IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Kurayami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Czw Maj 26, 2016 8:48 pm

Ano bał się. Szakal nie panował nad swoim strachem, więc poszukiwał wsparcia u Saiyuri. Właściwie nie wiedział czego ma się spodziewać po dziewczynie. Ale jak do tej pory, pomagała mu, więc może także teraz wyciągnie do niego dłoń.
I tak było. Dziewczyna przebudziła się, po czym ujrzała smutną minę wampira. Zareagowała od razu, chcąc mu pomóc. Ten nie omieszkał skorzystać ze schronu u boku swojej wybawczyni. Gdy dotknęła jego głowy, ogon Szakala zamerdał parę razy. Skinięciem głowy potwierdził jej słowa i jak zaproponowała by spocząć obok, uczynił tak bez namysłu.
Skoro obiecywała, że będzie dobrze. Uwierzy. Na kolejny grzmot zareagował kolejnym drgnięciem i momentalnym wtuleniem się do dziewczyny. Nie oderwie się teraz od Szakala chociażby go ogniem podpalała. Skulił się bardziej, słysząc groźne pomruki burzy. Była ona tuż nad ich miastem! Nic przyjemnego.
Słuchawki przyjął, a rozbrzmiewające w nich balladowe brzmienie rock'owego zespołu zagłuszyło nieco huki piorunów. Ale nie wszystko, wszak uszy Szakala są długie, niemal wyspecjalizowane do lepszego słyszenia. Przy kolejnym grzmocie aż warknął, unosząc nieco główną wargę. Jednakże dotyk Sai był naprawdę kojący. Oparł się o nią bardziej, pozwalając na głaskanie. Pieszczoty zawsze będą numer jeden!
- Wybacz, że przerwałem sen.
Burknie pod nosem, który to tak głaskała. Zerknie też na nią złotymi ślepiami mające ten charakter przepraszający. W sumie gdy go tak głaskała wcześniej, to mogła wyczuć od karku aż po koniec łopatek coś w rodzaju gęstej grzywy.
- Traktujesz mnie jako zwierzę czy wampira?
Pytanie z czystej ciekawości. W końcu Sai pieściła go dotykiem, zapominając chyba z kim ma do czynienia. Anubis mimo wszystko nadal pozostawał żądnym krwi wampirem.

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Czw Maj 26, 2016 9:17 pm

Rozumiała czym był strach, jak bardzo paraliżował ciało. Zmuszał serce do szybszego bicia, ból psychiczny nie mogący zrównać się z niczym innym. Sama miała swoją fobię i nie umiała z nią wygrać. Strach przed wodą resetował jej mózg i nie mogła się nawet ruszyć co nie było przyjemnym uczuciem. Głosy do niej nie docierały wtedy, można się produkować a ona by stała jak przysłowiowy słup soli drżąc tak jak Szakal teraz. Objęła go mocniej gdy huknęła bardzo głośno i biedak warknął.
- nic się nie stało.. to tylko drzemka.. potrzebowałeś mnie.. więc jestem.. pomogę ci na tyle na ile potrafię.. - powiedziała ani na chwilę nie przestając go głaskać. Paluszek z noska przeniósł się za jego włochate uszka i tam zaczęła go pieścić. W końcu to zdawał się być jeden z jego słabych punktów. Może przyjemność pozwoli mu zapomnieć nieco tym co szalało poza murami mieszkania. Na pytanie spojrzała na niego z uśmiechem nie przestając go drapać za uszkiem.
- w sumie to nie wiem.. nie umiem sie obchodzić z ludźmi zbytnio.. Ludzie to okrutne potwory, dla władzy i pieniędzy sprzedadzą duszę samemu diabłu.. uczą nas że wampiry są złe.. to nie prawda.. żadna z ras nie jest do końca dobra ani do końca zła.. jesteś wampirem.. a czuje sie przy tobie pewniej niż przy przedstawicielach własnego gatunku.. masz jakieś elementy szakala.. ale jesteś wampirem.. i nie mam z tym problemu.. - mówiła wpatrując się w jego złote ślepka swoimi jadeitowymi patrzałkami.
- nie mi oceniać kto jest dobry a kto zły.. jak byłam małą dziewczyną.. mój wuj próbował mnie utopić w rzece.. nurt był bardzo silny.. a ja nie umiałam pływać.. miałam pięć.. może sześć lat.. prawie mu się udało.. prawie.. bo nadal tu jestem.. cała i zdrowa.. uratował mnie wampir.. wyłowił mnie z rzeki i odprowadził mnie do wioski.. i co z tego że pijesz krew.. nie twoja wina że potrzebujesz jej do życia.. tak jak ja potrzebuje chleba i wody.. wcale tak wiele nas nie dzieli.. jeśli przeszkadza ci to w jaki sposób cię traktuję.. powiedz mi o tym śmiało.. chcę byś się czuł dobrze.. - wyjaśniła mu swoje podejście do życia, do obu ras. Była neutralna, nie tak jak ci łowcy polujący na każdą istot mroku. Ona eliminowała prawdziwe zagrożenie dla ludzi, rozbestwione typy E i te wampiry które napawały się torturowaniem słabszych. Krzywdzeniem i zabijaniem, ci mieli na starcie u Akarusy przejebane. Co nie znaczyło że nie była gotowa wjebać człowiekowi znęcającemu się nad wampirem. Co wcześniej udowodniła trzem rozbuchanym sadystom. Grzmoty nie były już takie częste i pojawiały się sporadycznie ale jednak. Burza jeszcze trochę potrwa, to było pewne.
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Pią Maj 27, 2016 11:08 pm

Czuł się dobrze w obecności Sai. Dziewczyna pomagała mu na tyle, że lepiej znosił głośne huki za oknem. Mimo słuchania muzyki, nadal je słyszał... więc była ona bezcelowa. Oddał sprzęt Sai, nie chcąc bardziej podrażniać słychu. Wolał się do niej wtulić i być głaskanym, a później drapanym za uchem, co wzbudziło w Anubisie merdanie ogonem. Bijące ciepło od Wybawicielki działało jak kompres na ból.
- To dobrze. Przynajmniej wiem, że nie przeszkodziłem.
Odpowiedział, przymykając ślepia. Teraz odczuwał spokój, w końcu burza ucichła nieco. Jedynie ciche pomruki dało się słyszeć. Wówczas porozmawia sobie z dziewczyną. wypadałoby lepiej się poznać.
Przechylił łebek nieco, trzymając przy tym postawione uszy. Wyglądał trochę komicznie, wszakże zachowywał się po psiemu.
- W sumie pierwszy raz masz do czynienia z kimś takim jak ja, prawda? Ale spokojnie. Nie przeszkadza mi takie traktowanie. W sumie aż się zdziwiłem, że mnie nie wytykasz.
Odrzekł, uśmiechając się słabo. Przykre było, że dziewczyna nie miała łatwego życia. W sumie czemu tak było?
- Znasz przyczynę dlaczego wuj chciał cię skrzywdzić?
Kolejna ciekawość, atoli chciał znać więcej o niej. Sam też może zdradzi coś na swój temat? Póki co, wtulał się do niej i aż łebek oparł o jej ramię. Mogła go tak drapać bez przerwy. Powoli już się do niej przyzwyczaił, w końcu prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. A z nią czuł się tak, jakby znali się co najmniej z kilkanaście lat.

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Pią Maj 27, 2016 11:42 pm

Uśmiechnęła się do niego bardzo łagodnie, przechyliła swoje ciało lekko w bok, opierając plecami o podłokietnik. Ulokowała w rogu kanapy i pociągnęła szakala do siebie bardziej gdy huknęło gdzieś w oddali. Lekko zsunięta pod kątem w połowie leżała. Główka szakala osunęła się z ramienia na dekolt, przy obojczyku. Teraz mogła go lepiej głaskać.
- o tak.. jesteś jedyny w swoim rodzaju.. jeszcze nie miałam pół wampira-pół szakala tak blisko siebie.. to gość niespotykana mieszanka.. - powiedziała łagodnie i zmrużyła nieco oczka. Paluszki delikatnie głaskały główkę tuż za uszkami. Drugą ręką pociągnęła nieco za skrawek kocyka opatulając nim skulonego przy niej wampira. Chciała by mu było ciepło, w końcu biedny był w samych bandażach i gatkach. Oczywistym było ze marznie słodziak. Ale kocyk był przyjemny i puchaty z obu stron. Uśmiechnęła się smutno.
- widzisz.. w moim klanie.. wszyscy mają czarne włosy.. od powstania jego członkowie dla zachowania czystej krwi pierwszych łowców.. łączyli się tylko ze sobą.. - zaczęła dość spokojnym głosem, bo dlaczego miałaby mu nie opowiedzieć tej historii ? Skoro zadał pytanie należała się odpowiedź. A pełna opowieść wyjaśniała o wiele więcej.
- kilka wieków temu urodził się chłopiec o białych włosach.. była to anomalia, ale klan przymknął na to oko.. chłopiec się rozwijał o wiele lepiej niż inni.. szybko opanowywał magię klanu.. wypełniał zadania dla klanu bez problemu.. oddany oświacie.. i któregoś dnia.. postanowił wybić cały klan.. nie udało mu się to.. ale wielu członków straciło życie tego dnia.. niespełna wiek temu znowu urodził się chłopiec o białych włosach.. więc się go pozbyli.. - głos nieco się przygasił kiedy doszła do tego momentu. Dostała tą bajeczkę od jednego z synów rady zanim ten został zgładzony przez Astera pamiętnego wieczoru.
- no i kiedy ja się urodziłam.. z białymi włosami.. klan chciał się i mnie pozbyć.. ale mój ojciec jest głową w radzie starszyzny klanu.. i jestem jego jeną potomkinią.. dlatego się nie zgodził na to.. chodź klan próbował się pozbyć mnie po swojemu.. kiedy ojciec był na misjach.. gdyby nie tamten wampir.. nie byłoby mnie tutaj.. ale według klanu.. od urodzenia byłam.. i zawsze będę "Przeklętą przez Los".. taki mi dali przydomek.. wszystko przez to że tak wyglądam.. - wyjaśniła w końcu całą historię. Wypowiadając ostatnie słowa ujęła kosmyk białych włosów w paluszki przyglądając się ich barwie. Białe niczym mleko, długie do łopatek, teraz luźno opadające na ramiona. Podczas całej historii ani na chwilę nie przestała głaskać Anubisa. Nawet jej przynosiło to jakieś ukojenie. Zdystansowana była co do swojej rodziny ale nadal ich szanowała. To było widać po sposobie w jaki się wypowiadała, po smutnym wyrazie twarzy.
- los działa w dziwny sposób.. nie ma się co nad nim rozwodzić.. karma wraca do każdego.. nie oszczędzi nikogo.. - powiedziała łagodniej i opadła policzek na jego główce po chwili.
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Sob Maj 28, 2016 8:28 am

Chętnie ulokował się wygodniej, opierając się głową o dekolt Saiyuri. Bicie serca było tak kojące oraz trochę pociągające dla wampira, że odczuł spory relaks. Burza nadal była, ale nie tak straszna jak wcześniej. Najwidoczniej Sai ma tak ogromny wpływ na Szakala. Może będą mieli szansę poznać się o wiele bardziej?
Uśmiechnął się na jej słowa, delektując się przy tym pieszczotami za wrażliwymi uszami. Gdyby był kotem, już dawno zacząłby mruczeć. A tak? Jedynie mógł powarkiwać z zadowolenia.
Zdziwienie lekkie jednak było gdy usłyszał o tym, że Sai jest łowcą. Nie pokazał jednak po sobie nic. Tylko słuchał.
Dziewczyna ma za sobą ciężką przyszłość. Bycie jak czarna owca w rodzinie z powodu włosów. Więc i ludzie potrafią być okrutni względem siebie? Nawet dla własnej rodziny? Chociaż trzeba przyznać, że mieli mocne argumenty. Jedno życie za wiele innych. Co było gorszym złem?
- Dlaczego ten chłopak chciał wymordować cały klan?
Spytał znowuż, mrużąc oczyska. Zastanawiał się jakim złem musiał być Klan albo i sam chłopak, że miało dość do mordu. Może rygorystyczne wychowanie?
- To w sumie dobre słowa. Lecz nadal zadaję sobie pytanie, czemu ludzie w większości mną tak gardzą.
Tyczyło się nie tylko tej trójki psycholi, ale także Opiekunów jakich miał wcześniej. Westchnie cicho, czując na swojej głowie twarzyczkę Sai. Że też łowcy potrafią być mili dla wampirów... Chociaż w sumie Sai była przez jednego ocalona.
- A pamiętasz tego wampira, który cię ocalił?
Odpowie? Czy może Anubis zadaje już za dużo pytań? I właśnie nagle zaś uderzył mocny piorun, na co Szakal zwinął się pod koc! Zaś zaczął warczeć. No masz ci okrutny losie, który gnębi Szakala.

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Sob Maj 28, 2016 5:00 pm

Wampirek nie odskoczył od niej gdy ujawniła mu w końcu to kim była. Choć sam fakt że wiedziała trochę o wampirach już wskazywało na jakieś bliższe kontakty z tą mistyczną rasą. Spojrzała na zaciekawionego szakala gdy spytał o pierwszego białowłosego jedynie pokręcił główką na boki.
- nie mam pojęcia.. w naszym klanie lojalność wobec klanu jest najważniejsza.. może miał dobry powód ku takiej decyzji ? A może to wcale nie jest prawdziwa historia.. może to tylko wymyślona bajka żeby im dać powód na zabijanie własnych członków ? Tego już nie wiem niestety.. - powiedziała przesuwając lekko paluszkiem wzdłuż krawędzi jego uszka aż po szpic. Dalej głaskała go, wsłuchując się w nieco słabiej uderzające krople o szyby okien. Powoli zaczynało łagodnieć, błyski pojawiały się sporadycznie. Nawet huki trafiały się bardzo rzadko i jakby gdzieś w oddali. Czuła jak ciało szakala rozluźnia się pod wpływem pieszczot. Już sie tak nie trząsł i nawet dopytywał się o szczegóły opowieści.
- hmm.. najczęściej gniewem względem otoczenia pałają Ci, co ma ją straszne kompleksy.. istoty słabe do tego stopnia że muszą poniżyć i upodlić bliźniego aby poczuć się lepiej.. aby poczuć się kimś.. to najgorszy typ ludzi.. i mnożą sie jak grzyby po deszczu ostatnimi czasy.. - westchnęła ale spoglądając na wampira uśmiechnęła się delikatnie i musnęła drugą dłonią jego policzek i delikatnie dotknęła czubka jego noska.
- no i strach przed tym co jest inne.. co jest nie znane popycha tych słabych ludzi do traktowania innych z wyższością.. z pogardą.. takie istoty w końcu pogrążą się w nicości i zostaną zapomniane przez świat.. zapewne zdają sobie z tego sprawę.. i może dlatego się wychylają chaniebnymi czynami chcąc choć na ułamek sekundy zabłysnąć.. ale czyim kosztem ? - tu urwała spoglądając na szakala i po chwili odchyliła główkę w tył, opierając ją o oparcie i wpatrując się w sufit. Próbowała sobie przypomnieć swojego wybawcę. Czarnego rycerza, który okazała odrobinę dobrego serca.
- nie podał mi imienia.. miał niebieskie oczy.. ale zmieniły sie na czerwone i taki.. opanowany głos.. był silny.. bardzo silny.. pamiętam jak mnie niósł na rękach owiniętą w swój płaszcz.. ale byłam wtedy mała i lekka.. - tu się zaśmiała nieco rozbawiona i odgarnęła kosmyk za uszko spoglądając w twarz szakala z troską i w tym idealnym momencie huknęło niespodziewanie głośniej. Biedak podskoczył aż i zanurkował pod koc całym sobą drżąc nieco. Akarusa instynktownie położyła otwartą dłoń przy jego karku i powoli, delikatnie zaczęła nią sunąć w dół po plecach aż do lędźwi. Po czym zaczęła cofać dłoń tą samą ścieżką. Głaskała go w ten sposób do puki dreszcze nie ustały. Nucąc przy tym jakąś cichą melodię. Złapała drugą dłonią za skrawek koca unosząc go na tyle co by tylko pyszczek mu wystawał. Potrzebował tlenu przecież.
- burza się nie długo skończy.. jeszcze tylko.. troszkę cierpliwości.. Anubisku.. - wyszeptała przymykając powoli oczka. Nie przestawała go głaskać, chciała żeby się odprężył tak jak i ona przy nim się rozluźniała. Pomimo tego jak blisko teraz był. Trzeba było stwierdzić że nawet przyjemne uczucie kiedy szakal był tuż obok, taki łagodny i niewinny. Szybko zaskarbił sobie zaufanie dziewczyny. Mogłaby nawet tak usnąć przy nim i była tego bliska. W końcu bijące o szybę krople tak przyjemnie koiły duszę, niczym kołysanka z dzieciństwa. Mogłaby z nim tak leżeć do końca, cieplutko i milutko. Ale nie ważne jak przyjemnie jej teraz było, nie zamierzała usnąć przed nim. Nie dlatego że się bała go, ale obiecała mu że wszystko będzie dobrze. Była w stanie czuwania, słuchała tego co by do niej mówił i nawet by mu odpowiadała przytomnie na pytania. O ile coś padnie z jego uroczego pyszczka.
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Sob Maj 28, 2016 10:24 pm

No tak. Skąd Sai mogła wiedzieć? Przecież zawsze można skłamać, aby mieć na siłę czyste sumienie. Anubis coś o tym wiedział, lecz nie przykładał do tego zbytnio wielkiej uwagi, wszak gdyby się wszystkim przejmował, już dawno żyłby na tamtym świecie. Ale Sai mimo wszystko było mu szkoda.
- To nie jest fajne, gdy rodzina cię oszukuje.
Oznajmił dość poważnie, jakby sam właśnie nieco zdradził iż mógł o tym wiedzieć o wiele więcej niż się wydaje. Dla Szakala rodziną była banda zespołu rockowego. I właśnie... BYŁA! Oni się także go pozbyli, kłamiąc że nie daje rady już grać.
Przytulił się bardziej, czując wyjątkowe ciepło od dziewczyny. Była taka pachnąca, świeża. Nic tylko spać przy takiej i relaksować się samą obecnością.
- Dlatego, że mamy ciężkie czasy? Nie rozumiem czemu takie istoty chodzą po ziemi.
Zastanawiał się nie raz. Wszak może są tacy źli bo sami się właśnie boją, że sami zostaną pokonani? Anubis nie rozumiał, bo złą postacią nie jest. Aż za bardzo czasem bywa neutralny, nie przejmując się dobrem ani złem. Uznał, że tak będzie najlepiej by nie zgłupieć.
I gdy dotknęła jego nosa, Anubis odruchowo złapał jej paluszka w swoje zęby. Lekko, nie mocno. To było coś na kształt zabawy... więc bez obaw. Szakal bywa zaczepny i często może dawać przez to w kość. Lecz wypuści za chwilę by coś móc powiedzieć.
- Ciężko takich pojąć.
Skwitował, wzdychając też. Przecież nie zbawi świata. Mogą jedynie gdybać, ale nic nie poradzą. Świat jest brutalny i taki pozostanie. Chociaż jedyny wampir postanowił pomóc Sai... Aż ciekawe co takim kierowało. Lecz czy Anubis pomógłby także? Zapewne tak.
- Nie chciałaś go nigdy odnaleźć?
Spytał znowuż, nie mając świadomości, że może już ją to męczyć. Był ciekawski, jak to zwierzaki. Ale niestety burza zaś o sobie dała znać i Sai musiała na nowo uspokajać. Na szczęście strach minął szybko, więc i ten mógł złapać oddech. Zresztą sam także był już zmęczony... Dlatego sam też zamknie oczy by przysnąć. Skoro zapanował spokój, czemu by nie skorzystać?

Minęło trochę odkąd oboje zasnęli na wygodnej kanapie. Aczkolwiek Anubis jako pierwszy otworzył swoje złote ślepka i był w nieco... psim humorze. Zerwał się ostrożnie, odkładając też koc na Sai. Samemu pozbierał się z podłogi, drepcząc w stronę jej sypialni. Co jak co, nigdy w niej nie był! I wszystko byłoby naprawdę okey, gdyby nie to, że Szakala zaczęła łapać przemiana! Wampir warknął głośno, padając na kolana. Czuł jak jego ciało obrasta sierść, jak rośnie i z wampirzego ciała przeistoczył się w sporego, ciemno brązowego, niemal wpadającego w czerń szakala. Dumne stworzenie padło na podłogę, sapiąc głośno. Machnął ogonem na bok i jakoś ze słabym trudem wstał na łapy. Większy od syberyjskiego tygrysa psowaty znalazł się w sypialni Wybawicielki. I co teraz? Zaczął węszyć!

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Nie Maj 29, 2016 10:50 am

Nie przestawała go głaskać ani na chwilę, sama się sobie dziwiąc że się nie boi go dotknąć. Jak bardzo Aster namieszał w jej życiu że była w stanie tulić kogoś obcego do siebie. Ale czy to znaczyło że została wyleczona ze swojego problemu ? Mogła już hasać niczym łania po polanach bez obaw że czyiś dotyk wpłynie na nią w zły sposób ? A może to był tylko Anubis, jego aparycja była przyjemna. Może dlatego że miał te swoje uszka i ogonek. Z pyszczka był istnym słodziakiem. No i te psie zachowanie które rozbrajało dziewczynę z miejsca. Słysząc o rodzinie lekko uchyliła ślepko spoglądając na wampira w milczeniu. Zamknęła powiekę zaraz po tym. "Widać nie tylko ja miałam akcje rodzinne na krawędzi.." przeszło jej przez myśl. Nie chciała go teraz wypytywać. Na to przyjdzie jeszcze czas, o ile szakal nie ucieknie z jej życia. Gdy złapał jej paluszka, Saika poruszyła dłonią na boki ale nie ciągnęła palca. Trzymała go w jego ząbkach odpowiadając dość pozytywnie na zaczepkę. Gdy puścił, delikatnie musnęła jego policzek uśmiechając się nadal.
- próbowałam.. ale nie udało mi się to.. może kiedyś los znowu splecie nasze drogi.. wtedy mu podziękuję.. za lekcję życia.. - uśmiechnęła się na te słowa dość.. radośnie ? O tak, zawdzięczała bardzo wiele tamtemu wampirowi. Czując jak szakal się rozluźnia i oddech robi się głębszy, sama udała się w krainę snów. I jak mało kiedy, tym razem nic złego jej się nie śniło. Żadnej wody i żadnego mroku, przyjemna odmiana w końcu.

Czuła się tak swobodnie i bezpiecznie że nie poczuła jak jej gość powoli się podniósł z niej. Ale kiedy okrył ją kocem, wtuliła policzek w miękki materiał koca. Oddychała głęboko i spokojnie, to był dobry znak. Choć gdy Anubis warknął głośno jej powieki drgnęły. Dłoń powoli zaczęła się zaciskać na kocyku. Głośne sapanie roznosiło się po pomieszczeniu, przerywając panującą ciszę. Powoli uniosła powieki i ziewnęła zakrywając drugą dłonią usta. W kącikach oczek pojawiły się kropelki łezek. Przetarła je paluszkami i obracając się bokiem na kanapie w stronę z której dochodził dziwny odgłos, ukazało jej się wielkie psisko. Aż jej się pyszczek rozdziawił z wrażenia. Powoli zmieniła pozycję z leżącej na siedzącą przyglądając się mu jak wchodził do jej sypialni. Odłożyła koc na bok i wstała przeciągając się na wszelkie możliwe strony. Wraz z przemianą, sporo urósł. A co za tym szło ? Wszystkie bandaże na szczupłej sylwetce popękały osuwając się z jego ciała na podłogę w salonie. Pozbierała wszystko w rękę i poszła za bestią. To nie pierwszy raz kiedy miała do czynienia z czymś takim. Aster też miał swoje bestialskie formy, Akarusa jednak nie przejmowała się tym. Do strachliwych nie należała, gdyby tak było, to czy mogłaby być łowcą ? Pchnęła drzwi i oparła się o framugę. Uniosła dłoń z bandażami przed siebie.
- jak mam rozumieć to tego już nie potrzebujesz chyba.. co nie ? - puściła oczko szakalowi i weszła do środka. Jak tak patrzyła na jego rozmiary to gdyby się Anuś skulił w kłębek, zająłby całe łóżko dziewczyny. Był ogromny. Podeszła bliżej niego i klękając przy nim zaczęła go czochrań pod pyskiem, po bokach i nieco za uszami.
- podoba ci się ? Lubisz jak cię tutaj drapię.. ? - spytała z czystej ciekawości. Pies jak pies ale mógł mieć nieco inne preferencje.
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Wto Maj 31, 2016 10:23 am

Wybudzona dziewczyna ruszyła za nim i nakryła go, Anubis od razu skierował łeb w jej stronę. Duże ślepia szakala ani razu nie zamrugały. Był niemal hipnotyzujący. Machnął puchatym ogonem na bok, robiąc krok w bok. Akurat kontrolował się na tyle, że rozpoznał Wybawczynię, poza tym wyczuwał od niej pozytywną energię, a wiadomo jak zwierzęta są podatne na energie.
Gdy podeszła bliżej, nie przesuwał się. Stał dumnie, trzymając wyprostowane uszy. Mogła śmiało go dotknąć, chociaż z gardziela Szakala dało się słyszeć cichy pomruk. Nie okazywał jednakże żadnej agresji czy niewłaściwych ruchów. Póki Sai jest spokojna, on także. Kolejny raz ogon machnął kilka razy. W tej postaci mógł wyrządzić wiele szkód, ba, nawet kogoś zaatakować oraz powalić. Będąc w postaci zwierzęcia był o wiele silniejszy oraz zwinniejszy.
Zresztą gdzie nie było gęstej sierści, dało się dostrzec zarysy mięśni. Stworzenie naprawdę ma moc.
Nie potrzebował też bandaży. Ciało czuło się znacznie lepiej, a pomniejsze rany już się wygoiły. Nawet wewnętrzne już tak nie dokuczały jak wcześniej. Poza tym Sai zaczęła głaskać oraz drapać Anubisa, na co ten odwzajemnił mokrym liźnięciem po jej twarzy. Oznaczało to, że bardzo się mu podoba dotychczasowa psia pieszczota.
Wtem nagle ktoś zapukał do drzwi! Anubis nakierował łeb w stronę wyjścia z sypialni, po czym z gracją wyminął Sai i opuścił pomieszczenie. Rozległo się kolejne pukanie i tym razem nieco głośniejsze oraz agresywniejsze. Któż za drzwiami był? Wysoki mężczyzna odziany w brudne, spocone dresy. Miał on czapkę z daszkiem na głowie oraz ciemne, przekrzywione okulary na wielkim nosie. W dłoniach trzymał brązową kopertę. Bardzo możliwe, że był świadkiem napaści na Szakala, a później śmierci trojga ludzi. Czyżby szantażysta? Ale dlaczego nie bał się zapukać do domu morderczyni? Dowiemy się niebawem!

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Sro Cze 01, 2016 9:06 pm

Oczywiście że emanowała pozytywną energią, miała przed sobą wielkiego szakala a kochała zwierzęta więc jak tu się nie cieszyć. Widziała jak machał ogonem na boki, jak to psy miały gdy się z czegoś cieszyły. Przyglądała się mu uważnie jakby chciała zapamiętać każdy szczegół jego zwierzęcej formy. Dłońmi sunęła po gęstej sierści, dając mu tym samym nieco przyjemności. A i odchyliła się nieco w bok gdy została zaatakowana wielkim, mokrym jęzorem zwierzaka. Zaśmiała się zamykając oczko od strony policzka który polizał.
- wezmę to za 'tak'.. ale jesteś taki wielki teraz.. niesamowite.. - skomentowała jego rozmiar. W sumie to kucyki były mniejsze i lżejsze od szakala. Machnięciem swojego ogona mógł zapewne powalić dziecko na ziemię. I może by go dalej tak miziała gdyby nie pukanie do drzwi. Anubis czmychnął odruchowo, wymijając ją zwinnie pomknął aż pod drzwi. Kolejne pukanie nieco mocniejsze sprawiło że podniosła się z klęczek i ruszyła za wampirem. Zgarnęła kosmki białych włosów za ucho i powoli podeszła łapiąc za klamkę. Spojrzała na szakala i na jego oczach przyłożyła paluszek do ust. Po czym położyła dłoń na jego pysku delikatnie go gładząc. Otworzyła zamek i uchyliła drzwi tak żeby Anubis się nie rzucił na typa. Zasłaniając wampirowi możliwość wymknięcia się poza mieszkanie. W końcu typ wyglądał jak pokroju tych trzech skurwieli z uliczki. Nie był to jej znajomy, pierwszy raz go na oczy widziała.
- to chyba pomyłka.. nie zamawiałam niczego.. - mruknęła zimnym, obojętnym tonem głosu. Nie miała przy sobie katany, ale złote bransolety na przedramionach pod koszulą były gotowe do użycia. Kątem oka rzuciła w lewo a potem w prawo sprawdzając czy mężczyzna jest sam czy może w towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Pią Cze 10, 2016 3:02 pm

Osoba która przyszła nie była żadnym kurierem. Anubis wyczuwał złe intencje od przybyłego, lecz skoro Sai nie chciała by się wtrącał, nie robił tego.
Stanął sobie za dziewczyną by móc z ukrycia obserwować jegomościa, wszak ona otworzyła drzwi.
Dryblas który stał na zewnątrz, spojrzał od stóp aż po głowę właścicielki i zrobił dość rozgniewaną minę. Ciężko było uwierzyć, że ta dziewczyna pokonała trzech jego kumpli. Mało tego. Chodziła bezkarnie i jakby nigdy nic, żyła swoim życiem. Ale Dryblas nie zamierzał odpuszczać. Trochę skorzysta.
- Słuchaj laleczko. Nie będę owijać w bawełnę. Tutaj mam dowody na to, że zamordowałaś troje ludzi i opuściłaś ich zwłoki. Jeśli chcesz żeby dowody znikły, zapłać.
Machnie jej kopertą przed twarzą. Ale nie poda do ręki. Zbliżył się bardziej by lepiej go słyszała.
- Chcę cię widzieć pojutrze w miejskim parku o północy. Sto tysięcy dolarów. I nie próbuj żadnych sztuczek.
Doda i puści jej oko. Anubisa jeszcze nie zauważył, ale póki co Szakal stał w miejscu. Nie widział jeszcze sensu by się ujawniać, poza tym Sai też musiała zareagować na słowa przybyłego mięśniaka. Wpakować się jest łatwo, ale żeby wyjść cało z kłopotów... już ciężej.

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Pią Cze 10, 2016 5:10 pm

Mimika twarzy dziewczyny nie zdradzała żadnych emocji. Widząc spojrzenie dresa i to jak bezczelnie się jej przyglądał z niezadowoleniem jasno sugerowało że jak pobratymcy nie brał jej serio. Przesunęła spojrzeniem za machaną na boki kopertą i wysłuchała jego słów. Na jej twarzy pojawiło się lekkie rozbawienie. Bransolety od razu się aktywowały. Jak to kobra ze śmiertelną dawką jadu w kłach czekała na odpowiedni moment aby zaatakować nieświadomego zagrożenia typa. Jako że wcześniej omiotła korytarz dyskretnym spojrzeniem i nie dostrzegając nikogo prócz kolejnego debila gotowego na spotkanie ze swym stwórcą, miała zamiar wykorzystać okazję. O tak. Saiyuri potrafiła być bezwzględna, nie mając żadnych więzi z ludźmi, nie miała też sumienia względem podobnych skurwieli. Długo nie musiała czekać na błąd Dryblasa, z chwilą gdy zrobił krok w przód by się zbliżyć. Kretyn sam się pchał w paszczę lwa. Z ostatnimi słowami zaatakowała na pełnym speedzie i precyzyjnie wymierzając cios w splot dla zaskoczenia przeciwnika.
- z terrorystami nie negocjuję.. - wysyczała. To nie był koniec. Od razu kolejny cios poleciał w szczękę, nie patyczkowała się z gościem. Gotowa oczywiście na kontratak, liczyła się z tym w chwili gdy postanowiła się go pozbyć. Na jego peszek, Akarusa nie będzie czuła bólu, nie ważne jak mocno oberwie. A mało tego wykorzysta chwilę szoku jeśli facet będzie chciał jej coś zrobić. Jeśli typ nie zareaguje w żaden sposób, a co gorsza oberwie od niej, to Saika złapie gościa za szmaty i ostro rzuci nim na środek salonu wcześniej proszą Anubisa aby się odsunął. Następnie nogą nadepnie na kopertę i pchnie do środka mieszkania, zamknie za sobą drzwi i przekręci zamek w drzwiach. O ile jej się to uda, jeśli typ będzie wyzwaniem to pewnie dojdzie do szamotaniny na korytarzu. Jeśli wyląduje w środku jej czterech ścian, to zabawa z szantażu raczej przeobrazi się w 'negocjacje' i nie koniecznie będzie to przyjemne doświadczenie dla Dryblasa.. Ale czas pokaże..
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Pon Cze 13, 2016 6:53 pm

Tyle, że dziewczyna nie wiedział z kim mają do czynienia. Dryblas który stał przy drzwiach i mierzył wzrokiem jakby miał zaraz ją zabić był... wampirem. I to nie byle jakim, a krwi czystej C. Anubis dlatego stał niespokojny, machnąwszy parę razy ogonem na bok. Czekał.
Mężczyzna w drzwiach wyczuł jej atak, więc nie pozwolił sobie. Jego ciało szybko wycofało się przed atakiem, a on sam pchnie drzwi za użyciem telekinezy.
- Chyba mówiłem wyraźnie. MASZ ZAŁATWIĆ KASĘ!
Warknął w złości, a pięść kolesia zapłonęła żywym ogniem. Jak widać typ ma władzę nad płomieniami oraz telekinezę, co oznaczało iż może być trudniej. Dalej chce atakować? Poza tym urażony wampir, to zły wampir. Sam zechce wejść, bo może jednak znajdzie coś pod zastaw na ten czas? Anubis wycofał się by nie być w zasięgu wzroku... Obserwował jedynie. Chociaż Dres wyczuwał jego obecność i sam zaczął się z zainteresowaniem rozglądać. Lecz Sai na pewno zacznie atakować. Oczywiście Dryblas nie zamierzał być bierny, każdy atak był gotów odparować.
- Nooo co masz może dla mnie? Nie chce mi się w sumie tyle czekać na kasę. Możesz dać mi coś pod zastaw?
Spojrzy na dziewczynę, szczerząc swoje brudne zębiska od tytoniu. Obrzydliwe.
Co teraz? Szakal póki co czekał i był gotowy do ataku,jeśli tylko Sai znajdzie się w zagrożeniu.

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Pon Cze 13, 2016 8:33 pm

Zrobił unik, łajdak poruszał się szybkością nadludzką. Oczka łowczyni zarejestrowały płomień spowijający pięść Dresa i już wszystko było jasne. Pół biedy z ogniem, ale kiedy otworzył drzwi za jej plecami niemalże odruchowo wyskoczyła w tył. Szybko i sprawnie pozwalając wampirowi aby wszedł do środka. Na ustach pojawił się wredny uśmieszek.
- o taaaaak.. mam coś dla ciebie w zastaw.. - powiedziała zimnym tonem. Kątem oka szukając szakala, dał jej przestrzeń do walki. Robiła kroki w tył zwiększając dystans między sobą a przeciwnikiem.
- dawno nie miałam żadnego wampira za przeciwnika.. - powiedziała ze spokojem w głosie nadal się cofając aż doszła do komody na której leżały jej rękawiczki. Czarne skórzane, bez palców z metalową płytką znajdującą się na zewnętrznych stronach dłoni.
- możesz sobie wziąć stąd co tylko ci się będzie podobać.. ale dopiero po zabiciu mnie.. - warknęła łapiąc za katanę którą umocowała przy pasie spodni. Nie wyciągała ostrza jeszcze, na to przyjdzie czas. "Skoro to nie człowiek.. to muszę dać z siebie wszystko.. wyżej niż D.. to pewne.. cholera że nie mam rozwiniętej magii.. ale trudno.. jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.." przeszło jej przez myśl gdy nagle zaczęła iść w jego stronę powoli, lekko z gracją. Bransolety miała aktywowane i podniosła siłę i szybkość do maksymalnych parametrów. Równa wampirowi czystej C krwi, miała nadzieje że nie był wyżej urodzonym przedstawicielem mrocznej rasy. Sam fakt że posiadał ogień nie ułatwiało sytuacji. Na trzy kroki przed nim ugięła nóżki w kolanach i wybiła się w jego stronę z doskoku. Korpus obniżony bardzo i będzie mierzyć w korpus. Tuż przed nim uskoczy w bok i wymierzy cios pięścią w żebra z zamiarem obicia/połamania. Wepchnie w to całą możliwą siłę, wiedząc że nie ma innego wyboru jak walczyć na śmierć i życie.
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Sob Cze 18, 2016 7:28 am

To, że był dresem nie oznaczało, że miał być już na wstępie tępym przeciwnikiem. Obserwował uważnie dziewczynę, stwierdzając iż może ona mieć powiązania z umiejętnościami do walki z wampirami. Musi być czujny o wiele bardziej.
Szakal nadal pozostawał w cieniu innego pokoju. Nie chciał póki co wtrącać się w walkę, poza tym wiedział o sile Saiyuri. Wierzył w to, że jako łowca wampirów wroga pokona samodzielnie i bez jego udziału.
- Nie chcę cię zabijać. Wolę byś była cała bo wiesz... pieniądze same nie przyjdą, poza tym jesteś naprawdę atrakcyjną dziewczyną.
Puścił jej oczko, szczerząc za chwilę długie kły. Obserwował uważnie każdy ruch łowczyni i niech nie myśli, że da jej użyć katany. Gdy tylko dostrzegł gwałtowniejszy ruch, zaś użył telekinezy by odepchnąć dziewczynę na najbliższą ścianę. Zamierzał obić ją mocno, a później doprowadzić do utraty przytomności. Nie wiedział jednak, że coś jeszcze wyłoniło się z innego pokoju. To był Anubis. Szakal pokazał swoją postać, a jego psi pysk oblizał się. Intruz odwrócił się w jego kierunku, będąc dość mocno zaskoczonym.
- Czyli masz tutaj też wampira!
Zawołał i cóż. Dwóch na jednego? Może pora się wycofać? Dres zaczął ostrożnie stawiać kroki, patrząc to na łowczynię i na Szakala. Anubis obserwował go czujnie, machnąwszy parę razy ogonem. Wysoko postawione uszy i ślepia łypiące dość wrogo.

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Sob Cze 18, 2016 9:58 am

Trzeba było przyznać ze różnił się od swoich ziomków, przyglądał jej zbyt intensywnie jak na tępego dresa z uliczki. Zmrużyła ślepia nieznacznie ale i tak zaatakowała. Na jej niepowodzenie przeciwnik posiadał upierdliwą zdolność. Kiedy już myślała że zada mu jakieś obrażenia, jeb! Grzmotnęła o ścianę plecami osuwając się w dół pod wpływem impetu uderzenia. "Jebana telekineza.." warknęła w myślach. Wzdrygnęła się na ostatnie słowa jakie padły z ust wampira. Miała zamiar się zasłonić przed ewentualnymi atakami, ale te nie nadeszły bo pojawił się szakal w pomieszczeniu. Spojrzała kątem oka na swojego gościa. Zacisnęła dłoń na katanie, wiedziała że jej jeszcze do niedawna ranny przyjaciel jest pacyfistą. Gdyby nim nie był, zapewne by się nie spotkali. Powoli pozbierała się z ziemi, czuła ze artefakt zaraz przestanie działać. D i E to proste zlecenia, a białowłosa jeszcze nie ukończyła szkolenia w oświacie aby brać się za wyższej krwi ścierwo. Niemniej jednak, nie należała do grona osób które poddają się bez walki.
- tak to wampir.. tknij go.. a klnę się na wszelkie znane ci plugastwa że zobaczysz swoje wnętrzności za 'życia'.. - warknęła zimnym tonem. Zmrużyła jadeitowe ślepia wlepiając je w przeciwnika. Oj włączył się instynkt obrońcy. Widziała w jakim opłakanym stanie był Anubic przez jego kumpli.
- te ścierwa za które każesz mi płacić.. nie są warte grudki brudu spod paznokci bezdomnego.. chcesz zapłaty.. zapłacę ci twoją własną krwią.. za to co twoi kumple mu zrobili.. możesz walczyć tu i teraz.. możesz podwinąć ogon i spierdalać.. ale jednego możesz być pewien.. to nie jest koniec.. - syczała idąc w jego stronę. Dłoń zacisnęła się mocniej na rękojeści katany. Jeśli wampir zdecyduje się na walkę, ruszy na niego odbijając się od podłoża z ugiętych w kolanach nóg. Z nisko osadzonym korpusem aby tuż przed nim wysunąć katanę tnąc korpus od prawego boku wampira aż po lewy. Uważała przy tym na szakala. Jeśli przeciwnik będzie chciał ją znowu odepchnąć wbije bez wahania katanę w podłoże aby zahamować ponowne zwiększenie dystansu i rzuci się z pięścią w podbrzusze. Ale czy się uda to się przecież okaże. Miała świadomość gdzie znajduje się Anubis żeby ewentualnie jego ochronić przed atakiem.
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Nie Cze 19, 2016 10:39 am

Czyli nie miała wielkiego doświadczenia w walce z wyższą krwią? Miała pecha. Bo Dres jaki tutaj przybył, nie był wcale takim pierwszym, lepszym łobuzem. Był to wampir jedynie w przebraniu brudnego dresiarza. Tak naprawdę był kimś znacznie ważniejszym - lepsza szycha w podziemnym świecie. Kierował grupą przestępczą, a nie tylko trzema wyrostkami. Chociaż nie mógł z boleć przegranej oraz utraty ludzi. Ta suka musiała zostać ukarana. Jednakże nie wiedział, ze złapała Szakala.
- Czyli zależy ci na tym psie?
Dłonią wskazał na stojącego wampira za nim. Aż parsknął śmiechem. No proszę! Że Szakal znalazł jakąś dupeczkę? Ten pieprzony pies?
- Ten kundel nie nadaje się do niczego, nawet po to by ruchał tą twoją małą dupkę.
Zakpił, patrząc to na Szakala. ten aż warknął, pokazując zębiska. Znał jegomościa, Za bardzo. Był to znajomy jednego z zespołu... Od zawsze miał wielką hecę widząc jak Anubis nie raz, nie dwa dostawał naganę za swoje psie zachowanie. Czasami sam go podpuszczał.
Ale Sai nie przestawała. Chciała dalej się bić? Proszę bardzo! Dres ponownie zaatakował telekinezą, jednak widząc co ta robi, zaś jej użył acz o mniejszej sile. Chciał tylko ją powalić, by zaś gryzła podłogę.
- Leż na podłodze suko!
I zaś zaśmiał się, chcąc teraz zająć się Anubisem. Jednak nie spodziewał się, że ataku. wielka paszcza wypełniona zębiskami zatrzymała się na jego głowie. Wbił się niemiłosiernie, że aż było słychać chrzęst łamanych kości. Dres wrzasnął bardziej z szoku, niżeli bólu. Nie chciał mimo wszystko zginąć w paszczy potwora, wymierzył mu solidny cios w bok karku, używając do tego ataku ognia. Sierść psa zapłonęła, a ten odskoczył miotając się po podłodze, by ugasić płomienie. Saiyuri nie była już przygniatana mocą. Oraz jej przeciwnik zszokowany, krwawiący jak i zmęczony, skupił się na Szakalu. Co teraz?

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Nie Cze 19, 2016 9:23 pm

Życie jest trudne, uczy że nie zawsze można mieć to co się chce. Tak jak ona od małego była traktowana jak zakała rodu, jedyne na co mogła liczyć to łomot od starszych rówieśników. Takie o zabawy wśród Akarusa. Zawsze trafiał się ktoś większy i silniejszy. Nie zmieniało to jednak niczego. Mało tego pchała się zawsze do bitki, nie odpuszczała nikomu. Nawet gdy była bezbronna, gdy nie było szans na zwycięstwo ona i tak przyjmowała pozycję gotowości do ataku czy też obrony. Uparta i wytrwała, taka właśnie była Saiyuri. Nie znała słów: 'nie, dość, przestań, skończ'. A jedna z jej nie tak wielu zalet ? Oczywiście to że uczyła się cholernie szybko. Zaciskała dłoń mocniej na rękojeści katany i słowa wampira zadziałały niczym kubeł lodowatej wody. Rozdziawiła usta zaskoczona, czy zależało ? Ocaliła jego żywot, przytaszczyła go do mieszkania i załatwiła mu taką krew jaką była w stanie. Więc czy zależało jej na nim ? Szybko analizując słowa jakie wcześniej wypowiedziała, jadeitowe oczka błysnęły nieco jaśniejszą barwą jadeitu. Nie zdołała odpowiedzieć bo bezczelny typ musiał już sobie coś dopowiedzieć. Aż zagryzła dolną wargę w złości że ma dres czelność tak ich oceniać. Oczywiście na polikach pojawiły się lekkie rumieńce, ale czy to z zawstydzenia czy też ze złości. Tego sama nie była do końca pewna. Choć zagotowało się w niej na jego zuchwałe wywody. Miała cholerną ochotę obić mu tą krzywą mordę o kawał sporego żelastwa. I nie poprzestałaby na tej czynności tak łatwo. W końcu nie mając ochoty słuchania dalszych drwin rzuciła się, no i spodziewała się telekinezy. Więc wbiła katanę w podłogę by z jej pomocą nie zwiększyć dystansy przypadkiem i kiedy kolejny raz chciała się wybić.. jeb.. znowu została odepchnięta. Zacisnęła pięść mocniej słysząc słowa wampira i nagła zmiana wydarzeń. Anubis rzucił się ze swoją rozwartą paszczą na przeciwnika. Rozwarła szerzej oczy, rozdziawiła usta zaskoczona jego inicjatywą. Trysnęło nieco krwią, wszak szakal miał ostre zębiska. Anubis wykorzystał chwilę nieuwagi aroganckiego typa aby zranić go.. sam przez to został potraktowany ogniem! Oczka zrobiły się większe i aż nią szarpnęło od środka. Zranił go.. Skrzywdził istotę którą ona zadeklarowała się chronić. Może nie miała doświadczenia z wampirami wyższej krwi, ale teraz nie miało to najmniejszego znaczenia. Oczy zmatowiały, instynkt wziął górę słysząc piski Anubisa i rzucanie się po podłodze rannego szakala. Koniec tego dobrego! Wkurwił Saikę na dobre a to nie udało się jeszcze nikomu na dobrą sprawę. Rzuciła się na wroga z chęcią mordu skumulowaną w każdej cząsteczce jej ciała. Wybiła się z ziemi olewając wbitą w podłogę katanę.. Nie zasłużył na szybką śmierć o nie.. Doskoczyła do oszołomionego typa nie przejmując się co się z nią stanie. Rzuciła się od tyłu łapiąc za kark skurwiela przedramieniem. Zablokowała chwyt przy pomocy drugiej ręki co by typ się nie wyswobodził i od razu spróbuje wepchnąć mu dłoń do gardła jeśli tylko otworzy pysk. Nie czekała już na nic, będzie próbować skręcić kark, wbić pazurki w jęzor u nasady i wyrwać go z pyska wampira za te wszystkie plugastwa jakimi poniżał i obrażał chociażby Szakala. Nie będzie litości, gotowa dostać po żebrach łokciami, pięściami. Teraz albo nigdy, nie liczyło się jej zdrowie. Zmiecie z powierzchni ziemi dresa choćby miała poświęcić swoje własne życie przy tym. Ewentualnie przy próbach wyrwania się jej, będzie próbowała wepchnąć dłoń jak najgłębiej do jego przełyku i drugą dłonią wyrwać krtań. Szaleństwo popycha każdego do bestialstwa. A on sam się o to prosił przestępując prób jej mieszkania. Czy jednak amok w jaki wpadła po widoku płonącego Anubisa wystarczy aby zabić wampira albo chociaż go porządnie uszkodzić. Sam fakt że zostałby niemową przed śmiercią byłoby cudnym widokiem.. Ale los to kawał skurwiela i lubi działać po swojemu.. Czas się przekonać o jego decyzji tym razem..
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Nie Cze 26, 2016 8:56 am

Intruz nie spodziewał się ataku aż obojga, właściwie liczył, że ten Pies nie wyjdzie z ukrycia tylko ucieknie przy pierwszej lepszej okazji. A tutaj proszę... Zaatakował! Czyli chronił dupę tej laski?
Widząc jak wije się od płonącego uderzenia, zacharczał coby miało przypominać śmiech atoli wypełniony krwią.
- Pamiętaj gdzie twoje miejsce kundlu!
Zakpił wampir i zechciał wrócić do walki, jednakże nie spodziewał się szturmu jaki przygotowała w spontanicznej akcji dziewczyna. Atak był błyskawiczny.
Gdy poczuł chwyt na ręku, ten sapnął z wściekłości i resztką sił odepchnął ją używając zaś mocy. Nie, nie uderzy w ścianę, miała jedynie się odsunąć a ten szybko odwróci się by wymierzyć jej cios prosto w szczękę.
- Odpierdol się suko!
Wrzasnął wampir i tym razem zaś poczuł zębiska na karku. To Szakal zdołał ugasić płomienie z szyi, by ponownie zaatakować dresa. Dziewczyna sama mogła teraz pokazać swoją siłę gdy ten plugawy Dres zaś znalazł się w silnym uścisku szczęk i tym razem dało się słyszeć łamanie kości oraz kolejne śladowe ilości krwi. Anubis zaczął miażdżyć mu kark samym zaciskiem szczęk. Napastnik zaczął wrzeszczeć, okładając na tyle ile mógł pysk zwierzaka. Bezskutecznie. Saiyuri teraz na spokojnie mogła aktywować berserkera, mając na celu zniszczenia wroga. Nuż widelec zaprzestaną ją wreszcie nachodzić? No i sam Szakal ma szansę jej pomóc.

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Sro Cze 29, 2016 4:56 pm

No to miała ładny trening z wyższym wampirem. Hej, nikt nie mówił że będzie łatwo! Próba pochwycenia się nie udała, ponownie ją odepchnięto ale już nie tak mocno. Czujna przez cały czas, dostrzegła kątem oka lecącą w jej stronę pięść. Adrenalina buzowała w całym ciele zmuszając ją do dania z siebie wszystkiego. Może by udało jej się uniknąć ciosu, a może by nie zdążyła. Tego już nie miała okazji się przekonać, jej gość ponownie rzucił się łapiąc za kark napastnika dając wystarczająco czasu i tworząc idealną dywersję. Nie ma zmiłuj. Nie czekała na kolejny dar losu, wybiła się w jego stronę skracając dystans i zamachnęła się z całej siły jaką miała wymierzając cios prosto w splot. To nie był koniec, o nie. Po tym pierwszym poleciał kolejny prosto w centrum ryja wampira. Zamiar dość prosty, skwaszenie nosa. Ale na tym nie poprzestanie Sięgnie wolną ręką za szmaty żeby już nie zwiększył dystansu tak łatwo. I polecą kolejne ciosy w centrum paskudnej gęby. Każdy kolejny szybszy i mocniejszy. Dziewczyna wpadła przecież w szał i obrała sobie za punkt honoru aby zatłuc typa gołymi pięściami. Z jego gęby nic nie pozostawi prócz krwawej miazgi. Będzie podczas tego próbowała powalić wampira znajdując się na nim i nadal okładać mocno pięścią w jeden punkt dopóki ktoś jej nie odciągnie od zwłok bądź te nie zmienią się w proch. Taki był obecny plan działania. Ale czy się powiedzie ?
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Pon Lip 04, 2016 6:53 pm

Dres oberwał mocno. Zmęczony, pogryziony i zatłuczony utracił przytomność. Anubis wtedy wypuścił go ze swojej paszczy, a ten opadł z łoskotem na podłogę. Wtedy Szakal wycofał się, by skulić i powoli wrócić do swojej wampirzej postaci. Jeśli miał ubranie, było ono w strzępkach, acz nagi nie był. Klęczał na kolanach, podpierając się rękoma. Głowę miał spuszczoną.
- Co za skurwiel.
Wyburczał wampir, podnosząc lekko głowę. Miał on krew na ustach, którą jednak szybko wytarł ręką. Ten typ był dobrze znany Szakalowi, aż za dobrze.
- Nie masz kajdanek blokujących mocy?
Spytał szybko, ostrożnie wstając na nogi. Czuł jakby były obie z waty, lecz zawsze tak jest po użyciu mocy przemiany. Ogon miał nieruchomy, a uszy oklapnięte. Widać było po nim zmęczenie, a co do obrażeń... No, ślad po oparzeniu był widoczny lekko na szyi, aczkolwiek taki bolesny bardzo nie był. Podejdzie do dziewczyny, licząc iż ona jest cała oraz zdrowa.
- Znam tego kolesia. Były gitarzysta z zespołu z którego pochodziłem. Wredny typ.
Dodał dla ciekawości, patrząc to na nieprzytomnego wampira. Kto by przypuszczał, że Łysy przebierze się za dresiarza byleby wyciągnąć pieniądze? Nic się nie zmienił.

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Nie Lip 10, 2016 6:20 pm

Ślizgał się na grzbietach innych, igrał z losem do tego stopnia że i ten postanowił w końcu się odegrać. Może miał plany na przyszłość, może miał marzenia i nadzieje. Nikomu tego zabronić nie można i choć większość się nie przyznaje to każdy coś takiego posiada. Nawet najwięksi skurwiele tego świata. Niestety czas nadszedł aby zostać obdartym z tych wizji lepszego jutra. Zachciało mu się żebrania o kasę w zbyt bezczelny jak na łowczyni gust. Tłukła go pięścią po mordzie do utraty przytomności i dłużej. Nie zważała na nic poza tym co miała teraz pod sobą. Popełnił nie tyle błąd rzucania się na nią, co atakowaniem Anubisa. Słowa jakie padały z jego ust odnośnie szakala zapadły głęboko w pamięć i potęgowały furię. Kiedy z gęby dresa pozostała krwawa miazga i szakal wrócił do swojej wampirzej formy Saiyuri spojrzała na swojego gościa. Umazana na buzi od bryzgającej od ciosów w twarz, krwi.
- kajdanki blokujące.. - powtórzyła po Anubisie i spojrzała na wampira z pogardą.
- to ścierwo nie zasługuje na kajdanki blokujące.. nie zasługuje na wizytę w oświacie.. nie zasługuje na to by zaczerpnąć jeszcze jeden oddech.. - warknęła łapiąc za rękojeść sztyletu umocowanego przy łydce i bez ceregieli wbiła ostrze w skroń od boku. Dla niego nie było drugiej szansy, nie było ani krzty łaski ze strony Akarusy.
- tacy jak on się nie zmieniają.. a nie będę podejmowała tego ryzyka po raz kolejny.. nie pozwolę aby ktoś Ci zrobił krzywdę.. jeśli chcą dalej to ciągnąć.. wyrżnę w pień co do ostatniego członka ich gangu.. żebyś był bezpieczny.. - mówiła spoglądając na zwłoki jak te powoli zmieniają się w proch. Musiał się liczyć ze śmiercią gdy przestępował próg jej mieszkania, może nie koniecznie swoją własną ale jednak. Drżącą ręką otarła ostrze z krwi o spodnie i podnosząc się z trudem podeszła do chłopaka. Wolną dłonią ujęła jego podbródek i odchyliła jego twarz lekko w bok.
- zaatakował cię ogniem.. pokaż.. - wyszeptała szukając śladu po oparzeniu na jego szyjce. Na twarzy mógł dostrzec kątem oka smutek. Martwiła się że to może być coś poważniejszego.
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Nie Lip 24, 2016 7:53 am

Lekko się przestraszył swojej ludzkiej wybawicielki. Kobieta była w szale i nie panowała nad sobą całkowicie. Co najgorsze zamierzała zabić wampira, który ich napadł. Może i był skurwielem, lecz nie wszyscy muszą zasługiwać na śmierć. Anubis co prawda sam mógłby mu karę wymierzyć, jednak był pewny że nie zabiłby go.
- Tak. Trzeba go skuć żeby już się nie rzucał, lecz wątpię by cokolwiek zrobił już wystarczająco...
Nie skończył bo Sai już zaczęła powarkiwać mówiąc swoje mądrości. Anubis podkulił ogon, obserwując. Chciał powiedzieć, że po takiej obronie z całą pewnością już z nimi nie zadrze. I już chciał właśnie to dodać, gdy ujrzał nóż.
Aż zaciągnął się mocno powietrzem. Co teraz?
- Sayiuri nie rób tego!
Krzyknął za łowczynią, lecz niestety było już za późno. Ostrze broni wbiło się w głowę wampira, na skutek czego rozległ się przejmujący dla ucha krzyk. Wampir umierał, aż w końcu przeistoczył się w proch. Anubis odczuł delikatny niepokój względem wybawicielki. A co jeśli i jemu grozi taki atak? Otrząsnął się, łapiąc po chwili za poparzoną szyję.
- Może i był skurwielem, ale nie zabijał ludzi. Wyłudzał jedynie pieniądze oraz gnębił. Nie zasługiwał na śmierć.
Wydukał wreszcie z siebie, spuszczając głowę oraz uszy po sobie. Gdy podeszła do niego, Szakal zadrżał ale nie cofnął się. wpatrywał się w zakrwawioną twarz dziewczyny. I pomyśleć, że to człowiek teraz wyglądał jak morderca, a wampir jak ofiara.
- Czy każdy łowca zabija wampira? Nawet tego mniej groźnego? Tak wygląda dla nas sprawiedliwość?
Wypadało zapytać, w końcu i Szakal mógł być w zagrożeniu. Cofnął się by nie mogła ujrzeć jego poparzenia. Powinna oszczędzić widoku zabijania wampira, naprawdę. Obserwował ją dość uważnie, chcąc poznać prawdę. Całkowitą prawdę powiązaną z pogromcami wampirów: Ci którzy byli niemal tacy sami jak ich zwierzyna, w tym że, Łowcy zabijali dla zysku oraz rzekomego ocalenia świata, a wampiry przeważnie przez instynkt. Co było gorsze?

_________________
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Nie Lip 24, 2016 1:26 pm

Nie jej wina, że nie mogła się pohamować. Może wydawała się normalna, ale do normalności jej brakowało bardzo wiele. Słyszała krzyk Anubisa ale było za późno, ostrze się nie zatrzymało. Wiedziała że wampir może to źle odebrać. Ale było to ryzyko które musiała podjąć. Jeśli się do niej przez to zrazi, trudno. Są krzywdy których nie da się zapomnieć. Te ciężkie kajdany ciągnące istotę na samo dno. Czy była z siebie dumna ? Ani odrobinki. Wiedziała że będzie teraz już klasyfikowana do ogółu łowców, tego już nie zmieni. Kiedy szła w jego stronę patrząc na twarz Anubisa, widziała zawód w jego oczkach. Dostrzegła podkulony ogonek. "Widocznie tak miało być.." przeszło jej przez myśl.
- Nie zabiłam go na wstępie, ostrzegałam go.. nie chciał słuchać. Wiedział na co się pisze, a to że postanowił zlekceważyć moje ostrzeżenie tylko dlatego że jestem kobietą, to już jego głupota.. - mówiła ze spokojem w głosie. Czy tego fragmentu już Anubis nie pamiętał ? Teraz była tym potworem, takie życie.
- Nie zapłaciłabym mu.. nie ważne co by zrobił, nie dała bym mu złamanego centa.. czego mógłby ode mnie chcieć skoro nie dałabym mu kasy ? Może miałam dać mu się przelecieć ? Jesteś w stu procentach pewien że dałby mi spokój ? Wiedział że zabiłam jego ludzi a mimo tego przyszedł tu.. - jej głos był spokojny, może odrobina smutku się w nim kryła. Gdy szakal zadrżał, niemal że od razu zrobiła krok w tył. Odwróciła głowę w bok i westchnęła.
- nie.. tyle ile łowców, tyle różnych poglądów i motywacji działania.. każdy jest inny.. - mówiła idąc w stronę drzwi i wyjęła zza nich miotłę i szufelkę. Podeszła do miejsca spoczynku szczątków wampira i najzwyczajniej w świecie zaczęła sprzątać.
- Ty jesteś bezpieczny jeśli o to ci chodziło.. - dodała po chwili idąc do aneksu kuchennego. Wsypała zawartość szufelki do kubła i poszła w stronę łazienki. W pomieszczeniu podeszła do zlewu i spojrzała w lustro. Oczka się delikatnie zmrużyły na widok swojej zakrwawionej twarzy. Westchnęła i zaczęła opłukiwać twarz z posoki. Po czym wytarła buźkę i wróciła do salony zerkając na wampirka.
- Swoją drogą, nie potrzebnie się wtrącałeś..to nie była twoja sprawa.. zostałeś przez to ranny.. już wolałam żeby mi coś zrobił niż tobie.. Świadomie postawiłam swoje życie na szali.. jak zawsze zresztą.. - dodała idąc w stronę drzwi wyjściowych. Zatrzymała się w progu i spojrzała na niego przez ramię.
- Jeśli uważasz że grozi ci coś przy mnie bo zabiłam jednego z twoich pobratymców to nie będę cię zatrzymywać.. ale nie będę przy nikim udawać..jestem potworem i zdaję sobie z tego sprawę.. to nie był pierwszy i nie był ostatnim.. pozbywam się tylko tych którzy są zagrożeniem dla innych.. tak samo jak oni pozbywają się łowców.. w każdej rasie są zepsute jabłka, które niszczą reputację całej rasy.. aby kiedyś można było żyć w symbiozie, trzeba oczyścić ten świat ze zła.. Tyczy się to też ludzi.. też łowców.. jeśli i mnie czeka niebawem koniec.. to niech i tak będzie.. - mówiła cicho, prawie że szeptem.
- zrobisz co będziesz uważał za słuszne, ja do niczego cię zmuszać nie mam zamiaru.. - dodała na koniec i pociągając za klamkę otworzyła drzwi. Potrzebowali oboje ochłonąć. Straciła w jego oczach i zapewne nie chciał jej teraz widzieć. Może tak będzie lepiej, da mu wolną rękę. Zamknęła za dobą drzwi i ruszyła w sobie znanym kierunku.

******

Jak długo się szlajała po mieście i jego okolicach? Aż zapadł zmrok, chodziła ulicami bez celu. Przycisnęła dłoń do klatki piersiowej czując znowu to głupie uczucie. Przywiązywała się?! Nie możliwe! Ona się nie przywiązuje, Aster ją tego nauczył przecież. Wpuściła drania do swojego serca i jak skończyła? Dwa lata dochodziła do siebie po jego zniknięciu. A teraz jakiś wampir wtargnął do jej życia o którego się martwiła?! Przecież nawet go nie znała! Ale to dziwne ciepło i chęć pomocy. Chęć uchronienia istoty tak kruchej od całego zła tego świata. Ale zjebała, wiedziała o tym doskonale. Spojrzenie przeniosło się na księżyc i powolnym krokiem ruszyła w stronę domu. Otworzyła drzwi do mieszkania i rozejrzała się po salonie.. pusto. Spojrzenie przeniosło się na wersalkę na której głaskała szakala podczas burzy. "Głupia.. oczywiście że odszedł.. zabiłam jego pobratymca na jego oczach.." przeszło jej przez myśl gdy skierowała kroki w stronę swojej sypialni. Nie sprawdzała pokoju gościnnego ani łazienki. W mieszkaniu było ciemno więc doszła do wniosku że jest tam sama. W sypialni zdjęła koszulę i powoli zsunęła obie bransolety z przedramion odkładając je na szafeczkę nocną. Zdjęła spodnie i narzuciła na siebie jakąś luźną podkoszulkę kładąc się na plecach na łóżku. Nikt nie mówił że życie jest łatwe. Miała powód żeby zabić, nie powtarza błędów z przeszłości. Już raz zapłaciła za to że oszczędziła jednego wampira. Napadli ją z zaskoczenia, aż dreszcz ją przeszedł na wspomnienie bycia pokarmem dla wampira który chciał się dorwać do Astera. Pamiętała każde ugryzienie i te wszystkie podłe komentarze. Szakal miał wolną rękę, mógł zostać ale mógł też odejść. W końcu bał się dziewczyny a ona nie będzie go błagać o nic. Nikogo nie będzie. Może go chronić jeśli byłby w stanie w nią uwierzyć, ale nie miała prawa go zmuszać do zostania kiedy tego nie chciał.
Powrót do góry Go down
Anubis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2589-anubis#55017 http://vampireknight.forumpl.net/t2591-anubis#55048
Zarejestrował/a : 17/05/2016
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   Nie Gru 18, 2016 10:47 am

Sai nie była sama w mieszkaniu. Anubis jakoś nie zamierzał opuszczać kobiety, która ocaliła jego życie, a zabicie pobratymca. Cóż. Zdołał zrozumieć dlaczego tak uczyniła.
Dlatego teraz spoczywał w pokoju gościnnym, śpiąc wygodnie na miękkim łóżku. I dopiero gdy do jego wrażliwego słuchu dotarły odgłosy otwierania drzwi, a potem kroków, uniósł odrobinę głowę choć nadal miał zamknięte oczy. Nie odczuwał niepokoju ponieważ wyczuwał obecność właścicielki domostwa. Lepiej ją przywitać,bo kobieta może myśleć, że Szakal ją opuścił.
Wstał z łóżka, nie nakładając na siebie koszuli. Odziany jedynie w spodnie, skierował się do pomieszczenia w którym obecnie przebywała umęczona dziewczyna. W końcu pora wyprowadzić ją z błędu samotności, niech wie, że on nadal tu z nią jest.
Podszedł do drzwi jej sypialni i nie pukając, otworzył drzwi. Jeśli było zgaszone światło, mogła dostrzec jedynie błysk ślep wampira.
- Sayuri?
Zawołał ją miękko, chcąc sprawdzić czy ona śpi. Jeśli nie to wejdzie głębiej do pokoju, kierując się do jej łóżka. A jak śpi, to wróci do pokoju z którego przybył czekając aż dziewczyna się wyśpi porządnie. Nie chciał bowiem zakłócać spokojnego snu, wszakże i ona wiele przechodziła. Ludzie życia łatwego nie mają.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Kurayami   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Kurayami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: