IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Laurie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Sty 08, 2017 10:38 pm

- To trochę nietypowe - stwierdził natomiast kotowaty, zastanawiając się jednocześnie nad kwestią dotyczącą osobnika, o którym wspomniała dziewczynka. Nie bardzo wiedział o co chodziło, a nie uważał tego wszystkiego za wymysł jasnowłosej. Może to jedna z tych spraw, które się nie dało od tak wytłumaczyć?
Mimo to, nie wnikał już ani w pochodzenie tego całego Doriana, ani w jej plany. Dlaczego? Ponieważ trzeba było aktualnie skupić się na tym osobniku przed tą dwójką. Nietypowa osoba, której zachowanie zupełnie się różniło od jej wyglądu. Do tego dochodził fakt, że Shiro... Cóż, nie zachował się jak to on powinien. Najwyraźniej pierwsze co uznał, to lepiej zapewnić bezpieczeństwo młodszej koleżance niż próbować się porozumieć z tamtym.
Jednak powoli zaczynał się uspokajać, lecz jego ogon zdradzał nerwowość, jaka nadal go obejmowała.
- Zgadzam się. Jesteśmy w Japonii, więc cosplay nikogo nie zdziwi - dodał od siebie, na potwierdzenie słów młodszej. Uśmiechnął się do niej łagodnie, po czym delikatnie pogłaskał po głowie, chcą ją w ten sposób pochwalić. Po czym ponownie skupił uwagę na ciemnowłosym wampirze, wzdychając cicho.
- Ale to nie ja straszę innych w ten sposób - odciął natomiast, nieco naburmuszając się na jego słowa. - I sam zacząłeś o zapachu - jego ogon nieco się nastroszył. - I nie wiem kim jestem. Lepiej? - fuknął. - Nie rozumiem tego gadania i mowy o mieszaniu ze zwierzętami - dobra. Chwila, przecież Shiro to wampir, prawda? Więc to logiczne, że uważał, że to jakiś element jego mocy. W końcu jego pan, Kojiro, też miał uszka! Tylko nieco inne. A nikt jeszcze młodemu nie blokował mocy (przynajmniej nic o tym nie wie), by zmienił zdanie na ów temat.
- Shiro - zdecydował się również na przedstawienie, po czym odwzajemnił uścisk dłoni młodszej. Chciał sprawić, by ta chociaż trochę się uspokoiła... Ale jak dokładniej to zrobić? - Więc, jakiego miejsca szukasz? - poruszył jeszcze ów temat.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Pią Sty 13, 2017 11:04 pm

Zostać cospleyerem? Zamrugał parę razy próbując sobie to wyobrazić, czyli udawać, że się jest przebierańcem? To niby było jakieś rozwiązanie... no przynajmniej w Japonii. Choć czy to nie dziwaczne by dorosły facet się przebierał za postacie z filmów? i jaką mógłby być postacią. Siedział chwilę w jednym miejscu widocznie dumając nad tą propozycją
-Jaka postać z Anime ma takie skrzydła i łapy jak ja? Szczerze oglądałem trochę tych kreskówek, ale nie znam się na tym aż tak.
Zapytał dziewczyny skoro już to zaproponowała. Właściwie skombinowanie stroju nie stanowiło dla zero najmniejszego problemu, było go stać na drogie i nawet bardzo głupie pomysły, nie zaszkodziło więc spróbować, problemem raczej za to stawał się fakt, ze mało znał sferę zainteresowań przeciętnego cospleyera.
Przemyślenia jednak przerwał mu kotowaty rudzielec, na którego Zero spojrzał przekręcając głowę na bok jak zwierzak który nie bardzo wie o co chodzi
- Nie miałem zamiaru nikogo straszyć... po prostu nie panuję jeszcze nad ogonem... Nie mam o od zawsze, więc się muszę przyzwyczaić. Pewnie gdyby nie to to byście nawet nie zauważyli, że tam siedziałem. ... i coś ty się tak obrażasz za zapach, moja wina, że masz kocie uszy i ogon i pachniesz też kotem? To chyba raczej logiczne, właściwie bardziej bym się zdziwił jakbyś nie miał na sobie zapachu zwierzęcia którym w połowie jesteś. Po za tym, ona jest człowiekiem, a też ma królicze uszy, to chyba logiczne jakie mogłem wyciągnąć wnioski, jeśli to tylko przypadek, to proszę o wybaczenie.
Przy ostatnich słowach wstał i skłonił się niczym książę przed księżniczką w danym dworze, ot stare nonszalanckie nawyki.
Zaś poproszony o wskazanie poszukiwanego budynku Zero spojrzał na dziewczynę z pewną zadumą.
-W zasadzie to szukam budynku Oświaty, nie mogę ci pokazać jak wygląda, mój nadzorca by się wkurzył. Póki co kazano mi się skontaktować z kimś od nich, ale na razie nie miałem szczęścia nikogo spotkać, przyjechałem tu z kwatery w Anglii by pomóc człowiekowi którego nazywają Grigorij. Niestety moja orientacja w terenie jest... ehh... powiedzmy, że niezbyt dobra. Najprościej mówiąc... się zgubiłem.
Odpowiedział szczerze, głównie ze względu na to, że dziewczyna i tak wiedziała o wampirach, więc skoro już o nich wiedziała to i istnienie Oświaty nie było już czymś co szczególnie trzeba by było przed nią ukrywać, a przynajmniej tak uznał.
-W zasadzie moglibyście mi pomóc tylko jeśli znacie jakiegoś ich człowieka, kogoś kto pomógłby mi się skontaktować z szefem. Choć nie wiem czy dzieciaki jak wy kogoś takiego mogą znać.
Podsumował swoją sytuację i możliwości.
Wysłuchał też słów dziewczyny i pokiwał głową w zrozumieniu, o dziwo nawet zrozumiał co dziewczyna może mieć na myśli
-Domyślam, się że miało to coś wspólnego z wampirem, skoro mnie tak miło dziś przywitałaś wytykając gatunek... Ehhh... przykro mi, że niektórzy osobnicy mojego gatunku są tak tępymi bestiami. Sam nie raz od nich dostałem po łbie nieźle. I jeszcze raz przepraszam, że wam przeszkodziłem dzisiaj, uroczy króliczku. Mam nadzieję, że to wydarzenie o którym mówisz nie wpłynie na naszą ewentualną dalszą relację, nie chciałbym mieć za wroga tak uroczej osóbki.
Starał się do niej uśmiechnąć pocieszająco wygłaszając swoją sentencję, choć domyślał się, że jeśli faktycznie jakiś wampir jej coś zrobił to nie będzie łatwe. Mimo to warto spróbować prawda.
No i znów jego wzrok spoczął na rudym chłopaku
-Miło mi cię poznać Shiro. A i nie bój się mnie, wiem, że jestem trochę duży, ale nie zjem was... z resztą słabą przekąską byście byli. Wolę zjeść homara. Macie ochotę na homara?
znów był szczery do bólu, tylko czy i tym razem kotowaty się na niego obrazi? czy jednak poczuje ulgę? Cholera jedna wiedziała, ale Zero nie, mimo to był prostolinijny. Dosyć skomplikowana osobowość wampira nietoperza mieszała w sobie i elegancje księcia na czarnym koniu i starego woja o lekko niewyparzonej gębie. Więc odczyt jego osoby mógł się zmieniać z minuty na minutę. ... i chwila imiona? no tak...
-No dużo już ich było... Widzisz żyjąc ponad tysiąc lat raczej ciężko by było podawać się za jedną i tą samą osobę. Co jakieś 40lat zmieniam imię, żeby zwykli ludzie nie wiedzący nic o wampirach nie mieli zbędnego mętliku w głowie. Po za tym służyłem też w wojsku , a tam zmiana pseudonimów jest raczej czymś normalnym. Po za tym przez mój fach i stanowisko społeczne zdarza się, że ścigały mnie też inne wampiry. Na szczęście teraz mam trochę spokoju. No nie licząc tej dziwnej zmiany...
Wytłumaczył pokrótce od razu też odpowiadając na jej pytanie, jeśli w ogóle ogarniała wiekowość osobnika przed sobą to mogła śmiało policzyć ile imion minimum mógł mieć Zero, z pewnością nie była to mała liczba, więc nie było się co dziwić, ze borok nawet nie pamiętał za dobrze jak miał naprawdę na imię.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Sob Sty 14, 2017 4:42 pm

- Tylko trochę... A wiesz, że postarzałam się o dwa lata przez niego? - wyszeptała cicho, nie wiedząc jak na to zareaguje. W końcu takie rzeczy, mogłyby się wydawać nietypowe. Dziewczyna tak z dnia na dzień wraca do świata dwa lata starsza, zaburzając przy tym kontinuum czasoprzestrzenne i inne błahe rzeczy, budujące ten świat. Jeszcze do tego lada moment dojdą jej urodziny przez to sumując będzie trzy lata starsza, gdy tak naprawdę powinna być o rok. Może dzięki temu nie wezmą jej w szkole za cosplayerke, chociaż wiedzą i tak była do przodu. Może dlatego zamiast uczyć się bieżących materiałów wkuwała dalsze rzeczy, ściśle wiążące się z jej zainteresowaniami. Również dzięki temu, stawała się powoli ekspertem w chemii oraz biologii. Może założy własne labo?
Przenieśmy się jednak do rzeczywistości...Gdzie kochany braciszek pochwalił ją, co wywołało w niej uśmiech oraz radość. Chyba cichutko nawet zamruczała..
- Nad tym się jeszcze pomyśli, ale jak chcesz to pomogę Ci z ta przeróbką siebie w no wiesz... Cosplayera - pokiwała na dowód tego główką i choć czuła pewien opór, przed tego typu decyzjami, to jednak postanowiła, choć w tej jednej rzeczy pomóc. Wiecie, spróbować coś innego, niż obwiniać siebie, czy ciągle uciekać przed wampirami. Skrycie ich przy tym, nienawidząc. Musiała to sprostować, by zachowała spokój i skierowała swój gniew tylko w jedną grupkę tych krwiopijców. Póki, co każdy oprócz Shiro, był taki sam. No może jeszcze Zero i tamta dziewczyna, ale do nich nie miała przekonania.
Na jego akty kultury, odpowiedziała niesfornym dość dygnięciem. Ciężko jej było to zrobić z pełną gracją, będąc jednocześnie trzymanym przez kotka. Widać jednak po niej było, iż została zaznana z tego typu sytuacjami. Wszakże długi czas była pod opieką wampirów z rodu Kurenai, a tam trzeba było się zachowywać kulturalnie. Też dzięki nim była ,,bogata", ciągle przysyłali jej pieniądze.
- O-oświata? Wiem, gdzie to... - wyszeptała cichym głosem, spoglądając w dół. Jej młodą twarzyczkę przesłoniły pukle białych włosów, które ukryły tym samym jej szeroko otwarte oczka oraz buzię. W tej samej chwili, jej serduszko przyspieszyło. Przecież jej rodzice do niej należeli! Rozmyślała nad tym gorączkowo, nawet.. Pamięta dzień, gdy tam ją zabrano. Jej brat wraz ze swoją nauczycielką, łowczynią na dobrą sprawę, poszli z nią, by zobaczyła, w co w przyszłości się zaangażuje. Szkoda tylko, iż przedwcześnie zginęli. Chociaż miała nadzieję, iż któreś z nich się ostało. Potrzebowała ich.
- Mogę Cię tam zaprowadzić... - sama tam też zmierzała, więc czemu by nie iść wraz z nim? Z resztą, mogłaby go bliżej poznać i niczym się nie narazić Shiro. Nie może poznać jej planów, jeszcze nie teraz.
- Uroczej? - podniosła nieco łepek, poprawiając włosy. Tym samym zdziwienie było wskazane, dzięki czemu mogła się wpasować w otoczenie - Ojej, nie słodź mi tak. Nie zasłużyłam, raczej - zamknęła słodko oczka, kładąc prawą rękę na główce. Wyglądała trochę na zakłopotaną, jak zwykle, gdy ktoś jej prawi komplementy.
- Homar? Jak on smakuje? Ni ni, lubisz homary? - zagadnęła i Shirko, podnosząc główkę ku niemy, by z dołu móc na niego spojrzeć. Chciała wiedzieć, co o tym myśli. Może miał inne plany?
- Pamiętasz swoje pierwsze imię, Zero? - zapytała z ciekawości, ukrywając, iż takową informację posiada. Nie mogła zdradzić, do czego zdolne są jej oczka. Zwłaszcza, gdy ich barwa wróciła do złotego odcienia. Dobrze, iż fiołkowe tęczówki są ulotne przy właściwym skupieniu się...
- A i zmieniając temat, co wiecie o przemienianiu ludzi w wampiry? Każdy to może? Czy tylko wybrani? I czy znacie takie osoby? - zadała multum pytań, jakby przypominając sobie swoja obawę przed zmianą w jednego z nich.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Pon Sty 16, 2017 6:38 am

Zamrugał ślepiami, słysząc ową rewelację ze strony Laurie.
- Naprawdę? - rzeczywiście, gdy teraz się mógł przyjrzeć, to może zauważyłby ową zmianę, ale... Nie zastanawiał się nawet nad tym wcześniej. I chwila, na kogo właściwie ona napotkała się? Nie przypominał sobie żadnego osobnika, będącego aż tak zdolnego do wpływania na kogokolwiek. Zwłaszcza tak fizycznie!
- Możemy sprawdzić w internecie  - powiedział rudowłosy. Nie było po co zastanawiać się nad kwestią powiązaną z tym całym Dorianem, jeśli przyjdzie czas na to, to zostanie już wszystko wyjaśnione. Albo i nie.
Mimo to, na teraz zachowanie Zero po prostu drażniło kota. On to robił specjalnie! Zdecydowanie! Na pewno nieprzypadkowo.
- Gadasz głupoty - fuknął jedynie w odpowiedzi na jego słowa, dość typowo... Po prostu naburmuszając się. Do tego wszystkiego dochodził fakt, że nie bardzo rozumiał o co chodziło z połowicznością związaną z zwierzętami. Aż z tej całej irytacji zaczął merdać ogonkiem.
Jednakże nie zaczął się z nim wykłócać... Jeszcze. Za to rudowłosy skupił swoją uwagę na kolejnej, poruszonej kwestii, dotyczącej Oświaty. Ba, jedno zaskoczenie, że Zero jej szukał... A i Lau znała to miejsce. Dla niego to zaś wydawało się być po prostu tajemnicze... I zarazem nietypowe.
- Ja nie pomogę, nie wiem, gdzie to jest - powiedział jedynie cicho, czując się wykluczony z tego. A czy kogoś znał? Ciężko stwierdzić. Na teraz po prostu nie potrafił sobie przypomnieć nic na ten temat.
I co? I co?! Oczywiście! Znów się naburmuszył na jego kolejne słowa. Jednak nie obraził się, po chwili uśmiechnął się nieco.
- Dlaczego skojarzyliśmy ci się z akurat przekąską? - spytał się go. No ręce opadają! Kim właściwie on był? Ciągle zaskakiwał swoimi słowami, a kotowaty aż nie wiedział, co myśleć o tym wszystkim. - Nie, nie mamy homarów. Przykro mi - stwierdził, po czym przekierował wzrok na jasnowłosą i posłał jej lekki uśmiech. - Kiedyś. Jak byłem mniejszy i jeszcze mieszkałem z rodzicami. Jednak nie bardzo już pamiętam smaku tego - od tamtej pory upłynęło z kilkanaście lat, ale o tym już nie wspomniał.
Pogłaskał jeszcze jasnowłosą, posyłając jej przy tym lekki uśmiech.
- Nie, nie każdy, Lau - zdecydował się jej odpowiedzieć na owe pytanie...  A przynajmniej na tyle, ile mógł. - I teoretycznie znam... - bąknął jeszcze. Tylko, czy może coś jeszcze powiedzieć? I właściwie, kogo dokładnie znał?
Nagle poczuł w umyśle dziwne uczucie i coś... Czego nie potrafił opisać. Mimowolnie zbladł... Jednak starał się nie pokazywać tego po sobie. Jedynie uśmiechnął się przepraszająco.
- Wybaczcie, muszę iść. Laurie - zwrócił się do dziewczynki, po czym przytulił ją lekko. - Jakby co, to dzwoń. Postaram się wrócić jak najszybciej - poczochrał ją po głowie, posyłając jej uśmiech, po czym puścił i skinął nieco głową... Zanim zniknął stąd. Pewnie w normalnych okolicznościach tego nie zrobiłby, jednakże z drugiej strony... Cóż. Przeważały tutaj trzy kwestie - zachowanie Zero, zaufanie do jasnowłosej oraz... To, co teraz go tchnęło.

z/t

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Lut 05, 2017 5:25 am

Dziewczyna chciała mu pomóc? Ochh... to zdecydowanie była teraz propozycja nie do odrzucenia. On się na tym nie znał, wiec jeśli ona coś w tym zakresie umiała, nie miał innego wyjścia jak się od niej nauczyć tego całego bycia cosplay'erem czy jak to tam zwali.
-Będę bardzo wdzięczny za taką pomoc, naprawdę się na tym nie znam. W sumie to zabawne, że mimo posiadania tylu lat nadal są rzeczy których mogę się nauczyć od takich młodych osóbek jak ty. Na tym świecie nie da się nudzić.
Zaśmiał się pełny pozytywnej myśli. No i okazało się, ze króliczek jednak wiedział gdzie jest Oświata, Zero nieco zaskoczyła ta informacja. Czyżby tak drobna osóbka miała coś wspólnego z Łowcami? Nigdy by jej o to nie podejrzewał, a jednak pozory czasem naprawdę mocno myliły. Uśmiechnął się wesoło
-Naprawdę wiesz gdzie to jest? Rany dziewczyno ratujesz mi życie... jużem myślał, że będę krążyć kilka lat po tej wyspie nim tam trafię... Będę ci naprawdę wdzięczny jeśli mnie tam zaprowadzisz, jeszcze trochę tak pokrążę, a mi łeb w dowództwie urwą za brak orientacji w terenie.
Zaczął się śmiać trochę z siebie samego, jemu to spóźnienie raczej wiele kłopotu nie robiło, ale jednak Oświata potrzebowała funduszy na swoje badania i sprzęt. Więc szef na pewno nie będzie zadowolony za tak długi czas bez odzewu, jeszcze by można było pomyśleć że zdezerterował, choć to ostatnie co miał ochotę robić.
Na zachowanie dziewczyny po komplemencie zachichotał wesoło, nawet jeśli uważała inaczej to dla niego była naprawdę urocza. Jednak kotowaty chyba nie umiał się rozluźnić przy nim. Czemu mu się skojarzyli z przekąską? że też taka musiał mieć interpretacje rudy
-Bo patrzysz na mnie jak kurczak na lisa, choć ani ty kurczak, ani ja lis. Naprawdę jesteś ostatnim o czym bym pomyślał by zjeść, ale ty się zachowujesz tak jakbym miał to zrobić. No cóż, widać na instynkty nie ma rady. A co do homara, jak będziesz głodna to z chęcią cię zabiorę na homara, najlepiej jak sama się przekonasz jak smakuje. No przynajmniej tyle mogę zrobić za oferowaną mi przez ciebie pomoc panienko.
Z pewnością będzie musiał jej się w przyszłości odpłacić za pomocną dłoń, akurat teraz kiedy jej szczególnie potrzebował. Skoro mógł zabierze ją na obiad jeśli ta się zgodzi. No i padło niecodzienne pytanie, które znów zaskoczyło wampira. Ciekawa z tej małej osóbka, wiedziała gdzie jest oświata, wiedziała o wampirach, ale nie znała hierarchii? Naprawdę ciekawie
-Nie każdy, ja nie potrafię przemieniać, to potrafią tylko członkowie krwi szlachetnej, wampiry które nigdy się nie zmieszały krwią z człowiekiem, zwane też kategorią A. Ja jestem krwi C, moja matka była kiedyś człowiekiem, mój ojciec był szlachetnej krwi. Oboje jednak już nie żyją, zginęli podczas wojny jakieś sześćset lat temu. Twój kolega...
Wskazał łapą na Shiro
-Jest krwi B, więc jest w teorii mocniejszy ode mnie, tylko, że o wiele młodszy, też nie może zmienić nikogo. Może to i dobrze dla nas, odpowiedzialność za przemienionych jest naprawdę wielka. Nie chciałbym nigdy mieć nikogo na sumieniu przez to.
Odpowiedział szczerze wzdychając przy tym ciężko. Zdecydowanie nie miał ochoty być odpowiedzialny za przemienianie ludzi w wampiry, poziomy E to było ostatnie czego chciałby być przypadkowym twórcom, a takie rzeczy się zdarzały, niestety. Inna sprawa jak szlachetni byli na tyle nieodpowiedzialni i głupi by próbować tworzyć armie z poziomów E. Zmora z jaką Zero musiał się zmagać przez wiele lat swojego życia.
-A co do tego czy znam... to raczej trudno by mi było nie znać, inna sprawa... to taka czy się lubimy. Tutaj znam kilku wampirów którzy są mili prowadzić ze mną interesy, lecz na ile polega to tylko na wzajemnych korzyściach, a na ile na wzajemnym zaufaniu... to drugie w mojej branży raczej jest mocno ograniczone. Zazwyczaj każdy dba o własną rodzinę. Czyżbyś potrzebowała czegoś od kogoś szlachetnej krwi?
Ostatecznie zastanawiało go po co dziewczynie informacja czy kogoś znają. Czyżby kogoś szukała? Nie był pewien czy Lau w ogóle będzie chciała na to odpowiedzieć, ale zawsze może spróbować jej pomóc jeśli będzie w stanie. Może lepiej dla niej by było by nie była sama przy żadnym szlachetnym, mimo wszystko nie wyglądała na taką która dałaby radę się obronić przed kimś takim.
-A co do mojego imienia... to nie jestem pewny... na starość mi pamięć nieco szwankuje.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Maj 28, 2017 2:47 pm

- Tak, tak, dokładnie tak było - zrobiła kółko palcem w powietrzu, a na koniec jeszcze skinęła głową.
Pomyśleć można, że plecie herezję, aczkolwiek.. Wszystko było największą prawdą. Dorian posiadał niespotykaną moc, którą obdarował ją niemalże podwójnie. Nie dość, że się postarzała, to jeszcze zyskała oczy o niespotykanym dotąd potencjale. Wiedziała, kto jest wampirem i jak się nazywa, a nawet mogła więcej. Furtką była Oświata.
Przejdźmy, więc do meritum tematu. Z przywróconą pamięcią mogła przyjąć funkcję przewodnika, jednakże nie bez żadnego ale... Gdyby mogła mu zaufać, złapać za rękę i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Naprawdę chciała, lecz jako dziecko z przeżyciami musiała zmniejszyć krąg ,,przyjaciół". Przynajmniej na tą chwilę.
- Homary są dobre... - mruknęła, nie przejmując się ich wymianą zdań. Zwyczajnie skupiła się na własnych rozważaniach, aż w końcu wzięła wdech i się nieco otrząsnęła. Chłodnym spojrzeniem zlustrowała hybrydę, by po sekundzie obarczyć go pogodnym uśmiechem. Przyszedł czas na jej odpowiedź.
- To takie skomplikowane. Jesteście podzieleni ze względu na krew, zupełnie jak ludzie... Tylko, iż my nie mamy żadnych korzyści z tego, że różnimy się grupą. B, AB, A.... Co jeszcze daje wam ta różnorodność? - zapytała, w międzyczasie drapiąc się po łebku.
Myśli Lau w tej chwili przechodziły przez skomplikowane procesy myślowe. Cały czas rozważała, co daje pochodzenie z konkretnej rodziny. Silniejszy, słabszy ze względu na korzenie i rodzinę. Kim zatem byli przemienieni? W końcu, takie praktyki również były - wiedziała o tym. Często przy stole rodzinnym się o tym rozmawiało. Człowiek, tyle, że martwy, głodny i z oślepiającymi, krwistymi oczami. Samo wyobrażenie tego, pozostawało w obrębie marzeń. Ze względu na strach, jaki paraliżował maleństwo. Kiedyś podobni do niej, a potem... Zupełne przeciwieństwo z naturą diabła, a może nawet gorzej.  
- Jak w hierarchii wyglądają ludzie po ,,zmianie"? - zapytała Zero, w międzyczasie przytulając na odchodne Shiro. Później odprowadziła go wzrokiem i złapała za rękę osobę, której najmniej ufała. Odważne? Co najwyżej głupie, zwłaszcza, że liczyła, iż to jej pomoże.
- Idziemy do Oświaty, nie ma co marnować czasu. Zwłaszcza, że mogę się rozmyślić - i poszła. Ciągnąc go niemal za sobą...
[z/t oboje]

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Sob Cze 02, 2018 9:17 am

Pierwsze co się mogło rzucać w oczy po przekroczeniu progu pokoju, był to zdecydowanie bałagan. Porozwalane ubrania, koce na ziemi, poprzewracane meble oraz szeroko otwarte okno, którym ostatnio wyszła na zewnątrz. Co dalej? Chyba nic wielkiego, poza tym, że gdy mała się znalazła w tym dość sporym pomieszczeniu, lekko zaczęła drżeć. Zmęczenie? Tylko po części, bowiem główną rolę zdecydowanie odegrały tutaj wspomnienia. Nie błahe, nie warte zapomnienia, takie, co powodują jeżenie się skóry, a nawet stadia depresyjne. Do tego dochodzi pakt, który został zawarty dokładnie na tej podłodze, niedaleko jej ulubionego i chyba najbardziej wygodnego łóżka.
W tym momencie, cieszyła się chyba tylko z faktu, iż nauczyciel wiedział o wampirach przebywających w Akademii. Ona może i jeszcze nie do końca rozumiała, dlaczego jest ich tak wiele, ale skoro Dyrektor tak postanowił i stwierdził, iż to będzie bezpieczne. To... czy była kimś, kto mógłby zmienić jego zdanie? Oczywiście, że nie, a nawet gdyby miała taką moc, możliwe, że nie chciałaby się mieszać w tego typu sprawy. Wolała zapewnić bezpieczeństwo uczniom w takich a nie innych warunkach. Z resztą, nie potrzebowała sobie przedwcześnie psuć krwi.
Usiadła na skraju łóżka swe ślepia kierując w stronę nauczyciela. Jak widać nasza mała króliczka za nic miała otaczający bałagan, a z resztą dla kogo on był istotny poza oczywiście nią samą?
- Proszę wybaczyć za ten nieład, nie zdążyłam posprzątać... - burknęła od niechcenia, a następnie ze skraju łóżka przesunęła się bardziej w głąb, tak by móc podwinąć kolana pod siebie, a następnie przechylić się na prawy bok i końcowo skulona leżeć na prześcieradle i jedynym jaśku o kształcie marchewki.
- Mogę w czymś jeszcze pomóc, Sensei? - mruknęła, odwracając się w jego stronę.
/sorrki za brak posta wcześniej, nie miałam na to wpływu...

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1369


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Nie Cze 03, 2018 10:17 pm

Kontynuacja z tego tematu

Niedługo potem dotarli na miejsce. Nauczyciel nie bardzo przejął się stanem pokoju dziewczynki - bardziej jego uwaga była skupiona na samej właścicielce. Pozostało... Chyba kontynuowanie tego, co powinno się.
- Teraz odpoczywaj. Potem zgłosisz się do mojego gabinetu - zwrócił się do niej, kładąc zarazem na jej biurku otrzymane tabletki. - Porozmawiamy tam o twojej karze za wyjście bez zgody.
Odsunął się od mebla i wyprostował się.
- Następnym razem udaj się do dyrektora o to. Dzisiejsze czasy są... Dość niebezpieczne - mężczyzna spojrzał na nią z ukosa. - Również chciałbym się dowiedzieć, co dokładnie się stało... Ale to jak odpoczniesz.
Po tych słowach pożegnał się z nią i wyszedł.

NPC z/t


_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    Pią Cze 08, 2018 10:11 am

Przysypiała. Jej oczka powoli się zamykały, zaś w momentach tak zwanego ,,przebłysku", nagle się zrywała, by w pełni pojąć kierowane do niej słowa. Może w tej sytuacji nie wszystko było dla niej jasne, lecz całokształt o dziwo wydawał się być zrozumiały. Może to dzięki magi podświadomości lub za sprawą jej wyczulonych uszu, które nawet w momentach słabości lub snu były w stanie przekazać do mózgu ważne informacje.
- Przy-je-łam - wymamrotała dość sennym głosem, by chwilę później ziewnąć przynajmniej ze dwa razy - Nie są niebezpieczne, są brutalne... Dobranoc - zasnęła.
Co z tego, że chciałby wiedzieć jak konkretnie potoczyła się sprawa. Powiedziała, co wiedziała. Może i jej historia była niekompletna oraz nie dopowiedziała wszystkich istotnych faktów, ale czy wszyscy muszą wiedzieć, no wszystko? Warto było część faktów zachować dla siebie, nawet gdy sytuacja wymagała od niej rozwiązania języka.
Po obudzeniu się wzięła jedną przypisaną jej tabletkę, a następnie zgrabnie posprzątała swój pokój. Następnym razem, gdy będzie kogoś przyjmować, wolała nie musieć się martwić, że ktoś zapyta o stan jej pokoju lub co gorsza spróbuje kazać jej wytłumaczyć, co tu tak właściwie zaszło. Nie, nie i te sekrety musiała trzymać do czasu, aż nie spotka się z dyrektorem. Chociaż... czy nie lepiej byłoby się już teraz do niego przejść? A może najpierw poszukać Ryby? Może wrócił? Dalej go trzyma? Na samą myśl zadrżała. Jednocześnie w jej oczach pojawiły się pierwsze łzy, które chwile później znalazły swe miejsce na podłodze.
- Najpierw jedno...Później się będziesz martwić - starała się siebie uspokoić, a następnie dla lekkiego otrzeźwienia uderzyła dłońmi o policzki. Później tylko pozostało wziąć prysznic, narzucić na siebie ubrania i pognać... Prosto do gabinetu Crossa.
z/t

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Laurie    

Powrót do góry Go down
 
Pokój Laurie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój numer #520

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: SŁONECZNY :: POKOJE-
Skocz do: