucie, lekkiego szczypania. Kiedy nieco się od niej odsunął, zobaczyła jak znudzony był jej gadaniem, stfu. Nienawidzę Cię, powiedziała sobie w myślach słuchając jego teraz BARDZO mądrych wypowiedzi. Nic nie załapał, gdzie masz mózg. Zauważyła jego wysuniętą po nią rękę i oparła się o niego, kładać również na jego pas nogę. Przytulała go podwójnie! - Z tego co słyszałam tak wyznają sobie miłość śmiertelnicy. Ale faktycznie, nie jesteśmy śmiertelnikami, dlaczego mamy trzymać się ich przestarzałych zasad. - Czasem powie ten Zel coś mądrego. Po jego kolejnej wypowiedzi no, była całkiem ucieszona, dawała jakieś tam ukojenie i w dodatku porównywał ją do zabijania i wbijania noża w czyjeś ciało, cudownie! Jak ona kochała te jego "uczucie"! - Pomóżmy komuś razem. Chcę krwi, chcę zabijać, chcę coś zjeść. - Mówiła to tak dziewczęcym i niewinnym głosem, że sama sobie nie wierzyła. To nie było tak, że rządza panowała nad jej ciałem, to raczej była jej zachcianka, a jak to księżniczka, jeśli coś chce, ma to dostać i on tego się musiał nauczyć. Chciała go sobie wytresować, miał chodzić jak w zegarku, on oczekiwał tego od niej zapewne, oh nie nie nie. Nie ma mowy, ona tutaj jest księżniczką i ma cycki.. Aż spojrzała się na swoją dechę, nie jednak nie. Heeej, była tak blisko jego szyi, właściwie była ciekawa jak zareaguje na ugryzienie. Wcześniej ją sam nakarmił.. Może nie powinna, hHahahah, JEBAĆ ZASADY. Opierając dłonie na jego barkach, podciągnęła się do góry i uśmiechając się pokazała biale kły, które lśniły w blasku księżyca. Mocniej się podtrzymując wbiła kły w jego szyję, chłepcąc cicho jego krew. Wiedziała, że może spotkać się z odrzuceniem, zaatakowaniem czy tym podobne. Ale wiedzieć niż nie wiedzieć, dalej, Zel, pokaż co się tam kryje. Chcę znać Twoje zle strony.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Sob Sie 27, 2016 4:29 pm

Nie słuchał jej, a ona zdawała się wymagać od niego za dużo, na dodatek pozwalała sobie na zbyt dużo, chyba nie powinna zapominać kto tu był silniejszy, Zel nie miałby nic przeciwko, ale ubytek krwi, że pojawi się jej nowy kolega, który nie będzie z tego zadowolony. Do chwili kiedy jeszcze nie zaczęła odpierdalać jakiejś chorej akcji było całkiem miło, nawet jej słuchał, a to było coś niezwykłego, przeważnie miał wszystko w dupie i interpretował wszystko na swój własny sposób. Zaraz, ona była księżniczką i sobie czegoś życzyła? A chuj go to obchodzi, był bajeczny, nie musiał się stosować do niczego, a dziewczyna chciała jeszcze jego krwi, tak bez pozwolenia? O nie moja droga, trochę sobie przegięłaś. W momencie kiedy wbiła kieł w jego szyję, można było zauważyć chwilę później jak jedno ślepie gaśnie ze swojej jebanej czerwieni i zmienia się w żółć, jego ręka powędrowała do pasa odpinając skrojona wcześniej broń anty wampirzą. Chciała poznać jego złe strony, bardzo proszę, to, że Zeke był mniej szalony, nie znaczyło, że był mniej krwiożerczy, wręcz przeciwnie, ten to był dopiero chorym pojebem. Psycheł jako tako, jak umiało się z nim rozmawiać, to był nieszkodliwy, ale zrób jeden fałszywy ruch i zobaczysz jakie to życie z wariatem, przystawił broń do policzka pożywiającej się wampirzycy i po prostu nacisnął spust, przedziurawił jej twarz na wylot, z dwóch stron, rozrywając skórę, a na dodatek to nie zagoi się tak łatwo, zostanie blizna, bardzo paskudna blizna, plus pociski miały specjalną właściwość, Coco mogła się czuć jak obwieszona sucharkami po przejściu przez murzyńską wioskę. W tym czasie jego drugie oko również przybrało gadzio żółtą barwę, a on? Odepchnął ją kiedy ta pewnie była w szoku i wiła się z bólu, podniósł się z łóżka stanął nad nią wyciągając łapę, łapiąc ją za krtań i ściskał mocno, czy zamierzał ją zabić? Możliwe, nawet nie musiał nic mówić, aby po prostu przekazać jak wygląda obecna sytuacja, była właśnie na jego łasce, jeśli miała coś do powiedzenia, radziłbym to robić teraz zanim doszczętnie zmiażdży jej krtań, rana musiała boleć jak cholera, a na dodatek ta wisząca skóra, mrau! Jebać zasady? Tak się właśnie kończy, mała buntowniczko.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Sob Sie 27, 2016 5:25 pm

Kątem oka zauważyła jak jego oczy zmieniają się na jego dziwaczny gadzi kolor, wywołała wilka z lasu, witaj Zeke, ponownie. Zanim zauważyła miała zimną broń przycumowaną do policzka i BANG, aż odleciała na drugą stronę łóżka. Aua? To mało powiedziane, piękło jak cholera, uroniła zły, potok łez, na krzyk nie było mowy. Czuła się jak wentulator, jakby włożyła sobie odkurzacz do ryja. Samo to że odrzuciło ją, nie przeszkadzało mu by zrzucić ją na kamienną posadzkę i złapać potem mocno za krtań. Wiła się w jego ręce, źle, nie było dobrze, sytuacja bez wyjścia? Nigdy! Zanim jeszcze zaczął ją mocniej ściskać, a powoli czuła to brzmienie naładowała swoje ciało mocą, a im mocniej trzymał, tym w jego rękę mocniej go paliło, trzaski, wyładowania wszystko na raz, nie łatwo było obejść prąd, e-e tego nie dało się obejść. Włożyła w to tyle siły, że na pewno musiał się jej puścić a nawet nie odejść na kilka kroków. -Witaj, Zeke. - Powiedziała dość rozbawionym głosem, jak na dziewczynę, która przed chwilą została przestrzelona bronią antywampirzą. Bolało jak cholera, ale dlaczego miałaby to pokazywać całemu światu? Zaciskała zęby i pięści, poza tym łupało jej coś w głowie. Musiała się podeprzeć o pobliską ścianę. -Duma boli kiedy gorszy krwią wampir posila się Twoim ciałem, hę? - Jej głos ani trochę się na załamywał, język nieco suszył się od nadmiernej ilości powietrza w środku, ale jeszcze chwilę będzie w porządku, kręcenie w głowie nie ustępowało. -Nie zapominaj, że Zel jest silniejszy i lada chwila znów Cię nie będzie, pękniesz jak najsłabsza bańka mydlana, skarbie. - Usiadła, podpierając się cały czas ściany, splunęła krwią która nagromadziła się w jej buzi prosto przed jego butami. Nie przegrzej się tam, panie Poważna głowa. Złapała się jedną dłonią za łeb, oparła nią o kolano i patrzała tak spode łba na Zeke. No dalej króliczku, zabij swoją panienkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Sob Sie 27, 2016 10:47 pm

Mógł odczuć poparzenia najpierw lekkiego stopnia, ale im dłużej zaciskał dłoń na jej krtani tym bardziej syczał z bólu, pieprzony mechanizm obronny, na dodatek ta jeszcze śmiała mu pyskować, no kurde zniewaga. Zniewaga i to jeszcze jaka! Wkurwiało go to niemiłośiernie, ale na swój sposób był sadystą i psycholem, więc poparzenia nic nie dawały do momentu, kiedy naprawde nie mógł utrzymać ręki na jej krtani, a gwarantuje, że to nastąpiło dopiero wtedy kiedy już zdążyło ją przyćmić i zaczęło uchodzić z niej życie, ale w końcu dał za wygraną, pieprzona moc, meh. Warczał, syczał i w ogóle fuczał ze złości wpatrując się na nią tymi swoimi żółtymi ślepiami. Broń, którą miał w ręcę wymierzył w dziewczynę i przechylił łeb. Miał zabić swoją panienkę, cóż, jeśli Zel go nie powstrzyma to właśnie tak się skończy, jestem ciekaw, jak oni pogodzą to, że jedna osobowość ją KOCHA a druga.. no cóż... chce jej wypruć wnętrzności, całkiem niezły podział, ale będzie trzeba dojść do porozumienia.
-Duma? Nie posiadam dumy, wiem do czego zostałem stworzony, do wymierzania kary, a Ty mała żmijo na to zasłużyłaś. - Ręka drżała mu za mocno, ale pociągnął za spust, chybiając jej czoło o parę centymetrów, chciał rozwalić jej głowę? NO NIEŹLE. Fuknął jeszcze raz, rzucając broń za siebie i zaczął iść w jej stronę, siegając do kieszeni wyciągnął nóż, czyżby planował nowy chirurgiczny zabieg? No może, ale podczas tego zatrzymał się w pół drogi, fuczenie zamieniło się w cichy śmiech, przemieszany z nerwowym tonem głosu.
-Awhh.. ZAMKNIJ SIĘ SKURWIELU BO I CIEBIE ZABIJE. - Kolejna walka ze sobą samym? No nieźle, jeśli Coco planowała mu oddać, albo chociaż się ratować jakimś atakiem czy nawet ucieczką to teraz była dobra chwila. Wampir zdawał się za bardzo pochłonięty walką z samym sobą, żeby zwracać uwagę na cokolwiek, śmiech mieszał się z jego wkurwem, całkiem komiczny widok, może trochę straszny? No nie wiem, zależy już jak to kto odbiera.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Nie Sie 28, 2016 10:07 am

Poparzenie drugiej strony jej kochanka wcale nie było takie łatwe, skubany był wytrzymały a ona w dodatku osłabiona, pomyśleć co by się stało z jego ręką gdyby włożyła w to więcej siły.. Nie radzę. Kiedy odsunął się od niej wymierzył prosto w jej łeb broń, tę samą, którą przepenetrował jej gębę. -Nie zasłużyłam na karę, nie Tobie to oceniać, nędzny wampir w ciele innego wampira, jesteś przegranym, tak słaba osobowość jak ty nie będzie sądzić. - Odpysknęła mu wkładając w tą wypowiedź jak najwięcej zła i chamskiej ironii. Widziała jak mu drży ręka, Zel już przychodził, nie był pewny swego. Więc nawet parsknęła i zaśmiała się ironicznie pod nosem kiedy kula wylądowała gdzieś w ścianie daleko od jej głowy. - Pudło. - Dopowiedziała mu jeszcze by zirytować go jeszcze bardziej. Tracąc panowanie nad sobą ułatwi to powrót Zel'a. Przynajmniej tak myślała, aczkolwiek nie wiedziała jak to działa do końca, będzie popełniać jeszcze mnóstwo błędów. Wyrzucił broń? Zobaczyła jak wyjmował nóż, od razu resztkami sił naładowała podłogę na której siedziała, a raczej mały krąg, może nawet nie siegający metra, a skoro kamień nie przewodzi prądu, naładowania po prostu wiły się po podłodze, były widoczne i nieco oświetlały ciało małej Coco. Jego ciało nawet nie doszło do niej na tyle blisko by mogło go kopnąć, więc nieco uspokoiła naładowania, by zyskać nieco energii, skąd ten krok? Przepraszam, ale ryknął na cały budynek, kolejna walka w środku, dużo teraz nie zrobi, a ona? Ona nie miała zamiaru uciekać, ona zostanie, ona przeprosi, właściwie.. Tej calej rany nie byłoby gdyby nie jej ciekawość i głupota, więc za co ma przepraszać? Nie zwracała już uwagi na to co dzieje się wokół, na Zel'a, czy Zeke'a. Huczało i ściskało głowę coraz bardziej, hej Coco, ostatnio przecieli Ci pół brzucha i było lepiej, ogarnij się. Karciła samą siebie w myślach, prawie jej już tu nie było, życie uchodziło z niej z każdą sekundą. Pospieszała Zel'a w myślach, nie zemdleje do tego daleko, ale czuła się okropnie, chodzić na pewno nie będzie umieć, a co dopiero ucieczka. Jej elektryczne koło zanikało a ona po prostu czekała. - No dalej, Zel. Morrigan czeka.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Nie Sie 28, 2016 2:29 pm

Co jak co, ale wampir miał jeszcze jedną moc której dotychczas jej nie pokazał, więc to było jej szczęście, że na to nie wpadł, gdyby to zrobił, nie byłoby to pudło, byłaby to egzekucja. No więc nie trafił, a ta na dodatek zaczęła pyskować? Rozwścieczyła Zeke'a jeszcze mocniej niż do tej pory, na dodatek ten był już i tak cholernie zły, za to, że Zel próbował przejąć kontrole, plus te niekontrolowane napady śmiechu. Gdyby nie próbował jej zabić, to na pewno wyglądałoby to śmiesznie, prawda? Wampir nie mógł się poruszyć, ale mógł zrobić jedno. Zablokował nóż motylkowy z jednej strony, aby przypadkiem się nie złożył i cisnął w stronę Cocoro, zamierzał trafić w krtań, ale walcząc ze soba nie mógł dobrze wycelować i nóż wbił się w ściane, powiedzmy, że był cholernie silny i dla niego to nie był żaden problem wbić ostrze w cegły. Nóż minął jej gardło o parę centymetrów.
-Stul pysk. - warknął, po czym znów zaniósł się śmiechem była tylko jedna rzecz, która mogła powstrzymać tego psychola, mianowicie rana, kiedy jego ciało znajdzie się w sytuacji zagrożenia życia, to jego bardziej losowa i bardziej niezrozumiała, a także silniejsza strona przejmie kontrolę. Zeke próbował iść w stronę dziewczyny, która schroniła się w małym kręgu, jednak druga osbowość uniemożliwiała mu to dosyć profesjonalnie, wampir zaczał machać łbem w jedną i drugą stronę, niczym opętany. Jedno z jego ślepi znów zapłonęlo szkarłatem, ale nie widac, zeby poddał się do końca, to byłoby zbyt piekne. Dopiero po zauważeniu wystającego pręta zbrojeniowego, wampir jakby ożył, zaczał iść powoli w jego kierunku, co zamierzał z nim zrobić? Niech to zostanie jego słodką tajemnicą, przebić swoje nowe Bae nim to trochę zbyt oklepane, ale na przykład nadziać się na to, to już nie był taki debilny sposób, jeśli wampir zostanie ranny, to i kontrola zostanie przywrócona, a było widać, że Zel naprawdę nie chciał jej zrobić krzywdy, chyba się rzeczywiście przywiązał, a ona? Ona.. cóż, była mała, wredna i uszczypliwa, w pewnym kręgach to uchodziło za ideał, nawet tutaj!

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Nie Sie 28, 2016 7:32 pm

Zel na prawdę walczył z nim by tej małej smarkatej dziewczynce się nic nie stało. Wszystko co działo się z Zeke było zasługą Zela, te dziwaczne machanie głową, krzyki a zarazem szyderczy śmiech, było to przerażające patrząc się na to z boku. Dziewczyna bez sił, bez mocy na typa, który sam ze sobą nie mógł sobie poradzić, na jej korzyść. Nawet dostrzegła, że jedno jego oko zmieniało barwę na te bardziej jej sprzyjające, dlatego uśmiechnęła się myśląc o jej nowej miłości. Jej uśmiech szybko zbladł, kiedy usłyszała świst nadlatującego noża, który na jej szczęście wbił się w ścianę kilka centymetrów od niej, było blisko. Odetchnęła z ulgą, co było błędem, wypchane powietrze poruszyło przestrzeloną skórą. Pisknęła z bólu, wciąż wpatrując się w postać, która wariowała przed nią. A na jego docinkę nawet nie zareagowała, pogrążona w bólu nie będzie się z nim teraz przekamarzać. Pokazała mu tylko środkowego palca i tak nie zwróci na to uwagi, jest zbyt zaciągnięty w tą walkę gdzieś w środku. Ale coś było nie tak.. Albowiem Zeke postanowił przestać napierać na Coco a ruszył po jakiś metalowy pręt. Niedobrze, mógł tym trafić w nią, łatwiej, bo większe. Metalowy.. Coco myśl, nie masz dużo siły, ale zawsze da się coś zrobić! To już jej resztki sił. Cokolwiek miał na myśli, musiała go powstrzymać, ale jak.. Taak.. Ten pomysł był głupi jak but. Musiała odpuścić z własnej ochrony. Zgarnęła ną tą wiązke energii, jej niewielką część, by pokierować ją w ten metalowy pręt. I do skutku, aż on się jej nie puści przez poranienie, poparzenie, a ona aż straci swoją ostateczną ochronę, to będzie koniec, jeśli on tego nie porzuci, a jego ręka nie zostanie naruszona, zginie i była tego pewna, czy zaatakuje siebie czy ją. Udało jej się zebrać ostatecznie pięć wiązek, które poleciały prosto w jego nową broń przeciwko Coco. Oparła się głową o zimną, kamienną ścianę i zaczęła śpiewać kołysankę, z uśmiechem na twarzy. Była ona tak cicha, że jego śmiech przegłuszał ją. Zamknęła oczy. - "W górze tyle gwiazd, w dole tyle miast, gwiazdy dają nocnym dzieciom znak, że czas już spać. Słońce wstaje, pali nas, ach śpij kochanie, na nas już czas. Jeśli krwi mojej chcesz, dostaniesz. Czego pragniesz to dostaniesz, ale dlaczego Zeke, nie potrafisz spać?" - Tak szła kołysanka, która podśpiewała pod nosem Coco. Jak się kończyła, robiła pętlę i zaczynała od nowa. Dalej, Zel.. Nie każ mi już czekać, płakała w środku, będąc szczęsliwa na zewnatrz. Nie wiedziała co się z nią dzieje, piekło, parzyło, szczypało.. Stop, ja już nie chcę, powtarzała.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Nie Sie 28, 2016 8:08 pm

Zel walczył z całych sił, nawet po tym jak wystrzeliła wiązke w jego nową broń, metal przewodzi elektryczność, więc pręt został naładowany, a wampir? Wampir się nie poddał, podszedł do pręta, w momencie kiedy jego jedno oko płonęło czerwienią, drugie było zmrużone, żółte, wredne z tą iskierką mordu w środku. To właśnie była chwila, kiedy był gotów zaryzykować wiele dla dobra tej dziewczyny, lepiej, żeby o tym pamiętała. Zeke walczył również z całych sił, ale wampir był pochłonięty w swoim szaleństwie tak głęboko, że żaden rozsądek, że zaden cichy głosik nieważne jak mądry i arogancki w jego głowie krzyczał, on był na to głuchy, jedyne do czego był zdolny to warczeć ze wściekłości, zanosić się śmiechem, odczuwać ból, a odczuwał go, nawet jeśli nie był to ból fizyczny, to Zel od środka krzywdził go w taki sposób, w jaki najgorsza tortura by tego nie zrobiła. Dopiero po chwili wewnętrznej walki postanowił co zrobi! Wyciągnął rękę w stronę prętu nie dotykając go jeszcze, ale posłał jej ten charakterystyczny dla Zela uśmiech, ten szczęśliwy uśmiech Psychola, Jak jeszcze kiedyś zakwestionuje jego "uczucie" to proszę sobie przypomnieć tą chwilę. Wampir położył rękę na pręcie, a żeby tego było mało, zryw jego ciała polegał na tym, że się na niego wbił przebijając swój brzuch na wylot, nie wiem jak to zrobił, że minął wszystkie organy witalne, dla człowieka, bądź słabszego wampira to byłaby śmierć natychmiastowa, Dla niego? Padnie na glebe, ale przeżyje, powiedzmy. Warknięcie, jęk bólu po czym bezwładnie padł na podłogę, cisza.. Jedyne co usłyszał zamykając oczy to jej kołysanka, a jeszcze wróćmy do samej chwili porażenia jego oczy zapłonęły szkarłatem, zanim zsunął się po tym pręcie do tyłu i upadł na ziemię, oj wylał sporo krwi, a potem mówią, że Psycheł nie okazuje uczuć! Pff. Nie powiedział nic, parę wstrząsów przeszło jego ciało, zapach spalonego mięsa również towarzyszył temu wszystkiemu, przez głupiego Zeke'a, Cynthia została skrzywdzona, dlatego, Zel też mu nigdy tego nie wybaczy, ale na chwilę obecną, potrzebował czasu. Najlepsze w nim było to, że jego usta były uśmiechnięte, więc pół szerokiego uśmiechu z jednej strony zostało nie naruszone, szkoda tylko, że nie mógł na chwilę obecną nic powiedzieć, Żył, a tak jakby umarł, na chwilę obecną nic nie można było na to poradzić, jednak myślę, że Cynthia powinna do tego podejść spokojnie, chyba wie, że nic mu się nie stanie, prawda? No, jeśli nie wie, to przeżyje sobie dramat przez najbliższą godzinę, bo w chwili kiedy Psycheł się obudzi, będzie mógł się wyleczyć. Jej cichy śpiew tylko rozluźniał Psycheła, mimo tego, że był nieprzytomny, słyszał wszystko.. Ściany mają uszy to i wampir może słyszeć wszystko będąc nieprzytomnym, bo czemu by nie.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Nie Sie 28, 2016 8:34 pm

Dzikie naładowania pręta nie pomogły, sama nie wiedziała, dlaczego on się zranił. Ale widziała go, widziała jego czerwone oczy, jego cudowny i zarazem przerażający uśmiech, popłakałaby się ze szczęścia, gdyby nie fakt, że była już bez życia. Nie zaprzestała cichutkiej kołysanki, nawet kiedy przebijał sobie brzuch, ulży ci to, ja wiem jak Cię ukoić kochanie. Patrzała z przykrością jak ten upada na podłogę, ale hej, Zel wrócił, uśmiechnij się, jak powiedziała tak zrobiła. Na jej twarzy pojawił się szczery uśmiech, który miał zwiastować teraz wszystko co najlepsze. Właśnie teraz pokazał jej co to jest ta Psycheła miłość, oj, jeszcze mu pokaże, że doceniła, już nigdy tego nie zakwestionuje. Kiedy leżał już tak dobre kilka minut, a ona odzyskała nieco sił, nie wykorzystując już przecież mocy, z trudnością się podniosła. Dalej śpiewając podeszła do niego chwiejnym krokiem, zmarnowana i bez werwy do życia. Będąc już blisko, obrociła go na plecy, zapewne naruszyła pręt, ale on był nieprzytomny, Coco mu pomoże. W słowa piosenki -"Ach, śpij kochanie" - Szarpnęła za pręt i jednym ruchem, wyciągnęła go z jego brzucha. Jego krew była wszędzie. Czuła zapach spalonego żywcem mięsa, nuty krwi i jeszcze w głowie krzyki i śmiech Zeke'a. Za dużo było tego wszystkiego, musiała odpocząć, ale zarazem dać mu ukojenie. Cały czas nucąc piosenkę, odrzuciła gdzieś naładowany pałąg, uklęknęła przed nim i polizała jego ranę, jak on zrobił jej wcześniej. Położyła się przy nim, bardzo blisko twarzami ale nie dotykała jego ciała i śpiewała mu jeszcze chwilę prosto do ust. Na sam koniec dała mu buzi, albo raczej zasnęła, kiedy mieli złączone usta, so cuuuuute.. Sama musiała odpocząć, jej rany musiały się sklepić, a huki w jej głowie ustać, daj mi spać Zel. Proszę, daj. Położyła jeszcze dłoń na jego włosach i dała się ponieść krainie snu.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Wto Sie 30, 2016 10:00 pm

Zasnęła, podobnie jak i on, leżąc nieprzytomny obserwował pustkę, ciemność w jego głowie, czy mógł śnić? Nie, on nie miewał snów, nigdy. Była tylko wielka, nieodłączna pustka, wszystkie głosy w jego głowie ucichły, w końcu.. po raz pierwszy od dawna był spokojny. Chwila taka mogła trwać wiecznie, ale wszystko co piękne nie trwa wiecznie, prawda? Wampir obudzi się jak nowo narodzony, możliwe, że rana będzie dawała mu się we znaki, jednak posiadał możliwość leczenia. Wampir otworzył oczy, warknął cicho z bólu, ale zauważył dziewczynę, wtuloną w niego, baaardzo blisko, pewnie cała była brudna od krwi, ale to już taki mały szczegół, wystawiając kły skubnął jej jedną wargę, przesuwając rękę na swój brzuch, chwila moment i zapłonęło zielone światło, światło, które biło delikatnym ciepłem od jego zimnego ciała, ciepło, które wyleczyło ranę w moment. Trochę kręciło mu się w głowie, przez ten brak krwi, ale cóż.. Położył łapy przy swoim ciele, jakoś nie miał ochoty jej z siebie zrzucać, było całkiem nieźle, a tak w ogóle.. jeszcze spała, chyba będzie trzeba coś z tym zrobić, prawda? Jedną z rąk położył nisko na jej plecach, drugą wplótł w jej włosy owijając sobie je w okół palca, jego głos był jeszcze cichy, słaby, ale był to ton głosu, zbliżony do tego, który miała okazję poznać, do tego, który po prostu się o nią w jakiś sposób troszczył.
-Morrigan, kroczysz wśród śniących, czy odeszłaś do podziemia, do naszego Boga? - spytał, jeśli się obudzi to spoko, jeśli nie, to będzie musiał ją spalić żywcem, bo cóż.. martwych trzeba spalić, więc chyba nie chciała, żeby tak pomyślał. Ręką, którą trzymał nisko na jej plecach uniosła się trochę wyżej, jego pazur wbił się w jej delikatną skórę, sunąć w dół do miejsca, w którym pierwotnie trzymał rękę, chyba powinna to poczuć, a jeśli to nie zdało egzaminu, wtedy przekręci się nad nią, podpierając kolanami nad jej ciałem, trzymając łapę tuż obok jej głowy, a drugą, będzie sunął po jej policzku, omijając rany, ciekawe czy ją to jeszcze bolało, była to broń antywampirza, więc dalej były tam dziury, delikatne, blado zielone światło zapłonęło nad jej twarzą, wyleczy ją.. ale blizny i to paskudne blizny zostaną na jej twarzy. Przyłożył rękę do jej twarzy lecząc te paskudne dziury, bo nawet jako wampir nie zregeneruje się tak szybko, a z jego mocą to będzie szybka sprawa, odbudowa tkanki chwilę potrwa, więc jeśli obudzi się w procesie, Psych, przytrzyma ją za ramię, chociaż cały zabieg nie jest bolesny, wręcz przeciwnie, jest bardzo przyjemny i kojący.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Wto Sie 30, 2016 10:26 pm

Na jego słowa wymamrotała coś pod nosem, już tamte światło nieco ją zbudziło, ale jego głos.. Boże, jak inny człowiek, słaby ale taki.. Troskliwy, nigdy nie słyszała go jeszcze w takim stadium, mógłbyś być częściej taki ranny. -Nigdzie nie odeszłam debilu. - Wydusiła z siebie cichym i piskliwym głosikiem, przewracając łebek na drugi policzek, było tak wygodnie.. -Jeszcze pięć minut. - Dopowiedziała sennie, ale nie.. On musiał maltretować jej plecy pazurem, co było dość przyjemne, więc mógł on poczuć jej gęsią skórkę, a nawet nią nieco telepło. Skąd u niego ta czułość, ręka we włosach, dłoń smyrająca jej plecy.. Halo, Zel, kim ty jesteś. Kiedy ją obrócił pisnęła z zaskoczenia i fuknęła pod nosem, tak dobrze jej się spało, było tak wygodnie. Ale nie.. Syknęła z bólu kiedy przejechał palcami blisko jej policzka. Wnet poczuła ulgę, kiedy dobrze jej znane delikatne światło oświetliło nieco jego twarz. Koiło jej to ból, niczym jej śpiew wcześniej Zela, czyż to nie słodkie? Blizny? Coś czuła, że zostaną, potem będzie myśleć jak je zakryć, teraz był moment na coś innego, Zel był taki milusi, jak nigdy. Zastanawiała się, czy będzie miała zamiar wypominać mu tą jego drugą stronę, za to co zrobiła.. Ale to była jej wina, zdecydowanie, nawet zamyślając się westchnęła głęboko, ale kiedy spojrzała, jak on tak nad nią wisi, od razu pojawił się uśmiech na jej już niedoskonałej bladej twarzycce. Objęła, a raczej zarzuciła ręce na jego szyję, jedną z dłoni wplatając w jego czarne jak smoła włosy. Wiedziała, że nie będzie miał teraz oporów by się nad nią schylić, dlatego też leciutko pociągnęła dłońmi w dół, by natychmiastowo złączyć ich usta w przesłodki pocałunek. Zacisnęła nieco pazurki, by lekko go pociągnąć za bujne włosy, po prostu lubiła to robić. Nie pieprzyła się w tańcu, po kilkunastu, dziesięciu kochanych sekundach, które trwały dla niej za krótko, ale ona chciała więcej, wsunęła mu język do buzi. Właściwie to nie wiedziała, czy on cokolwiek ogarniał w tym temacie.. Ale czy to było ważne, działaj instynktownie. Pogłębiając namiętniejsze chwile przycumowała go do siebie, obejmując go jeszcze nogami w pasie. Coco, skąd u Ciebie tyle namiętności, co?

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Wto Sie 30, 2016 10:57 pm

Czy był troskliwy? Nie wiem, na pewno miał coś takiego jak poczucie winy, a przynajmniej nienawiść do swojej drugiej osobowości, do jego drugiego "ja" Zeke został teraz jego wrogiem numer jeden, tak jak było kiedyś, ostatnio, przed tym zanim ją poznał było wszystko w dosyć napiętych, jednak pokojowych warunkach. Gdy tylko odezwała się do niego, powrócił na jego twarz wielki uśmiech, z jednej strony policzka nawet jeszcze większy, a co do tego -jak- się odezwała, to przestał ją dotykać przez chwilę i tak się zastanowił nad tym co powiedziała.
-Zel' nie debil, Zel jest tym, który kroczy ponad śniącymi! - nie znał znaczenia słowa debil, więc pewnie w ogóle go to nie obeszło, lub zrozumiał to w jakiś dziwny popieprzony na niego sposób. Nie miał jednak dużo czasu na rozmyślenia, cicho się zaśmiał pod nosem, jak Cynthia, niczym oburzona kotka fuknęła, na jego próbę przewrócenia jej na plecy, co narzeka, przecież ją leczył, chyba nie chciała zostać z dziurą w policzku, prawda? Czy można to nazwać czułością? No nie wiem, na pewno był skruszony faktem, że Zeke ją tak sponiewierał, więc oczywiście, że był delikatny, a po resztą, Psych.. Hm, on nie był zły do szpiku kości, nie był to bezduszny morderca, zamordowałby dziecko z podstawówki bez mrugnięcia okiem, ale jeśli by nie okazywało strachu i nie okazywało obrzydzenia, wtedy byłby kochany! Taki już był. Proces leczenia ciąglę trwał, ale dobiegał ku końcowi, gdy dziewczyna zarzuciła na niego swoje ręce, wtedy dopiero dezaktywował moc, która pozostawiła na jej twarzy czarne znamię, czarno cieczo-podobną rzecz która oplotła jej prawie całą twarz i zniknęła tak szybko jak się pojawiła, zostawiając mały ślad, małą czarną kropkę, tak małą, że żeby zobaczyć trzeba by było okulary przynajmniej sety. Nieważne, nachylił się nad nią ja chciała, no i wtedy pocałunek, już się trochę na tym znał, nie był kompletnie zielony, ale można powiedzieć, że i tak bardziej działa tutaj instynktownie niż w jakiś inny sposób, no, ale lepszy rydz niż nic, a zresztą, czasem instynkt zdziała więcej niż doświadczenie. Rozchylił usta pozwalając jej na taką zabawę, a nawet sam się do niej przyłączył, jego szorstki język spotkał się z jej, zataczając małe kółka, no, ale dalsza kwestia, to było już wbicie pierwszego gwoździa, ponieważ kiedy poczuł jej nogi w okół jego bioder, to już skończyło się na tym, że jedna z jego wolny rąk powędrowała na jej brzuch, dosyć nisko, nic na razie co musiałbym obejmować w cenzurę, ale jego pazur robił jej czerwony ślad na brzuchu przecinając cokolwiek zostało z jej bluzki, na razie tylko na brzuchu, a dalej? Dalej zobaczymy, jej akcje były jak mały zapłon dla niego, chyba zrozumiał o co tutaj chodziło, więc do zabawy dołączy kły, w końcu wampiry po coś je miały, nie? Do picia krwi, jasne, ale do różnych innych rzeczy też się przydawały, więc jeśli Cynthia w końcu cofnie język, Psych zakończy ten akt, ugryzieniem jej wargi, wbicie w tą malutką poduszkę jednego ze swoich kłów, nie głęboko, ale z pewnością, na tyle by poczuła.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Sro Sie 31, 2016 12:12 am

Po prostu już zamknij łeb z tymi swoimi poetyckimi odzywkami i pokaż jak mocno kochasz Coco, chciała już mu to wręcz powiedzieć, bo.. No po prostu lubi go wyzywać od debili, i tak nie rozumiał, a zrobić i tak by jej nic nie zrobił, na prawdę był słodziaszny. Czy Coco się znów zakochała, czy psychopata załatał dziurę w jej ogromnym serduszk o tak małym ciele? Pokładała w nim nadzieję, boże, nie zmarnuj tego Zel, pouczała go gdzieś w myślach. Od własnych jej rozmyślań na temat, jak bardzo go kochała poleciały jej łzy z oczu, za dużo emocji jak na jeden dzień siedzenia z nim, te walki, pot, rany.. On tego nie musiał rozumieć, ale był wyjątkowy i tak.
Stop, stop, stop, wróćmy do tego co się teraz działo. Na jakąś czarną ciecz nie zwróciła uwagi, póki to ją leczyło, a nie zjadało, było okej. Blizny.. Później przejrzy się w lustrze, do czasu jak Zel od niej nie ucieknie przez brzydotę, mogły sobie być. Nie opierał się już jej, tak jak myślała, z językiem też było łatwo, od razu poleciała w tango z jego językiem, było to przyjemne, do tego stopnia, że zaczynała już przebierać nerwowo nóżkami, które były cały czas zaczepionego o jego ciało? Stres? Przypominam, że Coco wciąż była.. Dość czuła na dotyk i odbierała go 30 razy intensywniej niż jakakolwiek inna dziewczyna, ale skąd on mógł to wiedzieć. Na początku bała się, że będzie dla niego mało atrakycjna, że dziecko, że płaska, że niska, aczkolwiek nawet nie wyglądał, żeby się zmuszał. Stop! Bo on się nie zmuszał, Coco przestań myśleć o durnotach. Wszystko układało się dość standartowo ale poczuła, że poszedł krok dalej w tym co robili. Otworzyła nerwowo oczka, kiedy poczuła, że pazurem rozerwał jej bluzkę. Z zaskoczenia cofnęła język i od razu spotkała się z jego kłami na swojej wardze. Nie odczuła bólu, raczej niczym mały zastrzyk adrenaliny, a dźwięk który z siebie wydobyła można było podpisać pod dźwięki jęko-podobne. Kiedy Zel się cofnie z twarzą, będzie mógł zauważyć, jak jego kochana pali się na twarzy ze wstydu, cała czerwona, a małe ciałko osiągało zenit wysokiej temperatury. Mała Cynthia sama nie wiedziała, czy się stresuje, czy po prostu jest rozpalona. A może tak jedno i drugie? Czy była gotowa? Aktualnie sama ze sobą prowadziła małą wojnę w środku. Nie, nie było już ucieczki, nóżkami przyciągnęła go mocniej do siebie, chciała poczuć, chciała już go mieć na wyłączność. Jedyne co mogła z siebie wydusić to. -Zel. - Jej głos był cichy, ledwo co sama siebie usłyszała, jakby chciała ale nie umiała, czuła się po prostu zakłopotana w tej całej sytuacji, kiedyś spodziwała się pięknego łoża wielkiej sypialni, jakaś kolacja, muzyka.. Ale nie była zawiedziona, mógł już to po prostu zrobić.


_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Sro Sie 31, 2016 12:46 am

Na jego poetyckie pieprzenie nie było rady, niestety to była nieodłączna część dorzucona w pakiecie promocyjnym, niestety nie mógł tego włączyć i wyłączyć, ale na pewno mógł sobie zająć myśli czymś innym, a w tym wypadku, mógł sobie zająć myśli tą dziewczyną, która nerwowo przebierała nogami, hm.. Psychol czy nie psychol to w końcu facet, więc naturalnie mu się podobało, prawda? Ah, wygląd zewnętrzny, akurat ktoś jego pokroju miał w sobie to, że mu to nie przeszkadzało, dopóki to nie wyglądało na 12 lat, bo niechciałby zmieniać nazwiska z Kuroiashita, a Azazel Polański, nie brzmi już tak dobrze. Zresztą, z blizną czy bez, była na swój sposób piękna, każda kobieta była w jego przekonaniu, ale tylko ta, która potrafiła go potraktować jak osobę, nie jak potwora, była wyjątkowo piękna, a w tym przypadku trafiło właśnie na nią, Zel' nie bardzo rozumiał cały ten cyrk z uczuciami, działał tak jak podpowiadało mu coś w głowie, raz się przejechał i chodził parę dni bardzo zły i nawet można powiedzieć, zawiedziony, może teraz będzie inaczej, kto wie. Czy on prowadził w sobie jakąkolwiek walkę? Tak, ale trochę inną niż ona, on się starał tego nie spierdolić, bo cóż, doświadczenia to tyle co się napatrzył i w ogóle, ale jego instynkty zdawały się działać tak jak trzeba, a nawet reagowała dobrze na jego gesty, więc czym się tutaj przejmować. Serio przejmować się tym, że była płaska to mogła by jeśli trafiłaby na kogoś innego, jak mówiłem, to w ogóle go nie obchodziło, bo dopóki się go nie skieruje na właściwy tor, to w sumie był trochę aseksualny, ale jeśli już wiedział, że ma użyć tego co trzymał u siebie w spodniach, to wtedy się trochę to wszystko zmieniało. Oczywiście, że nie miał pojęcia, że odbiera dotyk bardziej intensywniej niż ktoś inny, przecież to był debil jak chodziło o takie sprawy, ważne, że znał przynajmniej ABC. Jeśli o ABC mowa, to pazurem przejechał całkiem wyżej rozcinając jej bluzkę od dołu do góry, całą, niech opadnie sobie na kamienną posadzkę, a on? On po prostu przełożył łapę pod jej plecy, starając się tym razem nie wbijać pazury uniósł ją do góry wraz z sobą, to nie było zbyt trudne, bo dziewczyna nie ważyła zbyt wiele. Zgaduje, że w tym momencie, musiała się go podtrzymać nogami, rękami żeby nie walnąć tyłkiem na ziemie, bo cały nastrój chuj by strzelił. Rozglądając się, jakby wyłączył wszystkie zmysły, a jego czerwone oczy świeciły w ciemności, mając tą iskrę pożądania w sobie, może i tego nie było dobrze widać przez ten cały szkarłat, ale.. na pewno tam się gdzieś czaiła. Ruszył w stronę najbliższej ściany podstawiając niższą o wiele od siebie dziewczynę właśnie o kamienny mur, a jej ręce ujął w swoją jedną i podniósł nad jej głowę, przytrzymując jej nadgarstki w jednej ręce, był dużo wyższy, uciążliwe to było w niektórych sprawach, ale.. Na pewno sobie poradzi, nie miał za bardzo wyboru, prawda? Co do reakcji jego ciała, to oczywiście była naturalna, Mały Jimmy poznaje dziewczynę, która mu się podoba, a potem chodzi jakoś dziwnie przez cały dzień, jak z typowego filmu, który puszczano nam w gimnazjum, podobnie zareagował Psych, przynajmniej jego ciało zareagowało w podobny sposób, a więc cóż moge więcej rzecz, był gotowy i wcale nie zamierzał jakoś czekać, trochę współczuje dziewczynie, bo on nie był delikatny, ni cholery jeśli chodziło o to wszystko, był wytrzymały, ale delikatny? O nie. Przywarł do jej ust, wbijając kieł w jej wargę, sunąc cierpkim językiem po jej dolnej wardze, miękka poduszeczka, w sam raz do zabawy, kieł wbił sie na tyle, że przynajmniej poleciał bardzo, bardzo mały strumyczek krwi, który zniknął zaraz po jednym liźnięciu, ale wiadomo.. dodawało to chęci! Jego zimne dłonie zjechały teraz po jej odsłoniętym brzuchu na jej dolną część garderoby, z którą no cóż, trochę się męczył, ale w końcu pozbył się zostawiając swoje Bae w samej tej czarnej, sportowej bieliźnie, a z nią? Z nią poradził sobie już znacznie szybciej, bo co to za problem, a nie jakiś kurwa wymysł szatana, pieprzone guziki, meh. Co do swojej garderoby, to górnej i tak nie miał wiele, podarta koszulka w każdym możliwym miejscu, nadpalona i na dodatek poplamiona od krwi, więc tego nie ruszał, chyba, że Cynthia będzie miała taki kaprys to się sama tym zajmie, o.. Zsunął z siebie tylko najważniejszą część, a dalej...No cóż.

+18:
 

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 739


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Sro Sie 31, 2016 9:06 am

TEMATYCZNY GIF.
+16:
 



Wszystko układało się całkiem dobrze, Coco jeszcze nie spierdoliła ze strachu, ale oczywiście musiała pisnąć i zakryć twarzyczkę kiedy ten rozciął jej całą górę, pozostawiając ją tutaj całkowicie nagą. Zatelepotała w jego ręką ze wstydu i może nawet trochę ze strachu? Nie wiedziała jak to będzie, ale póki co jemu ufała najbardziej przecież nie zrobi jej krzywdy.. Prawda? Była pełna obaw, on w końcu był zabijaką, nie wiedziała, czy będzie chociaż trochę delikatny, ale nie było już odwrotu, więc jak już podniósł jej delikatne ciałko wtuliła się do niego jak gdyby nigdy nic, tylko po to by zakryć odrobinę jej nagości. By nie runąć o podłogę zaplotła nóżki jeszcze ciaśniej wokół jego pasa, zapewne nieco ocierała się o to i tamto, ale on zdawał się nie zwracać na to uwagi, a ona nawet nie wiedziała! Ona nigdy.. Nie widziała tego na oczy, a co dopiero o dotykaniu siebie w tych miejscach, nic, null, zero. Stał tak rozglądając się wokół, miała nadzieje, że tylko nie myślał "A gdzie by tu ją dzisiaj zerżnąć", idiota! Po kilku krokach poczuła zimną ścianę na plecach. Postanowił ją.. Co, co on robił, dlaczego chciał ograniczyć jej ruchy?! Była podenerwowana, nie umiała uspokoić nerwowych ruchów, dygotała, przechodziły ją dziwaczne dreszcze od jego najmniejszego dotyku. Nie, żeby mu utrudniała robotę, ale wiła się jak wąż przy tej ścianie. Uspokoiła się dopiero kiedy znów poczuła jego wargi blisko siebie. StandarD(kurwa, D.) Coco była już tak zakochana w jego ustach i nawet w tym że nieco przekuł jej delikatne usta kłem, nieco przyzwyczajona do tego, uśmiechnęła się od razu jak tylko zlizał tą malutką stróżkę krwi. Mogła sobie nawet porównać Zela do napalonego zwierzęcia. On nie działał tak jak.. Lyuu, delikatnie i spokojnie, był inny, działał po prostu tak jak karze mu natura, jakiś męski instynkt się mu włączył, baka. Ale.. Czy jej się to nie podobało? Podobało! Ale jej pieprzony strach przed bólem czy tym, że jej się nie spodoba tłumiło całe to podniecenie! Czując jego zimne dłonie na swoim brzuchu, które leciały tam w dół.. Znów zaczynała być nerwowa, zagryzała wargę, piszczała najciszej jak się da, przełknęła głośno ślinę już nie mówiąc o jej rumieńcu na twarzy. Kiedy pozbył się już jej dolnej części garderoby, Cynthia zauważyła, że jego koszulka cały czas była na nim, neeee?! Wyswobodziła swoje rączki, nie czując jakiegoś większego nacisku i szybkim ruchem zdjęła z niego tą potarganą rzecz, nawet ją nieco jeszcze uszkadzając, to wszystko przez ten stres!
+18:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 452


PisanieTemat: Re: once upon the time.    Sro Sie 31, 2016 11:30 am

+18:
 

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
 
once upon the time.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Bezludna Wyspa - Survival Time.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: