IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Ignisa i Nyuu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Sie 21, 2018 7:59 pm

Nieufnie spoglądał na to wszystko. Na mijane korytarze, ludzie w czarnych strojach, te nietypowe spojrzenia... Niezbyt mu to wszystko się podobało i skłaniało go do ponownego zastanowienia się, czemu przystał na prośbę zielonowłosego, by udać się do jego pokoju... Zamiast od razu do dyrektora. Aż dziwne, że nikt nie wyskoczył z wrzaskiem i nie poleciał do nauczyciela na widok podejrzanej osoby, ciągnącej jakiś wózek - właściwie szło mu to z łatwością, uroki wampirzej siły - i sporych rozmiarów, śnieżnobiałego wilka. W pewnym momencie spojrzał na Nyuu, zastanawiając się, czy to nie przez niego... Czy tak właściwie, przez funkcję, jaką pełnił. Nie był pewny, więc mógł jedynie zgadywać, a sam po prostu nie spytał się. I tyle.
W końcu dotarli na miejsce. Po wejściu i zignorowaniu ciekawskich spojrzeń, rozejrzał się ostrożnie po pomieszczeniu, zarazem wchłaniając do płuc poszczególne zapachy.
- Czekolada? - trochę zdębiał. W dodatku nie umknęło jego uwadze łóżko piętrowe, będące jedynie w połowie zajęte. To chyba to miejsce, które dzielił z tym swoim przyjacielem - pomyślał jeszcze, mrużąc nieco oczy. Pokręcił zaraz potem głową i odsunął się od tego, wzdychając cicho.
- Okay, okay - przewrócił oczami. Przynajmniej było bardziej spokojniej niż wcześniej. I chłodniej. Różnica między tym, co doświadczał na zewnątrz, a tym, co teraz, była bardzo wyczuwalna. Wydawało się być to bardziej... Hem... Uspokajające? Chyba najprościej tak powiedzieć. W końcu nie miał do czynienia z tym przerażającym upałem...
- Kira idzie ze mną - zdecydował. Nawet jeśli niekoniecznie to była duża łazienka... to i tak zamierzał się tam wpakować. Ba, co więcej, bez oporów zdjął z siebie górne ubranie. Człowiek jednak za wiele nie mógł zobaczyć, bo krwiopijca stał do niego odwrócony tyłem, a długie, czarne włosy zasłaniały całkowicie jego plecy. Pozostawił bluzę tam, gdzie stał i zmienił pomieszczenie.
Dawało się usłyszeć dźwięk puszczanej wody, tak samo jak i szczekanie ze strony Kiry. Jednakże... Czy nie wydawało się, że leciało jej nieco... Zbyt dużo? Zbyt długo? Drzwi nie były zamknięte, więc jeśli zielonowłosy zdecydował się wejść, ujrzałby siedzącego na środku Aoi'ego, który bezradnie próbował ogarnąć siebie i wilczycę w postaci umycia futra, i włosów.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Nie Sie 26, 2018 1:51 pm

Nie jest niczym przyjemnym widzieć kadry z przeszłości. Aoi mijając uczniów pewnie przypominał sobie, jak to było za pierwszym razem. Skoro nie udało się pojednać ze społecznością Akademii, czemu miałoby być teraz inaczej? Może w towarzystwie Kiry znalazłby tu coś dla siebie? Na to liczył Nyuu, choć już widział minę Kaiena, że w ogóle Zielonowłosy zgodził się na wprowadzenie zwierzęcia (i to dzikiego!) na teren uczelni. I do jego budynku.
Póki Czarnowłosy sprawował pieczę nad pupilem, tak pupile tejże szkoły powinni być spokojni. Prefekt uśmiechał się pogodnie do każdej mijanej osoby, i albo przypominał po drodze, że dostawa ciastek będzie jutro, albo że dzisiaj z powodu upału zajęcia wychowania fizycznego odbędą się w sali gimnastycznej. Nie zatrzymywał się, szedł wraz z krnąbrnym uczniem do swojego pokoju. Nie chciał, by krępował się więcej niż to potrzebne. A skoro dało się ogarnąć ciało i ciuchy, to trzeba skorzystać z okazji.
Fakt, odkąd Ignis zginął tragicznie z rąk wampirów, pustkę wypełniał zapach czekolady, który nijak mógł uzupełnić faktyczny brak osoby bliskiej Skrzatowi. Wolał zająć się tym, w czym był najlepszy. W pieczeniu ciastek i wpakowywaniem się w kłopoty. Sam Aoi był groźny, bo nieprzewidywalny, lecz wierzył w jego chęć do ustabilizowania życia. Ile można polegać na samym sobie, a otaczający świat traktować jedynie jako nieustanne zagrożenie dla swojej egzystencji? Nyuu wiedział, że młodzieniec o dłuższych od niego włosach musiał przejść bardzo wiele, lecz nie zniechęcał się, by mu choć trochę ulżyć. Najgorzej, że Prefekt był człowiekiem, to od razu zaczynał z debetem na koncie u Aoi. Zanim wyjdzie na zero trochę minie, najważniejszy był wampir. Przypominając sobie słowa kolegi nie można być tak naiwny, że każdy z miejsca polubi dość natarczywego, dziwnego człowieczka. Wziął sobie za cel wyleczenie duszy wampira, a nie jego obezwładnienie jako nagrodę za utratę kogoś bliskiego.
Byłoby jednak miło, gdyby kiedyś zaprzyjaźnili się. To taka misja poboczna.
Wracając, Krwipijca dobrze wyczuł zapach czekolady, na co Nyuu powiedział łagodnie:
-Czekolada belgijska. Podobno najpyszniejsza na świecie, a dodaję ją do ciastek.
Wampir przystał na propozycję Niziołka, trochę niechętnie ale ważne, że nie oponował. Gorzej, że zabrał ze sobą wilczycę, a łazienka miała niewielki metraż. Ledwie pralka, prysznic, kibelek i umywalka mieściły się w pomieszczeniu, co dopiero więcej niż jedna osoba. Elf nasłuchiwał co jakiś czas gości, w międzyczasie przebrał się w oficjalne ubranko. Szumiło mu w głowie, chyba ze zmęczenia. Dał dzisiaj z siebie bardzo wiele, i to na upale, spuścił z siebie też sporo krwi, którą organizm Aoi niestety odrzucił. Spuścić... zaraz, zaraz... to nie w głowie mu szumiało, a w łazience! Zdjął na wszelki wypadek marynarkę, oparł o krzesło, by wkroczyć do akcji.
Myślał bowiem, że puściły uszczelki przy bateriach prysznica.
A tu proszę! Lało się i lało z dyszy, Kira nie zmieściła się w brodziku, a tym bardziej jej właściciel, któremu mokre włosy kikłasiły się między łapami wilka. Już nie wspominając, że podłoga pokryta była co najmniej jedno milimetrową warstewką wody.
-Eetoo... -przed wejściem do łazienki zdjął buty, podwinął nogawki i wszedł dopiero do środka- ...poczekaj, Twoje włosy...
Zdołał jedynie tyle zaalarmować, po czym kucnął przy podłodze i starał się rozprostować włosy Aoi za pomocy szczotki ze specjalnym włosiem. Stosował je do swojej fryzury, ale włosy wampira były tak długie, że wystawały aż z łazienki po całkowitym rozprostowaniu! Wziął z łazienki suszarkę (uważając, by nie potknąć się o obecnych tam gości) i podpiął ją już poza pomieszczeniem do kontaktu. Trzeba było zająć się włosami, żeby nie skołtuniły się za szybko. Nie chciałby być świadkiem ścinania tak długich kosmyków!
-Może zrobię Ci na razie koka? Nie zmoczysz na nowo włosów. A później jak chcesz... mogę asystować przy Kirze.
Jak zwykle przejęty chciał pomóc w tym bałaganie, tylko czy znów nie naskoczył za bardzo na wampira? Był z niego naprawdę skomplikowany osobnik, a York jest dość łopatologiczny w niektórych czynnościach.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pon Sie 27, 2018 7:19 pm

Nie od razu zwrócił uwagę na to, że ktoś zawitał do łazienki. Jego uwagę pochłonęła całkowita walka z aktualną kąpielą. Wychodziło na jednak na to, że część czynności była gotowa - patrząc na to, jak było tutaj mokro, oboje musieli zdołać z siebie spłukać jakiekolwiek mydliny. Chyba tak. Bo przynajmniej na pierwszy rzut oka nie było nic a nic widoczne.
Dopiero w pewnym momencie odwrócił głowę i skupił szkarłatne ślepia na przybyłym.
- Włosy...? - nie zrozumiał za pierwszym razem, o czym mówił. Zaraz potem skupił ponownie wzrok na Kirze, przeczesując palcami jej wilgotną sierść. Sięgnął ponownie po gąbkę i przejechał nią po grzbiecie, zarazem już nie poświęcając uwagi temu, co robił zielonowłosy. Jedynie co jakiś czas czuł delikatne szarpnięcia.
Wydał z siebie westchnienie, gdy usłyszał dźwięk suszarki, a potem samo pytanie.
- Rób jak chcesz. Tylko nie właź z tym badziewiem tutaj - oczywiście miał na myśli suszarkę. Było tutaj coraz to bardziej mokro, bo nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, by zakręcić kurek od wody... A skoro przecież kabina nie była zamknięta... To zaraz i sam pokój może zamienić się w mini basenik. A czemu nie chciał suszarki? Bo niekoniecznie mógłby zagwarantować to, ze nie miałaby bliskiego spotkania z cieczą.
Przez kolejne kilka minut nie odzywał się, pozostawiając zarazem wolną rękę tamtemu. Nie czekał jednak na pomoc dla zwierzaka, samemu próbując ją ogarnąć. I gdy wydawało się, że jest dobrze...
Mokra Kira, wykorzystując to, że Aoi na moment zmienił pozycję, zdołała wygramolić się jakoś z brodzika, który częściowo zajmowała. Zaczęła otrzepywać futro z wody, nie zważając nawet na to, że swoim działaniem zajęła sporo miejsca w tak małym pomieszczeniu. Drgnął mimowolnie i odsunął się jeszcze bardziej w bok, czując zarazem coś za plecami.
- Usuń się! - warknął wampir. Do kogo? Można ino zgadywać, byle szybko, bo zaraz potem wilczyca wydostała się z pomieszczenia, zarazem zwijając się na dywanie jakieś dwa metry dalej, zarazem pozostawiając mokrego krwiopijcę samego sobie. Kichnął cicho.
- I zwiała - powiedział z całkowitą oczywistością w głosie. - A co z tobą? - spytał się jeszcze, samemu zastanawiając się, czy zostawić towarzyszkę póki co, czy nie.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Sie 28, 2018 7:03 pm

Nie umiał zgadnąć, czy i jak porządnie spłukali z siebie brud czy zwykły pot po upalnym dniu, lecz nie zamierzał wnikać aż tak bardzo w higienę osobistą. Najważniejsze, by poczuli ulgę, i chyba tak było w przypadku młodego krwiopijcy. Nawet nie zezłościł się, jak Zielonowłosy wpadł do łazienki i zaoferował pomoc. Nic z przymusu, a zgodził się na upięcie włosów w koka, by na chwilę Aoi mógł skupić się tylko na wilczycy.
-Tak jest.
Odpowiedział dziarsko i żwawo, po czym zabrał się do roboty. Upleciony kok upiął wsuwkami, po czym rozglądał się za ręcznikami. Dla Aoi i Kiry. Postanowił wilgotne włosy wpierw opatulić ręcznikiem, by ten wchłonął wodę. Robił to jak najdelikatniej, choć faktycznie pociągnął parę razy, oczywiście niechcący. Również przed suszeniem nałożył na włosy czarne jak smoła kolegi także jedwab w płynie, żeby nie przesuszyć aż zanadto struktury pięknej fryzury. Rozplótł koka, rozciągnął długie włosy aż do pokoju i wyszczotkował. Później odpalił sprzęt i starał się nie wchodzić ze suszarką do łazienki. Chyba już znał powód, dla którego Aoi nie życzył sobie tego czegoś w ciasnym pomieszczeniu. Kira miała wrażliwy słuch, a takie buczenie i huczenie odbijałoby się od ścian i drażniło zmysły. Nawet teraz osuszając włosy Czerwonookiego hałasował, co mogło pobudzić wilka do wyskoczenia z brodzika i...
...nie zdążył usunąć się, więc został staranowany przez psowatą. Nijak wybronił się przed upadkiem, dlatego dało się usłyszeć plusk. Twarzą wylądował na kafelkach łazienki, z której powoli podźwignął się. Był odrobinę oszołomiony, lecz cały. Zaraz, zaraz, skąd tu tyle wody? Wodził niepewnie wzrokiem po podłożu, aż odnalazł źródło niemałego bajorka.
-Łaaa! Kurek z wodą!
Szybko poczłapał wpierw na czworakach po zalanej łazience, aby dorwać się brodzika i podźwignąć się na nogi. Trzeba było wcześniej zareagować! Oby nie zalał podłóg, żeby nie musiał wzywać ekipy remontowej... na własny koszt. W najgorszym razie wysuszy suszarką... Że też nie zorientował się, iż szum dochodził z lejącego się strumienia wody.
Mając mokre ubranie, bo ofiarne przeczołgał się po mokrej łazience (jakby nie mógł wstać na równe nogi - chyba staranowanie przez wilczycę wymusiło na nim takie zachowanie), musiał ogarnąć się i on. Ale nim zajmie się sobą, trzeba było dokończyć porządek z Aoi. Mimo, że miał umyte ciało i włosy, trzeba było mu uprać stare ciuchy, a dać nowe, uprasowane! Nowe... to za dużo powiedziane. Trochę noszone, lecz nie były to dziadówy, tylko po prostu używane. Oprócz bielizny, kupił trzy pary nowych majtek dla kolegi. No co? Trzeba o wszystkim pamiętać!
A co z Nyuu? Skierował głowę w stronę wampira, któremu wręczył plecak. Ten sam, w którym ofiarował mu ciuchy. Dodatkowo okrył jego ramiona suchym ręcznikiem, bo już biedak kichał!
-Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie. W przeciwnym razie trzeba będzie poczekać, aż wypiorą się i wyschną Twoje poprzednie ciuszki. A, no i trzeba Ci wysuszyć włosy przy skórze, żebyś nie zaziębił się.
Trochę gadał jak do dziecka, lecz to tylko podkreślało, jak starał się Prefekt. Oby nie miał mu za złe, że przed czynnościami omówił na głos plan działania. Jest przecież okazja do retuszu przez samego Zainteresowanego. Nu, bo na przykład nie wiedział co począć z kulącą się na dywanie wilczycą... może dać jej spokój póki co?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sro Sie 29, 2018 7:48 pm

Zdecydowanie było mu obojętne to, co Nyuu robił z jego włosami. Nie zamierzał tego pochwalać, ale zarazem i nie zanosiło się na to, by go nagle odgonił, każąc spadać. Przynajmniej tyle dobrze. Jego uwaga również głównie skupiała się na wilczycy... No, do momentu aż nie zdecydowała się taktycznie uciec z tego miejsca.
Jego oczy przekierowały się na chłopaka, a umysł zarejestrował fakt, że nie zdołał zejść z drogi na czas. Wydawało mu się, że wyglądał na oszołomionego. Chyba zderzenie z sporą masą mięśni i futra może być czymś zbyt sporym przeżyciem dla zwykłego człowieka. Czarnowłosy jednak nie zareagował jakoś specjalnie. Przypatrywał się właściwie zachowaniu prefekta z całkowitą obojętnością. W pewnym jednak momencie uniósł rękę i dotknął włosów, sprawdzając jakie są w dotyku. Wyczuwał jakiś bliżej nieokreślony zapach od nich, niezbyt znajomy mu.
Zarejestrował, że szum wody zaniknął. Przekrzywił nieco głowę, zerkając pytająco w stronę... mokrego chłopaka. Aoi czuł się na moment, jakby to wszystko obserwował z boku, a nie był jednym z głównych bohaterów tutaj. Obojętny na to, co działo się i fakt, że właściwie zalał mu całą łazienkę. Sam jednak zdecydował się w końcu wstać z miejsca i skierować się ku wyjściu z pomieszczenia.
Międzyczasie jednak został zatrzymany przez człowieka. Spojrzał na niego z ukosa, zarazem przyjmując do rąk sam plecak.
- Zostaw. Same wyschną. I nie przeziębię się - powiedział, chwytając jedną ręką ręcznik, by nie spadł nagle na mokrą powierzchnię. - Widziałeś kiedyś wampira z katarem? - burknął z lekką irytacją w głosie. - Nieważne - dodał jeszcze, odwracając wzrok. - Masz inne zachowanie niż wcześniej - dorzucił od siebie, już wychodząc z miejsca i pozostawiając go samego sobie.
Prawdę mówiąc, niezbyt krępował się, jeśli chodziło o ubieranie się. Wypakował zawartość plecaka - dokładniej to obrócił go i zaczął potrząsać, by wysypać ubrania z niego - i przejrzał, wybierając jedynie od pasa w dół ubiór. Nie potrafił znaleźć żadnego pasującego górnego ubrania.
Spoglądnął na Kirę, by zaraz potem obrócić się w stronę łazienki. Co właściwie teraz? Wzruszył obojętnie ramionami i usiadł tak, by mieć ścianę za plecami. Nie bardzo miał gdzie się podziać teraz. Nie ruszył jednak nagle do gabinetu. Wychodziło na to, że postanowił najpierw... wyschnąć? Chyba.
Bądź co bądź, zaczął dłońmi dotykać stworzonej fryzury, sprawdzając, jaki to dziwny twór miał teraz tam. Jeśli nie zostanie powstrzymany, to za niedługo zniszczy ją całkowicie i pozwoli włosom swobodnie opaść na ciało.
- Nie mam co tu robić - odezwał się również. Najwyraźniej nie palił się zbytnio do tego, by pobiec i naprawić to, co narobił.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Sro Wrz 05, 2018 7:30 pm

To nie tak, że Aoi był odsunięty na boczny plan. Ratowanie łazienki było jednak podyktowane tym, że gdyby w porę nie zareagował, to mogłoby zalać także pokój i to, co było pod łazienką! Miałby sporo problemów. Już i tak miał, z własnej winy, zważywszy że przygarnął do siebie (na moment niestety) Długowłosego i jego pupila. Pupilkę, silną i nieco przerażoną mnóstwem wody na sobie. Aw, ale nie wziął ich pod dach po to, by mieli na siłę przebywać w miejscu, w którym nie będą mile widziani. Będzie musiał mocno postarać się, aby dyrektor nie wywalił go za drzwi z wykreślił z listy Aoi. Albo co gorszego.
A młodzieniec nie za bardzo kwapił się, by mu na każdym kroku podawać pomocną dłoń. Po wręczeniu plecaka z ubraniami wybierał i marudził, że mógłby siedzieć w mokrym wdzianku, gdyby to tylko od niego zależało. No tak, wampiry raczej nie łapią przeziębienia, lecz zważywszy, iż Czarnowłosy nie był w pełni sił, wolał dmuchać na zimne.
Nie wiedzieć czemu zakuła go uwaga o innym zachowaniu (nawet bardziej niż rozplątanie starannie wykonanego koka, nad którym siłował się z dobre pięć minut). Zamarł w bezruchu na moment szukając przyczyny, gdzie mógł popełnić coś nie tak.
-Ja? Inne? Uhm, dlaczego? -próbował rozgryźć gościa, który przyglądał mu się uważnie, ze wzajemnością- Jak mi powiesz, co zrobiłem nie tak, to poprawię się.
Uśmiechnął się lekko wyżynając koszulę z wody prost do umywalki, aż wreszcie zdecydował się zdjąć wierzch i pobyć chwilę z gołą klatą. Bardziej... klatką. Jakby nie spojrzeć, Niziołek atletą nie był. Co do kolejnego stwierdzenia wypowiedzianego na głos przez towarzysza odpowiedział tak:
-Tu konkretnie możesz wypocząć, Aoi. Tak jak Kira. Zdrzemnąć się, popytać się mnie o coś, co Cię nurtuje... ewentualnie mógłbyś pomóc mi w pierniczkach, choć nie chcę znów zmuszać Cię do czegokolwiek.
Otworzył do szafy i zabrał pierwszy z lepszy podkoszulek, żeby go uprasować. W przeciwieństwie do Aoi nie miał problemu z wyborem górnej części. Nie był wybredny, bo i tak jeszcze nie mógł wybrać się do dyrektora. Musi wpierw wysłać SMSa, by ustalić termin spotkania. Nim żelazko się nagrzało, właśnie wysłał taką oto wiadomość do Kaiena i schował telefon w kieszeni spodni. Już przebranych na suche, choć zmiętych niemiłosiernie. Jak zmięte były myśli chłopaka. Bo co rzeczywiście mógł począć z Krwiopijcą, który delikatnie mówiąc nie przepadał za ludźmi? I co z jego dziką przyjaciółką? Taki mały metraż może niebawem sprawić, że będzie się źle czuć.
-Właściwie... zastanawiam się. Dlaczego nienawidzisz ludzi? Mam nadzieję, że nie jest to coś, co notorycznie robię wobec Ciebie... Czyli nie mogę przestać mówić, gdy spotykam kogoś intrygującego.
Tu już uśmiech nie był ani trochę wymuszony, a koszula na sobie była idealnie gładka. Jeszcze tylko spodnie, tylko było małe ale. Wzrok Rubinookiego sprawił, że nie mógł od tak rozebrać się przy nim. Jak przy stawie... ekhm, to było dziwne, sam nie wiedział, dlaczego tak dosłownie wziął jego prośbę...
-Uhm, mógłbyś... mógłbyś chwilę nie podglądać? Wiem, że wcześniej no... no po prostu nie podglądaj, proszę.
Zarumienił się mocno i czekał na chociażby lekkie odwrócenie głowy, albo wzroku...

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pią Wrz 07, 2018 12:14 am

Prychnął cicho na jego słowa.
- Powiedziałem, że inne - odparł mu. - A nie, że zrobiłeś coś złego - wymamrotał jeszcze coś niezrozumiałego, co najprawdopodobniej mogło być niezbyt przychylnym określeniem dla Nyuu. Jednakże nie zamierzał powtarzać go, niezależnie od tego, czy nalegał na to zielonowłosy, czy też nie. Międzyczasie już zdołał rozplątać całkowicie stworzoną przez niego fryzurę i zaczął bawić się przydługawym kosmykiem włosów.
- W jedzeniu czy tworzeniu? - odpowiedział mu pytaniem na pytanie, zarazem przekierowując na niego swoje spojrzenie. Delikatnie uniósł brwi, po czym wzruszył ramionami. Nie spuszczał z niego swojego wzroku, zarazem widząc, co on właściwie zrobił. Nie reagował w żaden sposób na to, ani zachowaniem, ani słowami. Po prostu patrzył na jego działania, zupełnie jakby... oceniał to, co robił.
- Nie uważasz, że to za wcześniej na takie pytania? Wymagasz ode mnie zwierzania się - mruknął natomiast, bawiąc się dalej swoimi włosami. - Gdybym miał nienawidzić za zbytnie ględzenie, nachalność i ciekawość, dotyczyłoby to wiele innych osób - stwierdził natomiast i w końcu odwrócił wzrok. Odsunął się od ściany i przemieścił kilka kroków do przodu. - Gdyby to było tak proste... - pochmurniał nieco. - Co ja będę mieć z tego, że wygadam się komuś, kogo dopiero co poznałem? - ponownie spojrzał na niego, uśmiechając się krzywo. Nie wychodziło na to, by zamierzał powiedzieć mu z miejsca o co chodzi... Zaś z drugiej strony, czarnowłosy nie powiedział "nie". Więc istniała szansa, że może Nyuu coś więcej się dowie i to w najbliższym czasie.
Kolejne słowa chłopaka sprawiły, że uniósł brwi, spoglądając na niego bardziej uważniej.
- Hę? - zarumienienie nie umknęło jego uwadze. - Rozbierałeś się przy mnie. Czego się wstydzisz? - totalnie nie rozumiał tego. No, nawet jakby nie patrzeć, nikt i wcześniej nie kazał mu tego robić...
Jednakże nagle poczuł się jak oświecony. Na jego twarzy zaczął gość dość złośliwy uśmieszek.
- Spokojnie, Nyuu... Jesteśmy oboje tej samej płci... - przemieścił się z miejsca, tak, że znalazł się tuż za prefektem. Włosy zafalowały przez gwałtowny ruch, a wampir, nie przejmując się tym, nagle włożył dłonie pod koszulkę chłopaka. - Naprawdę nie masz czego się wstydzić - nachyli się nad jego uchem, dotykając ostrożnie palcami jego ciała. - Twoje słowa brzmiały bardzo... ciekawie... - uśmiechnął się szerzej. - Wystarczająco, by sprawdzić, czy masz łaskotki! - jego nastrój dość zmienił się na... bardziej weselszy? Chyba. Albo to ta złośliwość... Jednakże zielonowłosy miał niemały problem, bo krwiopijca zdecydowanie nie żartował, za to zaczął szukać delikatnie i zarazem subtelnie, gdzie w górnej części ciała ludzki prefekt miał łaskotki.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Pią Wrz 14, 2018 5:30 pm

Aaaa... czyli to miał na myśli. Uf, dobrze, że nie podpadł koledze. Nie chciał go do siebie zrazić, zwłaszcza że byli bliżej niżeli dalej ku głównemu celu. To jest zadomowieniu się wampira w nielubianych murach. Ah, gdyby tylko udało mu się sprawić, by Aoi zaufał i nie musiał być zdanym tylko na siebie na ulicach... Nie życzyłby sobie, żeby młodzieńcowi podziała się kolejna krzywda.
Nawet temu młodzieńcowi, który coś mruczał pod nosem, i który nie zamierzał ułatwiać Prefektowi zadania rozszyfrowania mamroczącego kodu. Na razie odpuścił, lecz przy kolejnym razie będzie go musiał czymś nakarmić, bo nie miał sił mówić głośno swoich myśli, ha!
A propo posiłku, odniósł się do możliwej rozrywki, gdy rozmówca już zupełnie pozbył się nietuzinkowego koka. Ale w rozpuszczonych włosach też mu ładnie.
-I w tym i w tym można całkiem dobrze się bawić. Od tego pierwszego jednak się tyje.
Przyznał się w ten sposób, że i jemu tycie jest znane. Na drobnym ciele tak tego nie było widać, choć właściciel kilku kilogramów był innego zdania. W każdym razie Chudzielec nie odrywał od niego oczu i lustrował, jak prasuje sobie koszulkę, niemal idealnie. Z przymrużeniem oka. Dziwne uczucie, gdy patrzy Ci ktoś na ręce. Nie narzekał, jednak wymknęło mu się, co przy prasowaniu myślał o koledze. Właściwie o tym, co go dręczy, iż nie ufa ludziom. Jakby nie spojrzeć taki człek nic nie był w stanie zrobić wampirowi. Chyba, że był łowcą, pamiętał reakcję Rubinowookiego i podejrzliwość na ten temat. Zdecydował się jednak rozwinąć myśl, by uspokoić towarzysza.
-Eeto... po prostu myślałem, że jak otworzysz się nieco na innych i zwierzysz się, to ulży Ci na duszy. Żeby przewietrzyć to, co się nagromadziło w środeczku. Mnie to trochę pomaga, stąd powiedziałem Ci o utracie przyjaciela. Poza tym... nie wiadomo, czy zechcesz mnie jeszcze kiedyś widzieć, jakby sprawy tutaj nie potoczyły się po naszej myśli. Dlatego no... może chociaż w inny sposób mógłbym Ci pomóc, jak zostanie na uczelni nie wypali.
Nie to, że nie wierzył w zameldowanie kolegi w gronie uczniów, lecz szanse te były znikome, a od dłuższego czasu jego dotąd słodkie i naiwne myśli spowijała mgła pesymizmu. Można powiedzieć, że chorował na duszy, lecz najważniejsze, by innym ulżyć w problemach.
Bywa jednak tak, że role odwracają się i osoba, która miała ofiarować pomoc, sama zyskuje od potrzebującego wielkie wsparcie. Z początku nic nie zapowiadało, by rozochocony Krwiopijca przyłożył do tego swoją rękę, dosłownie i w przenośni. Jego zagadkowa zmiana nastroju, cwany uśmieszek i pewniejsza postawa sprawiała, że Nyuu zamrugał dwukrotnie oczyma i w mig znieruchomiał od jego słów. Bezczelny i rozbrajający, aż wolał puścić żelazko z ręki na deskę do prasowania, by sobie przez przypadek nie zrobić krzywdy.
-J-Jak to czego? No tego, że no... no wiem, że rozbierałem się... ale... ale... i... i co z tego, że jesteśmy... no... tej samej płci...? To i tak... no...
Błądził w wypowiedzi, bo myśli goniły, gdy wtedy poczuł dotyk Długowłosego na sobie. Oczy zrobiły się wielkie jak spodki.
-Aoi...?
Spalił tak czerwonego buraka, że burak obraziłby się za skradziony koloryt. Nie wiedział, co powinien zrobić, jak zareagować, i co to za sztuczki?! Co on insynuuje? Elfik cofnął się bezwiednie, aż zetknął się plecami o ścianę. No ładnie, i co teraz? Z jednej strony to wyglądało tak, jak w tych serialach, gdzie mężczyzna osacza kobietę swymi ramionami i w mig staje się maczo. A z drugiej... jakby przymierzał się do osaczenia ofiary i wgryzienia się w szyję. Co w przypadku Czarnowłosego było bez sensu, przecież nie smakowała mu jego krew. To o co chodziło?
Sam zuchwały wampir przyznał się, co mu chodziło po głowie.
-O nie, nie, nie! Tylko nie to!
Skulił się w sobie, w obronnym geście, choć bał się jedynie swojej reakcji na łaskotki. A miał je niemal w każdym możliwym miejscu, tylko w dzisiejszych czasach zapomina się o takich bzdurnych słabostkach. Poza tym takim śmiechem martwił się, że przerwałby żałobę, jaką trzyma w sercu po śmierci Ignisia.
W każdym razie nie mógł odgonić od siebie łap wampira, który zaczął go delikatnie miziać. Niewiele wystarczyło wysiłku, by dotąd w miarę stonowany chłopak nagle wykręcił usta w wielką podkowę, a oczy całkowicie zmrużył.
-Ahahahaha! HaaaHaha! N-nie, proszę, hahaah! Litości, haha!
Przy tych błaganiach, które tonęły w salwie śmiechu, zwijał się ze śmiechu. Jeszcze nie na podłodze, ale jak tak dalej pójdzie, to pewnie na nią poleci i będzie śmiać się do rozpuku. Póki co jeszcze jakoś trzymał się na nogach, nie mniej odruchowo próbował odsunąć się od Czarnowłosego. Gdyby nie był "atakowany", to sam spróbowałby kontrować.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   Wto Wrz 18, 2018 12:57 am

- Eh... - mruknął jedynie, słysząc jego słowa. Pokręcił zarazem głową, upewniając się zarazem, że włosy zostały całkowicie rozplątane... By zaraz potem przejść do powolnego splatania ich w warkocz. - Nie wiem - i tak niezbyt miał co robić póki co. Chociaż zaś nie wyobrażał sobie siebie stojącego za blatem i pomagającego w pieczeniu słodyczy. Miał wrażenie, że to całkiem... Absurdalna wizja. Ta... Zdecydowanie. Ale nie odmówił wprost, jakby... coś mu innego siedziało w głowie. Tylko co? Czarnowłosy do końca nie wiedział, ale nie zamierzał sam w to wnikać bardziej.
- Hm...? Nie rozumiem jak mówienie o czymkolwiek sprawiłoby, że poczułbym się lepiej - odpowiedział bezpośrednio. - Czy gadanie o tym zmienia cokolwiek? - wampir odnosił wrażenie, że prefekt był po prostu ciekawy... tego, jak wyglądała jego przeszłość. Nic specjalnie więcej. Zwykła, egoistyczna chęć zaspokojenia własnej wyobraźni i wiedzy. Nie wydawało mu się, by to specjalnie wniosło cokolwiek w przyszłość... Ani nie było do czegokolwiek potrzebne. - Przyznałbyś się, że chodzi tylko o ludzki egoizm i ciekawość - mruknął dodatkowo, odczuwając niemałe niezadowolenie. Międzyczasie jego palce dość szybko i sprawnie poruszały się, splatając ze sobą dalej włosy. Nie wyglądało na to, by specjalnie zwracał uwagę na własne działania.
- Hm... Ciekawe... - zachowanie chłopaka sprawiło, że poczuł ukłucie zaciekawienia, wymieszanego z cieniem nieco mroczniejszych myśli. W dodatku ta czerwień... - Więc o co chodzi, skoro tak...? - nie do końca rozumiał te zmieszanie. Nawet jeśli wcześniej to robił, to nie powinien ogólnie się zawstydzać...
Może bał się niecnych działań ze strony wampira? Jak to... Że nie zważając na przestrzeń osobistą, wsunął mu dłonie pod koszulkę i zaczął bezliście łaskotać?
Zielonowłosy był zaskakująco... łatwą ofiarą. To nie oznaczało jednak, że nagle miałby mieć odpuszczone!
- Ha, chciałbyś! - zdecydowanie wyglądał na takiego, który całkiem dobrze się bawił. Złośliwy uśmieszek nie opuszczał jego twarzy, a próba przeciwstawienia się... nie obeszła go. Tym bardziej przysunął się i łaskotał, niekiedy przemieszczając dłonie tak, by znajdować się raz wyżej, raz niżej. Trwało to około 10 sekund po tym, jak Prefekt wylądował na ziemi, a on sam pochylał się nad nim przy tak niecnym czynie.
Po zakończeniu, zabrał szybko swoje rączki i przemieścił się tak, by opierać się o ścianę.
- Łatwo cię rozbroić, wiesz? - stwierdził, zakładając ręce za siebie. - To całkiem zabawne - wydał z siebie ciche westchnienie i osunął się tak, by móc już siedzieć, nadal opierając się o ścianę. - I ten rumieniec... - spoglądał na niego. - Zupełnie jakbyś... zakochał się we mnie - złośliwy ton głosu. Nie zapowiadało się na to, by miała zaistnieć jakaś litość nad człowiekiem.
Splótł ze sobą dłonie, kładąc je na nodze. Przymknął na moment oczy.
- Niespecjalnie widzi mi się użalanie nad sobą, ale... Poznanie powodu wiąże się z poznaniem mojej przeszłości. A to nie jest coś, co powinno służyć jako bajka na dobranoc dla małych dzieci - odezwał się. Z jego tonu głosu zniknęła wcześniejsza złośliwość. Był bardziej... Obojętny? Chłodny? - Jeszcze potem miałbyś koszmary i zaczął spać z pluszakiem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Ignisa i Nyuu   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Ignisa i Nyuu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: SŁONECZNY :: POKOJE-
Skocz do: