IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Tam, gdzie kawą pachnie.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Tam, gdzie kawą pachnie.    Nie Maj 22, 2016 11:16 am

Zaczynał się robić wieczór. Słońce już zaszło, a ludzie zaczęli myśleć nad wspólnym spędzeniem wieczoru. Robiło się chłodno, także większość z przechodniów miała na sobie kurtki i dłuższe spodnie. Wyjątek jak zwykle stanowiła niska dziewczynka. Był jeszcze rok do zaczęcia przez nią Akademii, także chciała jakoś dobrze wykorzystać ten czas. Rodzina puściła ją wolno na dwór, by ta zobaczyła trochę świata. Ubrana w białą sukienkę z kokardką na boku i śnieżnych balerinach wyglądała jak mały anioł, trzęsący się na mrozie [1,25m wzrostu]. Co prawda.. mieliśmy zimę, a u niej nie można było zauważyć odpowiedniego stroju. Jedynie cienki, jesienny płaszcz, chronił ją przed niską temperaturą.
W pobliżu znajdowała się niewielka kawiarenka, tak licznie odwiedzana przez wszystkich. Była otwarta do późnych godzin nocnych, co oznaczało, iż można się w niej zatrzymać na wiele, długich godzin. Drzwi zostały otwarte, co skusiło młodą panienkę do zajrzenia do środka. Przekroczyła próg dzielnym krokiem i niemal natychmiast przestała się trząść. Zdjęła swój płaszczyk i powiesiła na manekinie do tego typu rzeczy. Następnie.. ruszyła przed siebie.
W pomieszczeniu było pełno ludzi, okolicznych wampirów, które chciały się ze sobą spotkać w otoczeniu ludzi. Dziecko już trochę słyszało o potworach, ale wciąż nie znała podręcznikowa określenia na nie. Nie bała się zbytnio, jedynie nieco się zamykała, jakby wspomnienia ją przytłaczały. Była mądra, słodka, ale brakowało jej pewności siebie, która miała się rozwinąć dopiero za rok.
Jeden stolik w pomieszczeniu był wolny. Przy nim stały dwa krzesła, zaś na płaskiej powierzchni stało menu, zaczerpnięte również z cukierni obok. Wszędzie pachniało kawą, przez co białowłosej zakręciło się w głowie. Prędko pobiegła do wolnego miejsca i gwałtownie na nim usiadła. Potrafiła czytać, więc zabrała się za nic innego jak nową ,,lekturę". Starała się prędko coś wybrać, ale... była taka niezdecydowana. Wkoło chodziły kelnerki, pytające gości o zamówienia, jedynie omijały dziecinę, myśląc, że rodzice zaraz jej przyjdą. Doprawdy.. nierozsądne traktowanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Nie Maj 22, 2016 7:20 pm

A co na to kotowaty? Co on właściwie miał dzisiaj w planach? Można by się zastanawiać, co kryło się pod tą czerwoną czuprynką, ale po co? Można zobaczyć to na własne oczy.
Dzisiejszym celem młodziaka była pewna kawiarenka, a dokładniej - słodycze. Usłyszał od jednej koleżanki, że sprzedawali tutaj naprawdę pyszne ciastka. Więc, kim by nie byłby, gdyby to nie przetestował? Obowiązkowo!
Więc, ktokolwiek widział, ktokolwiek wie - Shiro wbija tutaj! Ubrany w puchową czapeczkę w niebieskim odcieniu, zimową kurtkę, którą odwiesił na hak.. A pod nią czarny sweter. Niżej dałoby się zauważyć niebieskie spodnie i glany na nogach. Nic ciekawego, po prostu ciepły ubiór, by nie zmarznąć. Wyglądał na zwykłego chłopaka, ale... Na pewno? No tak, przecież kocie atuty poukrywał! Ogonek był schowany, tak, by nie przeszkadzał mu również przy poruszaniu się, chociaż to powodowało, że czuł się lekko mówiąc dziwie. A uszy? Pod czapką, której aktualnie nie ściągnął.
Rozejrzał się z niepewnością po pomieszczeniu. Obawiał się, że nie było już tutaj miejsca, a on wygłupił się, ściągając swoje rzeczy... Nie, jednak nie! Jedno krzesło było wolne, a jego żółte oczy nie dostrzegły nikogo w pobliżu... Trzeba skorzystać!
Śmiało ruszył przed siebie, aż doszedł na miejsce. Wtedy właśnie zauważył białowłosą istotkę... Ups... A może...?
- Przepraszam, to miejsce jest zajęte? - odezwał się do niej i uśmiechnął się łagodnie. Na szczęście mieszały się tutaj różne zapachy, przez co ludzka, wyczuwalna krew nie kusiła go. - I tak w ogóle, to cześć - był przyjaźnie nastawiony! To jeszcze nie był czas, gdy był prześladowany przez pewną osobę...

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Nie Maj 22, 2016 8:01 pm

Gdy tak sobie wybierałam przyszłe danie, zaczęłam machać wesoło nogami. Byłam w dobrym humorze, co można było zauważyć, chociażby po samym nuceniu. Wciąż pozostałam dzieckiem, które przyszło tutaj w nie za dobrym stroju. Chyba był za lekki, a może nie? Z resztą, kto tam się przejmował i tak nie nękały mnie choroby.
Gdy tak skupiłam się na karcie, nie zauważyłam nawet, że ktoś mnie zaszczycił swoją obecnością. Wychyliłam się za dużego menu i zerknęłam chłopaka, uśmiechającego się miło do mnie.
Popatrzyłam na wolne miejsce naprzeciwko siebie, a zaraz potem na innych ludzi. No tak, tylko tutaj było wolne.
- Etto, hai!
Byłam może, nieco za gwałtowna, ale czy ktoś mógł mnie za to winić? Każdy omijał ten stolik, licząc, iż odwiedzą mnie moi rodzice. Szkoda tylko, że żaden z domowników nie planował do mnie dołączyć, skazując mnie tym samym na samotność. Nie narzekałam, w końcu w ten sposób mogłam się usamodzielnić, może nawet nieco za szybko.. Brakowało mi tego dzieciństwa przepełnionego zabawkami, ale.. przynajmniej moja edukacja szła świetnie, przynajmniej tak większość uważała.
- Konbanwa [Dobry wieczór]
Odłożyłam kartę i kładąc na niej trzy palce, podsunęłam ją złotookiemu. Chciałam zamówić jagodowego shake'a, choć wiele spojrzeń sugerowały, bym jednak wzięła ciepły napój. Może zatem gorąca czekolada?
- Jak się nazywasz?
W końcu wyszłam z inicjatywą, by poznać osobę przede mną. Byłam trochę nieśmiała, na moich polikach wciąż widniały rumieńce, zaś oczka świeciły płynnym złotym z domieszką czerwieni. Odwróciłam spojrzenie, by poszukać kelnerki i jakby, chcąc na chwilę uciec. Gdy tylko jedna zobaczyła mnie z drugą osobą od razu przybiegła, wyciągnęła swój notes oraz ołówek, którym miała notować.
- Co państwo zamawiacie? Doprawdy przepraszam, że musieliście czekać. Myślałam, że już nigdy pan nie przyjdzie. Obawiałam się przez moment, że dziewczynka przyszła sama, w tym swoim cienkim płaszczu.
Zamarłam na chwilę, spuszczając głowę. Chciałam by odeszła, zostawiła nas i wykonywała swoją robotę, gdzie indziej. Wypomniała mi wszystko, dokładnie od samego początku.
- Poproszę gorącą czekoladę z bitą śmietaną i do tego lody truskawkowo-jogurtowo-jagodowe. Niech będzie dużo owoców, w razie problemów to dopłacę.
Starałam się panować nad głosem, ale nie mogłam się powstrzymać, by zaraz stąd nie uciec. Miły wieczór i co? Porażka, pewnie rudowłosy zacznie mi współczuć albo odejdzie i innym razem skorzysta z kawiarni.
- Dobrze zapisane, a co dla Pana?
Milczałam, nie mogąc unieść głowy. Nie chciałam patrzeć, wolałam zapaść się pod ziemię.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Pon Maj 23, 2016 9:16 am

Szczerze mówiąc, Shiro trochę zwątpił w duchu, gdy usłyszał odpowiedź od małej dziewczynki. Dlatego też zamrugał oczami, a przez panujące światło, jego żółte oczy, wydawały się być jeszcze bardziej jaśniejsze niż wcześniej. No co? Poczuł się, jakby trochę smutny... Skoro zajęte to miejsce było?
- Ah, rozumiem... - wymamrotał w odpowiedzi rudowłosy. Podrapał się po policzku, zastanawiając się, co powinien dalej robić. Przez to, że zrozumiał odpowiedź nieznajomej w ten sposób, że owe miejsce było zajęte, sprawiło, że jego dobry humor zmyknął gdzieś głębiej. Pewnie, gdyby jego ogon nie był ukryty, to zdradzałby bardzo dobrze, co on sam czuje.
- Huh? - zapytała go o imię? Dlaczego? Nie rozumiał tego, zwłaszcza, że byli po prostu nieznajomymi. Ale cóz... - Shiro. Shiro Fuyuki. Miło mi. A ty? - co szkodziło, by przedstawić się? No właściwie, co? Nic.
Nie rozumiał, ani jej reakcji, ani zachowania, czy tego co działo się teraz. Nieco się pogubił, dlatego też uśmiechnął się z lekkim zakłopotaniem tym razem. Może będzie mu dane, by zrozumieć w najbliżej przyszłości, co tutaj miało właściwie miejsce?
Widział, że podsunęła w jego kierunku kartę... Dlaczego? Co się dzieje? Ale dobra, nie było czasu nawet, by sie zastanowić, ponieważ pojawiła się tutaj kelnerka, a on nawet nie zdążył usiąść. I z jej słów wynikało, że to miejsce było wolne...? Więc co się tutaj działo... Aww, chłopak miał w głowie stanowczo za duży mętlik! I chyba zostali wzięci za coś w stylu rodziny.
- Yyy... No... - co zamawiał? Wziął z niepewnością kartę, którą wcześniej mu dziewczynka podsunęła i przestudiował ją szybko. - Ja poproszę gorącą czekoladę i do tego kawałek tortu czekoladowego - powiedział do niej. Rudowłosy nawet nie bardzo rozumiał zachowania białowłosej teraz. Cóż, naprawdę czuł skołowanie, ale mimo wszystko usiadł na wolnym krześle i odłożył z powrotem kartę.
- Huh... - wymamrotał. Nie wiedział, co dodać jeszcze, więc wbił swój wzrok w pazury, które położył na stoliku. Tak, mowa o jego dłoniach. - Jak się masz? - spytał się jej od tak, posyłając lekki uśmiech. Jeśli spodziewała się kogoś poważnego, musiała się trochę rozczarować - siedemnastolatek miał trochę dziecięcy charakterek, który był plusem... A zarazem minusem u niego. Właściwie, jak wszystko, prawda?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Pon Maj 23, 2016 5:59 pm

Efekty swego głupstwa dostrzegłam dopiero po pewnym czasie. Na początku myślałam, że wszystko powiedziałam, jak powinnam. W końcu, to miejsce było wolne, a ja o tym jasno zapewniłam. Czy popełniłam gdzieś błąd? Cóż, musiałam się przesłyszeć, co z kolei wywołało pewne komplikacje. Chłopaka humor przygasł, co z kolei spowodowało, że wykręcałam sobie palce pod stołem. Nie miałam w zwyczaju siebie karać, ale zdecydowanie nie wiedziałam, co zrobić.
Wybawienie przyszło wraz z odpowiedzią na moje pytanie. Shiro... Będę musiała je zapamiętać, by przy kolejnym spotkaniu, móc go ze swobodą używać.
- Nazywam się Laurie.. - zrobiłam pauzę, by spojrzeć mu w jasne oczy - Laurie Kurenai, Hajimemashite. (Miło mi Ciebie poznać)
Szeptałam, będąc speszona po wcześniejszym incydencie. Cóż, chyba oboje nie za bardzo łapaliśmy, co tutaj się działo. W dodatku, ta kelnerka, pogorszyła całą sprawę, myląc go z moją rodziną. Cóż, niech ten jeden raz obca osoba będzie kimś bliższym mi, bo w końcu czemu nie? Nie miałam nic do stracenia.
Zamówienie zostało złożone, a dziewczyna w podskokach wróciła do swoich przyjaciół. Przekazała im zdobną karteczką, na której były zanotowane nasze zamówienia oraz uwagi, by przypadkiem zamówienie nie odbiegło od tego, czego naprawdę chcieliśmy.
-  Gomen nasai - powiedziałam smutno, próbując w końcu naprawić swój błąd. Kiedyś trzeba było, no nie? Rumiana z niepewnym spojrzeniem, starałam się obserwować stół, w tym jego pazury, które sprawiły, że na chwilę wstrzymałam oddech.
-  Próbowałam na początku powiedzieć, że to miejsce jest wolne. Nikt nie przyjdzie, nie zajmie, ono już jest Twoje, jeśli.. oczywiście chcesz, Shiro-san - wyjąkałam, starając się, by nie palnąć czegoś głupiego. Oczywiście, jak to zawsze bywa przy rozmowach padło pytanie, które nie wiedziałam jak ugryźć. Było to trochę jak przesłodkie ciastko z kapką czekolady, które najlepiej jeść pod pewnym kątem.
-  Dużo nauki. Brakuje mi zabaw, przytulanek. Ciągle treningi i książki, od których zaczyna mi się kręcić w głowie - złapałam się za białą czuprynę, by zobrazować swój ból.
- Przerabiam materiał z liceum - pochwaliłam się, jakby licząc na nagrodę? -  A jak ty się masz i.. czemu nosisz czapkę, jest ciepło..
Usiadłam kolanami na krześle i wychyliwszy się chciałam, mu ją ściągnąć. Miałam nadzieję, że nie wyląduję na stole, niczym główne danie..

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Wto Maj 24, 2016 4:49 pm

- Spokojnie, spokojnie, nie smuć się - odezwał się do niej kotowaty, zarazem zastanawiając się, dlaczego jej humor się pogorszył. No co? Znów się po prostu biedak pogubił. - Jest dobrze... Za co przepraszasz?
Nadal czuł się w tym wszystkim zagubiony, jak również nie umiał sobie samemu wyjaśnić, co właściwie nowa znajoma miała na myśli. Robiła biedakowi mętlik w głowie! Mimo to, dzielnie starał się w miarę ogarnąć tą niecodzienną sytuację, ale na szczęście, jasnowłosa mu wyjaśniła trochę lepiej.
- Oh, wybacz - odezwał się do niej rudowłosy kotek. - Ja zrozumiałem, że to miejsce jest zajęte... I dlatego... Ups... Chyba wyszło z tego małe nieporozumienie.
Uśmiechnął się blado.
- Więc... Dziękuję... - wymamrotał jeszcze. Zrobiła się ciut dziwna sytuacja na początku, ale wychodziło na to, że miało się wszystko ułożyć. To dobrze, prawda? W końcu, też mieli okazję spożywać razem łakocie!
Przygryzł dolną wargę i ściągnął dłonie ze stołu, tak, by nie widziała już jego pazurów. Poczuł pewnego rodzaju zmieszanie, którego pochodzenia nie umiał wyjaśnić sobie. Mimo to, zamiast powiedzieć coś na ten temat, wysłuchiwał jej słów, zarazem niepewnie kiwając głową.
- Rozumiem... Ale nie powinno się ciągle uczyć... - chwila, czy ona nie była na to zbyt młoda? Nie był pewny teraz. Mimo to, zamrugał oczami, widząc jej dłoń.
- Umm... Jest dobrze... - odsunął się od niej, nie chcąc, by to robiła. Znaczy się, ściągała czapkę. - Nieee... Mi jest zimno... Nie ruszaj... I na dodatek, podoba mi się, ma fajne pompony - pokręcił lekko łebkiem, pokazując jej, że wraz z ruchem, one się ukazywały. Ale właściwy powód był inny - nie chciał, by jego kocie uszy ujrzały teraz światło dzienne. Nie przy tylu ludziach!

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Wto Maj 24, 2016 7:38 pm

Chciał mnie pocieszyć? Na to wyglądało, choć nie powiem, byłam mu za to wdzięczna. Uniosłam kąciki ust i podniosłam nieco głowę. Również palce przestałam wyginać. Zaczynałam się powoli uspokajać, co było widać coraz wyraźniej. Nie kryłam się, rumieńce powoli gasły, chciałam, by nieporozumienie zostało tylko wspomnieniem, prowadzącym do czegoś lepszego.
Na szczęście moje tłumaczenie, było na tyle dobre, by nie wprowadzać tym samym kolejnych komplikacji. Byłam wdzięczna, że wyszliśmy przynajmniej częściowo z ciemnego zaułka. Pokręciłam natychmiastowo głową, jakby chcąc wziąć całą winę na siebie. Powinnam tłumaczyć, choć nie bardzo mi to wychodziło.
- Nie ma sprawy, z resztą chyba lepiej we dwójkę, prawda? Przyszedłeś sam? Czemu nikogo z Tobą nie ma?
Natychmiastowo się zainteresowałam powodem jego samotności. Takie osoby jak rudzielec powinny mieć u swego boku, jedną z tych wystylizowanych pani, co na wszystkich się tak dziwnie patrzy. Może chce ich pożreć? Nigdy w to nie wnikałam, starając się takim osobom nie przyglądać
Zraza po tym wspomniałam o własnej nauce, o tym jak naprawdę co dzień użerałam się z toną książek u boku doświadczonych nauczycieli. Większość z nich wydawała się zimna, taka bez uczuć. Jedynie pani, co mnie uczy grać na pianinie zawsze jest taka radosna. Przynosi mi słodycze i opowiada bajki! Naprawdę ją polubiłam.
- Chciałabym przestać.. - zrobiłam pauzę, by westchnąć i odgarnąć z przed oczu ten jeden niesforny kosmyk - Nie mogę.
Prawda była taka, że zawsze gdy odpuszczałam to miałam o wiele cięższe treningi. Zadawano mi więcej zadań i czasami nie dostawałam puddingu. Z resztą skracanie przerw, odcięcie od świata, chyba było najgorszym, co mi się przytrafiło, ale.. nie narzekałam. Warunki miałam piękne, byliśmy zawsze tacy szczęśliwi...
- Z resztą chyba za późno, by zmienić nawyki, nie uważasz? Coś, co się w nas zakorzeniło, ciężko jest wyrwać - posłałam mu pogodny uśmiech, starając się zachować, nieco doroślej, niż na to wyglądałam. Większość domowników była świadoma tego, że przez wychowanie i nauczanie o wiele szybciej dorosłam. Czasami po prostu się dziecinnie zachowywałam.
- Chciałam ją tylko obejrzeć..
Nie ukrywam, że trochę się zasmuciłam faktem, że nie pozwolił mi jej zabrać. W kawiarni było naprawdę ciepło, chociaż może był chory? Wstałam ze swojego miejsca i podeszłam do niego, prezentując całą siebie.
- Mogę? - spojrzałam na niego niemalże błagalnie. W tym samym momencie wyciągnęłam rękę, ale nie była ona skierowana w stronę jego czapki. Chodziło tutaj o coś zupełnie innego.
- Chcę dotknąć Twojego czoła, um..
Zagryzłam lekko wargę, spodziewając się niczego innego jak odmowy..

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Pią Maj 27, 2016 6:43 am

Kotołak wysłuchiwał słów dziewczynki, przekrzywiając delikatnie łebek i zastanawiając się nad tą całą sytuacją. Tak właściwie, nie było mu łatwo zrozumieć, co się tutaj działo, ale naprawdę, starał się! Może też dlatego nie rozumiał, bo nie znał tej małej? Tutaj było akurat wszystko możliwe, więc delikatnie pokiwał głową, przysłuchiwać się jej.
- Nie wiem. Właściwie, nie pytałem się kogokolwiek, czy by ze mną poszedł - odpowiedział jej, ciut skołowany. Ani znajomych, ani brata... Może jednak powinien? Ah, a co jak Kohaku zacznie się nagle martwić o niego? Nie, nie! Nie może mu przecież napędzać jakiegoś strachu lub czegoś.
- Ale skoro jestem sam, to przynajmniej mogę z tobą porozmawiać - zauważył dość spokojnie. Zawsze pojawi się jakiś plus w danej sytuacji, prawda? W tym przypadku akurat się ukazał, więc było całkiem dobrze.
Wyszczerzył ząbki ku niej, po czym wzruszył delikatnie ramionami.
- Tak właściwie, to wszystko da się zmienić, Laurie - odpowiedział jej natomiast na to. - Nic w życiu nie jest pewne... - ciężko było mu coś dodać sensownego na ten temat. Nie bardzo orientował się przecież, jakie miała życie jasnowłosa, więc mógł jedynie od tak rzucać hasłami. Jednakże... I on sam nie miał za prostego życia.
Za to posłał jej pytające spojrzenie, gdy zobaczył jej zachowanie. Nie potrafił tego zrozumieć... Dlaczego? Przecież byli dla siebie obcymi. I na dodatek, naprawdę chciała zobaczyć jego czapkę? Eh... A on tak ją lubił i nie chciał się z nią rozstawać! Jednakże, skupmy się na kolejnej kwestii...
- Umm... Ale po co? Przecież nic mi nie jest - czy to naprawdę tak dziwne według niej, że nie chciał rozstawać się z czapką? Ba, może zechcieć mu zabrać? Nie uszanuje jego woli? - No dobrze, ale nie ruszaj czapki - jeśli ją weźmie, to Shiro może się pogniewać! I co wtedy będzie? Bądź co bądź, oczekiwał jej dalszego ruchu, czując narastającą niepewność.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Sob Maj 28, 2016 7:04 pm

Jak się okazało, to Shiro nawet nie pytał, czy ktoś chciał z nim wyskoczyć. W sumie, ja też nie wpadałam do pokoi domostwa z pytaniem, czy ktoś ma na to ochotę. Wyszłam z założenia, że skoro dwie osoby są zajęte, to inne nawet nie raczą zaakceptować tego pomysłu. Także było nas dwóch jeśli chodzi o tą sprawę. Z resztą, tak jak on to ujął dzięki temu możemy ze sobą rozmawiać.
- Cieszysz się, że to się stało?
Wzięłam rączki do buzi i zrobiłam z nich małe piąstki. Patrzyłam na niego dużymi oczami, jakby czekając, aż odpowie. Czy naprawdę mogłam liczyć na jakąś bliższą relację? Miałam zaledwie jedenaście lat, wciąż byłam dzieckiem, a on pewnie był o wiele starszy.. przynajmniej na takiego wyglądał. Trochę był jak starszy braciszek, mający się mną zaopiekować.
- Da się zmienić? - powtórzyłam za nim, nie będąc pewna, czy w moim przypadku to możliwe - W moim wszystko zostało dokładnie zaplanowane.. Myślę, że osoba, która mnie wychowuje w życiu nie dopuści, bym zmieniła harmonogram. Wszystko musi być tak jak w zegarku, bez zbędnych przesunięć..
Wyjaśniłam najdokładniej swoją obecną sytuację. Czy nie było to dziwne? Małe dziecko przerabiało materiał o wiele dalej, niż powinno. Byłam żywym dowodem na przykład geniuszu, ale czy było mi z tym łatwo? Cóż, miałam nadzieję, że w Akademii, dyrektor nie będzie niczego ode mnie wymagał. Bałam się również, iż dostanę naklejkę z napisem ,,Mądrala" i stracę tym samym wszystkie poznane osoby. W końcu, gdy raz spróbowano mnie wcisnąć do szkółki dla dzieci, to od razu mnie z niej zabrano. Nigdy nie poznałam smaku prawdziwego dzieciństwo, a jeśli nawet, to trwało to zaledwie chwilę..
Popatrzyłam smutno na Shiro, nie wiedząc, czy będzie chciał wnikać w moją przeszłość związaną z domem Kurenai. Bałam się, że spróbuje mnie zrozumieć, zbliżyć się, a tym samym zacznie mi na nim naprawdę zależeć. Nie powinnam była się do niego odzywać, w końcu znajomości szkodzą przyszłym wybitnym jednostkom. Ugh, musiałam pozbyć się swojego więzienia, w które mnie wsadzono.
Następnie przyszła chwila, by sprawić, czy chłopak jest chory. Było mu zimno, choć tutaj było gorąco. Obawiałam się, że ma gorączkę.
- Ciii.. - przystawiłam sobie paluszek do ust, robiąc to w taki dziecinny sposób - Nie ruszę, obiecuję.
Uśmiechnęłam się do niego, przybliżając się, tak by dzieliły nas tylko centymetry. Następnie przysunęłam swoją twarzyczkę do niego, tak jakbym chciała go pocałować. Przystawiłam swoje czoło do jego. Jednakże, ten nie był gorący, a tym samym nie miał gorączki. Chociaż.. zastanawiało mnie jego zimne czoło. Zazwyczaj było lekko ciepłe. Badałam tak go przez dłuższą chwilę, wyrównując swój oddech i zamykając oczka. Po chwili je otworzyłam i dłonią dotknęłam jego policzka. Też zimny. Odsunęłam się od niego.
- Nie wyglądasz na chorego - zamyśliłam się na chwilę - Aczkolwiek.. zawsze jesteś taki zimny?
Byłam ciekawa tego, jednocześnie nie cofając się na swoje miejsce. Stałam przed nim, bliżej, niż na wyciągnięcie dłoni.
- A mogę dotknąć Twoją rękę? - zapytałam, patrząc prosząco w jego złote oczka.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Sob Maj 28, 2016 11:42 pm

No tak, kotowaty nie zaprzątał sobie aż tak łebka, by kogoś zaprosić... Zresztą, gdyby teraz się tak zastanowić, to byłoby naprawdę kogo? Nie przypominał sobie, by ktoś tak bardzo uwielbiał ciastka jak i on sam. A niektóre osoby nie chciał niepokoić swoimi nietypowymi prośbami.
- Hmm... Szczerze mówiąc, pytanie, które mi zadałaś, jest bardzo trudne. Albowiem cieszę się, że mogłem cię spotkać i poznać przez to, że przybyłem sam... Ale z drugiej strony, trochę smutno mi z powodu, że jednak nie zaciekawiłem się wystarczająco, czy ktoś chciałby tutaj przyjść... Rany, trochę to skomplikowane. Aż mi mąci w łebku - tak właśnie teraz brzmiały słowa chłopaka.
Przy okazji obserwował ją swoimi ślepiami. Może przy okazji damy tutaj ciekawostkę? Albowiem Shiro ma takie oczy od urodzenia, a nie od chwili, gdy został hybrydą. Ciekawe, prawda? Zwłaszcza, że żółty jest zaliczany do "kocich" kolorów, a przynajmniej niektórzy tak twierdzą. Aww, zaczynamy odbiegać od tematu!
- Hmm... Nawet jeśli się teraz nie da, będzie to możliwe w przyszłości - odpowiedział jej Shiro, unosząc prawą dłoń i drapiąc się po policzku. Zdradzał w ten sposób, że poważnie zastanawiał się nad słowami dziewczynki, jak i nad odpowiedzią dla niej. - Jesteś jeszcze młoda... - A przynajmniej tak uważam - dodał w myślach. - Pachniesz jak człowiek, więc jest spora szansa, ze masz tyle lat, na ile wyglądasz... Ale w sumie to Japonia, tutaj jest wiele możliwe. - Więc wszystko jeszcze przed tobą. Nie ma co się martwić - kontynuował swoją wypowiedź, kompletnie nie nawiązując do własnych myśli.
Rudowłosy nie wiedział, jak dokładniej wyglądała sytuacja związana z samą jasnowłosą, dlatego też mógł mówić takie słowa w ciemno... Jednakże, miał wrażenie, że potrafił ją zrozumieć. Dlaczego...? Albowiem...
- Jak byłem młodszy, mój czas był dobrze zorganizowany przez starszą osobę - powiedział do niej. - Trzymać się wszystkiego, co zostało wytyczone, ponieważ skutki, gdyby się to nie robiło... Brr... - wzdrygnął i zamknął na chwilę oczy. Nie chciał o tym myśleć. Nie... - Ale teraz, tego nie ma. Więc, nie musisz się bardzo martwić - posłał jej lekki uśmiech. Niech się tyle nie martwi, zawsze pojawi się to dobre zakończenie! Więc, niech nie smuci się tak bardzo i nastawi na bardziej pozytywne nastawienie.
Pozostawała jeszcze kolejna kwestia, a dotyczyła ona samego chłopaka. Shiro nie potrafił teraz zrozumieć, dlaczego uważała, że miał gorączkę. Nie chciał ściągać tej czapki, a ona zaczęła wnikliwie sprawdzać, co jest powodem. Trochę to straszne.
Nie ruszał się w chwili, gdy robiła swoje "testy". Jeśli zaś liczyła na to, że chłopak się zaczerwieni, musiała się trochę rozczarować - gdyby tak była z kilka lat starsza to i możliwe... Ale jedenastolatka? Nie. Na pewno nie. Za to na jej pytanie przekrzywił nieco łebek.
- Nie, nie zawsze - odpowiedział jej, akurat zgodnie z prawdą. Kiedyś był jeszcze zimniejszy, tak jak przystało na wampira. Geny kota w nim sprawiły, że temperatura jego ciała podniosła się trochę, chociaż nadal jej było "ciut" daleko do ludzkiej. I to zarazem sprawiło, że zaczął odczuwać to samo co człowiek - chłód i gorąc.
- Umm... A po co? - odczuwał zaniepokojenie, dlatego też jego dłonie znajdowały się w ukryciu, a dokładnie na jego kolanach. - Ano... Dlaczego mnie tak badasz? Przecież nie jestem chory... - nie wiedział, co myśleć o tym teraz. I właściwie, gdzie było ich zamówienie? Hę?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Nie Maj 29, 2016 11:58 am

Lubiłam pytać o wszystko. Czasami mogło się nawet wydawać, że rzucam w kogoś gradem pocisków. Każdy z nich był trudny do ominięcia, a czasem się nawet zdawało, że i trudny do przeżycia. Mogłam tym męczyć, wykańczać daną osobę, ale.. byłam tylko dzieckiem. Czy nie taka ma natura? Zawsze uważałam to za takie naturalne i z góry przepraszałam, że ktoś musiał się trochę natrudzić z odpowiedzią dla mnie. Jak na razie wszystko wskazywało na to, że Shiro będzie musiał przez to przejść, o ile wcześniej nie opuści lokalu.
- Oj już spokojnie. Nie musisz nad tym rozmyślać, mimo wszystko nie chciałam wywołać takiego stanu. Ja na przykład uznałam, że nikt nie chciałby ze mną przyjść. Rodzina pomimo, że mnie kocha to myślę, że w kawiarni byłoby tak sztucznie. A tak.. to jesteśmy we dwoje i jest inaczej, niż zwykle. W końcu, nie muszę się niczym przejmować.
Uśmiechnęłam się pogodnie, wyglądając na taką szczęśliwą. Naprawdę byłam wdzięczna Shiro, że nigdzie nie odszedł oraz, iż zawitał dzisiaj do tej kawiarni. Lubiłam tu przychodzić, co klasyfikowało mnie prawie jako stałą klientkę. Tylko, zazwyczaj przychodziłam z jeszcze jedną osobą i no cóż, siedziałam w kącie, by nie zwracać na siebie uwagi. Miałam się wtopić w tłum, co jak widać udawało mi się perfekcyjnie.
- Myślisz? Naprawdę chciałabym kiedyś sobie zrobić wolne, pojechać na takie długie wakacje. Zabierzesz się wtedy ze mną?
Ciekawiło mnie jak zareaguje. Lubiłam zaskakiwać, zmieniać temat, tak by otrzymać nowe informacje, które będą odpowiednio zaszufladkowane w mojej głowie. Starałam się przykuwać uwagę nawet do najmniejszych drobiazgów, może nawet dlatego potrafiłam pozbierać wszystkie małe koraliki, gdy mi się niechcący rozsypały?
Złotooki, opowiedział mi swoją historię, która była taka podobna do mojej. Mi też czas zorganizowała starsza osoba, a nie trzymanie się tego, jak wspomniałam miała straszne skutki.
- Doskonale Cię rozumiem. Powiedz, ta osoba była miła?
Kolejne pytanie, mające mi nieco zobrazować całą sytuację. Może, miał troskliwego opiekuna, który lubił tuczyć dzieci słodyczami? Wszystko po to, by zamknąć je w kotle i usmażyć. Przynajmniej tak było w jednej z bajek, które kiedyś mi przeczytano..
No nic, dalej jakoś nieszczególnie wnikałam. W końcu jego stan zdrowia był najważniejszy! Sprawdzając jego czoło oraz policzek dostrzegłam, że były chłodne. Powinny być cieplejsze, ale skoro mówił, że nie zawsze takie ma. Nie pozostało mi nic innego jak sprawdzić, jego puls.
- Nie? Po prostu zainteresował mnie fakt, że Ci zimno. Chcesz bym Cię przytuliła?
Popatrzyłam na niego szeroko otwartymi oczami, patrząc, że kelnerka już zaczyna nieść nasze zamówienie. Tort i lody zostały postawione na stolik. Zaraz potem dwie gorące czekolady i odpowiednie sztućce.
- Przepraszamy za opóźnienia i smacznego.
Brunetka posłała nam uśmiech, a zaraz machając tyłeczkiem odeszła z powrotem na zaplecze. Ciekawe, czy tańczy do jakiegoś kawałku..
- Jak to słodko wygląda.
Ucieszyłam się na widok tylu pyszności, ale mimo to wciąż zostałam przy rudzielcu.
- Czemu masz pazurki?
W końcu zapytałam oto, co mnie ciekawiło już od dłuższego czasu. W końcu, moim oczkom nic nie umknie!



_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Sro Cze 01, 2016 10:58 pm

Przekrzywił głowę, słuchając słów dziewczynki. Nie spodziewał się usłyszeć takiej propozycji... Proponowała coś takiego praktycznie obcej osobie? A nie bała się, że Shiro mógłby pokazać się porywaczem i ją potem porwać?
- Umm... Jeśli i ja będę miał taką możliwość, to dlaczego nie? - odpowiedział jej z nutką wahania w głosie, po czym westchnął cicho. Sam nie był pewny, czy to właściwie dobra decyzja. Czy wtedy nie musiałby się zdradzić z tym, kim jest? Nie tylko wampirem, ale również i po części zwierzęciem? Będzie jeszcze gorzej, jeśli któregoś dnia straciłby panowanie nad tą częścią.
I znów pytania. Wychodziło na to, że dziewczynkę to zaciekawiło... Albo chciała być miła i utrzymać rozmowę. Shiro mógłby się zastanawiać nad tą kwestią, ale aktualnie tego nie robił. Za to na samo pytanie zacisnął dłoń w pięść, gdy przypomniał sobie tą jedną osobę.
- Nie. Nie była miła - mówiąc te słowa, na chwilkę odwrócił wzrok. - Ale nie mam już z nią do czynienia od bardzo dawna - dziesięć lat? Jedenaście...? Kto wie. Niechętnie wracał wspomnieniami w swoje dzieciństwo, gdy był pod opieką swojej ciotki.
Na szczęście rozmowa na ten temat nie była zbytnio kontynuowana, ponieważ uwaga Laurie skupiła się na stanie zdrowia chłopaka, który ciut żałował, że zastosował taką wymówkę na to, by nie ściągać czapki. Mała była bardzo wnikliwa i ciekawa!
- Umm, nie trzeba. Patrz, zaraz się rozgrzeję - rzucił, widząc, jak ich zamówienie nadchodziło. Super, w końcu skosztuje tych słodkości!
- Dziękuję bardzo - zwrócił się do kobiety, która im to przyniosła.Aww, czas zjeść...!
A może jednak jeszcze nie? Zerknął na nią, słysząc kolejne pytanie i wyszczerzył ząbki.
- Bo ciągle zapominam, by je obciąć. Chociaż... Aż tak źle z nimi nie jest? - odpowiedział, ciut chaotycznie. Rzeczywiście, mogłoby to być niepokojące, zwłaszcza, że mało kto ma takie pazury. A on, jako kotek, nie myślał, by się ich pozbyć.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Pią Cze 17, 2016 10:51 am

Gdy tylko zgodził się na pomysł wspólnego wyjścia od razu się uśmiechnęłam i skinęłam główką. Wesoło zaczęłam machać nogami, tak jak to zawsze robiły małe dzieci. Rozejrzałam się wkoło, dobrze, nie byliśmy w centrum uwagi, mogłam trochę odsapnąć.  Co prawda, jego wahanie się sprawiło, że z zaciekawieniem patrzyłam w jego oczy. Były złote, ale nie aż tak jak moje. Moje mieszały się z gorącym płomieniem, gdy jego przypominały słońce. Świat naprawdę bywał różny.
I tak przeszliśmy do kolejnego tematu. Osoba wychowująca chłopaka, była no niemiła. Mój wyraz odrobinę się zmienił. Uśmiech znikł, przygnębienie wyszło na wierzch, co miałam z tym zrobić? Chciałam mu to wynagrodzić, przytulić i pocieszyć, ale to było dawno. Rany się goiły, jak miałam to przyspieszyć? On nie miał styczności z tą osobą od dawna, może nawet to i dobrze?
- Cieszy mnie to, że jesteś wolny. Pewnie świetnie się bawisz.
Przechyliłam główkę na bok, słodko mrużąc oczka. Sama byłam zamknięta w czterech ścianach, wyszłam dopiero teraz, gdy miałam ochotę na lody i gorącą czekoladę. Ponad to trzeba było iść po jakieś książki, za rok czekała mnie przecież Akademia.
Zaraz potem moją ciekawość, przykuł stan zdrowia chłopaka. Nie miał gorączki, również żadna choroba mi się na myśl nie nasuwała, ale był zimny.. um to takie niepokojące!
Martwiłam się o niego, ale skoro powiedział, że zaraz się rozgrzeje, to co miałam zrobić? Skinęłam głową i się odwróciłam, tak by nie widziałam cienia przygnębienia na mojej buzi. Gdy zajmowałam swoje miejsce, włosy na moment przykryły mi lico. Gdy je opuściły i spłynęły falami po bokach na mojej twarzy widniał promienny uśmiech i radosne oczka. Świetna maska dla dziesięciolatki?
- Domo Arigatou! - krzyknęłam jeszcze do kelnerki i chwyciłam za długą łyżeczkę do lodów.
- Nie, nie.. wyglądają super! - powiedziałam radośnie - Przypominają trochę kocie, lubisz kotki?
Włożyłam sobie do ust jeden z owoców, a następnie chwyciłam za kubek. Był strasznie ciepły, co spowodowało, że od razu go odłożyłam, omal nie wylewając zawartości. Na moich palcach pojawiły się gorące krople, przez co energicznie zaczęłam nimi machać. Hauu, gorąco!

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Nie Cze 19, 2016 3:41 pm

Czy się świetnie bawił? Można by tutaj się nad tymi słowami jedynie zastanowić, jednakże Shiro nic nie powiedział teraz na ten temat. Wolał przemilczeć całą tą sprawę, ponieważ wiązało się to z przypomnieniem przez niego sobie przeszłości, a co dalej szło z tym to pamiętanie o tym całym złu, jakie mu zostało wyrządzone.
Nie chciał również, by za bardzo martwiła się o jego stan zdrowia! Przecież to nie było potrzebne, a on sam nie powie od tak białowłosej prawdy, prawda? Że jest nie tylko wampirem od urodzenia, ale również dziwaczną krzyżówką krwiopijcy z kotem... Sam nie rozumiał tego od tak, więc jak zdołałby jej to wyjaśnić? No jak?
Wziął ostrożnie do łapek swój napój i zaczął dmuchać w niego, by przez przypadek nie poparzyć się.
- Lubię kotki - odparł jej międzyczasie Shiro. - Hmm? Mówisz, że przypominają kocie... - dodał jeszcze z nutką zamyślenia. Nie zdziwiło go to, ale no... Jak była mowa wcześniej, nie mógł jej zdradzić czegokolwiek o sobie. Niestety.
Uśmiechnął się łagodnie, widząc, jak jasnowłosa się poparzyła.
- Ostrożnie - rzekł do niej. - Lepiej byś nie wylała zawartości kubka na siebie.
Sam odczuwał temperaturę naczynia, przez co odłożył je niedługo potem, gdy upił delikatnie łyk. Nie chciał przez przypadek sprawić, że napój wylądowałby na jego spodniach. Zdecydowanie to byłoby złe!
- A ty lubisz kotki? - spytał się jej, odbijając w ten sposób pytanie. Może coś więcej dowie się o nowej znajomej? Ah, międzyczasie zdołał zauważyć, że robiło się puściej... No tak, ludzie szli do pracy czy domu. Nie powinno być to takie dziwne.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Pon Cze 27, 2016 2:40 pm

Lokal faktycznie zaczął pustoszeć. Najpierw poszła jedna rodzinka, co zajadała wcześniej bombę czekoladową, a później para, która zamówiła koktajle truskawkowe. Uśmiechnęłam się w duchu, wiedząc, że zaraz i na mnie przyjdzie pora. Dochodziła dwudziesta trzecia, czy Pani Kurenai się o mnie martwiła? Póki, co nie otrzymałam żadnego telefonu, ani nawet sms'a, który dowodziłby, że ktokolwiek się o mnie zamartwia, było jak zwykle, gdy wychodziłam w nocy.
- Wróć przed pierwszą! - powtarzali, ale kochałam ich.
Spojrzałam na Shiro, który odpowiedział na moje pytanie. Najwidoczniej nie tylko ja je lubiłam. Czasami nawet marzyłam, by takiego kupić, ot tak po prostu. Miałabym przyjaciela i kompana zarazem, ale nigdy na to nie dostałam pozwolenia, westchnęłam.
Gdy tylko nieostrożnie odłożyłam kubek, skinęłam szybko głową i wzięłam do ręki serwetkę. Machanie rękoma było głupim pomysłem, dlatego jak najszybciej wolałam wytrzeć swoje palce. Najpierw jeden, drugi i cała reszta, a wszystko w pośpiechu.
- Ja... nie wiem jak to się stało, spróbuje uważać - powiedziałam, niczym zbity piesek, patrząc na obrus, na którym zostały kropelki czekolady.
- Aj aj, nawet go pobrudziłam.. - wyszeptałam, po czym drugą serwetką zaczęłam go ścierać.
- Nawet bardzo. Chciałabym mieć jednego, ale..to chyba niemożliwe.
Uśmiechnęłam się, gniotąc serwetkę, a następnie kładąc na brzegu talerzyka od kubka z czekoladą.
Zaraz potem można było usłyszeć krzyk. Kelnerka się przewróciła, niosąc gorącą kawę. Klient popatrzył na nią i wstał z miejsca. Zaświeciły się mu czerwone oczy, wyglądał na zdenerwowanego. Podszedł do dziewczyny, która próbowała wstać z podłogi. Rzucił ją na schody i znowu zaczął do niej podchodzić. Ręce miał zaciśnięte w pięści.
- Co to ma do cholery znaczyć?! Czekam na zamówienie od półgodziny, a ty jeszcze niosąc je się przewracasz. Kmiocie, odpłacisz mi się za to!
Popatrzyłam na to sparaliżowana. Łyżeczka, którą wzięłam, by zjeść lody opadła bezwładnie na stolik. Moje oczy zrobiły się większe. Potwór.... to był potwór..
Kelnerka piszczała, starała się wytłumaczyć, ale słowa jej się plątały. Potwór złapał ją za marynarkę i podniósł do góry, chciał ją udusić, może nawet coś jeszcze zrobić.
Zaczęłam drżeć.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Wto Cze 28, 2016 8:47 am

Uśmiechnął się do niej łagodnie, zarazem w duchu czując rozbawienie. Nie wiedział jak to określić, ale sama dziewczynka przypadła mu do gustu... Może uda im się nawet całkiem dobrze zaprzyjaźnić? To byłoby całkiem miłe, pomimo sporej różnicy między nimi w wielu dziedzinach, widocznych i nie.
- Spokojnie, Laurie, spokojnie - odezwał się do niej wampirek. - Nie przejmuj się tą plamą, to nic takiego... - już nie dodawał, że tym działaniem jedynie pogorszy sprawę... W sumie, sama mogła niedługo to zobaczyć. Nie powinna jednak za bardzo się tym przejmować, nie była przecież jedyną osobą, której to się przydarzyło.
- Wszystko jest możliwe - odpowiedział jej na to. - Myślę, że jak będziesz starsza, to będziesz mogła posiadać kotka.
Powiedział jej wprost, co myślał. I właściwie, tak mu się wydawało, że raczej to będzie w ten sposób wyglądało, albowiem niczego nie można było być pewnym, więc w tym przypadku... Słowo "nigdy" nie miało tej właściwej mocy.
Widział, że lokal robił się coraz bardziej pusty, co sprawiało, że czuł się lepiej. Mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś odkryje jego niecodzienne cechy... Ale co to? Co się działo tam? Jego żółte oczy pokierowały się na chwilkę w tamtym kierunku, a on sam uniósł delikatnie brwi. Jednak nie to go zaniepokoiło, a reakcja jasnowłosej. W chwili, gdy usłyszał, jak wypuściła łyżeczkę, poczuł zaniepokojenie. To nie są sceny przeznaczone dla oczów dziecka. Przygryzł dolną wargę, po czym spojrzał na mężczyznę... I użył swojej mocy ognia. Można było zobaczyć, że jego nogawka zajęła się powoli błękitnymi płomieniami... I wspinało się to w górę.
- Ej, uspokój się i przestań robić zamieszanie! - krzyknął jeszcze w jego kierunku. Podniósł się i wyciągnął dłoń, po czym pogłaskał małą po włosach. - Spokojnie, mała - wyszeptał do niej.
Jego kocie oczy znów się skupiły na intruzie. Chyba już zauważył, że palił się, prawda? I co z tym zrobi?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Wto Cze 28, 2016 10:10 am

Zachowanie spokoju w takiej sytuacji było możliwe. Gdy palce przestały piec, spojrzałam na niego, uśmiechając się radośnie. Wycieranie obrusu, miałam za sobą, z resztą to co narobiłam było jeszcze bardziej nie mądre. Plamy się rozrosły, a nie kompletnie zniknęły. Moje oczka zrobiły się większe, patrzyłam na to z nieukrywaną ciekawością. Czyli to nie są obrusy plamoodporne?Chciałam uderzyć głową o stół, ale... szkody byłyby znacznie większe, a takim głuptasem, to ja nie jestem!
- No tak.. w końcu wezmą to do prania i wszystkie znikną, prawda? - przechyliłam główkę, mrużąc oczka. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, co mnie czeka.
Na razie myślałam o kotkach, słodkich zwierzakach, o których kiedyś tak bardzo marzyłam.
- Czyli... jak skończę edukację w Akademii? Wiesz, że chcę tam iść? Shiro, Shiro, odwiedzisz mnie? To już za rok!  
Zachowywałam się jak dziecko, ale.. chciałam go jeszcze zobaczyć. Był miły i tak dobrze się spędzało z nim czas. Również trochę przypominał kotka ze względu na pazurki. Był takim kocim bratem, którego opieki w tej chwili zaczęłam niezmiernie potrzebować. Sytuacja w kawiarni zrobiła się napięta, a ja wpatrzona w to jak obrazek, nie mogłam wydusić z siebie słowa.
Obcy mężczyzna z agresją w oczach, zaczął podnosić kobietę do góry, coraz wyżej i wyżej. Reszta personelu, zaczęła uciekać, to przez otwarte drzwi, to dodatkowymi wyjściami. Klienci chowali się na tyłach kawiarni lub szybko opuszczali budynek. Miejsce posiadało dwa wyjścia ewakuacyjne w tym jedno niedaleko nas, nie skorzystałam z niego, nadzwyczaj w świecie zamarłam.
Wtedy pojawiły się płomienie. Została nasza dwójka, kobieta i agresor. No może jeszcze dwóch, młodych chłopaków, którym się to podobało i przestraszona rodzinka z tyłu. Większość sparaliżowana, ale nie Shiro. Był dzielny, stawiał mu czoła. Czy i on.. Spojrzałam na to z przerażeniem, Shiro... potworem?
Chciałam płakać, ale żadna z łez nie wydostała się z moich oczu. Poczułam dłoń na włosach. Zerknęłam do góry i zobaczyłam rudowłosego. Ostrożnie wstałam z krzesła i wtuliłam się w niego. Byłam znacznie niższa, ale.. potrzebowałam tego. Przynajmniej przestałam drżeć.
- Ta kobieta, zrobiła to specjalnie! Jak ja mam być spokojny?! - krzyknął, gdy szkarłat piął się wyżej. Kelnerka została rzucona na ziemię, a ten wybiegł na zewnątrz. Dwójka jego wspólników popatrzyła na nas z lekkim uśmieszkiem.
- To dziwne, żeby taka osoba jak ty przystawała z człowiekiem. No nic, do zobaczenia.
Machnął jeszcze ręką i przynajmniej niebieskowłosy odszedł. Co do blondyna to było zupełnie, inaczej. Skupił swoją uwagę na nas, nie uśmiechał się, po prostu nas obserwował.
- Czemu to robisz? Co Ci da posiadania z nią dobrych kontaktów?
O co chodziło? Patrzyłam na nich z niepewnością, mocniej przywierając do Shirka. Nie chciałam go puścić, tym bardziej nie miałam ochoty teraz uciekać. Do środka wdarło się zimne powietrze. Śnieg zaczął naznaczać całkiem spory kawałek dywanu, zaczęła się śnieżyca.
- Shiro... czy ty też jesteś potworem?  - wyszeptałam do niego, nie wiedząc, co w tej sytuacji zrobić. Gdzie ja wylądowałam?





_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Sro Cze 29, 2016 10:04 pm

Na jej pytanie, Shiro delikatnie pokiwał głową w odpowiedzi.
- Tak. Często tak robią, by zachować czystość - powiedział do niej. Cóż, taka była prawda, a dziewczynka nie była pierwszą czy też ostatnią osobą, która pobrudziła go przez przypadek. Więc nie musiała się aż tak martwić, bo to nic złego!
Za to na dalszą wypowiedź... Spojrzał na nią zaskoczony, po czym wziął napój do łapek i napił się trochę, rozkoszując się jego ciepłem.
- Akademia? Akademia Cross? - spytał się jej nagle. Dobra, to była jedyna, jaka mu przychodziła na myśl, ale może akurat trafi? - I jasne, mogę cię odwiedzać - zapewnił ją. - Tylko będziesz musiała mi podać, gdzie dokładnie - dodał jeszcze. Jeśli nie będzie wiedział, gdzie mógłby ją odwiedzić, to by też powodowało, iż po prostu by się nie spotkali. Nic skomplikowanego.
Ale... Jednak sytuacja tutaj nie była za przyjemna. Mężczyzna robił awanturę, własnych zachowaniem też powodując panikę u ludzi. Momentalnie to miejsce zrobiło się puste... Rudowłosy natomiast wykorzystał własną moc na agresorze, chcąc w ten sposób odwrócić jego uwagę. Również za pomocą słów.
- Uspokój się. Każdemu zdażą się wypadki - odpowiedział mu natomiast, chcąc, by przestał. Nie ingerował jeszcze, ale miał w planach, by to zrobić, gdyby jednak się nie rozmyślił... Ale na szczęście udało się, więc kobieta została ocalona. Niech się cieszy. No i jak tamtemu podobały się szafirowe płomienie?
Za to wychodziło na to, ze drugi z osobników nie odszedł. Na zaczepkę pierwszego nie odpowiedział, jedynie odprowadził go wzrokiem. Za to ten drugi... Kotowaty objął małą jedną ręką, chcąc ją uspokoić tym gestem.
- Mogę zadawać się z kim chcę - odparł spokojnie. - Odpuścisz czy masz coś jeszcze w planach? - Brrr... Zimno. Mogliby chociaż zamykać drzwi.
Za to zerknął na jasnowłosą. A ona z czym zaś teraz wyskakiwała mu? Nie wiedział, ale na jego twarzy zagościł łagodny uśmiech.
- Hmm? Nie...? Dlaczego pytasz? - wyszeptał ku niej te słowa, próbując zrozumieć ją. Nie uważał siebie za potwora, więc dlaczego nagle mu z tym wyskoczyła? Wystraszyła się go? I chyba go porównywała do tamtych... Ciut niepokojące.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Sro Lip 06, 2016 12:54 pm

Zachowanie czystości w tego typu kawiarniach było priorytetem. Kelnerki szybko się uwijały, sprzątając podłogę, ścierając blaty. Cały czas biegały wokół, więc nawet moje przewinięcie nie było dla nich nowością. Jednakże, nie dotarło to do mnie za nim Shiro mi tego nie powiedział. Uśmiechnęłam się leciutko, wiedząc, że od tej pory nie będę zwracała na to zbyt dużej uwagi. Może czasem pisnę, powiem, że jest mi ich szkoda, ale przecież.. tak zazwyczaj reagowałam. Współczułam tym kobietom, tylko przysporzyłam im pracy..

W każdym razie smutek szybko zniknął, gdy zaczęliśmy rozmowę na temat Akademii. Wciąż jeszcze do niej nie chodziłam, ale.. nie wiele mi brakowało. Zaczęłam nawet zbierać o niej informacje, pytać się uczniów o nauczycieli, ale nie wszyscy rozumieli, że już niedługo wstąpię w ich szeregi. W końcu byłam tylko dzieckiem, co ja tam mogłam zrobić? Praktycznie nic, chyba, że ktoś nagle dowiaduje się o moim poziomie wiedzy, a potem inteligencji. Wtedy sprawa ma się zupełnie inaczej, prawda?  
- Tak, tak ta sławna Akademia Cross! - powiedziałam radośnie, po czym sięgnęłam kartkę i zapisałam na niej adres - Oto on, jeśli masz jakieś pytania, gdzie to jest to może... się do niej przejdziemy? Nie przeszkadza mi ta pogoda, a Tobie? - zerknęłam na niego z ciekawości, a zaraz potem spojrzałam na swoje lody. Powoli się roztapiały, psując tym samym naturalne piękno. Czasami uważałam, że takie kompozycje przypominają przemijającą sztukę. Och, Lau ty głuptasie!
Kelnerka pozbierała się z podłogi. Jednak szok z jej buzi nie zniknął. Na pełnej prędkości pobiegła na zaplecze i no cóż, nigdy więcej nie wróciła. Była przerażona, wystraszona i chciało jej się płakać, ale chyba w taki sposób reagowali ludzie, gdy jeszcze niedawno mogli zginąć, prawda?
Pozostałe ofiary, a raczej zakładnicy siedzieli z tyłu, drżąc, obejmując się i szepcząc sobie słowa otuchy. Odwróciłam od nich wzrok, mając już w oczach pierwsze krople łez. Chciałam by Ci goście odeszli dali sobie spokój, a mimo to wciąż drążyli temat... Bałabym się ich, gdyby Shirek mnie nie obejmował. Tak to czułam się... bezpieczna.
- Czyli... nie jesteś wampirem? Shiro... gomen ne - wtuliłam w niego głowę, dając upust pierwszym łzą.
- Zabawne, że wybrałeś człowieka. No, ale dobra... niech Ci się upiecze. Wpadnę innym razem, Mata ne!
Machnął ręką i zaczął iść w stronę drzwi. Za nim jednak wyszedł posłał w kierunku kota dziesięć lodowych igieł, a zaraz potem dotykiem zamroził drzwi i sprawił, by te rozleciały się na milion małych kawałków.
To byłoby na tyle. Zgraja wyszła, ludzie zaczęli krzyczeć, nastał niemały chaos, gdy kruszyna oderwała głowę, by spojrzeć na to, co się działo.
- Możemy stąd wyjść? Proszę? - poprosiłam grzecznie, patrząc na niego z zaróżowionymi policzkami.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Czw Lip 07, 2016 9:03 pm

Shiro uśmiechnął się delikatnie. Nie spodziewał się, że natrafi na przyszłą uczennicę, chociaż, gdy się tak zastanawiał, to na pierwszy rzut oka wydawało się iż dołączy tam dopiero za kilka lat, wtedy, gdy już go tam od dawna nie będzie. Chociaż, sama powiedziała, że już za rok... To była dosyć spora niespodzianka. Nie zakładał, że mogłaby go nabierać, więc, naprawdę to było zaskakujące.
- Akademia Cross? - powtórzył po niej. I kolejna niespodzianka w pakiecie, no kto by się spodziewał. Kwestia przypadku czy przeznaczenia? - Wiem, gdzie ona jest.
Przeciągnął się lekko, po czym znów dorwał się do swojego picia, starając się je już skończyć. Musiał przyznać, że było ono bardzo smaczne.
- Ponieważ sam tam chodzę - dodał po krótkiej chwili. Więc, nie musiała się martwić tym, że rudowłosy mógłby się przez przypadek zgubić czy coś! No i szansa, że się spotkają, była jeszcze bardziej realna niż wcześniej.
A co do dalszej kwestii... Nie odpowiedział jej, skupiając się na tym, co się tutaj działo. Starał się jednak ją uspokoić poprzez obejmowanie ją. Shiro zaś... Cóż, raczej nie przypominał tego radosnego chłopaka z przed chwili. Mimo to, starał się, by młodsza nie musiała się martwić jeszcze bardziej niż do tej pory. Chciał, by była spokojna i bezpieczna... Ale najwyraźniej inni już nie.
Nie odezwał się do intruza już, jedynie żółtymi oczami obserwując go uważnie. Ah, a co do lodu... W jakiś sposób nagle pojawiły się szafirowe ogniki, które przyjęły na siebie ten atak. Jak wiadomo - ogień roztopi lód.
Skrzywił się, słysząc wrzaski. Drażniły one jego wrażliwy słuch, chociaż część rzeczy i tak dochodziła do niego nieco przytłumiona. Mimo to, słowa Laurie dotarły do niego.
- Tak, pewnie. Tylko zostawmy zapłatę - powiedział kotowaty wampir, po czym wygrzebał kilka banknotów, które położył na stół. Żeby nie było, on nie był bogaczem, dlatego też, suma, która znalazła się na meblu, była mniej więcej taka, ile było trzeba, by zapłacić. Po czym wziął ją za rękę i wyprowadził ją z tego miejsca. Sam chciał uniknąć zamieszania.
- Dobrze, to gdzie teraz? - spytał się jej, znów delikatnie się uśmiechając. - I... Właściwie, uważasz, że wampiry to potwory? - zerknął na nią z zaciekawieniem.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Pon Lis 14, 2016 8:58 pm

// Wracam z nowym sposobem pisania retro. Wracam do 3 osoby
Jak zahipnotyzowana kiwnęła główką. Wynikało to bezpośrednio z chęci potwierdzenia szkoły, do której niebawem miała uczęszczać. Może i w jej przypadku było to mało prawdopodobne, również część osób brała ją jako młodszą siostrzyczkę jednej z uczących się tam dziewuszek. Ale od czego są pewne anomalie, niespodzianki życiowe, wynikające z potencjału pewnych jednostek. Przyszła hybryda, niestety lub stety do nich należała.
Los już dawno temu upatrzył sobie ją za obiekt przyszłych, może i nawet wielkich dokonań. Analityczny mózg, wysoki poziom inteligencji, rozumienie rzeczy nie pojętych dla prostych maluszków. Taka była ona, co sprawiało, iż już jako siedmiolatka miała problem z dogadaniem się ze swoimi rówieśnikami. Zabawy nie były dla niej, choć nie udawajmy, czasami lubiła odejść od książek i po prostu pobiegać z piłką w ręce lub układać kostkę rubika.
- Chodzisz tam? A na zajęcia nocne czy dzienne? - zagadnęła go ciekawa, pstrykając słomkę znajdującą się w kubku. Rurka zatoczyła kółko, wracając z powrotem do wcześniejszej, krzywej pozycji.
Pytanie bez odpowiedzi zastanowiło białowłosą tylko na chwilę, gdyż sytuacja wymagała większych nakładów skupienia, niż początkowo myślała. Akcja z podniosłego incydentu zaowocowała w chaos oraz strach u reszty klienteli. Króliczek, cóż.. mógł się spokojnie zaliczać do tego grona, co pierwsze krople zaczęli z siebie wylewać. Bowiem jej policzki oprócz rumieńców, zaczynały się nawadniać, co później jak wiadomo przerodzi się w delikatny katarek. Może przez panującą pogodę dojdzie nawet do przeziębienia, ale kto ją tam wiedział. Nie znała się na tym. Lekarzem, w końcu nie była.
- D-dobrze, byle szybko.. - wyszeptała z siebie, widząc wcześniej jak płomyki pożerają wycelowane w nich sople. Szczerze mówiąc, obawiała się ich na wzgląd, co mogły im zrobić. Ale halo, czy to nie oznacza, iż ktoś lub nawet Shirek próbował ich chronić? Tego jeszcze się dowie, choćby i miała krzyczeć, po prostu zrobi to po swojemu.
Chwycona za rękę oddalili się od tego miejsca, znajdując się teraz na ośnieżonej, dość chłodnawej alejce. Płatki w wolnym tempie opadały na ziemię, a ubrana tylko w sukienkę istotka zaczęła drżeć. Włoski na jej delikatnej skórze zostały postawione na baczność, przy czym wtórowały im szczękające zęby. Dość dobre połączenie..
- Ch-ch-chyba z-z-z-osta-wi-wi-wiłam swój płaszcz w ś-ś-ro-ro-d-d-deczku - wymówiła dość cicho, zwłaszcza, iż zużywała więcej pary, niż normalny człowiek podczas mrozu.. Nieodpowiedni strój, brak czapki czy płaszczyka był tego wystarczającym dowodem. I chociaż Lau najchętniej wróciłaby się po swoje rzeczy, to nóżki jej tak skostniały, iż kolejnego kroku nie mogła zrobić. Zwyczajnie nadszedł proces drętwienia, co oznaczało zanik czucia, a później drętwienie kolejnych kończyn.
- P-p-p-ot-t-t-wo-wo-ry w l-l-lu-lu-dzkiej s-s-s-kórze... T-t-t-ak s-s-s-s-łyszałam! - powiedziała resztkami sił, ledwo wystawiając rączki do Shiro. Potrzebowała pomocy i to jak najszybciej, chociaż.. Czy po takich słowach będzie skory ją ochronić?  [/color]

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Pon Lis 21, 2016 11:40 am

- Nocne - odpowiedział jej zgodnie z prawdą. Nie widział powodu, dla którego właściwie powinien ukrywać ów fakt. To raczej nie jest nic strasznego, prawda? No i... Może też dlatego, do tego warto byłoby dołożyć kilka powodów. Niestety.
No i nie można zapomnieć o całej sytuacji, która się tutaj właśnie rozegrała. Nie ma co jednak już tego ciągnąć, skoro nikt nie ucierpiał... A napastnicy sobie poszli... Jak i owa dwójka zdecydowała się na opuszczenie owego lokalu. Jednakże, już niedługo pojawiły się kolejne kłopoty...
No tak! Przecież to był człowiek, a na dodatek taki kruchy... I pozostawiła swoje rzeczy w środku. Co teraz?
Niewiele myśląc, zdjął z siebie swoje odzienie wierzchnie, po czym nałożył je na ramiona dziewczynki.
- Ubierz się na razie w to, zaraz wrócimy po twoje rzeczy... I znajdziemy jakieś inne miejsce, by się rozgrzać - powiedział do niej. Nie wiedział dlaczego, ale odczuwał chęć pomocy i zaopiekowania się tym maluchem... Chyba zdążył ją polubić w tak krótkim czasie.
- To również dotyczy się ludzi, Laurie. Jednak nieważne, czy jest się wampirem czy człowiekiem, tutaj chodzi o osobę, nie o rasę - po tych słowach, wziął ją na ręce i delikatnie przytulił do siebie. - Wybacz, chociaż trochę tak ci przekażę ciepło... Musimy znaleźć teraz coś... Przychodzi ci coś na myśl? - zimno zaczęło również i jemu doskwierać. Jeden z uroków bycia hybrydą.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Nie Gru 04, 2016 12:21 pm

- A ja dzienne! - powiedziała z nieukrywaną ekscytacją. W końcu, poznała kogoś podobnego do niej. Chodził do szkoły, uczył się, może nawet był mądry. Do tego jaki miły.. Mogłaby tak mówić bez końca, gdyby nie późniejsze wypadki. Zmieniły one radość na niepokój. A ciepło pomieszczenia zdawało się bardziej ziębić, niż temperatura na dworze.
Wyszli, ale na zewnątrz wydawało się być jeszcze gorzej, niż podejrzewała. Jej skóra zamarzała, funkcje życiowe zaczęły spadać. Oddech gwałtownie ukazał się w postaci ciepłej pary. Do tego opadający śnieg, jakby wyśmiewał jej lekkomyślność. Była człowiekiem, nic dziwnego, iż życie postanowiło ukrócić jej ,,sielankowe" życie.
- D-d-o-o-brze - wyjąkała z o wiele większą trudnością, niż poprzednie słowa. Cóż, mogła poradzić, ale przyjęła podarek, który założyła w najszybszym trybie. Zaczerwieniona od zimna skóra, lada moment miała zacząć piec. Co oznaczało, iż kolejne sekundy mogłyby być fatalne w skutkach. Z resztą, to było widać po maluchu. Jej tolerancja na chłód była bliska zeru, dlatego organizm zadziałał od razu, nawet nie dając jej chwili, by zawrócić.
- L-Ludzie potrafią być potworami? Jak? - popatrzyła na niego niepewna. Gdzieś blisko serca ją zakuło, czyżby sama mogła takim zostać? Robić krzywdę innym, to było takie do niej nie podobne. W końcu, jako dziecko wyznawała bardziej pacyfistyczne poglądy.
- Skoro tak mówisz, to zapamiętam to i Ci zaufam - uśmiechnęła się słodko, zamykając przy tym oczka. Nie przeszkadzało jej, że wtedy zabrał ją na rączki. Można nawet powiedzieć, iż wtuliła się w niego jeszcze bardziej, niż on sam do niej. Dla Laurie, Shiro był kimś innym, niż reszta. Polubiła go, a nawet poczuła, że mogłaby za nim pójść i na kraniec świata.
- Braciszku... Niedaleko stąd jest galeria. Nie cała jest czynna, ale taki jeden sklepik, wśród ciemności jest otwarty! To.. chyba trzy przecznice dalej. Wiesz, blisko nas chyba.. Są tylko te takie wielkie butle. Takie, co duzi piją! - odpowiedziała szeptem na swój dość typowy i dziecinny sposób. W końcu, nawet jako geniusz miała momenty, gdy była po prostu maluchem.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1048


PisanieTemat: Re: Tam, gdzie kawą pachnie.    Nie Gru 04, 2016 10:48 pm

Miło było się dowiedzieć, że dziewczynka również uczęszczałaby do tej samej uczelni co i on sam. Jednakże dzienne... Cóż, może nie będą mieli wspólnych zajęć, ale zawsze mogli się spotkać! Na przykład na jakieś bardzo smaczne ciastko.
- Dobrze, dobrze - powiedział rudowłosy. - Chociaż szkoda, że nie będziemy mieli zajęć razem - wymamrotał jeszcze. No nic, ale ważniejsze jest to, że jakoś dadzą sobie radę, co nie?
Cóż, ale co do dalszej sytuacji... Starał się sprawić, by dziewczynka nie zamarzła nagle i zarazem starając się zignorować narastający chłód. Cóż... Bycie hybrydą miało swoje plusy i minusy, a do tego dochodził fakt, że koty nie lubią zimna!
- Różnie, Laurie. Od drobnych uczynków, po wielkie rzeczy - odpowiedział jej chłopak, czując teraz wahanie. Nie chciał właściwie straszyć tą małą istotkę niepotrzebnie. Tak jakoś... Chciał ją chronić. Dziwne uczucie, prawda? - Wszystko zależy od indywidualnej jednostki.
Uśmiechnął się do niej łagodnie i pokiwał nieco głową. Słowo "braciszku" sprawiło, że zrobiło mu się nieco cieplej na duszy... Dlatego też postanowił postarać się nie zawieść jej oczekiwań.
W skrócie? Powrócił z małą po jej rzeczy, po czym udał się w miarę szybkim tempem do miejsca, o którym wspomniała. Starał się ją trzymać na rękach, by odzyskała jak najwięcej ciepła i również... By samemu nie ucierpieć.
Dobra! Ale w końcu dotarli do tej galerii, więc za drzwiami już postawił ją na ziemi i rozejrzał się nieco.
- Tooo... O jaki ci chodziło sklepik? - spytał się jej.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
 
Tam, gdzie kawą pachnie.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» London Eye
» Wieża Wiatrów
» Podręcznik do Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami
» Sklep Madame Malkin
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: