IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Beletha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 529


PisanieTemat: Re: Dom Beletha   Sob Kwi 29, 2017 1:22 pm

No cóż, nikt nie chciał być tym drugim. Ale Ely nawet nie miała tego pierwszego. Gab zawsze był jedną wielką niewiadomą w jej życiu. Odpychała swoje uczucia do niego, a on odpychał swoje do niej. Wiecznie nie potrafili się dogadać, oraz przyznać że zależy im na sobie. Dlatego nawet, jak Elyse nie związała się z Belethem, nie związała się z kimkolwiek innym. Pomijając kilkumiesięczne zaręczyny wbrew jej woli, ale o tym potem....
- Cieszę się - odpowiedziała na wzmiankę o braku przeszkód by weszła. I taka była prawda. Ale wtedy jeszcze nie wiedziała, że jej wcale do śmiechu nie będzie, gdy już wejdzie. Wszystko przez piękną i kształtną kobietę, która tylko pozowała malarzowi. Ale kobiety mają do to siebie, że szukają dziury w całym. Chociaż to nawet nie był jej zasrany interes.
- Skoro tak mówisz - wzruszyła ramionami, mając wrażenie że sytuacja w pokoju trochę się zagęściła. Ale oczywiście to nie była wina wampira. Ely sama zaczęła stwarzać negatywną energię, jak tylko przyszła. Pokręciła głową, chcąc się przywołać do porządku. Po co psuć ich z pozoru przyjemne spotkanie, po dość długiej przerwie? Bel nie zasłużył na to, ale to tylko spotęgowało złość Ely. Tym razem skierowaną na samą siebie. Za jej głupotę, oraz emocjonujące podejście do życia.
- Spokojnie, to dopiero dwa MALUTKIE łyczki - bąknęła, gdy skierował się po butelkę aby zabrać ją z szafeczki. Skrzywiła się na moment, ale nic więcej nie dodała. To jego dom, jego rzeczy, jego alkohol. On tu rządzi. Pozostało jej tylko przetrzeć rękoma twarz i uspokoić roztargnione nerwy. Nie chce się przecież kłócić o butelkę rumu. Wyjdzie na jakąś alkoholiczkę. A miał całkowitą rację. Ely zazwyczaj nie pije, zawsze sięga po trunek z konkretnego powodu. Świętowanie urodzin, awansu albo... zatopienie złości lub smutku. Tylko tych ostatnich rzeczy dawno nie czuła, aż do dziś.
- No dobra, dobra. Przebiorę się - wstała leniwie i podeszła do komody, gdzie wcześniej zostawiła ciuchy aby wziąć ja do ręki i zmarszczyła brwi. Jej sukienka zapinała się z tyłu, będzie mieć lekki problem z odpięciem jej. Z westchnieniem zerknęła na Beletha. Nieee, to nie jest dobry pomysł....
- Mógłbyś mi odpiąć zamek chociaż? - zapytała jednak i odwróciła się pokazując, że zaczyna się on między łopatkami więc wygodniej będzie, jak ktoś ją w tym wyręczy. Wcześniej zrobił to Gabriel, teraz może Bel. Co jej tam! Jeśli odmówi sama się z tym upora, ostatecznie zsuwając sukienkę przez głowę.
Jeśli to uczynił poszła do łazienki i ubrała ciuchy, które jej przyniósł, patrząc ponuro w stronę lustra. Nie dość, że miała fajne cycki i tyłek, to jeszcze była niziutka! Oczywiście zaczęła się porównywać, gdy była w samej bieliźnie.
Wyszła z pomieszczenia i wróciła na sofę, normalnie siadając, z nieco lepszym humorem. Poklepała miejsce koło siebie, bo dziwnie się czuła gdy tak się rozsiadła u niego. A on stał jak posąg. I kusił tym swoim ciałem, ejgkfkfj.
- U mnie wszystko w porządku, oprócz tego że: nie utrzymuje kontaktów z ojcem, bo zaręczył mnie z innym gościem, bez mojej zgody; oprócz tego że: przyleciałam tu też z myślą, że wyjaśnię sobie z Tobą parę kwestii, przeproszę za moje dziecinne zachowanie i zapytam czy dasz mi szansę; oprócz tego: że w drodze z lotniska wszystko się skomplikowało - powiedziała na jednym wydechu - A co u Ciebie? Mam nadzieję, że jesteś naprawdę szczęśliwy. Pewnie znalazłeś sobie jakąś pannę. Może masz nawet dziecko, a ja to o tym nie wiem! - zażartowała na koniec, przyciągając do siebie kolana i oparła o nie brodę.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Dom Beletha   Nie Maj 07, 2017 8:57 pm

Beleth  nie musiał zadawać pytań by wiedzieć jak mają się pewne sprawy. To nie tak, że nie cieszył się na jej widok. Możliwość spotkania Elyse choćby przez chwilę, od zawsze wzbudzała w nim pozytywne odczucia. Ale dziś? Po długich miesiącach rozłąki i czasie na przemyślenia którego miał pod dostatkiem. Nie był głupcem gotowym rzucić się w ogień namiętności, który ze strony rudowłosej nie miał wystarczająco dużo ikry i powietrza, by przerodzić się w miłość. Przez ten czas zamknął się na pewne wspomnienia, wypełniając swój wolny czas i robiąc rzeczy sprawiające mu przyjemność. Nie żałował wyjścia przyjaciółki.
Jutro też jest dzień… i noc… i pojutrze również.
Wizyta Elyse nie zdarza się zbyt często, dlatego wypadało poświęcić wampirzycy choć trochę cennego czasu. Może chciała się wypłakać? Pożalić na tą gnidę Gabriela, który nie zasługiwał nawet na dmuchaną lalkę, a co dopiero na prawdziwą kobietę z krwi i kości. W dodatku szlachetną wampirzycę! Szczerze żałował, że jego przyjaciel Mike nie poderwał tej męskiej wywłoki, która hardo trzyma się tego, że jest ponoć hetero. Guzik prawda.
- Jeśli jesteś spragniona to chętnie poczęstuję Cię czymś innym. Na co masz ochotę? Krew? Woda? Może coś ciepłego na rozgrzanie? - nie mógł patrzeć jak Elyse bezmyślnie wlewa w siebie alkohol. Co chciała udowodnić? Co pokazać? Znał ją już trochę, dlatego z łatwością odczytał lekką irytację. Z troski o jej dobre samopoczucie nie mógł pozwolić, alby rozbijała się nawet MALUTKIM ŁYCZKIEM alkoholu. Może gdyby jej nie znał mógłby uwierzyć w te słodkie bajki. A tak? No cóż, nie był głupcem. Wstawiona kobieta nigdy nie przynosiła dobrego – wiedzą o tym nawet najstarsi górale!
Kiedy poprosiła o pomoc przy zamku, Beleth nie zrobił nawet jednego kroku. Jednym machnięciem dłoni wprawił w ruch metalową maszynkę, która szybko zjechała na dół, uwalniając wampirzycę od mokrych ubrań. Dlaczego nie podszedł i nie zrobił tego sam? Nie chciał żeby sądziła że mu zależy, bo i tak spędziła wystarczająco wiele czasu na rozmyślanie. Psucie relacji z tym dupkiem nie leżało w gestii ciemnowłosego. Wtrącanie się? Nie tym razem.
- O proszę, nie słyszałem o tym. Kim był ten szczęściarz i jak Ci się udało wyjść z tej sytuacji? - do ślubu nie doszło, czy to dzięki interwencji matki wampirzycy? Nie wyobrażał sobie jak można aranżować w ten sposób małżeństwa, chociaż tego typu praktyka była dość powszechna w przypadku rodów – zarówno wampirzych jak i wśród łowców. Mimo wszystko cieszył się, że Elyse zachowała wolność i dziwna tradycja nie miała okazji do kontynuacji.
- Jakich kwestii? I jaką szansę? - przez jego głowę przelatywało teraz setki myśli, a każda z nich była dziwniejsza od poprzedniej. Mężczyzna nie chował żadnej urazy i choć w jego zachowaniu nie było już szczeniackiej ekscytacji i natłoku uczuć, wciąż cenił Elyse. Kochał ją na swój sposób i traktował jak rodzinę.
Zachęcony ruchem wampirzycy nie usiadł obok, lecz naprzeciw. Chciał ją widzieć i mieć możliwość patrzenia jej w oczy.
- Maluję, poznaję różnych ludzi… standard w mojej pracy. - odpowiedział. Jeśli dziewczyna wyraziła chęć na coś do picia, Beleth zniknął na chwilę w kuchni, by pojawić się z naręczem napitku o który poprosiła. Był dobrym gospodarzem, a mówienie na jednym wdechu niekoniecznie wiązało się z przyjemnością.
- Nie, nie mam. Jeszcze się nie urodziło… chyba, że o czymś nie wiem… - w sumie mógł być ojcem. Mimo dobrego wychowania jakie otrzymał od rodziców, daleko mu do świętoszka modlącego się dniami i nocami. Ale o niektórych rzeczach nie warto informować innych. Lepiej… ukryć je głęboko przed światem, by nigdy nie ujrzały światła dziennego.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 529


PisanieTemat: Re: Dom Beletha   Wto Maj 16, 2017 7:31 pm

- Wodę z cytryną - mruknęła, patrząc za butelką która wylądowała z daleka od niej. Mogła w ogóle po nią nie sięgać. I tak nie wypiła zbyt wiele, a Bel jeszcze zaczął dziwnie na nią patrzeć. Przeczesała nerwowo palcami włosy, podążając za nim zamyślonym wzrokiem.
Cóż, myślała że Beleth pomoże jej w normalny sposób, ale ten też nie był zły. W sumie był genialny! Że też sama o tym nie pomyślała... miała przecież moc telekinezy.
- Dzięki - rzuciła zza drzwi łazienki. Mokre ciuchy powiesiła przez grzejnik, aby szybko przeschły. Jej stare ubrania były trochę za krótkie, więc ciężko byłoby w nich wracać przez miasto. W ciągu tych kilku lat Ely sporo urosła. A już myślała, że nie pójdzie w ślady matki, bo była za niska jak na modelkę.
- Czy ja wiem, czy szczęściarz. Był tak samo niezadowolony z tej sytuacji jak ja - zakpiła pod nosem, gdy znów siedziała w towarzystwie fioletowookiego - Tristian Scorsese, mieszkał na tym samym osiedlu co my, więc pewnie kojarzysz.
Tristian to dupek jakich mało. Takie osoby, jak Elyse i Beleth nie zadawały się z jego pokroju gościami. Chociaż ród z którego pochodził cieszył się sławą. Jego ojciec był dobrym znajomym Ethana i mieli wspólne interesy. Dlatego szlachetny postanowił oddać rękę córki temu debilowi.
- Nie udało mi się wyjść z tej sytuacji. Po prostu zwiałam sprzed ołtarza. Gdybyś widział jego minę! - szczerze zaśmiała się pierwszy raz, od kiedy znalazła się w Japonii - Miałam problemy w rodzinie z tego powodu i urwał mi się kontakt z ojcem. Próbował go odnowić, ale nie potrafię mu wybaczyć. Nie teraz - ciężko jej było żyć w świadomości, że nie rozmawia z Ethanem, ale nie było to nic nowego. Nawet żyjąc w zgodzie, mało ze sobą przebywali. Wiec jakoś to wszystko trwało dalej...nie wiedziała tylko, że Tristian miał ją wkrótce odnaleźć.
- Szansę na odnowienie przyjaźni - tak na prawdę, chodziło o szansę na związek. Po przemyśleniu wielu spraw, zrozumiała że jej uczucie do Beletha zmieniło się kiedy dorośli. Teraz był dla niej atrakcyjnym i dojrzałym mężczyzną, a nie uroczym przyjacielem. Pokochała go. Ale przypominając sobie o Gabrielu, jej miłość do przyjaciela znów zeszła na drugi tor. Nie było sensu mówić mu o tym, więc ugryzła się w język. Gdyby nie spotkanie z Gabem może to wszystko inaczej by się potoczyło?
Odebrała szklankę wody i napiła się łyka. Uśmiechnęła się słysząc, że jeszcze się nie urodziło. To chyba dobrze. Znowu mogłaby poczuć ukłucie niechcianej zazdrości. Wstała z kanapy podchodząc do okna ze szklanką.
- Piękny masz ogród. Jako modelka mam pełno zdjęć w różnych miejscach, ale nigdy nie byłam malowana. Zrobiłbyś mi jakiś fajny portret?

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Dom Beletha   Pon Maj 22, 2017 9:23 am

Jako przykładny gospodarz, Beleth od zawsze pamiętał o zasadach dobrego wychowania. Słysząc że jego towarzyszka prosi o wodę, wstał by zrealizować jej zamówienie. Co prawda rzadko kiedy pił tego typu rzeczy, ale przez jego dom przewijało się wiele osób, które niekoniecznie lubowały się w krwi – modelki, przyjaciele.
- Proszę. - postawił szkło na stoliku i cierpliwie czekał, aż Elyse się przebierze. Ubrania które jej dał rzeczywiście mogły się okazać za małe. Ale czy był inny wybór? Lepsze to niż pozwolić jej siedzieć w przemoczonych ciuchach, albo ubraniach należących do jego modelek. Zwiewnych kiecek, koronkowej bieliźnie, materiałach tak lekkich i barwnych, że mogłyby ożywić niejedno pomieszczenie. Nie, nie śmiał tego zaproponować, bo jakby nie patrzeć ubrania nie były jego bezpośrednią własnością. Sama Elyse również nie czułaby się komfortowo będąc opatulona w coś, co nosiła inna kobieta. Chyba że u modelek to normalne? Nie planował tego sprawdzać, bo wizja wieczystego focha stała się nagle zbyt realna. I po co to komu? Na podziękowanie mruknął jedynie „nie ma sprawy”, ale nie krzyczał przez pół mieszkania, więc wampirzyca mogła tego nie usłyszeć.
- Ach, ten dupek. Kojarzę. - na osiedlu nie było już lepszych partii, że ojciec dziewczyny zdecydował się na takie małżeństwo? To było na równi niepokojące jak fakt, że pomimo zmiany czasów wciąż zachowała się ta dziwna maniera inicjowania małżeństw. Czasy średniowiecza już dawno ustąpiły miejsca nowożytnym, dlatego tym bardziej tok myślenia niektórych wampirów był mocno przesadzony.
- I jak na to zareagowała Twoja rodzina? - domyślał się że ojciec nie był zadowolony, ale matka? Zawsze dobrze wspominał Vivien i choć ostatnie spotkanie w jej domu nie było zbyt przyjemne, to wciąż lubił wampirzycę. Ona stanowiła prawdziwy wzór dla swojej córki, broniąc ją tak zaciekle jak lwica. Aż dziwne, że zgodziła się na tą całą szopkę, ale nie jemu oceniać te rodzinne relacje.
Mało brakło by powiedział „nie dziwię Ci się”, ale w porę ugryzł się w język. Szczerze mówiąc ojciec wampirzycy był całkowitym przeciwieństwem jej matki. Mężczyzna pozbawiony tej rodzinnej iskry, ustawiony na cel i ograniczony emocjonalnie. Już za młodu Beleth chciał się rozmówić z tym rozmiękłym bucem, lecz nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Teraz Elyse była dorosła i lepiej niż kiedyś radziła sobie z trudnymi sytuacjami.
- Nigdy nie przestałem być Twoim przyjacielem. To chyba oczywiste. - po prostu przestał się starać i okazywać, że zależy mu na niej bardziej niż na potencjalnej przyjaciółce. Kiedy przejrzał na oczy postanowił nie dawać dziewczynie powodów do zmartwień i odszedł w cień, zajmując się tym co sprawiało mu radość. Malowaniem.
- Nie chciałem po prostu stawać na drodze Twojej kariery i… zainteresowań. - Beleth nie był głupi i wiedział o Gabrielu. Dziwił się, że Elyse wybrała taką pizdoletę, ale jeśli taki układ jej odpowiadał, to nie było w tym chyba problemu.
- Nie interesuję się modą, Ely. Maluje w większości akty i nie jestem pewien czy taki obraz sprostałby Twoim wymaganiom. - spojrzał jej prosto w oczy, posyłając przeszywające spojrzenie.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 529


PisanieTemat: Re: Dom Beletha   Pią Cze 02, 2017 4:22 pm

- Co na to rodzina to ciężkie pytanie - wzruszyła ramionami, robiąc się trochę smutna - Matki związek zaczął coraz bardziej się rozpadać, a ród od strony ojca się odciął na moment... aż dojrzeli do myśli, że mimo sprzeciwienia się ojcu wciąż jestem Moreau i krwi się nie wyprą. Utrzymuję z nimi jakiś kontakt, ale dość nikły. Więc oprócz mamy i Ciebie nie mam nikogo - no teraz jest jeszcze Gab, ale teraz nie był dobry moment na wspominanie o nim. Szczególnie, że nie wie co jest właściwie między nimi. Muszą to jeszcze porządnie przedyskutować oraz przemyśleć. To, że jej uczucia do czystego się nie zmieniły to nie wie, jaki jest teraz. Wizja Gabriela atakującego te niewinne dzieci na plaży nie podobała jej się. I to bardzo. Nie wie czy może być z kimś takim... nawet jeśli natury wampira nie da się wyzbyć.
- Zainteresowań? - uniosła brwi nie mając pojęcia do czego zmierza. Kiedy odsunęła się od Beletha, zapomniała o Gabrielu więc nie połączyła tych faktów. Ale skąd ten mógł o tym wiedzieć? Może myślał, że Ely przez ten cały czas była w związku z Kurosem? To dopiero drama!
- Nie chodzi o namalowanie obrazu, który ma promować ciuchy Beleth, tylko o zwykły pamiątkowy portret - wywróciła oczami z delikatnym rozbawieniem, chociaż zmartwił ją ton przyjaciela. Nie był ani trochę sympatyczny, chociaż nie miły też nie. Wydawał się chłodny, zobojętniały. Nawet jeśli odseparował swoje uczucia do niej, to jednak zachowywał dystans większy niż normalni przyjaciele.
- Niemniej nie będę Cię namawiać, akty może faktycznie nie należą do mojej bajki - wypiła wodę do końca i odstawiła szklankę na mały stolik. Chyba pora się zbierać....

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Dom Beletha   Sob Cze 24, 2017 6:36 pm

Oprócz mamy i Ciebie. Przez twarz Beletha przemknął ledwie widoczny cień uśmiechu, lecz bynajmniej nie ze szczęścia. Jakaś wewnętrzna cząstka jego osobowości natychmiast uaktywniła podejrzliwość, podsuwając równocześnie imię Gabriela. Bo co działo się z chłopakiem jego przyjaciółki? Czyżby o nim zapomniała?
Przez moment chciał ją przytulić i powiedzieć, że zawsze będzie przy niej. Zrobił nawet krok, ale słowa utknęły w gardle, a ciało zatrzymało się po tym jednym niewinnym geście. Nie teraz, nie dziś. Możliwe, że już nigdy nie powie jej z pozoru tych prostych słów, bo co tak naprawdę znaczyły? Dla nie niej od zawsze był przyjacielem i raczej nie chciała w tej kwestii nic zmieniać.
- A Gabriel? - wyrwało mu się. Od razu pożałował tego pytania, gdyż część jego zazdrosnej natury była narażona na nagłe ujawnienie. Przecież nic go nie obchodzi ten goguś, który zapewne pije krew ze słomki i wciąż ciągnie z konta rodziców. Czy ktoś taki mógł utrzymać rodzinę? Nie bardzo, ale kobiety aż lgnęły do takich ciot.
Beleth oczywiście nie miał pojęcia jak wygląda teraz życie towarzyskie Elyse. Przecież nie śledził jej, ani nie zlecił nie komu by to robić. Tego typu zachowanie zakrawało by już o obsesję, a przecież był całkiem normalnym wampirem. I ciut zajętym, dlatego trudno było odnaleźć czas na ciągłe rozmyślanie i próby spotkać z rudowłosą.
- Zgoda, ale chciałbym żebyś sama wybrała kolory jakimi Cię namaluję, swój strój i miejsce. - najchętniej widziałby ją w akcie, ale chyba ten jeden raz zrobi mały wyjątek. Dlaczego chciał aby Elyse sama wszystko wybrała? Cóż, najpewniej zależało mu na jej wygodzie, bo każda nawet najmniejsza negatywna emocja zawsze uwidoczniała się na obrazie.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 529


PisanieTemat: Re: Dom Beletha   Wto Lip 11, 2017 3:43 pm

Gabriel nie był chłopakiem Ely! A przynajmniej nie wtedy, gdy Bel go poznał i przez kolejne lata również nie. Gdyby tylko wiedziała, że ten wciąż o tym gadzie myśli... od razu wyjaśniłaby mu sytuację. Z drugiej strony... teraz chyba jest z czystym, więc czy jest sens rozmawiać o tym co było kiedyś? Mieli szansę spróbować, a jednak młoda modelka sama ją zaprzepaściła. Teraz może tylko siedzieć i patrzeć na to, co przyniesie los. Albo podjęła dobrą decyzję, albo złą i wcześniej czy później musi to wyjść. Tylko dlaczego to tak cholernie bolało?
Zrobiła oczy jak spodki statku kosmicznego i skierowała na niego ciemne oczy. Patrzyła chwilę w milczeniu, aż nerwowo uniosła rękę aby zacząć się bawić końcówkami włosów. "A Gabriel?" - to on jeszcze go pamiętał?! Ona sama nie wiedziała, że istnieje dopóki jej pamięć nie wróciła. Ciężka sprawa.
- Czemu o niego pytasz? - wyrwało jej się, chociaż nie wiedziała czy to dobry pomysł, aby o to pytać - Nigdy się z nim nie dogadywałam, ciągle się kłóciliśmy, aż dziwne że tyle się kolegowaliśmy. W każdym razie urwał nam się kontakt na pięć lat - aż do teraz... niestety nie umiało jej przejść do przez gardło. Nie sądziła, aby było to teraz ważne. Po tylu latach przyleciała go przeprosić i miałaby paplać mu o Gabie? Bez sensu!
Wstała z miejsca i podreptała do niego klaszcząc w dłonie. A więc się zgodził! To chyba dobrze? Jego postawa powoli zaczęła wydawać się ciepła i gościnna, jak zawsze. Zaczynała poznawać swojego starego Bela w tym poważnym i zdystansowanym osobniku.
- Hm, jakieś ciepłe kolory zawsze do mnie przemawiały. Ale nie wiem co z ubraniem, mam tylko te mokre i za małe. Może użyczysz mi czegoś? Masz pewnie ciuchy jakiś modelek, chyba że proponujesz męska koszulę - wzruszyła ramionami - Jeśli chodzi o miejsce to oczywiście twój ogród! - to patrząc na niego, pomyślała jak piękne portrety mogą tam powstać. Oczywiście jeśli Beleth teraz nie ma czasu i pomysłu, zawsze może wrócić innego dnia.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Dom Beletha   Czw Lip 13, 2017 3:29 pm

Może nie był „chłopakiem” Elyse, ale wampirzyca niewątpliwie o nim myślała. Szczerze mówiąc Beleth nie znał tego fenomenu. Nie rozumiał, dlaczego ktoś taki jak Gabriel mógł zainteresować sobą kobietę. Fakt, że stylizacja niegrzecznego chłopca i typowego cierpiętnika była niezwykle atrakcyjna dla płci pięknej, ale bez przesady! Szlachetny nie ufał ciemnowłosemu i miał ku temu swoje powody.
- Kiedy otworzyłem dla Ciebie drzwi, poczułem resztę jego zapachu na Twojej skórze. - a może to tylko złudzenie? Delikatny, ulatujący już odór Gabriela nie był zapachem którego nie sposób nie rozpoznać. Czy to oznaczało, że nie dalej jak godzinę temu Elyse była u… niego? U Gabriela.
Nie zrobiłabyś mi tego, prawda Ely?
Beleth patrzył na wampirzycę mając nadzieję, że jego teoria prędko zostanie rozwiana. Właściwie Elyse nie była mu nic winna, mogła być z kim chciała i również na tej samej zasadzie spotykać się z innymi. Dawno dotarło do niego, że dziewczyna nie docenia tego co ma obok siebie i dziwnym trafem kręci ją tak zwany zakazany owoc.
- Bo nigdy do siebie nie pasowaliście. - powiedział, ale zaraz ugryzł się w język. Chyba nie przyszła go prosić o radę w sprawie wampira, więc nie powinien się wcinać. Fakt, mógł puścić wodze niezadowolenia i znaleźć milion różnych określeń na osobę swojego wampirzego rywala. Ale po co?
- Ale chyba nie teraz, co? - uśmiechnął się i spojrzał w kierunku okna. Wciąż padało, dlatego malowanie poza ciepłym i przytulnym domem mijało się z celem.
- Większość modelek pozuje nago, więc nie zostawiają u mnie ubrań. Możemy się umówić na jakiś termin, a wtedy weźmiesz ze sobą to w czym najlepiej się czujesz. - dla niego zawsze wyglądała pięknie, choć najchętniej oglądałby ją bez zbędnych materiałów i tasiemek.
- Jak Ci się podoba Twoja praca? Pewnie sporo podróżujesz. - wyrosła, zmieniła się i… poszła w ślady swojej matki. Mężczyzna rzeczywiście nie interesował się sprawami mody i wbrew pozorom nie zbierał nałogowo wszystkich zdjęć Elyse. Pomimo długiej rozłąki i powierzchownej postawy obojętności, wciąż gdzieś tam było coś z dawnego Beletha.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 529


PisanieTemat: Re: Dom Beletha   Pon Sie 07, 2017 4:05 pm

Patrzyła na niego tępo, gdy powiedział o zapachu. Kurcze... nie pomyślała o tym. W końcu tak dawno się nie widzieli, nie sądziła że po jednym spotkaniu Beleth zapamięta zapach Gabriela. Szczególnie, że zanim tu dotarła dopadła ją straszna ulewa.
- Spotkałam go mimochodem, jak byłam na lotnisku. Odprowadzał jakąś koleżankę i oczywiście musiał skrytykować moją fryzurę - westchnęła kierując wzrok przed siebie. Nie chciała kłamać. Szczególnie, gdy patrzył na nią takim przeszywającym wzrokiem. Ale nie musiała mówić mu całej prawdy, racja? TEŻ TAK SĄDZĘ!
- Mówisz teraz, jak Christian - zaśmiała się, chcąc wyluzować atmosferę - Kiedyś, jak mieliśmy może trzynaście lat, siedziałam z Gabrielem u mnie w pokoju i przyleciał akurat Christian. Gdybyś widział, jak go wywalił z auta, gdy stwierdził że "nas" zabierze na miasto... zostawił go w jakiejś dziczy - na samo wspomnienie zaczęła chichotać. Wtedy była wkurzona na brata, ale teraz miała tylko z tego ubaw. Ale sam Gab pewnie do tej pory ma uraz do Moreau...
- Fakt, pogoda coś się nie poprawia - smutno zerknęła za okno - To może za tydzień? Planuje zostać tutaj przez dwa tygodnie, ale może znajdę więcej czasu - wróciła do niego spojrzeniem z radosnym uśmiechem. Powrót dawnego Beletha podziałał na nią odprężająco.
- Uwielbiam swoją pracę! Chyba stałam się nawet pracoholiczka. Cały czas wiszę na telefonach, bo ciągle mam jakieś castingi albo umówione sesje, wybiegi... wiem, że to nie zdrowe ale nie mam nic innego do roboty. Prawdę mówiąc nie mam żadnego hobby. Kiedyś miałam być weterynarzem, kto by pomyślał że tak się to wszystko potoczy - mruknęła patrząc na obrazy znajdujące się w pomieszczeniu. Nagle przytuliła się do nagiego torsu mężczyzny.
- Na prawdę miło znów Cię zobaczyć - wymruczała, mając schowaną twarz w jego ramieniu. Jak zawsze jego zapach kojarzył jej się z francuskimi rogalikami i słońcem, odganiającym wszelkie złe rzeczy.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
 
Dom Beletha
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD) :: PLAŻA-
Skocz do: