IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom do wynajęcia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 297


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Pon Sie 08, 2016 8:01 am

Okazuje się, że dom do wynajęcia był strzałem w dziesiątkę. Jeszcze nie skończył się okres najmu, a już Emmanuel miał możliwość ugoszczenia w nim kolejną osobę. Tym razem jednak nie własnoręcznie. Raven bowiem na czas wyjaśnienia sytuacji dostał areszt domowy. Nieprzytomnego i skutego wniesiono go do budynku. W domku dostał nawet własny pokój, ale jako, iż stał się wampirem kategorii E został przykuty kajdankami z kilkunastometrowym łańcuchem do kaloryfera. Dawało to sporą swobodę ruchu, a jednak wyjść dalej niż do łazienki nie mógł. No i bezdźwięczność też nie była możliwa. Został ułożony na łóżku bez zbędnych ceregieli. Zanim się obudził obok, na szafce nocnej, pojawiły się ubrania w mniej więcej jego rozmiarze i kolorystyce zbliżonej do odzienia, które miał na sobie. Zaraz obok tych ubrań stała duża szklanka i trzy torebki z krwią. Przy samym łóżku z kolei znajdowała się butelka wody i pojemnik z tabletkami krwi. Pokoje znajdowały się na górze, podobnie jak łazienka. Salon natomiast z aneksem kuchennym i WC umiejscowione były na dole. Łańcuch Aristova pozwalał mu pójść swobodnie do łazienki, zajrzeć do sąsiedniego pokoju, który był pusty oraz zejść do połowy schodów prowadzących na dół. W salonie czwórka ludzi ubrana w paramilitarne stroje i zdecydowanie uzbrojona grała w karty czekając na przebudzenie wampira. Na ramionach kurtek wojskowych widoczny był kruk z rozpostartymi skrzydłami, symbol Black Crown.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Pon Sie 15, 2016 8:09 pm

No proszę! Dostał apartament nawet, czy na niego zasłużył? A pewnie! Ostatnio był dobrym człowiekiem więc mu się należało trochę wygody, no gdyby nie ten łańcuch to w ogóle pięć gwiazdek, a tak? Areszt domowy. Obudził się po paru godzinach, nadal był cholernie głodny, a co to, szklanka i tabletki? To mi się podoba! Kruk nie zastanawiając się długo, zaraz po otworzeniu oczu spoglądnął na otoczenie, a pierwsze co mu się rzuciło w oczy to właśnie tabletki, wziął ich tyle, ile było po czym zagryzł i po raz pierwszy poczuł jak krew spływa mu do przełyku, a następnie? No właśnie, do żołądka? Chyba będzie musiał powtórzyć sobie anatomie wampirów. Nie walił tej krwi z torebek, no bo cóż, to nie był jego styl, na razie trochę w głowie mu się poprzestawiało od trucizny własnego wykonania, więc wiadomo, paranoja.. Tak, nie dość, że i tak był paranoikiem to teraz to już w ogóle. Na szczęście nowe wampirze zmysły nie dawały żadnego znaku, coby ktokolwiek poza nim znajdował się w owym budynku. Wstał z łóżka po sytym śniadanku, a następnie udał się pod prysznic, mając nadzieje, że w łazience i takowy znajdzie. Nie będe się tutaj bawił w szczegóły co robił pod tym prysznicem, mogę tylko powiedzieć, że musiał sobie poukładać bardzo dużo myśli w głowie, no właśnie, co z narzeczoną teraz? Był wampirem, czy w ogóle będzie chciała z nim gadać? Może go od razu odjebać w końcu również była łowczynią, słabo to widze, oj słabo.. Po prysznicu pokręcił parę razy łbem i ubrał się w swoje nowe stylowe ciuszki z Riserwłd i spoczął na łóżku, nie pozostało mu nic innego niż czekać, to nie tak, że mógł sobie teraz uciec, prawda?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Wto Sie 23, 2016 7:09 pm

Ledwo wyjechała na leśną ścieżkę z własnego podwórka, a w pojeździe rozległ się głośny pisk. Na ekranie pomiędzy zegarami wyświetliła się ikonka obrazująca niski poziom paliwa w baku. Ponoć od tej chwili można jeszcze przejechać około stu kilometrów, ale na ile można w to wierzyć ? Lepiej będzie jeśli zatrzyma się na pierwszej lepszej stacji i uzupełni braki. W końcu czeka ją długa droga, a trzeba się spieszyć, świt już blisko. Instynktownie przyłożyła dłoń na wysokości mostka sprawdzając czy fiolka z krwią znajduje się cały czas na swoim miejscu. Przyda się albo nie, zobaczymy.
Ikona stacji zaczęła niebezpiecznie migać, cholera, zły znak, dwadzieścia kilometrów i… bingo! Zapomniana przez Boga stacja na obrzeżach miasta, naturalnie samoobsługowa. Jak dobrze, że pamięta chociaż oznaczenia paliw. Inaczej mogłoby być ciężko. No nic, trzymała pistolet we wlewie do momentu mocnego szarpnięcia. Zatankowane do pełna. Szybkim krokiem dotarła do drzwi, otworzyła je i weszła do środka dusznego pomieszczenia. Wewnątrz jedna, mała kasa i mnóstwo spożywki, sklep, samoobsługowy oczywiście. Za ladą stał mężczyzna, może pięćdziesięcioletni.
Kartą.
Zapowiedziała omijając zbędne „dobry wieczór”, „za benzynę z jedynki” itp. Zamiast równie szybkiej odpowiedzi napotkała falą wolnych, zadanych od niechcenia pytań „zbliżeniowo czy pin, może doładowanie do telefonu, może chipsy w promocji, przy zakupie dwóch, druga paczka gratis”. Wszystkie propozycje spotkały się z szybką odmową i zniecierpliwionym wzrokiem kobiety. Najwyraźniej spojrzenie poskutkowało bo chwilę później Nadia wyjeżdżała znów na główną drogę kierując się pod wskazany adres. Od razu nie trafiła pod wyznaczone mieszkanie. Ta dzielnica była dla niej zupełnie obca dlatego kilka minut kręciła się po wąskich uliczkach szukając odpowiedniego numeru domu. W końcu gdy jakimś cudem zauważyła małą cyfrę na ścianie budynku, zaparkowała pod nim. Drzwi do mieszkania były zamknięte ale nie na klucz. Wystarczyło nacisnąć klamkę i pchnąć je delikatnie. Na powitanie wyszło jej dwóch mężczyzn. Najwyraźniej zostali poinformowani o możliwości jej przybycia gdyż bez zbędnych pytań wskazali gdzie znajduje się ofiara (losu). Bez zbędnego pośpiechu pokonała kilkanaście schodków wbijając wzrok w każdy z nich po kolei. Drzwi-otwarte. Nim ujrzała łowcę, poczuła jego specyficzną aurę. Tak różną od tej, którą czuła pierwszym razem. Wyłaniając się zza futryny przygryzła delikatnie dolną wargę. Najpierw musiała się mu chwilę przyjrzeć. Czy aby na pewno dobrze wygląda i nie miał po drodze tutaj żadnych przygód. Skąd ta dziwna troska? Nie, to nie troska, na pewno…
Jak się czujesz?
Padło pierwsze pytanie. Z góry założyła, że chyba wie kto go odwiedził. Tak, głupia suka, która ubzdurała sobie, że ten tutaj zabił jej matkę. Niepotwierdzone informacje, odrobina naiwności i chęć zemsty sprawiły, że efektem tej mieszanki była ofiara. Namacalna, siedząca na kanapie postać.
Mogę?
Podeszła nieco bliżej wskazując ruchem głowy miejsce na kanapie obok Aristova. Tak, chciała z nim poważnie porozmawiać, wyjaśnić. Chociaż nie liczyła na wysłuchanie ani zrozumienie. Przynajmniej ona słuchać by nie chciała. Cóż, zdarza się najlepszym. A to, że padło na niego? Pech, nic więcej, błąd w papierach, pomyłka. Shit happens…

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Wto Sie 23, 2016 10:03 pm

Nie mam zamiaru odpisywać na sztuczne przedłużenia postu, dlatego przejdę do miejsca w którym Nadia pojawiła się w domu. Kruk od razu wyłapał znajomy zapach, a żebyś wiedziała, że znajomy, jego nozdrza bardzo się wyczuliły, a poresztą jest ta specjalna więź z twórcą i wcale nie mówię tu o więzi dolnych partii ciała, które też się pewnie narodziły na swój sposób, w końcu jak mówiłem. Wszystko 10/10 poza tym chudym tyłkiem. Słyszał już moment w którym wchodziła do mieszkania, jako człowiek nie miał tak wyczulonych zmysłów, ale jako wampir? Bah, to było całkiem niezłe na swój sposób. W oczach rozpaliła mu się od razu iskierka złości, ale przedewszystkim DO CHOLERY jakichkolwiek wyjaśnień, dlatego jak tylko kobieta pojawiła się w progu, złote ślepia Kruka były na nią skierowane. Obserwował ją jak surowe Jury modelkę na wybiegu Tap Madl. Kiedy wykrztusiła pierwsze słowa ze swoich ust on tylko spojrzał na nią w ciszy, chyba nie oczekiwała radosnej atmosfery i wdzięczności, że w ogóle raczyła wrócić, gdy tylko go stąd wypuszczą pójdzie do oświaty łowieckiej i wszystko im opowie! Chyba, że Nadia zmieni to w jakiś magiczny sposób, jednakże nie widzę na razie żadnej nadziei na to. Gdy padły drugie słowa wtedy dopiero wstał z łóżka, ukłonił się i wskazał na łóżko.
-Pewnie! Czy mogę zrobić Ci kawy, może herbaty? Wyciągnę tylko ciasto z piekarnika i możemy sobie porozmawiać, najdroższa! - słowa tak przesiąknięte sarkazmem wymieszanym z jadem nienawiści, że aż szkoda to opisywać. Skrzyżował ramiona na swojej klatce piersiowej, prezentując klate dumnie po czym przymrużył oczy.
-Zerwij ten łańcuch, a zapomnę magicznie kto to był, kto mi to zrobił, to dobry układ, lepszego nie dostaniesz. Także, kiedy w oświacie zapytają, kto mnie przemienił, przemilczę Twój opis, a teraz zabieraj się za to, dziewuszka. - dziewuszka, tak bardzo rosyjsko! Stał i tak na nią patrzył, no chyba, że ma jakąś lepszą propozycje, ale wątpie w to, nie ma chyba NIC co mogłoby go przekonać do zmiany zdania, jeśli ona odmówi, wtedy na pewno będzie ją pamiętał.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Wto Sie 23, 2016 10:33 pm

Sam jesteś sztucznie przedłużany :C
Czyją jak czyją opinią, ale jego, Nadia by się nie przejmowała wcale. Jej ciało będzie piękne i młode o stokroć dłużej niż jego w czasie gdy jeszcze był szarym człowiekiem. Już za sam dar wiecznego życia powinien być wdzięczny, ale gdy przemyśli sprawę może i na podziękowania przyjdzie pora. Aktualnie nie spodziewała się powitania z szeroko otwartymi ramionami. Sukcesem był sam fakt, że zamiast rzucić się na nią niczym wściekły zwierz, zaczął pyskować. To raczej groźne nie było, do póki jest grzeczny…
Nie dramatyzuj.
Przewróciła teatralnie oczami wzdychając jednocześnie. Skoro sprawa wygląda tak a nie inaczej sama postanowiła się rozgościć. Bez pozwolenia wyminęła swojego wampira i usiadła na łóżku zakładając nogę na nogę. Przy okazji skrzyżowała ręce na biuście dzięki czemu wyglądała na nieco obrażoną. Tylko właśnie, na co?
Utopijne marzenie. Chyba nikt z Tobą jeszcze nie rozmawiał, co?
Uniosła lewą brew ku górze. Jeśli sądził, że wyjdzie stąd w pełni władz umysłowych, a szczególnie z nienaruszoną pamięcią to mylił się i to grubo. Nie po to został przewieziony żeby dyktował warunki. Sprawa mogła być prosta, bo jaki problem jest w tym, aby wykasować pamięć i podesłać go niczym ofiarę lobotomii pod bramy oświaty łowieckiej z karteczką na szyi o treści „Sorry, to chyba Wasze”?
Mam lepszą propozycję, nie do odrzucenia.
Przeszła natychmiast do sedna sprawy pomijając wersję, w której miała wytłumaczyć dlaczego tak się stało. Że to wszystko jedna wielka pomyłka, a jej jest bardzo przykro. Było, do póki nie stanęła przed naburmuszonym kogucikiem, który założył z góry, że będzie tak jak on powie, bo inaczej poleci na skargę do swoich ziomków.
To, że jesteś teraz smutnym poziomem E jest pewnie dla Ciebie jasne jako łowcy, byłemu.  Ja jako Twój stwórca…
Tu prawą dłonią wskazała na siebie, a dokładnie rzecz ujmując oparła palce na mostku.
Mogę sprawić, że znajdziesz się o jeden szczebel wyżej w tej drabinie.
Chwila przerwy, czas na pytania od publiczności i jeśli takowe nie nastąpią będzie mówiła dalej.
Oddając Ci swą krew. Tylko od Ciebie zależy czy wybierzesz życie jako wampir, czy wrócisz do oświaty ze świadomością kilkugodzinnego dziecka.
Proste, że nie miała pojęcia co do zamiarów Emmana. W każdym bądź razie jej wersja na pewno była bardziej dramatyczna od tej, którą planował burmistrz. Nawet jeśli chciał maksymalnie oszczędzić blondyna, to Nadia w żadnym wypadku nie wypuściłaby go stąd bez kasacji pamięci. Nie mogła sobie pozwolić na tak duże problemy, nie teraz.
Nadmienię, że zwlekanie z decyzją uczyni z Ciebie potwora. Dokładnie takiego na jakie polujesz.
I dla wzmocnienia efektu przekazu, przejechała ostrym pazurem po grzbiecie swej lewej dłoni. Na jasnej skórze pojawiła się czerwona pręga wypełniona krwią. Po chwili niewielka kropelka zaczęła wędrować w dół zaznaczając ślad i chociaż rana zabliźniła się zaraz po otwarciu, to ostry zapach posoki powinien namieszać w głowie Aristova. A to dopiero początek egzystencji na poziomie E…

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sro Sie 24, 2016 10:02 am

Propozycja nie do odrzucenia, chyba Nadia naprawdę nie doceniała Kruka, myślała, że mu się spodoba żywot wampira? Nie, ni cholery mu się to nie podobało, dodatkowa para kłów sprawiała jedynie, że co jakiś czas gryzł się w wargę i to mocno, nie umiał się do tego przyzwyczaić, więc jak tylko zaczęła swoje wywody na temat jak to nie ma wyboru on tylko parsknął cicho, kpiąco i ironicznie, ale postanowił jej wysłuchać, to wszystko na co Cię stać? Odpowiedź nadal brzmi nie. Stał z założonymi rękami na klatce piersiowej, dumnie wyprostowany i fuczący ze złości co jakiś czas, na razie nie stanowił dla niej zagrożenia, bo znał realia. Nie miał szans jako poziom E, przegrał przez swój narkotyczny wypad ostatnią walkę, ale jako człowiek był dużo silniejszy, oferowała mu po prostu skok w wampirzej hierarchii? Nie był idiotą, umiał przeliczyć czy mu się to będzie opłacało i wiecie co? Nie. Jego wampirza krew uniemożliwiała posługiwanie się magią, zyskałby moc wampirzą prawda? Do dupy z takim interes, trzy za cene jednej, pff. Kiedy skończyła mówić postanowiła sobie wbić mocniej pazur w dłoń, dick move panno Nadio.
Krukowi rzeczywiście troszkę to namieszało w głowie, bo w ogóle przestał się interesować całym otaczającym go światem, jego rozszerzone źrenice były wbite w jeden punkt, mianowicie w jej rękę, a wszystko inne go nie obchodziło. Warknął ze złości robiąc krok do przodu w stronę Nadii, ale w porę po prostu się odwrócił tyłem otwierając buźkę i pokazując swoją nową parę kiełek, ale to już nie było dane do widoku jego niedoszłej pani, bo z tego co widzę, jej propozycje są do dupy, o.
-Nie musisz mnie uczyć o czymś, o czym sama nie masz pojęcia, to, że Twój tatuś miał jakiś tam status, a potem spierdolił dalej niż istnieją granice, kiedy zobaczył co się stało, przez moment, kiedy postanowił nie wyciągać na czas. - uszczypliwy, wredny jak zawsze, cały Kruk! Jeśli się zdenerwuje to narazi się komuś kto w to miejsce go zaciągnął, kasacja pamięci? Owszem, może skasować mu parę wspomnień, nie może wykasować mu życia, a ostatnie parę wspomnień nadające się do kasacji były z tego właśnie domu, gdyby przyszła od razu tak jak powinna, a nie włóczyła się gdzieś po kawiarniach i po opuszczonych metrach, to może zdążyłaby skasować wspomnienia z ataku, a tak? Karta przetargowa poszła się jebać.
-No to zginę od kuli łowcy wampirów, całkiem niezła śmierć, a teraz skoro skończyłaś, możesz już iść. Chce mi się spać. - zapach drażnił go niemiłośniernie to fakt, ale to że nie patrzył w jej stronę pomagało chociaż delikatnie, zawsze coś.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sro Sie 24, 2016 8:41 pm

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Tym bardziej, że trafił się jej zatwardziały łowca o mało przyjaznym usposobieniu. Tym gorzej dla niego… To wszystko przypominało bagno, a Raven tkwił w nim po szyję. Im bardziej będzie się ruszał, wiercił i szarpał, tym nieprzyjemna maź wciągnie go głębiej i głębiej aż stłamsi i zadusi nim zdąży pisnąć chociaż jedno słówko więcej. Wampirzyca nigdy nie uważała się za cierpliwą istotę to też jeszcze znosiła wszelkie prychnięcia i głupie uśmieszki, które co chwila pojawiały się na niebrzydkiej buźce Rosjanina.  Jeszcze…
Och, co to za spojrzenie? Czyżby widok, a tym bardziej zapach krwi nie był Ci już taki obojętny jak kilka dni temu? Nic dziwnego, walcz z tym, i tak przegrasz, prędzej czy później. Głód to dopiero początek, z czasem stracisz dla niego rozum i wszystkie zmysły. Nawet zwierzęta mają więcej oleju w głowie niż poziom E. Ale Ty to wszystko wiesz, a przynajmniej tak Ci się wydaje.
Auć.
Skomentowała marszcząc nieprzyjemnie brwi. No cóż, była już dzisiaj miła i cierpliwa, prawda? Niewątpliwie, więc starczy, definitywnie. To, że bywa sensualna, grzeczna, delikatna i dobrze wychowana dla Emmanuela nie znaczy, że wytrwa dla każdego. Zwłaszcza, że owe spotkanie nie było rozmową na poziomie, a rozmówca nie reprezentował woli dojścia do konsensusu. Cwaniaczek chyba porywa się z motyką na słońce. Warto byłoby go wreszcie uświadomić.
Bardzo nie podoba mi się to co mówisz.
Wysyczała z nienaturalnie miłym uśmiechem na swej ślicznej buźce dokładnie w tym momencie, w którym jakaś dziwna moc, siła, zaczęła ciągnąć łańcuch obejmujący kostkę Aristova w stronę łóżka. Nie potrzebowała wiele aby bez ostrzeżenia chwycić mężczyznę za dłoń i pociągnąć na posłanie.
Siadaj i patrz na mnie. Tego wymaga wychowanie, patrzenia na rozmówcę.
I nie wiedzieć dlaczego, nie będzie mógł jej odmówić. Bo pomimo zachowania świadomości i wiedzy co dzieje się wokół musisz patrzeć w jej karmazynowe ze złości tęczówki. Ona będzie trzymała Twą dłoń mocno, może nawet bez wyczucia. Może nawet wbije pazury w delikatną skórę?
Widzę, że świetnie radzisz sobie z nowościami w buźce. Kły nie przeszkadzają w pyskowaniu? Tak gładko przychodzi Ci obcowanie z czymś nowym, że może na moją prośbę obciągniesz tym dwóm na dole? Za karę.
Przewiercając go spojrzeniem rzuciła luźną propozycję niemal szepcząc. Była tak blisko, że nie miała potrzeby rozgłaszać swych zamiarów na całą parę.  I tak nie mógł jej nic zrobić. Przynajmniej do czasu, kiedy moc psychiczna nie przestanie działać.
Podoba Ci się zapach mojej krwi? Chcę poczuć Twoją. Przygryź dolną wargę. Rób to coraz mocniej i nie przerywaj aż nie powiem stop.
A stanie się to dopiero wtedy gdy w skórze pojawią się dwa otwory, na wylot. Bo ona tak chce.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 339


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Czw Sie 25, 2016 8:22 pm

Dom mógł być pilnowany tak mocno jak tylko się dało, są jednak wampiry których moce pozwalają obejść nawet najcięższe zabezpieczenia. A takiemu właśnie naraził się niegdyś Raven. Mógł usprawiedliwiać się tym, że nie wiedział, że wykonywał tylko swoje rozkazy rozstrzeliwując jego kochanka. Oszalały z utraty najbliższej osoby poświęcił wszystko: poczytalność, majątek i życie by go odnaleźć i zabić własnoręcznie.
To że zmienił się w wampira nie miało dla niego znaczenia, teraz nic nie miało znaczenia. Rosjanin poczuł w głowie mocne ćmienie, rozkaz który zmusił go zamknięcia jadaczki i obrócenie się do okna. Młody wampir po prostu zaczął biec przed siebie i rozcinając sobie twarz ostrymi fragmentami szkła wypadł na ulicę. Strażnicy spali, fortuna wampira i wiele przysług pozwoliły zdobyć mu artefakty, które uśpią ich jeszcze na jakiś czas.
Nagle odzyskał świadomość a przed nim stał facet w łachmanach. Ogolony niedokładnie z włosami podciętymi niedokładnie i własnoręcznie. Patrzył się pustym wzrokiem na swojego nemesis.
- Nie znasz mnie, ale ja teraz się zemszczę. - Wyjęczał ocierając łzy z policzków. - Wyrwałeś miłość z mojego życia, teraz ja wyrwę twoje serce.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Czw Sie 25, 2016 9:43 pm

Nie było łatwo, ale stawianie oporu szło mu bardzo dobrze, bagno w którym on tkwił? Gdyby nie spała z Emmanem, prawdopodobnie z jej dupy właśnie było by robione powstanie Styczniowe, bo Raven już dawno byłby w oświacie łowieckiej pokazując palcem na Nadie, także gratuluje, a mówią, że wchodzenie komuś do łóżka nic nie daje! Jeśli ona była miła i cierpliwa, to ja jestem księżniczką Ugandy, ale mniejsza. Jej pierwszych słów w ogóle nie skomentował, na następne prychnął i opuścił ręce ze swojej klatki piersiowej, zwykłym poziomem E? Z wiekszą ilością godności niż ona kiedykolwiek będzie miała.
-Jestem potworem, czeka mnie taki sam koniec, a teraz spierdalaj, mam Cię dość. - warknął w jej stronę, ale zaraz zaraz, co się dzieje? W końcu już nie był człowiekiem, jego magia nie działała, a więc był podatny na kontrole umysłu, ponieważ tak sobie życzy księżniczka. Jak podeszła bliżej i powiedziała mu, żeby usiadł tak właśnie zrobił, miał ochotę zajebać jej z dyńki, no ale nie mógł, pieprzona kontrola umysłu, miał obciągnąć tamtym typom? Spoko, pierwsze parę lodów to przyzwyczajenie się do smaku, później to już czysty zysk, myślę, że jakby machnęli swoimi działami, to i tak zanim by zdążył otworzyć usta, jedna wampirzyca byłaby tam pierwsza, ale już kij z teorią, przejdźmy do batmana pedała. Rosjanin zamknął się w momencie, a następnie wstał i podszedł do okna wybijając je swoją twarzą, a następnie wyskoczył upadając na ziemie. Przez chwilę był nieprzytomny, a następnie pierwsze co zobaczył to był poza tym pieprzonym domem! No, ale to nie koniec przygód, po pierwsze co do chuja, zabiłeś mi miłość życia, kurwa dajcie spokój, znowu oskarżają go o coś? Kruk wstał z ziemii, otrzepał się i spojrzał na wampira, zanim jednak podniósł się z ziemi z rozciętym pyskiem wziął do ręki kawałek szkła, nie patyczkował się zbyt długo, pierwsze co zrobił to podszedł do wampira.
-Nikogo nie zabiłem, możesz dać sobie spokój, mam jedną psychiczną na górze, która POWINNA MI TERAZ POMÓC, ale jest bezużyteczna. Odpuść, nie chce Ci robić krzywdy, mam dość na głowie. - burknął i odwrócił się idąc w stronę ulicy, miał dość wszystkiego. screw you guys, I'm going home.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Czw Sie 25, 2016 10:56 pm

Popijając niedorzeczność wszelakie~
Jak widać oddanie stwórcy, rzetelne czy też nakazane nie ma granic bo Raven grzecznie wykonywał każde polecenie czy mu się to podobało, czy nie. Przynajmniej do pewnego czasu. Bo dokładnie w tym momencie, w którym Rosjanin miał przegryźć wargę, nagle wstał. Zupełnie oderwany od rzeczywistości, jakby w głębokim transie podniósł się z posłania, a jego dłoń opuściła już luźny uścisk Nadii. Była zdziwiona? Cholernie... zwłaszcza, że jakby tego było mało, z rozpędu wpadł w szybę nie osłaniając przy tym ręką nawet twarzy. Po części przerażona wampirzyca szybko przyskoczyła do okna opierając dłonie o parapet, musiała się nieco wychylić aby zobaczyć o co kurwa chodzi. Na dobry początek poraniła całe ręce bo szkoło było wszędzie. Najdrobniejsze kawałki utkwiły w jasnej skórze tworząc krwawe plamy. Długi łańcuch, którym był skrępowany blondyn, pękł pod wpływem szarpnięcia. Jedyne co po nim pozostało to metalowa obręcz na kostce chłopaka. A on? Leżał na ciemnozielonej trawie bez oznak życia, które i tak zabrała mu ona... Odpychając się jak najszybciej od framugi, blondynka zbiegła po schodach w dół. Kątem oka zauważyła tamtych dwóch, co to mieli pilnować żeby wszystko było w porządku, śpiących. A może martwych? Nie miała czasu tego sprawdzać. Wybiegając przed dom spostrzegła mężczyznę stojącego naprzeciw przytomnego już Aristova. Oboje coś do siebie krzyczeli. Blondyn machnął ręką i mając wszystko w poważaniu zaczął kroczyć w stronę ulicy. Nie było mu jednak dane odejść w spokoju gdyż nieznajomy rzucił się w jego kierunku. Zaczęła się szarpanina z głośną wymianą niecenzuralnych słów, a co zrobiła Nadia? Zaczęła biec, ale w zupełnie odmiennym kierunku, do auta! Odpalając volvo najszybciej jak umiała, wrzuciła jedynkę i dociskając pedał do podłogi ruszyła z piskiem opon. Z kompletnym brakiem precyzji dosłownie staranowała nieznajomego przez co o mało nie potrąciła także Kruka. Odrzucony na cztery metry napastnik właśnie zbierał się z ziemi. Nie wyglądał na poobijanego, wręcz przeciwnie. Był rozwścieczony.
Wskakuj!
Krzyknęła do stojącego obok drzwi pasażerki wampira. O dziwo posłuchał ładując cztery litery do środka. Chyba pierwszy spełnił jej rozkaz bez przymusu. A może to działa tak, że ten przymus jest zawsze? Nieważne... ważne, że najszybciej jak było to możliwe oboje odjechali znikając gdzieś za pierwszym zakrętem. Gdzie pojadą? Tego nie wiadomo, a na pewno nie wiedziała szlachetna. Tej okolicy nie znała kompletnie...

z/t + Raven

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 297


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Pon Wrz 05, 2016 10:53 am

Po czasie ludzie Emmanuela odzyskali przytomność. Nie wiedząc co się wydarzyło zaczęli przeszukiwać mieszkanie i jedyne co znaleźli to rozbita na drobne kawałeczki szyba. Jeden z nich zaklął siarczyście.
- Pan Emmanuel nie będzie zadowolony. - stwierdził inny po czym włączył komunikator wbudowany w kołnierzyk munduru i zaczął meldować pośrednikowi co się wydarzyło... a przynajmniej co sądzili, iż się wydarzyło. Po chwili większość członków Black Crown opuściła dom. Wyjątkiem pozostał jeden z nich. Niebieskooki blondyn, który musiał zaczekać na szklarza z szybą. W oczekiwaniu nań mężczyzna sprzątnął bałagan zastanawiając się przy tym czy pozostawienie go tutaj było dlań nagrodą czy karą. Gdy specjalista zamontował na powrót szybę w oknie, a blondyn podpisał druczek wykonania pracy każdy mógł udać się w swoją stronę pozostawiając domek samopas. Mieli poczucie, że zawiedli Emmanuela, lecz ten się nie przejmował. Wszak miał jeszcze kilka asów w rękawie i nie zgubił Ravena ani Nadii ani na chwilę.




< wszyscy z / t >
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 806


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sob Kwi 07, 2018 5:15 pm

Jako, że dom był do wynajęcia stało się tak, że na krótki okres podnajął go też i Vladislau. Oczywiście zrobił to pod swoimi fałszywymi danymi. Posługiwał się nimi dość długo by być w pełni wiarygodnym. Ciekawe tylko kiedy będzie je musiał jednak zmienić. W każdym razie w mieszkaniu było czysto bo sam Vlad nie mieszkał tu. Gdy przybył na miejsce odkurzył jedynie oraz upewnił się, że na meblach nie zalegała warstwa kurzu. Ekipa sprzątająca na szczęście się spisała i nie musiał tracić nazbyt wiele czasu. Przywiezione przez siebie zakupy umiejscowił w kuchni i zaczął przygotowywać strawę. Gdy komponenty do obiadokolacji były gotowe pozostawił je aby zioła przegryzły się z mięsiwem po czym przygotował stół. Jako rasowy pedant musiał mieć wszystko dokładnie ułożone. Wzorzysty obrus idealnie pokrywał mocny dębowy stół. Polne kwiaty sprowadzone na zamówienie dekorowały wieńcami wielobarwne zapachowe świece. Rozstawił też talerze i sztućce zgodnie z zasadami savoir vivre. Gdy to zrobił wiedział po spojrzeniu na zegarek, że ma jeszcze kilka godzin. Wobec tego dał część mięsa Kresowi i nalał mu sążnie wody. Sam natomiast usiadł by zająć się czytaniem książki. Jakoś musiał zabić czas, a nie lubił działania bezproduktywnego. Szczególnie gdy był sam. Po dwóch godzinach zadzwonił budzik informując, że nadszedł czas na łączenie składników, a do wizyty Esmeraldy pozostało niewiele czasu. Wypuścił wobec tego Kresa by ten sprawdził teren i wybiegał się. On tymczasem wrócił do kuchni.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1870


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sob Kwi 07, 2018 5:26 pm

Czas mijał ale nie dało się dłużej odwlec tego spotkania. Dla Czerwonowłosej spotkanie z dowódcą kojarzyło się właściwie tylko z jednym. Strój jaki wybrał był daleki od przyjacielskiego spotkania poza Oświatą i jasno sugerował o powadze rozmowy. Trudno się mu dziwić, że w dbałości o wszystkich łowców chciał pozbyć się problemu i tym samym wyrzucić niesforną lekarkę. Bo właśnie ta myśl ani na chwilę nie opuszczała Esmeraldy. Próbowała nie myśleć o porażce, jednak niestety nie było to możliwe. Zgodnie z wolą Vlada ubrała się w dość… oficjalny i wyjściowy strój. Czarna krótka sukienka, czerwone szpilki i burza rozpuszczonych włosów które miały zakryć ewentualne objawy zawodu. Długo szykowała się do tego spotkania i nie chcąc kłopotać dowódcy zabrała ze sobą cały sprzęt jaki dane jej było otrzymać w oświacie – broszkę w kształcie pająka, dwie pary kajdanek antywampirzych i klucze. Na dnie torby spoczywał jeszcze szyty na miarę kombinezon, bo i to zapewne chciałby odzyskać. Na miejsce dojechała wypożyczonym samochodem. Wciąż opóźniała wyjście, ale w końcu idąc powoli jak na ścięcie opuściła auto. Po upewnieniu się że drzwi i okna są zamknięte lekarka udała się pod wskazany adres. Jej obcasy stukały na klatce schodowej starej kamienicy, aż w końcu zatrzymała się pod drzwiami mieszkania dowódcy. Odetchnęła kilkakrotnie i zapukała cicho w drzwi licząc, że właściciel się rozmyślił i znalazł inny sposób rozrywki niż dręczenie swoich łowców. Równie dobrze mógł jej wysłać pismo z prośbą o zdanie sprzętu i wydaleniem z placówki. Zamiast tego gnała przez pół miasta z niepewną miną i obawą, że trudno będzie znieść efekty tego spotkania.
- Cześć, przepraszam za spóźnienie. Korki na drodze… - nie przyznała się że po drodze dopadł ją patrol policji. Te dupki w mundurach miały chyba specjalne wykrywacze bo ZAWSZE magicznie zjawiali się na rogach ulic które mijała z zawrotną prędkością. I co z tego, że punkty karne się wyzerowały skoro znów była prawie na styk od pożegnania się z zaszczytnym mianem kierowcy. Jeśli Vlad ją wpuścił do mieszkania zdjęła płaszcz i podała mu jak to robiło się w przypadku zaszczytnej roli gościa. Następnie zdjęła buty odejmując sobie jakieś dziesięć centymetrów i znów nie grzesząc wzrostem.
- Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. - wzięła ze sobą torbę, która po otworzeniu odkryła prawdziwe łowieckie skarby w postaci artefaktu i sprzętu. Co prawda nie mogła oddać dowódcy rodzinnej broni, a sam medalion straciła już dawno temu. W tym momencie należał już do Alicji jak i większość jej wyposażenia, dlatego nie chciała go oddawać wraz z odejściem ze służby.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 806


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sob Kwi 07, 2018 6:25 pm

Zaczęło się. Green zapukała do drzwi. Był w kuchni, ale słuch miał świetny na nieszczęście dla jego uczniów. Skręcił gaz i ruszył w kierunku drzwi po drodze zgarniając swoją książkę by wylądowała w tylnej kieszeni spodni. Miał na sobie czarne jeansy i dotąd jego tors był nagi, ale w drodze nałożył na siebie białą koszulę. Gdy stanął pod drzwiami dopiął ostatni guzik i przeczesał i tak ułożone włosy ręką by mieć pewność, że są pod kontrolą. Nie musiał spoglądać przez wizjer. Gdyby to był ktoś niepożądany Kres byłby tuż za nim by zaatakować. Otworzył drzwi.
- Nic nie szkodzi. Cieszę się, że przyszłaś. - odpowiedział szczerze ni chuja nie wierząc w jej kłamstwo. Korki o tej porze były rzadkością... szczególnie że ten dom był na obrzeżach dzielnicy mieszkalnej. Niemniej nie zdradzał tego. Skoro się spóźniła to miała swoje powody, z których nie chciała się spowiadać. Gdy zdjęła płaszcz objawiła mu się w eleganckiej oraz niezwykle zmysłowej sukience. W dodatku poczuł woń znajomych perfum. Tak... to wszystko było iluzją. To musiała być ona. Powiesił płaszcz nie wiedząc co ma odpowiedzieć na jej słowa. Czego niby miała zapomnieć? Portfela? Przecież nie był potrzebny. Bielizny? Niezależnie jak to spotkanie miałoby się skończyć nie jest ona niezbędna. Wzruszył jedynie ramionami gdy przez chwilę stała tyłem do niego.
- Wejdź proszę. Mam nadzieję, że jesteś głodna bo zaraz podam do stołu. - rzekł tak chłodno jak zwykle. Niestety nie potrafił mówić tak jak niejeden Casanova Oświaty. Za to był naprawdę odpowiedzialnym facetem i potrafił gotować... gdy chciał. Zazwyczaj żywił się prostym jedzeniem, lecz teraz miał gościa. Poza tym strasznie smutne by było gdyby chemik nie umiał stosować się do przepisów kulinarnych.
Zaprowadził ją do jadalni i wskazał eleganckie krzesło przy stole. Odsunął je dla niej, ale nie czekał by usiadła. Uśmiechnął się jedynie tym swoim grymasem. Wiedział, że nie lubiła gdy jej zanadto nadskakiwać.
- Jeśli będziesz potrzebować to łazienka jest w korytarzu. - powiedział po czym przeszedł przez kontuarek dzielący salon z kuchnią i płynnym ruchem rozpiął koszulę by ją zdjąć. Nie miał zamiaru ochlapać koszuli, a niestety nie nosił fartucha. Zwiększył płomień by dokończyć dzieło. Po krótkiej chwili wszystko było gotowe. Została tylko kropka nad i. Polał patelnię ze stekami alkoholem i zapalił energicznie poruszając patelnią by mięso się przemieszczało w płomieniach. Przyniósł je tak do stołu po czym pokrywką zgasił płomień. Postawił patelnią na specjalnej podstawce i przyniósł zestaw surówek oraz sałatek oraz gotowane ziemniaki oraz bataty. Esmeralda mogła sobie dobrać taki zestaw jaki tylko sobie zamarzyła do tej wołowiny. Zaraz potem Vlad usiadł naprzeciwko gościa dopinając ostatni guzik mankietu co oznaczało, że zbliznowacone i umięśnione ciało zostało ponownie skryte pod wysokiej jakości białym materiałem.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1870


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 8:55 am

top secret:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 806


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 12:54 pm

Golf i spodnie byłyby przesadą w drugą stronę. Nie żeby Vladowi przeszkadzała ubrana sukienka. Wszak może się ubierać jak chce, nawet jeśli zdaniem rosjanina ubrania Esmeraldy często graniczą z wyuzdaniem to w przeciwieństwie do jego siostry zazwyczaj balansuje ona na tej granicy, ale jej nie przekracza. Poza tym byli na spotkaniu. Jeśli chciała tak się ubrać dla niego tym milej mu jako mężczyźnie. Gdy zapytała zdziwiona o stół zwyczajnie powtórzył za nią. Jakby nie patrzeć nie był zbyt wylewnym człowiekiem. Nie będzie jej teraz tłumaczył, ze skoro ją zaprosił na randkę czuje się w obowiązku zapewnić wikt.
- Do stołu. - stanowcze słowa potwierdziły wcześniejsza wypowiedź Darkhawka, który położył dłoń na jej plecach by delikatnie skierować ją ku jadalni. Nie powinna oponować. Gdyby on był u niej też by chciała go nakarmić. Niejednokrotnie zresztą to proponowała choć zapewne nie pamięta tego.
- Chcesz odejść z Oświaty? Wykluczone. - zapytał beznamiętnie na informację o broni i artefaktach, a jego prawa brew nieznacznie się uniosła. Choć nie było po nim szczególnie tego widać wewnętrznie czuł się dziwnie. On ją zaprasza na spotkanie, można rzec że randkę, a ona chce złożyć mu wypowiedzenie członkostwa stowarzyszenie. Świetnie. Nie był jednak z tych, którzy jak panienki zaczną się nagle wycofywać lub wahać. wskazał jej siedzisko oraz lokalizację łazienki po czym zajął się przygotowaniem wieczerzy.
- Tak. Wybierz sok na jaki masz ochotę lub wino. Wszystkie są w lodówce. - odparł na jej pytanie o pomoc. Nie postawił jeszcze żadnego napoju. Wiedział co ona lubi, ale że kobieta zmienną jest wolał pozostawić pewne spektrum wyboru z tych smaków jakie Czerwonowłosa preferowała. Poza tym istniało ryzyko, że jakieś wspomnienie zanadto było wypaczone przez działanie drzewca. Chciał by spotkanie było jak najlepiej przez nią odebrane. Nie tylko dlatego, że chciał ją odzyskać. Zwyczajnie był świadom jak wiele stresu oboje musieli przeżyć przez ostatnie miesiące. Szczególnie ona. Nadszedł czas na choć krótki odpoczynek od zgiełku i wojny, która zbliżała się nieuchronnie. Vlad nie wierzył w zapewnienia Hiro. Kwestią czasu było zwrócenie się ras przeciw sobie... czy raczej frakcji. Wszak nie wszystkie wampiry to potwory. Tak samo jak nie wszyscy ludzie godni byli zaufania. Z takim szybkim przemyśleniem postawił ostatni półmisek na stole i oczyścił umysł. Liczył, że ten wieczór będzie przyjemną odskocznią od tego tylu spraw. Nadszedł czas naprawić to co zniszczono gdy na chwilę opuścił gardę we wrogim świecie.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1870


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 1:46 pm

Nawet przez sekundę nie pomyślała, że to spotkanie jest niczym innym jak randką. Vladislau nie był szczególnie wylewny w swoich uczuciach i nawet jeśli cenił ją jako lekarza, nigdy nie okazał, że mogłaby być dla niego atrakcyjną kobietą. Nie wysyłał sygnałów zainteresowania, a ich kontakty zwykle balansowały wokół spraw związanych z Oświatą. Nic więc dziwnego, że bardziej spodziewała się wydalenia niżeli kolacji i to przyrządzonej przez samego dowódcę. Nigdy nie jadła w jego towarzystwie… Nie znali swoich gustów kulinarnych i nawet w tej kwestii mogło między nimi dojść do powstania znaczących różnic. Ale szef postarał się jak nigdy… Sam jego strój zdziwił lekarkę, bo w większości wybierał coś na kształt wojskowego stylu. Koszula tego gatunku nie była ciuszkiem który kupić można w pierwszej lepszej galerii. Esmeralda lubiła dobrego gatunku ubrania i doskonale rozpoznała materiał wykonania. W życiu nie pomyślałaby, że Vlad ma taki gust i do tego ubiera się w tego typu sklepach.
- Sądziłam że taki jest cel tego spotkania. Ostatnio trochę… nabroiłam. - spojrzała na niego czując narastające uczucie wstydu. Wyszła na kretynkę z torbą pełną łowieckich pamiątek i tym swoim przekonaniem, że na pewno chodzi o wyrzucenie. Skąd mogła wiedzieć skoro jedyne wskazówki mężczyzny to oficjalny ton ze wskazaniem miejsca i oficjalnego stroju. Przecież nie chciał jej wręczyć orderu poza Oświatą, a prawda jest taka, że ostatnimi czasy naprawdę sobie nagrabiła. Prawie pobiła się z szefem we własnym gabinecie, została rzucona o ścianę, a na odwampirzaniu o mały włos nie zginęła połowa dobrych łowców. Jaki sens jest w trzymaniu takiej osoby, jeśli jej umiejętności nie są aż wspaniałe w porównaniu do ceny. Może nie wiedział o radzie i ich planach względem rudowłosej . Esmeralda nie wspomniała dowódcy o hyclach sądząc, że zdoła opuścić Oświatę nim sytuacja wzbierze na sile.
Uniosła brew do góry widząc jak idzie do kuchni i jeszcze na dodatek wskazuje możliwość wybrania napitku. Musiała wyglądać jakby właśnie wylądowała na obcej planecie, ale to wszystko było tak cholernie zaskakujące.
- Przyniosłabym wino gdybym wiedziała… - no tak, przyszła z pustymi rękami. Idiotka, kretynka. Mogła przytargać chociaż kwiatka w doniczce, a tak… sądziła, że torba z pamiątkami załatwi sprawę. Niechętnie podeszła do lodówki wybierając wino. Po dostarczeniu kilku procentów powinna zatrzeć się warstwa wstydu pozwalając cieszyć się zwykłą i niezobowiązującą wizytą w domu łowcy. Jeśli Vlad wskazał jej korkociąg Esmeralda otworzyła wino i rozlała je do kieliszków. Gdy się odwrócił opróżniła połowę swojego dla odwagi i dolała brakującą część.
- Nie wiedziałam, że umiesz gotować. - próbowała się rozluźnić zwykłą rozmową. Założyła nogę na nogę nieświadoma tego, że właśnie tego typu ruchy najbardziej rozbudzały wyobraźnie clubowych mężczyzn. Szczególnie przy tak krótkiej kiecce.
- Właściwie czym zawdzięczam sobie dzisiejsze zaproszenie? Chcesz mnie przesłuchać w jakiejś pilnej kwestii? - zaśmiała się, choć w duchu narosła obawa co do prawdziwości tego podejrzenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 806


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 3:18 pm

Co niby takiego zrobiła, że miałby ją wyrzucić? Pierdolnęła Samurem o gablotkę? Należało mu się. Atak na jego personę z pomocą toksyny uspokajającej sobie wyjaśnili. Wszystko inne było pochodnymi jego osobistych decyzji. W większości przypadków zdawał sobie sprawę z możliwych konsekwencji i przyjmował je.
- Pomyśleć, że mam Cię za najbystrzejszy umysł w Oświacie. - stwierdził z delikatną nutą rozbawienia nieznacznie ocieplającą chłodny sposób wypowiedzi. Naprawdę sądziła, że zaprosiłby ją w nieznane dla kobiety miejsce tylko po to aby stwierdzić, że nie chce jej już widzieć w Oświacie?
- Gdybym chciał Cię wydalić nie bawiłbym się w subtelności. - sprostował. Zwyczajnie wezwał by ja na dywanik i wyjaśnił swoje wątpliwości. Potem ewentualnie wywalił. Jednak wyrzucenie z Oświaty było bardzo rzadkie. Trzeba było zmienić gatunek lub naprawdę mocno podpaść. Vladislau wiedział, że każdy łowca to indywidualność. Nie można wszystkich mierzyć identyczną miarą i choć są pewne ogólne zasady współdziałania mają oni ogromną swobodę. Alkohol natomiast... był zbyteczny. Nie zapraszał jej po to by coś przynosiła. On ją zaprosił i on ja gościł.
- Wino jest. Jedynym czego brakowało było Twoje towarzystwo. - odparł wprost choć pewnie wielu mężczyzn byłoby w stanie sprawi, że słowa te zabrzmiały by o wiele przyjemniej. Intonacja jednak nie była specjalnością łowcy. Gdy zagaiła w kwestii jedzenia skupił się na rozmowie ignorując układ jej nóg. Nie żeby nie były kuszące. Po prostu był gentlemanem... w dodatku z nieco spraną emocjonalnością. Umiał się odizolować od takich bodźców. Przynajmniej częściowo. Lubił seks jak każdy. Jednak nie traktował kobiet przedmiotowo.
- Umiem. Potrafię też wyprodukować proch. Wszystko to jest chemią. - odrzekł nakładając sobie porcję gdy już Esmeralda miała własną. Ciekawiło ją czemu dopiero teraz ją zaprosił na spotkanie? Bo nie umiał rozmawiać. Zazwyczaj po prostu działał. Był przebojowy gdy miał dowodzić, ale nie w przypadku spotkań towarzyskich, szczególnie damsko-męskich. To nie kwestia nieśmiałości. Po prostu było to dla niego trudne. Poza tym musiał mieć pewność, że Green nikogo nie ma zanim zrobiłby taki krok. Nie pomnąc już o innych kwestiach wynikających ze zmącenia mu umysłu przez demona.
- Chciałem porozmawiać bez łowców i łowów. Po prostu się spotkać i na chwilę zapomnieć o tym co nas otacza. Zjeść i porozmawiać o życiu. Choć w tym ostatnim nie jestem zbyt dobry. - przyznał upijając łyk wina. Dobrze wiedział, że ruda już skosztowała swojego. Wszak miał dobry słuch. Dlatego się nie krępował.
- Jak się miewasz? Czy jet coś w czym mógłbym Ci pomóc albo chciałabyś porozmawiać? - zapytał na dobry początek. Skoro zaczęli rozmawiać wypadałoby kontynuować. Nie zaprosił jej przecież po to by zjedli w ciszy i się rozeszli.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1870


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 4:00 pm

Sprzeciwienie się dowódcy często traktowano jako brak ogłady i jakiegokolwiek szacunku. Lekarka niekiedy działała pod wpływem chwili analizując ruchy dopiero gdy było już po fakcie. Niejeden przewodniczący stowarzyszenia chowałby urazę za tak śmiały gest jak strzałka usypiająca. Wystarczyło spojrzeć na gniewne obliczę Vlada ażeby poczuć rozrywające człowieka na pół poczucie strachu. Bo wzbudzał strach kiedy to biegł na wroga bądź ciskał nim chociażby o ścianę. Tak, zderzenie z materią bolało, ale w tamtej sytuacji Vlad nie chciał skrzywdzić łowczyni. Uniosła brew słysząc delikatny przytyk odnoszący się do jej umiejętności pojmowania. Pomyliła się, to prawda. Kto by się jednak spodziewał, że wyprany z emocji szef zechce porozmawiać o życiu przy winku? W dodatku z nią, kobietą z którą więcej jest problemów niż zwyczajnych przyjemności.
- Prawdę mówiąc ja sama chciałam trochę… odpocząć od Oświaty. - lepsze to niż sprowadzenie na innych problemu w postaci rady. Dla niej sytuacja była jasna – jeśli zostanie, Hiro prędzej czy później przyjdzie do dowódcy i zażąda o wydanie rudowłosej. Esmeralda nie chciała stawiać mężczyzny przed koniecznością podjęcia takiej decyzji. Żadne umiejętności nie były warte narażenia paktu pomiędzy łowcami a przedstawicielami wrogiej rasy.
- Poza tym większość czasu spędzam w laboratorium. Innym bardziej przysłuży się ten sprzęt. - czy nie tego właśnie chciała większość dowodzących? Medyk powinien działać w Oświacie i zajmować się tym do czego go powołano. Bieganie na akcje wykluczało lekarza z możliwości spełniania swoich obowiązków, a gdyby Vlad dowiedział się przy okazji o jej wszystkich wcześniejszych walkach i atakach… cóż, byłby zły. Nie dlatego, że do nich doszło, ale przez milczenie i brak odpowiednich sprawozdań.
- Nie lubię przychodzić na takie z pustymi rękami. Może pozwolisz żebym mogła się jakoś odwdzięczyć? - następnym razem to ona zaprosi jego i sama uraczy go wystawną kolacją. Mało osób poznało kulinarne umiejętności łowczyni, gdyż sama nie wybijała się z ich prezentowaniem. Brak czasu i wiary w siebie sprawiał, że łatwiej było się zamknąć między próbkami niż w otoczeniu garnków i fantazyjnych składników.
- Poznaję coraz więcej Twoich zalet… - uśmiechnęła się i skinęła głową w podzięce za talerz. Mężczyzna z którym niegdyś była związana również potrafił gotować. Znał się na prochu i podobnie jak Vlad interesował się chemią.
- Przepraszam za pytanie, ale masz kogoś? Nie zrozum mnie źle, po prostu widziałam jak opiekujesz się dzieckiem. W połączeniu z talentem kulinarnym zapewne jesteś obiektem wielu westchnień. - zmierzyła go wzrokiem nawet nie planując żeby rzucać mu jakieś wyzwanie. Ceniła go jako dowódcę, był także atrakcyjnym mężczyzną, ale jeśli jej obecność tutaj mogłaby wywołać późniejsze rozczarowania… Z drugiej strony co złego jest w koleżeńskim spotkaniu?
- Pracuję nad kilkoma projektami korzystając z tego, że Ally jest u moich rodziców. - kłamstwo… połowiczne ale jednak. Nie mogła się przyznać, że po ostatnich pogróżkach córka wylądowała u przyjaciół w Rosji.
- Ach… wiem że jesteśmy poza Oświatą, ale będę potrzebowała dodatkowego sprzętu. Przyda się jakiś fotel ginekologiczny i ultrasonograf… Wiesz, mamy sporo kobiet i chciałabym zadbać o ich potrzeby. - odwróciła wzrok uznając, że kieliszek z winem stał się nagle niesamowicie ciekawy.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 806


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 5:08 pm

Choć jedna informacja od Esmeraldy była całkowicie szczera. Zaiste chciała odpocząć od Oświaty choć motywu nie zdradziła. Każdy jednak ma takie chwile. Vlad zresztą wiedział dobrze, że Hiro z przyjemnością powitałby ją uwiązaną łańcuchem do jego fotela. Niedoczekanie tego krwiopijcy. Gdyby do czegoś takiego doszło byłby to dla Darkhawka lub wampira ostatni wybryk przewodniczącego. Esmeralda jednak nie wiedziała jak dużo wie Grigorij. Była to może wrodzona naiwność albo niedocenienie przełożonego. Wszystko jedno.
- Odpocząć od Oświaty? Chwila wytchnienia nie zaszkodzi. Może jakiś wyjazd z córką? - zaproponował uśmiechając się. Oczywiście mógłby zaproponować swoje towarzystwo w podróży, ale nie zamierzał być nachalny. Na takie propozycje być może przyjdzie jeszcze czas.
- W laboratorium spędzasz tyle samo czasu co na polu walki. Dopóki należysz do Oświaty masz do nich prawo. - odparł jasno na jej głupie stwierdzenie na temat sprzętu. Wiedział dobrze, że jedynie broniła sensu przyniesienia tej torby w momencie gdy zdała sobie sprawę, że zdecydowanie źle zinterpretowała zamiary Vlada. Jedyne co mógł zrobić to dać jej jasny komunikat, że torba należy do niej.
- Jeśli tylko zechcesz. - skinął głową na słowa kobiety. Nie miał pojęcia co miała na myśli mówiąc o odwdzięczeniu się i szczerze mówiąc nie interesowało go to w tej chwili. Nie miał szczególnych wyobrażeń w tym temacie, a znając ją równie dobrze mogła zaprosić mężczyznę do siebie, dać mu buziaka lub lek na raka. Wolał wobec tego pozostawić sprawy własnemu biegowi.
Pytanie zadane przez Esmeraldę było śmiałe nawet jak na nią. Vladislau odpowiedział na nie równie bezpośrednio, czego pewnie Czerwonowłosa się nie spodziewała.
- Nie, nie mam. Mojej kobiecie wyczyszczono pamięć, mi zresztą też ją uszkodzono. Nie warto teraz o tym wspominać. - odparł bez krzty zająknięcia czy emocji w głosie. Gdyby nie to, że rozumiał metafory i nie miał problemów z rozpoznawaniem emocji u innych można by było pomyśleć, że ma zespół aspergera. Mogło to sprawić wrażenie, że pogodził się ze stratą i było to dawno temu.
- U rodziców... Byłem u nich jeszcze wczoraj w interesach. Dziwne, że nie widziałem małej. - odparł z uśmiechem, który w ciemnej uliczce przyprawiłby kogoś o zawał. To doprawdy było wyborne kłamstwo. Może wierzyłby gdyby nie znał lokalizacji dzieciaka oraz faktycznie nie był u jej rodziców. Choć dokładniej to przebywał głównie u babci Esmeraldy. Nie zamierzał jednak teraz roztrząsać sprawy biblioteczki, którą Panna Green raczyła podpierdolić.
Vladislau spodziewał się, że Esme może poruszyć kwestię pracy lub wyposażenia. Nie brał jednak pod uwagę cholernych krzeseł ginekologicznych. Co jeszcze? Protezy genitaliów?
- Która? - zapytał unosząc jedną brew. Esmeralda była geniuszem. W zakresie medycyny wiedziała więcej niż niejeden podstarzały doktor. Jednak ginekologia nie była jej specjalizacją. Gdyby nie miała powodu nie prosiłaby o taki sprzęt. Wszak podstawowe badania każdy łowca może zrobić w dowolnym szpitalu. Wniosek był jeden: ktoś zaciążył. I Esmeralda jako empatyczna lekarka chciała pomóc tej osobie.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1870


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 5:47 pm

Vladislau miał wiele na głowie i nie koniecznie musiał znać życie i problemy każdego ze swoich łowców. To niepokojące gdyby rzeczywiście miał wgląd na wszystko, bo co z jakimiś prywatnymi sprawami? Każdy lubił swoją anonimowość, a w momencie gdy szef znał każdy Twój krok, to cóż, było to niepokojące. Lekarka starała się nie zaprzątać głowy tym ile rzeczywiście wie dowódca, bo prawda i świadomość tego faktu mogła ją wprowadzić w osłupienie. Czasem więc lepiej żyć w błogim kłamstwie i kłamać jak najęty by zaspokoić poczucie własnej prywatności.
- Może. Słyszałam o kilku ciekawych miejscach które o tej porze roku są wyjątkowo piękne. - i nie ma tam wampirów, albo raczej… nie są tak agresywne jak większość Kuroszów z Yokohamy. Nawet gdyby chciała spędzić czas z córką, nie mogła jej tak po prostu zabrać. Świadomość, że Hiro mógłby za nią kogoś posłać wykluczał możliwość kontaktu z własnym dzieckiem. I choć obie cierpiały na tym stanie rzeczy to innego wyjścia niestety nie było.
- Nie chciałbyś zachować części tego sprzętu dla innych łowców? Potrafię sobie radzić bez artefaktów i specjalnego uzbrojenia. - wystarczyła odrobina uporu i umiejętności które rudowłosa doszkalała od czasu wczesnego dzieciństwa. Pod żadnym pozorem nie dorównywała Vladowi, ale to dlatego on dowodził i tym samym wzbudzał respekt pośród kadetów i doświadczonych członków Oświaty. Z pewnością znajdzie zastosowanie dla tego co przyniosła w torbie ażeby wzmocnić łowców którzy tego potrzebują.
- W takim razie następnym razem zaproszę Cię do swojego małego królestwa. Mam nadzieję, że lubisz las, bo Kres na pewno będzie zachwycony. - dowódca nie wiedział jak mieszka Esmeralda, bo przecież nigdy nie miał okazji u niej bywać. Jej dom w głębi lasu był trudno dostępny dla większości ludzi i mało kto spodziewałby się, że na takim terenie ktoś chciałby mieszkać. Dla niej kontakt z naturą dawał spokój i bezpieczeństwo jakich próżno szukać w wielkomiejskim zgiełku i betonowych ścianach wieżowców.
- Przykro mi… Ale może ktoś z naszych lekarzy byłby w stanie zwrócić te wspomnienia? - zaproponowała, chociaż samo stwierdzenie dowódcy sugerowało, że cała ta historia minęła bardzo dawno temu. Mógł wyglądać młodo, ale nie znała jego prawdziwej metryki. Może tak jak Gerard był wiekowym łowcą zamkniętym w młodym ciele.
- Tak? - o mało nie zakrztusiła się kawałkiem mięsa który niedawno skończyła przeżuwać.
- Popatrz, rodzice nic o tym nie wspomnieli choć jeszcze dziś dzwoniłam do taty. - upiła wina modląc się w duchu by nie posiadał zdolności czytania w myślach. Nie wiedziała czy Vladislau blefuje, ale jeśli mówił prawdę i rzeczywiście był u rodziców? Musiał wiedzieć o niezbyt przyjaznych stosunkach i wydziedziczeniu jakie spotkało ją i brata. Wstyd.
- Od czasu choroby Prim stwierdziłam, że warto zadbać o profilaktykę. Nie każda łowczyni ufa lekarzom z miejskiego szpitala zwłaszcza kiedy w Oświacie mamy swój własny. A nie wiem czy wiesz, że taką chociażby… cytologię powinno się wykonywać raz do roku. Taki fotel to chyba nie będzie problem? Nawet Śruba mógłby coś takiego skonstruować jeśli go poprosisz. - spojrzała mu w oczy próbując sprzedać swoje doskonałe kłamstwo. Rzeczywiście mogli wykonywać badania na miejscu i nie zmuszać łowczyń do korzystania z oferty miejskich wyjadaczy. Nawet jeśli ona sama nie miała specjalności z ginekologii to zawsze mogła doszkolić kogoś ze swojej kadry lub chociażby siebie.
- Było bardzo smaczne, dziękuję. - pochwaliła danie kiedy to dokończyła wszystko co znajdowało się na jej talerzu. Dolała wina i kiedy Vlad również skończył swoją porcję, Esmeralda wstała by zabrać talerze.
- Pozwól że pozmywam. - zabrała ze stołu brudne naczynia i szybko czmychnęła do kuchni. Dobrze jeśli mężczyzna poważnie przemyśli jej propozycję i nie będzie doszukiwał się przy tym ukrytego przekazu. Bo ciąża? Ależ jaka ciąża!

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 806


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 6:46 pm

No tak. Piękne miejsca. Zapewne interpretowali je zupełnie inaczej. Szczególnie, że Vladislau nie odczuwał psychicznie aż takiego nacisku na brak wrogo nastawionych wampirów. Zresztą... Jest kilka wybitnie bezpiecznych miejsc na tym świecie. I w dodatku pięknych jeśli dołączy do tego sentymentalizm osoby wychowującej się w jednym z nich.
- Gdybyś miała zamiar wybrać się do Rosji część drogi możemy odbyć razem. Sam muszę odwiedzić swoją rodzinę, a wiem jak nużąca bywa samotna podróż.
Uparta była. To była jedna z cech, które pociągały i czasem też drażniły. Na szczęście Darkhawk należał raczej do stoików. Skoro tak bardzo obstawała przy zdaniu tego sprzętu niech jej będzie. Jeśli Vlad zechce i tak ją później doposaży gdyby uznał to za konieczne.
- Jeśli nie jest Ci potrzebny wezmę go. - odrzekł zamykając temat uzbrojenia. Mieli dość sprzętu by wyposażyć kadetów i pozostałych łowów. Kilku wynalazców i artefaktorów to skarb jakim nie każda Oświata może się pochwalić. Nie pomnąc pozostałej kadry naukowej, na której czele stała sama Esmeralda.
- Z pewnością mu się spodoba. Osobiście lubię przyrodę. I zwierzęta. Zawsze dobrze traktujesz Kresa, masz jakiegoś czworonożnego przyjaciela? - oczywiście, że ma. Vladislau o tym doskonale wiedział. Wszak pamiętał Daisy. Nie chciał jednak wyskakiwać z pełną wiedzą o życiu Esme aby ta nie wzięła go za szaleńca uskuteczniającego zaawansowany mobbing.
- Przywrócić wspomnienia być może mogłaby magia, do której nie mam dostępu. Mniejsza o to. Najważniejsze jest tu i teraz, nieprawdaż? - odparł uśmiechając się delikatnie półgębkiem. Nie powinna sądzić, że ma on inną kobietę za którą tęskni. Wtedy dopiero przekreśliłby wszystkie swoje szanse. Taka informacja jednak może jej dać do myślenia gdy kiedyś opowie jej, że byli razem. No i znowu padło średnio udane kłamstwo. Mało prawdopodobne by dzwoniła do ojca. Była zbyt dumna i choć istniała niewielka szansa, że teraz mówiła prawdę Vlad odrzucał taką możliwość.
- Powinnaś zadzwonić do babci. Tęskni. - stwierdził bez ogródek. Nie był dobry w nawijaniu waty na uszy. Uważał jednak, że Esme powinna wiedzieć o cierpieniu babki. Ta pogodna kobieta bardzo kocha wnuczkę, a osłabiony przez niesnaski z rodziną kontakt z pewnością był dla niej cenny. Zapewne Panna Green zdawała sobie z tego sprawę, ale... miała momentami niesamowity dar do deprecjonowania własnej wartości mimo pewności swych osądów. Mogła nie doceniać jak wiele znaczy dla krewnych. Szczególnie, że James był aż nazbyt surowy. Jej postrzeganie mogło być przez to wypaczone. Zwyczajnie ktoś po przyjacielsku musiał jej to powiedzieć. Nie oceniał jednak ani nie zagłębiał się w sprawę. Stwierdził fakt.
- Nie powiedziałem, że nie dostaniesz sprzętu. Zapytałem tylko kto jest w ciąży. Jeśli dowiem się po tym jak łowczyni poroni po zleconej jej przeze mnie misji sytuacja będzie dla wielu osób nieprzyjemna. Nie chciałbym popełnić takiego błędu przez solidarność jajników. - to że zabiegał o jej względy czego zresztą jak na razie nie dostrzegała, nie oznaczało nagłej utraty własnego zdania. W przeszłości zdarzało im się spierać o różne rzeczy, szczególnie o niedomówienia. Mimo to czas spędzony razem nie był dla nich straconym. Liczył, że i tym razem przyjmie do wiadomości jego punkt widzenia.
- Cieszę się. Dawno nie gotowałem czegoś na poważnie. - odpowiedział zgodnie z prawdą. Prosta kuchnia była szybka i łatwa. Zresztą bardzo często żywił się krwią lub jadł posiłki przygotowane przez innych. Był równie zabiegany co Esmeralda i niestety czas na przygotowanie posiłku był często czasem, który można było wykorzystać na ważniejsze rzeczy. Nie kochał też gotowania. Robił to tylko dla rodziny.
- Mamy tu zmywarkę. Przepłucz tylko i włóż je do niej. Nie ma sensu byś marnowała czas. - rzekł dolewając im wina. Na dobrą sprawę butelka była już wypełniona tylko do połowy. Za to oboje byli syci ponieważ Vlad skończył posiłek niemal w tym samym momencie co Esmeralda.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1870


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 7:32 pm

Piękne miejsca to nie tylko takie gdzie nie ma wampirów. Rudowłosa mogłaby je określić jako mające własną niesamowitą aurę oraz piękne widoki w postaci lasów, jezior, mórz bądź oceanów. Nie pogardziłaby bezludną wyspą gdzie jedynymi lokatorami będą podróżne ptaki. Takich miejsc było niestety niewiele, bo co piękne już dawno zostało zdeptane przez człowieka. Ludzie nie zważali na rośliny i zwierzęta. W pogoni za własnym egoizmem zapominali o pięknie natury depcząc to co ta mogła im dać.
- Mam w Rosji przyjaciół. - zamyśliła się na chwilę, bo przecież tam przebywała jej jedyna córka. Czasem myślała nad tym jak się czuje Ally, co robi i czy jest grzeczna. Właśnie w takich chwilach potrafiła się rozkleić nad zdjęciem córki lub maskotką, gryzakiem… czymkolwiek co mogło przypomnieć dwulatkę. To dlatego uciekała w pracę i niemal nie wychodziła z laboratorium. W domu nie było już tak jak kiedyś. Wszystkie ściany przypominały o tym jak słabą jest matką.
- Rodzice mają posiadłość w Polsce więc może zgodzą się po drodze zawieść także Ally. - to dobry pretekst by zobaczyć się z dzieckiem i przy okazji odpowiedzieć na śmiałą propozycję Vladislaua. W jego towarzystwie na pewno byłaby bezpieczna, lecz czy warto mącić dziecku w głowie? Esmeralda obawiała się spotkania z córką i tym razem może nie znieść pożegnania.
- Mam uprawnienia na wszystkie pojazdy świata więc jeśli nie boisz się ze mną podróżować to chętnie. Powiedz tylko kiedy wyruszamy. - do tej pory nie chwaliła się nikomu tymi umiejętnościami, ale może warto by dowódca był tego świadom. Helena z pewnością ucieszy się z tej wizyty a po wcześniejszym poinformowaniu ona i Viktor nie puszczą pary z ust jeśli chodzi o tą całą sytuację. Poza tym nie znali Vlada więc nawet bez takowego uprzedzenia nie udzieliliby mężczyźnie żadnej informacji.
- Mam zwierzaka który wyglądem przypomina skrzyżowania kota i psa. To zmora, niezbyt często spotykana na terenie Yokohamy. Poza tym jestem też hodowcą płazów więc moje oczka wodne są pełne żab. - w domu też trzymała różne okazy, a każdy z nich miał swoje imię jak na prawdziwego zwierzaka przystało.
- Czasem mam wrażenie, że dobrze znam Kresa, ale to może… po prostu zmysł osoby lubiącej zwierzęta. - zawsze miała rękę do kwiatów i zwierząt, dlatego nie dziwiła się na widok czworonogów które pozwalają jej się dotknąć i jeszcze przy tym wyrażają radość. Kres był bardzo inteligentnym psem, a mała Ally wręcz go uwielbiała.
- Ale nie tęsknisz za nią? - lekarka nie dała się zbić z tropu próbując się czegoś dowiedzieć. Magia magią, ale musiał istnieć sposób by mu pomóc. Wszak on przez całe życie pomagał innym, a jak wiadomo karma wraca.
- Nie znam tej magii ale moja rodzina jest w posiadaniu zwojów które mogłyby tutaj pomóc. Ta magia nazywa się lustrzaną i daje właśnie możliwość zwrócenia utraconych wspomnień. - nawet w świecie krwi znajdowały się jednostki korzystające z takich możliwości. Niewielu pamiętało ten rodzaj zaklęcia, ale istnienie zwojów pozwalało na obudzenie prastarej magii. Może dzięki temu Vlad będzie w stanie odzyskać to co utracił?
- Powinnam ją odwiedzić… - nie chciała sprowadzać babci do Yokohamy, a sama podróż do Wielkiej Brytanii na tą chwilę również była niemożliwa. Nawet nie chciała myśleć o tym jak zachowaliby się rodzice i czy zechcieliby wpuścić ją do domu. Ale babcia… Tak, z nią musiała się zobaczyć.
- Wiesz że jest coś takiego jak tajemnica lekarska? - westchnęła czując że jest na przegranej pozycji. To źle, że mężczyzna tak szybko się domyślił i jej próby odwrócenia jego uwagi spełzły na niczym.
- Dostała zwolnienie od wszystkich treningów i akcji. Mówię to w tajemnicy i wiedz, że bardzo niechętnie. To kadetka, Anais. Zadowolony? - ta informacja i tak nie ukryłaby się przed dowódcą bo prędzej czy później zainteresowałby się sprawami łowczyni. Anais jako nowo przyjęta powinna się skupić na treningach, które w tej chwili musiała zawiesić.
- Powinieneś to robić częściej. Ja z kolei robię świetne naleśniki na śniadanie… - powiedziała i palnęła się w myślach w łeb, bo mogło to zabrzmieć dość… dwuznacznie. Esmeralda z powodzeniem mogła startować w konkursie przypału i słowo daję, że nie miałaby sobie równych.
Już będąc w kuchni usłyszała sugestię odnośnie zmywarki czyniąc tak jak chciał łowca. Opłukała naczynia i po kolei wrzuciła je do środka maszyny. W domu nie korzystała z takich dobrodziejstw bo głośny dźwięk takiego ustrojstwa mógłby wprawić jej żaby i zmorę w nerwicę. Nawet odkurzać prawie nie wydawał dźwięków!
- Mam nadzieję, że wrzucisz mnie do taksówki jeśli się upiję. - rzuciła żartem dla rozluźnienia atmosfery i mrugnęła prawym okiem. Jej policzki były lekko zaróżowione co sugerowało delikatne podchmielenie. No cóż, nie miała głowy do picia. Nie to co rasowy Rosjanin.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 806


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 8:27 pm

Są takie miejsca gdzie człowiek niewiele miał do powiedzenia. Wspomniana Rosja to największy kraj, a zarazem najrzadziej zaludniony. Dzięki temu jest tam wiele pięknych widoków. Zwłaszcza tam gdzie dominuje niesłabnący mróz. Widoki może dla niektórych byłyby monotonne. Były jednak zarazem majestatyczne.
- Widzisz... A ja rodzinę. Brzmi jak dobry kierunek. Już zaraz święta. Możemy urwać się za kilka dni i zajechać tam na 24 grudnia. Wszyscy by się zapewne ucieszyli. - odpowiedział uznając to za dobrą monetę. Nawet by nie zepsuć efektu zignorował podtrzymywanie marnego kłamstwa jakoby Alice była u swych dziadków.
- Wszystkie pojazdy? Powozić też umiesz? - uśmiechnął się i wypił zawartość kieliszka. Następnie dolał sobie kolejną porcję. Esmeralda mogła już odczuwać efekt lekkiego upojenia. Dla potężnego rosjanina wyhodowanego na wampirzej krwi natomiast wino było jak soczek. Zastanawiało go na ile jest to dumna przechwałka, a na ile stuprocentowa prawda. Zabawnym było wyobrażenie sobie Esmeraldy jako, dajmy na to, czołgistki. Powiedziała o zwierzakach. To dobrze.
- Kota, psa i jaszczurki. Znam ten gatunek. Lojalne jak psy, samowolne jak koty i polujące jak wypadkowa tych trzech gatunków razem. - dopowiedział na temat zmory. Znał te stworzenia z dwóch powodów. Po pierwsze sam był specjalistą od czworonogów. Po drugie Esmeralda ma Daisy już od jakiegoś czasu. Nawet jeśli wiedza Vlada była zatarta to dla Czerwonowłosej ją odświeżył jeszcze zanim pomieszano im w głowach. Sama Green pamiętała Kresa, choć przez mgłę? To ciekawa informacja. Bardzo przydatna.
- Dawno temu leczyłaś mnie gdzieś w Anglii. Możesz nie pamiętać. Kres za to zapamiętał to dobrze. - nawet nie musiał kłamać. Czysta prawda zarówno co do tego, że go leczyła jak i co do faktu, iż ona sama tego nie pamięta. Esmeralda była tak bardzo dociekliwa, że mężczyzna prawie pożałował, że powiedział o uszkodzeniu wspomnień. Miał jednak plan jak z tego wybrnąć.
- Pogodziłem się z tym. Ona ma teraz własne życie nie pamiętając poprzedniego. Mącenie sobie wzajem w głowie nie ma sensu. - kolejne szczere wyznanie. Z początku chciał wydobyć w niej wspomnienia tak samo jak wyrwał je sam z siebie. Jednak reagowała zaprogramowaną agresją wobec przeszłości. Nie dostawała oczywiście piany ani nie rzucała przedmiotami. Jednak widać było, że temat ojca Alice był dla niej drażliwy i unikała go jak ognia. Z jakiegoś powodu nie chciała sobie tego ułożyć. Albo nie mogła. Dlatego Vladislau się poddał. Wolał po prostu sprawdzić czy uda się na nowo do niej zbliżyć i ułożyć to wszystko od początku. Tak jest prościej dla nich obojga. Jego własny umysł mało się nie usmażył przez to wszystko. Wolał uniknąć większych wstrząsów u swojej ukochanej.
- Jest też coś takiego jak przysięga Hipokratesa. Najmniej szkód powstanie gdy będę miał najbardziej newralgiczne informacje pozwalające zachować zdrowie i komfort moim ludziom. - sprostował słowa Esme choć wiedział, że już ją pod tym względem złamał. Chciał jednak by nie czuła się źle z tym, że mu powiedziała. I tak by się dowiedział. Wcześniej czy później. Gdy łowczyni poszła do kuchni powiódł za nią wzrokiem. Była urocza pod względem tego jak samodzielna chciała być. On ją zaprosił na kolację, a ta chce zmywać talerze. Gdy w końcu usiadła dolał jej wina po czym stanął za nią by położyć ręce na ramionach i zacząć delikatnie masować. Nie był w tej kwestii wybitnym specjalistą, ale znając się na ćwiczeniach trzeba znać też odrobinę fizjoterapii. Przynajmniej on cenił w zakresie tego co sam robił podejście holistyczne. Tylko ono dawało całościowy obraz. Dłonie nie były gładkie, a palce niezwykle długie niczym u nieskalanych amantów. Były jednak silne, a ich właściciel posiadał wyczucie. I co ważne wiedział co robi.
- Jeśli się upijesz... - powiedział łagodnie i na chwilę zamilkł. No... ton był łagodny jak na niego oczywiście.
- ... rzucę Cię na łóżko. I dopilnuję Twych wygód. Zmora mogłaby nie przetrwać zapachu alkoholu. Poza tym nie ufam taksówkarzom. - stwierdził zgodnie z prawdą. Gdyby faktycznie straciła kontakt z podłogą i światem nie miał zamiaru jej wykorzystać. Nie odesłał by jej też w noc licząc, że taksówkarz nie jest wampirem albo zwyrolem. W Yokohamie pełno było różnych osobistości. Szanse, że coś by się jej stało były niskie. Wolał je jednak wyzerować. Wystarczy, że narażali się podczas ochrony tego miasta.
- A Ty? Masz kogoś? - zapytał odwdzięczając się za jej bezpośredniością za bezpośredniość. Był niemal pewny, że była wolna. Inaczej całe spotkanie zapewne by się odbyło, ale w zupełnie innym klimacie. Tak jak wcześniej wspomniał nie było sensu mącić sobie w głowie. Nie zamierzał zmuszać Esmeraldą do wyboru jego albo jakiegoś innego mężczyzny. Dość miała problemów.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1870


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 08, 2018 9:08 pm

Kochał Rosję, to pewne. Chłody jednak nie pociągały łowczyni, bo pośród śniegów trudno było o życie. Rośliny i większość zwierząt nie przetrwałoby w takich warunkach , dlatego wolała cieplejsze miejsca na ziemi. Czy amazońska dżungla nie brzmi jak spełnienie marzeń? Oczywiście nie zawsze w Rosji panowały srogie chłody, ale jakoś tak nie wiedząc czemu ten kraj nie kojarzył się jej dobrze. Ktoś kogo niegdyś znała również stamtąd pochodził i to było jedno z tych wspomnień do których niekoniecznie chciała wracać pamięcią.
- Nie jesteście tam przypadkiem prawosławni? - tę religię wyznawało większość tamtejszych mieszkańców, więc same święta musiały wyglądać inaczej. Co prawda nigdy nie interesowała się tymi różnicami, ale nawet obrzęd małżeństwa i chrzest były tam odmienne.
- To może być gorący okres… Nie wiem czy znajdę zastępstwo w szpitalu spróbuję namówić Carlosa. - święta to czas wyjazdów, lecz mimo to ktoś musiał zostać by dopilnować wszystkiego w Oświacie. Pacjenci nie poczekają na koniec świąt, zresztą czy zwalanie się na głowę przyjaciołom było takim dobrym pomysłem? Helena i jej mąż zapewne chcieli spędzić ten czas razem. To znaczy bez gości w postaci rudej lekarki.
- Masz co do tego jakieś wątpliwości? Umiem latać wszystkimi rodzajami samolotów i helikopterów, mogę prowadzić łodzie i statki a nawet pojechać czołgiem jeśli trzeba. To nic trudnego, mogę Cię nauczyć. - dorożki i inne często zapominane rodzaje pojazdów także nie miały przed nią tajemnic. Po prostu miała smykałkę, a że przy okazji potrafiła złapać na drodze prawie oczko punktów karnych… Nie miała szczęścia do policjantów z drogówki, którzy patrząc z zazdrością na te wspaniałe umiejętności robili jej na złość. Nikt jednak nie jest powstrzymać prawdziwego mistrza kierownicy i jeśli Vlad nie wierzył w jej zdolności to zawsze mogła zaprezentować je na żywo.
- Znalazłam ją na cmentarzu. Pamiętam że była chora i wygłodzona… Długo też walczyła o teren z innymi przedstawicielami swojej rasy ale tamte były silniejsze i starsze. Cieszę się, że na siebie trafiłyśmy. - zmora miała dla Esmeraldy taką samą wartość jak Kres dla Vlada. Było to widoczne chociażby przez dbałość jaką rudowłosa obdarzała zwierzaka. Codziennie zaczynały dzień od wspólnego biegania, to Daisy broniła domu i ona jako pierwsza dawała znak o wszystkich nieprawidłowościach.
- To musiało być jeszcze w czasach studenckich. - szukała w pamięci tego wspomnienia co okazało się trudniejsze niż można było przypuszczać. Pracowała w kilku szpitalach, ale najdłużej w świętej Magdalenie. Tam również jeździła w karetce i niekiedy operowała co trudniejszych pacjentów dla których zwykli wyjadacze nie mieli żadnej nadziei. Naturalnie nie wspominała o fakcie iż za cudowną regeneracją stoją nie dobrze dobrane leki apteczne tylko mieszanki z domieszką wampirzą krwią. Najważniejsze że działało i wszyscy pacjenci stawali na nogi.
- Nie mieliście dzieci? - nie od dziś wiadomo, że Vlad stanowił idealny materiał na ojca. Nie żeby chciała go uwieść i obarczyć tą odpowiedzialnością, ale zdaniem Esmeraldy powinien się zatroszczyć o przedłużenie linii swojego rodu.
- Skoro już wszystko wiesz to pomóż mi zdobyć wszystkie niezbędne elementy wyposażenia. Naprawdę ułatwi to pracę i pomoże łowczyniom w dbałość o swoje zdrowie bo Oświata powinna być przyjazna medycznie dla każdego. - ciekawe czym przekona Carlosa żeby dokształcił się w ginekologii i przejął część potencjalnych pacjentek. Oczami wyobraźni widziała już minę medyka – zbolałą i niepewną.
- Ach tak… - spojrzała na niego z myślą czy to już flirt czy zwykła obywatelska dbałość o człowieka. Nie rozumiała jego podejścia przez cały czas twierdząc, że nie jest typem kobiety z którą mógłby chcieć związać się mężczyzna.
- O taksówkarza się nie martw. Pewnie natychmiast bym wytrzeźwiała by w razie czego strzelić mu w pysk. - to nie tak, że wyłączała się jej świadomość i nie pamiętała wszystkich wcześniejszych wydarzeń. Alkohol często pozwalał na rozluźnienie i zmywał poczucie wstydu, zacierał zahamowania pozwalając uwierzyć we własne możliwości. To wtedy dostrzegała spojrzenia mężczyzn wszystko widząc zupełnie z innej perspektywy.
- Ja? Przez jakiś czas próbowałam ale chyba… nie nadaję się do tego. Poza tym nie sądzę by mężczyźni byli zainteresowani związkiem z kobietą mającą dziecko. Nie nadaję się do tego. - odchyliła głowę na bok czując przyjemny masaż. Może niepotrzebnie się uzewnętrzniała, jednak Vlad miał prawo do pytań skoro ona wcześniej zadała swoje własne. Odruchowo dotknęła jego palców opuszkami swoich.
- Powinieneś robić to zawodowo. - pochwaliła mężczyznę, bo przecież do tej pory nie podejrzewała go nawet o takie… umiejętności.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   

Powrót do góry Go down
 
Dom do wynajęcia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: