IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Ignisa i Nyuu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Pokój Ignisa i Nyuu   Pon Mar 28, 2016 11:54 am

Zwyczajny, dwuosobowy pokój klasy dziennej. Znajdują się tutaj dwa łóżka, dwa biurka, dwie szafy... I tak dalej, porozkładane po obu stronach pomieszczenia. Lewa strona należy do Ignisa, prawa do Nyuu. Ściany są tutaj w ciemnoniebieskim odcieniu, a na podłodze leży brązowy, trochę włochaty dywan
.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pon Mar 28, 2016 11:55 am

Nawet on potrafił dostrzec, że coś się dzieje z jego bliźniakiem, pomimo bycia nieco "roztrzepanym" dzieciakiem. Mimo to, nie zagłębiał się w to, jedynie zastanawiając się przez całą drogę, o co właściwie może chodzić. Nawet go Jonathan pozostawił, więc jego myśli jedynie bardziej się nasilały, próbując wymyślić sensowny powód tego wszystkiego. Może po prostu nie chce cię widzieć. Nie chce znać takiego wariata jak ty. Obawia się, że znów ci odbije. Nie chce zadawać się z mordercą... - nie ma to jak zostawić jasnowłosego, by jego myśli i osobowości zaczęły rzucać pomysłami i dobijać. Chociaż teoria, że kupił kucyka na pewno odpadała.
W końcu, gdy dotarli na miejsce, pożegnał się z poznanym wampirem i spojrzał na brata, uśmiechając się do niego radośnie, nie zdradzając się w ogóle z tym, że jeszcze chwilę temu jego myśli go pogrążały.
- Chodźmy do mojego pokoju! - zaproponował mu radośnie. - Opowiesz mi ci się działo z tobą. Już tak dawno się nie widzieliśmy! - próbował tamten protestować? Nawet jeśli, to Joshua całkowicie to zignorowałby, po prostu zaciągając towarzysza do własnego pokoju... A raczej, jego i pewnego, zielonowłosego elfa.
Tam też pozbył się odzienia wierzchniego, pozostawiając po prostu w koszulce, spodniach i skarpetkach. Trapery wylądowały na jednej z półek, inne rzeczy w szafie... Szkoda szczegółów na to.
Po tym wszystkim skupi swój wzrok na braciszku.
- Chyba nie bardzo mam cię czym ugościć... - odezwał się z żalem w głosie. Przy okazji brat mógł zauważyć, że Ignis miał na głowie bandaż... Skutek stracenia kontroli w stołówce, a sam niespodziewany dodatek dość szybko wyleciał jasnowłosemu z głowy.
- Hm? Mów! Widziałeś może się z rodzicami? Siostrą? Gdzie byłeś? Co robiłeś? Fajnie było? - zarzucił go nagle gradem pytań, przy okazji siadając na własnym łóżku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Mar 29, 2016 7:58 pm

Nie miał oporów przed pójściem do pokoju brata. No, najchętniej wcześniej poszedłby się przebrać w jakieś suche ubrania. Najwyżej pożyczy jakieś od Ignisa. Chyba nie będzie miał nic przeciwko?
Usiadł na łóżku, przeciągając się. Teraz zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo chce mu się spać. Brudna, twarda, zimna podłoga w celi nie była idealnym posłaniem, więc teraz, kiedy siedział na miękkim materacu, sen sam go wzywał. Przetarł oczy, walcząc ze zmęczeniem. I tak pewnie nie mógłby usnąć głodny. Suchość w gardle i ból brzucha skutecznie by mu to uniemożliwiły.
- Daj mi jakieś ciuchy. Te całkiem przemokły.
Skoro nie miał niczego, czym mógłby ugościć Jonathana to niech chociaż pozwoli mu założyć coś suchego. Jeszcze się przeziębi. A nie, wampiry chyba nie mogą być przeziębione, co? Joshua chyba próbował zalać bliźniaka potokiem pytań. Kiedy on zdążył je wymyślić? Blondyn przeczesał dłonią wilgotne włosy. Czy fajnie było? Oczywiście, od czasu wyprowadzenia się z domu spotkały go same fajne rzeczy. Co miał mu powiedzieć?
Prawdę?
Chłopak przyodział na twarz blady uśmiech, który szybko został zastąpiony przez powagę.
- Przecież cały czas byłem w mieście, to kiedy miałem się spotkać z rodziną? – mruknął. - Robiłem wiele rzeczy. Na przykład byłem w kawiarni z taką jedną dziewczyną. Wiesz, gadka, szmatka i nagle przerwał nam taki jeden. Okazało się, że jest wampirem! Jaka niespodzianka! Myślę „facet jest kompletnym idiotą”. Ale nie był, szkoda. Teraz ja też jestem wampirem! – Wypowiadając ostatnie zdanie zaśmiał się. - I na dodatek pić mi się chce – dodał. Marudny ton wkradł się do jego głosu.
Wyjaśnił krótko co go spotkało. Choć wątpił, żeby brat tego od niego oczekiwał. Jego wyjaśnienia brzmiały dosyć absurdalnie. Kto by w nie uwierzył? Postawa Jonathana nie wskazywała na to, że zmyślił to wszystko.
Żartowałem, debilu.
Za późno. I tak by się dowiedział.
Położył się na łóżku, splatając dłonie ze sobą i podkładając je pod głowę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sro Mar 30, 2016 8:37 pm

Fuknął cicho, słysząc słowa brata i ruszył w stronę szafy. Radosny nastrój, który jeszcze chwilę temu istniał, zniknął, zastąpiony nieco inną wersją chłopaka.
- Gdybyś powiedział "proszę" to by ci się nic nie stało. Serio - odparł mu, grzebając w środku. Po kilkunastu sekundach w stronę Jonathana poleciały ubrania - niebieska koszulka w czarne paski, ciemne spodnie dżinsowe i para czarnych skarpetek. - Bielizny ci nie pożyczę - dodał jeszcze, wyłaniając się z mebla i zamykając go. - I jak przemokły, to się przebieraj, zanim się rozchorujesz.
To sobie usiadł obok brata, gdy zarzucił go gradem pytań. Oczywiście, poczekał na odpowiedź... No i...
- A spoko... - powiedział, tykając lekko bandaża. - Spotkałeś wampira i nim się stałeś... Czekaj... Chwila... ŻE CO?! - jego turkusowe oczy wlepiły się w brata. - Wampirem? Co jest... Kpisz ze mnie? - Brałeś coś? Może jakieś kucyki ci zaszkodziły? Trochę ciężko uwierzyć, że ma się przed sobą wampira... Który jest zarazem twoim bratem-bliźniakiem. Mimo że się wie, że istnieją. - Jesteś wampirem? Pokaż kiełki, skoro tak - nachylił się nad nim, a jego długie włosy padły na twarz Jonathana. Zmrużył nieco oczy, wyraźnie czekając na jego reakcję.
- Jesteś spragniony? - Ignis jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że mogło mu chodzić o krew. A gdzie tam? Ale powoli docierała do niego zachowanie brata, przez co wyprostował się, siadając po turecku. Nie żartuje... Albo bardzo dobrze gra. Cholera. - I co ja ci na to poradzę... - mruknął. Nagle jego źrenice rozszerzyły się, gdy zaczął coś jeszcze sobie uświadamiać. - Eeej... Młody... Wcale mi się to nie podoba... - jednak kilka sekund później zagościł na jego twarzy radosny uśmiech. Zmiana osobowości. - Jeśli chcesz, dam ci moją - i znów głupiutka wersja chłopaka, który teraz uśmiechał się i czekał na jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Nie Kwi 03, 2016 7:26 pm

Joathan posłał w stronę braciszka kpiący uśmiech. No patrzcie, ten go będzie uczył dobrego wychowania! Jeszcze czego! Niech da mu te ubrania, a nie mówi od rzeczy. Złapał ciuchy i położył je na łóżku. Najpierw musiał ściągnąć to, co miał na sobie. Szybko się z tym uporał, po czym powiesił wilgotne rzeczy na kaloryferze. Może się wysuszą. Przebrał się w rzeczy od Ignisa. Byli niemalże takiego samego rozmiaru, więc wszystko pasowało idealnie.
- Wiedziałem, że będziesz zachwycony - mruknął.
W sumie nie było tak źle. Przeczuwał, że brat raczej weźmie go za idiotę albo w ogóle się tym nie przejmie. Jednak, jak widać na załączonym obrazku, przeczucie go nie myliło. Do niedawna wampiry były dla blondyna czymś abstrakcyjnym, przedstawianym w różnych dziełach. Nie wiedział, czy dobrze robił, ujawniając przed bratem istnienie tego całego cholerstwa. Uśmiechnął się, obnażając kły, które automatycznie wydłużyły się, czekając na krew. Ścisk w żołądku zacieśnił się, przez co na twarzy chłopaka pojawił się grymas niezadowolenia, lecz zniknął on równie szybko.
Usiadł, gdy usłyszał propozycję podzielenia się jedzeniem. Owszem, przez chwilę rozważał taką opcję, ale po namyśle doszedł do wniosku, że nie powinien tak robić.
Ludzka głupota jest dobijająca. Bierz, jak daje.
Syknął w myślach, oddalając upierdliwy głos. Spuścił na chwilę głowę, wpatrując się w podłogę. Kiedy ktoś tutaj zamiatał? Przydałoby się. Wróć, my nie o tym. Jeśli niedługo czegoś nie zrobi, to straci panowanie. Po szkole mogła nadal krążyć ta cholerna piguła, przez którą trafił do Oświaty. Niby jeszcze były tabletki krwi, ale one nie starczały na długo. Był w przysłowiowej czarnej dupie. Brakowało tylko wyskakującego murzyna.
- Powinienem powiedzieć "nie", ale skoro tak bardzo prosisz - westchnął. - To chodź.
Darował sobie całą gadkę o tym, że gryzienie jest nieprzyjemne. Po co ma straszyć. Jeszcze się brat wycofa, a wtedy Jonathan będzie w jeszcze gorszej sytuacji. Oczy zalśniły czerwienią, gdy chłopak już zaczął sobie wyobrażać, jak wbija się w gładką szyję.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pon Kwi 04, 2016 5:47 pm

A właśnie, że będzie! Jakiś szacunek dla starszych by się przydał... Nawet jeśli jest mowa o osobie, która jest starsza o kilka minut... Uroki bycia bliźniakami. Bądź co bądź, Jonathan powinien pamiętać, kiedy może pozwolić sobie na takie, a kiedy na inne traktowanie braciszka, przez wzgląd na jego zmieniające się osobowości. Nigdy nie wiadomo... Kiedy się niespodziewanie na niego rzuci.
Wracając jednak do aktualnej sytuacji, na widok kieł brata... Zamrugał oczami, po czym przysunął się bliżej niego, by się przyjrzeć im. Kusiło go, by to dotknąć, ale się powstrzymał, odsuwając się znów na swoją pozycję. Jednak nie wydawał się już tak zaskoczony jak powinien...
- Rzeczywiście. Mój mały braciszek jest wampirem - stwierdził, drapiąc się po karku, po czym splótł dłonie. - Chwilę cię spuścić z oczów i już się coś wpakujesz - fuknął cicho, nieco z rozbawieniem. - Wampiry... Wszędzie wampiry... - wymruczał. - Jednakże nie jesteś pierwszy, który mi uświadomił, że istnieją. Przykro mi.
Przeciągnął się lekko. Mimo całej tej świadomości, to... Jonathan wampirem. Co innego obca osoba, a co innego brat. I nie zestarzeją się już razem! Za kilkadziesiąt lat, Ignis będzie staruszkiem, a ten ciągle nastolatkiem! Brr...
I nawet niech nie myśli obrażać braciszka, bo nagle mu się zmieni nastrój. Na o wiele gorszy. Jedynie jego "pierwsza" wersja byłaby zdolna zaproponować mu własną krew. Każda inna zaczęłaby się bronić, gdyby nagle został zaatakowany. Meh, uroki choroby psychicznej, jakiej efektem było posiadanie trzech odmiennych osobowości...
- Jeśli nie chcesz, możesz po prostu odmówić... - mruknął jeszcze, ale zbliżył się ciut do niego. Za to na widok czerwonych oczów, zamarł. Instynkt, który posiadał każdy człowiek, wyczuł w nim drapieżnika. No i widok kieł, jak ich takich tęczówek, jednak robiło wrażenie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sob Kwi 09, 2016 1:38 pm

Szacunek dla starszych? No patrzcie państwo! Przestawiam wam najstarszego człowieka na świecie, a jest nim nastoletni Ignis! To nie wina Jonathana, że braciszek pchał się na świat pięcioma kończynami, przyprawiając ich matkę o nadludzkie boleści. Blondyn grzecznie czekał na swoją kolej, nie zachowując się jak emerytki z antenką, gdy zobaczą wolne miejsce w miejskiej komunikacji.
"Rzeczywiście. Mój mały braciszek jest wampirem."
Długo mu to zajęło, parknął głos w myślach Johna.
Przy kolejnych słowach bliźniaka, twarz chłopaka wykrzywił grymas zaskoczenia. Nie podejrzewał, że Joshua już wcześniej wiedział o wampirach. W innej sytuacji na pewno wściekłby się, że ten mu nic nie powiedział tylko zataił tą informację, ale przecież Jonathan też nie wychylał się z tym na światło dzienne.
- Od kiedy wiesz?
A czy to ważne?
Do Jonathana jeszcze nie dochodził ten fakt, że przecież za kilkadziesiąt lat na zawsze będzie musiał pożegnać się z Ignisem. Może powinien sfingować własną śmierć? Nie chciał, żeby reszta rodziny dowiedziała się o jego nowej przypadłości. Udawana śmierć mogłaby rozwiązać ten problem, ale czy nie nie byłoby przypadkiem przesadą?
- Chcę - odpowiedział, mijając się z prawdą kilka metrów. - Znaczy... niespecjalnie się z tego cieszę, ale wręcz pali mnie w gardle. Jeśli się nie napiję, to pewnie stracę kontrolę. Już wcześniej się tak zdarzało - sprostował.
Nie był zadowolony z tego, że przyznał się, że traci samokontrolę, co doskonale odzwierciedlało się na jego twarzy. Zacisnął palce na pościeli, patrząc na brata.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Nie Kwi 10, 2016 9:32 am

Szczegóły! Starszy to starszy, a zresztą... Raczej nie umrze od tego, gdyby raz na jakiś czas był milutki dla swojego kochanego i cudownego brata... Kij, że jedynego zarazem. To nic nie znaczy, ale nawet jeśli byłby uznany za narwanego... Starszy to starszy! Nadal! Więc, wszelakie komentarze niech zachowa dla siebie.
Wzruszył lekko ramionami.
- Nie pamiętam. Ale spotkałem kilka w swoim życiu - odpowiedział mu po prostu. Zresztą... Jakby miał mu powiedzieć, skoro tak długo się nie widzieli? Albo najczęściej, albo jednego, albo drugiego w domu nie było. Więc jak, hm? - Chociaż i tak zaskakujące to jest w twoim przypadku... - podrapał się po policzku, po czym westchnął cicho.
Właściwie, to nie musiało minąć aż tyle czasu, skoro przyszłość wcale nie była znajoma. Mogłoby się skończyć to tak, że Joshua również zostałby wampirkiem... Albo zginąłby, jako ofiara jednego z nich, co w tych czasach było bardzo realne. Lub coś innego jeszcze mogłoby się stać...
Potarł czoło, słysząc jego kolejne słowa. Tracił samokontrolę? Ciekawe, ile osób na tym ucierpiało... Oby nie wdawał się w starszego bliźniaka, bo mu to na dobre nie wyjdzie. Nie muszą być tak do siebie podobni.
Zbliżył się jeszcze bardziej do chłopaka i bez uprzedzenia trzepnął go lekko w ucho.
- Wyluzuj trochę i przestań się tak męczyć - żachnął. - Na kolanach cię przecież nie będę błagać, byś to zrobił, nawet sobie nie wyobrażaj - dodał jeszcze z nutką złośliwości w głosie, cofając się znów na swoją pozycję. - Pisemnej deklaracji też nie dostaniesz. A jak masz to zrobić, to zrób, zanim mi przejdzie nastrój na dobroć i nagle najdzie mnie chęć na coś nieprzyjemnego - burknął jeszcze. Już było widać, że osobowości zaczęły mu się powoli zmieniać.
W tym przypadku też było widać, że jasnowłosy postanowił zaufać własnemu bratu. Może trochę głupie, ale lepiej, by się napił, zanim straci do końca kontrolę... Gorzej będzie dla niego, jak nie zdoła się powstrzymać na czas i braciszek powie "pa pa" temu światu. Albo postara mu się przyłożyć najpierw tak mocno, by zdołał się ogarnąć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sob Kwi 23, 2016 8:08 pm

Spotkał kilka w swoim życiu? Mógł się podzielić tą informacją wcześniej. Przez tyle miesięcy Jonathan żył w przeświadczeniu, że jego braciszek nic nie wie. Niepotrzebnie bił się z myślami, nie wiedząc, czy powiedzieć mu prawdę.
- Ta, zaskakujące - wymamrotał.
Co miał powiedzieć blondyn? Dla niego to dopiero był szok, kiedy po raz pierwszy dowiedział się o wampirach, w tym samym czasie zostając jednym z nich. Pamiętał to roztargnienie, gdy odzyskał przytomność. Nawet teraz obrazy w jego głowie z tego wydarzenia były bardziej wyraźne, niż sobie tego życzył.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne - mruknął.
Pragnienie było dokuczliwe, ale mimo tego chłopak miał opory, przed piciem krwi własnego brata. Wiedział, że ten go nie zrozumie, dlatego nie próbował mu nawet tłumaczyć, co czuje. Przymknął oczy, biorąc głęboki oddech. Nieznośne drapanie w gardle, powodowało, że Jonathan wstał odruchowo i złapał Ignisa za ramię. Czerwone tęczówki szukały odpowiedniego miejsca na wbicie kłów.
Ostre zęby przebiły skórę na szyi. Blondyn starał się nie sprawiać bólu bliźniakowi, ale nie mógł sprawić, że ten w ogóle go nie poczuje. Stracił poczucie czasu, nie patrząc na to, że im dłużej pije, tym więcej zabiera sił Joshua'e. Część jego umysłu podpowiadała, że powinien osuszyć swoją "ofiarę". Posłuchałby tego głosu w myślach, gdyby nie dotarło do niego, że to przecież jego brat. Westchnął, niezadowolony z tego. Odsunął się od bliźniaka, zlizując z ust resztki posoki. Kły powróciły do normalnych rozmiarów, a oczy odzyskały swoją czarną barwę.
- Um, dzięki - powiedział, obserwując, czy przypadkiem braciszek zaraz nie padnie na ziemię z wycieńczenia.
Nie miał pojęcia, ile powinien wypić, aby nie zrobić krzywdy, ale intuicyjnie czuł, że wziął więcej niż powinien.
- Jak się czujesz?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Nie Kwi 24, 2016 11:51 am

"Braciszku, właśnie próbował mnie zabić wampir. Tak, uważam, że powinieneś o tym wiedzieć. No i kij z tym, że ciebie przez długi czas nie widywałem, ale no... Wiesz, tak to właśnie jest." Czy właśnie coś takiego chciał usłyszeć od bliźniaka? Bo raczej Ignis nie palił się do chwalenia, by uświadamiać brata o życiącej, innej rasie, która żywi się krwią. I tak dalej, i tak dalej...
- Tss... - i jak skomentować tą całą sytuację z tajemnicami? Nie bardzo dawało się inaczej. Oboje się trochę wkopali, ale jest przecież wyjaśnienie! Wystarczyło spojrzeć na przeszłość tej dwójki, która nie była specjalnie przyjemna.
Przeciągnął się lekko.
- Wiem, dlatego to ja jestem ten bardziej zabawniejszy - zakpił sobie, ale mimo to uśmiechnął się szeroko. Chciał po prostu, by brat trochę się wyluzował i nie zadręczał się tak bardzo. Cóż... Nie, nie rozumiał, w jakiej on był dokładnie sytuacji, ale chciał przynajmniej trochę mu ulżyć. Czy to coś złego?
Poczuł, jak brat go łapie za ramię. Drgnął nieco, widząc tą szybkość w jego ruchach, mimo to, nie zwiał. Obserwował go za to swoimi niebieskimi oczami, oczekując w milczeniu na to, co miało być teraz nieuchronne.
Syknął, czując, jak kły przebijały jego skórę. Bolało to, ale doceniał to, że starał się mu nie zadawać ból. Za to odchylił się trochę do tyłu, do lepszej pozycji, dając mu swobodnie pić swoją krew. Przez jego umysł jednocześnie przewijały się różne wspomnienia, ale nie skupiał się na nich. Mimo to, zaczął słabnąć... I zanim się zorientował, nie dawał rady, by próbować go odepchnąć od siebie... A uniósł dłoń, chcąc to zrobić...
W końcu jednak skończył. Nie wiedział ile to trwało, nie liczył czasu. Jedynie usiadł prosto, znów sycząc i dotykając miejsca, gdzie został ukąszony. Palcami wyczuł dwie dziurki. Oj, pozostanie ślad na kilka dni.
- Nie ma sprawy - odpowiedział mu cicho, skupiając na nim swoje spojrzenie. - Przynajmniej... Pomogło?
Jak się czujesz? To bardzo dobre pytanie...
- Przeżyje... Tylko kręci mi się cholernie w głowie... - powiedział do niego nie podnosząc dalej głosu. Na jego twarzy pojawił się blady uśmiech. - Tak bardzo... - jęknął jeszcze, czując, że zawroty nie chciały ustąpić. Jego ciało zrobiło się wyjątkowo ciężkie, a obraz zaczął mu się rozmywać. Nawet nie spostrzegł, kiedy stracił kontrolę nad sobą... I po chwili poleciał, tracąc przytomność.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sob Maj 07, 2016 8:29 pm

Nie chciał zabić brata. Gdzie znalazłby drugiego takiego? Czuł się nieswojo z tym, że musiał pić jego krew. Nie potrafił się do tego przyzwyczaić. Zdecydowanie wolał swoje ludzkie życie, w którym nie istniały wampiry, gdy nieświadomie mijał je na ulicy. Choć jakby spojrzeć na to z drugiej strony, to widać, dokąd ta niewiedza go zaprowadziła. Stał teraz przed bliźniakiem, mając jeszcze w pamięci smak krwi chłopaka.
"Jak smakowałby własna rodzina?"
Pamiętał, że po przebudzeniu się myśli błądziły mu wokół tego pytania. Poczuł zimny dres na karku. Wcale nie chciał się tego dowiedzieć.
- Musisz odpocząć - mruknął.
Sam najchętniej poszedłby spać, świat zbliżał się z każdą minutą. Zerknął na zasłony, upewniając się, że dostatecznie ochronią go przed światłem. Zdecydował, że zostanie w pokoju brata, gdyby ten potrzebował jego pomocy. Ubytek takiej ilości krwi działał negatywne, o czym Jonathan wiedział aż za bardzo.
- Joshua! - zawołał, widząc, jak jego brat mdleje.
Złapał go, nim ten zdążył zaliczyć spotkanie z podłogą. Wydawało mu się, że nie wypił tyle, aby aż tak zaszkodzić. Wziął Ignisa na ręce i położył na łóżku. Liczył, że jego współlokator nie zjawi się za szybko, wolałby go chyba teraz nie widzieć. Podszedł do drzwi i zamknął je na klucz. Teraz miał pewność, że nikt nie wtargnie do środka. Usiadł na łóżku, patrząc na śpiącego brata. Powinien dojść do siebie, jeśli trochę odpocznie. Przynajmniej blondyn żywił taką nadzieję.
Pierwsze promienie wschodzącego słońca zawitały w pokoju, przypominając, że czas zasłonić okna. Wampir wstał, upewniwszy się, że bliźniakowi nic nie wstanie się przez tą chwilę. Starannie zasłonił okna, przez co w pokoju od razu zrobiło się ciemniej, wow, odkrycie miesiąca. Położył się na na sąsiednim łóżku, zasypiając niemal od razu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Maj 10, 2016 7:25 pm

Gdyby Joshua wiedział, jak został potraktowany, gdy stracił przytomność, pewnie spaliłby się ze wstydu. Wzięcie na ręce... Niczym księżniczkę? Może lepiej w to już tak nie wnikać, ale samo to, że miało to miejsce... Eh, szkoda słów. Ignis po prostu był nieprzytomny, a jego organizm przez ten czas starał się zregenerować brak krwi. Trochę było do "odzyskania" jej, dlatego też, chłopak przez dłuższy czas spał.
Gdy wreszcie się obudził, pierwsze co rzuciło mu się w oczy, to to, że było kompletnie ciemno. Ciemno... Noc nie minęła, czy zapadła? Aż zamrugał oczami, próbując odzyskać kontakt ze światem. Potrzebował chwili, by do niego dotarło, że po prostu okna były zasłonięte, przez to było tutaj tak ciemno, jak w grobowcu.
- Co do cholery... - jęknął, podnosząc się. Przetarł oczy, nie czując się jakoś nowonarodzony. Zaczęła mu za to dokuczać migrena, a to wystarczyło, by jego humor się pogorszył. Oj tak...
Rozejrzał się, by potem zauważyć śpiącą postać. Kto to? Nyuu? Nie, za duży. Intensywnie turkusowe oczy wpatrywały się w jasnowłosego chłopaka.
- Braciszek... - mruknął cicho, podnosząc się z łóżka. Powoli, podszedł do niego i przykucnął przy łóżku, tak, by móc go z bliska obserwować. Jednocześnie wyjął z skarpetki scyzoryk i uśmiechnął się złowieszczo. Miał ochotę mu coś zrobić... Może pokroić go? Sprawdzić, czy zwykły nożyk mu coś by zrobił... Ale nie, najpierw poczeka, aż się obudzi...
A gdy to zrobi, zamierzał usiąść na nim okrakiem, by jedną dłonią zasłonić mu usta, a w drugiej mieć swoją niewielką broń. Nie myślał teraz racjonalnie, nakręcony jedynie chęcią zrobienia mu krzywdy, czego pewnie później może żałować... Ale jeszcze nie teraz. Czas zobaczyć, co z tego wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sob Maj 28, 2016 6:13 pm

Spał niczym małe dziecko. Teraz nie obudziłaby go nawet apokalipsa. Przy podłodze w celi każde posłanie wydawało się niebywale miękkie. Obudził się kilka godzin później. Przetarł oczy, mając w planach odwrócenie się na drugi bok. Najchętniej nie wstawałby jeszcze. Nawet zapomniał, że nie znajduje się u siebie. Właściciel tego łóżka pewnie nie byłby zadowolony, widząc śpiącego na nim Jonathana.
- Co ty robisz? - zapytał, mrużąc oczy.
Bacznie obserwował swojego brata, który nagle usiadł na nim, jak na jakieś zdobyczy. Dopiero, gdy zatkał mu usta dłonią, zauważył jego towarzysza; pana scyzoryka. Nie spodziewał się takiej pobudki. Zachowanie Ignisa zdecydowanie mu się nie podobało. Wiedział, jakie bliźniak ma zapędy i do czego jest zdolny, dlatego nie wątpił w jego gotowość do użycia scyzoryka. Z jego gardła wydobyło się ciche warczenie. W jednej sekundzie chwycił niebieskowłosego za nadgarstki, ściskając je mocno. Jako wampir miał więcej siły i zamierzał to wykorzystać. Jasne, doceniał to, że braciszek podzielił się krwią, ale nie zamierzał dać się przez to pociąć. Są jakieś granice wdzięczności. Oddalił jego ręce od siebie podnosząc je do góry. Z perspektywy osoby trzeciej mogłoby to wyglądać dosyć zabawnie.
- Rzuć swoją zabawkę na ziemię - powiedział spokojnym głosem, jakby przemawiał do dziecka, próbując wytłumaczyć instrukcję obsługi klocków Lego. Równie dobrze mógł zrzucić chłopaka z siebie, ale najpierw wolał próbować dogadać się z nim jakoś. Jeszcze okazałoby się, że ten ma poukrywane inne skarby, którymi później zacząłby rzucać w blondyna.
Nie, tak się nie bawimy.
Zjedz go.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sob Maj 28, 2016 9:02 pm

Wyszczerzył zęby, słysząc pytanie brata. Na chwilę bawiła go ta sytuacja, chociaż szkoda, że był taki spokojny! Mógłby się bardziej bać.
- A na co ci to wygląda? - odpowiedział mu pytaniem na pytanie. Raczej nie zapowiadało się to na jakąś zabawę w podwieczorek,  a jego zarazem nie trzymały ani żarty... Więc za dobrego nastroju również nie miał do tego, by ktoś zaczął mu się sprzeciwiać, tak jak teraz jego brat.
Zmrużył nieco oczy i syknął, czując opór z jego strony. Źle zrobił, że dał się zaskoczyć i pozwolił, by chwycił go, przez co miał wrażenie, że na jego nadgarstkach zacisnęło się imadło, a sam uścisk nie należał do najlżejszych. Jego ciało zadrżało, gdy próbował się wyrwać z tej nieprzyjemnej formy. Na dodatek ta siła powodowała, że jego dłoń z nożykiem zaczynała się sama otwierać.
-   Cholera z tobą... Puść mnie! - warknął, wbijając w niego turkusowe oczy. Wcale mu się nie podobało to, że znalazł się w takiej pozycji. Zabiję... Zabiję! Dlaczego nie dasz się grzecznie podźgać? Hę?
Na jego twarzy nie można było znaleźć wypisanego zachwytu, a wręcz przeciwnie - był wściekły i to bardzo. Nie panował nad własnym zachowaniem i nie potrafił się nawet na chwilę skupić, by pomyśleć logicznie.
Za to na żądanie, by wypuścił scyzoryk, popatrzył na niego, jak na wariata. Pogięło cię? Zmusił swoje ciało, by palce zacisnęły się na samej broni, pomimo tego, że prawie był bliski wypuszczenia jej.
-  Nie... Mógłbyś za to ty mnie puścić - burknął w odpowiedzi, nie spuszczając z niego spojrzenia.

***
Coś się tam jeszcze działo, ale koniec końców, chyba... Podkreślam, chyba... Wygrał wampirzy brat. No, ale to również mogło spowodować fakt, że Ignis po prostu uspokoił się, by potem zdezorientowany rozglądał się i zastanawiał, co właściwie się stało. Zamrugał ślepiami, rozglądając się wokół. Huh. Przekrzywił głowę i po prostu uległ braciszkowi.
Co tam jeszcze... Chyba skończyło się na tym, że chwilkę spędzili razem i gdy nastał świt, oboje opuścili pokój. Innym razem porozmawiają razem!

z/t x2
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Czw Paź 06, 2016 8:37 pm

Niedługo potem dotarli do tego miejsca, by potem jasnowłosy pozostawił mniejszego na jego łóżku. Jego zachowanie ciągle się nie zmieniało, przez co przez ten czas zdołał się parę razy potknąć, ale na szczęście nie zaliczył upadku. Za to teraz wlepił w niego niebieskie spojrzenie, wyrażające zaniepokojenie.
- Mogę coś dla ciebie zrobić? Może przynieść ci coś przeciw bólowego? - w jego głosie czaiła się niepewność, zdradzając zarazem, że nie wiedział kompletnie, co powinien robić w takich sytuacjach.
Uśmiechnął się niemrawo, po czym uniósł dłoń i podrapał się po policzku, zarazem zastanawiając się nad tym co dalej.
- Może powinienem ci dać spokój... Pewnie potrzebujesz odpoczynku i takie tam... - bąknął. Nie czuł się typem opiekuna, więc zarazem dzięki temu wiedział, że niewiele mógł zrobić dla chłopaka.
Dlatego też westchnął cicho i opadł swoje łóżko, wlepiając wzrok w sufit.
- Naprawdę nie wiem, co mam robić... - wymamrotał cicho. - Będziesz chciał mi powiedzieć, kto cię tak urządził? - właśnie! Może powinien mu udzielić jakiegoś wsparcia? Aż zerwał się z łóżka. Tylko... Jak? Na jego twarzy pojawiła się bezradność i zdezorientowanie, aż w końcu... Zabrał koc ze swojego łóżka i nakrył nią chłopaka, jakby to miało w czymkolwiek pomóc.
- Wybacz... - bąknął w końcu. - Nie nadaję się na wsparcie... - nadal nie zmieniło się jego zachowanie.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 163


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sob Paź 08, 2016 11:29 am

Aw, i zepsuł spotkanie Ignisa z Fuko, który musiał czuć się naprawdę skrępowany. Nie chciał go przepłaszać, wydawał się w porządku, lecz na siłę też nie miał zamiaru nikogo trzymać. Może jeszcze kiedyś spotkają się? Tak czy inaczej z początku starał się iść o własnych nogach, gdy Wielkolud trzymał go pewnie za rękę. Lecz zmęczył się bardzo szybko, o czym zasygnalizował wpadając na Długowłosego ze słyszalną zadyszką. Pewnie dlatego zaraz został wzięty na barana i zdecydował się zmrużyć na chwilę zapłakane oczy.
W końcu poczuł się bezpiecznie, nawet nie zauważył potknięć towarzysza, który cechował się lekką niezdarnością.
Skrzat ocknął się, kiedy został zdjęty z pleców i położony na łóżku. Cicho jęknął próbując przekręcić się na obity bok, ponieważ chciał lepiej widzieć swojego dobrego kolegę. Nie zmieniłby zdania, gdyby tak jak na stołówce charakter Ignisa uległ transformacji. Tylko on był w stanie zapewnić spokój Niskiemu. Dobrze, że współlokatorowi nic się nie stało podczas jego nieobecności. Ba, nawet zakumplował się z Fuko!
-Jeśli to nie kłopot... przydałby się taki lek... i... i może coś do picia?
Powiedział cichutko podłapując pomysł Turkusowookiego na temat medykamentów. Ciężko było uznać Nyuu za tego samego wesołka bez jego wiecznego uśmiechu. Co jakiś czas zaciskał palce w piąstki, gdy jakieś potłuczenie czy coś innego dawało znać z bólu. Albo odgryzał wargi starając się nie jęczeć i nie martwić bardziej kompana.
Na słowa o odpoczynku i o tym, czego najbardziej potrzebował pokrzywdzony, szepnął niemal:
-Potrzebuję najbardziej, byś dotrzymał mi towarzystwa, Igniś...
Zmrużył lekko oczka, które lśniły od łez, ale to nie były tylko łzy z bólu. Wielce rad był z tego, że odnalazł swojego przyjaciela i to, że dzieli się z nim swoim współczuciem. Widać, iż Ignis bardzo zaangażował się w pomoc Nyuu, gdy wiele osób, które mijał, nie zechciały nawet coś skomentować. Był jakby niewidzialny dla nich, ale nie dla Błękitnowłosego.
Na pytanie o to, czy zechciałby zdradzić powód pobicie chwilkę milczał. Z jednej strony dlatego, aby nie kłopotać Ignisa, który chyba chciał coś na to zaradzić, a z drugiej strony... nie pamiętał za wiele.
-Kto to byli... -westchnął cicho i próbował przypomnieć sobie coś więcej niż powód, dlaczego zbliżył się do grupy młodych ludzi- Nie wiem... nie przedstawili się... to byli jacyś uczniowie... zresztą nieważne...
Westchnął zrezygnowany i wtulił głowę w poduszkę, a za chwilę został przykryty milusim kocem przez Ignisia. Ow, aż mu zrobiło się cieplej na serduszku. Naprawdę troszczył się o rannego. I nie ma mowy o obwinianiu się! Nie miał za co wybaczać! Aż musiał zaprzeczyć kategorycznie.
-Ależ nadajesz się, Igniś... -opatulony kocem powoli podniósł się do siadu nie odrywając się ani od koca, ani wzrokiem od najlepszego przyjaciela- Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się... że jesteś tuż obok.
Zabłąkał się uśmiech na bladej twarzyczce Nyuu, bo naprawdę cieszył się będąc tak blisko Wielkoluda. Zielonowłosy nie miał zbyt wielu znajomych, którzy wytrzymaliby dużo czasu w jego obecności. Całe szczęście, że znalazł nie tylko odpowiedniego współlokatora, to okazuje się, że kojącego strach i ból. Starał się ile mógł, widział to i doceniał. Nie chciał z kolei iść do bezpłciowego lekarza, którego nie znał i nie czuł się pewnie. Zapewne i tak skończy się na odwiedzinach w gabinecie, lecz jeszcze nie. Musiał zyskać odrobinę komfortu psychicznego, bo był rozbity nie tylko zewnętrznie, ale i wewnętrznie. Tak to jest być naiwnym i wierząc, że jest się w stanie każdemu przyjść z pomocą samym uśmiechem i dobrocią.
Ból znów przeszył ciało mało odpornego na cierpienie Malca, i chyba to Ignis go położył na łóżku, bo przez chwilę przyćmiło go naprawdę solidnie. Aż stracił orientację, co się stało, że już leżał na łóżku, skoro dopiero co siedział.
-Opowiesz, co robiłeś... jak mnie nie było? Widziałem, że poznałeś Fuko...

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Nie Paź 16, 2016 9:05 pm

Jasnowłosy naprawdę nie wiedział, co powinien teraz zrobić! Nie, oprócz tego, że powinien go zanieść do gabinetu, a nie tutaj... Ale chwila, przecież sam powiedział, że nie chce. I co teraz? Co zrobić, jak pomóc Nyuu? Od tego wszystkiego jedynie zakręciło mu się w głowie. Nie wiem, nie wiem, nie wiem!
Czuł się naprawdę bezradnie z tym teraz.
W końcu jednak, gdy usłyszał o jego prośbie, ruszył się, by zacząć przeszukiwać swoje rzeczy. Zaglądnął najpierw do swojej szafki nocnej.
- Wydaje mi się, że coś tutaj ostatnio miałem... A tak! - zawołał, wygrzebując w połowie zapełnioną litrową butelkę wody i paczkę z tabletkami. To wszystko podał Nyuu, by ten mógł wykorzystać odpowiednio. - Tylko uważaj, to nie są łagodne lekarstwa - żachnął jeszcze. Pozostałości po jego ostatnim urazie - bóle głowy niekiedy dawały po sobie znać, pomimo wizyty u lekarza.
- Hm? Nigdzie się nie wybieram, Nyuu - i tak by nigdzie nie poszedł, skoro zielonowłosy był w takim, a nie innym stanie. Przecież nie mógłby go pozostawić samego sobie! - Au... Nie płacz - wahał się i to mocno, dobrze wiedząc... Ze nie wiedział co robić! Takie "wiem, że nic nie wiem". Joshua zdecydowanie czuł się zagubiony w tejże chwili, mimo to, nie zamierzał się poddawać. - Poszukać chusteczkę? - bąknął jeszcze.
Mimo tego wszystkiego uważał, że dobrze robił? Ignis odczuwał zaskoczenie w danej chwili, ale jednak to sprawiło, że delikatnie się do niego uśmiechnął. A co do samych uczniów... Nyuu nie wdawał się w szczegóły, więc i on nie mógłby za wiele z tym zrobić. Przygryzł nieco wargę, zastanawiając się nad ową kwestią. Nie umiał za dobrze zrozumieć kto właściwie zaatakował go... I jaki miał w tym cel. Chociaż... Czy może za to, że był po prostu sobą?
Widząc, że znów ból dał po sobie znać, położył go delikatnie już na łóżku.
- Nie ruszaj się - powiedział do niego, wzdychając cicho. - Serio, nie jestem pielęgniarką, mały. Nie wiem jak ci mogę pomóc. A co do tego co się ze mną działo... Nic ciekawego. Eh... Poznałem Fuko i Edgara przez przypadek - wywrócił oczami, gdy przypomniał sobie to. - No i spotkałem brata pewien czas temu. A tak w ogóle, nie prościej byłoby ci się przespać? - rzucił, zmieniając temat. Nie czuł się za dobrze opowiadając o sobie.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 163


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pią Paź 21, 2016 8:22 pm

Bardzo dzielnie spisywał się Igniś u boku pobitego. Ochoczo przeszukiwał szafkę nocną, z której wyciągnął leki i wodę do popicia, z czego skorzystał Nyuu od razu. Pfy, pfy, pfy, niedobre te tabletki, ale przełknął je wraz z wodą. Miały pomóc, ufał Długowłosemu. Wziął tylko jedną pigułkę, skoro miały mocne działanie. Zresztą nie wiedział, jak poczułby się po większej dawce. Ciągle czuwał przy nim młodzieniec, który wydawał się być zagubiony. Ale jak wplątał delikatnie posiniaczone palce w dłoń kumpla i lekko zacisnął - chciał mu dać do zrozumienia, aby nie przejmował się aż tak, ponieważ radził sobie doskonale. I przede wszystkim jego uśmiech potrafił uśmierzyć najgorszą gehennę.
-G-gomene... postaram się nie płakać.
Speszył się, widząc jak bardzo przejmuje się jego towarzysz łzami Zielonowłosego. Może dlatego, że przypominały te, które widział, kiedy zaatakował Nyuu w stołówce? Albo po prostu przywiązał się do Elfa? Sam poszkodowany nie mógłby ścierpieć widoku łez przyjaciela, i zrobił wszystko, aby mu ulżyć. Podziękował skinieniem głowy za chusteczkę i cicho wysmarkał nos, oraz przetarł nadmiar wilgoci. Jak bardzo cieszył się mając tak troskliwego opiekuna tuż przy sobie!
Igniś, od kiedy go poznał, zawsze wydawał mu się tajemniczy. Niechętnie zwierzał się z czegokolwiek, co dotyczyło jego osoby. I tym razem nie podzielił się innymi informacjami. Najwyraźniej więcej nie powinno interesować Skrzata. Skinął lekko główką - skoro wolał mówić ogólnie, to nie będzie ciągnąć za język. Ale czasami miał wielką ochotę odkryć rąbka tajemnicy.
-Nie mogę iść spać, Igniś... -odezwał się starając się skryć nutę bólu w głosie- ... powinienem iść do medyka, tylko... boję się.
Najbardziej bał się widoku krwi, lecz nie najmilej wspominał pobyty u lekarzy. Może trafi się Samuel? Ten sam, który leczył Wielkoluda i dał mu skierowanie na badania? Leżał zgodnie z poleceniem przyjaciela w bezruchu i czekał na działanie leku. Okazało się, że już niebawem jego powieki zamknęły się ciężko i zasnął twardym snem. Rzeczywiście, medykament od Błękitnowłosego były mocne. To dobrze, przynajmniej pośpi trochę, tylko czy będą efekty uboczne? Może nie? Właściwie... na co zażywał te leki Ignis? Nadal miało to związek z urazem głowy na stołówce? Aww, to znaczy, że i ból towarzysza Elfa wciąż w nim tkwił, ale był bardzo dzielny i nie pokazywał tego po sobie. Musi więc oszczędzać i zażywać tabletki tylko w krytycznych momentach, a najlepiej skołować własne. Tylko czy będzie mieć siły iść o własnych nogach do gabinetu? Chyba będzie musiał poprosić Ignisa, aby zadzwonił po pomoc. Już nie miał serca wykorzystywać go, i tak źle czuł się z faktem zmuszenia do dotrzymania mu towarzystwa.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Paź 25, 2016 5:38 am

Jasnowłosy pokręcił nieco głową na słowa Nyuu. Po jego minie było widać, że kompletnie nie wiedział, jak poradzić sobie z tą sytuacją, w jakiej znalazła się owa dwójka. Zielonowłosy, jako ranny i on, który musiał zadecydować, co z tym zrobić. Pozostawić go, pomóc, a może wezwać pomoc? Ah, naprawdę to było ciężkie.
Uśmiechnął się do niego łagodnie.
- Nie musisz mnie przepraszać - powiedział natomiast. Naprawdę, ale to narpawdę nie wiedział, co miał z tym właściwie zrobić. Nie czuł się na tyle dobrą osobą do takich spraw, dlatego też takie niezdarne działania były wszystkim, co mógł zrobić.
Przełknął ślinę, obserwując współlokatora. Naprawdę to fatalnie wyglądało, a on ciągle nie wiedział co poradzić. Może tabletki zadziałają?
- Iść z tobą? Zanieść cię? - spytał się chłopak. - Czego się boisz? - dodał jeszcze. - Nie martw się, jak oni tutaj przyjdą, to cię obronię! - nie znał przyczyny obaw zielonowłosego. Joshua myślał, że chodzi o tamtych osobników, którzy ośmielili się zaatakować go. Ah, ciekawe, co by zrobili na widok tego niezdary... Która mogła się zamienić w bardzo niebezpieczną osobę.
Co do dalszych wydarzeń... Po tym, jak Nyuu zasnął...
Gdy Zielonowłosy się ocknie, będzie mógł zobaczy, jak z głową położoną na jego łóżku, śpi Ignis. Po jego stanie mógł zobaczyć, że chłopak próbował się rozebrać... Albo z tego położenia, w którym się znalazł... Nieważne, chodziło o to, że jego koszula z mundurka podwinęła się do góry, co całkiem wyglądało zabawnie.
Jednak to i sprawiało, że chłopak miał okazję ujrzeć tatuaże-łuski należące do Ignisa. Jeśli już wcześniej je widział, nie powinno go zaskoczyć... Ale co będzie, jeśli odkryje, co zakrywają? Czy to sprawi, że bardziej zastanowi się nad istotą zwaną Joshuą?
Albo właściwie, na teraz to nie było istotne. Póki co... Jednak jasnowłosy spał.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 163


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sob Paź 29, 2016 5:25 pm

-N-nie trzeba... ja tylko... -zdumiał się od słów Wielkoluda, aż ciężko było mu się skupić na powiedzenie czegokolwiek rozsądnego. Dopiero kilka kolejnych sesji wdechu i wydechu naprostowało myśli Skrzata, który odrobinę speszył się i powiedział:
-To naprawdę... odważna propozycja, ale... ...ale nie chcę, żeby coś Ci się stało... I im też nie... może później było im przykro... może nie chcieli... albo ze smutku to zrobili...?
Słodkie kłamstewka. Dlaczego mieliby okazać skruchę po najzwyklejszym, brutalnym pobiciu? Przecież Nyuu nie sprowokował ich nijak, tylko stanął w obronie innego pokrzywdzonego, i sam padł ofiarą. Poza tym takie bredzenie mogło wskazywać, że lada moment padnie jak zabity kamiennym snem, więc tak też się stało niebawem.
***
Obudził się niecałe trzy godziny później, przeciwbólowe tabletki traciły moc nasenną, ale na tyle trzymały, że nie odczuwał żadnego potłuczenia. Zatem był niemal gotowy na wizytę u lekarza. Podbudowany słowami Ignisa, że go obroni już miał ochotę wstać i przestać być utrapieniem dla kolegi, który... spał na skraju jego łóżka. Biedactwo.
-Ojeej...
Wyszeptał cicho z fascynacją w glosiku, kiedy dostrzegł coś, czego przedtem nie miał okazji widzieć. Ignis nie chwalił się, że ma takie piękne wzorki na skórce! Wyglądał jak rybka, albo kolorowa jaszczurka! Ciekawe, co to było tak naprawdę? Tatuaż? Znamię? Jakieś resztki cosplayu? Mieniły się bladobłękitno-fioletowo-szaro, jak łuski rybki w odbiciu słońca, albo Elfik za bardzo naprał się jednym lekiem i miał omamy. Dobrze, że tylko takie. Zastanawiające... jakby tak sięgnąć pamięcią... Ignis bardzo niewiele o sobie mówił, bardziej mówił o innych. Bał się otworzyć? Co powodowało u niego taką nieśmiałość co do własnej osoby, która w oczach Nyuu kreowała się na idealnego przyjaciela? Pragnął go teraz przytulić, lecz przecież spał... nie chciał go zbudzić. Widać był tak zmęczony, że nie zdążył wdrapać się na swoje legowisko. Co począć?
Przysunął mordkę spod kołdry bliżej ucznia i przyglądał się, jak towarzysz spał twardo. Ale w takiej pozycji? Oh, gdyby miał tyle sił, to wziąłby go na ręce i przeniósł na swoje łóżko. A tak to co może zrobić? Westchnął cichutko i uśmiechnął się. Niech odpocznie od problemów Nyuu. Tak jak i Zielonowłosy nabierze sił. Już miał pomysł, co zrobić, aby ulżyć uczynnemu koledze. Ostrożnie usiadł na skraju łóżka i sięgnął ręką po notes z długopisem. Zaczął coś na nim pisać, z wystawionym na bok językiem, jakby miało mu to pomóc w lepszej koncentracji. Wreszcie skończył i urwał karteczkę z treścią:
"Hej Igniś,
dzięki Twojej trosce odzyskałem na tyle sił, by iść samemu do gabinetu lekarskiego. Tak słodko spałeś, że nie miałem serca Cię budzić i o tym powiedzieć na głos, stąd piszę ten liścik. Przypomniałem sobie, że trzeba szybko wykurować się, bo będzie Impreza Halloween'owa organizowana przez szkołę. Oczywiście musisz tam być! Postaram się dołączyć do zabawy, ale nie obiecuję, że zdążę.
Pamiętasz tą walizkę, w której trzymałem kostiumy? Popatrz, co zawiera w sobie i może znajdziesz coś dla siebie? Byłoby miło, gdybyś wziął udział w zabawach - na pewno będzie wesoło!
~Twój przyjaciel, Nyuu"
Położył kartkę na łóżku, a kołdrą ostrożnie przykrył plecki Jasnowłosego, żeby nie przeziębił się. Sam zaś wymknął się ukradkiem z pokoju, chociaż stojąc jeszcze w drzwiach spoglądał łagodnie na Wielkoluda i uśmiechnął się szczerze na jego widok. Taka istota to skarb. Nie z powodu łusek czy bycia niebezpiecznym dla otoczenia - ale dlatego, że starał się i przykładał się do niesienia pomocy, oraz że uspokoił Malca informacją o bronieniu go przed złymi uczniami. Cicho zamknął za sobą drzwi i kuśtykając na jedną nóżkę, a będąc wciąż pod działaniem leków od Ignisia, udał się do medyka.

z tematu
P.S.: Możemy spotkać się na evencie Halloweenowym, a jeśli chcesz tam być inną postacią - to Nyuu wróci po zabawie do pokoju.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pią Lis 11, 2016 9:48 pm

Nie ma tutaj wiele do opisywania - Ignis przespał wyjście swojego przyjaciela... Ale przecież wiecznie nie można spać, prawda? Więc pewien czas później, obudził się.
Przetarł sennie ślepia, rozglądając się wokół.
- Nyuu...? - zawołał sennie. Jego turkusowe ślepia nie zauważyły jednak zielonowłosego elfa, co sprawiło, że odczuł lekkie zaniepokojenie. Co jest? Może tamci przyszli po niego? I zabrali go gdzieś?
Zerwał się, zrzucając z siebie nakrycie... I wtedy właśnie dostrzegł liścik. Odczuwając pewne zdezorientowanie, sięgnął po niego i prześledził go szybko wzrokiem, by po chwili... Westchnąć głęboko.
- Głupi Nyuu, gdzie ty chodzisz w tym stanie? - mruknął sam do siebie, mimowolnie w swoim głosie zdradzając troskę o współlokatora. Mimowolnie jednak uśmiechnął się, widząc ostatnie wyrazy na kartce. - Przyjaciel... Tak? - miłe słowo. I zarazem tak rzadko stosowane...
Nie spodziewałby się nigdy, że ktoś może uważać go za przyjaciela.
Westchnął ponownie, by potem wstać i ułożyć jakoś kołdrę na miejsce. Samą kartę złożył na pół... I schował pod swoje książki.
Ogarnął jeszcze swoje ubrania i wygląd zewnętrzny, zanim opuścił owe miejsce.

z/t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sro Lut 07, 2018 1:04 am

Podróż - zafundowana z portfela Jonathana, Joshua był ciągle spłukana - wydawała się przebiegać strasznie długo. Na szczęście udało im się dojechać pod Akademię autobusem, by potem, starając się zarazem nikomu nie rzucać w oczy, zaprowadził brata... Do swojego pokoju. Prawdę mówiąc, po prostu nie wiedział, gdzie indziej go zabrać niż tutaj. Nawet jeśli narażał ową dwójkę na totalne niebezpieczeństwo...
I z tego powodu wampir dostał parę szturchańców, aby wyglądał bardziej normalniej.
Koniec końców, po wejściu do środka, bezceremonialnie położył brata na pobliskim łóżku. Odwrócił się do niego plecami, poszedł zamknąć drzwi, a sam udał się na drugie i położył się na nim, wyraźnie zmęczony. Przytachanie pijanego wampira, gdy samemu było się pod lekkim wpływem, jak i osłabionym... Nie było przyjemnym doświadczeniem. Zwłaszcza, że nie raz i nie dwa wywalili się po drodze, co było widać na ubiorze Ignisa. Dodatkowe siniaki i obdarcia w niektórych miejscach, były już czymś niewartym wspomnienia, jak i ból.
- Cholera... Weź schudnij... Naprawdę jesteś ciężki... - wyrzucił z siebie, przymykając oczyh. Jego oddech był przyspieszony po tym wysiłku, a on sam czuł, że nie zdoła wykrzesać z siebie więcej sił. Ileś ty wypił, cholero jedna... Aż mam wrażenie, że pobiłem jakiś własny życiowy rekord z tym wszystkim... Byle by nie wlazł tu nagle nauczycie...
Zakasłał dwukrotnie.
- Mogłeś... Powiedzieć... Że tak się to skończy - dodał jeszcze, z lekką pretensją... Ale na jego twarzy zagościł na moment lekki uśmiech. - Naprawdę... Co ty byś... Beze mnie zrobił?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pon Maj 07, 2018 1:03 am

Gdyby nie brat Jonathan zaliczyłby bolesne przywitanie z podłogą. Już na samą myśl o tym spotkaniu jego umysł podsunął mu obraz krwi ciurkiem wydobywającej się z jego rozbitego nosa. W uszach wydawał się rozbrzmiewać zagłuszony dźwięk uderzenia twarzy o łazienkowe kafelki.
A mimo to nadal trzymał się na nogach - nie całkiem o własnych siłach, ale ten wstydliwy fakt wolał wyrzucić z głowy. Picie krwi miało przynosić ukojenie, euforię, pobudzać każdą tkankę ciała; tymczasem blondyn czuł się, jakby przez jego żyły przepływała narkotyzująca substancja niewiadomego pochodzenia. Otumaniała, poniewierała i - co najważniejsze - potęgowała ten jebany głos, który zaczął mu towarzyszyć od dnia przemiany: ośmieszał go na każdym kroku, wytykał błędy, kazał robić rzeczy, przed którymi wzbraniał się aż niewidzialna linia samokontroli nie pęka pod naciskiem słów, gestów, mimiki, spojrzenia.
No dalej, rób z siebie większe pośmiewisko.
Obnażył zęby wraz z dziąsłami w akompaniamencie cichego, gardłowego warkotu, przypominającego zgrzytanie zardzewiałych zębatek.
- Wal się - wymamrotał cicho nie adresując tych słów do nikogo konktretnego, a już na pewno nie do brata; choć mogłby się wydawać inaczej, w końcu (na szczęście) byli sami w łazience.
Nie stawiał najmniejszego oporu, gdy Josh wyprowadzał go z klubu i wpakował do środka transportu. Czuł się na tyle podle, że w tym momencie przymknąłby oko na najgłupsze odzywki swojego brata lub niedźwiedzia przechadzającego się ulicami Yokohamy, dlatego nawet nie burknął, gdy ktoś szturchnął go, próbując wydostać się z autobusu. Wszystkie miejsca siedzące zostały już zajęte na początku trasy, więc John był skazany na walczenie z grawitacją. Stojących ludzi nie było tak dużo, jak podczas tak zwanych godzin szczytów, ale dla omamionego alkoholem i krwią wampira tłum wydawał się rozrastać z każdym przejechanym metrem. Pochylił się do przodu, wczepiając palce w materiał podkoszulka. Syknął, czując, jak na powiekach osiada ołów. Obraz roztaczający się przed nim po raz kolejny zatoczył koło, jakby blondyn właśnie siedział w wagonie karuzeli w Wesołym Miasteczku, poddając się zabawie.
Żałosne.
Droga do akademika dłużyła się niemiłosiernie.
Z cichym pomrukiem opadł na łóżko. Obrócił się na prawy bok; lewa noga wystawała poza krawędź, a twarz schowała się w dłoniach.
- Joooooosh, g-g-gdzie mny jeśśśmny? - język plątał się i miotał, nie pozwalając słowom przybrać normalnej formy. Niewidzialna pętla zacisnęła się na gardle, dodatkowo utrudniając powiedzenie czegokolwiek. - Cccooo...
Powieki opadły. Usta nie dokończyły zdania, a ciało rozluźniało się, jakby ktoś nagle przełączył guzik z on ona off.

Nie wiedział, ile spał. Otworzył oczy, gdy promienie słońca zaczęły wdzierać się do pokoju. Poderwał się do siadu, obejmując dłońmi głowę. Nie potrafił określić tego, jak się czuł. Mimo że już wcześniej zdażyło mu się przesadzić z alkoholem i na drugi dzień przywitać kaca, to pierwszy raz taka ilość piwa zmiotła go z nóg.
To nie tylko piwo. Pamiętasz łazienkę i zataczanie się, gdy nogi odmawiały posłuszeństwa?
Zmrużył oczy, próbując poskładać kawałki wspomnień; były jak klatki filmowe wycięte w losowych miejscach, tak by akcja filmu stała się nagle małe przejrzysta.
- Jestem idiotą - mruknął cicho. Czarne ślepia odnalazły sylwetkę śpiącego brata.
Nie zrobiłeś mi fotek, co?
Serio? Martwisz się teraz o to, czy nie zrobił ci zdjęć?
Tak.
Postawił nogi na ziemi, wzrokiem próbując zlokalizować jakąś kartkę i coś, co nadałoby się do nakreślenia wiadomości. Pochwycił skrawek wyrwanej kartki w kratkę wraz z ołówkiem znalezionym na biurku.
Dzięki za przyprowadzenie mnie tutaj. Wybacz, że nie poczekam, aż się obudzisz, ale wyglądasz, jak ktoś komu przyda się sen, a ja nie mam czasu czekać. Muszę się ogarnąć. A, właśnie, przełóżmy ten wypad na miasto.
Położył wiadomość na biurku, mając nadzieję, że brat nie wywali jej odruchowo do kosza wraz z innymi papierami.
Bezgłośnie opuścił pokój.

z.t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pon Maj 07, 2018 12:45 pm

Wiele tutaj nie będzie do dodania. Jasnowłosy nie zauważył nawet, kiedy jego kochany braciszek opuścił owe miejsce... Po prostu słodko sobie śpiąc. Zmęczenie spowodowane utratą krwi i próbą doprowadzenia Johna w jednym kawałku jednak męczyło. Więc... Spał, spał, spał...
Gdy obudził się, czuł się o wiele lepiej. Wypity alkohol niespecjalnie wpłynął na to, by odczuwał teraz kaca. Mimo wszystko wypił tyle co i nic... Bardziej... Dokuczało coś innego. Wydał więc z siebie niemałe jęknięcie, odruchowo dłonią dotykając miejsca, gdzie został ugryziony. Rana zniknęła całkowicie, ale...
Chwila, a gdzie on jest?
Zerwał się gwałtownie do pozycji siedzącej, tak, że wymamrotał przekleństwo, krzywiąc się z bólu. Przekierował wzrok na łóżku, w którym powinien się znajdować jego brat...
Nie ma.
Westchnął cicho, odczuwając zarazem wewnątrz siebie irytację. Przetarł dłonią czoło. Mógł zostać. Co za dureń. Był czas przyzwyczajenia się do przychodzenia i odchodzenia brata, ale... No... I tak go wkurzało go. Zwłaszcza, że zrobił dla niego aż tyle, a mógł po prostu porzucić i zostawić w jakimś zaułku, by tam miał milutką pobudkę.
Wydał z siebie kolejne słowa, zanim wstał z łóżka i przeciągnął się.
- Eh, jest beznadziejny - powiedział jeszcze, ruszając się z niechęcią. Zdecydował się ogarnąć tako jako zewnętrznie i wewnętrznie, a potem... Raczej coś zrobić dla siebie. Coś zupełnie innego niż narzekanie na bliźniaka.
Nim jeszcze zabrał się za siebie, zbliżył się do biurka, szukając czegoś. Wtedy właśnie dostrzegł karteczkę. Wziął ją do ręki. Z miejsca rozpoznał pismo Johna, ale sama zawartość sprawiła, że poczuł ino irytację. Dlatego też zmiął w znalezioną wiadomość i rzucił na podłogę, prychając cicho. Dureń. Próbuje się wywinąć. Był wręcz przekonany, że tamten nie chce dotrzymać zakładu - w końcu przegrał - i zwiał. Nie odpuszczę mu.
Po owym postanowieniu wziął się za siebie, by potem wyjść już z pokoju. Oczywiście, zamykając go - czego w sumie i brat najwyraźniej nie zrobił.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Ignisa i Nyuu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: SŁONECZNY :: POKOJE-
Skocz do: