IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zapomniana posiadłość

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Zapomniana posiadłość   Pią Sty 29, 2016 4:31 pm



Stara opuszczona posiadłość, zaledwie zapomniana przez wieki. Drewno kruszeje, szyby posiadają powybijane okna. Idealne miejsce na schronienie w lesie. Niezamieszkana od lat i nie wiadomo do kogo należała. Wewnątrz znajdują się poniszczone meble jak krzesła, stoły, blaty, szafki i szafy. Obgryzione dywany, podarte firany i zasłony. Natura lasu sprawiła, że dom wtopił się w przestrzeń drzew, co czyni go prawie nie widocznym w danej okolicy.
Jego umiejscowienie jest w najgęściej zarośniętej części lasu. Ze znajdujących się pomieszczeń, można wymienić łazienkę, kuchnię, trzy sypialnie, salon i zejście do piwnicy. Wszystko jednak nie wygląda w dobrym stanie.


Marcus pewnej nocy, polując na wampira, zaciągnął się w głąb lasu, przypadkowo (albo i nie) odnajdując to miejsce. Od razu po przeczesaniu tego miejsca, obrał sobie to miejsce jako nie tylko kryjówkę, ale i miejsce do przetrzymywania wampirów, przesłuchiwania ich, ale także do własnych ćwiczeń i treningów, by doskonalić swoje umiejętności. Tutaj także przechowuje broń i inne przedmioty, jakie udało mu się zdobyć, zakupić lub nawet samemu stworzyć. Kilka pomieszczeń, udało mu się doprowadzić do takiego stanu, aby były możliwe do użytkowania. Nie jest do dobre miejsce na przezimowanie, ze względu na to, że nic nie jest tutaj szczelne. Kominek działa sprawnie, ale tutaj trzeba uważać, by cały dom się nie zapalił.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Pią Sty 29, 2016 4:39 pm

Prosto z miasta, a dokładniej z pod jednego baru, gdzie natrafił na burmistrza, popadającego w dziwny atak wampirzego głodu, Marcus zabierając go ze sobą, pojechał z nim aż do samego lasu. Istniała szansa, że Samuru się obudzi podczas drogi, ponieważ podróż trwała ponad godzinę. Nie było przecież po drodze, a skoro miał go zabrać, to tak zrobił. Nie reagował na jego kopanie czy coś. Wampir miał nałożone kajdanki, więc nie miał szans się wydostać.
W końcu samochód zatrzymał się przed zarośniętą częścią posiadłości, do jakiej czasami wracał. Idealne miejsce na zajęcie się wampirem.
Namikaze wysiadł z pojazdu i podszedł do bagażnika, który otworzył. Niezależnie od tego, czy wampir był przytomny czy nie, założył mu na głowę czarny worek, aby nie widział gdzie się znajdują. Trochę anonimowości nie zaszkodzi, ale pewnym mógł być, że są na powietrzu.
Następnie łowca wyciągnął wampira z bagażnika, trzymając go za lewe przedramię. Zamknął bagażnik i skierował się z nim do wnętrza starego budynku. Usadowił wampira na krześle, po czym wyciągnął z jednej skrzyń łańcuch i przywiązał go do oparcia krzesła w torsie. Na tyle mocno, by Kuroiaishita nie mógł się uwolnić. Zamknął drzwi i zdjął mu czarny, materiałowy worek z głowy. Cofnął się na parę kroków, przyglądając burmistrzowi.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Pią Sty 29, 2016 5:21 pm

Szlachetny raczej nie wybudził się po uderzeniu w głowę. Atak był zbyt silny i powalił samego szlachetnego więc prędzej czy później padłby sam. W każdym razie Namikaze spełnił słowa wampira i wywlekł go z baru. Właściwie było to niezbyt rozsądne wyjście ale lepsze było takie niż upadek na oczach podwładnych. Marcus był nie raz upodlony przez szlachetnego, zatem nic wielkiego się nie stanie. W sumie wybrał mniejsze zło.
Całą drogę przeleżał w bagażniku, a ocknie się dopiero po zatrzymaniu. Głód przez chwilę nie atakował, lecz gdy tylko drzwi bagażnika się otwarły szlachetny zaś poczuł swój krwawy zew. Wbił ślepia w postać Namikaze jakby miał przed sobą potencjalną ofiarę. Nie miał zbyt jak się rzucić bo był zakuty, a gdy na jego głowę nałożono czarny wór dopiero wtedy się uspokoił. Na chwilę.
- Ściągnij ten wór...
Dało się słyszeć ponury, głęboki pomruk nie należący do głosu opanowanego lecz złowrogiego burmistrza. Jakby pod czarnym worem skrywał się okropny stwór czyhający tylko na życie. Dziwny głód jak określił to łowca wciąż się utrzymywał. właściwie głód przypominał ten co miał Testament. W końcu miał ojcowskie geny i to aż zbyt mocne.
Po dotarciu na posiadłość, Samuru wyczuł pod sobą starą, drewnianą i skrzypiącą podłogę. Dźwięk ten drażnił jego uszy na co zareagował warkotem. Wyczuł następnie siedzisko pod sobą przymocowane do podłogi. Namikaze zapewne znał dobre miejsce na umiejscowienie wampira by ten niczego nie nawywijał. Dobrze zrobił bo po ściągnięciu worka, szczęki uzbrojone w ostre zęby kłapnęły tuż przed Marcusem. Gdyby stał bliżej, wbiłby się kłami jak w masło. A tak natrafił jedynie na powietrze. Szkarłatne ślepia powiodły za ludzkim kąskiem. Widział w nim jedynie żyły i mięso, nie myślącego oraz żywego człowieka. Gadzie ślepia były puste, wyprane z jakichkolwiek emocji. Patrzył spode łba, oddychając głośno. Czuł też, że w ustach zbiera się posoka z wnętrzności i jak usilnie chce wydostać się na wierzch. Znalazła ujście - kącik ust. Także i na nowo dopadła wściekłość wampira. Głód domagał się ofiary więc środki zabezpieczeń w postaci łańcucha przydały się. Wampir zaczął się wyrywać, aż krzesło trzeszczało bo tyle wampir wkładał w to siły. Syczał, dyszał i wściekał się, że nie mógł dopaść żywej ofiary która była tak blisko. Obnażył zębiska więc i krew powoli zaczęła się wydostawać. Ból, głód, zniewolenie. Samuru stracił kontrolę właśnie teraz! A co jeśli krzesło nie wytrzyma i wampir się wyrwie? Wiadomo co czyni adrenalina. I kim był podobny zachowaniem? Oczywiście, że do Kanibala.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Pią Sty 29, 2016 5:48 pm

Marcus jak założył czarny worek na głowę Samuru, nie zdjął go. Nie posłuchał go tym razem i trzeba przyznać, że dobrze zrobił. Krzesło na którym posadził Samuru, było przymocowane do podłogi i warto dodać, że było stalowe. Sporo Namikaze się natrudził, aby dobrze trzymało się podłogi. Podłoże zostało wylane betonem, żeby utrzymać twardość. Drewno było zbyt kruche i mogłoby nie utrzymać przymocowanego krzesła. Jedynie fragment podłogi został zalany betonem, pozostałą część, stanowiło drewno. Miał w planie coś z tym zrobić, ale nie pieniądze też musiał oszczędzać. Nie mógł ulepszać sobie tego domu, skoro na utrzymaniu miał cztery osoby i własny dom.
Widząc dziwne zachowanie Samuru, cofnął się od razu, kiedy ten zaczął klapać zębami w jego stronę. Od razu przypomniał mu się Testament.
- Nie sądziłem, że aż tak z Tobą kiepsko.
Wyciągnął broń palną ze spodni i wycelował w wampira. Raczej to go nie uspokoi, ale mógł zakończyć jego cierpienie. Tylko po co? Tyle czasu czekał aż go złapie i ma go teraz w swojej dziupli! Przez parę długich sekund wpatrywał się w niego z wycelowaną broną aż ostatecznie:
- Cholera...
Przeklął do siebie i opuścił rękę z bronią. Zabezpieczył i schował na miejsce. Worek wyrzucił i udał się do kuchni, gdzie z jednej szuflady wyjął rękawiczki gumowe. Założył je i otworzył lodówkę, wyciągając woreczek z krwią, oraz kawał mięsa. Był przygotowany na wszystko. Wrócił do wampira i po prostu testował. Na początek podstawił mu przed twarzą kawał surowego mięsa. Sprawdzając reakcję. Jeżeli się skusi, to go z ostrożnością nakarmi, by ten mu palców nie odgryzł.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Pią Sty 29, 2016 6:46 pm

Czyli dobrze urządził krzesło zapewne nie tylko przystosowane do przesłuchań. Wampir nie miał na tyle mocy aby uszkodzić stalowe krzesło albo wyrwać je z podłogi. Rzucał się, napinał mięśnie aby pozbyć się łańcucha. Nie wywalczył opanowania nerwów tylko jeszcze bardziej je wzmagał. Dostrzegł też broń wymierzoną w jego stronę ale nie przyjął do siebie. Dla niego liczyło się uwolnienie i dorwanie do ofiary aby zatrzymać cierpienie spowodowane silnym głodem.
Lecz w głębi zamroczonego umysłu gdzieś się tliło, że nie jest dobrze. Jest tragicznie. Marcus tak szybko mógł zakończyć życie wyrodnego burmistrza jakiego dręczyło wzmożone pragnienie. Jednak stało się jeszcze bardziej coś dziwnego, mianowicie Marcus opuścił broń i skierował się w swoją stronę. Samuru mlasnął jęzorem, oblizując usta z krwi i czekał aż wróci. Wyglądał na takiego jakby już coś knuł, po zwierzęcemu oczywiście. Ale cóż to wyczuwał? Zapach mięsa? Krew? Wstrzymał oddech, a gadzie ślepia otworzyły się szeroko. Marcus wykonał mocno zaskakujący ruch.
Kiedy podsunął pod nos szlachetnego mięso, ten bez wahania wbije zębiska w jego żylastą budowę. Oczywiście jeśli ten pozwoli. Gorzej jak zabierze z przed jego nosa kawał mięsa i tylko zacznie podpuszczać. Szlachetnemu takie zabawy się nie widział. I jak będzie uważał, to Samuru palców mu nie odgryzie a z każdym kęsem będzie odzyskiwał spokój ducha. Właściwie wpadnie w jakby trans, choć ślepia czerwone miał nadal.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Pią Sty 29, 2016 11:30 pm

Marcus miał już nie jedno przykre doświadczenie z przetrzymywaniem tutaj wampira. Wtedy jeszcze nie miał wylanego betonu na posadzce a samo drewno. Przymocowane krzesło do podłoża sprawiło, że kiedy wampir się szarpał, w celu uwolnienia, spróchniała podłoga nie utrzymała krzesła i doszło do niewielkich zniszczeń. Nie byłoby problemem zastąpienie starych desek nowymi. Ale jak pomyślał o Kuroiaishitach, wtedy zdecydował się dosłownie ulepszyć kącik dla wampira. Drewniane krzesło zastąpił stalowym, a drewnianą podłogę, betonową. Miał jeszcze parę pomysłów, ale zostawił je na razie na później. Warto też dodać, że pokój w jakim się znajdowali, kiedyś robił za salon.
Tak jak widział, broń nie robiła na wampirze żadnego wrażenia. Ale to, co przyniósł później, zmieniło postrzeganie szlachetnego. Najbardziej skusił się na mięso, więc Marcus podał mu pod same zęby, nie zamierzając się na razie z nim bawić. Potrzebował go trzeźwego do rozmowy a nie zwierzę. Wiele pytań się rodziło na temat sytuacji tego wampira.
Interesująca reakcja, kiedy Samuru zjadał mięso, stawał się spokojniejszy niczym ugłaskany pies. To nieco rozbawiło Namikaze, ukazując na swojej twarzy lekki uśmiech. Nakarmił Samuru, po czym rozerwał folię i podstawił mu pod usta, by ten mógł napić się teraz krwi. Czy to wystarczy, aby zaspokoić jego pragnienia i głód?

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Sob Sty 30, 2016 1:07 am

Z każdym kęsem wampir dochodził do zakrytej harmonii. Zapewne będzie ciążyło w nim ten silny atak i to jeszcze na oczach jego najgorszego wroga, który miał aż ubaw ze stanu wampira. Lecz aż dziwne było że zechciał pomóc szlachetnemu w powstrzymaniu silnego pragnienia, chociaż mogło być też z własnych celów. Bo właśnie na co bezrozumny wampir? Poza tym Samuru nie mógł być w takim stanie, to do niego nie pasowało.
Po zjedzeniu mięsa przyszła pora na krew. Marcus najwidoczniej postarał się także przy napojeniu posoką szlachetnego. Pił łapczywie starając się nie zgubić ani jednej kropli krwi. Lecz niektóre strużki popłynęły po kącikach ust mieszając się z krwią samego wampira. Głód o dziwo nieco opanował się, otwierając tym samym myślenie burmistrza. Kiedy przerwie, odwróci szybko głowę. Oddychał już spokojnie, oblizywał z kącików ust pozostałości posoki oraz smaku mięsa. Żołądek także przestał dręczyć wampira.
- Wystarczy.
Warknął wampir jednak bez cienia złości. Musiał dojść do ładu oraz składu, a najlepiej jakby Marcus już go uwolnił. Atak minął bo został nakarmiony.
- Uwolnij mnie. Muszę doprowadzić się do porządku.
Dodał, rzucając wreszcie nieco wrogie spojrzenie Namikaze. Nie wybaczy mu tego, ze śmiał widzieć go w takim stanie. Ale z drugiej strony pomógł szlachetnemu, tylko szkoda że był zbyt dumny aby podziękować. Tak po prostu musiało być.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Sob Sty 30, 2016 1:35 am

Widok był szczerze powiedziawszy, zabawny. Burmistrz kanibalem. Jakby gazety o tym pisały, to kto wie co w tym kierunku poczyniłaby Oświata Łowiecka. Oraz jakby na takie zachowanie zareagowała Rada Wampirów?
Mięsko zjedzone, krew wypita. Wampir stwierdził że ma dość, więc Marcus odsunął się od niego i wrócił do kuchni, aby wyrzucić worek jak i rękawiczki. Wrócił do pomieszczenia, gdzie siedział związany i zakuty wampir.
- Taaa jasne. A potem, mnie rozszarpiesz albo pozbawisz pamięci. Nie zaryzykuję.
Odpowiedział dość obojętnie. Musi się nacieszyć tym, że ma szlachetnego w swojej kryjówce, w swoich rękach i może z nim zrobić dosłownie wszystko co chce. Oparł się tyłkiem o brzeg stołu i założył ręce na klatce piersiowej. Dzieliło ich półtora metra. Marcus wpatrywał się w wampira nieco spokojniej, lecz i z zaciekawieniem.
- Wiesz, że z tym atakiem przypominałeś własnego ojca?
Zwrócił mu uwagę na coś, czego sam by się nie spodziewał po Samuru.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Sob Sty 30, 2016 2:56 pm

Szlachetny parsknął na obawy Namikaze które okazały się słuszne. Samuru zamierzał go powalić, usunąć pamięć i zmyć się z miejsca zdarzenia. Właściwie będzie się teraz czaił na jego osobę by móc odebrać widok wygłodzonego wampira i powody do nabijania się. Tyle, że dla Samuru nie były one śmieszne.
- A skąd. Pomogłeś mi, myślisz że byłbym w stanie coś ci zrobić?
Wymusił na twarz uśmiech, tak mocno jadowity i fałszywy że dało radę wyczuć podstęp. Właściwie Samuru specjalnie się z tym nie krył. Tyle że zbyt wygodnie nie było siedząc na stalowym krześle przyszpilonym dodatkowo łańcuchem. Niezłe środki ostrożności.
- Jak zwykle nie przesadzasz z środkami ostrożności. Jestem pod wrażeniem.
Burknął wampir, wiercąc na siedzisku. Skrzywił się jednak bo coś zakuło go w trzewiach. Co? Znowu? Nie, to prawdopodobnie wina pożartego pokarmu. Nie czuł się najlepiej. Jedzenie zbyt szybko także nie ma wpływu na dobre samopoczucie. Z ponurych myśli oraz kolejnego "szoku" wyrwały go słowa Namikaze. Podobny do ojca... Tak, właściwie był do niego podobny.
- Co ty nie powiesz.
Odgryzł się wampir nie mając ochoty mówić o swoich przypadku otrzymanym a raczej odziedziczonym po ojcu. Przeklęta "choroba". Wampir odchylił łeb w tył, zamykając oczy.
- Namikaze, uwolnij mnie. Nie zamierzam siedzieć tak przez cały czas, bo twoim więźniem nie jestem.
Wreszcie wbił ten władczy wzrok w postać łowcy. Samuru ogarnął się umysłowo, głód na razie zmniejszył się więc było znośnie.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Sob Sty 30, 2016 6:03 pm

- Oczywiście. W końcu jesteś nieprzewidywalny. Nie to co Twój "tatko".
Dodatkowo zrobił cudzysłów w powietrzu, jakby odgryzał się tym samym Samuru. Ten jego uśmiech też wszystko zdradzał, a Marcus nie był naiwny. Sam zadecyduje, kiedy wypuści wampira i czy w ogóle to zrobi. Łatwo było go złapać, łatwo teraz będzie go tu trzymać.
- Dziękuję. Doświadczenie robi swoje.
Odpowiedział z zadowolonym uśmiechem. Namikaze miał gdzieś, czy wampirowi było wygodnie czy nie. Miał siedzieć i nic więcej. Pewność przynajmniej była, że ten nie może użyć żadnych mocy, oraz nie może uwolnić się, będąc związanym łańcuchem i to mocno. Trzeba też wspomnieć, że to nie jedyny środek ostrożności. Bo w planie, Marcus miał ich kilka, część nawet przygotowaną, inne pozostawały w planie.
Czy tego Samuru chce czy nie, ma w sobie geny Testamenta, jest jego synem ale widać, że nie tylko to odziedziczył. Załapał się także na genetyczną chorobę, która była dość interesująca, by zaatakowała jego młody organizm.
- Ale nim będziesz, bo ja Twoim też byłem i to nie raz. Chyba nie muszę tego przypominać?
Przede wszystkim chodziło o wywiezienie go i trzymanie w lochach, gdzie później dokonano na nim przemiany. Wtedy był przez Samuru najdłużej przetrzymywany. Mógłby się teraz na nim odegrać, gdyby chciał. Tu jednak chodziło o przypomnienie mu, jak sam traktował swojego wroga i jak może teraz czuć się Marcus.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Wto Lut 09, 2016 11:16 am

Odgryzł się? Samuru w żaden sposób nie poczuł się urażony ani zniesmaczony. Wiedział też, że jest nieprzewidywalny. Marcus się nie mylił w niczym, nawet w tym że Samuru mógłby mu coś zrobić.
- Chciałeś powiedzieć nieludzkie doświadczenie. Ale dobrze, byłbyś nudny gdyby coś uległo zmianie.
Westchnął szlachetny, jakoś nie mogąc znaleźć wygodnej pozycji o ile taka istniała kiedy się jest związanym łańcuchem, siedząc na stalowym krześle. Postarałby się chociaż o obicie czy coś.
- Chyba nie szukasz teraz zemsty, Namikaze. Dobrze wiesz, że to byłby głupi pomysł.
Pokręcił głową, patrząc nieco zawiedziony na Marcusa. A nie mogli normalnie pogadać? Samuru jakoś nie przyzwyczaił się oraz nie lubił być czyimś więźniem. To upokarzające.
- Czy jest sens rozmawiać z kimś, kto jest w stanie zawrzeć z tobą sojusz i pokonać naszych wrogów?
Znowu jak wąż? Tylko czemu Samuru nie miał na twarzy żadnej emocji? Czyżby był poważny? Mógłby przecież wykorzystać Namikaze do własnych, plugawych celów mając przy tym też sojusznika. Taka niby współpraca.
- Wyobraź sobie. Ty pomagasz mi, a ja chronię twoją rodzinę.
Dodał już bardziej chłodno, mrużąc gadzie ślepia. Pragnienie znowu delikatnie dało znać o sobie na co szlachetny syknął i spuścił głowę. Także wiedział, że jeśli nie weźmie leków na łaknienie, niedawna akcja się powtórzy.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Wto Lut 09, 2016 7:14 pm

- Nie. Nie szukam zemsty.
Odpowiedział szczerze, wyciągając po chwili telefon, który zawibrował mu w kieszeni z informacją o nowej wiadomości. Gerard. Idealna dla niego okazja, by zobaczyć związanego Samuru. W czasie swojej rozmowy z Samuru, wymienił parę wiadomości tekstowych z Gerardem.
Spokojnie Marcus wysłuchał wszystkich pytań i wypowiedzi Samuru, który miał coś do dodania i ciekaw był całej dalszej swojej sytuacji w tym miejscu. Gdyby jednak powiedział o lekarstwach, i jeżeli ma je przy sobie, być może Marcus by mu je podał?
Skończywszy wymieniać smsy z Gerardem, schował telefon do kieszeni i spojrzał na Kuroiaishitę, opierając się rękoma o blat stołu, wciąż mając przed sobą związanego wampira.
- Pomyślmy... W jakim sensie miałbym Ci pomagać? Wiesz dobrze, że ja nie współpracuję z wampirami. Mógłbym Cię od razu wydać oświacie łowieckiej, ale nie będę im ułatwiał "zabawy". Zabić Cię, nie zabiję. Trzymać Cię tu wiecznie też nie będę, ponieważ poszukiwania Ciebie, zawsze trafiać będą na mnie lub Gerarda... A właśnie... Będziemy mieli gościa.
Uśmiechnął się kącikiem ust, najwyraźniej w swojej wypowiedzi też zdradzając, kto może ich odwiedzić. Pewnie Samuru będzie się cieszył.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Nie Lut 14, 2016 11:38 am

Nie szukał zemsty. A to ciekawe... Samuru zmrużył gadzie ślepia mając teraz uważniejsze spojrzenie. Znalazł się w kiepskawej sytuacji, ale nadal miał w zanadrzu as w rękawie. Ścisnął pięść u lewej dłoni. Czekał aż Marcus zakończy sms'owanie i powróci swoją uwagą do pojmanego.
- Informowania na bieżąco co knuje obecna Oświata i utrudniania im ścigania mnie. Nie chcę mieć z nimi do czynienia do momentu, póki nie znajdę w tym sensu.
Odpowiedział jak na samego siebie, dość szczerze. Wyprostował się ostrożnie na krześle, bo bycie skulonym do niego tak bardzo nie pasuje.
Kwestie oddania w łapy łowców miał za sobą. Tak samo uwięzienia. Ale na co im Gerard?
- Mam rozumieć, że właśnie przybędzie do nas twój przyjaciel. Miło mi strasznie i aż doczekać się nie mogę. Tylko łatwiej byłoby mi się z nim przywitać gdybym miał...
I przerwał, bo przecież głód zaś uderzył na co szlachetny gwałtownie się szarpnął zaś spuścić łeb.
- Nie nosisz przypadkiem przy sobie tabletek łagodzących? Albo przeciwbólowych? W tak kiepskim stanie nie będę nadawał się do rozmów.
Jeśli Marcus zechce zaś wspomóc swojego wroga, ten zechce zaś się włączyć do rozmowy i starać się wymusić wypuszczenie. Inaczej sam musi coś wykombinować. W takim stanie burmistrzowi Kuroiashita nie przystoi.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Pon Lut 15, 2016 8:06 pm

Samuru chciał mieć informatora? Zdawał sobie sprawę z tego, że to dla Marcusa wielkie ryzyko? Że obecny dowódca teraz nie ma o nim lepszego zdania i może go kontrolować?
- Musiałbyś chyba poszukać sobie innego informatora, bo jeżeli ja tam wrócę, zaczną mnie bardziej obserwować i kontrolować. Jeden błąd i skończę w areszcie. O najgorszym już nie mówiąc.
Czyli o śmierci. Uświadomił Samuru, że taka 'umowa" byłaby nieco ryzykowna. Odpowiedź jednak nie wyglądała na taką, co by miał zaraz przekreślić całą tę próbę dogadania się obu stron. Dla Marcusa przekazywanie informacji jest nieco ryzykowne. Po tym co było na ostatnim zebraniu... Chyba, że, wykorzystałby swojego kuzyna, który jest bardziej ułożony i opanowany niż on sam. Tylko czy warto posługiwać się rodziną? Dzieci swoich nie chciał tam wysyłać. A Gerarda, mieszać w to wszystko.
Namikaze westchnął na widok stanu wampira, który swoich wypowiedzi nawet dokończyć nie mógł. Nawet nie potwierdził mu, ani nie zaprzeczył, że to właśnie Gerard tutaj zawita.
- Mogę Ci dać mocną dawkę, jaką dawałem Testamentowi.
"Choroba" najwyraźniej ta sama, jeżeli chodzi o ataki, ale Samuru w oczach Marcusa radził sobie z tym lepiej niż jego ojciec. Bo walczył z chorobą, a Testament się jej od razu poddawał.
Marcus zatem przeszedł się do kuchni, gdzie z środkowej części szuflad, wysunął ją i wyszukał silne tabletki łagodzące głód wampirzy. Powstrzymujące go na pełną dobę. Ale w smaku są paskudne. Po wyjęciu opakowania, Marcus wrzucił jedną tabletkę do szklanki i zalał wodą, czekając aż ta się rozpuści. Opakowanie schował na miejsce i wrócił ze szklanką do wampira.
- W smaku paskudne, ale przez dobę nie będziesz się męczył.
Uprzedził go i podsunął mu pod nos. Jeżeli zdecyduje się wypić, łowca pomoże mu w tym. Jeżeli nie, to jego problem.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Wto Lut 23, 2016 12:55 pm

Aż dziwne, że Namikaze był w takiej kropce. Żeby tak odsunąć się od łowców? Samuru co prawda niem wnikał w ich relacje, nie interesowało go to. Co jeśli jednak Namikaze okaże się bezużyteczny?
- To co mógłbyś zaoferować?
Westchnął ciężko, zamykając gadzie oczyska. Coś czuł, że Marcus byłby chętny na pomoc, Kuroiastiha miałby nową zabawę, a on miał szansę na zemstę na obecnych łowcach. Niestety nie za darmo, szlachetny także oczekiwał zapłaty za swoją współpracę, która zapewne mimo wszystko będzie aż za nadto podejrzana.
Czyli ma tabletki? Szlachetny z początku skrzywił się z niesmakiem zdając sobie sprawę, że zaś mówi o pomocy i nie może się rozmyślić.
- Daj mi.
Burknął spuszczając łeb. Nie podobało mu się to, że polegał na swoim arcy wrogi tyle, że to on właśnie ogarnął burmistrza wyciągając go z baru nim ten naprawdę zaczął szaleć. Poczekał zatem grzecznie aż Marcus wróci ze smakowitym napojem. Wydawało się, że ta chwila trwała całe wieki, a to wszystko przez nadchodzący atak. Najwidoczniej choroba jest zbyt rozwinięta aby tak łatwo było ją powstrzymać.
Kiedy Marcus wrócił, nie grymasił. Wypije wszystko kiedy dostanie tylko pod nos szklankę. Faktycznie paskudne... Mdłe, okropne. Przez chwilę miał wrażenie, że wszystko zwróci. Na szczęście obyło się bez skutków ubicznych, jedynie nastąpiło krótkie dławienie.
- Cholera. Nie wiedziałem, że aż tak się choroba rozwinie.
Warknął bardziej do siebie niżeli Marcusa. Musiał przeczekać aż żołądek się uspokoi, aż głód zacznie łagodnieć. Namikaze także musiał się uzbroić w cierpliwość.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Sob Lut 27, 2016 4:23 pm

Samuru nie cieszył się z tego, że Marcus nie ma teraz łatwo z obecną Oświatą Łowiecką? Że obecny teraz dowódca, może sobie z nim zrobić co chce? Choć niekoniecznie, bo Marcus i tak nie zamierzał się jego słuchać. Działał na swoją rękę i nikt nie musiał o tym wiedzieć. Zapewne do teraz, bo ma przed sobą najważniejszą postać tego miasta, oraz jego przyjaciel niedługo zawita. No chyba, że dzisiaj nie będzie mógł.
Co mógłby mu zaoferować? Sam nie wiedział.
- Nie mam pojęcia. Zależy od tego, co jest teraz Twoim głównym celem. Miasto już masz. Pozbawiłeś mnie dowodzenia. Zamknąłeś mojego starego przyjaciela Crossa. Zapomniałem o czymś jeszcze?
Odpowiedział mu jeszcze, zanim poszedł po lekarstwo dla niego. Dał w tym momencie wampirowi czas na zastanowienie się nad odpowiedzią.
Gdy wrócił, podał lek wampirowi, aby ulżyć mu z głodem. W smaku lek paskudny, ale powinien być skuteczny. Pomagał Testamentowi, więc powinien pomóc i Samuru.
- Odziedziczyłeś chorobę po tatusiu? Dość szybko się w Tobie rozwinęła. Chyba że jest zaraźliwa.
Skomentował sobie temat jego choroby, odsuwając się od wampira i wracając na swoje miejsce. Stawiając naczynie na stoliku. Odwrócił się przodem do Samuru i spojrzał na niego, chowając ręce do kieszeni spodni.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Nie Lut 28, 2016 8:51 pm

Nie cieszył się bo to było nudne. Gdyby był bardziej wpakowany po uszy, może wtedy. A tak? Co z tego, że uznany jest za wyrzutka Oświaty? Właściwie szlachetny miał to gdzieś. Byleby Namikaze się na coś przydał.
- Na pewno coś ci wyleciało jeszcze, ale w sumie nie jest to ważne. Nadal nie wiem do czego byłbyś potrzebny. Będąc z dala od łowców jesteś bezużyteczny.
Zdążył powiedzieć nim ten się udał. Oczywiście szlachetny wykorzystał chwilę ciszy na myślenie. Musi się ogarnąć. Wiedział też, że łowcy na pewno już ruszyli z natarciem na Więzienie. Przecież nie są głupi ani oni, ani szarzy. Już dawno zorientowali się, że coś jest nie tak. Tylko co dalej? Nie może tutaj wiecznie siedzieć.
Po spożytkowaniu paskudnej cieszy, wampir musiał pierw głęboko odetchnąć. Szybko wchłaniające się lekarstwo obrzydliwe i doprowadzające do mdłości.
- Jest dziedziczna, Marcus, jak tak bardzo cię już ciekawi.
Odparł z westchnięciem. Tak, było o wiele lepiej. Proszki zaczęły działać, głód zelżał i ból także ustąpił.
- Wypuść mnie już, Namikaze. Nie ma sensu abyś mnie tak trzymał. W dodatku na uwięzi ciężej mi się myśli.
Musi przekonać dawnego dowódcę do uwolnienia. Jeśli nie, szlachetny sam się uwolni i dojdzie do bójki. Niech się Namikaze podporządkuje skoro mają razem pracować, oczywiście Samuru miał mieć większą władzę. Toć urodzony przywódca.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Wto Mar 08, 2016 8:45 pm

Zajęcie się głodem wampirzym było w tej chwili ważniejsze, więc Marcus już nie odpowiedział mu na temat swojej bezużyteczności. Bo to przecież prawda. Nie pomoże mu, nie mając wejść do Oświaty. Gdyby wrócił, mogłoby to się okazać podejrzane. Choć póki co, nie dostał żadnego wezwania czy coś. Więc było dobrze. Obecny dowódca się nim nie interesuje. I tak niech pozostanie.
Choroba wampirza jest dziedziczna. Ale zapewne tylko w rodzinie Kuroiaishita. I będzie przechodzić przez pokrewieństwo z Testamentem. Marcus przyjął tę informację do siebie, ale też uważniej przyglądał się Samuru.
- O ile mnie pamięć nie myli. Ty masz syna. Zgadza się? Pewnie istnieje ryzyko, że i on mógłby odziedziczyć tę chorobę.
Być może Samuru zdawał sobie z tego sprawę, ale warto było o tym wspomnieć. Będzie też trzeba mieć na oku tamtego wampira. A już najlepiej, jakby Samuru, jako ojciec, zadbał o to, by jego syn nie wpadł czasem w szał i w ręce łowców.
- Wypuszczę Cię, jak Gerard załatwi z Tobą swoje sprawy. Ty także mnie trzymałeś na uwięzi. Chyba nie muszę przypominać. Prawda?
Wzruszył ramionami, bowiem nie zamierzał go uwalniać. Nie interesowało go także, czy wampirowi jest wygodnie czy nie. Łowca nie jest idiotą, by ufać wampirowi, z którym nawet o dziwo, jest w dobrym kontakcie. Nie zabije go, co już właściwie powinno Samuru pocieszyć. Jak i informacja, że dostanie w ogóle wolność i nie trafi w łapy łowców z Oświaty.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Pią Mar 18, 2016 6:19 pm

Łowcy raczej patrzyli już na swoje grono, taki osobnik jak Marcus stał się chodzącym reliktem i nie zechcą pomocy od niego. A szkoda, bo jako jedyny zna dobrze szlachetnego którego właśnie sam pojmał i uwięził. Co do choroby, to prawda. Nie jest ona zaraźliwa, jedynie dziedziczna. Biedny Kanibal urodził się już ze złymi genami i niemal każde jego potomstwo może na nią chorować. Takim przykładem jest Samuru.
- Bardzo możliwe. Chociaż jak nie wiesz, mam dwóch synów. Elliot raczej choroby nie ma, ale ten drugi... Wypadałoby sprawdzić.
gdyby mógł wzruszyłby ramionami. W sumie nie wiedział co obecnie dzieje się z Damienem i dla dobra chłopaka, lepiej aby tak pozostało... Swoim zachowaniem mógłby hańbić szlachetnego, a tego już darmo nie odpuszcza.
- Nie musisz.
Odburczał, spuszczając łeb. Nie dziwił się w sumie braku zaufania. Marcus nadal wolał trzymać się z dala od szlachetnego, co naprawdę było godne rozsądku. Samuru przecież nadal knuł, nadal chciał widzieć ból na twarzy swoich wrogów. Ale obecnie Namikaze miał stać się sojusznikiem.
- Właściwie na co Gerard? Poza krwią dla jego syna, nic do kolesia nie mam.
Nie, nie było żadnych obaw. Był jedynie ciekawy czego stary łowca chce. Może zemsty? Ale i ona bywa dla słabeuszy. Szlachetny patrzył na łowcę spode łba dość ponuro, lecz już mniej krwiożerczo. Najwidoczniej głód się uspokajał.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Pią Mar 18, 2016 7:27 pm

Gdyby obecna oświata zdecydowała się sięgnąć pomocy u Marcusa, w sprawie burmistrza, dawno by to już zrobili. Nie zrobili tego, jak można zauważyć. Wolą sami próbować do niego dotrzeć, kiedy mogli go dostać na tacy. Tak jak i teraz, Marcus mógłbym im wydać burmistrza. Jednak nie po tym, jak został potraktowany.
Marcus uniósł brew, kiedy Samuru przyznał się do posiadania dwóch synów.
- Nieźle się dorobiłeś. I lepiej sprawdź. W przeciwnym wypadku łowcy zrobią to przed Tobą.
Uprzedził go, choć Samuru pewnie był tego świadom. Jeżeli Elliotowi nic nie groziło, to chociaż Damienowi może. Jeden z nich musiał odziedziczyć ten stadium choroby. Skoro Samuru odziedziczył po swoim ojcu, będąc najwyraźniej jedynym synem Testamenta.
Jeżeli Samuru dąży do uzyskania w Marcusie sojusznika, nie może patrzeć na niego z chęcią mordu. Dlatego też i Marcus nie ryzykował, podchodząc do niego. Lata doświadczeń, sporo go nauczyły, dzięki czemu efekty widać obecnie. Zastosował bardzo pomysłowe przedmioty, by uziemić wampira. Choć i tak to wszystko wymagało jeszcze dopracowania.
- Chyba tylko w tej sprawie.
Odpowiedział mu na pytanie i sięgnął po komórkę, odczytując wiadomość. Po czym schował telefon do kieszeni.
- Ale widocznie nie zaszczyci nas swoją obecnością.
Dodał i udał się do kuchni, z której przyniósł wenflon, wężyk od kroplówki i miskę. Stanął za wampirem i kucnął, na podłodze zostawiając przyniesione przedmioty. Podwinął rękawy z prawej ręki wampira, zrobił ukłucie w żyłę i wbił mu wenflon, zaklejając taśmą. Przyczepił węszyć i doprowadzał do spuszczania z niego krwi do miski. Zapewne się to wampirowi nie spodoba, ale ile będzie się wiercił, nie zdejmie tego. Namikaze wężyk przykleił do bocznego oparcia krzesła tak, by ten nie mógł nawet palcami dosięgnąć.
- Spuszczę trochę Twojej krwi na zapas, gdybyś czasem przemienił kogoś nie świadomie. Może i nawet Zackowi pomoże.
Wstając, poklepał Samuru po lewym barku, wracając na swoje poprzednie miejsce, siadając już na stole i patrząc na niego.
- Wiesz, że z tą chorobą, nie możesz być dalej burmistrzem? Takie sytuacje jak ostatnia, której byłem świadkiem, może się powtórzyć.
Zagadnął dalej, nawiązując do jego choroby. Ciekaw będąc, czy Samuru zdaje sobie sprawię z tego, jak to wpłynie na jego reputację.
- Łowcy pewnie o tym nie wiedzą, ale jeżeli ta informacja do nich dotrze, nie będzie kolorowo i zaczną Cię postrzegać jak Twojego ojca. Stanowić będziesz zagrożenie dla społeczeństwa obu ras. Gdybyś zrezygnował otwarcie, zachowałbyś dumę i odszedł z godnością. Bo chyba wolisz by takiego Cię zapamiętano, niż jako bestię? Mieszkańcy mieliby do Ciebie szacunek, że odpuściłeś i dajesz wolność wyboru nowego burmistrza.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Pią Mar 18, 2016 10:38 pm

Sprawdzi gdy tylko stąd wyjdzie. Westchnął, kręcąc głową. Nie ma zamiaru przecież drążyć tematu na temat swojego zdrowia czy innych. Szkoda czasu, Poza tym da sobie radę, bo przecież płakać nad sobą nie zamierzał. Zresztą Namikaze na pewno o tym wiedział, więc musi uszanować wroga decyzję o zaprzestaniu mówienia o chorobie. Nudny temat i tyle.
Czyli Gerard chciał przybyć dla krwi? No tak. Samuru przemienił jego synalka w wampira i całkowicie o nim zapomniał. W sumie czemu ojciec nie fatygował się aby dopaść szlachetnego? Ale i tak ładnie ze strony Marcusa, że postanowił się podjąć zadania za niego. Nic tylko klaskać.
- Och, wielka szkoda. Chociaż trzecia morda nie byłaby nam potrzebna.
Głupi rechot, lecz twarz niewzruszona. Stary Samuru się już opanował, więc i jego sposób na byt także. Szlachetny mógł odetchnąć z ulgą gdy głód minął. Jednak na jak długo? Marcus przecież uszykował dla niego mały zabieg, mianowicie Spuszczenie krwi. Skrzywił się bo ovczywiście nie spodobało.
- To, że pojadłem nie znaczy, że będę produkował krew w wielkich ilościach, Marcus.
Zauważył, wskazując na rurkę jaka byłą doczepiona do jego ręki. Krew pociekła przez rurkę, powoli zapełniając miskę. Nieźle. Oby tylko nie zabrał za wiele bo głód zaś da o sobie znać.
Jednak z zamyślenia o krwi wyrwały go myśli odnośnie stanowiska. Nie były to bezsensowne przemyślenia. Szlachetny wiedział przecież, że nie może tak być, że w każdej chwili mógł zaatakować. Nie chciał się poniżać przy innych, wszakże duma była najważniejsza. A stanowisko? Niczym zabawkę traktował.
- Przemyślę to jeszcze.
I tak warknął, patrząc ponuro na Marcusa. Przecież łowca wie, że burmistrz mimo wszystko ma hopla na pukncie władzy i siłą trzeba wyrwać.
- Nie umiem oddać władzy. Ona należy do mnie, Marcus.
jednak wiedział, ze łowca ma rację. Chociaż z drugiej strony da się wszystko wytłumaczyć.
Poruszył ręką przez co poleciało więcej krwi. Zaklął pod nosem, mrużąc gadzie ślepia. Zaś jednak powróciły one na postać mężczyzny.
- Chyba już wystarczy, co?
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Pią Mar 18, 2016 11:09 pm

Odnośnie "trzeciej mordy" Marcus nie powiedział nic. Uznał, że tego nie słyszał. Nie ukrywał jednak, że takie mówienie o jego przyjacielu się nie podobało. Gerard najwyraźniej miał inne i ważniejsze sprawy na głowie, niż przybycie tutaj po krew dla syna. Dlatego też Marcus nie zamierzając czekać dłużej, zrobił Samurowi "pobranie krwi". Dobrze jest mieć zapasy, na wszelki wypadek. A także przydadzą się do odwampirzenia Zacka. Istniał tylko jeszcze jeden problem - osoba która potrafiła wykonać ten rytuał. Crossa w więzieniu gdzieś trzymał Samuru. Przyjaciel był za granicą a kuzyn nie zdążył podjąć się lekcji w tych rytuałach. Z drugiej strony, wymagało to sporo wysiłku i energii, więc Azel raczej nie podołałby tego zadania. No ale, wracając do wątku.
- Myślisz, że tego nie wiem?
Namikaze wiedział przecież, że jak wampir się najadł, to nie będzie przecież sporo krwi z siebie wylewał. A opróżnianie go, może spowodować kolejną rządzę. Był na to przygotowany. Nie jednego wampira więził i traktował jak przedmiot eksperymentów, tortur i poddawał surowym, a nawet śmiertelnym karom.
Przemyśli? Marcus aż uważniej mu się przyjrzał, jakby przesłyszał. Dziwne byłoby, gdyby tak nagle się zgodził. Znając go, to nie odda tego stołka. Podczas spotkania z Radą wampirów, wykiwał go. Stracił przez niego stanowisko Dowódcy w Oświacie a sam dalej piastuje sobie fotel Burmistrza. W końcu Samuru się przyznał, że nie umie oddać władzy.
- Więc Ci w tym pomogę.
Odparł z lekkim uśmiechem, podchodząc do miski, by sprawdzić jak szybko krew spływa.
- Sam zadecyduję, kiedy wystarczy.
Samuru nie będzie mu mówił, kiedy starczy oddawania krwi. Miska miała być pełna i mogłaby pomieści z dwa litry. Nie wziął jakiejś małej, bo nie miał to być jednorazowy zapas. Co najmniej dwa lub trzy woreczki z krwią Samuru miały powstać, które później przeleje do fiolek, by była ich większa ilość.
Gdy miska zapełniła się na tyle, ile chciał Marcus, wtedy zabrał rurkę i wenflon zdjął z jego ręki. Zabrał te rzeczy jak i miskę z krwią, kierując się do kuchni. Tam z kolei, spojrzał na dolną szafkę. Chwilę się zastanawiał, ale w końcu podszedł do niej, otworzył i wyjął fiolkę z eliksirem podpisanym jako "czarny rak". Matsushita przygotował mu kilka porcji, w razie konieczności. I jedną z nich Marcus zamierzał wykorzystać. Jest to bardzo dobra okazja.
Żeby eliksir zadziałał, musiał wykonać kilka procesów, więc towarzystwa Samuru nie dotrzymał, przez kilka długich minut. Roztwór wylał do szklanki. Z szuflady wyjął nową strzykawkę, podwinął swój rękaw i pobrał swoją krew. Wstrzyknął jej zwartość do roztworu, po czym wymieszał to wszystko. Następnie pobrał zawartość eliksiru wymieszanego ze swoją krwią i wstrzyknął sobie. Nie było to przyjemne uczucie. Odczuwał pieczenie na lewym przedramieniu i ból rozpalający jego żyły. Aż kucnął na podłodze i oddychał głęboko, zwalczając w sobie czarnego raka. Miał silny organizm, więc po kilku minutach stan się unormował. To nie pierwszy raz, kiedy Marcus przyjmował ten specyfik, więc jego organizm był na niego już przygotowany. Podniósł się i pobrał znów swoją krew, która była już zarażona. Wstrzyknął jej zawartość do szklanki z resztą jego krwi i eliksiru. Wymieszał ponownie. Przykleił gazę na swoim przedramieniu i ściągnął rękaw. Samuru niczego nie mógł widzieć, ale za to wyczuć krew. Nie tylko swoją, która była w misce, ale też i Marcusa. Łowca wrócił do salonu ze szklanką, którą podsunął wampirowi pod nos.
- Pij.
Rzekł krótko.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Sob Mar 19, 2016 12:33 am

Tak, wiedział. Ale nadal miał w żyle wenflon i pobierana była krew. Szlachetny prychnął nerwowo, odwracając wzrok od całego sprzętu do pobrania. Czuł się nieco gorzej gdy spływała tak krew, zaczynał czuć też jej braki. Zaś zrobił się mniej spokojny a gadzie ślepia zamknęły się.
- Nadal jednak pobierasz mi krew.
Zaś odezwał się, zerkając na łowcę. Czyżby miał w tym jakiś ukryty cel? Szlachetny aż musiał się zastanowić co tak naprawdę knuł. Przecież Namikaze zawsze ma jakiś chory plan jaki zamierzał wcielić go w życie. Zwłaszcza gdy łowca dowiedział się że młody szlachetny nie zamierzał tak łatwo się poddawać i oszczędzić miasta. Wciąż niczym uzależniony trzymał się krzesła burmistrza. Kto przecież ma czelność odebrać jego rosnące królestwo? Jego oazę? A dla innych prawdziwe piekło? Zmarszczył brwi, widząc co dalej wyczynia. Co mówi.
- Nie podoba mi się twoje podejście, Marcus. Co knujesz?
W głos szlachetnego wstąpił chłód. Nie ufał łowcy od początku, właściwie od momentu ujrzenia go w barze. ten człowiek z pozoru wydawał się spokojny, a tak naprawdę był jednym z gorszych sadystów.
Wreszcie pozbył się tego cholernego wenflonu, na co wampir odetchnął. Utrata krwi była znacząco odczuwalna. Zaś poczuł głód, a ciało nieco osłabło.
- Ty przeklęty łowco.
Burknął wampir nim ten wszedł do innego pomieszczenia. Czemu nie było go tak długi? I skąd ten zapach krwi? Może już jej nie miał i musiał oddać trochę swojej by nakarmić pojmanego?
- Co ty tam robisz, Namikaze? Uprawiasz pole bawełny? Przecież cię jeszcze nie zatrudniłem.
Głupi śmiech wtargnął w słowa szlachetnego. Ileż by dał aby dobrać się do kolejnej porcji krwi. Nie miał pojęcia jednak, że kolejna porcja jaką otrzyma okaże się zgubna. Czarny rak. Ojciec zna ten chory specyfik, a szlachetny jedynie z jego opowieści, w życiu nie przypuszczał że sam może paść jego ofiarą.
Kiedy Marcus powrócił z porcją krwi, Samuru momentalnie spojrzał w jego stronę. Ślepia gada były pełne podejrzeń. jedno się nawet do połowy przymknęło.
- Nadal nie wiem co chcesz, Marcus. Ale cholera, tak chce mi się pić.
Warknął w złości, przyjmując od łowcy krew. Miała być przecież to kolejna porcja po utracie i by atak głodu znowu nie powrócił. Miało być - dobre słowa. Szlachetny wypił całą krew jednakże coś było nie w porządku. Krew wrzała niczym ogień w trzewiach wampira co wcale do przyjemnych przeżyć nie należało. Odwrócił gwałtownie łeb na bok, starając się wypluć męczącą oraz ciążącą na żołądku krew.
- Do cholery! Coś ty mi dał!
pełen gniewu wampir wrzasnął, czując jak krew wypełnia jego żyły, jak je pali. Trzewia także zaczęły niemiłosiernie boleć, Doszedł do tego jeszcze ból głowy. Przeszywający, męczący. Samuru poruszał się na krześle gwałtownie, chcąc się wyrwać i dopaść do Namikaze. A później uciec i jaloś pozbyć się tej złej krwi. Chociażby miał sobie wszystkie flaki wycisnąć! Musiał się jej pozbyć.
Lewa dłoń przeistoczyła się w nóż dzięki czemu Samuru mógł wydobyć jedną dłoń na wierzch, gdyż wyślizgnęła się z bransolety kajdanek. Nie miał tylko pojęcia jaki potężny hak miał na niego łowca. Więc jeśli łowca nic nie zdziała, ten na jego oczach będzie próbował się wyswobodzić.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Sob Mar 19, 2016 12:47 am

Łowca w kuchnie nie uprawiał pola bawełny. Nie miał nawet na to odpowiednich warunków. A na owe pytanie, nie odpowiedział. Zignorował, ale był świadom sytuacji Samuru, że utrata krwi wymusi na nim głód. Nie taki gwałtowny, ponieważ środki znieczulające głód nadal działały. I miały działać przez dobę.
Gdy wrócił i nakazał wampirowi pić, spodziewał się odmowy, gdyby Samuru miał silną wolę. Ona jednak osłabła. Szlachetny wypił zawartość szklanki a Marcus przyglądał się mu z powagą. Odsunął jednak gwałtownie, kiedy ten zaczął się szarpać. Cofnął się do stołu, przy którym wcześniej siadał i się opierał. Sam także odczuwał ból w lewej ręce, bo tam właśnie wstrzyknął sobie eliksir.
Nie odpowiedział wampirowi od razu, ale widząc jak ten uwalnia jedną rękę, był trochę zaskoczony. Wyciągnął broń i wycelował lufą w wampira, między jego oczy.
- Siedź, spokojnie.
Wydał mu polecenie, rozkaz, żeby nie robił nic gwałtownego i tym samym, sprawdzał działanie czarnego raka. Na szlachetnym jeszcze tego pewnie nie testowano, a on ma właśnie teraz okazję. Czekał na pozytywną reakcję. Jeżeli Czarny Rak zawiedzie, będzie musiał Samuru zabić. Innego wyjścia na razie nie widział. Skoro ten mógłby się uwolnić. Jednak był związany łańcuchem, więc jaka szansa, że jego ostrze je mogłoby przeciąć? Nie dosięgnąłby nawet.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Zapomniana posiadłość   Sob Mar 19, 2016 1:07 am

Silna wola odeszła wraz z pierwszym atakiem choroby. Samuru niedawno go przeżył, więc psychika drapieżnika była bardziej ponad niż duma. Właśnie tego szlachetny bał się najbardziej - wygrana żądzy krwi z godnością.
Wypił krew do ostatniej kropli i teraz strasznie żałował. Marcus musiał coś do niej dodać, skoro aż tak zaczęło męczyć Samuru i wściekłość gwałtownie w nim wzrosła. Pragnął się uwolnić, zaatakować Namikaze i uciec stąd by pozbyć się ciężaru. Jednak stało się coś dziwnego.
Nie wycelowana broń, tylko słowa. Polecenie jakie zadziałało na wampira skutecznie. Samur w szoku zatrzymał się, czując nadal gniew. On ustąpić nie chciał.
- Co było w tej krwi?!
Warknął wampir, nie ruszając się. Mózg wykonał polecenie wbrew woli szlachetnego. Nie potrafił zapanować nad słowami Marcusa. Jakby całkowicie zmanipulował umysłem szlachetnego. I czy to właśnie nie było znajome? Gadzie oczy poszerzyły się, zaś się szarpnął ale tylko raz. Spuścił łeb, nie dowierzając tej chwili. Jak Namikaze mógł zdobyć władzę nad najgorszym z Kuroiashita?! Czy może jest to tylko koszmarny sen?!
- Nie daruję ci tego.
Mówić mu nie zabronił, jedynie się uspokoić. Gdyby mógł korzystać z mocy... Już dawno byłby tutaj ktoś rozpuszczony jak lód.
Powrót do góry Go down
 
Zapomniana posiadłość
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Zapomniana posiadłość
» Zapomniana komnata
» Posiadłość Trizgane.
» Odnowiona posiadłość
» Prywatna posiadłość Kajl'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: