IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom do wynajęcia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Pon Kwi 09, 2018 7:25 pm

No tak. Jak Rosja to i prawosławie. Choć w przypadku niektórych nie było to takie proste. Szczególnie wśród łowców.
- Zależy co masz na myśli. Moja rodzina wyznaje pierwotne siły, anglikanizm i protestantyzm. W zależności kogo zapytać. - można się było tego spodziewać po ludziach pochodzących z dwóch różnych kontynentów i parających się bojową odmianą Magii Krwi. Poza tym każdy pretekst był dobry by spotkać się z rodziną. Szczególnie gdy w grę wchodziło sprowokowanie Esmeraldy do odwiedzenia córki.
- Nie wymiguj się. - rzekł gdy ta wspomniała o gorącym okresie. Carlos nie był typem sentymentalisty obchodzącego święta. W ten dzień ludzie irytowali go tak samo jak w inne dni roku. Może więc zrobić przysługę przyjaciołom. Dla Vlada było to proste.
- Możesz kiedyś mi pokazać podstawy pilotażu. Na ziemi wystarcza mi samochód i motocykl. - mogło zabrzmieć jak żart. Jednak nie żartował. Skoro Eseralda pochwaliła się, że umie prowadzić niemal wszystko Vladislau uznał, że tak jest. Po co miałaby w tej kwestii fantazjować. Natomiast nigdy nie było wiadomo kiedy konieczne będzie przejąć ster śmigłowca lub samolotu. Taka sytuacja nie zdarza się często, ale będąc łowcą... szansa, że taka potrzeba zaistnieje jest zdecydowanie wyższa niż u zwykłego szarego człowieka.
Esmeralda ewidentnie stropiła się gdy Darkhawk wspomniał o leczeniu go. Szukała w pamięci, lecz nie mogła dostrzec. Złapała się pierwszego lepszego strzępku jaki wydał jej się nie tyle prawdziwy co prawdopodobny. Vlad nie widział powodu by rzecz uszczegóławiać.
- Czas szybko przemija, a wspomnienia stają się nieostre. - stwierdził jedynie. Dał tym samym do zrozumienia, że było to faktycznie na tyle dawno, iż trudno o tym dyskutować. Gdy zapytała o dzieci podniósł brew. Nie planował wcześniej tej odpowiedzi, ale przyszła błyskawicznie.
- Nic mi o tym nie wiadomo. - odrzekł nieco mijając się z prawdą. Skąd jednak Esmeralda mogłaby to wiedzieć. Gdyby udało się ją przekonać do związku wolałby aby nie szukała jego domniemanej córki. Trudno byłoby wytłumaczyć, że jest nią Alice. Jeśli kiedyś ma się dowiedzieć to się dowie.
- Dostaniecie wszystko co niezbędne. - podsumował kwestię szpitalną. Skoro to było potrzebne aby zapewnić zdrowie kobietom Oświaty nie zamierzał się sprzeczać z Głównym Medykiem. Była nim właśnie dlatego, że wiedziała co jest najlepsze dla tych ludzi.
Gdy zaczął ją masować zdawała się lekko mięknąć. Było to zrozumiałe biorąc pod uwagę działanie alkoholu oraz relaksacyjny masaż. Zignorował kwestię dotyczącą taksówkarza jedynie się uśmiechając, czego raczej nie mogła zobaczyć siedząc tyłem.
- Znam co najmniej jednego zainteresowanego takim związkiem. - odparł bez zastanowienia. Nie przestawał jednak masować póki nie wspomniała o tym, że robi to dobrze.
- Zatrudnij mnie. - odrzekł pochylając się nad nią by złożyć pocałunek na słodkich pełnych ustach.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sro Kwi 11, 2018 5:38 pm

Większość znanych jej Rosjan wyznawała prawosławie, stąd początkowe podejrzenia co do rodziny Vladislaua. Skąd mogła wiedzieć, że mężczyzna większość swego życia spędził w Anglii, gdzie zresztą spotkali się nawet po raz pierwszy.
- Są różnice między obrządkami świątecznymi katolików i osób prawosławnych. Obawiam się, że moi przyjaciele nie będą zachwyceni z mojej obecności w okresie świątecznym. – Helena i Viktor zapewne chcieli spędzić ten czas z własną rodziną, więc wizyta w święta była co najmniej nie na miejscu. Już sam fakt różnicy religijnej przekreślał możliwość wspólnego biesiadowania. W przypadku mężczyzny było to łatwiejsze chociażby przez wzgląd na podróż do jego własnej rodziny. Mimo, że lekarka przyjaźniła się z małżeństwem a oni sami zgodzili się zostać tymczasowymi rodzicami dla jej córki, to wciąż czuła się tam obco. Nie miało to więc nic wspólnego z wymigiwaniem.
- Musiałabym z nimi porozmawiać i dowiedzieć się czy miałabym możliwość się u nich zatrzymać. - głupio jechać pół świata jeśli miałoby się pocałować klamkę. Esmeralda nie widziała siebie śpiącej na dworcu czy chociażby pod mostem. Nigdy nie wiadomo czy znajomi nie będą mieli innych planów i na ten czas wyjadą do bliższej bądź dalszej rodziny.
- Nie ma problemu. Zorganizuję Ci nawet dyplom ukończenia mojego kursu! - zaśmiała się. Niestety ze wszystkich środków transportu on musiał wybrać akurat samolot, bo to że potrafiła tym ustrojstwem latać nie oznaczało, że robiła to z przyjemnością.  Od dawna bała się latać i w tej kwestii chyba już nic nie ulegnie zmianie.
Zwykle miała dobrą pamięć o czym świadczyła znajomość kilku języków i terminów z lekarskiego świata i nie tylko. Ale żeby nie pamiętać, że leczyło się dowódcę... no wstyd. Przytaknęła mu tylko chcąc uniknąć dalszej kompromitacji. Tak naprawdę Vladislau nigdy nie pozwolił jej się zbadać i nawet jeśli jego stan wyraźnie dawał sygnały ostrzegawcze, to mimo to wzbraniał się jak tylko mógł.
- Dziękuję Ci. - dobrze że temat sprzętu został już wyjaśniony.
Lekarka nie spodziewała się tak... śmiałego wyznania. Gdyby mogła, spojrzałaby na Vlada, lecz wewnętrzny instynkt podpowiadał żeby odwrócić wzrok lub najlepiej uciec. Ile razy słyszała już podobną obietnicę, którą zweryfikowała przyszłość. Wszystko zwykle okazywało się tylko mrzonkami.
- Wszyscy tak mówią a potem wychodzi jak zwykle. - powiedziała żartobliwym tonem mając nadzieję, że zrozumie o co jej chodzi. Nawet gdyby zdecydowała się zabrać Ally do domu, nie mogłaby mącić dziecku w głowie. Kolejny tata...? Odpadało. Zwłaszcza, że do tej pory nie miała szczęścia do mężczyzn.
- Nie wiem czy będzie mnie stać... - takie umiejętności się ceni, więc mógłby zbić fortunę gdyby tylko wyraził takową chęć.  Nie przewidziała, że tak delikatna próba flirtu skończy się czymś więcej, dopóki nie poczuła jego ust na swoich... Po delikatnym pocałunku odwróciła głowę i czym prędzej wstała z krzesła, by po chwili znaleźć się przy oknie.
- Nie powinieneś tego robić. Jestem przecież Twoją podwładną. - objęła się dłońmi zastanawiając czy dobrze się stało, że dziś tu przyszła.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sro Kwi 11, 2018 6:28 pm

Większość swego życia sam Vladislau i jego rodzeństwo spędzili w Rosji. Jednakże ponad połowa ich rodziny pochodziła z Anglii i spędzili tam wiele czasu. W dodatku należą do starych łowieckich rodów. Nic więc dziwnego, że wyznawali różne religie, a prawosławie wcale pośród nich nie dominowało. Esmeralda jednak nie mogła tego wiedzieć. Czy też raczej nie mogła tego pamiętać. Stereotypy natomiast robiły swoje.
- Tak, są różnice. Zasadnicza to fakt, że prawosławni obchodzą święta Bożego Narodzenia w styczniu. Niemniej w Rosji nie mało jest hoteli. Ponadto gdybyś nie znalazła sobie miejsca to moja rodzina ma o wiele. - odparł na jej wątpliwości. Zresztą nie sądził by dla Victora i Heleny był to jakikolwiek problem. To serdeczni ludzie, którzy przyjęli jej córkę pod swój dach. Mało prawdopodobne by mieli coś przeciwko aby matka ją odwiedziła. nie musiała też spać na dworcu. Rosja to kraj dziki, ale nie pozbawiony osiągnięć cywilizacyjnych. W pobliskim mieście z pewnością był hotel, a i w domostwach Darkhawk było wiele miejsca i pustych pokoju. W końcu część rodziny rozbijała się po świecie jak choćby rodzeństwo żyjące teraz w Yokohamie. Na dowcip o kursie Vlad zaśmiał się. Zdawał się nie być nawykły do wydawania takich odgłosów, ale co zrobić. Było to zabawne. Niemniej o nauce pilotażu mówił bardzo poważnie. Co zapewne nie w smak Esme. Skąd jednak miał wiedzieć o jej panicznym strachu przed lataniem?
- Nie robię tego co robią wszyscy. Sądziłem, że to zauważyłaś. - odparł zniżając nieco ton. Gdyby robił to co inni nie byłby na tym stanowisku. Ba! Najprawdopodobniej Esmeralda byłaby faktycznie uwiązana do gabinetu medycznego. Ponadto Testament zamiast pomocnym gończym byłby martwy lub nadal panoszyłby się po mieście. Po informacji, że nie byłoby jej stać na usługi Darkhawka nie odpowiedział nic ponieważ własnie złożył pocałunek na jej ustach. Nie wyglądało to jednak tak dobrze jak miało. Samo uczucie było świetne, ale... Esme nie wykazywała podobnej reakcji. Ani entuzjazmu.
- Czy to oznacza, że Ty możesz się związać tylko głównym medykiem, a ja z przywódczynią innego rejonu? Poza tym nie sądziłem, że Ci to przeszkadza. - stwierdził bez większego namysłu. I tak powstrzymał się wpół kroku bo nie dopowiedział, że nie było problemu gdy główny medyk związał się z szeregowcem. Po krótkiej chwili także podszedł do okna by ją objąć i przytulić. Będzie stanowczy, lecz delikatny. Jeśli ta ponownie ucieknie on tylko spojrzy w okno nie zmuszając jej do niczego. Bo do tanga trzeba dwojga...
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sob Kwi 14, 2018 5:16 pm

Święta Bożego Narodzenia w styczniu? Punkt dla Vlada bo rudowłosa nigdy nie zagłębiała się w szczegóły jeśli chodziło o różnice w danych religiach. Na ogół nie wadziło jej inne wyznanie i jeśli tylko nikt nie próbował wymusić swoich dogmatów wiary to wszystko było w porządku. Esmeralda zastanawiała się jak wybrnąć z sytuacji by nie zdradzić wcześniejszych drobnych kłamstw i jednocześnie nie pakować się na wyjazd świąteczny w okolice Rosji. Przyjaciele rzeczywiście mogliby ją przyjąć z otwartymi rękami, chociaż z drugiej strony… niebawem zaczną się starać o prawa opieki nad Alicją i obecność w ich domu zapewne byłaby dość krępująca.
- Ja obchodzę święta właśnie w grudniu… Jeśli nie zatrzyma mnie Oświata chciałabym pojechać na ten czas do rodziny. – konkretniej do babci, bo przecież rodzice nie chcieli mieć z lekarką nic wspólnego. Nie przewidywała by magicznie jej wybaczyli i zapomnieli o „krzywdach” i wstydach jakich zaznali przez jej prowadzenie.
- A co powiesz na inny termin? Za miesiąc mam konferencję w Polsce. Całe zdarzenie trwa dwa dni więc jeśli zgodziłbyś się mi potowarzyszyć to później możemy pojechać do Rosji. Chyba że to za wcześnie byś odwiedził swoich bliskich…- czekanie do świąt aż będzie mogła zobaczyć córkę stanowczo nie wchodziło w grę. Po tak długim czasie rozłąki Ally mogła zwyczajnie zapomnieć przyzwyczajając się już do życia z Heleną oraz jej mężem. Vlad jednak nie mógł o tym wiedzieć. Sama konferencja zaś raczej nie wniosłaby nic do jego życia, bo sprawy medycyny prawdopodobnie nie interesowały za bardzo dowódcy. Plusem było tutaj jedynie towarzystwo rudowłosej i naprawdę przyjemny hotel zapewniający wyżywienie i dodatkowe atrakcje. Zapisanie mężczyzny jako dodatkowej osoby nie stanowiło żadnego problemu, a jak już wcześniej wspomniał zawsze mogą sobie umilić podróż rozmową albo… po prostu zwykłą obecnością drugiej osoby.
- Nigdy nie miałam okazji przekonać się jakim jesteś mężczyzną. – był wyjątkowym dowódcą, który wszystko co robił było czynione z myślą o innych ludziach. Jego decyzje często szokowały łowców, ale każda decyzja była podyktowana wyraźnym powodem. Vlad nie działał pochopnie. Nie rzucał słów na wiatr i zawsze był w pierwszej linii frontu jeśli chodziło o walkę.
- Nie o to chodzi, Vladislau. Nie interesuje mnie przelotny związek który z pewnością zwracałaby uwagę innych na nasze osoby. Wiele o mnie nie wiesz… Może moje wady dyskwalifikowałyby mnie jako partnerkę i prędzej czy później sam doszedłbyś do wniosku, że to nie jest to. Nie chcę przeżywać kolejnego rozczarowania, nie chcę przedstawiać mojemu dziecku nowego taty kiedy jest ryzyko że po krótkim czasie to wszystko okaże się dla nas nieosiągalne. Nie chcę również plotek, że moje stanowisko wykupiłam sobie jedynie poprzez łóżko. – wystarczyło że już teraz większość łowców komentowała jej stroje tym, że na pewno „puszcza się z dowódcą”. Lekarka nie wierzyła, że ktoś taki jak Vlad mógłby z nią zostać i nie odejść jak wszyscy inni dotąd. Może nie była kobietą idealną do związku, szczególnie w świetle ostatnich wydarzeń gdzie mężczyzna z którym planowała już nawet ślub kazał jej spadać na drzewo. W krótkiej chwili przywołała te wszystkie wspomnienia dzieląc się obawami z dowódcą. Nie odeszła kiedy ją przytulił, tylko położyła dłoń na jego torsie.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sob Kwi 14, 2018 5:48 pm

Prawa do opieki nad Ally? Gdy Vladislau się o tym dowie szlak go zapewne trafi. Dziecko ma matkę, a na dobrą sprawę i ojca. Vlad jednak nie sądził, że sprawy zaszły tak daleko i żył w błogiej niewiedzy. Albo Victor jeszcze nic nie wiedział, albo nie miał pojęcia jak temat ugryźć. Insza rzecz, że większość drobnych kłamstw Esme była tylko fasadą, którą Vladislau przejrzał zanim została postawiona.
- Której rodziny? - zapytał beznamiętnie. Mogło to oznaczać cokolwiek. Jemu jednak chodziło o to, że nie mogła być w dwóch miejscach na raz. Nie mogła być jednocześnie w Anglii i w Rosji. Rodzice ją wydziedziczyli, a babce pękłoby serce jakby zobaczyła samą wnuczkę bez prawnuczki. O nie... Ktoś chciał zrobić starego Darkhawka w balona.
- Możemy spotkać się w obu terminach. Też bym chciał abyś spędziła święta z rodziną. Mogę nawet zaprosić Twoich rodziców do siebie. - zaproponował z krzywym uśmiechem na twarzy. To dla niego był dobry żart. Wiedział, że nie będzie to potrzebne. mimo to oczami wyobraźni widział minę Jamesa gdyby otrzymali zaproszenie. Oraz gdy babcia kazałaby im zabierać dupy w troki do Rosji bo jadą wszyscy do jej wnuczek. To byłby setny ubaw. Tak jednak zapewne się nie stanie. I dobrze. Jeszcze by się sobie rzucili do gardeł.
- W przeciwieństwie do Ciebie nie jestem aż tak wyjątkowy. - odparł na słowa Esmeraldy. Był dumny i znał swoją wartość. Jednocześnie jednak pełno było w nim pokory, a samą Esmeraldę zawsze podziwał zarówno za geniusz, siłę charakteru jak i urodę.
- Przelotny związek? Żartujesz ze mnie. - zadziwiające, że o tym powiedziała wcześniej myśląc o tym, że nie rzuca on słów na wiatr. Jak to kobiety potrafią szybko zmieniać sprawę. Szczęściem, albo nieszczęściem, nie wiedział o czym myślała. Wiedział jednak, że pieprzy głupoty przez przeżyte wcześniej przykre doświadczenia. Część z nich z pewnością zaszczepił sam Śniący. Skurwiel będzie pilnował kiedyś Vladowego obejścia. Przytulił kobietę nieco mocniej jedną ręką. Drugą ujął jej dłoń i uniósł by ucałować.
- Za nic masz własne bezpieczeństwo. Chodzisz własnymi drogami. Nałogowo kłamiesz, a gdy się boisz kłamiesz jeszcze więcej. Znam Twoje wady. Znam też zalety, za które Cię cenię. Nie chcesz to nie musisz mnie przedstawiać jako nowego ojca. Zrobisz to gdy uznasz za stosowne. Ja jednak chcę być przy Tobie i chronić Was. Chronić Ciebie... - przerwał z braku słów. Był błyskotliwy gdy chodziło o nauki ścisłe albo o walkę. Jednak nie był typem amanta. Wprawdzie wiele kobiet niemal mdlało na jego ciało i typ milczącego brutala. Jednak zazwyczaj nie zwracał na to uwagi. Nie potrzebował atencji kobiet, które rzuciłyby się na niego tylko dlatego, że podświadomie chciały jego genów. Potrzebował uczucia. I to Esmeralda podżegała w nim nie gasnącą iskrę. Odetchnął pełną piersią wciągając zapach jej ciała i włosów, a jego źrenice nieznacznie się rozszerzyły. jedna z dłoni zaplątała się we włosy Panny Green podczas gdy druga błądziła po jej plecach aż zeszła na pośladki. To nie tak, że ją wypuścił. Wciąż delikatnie przyciskał ją do siebie. A ruch rąk był niczym więcej jak przypominanym sobie odruchem. W normalnych warunkach nie zachowywałby się tak swobodnie.
- Należę do Ciebie. - szepnął. W jego wykonaniu było to wyznanie równe miłosnemu. Tylko czy ona to w tej chwili pojmie? Nie miał sił się nad tym zastanawiać.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sob Kwi 14, 2018 6:38 pm

Starym zwyczajem Esmeralda nie raczyła wspomnieć dowódcy o swoich problemach. Brak możliwości samodzielnego ich rozwiązania traktowała jako własną słabość skrzętnie ukrywaną przed światem. Uznała, że Vladislau ma ważniejsze sprawy na głowie niż głupie listy z pogróżkami i wyraźną obecność w jej domu. Zresztą… dziecko powinno mieć rodzinę, a co ona mogła dać swojej córce poza matczynymi uczuciami i mnóstwem kłopotów jakich do siebie przyciągała. To nie egoizm ale troska zmusiła rudowłosą do takich kroków. Babci na pewno pękłoby serce, ale nie mogła postąpić inaczej. Gdyby ścigała ją grupa wampirów zostałaby z tym wszystkim sama. Ally była najważniejsza, zaś tam w Rosji była bezpieczna. I kochana, tak, Hela i jej mąż nie mieli córki i z pewnością pokochaliby małą jak swoje.
- Jak to której? Tej z Wielkiej Brytanii. Moich rodziców, rodzeństwo i babcię. Innych bliskich już nie mam. - kiedyś było ich więcej ale jeszcze za czasów średniowiecza wybito większą część linii znającej magię krwi. Pytanie Vlada było podejrzane. Zupełnie tak jakby wiedział o czymś, co rudowłosa chciała przed nim ukryć. A może to tylko próżne złudzenie? Nie siedziała w głowie jasnowłosego, choć czasem zdolność poznawania myśli mogła okazać się bardzo przydatna.
- Moi rodzice są tradycjonalistami. Chcieliby poznać cel zaproszenia i zapewne padłyby domysły, że chcesz się oświadczyć. - zaśmiała się. Oczami wyobraźni widziała już odpicowanych rodziców i ich wielki zawód kiedy ich złudne nadzieje zostały rozwiane. Insza rzecz, że przecież nie chcieli jej widzieć, bo coś takiego jak cnota było dla nich ponad rodzinne relacje. Być może to duma, albo chęć ukarania. Nie ważne… nie rozmawiali ze sobą i wstyd przyznać się do tego dowódcy.
- Przeceniasz mnie. - wyjątkowość i ona to dwie sprzeczne sobie rzeczy. W oczach rudowłosej (i pewnie nie tylko jej) to Vlad był mężczyzną o wielu talentach i nieprzeciętnym wyglądzie. To jasne, że skradł już wiele niewieścich serc, ale jej nawet nie przyszło do głowy żeby starać się o te względy.
- Nie żartuję, ja… - nie dokończyła nie będąc do końca pewną jak to przekazać by zrozumiał. Trudno się przyznać do własnej porażki i zaakceptować fakt własnej beznadziejności. Już dawno pogodziła się z faktem, że nie nadaje się do związku i jedyne w czym może się jeszcze jakoś podszkolić jest medycyna.
- Skąd to wszystko wiesz? - spojrzała na niego jakby właśnie odkrył wszystkie karty doprowadzając do swojego zwycięstwa. W kłamstwach zawsze była całkiem dobra i jak dotąd nikomu nie udało się tego zauważyć. Czy to oznaczało, że dowódca ją śledził? Nie zdziwiłaby się nawet gdyby pod jej skórą znajdował się ten pieprzony chip o którym kiedyś mówił. Ale by się wtedy wkurzyła!
Ostatnie słowa padły dość niespodziewanie. Przez chwilę wpatrywała się w niego czekając na jakąś reakcję. Nie padło jednak przyznanie się do żartu, jego twarz nie wyraziła iż wszystko to jest tylko mrzonką, co potwierdziło, że wyznanie było szczere.
Nieoczekiwane lecz prawdziwe. Nigdy przecież nie dał jej odczuć, że jest kimś więcej niżeli zwykłą podwładną. Nie uciekła czując dłoń na swoich plecach.
- Nigdy nic nie mówiłeś… - przyznała z lekkim wyrzutem mając wrażenie, że mimowolnie drży. Już wtedy wiedziała, że nie ucieknie. Będzie jego dziś i być może już na całą wieczność. Odwzajemniła dotyk przytulając się do toru mężczyzny, zaś wolną ręką objęła jego plecy.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sob Kwi 14, 2018 7:46 pm

Kolejny punkt, w którym Esmeralda popełniała błąd. Niezależnie czy zeszliby się ze sobą, czy też nie to nie zostałaby sama z polującymi na nią wampirami. udzie Vlada nie zostawali sami, szczególnie jeśli informowali go o problemach. Wystarczyło tylko słowo.
- Mhm... - tylko ta odpowiedział na jej tłumaczenia co do rodziny. Ewidentnie jej nie dowierzał, ale nie miał zamiaru dzielić się jaką konkretnie wiedzą dysponował.
- Tak, wiem. I może by się nie pomylili. - rzekł z uśmiechem. Czy żartował? To już Esmeralda musiała ocenić. Prawda jest taka, że on sam nie wiedział. Raczej nie prosiłby ich o rękę. Prędzej zaprosiłby na ślub i wesele. Nie zamierzał się pytać nikogo innego niż samej zainteresowanej.
Podziwiała go. To pewne. On natomiast podziwiał ją. I oboje mieli rację, ale byli na tyle skromni by nie być w stanie tego przyznać. Mieli swoje przywary, niekiedy były one paskudne. Jednak potrafili coś stworzyć i na swój sposób byli wyjątkowi.
- A Ty mnie. - odparł patrząc jej w oczy. Można rzec, że byli siebie warci. Skąd tyle o niej wiedział? Czyż nie była jego żołnierzem? Nawet gdyby nie przypomniał sobie co razem przeżyli to wciąż dbał o jej bezpieczeństwo i sprzęt. Często dowiadywał się pokątnie o starciach, których nie zaraportowała. Ponadto jej sytuacja rodzinna czy charakterność też dla kogoś z dużego rodu były dość łatwe do dostrzeżenia. Wystarczyło się chwilę zastanowić i wcale to jak dobrze ją znał nie było takie dziwne.
- Cśśś... - na jej próby tłumaczenia po prostu przyłożył palec do jej ust po to by za chwilę ją pocałować. Tym razem dłużej. Pewniej. Mocniej. Namiętniej. Dłoń wpleciona we włosy kobiety masowała delikatnie jej kark.
- Bo Cię znam. Tak dobrze jak wszystkich ludzi, których trzymam blisko. Może i lepiej. - odpowiedział na pytanie. Gdyby choć przez chwilę przestałą umniejszać swej osobie i zwątpiła by na krótko w swoje drobne kłamstewka sama by się tego domyśliła. Ponadto czy nigdy nie okazywał, że mu na niej zależy? Dbał o wszystkich ludzi, lecz to jej starał się doglądać osobiście gdy tylko było to możliwe. Pilnował jej i chronił, nawet przed nią samą, gdy była samotna jak i gdy miała innego partnera. Tak samo jak ona mało myślał o sobie. Był jednak dyskretny by żaden z łowców nie uznał, że jest faworyzowana. W ostateczności nie była. Vladislau wiedział co to profesjonalizm. Jednak to jej najłatwiej było się do niego dostać czy uzyskać posłuchanie. To przy jej łóżku szpitalnym się pojawiał gdy była nieprzytomna. To on ją wynosił z krwawego kręgu rytualnego gdy sama opadała z sił. Nie wszystko z tego mogła wiedzieć. I to ją tłumaczyło. Zresztą... Darkhawk nie robił tego na pokaz, lecz z poruszenia serca.
- Nie było kiedy. - odparł jedynie. Kiedy to miał wyznać jej miłość? Tuż po tym jak zczyszczono im umysły zostawiając sieczkę i nieodparte poczucie straty? Może wtedy kiedy była w pozornie szczęśliwym związku z tym skurwielem Leyasu, który niczym wąż skorzystał z nadarzającej się okazji mimo wcześniejszych ostrzeżeń Vlada? Nie był taki. Nie mógł zniszczyć ich związku celowo. Najważniejsze by była szczęśliwa. Jeśli po zmienionych wspomnieniach to szczęście miał jej dać Leyasu to tak musiało być. Ostatecznie jednak skończyło się tak jak się skończyło.
Mianowicie stali chwilę wtuleni w siebie jakby pierwszy raz się spotkali. Przy oknie na tle nocnej scenerii. Jak pięknie... Vladislau płynnym ruchem chwycił w pół i podniósł Esmeraldę. Była dlań lekka niczym piórko. Nic zresztą dziwnego biorąc pod uwagę łowiecką sprawność obojga. Zaniósł kobietę do pomieszczenia gdzie znajdowało się przygotowane dla niej łóżko. Nie planował tego. Łóżko było przygotowane głównie dla niej, ale zarazem dość duże by pomieścić dwójkę. Położył ją na łóżku i nachylił się by ponownie pocałować. Równie pewnie co ostatnio. Pozwolił by ich języki spotkały się w miłosnym uścisku jednocześnie sunąc ręką po smukłym ciele. Nie mitygował się zatrzymując chwilę na górnych krągłościach. Nie pieścił jednak piersi nazbyt długo gdyż dłoń wędrowała niżej sunąc powoli po brzuchu. Drugą ręką natomiast podpierał się o ramę łóżka. Esmeralda była piękna. Dla niego niczym bóstwo. I tak zamierzał ją traktować póki miał nad sobą jakąś kontrolę. Z namaszczeniem.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 15, 2018 2:12 pm

Esme należała do grona łowców którzy niechętnie przyznają się do własnej porażki. Była świadoma i zdeterminowana by osiągać cele. Walki traktowała honorowo i bardzo rzadko przyznawała się do nich przed dowódcą. Obawa, że już na zawsze zamknie ją w ścianach skrzydła szpitalnego kazała działać z rozwagą i pomijać co niebezpieczniejsze szczegóły. Przecież radziła sobie doskonale, więc co za różnica czy Vladislau dowie się o małej i nieplanowanej potyczce.
Mężczyzna zamknął temat rodziny co sugerowało, że przyjął do wiadomości jej tłumaczenia. Tym lepiej. Powrót do wspomnień związanych z bliskimi od dawna nie wiązał się z niczym przyjemnym.
- Ach tak? Masz mi coś do powiedzenia? - jego słowa sugerowały, ma dość poważne plany wobec tej relacji. Ciekawe czy rodzice zaakceptowaliby go na jako potencjalnego zięcia i przy okazji wybaczyli rudowłosej jej wcześniejsze wybryki. Samo pytanie miało raczej charakter żartu bo kto inny jak nie ona wie najlepiej, że narzeczeństwo i ta cała magiczna otoczka wokół tego to jedno wielkie kłamstwo. Esmeralda nie chciała kolejnego zawodu. Instytucja małżeństwa czekała raczej spokojnych cywili i nudnych ludzi bez innych, ciekawszych zajęć. Nikt przecież nie wytrzymałby za długo z pracoholikiem i osobą ściągającą na siebie kłopoty.
- Nie sądzę. - za twardym charakterem zawsze kryły się jakieś emocje. Vlad był jednym z lepszych dowódców jakich miała okazję gościć jakakolwiek oświata. W połączeniu z odwagą i przyjemnym wyglądem stanowił jedną z perełek Yokohamskich singli. Bo chyba nie miał jeszcze kobiety, a przynajmniej nic takiego nie dotarło do uszu lekarki. Niejedna jej podwładna obmyślała plan jak usidlić szefa i przy okazji obdarzyć go dużą rodziną.
- Znasz mnie jako podwładną ale nie wiesz z czym się mierzę i jaka jestem naprawdę. To co pokazuję na co dzień nie zawsze oddaje moje prawdziwe emocje i problemy. - poniekąd przyznała się do tego, że nie zawsze jest szczera. Ludzie nie chcą jednak oglądać zdołowanego lekarza, bo ich obecność w gabinetach ma poprawić humor nie zaś odwrotnie. Skąd Vladislau mógł wiedzieć o jej problemach… Mógł być świadomy jakie zagrożenie niesie za sobą magia krwi, znać ze słyszenia jej rodziców albo pokątnie słyszeć jaką ma wśród łowców opinię. Ale nie wiedział o liście gończym i anonimach jakie znajdowała nawet w łóżeczku swojej córki. Nie był świadomy, że czuła się zagubiona i nieatrakcyjna. Wręcz oszpecona z tymi wszystkimi bliznami jakich nie przykryje pod grubą warstwą makijażu. Może nie słyszał tych plotek, że jej wiedza jest niczym, bo przecież kobieta nie może być głównym medykiem, a swoje stanowisko wykupiła dzięki krągłym atutom swego ciała.
Nie było kiedy…
Czy to oznaczało, że widział ją już wcześniej? Obserwował w cieniu i nigdy nie przyszło mu do głowy żeby się wtrącić. Nie miał okazji, albo po prostu nie chciał burzyć tego co udało się zbudować. Szkoda, że budowle runęły przy pierwszej lepszej burzy, ale może nawet to i lepiej?
Nie protestowała kiedy uniósł ją w pasie i przeniósł do sąsiedniego pomieszczenia. Czy zaplanował to wszystko krok po kroku? Powiodła dłonią po miękkim materacu rozpoznając delikatny materiał prześcieradła. Był romantykiem. Szanującym ją mężczyzną, nie zaś napalonym ogierem pragnącym dostać bez zobowiązań wszystko to co sobie wypatrzył. Pierwszy opór przed jego pozycją ustąpił dzięki czemu Esmeralda nie pozostała bierna czułościom mężczyzny. Odwzajemniła pocałunek smakując jego ust i wplatając dłoń w lekko przydługie włosy. Kiedy tak błądził po jej ciele przygryzła delikatnie jego wargę by zaraz po tym oderwać się od jego ust i zacząć pieścić szyję. Nie planowała tego, ale mimowolnie dosięgła guzików koszuli, które jeden po drugim… zaczęła rozpinać. Po pozbyciu się ostatniego zeszła z pocałunkami na jego tors. Delikatnymi ruchami wodziła językiem po skórze mężczyzny mając wrażenie, że wszystko to jest dla niej dziwnie znajome. Dopiero gdy dotarł dłonią do podbrzusza, pochwyciła jego rękę. Po wspólnym złączeniu palców rozluźniła uścisk kierując go pod materiał swojej sukienki gdzie jedyną barierę stanowiła już tylko czarna koronkowa bielizna.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 15, 2018 5:12 pm

Raczej 16+:
 
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 15, 2018 6:27 pm

Tym lepiej że nie pociągnął dalej tego tematu. W pewnych kwestiach rudowłosa nie znosiła żadnego słowa kompromisu. Sama wiedziała co jest najlepsze, rzadko bazując na doświadczeniu innych osób. Dla niektórych zachowanie to było ryzykowne i niepojęte, co w istocie zgadzało się z prawdą. Informując dowódcę o wszystkich niebezpiecznych sytuacjach stwarzała ryzyko kolejnej akcji ratunkowej w której skład weszłaby połowa zasobów Oświaty. To zwyczajnie wstyd by dla jednej osoby kłopotać dziesiątki.
Kokieteryjnie przygryzła wargę patrząc mu prosto w oczy. Wciąż badała go, testowała. Chęć poznania myśli jasnowłosego dominowała teraz w jej własnym pojmowaniu. Przecież z powodzeniem mógł się bawić. Nic nie znaczące żarty stanowiły element rozładowania napiętej atmosfery a nie obietnicę przyszłości. Czego chciała? To trudne w przypadku kobiety. Z jednej strony był przystojnym mężczyzną i świetną partią dla każdej młodej panny na wydaniu. Z drugiej… tego typu podchody już dawno przestały być poza jej zasięgiem. Dziecko nie tyle co wykluczało możliwość założenia nowej rodziny, co zwyczajnie utrudniało takie działania. Vladowi nie przeszkadzała jednak Ally. Gdzie więc tkwił haczyk? Rudowłosa nie wierzyła, że ktoś taki jak on mógłby chcieć być z nią na poważnie. A nawet jeśli… czy wytrzymałby dłużej niż niepokorny i obdarzony swoistym poczuciem humoru Leyasu?
- Zaskocz mnie. - nachyliła się, szepcząc do jego ucha. Był mężczyzną który wiedział czego chciał, a ona… ona po prostu chciała być zdobywana. Jego bliskość nie tylko wprawiała ją w stan dziwnej satysfakcji. Nie wiedząc czemu dawał jej także ciepło i bezpieczeństwo jakich nie potrafiła wyciągnąć od większości byłych partnerów. Przez chwilę znów czuła się jak szczęśliwa i beztroska kobieta mogąca cieszyć się poczuciem nieustannego adorowania. Jednak nie myślała o przyszłości. Wszystko było tu i teraz. Tak realne i tak doskonałe, by żadna ulotna myśl nie mogła zmącić spokoju jej duszy. Bez trosk i żali. Bez strachów, że wszystko się skończy i pryśnie jak bańka. Umrze jak najpiękniejszy na świecie, lecz kruchy motyl. On był prawdziwy i dawał jej to… czego potrzebowała.
Nie odpowiedziała nic na prośbę dotyczącą poznania. Osobie z tak trudnym charakterem trudno zmienić swoje dawne przyzwyczajenia. Ale zrobi to. Postara się ujawnić kilka faktów i tym samym choć zbliżyć się do zwykłej ludzkiej prawdomówności. Może mu powie o Ally i rodzicach. Podzieli się obawami i zechce poznać jego własne. A może nie warto o tym myśleć, tylko cieszyć się bliskością, pochłaniając jego smak i zapach. Upajając się bliskością i siłą prawdziwego mężczyzny.
Z precyzją badała ciało łowcy wodząc po nim językiem. Delikatnie pieściła jego tors zatrzymując się na sutkach by przygryźć je, a następnie ssąc. Lubiła dotyk. Ten dreszczyk emocji, kiedy jej dłoń znalazła się przy rozporku. Wprawnym ruchem rozpięła guziki by wsunąć dłoń pod materiał ciemnych bokserek. Bez pytania ścisnęła pośladek, przyciągając go do siebie jakby właśnie mieli się scalić w miłosnym uniesieniu. Krępowała się gdy patrzył wprost na nią, w myślach zadając sobie nieustanne pytanie „czy jest wystarczająco idealna?”. Nie wzniosła protestu żegnając się z bielizną. Przymknęła oczy zaciskając dłonie na prześcieradle kiedy wsunął palce do jej wnętrza. Nie zawiódł się, bowiem każdy element ciała wyraźnie mówił że jest gotowa.
- Nie jest Ci za ciepło? - znajdowała się prawie na skraju łóżka co było zapowiedzią do… całkiem przyjemnego zbliżenia. Sukienka wylądowała na ziemi, a w ślad za nią także koszula Vladislaua. Krzyżując nogi na jego plecach zdarła z niego materiał, by następnie pozbyć się także własnego stanika. Przygryzła płatek ucha mężczyzny i ponownie opadła łopatkami na miękką pościel ich wspólnego łoża.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 15, 2018 7:26 pm

16+:
 
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 15, 2018 8:28 pm

To nie jest fabuła dla dzieci!:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 15, 2018 9:20 pm

16 +:
 
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 15, 2018 10:02 pm

+ 18 czyli nic tu nie ma, nie czytajcie D::
 

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Pon Kwi 16, 2018 7:55 am

16 +:
 
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Wto Kwi 17, 2018 10:01 pm

Zjawiając się w jego mieszkaniu miała świadomości jak skończy się to oficjalne z pozoru spotkanie. Wszystko miało przecież wyglądać inaczej. Zdanie sprzętu, szybka reprymenda od dowódcy i poranny lot w najdalszy zakątek świata. Stało się jednak inaczej, bo mimo że oboje nie planowali tego zakończenia, to ta noc… należała tylko do nich. Zachowaniem przypominali młodzików – spragnionych ciał i impulsywnych. Gotowych na wszystko by dać rozkosz i brać ją w zamian. Esmeralda nie sądziła, że Vlad jest tak biegły w łóżkowych bojach. Ba. Niektóre pozycje były dla niej nowe, lecz dzięki jego wprawie szybko odnalazła w nich radość i zachętę do dalszych ruchów. Kochał się z nią przez całą noc, czego od dłuższego czasu nie dał jej żaden inny mężczyzna. Czy czuł coś więcej poza pożądaniem? Nie chciała o tym myśleć, bo piękny sen bardzo szybko mógł stać się niekontrolowanym koszmarem.
Obudziła się nad ranem po raz pierwszy odczuwając skutki swojej nagości. Podczas nocnych zabaw oboje byli rozgrzani ciepłem swoich ciał i natężeniem ruchów. Wilgotne prześcieradło wręcz dobitnie przypominało jak intensywny i długi był ten stosunek. Cały pokój wyglądał jak małe pobojowisko, gdzie ubrania, poduszki i poszwy leżały rozrzucone na wszystkie strony świata.
- Dawno się obudziłeś? - przeciągnęła się, nie do końca wiedząc jak się zachować. Wciąż tu byli i przyszła ta chwila gdzie w końcu musiała się zmierzyć z jego spojrzeniem. Co wtedy myślał i ile znaczyła dla niego wczorajsza noc? Odruchowo położyła dłoń na piersiach, jakby krępując się przed wzorkiem mężczyzny. Cóż z tego, że nocą widział prawdopodobnie wszystko co tylko był w stanie. Brał ją z każdej perspektywy i pozycji, a ona szczególnie chętnie oddawała się pozycjom jeździeckim. Dominacja była czymś podniecającym. W połączeniu z możliwością kontroli głębokości zbliżeń i faktem że patrzył na nią, na poruszające się w rytm ciał piersi i rozkosz wymalowaną na twarzy… Wszystko to sprawiało, że chciała więcej, mocniej i głębiej. Ale teraz czekał ich powrót do rzeczywistości. Nie było gdzie uciec, bo nie wiedząc czemu zbudził się przed nią. W poświacie wschodzącego słońca nie wyglądał jak surowy i nieznoszący sprzeciwu dowódca. Był mężczyzną o wyjątkowych umiejętnościach, przystojnym i seksowym. Wręcz ideałem.
- Zrobię Ci śniadanie i niebawem będę musiała się zbierać. Czy mogę przed wyjściem skorzystać z prysznica? - uciekała wzrokiem mając wrażenie, że za chwilę zapadnie się pod ziemię. Trzeba jednak było wziąć na klatę konsekwencje szalonej nocy i fakt, że ma coraz mniej czasu skoro przez wspólne dawanie radości zapomnieli o kilku znaczących faktach jak chociażby głupie zabezpieczenie.
Esmeralda wstała z łóżka i zarzuciła na ramiona męską koszulę, bo właśnie ta część garderoby znajdowała się najbliżej.
- To co, naleśniki, omlet czy może wolisz coś innego? - cmoknęła go w policzek i z szybkością sprintera wstała z łóżka by pójść do kuchni. I zejść mu z oczu... Najlepiej migaczem.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sro Kwi 18, 2018 11:38 am

On natomiast zawsze miał wiele planów alternatywnych i choć brał pod uwagę zbliżenie nie sądził, że eskaluje to z taką mocą. Jednak się stało. Spędzili ze sobą całą noc... I to niezwykle aktywnie. Doświadczenie Vlada było raczej kwestią wiedzy i pomysłowości aniżeli faktycznej wprawy. Oczywiście stosunek seksualny nie był dla niego czymś nieznanym czy mało osiągalnym, ale jednak tryb życia i przede wszystkim praca uniemożliwiały mu nazbyt częste perypetie łóżkowe. Nie pomnąc też o zwykłych towarzyskich spotkaniach podtrzymujących więź.
- Chyba nie. - odpowiedział szczerze. Trudno było szacować czas nie patrząc na zegarek. Szczególnie gdy sama osoba Esmeraldy niezwykle go absorbowała. Nawet teraz gdy zwyczajnie była w niego wtulona przeżywał wewnętrzne uniesienie choć na zewnątrz jedyną oznaką zadowolenia mogły być jedynie delikatne iskry zimnych ogni dostrzegalne w spojrzeniu. Na jego twarzy ponownie pojawił się grymas uśmiechu gdy zaczęła skrywać swoje walory.
- Oczywiście, że możesz. Jak będzie z Rosją? - oznajmiła, że wkrótce ich wspólny czas dobiegnie końca. Nie chciał jej jednak ot tak wypuścić z garści. Jeśli teraz mu się wymknie los znów może pokrzyżować plany. Nie chciał tego. Dlatego też postanowił ponowić swoją propozycję już teraz, a nie przy śniadaniu. Ponownie był tym samy stonowanymi nieco spranym emocjonalnie człowiekiem. Profesjonalnym, odpowiedzialnym i silnym. Jednak to co pokazał jej wieczorem także w nim nie zniknęło. Po prostu nie jest tak uzewnętrznione przez o nikt postronny tego nie dostrzega. Ba! Jego uczucie do niej było ignorowane nawet przez jej zmysły.
- Naleśniki brzmią dobrze. - odpowiedział. Po prawdzie było mu wszystko jedno co zjedzą. Skoro jednak wymieniła je jako pierwsze to może miała na nie ochotę. Normalnie zaproponowałby, że to on zrobi śniadanie, ale Esme już wczoraj mu się odgrażała, że wynagrodzi mu obiad. Dał jej teraz taką okazję. Gdy kobieta wyszła rozejrzał się po pokoju i sposępniał. Zrobili bałagan co nijak mu się nie podobało. Oczywiście warto było, ale teraz ten nieporządek drażnił jego zmysły. Dlatego wstał i ogarnął pomieszczenie ścieląc dokładnie łóżko. Następnie udał się do kuchni by z założonymi rękami obserwować gotującą Esmeraldę oparłszy się o framugę drzwi.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sob Kwi 21, 2018 7:56 pm

To niesamowite, że po tak aktywnej nocy mężczyźnie wystarczyła ledwie godzina snu. Żadne z nich nie patrzyło na zegarek ale same powiązanie faktów sugerowało ile czasu spędzili na samych miłosnych uniesieniach. Miał zdrowie… I siłę. Był w posiadaniu chyba wszystkiego co zdawało się niezbędne a mimo to wciąż pozostawał singlem.
- Podtrzymuję propozycję. Zabierz się ze mną na nudną medyczną konferencję do Nałęczowa, a po jej zakończeniu pojedziemy do Rosji. Jeśli chcesz prześlę Ci nawet plan wykładów I zapiszę jako słuchacza. – nie wspomniała, że sama również będzie jedną z osób której wykład usłyszą inni słuchacze. Vladislau był biologiem, dlatego pomimo niekiedy zawiłej terminologii mógłby wynieść sporą wiedzę. Tylko czy się zgodzi na prywatno-służbowy wyjazd.
- Tylko dostalibyśmy jeden pokój, ale to Ci chyba nie przeszkadza? - w tak krótkim terminie trudno znaleźć dodatkowe pomieszczenia, zwłaszcza kiedy międzynarodowa konferencja odbywa się w tak małym miasteczku.
Zauważyła jego reakcję na próbę zakrycia własnych wdzięków przez co tylko nasiliło się zakłopotanie. Ale uciekła! Zwiała jak ten ostatni tchórz próbując zająć czymś ciało I myśli. Vlad był dość pedantycznym człowiekiem, dlatego bez problemu odnalazła składniki niezbędne do przyrządzenia śniadania.  Sięgnęła po szklankę wody, a kiedy usłyszała kroki odwróciła się w stronę drzwi. I stał tam… nagi jak Pan Bóg go stworzył. Esmeralda zakrztusiła się wodą nie kontrolując pierwszej reakcji na widok mężczyzny.
- Przepraszam. - wydukała po skończeniu pierwszego ataku kaszlu. Jej twarz przybrała barwę włosów, bo tego typu zachowania trudno ukryć przed wzrokiem innych, a tym bardziej wyjaśnić. Odłożyła szklankę i w trybie ekspresowym przygotowała ciasto, które po chwili porcjami zaczęła wylewać na patelnię. Nie patrząc na Vlada przygotowała śniadanie wraz z dodatkami jakie udało się znaleźć po lodówkach i szafkach.
- Chcesz do tego kawy albo soku? - zapytała, wciąż starając się ukryć ślady zakłopotania.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Sob Kwi 21, 2018 8:42 pm

Godzina snu to aż nadto dla kogoś posługującego się jego rodzajem magii. gdyby go jednak jej pozbawić zapewne miałby przez wiele dni problem z dostosowaniem się do normalnego życia i funkcjonowania. Sposób jego funkcjonowania jest ogromnym walorem, ale jednocześnie mogło być w przyszłości potencjalnym kłopotem gdyby postanowił zaprzestać korzystania z Magii Krwi. Gdy obudziła się objął ją mocniej.
- Niech będzie. Choć uważam, że powinnaś zobaczyć się z córką wcześniej. - odparł na jej odpowiedź. Nie sądził by tak długa rozłąka była zdrowa dla dziecka, nawet gdy miało najlepszą opiekę z możliwych. Wystarczy, że nie znało ojca. Nie chciał by zapomniało matki. Zaakcentował swoje zdanie, ale nie zamierzał kontynuować. Na razie nie miał na to bezpośredniego wpływu.
- Obraziłbym się otrzymując oddzielny. - stwierdził zgodnie z rzeczywistością i mrugnął do niej. Skoro byli już bliżej ze sobą niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich dwóch czy trzech lat nie miał zamiaru odstępować lekarki na krok jeśli nie będzie to konieczne. Pozwolił jej wyjść i posprzątał, a gdy dotarł do kuchni ta była już w połowie pracy. Miała nawet przygotowaną masę na naleśniki. Jak gdyby nigdy nic oparł się o framugę nie widząc potrzeb w ubieraniu się. Chłód poranka nie był mu straszny, a swe ciała zdążyli już obejrzeć z każdej strony. Uniósł brew gdy Esmeralda się zachłysnęła i zrumieniła.
- Przeszkadzam Ci Nicky? Dla Ciebie mogę się odziać. - stwierdził z lekkim rozbawieniem, które można było dostrzec w jego spojrzeniu. Ponieważ podała śniadanie i zaproponowała coś do picia wskazał spojrzeniem na lodówkę.
- Najlepiej będzie jak napijemy się krwi... Jeśli nie masz nic przeciwko. - po swojej propozycji rychło się zreflektował ponieważ nie pamiętał czy często i chętnie pija ona krew. Jednak po tak intensywnej nocy i krótkim śnie z pewnością takie wzmocnienie by im się przydało.
- Jest na bocznych drzwiczkach opisana jako sok pomidorowy. - dodał po krótkiej chwili. Wszak mogła się tego domyślić, ale Vlad nie zamierzał utrudniać sprawy i kazać się jej nad tym zastanawiać. Czekał z rozpoczęciem posiłku na nią.
- Pięknie wyglądasz gdy się rumienisz. - nie był mistrzem flirtu, ale czuł się zobowiązany powiedzieć jakiś komplement. W końcu uważał, że ta kobieta zawsze świetnie wygląda. Była najwspanialsza nawet wtedy gdy całe jej ciało oplatała czarna siatka naczyń przepełnionych ciemną energią.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 22, 2018 12:39 pm

Wizyta u córki… łatwo powiedzieć. Vladislau nie miał jednak wiedzy co do niektórych, niekiedy dziwnych wyborów lekarki. To zrozumiałe, że wykazywał zrozumienie i chciał zachęcić do wzięcia wolnego we wcześniejszym terminie niż ten pierwotnie założony. Wciąż biła się z myślami czy nie przerwać tej farsy i choć ten jedyny raz wykazać się całkowitą szczerością. Ale zrezygnowała. Stchórzyła jak zwykle i zamiast wziąć sprawy w swoje ręce znów zaszczyciła go martwą ciszą w postaci braku komentarza. Ważne że zrozumiał i nie naciskał. Może kiedyś. Nie dziś i pewnie nie w najbliższej przyszłości, jednak prędzej czy później zdecyduje się na te trudne słowa wyjaśnienia.
- Postaram się załatwić nam pokój z widokiem na park i dwa oddzielne łóżka. Myślę że będzie Ci się podobało, i oczywiście możesz wziąć ze sobą Kresa. - dowódca rzadko kiedy ruszał się bez swojego pupila. Na dobrą sprawę mógł zostawić zwierzaka pod opieką Prim, ale znając jego przyzwyczajenia lepiej jeśli pies pojedzie z nimi. Nałęczów słynął z uzdrowisk, a średnia wieku tamtejszych turystów dwukrotnie przewyższała metrykę lekarki. Czasem jednak tego było trzeba. Spokoju. Braku zmartwień i pogoni za rzeczami mających jakiś dziwny rodzaj wartości. Ani przez moment nie pomyślała, że łowca mógłby jej towarzyszyć jako potencjalny kochanek, dlatego gest mrugnięcia nieco ją speszył.
- Jasne… że… em… nie… Możesz chodzić… jak Ci wygodniej. - przecież to jego dom więc nie miała praw nakazać mu przywdziać jakiegoś stroju. Nie znali się na tyle by mogła znać jego przyzwyczajenia i poranne rytuały. Musiała wyglądać naprawdę żałośnie, kiedy tak usilnie koncentrowała wzrok na wszystkim tylko nie na nim. Wciąż odczuwała lekkie zawstydzenie co było widoczne nie tylko po wykonywanych ruchach ale także aktualnym kolorycie jej karnacji. W końcu doszło do niej, że wypowiedział coś czego się nie spodziewała.
- Ostatni raz ktoś mnie tak nazwał ponad trzy lata temu. Tylko moja rodzina i ojciec mojej córki… Zresztą nie ważne. - kiedy na niego spojrzała mógł dostrzec ledwo widoczny cień przygnębienia. Skąd wiedział? Gdzie usłyszał zdrobnienie jej imienia i… dlaczego tak ją nazwał? Pytania kłębiły się w jej głowie i dopiero wzmianka o krwi wyrwała ją z transu.
- Chętnie. Szybciej postawi nas na nogi. - po tak aktywnej nocy z przyjemnością sięgnęłaby po wampirzą krew. Wielu łowców brzydziło się picia posoki, uważając to za akt który nie różnił się od postępowania krwopijców. Ale to krew dała siłę i regenerację. Bez niej nawet pomimo wyszkolenia łowca był tylko nieco silniejszym cywilem bez możliwości wzmożonej siły czy nadludzkiej regeneracji. To drugie u lekarki działo bardzo dobrze, lecz noc pełna wrażeń nieco nadwyrężyła jej ogólne możliwości.
- Powinieneś ją trzymać w workach albo specjalnych pojemnikach. Szklane butelki i kartony wypaczają właściwości krwi. Traci ona część wartości odżywczych jeśli trzymasz ją tam za długo. - kiedy sięgała po „sok” znów włączył się jej mentorski ton. Vladislau mógł jednak nie mieć takiej wiedzy na temat krwi. Pił ją, nie zajmował się samym badaniem i obserwacją krwinek. Oznaczenie ją taką etykietą dawało niejako bezpieczeństwo
- Dziękuję Ci. - rzadko prawiono jej komplementy, dlatego nie wiedziała jak się zachować. Zwykłe podziękowanie było pierwszym co wpadło jej do głowy i chyba najodpowiedniejszym w tej sytuacji. Założyła niesforny kosmyk za ucho i postawiła na stole dwie szklanki wypełnione krwią. Przed Vladem stał także talerz z naleśnikami i sosem owocowym.
- Jedz, ja dzień rozpoczynam od biegania więc nie jem śniadań. - wyjaśniła na wypadek gdyby łowca nie zaczął jedzenia bo wciąż czekał na nią.
- Nie powiedziałam całej prawdy… Nie mam najlepszego kontaktu z rodziną i moja córka nie pojechała do Wielkiej Brytanii… - zaczęła spokojnie starając się patrzeć mu w oczy, choć proste to to nie było.
- Zdarzało się że wracając do domu z dzieckiem na rękach , zostałam napadnięta, a po znalezieniu pogróżek w łóżeczku Ally stwierdziłam, że ona nie może tutaj zostać. Pewnie pomyślisz, że jestem beznadziejną matką i w sumie nie pomylisz się w tym osądzie. Przepraszam że nigdy tego nie zgłosiłam. - spuściła głowę, obracając w dłoniach szklankę z posoką. Teraz mógł ją wykopać na zbity pysk bo i tak miała w planach odejście. A tak… czuła się lżej z faktem, że w końcu, choć raz… zdecydowała się powiedzieć prawdę.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 22, 2018 3:29 pm

Widok na park brzmiał spoko. Dwa oddzielne łóżka jednak wskazywały, że w jej mniemaniu chyba nic się między nimi nie zmieniło. Nieco ubodło to Vlada, lecz nie dał po sobie poznać zranienia. Czyżby dla niej seks był tylko wypadkiem? Czymś zwyczajnym nad czym przechodzi się do porządku dziennego bez głębszego zastanowienia? Być może tak było. W swej miłości do niej mógł ją w niektórych aspektach idealizować. Tak jak w przypadku spraw formalnych zdawał się na surowy i jasny osąd tak w tej sytuacji... Może za słabo ją znał lub źle to zbadał.
- Jak już udowodniliśmy nie muszą być oddzielne. - nie poddawał się i rzucił aluzją, że nie przeszkadza mu dzielenie łoża. Zastanawiał się nawet przez chwilę czy to co powiedział nie jest nazbyt śmiałe i nie uzna ona, że po prostu dąży do tego by jeszcze raz ją posiąść. To jednak było tylko efektem ubocznym. Niezwykle przyjemnym dodatkiem do ogólnie pojętego związku gdzie mogliby dbać o siebie na wzajem i ufać sobie. No przynajmniej ona jemu. Bo sama Esmeralda kłamała ile wlezie i zawsze Vlad musiał brać na to poprawkę. Gdy z trudem odpowiedziała, że może chodzić jak chce uznał, że jednak założy bokserki oraz spodnie. Następnie usiadł przy stole obserwując jak Esme kończy przygotowywać śniadanie.
- Liczę, że też będę mógł być nazywany Twoją rodziną i jeśli zechcesz... ojcem Alice. - rzekł do niej poważnie jak nigdy dotąd. Mogłaby może uznać to za żart, ale przecież sam Vladislau rzadko kiedy dowcipkował, szczególnie z rzezy poważnych. Co jednak mógłby zrobić by jej udowodnić swoje poczciwe zamiary prócz tego co już wykonał skoro nie dostrzegała wcześniej jego drobnych gestów. Nie łatwo jest okazywać zainteresowanie i uczucie spotykając się tylko w sprawach służbowych. Szczególnie gdy jest się przełożonym.
- Rozumiem. Niemniej nie rzucają się w oczy w takim miejscu jak to. Gdyby ktoś się włamał nie rzuciłoby dziwnych podejrzeń. - odparł na informację o krwi. Wiedział, że nie jest to idealne rozwiązanie, ale wolał je. Krew i tak należała do wampirów kategorii B, a on zazwyczaj wchłaniał ją przy pomocy magii Wampiryzmu.
- Niech będzie. - rzekł na jej wyjaśnienie, że nie jada śniadań. Każdy organizm jest inny i nie mógł mieć co do tego większych pretensji. Zaczął jeść, ale ledwo przełknął drugi kęs przyszło jej na odrobinę szczerości, za co był wdzięczny.
- Tego się domyślałem. Nie wiedziałem jednak o napaściach. - odparł wstając. Jak zwykle jego emocjonalność, czy raczej jej brak, nie wskazywał konkretnej reakcji. Następnie Vladislau bez słowa wstał i obszedł stół by stanąć za Esmeraldą. Położył jej ręce na ramionach i w ten swoisty sposób przytulił ją.
- Beznadziejne jest to, że nie zaraportowałaś zdarzenia. Niezależnie od naszych relacji pomógłbym Wam. Odesłanie dziecka to kiepskie rozwiązanie, ale zrobiłaś to z miłości do niej. Nie obwiniaj się. - rzekł obojętnym tonem, lecz w oczach gorzał gniew. Nie na Czerwonowłosą. Na tych, którzy mieli czelność grozić samotnej matce. Na tych tchórzy stawiających groźby dziecku. Gdyby wiedział o tym wcześniej dopadł by posłańca i przerobił go na breloczek.
- Czy masz ten liścik? - rzekł zachowując spokój i kojąc własny gniew jej bliskością. To było jakiś czas temu. Teraz nie pozwoli na takie poniewieranie nią. Gdyby zachowała ten nieszczęsny list mógłby być na nim jakiś ślad pozwalający wytropić nadawcę lub pośrednika. Obawiał się jednak, że ten trop został raczej zniszczony.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 22, 2018 4:19 pm

To nie tak, że w mniemaniu Czerwonowłosej ta noc była niczym innym jak nic nieznaczącym numerkiem. Oboje dali się ponieść emocjom przez co nie brała pod uwagę poważnych deklaracji. W swoim życiu miała już kilku mężczyzn przez co seks nie miał jedynie wartości wyrażania uczuć. Vladislau był pociągającym mężczyzną, ale czy chciała burzyć ich dotychczasowe relacje jedną nocą? Wciąż miała do siebie żal, że nie oparła się pokusie, łamiąc jednocześnie swoje żelazne zasady. Jej pewność siebie wykluczała opcję w której łowca mógłby stać się kimś… więcej.
- Musisz być tam wypoczęty dlatego przyda Ci się samodzielne duże łóżko. - ugryzła się w język nie mówiąc już o prawdziwych pobudkach swojej decyzji. Wiele słyszało się o łowczyniach zabawiających swoich dowódców, a ona… była zwykłą lekarką z dużymi ambicjami. Na szczęście bez parcia na łóżka swoich przełożonych, bo nie tak chciała zdobywać względy, możliwości i kontakty. Nie przez seks lecz własną wiedzą zgłębianą na każdym kroku. Oczywiście Vlad nie był osobą dążącą do tego typu relacji, ale rudowłosa nie dopuszczała do siebie wytłumaczenia, że chodziło o czyste uczucia, nie zaś zwykłe zaspokojenia.
- Chciałbyś tego? - zmierzyła go szaro-błękitnym spojrzeniem jakby właśnie powiedział coś nieosiągalnego. Swoim zachowaniem i słowami dawał jej do zrozumienia, że w jego oczach jest z kobietą z którą mógłby spędzić resztę swojego życia. Mając swój bagaż doświadczeń wciąż nie wierzyła, że coś z tego wyjdzie. Prędzej czy później zbuntowałby się na jej pracoholizm albo kłamstwa będące niczym innym jak zwykłym odruchem obronnym. Nie była kobietą z którą można wieźć spokojne i niezmącone problemami życie.
- Nie wiem czy jestem gotowa na jakikolwiek związek. Mój ostatni zakończył się wielkim rozczarowaniem i zwrotem pierścionka do jego właściciela. - cieszyła się z oświadczyn Leya, jednak ich bajka skończyła się szybciej niż oboje mogli to przewidzieć. Poniekąd to przez niego stoczyła się prawie na samo dno i utwierdziła się w przekonaniu, że jedyną słuszną decyzją jest oddanie własnego dziecka. Wszak przyciągała do siebie tylko kłopoty, więc co poza nimi mogła oferować córce? Matczyna miłość była niczym jeśli na horyzoncie jawiła się wizja niebezpieczeństwa i śmierci. Nie tego chciała dla Ally.
- Masz rację. - przyznała z lekkim zawstydzeniem. W jej domu lodówki zawierały mnóstwo próbek, które mimo że podpisane hieroglifami, były możliwe do rozszyfrowania. Na szczęście większość pojemników znajdowała się w zamkniętym na cztery spusty laboratorium, ale krew w kuchni także by się znalazła. I to nie w butelce po soku pomidorowym…
- Nie mogę dać jej pełnej rodziny i bezpieczeństwa. - poczuła jego dotyk i automatycznie dotknęła opuszkami palców jego dłoni. Zatrzymała łzy zbierające się pod powiekami, bo nie taką miał ją oglądać. Może przesadziła z tą szczerością. Zburzył się mur obojętności i skruszyła maska jaką jaką zakładała na co dzień.
- Co ze mnie za łowca jeśli nie potrafię poradzić sobie sama? Oświata ma ważniejsze sprawy niż walka z moimi problemami. Wiem, że powinnam to zaraportować, ale ostatni czas nie był dla mnie szczególnie szczęśliwy. Przepraszam. - westchnęła cicho i poklepując go po dłoni wstała z krzesła. Ta bliskość była przytłaczająca bo za bardzo ich do siebie zbliżała. Vlad natomiast w sposób bardzo zdecydowany taranował sobie drogę do jej umysłu i ciała.
- Spaliłam większość wyposażenia z pokoju Ally żeby zatrzeć ślady. Nie wiem czy zachował się gdzieś ten list. Zresztą jakie to ma teraz znaczenie? - skrewiła bo mogła poprosić o pomoc Carlosa. Mężczyzna nie dość, że pomógłby w namierzeniu problemu, to jeszcze na prośbę rudowłosej zachowałby sprawozdanie z akcji dla siebie.
- Jedz bo ostygnie, no chyba że Ci nie smakuje. - otarła policzek i uśmiechnęła się chcąc zetrzeć z twarzy poczucie słabości. I prawie jej się to udało.

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1237


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 22, 2018 9:33 pm

Niech nie myślą, że poranek może być taki spokojny. Bowiem Los przygotował coś całkiem specjalnego dla niedawno kochającej się fizycznie pary. Vladislau zapomniał o środkach zabezpieczających, co niestety poskutkowało zapłodnieniem gorącej panny Green. Z dnia na dzień może nie będzie objawów, ale po kilku tygodniach? Pierwsze mdłości, osłabienia i bóle dołu brzucha. Także, ten...

GRATULACJE!
Esmeralda i Vladislau zostaną rodzicami (znowu).
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 842


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Nie Kwi 22, 2018 10:17 pm

- Mhm. - tylko tyle jej odpowiedział na wyjaśnienie w kwestii łóżka. Zupełnie jakby sądziła, że jest zwierzęciem i nie dałby i się wyspać gdyby sen był potrzebny. No chyba, że bała się o swoją samokontrolę, ale mimo niemałej pewności siebie tego Vlad nie potrafił założyć. Jak już wiadomo z kobietami zazwyczaj radził sobie średnio.
- Chciałbym. - odparł na jej pytanie. Prosta odpowiedź powinna dać jasno do zrozumienia, że jest świadom o czym mówi i nie żartuje. Dałby jej nawet pierścionek, który przywiózł tu ze sobą gdyby nie możliwość przeszarżowania przy pierwszym podejściu. Gdyby teraz go nie przyjęła prawdopodobnie psychicznie by podupadł, a dalsze podboje byłyby zdecydowanie utrudnione. Szczególnie, że zaczęła wspominać o swoim związku z tym zdrajcą Leyasu. Vlad go ostrzegał by trzymał się z daleka od Esmeraldy. Tymczasem ten wykorzystał okazję, zabawił się i uciekł. Ten człowiek miał szczególne miejsce w sercu Darkhawka. Nawet gdyby ten wiedział, że zmuszono go do porzucenia Esme niewiele by to zapewne pomogło.
- Nie jestem nim. Nie jestem człowiekiem słowa. Tylko czynu. - rzekł kładąc nacisk na słowo czyn. W końcu zazwyczaj działał, a mówił tylko gdy było to konieczne. Choć trzeba przyznać, że przy Esmeraldzie język nieco mu się rozplątywał. Czasami.
- To, że tak uważasz nie oznacza,  że tak jest. W Rosji mamy przysłowie kонец – всему делу венец. - oparł na słowa, że nie może dać rodziny czy bezpieczeństwa Alice. Najwłaściwszym miejscem dziecka są ramiona matki. Tak przynajmniej uważał Vladislau. Oczywiście znalazłyby się niechlubne wyjątki, ale Esme nijak się do nich nie zaliczała. Miała trudną sytuację, ot co. Ta jednak mogłaby być prostsza gdyby od początku poszukała wsparcia zamiast uciekać w samotność i drobne kłamstwa.
- Łowcy nigdy nie radzili sobie sami. Gdy jesteśmy sami zdychamy. Jesteśmy wtedy mordowani. Katowani. Gwałceni. Pożerani. Wielu łowców zapomniało o czasach bez zaawansowanej technologii. Przyzwyczaili się i rozochocili dokonaniami własnymi i innych. Prawda jednak jest taka: pozbawieni technologii pojedynczo zawsze przegramy. Ta natomiast nie jest wieczna. Przegrana nie przychodzi od razu, ale nadchodzi po pasmie zwycięstw. Tylko rodzina zawsze trwa. Nie przepraszaj. Mów mi o takich sprawach. Nie jesteś sama. - ona wstała, a on objął ją i przygarnął do siebie. Przytulił ją mocno i stanowczo.
- Ma. Ponieważ zapach może się utrzymywać miesiącami. Nie pomnąc o odciskach palców jeśli ktoś był nieuważny. Nie myśl o tym teraz. - stwierdził odpowiedziawszy tym samym na pytanie zadane przed jego przemyśleniem. Pogłaskał ją po głowie po czym pocałował obejmując czule talię.
- Zaraz zjem. Jest wspaniałe, ale Ty jesteś najważniejsza. - powiedział patrząc jej w oczy i opierając czoło o czoło.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   Pon Kwi 23, 2018 10:17 am

Nie zabierała go na konferencje by zabawiał ją każdego wieczoru. Miał być towarzyszem, nie kochankiem. Esmeralda nie brała pod uwagę kolejnych zbliżeń. Stało się, ale czy łowca naprawdę chciałby w to dalej brnąć? Szanowała go i lubiła. Był inteligentny, a swoim słowem potrafił nie tylko łamać przeciwników. Potrafił słuchać, doradzać i kiedy nadeszła taka potrzeba, również udzielać reprymend. Niestety podobnie jak rudowłosa nie znał umiaru w pracy, która pochłaniała większość wolnego czasu. Skoro wyraził chęć wspólnej podróży chciała pokazać mu kraj z którego wywodziła się jej rodzina. Pozwolić na odpoczynek i chwilę zapomnienia od codziennych spraw, tak skrzętne wypełniających umysł.
- Nie mogę Ci dać tego czego potrzebujesz. - od chęci rzeczywiście było dość blisko do czynów. Ale życie to nie bajka… Szczególnie jej egzystencja była bliższa koszmarom niż beztroskim, błogim chwilom. On i tak miał miał wiele zmartwień. Tak dużo spraw którymi musiał się zająć.
- Nie przedłużyłbyś przy mnie linii rodu. Ja… nie chcę i nie będę mieć więcej dzieci. - powiedziała na wypadek gdyby zastanawiał się nad czymś poważniejszym. Każde łowieckie małżeństwo zawierano także dla zmieszania genów, a w jej przypadku było to niemożliwe. Nie chodziło już tylko o kwestię samego organizmu. Ciąża nie była dla niej niczym przyjemnym, a troska o dziecko przewyższała po stokroć jakiekolwiek chęci macierzyństwa. I magia krwi… Tak, zmora lekarki. Rudowłosa nie chciała by jej dzieci musiały mierzyć się z tym samym. Dopiero z biegiem lat zrozumiała dlaczego jej rodzice byli temu przeciwni.
- Po prostu się do tego nie nadaję. - związek był ostatnim czego aktualnie potrzebowała do szczęścia. Żyjąc samotnie nie była zobowiązana do szczerości względem innych i nie musiała się martwić o to czy jej mężczyzna wróci szczęśliwie do domu.
- Osoby obdarzone zdolnościami magicznymi które posiadam wiodły naprawdę krótki żywot. Mam za mało czasu na chodzenie za ręce i próby zbudowania czegoś co i tak zaraz zostanie przerwane. - miała już trzydzieści lat co w środowisku osób o tak rzadkich umiejętnościach było dość niepojęte. Niewielu przekroczyło tą granicę wieku, a jeśli komuś się udało to niedługo cieszył się trójką z przodu. Esmeralda zdawała sobie sprawę, że przy obecnych problemach to tylko kwestia czasu jak znajdzie ją rada.
- Samotność nie pociąga za sobą tylu ofiar. Nie chcę mieć na dłoniach cudzej krwi, dlatego ten stan rzeczy mi odpowiada. Taka już jestem, Vladislau. Nie potrafię przyznać się do problemów i angażować w nie innych. Poza tym przyszłam tutaj żeby zdać sprzęt i zapowiedzieć swoje odejście. Właściwie to o tej porze powinnam już być w samolocie. - na dłuższym urlopie gdzieś z dala od tych całych Kuroiashita i rady. Najlepiej nie wracając i cieszyć życiem bez wiązania z jakąkolwiek Oświatą. Ale wspólna noc zniweczyła te plany. Czy Vlad będzie zły za tak śmiałe wyzwanie? Nie dziwiłaby się.
Znów ją objął składając na ustach czułe pocałunki. Swoim zachowaniem z daleka bardziej przypominali parę niż ludzi pragnących utrzymać zdrowy dystans. Mruknęła czując wilgotny język przesuwający się po jej ustach, a potem sama odwzajemniła gesty głębokim pocałunkiem. Przylgnęła ciałem do jego torsu odruchowo zaciskając dłonie na jego pośladkach. Szło to w zdecydowanie złą stronę ale… omotał ją swoim spokojem, zdecydowaniem i pewnością siebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom do wynajęcia   

Powrót do góry Go down
 
Dom do wynajęcia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: