IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczony domek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 859


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Pią Paź 26, 2018 2:52 pm

Zebrali się. Większość z nich, jeśli nie wszyscy, to silnie indywidualne jednostki. Mimo to potrafili działać wspólnie dla lepszej sprawy. Niestety jednak ich motywacje były różne. Obecność Garrucha mogła niektórych dziwić. Vlad jednak nie zareagował na nią w żaden negatywny sposób. Ot sprowadziła go albo ciekawość albo pragnienie niesienia pomocy. Możliwe też, że był uzależniony od adrenaliny i odwampirzanie było nową formą niebezpieczeństwa - na tyle nieznanego, że warto go skosztować. nie on jeden był tu jednak pierwszy raz.  Vladislau żywił nadzieję, że jakiekolwiek motywy nie sprowadziłyby tu tych ludzi będą oni ściśle współpracować chroniąc ich wszystkich wzajemnie. Gdy Esmeralda zamknęła drzwi zwrócił się do zebranych.
- Cieszę się z licznego przybycia. Część z Was wie co należy robić, ale za chwilę ustalimy dokładne zasady bezpieczeństwa dla wszystkich. - po tych słowach dał Esmeraldzie przywitać zebranych i wydać pierwsze polecenia. Niemniej musiał dodać potem coś od siebie. Zanim krew została przelana ponownie przemówił.
- Wszelka broń ma się znaleźć w skrzyni. To nie jest prośba, ale rozkaz. Brak jego wykonania grozi narażeniem naszego życia. Jeśli dojdzie do uchybienia po odwampirzaniu rozliczę z tego. - objął wszystkich wzrokiem upewniwszy się, że go słyszeli i otworzył skrzynię. Było w niej dość miejsca aby schować zestaw wojenny dla małego oddziału. Vlad nie miał pojęcia czy ktokolwiek postanowił zachować broń. Był jednak w tym zakresie ostry bo już nie raz złamanie tego zakazu zagroziło niepowodzeniem rytuału. Szczególnie gdy Naven próbował, nie z własnej woli, strzelać do obecnych.
Gdy ta kwestia została uregulowana i skrzynię mógł zamknąć wilcze ślepia jego hełmu skierowały się ku Esmeraldzie. Nadszedł czas na dalsze instrukcje z jej strony oraz przydzielenie do run. Ponownie otrzymał tę odpowiedzialną za Wytrzymałość. Miał z nią już dość doświadczenia by dostrojenie się do niej nie było problemem.
- Pamiętajcie, że jeśli zaczniecie słabnąć ktoś może Was zastąpić. Jeśli ktokolwiek opadnie z sił musi o tym ostrzec pozostałych ponieważ każda runa musi mieć przy sobie przytomnego człowieka. Gdybym z jakiegoś powodu został wyeliminowany słuchajcie poleceń Leona. Był już na odwampirzaniach i mniej więcej orientuje się jak to działa. - jednocześnie posiada dość pewności siebie by w razie czego objąć dowodzenie o czym Vladislau już nie wspominał. Podczas wypadu na wampiry wyznaczyłby Garrucha jednakże ten nie miał jeszcze większego doświadczenia z rytuałem odwampirzania. Zajął swoje miejsce zgodnie z poleceniem Esmeraldy Jak ostatnio odpiął część rękawa prawej ręki aby nacięcie nie było problemem. Stanął na lekko ugiętych nogach i pozwolił krwi powoli skapywać na runę.
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 187


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Sob Paź 27, 2018 1:26 am

Książka musiała pójść na bok, więc zaznaczył stronę, na której skończył czytać i uniósł głowę, by zaraz potem skupić uwagę na kobiecie. Międzyczasie też ukradkiem zapoznał się z najbliższą okolicą i wydał z siebie niemrawe westchnienie. Włożył książkę do torby i wstał już, analizując w myślach to, co usłyszał wcześniej. Nachmurzył się na moment, na ową wieść związaną z tym, że musiał oddać artefakt i broń. Mimo to, zachował dla siebie wszelaką opinię i z niechęcią zdjął z szyi naszyjnik z kamieniem, jak i bransolety, by zaraz potem z ostrożnością złożyć w skrzyni. Kilka sekund namysłu, by zaraz wyciągnąć z jedynie znanego sobie miejsca nóż i również złożyć go obok swoich rzeczy. Na moment zawahał się, po czym zmusił się do krzywego uśmiechu i szybko odsunął się. Oddanie tych dwóch przedmiotów... Na swój, dziwny sposób, było dla niego pewnego rodzaju wyzwaniem.
Na widok Esmeraldy, uśmiechnął się do niej przyjaźnie.
- Nie ma co pytać - stwierdził jedynie i bez wahania oddał swoją krew. Nie przypominał sobie, by chorował na cokolwiek, więc czemu nie? Ciekawiło go to wszystko.
Obserwował przygotowania do tego wszystkiego, zarazem zerkając na krwawiącą rękę. Zastanawiał się, czy powinien ją zawinąć w jakiś materiał czy coś... Po czym wzruszył ramionami, zostawiając ją samą sobie. Nie chciało mu się kombinować nic więcej z nią. Nacięcie nie było na tyle głębokie by nagle zagrażało życiem, nie?
Wypuścił powietrze z płuc. Złote ślepia skupiały się na najbliższych runach, a on sprawdzał w pamięci, czy potrafił rozpoznać, na co właściwie patrzył. Jednakże jak szybko to zaczął, tak szybko odpuścił sobie, niezależnie od wyniku.
- Haaai - dał się pokierować do odpowiedniego malowidła i stanąć przed nim. Uniósł drugą rękę i stłumił ziewnięcie, zarazem przekierowując wzrok na samego dowódcę.
- Właściwie... Czego jeszcze wystrzegać się albo spodziewać? - spytał się go, zarazem jednak zerkając w stronę rudowłosej kobiety co jakiś czas. Nie zmusił się już do komentowania czegokolwiek. Natomiast po poinstruowaniu, przekierował już krwawiącą dłoń nad runę, zarazem obserwując, jak to wszystko ruszyło.
Nie wiedział, jak opisać to, jak się czuł teraz, ale zarazem miał ową świadomość, że to, co ogarniało jego ciało, nie było zwykłe. Rwanie i zarazem przyciąganie, wpływające na niego, dawało się zignorować na tyle, by nie musiał nagle zachowywać się niczym zombie - właściwie, to tak sobie to wyobraził na moment, gdy mowa była o przyciąganiu i zarazem zakazie. Czuł się rozluźniony, a sama jego uwaga zmieniała się co jakiś czas. Właściwie, to spoglądał na znak przed sobą i na to, co działo się w środku, próbując zrozumieć na swój sposób, o co chodziło.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 214


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Sob Paź 27, 2018 3:19 pm

Wypuścił powietrze z płuc, zarazem podchodząc do skrzynki. Zdjął z szyi wisiorek, jak i z ręki bransoletę, po czym złożył je w odpowiednim miejscu, po czym wrócił z powrotem w miejsce, gdzie znajdował się wcześniej, spoglądając jedynie na to, co wyrabiał Leon. Niespecjalnie poświęcał czas na to, by skupić się na pozostałych osobnikach, ale nie można było mu zarzucić, że ignorował to wszystko. Słuchał. Po prostu słuchał.
Nawet jeśli nie był zbyt zachwycony co do kolejnego zetknięcia się z runą.
Oddał swoją krew do kielicha. Na swój sposób, czy mogę mówić, że przyzwyczaiłem się do tego? - przemknęło mu przez myśl. Nie wiedział, jak powinien sam sobie odpowiedzieć. Jednakże nie można było stwierdzić, że poprzednie wydarzenia nie pozostawiały po sobie jakiegokolwiek śladu. Chociaż, jakby było spokojnie, to byłbym zaskoczony - pomyślał jeszcze, zerkając na tworzące się runy.
W momencie wspomnienia o runie wiary, poczuł na sobie spojrzenie Esmeraldy. Przekierował na nią ślepia i ostrożnie przytaknął, dając w ten sposób znać, że zrozumiał.
Niespecjalnie co miał dodawać od siebie. Jednakże miał jeszcze jedno zadanie - oczyszczenie myśli, jak i skupienie się na modlitwie. Dlatego tez, w momencie, gdy to wszystko zaczęło się, a on stał przed samą runą, zarazem mając wyciągniętą przed siebie zranioną dłoń, zaczął w myślach mówić słowa "Ojcze Nasz". Na spokojnie, bez pośpiechu.
Powrót do góry Go down
Leon
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3191-leon-buckner#67626 http://vampireknight.forumpl.net/t3193-leon-buckner#67628 http://vampireknight.forumpl.net/t3192-kowboj#67627 http://vampireknight.forumpl.net/t3260-leon#70198 http://vampireknight.forumpl.net/t3207-i-am-the-law-and-noone-shots-the-sheriff#68221
Zarejestrował/a : 18/02/2017
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Sob Paź 27, 2018 6:35 pm

Kowboj klepnął Serafiela w ramię uśmiechając się do niego miło. Dawno go nie widział w tych , a w sumie to żadnych okolicznościach.
- Co robię synu? To co zwykle... bronię się jak mogę. - Odpowiedział jakby zwracał się do starego przyjaciela. To śmieszne, że Seraf wyglądał nadal tak młodo. - Ty też powinieneś, nowi tym bardziej. W razie czego cię ochronię, ale lepiej pomódl się ze mną.
Pozostawił przy nim skrzyneczkę i spojrzał w stronę Esmeraldy, która zaczęła długi monolog do nowych i tych, którzy mają zamiar przejść przez piekło. Oczywiście, że puścił jej oko, trochę zadziornie a trochę ze złośliwości. Unikał jej SMSów, listów z Oświaty na temat badań lekarskich, a potem wyjechał bez słowa. Idealny plan unikania obowiązków.
Gdy podeszła z kielichem, rozciął sobie dłoń i zrobił krok do przodu.
- Pamiętaj, że cię wspieramy, Ruda. - Rzucił, aby pokrzepić ją, ostatnie razy były koszmarne, a właściwie leciały na równi pochyłej. Skoro cała magia opierała się na emocjach, ona powinna tym bardziej powinna się bardziej wyluzować.
Wszystko było wspaniale i super. Jak dosiadanie ulubionego konia, aż tu nagle Grześ rzucił słowa, których Leon się nie spodziewał i gdyby nie bandana to wszyscy zobaczyliby grymas zadziwienia i niedowierzania, jaki pojawił się na nich w pierwszej chwili.
- Dzięki Szefie, możecie wszyscy na mnie liczyć, a ja liczę na was. - Powiedział zastanawiając się czy Grig nie miał po prostu czasu zobaczyć wszystkich brakujących raportów, kanciarskich faktur i celowo unikniętych zebrań.
Cóż, choćby dla tego, jak wielką dostał odpowiedzialność wyjął swoją papierową torbę z bronią w środku i rzucił ją do skrzynki, łącznie zresztą noży i tym podobnych. Kastety akurat zostawił na łapach.
Podchodząc znowu do skrzynki wyciągnął kolejną papierową torbę i upił z niej whisky, a potem spojrzał się po innych oferując łyka.
W sumie bez znaczenia, kto się zgłosił a kto nie. Leoś stanął na swoim miejscu, gotowy rozpocząć ten tak magiczny jak straszny balet na granicy życia i śmierci.
- Seraf, ufam tobie. - Mruknął gasząc fajkę, tuż przed wstąpieniem na swoje miejsce w kręgu. Kolejna długa i bolesna noc, kolejna rekonwalescencja... ale przede wszystkim to kolejna przygoda.

_________________
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 94


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Sob Paź 27, 2018 9:38 pm

Poruszył nieznacznie głową, kiedy zaczęli pojawiać się inni łowcy. Rzecz jasna większości nie znał, ale wśród nich paru udało mu się rozpoznać. Sam jednak nie wiedział na co był właściwie gotowy i co go czekało. Niebawem się dowiemy.
Podczas kiedy Esmeralda głosiła ważną mowę, ten spoglądał na twarze swoich towarzyszy. Odwampirzanie przecież nie brzmi tak źle, wszakże na pewno nie będzie to nic trudnego. Teraz nabierze doświadczenia i kto wie, być może któregoś dnia nadarzy mu się okazja do zmienienia swojego uporczywego stalkera?
Chociaż Milky prędzej połknąłby swój język, wysrał go i znowu połknął.
Zerknął na ceremonialny sztylet a następnie podszedł bliżej skrzyni, do której odłożył swoje rzeczy. Odrobina wahania pojawiła się w jakiejś krótkiej chwili, ale szybko odgonił tę myśl. Stare przysłowie mówi poznaj swojego wroga, a odwampirzanie wydawało się być bardzo ciekawym procesem.
Stanął w lekkim rozkroku, przejeżdżając nożem po swojej ręce. Parę kropel spadło do kielicha, a on uważnie wpatrywał się w rudowłosą. Czy spodziewała się go tutaj?
Czekał i obserwował jak lekarka rysuje pięcioramienną gwiazdę, a potem podeszła i przekazała mu runę siły.
Czy aby na pewno starczy mu jej na ten proces?
Uśmiechnął się lekko do kobiety i poczuł lekkie zdenerwowanie. Nie wszyscy wydawali się być zadowoleni, ponure miny i puste spojrzenie przed siebie.
Będzie aż tak źle?
Potem przemówił sam dowódca. Czemu niby mieli słabnąć? Łysy mężczyzna raz jeszcze przyjrzał się znakowi i pokiwał powolnie głową. A więc czas rozpocząć przedstawienie. Moment kiedy upuścił trochę krwi na ów runę, śmieszna siła zaczęła go przyciągać do wnętrza kręgu. Nie ruszał się za wszelką cenę, zgodnie z instrukcjami rudowłosej. Za pewne jednak odwali coś głupiego, chyba że ktoś go wcześniej uprzedzi.
Nic nie mówił, ale wszystko z powodu zdenerwowania. Chyba jednak wcale nie czuł się taki gotowy, bo z pozoru dobra zabawa zaczęła się przeradzać w satanistyczne spotkanie.
Gdzieś w głowie nawiedzała go myśl, czy nie lepiej jest pozabijać wampirzyce.
Było to chyba najprostsze rozwiązanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Carlos
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3623-carlos#78609 http://vampireknight.forumpl.net/t3652-carlos#79158 http://vampireknight.forumpl.net/t3632-carlos
Zarejestrował/a : 11/05/2017
Liczba postów : 79


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Nie Paź 28, 2018 12:14 am

Stał niewzruszony, słuchając słów Esmeraldy i dowódczy łowców. Wsłuchiwał się w uwagą, chłonąc każde słowo. Nie znał się na magii odwampirzania tak dobrze, jak pozostali, mimo że swego czasu przeszła ona przez jego ciało uwalniając od wampiryzmu. Lekceważenie tak potężnej siły nie wchodziło w grę. Każda informacja podana przez rudowłosą mogła późnej okazać się bardzo cenna albo przynajmniej przydatna na tyle, żeby nie zaprzepaścić szansy pozytywnego zakończenia całego rytuału. Magia oparta na emocjach? Brwi ściągnęły się ledwo zauważalnie. Wśród innych był znany z wręcz niesamowitego spokoju i opanowania, ale tylko on wiedział, że te pozory nie zawsze są łatwe do utrzymania. Wbrew pozorom wyprowadzenie go z równowagi nie należało do najtrudniejszych zadań. Ale wycofanie się w rytuału nie chodziło w grę. Nawet przez chwilę nie rozważał takiej możliwości. Skoro oderwał się od bardziej swojej pracy i badania kolejnego truposza, to niech chociaż ta przerwa od krojenia warstw skóry okaże się da odpowiednie owoce. Jeśli poczucie, że złe emocje zaczynają się kumulować we wstrętne myśli, od razu odejdzie od runy. Nie czuł presji i parcia na odstawianie pozera, który wbrew wszystkiemu czuwałby przy runie, szkodząc tym samemu sobie i innym łowcom.
Bez oporów naciął dłoń i pozwolił krwi swobodnie spłynąć do naczynia. Na parę sekund zatrzymał spojrzenie na kielichu. Już od dawna na szczęście nie popijał ludzkiej posoki. Od bardzo dawna przestał za tym tęsknić. Nigdy nie pożałował swojej decyzji i nawet poniekąd był odrobinę ciekawy, czy wampirzyce, oddające się w ręce łowców, kiedyś będą tak samo zadowolone ze swojego wyboru. W końcu miało się zmienić ich życie, a ta zmiana nie była tylko kosmetyczna.
Skinął głową na słowa o artefakcie. Racja, nie mógł go oddać. Wtedy prawdopodobnie musiałby się od razu pożegnać z czynnym udziałem w odwampirzaniu. Przyjrzał się runom namalowanym na jego ciele. Lepiej niech dobrze się sprawdzą.
Zanim zajął miejsce przy runie życia, odłożył swoją broń do skrzyni. Nie odczuwał desperackiej chęci pozostawienia jej przy sobie. Nie raz radził sobie bez niej. Poszedł za przykładem innych łowców i wystawił krwawiącą rękę nad runą. Beznamiętnym wzrokiem wpatrywał się w wampirzyce, od czasu do czasu kątem oka zerkając na Rei'a.
Powrót do góry Go down
Kronos
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2268-kronos http://vampireknight.forumpl.net/t2383-kronos#49949
Zarejestrował/a : 27/07/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Nie Paź 28, 2018 2:11 am

Ludzie się zebrali, wampirzyce czekały, aż w końcu efemeryczna istota która miała być najwyraźniej głównym prowadzącym ceremonii odezwała się instruując ich wszystkich na temat tego co powinni robić. Kronos miał przy sobie niewiele, a więc też i jego wkład w skrzynię której pilnował szef Oświaty nie było zbyt wielkie, niewielki sztylet z kamieniem który lekko zmieniał barwę, wraz z tym jak różne były nastroje łowców których mijał idąc w kierunku samej skrzyni. Póki co chyba nikt nie odczuwał niczego niepokojąco złego, barwa była daleka od brudnej czerwieni. Sam Kronos był bardziej ciekawy niż się bał, było to dla niego coś nowego, a przeżył już różne piekła, może być niebezpiecznie? A czy w ogóle życie łowcy było bezpieczne? Raczej było dalekie od tego pojęcia.
Bynajmniej nie miał zamiaru lekceważyć niebezpieczeństwa, ale nie wiedział jeszcze na czy to niebezpieczeństwo polega. Z natury nowe rzeczy go intrygowały, nie denerwował się, ale w głębi może był nieco podekscytowany nietypową sytuacją. Domyślał się że coś może się stać, ale co dokładnie? Krąg miał reagować na emocje, tylko w sumie? jak reagował i na jakie emocje, tylko na złe? albo na te pozytywne też? Przyglądał się temu jak Esme maluje znaki na wampirzycach, a potem podchodzi do nich i zbiera krew wyznaczając im miejsca. Oddał swoją krew jakby to był jakiś codzienny rytuał, trochę bolało, ale po tylu ranach dało się to ignorować. Po powadzony stanął przy runie którą mu wyznaczono, runa związania? a co to takiego? o ile jeszcze rozumiał pojęcia siły, wytrzymałości czy w ogóle pozostałych run... tak nie bardzo rozumiał czemu ma służyć związanie?
-Związanie magii łowców i wampirów?- Zapytał na głos jeszcze nim Esme odeszła gdzieś dalej -Chyba niezbyt dobrze rozumiem to stwierdzenie, w jakim sensie się ze sobą wiążą?
Wolał zapytać teraz niż jakby potem miały być jakieś problemy przez jego niezrozumienie. W końcu jednak wiedza o własnej roli w tym wszystkim byłaby chyba jakoś pożyteczna? Nie bardzo miał ochotę nawalić przez jakąś taką głupotę. Może wyjdzie na idiotę, ale lepiej pytać niż błądzić i udawać że tak ma być. Do tego miał współpracować przy runie wraz z łowcą o którym dane mu było słyszeć, ale w którego działalność nie był zaangażowany. Z opisów jakie znał nie wyglądał na osobę która chciałaby od tak pomagać wampirom, choć sam nieco mógł go przypominać, facet był wielki i na dodatek mógłby być uznany przez zwykłego człowieka za nieco strasznego. Jednak był tu i w teorii miał im pomóc z tym rytuałem, Kronos go nie znał i nie chciał oceniać po wyglądzie. Czasem bywają ludzie którzy urodą nie grzeszą a są pożyteczni, jak i na opak... najwyżej przekona się jak jest faktycznie, jeśli nic więcej niż niewiedza nie stanie mu na drodze to będzie "pilnować wyznaczonej mu runy i czując jak krąg go próbuje przyciągnąć. Ale miał pilnować runy, a nie włazić, to też nie właził, to było podobne do tego jakby ktoś mu zawiązał gumę na ręce i w środku kręgu, trzeba było stać w balansie do tego "napięcia" teraz nie było to wcale trudne... ale to był początek wszystkiego. Skupił się na oddechu by był równy, zupełnie jak podczas ćwiczeń. Tak łatwo było zachować spokój jednocześnie obserwując co się będzie działo wokół.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1143


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Nie Paź 28, 2018 3:58 pm

Zdecydowanie był zaciekawiony całym tym rytuałem i mimo wszystko nie zamierzał działać na niekorzyść łowców. Mógł w końcu nie lubić pewnych ludzi, ale czy to oznacza, iż chciał ich narażać na śmierć? Oddał grzecznie swoją broń, wraz z okutymi rękawicami wraz z płaszczem, który nie był sam w sobie artefaktem, ale jednak miał doszyty artefakt i nie zamierzał go wyrywać ze skrupulatnego szycia. Kiedy ściągnął płaszcz to oczywiście okazało się, ze nie miał pod spodem żadnej bluzy. Świecił gołym torsem w tym zimnym pomieszczeniu, ale czy przejmował się tym? Dla niego nie było większej różnicy w temperaturze z płaszczem i bez niego.
Oświata była dla Garrucha mało zorganizowana, jednak dość liczne przyjście zrzeszonych było nieco pokrzepiające... Może trafił się akurat lepszy dzień?
Oczywiście samo pobranie krwi i wyznaczenie nie było dla niego niczym wyjątkowym. Nie zamierzał odezwać się do Esmeraldy, jednak zmierzył ją uważnie wzrokiem. Chwilę później odezwał się gość, któremu na imię Kronos. Tak trywialne pytanie postanowił nawet przemilczeć. Bardziej ciekawiło go to czy jego ludzka natura tak bardzo zmieszana z wampirzą będzie musiała zmierzyć się z czymś czego inni członkowie nie zrozumieją. Bał się jej utraty? To nie on w końcu był w środku kręgu, a by obawiać się utraty wampirzych cech. Skoro wystarczyło dbać o to, żeby nie pójść do środka to gdzie tu wyzwanie? Nie bez przyczyny żyje się 300 lat. Potrafiłby oprzeć się nawet samemu Lucyferowi, a iluzje nieczęsto go pochłaniały...
Jeszcze przed Kronosem nieco bliżej podszedł do znaku, którego miał 'pilnować' i po prostu wydawał się poruszać co jakiś czas ustami jak obłąkany.
Dopiero sam Kronos mógł po pewnym czasie i po kilku krokach bliżej Gabriela zauważyć, że ten wypowiada ciche słowa w języku, który już wymarł- oczywiście łacinie. Sam inkwizytor odprawiał egzorcyzmy i wiedział, że modlitwa za samego siebie jest tak samo pokrzepiająca co i pomocna w utrzymaniu swojej świadomości.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2028


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Czw Lis 01, 2018 11:15 am

I tym razem zebrani nie zawiedli, a kielich bardzo szybko wypełnił się łowiecką krwią. Była ona jednym z fundamentów dla prawidłowego działania rytuału i to właśnie posokę brano jako główną drogę dla łącznika energii.
- Nie ominie Cię wizyta. - szepnęła do Leona kiedy jeszcze stała przy nim z kielichem. Jego celowe unikanie kontrolnych badań zasługiwało na srogie zruganie, jednakże czas naglił. Lekarka zabrała mężczyźnie dymiącą używkę i z wymownym spojrzeniem poszła dalej. Chciał się truć? Proszę bardzo, ale nie w pomieszczeniu gdzie było tylu innych ludzi. Niepożądany element został zgaszony i zutylizowany tak by łowcy już dłużej nie korciło.
- Zaufajcie swojej intuicji i wewnętrznej sile. Może się zdarzyć, że coś będzie próbowało złamać Waszą silną wolę, dlatego pamiętajcie o celu i zadaniach. Poza tym słuchajcie się dowódcy. - trudno rozgraniczyć wszystkie możliwe scenariusze i stwierdzić czy dojdzie do jakiegokolwiek zagrożenia. Dzisiejsze odwampirzanie obejmowało dwie wampirzyce, lecz żadna z nich nie posiadała krwi szlachetnej, co mogłoby drastycznie podnieść poziom trudności rytuału. Lekarka szczerze wierzyła, że przy obecnym układzie sił i zaangażowaniu rytuał nie przyniesie ze sobą zbędnych komplikacji. Wszystko jednak zależało od łowców. Od wiary, nastawienia i emocji.
- Runa związania wiąże magię i moc aby żadne „obce” wpływy nie zaburzyły przebiegu rytuału. Magia krwi tego rodzaju jest bardzo zazdrosna i każde użycie innych mocy mogłoby zostać wykorzystane przeciwko nam wszystkim. -  ponadto niektórzy łowcy nie do końca panowali nad swoimi zdolnościami, przez to istniało ryzyko nagłego przebudzenia. Runa o którą pytał Kronos trzymała wszystkich w ryzach i w połączeniu z innymi była idealnym połączeniem do zminimalizowania negatywnych skutków odwampirzania.
Pierwsze sekundy po zapaleniu run przebiegały właściwie bez komplikacji. Lekkie rwanie, przyciąganie – standard. Dopiero po chwili zaczęły się pierwsze problemy…

Każdy z zebranych poczuł powiew wiatru, co w zamkniętym pomieszczeniu było rzeczą dość niecodzienną. Kilka świec zatańczyło pod wpływem podmuchu, a część z nich nawet zgasła pozostawiając po sobie jedynie zapach wytopionego wosku.


Runa siły – z początku jarząca się piękną czerwienią bardzo szybko zaczęła przybierać ciemną barwę. Skaczące po runie ciemne ogniki trawiły kolor krwi znaku i jak dzika szarańcza przechodziły do środka kręgu jak i do sąsiednich znaków – runy życia i wytrzymałości.
Znak pobiera od żywiciela więcej energii. Jest rozchwiany i bardzo agresywny o czym świadczy fakt, że stojący przy nim Sorn jest niemal siłą przyciągany do wnętrza kręgu. Ciemne energetyczne nici zaciskają się wokół kostek łowcy pozostawiając uczucie zagrożenia i dyskomfortu.

Runa życia – postawienie dwóch osób obdarzonych stoickim spokojem miało być dobrym rozwiązaniem i tak też to działało. Do momentu aż wrogi najeźdźca z runy obok zaczął sunąć do znaku życia, tym samym wywołując ciemne iskry. Piękna czerwień została zachwiana, lecz jak na razie runa jeszcze nie zmieniła swojego koloru. Pobieranie energii i krwi od żywicieli zostało drastycznie zwiększone.
Runa wytrzymałości – podobnie jak w przypadku runy życia, wytrzymałość radziła sobie całkiem dobrze. Moment krytyczny nastąpił w momencie, kiedy to sąsiedni znak wyraźnie się wypaczył, a swoją negatywną energią za wszelką cenę chciał podzielić się z innymi. Ciemne refleksy wesoło skakały po runie wytrzymałości i za wszelką cenę starały się przemknąć dalej, bo jak się bawić to na całego. Ponieważ Vlad przy runie był sam, bardzo dobitnie odczuł moment próby przejęcia jego znaku. Stopy mimowolnie przesunęły się do granicy kręgu, a krew pobierano ze zdwojoną siłą.

Runa związania – chwila zgaszenia kilku świec stanowiła złowieszczą zapowiedź, co bardzo potwierdził kolor znaku związania. Początkowo czerwona, bardzo szybko zaczęła przybierać barwę wypaczenia. Czarne refleksy wręcz pożerały czerwone płomyki i rozrastając się tworzyły energetyczne nici które migrowały do wnętrza kręgu i nie tylko. Nici rozrastały się na wszystkie strony, w tym również zaczęły atakować żywicieli znaku. Zarówno Garruch jak i Kronos mogli poczuć na swoich kostkach mocny uścisk energetycznych więzów, które rozrastały się w próbie skrępowania całego ciała.

Runa wiary – to co się działo u innych było przykrą zapowiedzią kłopotów dla runy wiary. Choć ona sama pozostawała nieskazitelna, to obce wpływy postanowiły zaburzyć szlachetny plan. Od runy związania szła spora ilość ciemnej energii, która z całą swoją zachłannością starała się pożerać znak wiary. Na razie obyło się bez odwiedzin kolegi z zaświatów, jednakże przy obecnym stanie rzeczy było to tylko kwestią czasu.

Wampirzyce bez zmian, chociaż do wnętrza kręgu przenika spora ilość ciemnej energii. Runy siły i związania na ciele prowadzącej rytuał również zaczęły zmieniać kolor na czarny, a energetyczne więzy powoli krępują jej ruchy.
Krąg i runy są niespokojne, przez co pobierają większą ilość krwi i energii. Zwiększone jest także przyciąganie, a jak tam morale?

Kolejność dowolna.
Zasady bez zmian.
Na posty czekam do 8.11.


spis run:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Kronos
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2268-kronos http://vampireknight.forumpl.net/t2383-kronos#49949
Zarejestrował/a : 27/07/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Sob Lis 03, 2018 11:20 pm

Wszystko się zaczęło... chciałoby się powiedzieć dopiero. Jednak to co się stało w chwili gdy każdy był na swoim miejscu sprawiało, że "dopiero" chciałoby się zmienić na "aż". Podmuch... zgaśnięcie świec. Początek nie zapowiadał się jako coś co miałoby przebiegać bez kłopotów. Gdyby Kronos patrzył na to wszystko z boku zaśmiałby się z tego... jeszcze się nie rozwinęło a już miały być kłopoty... normalnie codzienność łowcy nie oszczędzała, "kłopot" to było chyba jedno ze słów głównych hasztagów określających jego życie... niezależnie od jego działań czy były poprawne czy nie... kłopoty chodziły za nim... najwidoczniej tak samo miało być i tym razem. Po odpowiedzi Esme przynajmniej wiedział już co oznaczyła runa którą miał nadzorować. Rytuał ten nie był jedynym który reagował na moc, czy magię. Zazdrosny... zupełnie jakby rytuał był osobą, tak go traktowała łowczyni. Sam skupiał się więc na opanowaniu, zamknąć moc, zamknąć magię niczym w szkatule mentalnej... jednak czy to wystarczy? To co się teraz zaczęło dziać nie było raczej w planach. Znak który miał nadzorować zmienił kolor... jednak dlaczego się tak stało? Sam był spokojny... więc czy powodem mógł być jego towarzysz? Kronos słuchał chwile słów które mamrotał tamten łowca po czym odezwał się starając być dalej opanowanym- Coś jest nie tak, krąg reaguje jak mój artefakt... nie wydaje się by podobały mu się uczucia jednego z nas... jesteś pewny że nic cię nie trapi?- Nic nie zarzucał Garruchowi, próbował dojść do tego co spowodowało sytuacje przed nimi. Odczucie nie było przyjemne ciągniecie się w zmorzyło, na kostkach poczuł uścisk jakby jakieś pnącza chciały obwiązać go od dołu. Jednak nie poddawał się temu uczuciu. Przypomniał sobie czas kiedy trenował, w lodowatej wodzie z dala od ludzi wiele godzin dopasowania się do otoczenia które próbowało go zabić. Krąg tak samo jak owa woda chciały jego życia, a wygrać z nimi mógł tylko nie poddając się skrępowaniu. Tylko nie wpadając w panikę gdy uczucie paraliżu chciało owładnąć całym ciałem... Nie chciał tu zginąć, ani doprowadzić do tego by coś się stało innym w kręgu... związać moce i magię, choć runa sama chciała ich związać... to prawie jakby myśl objawiła się w odczuciu, nazwa runy teraz idealnie pasowała do tego co robiła. Skrępowanie jednak nie przeszkadzało łowcy się opierać przyciąganiu. Był uparty ta cecha sprawiała że przeżył wiele razy choć powinien już wiele razy umrzeć. Zaparł się w sobie za równo w myślach jak i fizycznie tak jak to tylko było możliwe. Im bardziej miało go wciągać tym bardziej jego wola chciała się przeciwstawić. Wiedział, że wciągniecie do środka było równoznaczne z porażką. Nie zamierzał się poddać, nadal skupiał się na myśli o opanowaniu, krąg był niczym tamta woda, musiał się skupić na tym by "zapieczętować" umiejętności w myślach. Skoro istota rytuału była zazdrosna to tylko ktoś kto potrafił polegać na sobie bez ich użycia zupełnie mógł dojść z ta mocą do porozumienia. Tak przynajmniej myślał. Tutaj był niczym początkujący łowca który musiał dopiero poznać "żywioł" z którym ma do czynienia, nie było nic poza siłą która próbowała przejąć nad nim władze, a z którą musiał się dogadać za razem nie pozwalając jej na wszystko. Zupełnie jakby miał do czynienia z dzikim zwierzęciem... albo je oswoi albo go pożre... tej drugiej opcji nie miał zamiaru dać się spełnić. Zacisnął wolną rękę by skupić swoją energię... czy była możliwość kontrolowania tego jak wiele jej zabiera krąg? Nie bardzo wiedział na ile to możliwe w tej sytuacji. Obok nich był szef oddziału który również zebrał żniwo szarpnięcia run... też nie miał łatwego zadania... musiał wierzyć że szef się nie podda tak łatwo. Czy będąc tak obarczonym teraz wyda im jakiś rozkaz? Jeśli tak będzie starać się być dalej wsparciem jeśli tylko będzie mu to dane.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 859


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Nie Lis 04, 2018 12:07 pm

I chuj. To miał być prosty rytuał. Dwie wampirzyce niższej krwi. Betka w porównaniu z niechętnym szlachetnym. Tak można by było przypuszczać. Coś jednak jest nie tak od samego początku. Najprawdopodobniej to kwestia tego, iż znów na odwampirzaniu są nowi łowcy, Ci którzy wcześniej nie mieli okazji w nim uczestniczyć. Nie można było ich winić. Jedynie można było przeciwdziałać skutkom. Niestety nie było możliwości utworzenia stałego zespołu odpowiedzialnego za odwampirzenia co byłoby najlepszym rozwiązaniem. Dwie runy po bokach zaatakowały runę Wytrzymałości. Vladislau jednak nie przejął się tym szczególnie. Bywało gorzej. Jedynie zaparł się nogami i skupił wolę na runie by nie tyle nie dopuścić do siebie czarnych fal atakujących znak, ale by je stłamsić własnym szkarłatem. Mieli to wytrzymać i wytrzymają. Wciąż skupiając się na wytrwaniu rozejrzał się po sali. Nie był pewien kto i w jaki sposób zawinił, ale ponieważ nie było oznak zewnętrznych problem musiał być natury psychicznej.
- Uspokójcie się. Opanujcie myśli. Rytuał reaguje na emocje. Teraz za późno by się wycofać, ale nie zostaliście łowami przez tchórzostwo czy brak umiejętności. Opanujcie myśli. Skupcie się nie na obawach, a na tym co musicie zrobić. Jeśli trzeba przywołajcie przyjemne wspomnienia. Nawet przy braku skupienia są więcej warte niż negatywne myśli. - mówił do nich spokojnie, ale głośno i stanowczo. Chłodny głos Vlada pobiegł po sali, a jego wzrok obserwujący uważnie ludzi zza czerwonych wilczych ślepi objął uczestników rytuału. To nie był czas na ubolewanie czy karcenie. Jego ludzie potrzebowali wsparcia. Miał dać im wytrzymałość. I da ją.
- Sorn. Skup się na swoich zwycięstwach i pamiętaj, że nie bez powodu zostałeś wybrany do runy Siły. - rzekł do stosunkowo nowego w tym rejonie łowcy. Miał nadzieję, że ten człowiek nie był na tyle nieodpowiedzialny aby brać udział w rytuale będąc chorym dlatego tę opcję wykluczył.
- Garruch, Kronos. Zrównajcie się lub wybierzcie kto stoi na przodzie i druga osoba niech stanie z tyłu. Rytuał ma specyficzne pojęcie na temat równowagi. Także oczyśćcie umysły i skupcie się na spętaniu mocy przepełniającej wszystkich obecnych. - instrukcje były proste i bardziej korygowały ich działanie niż negowały je. To był dla obu mężczyzn pierwszy rytuał odwampirzenia choć nie pierwsze odwampirzenie jako takie. Tego jednak Vladislau nie wiedział.
- Leon... Serafielu... Wiecie dobrze co macie robić. Chrońcie nas. Ufam Wam podobnie jak i pozostałym zebranym. - zwrócił się tylko do tej piątki bo przy ich runach pojawiały się problemy. Nie miał czasu na zbyt długie przemowy ani na ciągłe wydawanie instrukcji. Wszyscy wiedzieli po co tu są i musieli skupić się na zadaniu. Vladislau nie był wyjątkiem. Ponownie całą wolę i myśli skierował na runę. Ta magia tak podobna do jego i tak dobrze już znana dzięki rytuałom miała coraz mniej tajemnic. Władanie runami było dlań coraz łatwiejsze, a mimo to nie odpuszczał. Wiedział, że nie może ani na chwilę się rozluźnić, szczególnie gdy inni byli zagrożeni. Musiał dać im cześć swej wytrzymałości by przetrwali te pierwsze chwile trudności i pomoże im w tym. Runa chciała więcej krwi. Dostała ją, lecz nie natychmiast. Vladislau z pełną premedytacją trzymał runę na krwistej uwięzi dokarmiając ją równomiernie i starając się ukierunkowywać jej energię. Mieli ją dostać przede wszystkim Sorn, Garruch i Kronos. A zaraz za nimi też Esmeralda. Jeśli ochroni ich Len i Serafiel poradzą sobie bez wpływu run z zewnątrz. Jeśli wszyscy będą działać poprawnie runy na tym etapie jeszcze mogą powrócić do pierwotnego stanu. Nie z takimi problemami sobie radzili uczestnicy rytuałów.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1143


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Nie Lis 04, 2018 8:20 pm

Runa zwariowała i wyglądała od razu zupełnie inaczej. Cały rytuał był dziwny, przypominał wręcz działania szatańskich sił, ale jednak to magia! Jako dzieciak nie wierzył w moce i magię, którą posiadali łowcy, jednak sam potrafił czynić cuda. Teraz czynił cud odmienienia wampirów w ludzi, to z pewnością zasługiwało na dozę szacunku wobec Esmeraldy- w końcu to jej magia.
To było zaiste coś nowego i było to na prawdę przyjemne uczucie dla kogoś, kto żył już tyle lat. Oczywiście zabawa runami była nieco podobna do rytuałów egzorcyzmów, jednak przy nich Gabriel nie musiał skupiać się na runie a raczej na egzorcyzmowanych.
Łowca zwany Kronosem przerwał jego rozmyślania na ten temat.
-Może i masz rację...- Rzekł tylko gardłowo i się wręcz uśmiechnął. Uczucie przyciągania, opieranie się złu... To było zabawne, jak oglądanie pierwszy raz nagiej i napalonej kobiety przez podrostka i próba powstrzymania ochoty na seks po dziesięciokrotność... Dziwne porównanie? Ale może być równie złe jak wejście w ten krąg z wampirzycami. Skoro już się pośmialiśmy to czas się skupić na zadaniu.
Dowódca oświaty jak widać znał się na robocie i teraz z pewnością nie był czas na pytania od kiedy przeprowadzają już odwampirzenia- wszakże Esmeralda go okłamała, iż nic o tym nie wie... To nie sprawiło, iż się złościł, raczej wreszcie spoważniał tak jak powinien już wcześniej.
Czuł się jakby go pętały łańcuchy, a on był mistrzem walki taką bronią. Zrobił krótki krok do przodu, wyprzedzając Kronosa. Złożył ręce w geście modlitwy przy samym nosie i faktycznie zaczął się skupiać tak jak należało zrobić wcześniej.
Jak to wyglądało w jego głowie? Jakby łańcuchem swojej broni miał otoczyć wszystkich dookoła zebranych, każdą runę jakby była żywą istotą... Zakończenie miało się znaleźć na runie, którą miał pilnować. Jeśli miał być łańcuchem tego pętania to mógł nim być bez sprzeciwu. Liczyło się tylko to, żeby on jak i runa stanowiły mocne ogniwa. Wiedział, że nie takie przeciwności potrafił pokonać, nie takie rzeczy mógłby spętać swoim mentalnym łańcuchem.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Leon
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3191-leon-buckner#67626 http://vampireknight.forumpl.net/t3193-leon-buckner#67628 http://vampireknight.forumpl.net/t3192-kowboj#67627 http://vampireknight.forumpl.net/t3260-leon#70198 http://vampireknight.forumpl.net/t3207-i-am-the-law-and-noone-shots-the-sheriff#68221
Zarejestrował/a : 18/02/2017
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Pon Lis 05, 2018 7:07 pm

- Zapowiedz się to zdążę kupić wino i wygonić współlokatorów. – Odpowiedział Esme na pogróżkę, jednak mimo tego, że udawał luzaka trochę poczuł, że pali mu się dupa, a jaja skurczyły mu się bardziej niż końskie na mrozie. Nie trwało to jednak długo i tego typu służbowe przepychanki mogły poczekać. Mieli teraz do uratowania dwie dusze.
Ledwo stanął na swoim miejscu i napił się łyka wody. Ledwo zdążył się skupić na wykonaniu swojej roboty i uspokoić się po nagłym i niespodziewanym awansie… właściwie to nic nie zdążyło jeszcze pójść dobrze, gdy wszystko zaczęło iść źle. Trochę jakby iść na pogrzeb bliskiego przyjaciela, ale po drodze dostać w łeb meteorem.
Dwie runy już zaczęły toczyć swą truciznę i trawić rytuał oraz pozostałych. Leon wiedział że jeśli coś się psuje, to najbardziej po pysku dostaną Serafiel i on. Próbował szybko oszacować sytuację, a jednocześnie znaleźć swoje wesołe miejsce… zanim dostanie w ryj i rozpocznie się runda numer trzy tanga z demonami.
Miejsce znalazł, myśląc o nowym pokoleniu łowców, które wychowuje. O pracy, którą postarzyła go w rok o cztery lata ale pomogła rozwiązać nie jeden problem i sprawić żeby jego dzieciakom żyło się bezpieczniej i lepiej. Dwójka brzdąców, córa, nawet Molly, którą dopiero co zaczął przysposabiać. Jeśli po coś miał to zrobić to właśnie dla nich i po to, by móc wrócić do domu, do tego co ważne – nauki, wychowania i mieć tę świadomość, że zrobiło się co tylko się dało.
-Szef ma, rację panie i panowie. Pomyślcie nawet o pierwszej wyrwanej panience, czy jeździe na rowerze. Jesteśmy w tej burzy razem i razem musimy z tego wyjść. – Dodał Leon od siebie. Spokojny ton i opanowanie dało się słyszeć, ale nie było proste, nawet dla weterana walki z całą tą czarną magią.
- Cały ten mrok trzeba przyjąć z pokorą, ale powiedzieć mu stanowcze „wypierdalaj”. – Spojrzał w stronę Garrucha i Sorna, którym póki co dogadywanie się szło gorzej niż Serafowi i Leonowi w prywatnym życiu.
Widząc, że przynajmniej część zgromadzonych wierzy w coś lub konkretniej dzieli wiarę w krzyż wyciągnął naszyjnik i wyciągnął go przed siebie pokazując go każdemu i intonując modlitwę.
- Panie, obdarz mnie darem łaski uświęconej.
Ty, co głosisz miłość i dobroć.
Daj nam siły,
Spójrz łaskawie na tych co w tą najmroczniejszą chwilę potrzebują twej pomocy.
Daj nam siły,
Dla tych co oddają swe życie i zdrowie.
Daj nam siły,
Co jak mur stoją, chroniąc twe owieczki, przed ogniem piekieł.
Daj nam siły,
Królu Nieba, synu boży, ześlij swe dary ochrony i spokoju ducha.
Daj nam siły,
Matko boska, któraś zajęła się naszym zbawicielem. Chroń teraz nas.
Daj nam siły,


Powtarzał ją, mając wiarę, że jeśli nie we wspomnieniach, to w tej mantrze ktoś znajdzie oparcie. Że znaczenie tych słów odbije się echem w sercach wiernych, jak i bezbożnych, by na tę krótką chwilę je ukoić.
Kowboj-żul karmił runę swoją mocą, pozwalał jej nasycić się, ale nie pozwolić póki co na zbyt obfity „posiłek”. Na ten będzie jeszcze czas.

_________________
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 94


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Pon Lis 05, 2018 7:10 pm

Czekajcie, ale przecież nie tak to miało wyglądać. Po krótkiej chwili Sorn poczuł jak siła, pchająca go do kręgu jest znacznie silniejsza. Mimo to stał i opierał się jej, obserwując jedynie jak jego czerwona runa przybiera spaczony kolor czerni. Co się działo? Szybko spojrzał na Dowódcę, jakby miał mu doradzić co powinien zrobić i choć nie znał go osobiście, okazał się fajnym gościem. A więc problem leżał w umyśle.
Aż taki skomplikowany rytuał to był?
Łowca miał tendencję do karcenia się i obwiniania za całe zło. To nie był jednak czas ani miejsce, bo zaczęło to wpływać również na innych uczestników. Łysy z grobową miną skinął Grigorijowi głową na znak, że przyjął do wiadomości jego słowa. Miał cholerną rację, nie był słaby.
Upadki przecież się zdarzają.
Mężczyzna zamknął na moment oczy, starając się uspokoić zdenerwowany oddech. W głowie zaczął przywoływać sobie dobre obrazy, to jak udało mu się zostać łowcą, ile pijawek zlikwidował i jak wiele się od tamtej pory nauczył. Nie był głupi, został wybrany aby pokazać, że jest godzien na dołączenie do odwampirzania. Im więcej ma doświadczenia, tym lepiej.
Pierwsze kroki już za nim, teraz czas na kolejne.
Skupił wzrok na runie, zmuszając się aby na nowo przybrała piękny, czerwony kolor. Lekceważył to, że pobierała od niego jeszcze więcej energii. Był wytrzymały, zniesie wszystko.
Zacisnął zębiska wraz z ręką, a następnie na krótki moment skierował wzrok na Kronosa. Spodziewał się czegoś kompletnie innego, nie sądził, że odwampirzanie jest takie niebezpieczne. Co by się stało, gdyby wampiry wewnątrz niego były agresywne i nie chciały się na nie zgodzić? Na przykład taki szaleniec Milky.
Co by się mogło stać?
Oderwał głowę od głupich myśli, znowu skupiając się na pozytywnych wrażeniach. Rodzinna broń, własny dom, a nawet dziecko. Pomimo tego, że był przy runie sam, wcale się tak nie czuł. W jakiś sposób był powiązany z każdym osobnikiem, a całość wymagała współpracy. Jeżeli jedno z nich odpadnie to czy nie będzie to oznaczało końca dla wszystkich? Na moment się wzdrygnął, gdyż panujący w pomieszczeniu, nienaturalny wiatr tylko wzbudzał większą nieufność. Starał się też nie skupiać na otaczających jego nogi czarnych żyłkach. Nic nie zmusi go do przybliżenia się, choć nie wiedział jak niebezpieczne potrafiło być przekroczenie linii. Oddychał nieco intensywniej niż wcześniej, skupiając teraz wzrok na dwóch wampirzycach. Póki co były spokojne, ale na jak długo?
Spotkał się spojrzeniem z Leonem i uśmiechnął się krzywo. Cóż, jego słowa również w pewien sposób podnosiły na duchu. Pytanie jednak czy to wystarczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 187


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Pon Lis 05, 2018 11:21 pm

Huh, co się dzieje? - senna myśl nawiedziła jego umysł. Nagłe, rwące uczucie, jak i utrata sił sprawiła, że odczuł na moment zdezorientowanie. Gdyby dawało się zobrazować jego myśli, aktualnie nad jego głową pojawiłby się gigantyczny pytajnik. Złote oczy skupiły się na posiadanej runie, gdzie pośród czerwieni zaczynał dostrzegać czerń. Przekrzywił głowę na lewą stronę, mrużąc nieco ślepia, po czym spoglądnął na towarzyszącemu mu łowcę.
- Co się dzieje? - spytał się bardzo cicho, zarazem posyłając mu lekki uśmiech. Nie wydawał się przejmować tym, że nagle jego energia została pobierana w większej ilości... Ba, właściwie tak było. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że pojawiły się kłopoty i nie skupiał zarazem na tym wszystkim uwagi.
Do jego uszów dobiegły różnorakie słowa i wypowiedzi. Właściwie, chyba skądś zrobił się przeciąg... Niedawno odczułem wiaterek... Może ktoś zapomniał zamknąć okno czy coś... - błoga nieświadomość, jak i pozwolenie na krążenie myślom po niezwiązanych ze sobą tematach. W sumie, gdyby wiedział, co oznaczają różne rzeczy tutaj, zapewne nadal nie przejąłby się. Taką już był osobą.
Wypuścił powietrze z płuc, zarazem przymykając nieco oczy. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie. Obserwowanie niezwykłego odcieniu czerwieni, run, jak i tego, co działo się - pomyślał jeszcze. Był nastawiony całkiem pozytywnie na to wszystko, w jego umyśle nie znajdowały się aktualnie negatywne myśli. Nie czuł się również źle, pomimo większego poboru energii i krwi z jego ciała. Nie zastanawiał się nad tym, ile właściwie wytrzyma...
... nie, po prostu w jego umyśle nie było zbędnych myśli dotyczących zmartwień. Jedynie totalnie błahe sprawy, które uważał za ciekawe. Chociażby myślenie o runach, które widział tutaj.
Powrót do góry Go down
Carlos
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3623-carlos#78609 http://vampireknight.forumpl.net/t3652-carlos#79158 http://vampireknight.forumpl.net/t3632-carlos
Zarejestrował/a : 11/05/2017
Liczba postów : 79


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Sro Lis 07, 2018 11:55 pm

Pierwszy raz uczestniczył w odwampirzaniu jako siła wspomagająca, a mimo to był prawie na sto procent pewny, że coś zaczęło się jebać, lecąc na łeb i szyję. Już? Zaskakująco szybko. Przecież niedawno zaczął się cały rytuał. Podobno żadne odwampirzenie przeprowadzone przez oświatę nie przebiegło sprawnie i bez komplikacji. O ile wcześniej nie brał takich informacji z całkowita powagą, o tyle teraz coraz bardziej zaczynał w to wierzyć. Najwyraźniej magia musiała być na tyle silna, że wyłapywała najmniejszą skazę.
Stał niewzruszony całą sytuacją. Bo co miałby robić? Nie może wyjść i już teraz zostawić Rei'a, a przecież panikowanie tylko pogorszyłoby sytuację. Nie był też odpowiednim człowiekiem do tego, żeby uspokajać innych. Dowódca i Leon radzili sobie na tym polu prawie doskonale. Carlosowi pozostało jedynie skupić się na runie i przyjemnych wspomnieniach. Nie mógł pozwolić magi całkowicie działać według jej zachcianek.
O dziwo nie był za bardzo przejęty coraz bardziej pogarszającą się sytuacją. Skoro zanieczyszczenie run nie pochodziło od niego ani łowcy obok, to branie na siebie trosk współtowarzyszy mijałoby się z celem. Chociaż czułby się bardziej rozluźniony, gdyby tajemnicza siła nie próbowała ściągnąć go do środka. Lazurowe oczy beznamiętnie śledziły to, co działo się wokół. Miał wrażenie, że ze zdeprawowanych run bije nieprzyjemna, mroczna energia, która została stworzona coś co nie miało w sobie ani krzty pozytywnych emocji.
- Nie ma pojęcia.
Wzruszył ramionami. Wiedział tyle samo co Rei, a może nawet i mniej. Jedno było pewne - zaczynały się kłopoty. Ale czy to dało się jeszcze odkręcić?
Utkwił wzrok w Esmeraldzie, myśląc o swojej pracy. Wczepienie się we wspomnienia na jej temat, wydawało mu się najbezpieczniejsze. Przecież lubił to, co robił. Przeprowadzanie sekcji zwłok działało na niego uspokajająco. Jego pacjenci byli idealni; cisi, nie rzucali się, a przede wszystkim pozwalali mu na wszystko.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 214


PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   Czw Lis 08, 2018 11:59 pm

Nie od razu zarejestrował to, że sprawa zaczęła się komplikować. Dopiero w momencie odczucia na sobie wpływu działania pochodzącego z innej runy, sprawiło, że zdecydował się poświęcić nieco większą uwagę okolicy. Pomarańczowe oczy przekierowały się na dwie najbliższe runy, a on sam zakończył modlitwę na ów moment, wydając z siebie westchnienie. Pokręcił niezauważalnie głową, by zaraz potem ponownie wpatrywać się w tą, przed którą stanął. Nie zamierzam pozwolić na nieprzyjemny rozwój wydarzeń - pomyślał, powracając do wypowiadania w myślach kolejnej z modlitw. Nie odpowiadał już na dodatkowe słowa... Oczywiście, usłyszał je, ale nie odpowiadał. Nie był typem osoby, która zdołałaby porwać mową innych, ale... Kto mu zabronił robić wszystko co w jego mocy, a nawet więcej?
Wypuścił powietrze z płuc, poświęcając uwagę jedynie temu, by zachować spokój ducha. Nie nadchodziło nic póki co, wiec nie czuł się nawet zobowiązywany do zastanawiania się, czy za niedługo doświadczy ponownego spotkania z istotą... którą zdecydowanie nie można było nazwać przyjazną.
Przygryzł wewnętrzny policzek, mrużąc nieco oczy. Będąc skupionym, ignorował wcześniejszy podmuch, tak samo jak i to, że teoretycznie coś takiego nie powinno mieć miejsca tutaj. Rudowłosy zdecydował, że nie ma czasu na takie myśli, patrząc na to, że jego uwaga nie powinna skupiać się na czymś innym niż modlitwa. Wiara w Pana, jak i w towarzyszy... Chociaż raczej nigdy nie powiedziałby na głos nikomu o czymś takim.
Przybrał obojętny wyraz twarzy, rozglądając się jedynie raz po bokach. Zerknął jeszcze na Leona, by zaraz potem patrzyć na Esmeraldę, a potem już na samą runę. Nie myślał o niczym konkretnym, bardziej jakby... Chciał zobaczyć, że wszystko jest na miejscu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczony domek   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony domek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Domek z modeliny (MG: Austria)
» Opuszczony diabelski młyn
» Dom, domek, domeczek.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: