IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ciemna część lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Ciemna część lasu   Wto Mar 22, 2016 7:37 pm

Biegła przed siebie, w sumie to nie biegła. W sumie to jej ruch przypominał pełzanie zranionego zwierzaka. Nie wiedziała gdzie ma iść ani tym bardziej gdzie szukać pożywienia. Zacisnęła zęby. Popłakałby się gdyby mogła, albo gdyby miała na to siłę. Czy wampir może umrzeć z niedostatku krwi? Jak to wygląda? Zaczęło jej się kręcić w głowie a obrazy dookoła siebie widziała jakby film ktoś puszczał klatkami.
Nie wiedziała czy zaraz zemdleje, czy może straci panowanie nad sobą i zmieni się w dziką bestię pragnącą krwi. Przykre.
Patrzy w niebo. Niebo jest śliczne, ozdobione gałęziami jak ramką. Wiedziała, ze może oddychać, ale nie mogła. Jakby ktoś trzymał jej gardło ściśnięte w imadle. Ale jej płuca pracowały. Jak więc mogła się dusić
Cięcie
Opierała się ramieniem o szorstki pień drzewa. Słyszała charczenie. Rozejrzała się w poszukiwaniu właściciela tego dźwięku. Po chwili zdała sobie sprawę, ze to z jej gardła się on wydobywa. Czułą jeszcze ból. Palący ból, który nie pozwalał jej się skupić na niczym innym niż zanikający zapach krwi. Gdyby na ziemi było jej choć kropelka padłaby na kolana i zlizałaby. Ale nie było krwi.
Cięcie
Leżała na ziemi i czuła jak pieką ja plecy. Chyba je sobie podrapała jak osunęła się po drzewie. Nieszczęście. Znowu krwawi. Ale nie czuje krwi. Pewnie dlatego, ze nie ma czym krwawić. Zwinęła się w kłębek skomląc i charcząc. Jej nadgarstki paliły żywym bólem. Skóra się nie zasklepiła i dalej była podwinięta. Chyba coś się tam zasyfiło. Mięso nie powinno być czarne... Zamknęła oczy i starała się myśleć. Moze da radę wstać.
Nie. Nie da rady.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1109


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Wto Mar 22, 2016 9:03 pm

A Shiro co? W sumie, to... Wydawał się być bardzo beztroski, ale zarazem ogarniało go bardzo dziwne uczucie... W końcu, tak dużo się wydarzyło! Mogłoby się aż zakręcić mu w głowie od tych wszystkich wrażeń.
Dlatego też, zamiast wrócić do pokoju, postanowił pojawić się w lesie? Tak, dużo drzew i takie tam z pewnością las przypominało. Więc, wędrował tak sobie i wędrował... Do chwili, gdy wyczuł czyiś zapach, będącym zarazem bardzo znajomy. Zaciekawienie sprawiło, że zaczął iść w tamtym kierunku. Jednakże z każdym krokiem wyczuwał więcej... Co wzbudzało w nim niepokój, jak również... Dziwne uczucia, których sam nie umiał opisać, ale wracając... Co się działo?
Wreszcie udało mu sie dostrzeć na miejsce, gdzie ujrzał wampirzycę... Bez ubrań? No prawie. Lekko się zaczerwienił, ale obserwował dziewczynę. Zapach... Zapach pozwalał mu się kierować.
- Julia? - wyszeptał cicho kotołak. Co się z nią stało i dlaczego była w tak okropnym stanie? Rudowłosy ściągnął z siebie kurtkę, okrywając ją... Ale co dalej? Przygryzł dolną wargę. Próbować ją przenieść? Tylko gdzie? Nie wiedział!
- Cholewka, co się stało? - mruknął. Co teraz? Co... Nie wiedział. - Gdzie jesteś ranna?
Ostrożnie owinął ją w swoją kurtkę... Jeśli nie dałaby rady sama jej ubrać i wtedy by ją podniósł, zachowując nadal powolne ruchy. Nie wiedział co się działo, jak również nie chciał jej uszkodzić, jeśli była ranna.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sro Mar 23, 2016 3:52 pm

Leżała na ziemi ledwo dysząc. Już myślała, że przyjdzie jej zaraz umrzeć. Gdy wyczuła zapach. Mięśnie się spięły jak w przedśmiertnych konwulsjach, ale jeszcze nie czas na młodą wampirzycę. Bardziej poczuła niż zobaczyła obecność wampira. Znała ten zapach. Znała go bardzo dobrze.
-S...Shiro?- wycharczała ledwo słyszalnie. Może świadomość, ze jednak nie umrze sprawiła, ze trochę ożyła. Gdyby miała jak zarumieniłaby się. Była przecież prawie całkiem naga. Na szczęście kurtka ją okryła. Chciała się szczelnie opatulić, ale syknęła bólem gdy poruszyła nadgarstkami. To były jedyne zranione miejsca i prócz skrajnego wykończenia nic jej nie było. Może nie licząc oczu, które świeciły jak żarówki.
Gdy tylko chłopak się nad nią nachylił to poczuła wysuwające się kły. Jęknęła przerażona własnymi myślami. Tak bardzo chciała chociaż kropli.
Jednej.
A jego szyje była tak blisko.
Jeden ruch.
Pozwoliła mu się unieść na drżących nogach i oparła swoje drobne ciałko o jego. Metr pięćdziesiąt pięć i postura wróbelka. Shiro praktycznie mógł jej nie czuć. Nie miała siły nawet na mówienie, ale zapach krwi zmusił ją do wspięcia się na place i rozpaczliwego wbicia kłów w jego szyję. Ugryzła mocno wbijając za kłami pozostałe zęby. Pierwsza fala ciepłej krwi przyniosła ukojenie. Po chwili zaczęła myśleć i poczuła na policzkach łzy. Puściła szyję kotka a kolana się pod nią ugięły.
-Prze...Przepraszam- wydukała z trudem. Było jej strasznie głupio. Ktoś wyciąga w jej stronę dłoń a ona ugryzła te dłoń bezwstydnie.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1109


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sro Mar 23, 2016 9:14 pm

Nie spodziewał się tego... Możliwe, że właśnie dlatego nie zachowywał ostrożności... Zresztą, jak? Miał przed sobą swoją przyjaciółkę, w dodatku w bardzo złym stanie. Nie było czasu by myśleć o czymkolwiek negatywnym.
Wtedy właśnie odczuł ugryzienie. Fala bólu zalała jego ciało, a z ust wyrwało się mimowolne jęknięcie. Nieco ugięły się pod nim kolana, ale udało mu się powstrzymać od upadku. Jedynie trzymał dalej dziewczynę.
- Julia... - wyszeptał z trudem. Nawet nie pomyślał, by ją odepchnąć od siebie. Czuł się bezradnie, jakby był... Po prostu zwykłą lalką. O co z tym wszystkim chodziło? Powoli zakręciło mu się w głowie, a przed oczami zaczęły mu się pojawiać różne wspomnienia.
W końcu, i to uczucie zaniknęło, a on sam miał wrażenie, jakby został uwolniony od jakiegoś strasznego ciężaru.
- Nic... Nie przejmuj się - odezwał się cicho, unosząc dłoń i dotykając zakrwawionej szyi. Wampirza regeneracja sprawiała, że rana już zaczęła zanikać... Szkoda, że nie działało to tak na psychikę samą.
- A... A jak się czujesz... ? - przykucnął i zmusił ją, by spojrzała mu w oczy. Nie wiedział co jeszcze mógłby dodać, jeśli chodzi o ten temat, ale... Mimo to, nie zamierzał nagle wkurzyć się czy coś w tym stylu.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Kwi 10, 2016 6:23 pm

Czuła jak jej serce bije szybciej niż powinno. Kły się jeszcze nie cofnęły a oczy nadal lśniły szkarłatem. Spodziewała się, ze Shiro po prostu wstanie i pójdzie uprzednio zdzieliwszy ją w twarz za swoją chciwość. Ale tego nie zrobił. Chyba zbyt wolno przetwarzała dane. Widać jej mózg nie ogarnął jeszcze do końca świata zewnętrznego. Zadrżała jak zmusił ją by podniosła przerażony wzrok.
-Shi...ro- wyszeptała i poczuła jakby jej ciało zostało oblane wodą, która zmyła z niej to całe przerażenie. Przymknęła oczy i westchnęła pozwalając polecieć łzom, które tak długo powstrzymywała. Szarpała się wtedy jak głupia. Zraniła się. Wprawiła swojego nauczyciela w stan załamania nerwowego. Ale nie potrafiła nic na to poradzić. Potem spotkała psychopatę, który chciał zrobić z niej ser szwajcarski. Ledwo zdołała uciec i dopiero teraz dotarło do niej w pełni jaka jest przerażona i jak bardzo pragnęła obecności kogokolwiek znajomego. Szloch wydobył się z głębi jej gardła i wstrząsnął jej drobnym ciałkiem. Zgarbiła się pozwalając sobie tym razem na wszystko na co sobie nie pozwoliła wcześniej.
-Tak strasznie się bałam... tak bardzo. Myślałam, ze mnie zabije. Zamknął mnie w piwnicy, przywiązał do sufitu. Nie mogła...Nie mogłam uciec. Shiro... Dzi...Dziękuję, że jesteś- Jej głos brzmiał jak lament, ale powoli stawał się co raz bardziej zachrypnięty. Gdy mówiła kołysała się w przód i w tył nie mogą się ogarnąć. Czasem krztusiła się słowami i długo kaszlała zanim zdołała mówić dalej.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1109


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Kwi 10, 2016 7:59 pm

Nie miał właściwie pojęcia, co spotkało Julię, a relacja jej słów wprowadzała w jego głowie jeszcze większy mętlik. Mimo to... Czy ona właśnie popadała w histerię? Nie wiedział i nie umiał tego zrozumieć. Trochę za dużo jak na kogoś o psychice dziecka i na dodatek po części myślącego jak kot.
- Umm... Julia, spokojnie - wyszeptał, delikatnie głaszcząc ją po plecach.
Naprawdę nie wiedział, co na to poradzić.
- Już ci nic nie grozi... - wymamrotał jeszcze, a jego uszy poruszyły się trochę.
No... Ale mimo wszystko byli dalej w lesie. To było ryzykowne i wiedział dobrze o tym, że znów ktoś nieporządny mógłby tutaj zawitać. Dlatego też westchnął cicho i delikatnie uniósł Julię, tak, by nie było widać jej nagiego ciała.
- Zabiorę cię do szkoły. Powinien cię obejrzeć jakiś lekarz lub coś w tym stylu - powiedział do niej.
Ciut heroiczne czy idiotyczne? Kto by to tam wiedział... Bądź co bądź, zabierał ją, oczywiście starając się iść na skróty, jak również być niewidocznym dla innych. Po co ściągać na siebie uwagę?

z/t x2

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2735


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Czw Wrz 15, 2016 5:56 pm

Ucieczka może nie była najlepszym wyjściem z sytuacji, ale innego sposobu póki co nie widział. Red i Xin powinni mieć lepsze życie niż u boku kogoś, kto nie umie podjąć stanowczych decyzji, tylko obiecuje, daje nadzieje i potem rani. Nie o to chodziło przecież! Fabio zakopał się we własnych uczuciach, myślach. Już dość nawywijał, więc nie powinien wracać do domu. Wszyscy będą żyć szczęśliwiej bez kogoś tak beznadziejnego.
Jak dobrze, że las znajduje się w miarę blisko i wampirze stopy były odrobinę wytrzymalsze. Poza tym biegł na oślep, nie mając zamiaru się nawet odwrócić. Stał się głuchy na krzyki, ślepy na widoki. Tylko gnał przed siebie. Parę razy potknął się, zdzierając kolana oraz skórę z dłoni. Pogubił aż buty, kalecząc bose stopy. Nie, nic nie było ważne, póki istniał.
Wytarł okaleczone łapki o koszulkę, brudząc ją swoją krwią. Jakoś w tej chwili nic nie było ważne. Niczym się nie przejmował, wszystko stało się tak nagle... bez znaczenia? Nie. Martwił się o Red'a oraz Xin'a. W końcu to z jego powodu, może dojść do prawdziwej nienawiści, a tego też nie chciał. Tym bardziej trzeba odsunąć się w zapomnienie.
Gdy znalazł się w wyjątkowo nieprzyjemnej części lasu, zwolnił. Żaden blask księżyca tutaj nie dochodził, żaden świerszcz nie grał. Była tylko ciemność oraz złowroga aura, tak jakby coś wampirka obserwowało. Nie żeby się tym przejmował, ale przystanął, opierając się łapką o rosłe, czarne drzewo. Słyszał własny przyspieszony oddech, te szybkie bicie serca. Wytarł jeszcze buźkę łapką, na której zostały kolejne ślady krwi. Czuł się wyjątkowo osłabiony przez własną niemoc, przez to co narobił i nabroił. Powinien być nazwany wyrzutkiem rodzinnym. Czymś!
Przykucnął wreszcie, aż niedługo potem opadł tyłkiem na ziemię. Wziął głęboki wdech, by zaś zacząć łkać. Podkulił nogi pod siebie, ukrywając twarzyczkę przy kolanach, które objął następnie łapkami. Może i było zimno, nieprzyjemnie, to jednak nie zważał na to. Nic nie miało sensu, zwłaszcza fioletowy byt. Teraz może zdarzyć się wszystko, może nawet odejść, a świat odetchnie z ulgą.
Tak będzie najlepiej.

_________________

x18x
Theme Fabio


Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sob Wrz 17, 2016 9:51 pm

Czy cały ten ciąg zdarzeń stał się tylko przez pojawienie Czerwonego w tej chwili? Czy to może przez pojawienie się w ogóle w życiu Włocha? Zaczęło go dociskać poczucie winy, nie czuł się dobrze z całą tą sytuacją, była tak ciężka, bolesna, niszczycielska... I chociaż czuł ten ciężar, ten ból na sercu, to nie zaprzestał niczego! Pędził pomiędzy drzewami na grzbiecie wilka, w głąb lasu, ciemnego lasu. Fabio na pewno się zapuścił tak daleko?
Red nawet nie pomyślał, czy nie pisał się na śmierć, wsiadając na grzbiet wilka czy może podpisał mu tymczasowy sojusz, na potrzeby poszukiwania ukochanej im osoby, chciał po prostu sprowadzić Fabio do domu! Poczucie winy wciąż go naciska. W końcu... To przez niego Fioletowy uciekł, przynajmniej tak mu się zdawało. Ręce faktycznie miał dziurawe, nie umiał po prostu szybko złapać ciałka tego wampirka, zatrzymać go przy sobie, w miejscu, gdzie byłby bezpieczny. Dlatego właśnie musi znaleźć Fabio, dla jego własnego bezpieczeństwa!
- Fabio! - wykrzyczał w głąb lasu, czekając na odzew. Oczy wędrowały po szybko zmieniającej się scenerię, z nadzieją, że ujrzą tego ukochanego wampira, któremu nic nie jest. Gdzie on mógł uciec? Las przecież był ogromny, a jedyne na czym mógł polegać to wyczulony nos Xin'a, który wciąż pędził w swej wilczej formie. Na szczęście lub nie, nos Himura także wyczuł ten słodki zapach w powietrzu, zapach krwi! Źrenice się rozszerzyły na samo to, a serce zabiło szybciej. Coś mu się stało? Najpewniej tak! Ale to tylko małe draśnięcia, prawda? Nic wielkiego, tak? Te pytanie zaczęły się kręcić po głowie. A co jeśli ktoś lub coś go zaatakowało?! Trzeba go szybko znaleźć. Zacisnął mocniej usta, starając się zdławić wewnątrz siebie kolejny krzyk, nie na długo. - Fabio! - rozległo się znowu w ciemności, a głowa spuściła się odrobinę. Tak bardzo się o niego bał, tak okropnie, miał go przecież bronić, tak sobie obiecał... - Xin, znajdźmy go i zabierzmy po prostu do domu... On nie może tak po prostu zniknąć. - szepnął ledwo zrozumiale do Amiko, nawołując po chwili znowu imię Nessuno w ciemność pomiędzy drzewami.
Jednak poczuł nagle, poczuł ten znajomy zapach słodyczy, zapach który towarzyszy tylko jednej osoby, który może być przypisany tylko dla niego – poczuł bliżej zapach Fabio, był blisko! Bardzo blisko! Serce kolejny raz zabiło szybciej, a z ust znowu wydał silny krzyk imienia, nie powstrzymał go nawet ból gardła po tych kilku razach!

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Wrz 18, 2016 10:09 am

Biegł na złamanie karku, Red trzymał się mocno fałdy na grzbiecie i nawoływał Ukochanego. Wilk w tym czasie tropił w locie, a tylko czasami na rozstaju dróg i ścieżek zatrzymywał się, by znaleźć jak najkrótszą trasę. Potem znów pędził ile sił w nogach. Krzyki Czerwonookiego dudniły mu w uszach, lecz nie przeszkadzały w nasłuchiwaniu okolicy na jakikolwiek podejrzany szmer. Był bardzo skoncentrowany, jakby chciał odseparować naturę od możliwej spadającej kropli krwi z ciała uroczego Wampirka.
Pojawiły się wyraźne ślady krwi, i wtedy jakby zmotywowany przyspieszał i zmuszał w siebie jeszcze więcej sił, by znaleźć Długowłosą Syrenkę. Przeskakiwał przez przeszkody bardzo zwinnie, jakby ten skrawek lasu znał na pamięć, albo po prostu tak szczerze i oddanie pragnął być już tuż obok rannego Skarbka. Wiedział, że Himura również chciał jego dobra i ochrony - słyszał jego szept, gdy przedzierał się przez leśne ścieżki i krzaki.
Aż wreszcie Xin dostrzegł go - jakieś dwieście metrów od nich. Skulony, zamknięty w sobie, z uderzającą wonią krwi. Pognał co tchu z towarzyszem na barkach i po kilkunastu długich susłach znaleźli się tuż przed nim. Nachylił się, by Red mógł zjechać z jego karku, a Wilk jeszcze rozglądał się i nasłuchiwał, czy nikogo więcej tu nie ma. Musiał upewnić się, że ta para zakochanych jest bezpieczna, więc okrążył ów skrawek niegościnnego dla drobnych istot lądu i wrócił do nich z lekko merdającym ogonem. Całe szczęście, że znaleźli Fabia. Ostrożnie podszedł bliżej i wetknął łeb łasząc się pyskiem do nóżek Wszechświata popiskując i skomląc, bo członek jego stada nie mógł być ranny. Ani fizycznie, ani psychicznie!
Ale tak, zgodnie ze wcześniejszymi słowami Red'a muszą się stąd zabrać. Nieco zmęczony szybką pogonią Amiko i tak nie będzie bagatelizować polecenia Himury. Położył się na brzuchu i czekał, aż Red usadowi się wraz z rannym Maleństwem na jego futrzanym grzbiecie. Jeśli jeszcze tego nie uczynił - obserwował pilnie to Czarnowłosego, to Kruszynkę i nasłuchiwał otoczenia, czy nikt nie czyha za drzewami czy wzniesieniem. Oczywiście też był gotów stanąć na drodze możliwej ucieczki Rannego, przecież Fabio nie zjawił się w ciemnym lesie bez powodu. Bez przemocy, po prostu zatarasować mu drogę.

_________________

Wilk aka Czarna Bestia:
 

Nagroda z eventu Halloween "Dyniowe Losowanie" 2016:
 

kolor dialogu = #ff0066
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2735


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Wrz 18, 2016 2:46 pm

Pogrążony we własnej rozpaczy, siedział wciąż koło drzewa, dając chociaż chwilę swoim nogom na odpoczynek. Musi uciec, oddalić się i najlepiej usunąć, oddać w niepamięć. Tak będzie najlepiej dla wszystkich, nawet dla rodziny.
Uniósł łebek, wciąż jednak ukrywając buźkę przy nóżkach. Skubał kawałek trawy, który zerwał i przyglądał się w ciszy. Piekły go dłonie, stopy... wciąż były one okaleczone, właściwie nie miał ochoty ich leczyć. Nie zasługiwał na nic. Zniszczył wszystkich, których kochał, szanował. Bytowanie nie jest czymś dla niego.
Zaś przymknął oczy, kolejny raz płacząc. Zmęczony był mocno, głowa wciąż pulsowała, zdawało się, że słyszał nawet krzyczącego Red'a. Omamy słuchowe? Nie! Wyczuwał już zapach dwóch wampirów, zbliżających się w szybkim tempie. Trzeba się stąd zmyć! Nie prędko jednak, skoro nogi odmawiały posłuszeństwa, opadł z powrotem na tyłek. Nie chciał z nikim rozmawiać, ani tym bardziej zostać balastem... A był!
- Zostawcie mnie! - krzyknął w odpowiedzi na krzyki Himura. Naprawdę dość już krzywd wyrządził, niech dadzą sobie spokój! Chciał uciekać dalej, jednakże Xin był szybszy pod postacią Wilka i już się łasił, wtulał, a także zagradzał drogę. Fabio już nie chciał. Wstał znowuż z ziemi, nie zamierzając pod żadnym pozorem z nimi iść.
- Czy Wy nie rozumiecie?! - znalazł siłę by zapiszczeć. Nie będzie z nikim wracał, nie może i koniec. Pociągnął noskiem, przecierając oczka dłonią. teraz stworzyli sojusz, a co będzie jak wrócą? dalej wojaczki? Ciągłe cierpienie? Czy wszystko zostało przemyślane?
- Nie wolno się do mnie zbliżać! No już! Macie wrócić do domu, a mnie zostawcie tutaj! Zapomnijcie o wszystkim! - ktoś podejdzie, wampirek czmychnie w bok, kierując się znowu przed siebie. Nie zamierzał nikogo słuchać, ani tym bardziej wracać. Czym prędzej musi zniknąć, a najlepiej jakby coś się stało! Może dotrze nad przepaść? Owszem, samolubne posunięcie. Obiecał wiele... pomoc, miłość... jednak nie wziął pod uwagi, że krzywdzi ich bardzo. To tak nie miało wyglądać. Mimo siły, został powalony ciężarem. Szedł zatem, właściwie to już biegł, nie zważając już na okaleczenia. I nie ważne co się wydarzy, Fabio poślizgnie się na zielonym mchu, padając pośladkami na ziemię i zjeżdżając po małej górce. Zleciał mocno się tłukąc, prawdopodobnie też skręcając nogę. Ogromny ból przeszył wampirka, a jego pisk rozległ się dość głośno. Wylądował między połamanymi gałązkami! Już chyba gorzej być nie mogło... więc rozryczeć się musiał. Już był zmęczony, brakowało mu sił. Atoli jego oczkom nie umknęła świecąca błyskotka ukryta wśród opadłych liści. Malutka bransoletka. Pochwycił ją szybko w rączkę, ścisnąwszy mocno do siebie. Może tutaj umrzeć, wszystko było mu jedno. Byleby go zostawiono w spokoju... Chociaż myśli gnębiły, złość męczyła, smutek ranił - wampirek zasnął, nie wiedząc nawet kiedy.

_________________

x18x
Theme Fabio


Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Wrz 18, 2016 5:50 pm

Faktycznie był tutaj Fabio! Odrobina strachu zeszła z serca Red'a, gdy zobaczył płaczącą pod drzewem sylwetkę Ukochanego, więc nic mu nie groziło! Jednak dalej nie wiedział do końca czemu ten uciekł, co miały znaczyć te słowa, które powiedział? Nie ważne, naprawdę nie miało to teraz znaczenia, ważne, że udało się im go dogonić nim cokolwiek się mu stało! Gdy tylko wilk się zatrzymał, Red zsunął się z niego i ruszył w stronę Włocha, spoglądając na niego z zatroskaniem na twarzy. Dopiero teraz mógł zobaczyć jak bardzo Fabio się poranił podczas tej ucieczki przez las, jak krew powoli wypływała z ran. Trzeba będzie go opatrzyć i oczyścić, zadbać po prostu.
Jednak Czerwony nawet nie zdążył do niego podejść, w odróżnieniu od Xin'a, który już był przy Nessuno. Niestety, do uszu Himura dotarł paniczny pisk Fioletowego, jakby bał się tej dwójki. Stanął wtedy jak na rozkaz, wpatrując się jedynie ze smutkiem w oczach na postać ukochanego wampira.
- Przestań pierdolić takie głupoty! Nie mam zamiaru Cię zostawić w spokoju, rozumiesz?!- wykrzyczał w końcu, chwiejąc się na nogach i starając się podejść do niego, wciąż wpatrując się w niego. On naprawdę chce tak po prostu zniknąć? Zostawić wszystko i wszystkich, łącznie z nimi? Co oni mieliby właściwie ze sobą zrobić? Przecież najpewniej każdy wyniósłby się we własną stronę świata z bólem, że stracili tę jedyną, ważną dla nich osóbkę. Pomyślał chociaż o tym?
Postarał się podejść do niego, chwiejnie bo chwiejnie, lecz poszedł, a ten znowu chciał uciec. Tym razem zareagował szybciej, zdążył złapać jego dłoń, przytrzymać go przez tę chwilę. Ta chwila był niestety ulotna, bo równie szybko co go złapał, tak wampir zdołał wyśliznąć się z jego uścisku, uciekając tym samym znowu w las. - Biegnij za nim, już! Będziesz szybszy beze mnie na plecach! - zwrócił się do wilka, ruszając samemu w ślady Fabio.
Biegł jak biegł, może nie najszybciej, lecz znalazł w sobie siłę, by móc pobiegnąć za nim. W oddali słyszał łamiące się pod stópkami wampirka gałązki, odgłos jego każdego kroku, może nawet te spadające z polików łzy? Sam teraz kaleczył się w pościgu za swą Gwiazdką, jak pokutnik, który musi odpracować za swoje grzechy. Już łapczywie łapał powietrze, biegnąc mimo wszystko dalej, wciąż przed siebie, za krokami Włocha, a one nagle... Ucichły. Ostatnia rzecz jaką dało się usłyszeć to pisk bólu. Zatrzymał się wtem, wpatrując panicznie w ciemny obraz lasu. - Fa-Fabio! - krzyknął znowu, zrywając się nagle, poszukując wśród mroku postaci Fioletowego Anioła. Co mu się stało? Serce biło jak szalone, chciało uciec z piersi, by samemu pobiec szukać Lubego.
Sam ledwo wyhamował przed zboczem górki, a gdy spojrzał się w dół ujrzał go w końcu, leżącego pośród liści oraz gałęzi. Odczuł znowu strach w umyśle, miał w głowie najgorszą myśl, bał się, że on faktycznie zostawił ich na zawsze... - Xin, tutaj jest, szybko! - krzyknął do wilka, jeżeli jeszcze go tu nie było. Bez jakiegokolwiek namysłu, planu, chociaż przemyślenie tej całej sytuacji, pognał w dół górki, do bladej postaci wampira. Sam się nie przejmował teraz ranami jakie ponosi, zapomniał o własnym bólu, zamartwiając się bardziej o tę ważną osóbkę! Wylądował obok niego na kolanach, potrząsając lekko jego łapkami. - Fa-Fabio, wstawaj, szybko... Musimy Cię zabrać, ja i Xin... N-Nie możesz tak tutaj zostać! - głos mu drżał, gdy tak wpatrywał się w pokaleczonego Włocha, który leżała na leśnej ściółce. Martwił się tak bardzo, że nawet nie poczuł jak i po jego twarzy zaczęły spływać słone łzy, które poczęły skapywać...

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Wrz 18, 2016 6:18 pm

Panika i krzyki Fabia wprowadziły w osłupienie i w prawdziwy smutek. Nie tylko Red'a, ale i Wilka, który stanął jak wryty i pozwolił w tej chwili słabości na ucieczkę Słodziaka. A jeśli to co powiedział Nessuno, nie było stekiem bzdur? Nie, nie chodziło o pozostawienie Fabia na pastwę losu, ale o zapomnienie. Zapomnienie o wszystkim, czyli dla Xin'a - zapomnienie o Landrynce. Jeśli tylko w ten sposób sprawiłby, by Fabio rzeczywiście nie cierpiał i mógł cieszyć się jedyną miłością do Himury...
Z zamyślenia wybiło go wołanie Red'a, by zaczął biec za płochliwą Syrenką. Nadal obficie krwawiła, a mimo wszystko ponownie zerwała się do ucieczki. Sierściuch gonił wte i wewte nie mogąc zlokalizować celu, a przez zasapanie i wszędobylską krew nie mógł skoncentrować swoich zmysłów na Uciekinierze. Dopiero wołanie Himury pokazało prawdziwą lokalizację Fabia, który... spadł z urwiska? Wampir już zbiegał na dół, sam zaraz też ześlizgiwał się asekuracyjnie po zboczu dopomagając pazurami jako hamulce, aż wylądował tuż za kolegą. Szkarłatnooki tym razem pierwszy próbował ocucić nieprzytomnego i bladego Fabio, wołał drżącym głosem w jego stronę, bardzo się martwił o niego. Ale nie to przykuło uwagę Amiko.
Szczere łzy Red'a. Tak, to go wyróżniało od Wilka. Potrafił płakać, uśmiechać się, dzielić ludzkie emocje z Najdroższym. Xin tych czynności nie umiał, i prawdopodobnie nigdy nie nauczy się. Tylko raz w życiu Fabio zdołał wydobyć z Amiko śmiech, lecz kiedy był jeszcze człowiekiem. Raz zapłakał tuż po przemianie w Wilkołaka będąc wyrwanym ze szponów Śmierci dzięki niemu i Panu Hiro. Nigdy wcześniej czy później nie dokonał czegoś podobnego. A te skrajne emocje były wyraźnym drogowskazem dla altruistycznego Fabio, co powinien czynić. Tak to Doktorek Od Serca błąkał się jak we mgle, gdy z powagi twarzy Malinowookiego nie mógł odczytać, co mu dolega, o czym myśli. Obecnie tak bardzo nie umiał odnaleźć się Fabio w sytuacji, kiedy ma przed sobą dwie ukochane istoty, że poczynił tak drastyczne kroki.
Odważył się podejść bliżej, tuż obok klęczącego na kolanach Red'a z Maleństwem na ramionach. Trącił lekko nosem nieprzytomnego Fabia, a potem Himurę. Muszą rzeczywiście już iść do domu, i to czym prędzej. Dał na siebie załadować Ukochanego i jego Lubego na grzbiet, po czym jak najszybciej było to możliwe, a zarazem ostrożnie wracali do domostwa na uboczu. Trzeba było zająć się jego ranami, i to jak najszybciej. Wydostał się z dołu urwiska i wracał ile sił w łapach pozostało.

z tematu -> Dom Na Uboczu - salon/sypialnia/jakieś inne miejsce
Red, pisz pierwszy, jako że Fabio pewnie nadal będzie nieprzytomny.

_________________

Wilk aka Czarna Bestia:
 

Nagroda z eventu Halloween "Dyniowe Losowanie" 2016:
 

kolor dialogu = #ff0066
Powrót do góry Go down
Dasza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1583-dasza
Zarejestrował/a : 29/09/2014
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sro Wrz 28, 2016 7:54 pm

Od ostatnich paru dni kręciła się po wielu nieznanych jej częściach miasta. Po za miastem również lubiła chodzić, zwłaszcza samotnie. Miała wtedy dużo czasu do namysłu, zastanawiała się bowiem gdzie podział się ten chłopak. Nie potrafiła się na niczym innym skupić i zaczęła ostatnio coraz mniej jadać. Ciągły niedobór krwi sprawiał, że chodziła nieco wygłodniała ale starała się panować nad sobą. Nie chciała nikomu zrobić krzywdy. Dlatego też podczas chłodnego wieczoru wybrała się do części lasu ciemnej, a wręcz oddalonej od reszty. Chciała uniknąć widoku ludzi? Być może.
Wiedziała, że tutaj będzie sama i nikt jej nie zobaczy. Usiadła na pniu drzewa i spojrzała zamyślonym wzrokiem przed siebie. Miała złamane serce, a co najważniejsze całkowicie zawaliła wszystko. To była jej wina. Miała go chronić...miała... W tym momencie zakryła dłońmi twarz próbując nie płakać. czuła się okropnie, nie radziła sobie. Tak bardzo chciała by cofnąć czas, może nie straciła by tego chłopaka. Czuła ból w klatce piersiowej. Na prawdę starała się nie płakać ale łzy same spływały po jej policzkach. Płakała cicho i samotnie tak aby nikt jej nie zobaczył.
Na prawdę starała się żyć dalej ale nie potrafiła zapomnieć. Ciągle traciła bliskie osoby i zostawała sama. To bolało. Miała nawet myśli straszne...aby błagać jakiegoś łowce o śmierć. Szybką. Nie wiedziała dlaczego, ale te myśli były coraz częściej w jej głowie.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Czw Wrz 29, 2016 6:35 pm

Kot, gdzie ten kocur się podział? Gonił po lesie jak głupi, przyspieszał, jak słyszał w tle fajerwerki, od których to właśnie Gruby wybył jak z procy z domu i nie daje się odnaleźć. Chłopak rozglądał się wyraźnie poirytowany, kiedy nawet zgubił trop po zwierzaku. No pięknie, jak daleko odszedł od domu Nadii? Nie za bardzo znał drogę powrotną, dopiero gdzieś od połowy drogi zaczął zaznaczać na pniach krzyżyki, ale i tak nie pamiętał pierwszej części. Zziajany i zmęczony usiadł sobie na ziemi i ze spuszczoną głową próbował przypomnieć sobie jakieś szczegóły dotyczące mijanych drzew, ścieżek, jakieś charakterystyczne skały, cokolwiek. Wszystko wydawało się być obce, chociaż...
... skądś słyszał cichuteńki płacz (chociaż nie pamiętał tej emocji, to jej dźwięk prędzej). Albo bardzo daleko stąd ktoś rzewnie wylewał łzy, albo gdzieś nieopodal również ktoś cicho szlochał. Dziewięć miał wrażliwy słuch, toteż o ile w przypadku fajerwerków doskwierała taka umiejętność, o tyle teraz mógł zlokalizować obiekt zainteresowań. Hm, właściwie to zgłodniał, jeśli ten dziwny odgłos wydawała zwierzyna - warto było zapolować. Zdecydował zakraść się i podejść bliżej. Jeszcze kawałek. Ślepia chłopaka zaświeciły się na biało, a jedna z rąk przeistoczyła się w ostrze, którym chciał zaatakować ofiarę. Delikatnie kładł stopy na ściółce, by nie połamać żadnej gałązki. Ostrożnie, powoli. Słyszał coraz wyraźniej zmącony oddech, kolejny krok, nawet puls krwi był słyszalny dla myśliwego. Aż wreszcie młodzieniec zrobił skok z krzaków na dziewczynę powalając ją i przewracając ją na plecy. Ale w tym samym momencie jego ręka z ostrzem zawisła nad Wampirzycą nieruchomo. Wraz z uświadomieniem sobie, że upolował dziewczynę - tą ze snu na jawie - zbladł i cofnął się gwałtownie do tyłu. Z nosa pociekła mu krew brudząc twarz i ubranie. Odkąd sięgał pamięcią, a niestety ktoś ingerował we wspomnienia Kyuu, zawsze tak kończyło się ujrzenie Niebieskowłosej. Wyciągnął przed siebie rękę z ostrzem ostrzegając tym samym, by Dasza nie zbliżała się, chociaż bardziej był zszokowany niż zły. Nie rozumiał, skąd to wszystko, co to miało znaczyć.
-K-Ktoś Ty...?
Zająknął się, a głos nie wydawał się być często używany, ani w gęstych, pełnych zdaniach jak dawniej. Mimo wszystko nie odrywał oczu od dziewczyny, którą powinien znać. Nie zważał na to, że z nosa cieknie mu coraz więcej posoki - musi dowiedzieć się prawdy!

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Dasza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1583-dasza
Zarejestrował/a : 29/09/2014
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Czw Wrz 29, 2016 7:45 pm

Tak na prawdę już nic wokół nie miało znaczenia. Nawet głupi dźwięk nie sprawiał, że rozglądała się czy coś jej nie grozi. Nie wiedziała nawet kiedy zatraciła się w tym wszystkim. Przestała sobie radzić...czasem żałowała, że nie zginęła razem ze swoją rodziną. Tęskniła za nimi. Za nim najbardziej. Chociaż chciała być silna i nie płakać to nie potrafiła jakby właśnie tak chciała odreagować. Najbardziej nie mogła sobie darować tego, że gdy już myślała, że układa sobie wszystko na nowo...to nagle wszystko traci. Siedząc nawet nie słyszała czy ktoś tutaj jest, a może nie chciała? Płacz nieco zagłuszał wszystko.
Jednak tego co za chwilę nastąpi zupełnie się nie spodziewała. Za nim zdążyła coś zrobić poczuła jak ktoś powala ja na ziemię. Czyżby miała zostać łatwym celem? Wszystko działo się tak szybko. Zdarzyła spojrzeć na ostrze zapłakanymi oczami ale zatrzymało się. Wtedy spojrzała na właściciela tej broni.
- Co....?
Wydukała tylko. Czy to był sen? Widziała przed sobą...jego. Czy to możliwe? Jej oczy zrobiły się większe i nagle napastnik odskoczył od niej. Dasza po tym podniosła się z ziemi otrzepując swoje ubranie i spojrzała na chłopaka.
- Kyuu...?
Powiedziała jego imię lecz po chwili dłonią zaczęła pocierać oczy jakby nie wierząc, że to mógł być na prawdę on. Przymknęła na moment oczy aby je otworzyć i spojrzeć na Kyuu.
- Chyba zaczynam wariować...
Powiedziała to na głos ale nadal uważała, że przez zamęczanie samej siebie, zły tryb życia zaczynała mieć zwidy. Wplotła dłonie w swoje włosy masując głowę. Na dodatek wyczuła zapach krwi a jej instynkt zaczął się odzywać. Mało jadła, a raczej piła krwi i przez te nie czuła się zbyt dobrze. Była słaba? Patrzyła na niego oczami, które zrobiły się bardziej czerwone na widok krwi lecz hamowała się.
- To...to na prawdę ty... Tyle czasu Cie szukałam...
Niestety jego ostatnie słowa sprawiły, że spojrzała na niego zmęczonym wzrokiem. Nie czuła się najlepiej.
- To ja Dasza. Nie pamiętasz mnie?
Poczuła jak zabolało ja serce. Nie wiedziała czy powinna się cieszyć, że wrócił czy płakać bo chyba jej nie poznawał... Oczywiście nie podchodziła do niego. Chociaż pragnęła go przytulić.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Czw Wrz 29, 2016 8:58 pm

Nie uciekała? Nie broniła się? Co to za kobieta? On śnił gdzieś pod drzewem, że znów spotkał się ze Ślicznotką? Mierzył w nią ostrzem, lecz nie robiła żadnych gwałtownych ruchów. Zdawała się przez chwilę być w jakiś sposób weselszą na widok Białowłosego, co już zupełnie zbiło go z tropu. Zabawne, nawet ów osoba twierdziła, że ma zwidy. Czy to wspólna klątwa ich połączyła? Kyuu zrobił krok do przodu celując wciąż w Krótkowłosą, ale kiedy zdradziła swoje imię... odrobinę złagodniał. Współpraca przynosiła owoce - ostrze skracało się, a młodzieniec wydawał się być nieco spokojniejszy.
-Dasza...
Powtórzył ciszej za dziewczyną i przyjrzał się jej uważnie. W międzyczasie powstrzymał krwotok, nie mniej dość mocno wybrudził sobie twarz i bluzkę, ale to teraz najmniej go obchodziło. Opuścił ostrożnie ostrze wzdłuż ciała nie tracąc czujności, a błękitne, przenikliwe ślepia połyskująco odrobinę na biało badały każdy kawałek urody Wampirki. Tak, rysy twarzy, postura ciała, nawet mowa wydawała mu się znana, lecz nie potrafił przyporządkować do konkretnej chwili z ich wspólnego życia. Zaczęła go boleć niemiłosiernie głowa, aż musiał usiąść na ziemi i pochwycić dłońmi za skronie. Starał się nie odrywać wzroku od towarzyszki, chociaż widział po niej, że nie tryskała zdrowiem. Czy to przez jego krew?
-Szukałaś mnie... dlaczego?
Dopytywał się, ponieważ musiał znać prawdę. Coś czuł, że tylko ona mogła wyjawić mu szczegóły co do przeszłości. Czy nie okłamie go? Miał wrażenie, iż to, co między nimi zdarzyło się, odbiło piętno na pięknej kobiecie. W jaki sposób przyczynił się do jej krzywdy? Może... może chciała zemścić się za coś, czego dokonał w przeszłości?
Mnóstwo nieporozumień, niepewności, które mogły rozwiać słowa zmęczonej Czerwonookiej.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Dasza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1583-dasza
Zarejestrował/a : 29/09/2014
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Czw Wrz 29, 2016 9:25 pm

Gdyby zaatakował ja ktoś inny zapewne prosiła by o śmierć, zmęczona życiem. Nie miała po prostu siły i przez ostatni czas nie czuła się dobrze. Ale widząc chłopaka jak mogła by przed nim uciekać lub atakować go. To ona o niego dbała i nawet jeśli by zaatakował nie potrafiła by zrobić mu krzywdy. Zachowywała jak na razie dystans między nimi, starała się podchodzić do tego wszystkiego ze spokojem? Ciężko to stwierdzić gdyż chciała by przytulić go do siebie. Nawet jeśli miało by to ją kosztować wiele.
Oczywiście widok ukochanej osoby od razu poczuła się nieco inaczej, tęsknota robiła swoje. Wiedziała jak powinna z nim rozmawiać i co robić gdy czuł się zagrożony nawet. Umiała go uspokoić.
- Martwiłam się.
Na prawdę myślała, że ma zwidy jednak on stał przed nią. Prawdziwy on. W jej głosie było słychać troskę. Tak dawno go nie widziała. Dobrze, że chłopak był nieco spokojniejszy, nie chciała aby doszło do niechcianej walki. Wiedziała, że by przegrała już na starcie. Patrzyła na niego a zapach jego krwi uderzał jej do nosa, lecz nie mogła pozwolić sobie aby głód teraz przemawiał. Dasza usiadła znowu na starym pniu nie spuszczając jednak oczu z niego. Chciała dać mu więcej przestrzeni.
- Ty na prawdę...nie pamiętasz...
Wyszeptała te słowa tylko i wyłącznie dla siebie. Nie wiedziała co się wydarzyło gdy zniknął ale gdyby ją znał ich spotkanie wyglądało by zupełnie inaczej. Miała przeczucie, że musiało się stać coś co sprawiło, że zapomniał. Przeczesała dłonią swoje włosy ocierając oczy. Piekły ja nieco, często płakała.
- Pytasz dlaczego?
Westchnęła mrużąc oczy i nie wiedziała nawet od czego zacząć chociaż odpowiedz była taka oczywista. Pokochała tego chłopaka. Pozwolił jej zbliżyć się do siebie i jest najważniejszą osobą w jej życiu.
- Gdy spotkałam Cie po raz pierwszy byłeś jakby zagubiony, wystraszony. Z początku nie wiedziałam co o tym myśleć lecz z czasem polubiłam Cię. Właściwie to pok...
Urwała po chwili zagryzając sobie dolną wargę, a serce zabiło z bólu. Jak mogła mu powiedzieć, że pokochała? Może na zawsze o niej zapomniał? O uczuciu, które ich tak na prawdę połączyło? Znowu wplotła dłonie we włosy. Była zmęczona...
- Zniknąłeś tak nagle. Natychmiast zaczęłam cie szukać, pytałam o ciebie niemal każda napotkana osobę. Ale nie mogłam się dowiedzieć gdzie jesteś. Tak strasznie się o ciebie bałam...martwiłam, że coś Ci się stało. Tęskniłam bo czułam, że utraciłam wszystko. Nawet nie wiesz jak się ciesze widząc Cię całego i zdrowego...
Starała się mówić spokojnie, lecz jej głos nieco drżał. Odczuwała nawet ulgę, że wszystko jest z nim w porządku. Najważniejsze było to, że był bezpieczny...
- Miałam cię chronić, opiekować się tobą...a jednak poległam. Czuje się winna twojego zniknięcia. Tak strasznie mi przykro...tak bardzo...
Poczuła łzy w oczach jednak nie chciała aby widział to jak płacze. Czuła się słaba bo nie potrafiła ochronić kogoś kogo kochała. Czuła się przeklęta. Odwróciła twarz aby nie widział jak słone łzy spływają po jej twarzy. Zakryła twarz dłońmi. Płacz dawał jakieś ukojenie...
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Pią Wrz 30, 2016 4:34 pm

Czyli już dawniej, jak poznali się, nie był oswojony z cywilizacją? Kiedy to mogło być? Jedyne, co pamiętał, to najbliższą przeszłość spędzoną z Nadią i nieustanną ucieczkę. Dobrze, że Wampirzyca nie widziała go, kiedy prawie że padł z wycieńczenia, kiedy cały w ranach i brudzie dogorywał. Przysłuchiwał się uważnie słowom Daszy, która siedziała na pniu i mimo zmęczenia zechciała zaspokoić ciekawość Białowłosego. Westchnął cicho, teoria dziewczyny była wiarygodna, szczera, ale brakowało czegoś jeszcze. Nieufność wampira mogła uderzać chłodem, lecz jakby wbrew sobie skrócił dystans, aż stał nad zapłakaną kobietą. Była piękna, wrażliwa, pełna uczuć i troski wobec kogoś, kto nawet nie umiał wyjaśnić, czemu za nic w świecie nie mógł przypomnieć sobie o istnieniu tego Anioła. Wyczerpujące wyjaśnienia jeszcze bardziej zmieszały Kyuu, ale nie na tyle, by okazać chociaż podstawowy, najprostszy gest. Wyciągnął dłoń z ostrzem, która wróciła do normalnych kształtów i położył ją na czubku głowy kobiety. Co mógłby zrobić, by ulżyć znajomej-nieznajomej?
-Nie smuć się.
Ostrożnie pogłaskał dziewczynę po niebieskich włosach, chociaż brakowało mu wprawy. Naprawdę najmniej mu zależało na czyimś nieszczęściu, więc dlaczego nie spróbować podnieść na duchu? Zwłaszcza, że jeśli to co mówiła było prawdą... to musiał dla niej wiele znaczyć. Czy to możliwe, aby i ona zajmowała szczególne miejsce w jego życiorysie? Nie mógł odnaleźć się w nowej sytuacji, Daszy też ciężko było wyznać, jak bardzo przeżywała ów chwile. Wcześniejsze, i teraz. W dodatku wyglądała strasznie, jakby chciała czym prędzej pożegnać się z życiem, chociaż gdyby wiedział przedtem jak bardzo towarzyszka cierpiała...
-Dasza...
Samo głaskanie nie mogło ukoić bólu dziewczyny, zwłaszcza, że była głodna. Pewnie sprowokował jej instynkty swoim krwotokiem z nosa. Przybliżył nadgarstek do swoich ust i nadgryzł skórę, by później podsunąć ranę do ust Ślicznotki. Niech posili się chociaż, jak nie potrafił jej uspokoić.
...pij.
Powiedział cicho nie odrywając oczu od niej. Skoro tak bardzo martwiła się o jego zdrowie, to i on powinien martwić się o stan dziewczyny, prawda? Mogła nie pokazywać mu swojej zapłakanej twarzy, lecz niech zje chociaż trochę.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Dasza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1583-dasza
Zarejestrował/a : 29/09/2014
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Pią Wrz 30, 2016 7:50 pm

Znali się praktycznie od dawna lecz dziewiątka miał prawo tego nie pamiętać. Chociaż ciągle nasuwała się myśl dlaczego? Dlaczego stracił wszystko co związane z przeszłością i z nią... Nie potrafiła znaleźć wyjaśnienia na to wszystko. To ona pokazywała mu inna, lepszą drogę niż ta, którą prowadził wcześniej. Gdyby widziała wtedy jak wyglądał natychmiast by się nim zajęła...ale ona nie wiedziała co się stało. Nie potrafiła udowodnić mu, że mówi prawdę nawet gdyby chciała. Miała tylko wspomnienia i słowami mogła go zapewniać lecz nie miała dowodu.
Była już tak zmęczona. Nie prosiła się o taki los, a ciągle odwracał ją w kierunku cierpienia i bólu. Może lubił sobie z niej drwić? Słone łzy spływały po jej twarzy, ale wstydziła się pokazywać mu je. Tak cholernie troszczyła się o niego, nie spała, nie jadła szukała go...szukała... Wtedy poczuła na czubku swej głowy dłoń. Wiedziała do kogo należy więc spojrzała na niego zapłakanymi oczami i ze łzami na policzkach.
- Zawsze potrafiłeś sprawić, że moje serce czuło się lepiej... Tak się ciesze, że nic Ci nie jest. Nie wybaczyła bym sobie gdybym Cię straciła.
Po chwili zdobyła się na mały, delikatny uśmiech w jego stronę. Nie ważne czy jej nie pamiętał. Był bezpieczny. To było dla niej ważne. Gdy wyczuła jego głaskanie poczuła przyjemne dreszcze i chociaż pragnęła go dotknąć nie mogła. Nie chciała go straszyć sobą. Usłyszała swe imię, dłońmi otarła łzy z delikatnym uśmiechem.
- Najważniejsze, że jesteś cały i żyjesz. Kyuu...wybacz mi, że zawiodłam. Kocham cię... a nie potrafię obronić...
Miała do siebie ogromny żal, nienawiść...to się pogłębiało i powoli zaczęła nienawidzić samą siebie.
Jego czyn nieco ja zdziwił, wręcz zaskoczył. Spojrzała najpierw na nadgarstek z którego sączyła się ciepła ciecz. Uderzała o jej nozdrza tak intensywnie, tak mocno... Jej oczy przybrały mocny kolor czerwieni ale opierała się. Pomimo głodu dalej opierała się chociaż pewnie w końcu nie da rady. Zbliżyła swoją twarz do nadgarstka chłopaka i musnęła to miejsce ustami. Krew...słodka krew...
- Wszystko w porządku...nie wiem czy potrafię Cie nawet ugryźć...
Jej dłonie drżały i zamiast się napić zlizała językiem ociekająca krew i złożyła mu delikatny pocałunek wprost na ranę. Bała się, że nie będzie umiała się kontrolować, że zrobi mu krzywdę. Była już nieco wygłodniała ale dalej starała się pilnować.
- Boję się, że zrobię Ci krzywdę...
Spojrzała na niego wzrokiem jakby chciała powiedzieć, że boi się o niego.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Wto Paź 04, 2016 7:13 pm

Nie przypuszczał, że zrozpaczona i zmęczona dziewczyna zechce jeszcze wyrzucić z siebie przed obcym - z jego perspektywy - chłopakiem swoje smutki. Dotyczyły one także Dziewiątki, co wywoływało spore zamieszanie dla dzikusa. Jej słowa brzmiały przekonująco, a jej drżenie ciała i pokazywane emocje potwierdzały, że znali się bardzo dobrze w przeszłości. Tylko dlaczego nie pamiętał? Chciałby wiedzieć tyle, co Dasza, żeby móc lepiej przeżywać spotkanie po roku rozłąki. Niestety, podchodził do sprawy, jak i do samej dziewczyny, bardzo nieufnie i z dystansem. Chociaż to, że pogłaskał ją po głowie to już spory postęp.
-Kochasz mnie? -uniósł wyżej brwi nie rozumiejąc- Co to znaczy?
Nie wiedział, że pytając się o to mógł sprawić jeszcze większy ból dziewczynie, którą powinien znać, ba - właśnie kochać, jak dawniej. Samo głaskanie nie mogło zastąpić czułości, jakimi częstowali się przedtem. A i ono ustało, gdy postanowił nakarmić głodna Wampirzycę. Głód nie pochłonął ją całkowicie, mogła jeszcze oponować, ale czy warto? Sam wiedział, jak to jest być na głodzie - jest się bardziej nieprzewidywalnym niż zazwyczaj.
-Pij.
Ponaglił widząc, że Dasza ograniczyła się jedynie do zlizania posoki uciekającej z rany. I jakiegoś gestu, którego nie rozumiał. Zamurowało go, więc nie ruszał się, tylko stał z wyciągniętą ręką w kierunku Ślicznotki i czekał, aż nastąpi prawdziwe spijanie krwi. Nie doczekał się tego czynu, tylko słowa. Bała się o niego? Kim była ta osoba, skoro ceniła sobie bardziej zdrowie Białowłosego nad swoje? Nie chciał powtarzać się po raz trzeci, a z jej wzroku odczytał, że nawet jakby ponaglił po raz kolejny - nie przyjęłaby poczęstunku. Naprawdę dziwna, tajemnicza, a zarazem potrafiła skupiać na siebie uwagę, chociaż nie mógł wygrzebać niczego z chaotycznych wspomnień.
-Czekaj tu.
Zdecydował nagle cofając rękę, sam zrobił kilka kroków w tył i wytężył zmysły. Źrenice zwęziły się do ledwie widocznych kropek wpadając w trans łowcy. Chciał wyłapać jakiś najmniejszy szmer, dźwięk, nutę zapachową - cokolwiek. Aż udało mu się. Rykowisko znaczyło, że zjawią się jelenie, a buczenie zdawało się rozlegać niedaleko. Natychmiast przywdział na przedramiona ostrza i ruszył sprintem wgłąb lasu. I nastąpiła przejmująca cisza. Mniej więcej trwała ona z trzydzieści minut, nim wrócił Kyuu z ofiarą. Potężnym samcem jelenia, którego zabił specjalnie dla Wampirzycy. Gdyby pamiętał zdarzenie z sarenką sprzed chatki - nie pozbawiłby życia zwierzęcia. Coś dzikiego czaiło się w oczach Białowłosego, gdy tak stanął przed Daszą i zrzucił z barków tuż pod jej nogi posiłek. Powinna spieszyć się, zanim wszystko wypłynie.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Dasza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1583-dasza
Zarejestrował/a : 29/09/2014
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Wto Paź 04, 2016 7:46 pm

Mówiła prawdę, najprawdziwszą i chociaż mogła by skłamać wcale nie zamierzała. Nic by tym nie osiągnęła, a tylko straciła w oczach Kyuu. Chyba potrzebowała wyrzucić z siebie co ja boli zwłaszcza przed nim chociaż wiedziała, że dużo tym nie zmieni. Oczywiście widząc jak na nią patrzył odczytała z jego oczu, że ma co do niej wątpliwości. W sumie stracił pamięć na co wychodziło więc dla niego była teraz zupełnie obca. Z drugiej strony przynajmniej uważał na siebie i traktował innych z dystansem.
- Mówiąc te słowa wyznaje się swoje uczucia wobec drugiej osoby. Zależy ci na tej osobie, chcesz o nią dbać....
Na moment się zacięła gdyż nie było łatwo jej o tym mówić. To nie takie proste przyjąć do siebie, że osoba, która się kocha uznaje cię za kogoś obcego. Przeczesała dłonią włosy oddychając nieco ciężej.
...jest dla ciebie kimś tak ważnym...trudno to opisać w słowach. Miłość to skomplikowana sprawa...
Próbowała mu to wytłumaczyć nawet jeśli z trudem było jej o tym mówić to i tak chciała mu wytłumaczyć. Zawsze mu wszystko tłumaczyła. Nie miała do niego żalu ani pretensji bo po prostu tak wyszło. I choćby chciała aby wrócił dawny Kyuu nie umie sprawić aby tak się stało. Musi być przygotowana na to, że być może drugi raz nie pokocha jej. Może szansa przepadła?
Spojrzała zmęczonym wzrokiem na jego krew ale i tak odmawiała. Czuła jak jej głód pragnie zatopić kły w nadgarstku chłopaka, ale nie mogła. Wolała by głodować niż ukąsić bliską jej osobę. Po za tym była uparta i jeszcze odpychała od siebie głód więc tak łatwo by jej nie nakłonił do picia krwi. Chciała coś powiedzieć, ale on kazał jej zaczekać tu. Właściwie i tak nic innego nie zrobiła by, zaczęła unikać miasta. Przestała prawie uczestniczyć w życiu miasta.
Poczuła, że jej słabo jakby ktoś naciskał na nią aby uległa i położyła się aby odpocząć. Wiedziała, że nie pociągnie tak długo i miała wybór. Albo zjeść albo uśmierzyć ból szybką śmiercią. Patrzyła na niego...czy on polował? Chciała go zatrzymać wyciągając dłoń lecz on po prostu gdzieś ruszył. Musiała zaczekać na niego.
Cisza. Nagle zrobiło się tak spokojnie. Z początku zastanawiała się czy wszystko w porządku bo nie było go dobre parę minut. Wtedy zobaczyła, że niesie coś ze sobą. Było to zwierzę dorodny samiec jelenia w rękach Kyuu. Oczywiście już coś takiego robili, ale widziała, że teraz jest inaczej. Spojrzała jak rzuca stworzenie wprost przed jej nogi.
- Zabiłeś je prawda?
Spojrzała na niego, a w jej oczach pojawił się smutek. Kiedy go poznała chciała go nauczyć, że można żyć bez zabijania. Nie chciała aby cierpiał. Patrzyła w jego oczy i po chwili kucnęła przy zwierzęciu.
- Proszę...nie pozbawiaj niewinnych zwierząt życia...nie zabijaj.
Dłonią dotknęła martwego zwierzęcia i pogładziła je. Chciała oddać szacunek wobec tego dorodnego jelenia. Zawsze dbała o każde, nawet najmniejsze życie. Była czuła nawet dla martwego jelenia. Po chwili zatopiła w nim swoje kły. Gdy tylko poczuła krew w ustach nie mogła się oprzeć. Zatopiła się chyba na prawdę głęboko. Była jak głodne zwierzę jej oczy świeciły intensywna czerwienią. Po kilku minutach oderwała się o jelenia cofając się i siadając na pieńku aby odetchnąć. Czuła się lepiej? Miała jeszcze krew na ustach lecz zlizała ją językiem.
- Oddychaj...spokojnie...
Musiała wyrównać oddech piła bardzo szybko. Za szybko.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Paź 09, 2016 10:12 am

Mina bladego Wampira raczej nie podnosiła dziewczyny na duchu. Ewidentnie nie mógł pojąć, o co Daszy chodziło. Musiałby oswoić się bardziej z tymi myślami, lecz z pierwszych wyjaśnień niewiele wywnioskował, niewiele go oświeciło. Jakby zatopiony był w mroku, którego lekkie promyki światła nie są w stanie przegonić.
A może jednak było inaczej?
Dlaczego nie doceniła czy nie podziękowała za jedzenie? Dlaczego martwiła się o padlinę, zamiast ją zjeść jak najszybciej? Czemu miała smutny wyraz twarzy, taki przygnębiający? Przecież nie mogła głodować. Jak usłyszał jej prośbę, nieco szerzej otworzył oczy i zamarł w bezruchu. Czemu jej uwaga sprawiła, że poczuł mroźne ostrze w środku? Uciekł dzikim spojrzeniem na bok obejmując rękami ramiona, może przez chwilę miał nawet ochotę uciec stąd i przestać dbać o wybredną kobietę.
Z drugiej strony jednak nie mógł ruszyć się z miejsca. Jej uwaga coś mu przypomniała, jakby to już kiedyś zdarzyło się. Tylko z tym wyjątkiem, że wtedy Dasza zdołała go powstrzymać od zabicia, a tu już nie miała jak, skoro wrócił z polowania już z martwym jeleniem. Syknął cicho, z nozdrza spłynęło kilka kropel posoki, którą zlizał znad wargi. Nie powinien grzebać w pamięci, bo straci za dużo krwi. Ale... musiał coś powiedzieć. Może to coś rozjaśni dziewczynie? Że nie jest do końca tym, za kogo on go uważa?
-Śniłaś mi się... -zaczął niepewnie spoglądając na dziewczynę, która uspokajała oddech po posiłku- ...rzeczywiście byłaś kimś... ważnym.
Podszedł bliżej i przyglądał się, jak głaskała futro martwego zwierzęcia. Definitywnie nie spodobał jej się prezent z jelenia, ale jak nie chciała pić jego krwi - musiał coś wymyślić. Musiał...? Czy to jest właśnie ów przywiązanie, tęsknota, o której mówiła Niebieskowłosa? Że chce się dbać o inną osobę, zapewnić ochronę? Usiadł na tym samym pieńku obok dziewczyny i spuścił głowę podpierając ją rękoma zabrudzonymi od posoki jelenia. To było rzeczywiście skomplikowane. Dlaczego coś go ściskało w środku na widok smutnej Wampirzycy? Nie rozumiał... czy rzuciła na niego jakiś urok? Czy tak właśnie działało przywiązanie, które na nowo jawiło się z mgły utraconych wspomnień? Nie mógł pojąć tego zjawiska, lecz nie uciekał przed nieznanym, chciał stawić mu czoła i zrozumieć. Może będąc dłużej z Piękną prędzej uda mu się okiełznać niewiadomą?
Zaufać swoim instynktom? Spróbuje, najwyżej jak nie uda się - nie będzie, że nie podjął wyzwania.
Nagle swoje dłonie skierował ze swoich obolałych od myślenia skroni na ramiona Wampirzycy i lekko pociągnął w ten sposób, aby położyła swoją głowę na jego udach. Swojej Pani - Nadii - podobała się taka forma wypoczynku. Wszak sama użyła sługę jako poduszkę. Może i przypadnie kompance?
-Dasza, zmruż oczy i odpocznij.
Nakazał najłagodniej jak potrafił na tą chwilę i sięgnął palcami ku jej skroni. Głaskał ją i przyglądał się uważnie jej licu. Czas zatrzymał się jakby dla tej dwójki, otoczenie przestało mieć dla niego znaczenie. Szczupłe palce chłopaka miziały kogoś, kto zaczynał mieć wpływ na Białowłosego, na jego myśli i poglądy. Sam nie wiedział dlaczego.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Dasza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1583-dasza
Zarejestrował/a : 29/09/2014
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Paź 09, 2016 6:32 pm

Nic nie pamiętał. Wszystko co się wcześniej wydarzyło było już zapewne przez niego zapomniane...ale nie wiedziała co się wydarzyło. Jak stracił pamięć? Kto lub co za tym stoi? Tak bardzo chciała otrzymać odpowiedz, ale to były głuche krzyki wołania w czarną otchłań. Patrząc na Kyuu chciała dowiedzieć się więcej, ale wiedziała, że względem niego nie trzeba się ze wszystkim spieszyć. Nawet jeśli miało by to trwać wieku...musiała cierpliwie czekać. Pokazać nową drogę.
Zauważyła, że odwraca wzrok jakby chciał uciec daleko lecz nie miał dokąd. Była mu bardzo wdzięczna za posiłek. Długo była na głodzie. Jednak pamiętała, że Kyuu odkąd ją poznał nie zabijał nawet zwierząt. Pamiętała jak pragnął mieć w rękach wolność. Decydować o samym sobie. Ona nie odrywała od niego wzroku, nie chciała uciekać. Nie teraz.
- Kyuu...
Powiedziała zmartwiona widząc krew, która mu pociekła. Oczywiście nie ruszyła się z miejsca i nie robiła gestów, które mógłby źle odebrać. Niestety musiała nadal trzymać dłonie od niego z daleka. A tak bardzo chciała go objąć. Pocałować... Dotknęła dłonią tam gdzie było jej serce. Czemu ciągle boli?
- Śniłam...?
Powtórzyła niepewna zdania, a raczej pytanie które jej zadał. Była zaskoczona tym co usłyszała, ale nie przerywała mu jeszcze. Chciała wyciągnąć dłoń i dotknąć go, ale po chwili usłyszała dalsze słowa. Byłaś? No tak...jego pamięć. Przez chwilkę zapomniała o sobie, nie chciała być samolubna ani zapatrzona we własne cierpienie. Może i on cierpi tylko on sam o tym nie wie?
- Nic nie pamiętasz, a jednak twoja podświadomość próbuje próbuje walczyć. Zapamiętała mnie jako ktoś ważny. To dobrze.
Spojrzała na niego łagodnie i z ciepłem w oczach. Była szczęśliwa, że chociaż jego mózg próbuje mu przekazać, że jednak pewnych rzeczy nie można chyba zapomnieć.
Spojrzała na niego przekręcając lekko głowę w bok gdy usiadł obok niej. Nie mogła płakać...nie chciała. Zobaczyła się z nim i to dało jej do myślenia, ze on żyje. Jest tutaj i chociaż nic nie pamięta to cieszyła się, że wszystko z nim dobrze. Wyrwało ją z zamyśleń nagle dłonie ramiona i już po chwili znalazła się głową na jego kolanach. Przez chwilę zdziwienie. Czując jego dłoń sprawił, że poczuła się lepiej. Tak bardzo tęskniła za jego dotykiem.
- Dziękuję.
W końcu uśmiechnęła się do niego. Był to szczery i szczęśliwy uśmiech od dłuższego czasu. Na prawdę poczuła się lepiej i przymknęła delikatnie oczy oddając się te przyjemności.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sob Paź 15, 2016 1:44 pm

Tak, najwyraźniej podświadomość nie uległa presji zapomnienia. Szkoda, że wszystko inne poszło w diabły. Musiała czuć się podle, skoro nie odwzajemniał jej uczuć, bo ich nie posiadał. Zresztą świadczyło o tym chociażby zabicie jelenia. Ale jak więc zdobył się na drobne pieszczoty kładąc głowę dziewczyny na udach i głaszcząc po zmęczonych skroniach? Może dzięki ciepłu, jakie biło od niej? Albo jej cudnemu spojrzeniu, które koiło nerwy i wątpliwości?
Jej uśmiech sprawił, że Kyuu nieco szerzej otworzył oczy i nie odrywał od niej błękitnego spojrzenia. Dziki wyraz podobny do paniki, tak jakby odkrył coś niesamowicie pięknego, jednocześnie bał się konsekwencji z odkrycia. Może dlatego zdobył się na odwagę i padły kolejne słowa:
-Chciałbym Cię lepiej znać.
Powiedział cicho, głosem pozbawionym dotychczasowej szorstkości i nieufności. Nie przestawał jej głaskać i wpatrywać się w piękne oblicze, które nie wiedział jakim cudem przewijało się w myślach jako zamglone wspomnienie lub sen. Chyba, że teraz śni? Zabawne - oboje przez chwilę uważali, że ich spotkanie jest fikcją. Było aż tak dobrze im ze sobą.
Wtedy poruszyły się krzaki, a stamtąd wyłoniła się futrzaska sylwetka. Białowłosy wytężył wzrok i powiedział krótko:
-Gruby?
Utkwił wzrok w kocurze, który towarzyszył mu kilkanaście godzin podczas nieobecności jego Pani. O nie, zapomniał na śmierć o rzeczywistości! Kot przyczłapał bliżej i ocierał się teraz o nogi Daszy, ale młodzieniec spoważniał przerywając pieszczoty na towarzyszce. Ten zwierzak uświadomił mu, że czas ich spotkania dobiegł końca.
-Muszę wracać. Pani czeka.
W ten sposób zdradził, że został czyimś służącym. Jakiejś płci pięknej, której imienia nie powiedział. Kot siedział mu na głowie, i chociaż nie było mu wygodnie, to przynajmniej miał na uwadze czarnego uciekiniera. Oby tylko Niebieskowłosa nie pomyślała, że to Nadia stała za amnezją młodzieńca, bo tak naprawdę uratowała go od śmierci. Lecz to także było wbrew jego naturze z przeszłości. Wszak uciekał przed zniewoleniem, a teraz? Nie było mu źle, wręcz doceniał możliwość schronu, jednak pozbawił się dobrowolnie wolności. Jak jeszcze zmienił się Kyuu? Bo Dasza nieustannie była ciepłą, czułą i wrażliwą na krzywdy istotą, lecz bardzo skrzywdzoną przez los, który ciągle stawiał na drodze przeszkody.
-A co z Tobą? Gdzie mieszkasz?
I przede wszystkim - jak sprawić, aby znów spotkać się? Ogarnęła go tęsknota, nawet jeśli nie wiedział dlaczego. Czy to z powodu tego, że Dasza go kocha? Czy to dlatego, że i on ją kochał, ale nie był tego świadomy? Pod tym względem naprawdę był zdezorientowany, tłumaczenia dziewczyny potwierdzały, że naprawdę byli ze sobą blisko.
A gdyby tak jeszcze raz zajrzeć w te zakazane zakamarki umysłu? Nie powinien, lecz ciekawość zżerała go. A może...
-Dasza... mogłabyś opowiedzieć coś więcej o nas?
Może wtedy łatwiej mu będzie przebrnąć przez nieznaną barierę w umyśle? Niby to wbrew zdrowemu rozsądkowi, ale lepiej w ten sposób niż samemu grzebać w pamięci.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Dasza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1583-dasza
Zarejestrował/a : 29/09/2014
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sob Paź 15, 2016 3:05 pm

Faktycznie ból po jego stracie był bolesny, taki sam jak wtedy gdy straciła rodzinę. Os jakiegoś czasu czuła sie fatalnie wręcz paskudnie gdy tlko zniknął. Nie winiła go jednak za to, że stracił pamięć ani za to, że nic do niej nie czuje. Chociaż nie mogła do końca stwierdzić co odczuwa. Jako jedyny okazał jej prawdziwe uczucie chociaż z początku miała mu pomóc w problemach. Okazało się, że połączyło ich coś głebszego. To dziwne jak czasem los daje coś, a potem zabiera.
- Więc...poznajmy się na nowo. Pokaże ci całą siebie.
Najbardziej cieszyło ją to, że chciał tego aby znów ją poznać. Na nowo. Otworzyła po chwili oczy patrząc na niego i znów uśmiechnęła się do niego delikatnie. Nawet jeśli cierpiała chciała chociaż na moment być obok niego. Patrząc na niego naprawdę miała wrażenie, że to tylko sen i gdy wstanie wszystko zniknie. Ale on tu był i gładził ją. Spojrzała w jego oczy. Lubiła w nie patrzeć tak jak kiedyś to robiła.
Do jej uszu dobiegł jakiś hałas i po chwili Kyuu odezwał się. Gruby? Przekręciła delikatnie głowę w bok aby ujrzeć co do nich przywitało. Zobaczyła kota...czy on należał do chłopaka? Kot zaczął ocierać i gdy Kyuu przerwał pieszczoty podniosła się do siadu i wystawiła ręke gładząc dłonią kota.
- Masz...panią? Oh...jesteś cały i zdrowy więc na pewno dba o ciebie. Ciesze się, że tak jest. Będe szczęśliwa jeśli i ty jesteś.
Nie znała szczegułów jak doszło do tego, że ma panią, ale nie pytała. Chciała wiedzieć tylko czy dba o niego i chroni go. Jeśli czuł się dobrze u boku tej kobiety nie zamierzała...nie mogła mu zniszczyć być może lepszego życia? Kot nagle uciekł na głowę Kyuu więc spojrzała mu w oczy.
- Pewnie martwi się o ciebie.
Nie miała żadnych dowodów aby podejrzewać, że to ta kobieta za tym stoi. Pamięta jedynie, że on chiał wolności więc ona pokazywała mu jak może żyć. Lecz teraz to się zmieniło. Spojrzała na niego z delikatnym uśmiechem, aby nie martwił się o nią. Jak dotąd sobie radziła.
- Nie martw się o mnie taka duża dziewczyna jak ja radzi sobie z dnia na dzień...Oczywiście wcześniej mieszkaliśmy wspólnie w chatce, ale teraz masz nowy dom. To dobrze.
Wspominała chwile gdy byli w tej chatce nawet miała plany aby ją odnowić. Jednak na razie odeszły one daleko w dal. Kyuu miał nowy dom, a skoro miał panią teraz musiał go z nią dzielić. Znała zasady panujące wśród wampirów. Wyciągneła ostrożnie dłoń ostrożnie i powoli aby dotknąć jego twarzy lecz zatrzymała ją i nieco zacisnęła dłoń.
- Przepraszam, nie chciałam.
Zabrała ręke. Co ona myślała, że znów będzie jak dawniej? Moż nie powinna psuć jego nowego życia? Sama już nie wiedziała co dalej. Gubiła się. Spojrzała na niego zdziwiona tym co chciał wiedzieć, ale kiwając głową zgodziła się mu opowiedzieć co było pomiędzy nimi.
- Poznaliśmy się w dość dziwnych okolicznościach...znalazłeś mnie wtedy na ławce. Zabrałeś i można powiedzieć, że pomogłeś mi, a nawet ocaliłeś życie. Chciałam ci jakoś podziękować, a ty miałeś problemy i potrzebowałeś pomocy. Zgodziłam się. Z początku to była zwykła relacja, ale potem...potem wszystko się zmieniało. Z czasem coraz bardziej się do siebie zbliżaliśmy chociaż na początku nie znałeś wielu uczuć więc uczyłam cię i pokazywałam. Każdy dotyk, bliskość czy nawet pocałunek... Za nim się obejrzałam zakochałam się w tobie i ty zacząłeś czuć to samo chociaż nie wszystko było dla ciebie zrozumiałe. Stałam się twoją jakby partnerką życiowo. Mieszkaliśmy w pewnej chacie jak już mówiłam i gdy pewnego dnia tam wróciłam ciebie nie było. Szukałam cie, ale na próżno. Zawiodłam. Marny ze mnie ochroniarz. Nosiłam wcześniej nawet długie włosy, ale ściełam je dla ciebie. Pragnęłam twego bezpieczeństwa musiałam zmienić chociaż w małym stopniu wygląd.
Na prawdę miała dużo do powiedzenia i po chwili spojrzała w niebo. Dała mu odpowiedź na jego pytanie, ale nie wiedziała kiedy znów się spotkają. Wcześniej chciała umrzeć. Prosić łowcę o szybką śmierć, ale teraz gdy go znalazła. Poczuła jakby chciała dalej żyć.
Powrót do góry Go down
 
Ciemna część lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: