IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nadmorski deptak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sro Mar 22, 2017 8:26 pm

- Właśnie na to czekam, w towarzystwie zgryźliwego starucha - burknęła w odpowiedzi. Ah, w sumie, nawet nie wiedziała, dlaczego z nim rozmawiała! Przecież... No... Po co uprzykrzać tym sobie życie, hę? Jest tyle pięknych rzeczy do zrobienia, a ona zamiast tego, to musiała słuchać jego odzywek...
- Zawsze mogło ci coś odwidzieć - odpowiedziała mu natomiast, delikatnie wzruszając ramionami. Dobra, w końcu nie raz i nie dwa zdarzało się, że ktoś zmieniał nagle swoje zdanie... By potem zaatakować.
Również jej uwaga była skupiona na kimś innym - kolejnych przybyszach. Aż nieco zmrużyła oczy, zarazem delikatnie się krzywiąc. Kogo tu niesie?
Cóż, niedługo potem mogła się sama dowiedzieć.
Nieznajomi dość szybko skrócili dzielącą ich odległość, stając w końcu około pięciu metrów przed czarnowłosą kobietą. Oblizała usta, nie ruszając się z miejsca. Co teraz?
Natomiast jeden z przybyszy spojrzał raz na dziewczynę, raz na wampira.
- To twoje pożywienie? - spytał się, wciągając zapach powietrza... Wypełniony wonią rannej Midori.

_________________

~ Song of Midori ~

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Nie Kwi 02, 2017 8:53 pm

-Dziwne masz marzenia dziecino...
Niezależnie od wieku kobiety, Trevor widział w niej dziecko. Nie ignorował jej umiejętności, no ale nawet jej niewinny wygląd może okazać się bronią. Tak czy inaczej nie widział powodu do jej ataku, dlatego po małym starciu, mógł odejść, jakby nigdy nie spotkał kobiety.
-Niech i tak będzie.
Nie podważał jej słów, niech sobie myśli co chce, to jednak nie ruszy wampira, był zbyt chłodny, by przejąć się takimi zaczepkami, czy też komentarzami. Za stary był na to. Nie wiedział co ta ma w głowie i szczerze powiedziawszy miał to w poważaniu. Ignorując kobietę zaczął się od niej oddalać, do czasu nie wyczucia kolejnych wampirów, których zapach dochodził od kierunku kobiety. Zatrzymał się zerkając na nich.
-Zgubiliście się?
Nie odpowiedział na ich pytanie, a odwrócił się z powrotem do Midori, po czym ruszył się w jej kierunku, wsłuchując się w te metaliczne odgłosy obuwia. położył swoją dłoń przy okazji na rękojeści swojej broni.
-Nóż sobie przyłóż do gardła, jeśli masz gardło żarłoczne.
rzekł używając języka wymarłego prawie że, a dokładnie ujmując, łaciny.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Pią Kwi 07, 2017 11:40 pm

No dobra, po co sobie psuć dzień, skoro można było... Po prostu zakończyć ową rozmowę i nie przejmować się dalszymi rzeczami. A... Przynajmniej do czasu, aż pojawiły się wampiry. Aż ciemnowłosa przełknęła ślinę, jednocześnie się zastanawiając, co powinna zrobić. Przycisnęła do piersi ranną dłoń. Walczyć? Nie? Chyba jednak była zmuszona, by zawalczyć...
Za to dość dobrze słyszała, że tamten niemiły wampir zdecydował się na powrócenie. Co jest?
- Jeśli nie jest twoja, to zjeżdżaj stąd - warknął natomiast tamten. Wyraźnie było widać po nim, że chciał zjeść małą Midori w spokoju, bez towarzystwa jakiegoś kłopotliwego osobnika, jakim był Trevor.
Nie przejęli się również tym, że najwyraźniej nieznajomy chciał sięgnąć ku swojej broni. Machnął dłonią, dając jakiś znak swoim towarzyszom. O ile nie dawało się zrozumieć, co dokładniej pokazał - o tyle sam przekaz był zrozumiał. Trevor stał się ich celem.
Tak. Dokładnie to co przychodziło teraz na myśl.
- Skoro tak cwaniakujesz, zobaczysz, że zadarłeś ze złymi osobami - mruknął jedynie.
Zaatakowali wampira.

_________________

~ Song of Midori ~

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Nie Kwi 09, 2017 8:46 pm

Czyli zaś grupka cwaniaków, która uważa, że że w kupie siła. Trevor ino westchnął widząc i czując z jakim dnem ma do czynienia. Spojrzał z politowaniem na Midori, jak i wampiry, jakby spodziewał się czegoś więcej po nich, co też była prawda. Tak czy inaczej, Trevor nie zamierzał tchórzyć, bowiem nawet nie czuł niepokoju. Byli w grupie, lecz nie wiedzieli iż mają do czynienia z wampirem który ma spory zapas doświadczenia jako łowca. Nie skomentował słów wampira, bowiem nie wymagały one żadnego komentarza. W zamian jednak rzucił cyfrą jeden. Nie minęła chwila a dało się słyszeć kolejną liczbę porządkową, co wskazywało że odliczał. Do ilu, w jakim celu? Czy to ważne? Wampir się chwile zastanawiał, po czym nadal coś mówił, to wystarczyło aby Trevor zdążył doliczyć do 3. Numer 4 został wypowiedziany w chwili gdy wampiry zdecydowały się na atak, zaś sam Trevor, szybkim wampirzym ruchem, wyjął ostrze, by wykonać szybkie a zarazem precyzyjne cięcie, w pierwszego rywala, w taki sposób, by inni mogli najpierw usłyszeć świst, a potem mogli oglądać spadający łeb an ziemi, który się spopieli jak reszta ciała. Poza tym, było widać poruszającego się Trevora niczym szybko poruszający się dym, bo w sumie tak wygląda szybki ruch wampirzy. Po wykonanym ataku stanie, opuszczając ostrze ku ziemi, jak i czekam na kolejny atak. Może to była pokazówka, może ostrzeżenie, kto wie. Co zaś robiła Midori?
-5.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sob Kwi 15, 2017 11:53 pm

Nachmurzyła się nieco, widząc wzrok wampira. No co? - miała ochotę się go spytać, jednakże powstrzymała się od jakichkolwiek odzywek. Nie była pewna, jak dalej zareagować, jak również... No właściwie, co z tym wszystkim. Walczyć i zdradzić się do reszty przy tym wampirze? Stać i ryzykować, że coś się jej stanie? Tak ciężko stwierdzić, która decyzja była prawidłowa...
Jednakże nawet na to nie dostała czasu reakcji. Mogła jedynie starać się zauważyć szybkie ruchy mężczyzny i to, jak z łatwością zabijał. Przełknęła ślinę, widząc, jak jeden z osobników zamienił się w proch.
Co na to reszta?
Cóż. Do odważnych nie należeli, dlatego też widząc to, co się stało z ich kumplem, po prostu zwiali, poprzysięgając również zemstę za to. Jak będzie naprawdę? To się jeszcze zobaczy. Natomiast ciemnowłosa patrzyła z niepewnością na nieznajomego.
- Dz-dziękuję - bąknęła cicho, nie bardzo wiedząc, co jeszcze dodać. Trzymała dalej ranną rękę przy klatce piersiowej. - T-to ja już pójdę... - no cóż, prawdę mówiąc, nie bardzo wiedziała, co jeszcze powinna zrobić lub powiedzieć.
- Naprawdę dziękuję... - chciał coś jeszcze od niej? Tak? Nie? Nie odeszła jeszcze, czekała na jego reakcję.

_________________

~ Song of Midori ~

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Wto Kwi 18, 2017 8:28 am

Trevor jednak tez nie był głupi. mimo iż zajął się innymi, to jego oko doskonale wyłapało ruchy kobiety, jak i jej umiejętności. Nie miał wątpliwości co do tego, że znała się na rzeczy, bowiem nie byle kto umie walczyć z wampirami, a na amatora mimo drobnej budowy nie wyglądała. Nie pytał jednak, bo łatwiej przyjąć człowieka łowce, niże wampira, który tez jest samozwańczym łowcą. Miał doświadczenia dużo, to połączone z jego siłą powodowało iż Trevor nie był byle jakim sobie wampirem. Nie dość że o wysokiej krwi, to znał jeszcze techniki jakimi posługiwali się też łowcy. Wbrew pozorom wiedział o nich na prawdę co powodowało iż jeśli by chciał mógłby im zaszkodzić i to w nie małym stopniu.
Jeden zamienił się w proch, a Trevor zerknął an reakcje pozostałych, przez chwile ignorując co robiła Midorii. Widząc że zaczynają uciekać uniósł wolną rękę, przez co używając swojej mocy, podniósł dowodzącego w tej grupie, by po chwili go przyciągnąć do siebie. Po co? Midorii już po chwili mogła ujrzeć kolejny akt brutalności ze strony Trevora, który bez skrupułów wgryzie się w swoją ofiarę, by niedługo potem ponownie czuć popiół pod nogami. Dopiero wtedy zerknie na okolice, chowając powoli swoje ostrze, jak i otrząśnie swoim cielskiem, by pozbyć się balastu w postaci prochu. teraz jeszcze gorzej wyglądał, bowiem jego białe włosy, już nimi nie były, co zauważył nawet sam wampir, łapiąc za kosmyk włosa, by przeciągnąć go między palcami, dla wyciśnięcia z niego zbędnej krwi. Spojrzy an kobiet gdy ta się odezwie do niego.
-Czy teraz pokażesz mi tą dłoń?
Zapytał się kobiety, chowając łapę do kieszeni płaszcza, by wyjąc z niej swoje drobiazgi, które jak na tacy zaczął oglądać, szukając czegoś. Wyciągnie dłoń do kobiety, wymownie dając jej znak by wzięła z niej plaster, który był pomiędzy telefonem, kilku naboi, jakieś żyłki, lecz na rękawicy wampira wszystko wyglądało tak drobno. Jeśli zabierze to co dla niej Trevor wyjął, reszta "śmieci" wyląduje ponownie w kieszeni wampira.
-Gdzie się nauczyłaś walczyć z istotami nocy?


z/t

_________________

No wiec.... Eee...


Ostatnio zmieniony przez Trevor dnia Pon Paź 02, 2017 5:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sro Kwi 19, 2017 9:46 pm

Taki akt brutalności na oczach niewinnej kobiety? Cóż... Zdecydowanie nieznajomy nie był zbyt delikatny i nie przejmował się tym, że mogłaby mieć z tego powodu traumę. A co więcej - jeśli mogła nie wiedzieć, z kim lub czym miała do czynienia, zdradziłby teraz sporą tajemnicę... I co by z nią zrobił?
Patrzyła na niego dość ponuro, jednocześnie się zastanawiając nad kwestią dotyczącą tego, co właściwie chciał zrobić... I czy to czas, by rzucić na niego zaklęcie i próbować samej zwiać. Nie wyglądał teraz sympatycznie. Gigantyczny facet brudny od krwi i popiołu, na dodatek na oczach dziewczyny wymordował wszystkich... Ugh. Zdecydowanie nie sprawiało to, że jakoś lepiej się czuła... Chociaż była mu wdzięczna za pomoc.
Przygryzła dolną wargę, patrząc ostrożnie na jego dłoń i zarazem widząc te wszystkie przedmioty. Westchnęła głęboko, pokręciła głową i wzięła w dwa palce plasterek.
-  Nie musiałeś - mruknęła natomiast. Popatrzyła na plaster, po czym ostrożnie odczepiła od niego folię i ostrożnie zdecydowała się ją nakleić na powstałą wcześniej ranę.
- Mój brat mnie nauczył - odparła natomiast... I nie, nie skłamała. Ale nie zamierzała dodawać nic więcej. Czyli jesteśmy na etapie takim, że wiem, z czym mam do czynienia. Super. Ciekawe co dalej.
Dobra, oboje wiemy, że i tak nie było co do rozmowy. Dlatego też delikatnie skinęła głową, posłała nieśmiały uśmiech, przeprosiła i pożegnała się - chciała iść zająć się raną. Jeśli jednak zapytał ją o imię, przedstawiłaby się - oczywiście jako Midori.

z/t

_________________

~ Song of Midori ~

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Arcadius

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1178-arcadius
Zarejestrował/a : 29/09/2013
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sro Paź 25, 2017 6:01 pm

Zabrał dziewczynę z centrum miasta i poprowadził drogą na wschód, konkretnie w stronę dzielnic portowych. Po co w ogóle to robił? W sumie nie miałby na to przygotowanej jednoznacznej odpowiedzi, zresztą czas pokaże. Może zostawi dziewczynę i więcej się nie spotkają, może stanie się co innego, zdawał się poniekąd na los, a także na swój własny kaprys. O tak, czasem lubił ulegać własnym kaprysom, wtedy bywało ciekawie. Na razie jednak postanowił jej zrobić małą wycieczkę.
Zanim doszli na deptak po drodze mijali wiele ciekawych miejsc, czasem przechodząc obok ciekawych architektonicznie budynków, interesujących knajp oraz wielu innych miejsc, które w jakiś sposób zasługiwały na mniejszą czy większą uwagę. Rzecz jasna Arc starał się je wskazywać, prawie jak rasowy przewodnik, teraz jednak zwolnił kroku, gdy wreszcie dotarli do celu. Nie było to może nadzwyczaj piękne i wyjątkowe miejsce, ale na pewno zasługiwało na uwagę, jak większość deptaków, które poniekąd były centrami rozrywki, kultury i ogólnie zazwyczaj przemieszczało się tędy mnóstwo ludzi.
- No i doszliśmy na deptak. Miasto położone jest nad brzegiem morza, więc nie dziwne, że i deptak można tutaj znaleźć. Liczne domki, stragany, knajpy i wiele wiele innych. Nie można też zapomnieć o pięknym widoku na wybrzeże.
Mężczyzna wskazał ręką ciemnogranatową kreskę. Nie było już tak sano, więc woda była słabo widoczna, ale liczne lampy nadawały specyficznego uroku. Pomyślał, że pewnie wiele zakochanych par schodziło się tu na randki, nie chciał nawet myśleć ile osób postanowiło zaszaleć na plaży.
Powrót do góry Go down
Lili

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3519-lili#76133 http://vampireknight.forumpl.net/t3553-lili#77005 http://vampireknight.forumpl.net/t3522-lyavellin-orchidae-lili-rasmussen#76180
Zarejestrował/a : 30/08/2015
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Wto Paź 31, 2017 1:15 pm

Szła spokojnie rozglądając się uważnie po drodze. Zazwyczaj miała dobrą pamięć i wolała się nie gubić, a przynajmniej wiedzieć jak wrócić. Gdy jednak dotarli nad wybrzeże aż na jej twarzy pojawił się pogodny uśmiech. Rozglądała się wszędzie z zadowoleniem, bo miejsce bardzo przypadło jej do gustu. Było takie żywe. najbardziej jej się podobało to, że ludzie przechodzili tu bez pospiechu.
- Mówisz tak jakbyś często tu przebywał. - mruknęła z uśmiechem ale zaraz ruszyła do jednego ze straganów by zakupić świeże, małe pączuszki w cukrze.
- Chcesz trochę? - spytała wyciągając papierową torbę w jego kierunku. W końcu Lili nie zdawała sobie sprawy z tego, że ów jej przewodnik był wampirem. Sama mało w nie wierzyła. Rozglądała się jednak na wszystkie strony by niczego czasem nie przegapić.

_________________

Przebranie::
 


Powrót do góry Go down
Arcadius

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1178-arcadius
Zarejestrował/a : 29/09/2013
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Nie Lis 05, 2017 9:34 am

Robił za przewodnika, a to nowość była dla niego, ale no cóż, od czasu do czasu można spróbować czegoś nowego, bo dlaczego nie? Aż miał ochotę przekręcić oczami, stwierdzając jaki to on dziś dobry jest dla świata i ludzi. Bywa i tak.
- Nie. Nie bywam tu często, ale zdarzało mi się kilka razy, z pewnością to miejsce zapada w pamięci, jak zresztą widzisz doskonale.
Nawet o tej porze kręcili się ludzie, choć już zdecydowanie nie tak licznie jak w ciągu dnia. Właściwie nie wątpił w to, że w przeciągu najbliższej godziny liczba ludzi zdecydowanie spadnie, a po ostatnich ekscesach w mieście śmiertelni raczej starali się unikać spacerów nocą. Nie dziwił się temu, choć mógł też srogo tego żałować. Mocno ograniczało to możliwości dzieci nocy, ale w sumie, co go to obchodziło? Każdy sobie rzepkę skrobie.
Spojrzał na dziewczynę i wyciągniętą w jego kierunku papierową torbę. Pokręcił głowę.
- Nie, ale dziękuję za propozycję. Muszę unikać cukru. I nie jestem głodny.
Wierutne kłamstwo, ale co tam? Był wampirem i nie jadał ludzkiego jedzenia, wręcz się nim brzydził. Oczywiście nie pokazywał tego po sobie, nie o to tu przecież chodziło, no i nie chciał wystraszyć dziewczyny.
- Nie myślałaś o tym, żeby znaleźć lepszą pracę? Co cię powstrzymuje?
Ot ciekawość i żeby jeszcze lepiej poznać Lili.
Powrót do góry Go down
Lili

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3519-lili#76133 http://vampireknight.forumpl.net/t3553-lili#77005 http://vampireknight.forumpl.net/t3522-lyavellin-orchidae-lili-rasmussen#76180
Zarejestrował/a : 30/08/2015
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Nie Lis 05, 2017 3:16 pm

Kiwnęła głową na jego słowa. Nie mogła zaprzeczyć. Miejsce było cudowne. Na pewno jednak jeden raz nie wystarczy by je zwiedzić. Co do plotek w mieście nie słyszała wszystkich. Dopiero niedawno się tutaj przeprowadziła. Potrzebowała chwili czasu, by nieco się doinformować. Póki co jednak nie czuła się zagrożona i było to jej niedopatrzenie? Kto wie...
- Oh... Szkoda. Są naprawdę dobre! - odparła do niego z uśmiechem i zabierała papierową torebkę i zajadając się jeszcze ciepłymi pączkami. Uważnie rozglądała się po straganach szukając czegoś interesującego.
- Lepszą pracę? Co przez to rozumiesz Arcadiusie? A co mnie powstrzymuje? Wiele rzeczy. Pierwsza jest taka, że nie mam głowy do biznesu, więc nie założę własnej firmy, a żeby zarabiać na sztuce potrzebuję kontaktów... Tych też nie mam. Praca kwiaciarki jednak nie jest taka zła jak się wydaje... - mruknęła z całkiem pogodnym uśmiechem, ale nie zależało jej na pieniądzach. Chciała robić to co lubi, nie zmuszać się do niczego, ani do niczego zniżać w imię sukcesu. Już i tak wiele osiągnęła będąc wychowankiem domu dziecka. Nie liczyła, że cokolwiek lepszego ją spotka.

_________________

Przebranie::
 


Powrót do góry Go down
Arcadius

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1178-arcadius
Zarejestrował/a : 29/09/2013
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Wto Lis 07, 2017 6:30 pm

Nie zamierzał jej oświecać w pewnych kwestiach, choć jego zdanie na niektóre tematy związane z relacjami wampirzo-ludzkimi były raczej dość jednoznaczne i jak sądził, radzie by się ono nie spodobało, ale co tam. Miał gdzieś radę i wszystkich, jednocześnie starał się nie wychylać, żeby nie przyciągnąć niepotrzebnie wzroku tych, których nie chciał, by patrzyli w jego stronę. Ale pewnie jeszcze przyjdzie ten wyczekiwany czas.
- Widzę, że dużych oczekiwań nie masz wobec życia, może to i dobrze, ale z drugiej strony trzeba byłoby się jednak bardziej cenić. Mówisz, że jesteś artystką? Malujesz, rzeźbisz? W mojej rodzinie też są artyści.
Pomyślał o swojej nieodżałowanej bratanicy i jej córce, uroczej Yv, obie były malarkami. To mu jednak dało do myślenia. Ruszył dalej deptakiem, nawet nieszczególnie się rozglądając. W przeciwieństwie do Lili, która najwyraźniej łapczywie obserwowała otoczenie, Arc znudzony i deptak, ludzie i stragany były zwyczajnie nieciekawe.
- Może mógłbym jakoś pomóc ci w tym przedsięwzięciu? Nie znam twojego talentu, ale gdybym zobaczył jakieś twoje dzieła i mógł je ocenić obiektywnym, niewyspecjalizowanym okiem, to może coś by z tego wyszło? Pewnie mogłoby się znaleźć jakieś miejsce na wystawę. - powiedział wolno, kątem oka spoglądając na kobietę.
Był ciekawy jej reakcji i tego co ona na to powie. W pewnym sensie był koneserem sztuki, choć uważał, że prawdziwa sztuka, sztuka przez duże "S" skończyła się ładnych parę wieków temu, choć niektóre dzieła z ostatnich stu lat też przyciągały jego uwagę. Jednak ni o samą sztukę tu chodziło.
Powrót do góry Go down
Lili

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3519-lili#76133 http://vampireknight.forumpl.net/t3553-lili#77005 http://vampireknight.forumpl.net/t3522-lyavellin-orchidae-lili-rasmussen#76180
Zarejestrował/a : 30/08/2015
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Wto Lis 14, 2017 7:59 pm

Szła sobie spokojnie deptakiem choć z racji na późną porę i dość chłodną, wyjęła z torebki rękawiczki, które następnie założyła. Oczywiście resztę pączków starannie schowała do torebki.
- Wiele w życiu osiągnęłam, a nie powinnam. Nie miałam łatwego startu. Dla większości osób z mojego przypadku to co mam teraz to wielki sukces. Wiesz... Pisze książkę. Autobiografię. Mam nadzieję, że mój przypadek zainspiruje kogoś tam, że jednak warto nieco się postarać, ale tak, maluję, rysuję i śpiewam... Mam sporo dzieł w swoim domu, ale paczka mu przyjść dopiero jutro. Mówisz, że też masz artystów w rodzinie? To nie łatwe zajęcie. Dużo krytyki. Powodzi im się? - mruknęła spokojnie, ale nie była wścibska. Nie była też zazdrosna czy coś. Wiedziała, że na świecie są równi i równiejsi. Nie żywiła żalu, ze ktoś korzysta z tego co ma pod ręką. Już dawno pogodziła to w sobie.
Jego kolejne słowa jednak nieco ją zdziwiły. Nie sądziła, że ktoś nieznajomy coś takiego powie, nawet jeżeli to były tylko żarty. Uśmiechnęła się tylko delikatnie.
- Wiesz... To bardzo kusząca propozycja, ale czemu ktoś nieznajomy miałby pomagać nieznajomej kobiecie? Do tego czemu ten nieznajomy, który rzekomo ma sporo, ma się interesować kimś co ma nic? Nawet jeśli byłaby to prawda, nie chce iść na łatwiznę. Wierzę, że sama dam jakoś radę się wybić. To miejsce jest pełne natchnienia. Już mam wenę do namalowania kilku dzieł. - odpowiedziała mu jednak po prostu była ostrożna. Nie brała nic, za co nie mogłaby się odwdzięczyć. Do tego ta jego propozycja dodatkowo ją uczuliła na to, że jednak w sumie nic o nim nie wie.

_________________

Przebranie::
 


Powrót do góry Go down
Sophia

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3565-czarna-owca#77188
Zarejestrował/a : 12/11/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sro Lis 15, 2017 9:10 pm

Rzadko kiedy Sophia żałowała podjętych przez siebie decyzji. Teraz jednak stała z twarzą zwróconą w kierunku morza i zastanawiała się co ją do jasnej cholery podkusiło, aby zaufać jakiejś wewnętrznej sile i zamiast pójść tak jak zawsze, wybrać nową drogę. jak się w tedy wydawało krótszą i z pewnością ciekawszą. I nawet nie chodziło o to, że dotarła właśnie w zupełnie nie to miejsce co planowała. To było w tej chwili jedną z najmniej przykrych rzeczy. Gorszy był ten chłodny wiatr, który postanowił chyba zmrozić wszystko co żywe, na jego drodze. Żeby jeszcze przypadkiem ciemnoskóra nie poczuła się za dobrze co chwilę z nieba spadał przelotny deszcz.
Soph westchnęła teatralnie, starając się też wcisnąć dłonie jeszcze głębiej do kieszeni. Te jednak nie zechciały się pogłębić.
Złośliwe cholerstwo - już chciała się obrócić aby cofnąć się do miejsca w którym jeszcze wiedziała jak dojść do pubu, gdy dostrzegła coś. Najpierw jej ciemne brwi zbliżyły się do siebie, a jej twarz w ciągu bardzo krótkiej chwili od znudzenia przeszła do czegoś co można by nazwać "uprzejmym zdziwieniem". Bez wahania podeszła do leżącej na ziemi metalowej rury.
- Komu się zgubiłaś, co? -spytała nachylając się nad nią. Była to prosta rurka, długości około metra. Sama Jackdaw, nie miała w tej chwili pojęcia do czego mogła komuś służyć. Widziała ją jednak już w jednej z konstrukcji które tworzyła w domu.
Zapominając o tym, że jeszcze przed chwilą było jej zimno, że chciała iść napić się piwka, wyciągnęła rękę aby pochwycić metalowy przedmiot. I w ten oto łatwy sposób stać się jego nowym właścicielem, dać mu dom i pokochać swoim małym czarnym sercem. Gdy nagle jak oparzona cofnęła się od przedmiotu. Prawie się przy tym przewracając.
Los robił jej na złość! Kpił sobie z niej jawnie i brutalnie. - Idź sobie paskudo - warknęła przez zaciśnięte zęby do ćmy, która z jakiegoś zupełnie nie logicznego powodu siedziała na rurce. Owad nie tylko nie odleciał na słowa dziewczyny, został nieruchomo na swoim dotychczasowym miejscu, majestatycznie pokazując bunt przeciwko jej pragnieniu zdobycia tego jakże jej potrzebnego przedmiotu.
Nie chcąc zbliżać się do przerażającego, małego stworzenia, które weszło jej w drogę, z miną wyrażającą skrajną niechęć przechyliła się i zamachała stopą. Symulując coś ala kopnięcie, bez dotykania samego celu. To również nie spowodowało, by nocny motyl zrezygnował ze swojego siedzenia.
Sophia była już bliska rezygnacji. Nie chciała zaznać bliskiej konfrontacji z tym paskudztwem, o nie. Cofnęła się jeszcze o krok i zarazem starając się nie spuszczać wzroku z krwiożerczej ćmy, spróbowała się rozejrzeć za czymś co może jednak by jej pomogło. Patyk.. na pewno jest tu gdzies jakiś cholerny patyk. Przyfasole jej tym paty...człowiek! - zobaczyła jakąś sylwetkę i z miną dziecka, które właśnie dostało prezent na święta zamachała do niego.
-Hej hej! Potrzebuję pomocy- zawołała i postanowiła podejść do tego kogoś zanim jej ucieknie.

_________________
#7C6958
Powrót do góry Go down
StukoStrach

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3219-puk-puk#68737 http://vampireknight.forumpl.net/t3264-stuk-stuk#70251
Zarejestrował/a : 19/03/2017
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Sro Lis 15, 2017 10:03 pm

Czy tym kimś był StukoStrach? Wampir dostrzegł młodą, dość ładnie wyglądającą dziewczynę. Na tle tej całej azjatyckiej monotonności wyróżniał ją czekoladowy kolor skóry. Stukot jako nieco trochę zacofany wampir pierwszy raz widział taką postać na żywo. Wybałuszył swoje obłąkane ślepia aby lepiej widzieć. Wzrok co prawda nieco rozmazany, wszak ranny nadal, krew sączyła z ran przez co osłabiony zbyt mocno. Poza tym prócz egzotycznej dziewczyny, wyczuwał jeszcze jedną dziewkę (tak Lili, o Tobie mowa) i również nocnego łowcę. Lecz to ciemnowłosa postanowiła poprosić o pomoc stwora. Ten wzdrygnął się, krzywiąc z paskudnym grymasie. Ani to uśmiech, ani złość. Tylko obleśne zdziwienie podrasowane własną krwią. Naciągnął bardziej kaptur bluzy, obnażając po chwili kły.
- Nie podchodź, nie podchodź.
Burknął zły, marszcząc brwi. Im bliżej ona była, tym bardziej spięty był Strach. A gdy już była dość blisko, mogła usłyszeć warkot przypominający bardziej psi, niżeli ludzki.
- Podchodź! Tak, podchodź.
Skrzekliwy pisk i już sam ruszył z buta. O później porze przeważnie można spotkać kogoś dziwacznego, a już tym bardziej w Yokohamie - istna utopia dla potworów różnej maści.
- Smakujesz jak czekolada?
Spytał nie mając na celu urażenia ani też jakiś podtekstów rasistowskich. Stukot raczej nie zastanawiał się nad tym co myśli, dla niego świat był zbyt skomplikowany i odbierał go po swojemu. Tylko jak dziewka na niego zareaguje? Rzadko kto chciał spotkać nocą szalonego typa o niecodziennych skłonnościach oraz upodobaniach. Poza tym był ranny, głodny, więc tym bardziej już zaprzestał jako takiego myślenia. Starł rękawem krew z ust, krzywiąc się znowu. Kule wciąż tkwiły w ciele, jakoś nie chcąc się usunąć. Jak widać anty wampirze pociski zadręczały stwora, poza tym chyba nabawił się pęknięcia kilku żeber. Ale co to dla kogoś, kto czasami celowo się łamie?

_________________
#DE0000


Powrót do góry Go down
Sophia

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3565-czarna-owca#77188
Zarejestrował/a : 12/11/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Czw Lis 16, 2017 5:34 pm

Choć na początku szybko pokonywała dzielącą ją i nieznajomego odległość, już po paru krokach znaczenie zwolniła. A przy kolejnych niemalże stanęła. Koleś wydał jej się dziwny. I to nie tak jak zazwyczaj byli dziwni, dziwni ludzie których spotykała. A w swoim życiu spotkała parę naprawdę niepokojących typów. Ten tu, w jakiś sposób spowodował, że po plecach przeszły jej ciarki. Chociaż to może przez ton i słowa które powiedział.
Brwi dziewczyny zbliżyły się do siebie, a ona posłała badawcze spojrzenie na osobnika, który sam postanowił przełamać dzielącą ich odległość. Zdziwiło ją to na tyle, że odruchowo cofnęła się o krok. Zaraz ze zmieszaniem odgarniając kosmyk włosów za ucho. To nie do końca tak, że sam tekst wydał jej się krępujący. Tego typu odzywki słyszy się dosyć często. Pijani panowie rzadko kiedy zdają sobie sprawę jak bardzo są powtarzalni i niekiedy nietaktowni. Ten tu jednak nie był jednym z gości zerkających na nią znad piątego kufla, tylko przypadkowym przechodniem.
- Em, chciałam.. - zaczęła postanawiając udawać, że nie słyszała poprzednich kwestii, ale ruch jaki wykonał nieznajomy, pochłonął większość jej uwagi i znów na chwilę uciekł jej wątek. Był niemalże jej wzrostu, więc jego twarz znajdowała się na tej samej wysokości co jej. I pomimo kaptura, w cieniu którego chciał się skryć uznała, że nie wygląda dobrze. - ... wszystko okey? - spytała machinalnie uderzona jednocześnie absurdalnym obrotem sprawy.

_________________
#7C6958
Powrót do góry Go down
StukoStrach

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3219-puk-puk#68737 http://vampireknight.forumpl.net/t3264-stuk-stuk#70251
Zarejestrował/a : 19/03/2017
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Nie Lis 26, 2017 12:21 pm

U Stukota nigdy nic nie było Okey. Wampir z mózgiem miał kłopoty, z ranami obecnie też. Więc bez różnicy czy coś się działo. Bycie nocnym stworem dawało tyle mocy, że zregeneruje się jeśli upije odrobinę krwi żywej istoty i to najlepiej na dobrze odżywioną. Najlepiej świeżą, pachnąca i soczystą tak jak tutaj ta czarnoskóra piękności.
- To ty chciałaś pomocy.
Wytknął, pociągając nosem. Sporo krwi się już w nim nagromadziło, tak jak w ustach. Musiał więc nią splunąć na bok, wycierając po tym obrzydliwym czynie wargi rękawem.
- Z czym miałaś problem?
Spytał nie reagując zupełnie na to, że jego ton brzmiał niezbyt przyjaźnie. Nie odrywał ślep od dziewczyny ani też nie posyłał jej żadnych innych gestów. Zdziczały Stukot czekał jedynie aż dziewka zacznie co opowiadać, mówić. Jeśli nie pogoni ją krótkim warkotem.
- Nie mam tyle czasu. Muszę iść dalej.
Aż palcami strzeli u dłoni, czując narastający przypływ pragnienia ataku. Powstrzyma się w miarę szybko poprzez wybicie palca serdecznego ze stawu u prawej ręki. Dziewczyna nie dość, że miała dziwacznego typa przed sobą, to jeszcze ten zaczynał mieć już jakieś swoje urojone akty w głowie.
- Chodziło o robactwo? Ale przecież ich jest pełno. Też je mam! W ranach.
Ni z gruchy pietruchy wypalił i wyciągnął ranną dłoń. Po zewnętrznej stronie była rozerwana - widoczne ścięgna, odrobina kości i kilka wijących się mięsnych larw. Strach zarechotał, cofając dłoń. Niech się pani nie obawia, ma tutaj prawdziwego fachowca od napaści robali czy innych ćmo podobnych stworzeń. Zawsze może takową zjeść!

_________________
#DE0000


Powrót do góry Go down
Sophia

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3565-czarna-owca#77188
Zarejestrował/a : 12/11/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Pon Lis 27, 2017 12:30 pm

Znów ściągnęła brwi.
- Chciałam?- zapytała powtarzając po nim niepewnie. Przez jeszcze kilka sekund próbując połączyć fakty. Wszystko, chociaż lakoniczne, czynności, jakie wykonywał ów osobnik, pochłaniały jej uwagę milion razy bardziej niż można się było tego, po  nie spodziewać. - A no tak - ocknęła się na dźwięk nieprzyjemnego trzasku palców. W istocie chciała. Odruchowo zerknęła w stronę metalowego przedmiotu, który nadal leżał niekochany, porzucony i dotykany przez sześc włochatych odnóży, na chodniku.
- Ćma.. czy mógłbyś ją przegonić - powiedziała szybko na jednym wydechu znów wbijając spojrzenie w nieznajomego. Ale czy chciała go dłużej zatrzymywać? Od kiedy znalazła się tak niekomfortowo blisko, straciła pewność co do tego, czy aby na pewno jest to aż tak istotna kwestia.  Ten ktoś do cholery pluł jakąś zakrwawioną flegmą! Może powinna wezwać pogotowie? Wsunęła dłoń do kieszeni zaciskając palce na urządzeniu komunikacyjnym.  Zaraz jednak puszczając je wybałuszając oczy na rękę nieznajomego. W odruchu  przeklęła głośno podnosząc wzrok na twarz ukrytą pod kapturem.  
- Byłeś z tym u lekarza?- spytała głupio. W końcu gdyby był nie wyglądałoby to tak, jak właśnie widziała. - Przecież to cię może zabić- dodała, myśląc o zakażeniu i o tej okrytą czarną sławą, czerwonej prędze. Ponownie zacisnęła palce na telefonie. Tm razem już na poważne rozważając zadzwonienie po służby medyczne.  



_________________
#7C6958
Powrót do góry Go down
Arcadius

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1178-arcadius
Zarejestrował/a : 29/09/2013
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Wto Lis 28, 2017 8:34 pm

Sam nie wiedział, po co wysuwa taką propozycję, ale jednak wysunął. Może chciał po prostu dowiedzieć się, jaka będzie jej reakcja? No to się dowiedział. Kobieta zachowała się bardzo kulturalnie, choć może zaczynała coś podejrzewać, albo mieć obawy, w końcu był obcym facetem, który ją zaczepił. Ostrożności więc nigdy za wiele. Mimo wszystko skinął głową.
- Tak, powodzi. Pochodzę z dość zamożnej rodziny, więc działalność artystyczna ma łatwiejszy strat, ale bez talentu mało kto mógłby się wybić, nie ważne jak bardzo byłby bogaty. Kobiety w mojej rodzinie mają ten talent.
Przypomniał sobie wystawy Yv, która talent malarski odziedziczyła po matce, jego bratanicy. Miała talent i to spory, a jej obrazy były wystawiane na wielu światowych wernisażach. Sam osobiście odwiedzał wiele z nich, głównie ze względu na samą wampirzycę, niż jej dzieła.
- Rozumiem i nie będę naciskał, tak tylko zaproponowałem. Dobrze słyszeć, że nie chcesz iść na łatwiznę i zamierzasz sama piąć się w górę. To niełatwa sztuka, droga Lili.
Westchnął, zerkając na zegarek. Chyba jednak czas na niego. Może znudziła mu się już osoba tej ludzkiej kobiety, a może po prostu uznał, że czas się wycofać, żeby nie wzbudzać w niej większych podejrzeń, wyciągnął swoją wizytówkę i jej podał.
- Rozumiem, że nie chcesz mi zaufać, nie znasz mnie i mógłbym się okazać psychopatą, który tylko czucha na twoje życie. - powiedział to z poważnym miną, ale po chwili jakby dla rozluźnienia uśmiechnął się. - Tu są moja namiary i numer telefonu, jakbyś zmieniał zdanie, albo chciała po prostu pogadać. Twój wybór co zrobisz, ja jednak muszę już znikać. Miło było mi cię poznać, droga Lili.
Pochylił się, łapiąc jej dłoń i delikatnie ucałował jej wierzch, jakby była prawdziwą damą. No cóż, był wampirem starej daty i miał swoje przyzwyczajenia, nawet jeżeli były to tylko wyuczone puste gesty. Jego słowa też nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością, ale o tym wiedzieć nie musiała. Wyprostował się i poprawił poły płaszcza.
- Do zobaczenia Lili, uważaj na siebie, to miasto jest pełne niebezpieczeństw, ja niestety muszę już uciekać, obowiązki mnie wzywają.
Skinął jej głową i odwrócił się powoli, kierując w stronę miasta. Uznał, że po drodze będzie musiał jeszcze zapolować, Lili rozbudziła w nim głód, który należało zaspokoić.

z/t
Powrót do góry Go down
StukoStrach

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3219-puk-puk#68737 http://vampireknight.forumpl.net/t3264-stuk-stuk#70251
Zarejestrował/a : 19/03/2017
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Pią Gru 01, 2017 12:57 pm

Ciężko było określić w którym momencie cierpliwość Stukota się skończy. Sam zbyt dokładnie nie wiedział ile jeszcze potrwa w miarę komunikatywnym stanie. Sophia miała o tyle szczęścia, że wampir JESZCZE nie miał w planach rozszarpania jej ciała i wyssania krwi z każdej oderwanej jego części.
- Co chcesz?
Gdyby lepiej myślał, pochwaliłby samego siebie za tak w miarę łatwy dialog. W sumie nie wydawało się mu, że może zostać poproszony o pomoc przy ćmie. Rozbiegany wzrok Stracha zatrzymał się na puchatym żyjątku.
- Ćma.
Odkrycie Ameryki. Wampir zlustrował uważnie stworzonko, nie ruszając je póki co. Jeszcze nie teraz bo przecież musiał zaprezentować swoje uzbierane larwy w dłoni. Z wampira i tak pożytku nie mają, chociaż najedzą się trochę zgniłego mięsa z jego łapy.
- Nie! Lekarze nie będą naruszać moim małych przyjaciół. One mnie pożerają.
Uśmiechnął się szeroko, dotykając palcem podrażnionej, otwartej rany. Musnął opuszkiem kilka larw, na co te gwałtowniej się poruszyły lokując się w szparach odnalezionych między złączonymi ścięgnami.
- Co do ćmy.
I wreszcie bohater Stukot pochyli się nad żyjątkiem, wyciągając do niego zdrowszą, chociaż nieco pokiereszowaną dłoń. Pochwyci je szybko, nie zadając obrażeń. Nie lubił zwierząt aż tak bardzo, lecz owady miały do siebie to, że ludzie ich unikali. Stukot też lubił gdy odwracali od niego z obrzydzeniem wzrok.
- One lgną do światła, bo myślą że są tam bezpieczne. Po czasie i tak spłonął od gorąca.
Zachichotał, mając na oku kudłatą ćmę. Poruszyła czułkami, po czym odleciała. O tak, wolność dla nocnych motyli. W sumie Sophia też powinna uciec stąd, do bardziej oświetlonych miejsc.
- Jednak muszę leczyć rany. Postrzelono mnie.
Jakby nie zauważyła już wcześniej... Jednak nie należy wyciągać logiki od jasnowłosego kapturnika. Nie posiadał jej. Podejdzie zaś do czarnowłosej, wyciągając dłoń tak szybko, by nie zdążyła się zorientować. Zaciśnie palce na szyi, jakby chciał ją zadusić. Teraz mogła przyjrzeć się wyszczerzonej twarzy, z szeroko otwartymi oczyma a w nim jarzyły się czerwonym blaskiem tęczówki.
Była jego.

_________________
#DE0000


Powrót do góry Go down
Sophia

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3565-czarna-owca#77188
Zarejestrował/a : 12/11/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   Pon Gru 04, 2017 1:36 pm

Słysząc pytanie, na które chwilą temu odpowiedziała, przyjrzała mu się jeszcze raz dokładniej. Rany, zakrwawione branie. Poczuła się strasznie głupio, że prosi kogoś kto wygląda jakby ledwo się trzymał na nogach o przegonienie jakiegoś owada.
- To raczej nic dobrego- powiedziała ostrożnie, zaraz krzywiąc się widząc co on robił. - Wiesz co... nie musisz mi pomagać. Może usiać, a ja jednak zadzwonię po kogoś- powiedziała nabierając jakieś pewności siebie. W końcu na pewno stan jakiegoś obłąkania, jest spowodowany jego złym stanem fizycznym. A ona głupia myśli o sobie w takiej sytuacji! Pewnie gdyby było to jakiś widocznie oblała by się szkarłatnym rumieńcem.
Ciemne oczy podążyły za jego ręką i odruchowo uchyliła się gdy ćma poderwała się do lotu. Mimo tego wszystkiego nie mogła pozbyć się strachu przed tym stworzeniem. Szybko jednak jej uwaga wróciła do nieznajomego.
- Kto cię postrzelił?- w końcu wyciągnęła ten cholerny telefon, już przekonana, że musi zadzwonić.  Przez umysł zdążyła przelecieć jej myśl, że do takich dziwnych sytuacji są przygotowani w szkole, ale nikt nigdy nie wierzy, że mu się przydarzy. Zaraz potem poczuła zaciskające się palce na jej szyi. Komórka wpadła jej z dłoni, a źrenice rozszerzyły się w przerażeniu, zdumieniu i dezorientacji. W głowie zapanowała zupełna pustka. Ale jej ciało w odruchu panicznego zachowania się przy życiu spróbowało się bronić. W pierw szarpnięciami. Lewą ręką spróbowała chwycić trzymające ją dłonie i je odciągnąć od siebie. Prawa w jakiś samoistny sposób próbowała przywalić, z niewyjaśnionych powodów, atakującemu ją nieznajomemu z sierpowego- lub czegoś na jego wzór.

_________________
#7C6958
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nadmorski deptak   

Powrót do góry Go down
 
Nadmorski deptak
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: