IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Ignisa i Nyuu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Sie 21, 2018 7:59 pm

Nieufnie spoglądał na to wszystko. Na mijane korytarze, ludzie w czarnych strojach, te nietypowe spojrzenia... Niezbyt mu to wszystko się podobało i skłaniało go do ponownego zastanowienia się, czemu przystał na prośbę zielonowłosego, by udać się do jego pokoju... Zamiast od razu do dyrektora. Aż dziwne, że nikt nie wyskoczył z wrzaskiem i nie poleciał do nauczyciela na widok podejrzanej osoby, ciągnącej jakiś wózek - właściwie szło mu to z łatwością, uroki wampirzej siły - i sporych rozmiarów, śnieżnobiałego wilka. W pewnym momencie spojrzał na Nyuu, zastanawiając się, czy to nie przez niego... Czy tak właściwie, przez funkcję, jaką pełnił. Nie był pewny, więc mógł jedynie zgadywać, a sam po prostu nie spytał się. I tyle.
W końcu dotarli na miejsce. Po wejściu i zignorowaniu ciekawskich spojrzeń, rozejrzał się ostrożnie po pomieszczeniu, zarazem wchłaniając do płuc poszczególne zapachy.
- Czekolada? - trochę zdębiał. W dodatku nie umknęło jego uwadze łóżko piętrowe, będące jedynie w połowie zajęte. To chyba to miejsce, które dzielił z tym swoim przyjacielem - pomyślał jeszcze, mrużąc nieco oczy. Pokręcił zaraz potem głową i odsunął się od tego, wzdychając cicho.
- Okay, okay - przewrócił oczami. Przynajmniej było bardziej spokojniej niż wcześniej. I chłodniej. Różnica między tym, co doświadczał na zewnątrz, a tym, co teraz, była bardzo wyczuwalna. Wydawało się być to bardziej... Hem... Uspokajające? Chyba najprościej tak powiedzieć. W końcu nie miał do czynienia z tym przerażającym upałem...
- Kira idzie ze mną - zdecydował. Nawet jeśli niekoniecznie to była duża łazienka... to i tak zamierzał się tam wpakować. Ba, co więcej, bez oporów zdjął z siebie górne ubranie. Człowiek jednak za wiele nie mógł zobaczyć, bo krwiopijca stał do niego odwrócony tyłem, a długie, czarne włosy zasłaniały całkowicie jego plecy. Pozostawił bluzę tam, gdzie stał i zmienił pomieszczenie.
Dawało się usłyszeć dźwięk puszczanej wody, tak samo jak i szczekanie ze strony Kiry. Jednakże... Czy nie wydawało się, że leciało jej nieco... Zbyt dużo? Zbyt długo? Drzwi nie były zamknięte, więc jeśli zielonowłosy zdecydował się wejść, ujrzałby siedzącego na środku Aoi'ego, który bezradnie próbował ogarnąć siebie i wilczycę w postaci umycia futra, i włosów.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Nie Sie 26, 2018 1:51 pm

Nie jest niczym przyjemnym widzieć kadry z przeszłości. Aoi mijając uczniów pewnie przypominał sobie, jak to było za pierwszym razem. Skoro nie udało się pojednać ze społecznością Akademii, czemu miałoby być teraz inaczej? Może w towarzystwie Kiry znalazłby tu coś dla siebie? Na to liczył Nyuu, choć już widział minę Kaiena, że w ogóle Zielonowłosy zgodził się na wprowadzenie zwierzęcia (i to dzikiego!) na teren uczelni. I do jego budynku.
Póki Czarnowłosy sprawował pieczę nad pupilem, tak pupile tejże szkoły powinni być spokojni. Prefekt uśmiechał się pogodnie do każdej mijanej osoby, i albo przypominał po drodze, że dostawa ciastek będzie jutro, albo że dzisiaj z powodu upału zajęcia wychowania fizycznego odbędą się w sali gimnastycznej. Nie zatrzymywał się, szedł wraz z krnąbrnym uczniem do swojego pokoju. Nie chciał, by krępował się więcej niż to potrzebne. A skoro dało się ogarnąć ciało i ciuchy, to trzeba skorzystać z okazji.
Fakt, odkąd Ignis zginął tragicznie z rąk wampirów, pustkę wypełniał zapach czekolady, który nijak mógł uzupełnić faktyczny brak osoby bliskiej Skrzatowi. Wolał zająć się tym, w czym był najlepszy. W pieczeniu ciastek i wpakowywaniem się w kłopoty. Sam Aoi był groźny, bo nieprzewidywalny, lecz wierzył w jego chęć do ustabilizowania życia. Ile można polegać na samym sobie, a otaczający świat traktować jedynie jako nieustanne zagrożenie dla swojej egzystencji? Nyuu wiedział, że młodzieniec o dłuższych od niego włosach musiał przejść bardzo wiele, lecz nie zniechęcał się, by mu choć trochę ulżyć. Najgorzej, że Prefekt był człowiekiem, to od razu zaczynał z debetem na koncie u Aoi. Zanim wyjdzie na zero trochę minie, najważniejszy był wampir. Przypominając sobie słowa kolegi nie można być tak naiwny, że każdy z miejsca polubi dość natarczywego, dziwnego człowieczka. Wziął sobie za cel wyleczenie duszy wampira, a nie jego obezwładnienie jako nagrodę za utratę kogoś bliskiego.
Byłoby jednak miło, gdyby kiedyś zaprzyjaźnili się. To taka misja poboczna.
Wracając, Krwipijca dobrze wyczuł zapach czekolady, na co Nyuu powiedział łagodnie:
-Czekolada belgijska. Podobno najpyszniejsza na świecie, a dodaję ją do ciastek.
Wampir przystał na propozycję Niziołka, trochę niechętnie ale ważne, że nie oponował. Gorzej, że zabrał ze sobą wilczycę, a łazienka miała niewielki metraż. Ledwie pralka, prysznic, kibelek i umywalka mieściły się w pomieszczeniu, co dopiero więcej niż jedna osoba. Elf nasłuchiwał co jakiś czas gości, w międzyczasie przebrał się w oficjalne ubranko. Szumiło mu w głowie, chyba ze zmęczenia. Dał dzisiaj z siebie bardzo wiele, i to na upale, spuścił z siebie też sporo krwi, którą organizm Aoi niestety odrzucił. Spuścić... zaraz, zaraz... to nie w głowie mu szumiało, a w łazience! Zdjął na wszelki wypadek marynarkę, oparł o krzesło, by wkroczyć do akcji.
Myślał bowiem, że puściły uszczelki przy bateriach prysznica.
A tu proszę! Lało się i lało z dyszy, Kira nie zmieściła się w brodziku, a tym bardziej jej właściciel, któremu mokre włosy kikłasiły się między łapami wilka. Już nie wspominając, że podłoga pokryta była co najmniej jedno milimetrową warstewką wody.
-Eetoo... -przed wejściem do łazienki zdjął buty, podwinął nogawki i wszedł dopiero do środka- ...poczekaj, Twoje włosy...
Zdołał jedynie tyle zaalarmować, po czym kucnął przy podłodze i starał się rozprostować włosy Aoi za pomocy szczotki ze specjalnym włosiem. Stosował je do swojej fryzury, ale włosy wampira były tak długie, że wystawały aż z łazienki po całkowitym rozprostowaniu! Wziął z łazienki suszarkę (uważając, by nie potknąć się o obecnych tam gości) i podpiął ją już poza pomieszczeniem do kontaktu. Trzeba było zająć się włosami, żeby nie skołtuniły się za szybko. Nie chciałby być świadkiem ścinania tak długich kosmyków!
-Może zrobię Ci na razie koka? Nie zmoczysz na nowo włosów. A później jak chcesz... mogę asystować przy Kirze.
Jak zwykle przejęty chciał pomóc w tym bałaganie, tylko czy znów nie naskoczył za bardzo na wampira? Był z niego naprawdę skomplikowany osobnik, a York jest dość łopatologiczny w niektórych czynnościach.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pon Sie 27, 2018 7:19 pm

Nie od razu zwrócił uwagę na to, że ktoś zawitał do łazienki. Jego uwagę pochłonęła całkowita walka z aktualną kąpielą. Wychodziło na jednak na to, że część czynności była gotowa - patrząc na to, jak było tutaj mokro, oboje musieli zdołać z siebie spłukać jakiekolwiek mydliny. Chyba tak. Bo przynajmniej na pierwszy rzut oka nie było nic a nic widoczne.
Dopiero w pewnym momencie odwrócił głowę i skupił szkarłatne ślepia na przybyłym.
- Włosy...? - nie zrozumiał za pierwszym razem, o czym mówił. Zaraz potem skupił ponownie wzrok na Kirze, przeczesując palcami jej wilgotną sierść. Sięgnął ponownie po gąbkę i przejechał nią po grzbiecie, zarazem już nie poświęcając uwagi temu, co robił zielonowłosy. Jedynie co jakiś czas czuł delikatne szarpnięcia.
Wydał z siebie westchnienie, gdy usłyszał dźwięk suszarki, a potem samo pytanie.
- Rób jak chcesz. Tylko nie właź z tym badziewiem tutaj - oczywiście miał na myśli suszarkę. Było tutaj coraz to bardziej mokro, bo nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, by zakręcić kurek od wody... A skoro przecież kabina nie była zamknięta... To zaraz i sam pokój może zamienić się w mini basenik. A czemu nie chciał suszarki? Bo niekoniecznie mógłby zagwarantować to, ze nie miałaby bliskiego spotkania z cieczą.
Przez kolejne kilka minut nie odzywał się, pozostawiając zarazem wolną rękę tamtemu. Nie czekał jednak na pomoc dla zwierzaka, samemu próbując ją ogarnąć. I gdy wydawało się, że jest dobrze...
Mokra Kira, wykorzystując to, że Aoi na moment zmienił pozycję, zdołała wygramolić się jakoś z brodzika, który częściowo zajmowała. Zaczęła otrzepywać futro z wody, nie zważając nawet na to, że swoim działaniem zajęła sporo miejsca w tak małym pomieszczeniu. Drgnął mimowolnie i odsunął się jeszcze bardziej w bok, czując zarazem coś za plecami.
- Usuń się! - warknął wampir. Do kogo? Można ino zgadywać, byle szybko, bo zaraz potem wilczyca wydostała się z pomieszczenia, zarazem zwijając się na dywanie jakieś dwa metry dalej, zarazem pozostawiając mokrego krwiopijcę samego sobie. Kichnął cicho.
- I zwiała - powiedział z całkowitą oczywistością w głosie. - A co z tobą? - spytał się jeszcze, samemu zastanawiając się, czy zostawić towarzyszkę póki co, czy nie.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Sie 28, 2018 7:03 pm

Nie umiał zgadnąć, czy i jak porządnie spłukali z siebie brud czy zwykły pot po upalnym dniu, lecz nie zamierzał wnikać aż tak bardzo w higienę osobistą. Najważniejsze, by poczuli ulgę, i chyba tak było w przypadku młodego krwiopijcy. Nawet nie zezłościł się, jak Zielonowłosy wpadł do łazienki i zaoferował pomoc. Nic z przymusu, a zgodził się na upięcie włosów w koka, by na chwilę Aoi mógł skupić się tylko na wilczycy.
-Tak jest.
Odpowiedział dziarsko i żwawo, po czym zabrał się do roboty. Upleciony kok upiął wsuwkami, po czym rozglądał się za ręcznikami. Dla Aoi i Kiry. Postanowił wilgotne włosy wpierw opatulić ręcznikiem, by ten wchłonął wodę. Robił to jak najdelikatniej, choć faktycznie pociągnął parę razy, oczywiście niechcący. Również przed suszeniem nałożył na włosy czarne jak smoła kolegi także jedwab w płynie, żeby nie przesuszyć aż zanadto struktury pięknej fryzury. Rozplótł koka, rozciągnął długie włosy aż do pokoju i wyszczotkował. Później odpalił sprzęt i starał się nie wchodzić ze suszarką do łazienki. Chyba już znał powód, dla którego Aoi nie życzył sobie tego czegoś w ciasnym pomieszczeniu. Kira miała wrażliwy słuch, a takie buczenie i huczenie odbijałoby się od ścian i drażniło zmysły. Nawet teraz osuszając włosy Czerwonookiego hałasował, co mogło pobudzić wilka do wyskoczenia z brodzika i...
...nie zdążył usunąć się, więc został staranowany przez psowatą. Nijak wybronił się przed upadkiem, dlatego dało się usłyszeć plusk. Twarzą wylądował na kafelkach łazienki, z której powoli podźwignął się. Był odrobinę oszołomiony, lecz cały. Zaraz, zaraz, skąd tu tyle wody? Wodził niepewnie wzrokiem po podłożu, aż odnalazł źródło niemałego bajorka.
-Łaaa! Kurek z wodą!
Szybko poczłapał wpierw na czworakach po zalanej łazience, aby dorwać się brodzika i podźwignąć się na nogi. Trzeba było wcześniej zareagować! Oby nie zalał podłóg, żeby nie musiał wzywać ekipy remontowej... na własny koszt. W najgorszym razie wysuszy suszarką... Że też nie zorientował się, iż szum dochodził z lejącego się strumienia wody.
Mając mokre ubranie, bo ofiarne przeczołgał się po mokrej łazience (jakby nie mógł wstać na równe nogi - chyba staranowanie przez wilczycę wymusiło na nim takie zachowanie), musiał ogarnąć się i on. Ale nim zajmie się sobą, trzeba było dokończyć porządek z Aoi. Mimo, że miał umyte ciało i włosy, trzeba było mu uprać stare ciuchy, a dać nowe, uprasowane! Nowe... to za dużo powiedziane. Trochę noszone, lecz nie były to dziadówy, tylko po prostu używane. Oprócz bielizny, kupił trzy pary nowych majtek dla kolegi. No co? Trzeba o wszystkim pamiętać!
A co z Nyuu? Skierował głowę w stronę wampira, któremu wręczył plecak. Ten sam, w którym ofiarował mu ciuchy. Dodatkowo okrył jego ramiona suchym ręcznikiem, bo już biedak kichał!
-Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie. W przeciwnym razie trzeba będzie poczekać, aż wypiorą się i wyschną Twoje poprzednie ciuszki. A, no i trzeba Ci wysuszyć włosy przy skórze, żebyś nie zaziębił się.
Trochę gadał jak do dziecka, lecz to tylko podkreślało, jak starał się Prefekt. Oby nie miał mu za złe, że przed czynnościami omówił na głos plan działania. Jest przecież okazja do retuszu przez samego Zainteresowanego. Nu, bo na przykład nie wiedział co począć z kulącą się na dywanie wilczycą... może dać jej spokój póki co?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sro Sie 29, 2018 7:48 pm

Zdecydowanie było mu obojętne to, co Nyuu robił z jego włosami. Nie zamierzał tego pochwalać, ale zarazem i nie zanosiło się na to, by go nagle odgonił, każąc spadać. Przynajmniej tyle dobrze. Jego uwaga również głównie skupiała się na wilczycy... No, do momentu aż nie zdecydowała się taktycznie uciec z tego miejsca.
Jego oczy przekierowały się na chłopaka, a umysł zarejestrował fakt, że nie zdołał zejść z drogi na czas. Wydawało mu się, że wyglądał na oszołomionego. Chyba zderzenie z sporą masą mięśni i futra może być czymś zbyt sporym przeżyciem dla zwykłego człowieka. Czarnowłosy jednak nie zareagował jakoś specjalnie. Przypatrywał się właściwie zachowaniu prefekta z całkowitą obojętnością. W pewnym jednak momencie uniósł rękę i dotknął włosów, sprawdzając jakie są w dotyku. Wyczuwał jakiś bliżej nieokreślony zapach od nich, niezbyt znajomy mu.
Zarejestrował, że szum wody zaniknął. Przekrzywił nieco głowę, zerkając pytająco w stronę... mokrego chłopaka. Aoi czuł się na moment, jakby to wszystko obserwował z boku, a nie był jednym z głównych bohaterów tutaj. Obojętny na to, co działo się i fakt, że właściwie zalał mu całą łazienkę. Sam jednak zdecydował się w końcu wstać z miejsca i skierować się ku wyjściu z pomieszczenia.
Międzyczasie jednak został zatrzymany przez człowieka. Spojrzał na niego z ukosa, zarazem przyjmując do rąk sam plecak.
- Zostaw. Same wyschną. I nie przeziębię się - powiedział, chwytając jedną ręką ręcznik, by nie spadł nagle na mokrą powierzchnię. - Widziałeś kiedyś wampira z katarem? - burknął z lekką irytacją w głosie. - Nieważne - dodał jeszcze, odwracając wzrok. - Masz inne zachowanie niż wcześniej - dorzucił od siebie, już wychodząc z miejsca i pozostawiając go samego sobie.
Prawdę mówiąc, niezbyt krępował się, jeśli chodziło o ubieranie się. Wypakował zawartość plecaka - dokładniej to obrócił go i zaczął potrząsać, by wysypać ubrania z niego - i przejrzał, wybierając jedynie od pasa w dół ubiór. Nie potrafił znaleźć żadnego pasującego górnego ubrania.
Spoglądnął na Kirę, by zaraz potem obrócić się w stronę łazienki. Co właściwie teraz? Wzruszył obojętnie ramionami i usiadł tak, by mieć ścianę za plecami. Nie bardzo miał gdzie się podziać teraz. Nie ruszył jednak nagle do gabinetu. Wychodziło na to, że postanowił najpierw... wyschnąć? Chyba.
Bądź co bądź, zaczął dłońmi dotykać stworzonej fryzury, sprawdzając, jaki to dziwny twór miał teraz tam. Jeśli nie zostanie powstrzymany, to za niedługo zniszczy ją całkowicie i pozwoli włosom swobodnie opaść na ciało.
- Nie mam co tu robić - odezwał się również. Najwyraźniej nie palił się zbytnio do tego, by pobiec i naprawić to, co narobił.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sro Wrz 05, 2018 7:30 pm

To nie tak, że Aoi był odsunięty na boczny plan. Ratowanie łazienki było jednak podyktowane tym, że gdyby w porę nie zareagował, to mogłoby zalać także pokój i to, co było pod łazienką! Miałby sporo problemów. Już i tak miał, z własnej winy, zważywszy że przygarnął do siebie (na moment niestety) Długowłosego i jego pupila. Pupilkę, silną i nieco przerażoną mnóstwem wody na sobie. Aw, ale nie wziął ich pod dach po to, by mieli na siłę przebywać w miejscu, w którym nie będą mile widziani. Będzie musiał mocno postarać się, aby dyrektor nie wywalił go za drzwi z wykreślił z listy Aoi. Albo co gorszego.
A młodzieniec nie za bardzo kwapił się, by mu na każdym kroku podawać pomocną dłoń. Po wręczeniu plecaka z ubraniami wybierał i marudził, że mógłby siedzieć w mokrym wdzianku, gdyby to tylko od niego zależało. No tak, wampiry raczej nie łapią przeziębienia, lecz zważywszy, iż Czarnowłosy nie był w pełni sił, wolał dmuchać na zimne.
Nie wiedzieć czemu zakuła go uwaga o innym zachowaniu (nawet bardziej niż rozplątanie starannie wykonanego koka, nad którym siłował się z dobre pięć minut). Zamarł w bezruchu na moment szukając przyczyny, gdzie mógł popełnić coś nie tak.
-Ja? Inne? Uhm, dlaczego? -próbował rozgryźć gościa, który przyglądał mu się uważnie, ze wzajemnością- Jak mi powiesz, co zrobiłem nie tak, to poprawię się.
Uśmiechnął się lekko wyżynając koszulę z wody prost do umywalki, aż wreszcie zdecydował się zdjąć wierzch i pobyć chwilę z gołą klatą. Bardziej... klatką. Jakby nie spojrzeć, Niziołek atletą nie był. Co do kolejnego stwierdzenia wypowiedzianego na głos przez towarzysza odpowiedział tak:
-Tu konkretnie możesz wypocząć, Aoi. Tak jak Kira. Zdrzemnąć się, popytać się mnie o coś, co Cię nurtuje... ewentualnie mógłbyś pomóc mi w pierniczkach, choć nie chcę znów zmuszać Cię do czegokolwiek.
Otworzył do szafy i zabrał pierwszy z lepszy podkoszulek, żeby go uprasować. W przeciwieństwie do Aoi nie miał problemu z wyborem górnej części. Nie był wybredny, bo i tak jeszcze nie mógł wybrać się do dyrektora. Musi wpierw wysłać SMSa, by ustalić termin spotkania. Nim żelazko się nagrzało, właśnie wysłał taką oto wiadomość do Kaiena i schował telefon w kieszeni spodni. Już przebranych na suche, choć zmiętych niemiłosiernie. Jak zmięte były myśli chłopaka. Bo co rzeczywiście mógł począć z Krwiopijcą, który delikatnie mówiąc nie przepadał za ludźmi? I co z jego dziką przyjaciółką? Taki mały metraż może niebawem sprawić, że będzie się źle czuć.
-Właściwie... zastanawiam się. Dlaczego nienawidzisz ludzi? Mam nadzieję, że nie jest to coś, co notorycznie robię wobec Ciebie... Czyli nie mogę przestać mówić, gdy spotykam kogoś intrygującego.
Tu już uśmiech nie był ani trochę wymuszony, a koszula na sobie była idealnie gładka. Jeszcze tylko spodnie, tylko było małe ale. Wzrok Rubinookiego sprawił, że nie mógł od tak rozebrać się przy nim. Jak przy stawie... ekhm, to było dziwne, sam nie wiedział, dlaczego tak dosłownie wziął jego prośbę...
-Uhm, mógłbyś... mógłbyś chwilę nie podglądać? Wiem, że wcześniej no... no po prostu nie podglądaj, proszę.
Zarumienił się mocno i czekał na chociażby lekkie odwrócenie głowy, albo wzroku...

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pią Wrz 07, 2018 12:14 am

Prychnął cicho na jego słowa.
- Powiedziałem, że inne - odparł mu. - A nie, że zrobiłeś coś złego - wymamrotał jeszcze coś niezrozumiałego, co najprawdopodobniej mogło być niezbyt przychylnym określeniem dla Nyuu. Jednakże nie zamierzał powtarzać go, niezależnie od tego, czy nalegał na to zielonowłosy, czy też nie. Międzyczasie już zdołał rozplątać całkowicie stworzoną przez niego fryzurę i zaczął bawić się przydługawym kosmykiem włosów.
- W jedzeniu czy tworzeniu? - odpowiedział mu pytaniem na pytanie, zarazem przekierowując na niego swoje spojrzenie. Delikatnie uniósł brwi, po czym wzruszył ramionami. Nie spuszczał z niego swojego wzroku, zarazem widząc, co on właściwie zrobił. Nie reagował w żaden sposób na to, ani zachowaniem, ani słowami. Po prostu patrzył na jego działania, zupełnie jakby... oceniał to, co robił.
- Nie uważasz, że to za wcześniej na takie pytania? Wymagasz ode mnie zwierzania się - mruknął natomiast, bawiąc się dalej swoimi włosami. - Gdybym miał nienawidzić za zbytnie ględzenie, nachalność i ciekawość, dotyczyłoby to wiele innych osób - stwierdził natomiast i w końcu odwrócił wzrok. Odsunął się od ściany i przemieścił kilka kroków do przodu. - Gdyby to było tak proste... - pochmurniał nieco. - Co ja będę mieć z tego, że wygadam się komuś, kogo dopiero co poznałem? - ponownie spojrzał na niego, uśmiechając się krzywo. Nie wychodziło na to, by zamierzał powiedzieć mu z miejsca o co chodzi... Zaś z drugiej strony, czarnowłosy nie powiedział "nie". Więc istniała szansa, że może Nyuu coś więcej się dowie i to w najbliższym czasie.
Kolejne słowa chłopaka sprawiły, że uniósł brwi, spoglądając na niego bardziej uważniej.
- Hę? - zarumienienie nie umknęło jego uwadze. - Rozbierałeś się przy mnie. Czego się wstydzisz? - totalnie nie rozumiał tego. No, nawet jakby nie patrzeć, nikt i wcześniej nie kazał mu tego robić...
Jednakże nagle poczuł się jak oświecony. Na jego twarzy zaczął gość dość złośliwy uśmieszek.
- Spokojnie, Nyuu... Jesteśmy oboje tej samej płci... - przemieścił się z miejsca, tak, że znalazł się tuż za prefektem. Włosy zafalowały przez gwałtowny ruch, a wampir, nie przejmując się tym, nagle włożył dłonie pod koszulkę chłopaka. - Naprawdę nie masz czego się wstydzić - nachyli się nad jego uchem, dotykając ostrożnie palcami jego ciała. - Twoje słowa brzmiały bardzo... ciekawie... - uśmiechnął się szerzej. - Wystarczająco, by sprawdzić, czy masz łaskotki! - jego nastrój dość zmienił się na... bardziej weselszy? Chyba. Albo to ta złośliwość... Jednakże zielonowłosy miał niemały problem, bo krwiopijca zdecydowanie nie żartował, za to zaczął szukać delikatnie i zarazem subtelnie, gdzie w górnej części ciała ludzki prefekt miał łaskotki.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pią Wrz 14, 2018 5:30 pm

Aaaa... czyli to miał na myśli. Uf, dobrze, że nie podpadł koledze. Nie chciał go do siebie zrazić, zwłaszcza że byli bliżej niżeli dalej ku głównemu celu. To jest zadomowieniu się wampira w nielubianych murach. Ah, gdyby tylko udało mu się sprawić, by Aoi zaufał i nie musiał być zdanym tylko na siebie na ulicach... Nie życzyłby sobie, żeby młodzieńcowi podziała się kolejna krzywda.
Nawet temu młodzieńcowi, który coś mruczał pod nosem, i który nie zamierzał ułatwiać Prefektowi zadania rozszyfrowania mamroczącego kodu. Na razie odpuścił, lecz przy kolejnym razie będzie go musiał czymś nakarmić, bo nie miał sił mówić głośno swoich myśli, ha!
A propo posiłku, odniósł się do możliwej rozrywki, gdy rozmówca już zupełnie pozbył się nietuzinkowego koka. Ale w rozpuszczonych włosach też mu ładnie.
-I w tym i w tym można całkiem dobrze się bawić. Od tego pierwszego jednak się tyje.
Przyznał się w ten sposób, że i jemu tycie jest znane. Na drobnym ciele tak tego nie było widać, choć właściciel kilku kilogramów był innego zdania. W każdym razie Chudzielec nie odrywał od niego oczu i lustrował, jak prasuje sobie koszulkę, niemal idealnie. Z przymrużeniem oka. Dziwne uczucie, gdy patrzy Ci ktoś na ręce. Nie narzekał, jednak wymknęło mu się, co przy prasowaniu myślał o koledze. Właściwie o tym, co go dręczy, iż nie ufa ludziom. Jakby nie spojrzeć taki człek nic nie był w stanie zrobić wampirowi. Chyba, że był łowcą, pamiętał reakcję Rubinowookiego i podejrzliwość na ten temat. Zdecydował się jednak rozwinąć myśl, by uspokoić towarzysza.
-Eeto... po prostu myślałem, że jak otworzysz się nieco na innych i zwierzysz się, to ulży Ci na duszy. Żeby przewietrzyć to, co się nagromadziło w środeczku. Mnie to trochę pomaga, stąd powiedziałem Ci o utracie przyjaciela. Poza tym... nie wiadomo, czy zechcesz mnie jeszcze kiedyś widzieć, jakby sprawy tutaj nie potoczyły się po naszej myśli. Dlatego no... może chociaż w inny sposób mógłbym Ci pomóc, jak zostanie na uczelni nie wypali.
Nie to, że nie wierzył w zameldowanie kolegi w gronie uczniów, lecz szanse te były znikome, a od dłuższego czasu jego dotąd słodkie i naiwne myśli spowijała mgła pesymizmu. Można powiedzieć, że chorował na duszy, lecz najważniejsze, by innym ulżyć w problemach.
Bywa jednak tak, że role odwracają się i osoba, która miała ofiarować pomoc, sama zyskuje od potrzebującego wielkie wsparcie. Z początku nic nie zapowiadało, by rozochocony Krwiopijca przyłożył do tego swoją rękę, dosłownie i w przenośni. Jego zagadkowa zmiana nastroju, cwany uśmieszek i pewniejsza postawa sprawiała, że Nyuu zamrugał dwukrotnie oczyma i w mig znieruchomiał od jego słów. Bezczelny i rozbrajający, aż wolał puścić żelazko z ręki na deskę do prasowania, by sobie przez przypadek nie zrobić krzywdy.
-J-Jak to czego? No tego, że no... no wiem, że rozbierałem się... ale... ale... i... i co z tego, że jesteśmy... no... tej samej płci...? To i tak... no...
Błądził w wypowiedzi, bo myśli goniły, gdy wtedy poczuł dotyk Długowłosego na sobie. Oczy zrobiły się wielkie jak spodki.
-Aoi...?
Spalił tak czerwonego buraka, że burak obraziłby się za skradziony koloryt. Nie wiedział, co powinien zrobić, jak zareagować, i co to za sztuczki?! Co on insynuuje? Elfik cofnął się bezwiednie, aż zetknął się plecami o ścianę. No ładnie, i co teraz? Z jednej strony to wyglądało tak, jak w tych serialach, gdzie mężczyzna osacza kobietę swymi ramionami i w mig staje się maczo. A z drugiej... jakby przymierzał się do osaczenia ofiary i wgryzienia się w szyję. Co w przypadku Czarnowłosego było bez sensu, przecież nie smakowała mu jego krew. To o co chodziło?
Sam zuchwały wampir przyznał się, co mu chodziło po głowie.
-O nie, nie, nie! Tylko nie to!
Skulił się w sobie, w obronnym geście, choć bał się jedynie swojej reakcji na łaskotki. A miał je niemal w każdym możliwym miejscu, tylko w dzisiejszych czasach zapomina się o takich bzdurnych słabostkach. Poza tym takim śmiechem martwił się, że przerwałby żałobę, jaką trzyma w sercu po śmierci Ignisia.
W każdym razie nie mógł odgonić od siebie łap wampira, który zaczął go delikatnie miziać. Niewiele wystarczyło wysiłku, by dotąd w miarę stonowany chłopak nagle wykręcił usta w wielką podkowę, a oczy całkowicie zmrużył.
-Ahahahaha! HaaaHaha! N-nie, proszę, hahaah! Litości, haha!
Przy tych błaganiach, które tonęły w salwie śmiechu, zwijał się ze śmiechu. Jeszcze nie na podłodze, ale jak tak dalej pójdzie, to pewnie na nią poleci i będzie śmiać się do rozpuku. Póki co jeszcze jakoś trzymał się na nogach, nie mniej odruchowo próbował odsunąć się od Czarnowłosego. Gdyby nie był "atakowany", to sam spróbowałby kontrować.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Wrz 18, 2018 12:57 am

- Eh... - mruknął jedynie, słysząc jego słowa. Pokręcił zarazem głową, upewniając się zarazem, że włosy zostały całkowicie rozplątane... By zaraz potem przejść do powolnego splatania ich w warkocz. - Nie wiem - i tak niezbyt miał co robić póki co. Chociaż zaś nie wyobrażał sobie siebie stojącego za blatem i pomagającego w pieczeniu słodyczy. Miał wrażenie, że to całkiem... Absurdalna wizja. Ta... Zdecydowanie. Ale nie odmówił wprost, jakby... coś mu innego siedziało w głowie. Tylko co? Czarnowłosy do końca nie wiedział, ale nie zamierzał sam w to wnikać bardziej.
- Hm...? Nie rozumiem jak mówienie o czymkolwiek sprawiłoby, że poczułbym się lepiej - odpowiedział bezpośrednio. - Czy gadanie o tym zmienia cokolwiek? - wampir odnosił wrażenie, że prefekt był po prostu ciekawy... tego, jak wyglądała jego przeszłość. Nic specjalnie więcej. Zwykła, egoistyczna chęć zaspokojenia własnej wyobraźni i wiedzy. Nie wydawało mu się, by to specjalnie wniosło cokolwiek w przyszłość... Ani nie było do czegokolwiek potrzebne. - Przyznałbyś się, że chodzi tylko o ludzki egoizm i ciekawość - mruknął dodatkowo, odczuwając niemałe niezadowolenie. Międzyczasie jego palce dość szybko i sprawnie poruszały się, splatając ze sobą dalej włosy. Nie wyglądało na to, by specjalnie zwracał uwagę na własne działania.
- Hm... Ciekawe... - zachowanie chłopaka sprawiło, że poczuł ukłucie zaciekawienia, wymieszanego z cieniem nieco mroczniejszych myśli. W dodatku ta czerwień... - Więc o co chodzi, skoro tak...? - nie do końca rozumiał te zmieszanie. Nawet jeśli wcześniej to robił, to nie powinien ogólnie się zawstydzać...
Może bał się niecnych działań ze strony wampira? Jak to... Że nie zważając na przestrzeń osobistą, wsunął mu dłonie pod koszulkę i zaczął bezliście łaskotać?
Zielonowłosy był zaskakująco... łatwą ofiarą. To nie oznaczało jednak, że nagle miałby mieć odpuszczone!
- Ha, chciałbyś! - zdecydowanie wyglądał na takiego, który całkiem dobrze się bawił. Złośliwy uśmieszek nie opuszczał jego twarzy, a próba przeciwstawienia się... nie obeszła go. Tym bardziej przysunął się i łaskotał, niekiedy przemieszczając dłonie tak, by znajdować się raz wyżej, raz niżej. Trwało to około 10 sekund po tym, jak Prefekt wylądował na ziemi, a on sam pochylał się nad nim przy tak niecnym czynie.
Po zakończeniu, zabrał szybko swoje rączki i przemieścił się tak, by opierać się o ścianę.
- Łatwo cię rozbroić, wiesz? - stwierdził, zakładając ręce za siebie. - To całkiem zabawne - wydał z siebie ciche westchnienie i osunął się tak, by móc już siedzieć, nadal opierając się o ścianę. - I ten rumieniec... - spoglądał na niego. - Zupełnie jakbyś... zakochał się we mnie - złośliwy ton głosu. Nie zapowiadało się na to, by miała zaistnieć jakaś litość nad człowiekiem.
Splótł ze sobą dłonie, kładąc je na nodze. Przymknął na moment oczy.
- Niespecjalnie widzi mi się użalanie nad sobą, ale... Poznanie powodu wiąże się z poznaniem mojej przeszłości. A to nie jest coś, co powinno służyć jako bajka na dobranoc dla małych dzieci - odezwał się. Z jego tonu głosu zniknęła wcześniejsza złośliwość. Był bardziej... Obojętny? Chłodny? - Jeszcze potem miałbyś koszmary i zaczął spać z pluszakiem.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Wrz 25, 2018 5:55 pm

On i egoista? Aoi chyba był największym złośnikiem, jakiego spotkał Nyuu na swojej drodze! Doskonale wiedział, co powiedzieć, by zmieszać Prefekta. Tego altruistę, który być może miał samolubne myślenie, a to wszystko dlatego, że zasiał w nim Czarnowłosy ów niepewność. Czy wszystko co robił rzeczywiście było w imieniu niesienia pomocy, czy zakamuflowania własnej zachcianki? Nie liczył na wdzięczność, to jedyna taka pewna poszlaka.
-W-wcale nie... Niespecjalnie cieszę się z cudzego nieszczęścia, a skoro nie chcesz o tym mówić, to znaczy, że zdarzyło się coś smutnego. Fakt, może nie odmieni to przeszłości, lecz przynajmniej wiedziałbym, czego unikać, żeby Cię nie skrzywdzić.
Dziwnie to mogło zabrzmieć w ustach człowieka w kierunku wampira. Jak niby człowiek mógłby zranić Długowiecznego? Jedynie psychicznie, lecz narażałby się na wielkie kłopoty.
Póki co to psychiczne tortury nadmiernym łaskotaniem sprawił mu Długowłosy, który nie znał litości i nie zamierzał ulegnąć pod namową i wołaniami Nyuu. Faktycznie był banalnie prostą ofiarą do wygilgotania, co miał załączone na obrazku.
-Nie, nie, nie! Hahahahaha!
Biedaczek śmiał się do rozpuku już leżąc na ziemi i wierzgając nogami. Nie miał jak bronić się przed Okrutnikiem. Jeszcze tak bezczelnie pod bluzką smyrał rękami! Nic dziwnego, że cały czerwony nie mógł szybko uspokoić się, gdy atak zakończył się z powodu wspaniałomyślności Agresora Łaskotkowego. Miał jednak inny arsenał w zanadrzu.
-Jak... zakochał się?
Mrugał nie mogąc opędzić się od dziwnych skojarzeń, wampir dobrze namieszał mu w głowie. Ale czy to z powodu miłości? Wątpił, tak troszkę. Znaczy się Nyuu kochał wszystko co żywe i półżywe (rośliny, drzewa też), ale czy to była tylko taka miłość do pielęgnowania egzystencji czy coś innego? Eh, nieważne.
Nastrój wesołości opadł wraz z kolejnymi słowami młodzieńca, który siedząc pod ścianą z zamkniętymi oczyma próbował argumentować swoją upartość. W zasadzie... miał sporo racji. Czy powinien Nyuu znać przeszłość Aoi? Ale jak nie Prefekt, to kto? A czy to jest ważne, co przeżył? Być może nie aż tak, co konsekwencje, jakie odbijają się na psychice wampira. Jego nieufność czy nadmierna złośliwość. A może taki miał po prostu charakter?
Jako, że Zielonowłosy nie za bardzo wiedział, jak odnieść się do wszystkich słów Krwiopijcy, odniósł się jedynie do puenty.
-A co jest złego w spaniu z pluszakiem?
Wskazał palcem na wciśniętą między łóżkiem a ścianą maskotkę przypominającego czarno-czerwonego liska. Mogło to dodatkowo potwierdzać dziecinność Długowłosego, ale i być może już potrzebę wytulenia się do zabawki z chociażby wspomnianego problemu - koszmarów. Wprost Nyuu też nie dodał nic więcej, a przyglądając się nieco oschłemu młodzieńcowi, którego humor dość mocno się pogorszył, zdecydował zadziałać.
Usiadł po turecku przed nim i niemalże ich kolana stykały się ze sobą. Zastanawiał się przez chwilkę, czy dalej ciągnąć za język Aoi czy dać mu spokój z tym tematem. Na razie odpuścił. Przynajmniej dostał jasny sygnał, że Prefekt wysłucha go, gdy ten będzie tego potrzebować. York miał za to potrzebę powiedzenia czegoś, co uświadomił sobie niecałą minutę temu.
-Dziękuję -powiedział nagle, najmilszym dla ucha głosem, takim prosto z serca- Rozmowa z Tobą jest nie tylko pouczająca. Pomogłeś mi się zaśmiać, co od jakiegoś czasu sprawiało mi trudność. Tym bardziej jestem Ci winien wszelką ulgę.
Podparł się rękoma w tyle pleców i odchylił niego głowę zerkając ku sufitowi. Zdawało się, że jednak wzrokiem chciał sięgnąć niebios, by pozdrowić lekkim uśmiechem nieżyjącego przyjaciela.
-Wracając do zakochania się... -tu ponownie lekko zarumienił się i skierował zielonkawe oczy z sufitu na Krwiopijcę- ... myślisz, że byłbym dobrym kandydatem dla Ciebie?
Puścił mu oczko i zachichotał, a później wstał z dywanu i udał się do łazienki już nie czekając na odpowiedź. Może bał się jakiejkolwiek odpowiedzi? W łazience przebrał gacie na świeże i wrócił do pokoju.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sob Wrz 29, 2018 11:27 pm

- Huh... - skupił na nim wzrok przez dłuższą chwilę, rozważając coś zarazem w milczeniu. - Więc mówisz, że wcale nie masz egoistycznych zamiarów, a... Chcesz pomóc? - spoglądał na niego. - A co, jeśli przyczyną jest to, że jesteś człowiekiem? Co z tym faktem zrobiłbyś? - posłał mu krzywe spojrzenie, po czym wzruszył ramionami. - Mógłbyś byś teraz ze sobą szczerym i przyznać, że chcesz zaspokoić własną ciekawość przede wszystkim - nie zamierzał jednak brnąć w to dalej, dlatego też na tym urwał... Przynajmniej na ów moment.
Międzyczasie podręczył człowieka łaskotkami. Nie mając żadnych zahamowań, dotykał jego nagiej skóry, miziając, łaskocząc, tak, by zielonowłosy nie miał najmniejszych szans na wybronienie się od tego. W dodatku nie dostał szansy na zemstę, skoro odsunął się od niego, zarazem patrząc, jak tamten próbował się pozbierać po takim wyczynie.
- Sam sobie odpowiedz - nie zapowiadał się na to, by zamierzał mu cokolwiek wyjaśniać. Nawet jeśli Nyuu będzie próbował brnąć w to dalej, nie usłyszałby od Aoi'ego jakiekolwiek dodatkowe słowa na ów temat. Wampir też specjalnie nie myślał nad tym więcej.
Zaskakujące było to, że nie doszło do części, iż Zielonowłosy deklaruje coś tam, a wampir opowiada swoją smętną przeszłość. Nawiązanie do tego... Że wspomniał o pluszaku, jak i sama reakcja, sprawiła, że posłał mu niepewne spojrzenie na początku, nie rozumiejąc o co mu chodzi... Po czym zerknął w stronę wspomnianego przedmiotu. Pluszak... - zamrugał oczami.
- Przynajmniej jesteś przygotowany - stwierdził obojętnie, pomijając zarazem fakt, że powinien mu odpowiedzieć. Właściwie... Nic nie dodał na ów temat... Jednakże nie spuszczał z niego wzroku. Przez ten cały czas... Nawet gdy ośmielił się usiąść tak blisko niego. Naprawdę nie obawiał się, że mogło to mieć przykre skutki?
Prychnął cicho.
- Nie masz za co dziękować - stwierdził z miejsca na jego słowa. - Nie robiłem niczego takiego - nie wiedział, co właściwie myśleć o jego słowach. Mimo wszystko... Brzmiało to na swój sposób podejrzanie. A ten ton głosu...? Zdecydowanie niełatwo było stwierdzić, co było prawdą, a co nie.
Zaczął się bawić kosmykiem swoich włosów, zanim usłyszał jego kolejne słowa. Jednakże, gdy dotarł już do niego ich cały sens, otworzył nieco szerzej oczy i posłał mu bardzo podejrzliwe spojrzenie.
- Ha? Niby w jakim sensie? - zawołał za nim, unosząc ciało i oglądając się jak odchodził. Nie wiedział czy usłyszał owe pytanie czy też nie... W końcu zniknął. Wampir aż syknął niezadowolony, zastanawiając się zarazem czy wejść za nim i zmusić go do odpowiedzi... Jednakże koniec końców nic nie zrobił.
Właściwie, gdy Nyuu wyszedł z łazienki, mógł zobaczyć, że Aoi zmienił pozycję. Tym razem siedział na kolanach tuż przy jego łóżku, trzymając ręce na meblu. Wydawało się, że leżał w ten sposób...
... zarazem jednak dało się zobaczyć, że trzymał w dłoniach pluszaka Nyuu i patrzył wprost na niego. Również nie wyglądało na to, by zauważył - albo chociaż przejął się tym - że zielonowłosy powrócił tutaj. Delikatnie zaciskał palce na lisku, zarazem wydając z siebie ciche westchnienie.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sob Paź 06, 2018 8:04 pm

-N-Nie rozumiem... -serio nie wiedział, do czego zmierzał młodzieniec o nieufnej naturze -Przyczyną tego czegoś złego jest to, że jestem człowiekiem? Ale przecież... przecież poznaliśmy się dopiero co nad stawem, a już wcześniej... zresztą... pewnie nie zrozumiem. Mimo wszystko... mimo wszystko wiedz, że nie pytam z własnej ciekawości, co ze zmartwienia. Eh...
Podejrzliwość krwiopijcy była ogromna. Przesączony niepewnością co do wyznań Prefekta po prostu mu nie ufał. Niełatwo zyskać wiarygodność po takim długim czasie błądzenia w mrocznych wydarzeniach. Oj, to musiało być coś naprawdę wielkiego. Gdyby był psychologiem mógłby powiązać kilka faktów. A tak... no kurcze, starał się jak mógł dotrzeć do sedna. Kosztem oskarżeń o egoizm, o ludzką ciekawość, a nie wiadomo co jeszcze krążyło po głowie Długowłosego będącego właścicielem wilczycy. Może lepiej dać czas na oswojenie się z nowo-starym otoczeniem i wysłuchanie spowiedzi wampira dopiero wtedy, gdy będzie gotowy?
Widział już kilka zmian, drobnych, być może przelotnych. Ale łaskotki były naprawdę spontaniczne. Z taką bronią nie mógł wygrać. Ani z próbą zmieszania go insynuacjami. Aoi miał głowę na karku, specjalnie podpuszczał Yorka, no i cóż. Rumieniec, przemyślenia dość chaotyczne, aż wreszcie musiał dać sobie spokój i rozluźnić się w łazience. Aczkolwiek przedtem tym z pozoru małym czynem jakim było uszczęśliwienie Nyuu gilgotkami, uświadomił krwiopijcę, że to było naprawdę miłe z jego strony. Pewnie nie przywykł do otrzymywania komplementów, bo prychnięcie nie należało do tych serdecznych. Oj tam, ważne, że nie sprowokował nijak wampira. Siedząc chwilę w łazience zdał sobie sprawę, że był tak blisko kogoś, kogo nie znał. Nawet, jeśli nie lubił ludzkiej krwi, mógł z innych pobudek skrzywdzić człowieka.
Chociażby ze względu na przeszłość.
Nie mniej niepewność i lekki lęk rodzący się w sercu Nyuu przysłonił cudny obrazek. Jak tylko wyszedł z łazienki dostrzegł, że Aoi... bawi się z liskiem. A właściwie bada go i nie wypuszcza z palców. Mimowolnie zrobiło się cieplutko w sercu Długowłosego. Młodzieniec nie był taki oschły, za jakiego się uważa, albo chciałby, aby go osądzano. Oczywiście nie powie tego na głos, bo już znał reakcję na nakrycie wampira z jego słabością. Wolał uniknąć powtórki.
-Polubił Cię.
Przerwał ciszę skromnym zdaniem. Nie mówił tego ironicznie, tylko jakby rzeczywiście rozumiał mowę pluszaka. Być może dlatego, że sam go uszył. W każdym razie ostrożnie przystąpił krok ku wampirowi nie chcąc go zmuszać do zmiany pozycji. Jak mu było tak wygodnie, to nie zamierza tego poprawiać w żaden sposób. Stał nieopodal przyglądając się uważnie tejże dwójce. Kira sobie odpoczywała, chyba nie odczuwała zazdrości do maskotki, którą tak subtelnie trzymał w palcach Czarnowłosy. Za to York wyczytał z tej scenki więcej niż przeciętny człowiek, dlatego powiedział za moment:
-Mógłbyś coś dla niego zrobić, Aoi? Lisek chciałby, abyś dał mu imię i wziął go ze sobą.
Przekręcił głową na bok, a później przeszedł łukiem do kuchenki z piekarnikiem. Cóż, obiecał dostawę ciasteczek, to trzeba będzie je zrobić. Przy okazji też nie chciał wywierać presji na gościu. Niech poczuje chociaż namiastkę domu, którego zapewne dawno nie odczuł. Albo w ogóle. Biedactwo... aż żal serce ściskało. Nie tak lekko jak palce wampira o plusz.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sro Paź 10, 2018 9:08 pm

Nie odpowiedział mu już na to. Najwyraźniej niezbyt zamierzał mu cokolwiek więcej mówić na ów temat. Jednak jego wzrok wyraźnie mówił, że powinien wziąć pod uwagę to, co mówił wcześniej. Czy przeszkadzało mu, że był człowiekiem...? Możliwe. Nawet bardzo, skoro w jego założeniu łowcy to ludzie. Czy nie mówił mu o tym już wcześniej? Nie pokazywał swoim zachowaniem? Czarnowłosy nie chciał kontynuować owej kwestii, nawet nie patrzył już na niego.
Nyuu... raczej powinien się przygotować na to, że chcąc poznać wampira, będzie narażony na zranienie i nieprzyjemne słowa.
Mimo wszystko, pomęczył go... Załaskotał. Ale no... Samemu koniec końców nie poznał tego, co miał na myśli, jeśli chodzi o coś z zakochaniem. Zielonowłosy zniknął, nie zdradzając zarazem niczego więcej na ów temat... A to wszystko sprawiło, że poważnie rozważał to, żeby pójść za nim i poznać prawdę. Jednakże odpuścił... A jego uwaga została poświęcona pluszakowi.
Zarejestrował oczywiście fakt, że prefekt wrócił do pokoju, ale nie zareagował na to. Jego uwaga w większości była poświęcona... liskowi. Delikatnie zaciskał na nim palce i oglądał, czując się zarazem... inaczej. Nie potrafił określić tego, ale znał to uczucie. Miał tak od małego, że... najwyraźniej coś, co było urocze, rozpraszało go wystarczająco bardzo. Aż tak, że nie odłożył go na miejsce i dał człowiekowi możliwość zobaczenia tego, co on robił.
Dopiero w momencie usłyszenia jego słów, uniósł głowę i obrócił się w jego kierunku, nadal nie dając spokoju zabawce. Szkarłatne ślepia spoczęły na nim, najwyraźniej sprawdzając i oceniając jego każdą reakcję. Delikatnie uniósł brew, poważnie rozważając fakt, czy sobie po prostu z niego nie żartował, ale zaś jego zachowanie... Nie wskazywało na to. Albo udawał, albo to była bardzo dziwaczna prawda.
- Nie zabieram go - odpowiedział w końcu, po czym wykonał błyskawiczny ruch związany z odłożeniem liska i włożeniem go pod poduchę, by nie musieć na niego patrzeć. - Nie potrzebuję - dodał. Zacisnął dłonie i wstał z miejsca, po czym przełożył włosy za plecy i podreptał w miejsce, gdzie zniknął chłopak. - Nie zamierzam - burknął jeszcze. Pomimo jego własnych słów... Nie. Tak właściwie nie było wiadome, czy za jego słowami kryla się prawda, czy zwykłe kłamstwo.
- Nie rozdawaj tak łatwo swoich rzeczy. Jeszcze zrobi im się przykro - uśmiechnął się na moment kpiąco, ale zaraz potem przybrał neutralny wyraz twarzy. - Co zamierzasz robić? I chcę wyjaśnienia co do tamtych słów - najwyraźniej nie zamierzał zapomnieć o tym, co tamten mówił wcześniej.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Nie Paź 14, 2018 3:37 pm

Jakby nie patrzeć łowcy to zaledwie tysięczna część promila całej ludzkości, toteż napotkanie takiego graniczyło z wielkim cudem lub pechem dla wampirów. Ale najwyraźniej spotkanie jednego lub kilku łowców odebrało Aoi chęci na poznanie jakiegokolwiek człowieka. Jak bardzo musiał cierpieć? A jak można mu ulżyć?
Uśmiechać się umiał jedynie złośliwie, nie z radosnego odzwierciedlenia duszy. Ona była zraniona, poszarpana, odepchnięta, poniżona wraz z krwiopijcą, który odizolował się od wszystkiego co złe, ale i co dobre. Nie mógł nawet z łaskotek zaczerpnąć oddechu świeżości od przygnębienia, więc rany i krzywdy były głębokie. O tym i o innym zaczął rozmyślać Prefekt ubierając spodnie, bo nie mógł zrobić tego przy gościu. Znaczy raz tak uczynił i było mu wstyd. Nie mógł się domyśleć, iż wpadł w sidła hipnozy. Tak czy siak trapiło go to, że młodzieniec nie mógł zrelaksować się. Cóż, fakt faktem po jednym dniu znajomości trudno powierzyć swoje życie komuś obcemu. I to w dodatku człowiekowi.
Wróciwszy do pokoju i próbując przekonać Aoi do wzięcia maskotki ze sobą dostrzegł coś osobliwego w wampirze. Często negował, rzadko kiedy zaczynał zdanie bez użycia "Nie". Sam zaczynał się łapać na tym, że pesymizm wypełzał z niego na wierzch, właśnie pod takimi symbolami. Krwiopijca przyuczał gospodarza jakby był jego nauczycielem. Nyuu nie ignorował słów kolegi, choć w każdym drobnym a dobrym geście Czarnowłosy wciąż widział coś nieodpowiedniego. Musiał naprawdę dawno nie zażyć życzliwości, że tak łatwo obraca wszystko w coś nie na miejscu. Nie będzie go za to karcić, tylko pokaże swój punkt widzenia. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że nie zawsze ma rację, ale może w ten sposób wskaże inne poglądy i rozbudzi chęć do poznania nowych osób, albo nowego siebie - już uwolnionego z fizycznych więzów, ale nie z tych psychicznych.
-To nie jest rozdawnictwo, tylko chęć liska do poznania nowych przygód u Twego boku. Jak tak cały dzień siedzi w pokoju, to nie dziwię mu się ani trochę. Nie spodobało mu się też imię, jakie dla niego wybrałem - Tommy. Pewnie dlatego już mu przykro.
Tu spojrzał na schowanego liska, jakby na serio tamten pluszak miał za złe Yorkowi, że został tak mianowany. No cóż, tak jak Aoi mówił, nie wszyscy będą go lubić. Właściwie... mało kto lubił Nyuu. I chyba tu był pies pogrzebany, tak bardzo starał się być miły, że inni nabierali niepewności czy podejrzeń i omijali Zielonowłosego z daleka. Młodzieniec o czarnych włosach jeszcze tolerował jego obecność, być może do czasu pójścia do dyrektora i wyjaśnienia sytuacji. Jeśli odejdzie, będzie musiał to zaakceptować. Żeby nie być egoistą, prawda?
Ze smutniejszych rozmyślań wybiła go próba powrotu na temat "dobrego kandydata". Wampir mógł rzeczywiście mieć dziwne myśli z powodu niedokończonego wątku, który był ot... wyrwaną myślą Skrzata. Aż Nyuu upuścił foremki na babeczki na podłogę z wrażenia, zaczął je zbierać i układać na stoliku. No i co teraz? Chyba musi rozwinąć kręte skojarzenia i pojęcia, jakie kołatały mu wtedy i teraz w głowie. Inaczej konwersacja utknie w miejscu na dłużej i Aoi znów będzie mniej ufny. O ile w ogóle jakkolwiek otworzył się na młodzieńca.
-Eeto... -zająknął się w towarzystwie wypieków, i to nie tych z piekarnika- Jak wspomniałeś, że rumienię się... jak teraz... to tak, jakbym zakochał się w Tobie, prawda? Ale nie mógłbym zakochać się, gdybym wiedział, że ta druga osoba nic do mnie nie czuje. Tak więc... przyszło to pytanie, czy byłbym w Twoim typie... no, jako druga połówka czy jak to się mówi... Ekhm, a teraz robię pierniczki.
Odchrząknął i dość szybko zmienił temat, by zacząć wyrabiać ciasto w misce unikając kontaktu wzrokowego z Aoi. Kurcze, naprawdę powiedział to na głos wszystko? A jak go przepłoszy na amen? Zresztą York nie miał na serio na myśli nic związanego z miłością... chyba. Nigdy dotąd nie przyszło mu do głowy, by byłby zdolny kochać jak czynią to różne pary. Merdał mocniej drewnianą łyżką wrzucone składniki. Trochę rozchlapał na boki drobinki masy, ale próbował przestać myśleć o tym, co z siebie wyrzucił.
-Wlewam ciasto do foremek...
Mówił po to czynności na głos, by właśnie zagłuszyć skojarzenia. I bądź tu odbierany normalnie.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pon Paź 15, 2018 11:17 am

Nadal jednak nie rozumiał zamiarów człowieka, jeśli chodziło o samego pluszaka. Wychodziło na to, że chciał mu go dać na siłę, mimo wyraźnej odmowy... Ale dlaczego? Czarnowłosemu specjalnie nie był potrzebny taki dodatek do szczęścia, ale nie mógł zaprzeczyć, że ściągał on jego uwagę. Dziecięca słabość do uroczych rzeczy jakoś tak jeszcze w nim tkwiła...
- Jeśli mi go dasz, to sam go stracisz - przypomniał mu. Wampir przekierował wzrok na wilczycę, która sprawiała teraz wrażenie, jakby spała, a potem na miejsce, gdzie znajdował się schowany pluszak. Chwila. Ten sposób mówienia... - przemknęło mu gwałtownie przez myśl, zupełnie jakby coś sobie teraz uświadomił.. - Eee... - mniej więcej dopiero teraz do niego dotarło, w jaki sposób wyrażał się prefekt o lisie. Nie jak o przedmiocie, a jak... o osobie, która coś czuła. To nie było coś, co potrafił z miejsca zrozumieć. Nie, inaczej. Nie napotkał się jeszcze na coś takiego. A przez to, że było to coś dla niego nieznajomego, obawiał się próbować to zrozumieć w tej sytuacji.
Koniec końców trafił do tej sytuacji, gdzie postanowił dowiedzieć się czegoś więcej o poprzednio poruszonej kwestii.
Obserwował spokojnie jego zachowanie i rozważał je na swój sposób, jedynie lekko unosząc kącik ust do góry.
- Słyszałem, że wtedy na coś takiego mówi się "zauroczenie". Nawiasem mówiąc, można zakochać się w kimś, nawet jeśli ta druga osoba tego nie odwzajemnia - mimowolnie zaczął bawić się kosmykiem włosów. - Jednostronna miłość - wzruszył ramionami. - Nie żebym znał się na tym.
Splótł palce ze sobą, po czym podszedł bliżej do zielonowłosego. Nachylił się nad nim, spoglądając na to, co właściwie robił.
- W sumie, to mi przypomniało, że... jak byłem mniejszy, to zajmowałem się czymś takim - stwierdził natomiast. Położył swoją głowę na lewym ramieniu człowieka. - Że też chce ci się z tym bawić - wyprostował się i odsunął się na bok, biorąc zarazem do dłoni jedną z foremek. - Dla mnie brzmi to jak coś upierdliwego - westchnął cicho i odłożył przedmiot na miejsce, zarazem siląc się na krzywy uśmiech.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Czw Paź 18, 2018 5:55 pm

Może nie tyle na siłę, co widział przejaw głębszego zainteresowania pluszakiem, toteż sądził, że chciał chociaż chwilkę pobawić się z liskiem. To nic złego odprężać się przy grze z pluszakiem. York miewał takiego doła, że poprzez występy al'a w teatrze wyładowywał negatywne emocje. Z tym, że oczami Skrzata nie podkładał głosu czy nie ruszał zabawką, a wsłuchiwał się w głos i rozmawiał. Rzeczywiście tak jak z żywą istotą. I fakt, tu po raz kolejny Aoi miał rację - oddanie takiego pluszowego misia wiązało się ze stratą. Skinął dlatego głową przytakując, po czym dodał łagodnie sięgając ręką po liska spod poduszki i układając go przed ich obliczami.
-Zyska także nowego kolegę.
Czyli znów Tommy był w zasięgu wzroku, lecz tym razem już na serio zajął się babeczkami. Albo i zająłby się nimi, gdyby nie poważniejsze rozmowy niż te wyimaginowane z wypchanym watą zwierzaczkiem. Uczucia i to na najwyższym szczeblu trzeba traktować z szacunkiem. Nawet jeśli nie rozumiało się wszystkich jego aspektów tak jak większość ludzi i wampirów.
-Ah tak? Zauroczenie? -mrugnął oczyma nie ukrywając, że nie zna się na tym ni w ząb- Na pewno znasz się na tym lepiej ode mnie, skoro umiesz już to nazywać. W każdym razie... nieważne.
Westchnął i próbował opanować wypieki. Wstydził się swojej niewiedzy, ale cóż. Nie był doskonały. Nie był najlepszym Prefektem. Nie był dobrym uczniem. Posiadał za to ogrom chęci i dobre serce, co w dzisiejszych czasach bywa bardzo zgubne. Kiedy tak próbował skupić się na masie, głowa Długowłosego spoczęła na ramieniu Nyuu, któremu aż przebiegły ciarki po plecach. O dziwo nie odsuwał go od siebie w żaden sposób. Chyba z paraliżu jakiego doznał z zaskoczenia.
-Poniekąd masz rację, robienie ciastek jest... -Nyuu nie używał przekleństw, więc nie powtórzył dokładnie tak jak Aoi- ...czasochłonne. Ale za to jakie są później pyszne owoce włożonego trudu, zwłaszcza z ust komplementującego smakosza. Warto włożyć trochę wysiłku, żeby sprawić komuś radość.
Spuentował i zerkając raz po raz zza ramienia na kolegę i tak nie mógł odgonić wszystkich myśli. Tych o miłości. Czyżby Wampir doświadczył czegoś takiego, skoro umiał nazwać jednostronną miłość zauroczeniem? Na razie odłożył rozterki na bok, ostrożnie ujął w palce foremkę pozostawioną w spokoju przez Krwiopijcę, porozlewał przygotowaną masę do wszystkich foremek, a później do nagrzanego piekarnika. Miał ten piekarnik sporą blachę, to zmieściło się dwadzieścia sztuk. Masy zostało na jeszcze około trzy tuziny, w razie czego dorobi jeszcze. Szkoła ma dużo uczniów, choć nie miało się pewności, że wszyscy zechcą skosztować.
Ciekawe czy podobne wyroby z dzieciństwa Aoi cieszyły się dużym powodzeniem. Może tutaj mógłby przypomnieć sobie wesoły aspekt swojego życia przy wypiekach?
York poprawił fryzurkę i przez minutę spoglądał w ciszy na okienko piekarnika w milczeniu. Ale to nie zawartość urządzenia trapiła młody umysł Elfa. Jedna z rąk zaczęła drapać drugie przedramię ze zgryzoty. Coś nie dawało mu spokoju, a w towarzyszu znalazł bardzo dobrego rozmówcę i słuchacza. Drugiej takiej szansy może prędko nie mieć, w dodatku gdy pobyt kolegi był bardzo niepewny.
-Aoi? -odwrócił się w kierunku Czarnowłosego i skierował oczy na rubinowe spojrzenie kompana- Możesz powiedzieć coś więcej o miłości?
Nie naigrywał się z kolegi. Naprawdę przeczuwał, że Krwiopijca ma większe niż blade pojęcie o tejże sferze. Może nie powinien pytać? Znów zostanie zrugany za egoizm, eh. Przeczuwał, iż mógłby się czegoś nauczyć, wszak nie znał nikogo, kto mógłby bez owijania w bawełnę rzec kawę na ławę jak jest. Na lekcjach WDŻ nie było nigdy to poruszane od strony... emocjonalnej, więc poruszał się po tamtejszych zagadnieniach zupełnie po omacku. Poza tym mógłby w ten sposób podnieść na duchu kolegę, że i ten też w razie czego nie byłby jedynym, który nie zaznał miłości, albo jest sam.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Czw Paź 25, 2018 12:09 am

Przygryzł dolną wargę, krzywiąc się zarazem. Niespecjalnie czuł się chętny do przygarniania cudzego pluszaka... Ale nie zmieniało to faktu, że... Ponowne pojawienie się go na scenie powodowało, że jego uwaga była rozproszona. Mimo to, próbował to zamaskować - z niemałym trudem - i spoglądać jedynie na zielonowłosego. Chociaż chcąc nie chcąc, odczuwał pokusę związaną z sięgnięciem po stworzenie i kontynuowanie tego, co robił wcześniej.
Dlatego też na swój sposób odczuł ulgę, gdy Nyuu zdecydował się udać do kuchni... A on, z wielkim trudem, zrobił dokładnie to samo.
Przyglądał się działaniom chłopaka, już ograniczając swoje wypowiedzi, natomiast skupiając się na jego działaniu. Westchnął cicho, zastanawiając się, co powinien dalej robić. Pomęczyć chłopaka... Dać mu spokój...
Nie no, nie ma tak łatwo!
- Niespecjalnie skłaniam się ku twojej logice - mruknął natomiast. Najwyraźniej miał "nieco" inne podejście do pieczenia słodyczy. - Ale nie będę w nią wnikać. I tak się przekonałem już, że jesteś dziwny - burknął dodatkowo, zarazem nieco krzywiąc się. Odwrócił głowę, nie zamierzając już specjalnie zawracać sobie tym wszystkim głowy. Może wkurzył się? Obraził? Albo niezbyt wiedział, jak reagować na takie słowa... Kto go tam wie...
Zaczynał się zastanawiać już nad tym, czy nie udać się z powrotem do pokoju, gdy do jego uszów dobiegły słowa Nyuu.
- Nie - odpowiedział. Czerwone ślepia skupiły się na nim. - Chociaż chwila - momentalnie zbliżył się do niego, po czym prawą dłonią chwycił jego podbródek, oglądając jego twarz, raz z lewej, raz z prawej, próbując odczytać po jego mimice, co kryło się za tymi słowami. - Czemu wyskoczyłeś z takimi słowami? - po tym pytaniu puścił go, ale nie odsunął się. Wpatrywał się nadal w prefekta, wyraźnie czekając na odpowiednie wyjaśnienia.
- Nawiązując do twoich wcześniejszych słów... Nie jestem ekspertem - dorzucił. - Ale pojęcie i doświadczenie nie jest mi obce - po tych słowach urwał. - Chociaż pewnie nie chodzi do końca o to, co tobie chodzi po głowie.
Syknął cicho i w końcu odsunął się od niego o krok.
- Zanim zaczniesz mnie o to męczyć, zastanów się sam, co rozumiesz poprzez te słowa - burknął krwiopijca, wpatrując się w niego z obojętnieniem.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Nie Paź 28, 2018 12:05 pm

To było naprawdę urocze, gdy krwiopijca siłował się z samym sobą, by nie zwracać uwagi na zabawkę. Nie żeby cieszył się z tortur, ale najwyraźniej Aoi bał się pokazać swoją delikatniejszą, wrażliwszą część. Musiał ją mieć, bardzo głęboko schowaną, być może nękaną przez zdarzenia z przeszłości. Ale Nyuu wiedział, że wampir nie był aż taki oschły, jakiego próbował siebie przedstawiać. Albo ewentualnie bał się okazywać emocji, innych od obojętnych czy gniewnych. Tak czy siak York będzie starać się uleczyć jego skrzywdzoną duszę. W Akademii lub poza nią.
Bardzo polubił młodzieńca, nawet jak na pierwszy rzut oka mogło wydawać się inaczej. Na przykład, że robi to z poczucia obowiązku wobec szkoły. Ale gdyby tak było, od razu udałby się do dyrektora z uczniem, nawet nie chcąc spróbować go zrozumieć. Jego poglądów, zachowania, czy uszczypliwych uwag.
Może dlatego powoli uodparniał się na złośliwe zaczepki, zwłaszcza że nieraz był przez nie prześladowany.
-Nie przymuszam do żadnego wnikania. Po prostu daję kolejne powody, czemu według Ciebie jestem dziwny.
Uśmiechnął się lekko, po czym kątem oka dostrzegł zniechęcenie kulinariami i być może osobą Nyuu na obliczu wampira. Nie chciał go w żaden sposób urazić, co to to nie. Nie każdy musiał piec ciasteczka, aby coś udowodnić czy oddać część swojego talentu innym. Nie każdy musiał rozumować jak Nyuu (i dobrze, byłoby sporo chaosu na świecie). Ale jak tam już wycofał się powoli Długowłosy do pokoju, coś sprawiło, że wyrzucił z siebie to pytanie o miłości. Chyba... chyba tak bardzo tęsknił za czyjąś obecnością niżeli pluszaka, że egoistycznie chciał przytrzymać młodzieńca przy sobie.
Chociaż troszkę dłużej.
Nie spodziewał się większej reakcji niż krótkie "Nie". Dość gwałtownie podszedł do Cukiernika i pochwycił za twarz. Rumianą i odrobinę zszokowaną. Nie ruszał się ani na milimetr i wpatrywał się dużymi oczyma na wampira.
-Eeto... rozważałem, co mówiłeś o... o zauroczeniu...
Odpowiedział z lekkim jąkaniem, bo nagle w głowie pojawiła się pustka. No bo miał powiedzieć? Że chciałby, aby nie rumienił się na widok kolegi, i żeby nie odchodził? To dopiero byłoby źle zrozumiane!
-Męczyć... -westchnął cicho, bowiem znów wychodziło tak, jakby rozkazał Aoi'owi czegoś, na co nie miał najmniejszej ochoty- ...jeśli to miałoby nadwyrężać Twoją cierpliwość, jakoś stłumię ciekawość. Będzie to trudne, zwłaszcza po tym, jak wspomniałeś o doświadczeniu, a rzekomo na tym nie znasz się.
Chyba odrobinę zagalopował się, gdy tak jeszcze odrobinę nacisnął szantażem. Nie zamierzał, naprawdę! Aż odrobinę skrzywił usta, a dla niepoznaki sprawdził jeszcze raz, jak sprawa ma się z ciasteczkami, po czym odwrócił się tyłem do piekarnika, a przodem do kolegi. Musiał wyjaśnić, czego mógłby ewentualnie oczekiwać od rozmówcy. Bo rzeczywiście zadał mało precyzyjne pytanie.
-Co rozumiem przez słowo "miłość"? -utkwił wzrok w rozmówcy, trochę z bojaźnią- No właśnie nie znam jego dokładnej definicji. Na zajęciach WDŻ były już lekcje dotyczące bardziej... ehm... jakby to ująć... praktyki z bycia razem. Ale mi chodzi bardziej o to "zauroczenie", o którym wspomniałeś. Tylko obustronne. Bardziej takie... niematerialne, niewidzialne, a jednocześnie silniejsze niż okazywane gestami czy czynami. Coś, co sprawia, że ma się pewność, że dobrze rozpoznało się z tłumu tą... tą osobę, z którą spędzisz najwspanialsze chwile, ale i razem przetrwa się kłopoty. Coś, co jest silniejsze od przyjaźni... ja to tak jedynie umiem określić. Nie znam cech sprzyjających miłości. Czy... jakiś objawów...
Bardzo trudno było Prefektowi oddać to, co posiadł, a co mogło nawiązywać do tych najwyższych uczuć. Sam przewrotnie używał sformułowania, że miłuje i wręcz kocha życie każdej istoty, ale jak tak dłużej nad tym myślał... okłamywał się. Nie znał pojęcia miłości. Może czuł, ale nie umiał wyodrębnić z ogólnego, łagodnego usposobienia do innych osób, zwierząt czy roślin.
Aoi zaś będąc bardzo narażony na krzywdę, którą doznał w przeszłości, tak intensywną że ma do dzisiaj traumę, która nie wydaje się być prosta to wyleczenia, jednak doświadczył miłości. Pytanie tylko czy to było to niematerialne dobro, czy jakaś również jego okrutna odmiana? Nie musiał mówić o swojej szkodzie, skoro nie przynosiło to wampirowi ulgi, lecz wystarczyło proste tak lub nie, czy w ogóle warto poszukiwać tej cnoty, czy to dla wybranych.
Nie wiedzieć czemu Nyuu obawiał się możliwych słów, jakie mogłyby paść z ust Czarnowłosego. Mogły wszak zmienić cały jego dotychczasowy światopogląd, albo znaczną część. Bo co, jeśli okaże się, że faktycznie Aoi miał rację i York był tylko dlatego dobry, aby zaspokoić wewnętrzną potrzebę, a nie rzeczywiście ratować świat od zgryzoty, znieczulicy, biedy?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Paź 30, 2018 9:52 am

- Nawet nie próbujesz zaprzeczyć - mruknął, unosząc jedną brew. Czyli najwyraźniej prefekt sam się prosił o to, by Aoi mu przypinał ciągle łatkę dziwaka. Chociaż z drugiej strony... Jakby nie patrzeć, chyba zaczyna po prostu to akceptować - przemknęło mu przez myśl. Nie był pewny, ile było w tym prawdy... Ale kto by to tam wiedział.
Nie wyglądał na zbytnio zaaferowanego, gdy spoglądał na rumieńce człowieka. Ponownie za nic robił sobie z faktu, że naruszał jego przestrzeń osobistą... Właściwie, można śmiało już mówić, że dla niego najwyraźniej nie istniała ona w przypadku zielonowłosego. Tak czy siak, próbował wyczytać z jego mimiki twarzy cokolwiek więcej, zanim go puścił. Jego kolejne słowa sprawiły, że czarnowłosy póki co pozostał na miejscu, wysłuchując jego słów. Gdzieś tak w połowie jego wypowiedzi, uniósł kącik ust do góry w krzywym uśmiechu, po czym skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Nie powiem ci za wiele - odpowiedział mu. - Nie znam się na tym, ale ktoś mi kiedyś mówił, że jest w cholerę rodzai miłości. W zależności do czego lub kogo żywisz, co sam czujesz i w ogóle. Niby można to skrócić do pojęć o miłości fizycznej i mentalnej... Ale to strasznie zbyt ogólnikowe i nic sensownego nie zawiera - wypuścił powietrze z płuc, nie spuszczając zarazem z niego wzroku. - Mówiłem ci. Doświadczyłem coś takiego, ale jednostronnego. Z niczym więcej nie miałem do czynienia - wzruszył ramionami. - Nie wiem jak wygląda to z prawdziwa miłością, ale zauroczeniem... eee... Każdy to chyba odbiera inaczej. Ale chyba nie możesz przestać myśleć o tej osobie, albo czujesz się dziwnie słabo i zarazem miło przy niej... Eeee... Dobra, co ja gadam - opuścił ręce, po czym klepnął się lekko w czoło. - Nieważne, zapomnij.
Zbliżył się do niego, po czym dał mu pstryczka w czoło.
- Nie dowiesz się nic ode mnie sensownego - stwierdził, prostując się. - I nie masz co dręczyć umysłu. Sam zrozumiesz, kiedy się w kimś zakochasz - odsunął się o krok i ziewnął, pokazując zarazem przy tym kły. Zamrugał ślepiami, wyglądając już teraz na nieco bardziej znużonego.
- Nie znalazłeś sobie specjalnie dobrego rozmówcę co do tego - podsumował to wszystko, odsuwając się. - Więc tyle z mojej strony - skupiał na nim swój wzrok, niespecjalnie jednak zwracając uwagę na to, co robił teraz. Póki co nie wycofał się z kuchni... Ale nietrudno było zauważyć, że zamierzał to zrobić w najbliższym czasie.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sob Lis 03, 2018 4:44 pm

Dlaczego miałby zaprzeczać, jak sam Aoi wspominał wcześniej, iż Nyuu ma inne poglądy niż reszta? Zresztą ile osób mu wmawiało, że odbiega od normy, wręcz brak mu piątej klepki. W sensie że inaczej spoglądał na świat, bardziej naiwnie i lekkodusznie, ale jak zauważył towarzysz - być może pod wpływem otoczenia nabierał innych, mniej cukierkowych czy altruistycznych cech. Nieważne to, w każdym razie nie obraził się za takie stwierdzenie.
Jeśli wampir myślał, że taka bezpośredniość nie wpływała na Prefekta, to mylił się. Może póki nie odzywał się sprawiał wrażenie opanowanego, lecz liczne pauzy w wypowiedział wynikały z lekkiego zawstydzenia. Nie tylko chodziło tu o pstrykanie w nos czy niemalże przytulenie się czołami do siebie. Jego przewiercający, rubinowy wzrok przeszywał Yorka na wskroś. Tak jakby wywabił smoka z jaskini, lecz jego unikatowość sprawiała, że Elfik nie uciekał.
-A... aha... uhm.
Przytakiwał, gdy Aoi rozkładał zagadnienie na jak najprostsze składniki, które były w miarę zrozumiałe. Jak czegoś nie skojarzył, przemilczał, lecz mimo wszystko nie odrywał oczu od wampira, jak... zauroczony? Możliwe, szkliły się odrobinę oczka od rozmarzenia, że wampir zdecydował się podzielić z nim kilkoma spostrzeżeniami. Nawet tego, że Czarnowłosy miał małe doświadczenie, to przynajmniej umiał rozróżnić i wyłowić z odmętów nijakości świata tę odmianę miłości. Nawet jeśli przeszłość zamknęła mu dostęp do pozytywnych uczuć.
A co, jeśli krwiopijca przez swoją nieufność wobec innych przegapił szansę? Nyuu też mógł już przeoczyć zauroczenie... chociaż...? "Sam zrozumiesz, kiedy się w kimś zakochasz" - te słowa utkwiły mu najmocniej w głowie. Może po prostu... nie był odbiorcą żadnych sygnałów? Nie nadawał się? Albo był za głupi, by zrozumieć? Mówili o Yorku, że nie jest nawet przeciętnym uczniem, jednak może nie o takie zrozumienie chodziło, jak na lekcjach? Bo jak tak Aoi był blisko niego, wręcz chuchał na niego podczas rozmowy, że miał jego oddech na czerwonych policzkach... czuł się dziwnie słabo i zarazem miło.
Dopiero, gdy padły kolejne słowa i przyjrzał się trzeźwiej na kolegę, wziął się w garść i musiał dać mu wytchnienie. Wydawało mu się, że Czarnowłosemu chce się spać.
-Uhm dobrze, dobrze, Aoi. Dziękuję za wyjaśnienia.
Skinął głową i musiał uspokoić się, by pozbierać myśli na nowo, a rozważania nad miłością skonsumować samemu. Oby tylko nie wyszło z tego coś gorszego.
-Cóż... dyrektor jeszcze nie może przyjąć nas w gabinecie... Jeśli masz jakąś propozycję, to mów śmiało. Osobiście muszę tylko dopilnować ciasteczek - upieką się za dwadzieścia minut.
Otworzył na moment drzwiczki od piekarnika i sprawdził wykałaczką jedną ze sztuk. Jeszcze nie, jeszcze ciasteczko nie było kruche. Ponownie zamknął drzwiczki i skupił się znów na Długowłosym. Eh, naprawdę przydałoby się nie trzymać dłużej w niepewności swego gościa, który mógł zostać oficjalnie uczniem, gdy tylko Kaien... no właśnie. W grę wchodziła pewna zmiana regulaminu, albo odstępstwo, a to rodziło komplikacje. Kira musi zostać wraz z Aoi, nie znał alternatywy takiej, w której trzeba byłoby ich rozdzielić!

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pon Lis 05, 2018 9:45 pm

Wampir niespecjalnie zwracał uwagę na to, że naruszył przestrzeń osobistą prefekta... Tak samo jak i na to, że czerwienił się. Nie, może inaczej. Bardziej wychodził z założenia, że Nyuu krępowało to, że tak zachowywał się wobec niego, ale... Czy właściwie go to interesowało? Niespecjalnie. To nie był powód, dla którego miałby nagle przestać czynić coś takiego. Nie przejmował się również zdaniem tamtego.
Mimo wszystko, po tym mini wykładzie odczuwał znużenie. Sam nie wiedział czemu. Zmęczenie przez ostatnie wydarzenia? W końcu wiele się wydarzyło, wraz z tym, że prawie zwrócił wraz z zawartością żołądka, własne życie. Wolał nawet nie wracać myślami do tamtych wspomnień. Nie uważał tego za przyjemne doświadczenie... Chociaż chcąc nie chcąc, posiadał ową świadomość, że to nie pierwszy i nie ostatni raz.
Uniósł lekko ramionami na słowa związane z podziękowaniem.
- Nie zrobiłem niczego szczególnego - odparł jedynie. Nie wykazywał ani zmieszania, ani niczego takiego. Po prostu spoglądał na niego z pod przymrużonych powiek, zarazem śledząc tym samym każdy jego ruch.
- Eh. Kiedy będzie mógł? - skrzywił się na wieść o tym. Nie przewidywał, że mógł aż tyle czekać na ową wizytę. - Niespecjalnie. Ale chyba pójdę zająć się Kirą. Powinna już być bardziej spokojna niż wcześniej.
Wspomnienie o wilczycy sprawiło, że przez ów moment był o wiele bardziej łagodniejszy niż normalnie. Jednakże owa chwilowa "słabość", dość szybko zaniknęła, a on sam nachmurzył się.
- Jak chcesz, to sam mnie zabaw - rzucił jeszcze. Na jego twarzy pojawił się grymas imitujący uśmiech. - Jeśli potrafisz - wyzwanie. Tym były teraz jego słowa. Tylko, co właściwie zrobi z tym zielonowłosy?
Jeśli nic, to niedługo potem bezceremonialnie obrócił się na pięcie i opuścił kuchnię, by podejść do wilczycy - zarazem perfidnie ignorując pewnego pluszaka będącego na łóżku.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Ignisa i Nyuu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: SŁONECZNY :: POKOJE-
Skocz do: