IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nadmorski deptak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Alexandrina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2108-alexandrina-stafford
Zarejestrował/a : 07/09/2015
Liczba postów : 157


PisanieTemat: Nadmorski deptak   Nie Mar 13, 2016 1:30 am

Uliczka prowadząca wzdłuż morza i portu. Od strony lądu znajdują się sklepy z rękodziełem, galerie tutejszych artystów, piekarnia i różnorakie kawiarnie dla umilenia sobie poranku lub popołudnia. W dzień pięknie widać morze aż po horyzont, a ruchliwa uliczka nadaje okolicy niesamowity urok. W nocy z kolei doskonale prezentuje się panorama oświetlonego miasta, głównie pobliskiego centrum oraz jaśniejąca przystań, do której dobijają wielkie promy.


_________________
We are the Sun
We are the dead stars
We are the black sky
Invading your room
We are the candle
The only light


Come, when my hand will die upon
Thy forehead, you'll breath in the flames
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Wto Mar 15, 2016 6:37 pm

Yao i Alexandrina szli dość wolnym, ale bardzo dostojnym krokiem, jak na parę wysoko urodzonych krwiopijców przystało. Ktoś, kto ich nie znał mógłby praktycznie z miejsca stwierdzić, że znają się bardzo dobrze, a w rzeczywistości wczoraj spotkali się dopiero po raz pierwszy. Cóż, wampiry mają to do siebie, że są po prostu idealne i perfekcyjne pod wieloma względami. Ludzi na deptaku było dość sporo, ale Yao nie wyglądał, jakby się nimi przejmował. Obserwował okolicę, ale zdecydowanie bardziej jego wzrok przyciągała twarzyczka towarzyszki, jej delikatny uśmiech i duże oczy rozglądające się wokół z zaciekawieniem i ekscytacją. Zapachy biegnące z pobliskich kawiarenek, herbaciarni, czy piekarni były delikatne i przyjemne. Wiatr wiejący od morza delikatnie muskał ich powiewające włosy. Dla wampirów był pewnie przyjemny, ludzie byli raczej grubiej ubrani i mniej im się to podobało, ale kogo oni właściwie obchodzą. Yao przytulił ją nieco bliżej do siebie, kiedy tak spacerowali.
- Okolica jest na prawdę śliczna, prawda? -

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Alexandrina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2108-alexandrina-stafford
Zarejestrował/a : 07/09/2015
Liczba postów : 157


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Czw Mar 17, 2016 12:46 am

Skinęła białą główką. Rozglądała się, szeroko otwartymi oczami, które z błyskiem lustrowały wszystko. Jakże to było inne od tego, co znała. Fakt, niezbędne sprawy musiała załatwiać przez ten miesiąc poza akademikiem i szkołą, ale w tym miejscu jeszcze nie była. Nie miała w ogóle nastroju na samotne zwiedzanie. I teraz tego żałowała, bo wybrzeże było naprawdę piękne. Nawet kawiarenki i stoiska z ciepłymi napojami i przekąskami były zupełnie inne pod względem wystroju i klimatu od tych europejskich. Fakt, czasami jako bogata panienka podróżowała, ale przez całe swoje długie życie była w Japonii wcześniej tylko raz i to na dwa dni, na zjeździe w Tokio. I nigdzie poza nim.

Do tego teraz śnieg pokrył świat swoją białą pierzyną. Al uwielbiała aktualną porę roku i bardzo cieszyła się, że akurat taki dzień przypadł im na ten uroczy spacer po okolicy. Dookoła było pełno "dzieci Adama", co nieco niepokoiło podświadomie wampirzycę. Dobrze, że miała tuż obok siebie niebieskookiego jegomościa, bo prędzej zwariowałaby, niż czuła jakąkolwiek przyjemność z przebywania w towarzystwie naturalnych wrogów-ofiar.

Zdziwiony, zdumiony wzrok starał się pożreć i zapamiętać każdy element krajobrazu: morze, brzeg, pomost, statki, stoiska, budki, sklepiki, zabudowania kawiarenek, ludzie, psy, gdzieniegdzie kot goniący mysz.

- To faktycznie piękne miejsce. - zerknę ze świecącymi tęczówkami.

_________________
We are the Sun
We are the dead stars
We are the black sky
Invading your room
We are the candle
The only light


Come, when my hand will die upon
Thy forehead, you'll breath in the flames
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Pią Mar 18, 2016 10:15 pm

Idąc powoli z bliską, chodź właściwie wciąż nieznajomą osobą Yao obserwował okolicę, którą znał doskonale. Jednak przyglądał jej się jakby był tu po raz pierwszy, zupełnie tak, jakby jedna osoba mogła zmienić całe jego spojrzenie na świat. Cóż, piękne uczucie, zwłaszcza dla długowiecznych wampirów, które często narażone są na życie w samotności. Nawet uśmiechnięci ludzie nie drażnili go tak bardzo, gdy obok szła wtulona w niego Alex.
Spacerując deptakiem skręcili po chwili na molo, na którym wiatr nieco mocniej rozwiewał ich włosy. Chłodny, ale w odczuciu wampira z pewnością przyjemny, morski powiew świeżego powietrza. Ludzie chodzili tutaj nieco mniej tłumnie, odstraszani przez to właśnie zjawisko pogodowe. Tym lepiej dla naszej parki bladych kochanków. Usiedli spokojnie na ławeczce, Shasamo przez chwilę obserwował delikatnie falujące morze, po czym spojrzał na wampirzycę i delikatnie się uśmiechając powiedział.
- Tutaj możemy posiedzieć i porozmawiać. - objął ją dłonią pewnie, ale i delikatnie.
- Później chciałbym pokazać Ci jeszcze jedno miejsce, nieco dalej, ale teraz opowiedz mi jeszcze o sobie.

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Alexandrina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2108-alexandrina-stafford
Zarejestrował/a : 07/09/2015
Liczba postów : 157


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sob Mar 19, 2016 2:19 am

- O sobie? - zamyśliła się - To będzie nieco trudne, ponieważ tutaj, na razie jeszcze nie jestem tak naprawdę nikim. To znaczy wszystko, czym jestem jest niezwykle związane z Anglią i Norwegią. Albo czym byłam... - zastanowiła się ponownie.

- Widzisz, wszystko się zmienia, ewoluuje, przeradza w co innego. Ale po pewnym czasie zawsze możemy odczuć pewien specyficzny, intrygujący rodzaj 'deja vu". U mnie polega na odczuciach wobec siebie i świata, w zależności od sytuacji. Trzeba Ci wiedzieć, że żyję zdecydowanie dłużej, niż można by to ocenić po moim wyglądzie. Zabawne jest to, że w połowie ubiegłego wieku oraz wiele lat wcześniej byłam zupełnie dorosłą, poważną i wpływową członkinią swojego ogromnego i poważanego rodu. Taką się czułam i faktycznie taka byłam, tak żyłam i działałam. A teraz ponownie czuję się, jakbym miała szesnaście lub siedemnaście lat... A może nawet mniej. Bo kiedy pierwszy raz, faktycznie tyle liczyłam, nie miałam problemu z tym, do kogo jak powinnam się odezwać, kto w moim otoczeniu pełni jaką funkcję, o której godzinie zaczynają się zajęcia i co chciałabym zrobić w najbliższej przyszłości. Miałam idealnie ułożone, pracowite, ale i niezwykle przyjemne, ukochane życie. Mieszkałam w posiadłości moich rodziców, chłonęłam potrzebną mi wiedzę od prywatnych nauczycieli, dawałam koncerty i wygrywałam konkursy wiolonczelowe. Jeździłam konno i spotykałam się z przyjaciółmi. Wtedy wszystko było proste, a cały świat wydawał się częściowo zrozumiały i poznany. A teraz jest zupełnie inaczej. Nie potrafię nawet sama pójść do księgarni. To znaczy potrafiłabym, gdybym wiedziała, gdzie jest. Ale na razie nie wiem. Nie mogę iść sama do miasta, ponieważ zapewne pomyliłabym drogę powrotną. Nie potrafię bez obaw porozmawiać z człowiekiem. To miasto, ten kraj... Jest piękny, ale zupełnie obcy. Nie ma w tym niczego złego, ponieważ poznawanie świata jest dla mnie fantastyczne.

Teraz rozumiem, dlaczego moje koło się zatoczyło. Odkąd się urodziłam, zawsze miałam przy sobie rodzinę, kogoś mi bliskiego, kto stopniowo wprowadzał mnie w nowe sytuacje i pomagał zrozumieć to, czego jeszcze nie spotkałam na swojej drodze. Tak było w Anglii, tak było i w Norwegii, o której wspominałam. Tutaj zostałam wysłana zupełnie sama, a moim jedynym, sztucznym azylem miał zostać apartament w akademiku. Starałam się utrzymać swój stary plan dnia, jednak i to zawiodło przy zupełnie nowym trybie życia. Wszystko było dla mnie takie, jakbym przed chwilą przyszła na świat. Tak, jakbym zaczęła zupełnie nowe życie.

Wiem, że w Anglii cały czas czekają rodzice i nasz pałac. Dostaję wiadomości od krewnych z różnych miejsc na świecie. Rezydencja w Norwegii cały czas stoi, a raz w tygodniu służba sprząta w niej i zajmuje się ogrodem. Ale teraz wszystko jest inne i zupełnie nowe, tamto życie już nie wróci. Ponieważ kiedy wszystko się rozwijało i miało trwać na wieki, jedynie powoli przechodząc stopniowe i konieczne zmiany, zostałam wyrwana przez jedno wydarzenie ze swojej starej historii. I wrzucona do nowej, której zapis składał się wyłącznie z czystych kart.

Pochodzę od szlachetnego rodu mojego ojca, On Quela, oraz arystokratycznej rodziny Staffordów, która od wieków słynie z hodowli i handlu końmi, obecnie nowej linii KWPNów, kiedyś były to różne rasy, w zależności od okresu. Moja matka, bardzo dawno temu, była ludzką dziewczyną. Dopiero ojciec przemienił ją przed ich ślubem. To był jego wybór, a połączenie wysokiej szlachty obu gatunków dało fantastyczny efekt. Moi rodzicie to doskonała para, zarówno prywatnie, jak i w sprawach czysto zawodowych. Patrząc na nich często zastanawiam się, kto tak naprawdę jest "panem". I dochodzę do wniosku, że o ile obecnie oboje nie byliby w stanie bez siebie funkcjonować, o tyle mojej matce idealnie udało się poskromić wiekowego krwiopijcę, znanego zarówno ze swojej dobrej, jak i bardzo ciemnej strony.

Kiedy miałam siedemnaście lat, przejęłam nie tylko część obowiązków hodowlanych i treningowych. Musiałam zająć się także sprawami mojego ojca... Bardzo ważnymi dla funkcjonowania wampirów w ogóle, ale i bardzo trudnymi dla kogoś niedoświadczonego...
- przymknęła na moment oczy i wzięła głęboki oddech... tego na razie nie mogła powiedzieć. Nie mogła zdradzić szczegółów. Kiedyś mu to opowie, wszystko. Ale to nie był odpowiedni moment, aby zdradzać najważniejsze zadanie swojej rodziny, przez które sama wpadła w niebezpieczeństwo.

- Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym Ci teraz wszystko opowiedzieć. To byłaby ogromna ulga. Ale nie mogę... Choć kiedyś na pewno wszystko Ci wyjaśnię... obiecuję. - ścisnęła mocno jego dłoń. Bała się i codziennie mierzyła z ogromnym strachem.

Kontynuowała.
- Ojciec postanowił wydać mnie wtedy za jednego ze swoich najbardziej zaufanych wspólników, Adriana... - wcześniej pewny głos, zaczął się w tym momencie załamywać.

_________________
We are the Sun
We are the dead stars
We are the black sky
Invading your room
We are the candle
The only light


Come, when my hand will die upon
Thy forehead, you'll breath in the flames
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Nie Mar 20, 2016 9:35 pm

Słuchał jej wyraźnie przez cały czas i starał się utrzymać kontakt wzrokowy, oraz uważnie zapamiętywać to co mówi wampirzyca. Miała długą, imponującą i dość charakterystyczną dla wysoko urodzonych historię, cóż, zupełnie odmienną od jego. Zacisnął zęby i nerwowo przygryzł wargę w pewnej chwili, gdy pomyślał o tym, że nie będzie mógł jej tak szczegółowo opowiedzieć o sobie. Jednak wyczekiwał wciąż na moment, w którym dowie się jak właściwie dziewczyna trafiła do tego miasta i tak jak myślał usłyszy o tym pewnie na końcu opowieści. Przytakiwał jej spokojnie, dając znak, że cały czas jej słucha. Kiedy dotarła do tych momentów, których już nie była w stanie opowiedzieć pogładził ją dłonią po policzku, gdy przymknęła oczy.
- Spokojnie, nie musisz mówić wszystkiego. - uśmiechnął się przyjaźnie chcąc jakby podnieść ją na duchu.
Pogłaskał jej dłoń, chcąc ją uspokoić.
- Hej, może powinnaś spróbować odciąć się jakoś od przeszłości? Albo chociaż od części z tych wspomnień... - zasugerował, choć sam wcale nie był pewien tego, co powiedział i po chwili zaczął się zastanawiać czy powinien. Westchnął cicho wbijając dość zagubione lodowate spojrzenie w jej twarz.

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Alexandrina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2108-alexandrina-stafford
Zarejestrował/a : 07/09/2015
Liczba postów : 157


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Wto Mar 22, 2016 12:38 am

Czerwone oczy zaszły szarą mgłą, a w dole powiek pojawiły się łzy. Otarła je jednak szybko i z zawziętym wyrazem twarzy kontynuowała, chociaż w głosie wyraźnie można było wyczuć nutę smutku, a same słowa  drżały w jej karminowych usteczkach, jakby były tak kruche, że mogłyby rozpaść się w lekkim wietrze. Doszła w swojej opowieści do tego, co było dla niej najcenniejsze i jednocześnie najtrudniejsze.

- Nie ja go wybrałam, nie ja przyprowadziłam do naszego dworu. I nawet z perspektywy odległych wspomnień, nostalgii i czasu nie mogę powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. Ale nie żałuję tego. Rozwinęła się z czasem i miała niezwykłą siłę, nasze małżeństwo było szczęśliwe i chyba mogę powiedzieć, że w tamtym czasie nie było dla mnie wspanialszego mężczyzny niż mój mąż. Po moich osiemnastych urodzinach zamieszkaliśmy w Norwegii, w nowej rezydencji, podarowanej mi od stryja. Podobnie jak moi rodzice, zostaliśmy także doskonałymi wspólnikami w swojej pracy. Jeździliśmy czasami razem w odległe miejsca, a w innym wypadku Adrian wyjeżdżał sam, a ja zostawałam w domu, jako jego pomoc na miejscu. I pewnego dnia, w latach pięćdziesiątych XX wieku, kiedy właśnie zostałam w naszym domu, kontakt z nim został gwałtownie zerwany. Przestały przychodzić listy, telegramy, nie mogłam zatelefonować, by nie usłyszeć tylko głuchego szumu w słuchawce. Adrian nie wrócił już nigdy do domu... Dowiedziałam się po kilku dniach, że nie żyje... - tym razem dwie krople wyrzeźbiły swoje cienkie strumienie na bladych policzkach wampirzycy, łącząc się na końcu chudej szczęki - Wyjechałam do Anglii, ale niestety miałam cały czas pewne zadanie, a w domu zarówno nie mogłam go dobrze wykonywać, jak i byłam w sporym niebezpieczeństwie... I tak znalazłam się tutaj. Częściowo zdecydowano ponownie za mnie, ale... Ja się z tym zgodziłam. To był najodpowiedniejszy wybór. - otarła łzy i przez chwilę patrzyła szklanym wzrokiem w morski krajobraz.

Na słowa Yao uśmiechnęła się i pokręciła głową.
- Nie żałuję tego, co się wydarzyło. Nie żałuję ani sekundy mojego życia. Nie tylko dlatego, że zawierało w sobie tyle pięknych chwil. Ale dlatego, że dzięki temu jestem tą Alexandriną, z którą dzisiaj masz okazję rozmawiać. Nie mogłabym zapomnieć swojego dawnego życia. Moja historia pokazuje mi dokładnie kim jestem i kim byłam kiedyś. Wszystko to pomagało mi skrupulatnie budować siebie, swoją świadomość, osobowość. Wyzbycie się tamtych wydarzeń byłoby jak odrzucenie swojego imienia, własnej tożsamości, osobowości. To, co mogę zrobić tu i teraz, to nierozpamiętywanie wszystkiego, co mi się przydarzyło i próbowane zbudowania sobie domu. Wiem, co masz na myśli... że byłoby łatwiej, aby pozbyć się wszystkiego, co dawne. Ale to nie byłoby życie. - uśmiechnęła się i spojrzała mu w zatroskane oczy, głaszcząc przy tym jedną dłonią zimny policzek.

- Cały czas budujemy siebie, zmieniamy. Rodzimy się, jako pusta karta... Reszta zależy przecież tylko od nas... A wszystko, co robimy ma na nas jakiś wpływ, wszystko jakoś zapamiętujemy, w jeden lub inny sposób. I potem każdy wątek z naszej historii jest na wieki aktualny w naszej osobowości.

_________________
We are the Sun
We are the dead stars
We are the black sky
Invading your room
We are the candle
The only light


Come, when my hand will die upon
Thy forehead, you'll breath in the flames
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Czw Mar 24, 2016 5:16 pm

Pomijając fakt, że w całej tej rozmowie, a właściwie bardziej w monologu towarzyszki Yao wychodził na totalnie nie potrafiącego komunikować się z innymi introwertyka, którym w rzeczy samej był i to aż do bólu. Nie miał pojęcia co mógłby jej odpowiedzieć, a jej łzy wyrażające emocje wprawiały go w jeszcze większe zakłopotanie. Zresztą, jeśli sam spróbowałby zacząć składać dłuższe wypowiedzi zawierające jego przemyślenia na temat życia mogło by być znacznie gorzej. Dlatego przez większość czasu milczał tajemniczo z chłodnym, ale zatroskanym wzrokiem wpatrzonym w mówczynię. Swoją historią Alex mogła odkryć to, czego wampir nie lubił w sobie najbardziej i to, co zawsze starał się ukryć, lub wymazać z własnej świadomości. Jego nieudolność emocjonalną i te żałosne bariery do wyrażania tego, co ma się na myśli. Po krótkiej chwili ciszy odwrócił wzrok i spojrzał na horyzont, gdzie niebo stykało się z morzem.
- Dziękuję, że podzieliłaś się ze mną tą historią. Cóż, gdyby miała ona inny bieg to pewnie nigdy byśmy się nie spotkali, więc prawdą jest, że kształtuje ona całe nasze życie i raczej nie można jej ot tak wymazać. Mimo wszystko uważam, że czasem lepiej jest po prostu nie oglądać za siebie, a patrzeć w przód dążąc do swoich celów. - nie miał bladego pojęcia, czy to co powiedział może jakkolwiek sensownie odnosić się do monologu wampirzycy, ale w sumie powiedział to, co przyszło mu w danym momencie na myśl, albo przynajmniej tego część. Dość nostalgiczny i raczej mało pozytywny nastrój, w który zostali wprowadzeni zdawał się przytłaczać wampira. Yao westchnął cicho ze wzrokiem wciąż wlepionym gdzieś w dal.

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Alexandrina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2108-alexandrina-stafford
Zarejestrował/a : 07/09/2015
Liczba postów : 157


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Pią Mar 25, 2016 9:55 pm

- Dobrze, w takim razie zacznę od dzisiaj. - przymrużyła oczy, a jej twarz zdecydowanie się rozpromieniła.  Nie chciała już dalej męczyć wampira swoimi smutkami, gdyż faktycznie miała ich w życiu za wiele.

Zobaczyła jak wpatruje się nieco pustym wzrokiem w morze. Uniosła brwi, jakby knując jakiś plan. Nie było to nic złego ani niesamowicie przemyślanego, ponieważ Alexandrina zdecydowała się poczochrać gwałtownie kruczoczarne włosy Yao.

- To tylko moje przeżycia, nie mogą Cię wpędzać w taką smutną zadumę. Chyba, że masz coś, co Cię trapi. Jeśli tak, to także nigdy nie bój się tego komuś powiedzieć, to pomaga. Ja na przykład teraz bardzo się cieszę, ze był ktoś, kto, mam nadzieję, szczerze mnie wysłuchał. - pogłaskała go po wcześniej rozczochranych kosmykach.

- Ty także chyba nie jesteś młodym wampirem, prawda? - spytała zaciekawiona.

Zegarki wskazywały południe, ale na ich szczęście dzień stał się raczej pochmurny i śnieżny. Na ławkę spadało sporo białego puchu, okrywając częściowo ubrania i włosy siedzących krwiopijców.

- Jutro mam kolejne lekcje, w tym pierwszy WF. Ciekawi mnie, co to będzie... Jak na razie przedmioty o normalnych nazwach, okazują się czymś zupełnie innym. - zaśmiała się.

- Czy... Czy oni wiedzą o nas, o naszej rasie? - zapytała, patrząc na przechodzących raz po raz ludzi.

_________________
We are the Sun
We are the dead stars
We are the black sky
Invading your room
We are the candle
The only light


Come, when my hand will die upon
Thy forehead, you'll breath in the flames
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Pon Mar 28, 2016 8:07 am

Poczochranie włosów wyrwało go z tej smutnej zadumy równie szybko, jak w nią wpadł. Uśmiechnął się do Alexandriny i spojrzał na nią, po chwili mówiąc.
- Wybacz, taki już jestem. Cóż, chyba do młodych nie należę, pochodzę ze starego rodu, o ile to wciąż można tak nazwać, bo teraz ja i ta dwójka adopotowanych wampirków jesteśmy jego jedynymi przedstawicielami. Może nawet kiedyś moim poprzednicy prowadzili takie życie jak Twoje. - zaśmiał się krótko, choć nie wiedział, czy powinien. Po prostu uznał to za zabawne wiedząc więcej o swoim rodzie. Co prawda jego więcej było tylko kroplą w morzu tajemnic, jakie dawno zalało i pochłonęło nazwisko Shasamo. Rodziny się ponoć nie wybiera, ale przynależność już tak. Kto jak kto, ale Yao zdawał sobie z tego doskonale sprawę.
- Wiedzą. - odpowiedział krótko, by zaraz dopowiedzieć. - Doskonale wiedzą, ale w życiu codziennym są tak zabiegani, że nie zauważają, lub też nie chcą nas zauważać. Niektórych ciekawimy, innych straszymy, czy nawet napawamy odrazą, nienawiścią... Ba, w mieście funkcjonuje nawet grupa, która gania i kara krwiopijców, gdy rozrabiają. - uśmiechnął się delikatnie mówią o łowcach. Zbliżył się, dał towarzyszce buziaka w szyję i dokończył czułym szeptem. - ale Alex jest grzeczna, prawda? - spojrzał jej w oczy uśmiechając się uroczo.

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Alexandrina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2108-alexandrina-stafford
Zarejestrował/a : 07/09/2015
Liczba postów : 157


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sro Mar 30, 2016 9:42 pm

Przytaknęła i pogłaskała Yao opiekuńczo. Ach, te wampirze sprawy, rodowe historie, w które można zostać wplątanym wbrew własnej woli, z okropnego przymusu. Na co im to wszystko? Mogłaby teraz spokojnie grać koncerty, nieświadoma wszystkich tragedii, jakie dotykają ludzi i wampirów.

Słuchała o tym, co mówił o tutejszym społeczeństwie. Czyli jednak w tym mieście wiedzieli. Na wspomnienie o "grupie ganiającej rozrabiaków" zaśmiała się. Znała ich chyba jak nikt inny, ale krwiopijca nie wiedział tego, póki co.

- Brzmi bardzo znajomo. - stwierdziła z błyskiem w oku.
- Pozostaje jednak pytanie, kto tutaj tak naprawdę rozrabia. - więcej na razie nie mówiła, przyjdzie na to czas.

- Ja? Ależ oczywiście, że jestem grzeczna. - mówiąc to pocałowała go. Kiedy odwzajemnił się na jej szyi, zadrżała tylko delikatnie i uśmiechnęła się. Tak, to łowcy często łamali granice, bywali rozbestwieni i okrutni. Działali egoistycznie i z własnych pobudek,a nie chęci ogólnego porządku.

Wspomniał wcześniej o "adoptowanych". Widziała ich dzisiaj, ale wciąż pozostawali dla niej pewną zagadką.

- Mówiłeś o dwójce, którą dzisiaj rano miałam przyjemność u Ciebie spotkać. Co to za wampirki, Twoi "słudzy"? - nie lubiła tego określenia. Kojarzyło jej się z paniami w średnim wieku, przestawiającymi jej rzeczy na półkach. Pewnie, gdy gdyby nie musiała się powstrzymać, wzdrygnęłaby się na myśl o swoich angielskich pokojówkach.

_________________
We are the Sun
We are the dead stars
We are the black sky
Invading your room
We are the candle
The only light


Come, when my hand will die upon
Thy forehead, you'll breath in the flames
Powrót do góry Go down
Yao Shasamo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2344-shasamo-yao#49428
Zarejestrował/a : 02/01/2016
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Pią Kwi 01, 2016 9:40 pm

W rzeczywistości wampirza długowieczność wcale nie była tak kolorowa, jak mogłoby się wydawać śmiertelnikom. Ludzkie życia bywają pełne smutnych, bolesnych, zawiłych i tajemniczych historii, a przecież są tak krótkie. Krwiopijcy, tym bardziej pochodzący z takich rodów jak ta dwójka mieli sprawy co najmniej wielokrotnie bardziej skomplikowane i o niektórych sekretach pamięć pozostanie pewnie już tylko w ich własnych umysłach. Może i tak będzie lepiej.
Yao nie uważał, że dziewczyna mogła mieć już jakiś bliższy kontakt, nie wyglądała na taką, ale być może pozory mylą? Kto jak kto, ale on nie powinien oceniać jej tak odgórnie. Nie Shasamo. Mimo wszystko uśmiechnął się delikatnie, gdy stwierdziła, że jest grzeczna. Następnie odpowiedział spokojnie na jej pytanie.
- Słudzy... cóż, oficjalnie tak, ale też nie lubię tego określenia. Jest takie... bezuczuciowe. Nie ukrywam, że traktuję tę dwójkę bardziej jako rodzinę, niż służbę, co zresztą chyba widać. Chyba nie jest im źle w mojej kamienicy... - powiedział to zdecydowanie mniej niż powinien, ale cóż, poszło. Spojrzał na Alexandrinę szukając zrozumienia w jej spojrzeniu. Sądził, że znajdzie choć odrobinę.

_________________
"Jestem szarością dnia codziennego,
kimś kto jest gdy nie ma niczego.
Jestem cieniem nicości,
a mym więzieniem to ciało, te kości..."
Powrót do góry Go down
Alexandrina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2108-alexandrina-stafford
Zarejestrował/a : 07/09/2015
Liczba postów : 157


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Nie Kwi 03, 2016 12:26 am

- To zupełnie jak z moją matką. Ona po przemianie też mogła zostać nazwana "sługą", bo przecież była przemienioną "własnością" mojego ojca. Ale została jego panią dworu. - Alexandrina uśmiechnęła się promiennie, co rzadko się jej zdarzało. Wyglądała bardzo uroczo, kiedy jej poważny i zamyślony wraz twarzy przełamywał szczery śmiech, szczęście lub zadowolenie.

- Tak, rodzina. Chciałabym, żeby moja nie była teraz tak daleko ode mnie. - spojrzała tęsknie w stronę oceanu - To miasto... mnie przeraża. Przeraża inaczej niż rodzimy Londyn. Tam wiedziałam czego i w jaki sposób mogę się obawiać. A tu... bardziej boję się tego, że odczuwam nowy rodzaj strachu, że tego lęku jeszcze nie znam. Zaskakuje mnie ten paradoks, który jawi się teraz w moim umyśle... - westchnęła i pokręciła głową, chyba trochę sama do siebie.

Po chwili namysłu wróciła do tematu sług i ponownie spojrzała na wampira.

- Zastanawiam się jak to jest, mieć swojego sługę, kogoś, kogo przemieniasz i komu dajesz zupełnie nowe życie. Większość wampirów traktuje takie osoby faktycznie jak swoją własność albo kogoś sobie przynależnego. Często są wobec nich chłodni. Zastanawiam się, jak bardzo kryją swoje uczucia do nich i próbują je z siebie wyprzeć. Mam wrażenie, że przemieniony zawsze będzie przez Ciebie kochany, niezależnie jak bardzo nie będziesz tego chciał. To nowe życie, dar i przekleństwo, które komuś dajesz. I jesteś za niego od tej pory odpowiedzialny, ponieważ staje się nowym tworem, czymś, co Ty stworzyłeś.

_________________
We are the Sun
We are the dead stars
We are the black sky
Invading your room
We are the candle
The only light


Come, when my hand will die upon
Thy forehead, you'll breath in the flames
Powrót do góry Go down
Lucrezia

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2839-lukierek
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Wto Lis 01, 2016 7:47 pm

Lucrezia miała chwilę czasu na zaaklimatyzowanie się w mieście. W końcu przyjechała już całe dwa tygodnie temu, a jej najdalszy kurs odbywał się na trasie dom - sklep po drugiej stronie ulicy. Trzeba było załatwić wszystkie papiery związane z mieszkaniem, jej nową uczelnią, pracą cała masa obowiązków, które w zupełności pochłonęły ją i jej starszego brata. Na szczęście, co ważniejsze papiery udało się już ogarnąć, przez co rodzeństwo zyskało chwilę czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Luc wybrała się na przechadzkę po mieście. Z centrum do dzielnicy portowej miała rzut beretem. Ot, niecałe pół godziny drogi pieszo. Dla wampira, to żaden wyczyn. Przejdzie się, pozna okolicę. Może nawet znajdzie jakąś spoko miejscówkę? Zawita w kilku barach, knajpach coś na pewno przypadnie jej do gustu!
Japonia pochłonęła ją całkowicie. Kultura tak odmienna do tej z którą obcowała od dzieciństwa we Francji, wydawała się być czymś wręcz fenomenalnym. I niezwykle ciekawym przy tym. Wampirzyca obserwowała tutejszą młodzież. Różnorodną, barwną, intrygującą. Nigdy wcześniej nie miała styczności z czymś tak dziwnym. Obserwowała wszystko i wszystkich, dosłownie. Jeszcze chwila i dostanie zeza niczym Kobra. Po prostu szła przed siebie z szeroko otwartą buzią.
- Wow. - stęknęła pod nosem, dochodząc do nadmorskiego deptaku. Widok morza spowitego ciemnością oraz miasta, które migotało maską kolorowych świateł sprawił, że Lucrezi zabrakło tchu w piersiach.
Oparła łokcie o barierki, natomiast głowę ułożyła na splecionych dłoniach i tak stała wpatrując się w ten cudowny dla niej widok, o.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sro Lis 02, 2016 10:30 am

Wampir szedł ulicą masując skronie. Od jakiegoś czasu non-stop bolała go głowa. W tym miejscu, w które jeszcze kilka tygodni temu został ranny...
Pamiętał, jak przez mgłę jak budzi się w zamku dziadka z tępym bólem czaszki, która była zabandażowana ale i tak krew przez materiał przeciekała. Rozejrzał się w pół mroku nie wiedząc co się dzieje. Nie pamiętał, aby miał walkę na ringu albo żeby z kimś się bił. Właściwie to niewiele pamiętał z ostatnich lat. Nie miał pojęcia czemu. Służka w zamku wyjaśniła mu, że podczas pracy jakiś bokser tak go urządził, że Ell stracił pamięć do kilku lat wstecz. Po za tym nic mu nie groziło. I nic ważnego się nie wydarzyło w ciągu tych kilku lat. Ale wampirowi to nie dawało spokoju. Czuł jakby stracił jakąś cząstkę siebie. Do tego jego matka jest w kolejnej ciąży! Nie wiedząc kiedy jego nogi poprowadziły go w kierunku plaży i znalazł się na tym samym deptaku co brunetka. Podszedł do barierek nieopodal niej i spojrzał tępo na obrączkę, którą miał na palcu. Nie był głupi wiedział, że to obrączka ślubna, ale ilekroć próbował dojść do tego skąd ją ma to nic sobie nie przypominał. Czyżby wziął ślub? Służka albo matka chyba by mu o tym powiedziały. W końcu sam z siebie nie wziąłby ślubu, a w życiu. Nie spieszyło mu się do ustatkowania. Nawet nie pamiętał, że ma dom na plaży, ha. Dlatego też nie wpadł na pomysł aby pójść do urzędu i tam czegoś się dowiedzieć. Chociaż nic by to pewnie nie dało, bo wtedy funkcjonował jako Trafficante a tak znów jest Kurosem. Ściągnął obrączkę i chciał wyrzucić ją gdzieś daleko, kiedy zauważył wyryte wewnątrz imię "Yvelin". CO KUŹWA?

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Lucrezia

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2839-lukierek
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sob Lis 05, 2016 11:55 am

Nie była sama? Zmarszczyła brwi, momentalnie rozglądają się dookoła. Miejscowy? Nieee, był za wysoki, dostojny i do Azjaty wbrew pozorom zupełnie nie podobny. Gdzie farbowane włosy, przepych i masa kolorowych dodatków? Jedyne, co tak de facto łączy go ze śmiesznymi kurduplami, to czarne kudły, ale halo - pół Europy, to też ciemnowłosi. Stęknęła cicho, odrywając się od barierek. Nie żeby była zdesperowaną nastolatką szukającą znajomości wszędzie, gdzie się tylko da! Ale patrząc na obecną sytuację i zupełny brak kolegów/koleżanek w tym miejscu (no w końcu jest zupełnie nowa w mieście i na dodatek kaleczy mówiąc po japońsku) podbicie do Elliot'a nie jest złym pomysłem. Także jak pomyślała, tak zrobiła ~
- Hej. - mruknęła cicho, przełamując japoński swoim francuskim akcentem. Pewnie zabrzmiało to komicznie, ale z tym językiem Lukierek ma styczność zaledwie od miesiąca!
- Problemy z żoną? - dodała zaraz, wymownie spoglądając na obrączkę, którą jeszcze chwilę temu chciał wrzucić do wody. NO CO? Nie miała lepszego pomysłu na rozpoczęcie rozmowy, więc sieknęła z grubej rury. Jak się chłopak wkurzy, to trudno. Ona i tak jeszcze ledwo rozumie po japońsku, więc nawet się nie przejmie jak rzuci w jej stronę jakąś obelgą, bo pewnie i tak jej nie zna, lol. Trochę jak gadka szmatka z małym dzieckiem.
- Przepraszam, słabo mówię po japoński. - walnęła z głupią miną, robiąc kilka błędów w jednym zdaniu. Chciała jeszcze dodać, że mimo to chętnie z nim pogada o jego problemach jak prawdziwy psycholog ze swoim pacjentem, ale to już za szeroki próg słów jak na jej obecne możliwości.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sob Lis 05, 2016 1:42 pm

Oczywiście, że zagadanie do Elliota nie było złym pomysłem. Był szlachetny, przez co czuł się lepszy ale to nie znaczyło, że stronił od znajomych niższej krwi. Chętnie z kimś pogada, bo nie uśmiechało mu się siedzenie non stop w zamku albo swoim pustym apartamencie. Szczególnie, że Lukierek był bardzo urodziwą kobietą. A czarnowłosy wampir miał do nich słabość, to nie jego wina!
- Hej - zerknął na brązowowłosą zaciskając pierścień w pięści, jakby miał nadzieję że kobieta nie zobaczy obrączki. Niestety jej kolejne pytanie musiało ostudzić jego przypuszczenia, więc tylko prychnął pokazując jej złoty pierścionek - Pytasz o to gówienko? To tylko pamiątka po posiłku, które natrafiłem zmierzając tutaj - skłamał uśmiechając się przy tym zadziornie i zmierzył kobietę od góry do dołu i z powrotem, zatrzymując nieco dłużej wzrok na jej walorach. Jak mówiłam - taki już był. Może udzieliło mu się coś od Ringo? Z tą różnicą, że gwałty go nie interesowały. I jakby pamiętał o Chizuru to nawet modelki prosto z wybiegu by go nie interesowały, ale niestety - bądź stety - na razie ten problem ma z głowy!
O dziwo zaśmiał się na jej próby mówienia po japońsku i bynajmniej nie był to prześmiewczy chichot, a szczere rozbawienie. Przeczesał dłonią przydługie już włosy i odsunął się od barierki chowając obrączkę do zapinanej kieszeni. Później odwiedzi starą znajomą o tym imieniu i może czegoś się dowie? Teraz ma ciekawszy obiekt przed sobą, ekhem.
- Możemy przejść na angielski - odpowiedział po francusku. Nie był może mistrzem francuskiego, wolał angielski i włoski, ale trochę się uczył języku ślimakojadaczy toteż wyręczył Lucrezie w jej męczarniach - Co cię sprowadza do Japonii, ślicznotko? - zapytał i podał jej ramię chcąc pospacerować trochę w towarzystwie damy, ha!


Lukier zniknął więc oboje zt

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sob Mar 11, 2017 9:06 pm

Midori zdecydowała się wyjść na krótki spacer, by móc odetchnąć nieco świeżym powietrzem. Według niej, pogoda zaczynała się powoli poprawiać, dlatego też... Dlaczego by to nie wykorzystać? Oczywiście, nie mogła jednak zapomnieć o cieplejszym stroju... Ale dobra, nieważne!
Ciemnowłosa dziewczyna wybrała się w wieczornych porach na zewnątrz. Powolny, miły spacer, odetchnięcie świeżym powietrzem, jak również i rozkoszowanie się okolicą. I nic nie miało zaburzyć tej sytuacji...
A przynajmniej uważała do czasu, gdy napotkała się na wampiry. Cieżko było nie zauważyć podejrzanych ruchów, jak i... Grupowej działalności. Jednak kobieta nie zdołała się wycofać. Byli szybsi.
Mogłam się tego spodziewać - pomyślała ponuro, patrząc ostrożnie, na osobniki, które zdecydowały się ją otoczyć. Pięcioro. Ponuro wpatrywała się, zachowując się dość ostrożnie. Nie zamierzała krzyczeć. Mogła... Mogła za to się obronić.
Dobra, wydaje się, że tutaj za duży chaos powstał, prawda? Znaczy się, w tej całej wypowiedzi. W końcu, wszystko stało się to tak szybko, a przynajmniej się jej tak wydawało. Skrzywiła się mimowolnie, rozglądając się ostrożnie.
- No co jest panowie, macie jakiś problem? - zawołała.
Właśnie, dlaczego uważała, że miała do czynienia z inną rasą?
Ponieważ ludzie nie mieli szkarłatnych oczów i długich kłów... A ci nawet tego nie ukryli.

_________________

~ Song of Midori ~

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sob Mar 11, 2017 9:50 pm

Nastąpił wieczór... Mógł w końcu opuścić kaplice, w której spędził swój cały dzień. Niestety, nie był tak odporny na promienie słoneczne, jak reszta swoich pobratymców. Widocznie otrzymał mocne geny dawnego przodka. Mogło być jednak gorzej, a sam Trevor jakoś nauczył się żyć z taką słonością. To był jeden ze spokojniejszych wieczorów, idealny na małe poznawanie po raz kolejny miasta.
Dziś wybrał mało odwiedzaną przez niego okolice miasta. Była to dzielnica portowa. Mało tu był, bowiem nie słyszał o wielkiej działalności tutaj wampirów, a raczej o ich rozbojach. Pełno kamer, możliwe że też pełno świateł. Tak czy inaczej coś popchało go tutaj.
Szedł powoli, lecz jego chód doskonale był słyszalny z każdym krokiem. Okute buty, które wydawały z siebie metaliczny odgłos, zdradzając idealnie obecność kogoś jeszcze. Kogoś kto posiadał dość nietypowy wygląd, jak na istoty z XXI wieku. krok za krokiem, aż doszedł do miejsca gdzie mógł przyglądać się małej grupce. Nie miał wątpliwości iż większość była wampirami o mieszanej krwi, lecz czuł też tam człowieka, co niemal zadziałało na niego jak wabik?
Zbliżył się o kolejne kilka kroków, przyglądając się. Przystanął i póki co nie robił nic, jakby się przyglądał tego co miało się wydarzyć, jakby też był jednym z nich, który możliwe że sam kierował grupą. Lecz nie był.
-5 na 1, w dodatku kobietę...
Nie musiał mówić głośno, bowiem jego gruby, a cichy głos był dobrze słyszalny dla Midorii, a co dopiero wampirów. Zacisnął nieco dłonie na których miał rękawice, po czym powoli zaczął się zbliżać w kierunku całej grupki.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Nie Mar 12, 2017 1:12 am

Drgnęła nieco, gdy do jej uszów dobiegł cichy, męski głos. Uniosła nieco głowę, przekierowując swoje spojrzenie na nieznajomego przybysza... Po czym delikatnie się skrzywiła.
- Przybyłeś się do nich dołączyć? - odparła na jego słowa natomiast, międzyczasie przybierając pozycję obronną. Mimo że dała się na starcie tak głupio otoczyć, nie zamierzała teraz tracić czujności tylko dlatego, ze pojawił się ktoś niespodziewany...
Wampiry jednak wydawały się być nieco zaskoczone i zarazem... Zaniepokojone? Ciemnowłosa tego nie mogła stwierdzić aż tak dobrze. Przygryzła dolną wargę. Również... I ona nie odczuwała się za pewnie, gdy widziała białowłosego.
Cóż, wyglądał zdecydowanie inaczej niż mężczyźni, jakich spotykała do tej pory.
W końcu napastnicy zdecydowali się rozdzielić - trzech na przybysza, a pozostała dwójka zaatakowała dziewczynę. Złotooka przez krótki moment odczuła zaskoczenie - nie rozumiała tego, dlaczego właściwie się podzielili, ba... Może to nie jest ich sojusznik? Albo po prostu nie chcieli się dzielić małą ofiarą.
Cokolwiek by to nie było, przestała zwracać na to uwagę, skupiając się na dwójce, która podchodziła do niej z dwóch stron - i po prostu rzuciła się na nią. I to był błąd... Nawet jeśli na niego się na starcie nie zapowiadało.
Dla niej to nie był wielki problem - nawet jeśli nie miała broni antywampirzej przy sobie, mogła, dzięki pomocy sztuk walki, pokonać pozostałą dwójkę, ogłuszając ich skutecznie. Nie skończyło się jednak to bez szwanku dla samej dziewczyny - krótka walka, której szczegółów nie będę przytaczać, sprawiła, że na jej dłoni i prawym przedramieniu pojawiło się rozdarcie, z którego delikatnie spływała krew. Cóż. Bez broni i bez używania magii i tak nie było źle. Miałam szczęście. Chociaż muszę się zmywać się stąd, zanim się ockną. Przekierowała swój wzrok na nieznajomego, by zobaczyć, co się tam dzieje - i dzięki temu ocenić, czy powinna zmyć się szybko... Czy bardzo szybko.
A właściwie, co się tam działo? Cóż, wampiry po prostu rzuciły się na niego - bez żadnego śladu zdradzającego, że umieli walczyć wręcz, czy też posiadali bronie.

_________________

~ Song of Midori ~

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Nie Mar 12, 2017 9:56 am

Kobieta był mu obca, jak i pozostali napastnicy, co do tego nie miał wątpliwości, jednakże opanowanie kobiety wskazywało na to iż nie pierwszy raz obcuje z istotami Nocy. Czyżby łowca? Możliwe że ktoś jeszcze inny. Niezależnie od tego Trevory doskonale usłyszał pytanie kobiety, które było skierowane do niego. Jaka była jego odpowiedz? Nie było żadnej, lecz jego chłodne spojrzenie na chwile zderzyło się z jej. Co jednak ta sobie pomyśli? To jest tylko jej sprawa. Kobieta, a raczej dziewczyna wyglądała na nieletnią, dlatego też jej spokój był wręcz zaskakujący. Szkoda tylko że Trevor nie znał prawdziwych wiosen młodej, bo za taką ją uważał.
Białowłosy rozpoczął swoją drogę w kierunku grupki, a jego dobrze słyszalne kroki, były coraz bardziej wyraźne, niczym piasek przesypujący się z klepsydry, ku ostateczności. Zimna twarz, dziwny ubiór, jak i uzbrojenie, na pewno nie wskazywało na współprace z jakimkolwiek osobnikiem z grupy. Byli słabi, Trevor niemal sąd to czuł.
Trójka śmiałków zdecydowała się go zaatakować, nie wydawał się być tym ani zaskoczony, ani zaniepokojony. Radził sobie z takimi, a Ci choć mieli chociażby nutę zwątpienia od razu byli na przegranej pozycji. Tak czy inaczej nie zamierzał dać się uderzyć, a co dopiero zranić... W chwili gdy w jego zasięgu pojawił się pierwszy z trójki, został on odrzucony na kilka metrów dzięki silnemu wykopu wampira. Posiadał doświadczenie i z biegiem lat, wchodził na nowe możliwości. Nie ignorował Trójki wampirów, lecz nie wierzył też w ich możliwości. Byli nie zorganizowani, co niemal od razu było widać poprzez ich zachowanie. Kolejny został wyeliminowany przy próbę naskoku na Trevora, który swoimi pazurami rękawicy, wbił się w pierś pijawki, niczym nóż w masło. Chwila strachu, paniki, po czym jeden ruch i z przeciwnika został popiół. Zostało dwóch z czego jeden póki co był nieco przymglony po zderzeniu z barierką przy deptaku. Jeden na jednego więc, to nie był problem, dlatego pojawiając się przy ostatnim nie minęła chwila, a złapał go sobie za ramie by po chwili wgryźć się w niego. Ofiara Trevora szarpała się, czując że jej szanse na ucieczkę nikną w mgnieniu oka. Nie było dla nich ratunku, a Midori mogła być świadkiem po chwili kolejnego spopielenia. Był stanowczy w swoich działaniach, nie wahał się. Widać że nie robił tego od wczoraj. Lecz co z ostatnim. Trevor podchodząc do niego pozbawił go serca tak jak pierwszego. Rękawica prawa ociekała krwią winnych, co do tego nie miał wątpliwości. Sam tez był niewinny, lecz teraz to nie było ważne. Spojrzał kontem oka na swoje pasma włosów widząc ich zaczerwienienie. NIe można zapomnieć też o całym pysku z krwi.
Doszedł do niego sapach krwi dziewczyny, lecz jego reakcja była, a raczej jej w ogóle nie było. Owszem zerknął w jej kierunku, ba a nawet się ruszył z miejsca idąc powoli ku niej, lecz sam jednak się skupił na wampirach, które udało jej się powalić. Uznał je za balast, przez co przechodząc koło nich, bez skupów rozdepcze im łby.
-Pokaż.
Był wampirem, ona też to wiedziała, dlatego musiała wiedzieć też co ten chce zobaczyć, w dodatku wystawił do niej lewą rękawice, która była nie skażona krwią.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Nie Mar 12, 2017 10:55 pm

Dziewczyna skupiła na nim swój wzrok, kręcąc głową. O nie. Nie, nie i jeszcze raz nie. Czy on naprawdę uważa, że dziewczyna posłucha się go po tym wszystkim, co właśnie zobaczyła? Ah tak... Ciężko było nie zauważyć, jak potraktował przeciwników - i swoich, i jej. Na dodatek był w krwi... Serio, to nie zachęcało do działania.
- Odmawiam - dlatego też tak właśnie brzmiała teraz jej odpowiedź. Nie wiedziała co będzie próbować jej zrobić... Równie dobrze mógłby ją potraktować tak samo jak i tamtych. Albo wymazać jej pamięć z tego spotkania. Ba, samo zetknięcie się z jej krwią mogłoby sprawić, że zostałaby wydana...
Nie zamierzała ani trochę ryzykować.
-  Dam sobie radę - dodała jeszcze.
Musiała unosić głowę, by widzieć twarz nieznajomego. Widok krwi nie przerażał jej, ale sam fakt, że on zrobił coś takiego, wzbudzał jej nieufność. Cóż, przynajmniej był jeden przeciwnik, a nie pięciu... Lecz dziewczyna zarazem zdawała sobie sprawę, że on zupełnie się różnił od tamtych płotek.
Spojrzała na ranną rękę i skrzywiła się mimowolnie. Będę musiała wrócić do domu. Cholewka. No nic.
-  To... - w sumie, tak właściwie, czy ten nieznajomy wielkolud dałby jej od tak odejść? Nie wiedziała. Dlatego też patrzyła na to, co on zrobi - uprze się na pomoc, zaatakuje czy może da jej spokój?

_________________

~ Song of Midori ~

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Czw Mar 16, 2017 7:02 pm

Kobieta nie musiała spełniać jego zachcianki, zwłaszcza jeśli jego wygląd nie wzbudza zaufania, a niepokój, czy też strach. Pogodził się z odmową i nie zareagował na nią inaczej, jak tylko opuścił rękę. Czuł nadal jej krew, nie reagując na nią, lecz co będzie, jak przywoła ona inne wampiry? No cóż. Zapewne sobie poradzi.
-W to nie wątpię dziewczę.
Wyglądała młodziutko, jak gówniara, dlatego za taką została wzięta. Zapewne nie tylko Trevor ją od dzieci przezywał, no ale taka już była prawda i co zrobisz? Choć nim nie była, to wyglądała jak dziecko. Sam Trevor był inny, nienawiść, czy też chłód jaki wykazywał wobec swoich pobratymców, był równie wysoki co sama nienawiść do słońca. Choć nie zamierzał zrobić dziewczynie krzywdy, to ta wiedziała że ma do tego odpowiednie preferencje. Zimny, mściwy, krwiożerczy, niebezpieczny, jak i uzbrojony. Niezbyt ciekawe połączenie, zwłaszcza przy takiej kruszynce jaką była Midorii.
-Na co więc czekasz?
Zapytał z chłodem, jak i gdybym głosem, który nie wróżył zazwyczaj nic dobrego, lecz dla Trevora ów ton głosu był typowy. Ludzka kobieta wyglądała jakby czegoś oczekiwała, ale czego?
-Zmiataj do domu, nim ściągniesz na siebie tych którzy wyrwą z Ciebie życie szybciej niż myślisz.
Dodał niezadowolonym głosem, który nie wiele różnił się od poprzedniego. Kobieta udowodniła iż umie się bronić, jednak Trevor mówił tu o silniejszych, a nie koniecznie tych pokojowych. Niezbyt czekając na odpowiedz po chwili skieruje się wzdłuż ścieżki, wyjmując piersiówkę z płaszcza, by się napić nic innego jak krwi.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Pią Mar 17, 2017 10:08 am

Zapewne przecież wampir zdołał zauważyć, że tak wyglądało wiele osób pochodzenia japońskiego, prawda? Młody wygląd, niezależnie od tego czy ma 15 czy 25 lat... I tak dalej, i tak dalej... Dobra, nieważne.
Nieco nachmurzyła się, słysząc jego słowa.
- Na gwiazdkę z nieba - odpowiedziała mu natomiast, nieco się nachmurzając. - Patrzę czy nie próbujesz mi coś zrobić. Jak cię zastanawia dlaczego, to domyśl się... Na podstawie tego, co było wcześniej - z miejsca uprzedziła go, by nie zadawał jej kolejnych pytań podobnego typu. Ba, nie spodziewał się, że jego wygląd czy ton głosu powodował, że nie rzuciła mu się w ramionach i nie dziękowała za pomoc?
Odwróciła się do niego plecami.
- Może masz rację. Może nie. W zależności też... O kim mówisz - dodała jeszcze z nutką tajemniczości w głosie.
Jednakże nie zamierzała się z nim spierać i rzeczywiście zamierzała udać się do domu, by zabandażować ową ranę.
Przynajmniej do momentu, gdy zatrzymała się, wpatrując się w horyzont...
Gdzie pojawiły się trzy kolejne osoby i zbliżyły się do nich dość szybko... Ba, za szybko.

_________________

~ Song of Midori ~

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Pią Mar 17, 2017 3:32 pm

Wiele tak wyglądało, jednak kobieta wyglądała na typową gówniarę. No cóż. Trevor był starszy od typowych ludzi, a ta nim była, co równało się z tym iż była jeszcze dla niego dzieckiem. Nie ważny był wiek, bowiem jak na taki młody wygląd, kobieta posiadała umiejętności które pozwalały jej się bronić. Nie łatwo znaleźć osobę w jej wieku, która tyle umie, oczywiście jeśli uważa się iż Midori jest gówniakiem.
-To wsiadaj w rakietę i wypierdalaj w kosmos.
Choć głos był lodowaty, bez cieplejszych emocji, to jednak wampir nie był w żadnym wypadku rozdrażniony. Można było myśleć co innego, a ten mimo to taki był i tyle. Nie tylko wygląd był podobny do innego osobnika grasującego w tym mieście, ale i charakter.
-Gdybym Chciał Ci coś zrobić, zrobiłbym w chwili gdy stałaś plecami do mnie, a nawet w tej chwili. Głupie pieprzenie.
Choć był pomocny, to jednak nie można było go nazwać miłym, czy też sympatycznym. Wzbudzał niepokój i strach przez swoje zachowanie, jak i wygląd. Chciał tego, bo gdyby nie to, to byłby pewnie całkiem inny.
Nie skomentował kolejnych słów kobiety, uważając co za zbędne, a skierował się w swoją stronę, do czasu gdy do jego nosa nie doszedł kolejny zapach wampirzej krwi. Nie miał co do niej wątpliwości, dlatego przystanął, zerkając za siebie. Zarówno na Midorii, jak i nieznane mu osoby, które się pojawiły, lecz nic nie robił, bowiem nie miał jeszcze powodów. Jeszcze...

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   

Powrót do góry Go down
 
Nadmorski deptak
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: