IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Laurie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Pokój Laurie    Nie Maj 15, 2016 4:19 pm

Nieco większy pokój był wyposażony jak każdy inny. Po obu jego stronach znajdowały się drewniane łóżka, którym towarzyszyły nocne szafki. Na nich natomiast znajdowały się małe lampki, które miały tym samym zmniejszyć potrzebę używania żyrandola. Dwie szafy, były wyposażone w pułki oraz parę wieszaków. Co do stolika to ten w kolorze kasztanu stał po lewej stronie. Przy nim stały dwa krzesła, które można było przystawić do biurek. Chociaż, jakby nie patrzeć, to te też je posiadały.. Huh, to w razie gdyby liczba gości przekraczała jedną, to wiadomo, co robić.
Jeśli natomiast chodzi o ścianę to ta była w kolorze kawowym, idealnie pasującym do puchatego dywanu o beżowym odcieniu.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Sob Gru 03, 2016 12:54 am

Ból rozdzierał jej serce. Dusza rozpadła się na miliony kawałków. Umarła, choć tak naprawdę jeszcze żyła. Oddychała głęboko, gdy tylko odzyskała świadomość. Spróbowała otworzyć oczy, lecz powieki wydawały jej się zbyt ciężkie.
Stęknęła.
Po czym odwróciła się na drugą stronę miękkiego łóżka. Jak się tutaj znalazła? Przykryta ciążącą kołdrą, starała sobie przypomnieć, co niedawno miało miejsce. Jeszcze wczoraj, gdzieś w innym świecie. Po drugiej stronie lustra.
Poczuła ból, do jej oczu cisnęły się łzy. Koszmar powracał, ponownie i ponownie. By ją jeszcze bardziej zadręczyć, przybrał to nową formę. Raz był marą, później jej mamą, a jeszcze dalej Dorkiem, spełniającym jej życzenie. Poczuła to, co powinna już wcześniej, za nim odleciała. Szkła rozdarły jej skórę, tkanki się rozpadały, a igła wchodziła coraz głębiej i głębiej, zatapiając się w białku. Za nim... Zasnęła.
Przekręciła się najpierw na bok, a potem gwałtownie za daleko, tak, iż jej ciało spoczęło na miękkiej podłodze.
Pisnęła.
Dłońmi zaczęła macać dywanik, a później okoliczne meble. Dotknęła łóżka, a później szafek. Podniosła się, ale tylko po to, by potknąć się o walizkę. Wylądowała na ziemi, uderzając pięścią o podłoże. Zabolało, zwłaszcza, gdy trafiła o deski. Natychmiastowo przygryzła swoją wargę i zauważyła, iż jej ząbki nie są takie jak wcześniej. Miała kiełki.
W obawie przed najgorszym odsunęła się panicznie w stronę ściany. Oparła się o nią plecami i się wzdrygnęła - była zimna. Rękoma sprawdziła włosy, a tam niespodzianka z tamtego koła śmierci. Królicze uszy przywitały ją z otwartymi ramionami, a tym samym i puszysty ogonek. Niewidoma pokręciła głową, po czym przeczołgała się do torby z jej ciuchami. W niej postanowiła znaleźć coś, czym zakryje swoje nowe atuty. Zaczęło się, więc od poszukiwania bluzy z kapturem, co dla ślepej nie było prostym zadaniem. W dodatku, roztrzęsiona kruszyna w ciemności widziała sceny z wspomnień. Kaleczyła się tym, sprawiała, iż emocje brały za szybko w górę...
- Laurie, ochłoń... Jeszcze to przemyślisz, dowiesz się wszystkiego. Szukaj, tak właśnie szukaj! - pocieszała się na głos, by w geście triumfu wyciągnąć upragnione ubranie. Spróbowała się ubrać - raz, drugi, trzeci. W końcu zakryta kapturkiem wcisnęła tam uszy, ciekawe tylko czy poprawnie.
Tak bowiem minuty, zamieniały się w godziny. Gdy nagle zabrzmiała jej komórka. Po omacku zaczęła jej szukać, aż poobijana znalazła zgubę. Spróbowała coś na nim kliknąć, chociaż odblokować. Cholera, gdzie jest opcja dla ślepych, myślała dłuższą chwilę. By na koniec poddać się i rzucić pandą przez pokój.
Ostatecznie... Skuliła się wśród bałaganu, który narobiła. Bujała się na boki, trzęsła. Rzewne łzy opadały dalej na podłogę.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Gru 04, 2016 12:40 am

Oh nie! No jak Shiro mógł! Toż to skandal! Ale chwila... O co właściwie chodziło? A o to... Że już dawno nie odwiedził swojej małej siostrzyczki! Dlatego też po powrocie do szkoły, szybko śmignął do swojego pokoju, gdzie się przebrał i odświeżył... I co? Czas udać się do Akademika klasy dziennej!
Musiał jednak być ostrożny - nie spodziewał się, że ktoś przywitałby ciepło jego tutaj. Dlaczego? Chyba według regulaminu nie powinien tutaj być, co nie? Dlatego też na wszelki wypadek zaopatrzył się w długi płaszcz, który miał zakryć jego strój. Od razu bezpieczniej!
Nie ma co się rozpisywać, po prostu kilkanaście minut później zapukał do drzwi pokoju tej dziewczynki.
- Laurie? To ja, Shiro - odezwał się. - Wejdę, dobrze? - nacisnął klamkę, po czym wszedł do środka, od razu zamykając za sobą drzwi.
Jednakże widok, który ujrzały jego żółte oczy... Był lekko mówiąc... Straszny. Rudowłosy rozejrzał się wokół, dostrzegając pokrótce małą...
- Laurie, co się dzieje? Ktoś cię napadł? Zaatakował? - jego głos zdradzał wyraźnie zaniepokojenie wymieszane z lękiem o jasnowłosą. Nie znając prawdy na ten temat, miał niemalże pewność, że ktoś ośmielił się wtargnąć do pokoju i zaatakować dziewczynkę... To by też wyjaśniało stan tego miejsca.
Gdy znalazł się blisko niej, przykucnął i delikatnie wyciągnął rękę, by pogłaskać ją po głowie w geście uspokojenia.
- Nie bój się, nie płacz. Kto ci to zrobił? - pewnie uczniowie klasy dziennej! Może zazdrościli jej tego, że była tak mądra i chcieli się zemścić w tak paskudny sposób! Niech tylko powie kto, a Shiro pokaże pazurki. Dosłownie.
Jednakże... Czy właściwie zechce mu powiedzieć cokolwiek. No i dochodził do tego jeszcze inny fakt, który dopiero teraz zarejestrował wampirek.
Chwila. Królicze uszy?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Gru 04, 2016 11:24 am

To był dramat! Siedziała sama, wśród ciszy, bujana własnym rytmem. Cała drżała, ciągle płakała. Spróbowała raz za razem otworzyć powieki, lecz jej wysiłek był daremny. Ciężar, ogromny ból, sprawiały, iż wiła się w tym jednym miejscu, wśród stosu ubrań i porozrzucanych przedmiotów. Do niedawna panował tutaj porządek, teraz? Można było pomyśleć, iż huragan Sandy i ją nawiedził.
Patrzyła na ciemność. W ciemności ona żyła, aż do momentu, gdy do jej pokoju wpadło światło. Konkretniej ktoś, mówiąc prościej braciszek - osoba, za którą tęskniła przez dłuższy czas. Do momentu rozpaczy. Wtedy, gdy wszystko zmieniła swój bieg, porywając niewinne dzieciątko ze sobą. Zmieniła się, była inna, chociaż teraz przeżywała swój największy upadek.
- Shiro! - krzyknęła, kładąc dłonie na kolanach. Mokre policzki nabrały różowego odcienia, zaś ona po pociągnięciu nosem, zaczęła majtać głową. To na lewo, to na prawo, tam, z którego dobiegały hałasy.
Drzwi się otworzyły, a ona od razu ,,spojrzała" w tamtym kierunku. Nie widziała, ale przynajmniej na słuchu mogła polegać. Z resztą miała do tego uszy, które były czulsze, niż jej poprzednie. Chłopak wszedł, na dywan, co utrudniło jej zadanie. Nie słyszała kroków, ale.. mogła śledzić go po barwie głosu. Wystarczyło tylko słuchać, wczuć się w natężenie.. Znaleźć odpowiedni kierunek. Przesunęła się bliżej końcowego skraju łóżka, a następnie wtuliła ręce w siebie. Bała się, a co.. jeśli w tym stanie zostanie, tak na zawsze?
- Nikt mnie chyba nie zaatakował... - wydukała po chwili, nie wiedząc jak ma wytłumaczyć obecny stan. Co mu powie? Opowie o panu Dorianie, o tym jak zniknęła z tego świata i znalazła się w odmiennym świecie? Nie, to głupie, przecież jej nie powie. Z resztą, co z darem, co z prawdą? Jak miała zacząć?!
Wtedy zorientowała się, że jest już przy niej. Ukucnął, a ona zaskoczona podniosła głowę, przylgnęła bliżej oparcia łóżka i szybko wzięła nogi pod siebie. Pogłaskał ją, co sprawiło, iż oddech jej przyspieszył. Tak kiedyś robiła kobieta, której nie było. Nigdy więcej nie będzie. Zabito ją na jej oczach. A później jak lalce wymazano wspomnienia, by bawić się nią dalej. Zawyła. Znowu popadała w furię. Co teraz? Co teraz? A miała się uspokoić...
- To nikt ze szkoły. To oni... Oni ośmieli się ją tknąć. Oni ją zabili, a ja..a ja...  Nie mogłam nic zrobić!
Nowa rzeka łez spłynęła w dół, gdy nią przeszedł spazm rozpaczy. Była sama, choć zawsze myślała, iż ma kogoś. Został jej tylko Shiro, jedyna osoba, której mogła zaufać. Do czasu - prawdy.
- C-co mam teraz zrobić? Ja... Straciłam dom, Shiro...
Mimowolnie opuściła głowę i wystawiła do niego rękę. Szukając... jego ramienia, by móc się przyciągnąć i znaleźć na nim oparcie.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Gru 04, 2016 8:13 pm

Shiro nie miał kompletnego pojęcia, co właściwie działo się z Laurie, jednakże jej zachowanie sprawiało, że odczuwał niepokój i lęk o tą małą dziewczynkę. Szaleństwo? - widział jej reakcję na swoje gesty, co też sprawiło, że delikatnie wzdrygnął. Jego czułe uszy nie mogły zignorować tego, a po części... Sprawiało to ból.
Zamrugał ślepiami, zastanawiając się nad jej słowami.
- Nie rozumiem - powiedział w końcu. - Kto? Kto zrobił? Zaatakował? - wymamrotał kotowaty. - Kogo? - dla niego te słowa były bardzo chaotyczne... I z nich mógł wywnioskować jedynie, że Laurie była świadkiem jakiegoś strasznego wydarzenia. Jednakże, czy to było prawdą? Nie wiedział. - Laurie, spokojnie... Powiedz mi, co się stało?
Czy właściwie zrobi to? Tutaj też pojawiała się niewiedza na ten temat. Miał wrażenie, że dosłownie wszystko się zdarzy.
- Najpierw musisz się uspokoić, Lau - odezwał się do niej łagodnie. Widząc jej zachowanie i gesty, przysunął się bliżej niej i delikatnie przytulił do własnej piersi. - Jednak jeśli potrzebujesz, to wypłacz się najpierw. Mogę nawet nie pytać... - starał się jakoś dać jej znak, że ją wspiera, ale czy właściwie to było odpowiednie?
Pozostawała jeszcze inna kwestia warta poruszenia, a dokładniej... Zdecydowanie, dziewczyna miała królicze uszy. Ba, pachniała nieco podobnie jak królik... Aż włączyła mu się ciekawość, nie tylko dziecięca, ale również i kota. Nie dopytywał się o to jeszcze, ale... Zdecydowanie kiedyś to nastąpi. Chyba, że sama mu zechce coś powiedzieć? Kto wie.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Gru 04, 2016 9:04 pm

Chaotyczny przekaz wiadomości, brak konkretów, dość zawiły ciąg reakcji. Z minuty na minutę było coraz to gorzej i gorzej. Aż sama dziewczynka się gubiła. Szalała, a to oznaczało, iż nic dobrego z tego nie wyniknie. Emocje - osiągały nowe poziomy, nie spadając nawet centymetr w dół.
- Nie wiesz? Jak to nie wiesz?! To oni - wampiry! Zabili ją na moich oczach. Ona krwawiła, patrzyła na mnie! Nie mogłam nic zrobić! Takie one są! - wykrzyczała przez łzy, kręcąc przy tym głową. Nie mogła tego pojąć, ciągle nad tym myślała, analizowała jeden wątek. I co? Na nic, bo doszła do miejsca, gdzie uznała, iż jest po prostu słaba. Również wtedy była małą, ale czy to ważne? Powinna jej pomóc, ale Kurenai ją powstrzymała.
- Mamę... - wyszeptała smutno, po czym wbiła paznokcie sobie w rękę. Może i nie miała ostrych, jak to króliki, ale użyła wystarczającej siły, by powstało zaczerwienie. Jeszcze moment i dobierze się do krwi, a co wtedy?
Przestała, opuściła dłonie na podłogę i od razu paluszki wbiła w mięciutki dywan. Z nerwów, wyrywając z niego miękkie włoski. Co teraz? Ciężko powiedzieć.
- O-o-odblokowano mi wspomnienia. Teraz... Wiem wszystko... - odpowiedziała rozdygotana. Cała się trzęsła, okazując strach, obawę oraz rozpacz. Nie bała się braciszka, ale wystarczyło, że raz sobie przypomniała jedną scenę zza drzwi i wtedy cały stoicki spokój runął. Nie potrafiła się ogarnąć, nawet słysząc jego zaniepokojony głos. Czy dojdą do kulminacyjnego momentu?
Przytuliła się do niego, chociaż w jej stanie było to naprawdę ciężkie. Splotła ręce na jego szyi, po czym zaczęła mocować się z oczami. Kiedyś musiały się otworzyć, nie mogła zostać w tym stanie!
Od oczu, odwiódł ją jednak głos Shiro i jego propozycja. W odpowiedzi tylko skinęła  głową, po czym jedną dłonią mocniej ścisnęła jego wierzchnie ubranie. Zapłakała dość głośno, tak by i korytarz ją słyszał. Potoki leciały w dół i w dół. Aż nagle otworzyła oczy.
Ona naprawdę tego dokonała! Ale jaki szok nastąpił, gdy obraz był zamazany. Potarła jedną dłonią swoje oczy, bo może to przez łzy? Ale.. to nie pomogło. Wręcz przeciwnie, zepchnęło ją bardziej w dół.
- Braciszku! Ja.. prawie nic nie widzę! Wszystko jest zamazane, czemu wszystko jest zamazane?!
Tak, oto przeszła z paranoi w paranoję. Czy kiedyś to się skończy? Kto wie...

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Pon Gru 05, 2016 8:26 pm

Ona krzyczała różnorakie słowa i zarazem powodowała, że kotowaty odczuwał coraz większy mętlik w swoim łebku. Nie wiedział, jak zachować się w takiej sytuacji, jak pomóc, co zrobić... Ah, to wszystko sprawiało, że chętnie schowałby się pod łóżkiem i przeczekał! Ale... Jednak nie! Nie wolno, ba, nie wypada to. Trzeba pomóc siostrzyczce!
Jednakże na wspomnienia i przeszłość nie mógł wiele poradzić.
Starał się przynajmniej swoją obecnością dodać jej chociaż trochę otuchy. By wypłakała się i mogłaby się dzięki temu poczuć lepiej... Cokolwiek... Oby to zadziałało. Czy to sprawi, że dziewczynka poczuje się pewniej?
Niestety, ale również martwienie się o stan Laurie spowodowało, że nie zarejestrował dokładnie wszystkich słów, które ona wypowiedziała...
Jednak okazało się, że to wcale nie był koniec.
Shiro, słysząc, że mała znów może popaść w panikę, wziął i przytulił ją do siebie.
- To nic, siostrzyczko, to nic... Zaraz odzyskasz wzrok... - nie wiedział. Kompletnie nie wiedział, co to spowodowało i dlaczego tak się dzieje. Jednakże... Jego niewiedza obejmowała całą tą sytuację... Więc chyba można było mu to wybaczyć, prawda? Nie zdając sobie sprawy  z przeżyć Laurie, mógł jedynie na swój, Shirowaty sposób, jej pomóc.
- To pewnie wina tego, że długo miałaś zamknięte oczka. Zaraz się one przyzwyczają do światła i będziesz normalnie widzieć - dodał jeszcze, delikatnie głaszcząc ją po głowie. Królicze uszy. Nie rozumiem tego.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Wto Gru 06, 2016 6:12 pm

Emocje w niej narastały i narastały. Przez co krzyczała coraz głośniej i głośniej. Można było przy niej słuch stracić, ale.. Na szczęście miała osobę, na której mogła się oprzeć. A przynajmniej próbowała, gdyż wychodzić, póki co to jej nie szło. Ale każdy od czegoś zaczynał!
Tak, więc gdy trochę się wyżyła, a raczej nadwyrężyła struny głosowe. Postanowiła sobie odpuścić, pozostając przy rzewnym płaczu i drżeniu ciała. Wyglądało to mniej więcej tak, jakby zaraz miała się rozlecieć na drobne kawałki. A może bardziej przypominała cykającą bombę? W każdym razie do niczego nie doszło, tym samym wielkiego boom nie było. Z opresji, bowiem uratował ją koteł, co przytuleniem obalił pierwszą warstwę, w którą się zawinęła.
Można ją było porównać do ludzkiej matrioszki, co to wraz z kolejną skorupą odkrywała, to co pod sobą kryła. Gorzej, iż więcej powłok ubywało, tym bardziej była naga, a to oznaczało mniej sekretów przed światem. Również mniejszą obronę przed zewnętrznymi bodźcami. Czy później sobie poradzi? Czy Shirek dźwignie ciężar chronienia jej? Nie chciała tego, zwłaszcza, iż musiała pomścić swoją rodzinę. Nawet miała pomysł, jak to zrobi.
Co do wzroku, to z tym było o wiele gorzej. Dziewczynka zerkała niespokojnie w różne kierunki, ale nic się nie poprawiało. Wszystkie przedmioty, nawet sam braciszek zdawał się być, za dziwnym szkłem, blokującym jej wyraźny obraz. Wkurzała się, martwiła i popadała w kolejny dołek. Chciała widzieć, ale.. dziwnym trafem jej się to nie udawało.
Spojrzała w kierunku okna i wtedy myślała, że spłonie. Szybko ukryła swoją twarzyczkę w jego ubranku, a następnie mocniej chwyciła materiał jego wierzchniego odzienia.
- Onii-chan.. Wierzę Ci, naprawdę.., ale... Proszę zasłoń okna. One sprawiają, że oczy mnie bolą. Jest za jasno. Proszę, zrób to dla mnie - wyszeptała mu do uszka, po czym dłońmi zakryła sobie oczy. Potrzebowała ciemniejszej scenerii, nawet jeśli było jej teraz źle. Z resztą, nie miała po co płakać, w końcu to zrozumiała. Wystarczyło to zaakceptować, pogodzić się, ale.. Mimo wszystko łzy jeszcze jej leciały. Tylko, że na o wiele mniejszą skalę. Zbierała się, było jej lepiej, choć w środku serce ją bolało.
- Onii-chan, zaopiekujesz się mną? - podniosła ku niemu błagalne spojrzenie. Może i niezbyt go widziała, ale była naprawdę poważna.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Wto Gru 06, 2016 10:41 pm

Jej. Można śmiało powiedzieć, że Shiro totalnie zagubił się w słowach dziewczynki, jednakże zamiast zrezygnować z pomocy, to...! Chociaż własną obecnością starał się wpłynąć na jej stan psychiczny i sprawić, by się uspokoiła. Ale czy to właściwie w jakikolwiek sposób zdoła pomóc? Ciężko powiedzieć, tak naprawdę.
Widział jednak, że jej stan się zmieniał... Chyba na lepsze, co nie? Lecz nie zdawał sobie sprawy ani z przeszłości jasnowłosej, ani z tego, co chodziło jej teraz po głowie. Nie wiedział również, że mogłaby posiadać jakieś mroczne myśli... Przecież to jego urocza siostrzyczka!
Tylko skąd właściwie miała królicze uszy?
Kichnął cicho. Zapach dziewczynki podrażniał jego gardło i sprawiał, że nabierał apetyt na coś smacznego. Nie, nie z niej, oczywiście, że nie, ale zdecydowanie po tym spotkaniu pójdzie się najeść, zaspokajając wszelakie rzeczy związane z tym...
Ale koniec o tym, czas skupić się na tej małej.
- Hai, Laurie. Na tyle, ile umiem i potrafię, moja mała siostrzyczko - odpowiedział jej z łagodnością w głosie. Chciał jej jakkolwiek pomóc, ale wiadome było, że nie zawsze jednak dawało się to zrobić. Uniósł swoją dłoń i otarł łagodnie łzy z jej policzków.
I właśnie co do drugiej kwestii...
- Dobrze, Laurie, pójdę zająć się oknem - zgodził się na to. - Tylko na chwilkę musisz mnie wypuścić - delikatnie odczepił jej dłonie, po czym, zdjął z siebie swój płaszcz i nałożył na jej głowę. - Trzymaj, może zatrzyma światło słoneczne - dodał, wstając z miejsca i zasłaniając okna w tym pomieszczeniu.
Mrok zapadł niemalże momentalnie, przynosząc również i jemu ulgę. Odwrócił łebek, by spojrzeć ponownie na dziewczynkę, po czym podszedł do niej i przykucnął przed nią.
- Lepiej się teraz czujesz? - spytał się jej. Miał nadzieję, że tak, że to chociaż trochę przyniosło jej ulgę.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Sob Gru 10, 2016 1:04 am

Gdy tylko kichnął, ta cichutko wyszeptała ,,Na zdrowie". Tak oto zaczęła wchodzić w normalną siebie, oprócz tego, iż w głębi siebie ciągle panikowała. Wszakże wzrok był tym czego potrzebowała bardziej, niż specjalnej zdolności. Cholerny Dorian! Wiedziała, że nie można mu ufać, a mimo to wierzyła, iż jej nie oszuka. Był jedyną nadzieją, przynajmniej w tamtym momencie. W końcu, kto inny mógłby jej dać, to co on jej ofiarował? Chociaż.. Od początku nie miała gwarancji, że bolesna operacja się powiedzie. Na samą myśl o niej, już się wzdrygnęła. To naprawdę był jeden z najgorszych momentów w jej życiu.
Także cóż, nieco osamotniona ze swoim problemem dalej się wtulała w swojego braciszka. W tej chwili, był jej jedyną opoką, fundamentem, który swoją obecnością sprawił, iż było jej lepiej. Wszakże pamiętała ich pierwsze spotkanie. Gdy po raz pierwszy się spotkali, a wszystko podczas zimowej nocy. Blisko nadchodzących Świąt Bożego narodzenia.
Gdy otarł jej łzy z policzków, ta pociągnęła nosem i oparła się o jego ramię. Niestety, nie było jej dane dłużej na nim poleżeć. Wszak, ktoś musiał zająć się nieznośnym światłem - rażącym jej ,,nowe" oczy. Tak, więc przykryta jego płaszczykiem czekała, aż ją odsłoni. Bowiem dopiero wtedy mogła wyrazić swoją radość, wobec tego, co do niej powiedział. Naprawdę, była w tym momencie szczęśliwa, choć.. Nie do końca.
- Dziękuję, Ni-ni. Jestem Ci wdzięczna, choć pewnie nie przygarniesz mnie do swojego domku.. Wiesz, podczas ferii, czy wakacji nie mam dokąd wrócić. Trochę.. głupio mi zostać w szkole - potarła swojego polika palcem, a następnie spojrzeniem natrafiła na zasłonę. Słońce starało się ją przebić, lecz niekoniecznie mogło. Było w potrzasku, tak jak ona, gdy oglądała własne wspomnienia.
Wróciła oczami do Shiro i choć wzrok jej nie wrócił do normy, to starała się coś dostrzec. Zamrugała parę razy. Może ten półmrok nie będzie jej straszny? Usłyszała pytanie, na które pokręciła na boki głową. Nie chciała mówić, o tym jak bardzo jej źle, ale starała się przezwyciężyć ból oraz poczucie straty.
Wtedy nastąpił moment przełomu. Obraz zaczął nabierać jasności, barw i odpowiednich konturów. Ostrość podwyższyła się przynajmniej tysiąckrotnie. Odzyskała wzrok, lecz jakim kosztem? To, co zobaczyła wstrząsnęła jej umysłem oraz sercem. Natychmiastowo wstała, a strużka łez poleciała po jej policzkach.
O co chodziło?
Oczywiście nie poszło o kocie uszy, czy ogon. Choć, to też było nietypowe, wyraźnie zobaczyła, coś gorszego. Jej nowe oczy zaczęły działać, ujawniając braciszka. Pokazując, że nie jest taki jak ona. Trzęsąc się nieco, przypomniała sobie słowa Atasuke, odnośnie nocnych uczniów. Zapytała go wtedy, czy to są dzieci nocy. Odpowiedział jej twierdząco, a przecież.. Shirek tamtego dnia.. Wyznał jej, że właśnie na takie zajęcia uczęszcza. Dostała potwierdzenie, choć zdobyła się na to, by móc z nim porozmawiać. Przekonać się do tego, że i go nie straci. W końcu był taki ważny, obronił ją wtedy. Nie chciała o nim myśleć jako celu do odstrzału, przecież to był Shiro! Ale jednocześnie był wampirem.. Miała taki mętlik w głowie.
- B-braciszku, odpowiedz mi szczerze. Czym ty jesteś? Wampirem, człowiekiem, czy hybrydą? Jeśli tym trzecim... To byłeś człowiekiem, czy dziecię nocy? - zapytała go, o każdy rodzaj, biorąc pod uwagę i swój przypadek. Patrząc, chociażby na jego uszy czuła się zdeterminowana, by dodać trzecią grupę.
Jednocześnie postarała się delikatnie uśmiechnąć, jakby wierząc, że odpowie jej szczerze. Czyżby się myliła?

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Sob Gru 10, 2016 8:42 pm

Podziękował, zasłonił okno i wrócił do niej, by zdjąć z niej swój płaszcz. Wtedy właśnie mógł ujrzeć jej wyraz twarzy, który wyraźnie go zaskoczył, tak samo jak i słowa. Jednakże właśnie to sprawiło, że na jego twarzy pojawił się niemrawy uśmiech.
- Nie mógłbym cię przygarnąć do domu - odpowiedział jej, unosząc dłoń i delikatnie głaszcząc ją po głowie. - Moim domem jest ta szkoła. Nie mam innego - jego głos zrobił się na chwilkę smutny, jednakże po chwili uśmiechnął się nieco. - Więc jakby co, to możemy trochę więcej spędzić razem czasu! - dodał jeszcze, brzmiąc o wiele bardziej weselej niż wcześniej.
Jednakże najwyraźniej nie zapowiadało się, że wszystko będize wyglądać tak pięknie, jakby się chciało.
Rudowłosy obserwował Laurie... I nie rozumiał. Nie wiedział, o co chodziło, jednakże nie spuszczał z niej wzroku nawet gdy wstała... I płakała? Czy może mu się wydawało?
Lecz to pytanie, które mu zadała, wydawało się być... Przełomem i zarazem przerwaniem tej całej sytuacji. Czym ty jesteś? Jego ogonek drgnął nieco, a on sam powstał. Spojrzał na jasnowłosą, delikatnie kręcąc głową.
Skąd wzięło jej się to?
- Nie rozumiem, dlaczego pytasz, siostrzyczko - odpowiedział jej. Miał złe przeczucia... Zdecydowanie bardzo złe. To pytanie powodowało, że odczuwał niepewność, wymieszaną z ukuciem lęku. Jakby jego odpowiedź miała wpływ na coś o wiele większego... - Nie mam pojęcia, kim jestem, Laurie - pomimo tłumaczeń, na które napotkał się w swojej przeszłości, nadal nie do końca wiedział, co się z nim działo.
Jego ogonek zaczął wędrować, jakby żył własnym życiem.
- Jednakże... Urodziłem się jako wampir.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Pią Gru 16, 2016 3:49 pm

Dobrze było jej w półmroku. Światło jej nie oślepiało, a ona sama, cóż, mogła odetchnąć. Oczy nie bolały, również nie sprawiały bólu. Gorzej już było ze słowami, czy wspomnieniami. Chłopak wyraźnie zaznaczył, iż jej nie przygarnie, ale.. Na szczęście dodał coś, co złagodziło aktywny wulkan. Dziewczynka zamiast wrócić do płakania, zwyczajnie lekko się uśmiechnęła. Miała jakąś alternatywę, której mogła się chwycić, a to.. Chyba dobrze, prawda?
- Jeśli będziesz mnie odwiedzał, to chętnie! W końcu jesteśmy rodziną, czyż nie braciszku? - zamknęła na chwilkę oczka. Czuła się bezpiecznie, również jej samopoczucie poszybowało w górę. Jednakże jedno wydarzenie zniszczyło obraz zwykłej, spokojnej familii.
Pewnie wiecie, o co chodzi. Również zostaliście wcześniej wtajemniczeni, dlaczego się tak stało. Łzy niczym deszcz o szybę, uderzało w podłogę, natomiast jej serce znacznie przyspieszyło. Zaczęło łomotać, pompując szybciej, gorącą ciecz. Patrzyła na niego, później na jego ogonek. Był taki dziwny, poruszał się, gdy jej był statyczny. Pewnie dlatego, iż był za krótki.
Rękawami zaczęła ocierać policzki, słuchając jego odpowiedzi. W gruncie rzeczy chciała ją przerwać trzykrotnie, ale w porę ugryzła się w język. Zabolało, również poczuła metaliczny smak krwi. Z lekkim grymasem odwróciła głowę, nigdy go nie lubiła.
- W-wampir.. - wyszeptała, jakby do siebie po czym usiadła na swoim łóżku, dłonie kładąc na swojej głowie. Była zdruzgotana, tak bardzo nie wiedziała, co robić.
- Zawsze myślałam, że jesteśmy podobni, Shiro. Teraz patrząc na nas, widzę przepaść. Chociaż, też jesteś zwierzątkiem. To takie dziwne.. - pokręciła głową, a następnie sięgnęła po poduszkę i zakryła nią twarz.
- Parę lat temu moich rodziców zabiły wampiry, takie jak ty.. Dowiedziałam się o tym zaledwie wczoraj. To ciągle dla mnie świeże, takie nowe. Nie mogę się z tym pogodzić, jeszcze ty się okazałeś jednym z nich. Dla mnie.. To za dużo. Nie wiem komu mogę ufać, z kim się przyjaźnić. Nawet nie wiem już, kim jesteś, tyle sekretów - wyszeptała smutnym głosem, kładąc się na swojej pościeli. Było jej miękko, ale wcale nie poprawiało to nastroju, który zapanował.
- Kocham Cię całym sercem, ale.. Co teraz, to już nie wiem... - westchnęła ciężko, najpierw odkładając poduszkę. Potem już z rumieńcami, zaczęła spoglądać na sufit.. Nie patrząc więcej w stronę kotka.
Czy znajdzie się dla nich Happy End?

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Sob Gru 17, 2016 7:19 pm

Pokiwał głową, zgadzając się na ową opcję. Chętnie zamierzał odwiedzać tą małą, jak również i spędzać z nią trochę czasu. Pewnie nie zawsze to będzie możliwe... Ale warto się cieszyć każdą chwilą, nieważne jak małą. Dlatego też chciał, by mógł ją odwiedzać...
Jednakże czy wszystko będzie tak wiecznie i pięknie trwać?
Rudowłosy kompletnie nie rozumiał zachowania dziewczynki. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że informacja dotycząca jego rasy mogłaby mocno wpłynąć na tą małą. Dlaczego... Właściwie?
Zamrugał ślepiami, po czym wziął głębszy wdech. Podszedł do niej bliżej, kucając przed nią samą.
- Nie rozumiem cię - przyznał wampirek. - Mówiłem ci już to dawno... Rasa nie ma znaczenia, liczy się sam charakter i osobowość - uśmiechnął się smutno. - Nie mamy wpływu na to, kim się urodzimy.
Przekrzywił nieco głowę.
- Też cię kocham, siostrzyczko - poruszył uszkami. Nie rozumiem. Skąd ona ma te uszy? - Zastanów się nad tym... Ale mam nadzieję, że to, iż jestem kim jestem nie zmieni twojego stosunku do mnie - wymamrotał, siadając na ziemi i opierając się o brzeg łóżka. Nadal nie wiedział, co powinien zrobić i poradzić na to wszystko. Wydawało mu się to wszystko robić zbyt skomplikowane.
A właśnie, coś go naszło teraz.
- Laurie, właściwie, skąd naszło cię to pytanie o rasę? - spytał się młodszą.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Gru 18, 2016 1:10 pm

Wizja wspólnej przyszłości, spędzonej razem w Akademii, wydawała się tak realna. Oczywiście, do jednego momentu, który zniweczył przyszłe plany. Dziewczynka nieco skołowana, starała się nie patrzeć w oczy Shiro. Zwyczajnie łatwiej jej było leżeć na łóżku, oczami lustrując sufit, niż przyglądać się obrazowi, który wskazywał jej niebezpieczeństwo. Cienka powłoka otaczająca chłopaka, również wyraźny napis nad jego głową. Wystarczyło, by się jeszcze skupiła, a otrzymałaby jego prawdziwe dane osobowe. Jednakże, nie chciała tego robić, resztką dawnej siebie ciągle ufała kotełowi.
Przykryta poduszką słuchała tego, co ma jej do powiedzenia i muszę przyznać szczerze, że po raz kolejny dziecinie chciało się płakać. Mimo, iż miała niespełna lat piętnaście, to czuła jak gdzieś głęboko w niej są zakorzenione uczucia do Fuyukiego. Kiedyś miała nawet wobec niego poważne plany, co z tym teraz miało się stać?
- Wiem, ale.. Zrozum, że to boli. Staram się Ciebie zrozumieć, nawet w myślach Cię ciągle bronię. Ale.. powiedz, wiesz jak to jest być przez całe życie oszukiwanym?! Cholera, usunięto mi wspomnienia, tylko po to, bym była bronią na łowców - przeturlała się na bok, a następnie odstawiła poduszkę. Oczami spoglądała to na ścianę, to na sufit. Gdy jej serce nagle pękło na pół, słysząc kolejne słowa. Puls jej momentalnie przyspieszył, tak samo jak oddech. Chyba się dusiła.
- K-kochasz mnie, braciszku? - odwróciła się do niego, by spojrzeć mu w oczy. Swoimi obserwowała go wyraźnie, powstrzymując swoją moc przed zmianą tęczówek. Nie mogła się ujawnić, jeszcze nie teraz. Wyciągnęła, więc do niego rączkę, by móc nią przejechać po jego poliku. Tak właściwie, kiedy on znalazł się tak blisko jej łóżka?
- Hmm, możemy zawrzeć umowę, pakt, obietnicę? No wiesz, coś w tym stylu. Chcę żebyś mnie chronił, skoro nie zamierzasz mi zrobić krzywdy. Również pragnę byś obiecał, iż nie zwrócisz się przeciwko mnie.... W ramach tego, możesz żądać czego tylko chcesz. Nawet mogę zostać Twoim sługą, jeśli tak będzie Ci łatwiej - przyjrzała mu się zarumieniona, wyglądając na skrępowaną obecną sytuacją. Może i była poważna, ale ciągle nie wyszła ze swojej słodkiej formy.
- Hum? Kiedyś jeden z uczniów powiedział mi, że uczniowie nocnych zajęć to wampiry. A potem przypomniałam sobie Twoje słowa i musiałam się upewnić. W dodatku te uszka. Są prawdziwe, prawda? - przeturlała się do niego, pokazując tym samym mały puszysty ogonek. Następnie z rączkami rzuciła się do jego kocich atrybutów. Zaczęła je głaskać, a potem za nimi drapać. Z zainteresowaniem mu się przyglądając. Wyglądała tak.. jakby nie miała zamiaru przerwać.  

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Pon Gru 19, 2016 10:35 pm

Nie odpowiedział. Po prostu jego wzrok zrobił się przez moment bardzo smutny, ale... Nie dodał nic więcej od siebie. Czy potrafił się tak właściwie wczuć w sytuację Laurie i zrozumieć jej ból? Odpowiedź brzmi - nie. Nie wiedział co przechodziła wewnątrz siebie, mógł jedynie zgadywać... No i oczywiście powstrzymywać się od stwierdzeń, że wcale nie miał sielankowo w życiu... Nie, ba, nawet by nie pomyślał o tym, by zacząć się użalać.
- Skąd masz tą pewność... Że akurat tak chcieli cię wykorzystać? - wyszeptał jedynie. Równie dobrze mogli mieć inny cel w owym działaniu. Shiro nie posiadał odpowiednich wiadomości, jak również i nie znał całej prawdy... Pozostało mu tylko sugerowanie się.
Uśmiechnął się łagodnie.
- Oczywiście. W końcu jesteś moją, małą siostrzyczką - nie, nie była to miłość romantyczna. Po prostu... Nie, ciężko opisać słowami to, co czuł teraz, ponieważ sam tego nigdy wcześniej nie odczuwał... Chyba po prostu pragnął chronić tą małą.
Przekrzywił nieco głowę, zastanawiając się nad jej słowami.
- Jesteś pewna? - spytał się jej. - Chcesz tego? - chciała, by była nazywana sługą wampira? I to... By właśnie ten rudowłosy chłopak ją chronił? Wolał się upewnić. - Jeśli tak, to chętnie - dodał, uśmiechając się nieco.
I dostał wyjaśnienie. Zamrugał oczami, czując na chwilę zaskoczenie, po czym pokiwał głową.
- Ah, rozumiem. Ale... Nie rozpowiadaj zbytnio o tym. Teoretycznie nikt nie powinien wiedzieć o tym - wyszeptał cicho. - I te uszy... Tak, są prawdziwe, ale... - nie zdążył dokończyć, ponieważ dziewczynka go nagle "zaatakowała". Nie zareagował odpowiednio szybko na to, gdy nagle poczuł jej dłonie na swoich uszkach... I zaczęła go drapać... Wampirek nieco się zmieszał, po czym oparł swój łebek o łóżko, przymykając nieco oczy. Na jego twarzy odmalowało się zadowolenie, jak również i jego ogonek zdradzał go... Ba, zaczął nawet cichutko mruczeć! I to właśnie sprawiło, że póki co, nie zadawał jej pytań od siebie.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Sob Gru 24, 2016 12:28 am

Laurie widziała dużo w swojej wizji, a raczej w wspomnieniach, które pokazał jej Duncan. Znała przez to intencje rodziny, to co ona jej zrobiła oraz wszystko to, co zostało wymazane. Czuła, iż istnieje coś, czego jeszcze nie wie. Coś co ciągle znajduję się poza jej zasięgiem. Bezsilnie chciała tego sięgnąć, ale koniec końców nie dała rady. Brakowało jej klucza. Przepustki, by wniknąć dalej.
- Słyszałam jak to mówili. Byłam świadkiem tak wielu okroonych rzeczy. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jacy oni są. Jak wiele kryją za swoimi uśmiechami. Pomyśleć, że jednego z nich miałam być narzeczoną - westchnęła lekko podłamana, by następnie zerknąć na niego. Tylko w nim widziała nadzieję, choć znała jeszcze jedną osobę, której chciałaby zaufać. Również musi się z nią skontaktować, ale póki co wolała jej o niczym nie wspominać. Jeszcze by wymazała jej pamięć, a wtedy... Ona stworzyłaby wroga. Wystarczyłoby na nią spojrzeć i już mała dziewczynka postawiłaby ją sobie za cel. Smutny obraz, prawda?
- Dobrze, że po tej akcji nadal mnie kochasz.... Braciszku, wiesz, że nie chcę Cię stracić. Nawet jeśli w głębi duszy nie cierpię wampirów - posłała mu słaby uśmiech i przybliżyła się do niego. Wystarczyło się dwa razy przeturlać i już mogła być koło niego. No prawie.
- Chcę tylko jeśli żaden wampir mnie nie tknie - powiedziała poważnie, choć w środku cieszyła się niezmiernie. Skoro już jemu zaufała, to akceptacja z jego strony była bardzo miłą odmianą. W końcu, nikt inny nie pomoże jej tak jak on, prawda?
- W porządku, z resztą musiałam o tym wiedzieć. Moim marzeniem szkolnym to zostanie Prefektem. Zobaczysz, jeszcze bez zapowiedzi będę wchodzić do Twojej sypialni i szperać Ci po szufladach. Kyuuuun - rozmarzyła się trochę za bardzo, gdyż można by rzec, iż odleciała. Na obłoku poszybowała wysoko, pod same chmury! A gdy nagle z niej zleciała, wtedy wróciła cała rzeczywistość. Zamrugała gwałtownie, by resztki pary nie przesłoniły jej wizji.
Tak oto zaczęła swoje harce, które przyniosły efekt w postaci mruczenia jej braciszka. Słysząc to nachyliła się nad jego uszkiem i delikatnie je przygryzła. W tym wypadku, że dla niej było to czułe okazanie siostrzanych uczuć, niż celowe wywołanie przyjemności.
- Ni-ni, wiesz, że kiedyś chciałam być Twoją dziewczyną. No wiesz jak dorosnę. W tamten zimowy dzień sobie to postanowiłam. Wiedziałam, że każdy inny mnie zrani, a ty w dodatku mnie ocaliłeś. Dziękuję Ci za wtedy... - wyszeptała mu do uszka, by na koniec odsunąć się nieco od niego. Nie wiedziała jak na to zareaguje. W końcu... miała niespełna piętnaście lat i tyle życia przed sobą.[/color]

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Gru 25, 2016 12:47 am

No cóż, z pewnością jedno jest pewne - Shiro nie wiedział, przez jakie piekło przeszła jego mała "siostrzyczka"... I co właściwie ją spotkało przez ten cały czas. Jednakże, nawet słysząc o tym wszystkim, nie potrafił się zgodzić z jej zdaniem. Nie uważał, by wszystkie wampiry były złe, lecz... Każdy z nich natrafił na kogoś innego, prawda? Z tego właśnie brała się różnica tutaj.
- Miałaś pecha, że spotkałaś takich osobników z mojej rasy - wyszeptał cicho. - Ale... Nie wszyscy są tacy. Naprawdę - dodał jeszcze. Jednakże, czy mała uwierzyłaby mu, mając na koncie te wszystkie przeżycia?
Uśmiechnął się jednak dość delikatnie na jej kolejne słowa.
- Jeśli nie znosisz wampirów, to nie myśl o mnie jak o jednym z nich - powiedział do niej natomiast. - Tylko jak o indywidualnej jednostce - poruszył nieco uszkami. Nie uważał, że różnił się wiele od innych wampirów, a te atrybuty zwierzęce... Dobra, nadal nie wiedział, skąd się wzięły. W końcu przecież nie pamiętał tego wydarzenia!
- Postaram się ciebie obronić, Laurie - rzekł na ów temat. - Nie jestem jeszcze doświadczony, ale użyję własnej siły, by ci pomóc - nie wiedział jednak, czy zdołałby uchronić tą małą przed wszelakimi niebezpieczeństwami. Oczywiście - pragnął tego, ale... Jak to w praktyce wyjdzie?
Zaśmiał się cicho na jej słowa.
- To mogłoby być ciekawe - stwierdził natomiast, zastanawiając się, czy rzeczywiście podjęłaby się misji przeszukiwania jego rzeczy... Oj. Gorzej, jakby się dorwała do jego bielizny. Ale... Raczej tak nie byłoby... Prawda? Bądź co bądź, było miło ją widzieć w weselszym nastroju.
I do tego doprowadziła do tego, że wampirek zaczął mruczeć! Jednakże jej kolejne działanie sprawiło, że wyraźnie drgnął, zaskoczony i delikatnie się zmieszał. Tego się nie spodziewał... Jak również i kolejnych słów. Uniósł nieco łebek, poruszając uszkami.
- Huh - chciała być jego dziewczyną, gdy podrośnie? Chyba to już czas przeszły, z tego co słyszę - przemknęło mu przez myśl. - A może i nie? - Nie musisz mi dziękować, Siostrzyczko - uśmiechnął się łagodnie do niej.
Właśnie. A może warto spytać się o to? Aż niepewnie uniósł łapki, dotykają własnych uszów.
- Zastanawia mnie od pewnego czasu... Czy ty masz królicze uszy? - spytał się jej z nutką niewinności w głosie.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Gru 25, 2016 5:18 pm

Tu słodka parka szczerze ze sobą rozmawiała, a w międzyczasie pewien były wampir, a obecnie kolejna hybryda zwierzęca próbowała przystosować się do nowych warunków jako tworzyło jego własne przeistoczone ciało. A przystosowanie to nie było łatwe, nie dosyć, że zapachy czy dżwięki były mocniejsze to jeszcze w przeciągu ostatniego czasu zdołał niezliczoną ilość razy już przewrócić się o własny lwi ogon, czy zahaczyć o coś skrzydłami, nie mówiąc już ile razy się poobijał próbując zrobić użytek z tych ostatnich. Po naprawdę wielu godzinach obijania się po bogu ducha winnych budynkach, czy drzewach nauczył się choć podlatywać na nich z miejsca na miejsce. Choć nadal zdarzało mu się wpadać na coś na co nie powinien.
Jednak w końcu zaczęło mu się już to nudzić, miał inne ciało, co nawet było zabawne, jednak nadal nie znalazł ani miejsca gdzie mógłby się zatrzymać, ani swego miejsca pracy, a na koniec... nawet nie poznał nikogo z kim mógłby pogadać normalnie. Choć z wysokości może byłoby łatwiej coś wypatrzeć? W trakcie ćwiczeń trochę mu się odleciało od miasta, w okolicy był tylko już budynek szkoły nad samą wodą i dwa pomniejsze... za pewne wedle wewnętrznego regulaminu nie powinno być tu obcych, ale kto przypuszczał, że skrzydlaty lew po prostu przeleci nad płotem, o ie nie złapie do prefekt, to nikt nawet go nie zauważy, tak przynajmniej mu się wydawało. Po prostu podszedł do najbliższego budynku i zaczął się po nim wspinać, co o dziwo było nawet łatwe z obecnymi łapami, choć nadal męczące. Zero wdrapał się na któreś piętro i przysiadł na parapecie jednego z okien które okazało się akurat zasłonięte. Tu nie powinien go nikt zauważyć... no właśnie... nie powinien, o ile by panował nad pewną niesforną kończyną która się zwała ogonem, a ten falując zaklepał w szybę okna na którym siedział. Sam wampir był tym faktem tak zdziwiony że aż spojrzał w stronę z której dobiegł go dźwięk który sam z resztą wywołał. Czy ktoś to zauważy? I co zrobi jeśli jednak tak będzie i jakaś osoba odsłoni zasłonę widząc na swoim parapecie istotę o czarnej grzywie i posturze bestii z gotyckiej katedry? Jak zareaguje ów osoba? W sumie sam nie wiedział, ludzie rożnie reagowali, już parę osób nazwało go Akumą, albo jakąś inną nazwą sugerująca diabelską postać. Jednak jaki miał na to wpływ? Już żaden, a więc niech się dzieje wola niebios... czy tam czegokolwiek co struje tym pokręconym światem.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Wto Gru 27, 2016 12:36 pm

Widziała w jego oczach, że powoli łapał, o co jej chodziło. Przynajmniej w jakimś minimalnym stopniu, jednak mimo tego, co mówiła wciąż bronił swoją rasę. Było to dla niej normalne, wiecie.. Chleb powszedni. Mimo to na jego słowa tylko pokręciła głową, oczami wskazując, iż jeszcze nie do końca mu wierzy. Ufała mu owszem, ale nie jego rasie. To byli podstępni ludzie.
- Dobrze. Dla mnie jesteś braciszkiem, kotkiem, może kiedyś czymś więcej - uśmiechnęła się radośnie, jakby zapominając o wszystkich smutkach. Starała się być wesoła, jak i taką przypominać. Ciężko Laurie było w pełni się pogodzić, z tym, czego się dowiedziała, zwłaszcza, iż jej oczy niemal huczały, iż ma przed sobą jednego z nich. Było to trochę... Dziwne, ale z przyzwyczajeniem zajmie jej to znacznie dłużej.
- To dobrze.. W takim razie możemy zawrzeć taki układ - skinęła parę razy główką, a następnie wyciągnęła w jego stronę dłoń. Chciała by ją uścisnął, w końcu póki co tylko tak potwierdzała wszelkie umowy, obietnice, innego sposobu nie było.
- Shiro... Jak wygląda życie sługi wampira w waszej społeczności? I jeśli chcesz.. to możesz się napić mojej krwi, ale tylko z ręki. Oczywiście, o ile jesteś głodny i naprawdę tego potrzebujesz... - powiedziała nieco cichszym i tym samym słodszym głosem. Jednocześnie odwróciła główkę w stronę okna i to cała rumiana! Dziewczynka niemal paliła się na myśl, że mógłby jej ,,skosztować".
- Um! - zgodziła się z nim, na kwestię dotyczącą bielizny, a następnie przechyliła nieco główkę. Ciągle patrzyła na zasłonki, które z jasnych odcieni zaczynały nieco ciemnieć. Zupełnie tak jakby dzień im przebiegle uciekał.
Później już tylko wzruszyła ramionami. Nie chciał, to trudno, ale podziękowała mu. Czuła gdzieś w środku, że tak należy. Wszakże podczas powrotu do domu mogła zamarznąć, a tak.. Została zabrana w bezpieczne miejsce i jeszcze dalej...
Wstała, a raczej podniosła się, schodząc ze swojego mięciutkiego łóżeczka. Popatrzyła w oczy Shiro, by później znowu się nieco zawstydzić. Jej uszka wtedy oklapły i nie chciały się podnieść. Były bez siły, chyba.
- Mam, tak samo jak i króliczy ogonek. Oba są prawdziwe, co jest... takie dziwne. Chociaż o tym, iż je dostanę wiedziałam za nim to się stało. Tak wyszło.

Boom!

Usłyszała jak coś łupnęło w okno, czy to kamień, ptaszysko? Niespokojna skoczyła do zasłon, a skok był na miarę żywego królika. Wszakże nie każda nastka skakała przez prawie cały pokój. No ba, większość z nich z miejsca nie skacze dalej, niż dwa metry. Ona to bezproblemowo biła.
Przejdźmy, więc dalej do momentu, w którym maluch został prawie przyprawiony o zawał. Odsłonięcie delikatnie żaluzji, skończyło się... No źle. Jednakże, nie chodziło o słońce przez, które zmarszczyło czoło. Zobaczyła bowiem lwi ogon. To sen? Mara?! Otworzyła framugi i wtedy jej włosy poleciały do tyłu. Na dworze wiało. Jednakże nie zniechęciło to jej, bowiem wyjrzała za określone ramy i wtedy zobaczyła Jego. Osobę z lwimi łapami, ogonem i skrzydłami nietoperza. Był czymś ponad nich. Mimo to skupiła się na nim, zapominając o Bożym świecie.
Od początku wiedziała jedno, to wampir. Teraz zatem chciała sprawdzić jego tożsamość. A więc, głęboki wdech i wtedy odwrócona tyłem do kotka, zmieniła swe tęczówki na fiołkowy. Powoli oprócz komunikatu, widziała jak się pojawia napis.
- Onii-san, to jeden z Nich - lekko zadrżała, gdy jej oczy pokazały jej to, co chciała zobaczyć....
Ragho Sötét

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Wto Gru 27, 2016 7:08 pm

Czy to było złe, że Shiro był wampirem? Wychodziło na to, że tak. Mimo to, Shiro starał się jednak ignorować ów fakt, stawiając siebie i Laurie na równi - niezależnie od rasy. W końcu... Nikt nie ma wpływu na to, kim się rodzi.
- Mhm! - miał nadzieję, że w ten oto sposób zdołał poprawić całkiem nieźle jej nastrój. Jednakże przeczucie mu mówiło, że nie do końca tak było... A więc - co jeszcze mógłby zrobić?
Uśmiechnął się łagodnie, po czym sam wyciągnął rękę i delikatnie uścisnął jej dłoń. Trochę nietypowo się czuł przez taką umowę... To zdecydowanie była dla niego spora nowość. Jednakże - co szkodziło? Chociaż chwila, czy Laurie nie była za mała na to? Może podjął złą decyzję?
Mimo wszystko... Chciał ją chronić.
Przekrzywił nieco głowę, zastanawiając się nad tym pytaniem.
- Nie jestem pewny - odpowiedział jej w końcu. - Wydaje mi się jednak, że to zależy od osoby i sługi... Oraz od samego rodzaju umowy - dodał jeszcze, po krótkim namyśle.
Mimowolnie się zmieszał w chwili, gdy dziewczyna wspominała o piciu jej krwi... Lecz nic więcej od siebie nie dodał, jedynie pokiwał głową na znak, że zrozumiał. Nie wiedział, czy właściwie... Potrafiłby się na to wydobyć, by brać od młodszej jej krew. I... Jak właściwie ona sama by zniosła coś takiego?
Jednakże jego uwaga z krwi i kwestii dotyczącej bielizny, przeskoczyła do... Króliczych uszów.
- Jak to? Skąd masz? - prawdę mówiąc, wampirek odczuł teraz zdezorientowanie. Nie wiedział, co i jak... Ale... Może dostanie wyjaśnienia, w jakiejkolwiek postaci?
Wtedy usłyszał... Jak coś walnęło w okno. Hę? Jego uszy nieco nastroszyły się, a Shiro spojrzał pytająco na Laurie.
- Ptak? - cóż, zaraz się dowie, skoro i Lau poszła sprawdzić... Jednakże to, co jego żółte oczy ujrzały, mogło przejść wszelakie założenia. Jego źrenice momentalnie się rozszerzyły, a ogon najeżył się. Co jest? Co to jest? Mimowolnie odczuł zimny dreszcz przebiegający mu po plecach, a instynkt podpowiadał mu, że powinien uciekać... Albo spróbować z tym kimś/czymś walczyć.
- Demon...?! - wyszeptał cicho, ale w tym momencie usłyszał słowa jasnowłosej. Wampir? Że on? Co? - nawet zapach był dezorientujący. - Laurie, uważaj! - błyskawicznie znalazł się przy dziewczynce, obejmując ją od tyłu i delikatnie podnosząc, by potem dzięki wampirzej prędkości znaleźć się w głębi pomieszczenia. Warknął cicho, wbijając wzrok w nieznane stworzenie... Które już mogło lub nie wyczuwać/widzieć reakcję rudowłosego kotołaka. Inaczej?
Jeden zły krok i pozostanie niezbyt miło potraktowany. Niestety, lecz... Po prostu wystraszył młodego krwiopijcę... A do tego dochodziła troska o "siostrzyczkę". A skoro nie miał za sobą wystarczająco dużo lat doświadczenia... Mógł być zdecydowanie nieprzewidywalny w swoim zachowaniu.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Wto Gru 27, 2016 7:36 pm

niby tak drobny ruch, a ze spokojnego siedzenia na oknie w wykonaniu niedoświadczonej hybrydy zrobiło się zamieszanie na skalę niezłej sensacji. Dziewczyna nie mogła wiedzieć co ujrzą jej oczy po odsłonięciu zasłony, lecz i gargulec nie spodziewał się tego, ze okno zostanie tak drastycznie otwarte.... co za czym idzie... sam się wystraszył i podskoczył niemal zlatując z okiennego parapetu niemal w ostatniej chwili łapiąc się go ostrymi pazurami. Dopiero po chwili się wdrapał z powrotem widząc jak chłopak o czerwonych włosach i... chwila, kocich uszach? Zero był tak samo zdezorientowany jak i oni, o ile nie bardziej, bo nawet nie wiedział o czym mówią.
Kiedy już stabilniej usiadł na oknie przysłonił je lekko skrzydłami, przez co przynajmniej nie wiało po całym pokoju.
-Jaki demon? że ja? Gomene, jeśli wystraszyłem, ale chyba się zgubiłem trochę. Chciałem tylko sprawdzić czy stąd lepiej widać okolicę.
Chciał przeprosić, choć nie był pewien czy to zabrzmiało wystarczająco przekonująco, szczególnie dla dwójki wystraszonej jego przybyciem. Przez chwilę nic nie mówił tylko się wgapiał świecącymi ślepiami w dwójkę
-To nie są przebrania prawda? pachnie tu kotem i królikiem... Nie myślałem, że tak szybko znajdę kogoś podobnego do mnie. Ehh co za ulga!... choć chwila... jednym z nich? kogo miałaś na myśli?
Zdecydowanie był wielki, ale czasem się zachowywał jakby jego rozumek nie dorósł do owego ogromnego cielska, był wielki, ale mało kumaty czasami. Nie wyglądał najprzyjemniej, jednak jego zachowanie ani trochę nie wykazywało wrogości, szczególnie, że nie czół teraz potrzeby by taką prezentować. Jednak czy to pozwoli rozluźnić się tej dwójce?

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Wto Sty 03, 2017 9:07 pm

W końcu między nimi zaczęło się normować, nawet wracać do stanu błogiej nieświadomości. Zupełnie tak, jakby niedawno nic się nie wydarzyło. Byli wolni, w dodatku bliscy sobie. Mogli zacząć od nowa. Z tą świadomością, przynajmniej starała się żyć. Ot tak, by nie roztrwonić tego, co było, by znowu nie popaść w jeden ze skrajnych stanów. Zwyczajnie pragnęła uchronić siebie, przed tym, co mogło ponownie zniszczyć jej mały świat. W końcu, spróbowała go stworzyć od nowa, zaczynając od Shiro. Później przyjdzie kolej na Shade.
- Rozumiem. Co takiego wnioskujesz z samej naszej umowy oraz jak to dla Ciebie wygląda. Wiesz, nie chcę zrobić nic głupiego, bo plany mam sporego kalibru. Mogę przez przypadek Ci zaszkodzić.. - mruknęła cichym głosem, nie wiedząc jak kotek zareaguje na to, co w jej w główce zaświtało. Chciała wystąpić przeciwko wampirom, podejmując odpowiednie środki. Tym samym, zamierzała zacząć od Oświaty, o której niegdyś słyszała przy rodzinnym stole. Poza tym, jej rodzice do niej należeli, więc postanowiła.. Pójść w ich ślady, zaczynając od dnia następnego, a raczej od momentu, w którym porozmawia z samym dyrektorem. Do niego również miała sprawę...
- Dowiedziałam się o nich dzięki Dorianowi, lecz skąd je mam.. Ciężko powiedzieć, moje wspomnienia o tym są w rozsypce... - pokręciła do tego główką, jakby chcąc zaznaczyć, że nie wie, niczego istotnego. Zupełnie jak on.
W następnej kolejności miała niemałą akcję z oknem. Patrzyła na to z szokiem, za nim jeszcze została odciągnięta. Spojrzała w następnej kolejności na Shiro, który szybko wyszedł jej z pomocą. Co prawda, chciała mu odpowiedzieć na jego pytania, lecz to było trudne w momencie, którym postać przemówiła. W sumie, to jeśli się wbić w szczegóły to wampir o znanym jej prawdziwym imieniu. W to nie miała wątpliwości.
- Rozejrzeć się? To nie lepiej było usiąść obok Akademika dla uczniów z nocnych zajęć? Wiesz, nie każdy człowiek wie o waszym istnieniu. Powiedziałabym, iż jest to tajne. Wejdź proszę, byś przypadkiem nie zrobił zamętu na zewnątrz - odezwała się pewnym głosem, choć jej ręce się trzęsły. Widok nowej osoby, wyglądającej jak On było ciutkę za wczesny. Jeszcze nie zdążyła ochłonąć po rozmowie z Shiro, to jeszcze napatoczył im się ziomek, który podburzył dopiero, co zrobiony system. Pałała, więc do niego nie neutralnym nastawieniem, lecz bardziej niepewnym, częściowo naszpikowanym negatywnymi emocjami. Nie widziała go w najlepszych barwach, o nie..
- Twoje słowa.. są prawdą. Widzisz, może masz przed sobą kogoś podobnego, lecz więcej Cię łączy z moim braciszkiem, niż ze mną. Odpowiadając na Twoje pytanie jesteś jednym z nich.. W tłumaczeniu, należysz do grona wampirów - dodała ozięble, jakby przybierając nieco mroczniejszą maskę. Była może i młoda, lecz na pewno nie zdawała się być tym samym cukierkiem, co wcześniej. Posiadała dystans, jej nastawienie było inne, niż w ubiegłych dwóch latach. Przestała również lubić się otaczać osobami, teraz polegała na tych zaufanym.
- Jak się nazywasz? - wyszeptała na koniec, wiedząc, iż do usłyszy. Jednakże, czy odpowie? Nie wiedząc, jak zareaguje na jej wywód, chwyciła za dłoń braciszka, jakby w ten sposób chcąc sobie dodać otuchy. Niezbyt wiedziała, co ma innego zrobić.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Czw Sty 05, 2017 10:24 am

Shiro przekrzywił nieco głowę, zastanawiając się nad słowami dziewczynki.
- Nie wiem o co chodzi - przyznał w końcu. - Ale ufam ci, Laurie i wierzę, że nie będziesz chciała zrobić coś złego... - posłał jej przy tym uśmiech. Jasnowłosa mogła być śmiało pewna, że ten kotowaty wampirek obdarzał ją sporym zaufaniem i ba...! Nawet nie brał pod uwagę, że mogłaby mieć naprawdę niebezpieczne plany na przyszłość.
- Dorianowi? A kto to jest? - nieznane imię sprawiło, że przez ten moment zainteresował się tą sprawą. Ale... Cóż, czy cokolwiek się więcej dowie, to jedynie zależało od niej samej i tyle. Jednakże... Niestety, chyba nie dowie się nic więcej... Ale z drugiej strony, rudowłosy sam prawie nic nie wiedział o owej przemianie... Jedynie jakimś dziwnym trafem, utkwił mu w głowie pewien jasnowłosy wampir...
Dobra, ale koniec rozkminiania, bo nagle pojawiło się tutaj niebezpieczeństwo! Kotołak patrzył bardzo nieufnie i zarazem niepewnie na nieznajomego osobnika, zarazem mając w głowie to, by chronić swoją siostrzyczkę.
Tylko, że... Jego zachowanie nie przypominało kogoś złego. Aż nieco przekrzywił łebek, zastanawiając się, o co właściwie chodziło teraz. Nie, nie uspokoił się jeszcze, ale... Póki co nie przymierzał się do zaatakowania go.
- Ma rację. Nie powinieneś akurat tutaj się pojawiać. Ludzie mogliby zareagować bardzo negatywnie - dodał od siebie rudowłosy. Chwila, to nie jest demon? - był prawie pewny, że nim jest. Ba, nawet zapach nie należał do końca do wampira. Taka istna mieszanina, że aż kichnął cicho.
I oczywiście się nieco nastroszył na jego kolejne słowa.
- Ja ci nie wypominam twojego zapachu - fuknął do niego, czując się urażony. Pachnie mu królikiem i kotem? Niech najpierw sam się powącha czy co! - I jak to jesteśmy do ciebie podobni?
Czując, że młodsza chwyta go za rękę, sam delikatnie uścisnął ją, by dodać jej otuchy. Nie dodał od siebie nic więcej, a póki co... Nie zamierzał również się rozluźniać. Kto wie, może on udawał tylko, by potem ich zaatakować? Również zachowanie Laurie go zastanawiało.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Czw Sty 05, 2017 1:56 pm

No cóż nie można było się spodziewać, że od razu go przyjmą z otwartymi ramionami, był tu przypadkowym intruzem.
Właściwie obydwoje naskoczyli na niego. Ryzykuje skandalem? Też mu nowość. Tylko czy ktokolwiek z tej dwójki zastanowił się co mówi patrząc na postać Zero? W każdym razie nawet głupiutki rozumek staruszka wiedział, że to co sugerowała mu dziewczyna jest dla niego awykonalne.
-Usiąść koło akademika? Nie rzucać się w oczy? Mówisz do osoby która ma lwie łapy i wielgachne skrzydła.
Pomachał nimi demonstracyjnie, choć zdecydowanie niegroźnie, ot tak by zwrócić uwagę na...dość sporek kubatury element jego ciała
-Jak mi powiesz jakim cudem miałbym się nie rzucać nikomu w oczy, to naprawdę przyjmę to z wielką ulgą, bo na razie jestem raczej skazany na to, że zwracam na siebie uwagę tak czy inaczej. Ty mała przynajmniej masz się o tyle lepiej, że masz elementy słodkiego króliczka. Pewnie ciebie ludzie chcieliby pogłaskać... ode mnie uciekają tak jak z resztą wy teraz.
Odpowiedział im z nutą lekkiej ironi i smutku. Ona chciała go pouczać? Tylko czy to był w ogóle dobry pomysł? Po za tym miał swoje powody by wleźć na budynek
-Po za tym, siedzenie na ziemi nic mi nie da jeśli szukam czegoś co może być położone całe kilometry stąd. Szukam pewnego budynku, choć... szczerze zaczynam tracić nadzieję, że go znajdę. Aszzz ja i moja orientacja w przestrzeni... zginę kiedyś przez to marnie.
Potem pojawiło się tłumaczenie króliczki, choć jedna rzecz lekko zdziwiła go trochę, raz to, że uznawała czy mówił prawdę czy nie, a druga rzecz którą zauważył to jej ton, raczej niezbyt ciepły na określenie wampir, przez co spochmurniał wyraźnie na twarzy
-Oczywiście że mówię prawdę, żyję już za długo by się bawić w kłamstwa. W kłamce może się bawić ten co ma życie krótkie i dobrą pamięć, a ja ni pierwszym ni drugim nie grzeszę. I nie wiem czemu tak bardzo nie lubisz wampirów, ale smutne jest to, że już mnie zakwalifikowałaś do jakiegoś wora "Oni" tylko ze względu na to kim się urodziłem. Wiesz tego się nie da wybrać, nikt przed narodzinami nie pytał nas o zdanie czy chcemy być jednym czy drugim. Tak się stało i już. Po za tym, nie jestem pewien czy nadal nim mogę się zwać, przynajmniej odkąd mam te zwierzęce atrybuty, to przez nie mówię, że znalazłem kogoś podobnego. Choć... może się pośpieszyłem ze swoją nadzieją.
Jednak słysząc furczenie kotowatego co do obrazy za zapach, aż wywrócił oczami z poirytowania i westchnął ciężko
-Wiem doskonale jak pachnę, Co to w ogóle za obraza? Byłem tylko ciekaw jakie gatunki sobą reprezentujecie, nie powiedziałem, że śmierdzicie. Sam mam dziwaczny zapach, bo pachnę i lwem i nietoperzem, ale się nie obrażę jak mi ktoś powie że capię którymś z tych, bo to raczej fakt oczywisty. Po za tym, kto tu powinien się obrazić, to nie ja nazwałem kogoś demonem. Co za egoizm.
Wytknął Shiro jego nietakt, bo w końcu jeśli od kogoś wymagał uprzejmości w tak zaskakującej sytuacji to sam powinien pilnować swojego języka. Jednak nic więcej poza tym nie powiedział do niego, nie było potrzeby wszczynania kłótni z tak błahego powodu. Dziewczyna zapytała go o imię, a on wszedł tak jak wcześniej chciała zamykając okno, żeby nie było zimno.
-Obecnie nazywają mnie Tatsuya Rei, albo ewentualnie Zero. Możesz mi mówić po prostu Zero.
Przedstawił się swoim obecnym imieniem, choć raczej, żadko to robił, ale przy tej dziewczynie chyba i tak się nic nie ukryło. Nie wiedział, że dziewczyna odczytała jego pierwsze imię, sam go nawet nie pamiętał za bardzo, właściwie używając tylu imion przez całe ponad tysiącletnie życie dało się zapomnieć takie rzeczy, niestety.
Z resztą co by jej dało pierwsze imię wampira gdy nawet nikt za bardzo go pod nim nie zna? We wszystkich papierach funkcjonował ze starszym nabytym imieniem. No chyba, że jakimś cudem łowcy go wybadali i mieli to gdzieś w kartotekach, co ze względu na uwikłanie w liczne wojny i przeniesienia, było też nieco wątpliwe. Zero jako raczej ten nieszkodliwy wampir nie miał raczej amatora który by stalkował jego życie.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Sty 08, 2017 12:19 pm

- Chyba też sobie ufam... - powiedziała niepewnie, jakby nie wiedząc zbytnio, czy może to zrobić. Jej plan ściśle wiązał się z unicestwieniem tych, co byli winni śmierci jej rodziców. Tym samym, będzie musiała zrobić dużo złych rzeczy... Miała nadzieję, że żadna z podjętych akcji nie skrzywdzi Shiro. Ciekawe, tylko czy ukaże ją lub pozbawi człowieczeństwa, gdy dowie się, co tak naprawdę zamierza. Oj bała się, a przecież niemal się w nim zakochała! Króliczek popadł z niewiedzy w dezorientację i obawę, bała się spotkania z jutrem.
- Sama nie wiem.. Potrafi jednak dużo dziwnych rzeczy, wydaje się, że jest wszechpotężny.. Trochę jak los. Wiem! Można powiedzieć, iż jest partnerem Losu. Wspominał o czymś takim - zamyśliła się, próbując sobie to przypomnieć. Póki co miała jednak pustkę, była wyczerpana. Tle rzeczy ją spotkało, iż teraz najchętniej położyłaby się spać. Jeszcze nawet ziewnęła na tego dowód, aż zapomniała o tym w momencie najścia.
Uwagę swoją skupiła na ich gościowi. Jej zainteresowanie przykuwały jego atuty, które zdecydowanie powinien maskować. Może gdyby ubierał się w ciemniejsze odzienie, jakieś płaszcze. Może spróbował udawać, iż ma na sobie cosplay albo zrobić tak, by ludzie o nim w ten sposób myśleli. Może i dostanie łatkę dziwaka albo kogoś podobnego, ale ograniczy to ich negatywne odczucia w stosunku do niego.
Zaczęła nad tym się zastanawiać, myśląc co można podrasować, by wyglądało na sztuczne. Tym samym nie chciała mu ograniczać ruchów, w końcu musiał zachować funkcjonalność.
- Zostań cosplayerem. W Japonii ich pełno, z resztą tym samym staniesz się ,,normalny". Wystarczy Ciebie podrasować, dołożyć elementów, które sprawią, iż ludzie nie będą od Ciebie uciekać. Co o tym myślisz? - przechyliła główkę zaciekawiona, jak na ten pomysł zareaguje. Chwilę później spojrzała z nadzieją na Shiro, chciała by ją pochwalił, tak jak wtedy, gdy przyznał jej rację. Potrzebowała w tym momencie jego atencji. Nawet nie wiecie jak bardzo!
Następnie nakryła na siebie kapturek, jakby chcąc zakryć swoje królicze atuty. Puszystym ogonkiem zetknęła się z ciałem Shiro, tak jakby chciała powiedzieć ,,Ale o czym mówisz". Potrafiła się maskować, również już przez to, iż w tym wieku zaczęła swoją edukację w Akademii wyszła na jedną z przebierańców. Ciekawe, czy gdyby komuś powiedziała, iż się postarzała magicznie o dwa lata. To czy by to łyknęli...
- Co to za budynek? Może..- przełknęła ślinę - Ci pomożemy? - zagadnęła go, choć nie była przekonana do tego pomysłu. W końcu, nie ufała mu.
- To po części moja wina. Widzisz, wczoraj stało się coś strasznego. Bardzo strasznego, powiedziałabym, iż największego kalibru. Dlatego mimo, iż nie chcę, oceniam wszystkich przez pryzmat tego wydarzenia. Nie chciałam Cię urazić, po prostu musi minąć trochę czasu.. - dodała pośpiesznie.
Wiedziała, iż popełnia błąd. Również to co robi jest szkodliwe, ale nie mogła od tak powrócić do swojego wcześniejszego życia. Psychicznie była załamana, więc udawała, iż wszystko jest dobrze. Miała również plany, jak wrócić do ,,normy". Do tego czasu, jednak musiała się trzymać, unieść główkę do góry i przede wszystkim się nie poddawać. Szukała perspektyw w ciemności.
- Czyli miałeś wiele imion? - zamrugała parę razy, zaskoczona, a następnie się uśmiechnęła. Tak by nieco rozjaśnić ten ponury pokój - Miło Cię poznać, Rei.. znaczy Zero! - podrapała się po poliku, mocniej ściskając dłoń kotełka.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    

Powrót do góry Go down
 
Pokój Laurie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pokój numer #520

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: SŁONECZNY :: POKOJE-
Skocz do: