IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Umowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Umowa   Sro Cze 15, 2016 7:00 pm

Nie chciała uciekać z Yokohamy. Miała tu przyjaciół i rodzinę... Nie, już nie miała. Brat zlitował się nad nią, pomagając jej uciec łowcom, lecz czuła, że nie miała już prawa pokazywać mu się więcej na oczy. Ani jemu, ani siostrze. Była teraz nikim, zwykłą pijawką, która pozwoliła, by zabito Naomi. Choć może to ona ją zabiła? Gdy łowcy dotarli na miejsce, gdzie przetrzymywano matkę rodzeństwa, i kilka innych, porwanych osób, znaleźli tylko masę trupów, a wśród nich umazaną krwią wampirzycę. Co w takiej sytuacji mogli sobie pomyśleć? Shade nawet nie pamiętała, komu właściwie odebrała życie, a kto był martwy już wcześniej.
- Nie... Nie, nie nie.- Mamrotała jak obłąkana, goniąc przez las, ile sił w nogach. Wielokrotnie zastanawiała się, czy nie zawrócić i nie oddać się w ręce łowców, by ją zamknęli, albo zabili, lecz instynkt przetrwania zawsze brał górę. W końcu jednak, docierając do głównej ścieżki, dziewczyna padła na ziemię. Choć zdołała uciec przed pościgiem, rany zadane od kul z broni łowców osłabiły ją na tyle, że nie zdołała przebiec całej drogi do miasta. Ze strachu zapomniała również o poszukaniu schronienia przed świtem, a do wschodu słońca pozostało mało czasu.
- Może to i lepiej...- Pomyślała, przekręcając się na plecy i obserwując jak niebo powoli zaczynało zmieniać barwę na jasny błękit dnia.
- Będzie jednego potwora mniej.- Zaśmiała się cicho, przestając już o cokolwiek walczyć. Dostała to, na co zasłużyła.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Sro Cze 15, 2016 7:30 pm

Cornelius jako jeden z doświadczonych łowców a nawet mógł śmiało nosić status Nieustającego. "Człowiek, który nie odmawia pomocy. Człowiek, który rzuca się w wir walki gdy ktoś jest zagrożony. Człowiek, który uczestniczył w pierwszym rytuale krwi mającym uczynić wampiry ludźmi." Łowca nie bał się żadnego zagorzenia. Osoba uczestnicząca niemal w każdym zebraniu. Pomocny i skuteczny, nie raz siłą wyrywający z wampirów wiedzę. Miał wiedzę, miał umiejętności, które doskonale umiał wykorzystać. Potrafił narzędzie tortury zrobić z niczego. Nawet butelki umiał użyć do tego, by wydobyć info. Kiedy łowcy zaczęli się zajmować głównym miejscem zamieszania, Cornelius skierował się za uciekinierką. Nawet jeśli byłą wampirem, szybszym, to łowca "zwęszył" ją po śladach, bowiem byli w lesie. Zostawienie śladu w nim było czymś nie do pominięcia. Idąc nawet za szlakiem, śladem kobiety. Jego umiejętności mało kiedy go myliły, dlatego kobieta mogła wyczuć, ze mimo starań została namierzona.
Cornelius za to bez obaw podszedł do niej i jeśli ta nie zdąży wstać, zatrzyma się przy niej, wiec wtedy doskonale go zobaczy. Do tego zdradzą go ciężkie kroki mężczyzny. Tak tak... Był potężnym mężczyzną. Wysoki, barczysty, umięśniony. No ale wracając... Jeśli dziewczynie nie uda się wstać, to poczuje jak łowca kładzie swoją ciężkiego buta, na jej piersiach, a dokładnie mostku, przyduszając tym samym do ziemi. Następnie mogła ujrzeć tylko, jak łowca nakierowuje lufę swojej broni na jej czoło. Doskonale mogła widzieć otwór, jakim wylatuje kula z pistoletu.
-Ehhh... Masz szczęście pijawko...
Odparł jak by zniesmaczony tym, że nie może jej zabić po czym kucnie, wolną ręką sięgając po strzykawkę którą wbije w szyje środek usypiający. Nie mógł jej zabić. Miał za zadanie ją schwytać, kto wie czy czasem śmierć nie byłą by czymś lepszym...
Niech tylko nie próbuje zawładnąć jego umysłem... Bowiem ma ochronę na niego aktywowaną...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Umowa   Sob Cze 18, 2016 7:48 pm

Jedynym, czego dziewczyna w tym momencie chciała, było zasnąć i już nigdy więcej się nie obudzić. Co prawda, nie byłoby lekko. Ból towarzyszący paleniu się ciała w świetle dnia mógł się równać paleniu na stosie, lecz w końcu nadeszłaby przynajmniej ta upragniona ciemność i wieczny spokój. Już nikogo by nie zawiodła, ani nie skrzywdziła. Niestety, stało się inaczej, gdy pewien nadgorliwy łowca ruszył jej tropem. Czemu oni muszą być tacy upierdliwi?! Przecież widząc ją na ziemi, paloną przez światło słoneczne, mógł ją po prostu tam zostawić. Oszczędziłby sobie fatygi i zachował dawkę środka nasennego, którą na nią zmarnował. Lecz nie, pewnie chciał, by wszystko mu się zgadzało w papierach. A może tak go cieszyło chwytanie wampirów i zabawianie się nimi w lochach Oświaty? W księżycowym akademiku krążyło wiele historii o tym, co się działo z pojmanymi. Widocznie będzie musiała przekonać się, jak faktycznie było, na własnej skórze.
- Po prostu mnie już zastrzel, dobrze?- Odrzekła spokojnie, licząc na to, że mężczyzna jednak zakończy sprawę na miejscu.
- Tak będzie lepiej.- Dodała, czując jak powoli zaczyna odpływać. Choć starała się zachować świadomość jak najdłużej, wszystko stawało się niewyraźne. Nie rozumiała już nawet słów, które wypowiadał łowca. Również ból stawał się tępy, aż działanie środka całkowicie pogrążyło ją we śnie. Od tamtej chwili wszystko pozostało więc w rękach nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Nie Cze 19, 2016 6:40 pm

Papiery i te sprawy ... hehehe Ale kawał roku... Cornelius jest wspaniałym łowcą co udowodnił w wielu akcjach przeprowadzonych. Miał znakomite umiejętności pozwalające mu nawet na zwinie z paki. Nieuchwytny, sprytny mimo cielska swojego. wampiry niższej krwi nie maja szans z łowcą, chyba los wyjątkowo im doskwiera... Sam łowca miał jednak wyjebane na papiery. On i papiery... A raporty... Hahaha Serio... On się w to nie bawi... Nikt nie będzie go sprawdzał z tego co robi.
-Właśnie nie dobrze... Nie będę dla Ciebie taki litościwy.
Odparł do niej z chłodem i sięgnął po dwój płaszcza, który zrzucił an dziewczynę, która chyba już mu odpłynęła lub była bliska temu. Okryje ją nim, zabezpieczając broń, którą zaczepi za pasek przy biodrze. Podniesie ją niemal bez oporu, po czym przerzuci przez ramie, jak worek kartofli. Ileż ona ważyła... Chuchro. Wampirzyca była tak okryta iż nawet jeśli chciała zaatakować, to mocny materiał płaszcza nie pozwalał jej na żaden mocniejszy ruch. Skieruje się później w kierunku którym przybył.

Dziewczyna obudzi się po jakimś czasie w końcu, jednak miała kajdanki na rękach, jak i była powieszona na haku, przez który tylko mogła tylko palcami dotykać podłogi. Była na środku pomieszczenia, wiec opieranie się o ściany nie było możliwe. Jeśli miała jakąś broń przez złapaniem, no to już jej nie miała. Pomieszczenie było ciemne, niczym jakaś cele, lecz bez krat, a miała metalowe drzwi. Wiec coś było na rzeczy... Jak na razie była sama w pomieszczeniu, jedyne światło jakie było w nim, to te które było nad dziewczyną, koło haka. Oczywiście niezbyt mocne, więc ściany będą mniej widoczne. Lampa miała oświetlać głównie więźnia nic więcej...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Umowa   Sro Cze 22, 2016 7:25 pm

Ciemność nigdy nie była dla wampirów problemem. Chyba, że została spowodowana zasłonięciem oczu. Więc gdy tylko Shade się obudziła, zilustrowała wzrokiem każdy kąt pomieszczenia, w którym się znalazła. Na początku nawet nie czuła potrzeby krzyczeć, ani szukać sposobu na ucieczkę. Miała kompletną pustkę w głowie i wisząc na haku, oświetlona przez słabe światło z sufitu, przez kilka minut bezsensownie gapiła się w metalowe drzwi. Po prostu zero myśli, jakby jej już zupełnie wisiało, co się będzie dalej dziać. Przynajmniej dopóki nikt nikogo nie torturuje, choć na temat tego, że w każdej chwili do pomieszczenia mógł wejść jakiś łowca, też nie zaprzątała sobie głowy. Będzie, co ma być, już nic na to nie poradzi. Moce z pewnością jej zablokowali, a póki ktoś się nie pojawi, nie mogła nawet się dowiedzieć, czego od niej chcą. Trzeba więc było poczekać. Gdy jednak dziewczyna znów zaczęła wspominać to, co się wydarzyło, na jej twarzy, na której nie ukazywały się wcześniej żadne emocje, nabrała wyrazu smutku. Próbowała wyczuć, czy nadal ma w kieszeni telefon. Jednak wszystko musiało zostać jej odebrane. Zastanawiała się, czy ktokolwiek zacznie jej szukać.
- Jest tu ktoś?- Zawołała w końcu. Nawet, jeśli odpowie jej jakiś łowca, dobre było i to. Chciała zadać mu lub jej kilka pytań. I nie zamierzała szybko odpuścić. Niezależnie od tego, co łowcy planowali i co o niej myśleli, nie da się łatwo zbyć. Poczekała więc chwilę w ciszy, by sprawdzić, czy ktokolwiek stoi za drzwiami.
- Halo!- Niecierpliwiła się. Liczyła na to, że może przy odrobinie szczęścia, pojawi się tamten facet, który ją uśpił. On mógł być jedna z osób, która wiedziała najwięcej o całej sprawie.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Nie Cze 26, 2016 4:34 pm

Niby nie była, ale dziewczyna mogła spokojnie mieć problemy z dostrzeżeniem, tym co chowało się po kątach pomieszczenia. Wynikało to z załamania światła, które padając na oczy nieco osłabiało wzrok. Nie bez powodu zostało światełko umieszczone nad dziewczyną. Miało powodować zaburzenie wzroku do czasu aż się światło paliło. Tak... Co do mocy nie mogła ich użyć, choć mogła poczuć, że ma na rekach kajdanki, ale te są obwinięte szmatą, jak na razie suchą... Była w pomieszczeniu sama, nie mogła jednak się domyślić, jak długo, bowiem nie było skąd. Mogła sobie krzyczeć ile chciała, bowiem nikt przez pierwsze chwile nie przychodził. Dopiero po jakimś czasie do celi wszedł Cornelius chyba niezbyt zadowolony, bo pierwsze co zrobił to rzucił na biurko telefon który miał w ręce. pewnie korzystał z niego, po czym podszedł do mebla i usiadł przy nim. Wysunął z niego szufladę i wyjął popielniczkę jak i paczkę zapałek. Nie zapomniał i o notesie. nudziła go taka robota, no ale co zrobić... Takie były reformy.
-Będziesz współpracować, czy od razu mam wyjąć cięższą artylerie?
Dziewczyna mogła się tylko domyślać o co chodzi łowcy, który wziął do ust jednego papierosa z paczki. Czarne marlboro i odpalił za pomocą zapałek. Spojrzał na dziewczynę zaczynając kopcić.
-Jak się zdecydujesz, podaj swoje imię, wiek, krew, miejsce zamieszkania i rodzina. Skłam, a połamie ci kości....

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Umowa   Sob Lip 02, 2016 8:29 pm

Niby powinna się cieszyć, że w końcu ktoś łaskawie się zjawił i nie musiała z nudów zacząć śpiewać do ściany... Co w sumie trochę dziwnie by wyglądało, ale gdy zobaczyła białowłosego łowcę, przez którego tam była, na chwilę zrzedła jej mina. Czyżby jednak bała się tortur, którymi mógł ją doprowadzić do szaleństwa? A może bała się samego mężczyzny? Nie, raczej chodziło o papierosy. Rany... Przecież w tym pomieszczeniu już i tak było duszno, a ten jeszcze chciał zapalić...
- W porządku, będę współpracować, o ile wcześniej nie padnę na zatrucie tablicą Mendelejewa.- Odpowiedziała, lekko się zachłystując, gdy poczuła w powietrzu dym. Niestety, wampirzy węch nie zawsze był zaletą. Zwłaszcza przy palaczach i w przydrożnych toaletach.
- Jestem Chiyomi Kanno, mam 19 lat, krew czystą B, mieszkam w Japonii...- Zaczęła powoli opowiadać o sobie łowcy, jakby nie była teraz uwięziona w lochu, tylko występowała, jako nowa uczennica przed dzieciakami z klasy. Jednak gdy doszła do kwestii rodziny, na chwilę zamilkła.
- Widziałeś ciała... Była wśród nich kobieta w wieku około 50 lat... To moja matka... Przybrana. Nie znam prawdziwej rodziny, to ona od zawsze się mną opiekowała.- Odpowiedziała w końcu, nie patrząc mu już na białowłosego. Choć nie chciała tego po sobie okazywać, wyrzuty sumienia i tęsknota sprawiły, że z jej oczu znów popłynęły łzy. Nie obchodziło ją, co łowca sobie przez to o niej pomyśli.
- Czy mogłabym teraz ja ci zadać pytanie? Czy ktoś... Przeżył?- Spytała, choć mogło to nie mieć większego znaczenia dla sprawy. Mężczyzna mógł nawet nie chcieć jej odpowiedzieć, lecz jeśli to zrobił i nawet okazałoby się, że jednak ktoś pozostał przy życiu, mógłby spróbować go przesłuchać. Być może ten ktoś powiedziałby, że zabiła tylko porywaczy, nie atakowała zakładników.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Sob Lip 02, 2016 9:15 pm

Dziewczyna miała wyjątkowego pecha kiedy za nią został wysłany nikt inny jak Cornelius. Łowca już stary w swoim fachu, jednak mało kto mu dorównuje. Mógł zostać wysłany jakiś słabszy, jednak zadanie zostało mu zwierzone, dlatego dziewczyny schwytanie było nieuniknione. Dla dziewczyny najlepszym wyjściem będzie jak od razu zacznie współpracować, no chyba że zechce faktycznie mieć połamane kości.
-Morda. Odpowiadaj na me pytania, a Twoje zatrucie, na chuj mi potrzebne. A nawet jeśli się zatrujesz, to nie licz na litość szczylu.
Postanowiła jednak współpracować, dlatego Cornelius sięgnął po no notes i zaczął w nim bazgrolić nie wyjmując z ust papierosa, kopcąc dalej. Zaciągał się dymem i wypuszczał, tworząc kłęby dymu wokół jego osoby. Nie przeszkadzał mu w pisaniu, a nawet skończył pisać szybciej, niż dziewczyna skończyła mówić.
-Czy wy sobie kurwa ze mnie jaja robicie?! Kurwa zaś młodsze ścierwo ode mnie...
Mimo iż nie wyglądał na 30 lat, to miał więcej o wiele, a mimo to było to wkurwiające, kiedy łapał dzieci. Zdając sobie z tego sprawę niemal a automatu chciał zastrzelić dziewczynę. Pokręcił głowa i złapał za papierosa wyjmując do z ust i zapisał ostatnie informacje, odkładając papier, by wstać.
-Coś to kurwa tam zrobiła? Kara dla Ciebie będzie sroga... Jestem na głodzie ostatnio... Wiec masz wyjątkowego pecha...
Odparł stając przed dziewczyną na wyciągnięcie ręki. Złapał ustami papierosa zaciągając się ponownie, wolną ręką łapiąc za żuchwę dziewczyny, by spojrzeć jej w pysk. Patrzył z chłodem na nią, wydychając po chwili w jej twarz kolejny kłęb dymu.
Pytanie?
Słysząc to aż zmrużył oczy niebezpiecznie, mimo to nie przerwał jej, ściskając jej twarz mocniej, pewniej. Płakała do tego interesowała się tym czy ktoś przeżył, czy ona ochujała.
-Twój wygląd jest pozorny... Patrząc na masakrę jaką zrobiłaś... Co powiesz na to, abym za kare zmasakrował Ci ryj?
Odpowiedział an pytanie, o ale pewnie nie tak jak ta oczekiwała. Biorąc ostatniego bucha z fajki zaś chuchnął na dziewczynę. patrząc na żarzący się pet. Trza go zgasić.
-Zastanawiałaś Się kiedyś co się dzieje z okiem, jeśli zostanie muśnięte przez coś co ma w chuj stopni? Pozwól że Ci pokaże...
Odparł patrząc na nią z chłodem, i nawet się nie uśmiechał. Mina poważna, jak u typowego kata. No ale wracając... Po wypowiedzeniu słów łowca spojrzy na peta, który zamierzał zgasić! Na oku dziewczyny! No ale jak ten pomysł spodoba się dziewczynce?

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Umowa   Wto Lip 05, 2016 2:11 pm

- Kolejny facet, co nie zna się na żartach.- Uśmiechnęła się do niego, gdy po policzku spłynęła jej ostatnia łza. Nie zamierzał okazać jej litości i dobrze. Właśnie tego oczekiwała po przedstawicielach jego profesji. Inaczej teraz na wolności byłaby cała masa kanibalistycznych wampirów... Nie, zaraz... Przecież legendarnego Testamenta nadal nie ukatrupili. Co jest?! Trafiał ciągle na jakichś empatycznych ludzi dobrej woli, czy co? Śmiać jej się chciało na myśl o tym. Jego i byłego burmistrza, powinni już dawno zetrzeć w proch, a cackają się jak z dziećmi. Czyżby byli im do czegoś potrzebni? Przecież w świecie wampirów już mało co znaczyli, nawet ze szlachetną krwią Samura.
- Tak to już bywa, że nie tylko wśród przemienionych zdarzają się młodzi.- Odparła, chcąc jeszcze trochę porozmawiać z białowłosym. Skoro i tak czekają ją tortury i pewnie też śmierć na końcu, to przynajmniej wykorzysta ostatnie chwile bez bólu, by choć trochę poznać tego tajemniczego osobnika, który manierami przypominał nawet trochę Godrica.
- Na głodzie? Próbowałeś rzucić palenie, picie, narkotyki, czy jesteś jednym z tych, co się uzależnili od krwi?- Spytała, bardzo ciekawa jego odpowiedzi. Coraz więcej osób, które wiedziały o istnieniu wampirów, praktykowało metodę zwiększania swoich możliwości krwią jej rasy, co było dla niej interesującym zjawiskiem, choć trochę przerażającym. Różne rzeczy krew robiła z ludzką psychiką, nie zawsze pozytywne.
- Zdarzyło ci się kiedyś stracić świadomość, bez utraty przytomności? Chodzi o to, czy zrobiłeś kiedyś coś, o czym dowiedziałeś się dopiero po fakcie, zupełnie jak podczas lunatykowania? Tak jest w trakcie szału. Ci gnoje porwali moją matkę i gdy zaczęli do mnie celować, a z pomieszczenia obok wyczułam duże ilości krwi, kompletnie odpłynęłam. Gdy odzyskałam nad sobą kontrolę, oni już nie żyli.- Opowiedziała.
- Możesz mi wierzyć lub nie. Guzik mnie to obchodzi. Rób po prostu swoje i po sprawie, w końcu zasłużyłam.- Spojrzała od niechcenia na zapalonego peta. Nie lubiła bólu, nie była przecież masochistką. Ale też się go nie bała. Z powodu silnej alergii na słońce, wielokrotnie zdarzało jej się trochę przypalić. Nikt jej jednak nigdy nie przykładał zapalonego papierosa do ciała, lecz pewnie uczucie będzie podobne. Ciekawe tylko, czy łowca miał wytrzymały słuch, bo stojąc tak blisko, mógł narazić uszy na nieprzyjemne doświadczenie.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Czw Lip 07, 2016 6:25 pm

-Żarty to jedno, a praca to drugie... Do tego... Twoje żarty są żałosne, tak bardzo jak i ty.
Co ona z łowcą chciała żartować? A może umówią się jeszcze na herbatkę i napiją się, śmiejąc się w swoim towarzystwie, planując kolejne spotkania? Żenada... Nie wspominając już o nudzie... A co do Testamenta to był już łapany niejednokrotnie, no tylko że dziwnym trafem albo został wypuszczony z obrożą na szyi, albo z innego powodu. A o Samaru... O tym młodzieńce lepiej się nie wypowiadać, bo cóż.. Koleś ma jaja i potrafił rozjebać system, co za tym szło? Łowcy się nie nudzili i w sumie o to chodziło...
-Tak... Szkoda tylko ze nie mają oleju, jak Ci starsi... Choć oni także go nie mają... Macie chyba to w naturze...
Zakpił z rasy wampirów i nie bał się tego. Kpił i lał na nich, mając wyjebane na konsekwencje. Potrafił wiele z działać a wampiry do krwi C to on zjadał na śniadanie... Wyższe klasy były już niebezpieczne, no ale i w nich były cioty, jak ich dużo w razie wampirów...
-Każdy ma tak jakieś uzależnienie...
Odparł niejasno. Nie był uzależniony jednak od niczego. Niektóre rzeczy wymuszało na nim decyzje między innymi konieczność picia krwi, lecz nie był od niej uzależniony. Pił bo musiał. Wiadome dlaczego, tylko dla wtajemniczonych...
-Wampiry, zaraza tej ziemi... Poczujecie krew, trochę negatywnych emocji i tracicie panowanie nad sobą... Łatwo was wprowadzić sytuacje bez wyjścia, a potem zabić... Wszystko pięknie ładnie ale nudne jak chuj!
Odparł jak by tym znudzony, bo tak było. Już tyle lat się tym zajmował, że rutyna go już nie bawiła, dlatego też nic dziwnego, że przeniósł się na tortury na wampirach... Wysłuchał jej, to co ma do powiedzenia, ale nie odpowiedział, bowiem miał tak i to nie raz...
-Zapomniałbym...
Mruknął niejasno, puszczając ją na chwile by iść po naczynie małe z mebli. Wracając następnie do dziewczyny, miał już w niej wodę. Uśmiechając się szalenie, położy naczynie na ziemi, wiedząc, że dziewczyna go nie kopnie, bo miała skute kopytka, a następnie złapie mocniej za jej szczękę, po czym przyłoży jej papierosa do oka! Takim był chujem. Nie bał się jej krzyku, bowiem w tej chwili będzie on niczym symfonika, dla jego uszu. Na chwile jednak, by po chwili odrzucić peta gdzieś za siebie patrząc na dziewczyny oko ciekawy, jak to wygląda.
-Paskudnie... pomogę ci...
Oznajmił i sięgnął po szklankę by chlusnąć wodą w jej twarz. Woda byłą święcona...
-Ups... Chyba pomyliłem buteleczki...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Umowa   Czw Sie 25, 2016 1:53 pm

Mężczyzna mógł być zimnym draniem, mógł uważać, że nic już go nie rusza. Ale zaraz... Przecież nadal z nią rozmawiał. Nadal nawiązywał z nią kontakt werbalny, choć była tylko kolejnym obiektem tortur, którym tylko trochę by się pobawił, a potem zabił, zmieniając ją w kupkę popiołu.
- Każdy ma uzależnienia, każdy ma kłopoty... Więc skoro i tak umrę, może chciałbyś się z czegoś wyżalić? Martwi głosu nie mają, a z innymi nie będziesz tak mógł. No dalej... Co ci leży na sercu?- Zaproponowała. Może i weźmie ją za debilkę, ale taka już była. Kurde, po prostu nie potrafiła się powstrzymać, by go o to nie zapytać.
- Tej "zarazy" jest od groma na świecie, więc to raczej nie to... Łowcy zwykle nie narzekają na fundusze, więc raczej nie chodzi o pieniądze... Więc...- Wyliczała szepcząc, lecz stojący blisko łowca, mógł usłyszeć, co mówiła. Nagle jednak, jej rozmyślenia przerwał ostry ból oka. W jednym momencie poczuła, jakby ktoś skupił na nim wiązkę światła UV i przytrzymał. A gdy białowłosy odsunął od niej przygaszony papieros, wampirzyca widziała przez pewien czas tylko drugim, nieuszkodzonym okiem.
- Aaa, o kurde! Jak chciałeś popatrzeć, jak wygląda przypalone mięso, wystarczyło, byś mnie zostawił na słońcu!- Krzyknęła, czując jak oko zaczyna się powoli regenerować, lecz zaraz potem, została ochlapana jakaś cieczą. Na początku wydawałoby się, że to zwykła woda, lecz z chwilą zetknięcia się jej ze skórą dziewczyny, na ciele wampirzycy zaczęły się pojawiać ślady jak po poparzeniu wrzątkiem. Tym razem jednak, Shade nie krzyknęła. Nie zdołała, zachłystując się wodą święconą.
- Thhho choodzzi ooo Twwwoją rodzzzinę... Kho-go Ci zzzabito?- Powiedziała z trudem. Poparzone gardło ani trochę nie pomagało w rozmowie.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Wto Sie 30, 2016 3:45 pm

Cały łowca... Zimny i bezwzględny, nie mający litości dla nikogo. Nie można było się spodziewać czegoś ciepłego od niego. Był wyniszczony, a człowieczeństwo które powinno być jego atutem, jakby gdzieś umknęło w jego historii. Po co rozmawiał jednak ze swoimi ofiarami? Może miał powód, może chciał nieco poznać ich postawę nim zginą.
-Wyżalić się osobie, która i tak jest trupem... Toż to takie żałosne... Lalka nie mam żadnego problemu. Problemem jesteś teraz ty. Ale jeszcze chwile.
Mruknął z chłodem, dając znać że pewnie co się nie stanie, dziewczyna i tak skończy, jak kupka popiołu. Cornelius był neutralny do tego czy wampiry mają żyć czy nie. Nie umieją się zachować, to kulka im w łeb, łowca żadnego problemu z tym nie miał. Dla niego rasa wampirów mogła by nie istnieć, a nawet było by lepiej bez nich.
-Wyrażasz się o łowcach, jakbyś znała ich działanie. Drażnisz mnie dziewczynko... Na świecie jest tyle oświat, które kierują się własnymi zasadami. JA nie nalezę do żadnej, zabijam by tego ścierwa był mniejszy przyrost...
Nie obeszło się bez chłodu w słowach łowcy, który już bardziej przypominał wampira. Brak uczuć, człowieczeństwa. Brak skrupułów. Nic. Nawet nie zmrużył oka kiedy przypalał organ Shade odpowiedzialny za wzrok. Na pewno będzie się długo regenerować, zwłaszcza jeśli po chwili twarz zalał jej wodą.
-Nikogo mi nie zabito
Aż zaśmiał się z chłodem słysząc jej słowa, już niekształcone, ale nie był to jego problem. Złapie ja po chwili za włosy, swoją wielką łapą, odchylając jej łeb. Nie zamierzał się pytać o pozwolenie, dlatego też Dziewczyna po chwili na szyi poczuje porządny uścisk szczęki mężczyzny, który bez problemu się wgryzie w szyje wampirzycy, by dostać się do jej płynu. Mogła się szarpać, mogła krzyczeć, mogła też nic nie robić, a mimo to Cornelius wgryzając się w dziewczynę, zaczął dość sprawnie odbierać z jej żył krew. Pozwolił nawet by troszeczkę krwi uciekło mu z ust. TA na pewno poczuje ubytek krwi. Cały akt mimo wszystko nie trwał jakoś bóg wie długo. Oderwał się od niej, odchylając jej głowę do tyłu, by spojrzeć na nią uważnie, oblizując łakomym ruchem usta.
-Nie mam wątpliwości o wysokości Twej krwi...
Przedtem miał tylko słowo wampirzycy iż jest Krwi B, teraz miał tego potwierdzenie. Tak umiał to rozróżnić, już tyle lat smakował krew wampirów, wiec dało się ją rozróżnić. Puścił ją po chwili i ręką przetarł swoje usta, ignorując iż to wcale nie pomogło, a tylko roztarł krew która była nie tylko na ustach łowcy, ale i na jego podbródku, a następnie biegła po szyi.
-A może by cie zostawić... Twoja krew się przydać może...
Shade na pewno wiedziała że im wyższa krew, tym bardziej cenna. A ta którą wampirzyca posiadała, była zaraz po szlachetnej, więc na pewno i cenna...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Umowa   Nie Wrz 04, 2016 3:27 pm

Nie miała mu za złe to, jaki był i jak się do niej odnosił. Praca, jaką wykonywał, każdego potrafiłaby zmienić w zimnego drania. Jednak cały czas, w czasie rozmowy z nim i tortur modliła się, by wreszcie z nią skończył. Mimo bólu, ciągle miała w głowie widok martwych ciał, porozrzucanych po podłodze i spojrzenie jej brata, stojącego tam razem z innymi łowcami. wszystkich zawiodła. Więc jakim prawem taki śmieć, takie zero może dalej egzystować?!
- Każdy jakieś ma. Ale jeśli nie chcesz, nie musisz mówić. Nic nie musisz...- Odparła, gdy gardło zdążyło się już trochę zregenerować. Nadal czuła ból, lecz mogła przynajmniej normalnie się wysłowić. Nie trwało to jednak długo, gdy łowca wgryzł się w jej szyję. Czuła, jak z każdą chwilą traci coraz więcej krwi, lecz jeszcze nie na tyle, by odbiło się to jakoś mocniej na jej ciele. Nie straciła przytomności. Nawet nie zakręciło jej się w głowie. Tylko ten ból, gdy jej organizm znów został zmuszony do regenerowania kolejnej części ciała. Trochę to zajmie, nim znów będzie zdrowa, no... Przynajmniej wyglądać na zdrową.
- Słyszałam o łowcach, którzy żywią się na wampirach.- Mruknęła, spuszczając głowę i próbując ignorować pieczenie szyi.
- Potraficie nawet rozpoznać grupę krwi, po samym smaku. Ale to uzależnia...- Dodała, nadal nie patrząc na łowcę, a jedynie wlepiając wzrok w gołą podłogę.
-... Dlatego potrzebujecie mieć do niej stały dostęp. Czy o to Ci chodzi? Chcesz zrobić ze mnie lodówkę? Dobre...- Zaśmiała się gorzko. Jeśli łowca faktycznie chciał darować jej życie, pewnikiem było, że nie zrobi to z dobroci serca. Już zdążyła zapamiętać, że była dla niego nikim. Zwykłą bestią. Ale, tym razem mogła być przydatna. Choćby tylko, jako dawczyni krwi. Ale w służeniu łowcy, dostrzegała również korzyści dla siebie. gdyby zdobyła jego zaufanie, mogłaby wspierać z daleka, brata. Oczywiście, tylko głupia by liczyła, że nawet po latach lojalnej służby, łowca cokolwiek jej zdradzi. Ale przecież, pomagając mu, pomagała oświacie. Więc i tak nie była na straconej pozycji.
- Zgadzam się.- Odrzekła, podnosząc głowę.
- Jakie stawiasz warunki?
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Nie Wrz 04, 2016 4:01 pm

Cóż zabijanie wampira, który i tak nie ma po co żyć, było by nieco złym pomysłem, bowiem można to wykorzystać. Cornelius doskonale wyczuł jej krew, jakiej klasy i to może zadecydowało o tym iż kobieta nie zginie dzisiejszego dnia. Może... Chyba że coś mu się odwidzi i dokończy dzieła. Jak na razie miał okazje posmakować krwi dziewczyny w brutalny sposób, bo nie oszczędzał siebie, ani jej wcale. Wystarczyło spojrzeć na jego wygląd. Po posiłku, był łagodnie mówiąc brudny z krwi dziewczyny. Miała trochę chujowy charakter, bo aż prosiła się o kulkę w łeb, ale Cornelius nie zamierzał być taki litościwy dla niej. To by było dla niej wybawienie, a tak nie będzie!
Napił się wystarczająco by się oderwać od niej. nie wypił tyle by ta zemdlała i dobrze, bo nie zmierzał jej budzić, a gdyby ta zemdlała to by zrobił to na pewno w oryginalny sposób, bo i oczywiście w brutalny.
-Posiadasz w sumie jakąś tam wiedzę, ale to co opowiadasz to gówno prawda. Nie potrzebuje stałego dostępu, ale komu ja się tłumacze... Chyba nie zdajesz sobie sprawy że jest wiele wampirów o takiej krwi, jak ty. łaski mi nie robisz, a wręcz przeciwnie... Nie przeceniaj się śmieciu, to Twoje wybawienie.
Zakpił z niej, bo co ta sobie myślała, ze ten ją ocali tylko dlatego że jest uzależniony od wampirzej krwi? Niech nie będzie żałosna. Mimo iż nieco rozbawiła łowce, to jego twarz była chłodna.
-Nie masz innego wyboru... Albo się podporządkujesz do mych zasad, albo zginiesz. Czego oczekuje? Czy to nie proste... Będziesz mym psem od dziś, lecz pamiętaj, spróbuj cokolwiek zrobić przeciwko mnie, a zginiesz szybciej niż ci się wydaje... Rozumiesz?
To nie było prośba, ani pytanie. Niczym dyktator narzucił dziewczynie wole i nie zamierzał przyjąć odmowy. Odmowa była równoznaczna ze śmiercią...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Umowa   Pią Lis 25, 2016 3:45 pm

Czy było ważne, co on o niej myślał? Nie za bardzo, dlatego wszelkie obelgi puszczała mimo uszu. Dziwne natomiast wydawało się to, że zdawał się odchodzić od wymierzenia jej kary. Czyżby aż tak bardzo brała wszystkich na litość? Oby nie, ponieważ było to jeszcze gorsze od tortur. Czuła się wtedy jak prawdziwe zero, choć... Nawet teraz tak się czuła. A może jednak naprawdę uznał, że może mu się przydać? Jeśli tak, to nie potrzebnie tak ją straszył. Było to dla niej już tylko zwykłe pieprzenie na pokaz.
- Przejdź wreszcie do konkretów. Jeśli mnie oszczędzisz, już i tak jestem spalona, więc nic innego nie będzie istotne. Wystarczy, że powiesz, co trzeba zrobić i tak będzie. Chyba, że będzie się to kłóciło z moimi zasadami. Wtedy kara śmierci nie będzie się tak bardzo liczyła- Stwierdziła. Mogła zacząć nawet od zaraz, choć lepiej nie w ludzkim towarzystwie. Pokazywanie się w mieście z ranami, które niebawem powinny się zagoić, mogłoby zostać niewłaściwie odebrane. Choć tak w ogóle, po co ona się tym przejmuje? Przecież łowca na pewno nie puści jej od tak. Najpierw musiała jakoś zyskać choć cień zaufania od niego. Więc jak będzie? Założy jej jakiś nadajnik, by nie uciekła za granicę? Łowcy w końcu mieli swoje metody na takie sytuacje. Bo sama obietnica raczej mu nie wystarczała.
- Jak ma to wszystko wyglądać?- Spytała.

//Wybacz długość
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Pią Lis 25, 2016 4:38 pm

Nie... To na pewno nie była litość ze strony Corneliusa... Ten zwyczajnie potrafił wykorzystać wszelkie środki by wyszło na niego. Potrafił korzystać korzyści, tak by wszystko szło do jego garnuszka, ale i potrafił nieco zadowolić swoje narzędzie, np pozostawiając go przy życiu. Taki dobry był. Bądź co bądź.
-Pięknie mówisz, lecz chyba nie myślisz, że uwierzę w to od tak...
Pochwalił ją oczywiście kpiąc z niej. Był za stary by móc od tak w jej słówka wszystkie uwierzyć. Jednak postanowiła współpracować, to dobrze, krzywda jej się nie stanie, jeśli na nią nie zasłuży, jednak jeśli go zdradzi... To poczuje co to znaczy oszukać zastępce Oświaty Łowieckiej.
-Zdradź mi swoje moce...
Rozkazał jej i sięgnął do haka na którym była powieszona, by po chwili przekręcić odpowiedni bolec, który pozwoli kobiecie się osunąć na ziemie, lecz nadal będzie miała kajdanki na rękach. Nie mógł jej puścić, nie mając pewności że jest bezpieczny.
-Wszystkiego się dowiesz w swoim czasie...
Odparł na jej pytanie i sięgnie do jej rąk, łapiąc za kajdanki, by dźwignąć ją do góry, ta mogła wyraźnie poczuć iż mężczyzna operuje o wiele większym zapasem siły niż potencjalny człowiek. Podnosząc ją, przewiesi ją przez ramie, jak lalkę by skierować się z nią gdzieś, a dokładnie do wyjścia. Lecz nadal będą na tym samym poziomie, wejdzie do innego pomieszczenia, też bez okien, a po zaświeceniu światła ukaże się im gabinet, jakby medyczny, lecz na pewno nie służył do dobrych celów. Kobieta po chwili wyląduje na stole, a Corn co, skieruje się do mebli czegoś szukając.
-NIe świruj czasem...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Umowa   Pią Lis 25, 2016 5:20 pm

Gdy wreszcie odpiął ją z tego głupiego haka, Shade padła na ziemię jak worek ziemniaków. Próbowała na początku złapać równowagę, ale dotykanie jedynie palcami podłoża i ogólne zmęczenie w tym nie pomogły. Poza tym, miała jeszcze na nadgarstkach wspomniane wcześniej kajdanki, przez co kompletnie zajęte obie ręce.
- Mam nadzieję, że nie masz alergii na sierść. Lubię czasami poszwendać się trochę, jako kot- Odpowiedziała.
- Mogę też porozumiewać się telepatycznie i kontrolować umysły podatne na wpływy z zewnątrz- Dodała po chwili telepatycznie. Nie wiedziała, czy nie zdenerwuje tym łowcy, ale skoro chciał wiedzieć. Raczej nie miał aktywowanej żadnego artefaktu chroniącego przed wpływaniem na jego umysł, jaki posiadał brat dziewczyny. Nie wydawał się też słaby mentalnie, więc kompletną głupotą byłaby próba demonstracji na nim trzeciej mocy. Wystarczą same głosy w głowie. Gdy natomiast przerzucił ją sobie przez ramię jak jakąś rzecz, Shade na początku chciała zaprotestować. Nogi miała jeszcze sprawne, mógł ją przecież normalnie podnieść na nie, by mogła pójść tam, gdzie chciał. Ale nie, oczywiście łowca musiał dalej pokazywać, że ma ą za nic, bo czemu by nie?!
- Nie będę, jeśli moje ciuchy zostaną na swoim miejscu- Odparła, gdy położył ją na stole. Bo skąd miała wiedzieć, co takiemu przyjdzie do głowy? Była na jego łasce, więc mógł sobie na wiele pozwolić, ale dziewczyna nadal chciała zachować choć odrobinę godności. Dlatego też bez dodatkowych uwag podniosła się i usiadła na brzegu stołu, obserwując przy tym, co robił łowca. Nie skuł jej pasami, ani dodatkowymi łańcuchami, więc o eksperymentach nie było mowy. Może więc było tak, jak podejrzewała? Zrobi coś, dzięki czemu łatwiej ją będzie mógł zlokalizować. Ciekawe tylko, na jaką odległość działa taki sprzęt.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Nie Lis 27, 2016 1:02 pm

Hak nie był głupi, a skuteczny. Nie podobał się on wampirzycy, no ale kto się tym przejmował? Na pewno nie Cornelius. Sam wisiał nie na takich hakach i nie w takich sytuacjach, więc wampirzyca póki co nie ma na co narzekać, no chyba że za wypalenie oka.
-Kot... a Jakie inne? Jak an wampira zmiana kota, to dość słabe... Ale nie mi i tobie wybierać umiejętności.
Ocenił jej umiejętności za pomocą statystyk, lecz to nie znaczyło, ze ignorował jej umiejętności. Zawsze tez mogła kłamać. Poza tym co z pozostałymi dwiema? Cornelius ich nie usłyszał, głównie dlatego iż kobieta miała na rękach kajdanki blokujące moc. Inna sprawa, to ta, że jednak miał artefakt, lecz skoro nie słyszał, to czy miał go aktywowanego, skoro wampirzyca nie wie jakie kajdanki ma na sobie?
Zabrał ją z pomieszczenia do innego, kładąc na stole, by potem zająć się czymś innych, nadal czekając an odpowiedz co do mocy. Niech nie każe mu długo czekać.
-Po co mi laska Twoje ciuchy?
Aż uniósł brew słysząc jej słowa. Nie wiedział co siedzi w jej łepetynie, ale wiedział jedno. Shade mimo bycia spokojnym wampirem, a jej poziom zagrożenia był na najniższym poziomie, to jednak mogła być przydatna.  
-Nie wstawaj... Nieco cię posprawdzamy...
Odparł do niej i schował coś do kieszeni w swoim płaszczu, po czym podszedł do kobiety z powrotem. Bez słowa stanie przed nią i złapie ją za brodę, zmuszając by spojrzała na niego.
-siedź grzecznie...
Oznajmił jej i już jednak po chwili zabrał się do roboty. Kobieta niby nie odczuje nic nadzwyczajnego, jednakże uczucie jakie zacznie jej towarzyszyć, to te które wiąże się przy tym, jakby ją ktoś okradł. Owszem. Cornelius bez pozwolenia kobiety zaczął świdrować jej wspomnienia. Głównie te z niedawna, chcąc wiedzieć, jak to było, jak i pewnie w nich ujrzy umiejętności kobiety. Zwyczajnie czytał z jej wspomnień, za pomocą dotyku, lecz i spoglądał jej w oczy. Nawet jak chciała się odsunąć, mogła się spotkać i mocniejszym chwytem za żuchwę.
Po czasie ją puścił, i wyprostował się, przymykając nieco oczy, czując lekkie osłabienie umysłu, jednakże nie zamierzał polegać tylko na jej słowach.
-Kładź się... na brzuchu.
Oznajmił jej, spokojnie aczkolwiek z chłodem.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Umowa   Nie Lis 27, 2016 1:55 pm

Kompletnie zapomniała o kajdankach. Dobrze więc, że łowca nie zirytował się na początku brakiem odpowiedzi na temat pozostałych dwóch mocy. Jeszcze by jej wypalił drugie oko.
- Telepatia i kontrola umysłu. A kociej formy używam głównie do podsłuchiwania. Nikt nie podejrzewa dachowca o bycie szpiegiem- Odparła. Może i przemiana w kota nie była tak przydatna jak w wiele innych zwierząt, lecz nikt nie wybiera tego, z czym się rodzi. Dziewczyna starała się jak najlepiej wykorzystywać dane jej moce. Tylko od sytuacji i wyobraźni zależało, czy były one przydatne. A łowca z pewnością nie był głupi i znając jej moce wiedziałby jak z nich skorzystać.
- Co...- Mruknęła, gdy mężczyzna złapał ją za brodę, a po ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Co on właściwie robił? Nie wiedziała. Sam łowca mógł jednak zobaczyć z ostatnich wspomnień dziewczyny, co się naprawdę stało na miejscu zbrodni, z którego uciekła.

Wchodzi do opuszczonego budynku, który kiedyś pełnił funkcję magazynu. W powietrzu czuć zapach krwi, a za kolejnymi drzwiami słychać krzyk kobiety. Wampirzyca rozpoznaje w niej Naomi, przez co wpada w jeszcze większą złość. W pewnym momencie zza drzwi wygląda barczysty mężczyzna, trzymający w dłoni  zakrwawiony nóż. Wygląda na to, że nie nie spodziewał się przybycia dziewczyny. Podchodzi do niej. Na jego twarzy widać uśmiech. Jest tak pewny siebie, choć nawet jej nie zna. Szybko pada na ziemię martwy, ze skręconym karkiem. Nie czekając na pojawienie się pozostałych, wampirzyca idzie w kierunku drzwi. Za nimi dostrzega grupę pięciu innych mężczyzn, a przed nimi kilka ciał, oraz ranną Naomi. Nie wie, o co w tym wszystkim chodzi, lecz w tym momencie nie ma to znaczenia. Liczy się tylko uratowanie porwanej kobiety. Niestety, jeden z mężczyzn okazuje się być wampirem. Szybko wyczuwa obecność Shade. Pozostali są ludźmi, prawdopodobnie jego sługami. Rzuca się na wampirzycę, a jego paznokcie zmieniają się w szpony. Nie używa jednak żadnej mocy, co oznacza, że albo uważa dziewczynę za słabą, albo jest bardzo niskiej krwi. Shade nie zwraca na to uwagi i z szałem w oczach staje do walki. Walka kończy się kilkoma ranami na ciele wampirzycy i śmiercią przeciwnika. Pozostali mężczyźni zaczynają strzelać. W szale krwi dziewczyna rozszarpuje ich na strzępy. Nie zauważa jednak, że jeden z nich zdążył zadać Naomi śmiertelny cios, w trakcie walki z wampirem. Z krwią na rękach wampirzyca podchodzi do ciała kobiety. I w tym momencie pojawiają się łowcy. Wśród nich jest brat dziewczyny. Shade nie potrafi spojrzeć mu w oczy. Nie udało jej się uratować ich matki. Pozostali łowcy celują do niej z broni. Nagle jednak za ich plecami rozlega się dziki ryk. Oddział zostaje zaatakowany przez grupę rozszalałych bestii, co na chwilę odwraca uwagę części łowców. Nie czekając dłużej, wampirzyca rzuca się do ucieczki. Ktoś jednak rusza za nią w pościg...

- Co to było?- Spytała dziewczyna, gdy łowca w końcu przestał ją dotykać. Nie potrafiła stwierdzić dokładnie, co czuła po tym fakcie, lecz było to bardzo nieprzyjemne. Mimo to posłusznie położyła się na brzuchu, czekając na to, co mężczyzna zamierzał zrobić.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Nie Lis 27, 2016 3:40 pm

Kobieta odpowiedziała na jego pytanie, a Corn tylko przewrócił teatralnie oczami, jakby niezbyt zachwycony jej umiejętnościami, lecz skoro tak stawiała sprawę, to Cornelius postanowił coś jej odpowiedzieć.
-Kocia forma. Podsłuch, w tych czasach przydatny, lecz wiesz... Z prawdziwym zagrożeniem, swoje moce możesz wsadzić w buty.  A ze starciu ze mną, nie masz szans, najmniejszych.
Odparł do niej. Albo był zbyt pewny siebie, albo doskonale wiedział co mówi. Oczywiście to drugie, był już stary nieco i doskonale znał swoje umiejętności. No ale Faktem jest jednak to, że każdy ma szanse, nawet jeśli nikłe. Trza dobrze uderzyć, o czym Cornelius doskonale wiedział.
Postanowił z niej trochę poczytać. Widział jej wspomnienia, lecz nieco zamazane, bowiem jeszcze niezbyt wyćwiczył tą magie, ale niebawem wskoczy na kolejny poziom. Póki co starczyło mu to. Widział niczym przez mgłę, lecz doskonale słyszał krzyki, jak i zapach który kobieta wtedy czuła. Nawet odczuwał jej emocje, więc i czuł jak ta reagowała na obecność młodego Enevore. Każda zadana jej rana, jednak była odczuta przez Corneliusa, który możliwe, ze ze syknięciem przyjął to. O wiele lepiej patrzyło się na taki rozwój sytuacji. Mógłby z niej wyczytać o wiele więcej, jednakże po co? Szkoda czasu. Puścił ją zatem,, potrzebując jednak chwili by wrócić do normalności. Usłyszał kobiety pytanie.
-Enevore, co tam robił ten smarkacz?
Mruknął raczej do siebie, nieco zdziwiony tym, że na takiego rodzaju akcje, są braci niedoświadczeni kadeci. Na pewno jednak będzie musiał z tym coś zrobić, bowiem tak nie mogło być. Zapewne niebawem w oświacie złapie tego gnojka. Póki co musiał się zająć wampirzycą, która posłusznie się położyła.  
To była jednak chwila, a Cornelius pochylając się nad kobietą mruknął gardłowo.
-Zrobimy tak... Dzisiaj niczego ci nie założę, więc możesz usiąść, jednakże niebawem ci dam pierwsze zadanie do tego czasu podszkol swoje umiejętności, bowiem przydadzą się one... Jeśli będzie potrzeba pomogę Ci w tym
Dał jej już małe szczegóły tego co ma robić w najbliższym czasie. Nie montował jej żadnego Chipa, jednakże to nie oznacza, ze jej zaufał. Była to raczej szansa dla wampirzycy, lepiej by jej nie spieprzyła.
-Jak bardzo jesteś głodna

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Umowa   Sro Lis 30, 2016 1:07 pm

- Właśnie dlatego w działaniach opieram się na innych umiejętnościach, a nie tylko mocach- Stwierdziła. Dla kogoś, kto jej nie znał, moce jakie posiadała mogły wydać się śmieszne, lecz dla dziewczyny były one tylko dodatkiem. W czasie możliwej walki, używa ich tylko wtedy, gdy dostrzega ich możliwą przydatność w danej sytuacji. Na przykład wtedy, gdy trafia na osobę, która może stać się jej marionetką. Jest zbyt słaba, by sprzeciwić się jej woli. Lub wtedy, gdy chce z kimś porozmawiać na spokojnie, bez świadków. Wtedy przydaje się telepatia. A przemianę w kota lubiła nie tylko za możliwość podsłuchiwania innych. Była jej odskocznią od normalnego życia. gdy się stresowała, zdarzało jej się wielokrotnie spacerować w zmienionej formie po mieście. Gdy jednak rozmowa zeszła na temat tego, co łowca zobaczył w jej wspomnieniach, dziewczyna wzdrygnęła się lekko. Oczywiście na dźwięk fałszywego nazwiska swojego brata. Nie wyglądało jednak na to, by mężczyzna domyślał się, co dokładnie łączyło młodych. Na razie go nie okłamała. Po prostu nie powiedziała całej prawdy.
- Ja tam się nie znam, ale najwidoczniej któryś z łowców musiał go zabrać ze sobą na akcje, skoro reszta go tam akceptowała. Sam też tam byłeś- Powiedziała ze stoickim już spokojem. Z rozmów z dziadkiem wiedziała, że kadeci nie mogą sami wybierać sobie zadań. To wyżej postawieni łowcy im je wybierają, więc jeśli ktoś tu miał mieć kłopoty, to nie Godric, tylko jego przełożeni.
- Zawsze mam ze sobą tabletki- Odpowiedziała na pytanie o głód. Za nic w świecie nie przyjęłaby ludzkiej krwi, nawet takiej z woreczka. Jeśli już to zwierzęcą lub wspomniane tabletki. W sumie, przyzwyczaiła się już do ich smaku. A najważniejsze było to, że skutecznie gasiły pragnienie. Niestety, nadal miała nadgarstki skute kajdankami, więc nie mogła po nie sięgnąć.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Umowa   Pią Gru 09, 2016 9:53 am

-A jakie to masz umiejętności, hym?
Póki co rozmowa się ustabilizowała, była spokojniejsza, jednakże Cornelius przez taką rozmowę chciał się dowiedzieć najwięcej. Kobieta wydawała się być bystra, bądź dobrze grała. Tak czy siak wszystko wyjdzie z czasem. Póki uczestniczyła w dość brutalnym teatrzyku, jakby to miało być ostrzeżenie. W większości przypadkach, Cornelius tak traktuje innych, tak jak na to zasługują.
Zajął się czytaniem z jej umysłu wspomnień, widząc tam znajome sylwetki, jednak skupił się na smarkaczu, którego tam nie powinno być, poza tym, podczas tego aktu odczuwał emocje kobiety, przez co mógł ją zrozumieć lepiej, tym samym dowiedział się iż młody Gadric był czułym punktem wampirzycy.
-Nie nalezę do tej krucjaty. Może i się nie znasz na tym, ale znasz chłopaka... Najwidoczniej on ciebie też...
Odparł z chłodem wiedząc że próbuje go wprowadzić w błąd, ale nie wiedziała chyba z kim ma do czynienia i słusznie. Nie przybył tam razem z nimi, dotarł niemalże tam ostatni, jednak wampirzyca nie była nikim ważnym, by ten się jej spowiadał z tego.
Kobieta spożywała tablety, ale czy cały czas, tego nie wiedział, może innym razem się dowie. Kobieta była spokojna choć w gorącej sytuacji wydaje się być zagubiona, zwłaszcza kiedy wczoraj zabiła nie jednego człowieka. Była pozorna, co po części przyda się Corneliusowi ale o ty niebawem.
-Tabletki... Tym nie da się zagłuszyć głodu w pełni, jak sobie zatem radzisz
Zapytał się ze spokojem kobiety, choć dobrze że piła tabletki. Była przez nie słabsza, a nic tak nie daje wiele energii wampirowi jak ludzka krew, świeża, najlepiej z prosto z człowieka. Coś o tym wiedział.
-Masz jakieś kontakty w mieście?
Padło kolejne pytanie, już bardziej konkretne, a sam Cornelius sięgnie po jej kajdanki i jej zdejmie. Nie bał się wampirzycy, a ta chyba wiedziała, że jeśli coś odjebie, to straci szanse na spokój ducha, czy też szanse na życie.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
 
Umowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: