IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posmakuj tęczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Posmakuj tęczy   Wto Sty 26, 2016 8:22 pm

Piękna polanka w środku lasu, zimowa aura.
Właśnie skończył zajęcia na uczelni, toteż nie tryskał aż taką energią jak z rana, nie mniej na tyle, by wywoływać w wymijanych ludziach zdziwienie. Wszystko przez niegasnący, szczery uśmiech, który niósł ze sobą aż do lasu. Ciepło ubrany nie czuł mrozu, jedynie lekkie wypieki na twarzy zdradzały, że temperatura sięgała parę kresek poniżej zera. Szedł tak przed siebie niestrudzony, aż znalazł się tam, gdzie chciał.
Samotne drzewo na środku polany.
O tej porze roku jak wszystkie liściaste drzewa i ten stary okaz pozbył się swoich kolorowych na jesieni liści. Gołe czarne gałęzie obsadzone lodem i śniegiem zdawały się lekko uginać pod ich ciężarem - do tego stopnia, że żaden ptaszek nie zamierzał zasiadać i jeszcze bardziej nadwyrężać krzepy dzieła Matki Natury. Dzień w dzień, kiedy tylko pozwalały na to czynniki zewnętrzne typu szkoła, spanie, zmęczenie, z wielką chęcią Zielonowłosy odwiedzał swego przyjaciela i pomagał mu przetrwać każdy kolejny zimowy dzień. W jaki sposób? Tam, gdzie sięgał ręką, zrzucał z gałęzi nadmiar śniegu (lecz nie cały, aby nie zgarniać pierzynki do snu na noc), a później siedział pod nim, lub tak jak teraz - rozłożył ręce na boki i wtulił się w długowieczną roślinę o twardej powłoce, pod którą też musiały kryć się uczucia. Nyuu wierzył w to, stąd jego odwiedziny i tym razem. W takich chwilach tulenia mrużył oczy i nadstawiał uszy na odgłosy natury. Naturalne baterie do ładowania niewyczerpalnego źródła uśmiechu młodzika nie większego od gimnazjalisty zostały niemal naładowane, ale i tak tkwił w bezruchu przy samotnym przyjacielu i co jakiś czas poklepywał dłonią o jego twardą skorupę z korka i martwej tkanki ochronnej. Długie włosy lekko kołysały się na wietrze, lecz ogólnie nie drgnął ani na moment. Już z dobre kilka minut przyklejony do drzewa, z przymkniętymi oczyma, zdawał się zasnąć w takiej pozie - i nie skarżył się nic a nic!
Dzień zapowiadał się taki jak wczoraj, przedwczoraj. Nie wszystko jednak jest schematyczne, nie wszystko da się przewidzieć czy zaplanować. Ale kto powiedział, że to źle?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Wto Sty 26, 2016 8:49 pm


Tak wiele rzeczy interesuje, a tak zarazem nic nie potrafi na tyle zwrócić uwagi, by dłużej na tym zasiąść, zaintrygować bądź jakiekolwiek inne tym podobne odczucia. Uczniowie ciągle brną do swych zajęć w tą i z powrotem, by piąć się jakąś do przodu, bądź nawet do góry. Lecz na ile to wszystko intrygować ma moją osobę? Siedziałem na jednym z solidnych gałęzi drzew, oczywiście uprzednio strzepanych z śniegu. Kolorystycznie idealnie się wpasowywałem, zwłaszcza swoim jakże idealnie pasującym do tej kwestii kimonem. Choć zapewne taki strój byłby kompletnie niezadowalający dla typowego człowieka, dlaczego? Bo najpewniej za zimno na coś takiego, ale czym Ja się mam przejmować? Uznałem, że raczej nie mam czym i jestem za leniwy by bardziej to rozpatrywać. Gibałem nóżką z getem na nodze, który ledwie trzymał się na palcach i jakbym zamachnął mocniej, nawet by spadło na śnieg poniżej. Ale póki co, tak się nie stało, a nawet ogon cicho kołysał się na dół, na lewo i prawo. Pomimo niemrawych przeróżnych ruchów, dalej byłem dosyć cichy, nawet w końcu nie musiałem oddychać, choć zwykle robię to z przyzwyczajenia, to teraz się kompletnie z tym na moment zapomniałem.
Ktoś zaczął iść, ktoś na dole kroczy i wymija moje drzewo jako aktualne siedzisko, wchodząc na polane, mknie do samotnego tam drzewka. Ale po co? Przyglądałem się w oddali dalej tak leżąc na grubej gałęzi. To co robił było dziwne, jest dendrofilem? Nie no, różne dziwy się pojawiają na świecie i nie mam potrzeby potępiać kogokolwiek. Ale to co jednak rzuciło się w oczy, to nietypowe zielone włosy, w dodatku cholernie długie! Oczywiście to nieprawdopodobne żeby były naturalne, przynajmniej dla człowieka, prawda? Ale czy pachniał jak jakieś inne stworzenie? Jego organizm ma intensywny zapach, poci się. Na tą myśl wyszczerzyłem się na moment i... Straciłem równowagę. Noga poleciała do góry, zrzucając daleko na polane moje geto w kierunku oczywistej osoby, a samemu zanurkowałem w nie takim głębokim śniegu. Co za wstyd! Aż nie wiedziałem co przez moment zrobić, poleżeć i nacieszyć się tą chwilową swojej nieogarniętej głupoty? A może wstać, otrzepać i natychmiast uciec, ukrywając swoją nieudolność z liczeniem, że nikt jej nie zauważył? Nie, jeszcze chwile poleżę i pozwolę sobie westchnąć, męcząc myśli, że do tego doprowadziłem. Potarłem ręką śnieg, wziąłem nieco do ręki i uniosłem nad własną twarzą. Zimne, wilgotne, aż kapały krople prosto na moją twarz.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Wto Sty 26, 2016 9:33 pm

Nieskrępowany tulił drzewo jak swego przyjaciela - bo nim był - i podnosił na duchu, zupełnie nie wiedząc, iż był obiektem chwilowego zainteresowania Nieśmiertelnego. Dowiedział się o tym, gdy nie dało się zataić małej wpadki, jaka wynikła na pewno nie z planowanych działań, a z przypadku. Nawet najlepszym podwinie się noga, oby tylko w takich błahych sprawach jak ta przy polance. Tak czy inaczej coś świsnęło Nyuu przy uchu, aż otworzył oczy i zobaczył coś intrygującego w zaspie śnieżnej. Przeprosił samotne drzewo i postanowił zbadać z bliska znalezisko. Kucnął, by wyłowić ze śniegu niepasującą do otoczenia rzecz. Huh, jak to się nazywało... geto? Skąd to się wzięło? Podszedł i zabrał do ręki znalezisko przyglądając się jemu z zaciekawieniem, lecz rozglądając się za winowajcą z ledwością dostrzegł nienaturalne kontury w lekko kopiastym śniegu. Schował buta do kieszeni kurtki i pobiegł jak najszybciej mógł do kogoś, kogo widział pierwszy raz na oczy, a który najwyraźniej zrobił sobie kuku, gdyż nie może wstać z ziemi. Brr, aż zimno przebiegło go w postaci dreszczy od dołu do góry i z powrotem dostrzegając, że przybysz miał na sobie dość letnie ubranie. Ciekawe dlaczego wybrał się w takim stroju do lasu... przecież jego kimono ledwie wynurzało się spod śniegu. Całe białe jak włosy nieznajomego, ale, ale! Dość oględzin, trzeba pomóc!
Dało się słyszeć odrobinę zadyszki i poczuć zacienienie na twarzy z powodu Zielonowłosego, który przesłonił mu widok na zimowe słońce, które z trudem przebijało się przez mgłę.
-Nic Panu nie jest? -zagadnął, gdy tylko zjawił się spod samotnego drzewa, nad nieznajomego wykąpanego po uszy we śniegu- Oh, Pan jest mokry!
Odkrycie roku normalnie! Pospiesznie zdjął z siebie długi szalik i wytarł nim delikatnie przemoczone oblicze kogoś, kto zamiast ludzkich uszu miał takie przypominające wilcze. O dziwo nie przestraszył się, tylko dalej zajmował się pieczołowicie ofiarą śliskiej gałęzi, na której musiał wcześniej siedzieć. Chyba, że spadł z nieba... hm... nieważne, trzeba podać pomocną dłoń i sprawdzić, czy niczego sobie nie uszkodził, albo potłukł. Oh, oby nic w głowę!
Oh, sam zapomniałby głowy, przecież ma coś, co prawdopodobnie było własnością ów jegomościa. Potwierdzenie znalazł w drugiej sztuce, która tkwiła w stopie mężczyzny. Tak, chodzi o geto.
-To chyba należy do Pana -wyciągnął z kieszeni ku siedzącemu towarzyszowi jego buta, który był zapowiedzią upadku z drzewa; na twarzy człowieka wciąż malował się szczery uśmiech- Mogę pomóc Panu wstać?
Wyciągnął dłoń ku niespodziewanemu gościowi i utkwił łagodne spojrzenie spod zielonej, rozwichrzonej grzywki w kogoś, kto lubi przebierać się we zwierzątka. Sam kiedyś pożyczył się kostiumów z teatru i najbardziej przypadł mu do gustu ubiór przypominający czarnego wilka lub kojota. Jednakże nawet najpiękniejsze ubranie nie oddawało prawdziwego piękna istotom, które zrodziły się z żywymi atrybutami upodabniając je do zwierząt. Wzrok Niższego ewidentnie tkwił w innym miejscu - we spojrzeniu Wilka. Miał przecudne złote tęczówki, których nie skrywał przed Tym- Który-Uważał-Nyuu-Przez-Chwilę-Za-Dendrofila. Mieniły się żywym złotem, albo jak łuski złotej rybki. Mimo lekkiego zdumienia nie malał entuzjazm wobec Białowłosego i nadal trzymał w powietrzu zawieszoną dłoń. Inna sprawa, że raczej ktoś, kto mierzy tylko metr sześćdziesiąt pięć centymetrów nie podniesie kogoś, kto mierzy ponad dwa metry wzrostu... Ale liczą się chęci, prawda?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Sro Sty 27, 2016 9:06 am

Przez ten moment lenistwa, leżenia i nieskrępowanej niechęci do robienia czegokolwiek ponad, zapomniałem kompletnie o nieznajomym, do póki oczywiście nie uświadomiłem sobie, jak wyraźnie słyszę jego zbliżające się kroki. Uszy mi aż zastrzygły, a ogon nieco aktywniej niż wcześniej, przejeżdżał po śniegu, spychając dosyć typowo na boki, jakby chciał bawić się w robienie aniołka. Oczywiście było to jak najbardziej nieplanowane, bo od kiedy moje myślenie miałoby iść w coś tak błahego? Odrzuciłem trzymany śnieg na bok i już miałem odezwać się by przeprosić za wystraszenie, oraz powiedzieć coś w rodzaju, "Nic mi nie jest!". Skończyło się na tym, że tylko podniosłem brwi ku zaskoczeniu, do jakiego odkrycia doszedł i nawet się wzdrygnąłem gdy poświęcił szalik żeby wytrzeć moją twarz. Co z nim jest nie tak? On poważnie jest tylko zwykłym człowiekiem? Taki wygląd, taka osobowość, takie podejście do nieznanej osoby, to jest dla mnie aż nazbyt niespotykane. No dobra, trochę przesadzam, jednak jestem i tak zaskoczony.
On ma moje geto? O cholera, mam nadzieje że mu tym nie nabiłem żadnego guza, nie nie. Niemożliwe bym miał w nodze tylko krzepy, żeby aż tak zaciągnąć daleko i to jeszcze z jakąkolwiek odpowiednią siłą... Prawda? Przynajmniej tak sobie mogę wmawiać, odległości jaka dzieliła nie wyliczałem. Podniosłem rękę by odebrać swoją zgubę i swoim zaskoczonym wyrazem twarzy, skinąłem w geście podziękowania. Co Ja miałem teraz powiedzieć? Co Ja w ogóle powinienem orzec? To wszystko widać, że mocno mnie zmyliło i nie tylko zapomniałem języka. Podniosłem wyżej nogę i zarzuciłem getem w jego kierunku, idealnie i niemal perfekcyjnie zaczepiłem. Jak się nosi tyle takiego rodzaju buty, to coś takiego nie jest ani trochę wyczynem, zwłaszcza z takiej odległości. Przymknąłem oczy i po chwili otworzyłem na powrót, otwierając je szerzej, po czym wyszczerzyłem się do mojego gościa, ukazując dorodne zwierzęce kły.

- Oczywiście, że możesz. Jednak nie będzie to potrzebne.
W trakcie wypowiedzi podniosłem rękę w kierunku jego własnej, jednak zamiast Ją pochwycić by mi pomógł, pstryknąłem nim w jego własny nos, jeśli oczywiście nie umknął nim do tyłu, czy w inną stronę. Zaraz po tym zgiąłem odpowiednio nogi i z wsparciem rąk, wróciłem w odpowiednim obrocie, na własne nogi, oczywiście z uwagą bym przypadkiem nie uderzył w niego, już dość szkód mogłem mu narobić.
Gdy już mogłem się podnieść popatrzyłem na swoje przemoczone kimono, wszak leżałem na śniegu i duża miara wilgoci wsiąkła do mojego ubioru, moja wina. Tym razem jednak uważniej obejrzałem zielonowłosego, od stóp do głowy, pociągnąłem nosem by lepiej wychwycić krążące wokół mnie zapachy. Uszy ponownie zastrzygły a mój ogon intensywnie bujał się na boki, szorując końcem o płyciznę śniegu. Z pewnością byłem zdumiony tym jak wygląda, z już zwłaszcza gdy miałem okazje tak dobrze przyjrzeć się jego barwnej kolorystyce, a tutaj mowa przede wszystkim o włosach.

- Twój zapach obficie na to wskazuje, jednak dla pewności spytam. Jesteś człowiekiem? Masz nietypową piękną urodę, jak na nich.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Sro Sty 27, 2016 5:48 pm

O dziwo krzepa w nodze Wampira była większa niż przypuszczał, że przeleciało geto niemal połowę długości polanki, prawie że uderzając Niziołka. Na szczęście prawie robi różnicę, więc obyło się bez płaczu, ale i tak nie pokazałby łez publicznie. No, chyba, że miałby pewność, iż nikt nie podgląda. Nienawidzi pokazywać po sobie smutku, kiedy jego życiową misją jest rozsyłanie uśmiechu na lewo i prawo, niesieniem dobroci i wszelkiej radzie. Zatem subtelnie zajął się mokrym, gładkim obliczem nieznanego Pana, a pod koniec tej czynności - zawiązał u jego szyi szalik, żeby chociaż odrobinę było mu cieplej. Chciał mu także pomóc inaczej, to jest być pomocny w podniesieniu go z podłoża sądząc, że jest cały potłuczony.
Nic bardziej mylnego.
-Huh? Jak to?
Zdziwił się, że mimo, iż nieznajomy spadł z wysoka, zdecydował się samodzielnie wstać na nogi. Zupełnie jak Ignis. Ale te kły, które pokazał... niesamowite! Oniemiał na moment z wrażenia. Nieznajomy zrobił na nim piorunujące wrażenie. Zadbał o każdy detal, aby jak najbardziej upodobnić się do zapewne ukochanego zwierzęcia. Czego nie robi się w imię pasji?
Tylko... co on zrobił? Pstryknął chłopaczka w nos? Zrobił lekkiego zeza i nagle zaczął się cicho śmiać. Nie wiedzieć czemu było mu do śmiechu z byle pstryczka, aż mu łezki w kącikach oczu stanęły i lśniły niczym śnieg na mrozie. Przetarł nadgarstkiem zielonkawe patrzałki, a już niedoszła ofiara wstała z ziemi i odezwała się w kierunku Skrzata. Ciekawy Pan, musiał przyznać, skoro po zapachu zdołał wywnioskować coś, co powinno być oczywiste dla każdego. Nie mniej nie wyśmiał go, jedynie uśmiechnął się życzliwie i uprzejmie poinformował:
-Tak, jestem człowiekiem. Za to Pan przypomina mi Śnieżnego Wilka w ludzkiej skórce.
Uśmiechnął się szerzej, z lekkimi rumieńcami (nie tylko od mrozu) na policzkach, że ośmielił się tak określić nieznajomego. Może nie chciał być porównywany do dzikiego zwierzęcia, tylko lubił dodatki związane z naturą? Oczywiście, iż nie wiedział, że miał do czynienia z nadzwyczajnym Szlachetnym, wszak samo pojęcie wampir inaczej funkcjonuje w główce Zielonowłosego. Warto tutaj wspomnieć, że kolor włosów Elfa był naturalny - kiedyś śmiali się, że to przez to, iż mama Nyuu była weganką. Tak czy inaczej, nie mógł nadziwić się niespotykanej urodzie i wyglądowi Wampira, który już bez większych problemów stał przed nim w całej swojej krasie. Ale czy aby na pewno wszystko było z nim w porządku? Musiał mieć pewność!
-Nic Pana nie boli? -przyglądał się baczniej swojemu nowemu towarzyszowi- Ksawery twierdzi, że spadł Pan z wysoka.
Kim był Ksawery? Rzecz jasna drzewem, które mały wariat odwiedzał. A czy umiał się porozumiewać z przyrodą? Niezupełnie, po prostu wmówił sobie, że potrafi zrozumieć w pełni (albo przynajmniej w części) otoczenie, zwłaszcza to naturalne. Mniejsza o to, obszedł dookoła mężczyznę przyglądając się każdemu skrawkowi ciała, ale jako, że możliwe obrażenia kryły się pod tradycyjnym japońskim strojem, mógł stwierdzić tylko jedno. O przeziębienie się będąc przemoczonym do suchej nitki nie będzie wcale trudno. Co tu począć?
-Ojejku, Pan jest cały mokry... O, może udamy się do leśniczówki? Pan Leśniczy to taka miła osoba, która pożyczyła mi klucze do chatki. Zapalimy w kominku, zagotuję wodę na herbatki, i na pewno rozgrzejemy się raz-dwa. Zgodzi się Pan pójść ze mną? Nie mogę patrzeć, jak Pan marznie.
Powiedział dokładnie to, o czym myślał. Miałby potworne wyrzuty sumienia, że nie pomógłby komuś w potrzebie, a miał środki ku udzielenia wsparcia. Poza tym już nabawił się z Ksawerym na tyle, że dzisiaj już wystarczyło. Inna sprawa, iż drzewko nie było zbyt rozmowne, a ten oto jegomość w kimonie, z wilczymi uszami o ogonkiem (ah, wyglądał tak słodko i ledwie powstrzymywał się od drapania za uchem!) zdawał się chętny towarzystwa Niższego. Albo nie zdołał uciec w porę, chociaż na to w przypadku Wilka nie było trudne. I tak młodzieniec nie trzymał nikogo na siłę przy sobie, zwłaszcza że przyzwyczaił się od stronienia innych osób od jego persony. Mimo wszystko Długowłosy nie stronił od nikogo, nawet od nieznajomych, którzy mogliby mu zrobić więcej krzywd niż był w stanie sobie wyobrazić.
O, przypomniał sobie o ważnym fakcie, który przeoczył. Aj, aj, aj, musiał poprawić się!
-Ah, przepraszam że nie przedstawiłem się od razu, proszę Pana. Nazywam się Nyuu, i jestem uczniem.
Jaka duma tryskała w tym ostatnim słowie, jakby pochwalił się nie lada wyczynem! Promieniowanie entuzjazmu osiągnęło ponad przeciętną jak na chłopaka skalę. Czy na tyle, by zarazić nim kolegę, którego Czas nie może okiełznać?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Sro Sty 27, 2016 7:00 pm

Nigdy nie wątpiłem w własną krzepę, z pewnością jest znacząca w porównaniu z ludzką. Ale wszystko ma swoje oczywiste ograniczenia, chyba po tylu wiekach dalej nie zdaje sobie dokładnie z nich sprawy. Ale póki wszystko jest jak trzeba, wszyscy są cali, to czym w ogóle się tutaj przejmować? Z pewnością żadną krzywdą póki co, choć jak widać, rozmówca jest święcie przekonany o mojej, choć nie powinien nic takiego zauważyć, więc co tu ukrywać? Ach te zwierzęce dodatki, rzucają się w oczy bardziej niż moje obandażowanie w niemal każdym miejscu poniżej szyi, dobrze całą resztę zakrywa dobrze dobrane kimono, przynajmniej jak dla mnie.
Machnąłem zaciekawionym ogonem i przyglądałem się ze spokojem jak zawiązywał na mnie szalik, nie protestowałem bo nie czułem w tym żadnego zagrożenia. Jawiło się pewne pytanie, po co to zrobił? Tymczasowa pamiątka? A może tak wszystkich nieznajomych do których zagada, obdarowuje szalikami? Ciężko coś takiego mi w ogóle skomentować, no ale nic mi nie szkodzi podtrzymać, wydaje się jak najbardziej uprzejmy, więc na spokojnie zobaczymy jak to się pociągnie dalej. Gdy wykonał zeza, przechyliłem lekko głowę na bok, oraz ponownie zastrzygły mi uszy, reagował dosyć żywo, co było warte obserwowania. Gdy wybuchł nieco śmiechem, odchyliłem głowę zaskoczony, ale zaraz uśmiechnąłem się kącikiem ust. Że też dawno nie miałem okazji rozmawiać z tak pełną radości osobą.

- Śnieżnego Wilka?
Zerknąłem w tym momencie na swój ogon który lekko pomachiwałem, a potem też przejechałem ręką po swoich bielistych jak śnieg, włosach. Potaknąłem sam do siebie i na powrót przyglądałem sią zielonawym patrzałkom rozmówcy.
- Tak, to jest dosyć prawidłowy odbiór.
W odpowiedzi na jego uśmiech, sam również wydałem podobny. Niestety raczej u mnie rumieńców się nie napotka, są nienaruszone i cały czas blade, jak na wampira oczywiście przystało. Potwierdziło się, że jest człowiekiem, jeśli oczywiście nie kłamie, a nie wydaje mi się by w ogóle miał do tego powody. Może jest nieświadomy? Dużo takich przecież, choć spodziewałem się że w tym miejscu raczej będzie dosyć na odwrót, ale kto tam wie? Nie czuć nawet żadnych trzymających się barwników, a włosy wydają się do samej skóry zielone, czy to możliwe że są naturalne? Choć kto wie, może są sposoby na przepiękne kamuflowanie, na które nawet moja spostrzegawczość niewiele uzyska. Technologie i wszelkie możliwe sposoby na zmiany wyglądu, ciągle się rozwijają, tak jak mutacje czy inne rzeczy.
- Ksawery? Zauważył jak zlatuje z jasnego nieba? A starałem się to ukryć, a tu wszystko w diabli. Powiedz mu, że wyrażam w stosunku do niego, wyraźne niezadowolenie.
Swoje słowa mówiłem iście teatralnie, pokazując udawane zaskoczenie i iście ironicznie niezadowolenie. Skoro tak łatwo mu o śmiech, a wydaje się pozytywnie nastawiony, to czemu by nie trochę gry aktorskiej? Może znowu uroczo się zaśmieje, a oglądanie tego jest jak najbardziej kojące. A czy wiem kim jest Ksawery? Oczywiście, że nie. Ale widzą jego dendrofilskie podejście, to musi być drzewo! Ewentualnie zaskoczy mnie, że tak naprawdę jest to jego wyimaginowany przyjaciel, to co wtedy mogę powiedzieć? Zresztą, może potrafi rzeczywiście rozmawiać z roślinami, albo to drzewo potrafi rozmawiać z ludźmi. Są różne artefakty, a nawet możliwa do wyuczenia magia, więc kto wie? To czego nie wiem, z czasem może mi powie, albo i nie, jak będzie mnie zżerała ciekawość, dopytam.
- Możesz uznać, że jestem jak mors, chyba o takich ludziach słyszałeś, hmm? Co do chatki, jeśli wyraźnie będziesz się z tym lepiej czuł, nie widzę przeszkód, a propozycja aromatycznej herbaty, zawsze dobra.
W sumie to się nawet nie trząsłem ani trochę, najważniejsze co pamiętać, to symulowanie spokojnego oddechu, co w sumie robię już z przyzwyczajenia, choć nie jest to oczywiście potrzebne. Przeprasza, że mi się nie przedstawił? Tak jakbym w ogóle był w tym lepszy, Ja często zapominam żeby w ogóle to robić, albo robię to niemal pod sam koniec konwersacji, jeśli nikt się nie upomni. Miałem zwykle do połowy przymknięte oczy, ale na ten moment otworzyłem je szerzej w zastanowieniu, czy nie powinienem go znać? Nie, oczywiście że jego miano nic mi nie mówi, mam nadzieje że się nie obrazi, bo brzmi jakbym powinienem coś wiedzieć. Zresztą, uczeń? No tak, to już nieco tłumaczy.
- Mojej wilczej osobie nadano Nourh. Miano kończące się na [i]yuu[i], jakąś ostatnio często na takie natrafiam.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Pią Sty 29, 2016 7:15 pm

O nie, szalikomania nie dopadła Zielonowłosego. Po prostu dał go koledze w kimonie, aby nie zmarzł. Niby niepotrzebnie - jak się później okaże - jednak z punktu widzenia przewrażliwionego na możliwą krzywdę drugiej osoby Elfa nie mógł nie podarować mu coś na odsłoniętą szyję. Oh, jakby dostrzegł bandaże, to zmartwiłby się jeszcze bardziej. Skupił się jednak za bardzo na nienaturalnych zwierzęcych dodatkach. Prezentował się cudnie w całej swojej krasie, aż naprawdę miał ochotę przytulić Śnieżnego Wilka i potarmosić za uchem. I o dziwo, nazewnictwo spodobało się Białowłosemu, tak przynajmniej zrozumiał jego słowa. Do tego stopnia, że sam uśmiechnął się w stronę Nyuu! Mały świr aż na chwilę zamarł z przejęcia - ewidentnie poprawił humor poturbowanemu mężczyźnie! Serce radowało się i ćwierkało wewnątrz chłopaczka, który przechylił odrobinę głowę na bok, gdy zdradził tajnego agenta Ksawerego. Pan Wilk wykonał swój popis aktorki, który jeszcze bardziej rozśmieszył i tak wesolutkiego Skrzata, aż zaklaskał dłońmi taki mini aplauz.
Ale nie będzie to konieczne, On wszystko usłyszał.
Odpowiedział z łezkami ze śmiechu na groźby wobec jego wielowiekowego przyjaciela na polance. Uszaty był naprawdę przezabawny i cudny! I jeszcze zechciał iść z Nyuu do leśniczówki przy okazji wspominając, że nie groźny mu mróz z powodu bycia morsem. Wilczy mors. Znaczy się, wiedział o co chodziło Białowłosemu, jednak w tej zbitce słów brzmiało to jeszcze bardziej komicznie. Uf, nie był przygotowany na takie rozbawienie w dniu dzisiejszym, a Nourh, bo tak przedstawił się nieznajomy, nie oszczędzał Niższego w tej kwestii. I bardzo dobrze!
-Hihihi, zabawne! -przysłonił lekko usta dwoma palcami tłumiąc śmiech, od którego zaczynał go boleć brzuch; rzadko miał okazję do aż takiej radości, jak teraz przy Panu Wilku- To musisz mieć ogromnego pecha, bo dochodzi kolejne "yuu" do zapamiętania, panie Nourh. Swoją drogą... niespotykane imię, i bardzo ładne.
Posłał szeroki uśmiech i chyba byli gotowi na drogę do leśniczówki. Nim jednak ruszyli w odpowiednim kierunku, przeprosił na moment Białowłosego, aby pożegnać się z Ksawerym. Podbiegł do niego w podskokach i ostatni raz na dzisiaj przytulił życząc mu takiej samej wytrwałości jak do tej pory, oraz zapewnił go, że jutro postara się odwiedzić go znów. Pogłaskał go po korze i wrócił lekko rumiany od zziajania, by zaprowadzić Ogoniastego w omawiane miejsce. Szedł pierwszy, dziarsko, chociaż co chwila odwracał się, by mieć pewność, iż jegomość nie zgubił się przy okazji. Dodawał mu otuchy wnikliwym spojrzeniem pełnym radości, że Wilk zgodził się na wyprawę i na dotrzymanie towarzystwa.
Brodzili po śniegu po mało uczęszczanych dróżkach, aż natrafili na drewnianą chatkę.
Wygląd chatki - tak mniej więcej:
 
Nyuu poprawił sobie torbę na ramieniu i gdy byli już przy wejściu - grzebał w torbie w poszukiwaniu klucza. A-ha! Znalazł! Tak oto otworzyli drzwi, weszli do środka, gdzie było odrobinę chłodno jak na mieszkanie całoroczne. Nie było brudno, a to dzięki uczniowi, który w zamian za dostane klucze miał dbać o porządek. Zatem kurzu nigdzie nie było widać, drewno naniesione (a zawsze się z tym najdłużej mordował - nie miał biedny krzepy w przeciwieństwie do Wampira) czekało na rozpalenie, zapasy w szafkach od drobnych przekąsek czy przypraw łącznie z liśćmi herbaty także kusiły do skorzystania. Zatem Nourh mógł się rozgościć, a Zielonowłosy wpadł w trans bycia miłym gospodarzem, więc rozpoczął od rozpalenia w kominku. Uśmiech nie znikał z buźki w wypiekach, nawet jak nie mógł od razu zmusić ognia do pojawienia się na kłodach w palenisku. Kiedy wreszcie się udało (nie wiedział jakim cudem), powędrował w stronę kuchni i tam przyrządzał herbaty. Właściwie to tylko wrzucił po garści przesuszonych liści i rozpalił mniejszy płomień pod mały piecyk zwany kozą. Postawił na blasze ceramiczny czajnik z odpowiednią ilością wody, nałożył trochę zbyt kiczowaty gwizdek na dzióbku imbryka i oczekiwał na upragniony świst. W międzyczasie wygrzebał z torby swój nietypowy prowiant, ponieważ składał się z sześciu własnoręcznie upieczonych babeczek i wyłożył na talerz, żeby wrócić do salonu i położyć przed nosem kompana posiłek wraz z herbatą, gdyż wreszcie doczekał się zagotowania (ale nie zawrzenia - podobno najlepiej zalać herbatę bez wrzątku) wody. Jeszcze na moment wrócił do aneksu kuchennego, żeby wziąć herbatę także dla siebie, w białym kubku w zielone kropeczki. Wreszcie młodzieniec mógł skupić się tylko na rozmowie z Wilkiem. Oh, jak tylko utkwił patrzałki w jego złote ślepia, od razu zrobiło mu się wesolutko. Biło od nich coś niesamowitego.
-Jeśli mógłbym zapytać... -zaczął nieśmiało przebierając szczupłymi palcami po porcelanowym kubku- ...co Pana sprowadziło do tej części lasu? Pierwszy raz miałem okazję Pana spotkać.
Niby znał imię swego towarzysza, lecz z grzeczności wolał mówić do kogoś starszego (miał takie wrażenie, że wiekiem przerastał Zielonowłosego, ale nie wiedział czy to prawda i o ile) per Pan, aby nie urazić egzotycznego przybysza. Nie tyle egzotycznego, co unikatowego, prawdopodobnie jedynego na świecie. I miał szczęście pić z nim herbatkę, chociaż Nyuu był tylko uczniem. I jedną z wielu osób, którego imię kończyło się na "yuu".
-Może dodać drewna do kominka? Czy tak jest dobrze?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Nie Sty 31, 2016 11:43 am

No cóż, jeśli chodzi o zabawy aktorskie, to Ja zawsze będę za. W sumie to szalik nawet mi się podobał, chyba będę musiał sobie coś takiego sprawić, minęły lata od kiedy miałem okazje coś takie mieć przy sobie. Może właśnie zachowam ten? Nie, nie. Lepiej jak oddam i sprawie sobie własny, bo jeśli będę musiał zabrać ten, to i tak wiem, że z powinności polecę kupić nowy, żeby nim obdarować darczyńce. A skąd też pomysł, że akurat trafie w jego gust? A z pewnością kupowanie podobnego nazbyt, to zwykle zły pomysł i coś takiego mi się nie podoba. Ale po co Ja się w ogóle zamartwiam? I tak mu go oddam, będzie przecież musiał jakąś wrócić, a jako człowiek z pewnością jest wrażliwy na mróz który tutaj panuje. W każdym bądź razie, ta osoba jest pełna optymizmu i mam nadzieje, że tak zostanie, nie dość że sam w sobie jest radosny, to ma się nieodparte wrażenie, że chce tym zarażać innych. Podniosłem brwi gdy zaczął klaskać, nie spodziewałem się że aż tak na to zareaguje, powinienem być z tego zadowolony? Czy może oj, że jestem zaskoczony, że zauważył moją grę aktorską? Eee, gdzie tam.
- Tak, słowa są niesione z wiatrem, nie umkną one koronom drzew.
Wyszczerzyłem ponownie swoje wilcze kiełki, w sumie to powinienem się z tym opamiętać. Ale skoro i tak mam uwydatnione uszy, oraz ogon, to co za różnica? Wydaje się ostatnie dla mnie świadomym, no bo chyba nie jest tak bezmyślny by nie zauważyć, że moje zwierzęce elementy są jak najbardziej prawdziwe? No przecież to niemożliwe, wydaje się w miarę inteligentny! Tak, tak sobie właśnie mówię i póki co, niech tak zostanie. Przyglądałem się mu cały czas, nie potrafiłem sam wyrażać aż tyle radości, jednak on to robił bez najmniejszego problemu, bardzo obficie i niemal na każdym kroku. Choć w sumie w aktualnym momencie stoimy, choć właśnie widać czeka wędrówka do wspomnianego miejsca. W sumie, dawno nie odwiedzałem takich miejsc, pewnie jest potulne?
- Pecha? To raczej właśnie z zapamiętywaniu bardzo dobre ułatwienie, możesz ewentualnie czuć się urażony jak z rozkojarzenia, pomylę z innym mianem, wtedy będziesz musiał mi wybaczyć. Co prawda, nie zdarza mi się to, ale przypadki chodzą po ludziach, jak i wilkach!
W oddali zerkałem to na drzewo, to na tulącego go zielonowłosego. Zastanawiało mnie, jak dokładnie wyglądają relacje między tą dwójką? Czy on jest po prostu miłośnikiem drzew? Czy może rzeczywiście dendrofilem? A może po prostu ma jakiś rzeczywisty sposób na kontakt z roślinnością i ma z nim konkretne relacje? Nie znam potencjału flory, więc co Ja mogę w tej kwestii orzec? Może najzwyczajniej się zapytam? Tak, przecież jestem znany z mojego bezpośredniego wypowiadania się tego co mi kołaczy się w myśli, ale na to będzie czas. Ruszyłem za nim powolnym krokiem, stawiając kroki tam, gdzie on sam zostawił. Uśmiechałem się widząc jak ciągle nie schodzi z niego radość.

Przyjrzałem się dokładnie drewnianej chatce, pod tym względem bywam nieco dokładnym. Zwróciłem uwagę na stan desek z których jest zrobiona, tak z samej ciekawości. W sumie, to właśnie tutaj będę goszczony, więc czemu nie wiedzieć jak dobrze się trzyma zewnątrz konstrukcja, pod którą będę się chował? Kiedy on już wszedł, jeszcze chwile postukałem w drewniane elementy chatki, uśmiechnąłem się z lekkim westchnieniem i wszedłem, delikatnie zamykając drzwi, by przypadkiem ich jakąś nie uszkodzić. Zdjąłem swoje mokre geta i moje zimne stopy zaczęły kroczyć po zadbanym wnętrzu. Chciałem podejść i mu pomóc z rozpaleniem ogniska, przez tyle wieków, znałem sporą ilość sposobów na to, ale ku zaskoczeniu, poradził sobie. Jednak jest bardziej zaradny niż się spodziewałem, a miałem go za kompletnie beztroskiego! W sumie to nadal mam, ale Ci, jeszcze mu o tym nie powiem, choć pewnie sam o tym wie. Popatrzyłem na swoje mokre ubranie i rozejrzałem się ja za jakimś miłym siedzeniem, wiedziałem że nie mogę przecież usiąść cały taki mokry. Choć jeśli mam siedzieć na podłodze, to w czym problem? W sumie to za nim zapytałem się o siedzisko, już pozwoliłem sobie na położenie pośladków przed kominkiem, po turecku. Przyglądałem się tańczącym płomieniom w kominku, w tym czasie jeździłem ogonem po deskach, to w lewo, to w prawo. Gdyby był jakiś kurz, to zapewne sprzątałbym tą powierzchnie na blask. Zerkam kątem oka do mojego rozmówcy.

- W sumie to nawet nie wiem, nie miałem żadnego szczególnego powodu. Poleniuchowałem sobie i od co nagła jakaś siła przyciągnęła mnie na kontakt z ośnieżonym gruntem. Brutalne prawa fizyki, prawda?
Uśmiechnąłem się i już mógł zauważyć, że nie musi się obawiać o brak drewna, ponieważ co jakiś czas sam się bawiłem, wkładając kolejny kawałek drewna. Ale! Mógł widzieć jak niebezpiecznie wsuwam ręce pod sam ogień, co najlepsze gdy już ręce zabrałem, nic mi nie było. Nawet nie było można spostrzec by ogień zrobił cokolwiek, choć pewnie nawet zwykli ludzie potrafią takie sztuczki.
- Oj, już nie bądźmy tacy serdeczni. Możesz mi mówić zwyczajnie, albo nawet przezywać wilkiem, nie mam nic przeciwko, a nawet sam z pewnością będę Ci jakąś dokuczliwie mówił, takie są wilkowate.
Wyszczerzyłem zawadiacko swój wyraz twarzy.
- Masz przepiękne długie włosy, jak o nie dbasz?
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Pią Lip 29, 2016 1:02 pm

Oh, nie pozwoli gościowi siedzieć bezpośrednio na podłodze, nawet jak jest doszczętnie przemoczony! Tym bardziej powinien dbać o zdrowie, bo nawet morsy chorują. Chyba. Nie mniej nim pozwolił Śnieżnemu Wilkowi na spoczynek, rozłożył przed kominkiem długi ręcznik. Na tyle długi, by mógł być siedziskiem także dla Elfa. Jakoś strasznie polubił obecność Uszatego, i nie wyobrażał sobie, by Ogoniasty siedział osamotniony na ziemi, a Nyuu rozłożył się na skromnej sofie. Co to to nie!
Zabawne, jak rekwizyt kompana w postaci puszystego ogona majdał się na boki, zupełnie jak żywy! A może to jakaś wyższa technologia? Bo podobnie jak wcześniej dumał Złotooki nad kolorytem włosów człowieka, tak i niskiego ludzika zadziwiały zwierzęce dodatki. Takie dokładne i energiczne, jak żywe!
-Fizyka rzeczywiście jest brutalna. Nie dość, że pana Nourh'a poturbowała, to jeszcze przez nią mam trochę jedynek w dzienniku...
Podrapał się w tyle głowy odrobinę skrępowany, że jako uczeń nie za bardzo radzi sobie z tym przedmiotem. Za to o dziwo na biologii i chemii - zna się bardzo dobrze. A plastykę i muzykę po prostu lubi, nawet jak nie jest orłem.
Mniejsza.
Bo właśnie utkwił wzrok na koledze, który wyręczył go z dodawania paliwa do kominka, w dodatku... w dość nietypowy sposób. Przekręcił odrobinę głowę bardzo zaskoczony, chociaż uśmiech nie uciekał z buźki. Jednak zaraz całą uwagę skupił na słowach towarzysza, który zdecydował oficjalnie, aby Nyuu przestał zwracać się do niego per Pan. W zamian, za możliwość niecelowego, nie mniej zdarzającego się doklejać dokuczliwe przezwiska Zielonookiemu. Skinął energicznie główką - wiele osób go przezywało, a mimo wszystko nie gniewał się czy złościł. Wręcz przeciwnie, jak na złość rozdawał jeszcze więcej uśmiechu. Taki, jak ten na ustach kolegi, chociaż nie miał tak imponujących kłów. A co do włosów...
-Nigdy nie używam suszarki do włosów - zaczął w ten sposób Skrzat siadając również po turecku przed kominkiem, ale w ten sposób, że całym przodem siebie okręcił się w kierunku pana Nourh'a - Ona strasznie skrusza i niszczy końcówki. Używam także tylko ziołowych szamponów, własnej mieszanki. Ksawerego już poznałeś, ale najstarsza kuzynka jego koleżanki - Dorotka - pozwala mi użyczać żywicy ze swojej niegojącej się rany. Biedactwo... co przychodzę do niej i smaruję jej ranę woskiem z cytryną, to na następny dzień jakiś łobuz wydłubuje z jej rany lekarstwo. A że jest bardzo dobra i ma poczciwe serce, nie chce zdradzić kto to taki.
Odrobinę zamyślił się, chyba właśnie nad stanem zdrowia znajomej Ksawerego. Przypomniał sobie z tego wszystkiego o Dorotce i odciął się od świata zewnętrznego. Przez chwilę nawet nie odzywał się, i po raz pierwszy od ich wizyty odrobinę zelżał mu uśmiech. Naprawdę martwił się o drzewo jak o żywą osobę. Nie mniej zaraz oprzytomniał, że nie jest sam, i odrobinkę zarumienił się na policzkach, a na ustach pojawiła się wąska podkówka.
-Ale, ale... znam też pewien sekret. Zdradzę Ci go pod jednym warunkiem. No dobra, pod dwoma warunkami. Po pierwsze: będę mógł pogłaskać Cię po ogonie lub po uszku - po którymkolwiek zechcesz. Po drugie: powiesz mi, dlaczego ogień nie sparzył Ci rączek. Co Ty na to, Nourh?
Ciekaw był, czy Śnieżny zdecyduje się na pieszczoty swoich wilczych atrybutów w zamian za coś, co albo pomoże mu w pielęgnacji włosów, albo... dowie się, że już znał ten patent. Zaryzykuje? A jeśli zaryzykuje, to może i wtajemniczy odrobinę Nyuu, któremu rzeczywiście nie umknął fakt wkładania kolejnych klocków drewna bez ani odrobiny bólu, i przede wszystkim bez poparzeń. Albo i coś więcej.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Sob Lip 30, 2016 12:19 pm

Nie ma jak zaskoczyć starego wampira i z szybką rachubą walnąć pod tyłek ręcznik. Miękki przyjemny materiał. Nie musiał co prawda zaraz tak o mnie dbać, ale rzeczywiście usadowienie się na tym, jest wiele przyjemniejsze od zimnych drewnianych desek. Skinąłem mu w geście podziękowania z lekkim przyjemnym uśmiechem. Zastanawia mnie, jak jeszcze wiele razy chłopak będzie mnie zaskakiwał. Ale dzięki temu ten czas staje się dosyć wyjątkowym i daje pewien rodzaj nostalgii. Ile razy byłem tak zapraszany, lecz w innych czasach, przez inne osoby? Za dużo myślę o takich rzeczach, zamiast skupić się na teraźniejszości. Od tego zamyślenia machnąłem głową na boki, tak sam do siebie na pobudkę. Tak, nie tylko zielonowłosy potrafi nieco odfrunąć myślami, choć mój powód nieco inny. Popatrzyłem na niego z uwagą, marszcząc nieco brwi. Kto by pomyślał, że z wszystkich tematów, właśnie to o akademiku i ocenach się wypowie?
- Choć o fizyce wiem wiele, to jednak znajomość wcale nie oznacza, że się lubimy. Mogłaby jak dla mnie, funkcjonować przyjaźniej. No ale przecież, nie będę psuł porządku wszechświata.
Raz jeszcze się wyszczerzyłem i podrapałem się po poliku. Nie, nie jestem w żaden sposób zawstydzony, po prostu taki odruch, nic konkretnego.
- Hah, zawsze mogę uchylić rąbek wiedzy o tym przedmiocie. Ale coś czuje, że nie bardzo wiem o tej wymaganej na waszej uczelni. Korepetytor byłby ze mnie ostatecznie słaby.
Zawsze zostaje mi opowiadać mu o różnych ciekawostkach, choć powinienem raczej zmienić na interesujące go klimaty. Biologia, chemia. Z tego również mam swoją wiedze, ale pytanie również się jawi, czy taka jaka go interesuje? Gdy mi się tak przyglądał, na powrót się do niego wyszczerzyłem. Nie ma co, mimowolnie chwalę się swoim białym uzębieniem. Po co? A kto by się takimi rzeczami przejmował? Ostatecznie chyba wybieram opcje, że nie jest zbytnio bystry. Ale jak bardzo nadrabia to entuzjazmem i pogodą ducha! Drgnąłem uszami, gdy wspomniał o suszarce.
- Wycieranie ich energicznie ręcznikiem, czasami potrafi być bardziej nieprzyjemne dla włosów. Ostatecznie, najlepiej dać im samym wyschnąć. Ale ludzie mają w zwyczaju pośpiech.
Wysunąłem rękę przed nim, tak najzwyczajniej w świecie, zatrzymując przed jego twarzą i ostatecznie nawet go nie dotknąłem. Ciekawe czy powoduje to u niego jakiś dyskomfort?
- Ja oczywiście nie korzystam za bardzo z tych dziwacznych technologii, mogę uchodzić za dosyć staroświeckiego. Jednak używałem wiele rzeczy, bo w końcu trzeba próbować. Nie ważne czy to były zioła, czy szampony o wymyślnych składach. Choć fakt, że w przypadku tego ostatniego, zwykle na jednym użyciu się najczęściej kończyło. Znałem kilka osób, które o dbałość ciała, w tym włosów, znali się jak nikt inny.
Zabrałem większy wdech i dołożyłem kolejnego drewienka, oczywiście znowu bez dbałości, że mogłem tam wsadzić swoją rękę.
- Ale zaskoczyłeś mnie z żywicą. Może ktoś dodawał takich rzeczy, gdy myto mi włosy na różne sposoby. Ale jakiejś takiej świadomości o tym nie miałem. Potrafisz aż tak bardzo zrozumieć tobie bliskie rośliny?
Zacząłem się po wypowiedzi zastanawiać, czy w jakiś sposób go nie urażę? W sumie to może być dziwne, no bo zaczynam naprawdę się zastanawiać, czy posiada jakąś magie lub inny talent. Jak może być tak pewny tego co sądzą rośliny? Może zwyczajnie sobie dopowiada? Jakby nie było, jest jakaś tajemnica, której o nim nie znam. Dlatego gdy tylko powiedział o sekrecie, podniosłem wysoko uszy i popatrzyłem mu w oczy ciekawsko. Niestety były pewne wymogi jakie ode mnie oczekiwał, dlatego przymknąłem oczy i zrobiłem tylko uśmiech kącikiem ust. Wystawiłem do góry palec.
- No to niestety twój sekret nie zostanie mi ujawniony. Nie mam za bardzo jak spełnić twoje warunki. Co mnie ogranicza? Fakt pierwszy, że nikomu nie pozwalam dotykać mojego ogona, jest to tak jakby dosyć intymna część mnie.
Gdy to powiedziałem, machnąłem ogonem na swoje własne nogi i opatuliłem go swoimi rękoma oraz otarłem się o niego główką.
- Fakt drugi, jeśli mam odpowiedzieć szczerze i w pełni, to w aktualnym momencie nie mogę Ci tego powiedzieć. Nie komuś, kto nie jest nieświadomy pewnych rzeczy. Być może kiedyś będę mógł z ochotą Ci o tym powiedzieć.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Sob Lip 30, 2016 9:31 pm

Nu, czasem miał przebłyski geniuszu, chociaż w jego przypadku to bardziej... szczęście? Instynkt? Trudno zgadnąć, coś na pograniczu. Jak mógłby podejmować gościa na zimnej podłodze? I to nie byle jakiego. Czuł to całym sobą. Każde jego przemyślane słowo niosło w sobie nutę tajemnicy. Każdy jego ukradkowy czy szczery uśmiech sprawiał, że Nyuu był weselszy. Czy Śnieżne Wilki takie są?
>Masz na pewno lepsze rzeczy do roboty niż udzielanie korepetycji. A właściwie... czym dokładnie się zajmujesz?
Na pewno nie samodzielnym myciem włosów, co było ciekawe. Chodził często do fryzjera? Właściwie jak ktoś jest bogaty, to może pozwolić sobie na wianuszek obsługi dbający o czystość i piękno włosów. Tak mniej więcej zinterpretował słowa Białego. Miał wiele zabiegów na włosach, chociaż u tradycyjnych goligłów i tak jak chłopak preferował naturalne schnięcie włosów. To stąd przez pierwsze dni w szkole spóźniał się na pierwsze zajęcia. Później nauczył się wstawać wcześniej, aby nie zasypiać. Czego nie robi się dla włosów?
Natomiast odrobinę speszył się, kiedy Ogoniasty zapytał o jego możliwości z porozumiewaniem się z naturą. Często wspominając komukolwiek o tym zaraz był wyśmiewany, albo przezywano go Dziwolągiem. Jednym palcem zaczął sobie kręcić loczka z kosmyka włosów, trochę się denerwował. Mimo wszystko starał się utrzymać chociaż malutką podkówkę z ust.
>Etto... tak. Znaczy się... nie rozmawiam z nimi jak z ludźmi, ale rozumiem, co czują. Radość. Ból. Samotność. Chorobę. Wrażliwość. Dumę. Mają różne charaktery, jak ludzie. Tylko z tą różnicą, że nie pamiętają, albo nie chcą pamiętać złego.
Powiedział cicho z lekkim rumieńcem, który powiększył się jeszcze bardziej, kiedy przyszło co do warunków, które nie mogły zostać spełnione. Dlaczego? O rety... dobrze, że nie przyszło mu do głowy wcześniej przytulić ogon kolegi. A miał naprawdę wielką ochotę. Aż do teraz.
>G-Gomenasai! Nie wiedziałem, że to aż tak ważna część ciała! N-nie chciałem Cię urazić!
Zaczął się tłumaczyć z coraz większymi rumieńcami na twarzy i zakłopotaniem, które przerwało drugi powód, dla którego nie mógł zdradzić sztuczki z ogniem i swoimi smukłymi dłońmi. Szczere do bólu wyznanie odrobinę zmieszało Zielonowłosego, chociaż bardziej żywiołowo zareagował na wieść o niezwykłym ogonie Wilka.
>Oh... no nic.
Skinął główką zgadzając się ze słowami przedmówcy, chociaż nie rozumiał go za bardzo. O jaką nieświadomość mu chodziło? Nyuu był roztrzepany, czy nie do końca miał wszystko w głowie poukładane, ale... Nie, nie będzie nad tym gdybać, może jak będzie sam. Teraz nie wypadało. Poza tym zdołał coś więcej wyczytać między wierszami, jak to zinterpretował? Podzielił się na głos:
>Hm, skoro oznajmiłeś, że może kiedyś będziesz mógł mi powiedzieć, to w takim razie... naprawdę chciałbyś się jeszcze raz spotkać? To bardzo miłe, Wilku.
Zawsze starał się wycisnąć ile się dało nawet z najgorszej obelgi. Oczywiście bez przesady. Powoli dochodził do wniosku, iż mógł Nourh inaczej go spławić, a tak jego słowa były prawdziwe. Po prostu muszą się lepiej poznać, żeby zdradzać sobie różne szczegóły z życiorysu. Ale Nyuu nie byłby sobą, gdyby zachował dla siebie pewien sekret. Nawet bez nagrody za jej ujawnienie.
>Jajko -wyszeptał ni z gruszki, ni z pietruszki Skrzat w stronę towarzysza w kimonie- Wystarczy, abyś raz w tygodniu, przed myciem szamponem, wtarł dokładnie żółtka jaj we włosy. Powinna powstać taka lekka pianka od cebulek włosów po końcówki. Białka musisz przedtem rozdzielić, inaczej nie spieni się. Spłukujesz dokładnie letnią wodą, żeby żółtko nie ścięło się na głowie. Powiesz mi następnym razem, czy zadziałało, dobrze?
Zmrużył oczy i uśmiechnął się beztrosko. Nie był najlepszym w dochowywaniu własnych tajemnic, ale to tylko dlatego, by pomóc Nourh'owi. Chociaż z daleka jego włosy wydawały się jeszcze bardziej puszyste i miękkie niż te należące do Nyuu. Dotknąć ich nie dotykał, nie mniej sprawiały bardzo dobre wrażenie.
Sięgnął łapkami po kubek z herbatą i upił kilka łyków. Rozgadał się jak rzadko kiedy, lecz w dobrym towarzystwie miło wymienić więcej niż jedno zdanie. Zwłaszcza w takim, w którym dało się wyczuć w powietrzu magię, albo inne coś, co rozświetlało jego wesołą duszę. I to nie była sprawka kominka przed sobą.
>Nourh? -zapytał nagle przekręcając odrobinę głowę na bok- Czy mógłbym nazwać drzewo Twoim imieniem? To, z którego spadłeś. I tak muszę go odwiedzić, na pewno ucieszyłoby się z tak ładnego miana.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Pon Sie 01, 2016 12:23 pm

Fakt jest taki, że często robię różnego rodzaju uśmieszki czy wyszczerz kłów. Niby tak co jakiś czas, ale to się jednak ładnie zbiera. Fakt, że są one dosyć skromne, zwłaszcza jak mam się porównywać z moim rozmówcą. Ale czy to ważne? Rozmowa idzie przyjemnie i póki co, wydaje mi się że mój nowo poznany zielonowłosy, podziela ten sam punkt myślenia. Zakryłem lekko twarz swoim ogonem, który objąłem swoimi rękoma. Zrobiłem taki jakby leniwy lekki uśmieszek.
- Ciężko określić czym dokładniej się zajmuje. Moje profesje w przeciągu mojego długiego życia, wielokrotnie się zmieniały. Najlepiej mnie określić mianem leniwego włóczykija. Chyba, że chcemy mnie określić ładniej, to niech będzie czujny obserwator.
Tutaj powiedział być może trochę za dużo. Ale czy dawanie wątpliwości to nie jest fajny sposób prowadzenia konwersacji? Potrafił być szczegółowy w swoich wypowiedziach, nieważne jak bardzo ma głowę w chmurach. Po chwili wysunął nagle rękę w jego kierunku, gdy drugą dalej tuliłem swój ogon. Jeśli się nie uchylił, pstryknąłem mu w nos.
- Dlaczego niby sądzisz, że udzielanie tobie korepetycji jest gorsze od ogółu?
Nie sądzę, żeby tutaj kierował się jakimś pesymizmem, ale warto mu pokazać, że Ja również uważam na to co mówi. Nie będzie tak, że tylko on będzie mnie łapał za różne wypowiedzi, oj nie. Wszak stracę też reputacje zgryźliwego wilka, jeśli nie będę zaczepny. A tego nie chce, prawda?
Przyjrzałem mu się z uwagą, a konkretniej na ruch palców. Bawił się włosami? Wygląda to dosyć zabawnie, co spowodowało że lekko uniosłem kącik ust. Zaczynałem się dalej głębiej zastanawiać czy oby był to trafny wybór tematu. Chociaż nie wydaje się jakiś smutny, a raczej zakłopotany. Jak mam to odebrać?

- W jaki sposób Ci się to ujawnia, że wiesz co czują? Ja mam problem domyślić się, co czują ludzie. Brzmi więc jakbyś miał coś więcej, niż tylko głęboką wrażliwość emocjonalną. Każda roślina, bez względu na gatunek czy stan, nie pamiętają złego i tego nie chcą? Czy w sumie kierujesz się tylko tymi, które są tobie bliskie?
Ma na co mi odpowiadać. Co by nie było, niewiele jest rzeczy, które mogą mnie w jakiś sposób zaskoczyć. Jeśli trafia się jakaś ciekawostka, z chęcią Ją wygrzebie dla swojej egoistycznej zachcianki. Oczywiście, mam umiary i jak powie, że ma dość, nie będę go intensywniej męczył. Jednak czy jest osobą, która potrafiłaby tak po prostu odmówić?
Nagle zaczął mnie przepraszać, ponownie podniosłem wysoko uszy oraz spojrzałem na niego zaskoczony. Machnąłem ręką uspokajająco, przymykając nieco bardziej oczy niż mam w zwyczaju.

- Nie masz czym się tak bardzo przejmować. Jeżeli się nie zapytasz, to skąd masz takie rzeczy wiedzieć? Wyobraź sobie, że wielu próbuje najpierw tego dokonać, a potem dopiero pytają. Ty masz tą przyjemność, że nie dostajesz za to ode mnie po nosie.
Otworzyłem szerzej oczy, gdy usłyszałem kolejną bardzo krótką wypowiedź. Wydałem bliżej nieokreślony dźwięk "Hm?", jak również przechyliłem głowę na bok. Powinienem coś bardziej rozwijać? Nie, sądzę że nie ma takiej potrzeby. Tak samo nie bardzo wiedziałem co mam odpowiedzieć, gdy właśnie rozwinął jedną z części mojej wypowiedzi. No ale raczej nie mogę tego przemilczeć, prawda? Nie, mogę! Ale nie do końca zostawiłem go bez odpowiedzi. Uśmiechnąłem się przyjaźnie i krótko potaknąłem. Taki gest powinien mu starczyć.
Na moment zaniemówiłem i uważnie słuchałem. Puściłem swój ogon, który cały czas męczyłem. Oczywiście zaczął dalej szorować podłogę powolnymi ruchami. Wystawiłem dwie ręce do tyłu i oparłem się o nie, nieco się pochylając. Oglądałem sufit.

- Akurat jesteś nie jedyną osobą która dzieli się ze mną tym sekretem. Fakt, że żółto posiada bardzo wiele witamin. Są nawet osoby, które robią właśnie na ich bazie naturalne szampony. Wybacz, że zostałeś uprzedzony i to więcej niż jeden raz.
Gdy teraz odwróciłem głowę w jego kierunku, to byłem trochę zakłopotany. No bo co Ja będę krył? Zresztą to też sposób by pokazał mi, jak reaguje na takie wieści.
- Dlatego mogę Ci z góry powiedzieć, że to działa jak i wiele innych sposobów. Moje włosy ostatecznie nie cierpią na brak pielęgnacji. Choć jestem dość beztroski i nieraz wiele dni musiały znosić bez środków odżywczych.
Wyprostowałem się i przejechałem swoją wolną ręką po własnych włosach.
- Ale możesz się sam przekonać, że rzeczywiście nie powinno niczego im brakować.
Zmrużyłem leniwie oczy, po czym podrapałem się po własnej bródce. Pierwsze lepsze drzewo z którego spadłem, nazwać własnym imieniem? Nie brzmi jak dla mnie jakąś specjalnie ciekawie, ale tego nie będę mu mówił... Albo będę.
- Wiesz ile jest drzew z których zabrała mnie niemiłosiernie grawitacja, lub inne okoliczności? Bo jeśli to jedyny powód nazywania go tak, to nie sądzisz, że trochę błahy?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Pon Sie 01, 2016 6:24 pm

-Czujny obserwator... -powtórzył cichutko, jednocześnie próbując rozgryźć zawiłe myśli towarzysza- ...czyli pracowałeś tak długo, że już wiesz czego chcesz, i obecnie jesteś na bezrobociu, aby złapać nadarzającą się okazję?
Nie był detektywem, ani bystrzakiem, może dlatego zaraz został pstryknięty w nos za opamiętanie się? Mimo wszystko zachichotał przecierając lekko różowy nosek. Czymkolwiek zajmował się Nourh niech robi to, co lubi i sprawia mu satysfakcję. Nie będzie dociekać szczegółów, przynajmniej nie tego typu.
-Um... gorzej dla Ciebie, bo musiałbyś się skupiać na tym, czy ja się skupiam na tym, na czym chcesz, bym się skupiał. Nie miałbyś z tego wielkiej frajdy.
Dalsze tematy wprawiały Malca w pewne zakłopotanie, wyraźne, bo palec kręcący loka nie odrywał się, wręcz zaczynał wplatać kolejne szczupłe palce. Chyba nie mógł przezwyciężyć niepewności, bo zaczął od czegoś innego.
-Ludzie są o wiele bardziej skomplikowani od roślin. Lubią bawić się w podwójne dna, dwulicowość, blefy, ironie, sarkazmy i inne gry, przez co trudniej dostrzec to, czego im najbardziej potrzeba. Też ich nie rozumiem.
Najwyraźniej Wilk nie był osamotniony co do braku porozumienia się z istotami jemu podobnymi. Co do samych drzew i roślin, wolał nie mówić nic więcej, chociaż to nie było zbyt grzeczne. Poniekąd bał się opowiadać o detalach relacji, bo miał odrobinę mylne wrażenie, że Nourh nabija się z niego. Oto dowód, że nie jest w stanie porozumieć się na tych samych zasadach z ludźmi, jak robi to z florą. A potem tylko bardziej się kłopotał niżeli była potrzeba. Naprawdę starał się nie podpadać Ogoniastemu, przez co jego uśmiech bladł w kontraście z przejętym spojrzeniem czy lekkim rumieńcem zawstydzenia.
Oh, i kolejny niewypał. W sumie dobrze, że Nourh nie sprzedał tak cennego ogona za wiedzę, którą posiadał wcześniej, ale... cóż, cicho westchnął. Naprawdę myślał, że niewiele osób wie o metodzie z jajkiem! I jak miał zaimponować koledze? Nyuu nie miał prześlicznego ogona, mądrości, sprytu, ani talentu do śpiewania. Co prawda jego misją, jaką sam sobie obrał, było rozweselanie innych, ale i to w tym przypadku nie miało większego sensu. Wilk tryskał wigorem i bez jego pomocy. Na tyle, że zaoferował, że może pokazać, jak bardzo dba o swoje włosy. Aby zapewne jego słowa nie były puste.
-Naprawdę? Mogę dotknąć?
Jeśli nie dostał pozwolenia, trzymał rączki przy sobie. Natomiast jeśli padła zgoda, w jakiejkolwiek formie, ostrożnie podszedł bliżej i wyciągnął rękę w stronę twarzy i włosów spływających przy skroni. Dotyk Skrzata wtedy przypominał bardziej powiew świeżej bryzy niż rzeczywisty gest. Był taki delikatny, aby nie wyrządzić krzywdy pięknym włosom, które na pewno wytrzymałyby nawet solidne tarmoszenie. Przesuwał opuszkami tak wrażliwie, jakby każdy włos Wilka był nicią pająka, i nie chciał jej naruszyć. Zdumiewająco cudna fryzura. Niewątpliwie Nyuu spotkał osobę, która również potrafiła dbać o swoje włosy. Nie to jednak liczyło się będąc z Uszatym. Bardzo go polubił, chociaż nie znał go za dobrze. Trzeba wiele starań, by dołączyć do tego samego stada wilków.  
-Ale tylko przy tym drzewie poznałem Cię.
Uśmiechnął się subtelnie puszczając powoli z uwięzi szczupłych palców białe jak mleko kosmyki włosów Wilka. Na moment też spoglądał w złote oczy towarzysza z ogonem, jakby szukając odpowiedzi na nurtujące go pytania. Nie mniej... zaraz spuścił wzrok odrobinę speszony, po czym wstał z ręcznika i udał się w milczeniu do aneksu kuchennego w celu zagotowania większej ilości wody. Nie mógł zapomnieć o gospodarskich obowiązkach, a herbaty się kończyły. A może uciekł od Nourh'a jako pretekst, by nie pokazywać mu zbyt wiele rumieńców ze wstydu? Bo co właściwie powiedział przed chwilą? Elfik musiał uważać z wylewnym w dobro serduszkiem. Potem boli go, gdy za bardzo przywiązuje się do osób, które później już nie pojawiają się w jego życiu. Niestety znał wiele takich istot, niekoniecznie takie silne osobowości jak Białowłosy. I niestety nie mógł znaleźć sposobu, by unikać zbył łatwych przywiązań do obcych. Uśmiech nie znikał mu z ust nawet w milczeniu. Nad czym się tak zastanawiał? Sam nie wiedział. Zbyt wiele myśli kłębiło się w małej, zielonej łepetynce. O, zagotowała się woda. Przy okazji młodzik ochłonął i mógł przynieść napoje do ładnie palącego się kominka. Dodatkowo zebrał w sobie odwagę, by wreszcie rzec coś więcej o jego przyjacielach. Nawet jakby został wyśmiany.
-Jak dotykam kory drzewa, wyczuwam ciepło. Takie, jak od ognia. Z tym ciepłem niesie się więcej wiadomości, między innymi zdrowie, troski. Z kolei jak przytulam drzewo, oddaję swoje... ciepło... uhm... przepraszam Wilku, nie umiem tego lepiej opisać -przyznał się szczerze, po czym zaraz oprzytomniał, że oni tutaj gadu-gadu, a czas ucieka- Nie uważasz, że mogą się o Ciebie martwić, że jeszcze nie wracasz do domu?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Wto Sie 02, 2016 9:04 am

Drgnąłem lekko uszami, gdy powtórzył dwa moje słowa. Popatrzyłem na niego uważniej, jakbym już oczekiwał, że jakąś ciekawie się rozwinie. Czy po chwili jego wypowiedź taka była? Podniosłem brwi, przechyliłem głowę i... Krótką chwilę zamilkłem. Tyle nieporozumienia! I jak by tu je odpowiednio zbagatelizować?
- Niestety wygląda to kompletnie inaczej niż Ci się wydaje. Nie ma jednej rzeczy którą bym się zajmował. W skrócie, mam szeroki horyzont swoich zainteresowań i wtykam nos często tam gdzie nie trzeba.
Domyślam się, że zamiast bardziej mu wyjaśnić, to jeszcze bardziej mu gmatwam. Musiałbym w końcu mu opowiedzieć, że mam wiele, wiele wieków i też napomnieć jak to zwiedziłem ogromną część ziemi, oraz jakie dziwadła napotkałem. Cóż, dla niego być może byłyby to piękne bajki o historii ogoniastego dziwaka. Takie przyjemności muszą dla niego zaczekać.
- Robiłem wiele innych bardziej zawiłych rzeczy, które wymagały odpowiedniej wytrwałości. Ale fakt, jestem leniwy i jak czegoś takiego nie muszę, to nie będę. Ale jakby mnie wzięła jakaś dziwna motywacja i ochota. Wszystko zależy od podejścia do sprawy.
Zacząłem nieco papugować po nim i sam się bawić własnymi włosami. Ale bardziej przejeżdżałem palcami po ich długości, niż kręcenie loków. Dlaczego? A czemu by nie?
- Wszystko to co mówisz, wykazuje się po słowach, ruchach ciała. Tego nie mogą wykonać normalne rośliny. Są zwyczajnie ograniczone takimi możliwościami. Więc jakby miały takie zalety, to czy nie miałyby podobnie jak ludzie? Czy jakbyś trafił na inwalidę, który w dodatku byłby niemy, ułatwiłoby Ci to w pełni zrozumienie takiej osoby?
Zaczynam być nieco natarczywy i głębiej się zastanawiam, kiedy powinienem przystopować. Czy podejrzewam że mówi za mało? Nie, ostatecznie Ja sam sądzę, że nie wie jak przekazać swoje uzdolnienie. Czy kłamie? Nie wiem na ile jest to faktyczne, ale wierze, że on wierzy w to co robimy i w swój kontakt z florą. Gdy widziałem jego zmiany na twarzy, które być może oznaczały wahania nastroju, zacząłem to jeszcze bardziej w prowadzony przez siebie natarczywy temat. W dodatku chyba nie ucieszył się, że posiadam jakiś większy zalążek wiedzy. Mógłbym to ukrywać by mógł czerpać więcej przyjemności, ale nie potrafię tak ukrywać, bo wyglądałoby to jak wierutne zakłamywanie. A tego nie chce okazywać.
Gdy zapytał się dla pewności, zatrzymał mi się ogon. Spojrzałem na niego z powagą.

- Nie.
Głos miałem jak najbardziej oschły i zimny. Jakkolwiek by nie zareagował, nagle zelżał mój wyraz twarzy i wyszczerzyłem się głupio. Tak, to była moja nieudolna gra aktorska w której miałem wprowadzić go w małą wątpliwość.
- Hah, spokojnie. Nie planuje Ciebie pogryźć.
Podstawiłem główkę i wiedziałem, że nawet nie muszę prosić by robił to spokojnie, oraz delikatnie. Nawet wyszło, że robił to bardziej niż mogłem o to podejrzewać. Przymknąłem uszy i momentami potrafiły mi drgnąć wilcze uszka. Oczy otworzyłem dopiero, jak skierował wypowiedzi. Poruszyłem w milczeniu ogonem na boki i odprowadziłem go wzrokiem gdy na moment odchodził. Na ten czas przemilczałem i prowadziłem na nim obserwacje. Miałem coś w końcu powiedzieć, by przerwać cisze, ale zostałem wyprzedzony. Ucichłem by usłyszeć co ma do powiedzenia. Zmarszczyłem brwi i rzeczywiście, jego opis nie był dla mnie wystarczający do zrozumienia. Ale nie mogę mu okazywać wybredności.
- Cieszę się, że jednak pomimo wszystkiego, postanowiłeś się podjąć tego trudu. Nawet jeśli nie jestem w stanie do końca zrozumieć. Zawsze jest to jakieś ciekawe wyjaśnienie.
Gdy wspomniał o domu, już miałem podnieść rękę i pstryknąć go w nos. Oczywiście zrobiłem to tylko w powietrzu przed nim, jak tylko wrócił z napojami. Nie spudłowałem tylko dlatego, że mógłby coś przypadkowo rozlać, miałem taki zwyczajny kaprys.
- Zapomniałeś co mówiłem? Porównuj mnie do Włóczykija. Nie mam żadnego miejsca do którego należę. Przynależę aktualnie tam, gdzie się położę. Tak to bywa z wiecznymi wędrówkami.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Sob Sie 06, 2016 3:35 pm

Rzeczywiście, odpowiedź Wilka nie rozwiała wątpliwości, a rozmnożyła je. Nie tylko w kwestii swego codziennego życia, wachlarzu zdolności i umiejętności. Wyjawiał czasami sprzeczne ze sobą cechy - na przykład to, że jest leniwy, lecz wciąż podąża w cieleniu wędrowca, a to wymaga aktywności. Wiele potrafił i wiele wiedział, nie mniej nie zagrzewał nigdzie miejsca na stałe. Dużo zaś cech objawiał podczas rozmowy, jak ciekawość poprzez wtykanie wilczego noska w przestrzeń osobistą. Nyuu nie był typem osoby, która lubiła opowiadać o sobie, co prędzej skupiała się na rozmówcy i jego problemach. Więc mimo najszczerszych chęci odebrało mu odwagi i nie odpowiedział z początku o komunikacji z roślinnością. Porównywanie ich do ludzi przykutych do wózków inwalidzkich... odważne i niecodzienne.
>Z-zadajesz trudne pytania, Nourh. Nie wiem, co odpowiedzieć.
Rzekł cichutko. Cóż... coraz bardziej krępował się przy majestatycznym Białowłosym. Ale nie mógł odmówić przyjemności i dotknąć włosów towarzysza. Miał naprawdę miękkie i boskie włosy. Lekkie, gęste, czyściutkie, niepołamane i niewysuszone. Zatem ostrożność była wskazana. Co prawda, Wilk nieco go wpierw postraszył, i w ogóle wydawał się przez moment zimniejszy niż lód, na szczęście to tylko był kolejny popis aktorski Ogoniastego. Najpierw przy polanie, a teraz przed kominkiem. Teraz jednak wydawał się być w zupełnie anielskiej formie, bo przestraszył Nyuu, który cicho zachichotał, gdy okazała się ta scenka nieprawdą. Hm...
...a co, jeśli cały czas udaje miłego, a ów lodowate oblicze jest jego prawdziwym?
Młodzieniec o zielonych włosach nikogo nie chciał widzieć przez pryzmat zła, więc nie zadręczał się dłużej ów pytaniem, które przemknęło mu przez głowę.
>Uhm, rozumiem... -podrapał się palcem po policzku zastanawiając się czy rzeczywiście wszystko przyjął do wiadomości jak należy- Jeśli chcesz, możesz przenocować tutaj. Może nie ma tu luksusów, ale będziesz mógł odpocząć. Wręcz nalegam, żebyś został jeszcze do ranka.
Uśmiechnął się serdecznie i upił łyk herbaty. Usiadł też bliżej kominka, bo zrobiło mu się zimno. Chyba za długo tulił się do Ksawerego. A jeszcze powinien odwiedzić kilkoro przyjaciół, bo nie tylko Ksawery ma problem z nadmiarem śniegu na gałęziach. Nie może się pochorować, chociaż lekkie rumieńce, które z początku były wywołane zawstydzeniem, nie chciały zniknąć. Nawet spojrzenie zrobiło się bardziej szkliste, nie mniej nadal starał się promieniować radością. Wyciągnął szczupłe dłonie przed siebie i ogrzewał bardzo blisko płomieni ognia w kominku. Powoli zmierzchało. Pogoda na zewnątrz nie zdradzała opadów śniegu, lecz dość siarczysty mróz. Nie było sensu wracać do Akademika, wróci tam z rana.
Utkwił zaraz błękitno-zielone tęczówki na kompana i zapytał się ze szczerzej ciekawości:
>Znasz kogoś, kto tęskni za Włóczykijem?
Czy będąc takim wędrowcem zawiązuje przyjaźnie? Podróżuje czasami do tych samych miejsc i odwiedza starych znajomych? Nyuu nadstawił uszu, jednocześnie objął się rękoma za ramiona i pocierał je troszkę, by wytworzyć ciepło. A przecież siedział z Ogoniastym tuż przed kominkiem!

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Pon Sie 08, 2016 8:00 am

Wyjątkowo mój rozmówca nie miał tak dużo do powiedzenia, gdy akurat Ja, jak zwykle się nieźle zagadałem. Może właśnie dotarłem do pewnego rodzaju limitu, który posiada zielonowłosy? Zrobiłem nieco poważniejszy wyraz twarzy i oddałem się głębszemu zamyśleniu. Obawa tym bardziej nie znikła, gdy w końcu się odezwał. Nie wie co odpowiedzieć? Za dużo pytań, zbyt kłopotliwe i nazbyt osobiste? Coś czuje, że to wszystko razem połączyło tą nieodpowiednią sytuacje. Popatrzyłem na niego uważniej i potaknąłem energicznie, po czym też machnąłem ręką na boki.
- Nie ma czym się przejmować. Wielokrotnie mi się mówi, że jestem zbyt skory do niepotrzebnego filozofowania.
Może te zdania go uspokoją? Zresztą, czy on w ogóle był poddenerwowany? Tego nie mogę być pewnym i lepiej zakładać różne możliwości. Co by nie było, widać zajmowanie się włosami i sprawdzanie ich "jakości", było odpowiednio pochłaniające. Skoro coś takiego może odpowiednio zabrać myśli komuś tak pogodnemu, to wystarczy bym sam poczuł się nieco pewniej. Choć przydałaby się jego opinia, być może jakąś ma i nie chce się nią dzielić?
- Co możesz więc powiedzieć o moim futerku, gdy je tak dokładnie badasz?
Nie żebym nie miał wielu innych opinii w trakcie swojego przydługiego życia. Ale chciałbym też usłyszeć co ma do powiedzenia młoda osoba, która fascynuje się przyrodą i kieruje się dbałością.
Wyszczerzyłem się też do niego zawadiacko, gdy miałem okazje spostrzec, że odkrył moją niewinną grę aktorską. Nie żeby była jakiś wysokich lotów, ale mogłem zauważyć przez moment te zmieszane emocje. Jak się to czasami mawia: "Warto było".

- Rozumiesz?
Zauważyłem, że ludzie tak lubią mówić na odczepnego. Gdy występuje samo, zwykle nie chodzi im o to, że rzeczywiście zrozumieli i przyswoili do łba, ale po prostu wykonać taką przerwę czyli najzwyczajniejsze słowne potaknięcie głową. Czy mam go za to ganić? Ależ skąd, czy czasem za ich wzorem nie mówiłem i nie zachowywałem się podobnie?
- Dlaczego wręcz aż nalegasz, żebym tutaj wypoczywał?
Dosyć istotne pytanie, bo ostatecznie mi nie grozi żadne zmarznięcie. Mogę bez problemu już udać się w dalszą drogę i go zanieść nawet do siebie. Ale nie czuje by też był taki powód, przecież mogę się teraz wylegiwać przy ogniu. Jednak oddał słowami wrażenie, jakby coś jeszcze było z powodów dla których chce bym został.
- Hmm... Żeby zaraz tęsknić? Raczej nie, nikt nie ma ze mną aż tak bliskich relacji, by wyraźnie można było odczuć mój brak.
W sumie to też nie do końca tak. Ostatecznie czy mogę być pewny czy ktoś w tym momencie o mnie myśli? Mogę snuć tylko najzwyczajniejsze domysły i się nimi dzielić. Chyba jest to dla niego wystarczające?
- Ale jest sporo osób którzy doskonale mnie pamiętają. Nieraz jak na powrót podróżuje, to goszczą mnie jak starego dobrego znajomego. Przynajmniej tak mi się wydaje, przeróżne miewało się relacje.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Nie Sie 14, 2016 7:50 pm

Hai, futerko nieźle zabsorbowało uwagę Malca, który o wiele bardziej zainteresowany był osobą Ogoniastego niż swoimi dziwactwami jak rozmowa z roślinami i ich zrozumienie. Co prawda nie wypada przemilczać pytań, nie mniej speszył się dość mocno. Na szczęście Nourh dał do zrozumienia, że nie gniewa się na Zielonowłosego i machnął ręką na dalsze szczegółowe pytania.
Dlatego cieszył się, kiedy rozmówca zszedł na temat włosów, a ściślej futerka, jak to sam określił.
-Jest wypielęgnowane: zdrowe, gładziutkie, gęste. Pachną rześką rosą, w dotyku miłe jak piórko... Aż miło dotykać, pod warunkiem, że jeszcze tego chcesz.
Cofnął nieznacznie rączkę, ponieważ tak sam z siebie, to mógłby w nieskończoność pieścić białe włosie i nie mieć dość. Tego jeszcze nie mówił towarzyszowi, lecz także uwielbiał bawić się ze zwierzątkami. One z kolei nie były dla niego zrozumiałe jak rośliny, nie mniej dzięki pogodnej aurze nigdy nie miał problemu z pogłaskaniem dzikiej zwierzyny. Raz nawet pomógł malutkiemu niedźwiadkowi znaleźć jego mamę i nie został rozszarpany.
Hm, nawet jak gość miał wiele atrybutów zwierzęcych, to nie stosował na nim swoich sztuczek. Przecież był dla niego przede wszystkim człowiekiem, a nie wilkiem. Nie znał prawdy, więc tak sobie zhierarchizował jego przynależność gatunkową. Zwłaszcza, że zadawał mnóstwo pytań, na które należałoby dać odpowiedź.
-Nourh... Mam wrażenie, że potrzebujesz solidnego wypoczynku, zwłaszcza po upadku z drzewa. Miałbym spokojniejsze sumienie, gdybyś został i zregenerował siły. Poza tym na zewnątrz już ciemno, i nie wypada wypraszać gościa o takiej porze.
Powiedział wszystko zgodnie ze stanem faktycznym, niczego nie koloryzował. Tak się po prostu zachowywał i taką kulturę posiadał. Niekoniecznie szło to w parze ze zdrowym rozsądkiem, nie mniej... czuł powinność.
Zielonowłosy nie zostawał długo dłużny z pytaniami, i sam zadawał dość dziwne. Niekiedy nie na miejscu, chociaż póki co Ogoniasty nie zatajał zbyt wiele. No, może za dużo powiedziane - mówił tyle, ile chciał, przy tym starając się nie skrzywdzić Nyuu.
-Pamięć a tęsknota to nie to samo. Pamięć cechuje się neutralnością, raczej wierną kalką wspomnień. Tęsknota natomiast nie jest czymś złym - jest wyznacznikiem, że komuś na Tobie zależy, albo że Tobie na kimś zależy. Skoro do tej pory nie wiesz, czy ktoś odczuwa Twój brak, to już wiedz, że jedna osoba będzie tęsknić.
Uśmiechnął się pogodnie i dokończył już drugą herbatę, chociaż nie rozgrzała go tak, jak powinna. Rumieńce pod oczyma były wyraźne, wzrok również przeszklił się mocno. A może to za sprawką ostatnio wypowiedzianych słów? Może za bardzo się otworzył przed Wilkiem, który zapewne następnego dnia weźmie swoje manatki (czyli w zasadzie samego siebie) i pójdzie dalej w świat? Westchnął cicho i zakrył usta dłońmi, by stłumić kaszel. Wstał sprzed kominka i zbliżył się do kanapy, by ją otworzyć i wyciągnąć na wierzch prześcieradło z pościelą. Szykował spanie dla gościa, chociaż sam nie miał innego posłania dla siebie. Nyuu taki był - ważniejsi byli dla niego inni niż on sam. Trochę ślimaczył się, lecz po jego sylwetce dało się zauważyć, że ledwo trzyma się krainy trzeźwych. W końcu przygotował posłanie dla Nourh'a nie licząc się z jego odmową (jakby protestował), a sam wziął koc i usiadł na fotelu podkurczając nóżki. Jeszcze nie idzie spać, chociaż musiał się okryć. Elfik mimo wszystko starał się uśmiechać, nawet nie zmuszając się specjalnie. Bowiem cieszył się, że miał towarzystwo. Tajemnicze, wilcze, mądre i wygadane, ale urocze i ciepłe - w jego mniemaniu.
-Prze-przepraszam, Wilku... Dokończymy jutro rozmowę, dobrze? Powinieneś wyspać się przed kolejną podróżą...
Powieki robiły się coraz cięższe, aż zakleiły się same po pięciu wdechach i wydechach od wypowiedzianych słów. Skrzat zapadł w nieoczekiwany sen, który miał dopiero nadejść, jak Białowłosy zaśnie. No cóż, nie wszystko przewidział. Właściwie - działał z odruchu serca, nie z pomyślunkiem. Kto zaprasza obcą osobę pod dach, na nocleg, i zostawia mu możliwość nawet okradzenia dobytku z leśniczówki? Albo coś jeszcze gorszego?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Sro Sie 24, 2016 8:35 am

(Przepraszam za dość sporą zwłokę. Nie dość, że miałem trochę dni poza domem, to jeszcze nie mogłem wyłapać czasu by zabrać się raz a porządnie za tak długi tekst. W dodatku mogłem pod koniec za bardzo się rządzić - jak będziesz chciał zmiany wersji, dać znać)

Cóż, starałem się nie drążyć dalej tematu, który został już pozostawiony. I tak ten wieczór dobrze się zaczął i równie dobrze się kończy. Tak bardzo uwielbia wszelką florę, a w dodatku sam przypomina taką delikatną roślinkę. A teraz mogę jeszcze usłyszeć nieco komplementów dla mojego futerka. Czego chcieć więcej? Uzupełnił moją potrzebę pochlebstw i pozytywnego towarzystwa na kilka kolejnych tygodni. Nie mam więc już co więcej oczekiwać.
- Nie widzę nadal żadnych przeciwskazań.
Ciężko mi sobie przypomnieć czy znam kogoś tak delikatnego w obyciu się z włosami, jak właśnie mój rozmówca. Dziwne jakbym miał cokolwiek mu zarzucić i w jakiś sposób zabronić. Mogłem też w jakiś sposób się zrelaksować. Tyle wieków a potrafię nadal poznawać wyjątkowe osoby pod względem swojej natury oraz ogólnie osobowości. Co by nie było, zmarszczyłem brwi gdy usłyszałem jego słowa. Cóż, nie mogę go winić za troskę, ale ostatecznie trochę z tym przesadza. Choć, skąd może wiedzieć jak to ze mną jest? Z pewnością powinienem raczej podziękować i skorygować jak jest w prawdzie, niż jakąś niepotrzebnie ponaglić. Machnąłem wskazującym palcem na boki.
- Jestem aż nadto wypoczęty a siły mam w odpowiedniej ilości i przebywanie tutaj nie zwiększy mi ich zapasów. Nie musisz się obawiać, ale dziękuje Ci za troskę.
Ja też niczego nie koloryzowałem. Tutaj znowu wracamy do kwestii jak o mnie mało wie. Jednym z faktów jest taki, że nie jestem człowiekiem i potrzebowałbym czegoś innego niż sen, dla zregenerowania swoich sił. Ale nie ma mowy bym mu teraz powiedział o mojej potrzebie spożywania krwi jak u wampirów. Zwłaszcza, że nie miałbym serca by się w niego wgryzać. Dlatego pozostawię taki stan jaki teraz jest. Teraz miałem pewny rodzaj nauki według jego znanej wizji. Potaknąłem na wszystko co teraz do mnie orzekł. Czy to oznacza, że w pełni przyjmuje jego wersje? To trudniejsze niż się wydaje.
- Wszystko potrafi przemijać z czasem. Wszystko potrafi być ulotne, choć również wszystko może wrócić. Pamięć może być otoczona różnymi emocjami, a te emocje potrafią zawsze wraz z czasem nieco przygasnąć. Tak już działa nasz umysł i być może dlatego wciąż można iść do przodu, bo gdyby wszystkie emocje były tak świeże w naszej pamięci, to ciężko byłoby za każdym razem tak łatwo brnąć w przód.
Nie wiem czy przypadkiem nie potoczyłem się w inny temat, ale nie brakuje mi szczerości i pełnych garści swojego obeznania. W sumie to też niewiele konkretów podałem, chyba nie jestem z tego powodu okropnym rozmówcą? Co by jednak nie było, nawet jak powiedziałem swoje, to on i tak przygotowywał dla mnie posłanie. Czyli trzeba przekazać to dokładniej? Jest wyczerpany, to jest pewne. Wstałem i podszedłem powoli w jego kierunku, a w trakcie się wypowiadałem.
- Wilki lubią działać nocą, a za dnia miałem okazje oddać się Morfeuszowi. Jak myślisz, co mogłem robić na takim drzewie? Ale teraz nie ważne, pozwól sobie odpocząć. Twój organizm bardzo się tego domaga.
Kończąc swoją wypowiedź pogłaskałem go delikatnie po głowie i delikatnie przejechałem obandażowanymi palcami twarzy. Był już i tak wykończony, a Ja za pomocą swojej mocy mogłem tylko ułatwić mu zapadnięcie w sen. Ale zrobiłem to jeśli teraz właśnie było to potrzebne. Zabrałem rękę i popatrzyłem na niego wyprostowany.

Teraz leży, niewinny jeszcze bardziej niż dotąd był. Ułożyłem go wygodniej na kanapie i zakryłem szczelniej. Dodałem zaraz po tym kilka drewienek by ogień utrzymał się znacznie dłużej. Teraz miałem tylko podejść po czym pożegnać go wzrokiem i najzwyczajniej odejść. Chwila słabości. Gdy obserwowałem go, dopiero teraz zwróciłem bardziej uwagę na jego zdrowe ciało, na krew która musi w nim płynąć niezwykle pyszna. Wyszczerzyłem nieświadomie bardziej swoje wilcze kły a złote ślepia zaczęły zabarwiać mi się na szkarłat. Oznaka głodu... Ile to już sobie odmawiałem? Jak długo trwa moja dieta? A gdybym tak teraz zaspokoił, zyskał na powrót sprawność i swobodę w używaniu swoich mocy? Tą szanse mam przed nosem, nikt nie zauważy i on nawet nie poczuje, najpewniej nie będzie nawet pamiętał. Zostanie tylko na jakiś czas dziwne uczucie. Pochyliłem się i muskałem swoim oddechem jego skórę. Jeszcze kawałek... Jeszcze tylko trochę i będę mógł...
Niech to! Nie! Odsunąłem się napięcie i złapałem za okolice nosa. Wbiłem tak mocno kły, że aż pociekła moja wampirza krew na podłogę. Muszę stąd odejść, nie mogę oddawać się słabości i muszę pamiętać o moich mnisich naukach oraz o postanowieniach. Udałem się do wyjścia i zamknąłem za sobą cicho drzwi, oddałem ostatni cichy szept na zewnątrz.

- Trzymaj się w zdrowiu, Nyuu.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Posmakuj tęczy   Sob Wrz 03, 2016 6:01 pm

(Nie chcę zmian, i także przepraszam za zwłokę.)

Mógłby tak słuchać godzinami mądrego wykładu Nourha. Nawet jeśli nie wszystko rozumiał doskonale, to i tak warto było zapamiętać wypowiadane słowa i wziąć do serduszka. Niestety czas miał to do siebie, że prędko usypia śmiertelne istoty, które w zwyczajnych warunkach potrzebują snu. Zwłaszcza te osłabione przeziębieniem, jak u Skrzata. Uczucie senności pogłębiło się wraz z pogłaskaniem Malca po główce, a które to było naprawdę przyjemne i wspomagające przy uśnięciu. Dawno nikt go nie rozpieszczał w ten sposób, więc opatulony pościelą i rumieńcami zapadł głęboko w senne marzenia nie dając się łatwo wybudzić.
Zupełnie nie czuł większego niepokoju, gdy nad Wampirem zaczął panować głód. Wystarczył moment nieuwagi, aby być tak blisko smakowitego pokarmu, z którego jeszcze żaden Krwiopijca nie uszczknął ani jednej kropli. Jego bliskość także nie przerażała, młodzieniec spał w najlepsze, ale do momentu, gdy spłynęła krew Wampira na podłogę. Nyuu od razu dopadło coś we śnie złego, bo zmarszczył brwi, a gdy Białowłosy był już poza leśniczówką...
-Nourh...
...dało się usłyszeć szept przez zaspane usteczka Zielonowłosego. Jedno słowo, a nacechowane było głęboką nutą tęsknoty. Prawdopodobnie Skrzat nie był w pełni świadomy, że został sam, lecz przeczucie było silniejsze. Mimo wszystko spał wczepiając mocniej palce w kołdrę i zaciskając ją. Ale skoro został sam, musiał znosić samotność, której nie potrafił nosić godnie jak Wędrowiec.
***
Rano obudził się średnio wypoczęty, ale przynajmniej gorączka ustąpiła. Wiedział jednak, że nie powinien bagatelizować zdrowia, dlatego ubrał się czym prędzej i zabierał się do wyjścia z leśniczówki. Sprawdził tylko czy wszystko było w porządku, czy ogień w kominku dogasł, chociaż zdziwił się sporą ilością popiołu w palenisku. Czy to jego wilczy towarzysz zadbał o ciepło w nocy i dokładał drewna? Oh, właśnie! Gdzie jest jego gość?!
-Nourh? Jesteś tu?
Przetarł zaspane oczy i rozglądał się dookoła. Nie ma go. A co gorsza - dostrzegł krople zasuszonej krwi na podłodze. Nie, nie widział jej wcześniej... Oj, żeby nic mu nie było! Pojawiła się bladość na twarzyczce i lekkie przerażenie w oczach. Momentalnie także chwycił się rączką za bolące serce. A więc przywiązał się po raz kolejny do osoby, której nie spotka? Nie, Wilk jeszcze go odwiedzi, a jak nie - Nyuu poszuka go, chociażby po to, by wiedzieć, czy nie zrobił sobie krzywdy. Czuł wielki niedosyt z możliwości rozmawiania z taką barwną i przemiłą osobą, która na dodatek tak długo zdołała wytrzymać z Zielonowłosym i mówić bardzo mądre rzeczy. Nie mógł tak tego zostawić. Pustka objęła mocno Elfa i nie chciała opuścić. Zwłaszcza, jak zauważył odwieszony, ładnie poukładany szalik. Jak poukładany, to znaczy, że Uszaty myślał racjonalnie. Czyli mógł odetchnąć... chyba. Ale szal...
-Zostawił...
Podszedł do materiału i przejechał palcami po nim. Nie wziął? Dlaczego? Nie było mu zimno? Ah, no tak, jak potrafił wkładać ręce do ognia... pewnie znosił także zimno. Zresztą wspominał coś o ludziach-morsach. Ale nie wziął sobie pamiątki po Długowłosym. Czy to po rozmowie o wspomnieniach i emocjach? Oh... może... może wolał mieć inną pamiątkę po Nyuu niż szal? Może Śnieżnobiały zapamięta ten dzień, tak jak ludzki chłopak? Na twarzy Zielonowłosego pojawił się uśmiech. Szczery, łamiący przygnębiający smutek po przebudzeniu.
-Dobry Wilk.
Obwiązał się szalem dookoła szyi i wyruszył w drogę do domu. Po drodze zahaczył o tą samą polankę, i po porządkach przy Ksawerym podszedł do jeszcze jednego kolegi. Oczywiście nie jako-takiego żywego, tylko tego z ułamaną gałęzią, któremu pomógł okryć ranę specyfikiem z torby i przy którym jeszcze został na moment. Stanął na przeciwko i zadzierając głowę ku górze powiedział cicho, lecz pewnie:
-Od dzisiaj nazywasz się Nourh. Nosisz to imię po niezwykłej osobie, która zdołała dać mi coś więcej niż towarzystwo, a którą wczoraj niechcący z siebie zrzuciłeś. Tak więc uważaj następnym razem na Białego Wilka, bo jest moim nowym przyjacielem. Tak jak Ty.
Pogłaskał korę drzewa, które dostało nowe miano, i które sprawiło, że Nyuu zdołał poznać niesamowitego jegomościa. Może specjalnie wiekowa roślinność to zrobiła? Żeby młodzieniec nie był sam wczorajszego dnia i zyskał cenne wskazówki życiowe? Tak, nauczył się wiele, lecz tak jak i Ogoniasty miał olbrzymi pokład ciekawości, trudnej do zaspokojenia.
Musiał wracać do szkoły. Przybyło nowego śniegu, marzły aż nogi od brodzenia w zaspach, ale szedł z nową dawką energii. Wierzył, po prostu wierzył, że jeszcze nadejdzie czas, kiedy ich ścieżki znów się skrzyżują. I że obaj raz jeszcze posmakują tęczy.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
 
Posmakuj tęczy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: