IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ławki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 443


PisanieTemat: Re: Ławki   Czw Kwi 16, 2015 2:16 pm

Białowłosa nie zwykła wychodzić na zewnątrz zbyt wcześnie. Była w końcu wampirem i to na tyle wrażliwym na słońce, aby mieć na nie uczulenie. No, nie dosłownie, oczywiście. Promienie mogły jednak wyrządzić sporą szkodę dla jej skóry. Dlatego też dziewczyna maszerowała przed siebie, ściskając w dłoni parasolkę. Typowy dla lolity gadżet uzupełniał doskonale cały jej outfit. Wyglądała jakby ktoś wyciągnął ją z japońskiego serialu albo okładki magazynu. Biała skóra i włosy, a dodatkowo wszędobylski róż.
Mariko wciąż zastanawiała się nad wydarzeniami minionego wieczora. Była typem osoby, który bardzo wszystko przeżywa, toteż wciąż rozmyślała o całym zajściu. W końcu niecodziennie spotyka się podobną do siebie osobę, uciekającą na widok znamienia.
Panna da' Broise wędrowała zatem z głową w chmurach. Spacerowała bez większego celu, aż w końcu dotarła do ławek przed dziedzińcem.
Jej uwagę przykuła jednak postać, wylegująca się na jednym z drewnianych siedzisk. Rzadko kiedy zdarzało się, by ktoś leżał w miejscu publicznym, zamiast w swoim pokoju. Mariś więc zainteresowała się dziewczyną. Zwłaszcza, że widziała ją po raz pierwszy.
Przyszło jej na myśl, że blondynka może potrzebować pomocy. Kto wie czy nie poczuła się źle? Podeszła więc do niej i nieśmiało zerknęła z góry na twarz dziewczyny. Parasol rzucił na Marcelle cień, który był w stanie ją obudzić. Białogłowa stuknęła nieznajomą lekko w ramię, obserwując ją.
- Przepraszam... - wyjąkała cichutko. - Nic Pani nie jest?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ławki   Pią Kwi 17, 2015 3:58 pm

Marcelle zmarszczyła zabawnie nos, przechylając głowę nieco na bok. Jakby z nadzieją, że wtedy sprytnie umknie z cienia, który nagle padł na jej buzię. Zabieg ten co prawda nie przyniósł jej zamierzonego efektu, aczkolwiek dziewczyna twardo nie otwierała oczu, cierpliwe czekając, aż słońce wychyli się zza chmury. Chmury, którą jest Mari razem ze swoją parasolką, o czym swoją drogą blondyneczka jeszcze nie ma zielonego pojęcia. Dopiero gdy coś, a raczej ktoś stuknął ją lekko w ramie zrozumiała, że to nie pogoda płata jej figle. Burknęła coś cicho, zaciskając mocniej powieki, ba! Machnęła nawet niedbale ręką, jakby chciała odgonić od siebie uroczą wampirzycę. W końcu drzemka, to sprawa priorytetowa!
- Umarłam kilka tygodni temu, zupełnie nie musisz się mną przejmować. - rzuciła, właściwie w ogólnie nie zastanawiając się nad sensem swojej wypowiedzi. No bo i po co?
Niemniej młoda dziewczyna ostatecznie otworzyła oczy, zerkając na Mariko fiołkowymi tęczówkami ze zwykłej ciekawości. W pierwszej chwili zupełnie jej nie poznała. Wyglądała słodziutko w tej falbaniastej, białej kiece, rajstopach, różowych butach i parasolką do kompletu. Jeszcze te jasne włosy, niziutki wzrost i pocieszna twarzyczka! No panienka och i ach jest, Marce zawinie ją z wrażenia do domu!
- Słodziutka. - wymruczała, unosząc się do siadu. Uśmiechnęła się nieco bezczelnie, prawie że samymi kącikami ust, klepiąc przy tym wolną dłonią miejsce koło siebie. Niech sobie laleczka spocznie, Marce nie pogardzi takim uroczym towarzystwem. Zresztą drobna Marie choć początkowo wydawała się jej zupełnie obca, to przy dłuższych oględzinach coś na jej temat zaczynało świtać w główce panny Lavelle. Coś naprawdę niepokojącego! Nie powstrzymało jej to jednak przed tym, by bliżej poznać się z da' Broise. Pewnie, gdy usłyszy jej imię i połączy ze sobą kilka faktów, to zacznie spieprzać alejką jak nienormalna. No ale do tego momentu może się jeszcze trochę wydarzyć także tak ...
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 443


PisanieTemat: Re: Ławki   Sob Kwi 18, 2015 5:33 pm

Biała zauważyła, że dziewczyna porusza głową. Mogła więc dojść już do paru wniosków. Po pierwsze, na pewno nie utraciła świadomości. Kolejną rzeczą było to, że prawdopodobnie nie potrzebowała niezwłocznej pomocy.
Gdy jednak Mariko usłyszała jej słowa, zdziwiła się nieco. Umarła kilka tygodni temu..., powtórzyła sobie w myślach. Wampirzyca stwierdziła, że najprawdopodobniej chodziło o przemianę w nieludzką istotę. W takim razie została przez kogoś ukąszona. Blondynka powiedziała jednak, aby się nią nie przejmować. Sugerowało to dość jasno, że nie ma ochoty na rozmowy. Mała Mariś już miała się oddalić razem ze swoją parasolką, wtem jednak zauważyła, że Marcelle siada i uśmiecha się do niej niemalże bezczelnie.
Uniosła brwi ku górze, gdyż z nadludzkim słuchem ciężko jej było nie usłyszeć stwierdzenia Słodziutka. Sama do końca nie wiedziała czy ma potraktować to jako komplement, czy ironiczną obelgę, więc nic nie powiedziała na daną uwagę.
Przez chwilę przypatrywała się dziewczynie. Usiadła obok niej, gdy została zaproszona. No, a czemu miałaby nie skorzystać? Skoro już wskazała na ławkę to wręcz głupio byłoby odmówić. Ah, ten brak asertywności...
Popatrzyła na buzię nieznajomej oraz na jej szyję. W tym momencie zauważyła pulsującą tętnicę na karku dziewczyny. Hmm... czyli jednak źle zrozumiała jej wcześniejszą wypowiedź. Najwidoczniej chodziło jej tylko o samopoczucie, a nie o prawdziwą śmierć.
Dość dużo czasu zajęło jej rozważanie nad tym, co Marcelle powiedziała. Mogła mieć przez chwilę nieco nieobecną, a przy tym głupkowatą minę. W końcu jednak, jak to na gadułę przystało, musiała przerwać ciszę.
- Przepraszam, wolałam się upewnić. Raczej nie chciałabym mieć czyjegoś życia na sumieniu - wytłumaczyła, drapiąc się po boku głowy w geście zawstydzenia.
Przyszło jej na myśl, że blondynka posiada podobny kolor oczu do jej własnych; Mariko miała jednak odcień bardziej wpadający w róż. Dodatkowo, sprawiała wrażenie nieco zbyt starej jak na tą szkołę.
- Co tu robisz? Nie wyglądasz na ucznia Akademii... - zauważyła, jakże spostrzegawczo. Tak, na dokładkę jeszcze to super bezpośrednie wypytywanie o cudze sprawy. Nie ma to jak być osobą, która mówi wszystko, co tylko wpadnie jej do głowy. Cóż jednak zrobić... to właśnie cała Mariko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ławki   Sob Kwi 18, 2015 7:32 pm

Dłuższa wizyta w klubie z pewnością mogłaby się źle skończyć. Już teraz chłopakowi zaczynało szumieć w głowie, od ilości wypitych procentów, co na pewno nie było dla niego korzystne. Także panienka, która się przy nim znajdowała, nie wyglądała na pierwszorzędny okaz trzeźwości. Sam nie wiedział czemu, ale postanowił odprowadzić ją do Akademii. Nie będzie dziewczyna całkiem sama wracała przez miasto! Jeszcze uśnie przy jakimś przydrożnym śmietniku, a przecież damie nie wypadało, nawet takiej z lekkimi obyczajami. Jakoś udało im się dojść do szkoły, co było nie lada wyzwaniem. Wampir nigdy jeszcze nie odwiedzał tej placówki, a wiadomo, nawigacja pijanej dziewczyny nie jest zbyt doskonała. Zamiast skierować się od razu do pokoju Angel i odstawić ją do celu, 148 instynktownie powędrował za zapachem dwóch nieznajomych. Jedna niezaprzeczalnie była człowiekiem, co do drugiej nie miał pewności. Niestety, zmysły miał nieco przytępione, po spożytym alkoholu i to w nie małej ilości.
- Wiecie, gdzie ją odstawić? - z jego pijackiego bełkotu powinny coś zrozumieć, a przynajmniej wampirzyca. W końcu pijawki miały o wiele lepszy słuch niż ten u ludzi. Najchętniej położyłby się do łóżka i spał, aż do nastania następnego dnia. Ha, może nawet uda mu się przespać w pokoju Angel. Najwyżej wywali ją z jej własnego posłania i położy się na nim. No co, też był zmęczony i chwila odpoczynku należała się także jemu! Już i tak wyświadczył jej przysługę, przyprowadzając ją w jednym kawałku do tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ławki   Nie Kwi 19, 2015 4:27 pm

To nie tak, że Marce nie ma ochoty na rozmowy. Nie lubi po prostu, gdy ktoś przerywa jej drzemki, aczkolwiek bardzo chętnie poznaje nowe osoby i wdaje się w bezsensowne gadki szmatki o pogodzie i ciasteczkach babuni. Wybudzona, nieco zdezorientowana nawet w najmniejszej części nie przejmowała się tym, co mówi. Zwyczajne palnęła pierwszą lepszą myśl, która wpadła jej do tego jasnego łba, nie rozważając przy tym możliwości, że drobna Mari mogłaby to odebrać w jakikolwiek negatywny sposób.
Z pewnością słowo 'słodziutka' które padło z ust studentki nie było obelgą. Zdecydowanie można podpiąć je pod komplement. Co lepsze dwudziestoletnia Marcelle ma chorobliwą słabość do osóbek pokroju wampirzycy. Słodkich, niczego nieświadomych panienek spoglądających na świat przez pryzmat różowych okularów. Zatroskana blondynka z wielką chęcią zabrałaby teraz Mariko do siebie, poczęstowała dobrą herbatą albo czymkolwiek innym, byleby tylko lepiej poznać się z uczennicą akademii. Cóż, to takie małe spaczenie Marce. Nic nie poradzi na to, że takie osobowości przyciągają ją jak magnes!  
Zachichotała cicho, obdarzając w ten sposób uroczą towarzyszkę bardzo melodyjnym, przyjemnym dla ucha śmiechem. Rozbawiła ją ta nieobecna, właściwie nieco głupkowata mina Mari. Nie kpiła z niej, co to, to nie! Po prostu wyglądała wtedy bardziej słodko, niż jeszcze chwile temu, o!  
- Nic się nie stało. - mruknęła cicho, ostatecznie spoglądając na Mari z szerokim, przyjaznym uśmiechem, coby się biedna nie musiała już więcej martwić, ani też zastanawiać gorączkowo nad tym czy w ogóle jest mile widziana.
- Byłam odwiedzić znajomą. - rzuciła luźno, nie przejmując się jakoś strasznie tym bezpośrednim wypytywaniem o jej prywatne sprawy ze strony wampirzycy. Nie ma nic do ukrycia, zresztą wizyta u koleżanki nie jest jakąś nadzwyczajną sprawą, więc nie widziała też powodu dla którego nie mogłaby podzielić się tą informacją z Mariko.
- Ty zapewne jeszcze się tutaj uczysz, co? - zagadnęła, jakby na potrzymanie rozmowy. Chciała podpytać Mari jeszcze o kilka rzeczy, ale przed nimi dosłownie znikąd pojawił się pijany chłopak z uwieszoną na nim dziewczyną, która wyglądała identycznie jak jej młodsza, przybrana siostra. Dosłownie kropka w kropkę! Halo, ledwo dochodzi południe, a ta jest schlana w trzy dupy? Marce zrobiła rozbrajająco głupią minę, wlepiając fiołkowe tęczówki w postać Tiny. Jakby chciała się upewnić czy to na pewno córka kochanki jej tatusia. Skisła bardzo siarczyście, kiedy dosadnie uświadomiła sobie, że to ona. Westchnęła żałośnie, z otwartej ręki delikatnie przywalając sobie w czoło. Taki typowy facepalm na podkreślenie głupoty jej pseudo siostry.
- Tina gówniaro, kto Ci sprzedał alkohol? - syknęła, podnosząc się z ławki. Odbiła numerkowi swoją siostrę, mamrocząc pod nosem kilka przekleństw odnośnie jej wagi i stanu w jakim obecnie się znajduje. Sprzedała jej pstryczka w nos, jakby chciała w ten sposób choć na chwilę wybudzić ją z tego przysłowiowego zgona. W końcu skąd ma wiedzieć, gdzie ma pokój? Wie tylko, że Angel uczęszcza na zajęcia dzienne i mieszka w akademiku, ale który ma numer wynajętego przez szkołę pomieszczenia, to nie ma zielonego pojęcia. Także niech blondi wraca lepiej chwilowo do żywych, bo jak nie, to sprowadzi na siebie zło w postaci Marce, a tego z pewnością nie chce!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ławki   Nie Kwi 19, 2015 5:42 pm

Nie ma to jak DWA razy usunąć się post ;_;

Tina była zalana w trzy dupy. Nie ma co ukrywać. Sporo wypiła, a miała słabą banię. Do tego nie próżnowała w tanim piwie, czy wódzie. Piła najlepszą tequillę lub whisky, jakie mieli w tamtym klubie! Oczarowanie barmana przydało się na coś, a jakże. Do tego krótka kiecka robi swoje. Nawet teraz, gdy co rusz jej się podciągała to ciekawscy mężczyźni kierowali na jej poślady wzrok. Czerwona koronkowa bielizna kuła w oczy, nawet przez materiał białej kiecki. Niemniej Angel była do tego przyzwyczajona i nic sobie nie robiła z uwagi mężczyzn. Interesował ją tylko numerek, który miał coś co ją przyciągało. Do tego po alkoholu zwiększa się libido i nastolatka ma po prostu chcicę! Nie ma, że on teraz idzie spać lub - co gorsza - zostawi ją gdzieś i w pizdu! Warknęła niezadowolona, gdy poszedł do jakiś kobiet. Z początku nie poznała Marcelle, ale gdy ta się do niej odezwała granatowo-oka zrobiła gały jak pięć złoty. Taaa, nie miała ochoty spotykać teraz swojej przybranej siostry. Nie miała wielu możliwości ją poznać, ale Marc nigdy nie paliła do tego, więc co się młódka będzie starać? I tak była typem samotnika, więc wyrąbane! Zmrużyła oczy, gdy ta zaczęła jej prawić morały.
- Ja dopiero wracam z imprezy stara, o co Ci biega? - spytała bełkocząc, co zdecydowanie nie pasowało do panny. I nie pasowało też do pytania starszej, ale nie uważała się za gówniarę więc nie będzie na to zwracać uwagi, o. Ale od kiedy Tina była panną? Chyba nigdy. Zawsze walczyła o swoje, jak rasowy chłop! Po chwili popatrzyła też na towarzyszącą jej Mariko. Była taka mała, słodka i RÓŻOWA! Tina nie lubiła różu. Wywróciła oczami - Doprawdy, miałam nadzieję że nie spotkam tu żadnej lolity - rzuciła kwaśno i znów uczepiła się 148 mimo że Marc chciała ją odciągnąć od niego - Jjuż wiem, gdzie jesteśmy! Tu są zaraz akademiki chodźmy tam - mruknęła mu do ucha i zachichotała na myśl co ma zamiar mu/z nim zrobić. Nie zapomniała o swoich kobiecych pobudkach, o nie~ A na pstryczek w nos spojrzała zezowato na siskę. No serio to miało jej pomóc? Chyba trzeba ją wywieźć na izbę, huehue.
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 443


PisanieTemat: Re: Ławki   Pon Kwi 20, 2015 5:22 pm

Białogłowa siedziała na ławeczce, machając na przemian nogami. Towarzystwo studentki było całkiem przyjemnym urozmaiceniem wolnego przedpołudnia. Blondynka może i nie wyglądała jeszcze na do końca wybudzoną... sprawiała jednak miłe wrażenie. Melodyjny śmiech Marcelle przekonał ją do niej ostatecznie. Wampirzyca była wielką fanką śpiewu i muzyki (choć i tak wolała malować), dlatego doceniła dźwięczność jej głosu. Doszła do wniosku, że ta mogłaby być piosenkarką z takim darem. Odwzajemniła uśmiech i zarumieniła się lekko. Właściwie, lekko różowa chmurka na jej policzkach tkwiła tam zawsze. Wyglądało to tak, jakby mała była wiecznie zawstydzona lub właśnie skończyła trening. Był to jednak bardzo subtelny element, który często zdarzało się innym przeoczyć.
Wizyta u znajomej wydała jej się dobrym powodem, aby znaleźć się w Akademii. Przez chwilę Mariko zastanawiała się, czy ona sama będzie miała kogo tu odwiedzać, gdy skończy szkołę. Większość z jej znajomych była od niej starsza... Prawdopodobnie, po ukończeniu edukacji, nie znajdzie się już nigdy w tej placówce ponownie. Była to dość ponura wizja. Jednakże nie zamierzała się tym teraz przejmować.
- Tak! Zwykle noszę mundurek, ale dziś jest dzień wolny od zajęć. Poza tym niedawno co wróciłam z kursu we Włoszech...
Wapirzyca już miała zacząć jej opowiadać wszystko ze szczegółami, lecz wywód przerwało jej pojawienie się obcej osoby. Właściwie to nawet dwóch.
Na jej oko nie prezentowali się oni zbyt ciekawie. Byli, ładnie to określając, pijani. Mariko zmarszczyła nos, gdy wyczuła odór alkoholu. Węch był jedynym zmysłem, który nie był u niej tak doskonały jak u innych wampirów. Ciężko jednak nie zauważyć czegoś z odległości paru metrów. Czegoś, co cuchnie.
Chłopak wlókł ze sobą niemalże nieprzytomną dziewczynę, której kiecka zaginała się ku górze i odsłaniała bieliznę. Nie był to zbyt piękny widok... raczej niesmaczny. Białogłowa powstrzymała jednak zgryźliwe komentarze, gdy zobaczyła, że Marcelle zdaje się rozpoznawać nietrzeźwą blondynę.
To byłoby kompletnie nie w stylu białej, gdyby nie starała się pomóc. Czarnowłosy wampir wybełkotał do nich pytanie, z którego Mariko wywnioskowała, że chciał swoją towarzyszkę odprowadzić. Któż jednak mógł wiedzieć, gdzie ona mieszkała i do jakiej klasy należała?
Pierwszą opcją, która wydała się dla wampirzycy racjonalna, było zaprowadzenie ich do własnego lokum. Była to dość ryzykowna zagrywka. Gdyby ktoś znalazł ich tam i doniósł personelowi, to właśnie ona miałaby problem i urwanie głowy.
Drugim pomysłem, na jaki wpadła, było przeszukanie dziewczyny w celu zdobycia jej kluczy. Mógł być do nich przyczepiony numerek pokoju. Nietrzeźwa dziewczyna nie posiadała jednak ze sobą żadnej torebki. Mogła coś skrywać w tej kurtce. To mogło być to...
- Może poszukaj kluczy w jej kieszeniach? - zaproponowała studentce, która usiłowała przechwycić ciało swojej siostry. Dziewczyna, jakby budząc się z letargu, zaczęła się stawiać i gadać coś w pijackim bełkocie.
Mariko ze swoim nadludzkim słuchem była w stanie zrozumieć jej słowa. Właściwie to nawet Marcelle nie powinna mieć z tym problemu, gdyż ta poczęła mówić nad wyraz głośno. Co w przypadku pijanych osób jest dość powszechne, nawiasem mówiąc.
Była już prawie dziesiąta, a ta stwierdziła, że dopiero wraca z imprezy. No nieźle, pomyślała sobie białogłowa. A co z godziną policyjną? Eh... Czy naprawdę wszyscy muszą przejmowanie się własnym losem i dbanie o zdrowie ograniczać do minimum?
Pomijając już sam fakt, iż takie zachowanie było karygodne, sprzeczne z regulaminem i mogli ją za to wywalić ze szkoły... kobieta powinna się szanować i nie spijać do nieprzytomności. Przecież to żałosne i tanie. Słabe, niemoralne i właściwie obrzydliwe. Przynajmniej taką opinię na ten moment wyrobiła sobie o dziewczynie Mariko.
Nawet nie zdenerwowała, ba, nie zirytowała się na wzmiankę o lolicie. Naprawdę ciężko jej było brać do serca jakiekolwiek uwagi, sprawiane przez człowieka tak niskiego pokroju jak owa pannica.
- Lepiej być lolitą, niż latawicą - mruknęła do siebie cicho. Raczej nikt, nawet Marce, nie był w stanie tego usłyszeć. No chyba, że wampir. Ciężko jednak by mu było tego dokonać w jego obecnym stanie.
Spojrzała na chłopaka i dwie blondynki. Oceniła w myślach sytuację i westchnęła ciężko. Pokręciła jeszcze lekko głową na boki i odezwała się do dziewczyny, którą "poznała" na początku.
- Ewentualnie możemy ich zabrać do mojego pokoju... - dorzuciła niechętnie. - Mam tam dwuosobowe łóżko i kanapę, więc powinniśmy się zmieścić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ławki   Czw Kwi 23, 2015 10:01 pm

Warknął w stronę dziewczyny, która próbowała wyrwać Angel. Wzmocnił ucisk na ręce blondyny, aby tamta nie mogła jej zabrać. Nie da jej sobie zabrać . Może nawet podpalić siostrę Angel, jeśli ta nadal będzie chciała ją odebrać, o! Nie bardzo go interesowało, jak dobrze panny się znały. Chciał tylko dostać się do jakieś pokoju i odpocząć. W takim stanie na pewno nie da rady dojść do miasta, a tym bardziej do swojego domu. Nie wtrącał się do ich dyskusji, bo i nawet nie miał nic do powiedzenia. Jedyną znajomą w tym towarzystwie była Angel.
- Jak wiesz, to prowadź – prychnął. - Tylko nie zgub drogi – dodał po chwili. Zdecydowanie nie miał ochoty krążenie po terenie akademii. Wystarczyło już to, że w głowie mu huczało! No, ale najgorsze ma dopiero najeść. Kac murowany jak nic, a on nawiedzał nawet wampiry.
- Nie chce tutaj sterczeć– jęknął. Zaraz uśnie na miejscu i jego łóżkiem okaże się pobliska ławka, a nie specjalnie cieszyła go taka wizja. Pociągnął blondynkę za rękę, aby uświadomić jej, żeby się pośpieszyła. W tej chwili w ogóle nie interesował się pozostałymi. Wampirzyca wyglądała na małą i słabą dziewczynkę, z pewnością nie nadawała się do dłuższego picia. Choć kto wie? Może się odkryje, że tak naprawdę jest ona równie niewinna co psychopata w więzieniu? Tym bardziej nie zwracał uwagi na Marce. Nawet nie wiedział, że była ona siostrą jego towarzyszki. Ta informacja i tak nic by nie zmieniła.

Wybaczcie, brak czasu. /:
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ławki   Pią Kwi 24, 2015 12:22 pm

- W mundurku? Nigdy ich nie lubiłam. Ludzie często wyrażają siebie przez ubiór. Przymuszanie ich do noszenia tego, co odgórnie zażyczy sobie szkoła jest trochę słabe. Nie uważasz? Mimo wszystko wolisz chyba chodzić w swoich uroczych sukieneczkach niż monotonnym mundurku, nie? - takie tam, pseudo mądre wnioski Marce do których dochodzi zaledwie w kilka sekund. Wtrąciła się jej nawet nieco w zdanie, chociaż zdawała sobie sprawę z faktu, że jest to niegrzeczne. Blondynka niestety jest bardzo gadatliwa i czasem tego nie kontroluje. Trzeba jej wybaczać takie drobne przewinienia. Niemniej, chciała dopytać małą Mari o wizytę we Włoszech i kursy w jakich miała okazję uczestniczyć, ale jak wiemy przerwała im spita parka. Wyglądali słabo, właściwie żałośnie. Studentce nawet zrobiło się wstyd, że musi oglądać swoją przybraną siostrę w takim stanie. Do tego w towarzystwie równie wstawionego chłopca. Cóż za szkoda, że nie wsadził jej jeszcze ręki w gacie! Wtedy wyglądali by wręcz cudownie. Prychnęła kpiąco, nie siłując się z numerkiem, kiedy nie chciał jej oddać Angel. Proszę bardzo, niech sobie ją taszczy. Dla niej to żaden problem, przynajmniej nie będzie musiała się użerać z dającą dupy na lewo i prawo gówniarą. Cóż, panny nie mają ze sobą dobrego kontaktu. Marce nigdy nie mogła się przemóc do Tiny, chociaż często czuła się za nią odpowiedzialna. Jej matka wraz z ojcem nie mieli dla niej czasu. Pochłonięci swoimi sprawami i alkoholem, pozostawili Angel samą sobie. Dwudziestolatka swego czasu naprawdę chciała jej pomóc - szkoda, żeby dziewczyna skończyła tak jak teraz. Im bardziej jednak chciała zaangażować się życie siedemnastolatki, tym bardziej Tina ją od siebie odpychała. Ostatecznie Marce zupełnie zrezygnowała. Przestała mieszać się w jej sprawy. Olała wszystko, dochodząc do wniosku, że blondi sama do niej przyjdzie jak poczuje taką potrzebą. Nie jestem jednak w stanie stwierdzić czy Marcelle będzie miała wtedy najmniejszą ochotę pomóc siostrze. Każdy jest cierpliwy do czasu. Cierpliwość studentki do uczennicy akademii, niestety skończyła się już dawno. A nie poradzi sobie z tym, w co się wpakowała. Bo wpakowała się naprawdę porządne gówno.
- Nie będę szukać jej kluczy po kieszeniach. Tina, to przecież taka mądra dziewczynka. Z pewnością znajdzie i swój pokój i swoje klucze. Albo prześpi się u kolegi. Lubi takie przygody. - warknęła, spoglądając na młodszą siostrę bardzo wymownie. Niech wie, że jak jej sekret się wyda wszyscy zaczną traktować ją jak ścierwo. Tymczasem jednak niech się cieszy ze swoich klientów, którzy obracają ją na lewo i prawo, a później szydzą z niej na boku. Skoro tak lubi, skoro to jej pochlebia - Droga wolna.
- Uważajcie tylko na chodnik. Jest taki nierówny. Szkoda by było, gdyby ktoś pięknie wyrżnął twarzą o beton. - mruknęła, niby to przejęta ich losem. A trzeba było jej nie denerwować! Marce potrafi być naprawdę wredna i zgryźliwa. Jeszcze zawsze wynajdzie jakiś cyniczny tekścik. Kto by się spodziewał, że taka 'spokojna' i milusia blondynka jak ona, będzie mogła pokazać różki nie zastanawiając się przy tym, co ktoś sobie o niej pomyśli.
- Jesteś pewna, że chcesz sprowadzić sobie do pokoju schlane towarzystwo? - jęknęła, zerkając na wampirzycę. One ledwo co się 'poznały', natomiast jej siostry i jej pijanego towarzysza nie zna w ogóle, więc no - nie musi robić czegoś wbrew sobie.

[zt]


Ostatnio zmieniony przez Marcelle dnia Wto Maj 12, 2015 8:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ławki   Nie Kwi 26, 2015 8:02 pm

Angel jest niesmaczna?! Ja Ci dam niesmaczna! Może świeciła bielizną na prawo i lewo oraz była schlana jak żul spod monopolowego, ale to porządna kobitka, o! A tak na poważnie.. miała pewne problemy psychiczne. Osoby wychowane w różowej rodzince, tego nie zrozumieją! Miłości nie ma, trzeba imprezować i tyle~ Inaczej można popaść w depresję, a blondi jest za młoda na to aby użalać się nad swoim losem, ćpać po kątach i ciąć sobie żyły. Woli porządnie się napić oraz zabawić. Seks jest fajny, jak Mari chce spróbować to Angi może jej pokazać to i owo. W końcu woli facetów, ale nauczać też lubi! Choć z drugiej strony musiałaby zmienić nieco stylówkę, bo ten róż na prawdę daje po gałach~
Spojrzała na Marcelle, która robiła się coraz bardziej zirytowana. Na prawdę to nie wina Tiny, że są na siebie skazane! Przecież blondynka nigdy się jej nie narzucała i nie oczekiwała jakiejś pomocy, więc niech fiołkowa tak się na nią nie paczy! Najnormalniej w świecie poszłaby sobie dalej, gdyby nie równie pijany 148, który postanowił ich tu zatrzymać!
- Dobra spadamy, bo sucha impreza - stwierdziła już normalnym tonem, ale wciąż kręciło jej się w głowie. Złapała się pod boki i puściła gościa. Pokaże że umie chodzić, a co!
- Do zoba na obiadku - zaśmiała się kręcąc głową. Zawsze w poniedziałki matula i jej paź robili rodzinne obiadki. Jakby chcieli pokazać, że są super rodzinką! A przecież nie są. Odwróciła się tylko na odchodne do wampirzycy.
- Damy sobie radę. Jak kogoś u siebie nie chcesz, to nie bądź na siłę miła - bąknęła i już ich nie było, bum.


zt Angel + 148
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 443


PisanieTemat: Re: Ławki   Nie Kwi 26, 2015 9:40 pm

Białogłowa wcale nie starała się być miła na siłę. Przecież nie o to jej chodziło! Mogła zaprosić upitą dwójkę, nawet gdyby wyglądali jak najgorsze żule. Obawiała się jedynie konsekwencji, gdyby ktoś ich przyłapał. Ot, przecież mała Mariko nigdy nie zostawiłaby kogokolwiek w potrzebie. Nawet jeśli nie prezentował się najlepiej.
- Mogę - odpowiedziała na pytanie studentki, wzruszając ramionami. Mimo tego, że proponowała pomoc, wolała jednak nie być zbyt nachalna i czekała na dalszy rozwój wydarzeń. No i wkrótce para odeszła, chwiejąc się na boki.
Mariko chciała ich złapać, ale nie wiedziała czy powinna. Zastanawiała się nad tym przez dłuższą chwilę i nim się spostrzegła, towarzystwa już nie było!
- Nic im się nie stanie? - Spytała bardziej siebie, niż dziewczynę. Już parę razy miała do czynienia z pijaną Anastasją i zwykle przechodziło jej, gdy dobrze się wyspała. Dlatego też wampirzyca miała wątpliwości. A co jeśli nie trafią do pokoju?
Rozważała w głowie wszystkie możliwości i coraz bardziej była zła na siebie, że pozwoliła im odejść. Przekonanie blondynki, że "dadzą sobie radę", nie zrobiło na niej wielkiego wrażenia. W końcu jednak przeniosła wzrok na Marcelle.
- Może powinniśmy sprawdzić czy dotarli na miejsce bez kłopotów? - zapytała, przyglądając się dziewczynie maślanymi oczami. W tej właśnie chwili jej opinia miała decydujący głos. Mariko nie potrafiła być odpowiedzialna, więc musiała zrzucić to na starszą koleżankę.
Machała nogami w powietrzu, gdy siedziała na ławce. W dłoni wciąż ściskała parasolkę. Obserwowała świat swoimi oczkami o specyficznej barwie. Zmarszczyła brwi, gdy promienie dostały się do jej paczałek. Zbliżało się południe, a to dla wampira zdecydowanie nieprzyjemna pora. Chyba należało się zmywać... przynajmniej z podwórka.
- Jestem głodna. - Odparła ni stąd, ni zowąd. Kto wie, może Marce zaprosi ją do jakiejś uroczej restauracji? To byłoby całkiem miłe z jej strony...

♥ ♥ ♥

Tak myślała wampirzyca. Siedziała już tu jednak długo, a nawet nie zdążyła zjeść rano śniadania. No i wcale nie chodziło o typowe, ludzkie pożywienie. Mariko pragnęła krwi. Właśnie teraz, zaraz. Dlatego też niewiele myśląc, wstała szybko. Rzuciła krótkie wytłumaczenie, że ktoś na nią czeka i zwiała. Marce powinna była jej podziękować za to, że nie stała się jej posiłkiem!
  • [zt]
Powrót do góry Go down
Joshua

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 155


PisanieTemat: Re: Ławki   Czw Cze 23, 2016 6:53 pm

Ha, więc co teraz zrobi ze sobą Ignis? Nic ciekawego, po prostu postanowił wybyć na zewnątrz, by pooddychać świeżym powietrzem i zastanowić się nad kolejnymi ruchami i tym, co mógłby jeszcze robić. Meh, chętnie to by spędził czas z braciszkiem, ale wiedział z drugiej strony, że tamten już niekoniecznie musiał chcieć.. No i jeszcze ta cała sprawa z wampirzyzmem! Aww... Aż potarł miejsce, gdzie tamten go ugryzł. Na szczęście zagoiło się ono i tyle.
W końcu jego wybór padł na ławki przed szkołą. Tam też wygodnie się rozsiadł, zakładając na uszy słuchawki i pogrążając się w świecie muzyki. Aktualnie nie znajdował dla siebie nic innego do roboty, więc... Dlaczego nie spędzać w ten oto sposób czasu? Pozwalało mu to również skupić myśli, by rozważyć kilka kwestii, które mu nasuwały się na myśl. Jakich? Tym razem to będzie słodka tajemnica.
Przymknął powieki i skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej. Z daleka wyglądał na takiego, któremu się przysnęło. Pozorne wrażenie, ale no... Teraz tak to właśnie wyglądało i tyle. Więc, można uznać, że nic ciekawego jeszcze się nie działo.

_________________
Powrót do góry Go down
Edgar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2663-edgar-edward-alan-butler#56788 http://vampireknight.forumpl.net/t2665-edgar#56855
Zarejestrował/a : 13/06/2016
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Ławki   Pią Cze 24, 2016 4:46 pm

Prawdę mówiąc, słabo odnajdywał się w tej szkole. Nic dziwnego - był tu nowy. Może i spędził tu miesiąc, a jego walizki były rozpakowane, ale wciąż nie bardzo wiedział, gdzie co jest.
Idąc dróżką, westchnął cicho. Nie tak wyobrażał sobie pobyt w Japonii. Miało być tak pięknie... Ale już na samym wstępie pojawił się problem w postaci bariery językowej. Jasne - Edgar umiał się jakoś porozumieć, jednak jedynie w stopniu komunikatywnym. Ledwo pamiętał alfabety. Ich nauka zajęła mu przeszło ROK. A i tak na każdym kroku obawiał się, że urazi czymś tubylców. Nigdy w pełni nie znał ich tradycji, która niemało różniła się od amerykańskiej czy kanadyjskiej.
Zauważywszy chłopaka siedzącego na pobliskiej ławce, od razu do niego podbiegł
- Hej! Wiesz może, gdzie jest biblioteka? - Uśmiechnął się promieniście. Fakt faktem - znał jedynie położenie swojego pokoju i Akademii. I tyle. Nic więcej. Tutaj trafił przez przypadek.
Spostrzegłszy stanowczo zbyt późno, że nieznajomy ma w uszach słuchawki, zaśmiał się niezdarnie.
- Przepraszam, jeśli przeszkodziłem...
Potarł dłonią kark. Jakoś tak... zaczął natychmiastowo się pocić. Czy to przez upał, czy może przez stres?
Powrót do góry Go down
Joshua

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 155


PisanieTemat: Re: Ławki   Pią Cze 24, 2016 8:27 pm

A do Ignisa dopiero po chwili dotarło, że ktoś się tutaj tak właściwie pojawił. Zamrugał oczami, unosząc głowę, by spojrzeć na nieznajomego. Kto to? Nie wiedział, dlaczego właściwie ktoś tutaj się pojawił... Dopiero po kilku sekundach do niego dotarło, że właściwie mógł coś chcieć po prostu od niego.
Dlatego też ściągnął słuchawki i zastopował muzykę, by skupić swoją uwagę na nieznajomym.
- Haaa? - odezwał się do niego, próbując sobie przypomnieć jego wcześniejsze słowa. Coś tam do niego docierało, ale było to wymieszane ze słowami piosenki, więc... Trochę ciężko mogłoby być.
- Nieee... Nie przeszkodziłeś - powiedział do niego w końcu, a w jego głosie było słychać, że nie bardzo się tym przejmował, że zakłócał jego czas. A tam.
- Etto... Nie usłyszałem, co chciałeś. Mógłbyś powtórzyć? - zwrócił się do niego, po czym odgarnął zbłąkany kosmyk z pola widzenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Edgar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2663-edgar-edward-alan-butler#56788 http://vampireknight.forumpl.net/t2665-edgar#56855
Zarejestrował/a : 13/06/2016
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Ławki   Sro Cze 29, 2016 4:05 pm

Starał się nie narzucać i nie być nikomu kulą u nogi nawet, jeśli czasem skutkowało to odwrotnymi do zamierzonych efektami. Bądź co bądź nie miał w zwyczaju denerwować kogoś specjalnie. Był na to zbyt radosny. No, chyba, że chodzi o jego YANDERE wersję - wówczas nie liczyło się nic prócz osiągnięcia celu.
Przez chwilę zastanawiał się, czy może czegoś nie poknocił przy wypowiadaniu się. Japoński nie był jego rodzimym językiem i nadal miał z nim kilka problemów. Mimo wszystko jak typowy człowiek stworzony do opanowywania dialektów, szybko łapał alfabet i podstawowe zwroty. Jak to on - był wręcz idealnym przedstawieniem poligloty, choć z dość dużą niepewnością do użytych słów.
Jednak okazało się, że blondyn mu nie przeszkodził, a chłopak nie odpowiedział, gdyż po prostu niczego nie słyszał, bo miał słuchawki! Zakłopotanie na twarzy Eda ustąpiło lekkiemu uśmiechowi.
- Pytałem, czy wiesz może gdzie jest w tej szkole biblioteka lub coś w tym stylu. - Powtórzył, zaś ukradkiem zaśmiał się z sytuacji, jaka zaszła.
- Ach, no i właśnie! Jestem Edgar - miło mi Ciebie poznać. - Chichocząc z własnego roztrzepania, podał mu rękę na powitanie. Jednak w porę ją cofnął, przypominając sobie o japońskich zwyczajach. Powinien chyba się... ukłonić?
Nieco niepewnie pochylił się w jego kierunku, opuszczając głowę.
- ... taak? - Zapytał cicho o to, czy dobrze wykonał ukłon, pokładając nadzieję w nieznajomym. Miał nadzieję, że jest tubylcem, chociaż jego kolor włosów o tym raczej nie świadczył. Fajnie byłoby poznać tutejszego, który by nauczył go azjatyckich tradycji i zachowania. Na co dzień miał tylko dziadka, którego wolał nie zarzucać tysiącami pytań - zamęczanie go tylko wywoływało w młodym poczucie winy, że zabiera mu ostatnie chwile życia na takie fraszki.
Powrót do góry Go down
Joshua

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 155


PisanieTemat: Re: Ławki   Czw Cze 30, 2016 11:16 am

Ignis patrzył z niepewnością na nieznajomego, jak równiez i z pewnego rodzaju nieufnością. Był nauczony doświadczeniem, że jeśli zagaduje go ktoś, kogo nie znał, to mogło sprowadzać się najczęściej do jednego - do niepotrzebnych mu do szczęścia problemów. Czy będzie i tym razem?
Jak na razie nie zapowiadało się na to, a chłopak był całkiem spokojny dzięki temu.
- Wiem - odpowiedział mu po prostu, nie zagłębiając się w szczegóły. Przecież nie pytał się, jak tam dojść, więc i on sam nic nie dodawał od siebie na ten temat. Przy wydawał się nieprzyjazny? Cóż, to chyba zależało od punktu widzenia, bo przecież mu jakiś morderczych spojrzeń nie posyłał, prawda?
- Joshua... - przedstawił mu się, ale w jego głos zakradła się nutka niepewności w chwili, gdy zobaczył zachowanie tamtego. Co on wydziwia? Mógł się nad tym zastanawiać, po czym do niego dotarło, że w ten sposób chciał się... Przywitać? Chyba tak, tak mu się przypomniało. Dlatego też skłonił się w podobny sposób, co i on. I chwila, czy on serio mu przypomina rodowego Japończyka? Ignis jednak nim nie był. Szok, prawda?
Dziwne... - pomyślała osoba, która sama miała trzy różnorakie osobowości. Raczej nie jemu było przecież dane, by ocenić, czy ktoś lub coś zaliczało się do tej kategorii. Ah, a co do jego staniu... Można śmiało powiedzieć, że dominowała druga osobowość. Nic niebezpiecznego, spokojnie! Tylko trochę małomówna, nieufna i zarazem nieśmiała.
- Pomóc ci w czymś jeszcze? - spytał się go jasnowłosy, oferując tym samym swoją ewentualną pomoc. Nie ma to jak chęć pomocy bliźniemu, prawda? A tak teraz mu się nawet na to zebrało.

_________________
Powrót do góry Go down
Edgar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2663-edgar-edward-alan-butler#56788 http://vampireknight.forumpl.net/t2665-edgar#56855
Zarejestrował/a : 13/06/2016
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Ławki   Pon Lip 04, 2016 10:59 am

Z białowłosym zapowiadało się na dość trudne początki. Był wobec blondyna nieufny i Edgar dość silnie to odczuł. Ciężka atmosfera wręcz wisiała w powietrzu. Dla Eda nie było to ani trochę przyjemne. Wolał odczuwać bliskość, przytulać się... dystans nie stanowił dla niego osiedla spokoju i wytchnienia. Wprost przeciwnie - kiedy samotnie przebywał w pokoju, kiedy nie czuł ciepła emanującego z innych istot, dopadała go chyba najgorsza z możliwych chorób. Był nią strach. Bo co jeśli nagle zostanie sam na świecie? On przecież sobie nie poradzi! Na Ziemi jest w końcu tyle niebezpieczeństw, tyle zagrożeń... Tak niewiele trzeba, by zniszczyć kruche, ludzkie istnienie.
Szczerze mówiąc, Edgar był całkowicie nieszkodliwy. O ile nie wpadał w swoją yandere wersję, pozostawał dalej sympatycznym, wesołym chłopcem. Jednak wystarczyło jedno zgubne uczucie, by aktywować w nim dawno uśpioną zawiść. Zabawne, no nie?
Jego znajomy nie odpowiedział nic na tradycyjny japoński ukłon. Co prawda go odwzajemnił, ale jak na oko blondasia wyglądał równie niezdarnie i nieporadnie co jego. Czyżby też był cudzoziemcem?
- Przepraszam, czy jesteś stąd? - Walnął prosto z mostu, przywołując ciało do wcześniejszej pozycji i przechylając lekko głowę. Z boku musiał pewnie przypominać takiego kurczaka nie rozumiejącego swojego właściciela. Cóż... talentu komediowego nie można było mu odmówić.
- Em... - Podrapał się w głowę w ramach zakłopotania. Niezręcznie... Liczył na to, że kolega od razu załapie aluzję, ale chyba przedobrzył. No nic, trzeba było zapytać prosto, jak strzelił.
- Tak sobie myślę... Jestem tu nowy i nie za bardzo znam teren. - Uśmiechnął się bezsilnie. - Może mógłbyś mi wskazać drogę do biblioteki? Bardzo mi na tym zależy - mogę Ci nawet postawić mrożoną herbatę albo lody jako podziękowanie, jeśli chcesz, Josh. - Zerknął na niego błagalnie.
I to nie żadna próba przekupstwa - Edgar byłby szczęśliwy, mogąc dobrze nakarmić osobę, która mu pomogła! Taki miłosierny Samarytanin z niego, aach.
Powrót do góry Go down
Joshua

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 155


PisanieTemat: Re: Ławki   Czw Lip 07, 2016 8:59 pm

Nie poszedł. Naprawdę nie poszedł. Aż Ignis zamrugał oczami, patrząc na chłopaka. Przez jego umysł przelatywały różne myśli, ale jednak nie wiedział za dobrze, co sprawiło, że nie odpuścił sobie. Przecież nie zachował się przyjaźnie... Prawda? On nie bardzo zdawał sobie sprawę z własnego zachowania, ale był przyzwyczajony do tego, że inni odchodzili od razu, gdy tylko udzielił potrzebnej im informacji.
I na dodatek znów się o coś go pytał! No po prostu szok! Aż rozejrzał się, by się upewnić, że jednak nadal do niego mówił.
- Etto... Ale co masz na myśli?
Cóż, nie sprecyzował dla niego za dobrze pytania, więc nie wiedział, co chciał dokładnie uzyskać w odpowiedzi. Nie jest stąd? Chodzi o szkołę czy może o narodowość? Trzeba przyznać, trochę go tym akurat skołował.
Podrapał się po głowie, patrząc na niego. Oh, i znów kolejna kwestia! Chyba był naprawdę zdesperowany, a raczej... Do takiego wniosku teraz doszedł chłopak. Tak... To zrozumiałe przecież... W końcu, pewnie coś pilnie potrzebuje, a tak, to ma tylko tutaj mnie. Postanowił zaakceptować teraz taką wersję wydarzeń.
- Mogę. Podać ci trasę czy wolisz, by cię zaprowadzić? - wolał mu to zaproponować, by czasem nie przedobrzyć czy coś. W końcu, niekoniecznie musiało mu się podobać towarzystwo kogoś, kogo nie znał! Chociaż i tak dobrze, że Ignis był w miarę komunikatywny.

_________________
Powrót do góry Go down
Edgar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2663-edgar-edward-alan-butler#56788 http://vampireknight.forumpl.net/t2665-edgar#56855
Zarejestrował/a : 13/06/2016
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Ławki   Sro Lip 20, 2016 5:23 pm

Dla niego to było normalne, że nawet, kiedy ktoś był chłodny i zdystansowany, nie wolno mu było się wycofać. Jeżeli dana osoba pluła na niego jadem, to w jego języku oznaczało jedno: rozpaczliwie potrzebowała pomocy. A blondyn jako dobry chłopiec musi oczywiście pospieszyć z odsieczą, no nie? Taki rycerz w lśniącej zbroi z niego!
Uniósł brwi w zaskoczeniu, widząc, jak jego nowy znajomy rozgląda się na boki. Szukał czegoś? Może drogi ucieczki? Ale... po co? Poza czasami, w których Ed grał rolę bezmyślnego kochanka, naprawdę nie stanowił zagrożenia... chyba.
- Chodzi mi o to, czy jesteś rdzennym Japończykiem. - Odpowiedział z delikatnym uśmiechem. Obstawiał, że gość był obcokrajowcem. No... Pewnie dlatego, że Edgar wychodził z założenia: "Japońce są tradycyjne, taki kolor włosów to nie dla Ciaponga."
- Wolałbym mieć ciebie za przewodnika, jeśli nie masz nic przeciwko. - Przechylił głowę nieporadnie. - Coś czuję, że z moim zmysłem do kłopotów, na pewno się zgubię. - Zaśmiał się niewinnie, kręcąc głową.
Powrót do góry Go down
Joshua

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 155


PisanieTemat: Re: Ławki   Sob Lip 23, 2016 7:36 pm

Jednak i tak go dziwiło, że chciał rozmawiać z nim, zamiast odejść. Może... A może to wina tego, że jeszcze nie miał okazji poznać dobrze Ignisa? To przecież jest możliwe! A zastanawiał się nad tym...? Eh.
- Nie, nie jestem - odpowiedział mu po prostu. Czyli o to mu chodziło...? Nie domyśliłbym się. Nie wiedział również, dlaczego go o to zapytano, ale nie widział przeszkód, by nie udzielić mu odpowiedzi. Skoro chciał wiedzieć, to niech tam sobie wie... I tyle, prawda?
Potarł nieco kark, zastanawiając się nad tym. Nie bardzo uśmiechało mu się, by gdziekolwiek udawać się z blondynem. Z drugiej strony jednak miał przeczucie, że ten mu nie odpuści, gdyby mu odmówił z miejsca. I na dodatek sam mu zaproponował dwa wyjścia... Chyba sam się w to wkopał i tyle.
- Niech ci to tam będzie... - mruknął, zgarniając swoje słuchawki i chowając je do kieszeni. Również odgarnął zbłąkane kosmyki z pola widzenia i wstał. Postanowił, że go tam weźmie po prostu i odejdzie.
- To chodź - rzucił krótko, wstając z miejsca. Przeciągnął się jeszcze, po czym bez dalszego gadania, skierował się powoli w stronę biblioteki. Jedynie co jakiś czas odwracał się, by upewnić się, że nowy znajomy szedł za nim, a nie zdecydował się gdzieś zwiać.

z/t x2

_________________
Powrót do góry Go down
 
Ławki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Ławki pod wielkim drzewem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec -
Skocz do: