IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ciemna część lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Wto Paź 18, 2016 8:32 pm

Nie wiedział, czy Nadia martwiła się o niego. Był tylko jej sługą - ona miała na głowie poważniejsze problemy, jak ciąża z niedawno przemienionym wampirem, o czym oczywiście Kyuu nie miał pojęcia. Tylko tyle zauważył, że przeznaczała więcej czasu dla Rosjanina niż jemu, co w sumie było logiczne. Traktowała go inaczej niż służącego. Sam Białowłosy nie narzekał, chociaż zdziwił się, że kiedyś z kompanką z lasu mieli wspólną chatkę i tam żyli. Ciekawe, czy dalej istnieje.
-Huh?
Tak krótko zareagował na poczynania dziewczyny, która chciała sięgnąć ku niemu swoją dłonią, lecz wycofała ją przed aktem dokonanym? Zrobił przy tym lekkiego zeza i zdeczka przekrzywił głowę na bok, jednak nic poza tym.
Miał cały czas zamknięte oczy, kiedy Dasza opowiadała, jak doszło do ich spotkania i ich dalsze dzieje. Starał się skoncentrować na tyle, aby móc dopasować ułamki wspomnień niczym puzzle do układanki. Rzeczywiście, nawet teraz ma problemy ze zrozumieniem uczuć, chociaż dzięki ciekawości uczył się w każdej możliwej chwili. Mozolnie, lecz przy dobrej nauczycielce rozumiał więcej i więcej. Tak jak i wtedy, tak i teraz otrzymywał wyraźne i przejrzyste tłumaczenia. No, z wyjątkiem tych o emocjach - musiał oswoić się z informacją dłużej. Czyli mieszkali razem, a mimo to Kyuu pewnego razu zniknął? Mimo że zależało mu na dziewczynie? Co się stało? Czy to przez luki w pamięci?
Otworzył powoli powieki, i w przeciwieństwie do Niebieskowłosej - spuścił głowę ku dołowi. Spoglądał na swoje splecione dłonie na kolanie, które nabierały coraz więcej bordowych pigmentów od cieknącej posoki z nozdrzy. Jak tylko zorientował się, że krwawi, chwilę milczał, by zająć się tamowaniem krwotoku. Świat zaczynał mu wirować przed oczyma, lecz nie pokusił się ani na martwego jelenia (pewnie był i tak już całkowicie opróżniony z posoki) ani na krew towarzyszki. Nie po to ją wykarmił, by stała się zaraz dla niego posiłkiem. Wbrew swojemu stanowi zdrowia wstał z pieńka i oblizawszy nadmiar wilgoci znad wargi stanął przed Daszą i spojrzał prosto w jej oczy. Jeśli to, co opisała, rzeczywiście zdarzyło się naprawdę - stawiało go w trudnej sytuacji. Bo nie był pewny, czy zdołałby przywrócić tamte chwile. Ale...
-Mimo rozstania... braku pamięci... nadal chcesz być... partnerką życiową?
...warto spróbować dla kogoś ważnego, prawda? Wirowało mu bardziej w głowie od utraconych płynów, albo od zrozumiałego podświadomie pytania, jakie zadał Pięknej. Jak powie? Zechce spróbować po raz kolejny, czy po prostu chciała uświadomić wampira, jaką jej krzywdę zrobił po tym, co razem przeszli? Ale wtedy nie powiedziałaby Dasza:
"- Więc...poznajmy się na nowo. Pokaże ci całą siebie."
Zamurowała go postawa dziewczyny, tutaj nie było żadnej wątpliwości. Ale i zmieszała, bo mimo oświetlenia mroków w umyśle, niełatwo przyswoić wieść, że kiedyś prowadził inne życie, i był inny. Może nie aż tak bardzo inny, lecz czy teraz byłby bardziej skory do zmian? Czy tym razem nie stanie na drodze jego Pani, która mogłaby mu ograniczyć widzenia z Daszą?

//Gomene za chaotyczność...//

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Dasza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1583-dasza
Zarejestrował/a : 29/09/2014
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Wto Paź 18, 2016 9:04 pm

Właściwie została odnaleziona tak trochę przypadkowo, ale wydawała się idealnym miejscem dla schronienia. Miała wrażenie wtedy, że Kyuu czuł się tam nawet dobrze...chciała pokazać mu jak to jest żyć na wolności. Z początku byli dla siebie jak obcy jednak połączyła ich na prawdę silna wieź. Nawet teraz chociaż on jej nie pamiętał jego podświadomość pracowała.
Na prawdę pragnęła go dotknąć i pocałować. Kyuu nie należał do wampirów, które rozumieją uczucia on był...inny. Ale właśnie ona pokochała go takim jakim był. Nawet jeśli nigdy nie zrozumiał by bliskości ona była by przy nim nie puszczając jego dłoni. Cofnęła dłoń uznając, że mógłby odebrać to źle, a nie chciała go spłoszyć więc starała się podchodzić do niego ostrożnie i delikatnie.
- Chciałam tylko...cie dotknąć...
Uśmiechnęła się przepraszająco do niego widząc jak zareagował. Nawet gdyby już nigdy sobie nic nie przypomniał to nie szkodzi. Ona zniesie ile będzie trzeba bo jeśli się kogoś kocha to zawsze będziesz przy tej osobie.
Tłumaczyła mu starając się aby dobrze wszystko zrozumiał. Starała się mówić powoli i dokładnie aby zrozumiał, ale nie traktowała go jak dziecko. Traktowała go jak mężczyznę. Mógł na nią liczyć i pytać o co tylko chciał bo ona zawsze miała wiele do powiedzenia. Właściwie nie była mu w stanie powiedzieć dlaczego zniknął więc o tym nie wspomniała. Nie wiedziała co się stało, ale wydawało się, że jest szczęśliwy. I gdy wróciła jego już nie było... Nigdy nie zapomni tego jak przepłakała wiele nocy za nim. Z czasem myślała, że nie dała mu szczęścia.
- Kyuu...?
Powiedziała szeptem czując krew, ale nie z martwego zwierzęcia. Spojrzała na niego uważnie czując krew od niego. Zmartwiła się, ale nie dotykała go chociaż zmartwiła się. Nagle wstał i znalazła się tuz przed nią. Spojrzała na niego nie wiedząc o co chodzi. Widziała resztki krwi nad ustami. Gdy usłyszała co powiedział po prostu zamilkła. Patrzyła na niego mając większe oczy. Po chwili wstała stając na przeciwko niego.
- Mimo rozstania...braku pamięci...
Zaczęła powtarzać. Mógł poczuć jak podczas wypowiadania tych słów podnosi ostrożnie dłoń i kciukiem ściera mu delikatnie resztki krwi. Patrzyła mu prosto w oczy nie spuszczając z niego oczu.
- Chcę być z tobą Kyuu i zostać twoja partnerkę życiową na zawsze... Bo darzę cię miłością z oddaniem...i kocham cie całym sercem...
Po tych słowach dotknęła jego obu dłoni delikatnie łapiąc je w swoje i trochę ściskając. Nie ważne, że zniknął...ważne, że był tutaj, a ona pragnęła z nim być choćby musiała cierpieć. Da radę. Dla niego. Chciała zaryzykować wszystko dla najważniejszej osoby w jej życiu. Pomoże mu na nowo bo akceptowała go takim jakim jest. Jej serce zabiło mocno i uśmiechnęła się do niego ciepło i szczerze.

/Wspaniale jak zwykle :)/
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Pią Paź 28, 2016 9:15 pm

To nic, jego męska duma nie chciała okazywać słabości, chociaż jeżeli ma zaufać Daszy - powinien jej coś powiedzieć. Może już domyślała się o co chodziło, tylko po co utrudniać dochodzenie? Ona wszystko mu wyjaśniała - od spostrzeżeń po przemyślenia do prawdy o nich samych. Dzieliła się czymś więcej niż słowami. Jej pogodna aura, nawet gdy Kyuu popełniał błędy, chociażby związane z zabiciem jelenia, nie gasła i zarażała. Mimo obowiązków jakie ma z racji bycia służącym odeszła na bok. To był ten element duszy, który został mu wyrwany z piersi wraz z pamięcią.
Jak tak trzymała go dziewczyna za ręce, pilnie spoglądał w jej oczy, na jej uśmiechniętą buźkę, na nią całą tak, iż chwilowo nie widział nic poza nią. Miała milusie dłonie w dotyku, delikatne, szczupłe, troszkę brudne od krwi Kyuu. Jego były większe, niezbyt zadbane, ale właściwie kilkanaście minut temu targał jelenia - może stąd brud. Ale czy to ważne, gdy tonął w spojrzeniu Wampirzycy? Lekko rozchylił dolną wargę, jakby chciał coś powiedzieć, lecz nie odważył się. Trudno było ubrać w słowa wszystkie emocje, jakie w nim były, bo może nie okazywał tego po sobie, ale Dasza wiedziała jaki Białowłosy był, i jak się okazało - po części nadal jest ciężkim przypadkiem co do odwzajemniania uczuć. Nie mniej nie było znów tak, że nie starał się. Musiał przezwyciężyć lęk, który czaił się pod tą samą przykrywką co amnezja, i chociaż spróbować wejść na nieznane wody. A propo wody - tak się zapatrzył na towarzyszkę, że nie widział jak zaczął padać deszcz. Z początku drobny, ledwie wyczuwalny, ale później spadały większe krople. Młodzieniec i tak dalej trzymał za ręce Ślicznotki, ona go nie puszczała także. Stali tak z dobre kilka minut w milczeniu, Kyuu nad czymś myślał o czym świadczyły mocniejsze pochwycenia rączek towarzyszki. Aż wreszcie...
...ostrożnie podszedł tak blisko, że bez problemu mógł objąć dziewczynę rękoma. I tak też zrobił. Opatulił ją swoimi ramionami szczelnie i przycisnął do torsu głaszcząc tył głowy Daszy. Przewiesił subtelnie głowę przez jej ramię i zmrużył powieki. Tak... to już kiedyś zdarzyło się... tylko w suchym i bezpiecznym pomieszczeniu. Z tą samą wampirzycą, którą tulił obecnie wśród nieustającego deszczu. Nie wiedzieć czemu odczuł jakąś ulgę wewnętrzną, zrobił się lżejszy, bardziej rozluźniony. Coś zupełnie innego niż cokolwiek pamiętał. To takie i jeszcze piękniejsze momenty uległy zatarciu? Wielka szkoda, że zrobił krzywdę Daszy, że nie potrafił przypomnieć sobie wszystkiego, a ona bardzo długo czekała na tego, komu ponownie powierzyła swoje serce.
Deszcz padał jak z cebra. Powoli otworzył powieki nie przerywając uścisków. Pojawił się pierwszy sygnał ostrzegawczy w postaci kolejnej strużki krwi pod nosem. Powinien wrócić do Pani, jednak ta chwila go oczarowała, jak zresztą całe spotkanie. Mignęła mu przed oczyma ciemność. Głęboka, lodowata, gęsta, wilgotna. To kolejny znak, że coś było nie tak, lecz tym razem nawet jak zorientował się, że to przez deszcz - zmiękły mu nogi w kolanach, a chwyt za ciało towarzyszki zelżał. Mnóstwo wody, od której byli oboje już przemoczeni do suchej nitki, objawiła jego fobię związaną także z przeszłością, ale tej, którą pragnął zapomnieć. Jak na złość lepiej pamiętał tortury, jakby specjalnie ktoś ulokował ziarna zła w jego głowie, a wyplewił wszystko co piękne i najdroższe. Woda wypełniała mu płuca, przełyk, żołądek, wszystko. Dusił się nią, a skóra pęczniała od nadmiaru płynów. Bezwładnie opadła mu głowa na ramię Daszy i cicho dyszał. Był zmęczony i przemarznięty od znienawidzonej wody, przez co miał majaki na jawie. Zdawało się, że zaraz odpłynie zupełnie, lecz trwał przy wampirzycy i nie odlepiał się tułowiem od jej ciała.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Dasza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1583-dasza
Zarejestrował/a : 29/09/2014
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sob Paź 29, 2016 2:26 pm

Dasza trzymała jego dłonie od czasu do czasu masując kciuki ich zewnętrzną stronę. To właśnie jemu zaufała i jeśli z początku nie obdarzy jej zaufaniem to nic. Dasza udowodni mu, że może jej zaufać. Była cierpliwa po za tym nigdy nie starała się popędzać go. Zawsze potrafiła ze spokojem wyjaśnić mu wszystko nawet jeśli nie zrozumiał za pierwszym razem. Jej uczucia były szczere i prawdziwe.
Ona również patrzyła w jego oczy. Było to ciepłe spojrzenie tak samo jak uśmiech był ciepły. Był dla niej kimś wyjątkowym, a widząc go czuła radość w sercu. Nawet dało się zobaczyć, że jej oczy stają nieco mokre. Tym razem nie byłby to smutny płacz, ale szczęśliwy.
Nie przeszkadza jej to, że miała trochę brudne dłonie od krwi Kyuu. Akceptowała go i nawet gdyby był cały we krwi pocałowało by go nie jeden raz. Nawet gdy się ubrudził to nie szkodzi. Nigdy nie odczuła do niego odrazę, nawet jeśli miał brudne dłonie i nie były one zadbane to nie miało to dla niej znaczenia.
- Kyuu...
Szepnęła jego imię gdy zauważyła jak jego wargi poruszyły się. Być może chciał jej coś powiedzieć dlatego już nic sama nie powiedziała. Czekała.
Wiedziała doskonale, że ma problemy z okazywaniem uczuć. Już na początku ich znajomości widziała to tak jak i teraz nie wątpiła w to, że dla niego to trudne. Jednak i tak go kochała nawet jeśli nie będzie potrafił w pełni okazać jej uczuć to ona to zrozumie. Nie każdemu to przynosi łatwo, ale ona zawsze obdarzy go ciepłą miłością. Nagle poczuła deszcz na sobie i rozpadało się. Stojąc tak dobre kilka minut byli już cali mokrzy. Włosy niebieskookiej oklapły pod wpływem deszczu, a krople kapały z końcówek włosów. Kyuu tez już był mokry. Poczuła, że mocniej pochwycił jej rączki. Chciała go zapytać czy coś się dzieje, ale otrzymała coś znacznie lepszego niż odpowiedz.
Poczuła jak obejmuje ją i wtula do siebie. Poczuła, że jej oczy znowu stają się mokre, ale twarz była mokra więc nie było widać czy to łzy, a może deszcz? Poczuła jego dłoń. Chłopak mógł odczuć jak odwzajemnia ten gest i wtuliła się w niego mocno kładąc mu dłonie na plecach.
- Tak mi cie brakowało, czułam się samotna. Kyuu kocham cię, tak się ciesze...
Powiedziała przez łzy. Tak dawno brakowało jej jego dotyku w ten sposób. Ona pamiętała to zdarzenie, nigdy by nie zapomniała tego jak wtedy też wtuliła się w niego. Wszystko da się naprawić, a ona już mu wybaczyła.
Nie musiał nic mówić, ona po jego lżejszym uścisku odczuła, ze coś jest nie tak po za tym cicho dyszał. Coś było nie tak. Oderwała od jego torsu głowę i spojrzała na niego. Znów stróżka krwi i nie wyglądał za dobrze. Musiała jak najszybciej zabrać go z tego deszczu.
- Posłuchaj, nie zasypiaj mi tu tylko. Zabiorę cię w suche miejsce, chodź ze mną.
Tutaj w lesie widziała gdzieś blisko skalną grotę mogli by przeczekać tam aż przestanie padać. I nie zamierzała czekać. Owinęła rękę wokół tali chłopaka, a drugą zarzuciła mu na swe ramię. Chciała mu pomóc dojść tam gdzie jest sucho i jeśli chłopak pozwolił to Dasza razem z nim zaczęła iść przed siebie. Szli może z kilka minut aż zobaczyła w końcu tą grotę. Natychmiast się do niej skierowała razem z chłopakiem i już po chwili wspólnie znaleźli się w suchym miejscu z dala od deszczu. Grota była nieco głębsza więc bez problemu mogli usiąść.
- Już w porządku poczekamy aż przestanie padać dobrze?
Usmiechnęła się do niego gładząc dłonią czule jego policzek. Jeśli będzie mu za zimno może spróbować rozgrzać go, ale jeszcze nie wiedziała zbytnio jak.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Paź 30, 2016 11:05 pm

Ile wewnętrznego ciepła mogło wytworzyć się od przytulenia? W przypadku Białowłosego - mnóstwo. Jako typ nie umiejący wyrażać emocji niewiele mu było potrzeba do radości. Chyba, że tak wpływała na niego jedynie Dasza, co byłoby logiczne. Ona miała anielskie serce, wielką miłość, którą mimo że nie rozumiał - emanowała i zarażała swoim przesłaniem. Tak więc jej słowa jeszcze bardziej okraszały cudowną chwilę, ale dla Kyuu wystarczyła jej bliskość, jej uśmiech, jej zadowolenie. Dostrzegł łzy, chociaż nie umiał ich nazwać po imieniu, w zasadzie to później uznał, iż to przez deszcz, który później dał popalić.
Dasza zareagowała w samą porę. Podtrzymała młodzieńca, który ledwo słaniał się na nogach, i który potulnie dał się nosić. Miała przecież dobre intencje, a on nie miał sił oporować. Głupia fobia - taka prosta a taka niszczycielska dla Kyuu. Sam nie wiedział, jak długo szli, ale poczuł ulgę, gdy woda przestała napływać na jego ciało. Majaki zelżały, mógł wreszcie nieco przytomniej odbierać bodźce z zewnątrz.
-Dobrze.
Powtórzył cicho powoli sadowiąc się czterema literami na podłożu. Siedzieli w grocie, Kyuu opierał się całą swoją prawą stroną o dziewczynę, a głowa zwisała mu niemal bezwładnie na torsie. Nerwowy dotąd oddech z każdą minutą uspokajał się, gdyż nie moczył się w nowej dawce deszczu, tylko dzięki pomocy Daszy znaleźli suchy schron. Nie odzywał się, chyba po prostu skupiał się na zebraniu sił, w jak najszybszym tempie. Ale nie chciał pić krwi Niebieskowłosej - nie mógł pozwolić sobie na jej krzywdę. Zresztą nie było aż tak źle, jak mogłoby się wydawać. Owszem, gdyby nie stanowcza interwencja Pięknej, to popadłby w paranoję związaną z fobią i mogłoby to skończyć się tragicznie.
Kiedy dochodził do siebie przy wtuleniu się w wampirkę, do głowy przychodziły mu myśli nie tylko związane z ich przyszłością, lecz także tą, jaką był winien swojej nowej Pani. Nie był pewny, czy udzieli im pozwolenia na wizytacje, jednak trzeba było coś z tym zrobić. Aż napłynęły na niego nowe siły.
-Zabiorę Cię, do Pani.
Zrobił przerwę na kolejne pozbieranie myśli i sformułowanie kolejnych słów, chociaż z jego mowy ciała dało się wywnioskować, że już był gotów na drogę do nowego domu. Nie mógł zaniedbać swoich obowiązków, zwłaszcza, gdy Nadia ocaliła go przed śmiercią i zadeklarował jej posługę. Nie pamiętał, jak wystrzegał się w przeszłości losu niewolnika, chociaż u Nadii nie było mu źle. Dobrze go traktowała.
-Muszę z nią porozmawiać.
Lekko zmarszczył brwi będąc zdeterminowany do postanowienia. Gorzej, że nie on ustalał warunki, nie mniej jeśli dobrze uda mu się przedstawić sytuację... tylko przecież nie umiał dobrze sformułować swoich myśli. To będzie trudne zadanie.
Przejaśniało się, ostatnie krople deszczu spłynęły już na runo leśne. Trzeba było wracać. Dobrze, że będzie mieć towarzystwo nie tylko odnalezionego przez przypadek w zasadzie kota, ale i Daszy. Doda mu otuchy już samą swoją obecnością. Tak, to będzie dobre rozwiązanie. Lepiej legalnie zdobyć pozwolenie na częstsze wychodzenie poza posiadłość, aby móc widzieć się z Niebieskowłosą niż wymykać się jak niesforny dzieciak. Zatem pochwycił dłoń kompanki, w którą utkwił najspokojniejszy wzrok, jaki mógł w ten chwili przesłać, i poszli w stronę domostwa Nadii. Oby tylko nie wściekła się, że Kyuu prócz kota sprowadził kogoś jeszcze...

z tematu - do domostwa Nadii, odpiszę jutro

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Sty 22, 2017 1:01 am

Zimowy wieczór już nastał. Mróz jednak nie przeszkadzał nocnej marze wędrować w poszukiwaniu najbardziej niewinnych i bezbronnych ofiar, mianowicie... dzieci. Suiren wie gdzie szukać małych śmiertelników by oczarować je, a potem wyciągnąć w las i pożre ich maleńkie, bijące serduszka. Tak właśnie uczynił teraz.
Przechodząc koło najbliższego domku przy granicach lasu, rozpoczął swój delikatny, kojący dla ucha śpiew. Był on głównie skierowany do dwóch dziewczynek mieszkających w drewnianym domu. Ich rodzice spali, więc nie byli świadomi że dwa skarby najbliższe sercu postanowiły opuścić swoje ciepłe łóżeczka by później boso opuścić bezpieczne domostwo. Trzymające się za rączki dwie, ośmioletnie istotki szły za przepięknym głosem wampira. Dostrzegły nawet w oddali wysoką postać odzianą w biało niebieską szatę oraz te długie czarno białe włosy. Dźwięk dzwoneczków rozległ się wraz z wolnym krokiem długowłosego. Dziewczynki ścisnęły mocniej swoje rączki, idąc dalej. Zachwycone nie tylko śpiewem, lecz samą osobą czarodziejskiego nocnego potwora.
- Czy tam jest anioł? - jedna z dziewczynek spojrzała na swoją siostrzyczkę. Rumiana od zimna dziewczynka skinęła niepewnie główką - Musi. Ma taki piękny głos i ubranie! Nawet twarz... Może pokaże nam swoją zaczarowaną krainę? - potwierdziła, uśmiechając się promiennie. Naiwność dzieci aż nazbyt dziecinna, lecz co poradzić. Zostały także pochłonięte przez moc Suiren.
Gdy szły dalej, las stawał się już mniej przyjemny. Zimno zaczęło dokuczać, cień już zalegał każdą stronę, a śpiew jakby ucichł... Jedna z sióstr pisnęła cicho, tuląc się drżąco do drugiej. Bały się, naprawdę bały! Anioł gdzieś przepadł, a one zostały same.
- To... to musiał być duch! - zapłakała jedna z nich, wciąż przytulając się do chłodnego ciałka drugiej. Jak miały wrócić? Szły dobre pół godziny! W nocy ciężko zgubić ślady powrotne, w dodatku śnieg szybko przykrywał ślady. Właściwie co było lepsze? Śmierć z zamarznięcia czy ze szpon wampira?
Dziewczynki nie spodziewały się, że Anioł okazał się zdradziecki. Stał już blisko niewinnych ofiar. Jedna z sióstr zauważyła postać o czerwonych jak ogień ślepiach oraz usta wykrzywione w grymasie złości. Długie kły wydłużyły się, a usta w których panowała ciemność rozszerzyły się. Chwycił w szpony jedną z sióstr, zatapiając swoje zęby prosto w chudą szyjkę. Druga aż upadła, krzycząc do upadłego. Czy ktoś słyszał krzyki dziecka? Suiren spijał szybko krew małej ofiary, a drugą uciszył prostym sposobem - przystawił do jej czoła koniec katany. Chyba nie chciała stracić nosa.
Krew zabrudziła nieskazitelną twarz, kimono... Ale czy się tym obecnie przejmował? Nie. Liczyła się tylko ta świeża, dziewicza krew wypełniająca gorącą krwią zimne ciało.
Powrót do góry Go down
Mercurius

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3148-mercurius-sjoberg#66515
Zarejestrował/a : 12/01/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Sty 22, 2017 9:55 pm

Noc mogłaby się zdawać jak każda inna – siedział sobie na ganku swojego domu, oglądając zimowy krajobraz lasu, a przy okazji polerując lufę karabinu, w końcu musi się jakoś prezentować, bo jeszcze pewnie nie raz i nie dwa mu posłuży! Jeszcze nie zabrał się do picia, lecz w lodówce czekała na niego świeżutka, schłodzona whisky, istny raj dla takiego pijaczyny z wyboru, ale pierw obowiązki.
Kto by pomyślał, że ta noc jednak okaże się inna od poprzednich? Na pewno nie on. Już miał wchodzić do środka, zająć się odrobinę sobą, gdy nagle, gdzieś pomiędzy drzewami, rozległ się krzyk przerażenia, na dodatek podobny do głosu dziecka. Momentalnie zerwał się na kraniec ganku, zdawało mu się? Nie, to było zbyt rzeczywiste... Nie zostawi tego tak po prostu! Sięgnął szybko do wnętrza domu, po kurtkę, a drugą ręką zgarnął swój karabin. Biegł w kierunku, w z którego zdawał się roznieść głos, lecz teraz panowała jedynie martwa cisza, lecz wciąż biegł. W drodze zdążył założyć kurtkę, a karabin trzymał już oburącz, niczym prawdziwy żołnierz.
- Kurwa... - szepnął odrobinę zdyszany. - Zdawało mi się? Heh... Chyba już zaczyna mi odwalać. - mruknął pół żartem, pół serio do samego siebie. Miał już zawracać do siebie, nic się chyba nie działo, lecz gdzieś we wnętrzu siebie czuł, by zrobić jeszcze kilka kroków przed siebie. Już i tak przeszedł kawałek, więc te kilka kroków go nie zbawi... Jego nie, ale inną osobę może i tak. Wychodząc spomiędzy zaśnieżonych krzewów, wyszedł na prostą do sceny, która się teraz odgrywała. Piwne oczy przez chwilę rozszerzyły się, bo nie mogły uwierzyć temu, co się działo – osobnik o obliczu anioła spijał z szyi młodej dziewczynki krew, na dodatek kierując w drugą ostrzem. Więc... Nie zdawało mu się?
- Odsuń się! - krzyknie w jego stronę, nabijając nabój, po czym celując lufę bez namysłu w stronę wampira. Znowu czuł jakby się spóźnił, znowu zmarnował kolejne życie... Tak młode. - Lepiej żebyś się kurwa odsunął, bo wiem co robić z takimi jak ty! - krzyknie znowu, robiąc ostrożnie kroki w przód, w kierunku drugiej ofiary, wciąż nie spuszczając wampira z celownika. Ta scena zdawała się zbyt znajoma... Przeszłość wciąż go dręczy, nie pozwala uciec i zsyła powtórkę w postaci innej osoby, która ginie z ręki czegoś, co uważa się za wysoce położone?
- Odłóż broń i odsuń się od dziecka... Nie próbuj nawet sztuczek, bo rozpieprzę każdą część twojego ciała po kolei. - wywarczył przez zaciśnięte zęby, wciąż utrzymując osobnika na celowniku. Naprawdę lepiej dla niego, by nie próbował czegokolwiek odwalić, bo palec już trzyma na spuście.
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Sty 22, 2017 11:00 pm

Wampir nie spodziewał się obecności osoby czwartej. Miał być tylko on i jego dwie malutkie ofiary, które szybko skończą swój żywot w kłach mordercy.
Jednak nie było mu dane w spokoju spożyć krew ich, skoro znalazła się kolejna osoba. Usłyszał kroki, ten ciężki oddech. Póki co nie reagował, zbyt pochłonięty piciem krwi, dopiero zaprzestał jak do jego uszu doszły pierwsze słowa mężczyzny. Wyciągnie wtedy kły z ran, wylizując ją do czysta. Dziewczynka wisiała już bezwładnie, co mogło oznaczać iż już nie żyła. Druga natomiast drżała, patrząc to na człowieka, to na anioła. Nie była w stanie rzec słowem, zbyt przerażona, zbyt zziębnięta. Wypuścił ciało dziecka, a te upadło w gruby, biały puch. Takie sine, nieruchome. Siostra załkała bardziej, zasłaniając rączką usta. Była martwa?
Suiren odsunął ostrze od twarzy małej, wpatrując się beznamiętnie w postać faceta. Mierzył z broni, więc katany chować nie zamierzał - Już ich nie atakuję. - padły pierwsze słowa wampira, wpatrując się surowo w oblicze palącego złością człowieka. Widać, ze był rozdrażniony, wściekły i gotowy zamordować z zimną krwią dzieciobójce. Nie unosił rąk w geście poddania, nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów. Twarz Sui pozostawała zbyt przerażająco niewzruszona, tylko ta krew ociekająca z brody, ubrudzone kimono zdradzało jakim potworem jest - Jedna nie żyje. - chłodne słowa, jakby mówił o codzienności. I co się stało? Suiren nagle ruszył z miejsca, wykonując wolne kroki w stronę rozjuszonego pana. Zechce postrzelić wampira? Odważy się? Nocna mara nie bała się bólu, czy śmierci. Właściwie miał kilka asów w rękawie, między innymi potrafił mieć niematerialne ciało lub chociażby umieć pociąć te śmiertelne ciało tak dotkliwie, że może tego nie przeżyć.
Powrót do góry Go down
Mercurius

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3148-mercurius-sjoberg#66515
Zarejestrował/a : 12/01/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Pon Sty 30, 2017 9:31 pm

Wampir nie schodził z oka mężczyzny, był jego stałym celem. Najważniejsze by drugiemu dziecko nic się nie stało, chociaż tyle może zapewnić, a jak to zrobi, to już różnie może wyjść.
- I lepiej żebyś nawet nie próbował. - warknął podirytowany w odpowiedzi. Zrozumiałby jakby zaatakował dorosłego, kogoś zbliżonemu do tych gadzin, ale dziecko?! Nikomu winne dziecko, które nawet nie miałoby szansy się obronić przed mężczyzną? To już było hańbiące, poniżej moralności kogokolwiek!
- Myślisz, że to jakaś kurwa zabawa? - nawet nie wiedział jak bardzo był gotów, by strzelić w tę niewzruszoną twarz, a jeszcze po śmierci rozstrzelać ciało do końca. Naprawdę myśli, że nie będzie gotów postrzelić takiego skurwysyna? Czy tylko udaje takiego odważnego przed Mercuriusem? Tylko jeden ruch wampira i już obok jego nogi ziemię przebił pocisk, a ręka byłego łowcy już sięgnęła po kolejny, by przeładować wierną broń.
- Następnym razem już trafię, więc radzę Ci nie odpierdzielić czegoś po drodze. - mruknął znowuż w stronę mężczyzny. Nie tylko on może mieć asy w rękawie, więc niech nie mówi hop, zanim podskoczy. - Podchodź tu, tylko powoli. - rozkaże, poruszając lekko głową w geście, aby ten podszedł. Tak w razie jakby nagle postanowił ogłuchnąć czy coś w tym stylu.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sob Lut 04, 2017 10:10 pm

Kupidyn znów atakuje!
Tym razem strzałą dostaje Suiren, a obiektem zakochania staje się Mercurius. Czas trwania - 3 posty.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Nie Lut 05, 2017 2:24 pm

Od momentu gdy człowiek przerwał posiłek wampirowi, drugi dzieciak zdołał uciec. Suiren w żadnym wypadku utrata drugiego dania nie przypadła do gustu, lecz co było ważniejsze? Utrata ofiary czy kończyny? Aż tak łakomy to on nie jest by poświęcać swoje ciało na rzecz czegoś, co szybko znajdzie.
- Swoich łowów nie traktuję jako zabawę. Jest tylko i wyłącznie etapem przetrwania oraz uspokojenia wewnętrznych żądz. Człowiek raczej nie będzie w stanie tego pojąć. - wampir nadal pozostawał spokojny, chociaż dzierżąca w dłoni broń podpowiadała iż jest gotowy do zaatakowania lub ewentualnych uników. Także strzelba człowieka nie zmieniała swojej pozycji, tylko skierowana w stronę rzeczywistego zagrożenia była gotowa strzelić. Suiren doskonale wyczuwał ogromną presję w ludzkiej aurze, jak i chęć pomsty za krzywdę. Czy może już wcześniej miał styczność z ludzką osobą? A może się tylko Sui wydawało?
Nie musiał strzelać, bo nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów. Beznamiętne oczy wampira nie zmieniały obiektu obserwacji, nawet od momentu zawieszenia uwagi ani razu nie zamrugał. Lecz jeśli mężczyzna i tak strzelił, wampir westchnie cicho. Mało brakło.
- I co zrobisz ze mną, gdy już mnie złapiesz? Ukarzesz? - spytał, zacisnąwszy mocniej dłoń na rękojeści katany. Mężczyzna zapewne zechce wykonać swoją małą egzekucję na wampirzym dzieciobójcy, atoli nie wiadomo czy dokona tego w najbliższym czasie, gdyż w wampirze zaszła nagła zmiana. Czary? A może urok rzucony przez jedną z dziewczynek? Suiren nagle odczuł nagłą potrzebę miłości i to w kierunku mężczyzny z bronią!
Upuścił katanę, a oczy otwarły się odrobinę szerzej. Wampirze serce zabiło, a na bladej jak śnieg twarzy wpłynęły lekko różowe rumieńce. Ten stan był tak silny, niezwykle też denerwujący!
- Cz-człowieku, zaprzestań mierzyć do mnie z broni! - pisk? Krzyk? Suiren rozgrzał się jeszcze bardziej i bez cienia agresji zechciał dopaść do łowcy! Powali na łopatki, w ten miękki śnieg ale czy się powiedzie? Jeśli tak, to dawny łowca wyląduje pod zgrabnym ciałem wroga. Ten zasiądzie na jego udach okrakiem, pochylając się i układając dłonie na jego klatce piersiowej. Taka masywna... - To jakaś siła nieznana każe mi posmakować Twoich ust! Kochaj mnie. - drżący głos - niby z podniecenia, niby z nerwów. Różowy język wampira przejechał po ustach mężczyzny wbrew jego woli. Tak Kupidyn działa!
Powrót do góry Go down
Mercurius

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3148-mercurius-sjoberg#66515
Zarejestrował/a : 12/01/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Czw Lut 09, 2017 9:18 pm

- Ja już nie jestem od tego, żeby wymierzać Ci karę... Ale nie wiesz z jaką chęcią bym rozpieprzył twój łeb o każde drzewo w tym lesie... - warknął w stronę wampira. Naprawdę z trudem nie rozstrzelał tego krwiopijcy, teraz, tutaj, z trudem powstrzymywał się przed naciskiem spustu, ukarać za te „etapy przetrwania” jak to nazwał. Zabijanie innych? Dzieci? Na dodatek mówić o takich średniowiecznych poglądach łowcy, który dobrze wiedział, że wampirze pragnienie powinno być zaspokojone w inny sposób.
Nagle jednak jakby wampirowi coś odbiło. Problemy z umysłem? Tak mogłoby się zdawać, przynajmniej ze strony Mercuriusa. Ze zdziwieniem patrzył się jak ostrze wypadło z ręki wampira, jak ten począł się wpatrywać w mężczyznę, tak dziwnie... Strasznie wręcz! Jakby miał się zaraz na niego rzucić!
Chociaż w jednej chwili faktycznie został pokonany, przygwożdżony do ziemi. Wpadł z wampirem w zimny śnieg, dosłownie się w nim zatapiając. Nie mógł się nawet zastanowić nad jego wcześniejszymi słowami, po prostu... Rzucił się! Broń byłego łowcy już też leżała gdzieś obok, w śniegu. Dopiero co ją czyścił! Ech, znowu trzeba będzie. Chciał się podnieść, jakoś zrzucić wampira z siebie, lecz ten już zdążył się na nim rozgościć, zacząć dotykać... Tymi samymi dłońmi, które jeszcze niedawno trzymały zabijane dziecko...
- Co Ci do cholery odpierdala?! Nawet nie próbuj, rozpieprzę Ci ten łeb jak tylko spróbu... - warczeć warczał, szarpać się szarpał, lecz wystarczyło poczuć wilgoć języka na ustach, który pewnie wciąż posiadała ślady krwi, by zamknąć usta mężczyzny. Co tu już się odpierdalało?! Najpierw prawie rzucili sobie do gardeł, a teraz... Teraz leci do niego z czułymi słowami?! Z nim już chyba kompletnie było nie tak.
Ale przecież nie pozwoli tak plamić swój honor, męski honor! Zebrał swoje Szwedzkie siły, by spróbować „zdominować” długowłosą bestię, niech teraz on będzie na dole, przyciśnięty do zimna śniegu.
- Dobra... - musiał wytrzeć usta po tym języku... Całkiem przyjemnym nawet... Nie! Bez takich myśli. - Teraz gadaj jak się nazywasz, to może jeszcze jakoś uda Ci się uniknąć rozwalenia tego łba. - znowu nastało warczenie w ustach Szweda, jakby własnymi zębami miał rozszarpać chudawą szyję wampira.
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Pon Lut 13, 2017 2:05 pm

Sam Suiren nie wiedział co się dzieje z jego umysłem, tak nagle zapragnął przymilać sie do ciała mężczyzny z bronią i grożącemu jego życiu. Ofiary poszły w niepamięć, a teraz jego celem okazał się ten o to groźny pan. Sui odrzucił swoją broń, rzucając się następnie na mężczyznę. Wylądowali razem w śniegu, by chwilę potem liznąć usta leżącego.
- Uspokój się, człowieku. Sam nie wiem co się dzieje, jedynie to, że pożądam Cię inaczej niż moje maleńkie ofiary. - wymruczał do ucha, łapiąc je w zęby i lekko ciągnąc. Jak widać człowiekowi nic, a nic się nie podobało - Daj mi chociaż trochę siebie. - niemalże jęknął, prostując swoje ciało i chcąc ponownie ucałować jego usta, lecz gdy cokolwiek zrobił, facet zdołał przewrócić na plecy i zmienić położenie. Teraz to człowiek górował nad wampirem, atoli nie było widać, że było mu źle. Oblizał usta, mrużąc swoje rubinowe oczy. Zimne oblicze wampira nabierało zmysłowości, wręcz namacalnego pożądania - Suiren, ogierze. Całuj mnie. - nie szkodzi, że agresywny śmiertelnik okazywał nienawiść, niż miłość, Suiren musiał okazywać to dziwne uczucie, które tak nagle się w nim zebrało. Przerażające...
Poruszył się pod nim, chcąc chwycić jego ramiona i wbić lekko palce. Tak, stanowczo musiał pochłonąć szalonego wampira, by nakarmić jego nagłą potrzebę. I pomyśleć, że nie dawno jak drugi osobnik zauważył, rzucali się sobie do gardeł, a sam Sui zechciał skrócić go o głowę. Chociaż kto wie? Może wampir się trochę ogarnie gdy czar pryśnie? W końcu takiego rumieńca nagle złapał! Zimno, nadchodząca ciemność... Nic nie zniszczy tej atmosfery.
Powrót do góry Go down
Mercurius

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3148-mercurius-sjoberg#66515
Zarejestrował/a : 12/01/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sob Mar 11, 2017 12:38 pm

Z najmilszą chęcią by go już zabił, na miejscu. Jego słowa nie miały sensu, kompletnie oszalał? Jednak chcąc, nie chcąc nie mógł tego zrobić, gdy ten nie zagrażał już nikomu, przynajmniej na ten moment! Może wykorzystać jego afekcje w kierunku Szweda? Już nie takimi sztukami musiał się posługiwać za swej świetności w pracy, więc i teraz może się to udać.
- Och, ktoś się chyba stara o względy. - mruknął w stronę wampira, pochylając się ku niemu. - Pomyślę co z Tobą zrobię, gdy tylko pojawisz się u mnie w domu, co ty na to? - wyboru nie miał, lecz słowa jakby sugerowały, iż jakiś wciąż istnieje. Delikatnie przejechał dłonią wzdłuż ramienia wampira, chociaż najchętniej by połamał jego kości, taki fetysz? Dłonie mordercy ujął w jedną dłoń, by drugą zsunąć z ramienia i sięgnąć do kieszeni, wyciągając po chwili z niej kajdanki. - Dobra, dawaj te dłonie, będziesz... - szepnął niby czule, jednak sam po chwili je sięgnął, skuwając momentalnie wampira. - W najlepszym wypadku oskarżony o zabójstwo i próbę. Jeszcze zobaczy się jaka jest twoja przeszłość. - i podniósł się z niego, zrzucając z siebie fałszywą afekcję, okropne.
- Lepiej żebyś miał dobre plecy, bo możesz mieć nieźle przejebane. - warknął, otrzepując się ze śniegu, podnosząc gwałtownym ruchem Suirena. - A wiesz kiedy będzie najbardziej przejebane dla Ciebie? Kiedy będę mógł rozstrzelać te twoje zepsute ciało. - no tak, broń! Czegoś mu brakowało w dłoni, o dziwo nie szklanki z whisky, chociaż ta też byłaby niezła. Wygrzebał swoją strzelbę ze śniegu, przystawiając ją po chwili do brzucha wampira. - Najpierw rozwaliłbym je od dołu, a łeb zostawił na koniec. Ruszaj się. - warknął, popychając strzelbą potwora. - I radzę Ci niczego nie odpieprzać, z bliska będzie mi jeszcze łatwiej Cię zabić.
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sob Mar 11, 2017 3:18 pm

Sui był pod wpływem niewyjaśnionego czaru, więc gdyby myślał trzeźwo, ten człowiek już dawno szukałby swoich trzewi po okolicy. Jest wyrachowanym wampirem, więc tym bardzo postarałby się o największe cierpienie dla przeszkody w posiłku. A tak? Pochłonięty niezrozumianymi uczuciami, pragnął by ten o to pan zjechał go od góry do doły w sposób bardzo brudny!
- Tak, chętnie! Sponiewieraj mnie u siebie w domu. - wystękał prosto w twarz mężczyzny, który to chyba miał całkiem co innego w planach. Wijący się Suiren zostanie skuty kajdankami! Czyżby gra się dopiero zaczynała? - Zniewolisz mnie? - oblizał usta, mrużąc ślepia. Cóż, kolejne słowa nieco nie brzmiały zbyt romantycznie, ale równie dobrze facet mógł bawić się z Złego policjanta, który to karze swojego niewolnika... Zbyt mocno seksownie.
- Jesteś złym człowiekiem... To taka gra wstępna? - uśmiechnął się dosłownie na kilka chwil, gdyż po chwili już stał na nogach a gwałtowny człowiek już zaczynał grozić. Lecz póki co czar Amorka nadal trwał, zatem wszystko odbierał jako część gierek. Nawet broń wymierzona w brzuch miała być tylko zachętą do dalszych ruchów - Wolałbym zobaczyć jaką broń ukrywasz w spodniach, - bąknął, kuląc do siebie skute dłonie. I skoro miał iść, zrobił tak. Swoje wolne, płynne kroki skierował w stronę wyznaczoną przez dawnego łowcę. Ale co było najgorsze? Że powoli odurzenie ustępowało. Powoli na twarz powracał chłód, a ta upojna aura ustępowała tej bardziej... śmiercionośnej.
- Przemoc traktujesz także jako pieszczoty? - trochę dziwne pytanie, jednak już trochę niepewności w nich było. Niedługo powróci dawny Suiren, a wtedy już tak ponętnie nie będzie.
Powrót do góry Go down
Mercurius

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3148-mercurius-sjoberg#66515
Zarejestrował/a : 12/01/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sob Mar 18, 2017 10:28 pm

- Nazywaj to jak chcesz, ale nie licz na przyjemności z mojej strony. - odparł szorstko, wzdychając przy tym cicho. Czy on naprawdę nie widzi co się dzieje? Naprawdę porównuje to jedynie do czegoś co miałoby skończyć się w łóżku? Hah, chyba ma bogatą wyobraźnię, bo Merc nigdy nie pozwoliłby na coś takiego.
Jednakże ruszyli nareszcie, by kierować się ku celowi, samotni dawnego łowcy, gdzie spędza coraz więcej czasu. Przyjemnie raczej nie będzie, chyba zaczęło to dochodzić do wampirzej główki, bo pytania zbliżały się w lepszym kierunku.
- Och, czyżbyś dopiero zrozumiał, że nie jestem typem faceta od przyjemności? Zniszczyłem marzenia? - mruknął, odganiając z twarzy kosmyki włosów. - Nie powinno Cię to interesować, bo żadnych pieszczot nie uświadczysz u mnie... Ale wiesz, jak będziesz mówił co chcę wiedzieć, to nic złego Ci się nie stanie, przynajmniej nie z mojej ręki. - mruknął z nutą niezadowolenia, lecz wciąż było to szczere. Noszą go emocje, widać to, czuć, taki już z niego człowiek. Chociaż jakby tak pomyśleć... To co dla niego byłoby pieszczotą? Alkohol? Spluwa? Te dwie rzeczy robią mu chyba największą przyjemność, więc czy je można nazwać pieszczotami mężczyzny?
- Może nawet uda Ci się jakoś wrócić do domu, kto wie... - niby mówił to od tak, acz na tyle głośno, by mieć pewność, że krwiopijca dobrze to usłyszy. Cóż, obiecywanie różnych rzeczy zawsze zdawało się dobrze współgrać z przesłuchaniami, a dla wampira... Życie powinno być czymś ważnym, zwłaszcza jak wisi na tak cieniutkim włosku, niemal na granicy.
- Zaczniemy już teraz. Pochodzenie, imię i nazwisko. Bez wywijania się, bez niewiadomych, bez lania wody, chcę konkrety. - i się zaczyna, już dusza Łowcy pobudza się w Szwedzie, jednak to jak jazda na rowerze – nigdy się nie zapomina.
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Czw Mar 23, 2017 7:28 pm

I nie liczył już na żadne. Czar prysł, a umysł wampira doszedł do siebie. Sui poczuł dreszcz, niemałe zaskoczenie i zdezorientowanie. Najgorsze jednak było to, że Suiren pamiętał co wyczyniał z tym brudnym człowiekiem. Czuł jeszcze jego słonawy smak na języku... Totalna porażka.
Uniósł też dłonie zakute w kajdany blokujące moc. Czy to była właśnie ludzka uczciwość? Chociaż sam wampir nie należy do najuczciwszych, w końcu dobija najmniej silnych - Dlaczego wprowadziłeś mnie w błąd? - może lepiej... udawać? Suiren znalazł się w niekorzystnej sytuacji, lepiej więc jest grać na zwłokę niżeli paść szybko trupem. Zorientował się, e ma do czynienia z łowcą.
- Wydasz mnie? - dodał po czasie już mniej spokojnie. Sui jest właściwie gotowy na pewny ruch, ale to niebawem. Niech człowiek prowadzi, niech trzyma wampira na muszce.
Wrócić do domu? Wciągnął cicho powietrze, zmrużywszy oczy. Może brat zdążył się zaniepokoić i już pędzi na ratunek? O tak, to byłaby wspaniała walka starszego wiekiem wampira z człowiekiem. Ile dałby tej marnej jednostce śmiertelnej pożyć? Chwilę?
- Suiren. - padła tylko odpowiedź na imię, reszta nie musi być mu znana. Poza tym cóż uczyni człowiek, gdy wampir nagle zatrzyma się i szybkim, wręcz błyskawicznym ruchem wykona kop z półobrotu prosto w jego ręce, trzymające narzędzie mordu? Zamierzał wytrącić jedyną tarczę z łap człowieka. Niech poczuje się bezbronny! Poza tym Sui nie zamierzał być złapany, ani tym bardziej skrzywdzony. Nie z morderczym wampirem takie numery. Miał zbyt wiele do zrobienia, jak na przykład napić się herbaty z Hakuro.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Mercurius

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3148-mercurius-sjoberg#66515
Zarejestrował/a : 12/01/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sob Kwi 01, 2017 3:37 pm

- Taki już jestem, tańczę jak mi ktoś zagra, by w końcu przejąć pierwsze skrzypce. - mruknął, pchnąwszy znowuż wampira, by ruszał się, a nie oglądał kajdanki jakby były prezentem zaręczynowym. Życie Merca to nie bajka, po prostu nauczył się w robocie jak zbliżyć się do celu, by go zdobyć. Takie już zawroty robi mężczyzna, wiernym pozostając jedynie swojemu charakterowi.
- Może Cię wydam, może nie. Możliwe, że uda nam się jeszcze ugadać jakoś wszystko... - ton niezadowolenia, wolałby go po prostu zabić, ale sam miałby kłopoty przez to, więc jedynie straszy, jak rodzic dziecko. Heh, cudownie. Straszyć wampira jak dziecko... Gdy zabił dziecko... Straszyć jak rodzic dziecko, gdy straciło się dziecko. Już sobie narobił mętliku w głowie, a tu jeszcze prowadzi tego wampira. Ale w sumie gdzie? No... Do siebie. Już sam fakt, że jest już emerytowanym Łowcą, a nosi te wszystkie zabawki zrobiłby mu zapewne problem, nie mówiąc tu o samowolce w łapanie wampira.
- Skręć tu trochę w lewo. - rzekł do niego, by po chwili dostać. Dostać z kopniaka od wampira w ręce. Tak chce się bawić? Myśli, że Łowca broni się tylko bronią? To dużo się pomylił. W ramach rewanżu złapał skute dłonie wampira, by rzucić nim o ziemię. Tak bardzo chce być bystrzejszy od Łowcy?
- Słuchaj, nie dziwię Ci się, że nie podoba Ci się to. - warknie, szturchając butem bok Suirena, by po chwili się nad nim pochylić, zacisnąwszy po chwili dłoń na jego polikach. - Ale jak jeszcze raz dotkniesz jakąkolwiek częścią ciała moją Bride, to obiecuję Ci, że połamię każdą najbliższą kość w tym twoim wampirzym ciele. - nauki Mercuriusa, część 4563 – nie dotyka się jego broni. Poszedł po swoją partnerkę do walki, otrzepując ją ze wszystkiego, co tylko mogło na niej pozostać.
- Wstawaj, jesteśmy już prawie na miejscu. I bez takich numerów radzę, pamiętaj.
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sob Kwi 01, 2017 10:48 pm

Gdyby nie Amorek cała ta sytuacja wyglądałaby inaczej. Suiren nie poddałby się tak łatwo, właściwie nie doszłoby do żadnej wpadki, ukazującej niezbyt dobrze poznane zachowanie oraz uczucia. Po prostu pech, nic więcej.
- Nie jesteś zwyczajnym człowiekiem. - dobre spostrzeżenie. Suiren nie raz spotykał się z łowcami, nie raz dochodziło do walk. Miewał przegrane walki, także i wygrane lub remisy. Życie krwiopijcy nie należy do łatwych, gdy ludzie zaczynają się bronić. Zaczyna wtedy brakować terenów łowieckich, a śmiertelne społeczeństwo nie rozumie problemu wampirów. Ten człowiek także, skoro od razu sięgał do broni.
Niestety nie mogło być łatwo.
Człowiek oberwał, tracąc na moment broń. Lecz wampir nie spodziewał się szybkiej reakcji obronnej. Łowca chwycił wampirze dłonie i powalił go na ziemię. Szybka akcja, a Sui mocno zaskoczony. Trochę minęło nim dotarł do tego, co się tak właściwie wydarzyło.
Skoro nie chciał by ruszano jego broń, tak się stanie. Sui póki co znajdował się w sytuacji bez wyjścia, zatem musiał być posłuszny. Aż przykre... Nim jednak cokolwiek się wydarzy, wampir wyczuje znajomą obecność. Ktoś... przypłynął.

Hakuro

Wolał śledzić brata, skoro ten wyruszył na co nocne łowy. Miał też przeczucia, że jeśli nie uczyni tego jak najszybciej, może być za późno. I nie mylił się. Sui wpadł w tarapaty i nie byle jakie, mianowicie dopadł go łowca. Nie wiedział jednak iż ten jest byłym łowcą. Ale czy to coś zmienia?
Pod postacią wody, przedostał się za postać rosłego mężczyzny i uformował się za nim. Suiren już wiedział wcześniej o jego obecności, tyle że nie dawał po sobie tego znać. Cóż, nim człowiek zechce coś zrobić, poczuje delikatny dotyk dłoni na swoim karku, a później tą przyjemną falę ciepła. Moc usypiania robiła swoje. Oddała umysł nieświadomego człowieka do sennej krainy, pozostawiając go na pastwę losu obu wampirów. Sui został uwolniony, mężczyzna zabrany, jak i jego ukochana broń.

Aż tak zwyrodnieni nie będą.

z/t dla wszystkich

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Kurami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3275-kurami-w-budowie#70605 http://vampireknight.forumpl.net/t3287-kurami#70894 http://vampireknight.forumpl.net/t3280-kurami#70710
Zarejestrował/a : 26/04/2017
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Sro Maj 10, 2017 11:01 pm

Powoli kroczyła przez coraz to gęściejsze zakamarki lasu, ściskając w dłoni telefon komórkowy swej pierwszej ofiary. Świeże powietrze uderzało do płuc nieśmiertelnej, pobudzając ją do działania. Również orzeźwiająca posoka nieostrożnego wampira dodała kobiecie sił, umożliwiając dalszą podróż. Niestety negatywne skutki długiego letargu wciąż pozostawały odczuwalne. Migrena w dalszym ciągu nękała nieśmiertelną, a jej drobne ciało starało przyzwyczaić się do ponownego ruchu. Całość utrudniała także pora dnia. Kurami zdołała schronić się w gęstwinie drzew, nim wzeszły pierwsze promienie słońca. Niestety obecność najbliższej gwiazdy nawet w tym miejscu nie przepełniała ją optymizmem. Powinna spać. O tej porze wszystkie wampiry śpią, ale czy osoba, która przespała ponad dwieście lat będzie w stanie ułożyć się do snu od tak?
Wyczerpane i wygłodzone ciało w końcu odmówiło posłuszeństwa. Kurami spoczęła pod jednym z rosnących drzew, obserwując uważnie swoje trofeum. Musnęła delikatnie obudowę telefonu, przyglądając się swej zdobyczy. Po raz pierwszy widziała takowe urządzenie, co jedynie ją zmartwiło. Spała znacznie dłużej niż przypuszczała.
Choć była wiekową już istotą, w chwili obecnej zachowywała się jak małe, ciekawskie świata dziecko. Na własną rękę próbowała odkryć zastosowanie telefonu, nie przejmując się potencjalnym uszkodzeniem. Nie dbała o swój nabytek, w końcu nie należał do niej. Miał stanowić jednak swoiste przejście do nowego wieku. Eksperymentując, dokopała się do listy kontaktów. Jej uwagę przykuł jeden numer. Takanori Hiou. Wciąż potrafiła czytać, nie było wątpliwości, że mężczyzna miał znienawidzone nazwisko. Nauczywszy się w mniejszym stopniu posługiwać telefonem, połączyła się z wybranym numerem.

_________________
Lubię moją narratorkę!
Szkoda tylko, że nie jest facetem...
Powrót do góry Go down
Takanori

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3062-w-budowie-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3288-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3285-takanori#70864 http://vampireknight.forumpl.net/t3103-apartament-takanori
Zarejestrował/a : 15/10/2016
Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Czw Maj 11, 2017 1:43 pm

Wampir przyjechał samochodem swoim sportowym, ale zaparkował niedaleko lasu na dziwnym parkingu o ile można go tak nazwać. Wtedy wyszedł zabierając kluczy do niego chowając do kieszeni z zamkiem. Szedł w kierunku gdzie była właśnie prowadzona wampirzyca kiedyś przez łowców, którzy dawno już nie żyją. Niestety życie jest kruche dlatego musi pamiętać, że kiedyś on też umrze o ile nie odzyska tego co jest jego. Wracając do tematu, skierował się w kierunku w końcu do ciemnej części. Takanori miał oczywiście przechodnia, którego uderzył wcześniej, ale jest nieprzytomny ten człek czy wampir. Nie miało w ogóle znaczenia. Co za los durny, że musiało na niego trafić te cholerstwo. Zbliżał się do miejsca gdzie mieli spotkać. Oczywiście rzucił ofiarą o ziemię, który był nieprzytomny wtedy warknął ze złością.
- Nie ukrywaj się, bo czuć twój zapach - odparł wkurzony stojąc w ciemnym miejscu opierając plecami o drzewo. Był bardzo czujny i ostrożny nie miał ochoty zostać zaatakowany, bo nie wiedział tak naprawdę w jakim ona jest stanie. Chociaż możliwe, że jest słaba dziecinka i chciała coś zjeść dlatego poprosiła go o to. Normalnie żałosne pomyślał przed chwilką ale prychnął. Oczy uaktywniły się ze złości i świecą szkarłatem.
Powrót do góry Go down
Kurami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3275-kurami-w-budowie#70605 http://vampireknight.forumpl.net/t3287-kurami#70894 http://vampireknight.forumpl.net/t3280-kurami#70710
Zarejestrował/a : 26/04/2017
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Czw Maj 11, 2017 2:53 pm

Mężczyźnie odpowiedział mrukliwy śmiech, który miał okazję usłyszeć podczas ich rozmowy telefonicznej. Wampirzyca odzyskała dobry humor, co było niezwykle korzystne dla przedstawiciela rodu Hiou.
- Gdybym chciała się ukryć, nie znalazłbyś mnie - odparła ze spokojem. Jej głos dobiegał zza pobliskiego drzewa, przy którym siedziała. Powstała sprawnie, kierując się w stronę rozmówcy. - Ale przecież zależy nam na spotkaniu, prawda?
Oczom Takanoriego ukazała się drobna dziecinka w podartej, zdecydowanie za dużej jak na nią sukni. Na pierwszy rzut oka wyglądała niewinnie, jednak w jej bystrym spojrzeniu czaił się mrok, który zdawał się przeszywać wampira na wskroś. Prawy kącik ust dziecinki uniósł się delikatnie, gdy tylko zmierzyła przybysza wzrokiem.
- Jak na bezstronną osobę, masz niezwykle ciekawe spojrzenie.
Wampir zdołał rozbawić Kurami swą postawą. Nie tylko przyszedł sam, ale także przyniósł podarek w postaci mężczyzny. Brak staranności w doborze ofiary nie umknął uwadze nieśmiertelnej. W chwili obecnej nie była specjalnie wybredna, jednak Takanori mógł postarać się nieco bardziej.
Nieśmiertelna usiadła przy przyprowadzonym śmiertelniku, gestem nakłaniając rozmówcę do uczynienia tego samego.
- Powiedz mi zatem, co cię do mnie sprowadza.

_________________
Lubię moją narratorkę!
Szkoda tylko, że nie jest facetem...
Powrót do góry Go down
Takanori

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3062-w-budowie-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3288-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3285-takanori#70864 http://vampireknight.forumpl.net/t3103-apartament-takanori
Zarejestrował/a : 15/10/2016
Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Pon Maj 15, 2017 12:09 am

Wampir musiał przyjść niestety, żeby zbadać sytuację jaka tutaj pojawiła się ze śmiercią swojego kuzyna. Takanori stał cały przy drzewie słysząc w końcu głos wampirzycy nic nie powiedział jedynie ziewnął zasłaniając ręką swoją twarz. Potem usłyszał zapytanie o tym spotkaniu.
- A no zależy - odparł spoglądając w małą wampirzycę posiadającą podartą suknię. Trochę zbliżył się wampir w jej kierunku i ich odległość co nie co zmalała, chociaż przyniósł tak jakby podarunek czy ofiarę owej wampirzycy. Nie miał zamiaru dzielić się swoją krwią, bo jeszcze czego. Po chwili obserwował "młodą", żeby ewentualnie wycofać ale najwyraźniej usiadła więc widząc gest to samo uczynił zbliżając w jej kierunku i usiadł przy śmiertelniku nieprzytomnym.
- Hmm... wiesz to dobre pytanie. Byłem zaistniej ciekawy, co chcesz od poczciwego wampira jak ja? - spytał się wampirzycy. Najwyraźniej będzie musiała zmienić ubrania, bo w tym stanie nie dojdzie do miasta. Niestety trzeba będzie załatwić ubrania. Takanori zastanowił się przez chwilę "przecież to nie jego sprawa, powinna sama sobie poradzić z tym". Westchnął na chwilę.
- Dobrze, spotkaliśmy się żeby porozmawiać na spokojnie o moim kuzynie, który zginął z twoich rąk i moim rodzie - rzekł krótko pytając o szczegóły. Ona musiała mieć jakieś plany wobec niego czyż nie?
Powrót do góry Go down
Kurami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3275-kurami-w-budowie#70605 http://vampireknight.forumpl.net/t3287-kurami#70894 http://vampireknight.forumpl.net/t3280-kurami#70710
Zarejestrował/a : 26/04/2017
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Pon Maj 15, 2017 1:06 am

- Jak na kogoś z dobrego rodu, brakuje ci ogłady - powiedziała spokojnie, gdy wampir ziewnął w jej obecności.
Pora dnia ewidentnie nie sprzyjała spotkaniu, co Takanori zdołał już udowodnić. Obydwoje winni jeszcze spać, szykując swe ciała do nocnej wędrówki. Na nieszczęście Kurami przebudziła się przed południem, najprawdopodobniej psując tym samym sen rozmówcy. Działało to jednak na jej korzyść, gdyż w pewnym stopniu osłabiało potencjalnego wroga i dawało szansę na jego obezwładnienie.
- Zawsze znajdzie się jakieś zajęcie - zaczęła łagodnie, wydłubując ofierze gałkę oczną. - Niemniej jednak wciąż trzymasz mnie w niepewności.
Obróciła oko w palcach, przyglądając mu się starannie w milczeniu.
- Bardzo tego nie lubię - dodała, pakując wyrwany element ciała do ust.
Przegryzła galaretowatą substancję, wpatrując się w czystokrwistego. Jej twarz nie zdradzała żadnych emocji, przez co ciężko było powiedzieć, jak bardzo wymijająca odpowiedź poddenerwowała kobietę.
- W takim razie cena zależna będzie od udzielanych przeze mnie informacji - odparła bezbarwnym tonem.
Kąciki ust Kurami uniosły się delikatnie, gdy jej szkarłatne spojrzenie intensywnie patrzyło na siedzącą przed nią postać.
- Śmiało, poczęstuj się. Wspólny posiłek sprzyja interesom.

//Nie wiem, jak obezwładniłeś ofiarę, więc dałam, że się nie przebudził pomimo silnego bólu ;)//

_________________
Lubię moją narratorkę!
Szkoda tylko, że nie jest facetem...
Powrót do góry Go down
Takanori

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3062-w-budowie-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3288-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3285-takanori#70864 http://vampireknight.forumpl.net/t3103-apartament-takanori
Zarejestrował/a : 15/10/2016
Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Ciemna część lasu   Pon Maj 15, 2017 1:22 am

- Wiesz, gdybyś wiedziała... ale to nie chodzi o ogładę pannico, tylko że ktoś mnie wykończył dzisiejszego dnia - odparł bezceremonialnie. Niech kurcze cieszy się, że on nie pokazał kiełków tylko zasłonił twarz ręką. Takanori czuł się rześko aż tak bardzo, że musiałby faktycznie coś zjeść. Biedny człek stanie się pożywieniem dziewczynki o ostrym temperamencie, coś czuje. Niestety musiał przyglądać jak została mu gałka oczna wyrwana przez wampirzycę. W dodatku bawiła się nim co oczywiście nie przepadał za takim widokiem ale no cóż to natura kanibalów którzy kochają bawić częściami ofiar.
- Hmm... no właściwie kto tam wie czy znajdzie się owe zajęcie - odparł przymrużając złote ślepia spoglądając w nią. Właściwie skąd wiedział, że może być jedną z nich to proste tylko trzeba spoglądać jej poczynania wobec niewinnej ofiarki.
- Nikt tego nie lubi - rzekł krótko. Nie spodziewał się owej akcji, że będą rozmawiać na spokojnie. Zastanawiał się na dłuższą metę co sprawiło iż chciała porozmawiać z jednym z członków Hiou. Westchnął cicho.
- To już zależy o jakie informacje Ci chodzi? - spytał się nagle odpowiadając nie okazując, żadnych uczuć nadrzędnych bo są zbyteczne podczas rozmowy. Gdy usłyszał na temat poczęstunku w jego kierunku to chciał odmówić ale z drugiej strony trudno by było odmówić. To raczej chodziło o grzeczność niż bycie skurwysynem. Nachylił się do swej ofiary wbijając mocno w szyję ofiary pijając krew, wtedy oczy zaczerwieniły się niczym szkarłatny księżyc na niebie. Niestety wampir był bardzo brutalny wobec swoich ofiar, dlatego lepiej nie zadzierać z takim przeciwnikiem. Co do kobiet raczej nie wyrządziłby krzywdy. na tyle, żeby zabić.
Powrót do góry Go down
 
Ciemna część lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: