IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Plac   Wto Sie 04, 2015 5:56 am

Siedziala na jednym ze swych zajetych miejsc obserwujac innych po kolei jakby chciala sie doszukac czegos niemozliwego, praktycznie nie znala tutaj zbytnio wielu osob ale niektore z twarzy zapamietala zwlaszcza jedna dziewczyne a mianowicie chodzilo o Chizuru, juz raz sie spotkaly to wtedy probowala odciagnac jej pana od niej samej ale jak widac caterina czlowiekiem nie byla. Obserwowala ja przez chwile jednak w koncu cos zaczelo sie dziac po czym skierowala swoja mila twarz w kierunku sceny na, ktora wyszedl sam burmistrz. Uniosla brew na jego pierwsza slowa w przemowieniu sluchajac uwaznie ale miala wrazenie, ze cos tutaj nie gra po za tym nie podobala jej sie twarzyczka owego burmistrza. Miala w sobie cos na prawde strasznego co nie pozwalalo jej przestac myslec ani na chwile o niczym innym.
- Cos mi tu nie pasuje... Burmistrz wydaje sie byc znajomy.
Zachowala ta uwage tylko dla siebie mowiac pod nosem bo rzeczywiscie wydawal sie jej dosc znajomy chociaz nie spotkali sie wcale to wygladal zupelnie jak jej pan tylko dlaczego...czyzby to...i wtedy wyrwalo ja z zamyslen jego nastepne zdanie przez co zmarszczyla brwi i rowniez sie to jej nie podobalo. Nie miala pewnosci co i jak ale nie spuszczala wzrku z burmistrza obserwujac go.
- Nie potrzebny nam nowy dyrektor.
Skomentowala tylko i odwrocila sie slyszac gniew innych osob i rozne teorie na temat tego co sie stalo a raczej kto za tym stoi jednak nie wychylala sie, poniewaz nie znala tak dobrze sytuacji po za tym nie miala zadnych dowodow chociaz slowa owej panny dobrze dochodzily do niej samej. Morderca? Skrzyzowala rece patrzac znow na burmistrza, nie polubila go zwlaszcza jego twarz ja irytowala.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Plac   Wto Sie 04, 2015 12:44 pm

Wygląda na to, że Samuru nie był zadowolony z faktu, że został olany na tym apelu, pomimo tego, że jakaś grupa ludzi i wampirów, pojawiła się na miejscu, ciekawa tego, co przygotował.
Marcus nie chciał się rzucać w oczy, dlatego wybrał miejsce, jak sądząc, będąc z dala od zasięgu wzroku szarej policji. Ale jak tylko Chiruzu do niego podeszła, zapewne i on został przez podwłasnych Samuru dostrzeżony.
Jeżeli do niego podeszli, nakazując zająć wolne miejsca, raczej nie mial zamiaru ich słuchać. Tak czy inaczej, ruszył się dopiero w momencie, kiedy widział złość na twarzy swojej córki, podczas wygłaszanego przemówienia przez Samuru. Chcąc nie chcąc, wyłonił się z ukrycia i podszedł bliżej, stając tuż za Chizuru. Tym samym na pewno jego spojrzenie spotkało się z Samuru. Póki co, Marcus nie powstrzymywał córki podczas jej wybuchu złości, kiedy odezwała się tuż po Azelu i Garruchu ("Garrusie" by się lepiej odmieniało i brzmiało).
Marcus na razie położył swoją dłoń na ramieniu Chiruzu, jakby chciał ją uspokoić i zapanować dotykiem nad jej nerwami. Żeby uświadomiła sobie, co ją może czekać po takich słowach. Ale czy Namikaze postanowil milczeć? Raczej nie. Skoro Samuru go zaprosił, to pewnie w jakimś konkretnym celu, niżeli samymi oświadczeniami.
- Samuru, muszę przyznać, że przemówienia masz nadal kiepskie.  Kłamstwami czuć od Ciebie na kilometry. Po co kłamiesz, skoro wszyscy znamy prawdę? Sam mnie się przyznałeś, że porwałeś Crossa. Znam Cię zbyt dobrze i wiem, że nie odpuścisz. Przez naszą prywatną wojnę, która naraziła niewinnych, oboje mieliśmy zrezygnować ze swoich stanowisk. Ja to zrobiłem. A Ty? Spójrz na siebie. Kim Ty w ogóle jesteś? A może boisz się? Inaczej nie próbowałbyś przejąć Akademii. Na co Ci ona? Zrobisz z niej więzienie? Albo prywatny bufet? Skoro masz całe miasto. Mógłbyś chociaż to miejsce zostawić w spokoju.
Nie wydzierał się, mówił zdecydowanie, zapewne nie bojąc się konsekwencji. I tak wiedział, że w starciu z Samuru, w tym miejscu, nie miałby żadnych szans. Inkwizycja? Łowcy? Raczej wątpił by ktokolwiek przejmował się teraz jego osobą. Widział to na zebraniu. Był łowcą, ale działającym już samemu dodatkowo żyjąc i pracując jak normalny obywatel. Co więc Kuroiaitashita zrobi? Zamorduje wszystkich? Aresztuje? Czy może chcąc poprawić swoją reputację, przyzna się do uprowadzenia Crossa i odpuści? Choć to i tak nie poprawi jego statystyk. Nadal pozostanie brutalnym dyktatorem. Marcus wiedział, że Samuru nie odpuści i zrobi wszystko, by tylko przejąć władzę nad wszystkimi najważniejszymi instytucjami, które mogą zagrażać jego życiu i karierze. A tak poza tym, Samuru z tym swoim przemówieniem, bardzo przypominał Dwulicusa*.


_________________
* postać z "Asterix i Obelix: Kontra Cesar"

_________________

Powrót do góry Go down
Damien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1862-damien-is-coming#38995 http://vampireknight.forumpl.net/t3554-damien#77016 http://vampireknight.forumpl.net/t2061-damien http://vampireknight.forumpl.net/t1960-dom-damiena
Zarejestrował/a : 29/05/2015
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Plac   Czw Sie 06, 2015 10:56 am

Damien wysłuchał ojca i westchnął skinając głową na znak, że rozumie. Czyli jeszcze będzie musiał się pomęczyć z tymi idiotami.
- Oczywiście ojcze. - mruknął do niego po czym gdy ten udał się na scenę, Damien poszedł zająć miejsce na krzesłach. Bądź co bądź trzeba było udawać zwykłego ucznia. Usiadł na jakimś pierwszym lepszym miejscu, które było wolne i założył nogę na nogę czekając na to co ojciec ma do powiedzenia. Oczywiście cały czas pilnował by nic się nie stało, a wcześniej przestrzegł Szarych by skupili się na Garruchu i paru wampirach, gdyż coś kombinowali, a szlachetny o tym "słyszał". Wskazał też, którzy byli łowcami, by czasem nie kombinowali czegoś.
Słuchał ojca z lekkim uśmiechem. Widać wysokich poziomów aktorstwo w rodzinie było bardzo mocno zakorzenione, bo z myśli uczniów wyczytał, że ci uwierzyli w jakże smutne acz pozytywne wieści o nowym dyrektorze. Damien spodziewał się takiego obrotu spraw. No i do tego te protesty! Jakby miał coś zmienić, a tak naprawdę nic nie wnosiły. Czy ojciec się tym przejął? Wątpił w to aczkolwiek trzeba grać dalej więc cierpliwie czekał na jego kolejny ruch. W każdym bądź razie protesty wróżyły wszczęcie walk. Tu i teraz, a to zagrażało niewinnym uczniom, którzy tylko przyszli na apel, a nie na wojnę!
Rozejrzał się po buntowniczych mówcach uważnie. Nie było ich mało, ale Szarych było jeszcze więcej. Walka na tak małej powierzchni w dodatku otoczonej przez policję to nie był dobry pomysł. Dla nich, nie dla Samuru. Ale ale... Apel się jeszcze nie skończył więc należy wysłuchać co sam burmistrz miał do powiedzenia.

_________________

I watch this city burn
These passions slowly smoldering
A lesson never learned
Only violence.
Is your world just a broken promise?


=
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Plac   Czw Sie 06, 2015 11:57 am

Nie dosyć, ze się spóźnił, to jeszcze szary postanowili go posadzić na miejsce, co nie było zbyt dogodne dla egoistycznego wampira, jemu tu było dobrze. Spojrzał więc tylko na ptasie maski z niesmakiem.
-Od kiedy to dziennikarze siedzą podczas tak uroczystych wydarzeń? Proszę mi nie przeszkadzać, zasłaniacie mi dobre ujęcie burmistrza.
Wskazał przy tym spokojnie na swoje dokumenty wskazujące przynależność do gazety lokalnej jak i małą kamerkę spokojnie spoczywającą w jego kieszeni koszuli, małe nowoczesne, by nie przeszkadzały swobodnie się poruszać.
Żeby nie było, ze jest bardzo nieusłuchany to też podszedł bliżej do krzeseł jednak żadnego z nich ostatecznie nie zajął, w końcu po co mu by były ujęcia czyiś pleców?
A potem się zaczęło. Wyszedł burmistrz i zaczął swoją przemowę, jakoś Kagetsu nie zdziwił się za bardzo podobnym przebiegiem wydarzeń. Wiedział, że Inkwizycja szukała dyrektora i nawet że podejrzewała o to Samuru, było nawet bardzo prawdopodobne , że było to prawdą bacząc na to jak potraktowali jego i Cherry w więzieniu. Kuzyn zdecydowanie miał sporo na sumieniu, tylko co dalej? Czyżby Garruch który teraz wypowiadał swoją płomienną mowę protestującą zamierzał się rzucić na burmistrza? rozejrzał się przyglądając poszczególnym członkom tworu zwanego Inkwizycją. W sumie był ciekaw co stary łowca sądzi o kruku? W końcu nie dawał mu znaku życia przez jakiś czas, I to nie bez powodu. Kruk był obserwatorem, ale tylko obserwatorem, a wojna to nie była jego sprawa, no chyba, że mógł przy tym zdobyć przydatne informacje. No i teraz był ciekawy co się stanie? Inkwizycja była trochę inna od Oświaty łowieckiej, Kage był pewien, że są w stanie zrobić coś bardziej szalonego niż stara Oświata. Być może nawet na tyle by wprowadzić zagrożenie dla uczniów by tylko się spróbować pozbyć niechcianej istoty na piedestale miasta.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Plac   Czw Sie 06, 2015 4:56 pm

Stracił zainteresowanie bratankiem. Jego uwagę przyciągnęła inna osoba. Najpierw wyczuł jej woń. Zmarszczył nos, wciągając powietrze. Tak, to na pewno ona. Nie było mowie o pomyłce. Rozejrzał się, chcąc zlokalizować wampirzycę. Widząc ją w towarzystwie innych uczniów, westchnął cicho. Wolał do niej nie podchodzić. Lepiej, kiedy Samuru nie wie, z kim spędza czas. Istniało zbyt duże prawdopodobieństwo, że burmistrz mógłby taką banalna informację wykorzystać na swoją korzyść. Zmrużył oczy, kiedy dziewczyna zaczęła się tulić do Rudego. Co z nią? Bez namysłu porzucił swój wcześniejszy plan i podszedł do szlachetnej, kiedy Natsuki odciągnęła Shira od niej.
- Podejrzewałem, że jesteś nienormalna, ale teraz to mam pewność – mruknął.
Kto się tuli do kogoś prawie nieznajomego i to na apelu, gdzie swoje przemówienie miał wygłosić podręcznikowy palant? Złapał ją za nadgarstek, gdy jacyś Szarzy kroczyli w ich stronę, żeby subtelnie zachęcić do posadzenia swoich czterech liter na krzesłach. Zmierzył ich wzrokiem, pociągając za sobą Elyse.
Kolejna głupia decyzja.
Wybrał końcowy rząd i z wielką niechęcią usiadł, dając znak wampirzycy, aby zrobiła to samo. Posłucha? No musi. Lepiej zrobi, słuchając Gabriela. Po co wdawać się w dyskusję z zapatrzonymi w Samura pieskami?
Całe przedstawienie się zaczęło. Nie potrzebna była scena, kurtyna, rewelacyjne oświetlenie i znakomici aktorzy, żeby czuć się jak na jakieś kiepskiej komedii.
Zamierza zając się Akademią..? Pewnie ojciec upuścił go w dzieciństwie na metalową zabawkę, innego wyjaśnienia nie widzę.
Absurd. On nie potrafi nawet zając się własną rodziną, a co dopiero jakąś grupą dzieciaków. Powieka Gabriela nieznacznie drgnęła w wyrazie zdziwienia. Szybciej spodziewał się, że ten ogłosi, iż dyrektor placówki nie żyje na wskutek tragicznego wypadku lub przedawkowaniu dragów. Naciągnął mocniej kaptur, przeszywając żółtymi ślepiami braciszka. Gdyby na jego miejscu stała jakaś inna osoba, którą Gabriel darzyłby chociaż częściowym szacunkiem, wtedy nawet ucieszyłby się z wieści, że ktoś inny przejmuje szkołę i zrzuca z stanowiska starego piernika.
Jak długo masz zamiar utrzymywać tę farsę? Zawsze musi być tak, jak chcesz, co?
Przysłuchiwał się ludziom, którzy nie dali się zwieść niewinnymi słowami, gestami i postanowili podnieść w tej sprawie swoje liberum veto. To na nic. Sam nie działał po tej samej stronie barykady co młody Kuroiaishita, ale nie miał w planach oburzać się jak pozostali. Jedyną rzecz jaką postanowił zrobić, to zabrać Elyse z Akademii. To zły pomysł, by uczyła się tutaj, kiedy Samuru kładzie na to miejsce swoje brudne łapy.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1040


PisanieTemat: Re: Plac   Pią Sie 07, 2015 8:27 am

Wystarczyło kilka słów aby ruszyć z miejsca przeciwnych oraz wrogów. Samuru obserwował ich w ciszy, słuchając każdego co ma do powiedzenia. Odezwała się nawet Chizuru! Szlachetny uniósł kącik ust w wyjątkowo podłym uśmiechu. Ileż ma wrogów! Jaki bunt! Nerwy i gniew! Poniekąd już są to objawy udanej manipulacji nad tymi... ludźmi tudzież pokojowymi wampirami. Jednak nie ma co wychylać się z przemocą, trzeba nadal grać. Zaczynamy od Garrucha.
- Moi szarzy robią co mogą. Ale gdzie jest Twoja organizacja? Albo Oświata? Przecież to Wy jesteście od pilnowania porządku na mieście i to wśród nocnych istot. Zakrywacie swoje niepowodzenia innymi. Tak ludzie tłumaczą swoje błędy?
Bąknął, wskazując na wysokiego Garrucha. Niech lepiej usiądzie, albo się cofnie bo zgarnie go lokalna policja! Szarzy nawet się nie ruszą...
- Poza tym nie przybyłem tutaj rozmawiać o polityce czy o stanowisku jakim steruję. Jestem tutaj po to aby OŚWIADCZYĆ, że przejmuję Akademię na czas nieobecności Cross'a. Ta szkoła jest bardzo ważna w obu społeczeństwach - Ludzkim oraz wampirzym. Nie wolno burmistrzowi dopuścić aby trafiła ona w niepowołane ręce.
Dodał także zerkając na Azela, Marcusa. A córka łowcy? Musiała tak krzyczeć? Pokazywać się i igrać sobie z Diabłem? Samuru co prawda miałby w planach rozstrzelania ją na miejscu, ale nie o to w tym teraz chodziło. Nie zamierzał stawiać pierwszy krok ku przemocy. Są tutaj kamery - oko dla całego świata.
- Radziłbym panienko uważać na język i zająć swoje miejsce. Nie Ty tutaj decydujesz o losach akademii, tylko władza miasta.
Uciął temat, nie chcąc nadal ciągnąć buntów. Co do Akademii. Miał do niej plan i chciał go przedstawić.
- Ostatnio ta szkoła bardzo pod ucierpiała złą sławą. Zamierzam wprowadzić rygorystyczne środki zwalczania przemocy oraz unikania zajęć. To samo będzie tyczyło się jej okolicy. Dlatego obie organizacje mogą być spokojne i ponownie skulić swoje ogony, siedząc w swoich norach. Tylko szczekać potraficie.
Wzdychnął, przeczesują czarną czuprynę palcami. Normalnie miał już dość! A przynajmniej tak widziały kamery... w głębi siebie tylko czekał na ich ruch.
- Nie znam plotki, która nie wskazywałaby na mnie o porwanie Cross'a, moi drodzy. Jesteście za bardzo uprzedzeni. Nie chcę dla Was źle, nigdy nie chciałem, ale sami w większości doprowadzacie do takich wyjątkowo wstrętnych sytuacji. Chociażby pyskowaniem jak Chizuru Namikaze.
Czy będzie mógł kontynuować swoje plany? Może mówić dalej o polityce szkolnej? Czy nadal ma wysłuchiwać oszczerstw? Które są prawdziwe, a szlachetny o tym doskonale wie. Jednak maska to maska, grać pokrzywdzonego musi. Co do samych szarych, zajmowali się okolicą. Ci co nie chcieli usiąść będą na siłę wprowadzeni. Marcus miał na tyle szczęścia, że się wyłonił, ale Esmeralda. Została złapana za ramię i siłą zaciągnięta na plac. Nie mogła stać na boku - Burmistrz wyraźnie dał polecenie, że wszyscy mają spocząć na swoich miejscach. Koniec dyskusji.
- I radzę zaprzestać też ciągłej wojaczki. Chciałbym dokończyć apel i wrócić do swojej pracy.
Uspokoi tłum? Jeśli nie. Ano właśnie... Przejdzie do innego działania. Na razie pomalutku oraz bez nerwów. Nie chciał wyjść na gorszego.

CZEKAM DO NASTĘPNEGO CZWARTKU Z ODPISAMI.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Plac   Pią Sie 07, 2015 11:46 am

Lokalna policja? To taka organizacja jeszcze istniała? Połączenie nadal trwało. Niech przedstawienie trwa. Niech Samuru się wypowie, niech wreszcie oświadczy co chciał powiedzieć. Na razie jedynie stawiał się przeciwnikom w słownej potyczce.
-Moja organizacja ma pilnować porządku? Nie współpracuję z oświatą, a charakter inkwizycji jest czysto opozycyjny, chociaż żadnej władzy nie mamy. Posiadamy jednak prawo do swobodnego wypowiadania się i przekonań...- Czy bronił właśnie swoich ludzi? Śmieszne. Byli oponentami dla Samuru to jasne, ale dla nieznających tematu Inkwizycja była jedynie ugrupowaniem nie lepszym niż 'Greenpeace'. Prawda była jednak 'trudniejsza'. Działali na zasadzie terrorystów, chociaż w dobrej wierze.
-Twoim błędem jest jednak sięganie po władzę, młody człowieku. Powinieneś udać się na leczenie do dobrego psychiatry, który wybije Ci z głupoty mistyczne stwory takie jak wampiry... Czy nazwiesz "swoim" błędem zabicie wielu niewinnych osób na ostatnim z Twoich przemówień?
I wtedy też usłyszał drugą wzmiankę o tym, że nie po to się spotykają. No skoro tak bardzo chciał poruszyć ten temat.
-Tak się składa, że kilku uczniów w akademii może potwierdzić Twoją obecność na terenie szkoły w dniu porwania dyrektora. Jestem też przekonany, iż znajdzie się osoba, która potwierdzi to, że spotkałeś się z dyrektorem... Jest też osoba, która jako pierwsza zgłosiła zaginięcie Cross'a... A może po prostu powiesz co zrobiłeś z nim i zakończysz swoje OŚWIADCZENIA?
Czyste kłamstwo w większej mierze. Po prostu nie brakowało młodych istot, które uczyły się w akademii. Mogłyby zeznawać nawet kłamiąc. Ostatnia informacja była jednak prawdziwa. Młoda dziewczyna co się chciała uczyć na łowcę, jako pierwsza zauważyła brak dyrektora u którego miała tak na prawdę 'coś' uczynić, tyle że Samuru jej przeszkodził.
Po drugiej stronie słuchawki nadal czekali. Sytuacja zaczynała bardzo gęstnieć. Garruch przypuścił, że za jego bezczelność będą próbować go złapać. Był jednak stary i doświadczony. Mógł uciec w dość łatwy sposób w sporym zamieszaniu, które stworzą wybuchy.
Swoją drogą ciekawe ile dokładnie było tutaj członków jego organizacji. Z dwudziestu pięciu może...? Dodać do tego grupy poziomów E, które niosły ładunki wybuchowe na swoich ciałach. Wybuchy były nudne, ale za to umożliwiały bardzo dobre rozproszenie. Pomimo iż o wybuchach wiedziało tylko czterech ludzi, inkwizycja powinna zrozumieć moment w którym należy przejść do ataku, albo się wycofać.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Plac   Pią Sie 07, 2015 7:18 pm

Był na placu niemal skupiony na tym co się działo do o koła. Czekał niecierpliwie aż burmistrz raczy się pokazać, przez co zajął miejsca z tyłu, patrząc na scenę. Z tego co zauważył, to sytuacja była napięta, tak mu się wydawało w każdym bądź razie. Czekać tylko na moment zaczepienia, a będzie szał...
Widząc Burmistrza na scenie uśmiechnął się zimno i pod nosem. Oczywiście słuchał jego bredni i jeszcze nie wkraczał w dyskusje. Chciał poznać co inni myślą na ten temat. Słuchał także co Garnek ma na ten temat do powiedzenia, bo wiedział że ten sobie nie odpuści i słusznie zrobił.
Wstał w którymś momencie i spojrzał na Samaru, mając dość już słuchania go, jak i jego oświadczeń. Warto wyrazić i swoje zdanie. Mało kto zapewne ma sobie w sobie tyle odwagi by wygarnąć Samaru, co tak na prawdę jest na rzeczy. Większość się pewnie boi jego gniewu...
-Samaru wybacz mi za wulgarne słownictwo, jak i to że ci przerywam, ale co Ty kurwa pierdolisz? Czy ty myślisz, że skoro jesteś burmistrzem, to tępi uczniowie i nie tylko, będą łykać twoje wszystkie brednie, jak młode pelikany? Zastanów się dobrze. Ile Ty masz lat chłopie, aby próbować wcisnąć innym jakieś gówno za przeproszeniem, które w ogóle nie trzyma się kupy. Akademia upada to widać, a teraz kiedy ja przejmiesz, to jeszcze szybciej upadnie. To jest pewne. Prędzej mi na ręce kaktus urośnie, jeśli chcesz dobra zarówno dla tej Akademii, jak i dla miasta...- Odparł z powagą, ale i z namacalną kiną. Pokazał wymownie na swoją rękę.  Było widać, że jakoś niezbyt przejmował się tym, że jest wulgarny czy coś tego typu. Spojrzał chwile na Garnka, po czym wrócił spojrzeniem na Samaru.
-Robisz za Robin Hooda? Przez Twoje ostatnie wyczyny w tym miejcie dzieje się coraz gorzej. Z jednej prostej racji... Burmistrz tego miasta zamiast myśląc o mieszkańcach, myśli tylko i wyłącznie aby jak najwięcej zgarnąć do swojego garnuszka. SAMARU ŚMIERDZISZ KŁAMSTWEM, a takiego burmistrza nie potrzebujemy... Weź lepiej zejdź z tej sceny, bo aż mi zal tych którzy wierzą w twoją rzekomą prawdę...- Odparł wyniośle mrużąc oczy. Na jego twarzy był lekki, ale kpiący uśmiech. Oczywiście był ciekawy ile osób stanie po jego stronie, a ile po Samaru. Czy wszyscy w burmistrzu widzieli dobro?
-A zapomniałbym też o TWOICH szarych, którzy wiernie służą Ci jak psy. Wykonują każde polecenie, bo zapewne, był to pociąg w jedną stronę... No ale cóż bywa i tak... Zapewne teraz zechcesz uciec widzą, ze więcej masz tu wrogów niż sprzymierzeńców, lecz to w Twoim stylu...- Dodał nie mogąc już się powstrzymać.

_________________


Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1150


PisanieTemat: Re: Plac   Pią Sie 07, 2015 7:45 pm

Oskarżenia, wszędzie owe oskarżenia. Przez słowa Burmistrza i owych oskarżycieli chłopak miał coraz większy mętlik w głowie. Wtajemniczeni w całą tą sprawę z pewnością wiedzieli, że Samuru mógł kłamać, ale co z niewinnymi istotkami, które nie mają pojęcia, co się dzieje w tym wielkim świecie? Shiro nie był jedną z tych duszyczek, więc cały ów występ wydawał mu się robić coraz bardziej nienormalny. Dlatego też podrapał się po policzku, po czym skrzyżował ręce.
Westchnął cicho i pokręcił lekko głową.
- Owe oskarżenia to jedynie puste słowa, jeśli nie ukarzą innym dowodów - powiedział cicho. Czy ktoś to usłyszał? Być może. Ale ludzie i wampiry tutaj obecne, które były bardziej pokojowo nastawione przecież od tak nie uwierzą słowom nieznajomym! Zwłaszcza, że jeden z nich lekko mówiąc mógł sprawić, że dzieci potem miałyby w nocy koszmary. A aktualnie burmistrz nie krzyczał, wydawał się nie dać sprowokować... No i też ukazywał, że chce zająć się akademią. Nawet jeśli to były pozory, były przekonujące. Pewnie dla uświadomionych tacy jak Shiro byli głupi, ale powinni zdołać zrozumieć, skąd to się bierze. Wszystko sprowadza się do niewiedzy.
Ale wracając. Rudowłosy zaś zaczął się zastanawiać, jak tamci mieli zamiar powstrzymać Samuru. Jeśli spróbują brutalnych metod, nie zyskają przychylności uczniów, a tak mu się wydawało. Mogłoby się to bardzo odbić na wielu sprawach...
Stłumił dłonią ziewnięcie, rozglądając się wokół. Nie lubił takich atmosfer, dlatego też zastanawiał się, kiedy się to skończy. Ale mimo wszystko pan burmistrz swoim wystąpieniem sprawił, że Shiro zauważył jedną rzecz. Dyrektor rzeczywiście był potrzebny tutaj.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Sie 08, 2015 10:11 am

Zaczęło się. Fabio musiał słuchać wszystkich słów skierowanych na Samuru. Przecież nie powinni go tak prowokować! Samuru tylko czeka na wojaczki, na prowokację! A biedny Fapek musi tego słuchać oraz być świadkiem późniejszych dzikich zachowań szlachetnego. Już miał dość tego wszystkiego. Ale jak się uwolnić? Już się nie da. W dodatku ta kobieta stojąca blisko drzewa zdołała go dostrzec jak skradał się do swojego pana. Kim była? Właściwie zajęto się nią, a dokładniej jeden szary. Nawet i dla kobiet Samuru nie znał litości.
Także i Fabio usiadł sobie z boku, nie chcąc rzucać się w tłum oraz patrzeć na całą młodzież. Na najbardziej niewinnych cywili w boju między burmistrzem a jego wrogami, skłonnymi do ich krzywdy. Gdyby mógł to jakoś zatrzymać. Już dawno nie byłoby tej chorej wojny! Westchnął cicho, kuląc się na krześle jakim siedział. Tyle przykrości dookoła. Nawet i wampiry mogą już mieć dość.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Sie 08, 2015 5:05 pm

A więc jednak nie dało się ominąć ostrych słów w trakcie apelu. Dobrze. Niech robią, co chcą, mogą nawet zacząć rzucać w siebie innymi rzeczami niż pospolitym mięsem - Ismena i tak by jakoś specjalnie na to nie zareagowała, tylko uchylałaby się od ciosów, a w końcu zdecydowałaby się na opuszczenie miejsca tego nieprzyjemnego wydarzenia.
Nie rozumiała, co oni chcą wskórać tym zbędnym oskarżaniem się wzajemnie. Oczywiście - większość tych oskarżeń pewnie nie była bezpodstawna, ale co mają na poparcie swoich tez prócz zeznań świadków? Właśnie - NIC. Nie przedstawili żadnych racjonalnych dowodów, które mogłyby silnie kogokolwiek obciążyć. Poza tym... Na ich miejscu, gdyby miała pozbawić tego tyrana władzy, zrobiłaby to po cichu, nie aferując się ze swoim obrzydzeniem do niego. Dlaczego? Ponieważ wówczas burmistrz nie przygotowałby się dostatecznie, nie myśląc tak bardzo o tym, że ktoś może czyhać na jego życie. Ponadto tajemniczy wybawca ludu nie zostałby ujawniony - a żaden zwolennik Samuru nie mógłby się na nim zemścić, bo po prostu nie znałby tożsamości obiektu swojego planowanego odwetu. Łatwe do pojęcia? Łatwe.
Plac przemienił się teraz w istną salę sądową, co obudziło w jej głowie kłopotliwą migrenę. Skwitowała to wszystko tylko cichym westchnięciem i rozsiadła się wygodniej na krześle. Zapowiadał się bardzo długi apel, a niektórzy zamierzali go jeszcze bardziej przedłużyć.
Wpatrywała się w scenę, jednak myślami błądziła wokół innego tematu. Aktualnie rozprawiała nad tym, jak sformułować prośbę do Samuru, żeby zgodził się to, czego ona chce, wcielić w życie. Prawdopodobnie tak jak inni dołączyłaby do ruchu oporu i walczyła przeciwko ów wampirowi, lecz szybko znalazła inny, choć trochę bezpieczniejszy pomysł na powrót do spokojnego trybu życia. Co prawda realizacja tego planu może zająć kilka miesięcy, aczkolwiek... Nie spieszyło jej się. Mogła nieco zaczekać. Największym plusem wspomnianej idei byłby powrót do ojczyzny. Już od dawna nad tym myślała. A co czekało ją w Japonii? Tak naprawdę to nic. Tęskniła za domem i, wstyd się przyznać, babcinymi wypiekami również. W każdym razie najpierw potrzebowała dobrego sponsora do zrobienia pierwszego kroku do osiągnięcia jej celu, a kto ma więcej pieniędzy niż sam burmistrz, hm? Tak więc postanowiła spytać go osobiście po zakończonym apelu, czy nie zechciałby jej pomóc. Odmówi? Trudno, blondynka znajdzie innego sponsora. Jest przecież tyle bogaczy na tym dziwnym świecie! Pomimo, iż większości z nich dziewczyna nie darzyła wielką sympatią tak jak Szlachetnego, który właśnie odprawiał durnowate błazenady przed swoją publiką...

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac   Sob Sie 08, 2015 7:23 pm

Rukia uważnie przysłuchiwała się każdej wypowiedzi, a danemu mówcy dokładnie się przyglądała. Nie znała zbyt wiele osób więc nie miała pojęcia kto mówi prawdę, a kto kłamie. Po mimo, że nie była chętna do nauki to chciała należeć do akademii. Wiedziała, że akademia jakiegoś dyrektora potrzebuje aby dalej istniała, a dla niej było to obojętne kto nim będzie gdyż poprzedniego dyrektora również nie miała okazji poznać. Nie wiedziałaby gdzie się podziać gdyby akademia nagle zniknęła. Chciała aby to wszystko jak najszybciej się zakończyło gdyż już wie, że rozchodzi się tylko o to, że ktoś został dyrektorem. Dla niej tyle wystarczy informacji bo do polityki nie miała zamiaru się mieszać gdyż była tylko nastolatką, którą interesowały tylko młodzieżowy sprawy. Spoglądała wokoło i myślała jak się stąd wyrwać cichaczem lecz wszędzie widziała tych ludzi, którzy pilnowali aby każdy siedział.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Plac   Nie Sie 09, 2015 5:04 pm

Elliot stał dalej koło Gabriela, dopóki nie zauważył Chizuru. Mignęła mu tylko na chwilę i zaraz zniknęła. Skinął głową czarnowłosemu i udał się na lewo, aby znaleźć nastolatkę. Wolał ją mieć przy sobie, gdy w końcu Sam przemówi. Syn burmistrza przeczuwał co się święci. Spojrzał spod kaptura na podest, gdzie jego ojczulek stał z miną podrzędnej aktorzyny. Myśli, że ktoś mu uwierzy, bo zrobi dobrą minę do złej gry? Dość osób przekonało się, że jest okrutny i ma nierówno pod sufitem. Przecież ogłosił światu, że wampiry istnieją i rada do tej pory nic z tym nie mogła zrobić!
Szlachetny stanął parę metrów dalej, bo zobaczył brunetkę gadającą z jej ojcem. Dał im chwilę dla siebie. Raczej nie chciał by były dowódca oświaty zobaczył go gadającego z jego jedyną córą. Nie dlatego, że Marcus chciałby mu oczy wydłubać, a z tego powodu że nie chce by ktoś ich widział.
Rozpoczął się apel. Samuru kłamał ile wlezie, a Elliot tylko śmiał się pod nosem z jego wyszlifowanej gadki aktorskiej. Nie miał zamiaru się wcinać w tą operę mydlaną, a telefon mu padł więc żadne plany Garnka niestety nie doszły do niego. Starał się znaleźć pozostałych członków inkwizycji, aby domyślić się co kombinują i ewentualnie dołączyć. Póki Samuru otwarcie nie atakował Ell uważał, że nie ma sensu się na niego rzucać. Zbyt dużo tu szarych oraz niewinnych osób. Do tego Chizuru musiała właśnie zrobić z siebie idiotkę jakich mało!
Wampir poczuł wściekłość na wybuch młodej Namikaze, bo najzwyczajniej w świecie przestraszył się o nią! Zamienił się w mgłę, aby znaleźć się tuż za nią (tak, że kaptur go zakrywał) i zatkał się buzię, gdy ojciec odpowiedział na jej wybuch w swoją stronę. Pociągnął ją za sobą - o ile się nie wyrwała - i przepychając się między tłumem chciał stanąć z nią koło drzewa.
- OSZALAŁAŚ?! - warknął zimnym tonem do jej ucha, mając ręce ciasno owinięte w okół jej ramion i pasa. Nie chciał by uciekła, szarzy zaczęli się kręcić a Sam zażądał nagle by wszyscy usiedli jak w kościele! Czuł w kościach, że jednak dojdzie do starcia. Tylko kogo z kim? I kto wygra?

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Plac   Nie Sie 09, 2015 7:22 pm

Poczuła na ramieniu dłoń ojca i chociaż w normalnych okolicznościach byłaby wdzięczna a może nawet by się uspokoiła, ta sytuacja do normalnych nie należała dlatego po chwili bezceremonialnie zrzuciła z ramienia dłoń taty. Miała nadzieję, że nie odbierze tego źle, bo naprawdę nie o to jej teraz chodziło.
Dobrze, że ci wszyscy, którzy uważali oponujących za wariatów nie powiedzieli głośno o swoich wątpliwościach. Że niby oskarżają bez dowodów? A co oni niby mogą o tym wiedzieć? Nigdy w życiu nie stali twarzą w twarz z burmistrzem, ba! Nigdy wcześniej nie widzieli go nawet na oczy. Nie mają zielonego pojęcia o tym, jaką osobą jest Samuru Kuroiaishita, więc te swoje mądrości mogą jedynie wsadzić sobie w dupę albo nimi ją podetrzeć, tyle były warte.
Wkurzenie przeszło na stopień wyżej po kolejnych słowach burmistrza i Chizuru chciała rzucić się w stronę sceny, byle tylko go dopaść. Niestety ktoś jej w tym przeszkodził, a że zrobił to z zaskoczenia posłusznie poszła za nim.
- Ja oszalałam? JA OSZALAŁAM? - oczywiście, że musiała wydrzeć swój słodki ryjek, bo przecież nadal była nabuzowana i tak szybko się nie uspokoi.
- Ty w ogóle słyszałeś, co ten twój durny ojciec wygaduje? - tutaj już ściszyła głos, bo przecież nie chciała żeby złapali ich szarzy.
- Udaje świętego tylko dlatego, że większość, która tu jest w ogóle go nie zna... Czy możesz mnie puścić - warknęła, bo oczywiście dopiero teraz do niej doszło w jakiej sytuacji się znalazła. Był blisko, zdecydowanie ZA blisko. Tętno mimowolnie przyspieszyło, a rumieńce same rozlały się na policzkach bez udziału samej zainteresowanej.
- No puść mnie, kurde - najpierw spróbowała kopnąć go w piszczel, ale kiedy jej się nie udało zaczęła się wyrywać. Chociaż w ramionach Elliota nie było jej wcale źle. Nie muszę chyba dodawać, że tylko obecność szarych powstrzymywała dziewczynę od krzyku. No i obecność Inkwizycji. Musiałaby być totalnie głupia by nie zauważyć Garrucha, a potem wszystkiego nie skojarzyć.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Plac   Pon Sie 10, 2015 6:26 am

Wysluchiwala pana birmistrza, ktory sprzeciwil sie a raczej bronil sie na temat uwag, ktore polecialy wprost w jego osobe. Burmistrz zarzekal sie, ze nie ma nic wspolnego z porwaniem dyrektora i chce jak najlepiej dla nas wszystkich i takie tam. Z jednej strony tlum mowil dosc wazne, ciekawe informacje na temat tego co tak na prawde moglo byc a Burmistrz zaprzeczal wszystkiemu. Kto bardziej klamie kto mowi prawde? Nie doszlo do niej kto za tym stoi nie byla poinformowana dlatego nie mogla nic stwierdzic.
- Chyba powinnam opuscic to miejsce...
Powiedziala cicho do siebie i katem oka rozejrzala sie...za duzo przeciwnikow nawet jesli sie postawi moze zle na tym wyjsc a wcale tego nie chciala. Jakies pomysly? Mogla by udac, ze musi wyjsc czy cos jednak nie wygladali na takich glupich i to rowniez moze nic nie dac. Chyba opuszczenie tego miejsca nie wchodzilo w gre przynajmniej na razie wiec siedziala na swoim miejscu obserwujac scene a na niej samego Burmistrza tego miasta. Za pewne cos ciekawego moze sie wydarzyc ale trzeba na to poczekac. Nie zwracala na siebie zbyt iej uwagi i niech tak pozostanie moze najlepiej.
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Re: Plac   Pon Sie 10, 2015 5:38 pm

Dziewczyna odsunęła się od Shiro, gdy wyczuła jego speszenie. Nie chciała go w żaden sposób przestraszyć! Miała nagłą ochotę się do kogoś przytulić i padło na niego. Od alkoholu, który miał być niewinną szklanką wina zrobiło jej się gorąco i musiała się powachlować. Zielonowłosa koleżanka rudzielca od razu ukazała swoje niezadowolenie z tej sytuacji.
- Oh, wy jesteście parą? Przepraszam, nie wiedziałam! Nie musisz już być taka zazdrosna - wypaliła Ely z rozbawieniem. Skąd tak szybko rozszyfrowała Natsuki? Nie raz widziała zazdrosną matkę, czy ojca więc te uczucia i emocje nie były jej opcje na bladym licu nastolatki. Każdy kto chociaż raz miał do czynienia z zazdrosną osobą znał to uczucie. Zwłaszcza, że szlachetna też kiedyś była zazdrosna. Mimowolnie zadrżała i jak Ci się odsunęli postanowiła gdzieś usiąść. Nim się obejrzała znalazł się koło niej Gabriel, który bez żadnego "hej!" zaczął ją gdzieś ciągnąć. No i obrażać! Nic nowego...
- Cześć Gabriel - westchnęła nie mówiąc nic na jego pojazd i grzecznie usiadła na ławce, którą wybrał zerkając na scenę. W końcu Samuru powiedział co chciał, a nastolatka nie rozumiała czemu tyle zamieszania to zrobiło. Zerknęła na Chizuru, która otwarcie obraziła burmistrza miasta.
- No cóż, to smutne że Crossa nie będzie.. ale ten Pan taki miły się wydaje - wyrzuciła nim Samuru warknął na wszystkich, którzy powiedzieli, że kłamie. Teraz taki uroczy już się nie wydawał.
- Swoją drogą podobny jest do Ciebie. Też taki przystojny - zachichotała z pijacką czkawką i zakryła dłonią usta. Czy ona naprawdę to powiedziała? O niee, teraz to się pod ziemię zapadnie. Szybko chciała wstać z ławki, aby uciec nim Gabriel znów ją wyśmieje, o! Jakoś nie podejrzewała, że szara policja coś im może zrobić. Ups?

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Plac   Sro Sie 12, 2015 2:24 pm

Zamierzał niedługo się ulotnić, jeśli akcje nie potoczy się w innym kierunku, niż zwykła, niegroźna farsa burmistrza. Co jakiś czas zerkał na Elyse, aby zaraz potem odszukać wzrokiem resztę członków Inkwizycji. Tylko Garruch się wypowiedział. Dobrze. Gabriel nie miał zamiaru się wychylać z swojej nory, jaką było krzesło i kaptur naciągnięty na głowę. Szlachetna wydawała się spokojna i nie palnęła...
„... ale ten Pan taki miły się wydaje.”
… nic głupiego.
Nadzieja matką głupich.
Wampir wbił czujne spojrzenie w dziewczynę. Rozumiał, że po alkoholu ludzie różne dziwne rzeczy potrafią wygadywać, ale to już było istną herezją. Kiedyś za takie pieprzenie spalono by ją na stosie. Chłopa nie wiedział, czy ma się zaśmiać na te słowa, czy zapłakać nad głupotą i istną niewiedzą koleżanki. W efekcie końcowym kąciku jego ust uniosły, formując szyderczy uśmieszek, który nikł po następnych słowach.
- Ten m-i-ł-y pan to mój brat. Został poszkodowany przez los i teraz pierdoli od rzeczy. Rozumiesz... w dzieciństwie przywalił łbem o metalową zabawkę. No i jeszcze jego matka musiała mieć jakieś lewe geny, że taki niedorozwój się urodził, który chce tylko władzy.
A ty niby, Gabriel, jesteś lepszy?
Widząc, jak Elyse próbuje się ewakuować, chwycił ją za nadgarstek i pociągnął, żeby usiadła. Nie czas na uciekanie, nawet jeśli jej stan psychiczny pozostawiał wiele do życzenia. Chwila, w ogóle czemu ona się upiła i przyszła na apel? Rodząc się, zapomniała spakować na świat umiejętność myślenia i poprawnego używania tego trudnego w obsłudze narządu jakim był mózg?
- Siadaj – polecił. Przytrzymał ją przez chwilę i kolejny raz pociągnął, gdyby ta w przypływie heroizmu, wywołanego procentami, miała zamiar coś wykombinować. - Powiedz mi, czemu Ty, do jebanej cholery, przyszłaś tutaj i to pijana? Zaraz... czemu w ogóle piłaś?

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Plac   Sro Sie 12, 2015 2:47 pm

Tak jak myślał. Samuru nadal grał i trzymał się swojego zdania. Wiele jednak osób było mu przeciwna. Garrucha Marcus też odnalazł w tłumie, kiedy ponownie przemówił. Słyszał wcześniej jego głód, ale dopiero teraz spojrzał w jego kierunku. Ten charakterystyczny strój, zdradzał jego osobę, tym kto go znają. Więc i jego organizacja, podobno tutaj jest. Łowcy, Inkwizycja i szarzy. Żeby z tego placu nie zrobili rozlewu krwi.
Wyglądało na to, że Samuru nie odpuści. Tak jak Marcus podejrzewał. Bunt też pewnie na nic się zda, ale bardzo by się ucieszył, gdyby usłyszał o śmierci Samuru.
Zaraz też zauważył, że jego córka zniknęła mu nagle i nigdzie nie dostrzegł jej w pobliżu. Zaczął się niespokojnie rozglądać i szukać jej, olewając już ten apel. O Azela się nie martwił. Wierzył, że sobie poradzi, ale Chizuru... Znając jej charakter...
Nagle usłyszał podniesiony, znajomy głos dziewczyny. ruszył w tamtym kierunku, widząc jak Chizuru próbuje się uwolnić z czyjegoś uścisku.
- Puść ją.
Powiedział Marcus do wampira, który trzymał jego córkę. Nawet sięgnął po swoją broń, ale nie wyjmował jej. Nie chciał tutaj robić scen i miał nadzieję, że mężczyzna go chociaż posłucha. Wtedy Marcus zabierze córkę do domu. Nie ma sensu by tutaj byli. Żeby uwolnić Crossa, trzeba obrać inną taktykę. Zaatakować miejsca, w których może być przetrzymywany. Ale to już nie robota Marcusa. Teraz, to on chciał zabrać Chizuru do domu i tam z nią porozmawiać.

_________________

Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 680


PisanieTemat: Re: Plac   Sro Sie 12, 2015 4:30 pm

Ależ to była piękna przepychanka! Oskarżenia i szkalowanie. Wybuchy wściekłości i buczenia, które tylko podsycały Burmistrza dając mu dziką satysfakcję i wskazując gdzie powinien w następnym czasie uderzać. Vladislau miał silne postanowienie się nie wtrącać. Mimo, że wszystkie słowa Samuru były jawnym kłamstwem nie było oficjalnych dowodów przeciwko niemu, a w dodatku w tej chwili świetnie zgrywał niewiniątko choć wielu z pewnością poznało się na sztuczce. W końcu co innego udawać, że się jest zatroskanym, a co innego wmawiać ludziom, że dobrze odkarmiona krowa da czekoladowe mleko i srać będzie batonikami. Niemniej to nie był czas ani na ujadanie ani na jakąkolwiek walkę. Nie w ten sposób. Nie tu wśród cywili. Nie wśród dzieciaków przede wszystkim. Dlatego Też Vladislau słuchał uważnie, lecz pozostawał biernym. Nie organizował też działań Oświaty w tym miejscu i w sumie zaczął żałować, iż nie wydał jasnego rozkazu nie wtrącania się. Vlad skrzyżował jedynie ręce na klatce piersiowej siedząc na swoim krześle i obserwował spokojnie scenę od czasu do czasu zerkając na mówiących bądź przemieszczających się szarych. Skrzywił się nieco gdy Samuru powiedział o przejęciu Akademii i spojrzał na Azela, który od niedawna piastuje to stanowisko. Szkoda chłopa. Słuchał co do powiedzenia ma burmistrz oraz pozostali ludzie z nadzieją w sercu, iż wszystko może się skończy bez nazbyt wielu ofiar. Dlaczego tylko jego wolno bijące serce odczuwało jedynie niepokój?
Powrót do góry Go down
Damien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1862-damien-is-coming#38995 http://vampireknight.forumpl.net/t3554-damien#77016 http://vampireknight.forumpl.net/t2061-damien http://vampireknight.forumpl.net/t1960-dom-damiena
Zarejestrował/a : 29/05/2015
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Plac   Czw Sie 13, 2015 1:17 am

Damien tylko przysłuchiwał się, a to już było szczytem jego cierpliwości. Ojciec był dla niego ważną personą, a te gnoje go obrażały! Śmiecie nic nie warte i tyle. Zaciskał ręce mrużąc groźnie oczy i patrząc to na jednego to na drugiego rozmówcę. Gdyby nie to, że ojciec z pewnością miał plan wtrąciłby swoje cztery litery w to całe zamieszanie.
Udawał więc w miarę spokojnego i opanowanego. Najbardziej podpadł mu jednak ów jegomość w dość specyficznym ubiorze. Mimo iż panowanie nad czytaniem w myślach miał nieco skąpe i małe skupił się na Garruchu. Podpadał mu ze swoją inkwizycją i tym, że z pewnością nie przyszedł tu sam. Damien czuł, ze coś się święci, Samuru pewnie też doskonale wiedział dlatego miał te środki ostrożności.
Odetchnął, ciężko, ale odetchnął w zamiarze uspokojenia emocji. Młody szlachetny przyglądał się uważnie otoczeniu. Postanowił dołożyć swoje trzy grosze do ochrony swojego ojce. Dyskretnie lustrował teren wzrokiem przyglądając się każdej osobie, która raczył zjawić się na apel. Było ich dużo, więc nawet jak coś się zacznie spłoszeni uczniowie zrobią dość spore zamierzanie biegając w panice. Ogólnie... Cały apel niezbyt mu się podobał. Zbyt wiele zagrażało ojcu, ale mógł jedynie siedzieć i przyglądać się przedstawieniu.

_________________

I watch this city burn
These passions slowly smoldering
A lesson never learned
Only violence.
Is your world just a broken promise?


=
Powrót do góry Go down
Percival
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1939-percivaliusz-misill#41270
Zarejestrował/a : 15/07/2015
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Plac   Czw Sie 13, 2015 4:02 pm

Zaczynało powoli wrzeć i robić się niespokojnie, ale co to dla niego. Siedział na tym stoliku obserwując już nie burmistrza tylko otoczenie. Chciał uciekać bo nie ma szans na wygraną, za dużo szarych. Słychać było krzyki, ktoś się buntował. Wiedział, że to co robi Sam jest złe do tego stopnia, że zabranie akademii może w przyszłości służyć jako karta atutowa do negocjowania z łowcami. No nic, schował ręce pod płaszcz trzymając nimi miecz i pistolet. Był gotowy do akcji, nie chciał pomagać pannie która, że tak powiem znikła bo stracił by element zaskoczenia, jeśli nie daj bóg odpali się bomba, nie daj bóg coś się stanie! Czekaj! wiedział jedno, jeśli dowódca zginie może być ciężko. Kto obejmie władzę? nie wiadomo. Siedział potulnie jednak non stop planował i analizował otoczenie jeśli by miał być to atak bombowy Perc odpala stop czas i wbija miecz prosto w serce burmistrza. Semper Fidelis sukinsynu.

_________________
Percival Battle Theme
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1040


PisanieTemat: Re: Plac   Pią Sie 14, 2015 10:38 am

Tylko jeden z łowców doszedł do wniosku, że Samuru tylko czekał na podobne wyskoki. Teraz jest osobą która będzie prowadziła tłum do lepszego bytu, wspomoże młodzież i przede wszystkim zajmie się Akademią jak należy. Mogą krzyczeć, bluzgać ale szlachetny i tak zrobi swoje jako głowa miasta. Zapomnieli o tym? Burmistrz miasta tak zarządził, a podwładne jednostki mogą się jedynie odwoływać do władzy kraju z którym szlachetny już także sobie poradził. Doskonale wiedział gdzie ma z początku uderzyć aby porządnie sobie pościelić. Wracając jednak. Teatralnie złapał się za głowę, wzdychając ciężko. Jakby ów tłum miał naprawdę już ciężki balast do zrzucenia na jego plecy.
- Naprawdę nie widzę sensu ciągnięcia tematów o polityce. Przybyłem tutaj aby porozmawiać z młodzieżą i z nauczycielami, a nie jednostkami nie mających wspólnego z tą akademią. Najlepiej by było, jakbyście opuścili jej tereny. Nie chcę mieć tutaj niepotrzebnego rozlewu krwi.
Kolejne kłamstwo, idealnie wręcz wyrzucone. Zero kpiny, zła w głosie. Czysta troska, stanowczość. Szlachetny wiedział co robi, mącąc w głowach pozostałych. Szarzy byli już gotowi do pokojowego działania wyproszenia Garrucha, Namikaze. Oni nie są tutaj potrzebni.
- Robię co w mojej mocy aby odszukać Kaiena Crossa i będę zdradzał relacje z jego poszukiwań codziennie. Także zależy mi na jego powrocie.
Spuścił nieco głowę, wzdychając ciężko. Jakby Cross naprawdę był bliskim jego przyjacielem, zniknięcie po prostu wbiło nóż w plecy burmistrza.
- Macie jakieś pierwsze życzenia, młodzieży? Albo nauczyciele?
Teraz rozmowa z tymi, którzy pozwolą sobie manipulować. Nieświadome jednostki podłego planu burmistrza. Tylko ci najgłośniej krzyczący wiedzieli, że bestia ma w sobie spory oraz morderczy plan wykorzystania wszystkich. Nawet i tych najbardziej niewinnych.

CZEKAM DO CZWARTKU, TAK JAK ZAWSZE.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Plac   Pią Sie 14, 2015 3:50 pm

//nie mieliśmy podać określonej liczby, Samuś? xP //
BTW. Radzę przeczytać post !!

Garruch po prostu się uśmiechnął, po czym dał się poprowadzić Szarym do wyjścia to znaczy oczywiście bez dotykania poszli w stronę bramy głównej.
-To i tak jakaś głupia farsa...-Rzekł Inkwizytor, po czym wyłączył rozmowę na komórce. Nie minęło dosłownie więcej niż 30 sekund, a w sąsiednich budynkach, zaczęły wręcz wylatywać tysiące odłamków szkła. Chwilę później naszedł przeraźliwy huk i pożar. Cztery, nie. Pięć wybuchów w każdym z budynków na którym stał snajper, a więc sporo zniszczeń. Na kim były ładunki. Jak wcześniej już było powiedziane- wybuchły wampiry poziomu E, które zgodziły się na zdjęcie pozycji snajperów.
Chwilę później w zabrzmiały komórki. Około dwudziestu komórek uczniów i gapiów. Przeważnie młodzież. Wampiry i ludzie. Poziomy D i E. Smsa wystarczyło, że przeczytało kilku, a reszta podążyła za nimi.
"Dorwać Samuru". Prosty sms wysłany przez bramkę internetową.
Nie trzeba było dużo czekać. Goście nie byli sprawdzani pod względem posiadania broni. Błąd.
Inkwizytor obrócił się w stronę wybuchów jak każdy, a następnie w stronę 'widowni', której dzwoniły komórki. Lekko się uśmiechnął, ponieważ miał teraz szansę na obezwładnienie Szarych, a może i uda mu się pochwycić Samuru?
Kto wie. Niemniej wybuchy 'miały uszkodzić' szkołę na tyle, aby wybiło się kilka okien conajmniej. Ładunki nie były małe, a to jeszcze nie koniec. Znaczy ładunków.
Dostał ich całkiem sporo z oświaty w czasie kiedy wcześniejszy dowódca wymyślił plan ataku na ratusz. No albo plan, który zmodyfikował... Nieważne. Niemniej Gabriel dostał swoje ładunki, choć dowódca się zmienił.
Zabawne. Stary inkwizytor podstał w swoje łapy zabawki. Umiał się nimi bawić mniej więcej tak samo jak Samuru. Różnica była jednak dość znaczna. Jeden starał się utrzymać władzę, a drugi chciał mu ją odebrać, choćby niszcząc pół miasta.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Re: Plac   Pon Sie 17, 2015 4:28 pm

Już nie przesadzajmy, że Elyse gadała tylko głupoty. Ely nie znała burmistrza, bo nigdy się nie zagłębiała w politykę tego miasta, a jej rodziców często w domu nie było to i nie słyszała, aby i oni komentowali pomysły Samuru. Jednym słowem - nie jej biznes. Zainteresowała ją jego gadka dopiero, gdy miał przejąć szkołę. Skoro do niej uczęszczała zaczynało stawać się to jej sprawą. Proste nie? Ale gdy tak go słuchała nie widziała w nim kpiny, czy kłamstwa. Po co miałby to robić? Wszyscy lubili Crossa, w dodatku czuła od Sam'a szlachetną krew. Żaden szanujący się wysokiej rangi wampir, nie planowałby jakiejś wielkiej rzezi na inne wampiry! A przynajmniej młodej Moreau nie mieściły się tak okrutne plany w głowie. Była na to zbyt delikatna, ot co~
Spojrzała na niego wywracając oczy. No tak, ta braterska miłość! I kto tu gada głupoty? Gabriel byłby stracony, gdyby nie obraził kogoś słowem lub myślą, co nie?
- Nie przesadzaj. Po co miałby kłamać? Jaki interes miałby w przejęciu akademii? - zapytała odgarniając zbłąkane kosmyki z twarzy i patrzyła, jak reszta tłumu stoi zmieszana. Nie wiedzieli komu ufać. Garnek też wyglądał na wiarygodnego. Ale nie dla Elyse, miał przerażającą posturę. Skojarzył jej się z łowcą, który bez powodu ją zaatakował. Na samo wspomnienie zadrżała i objęła się ramionami, jakby było jej zimno.
- Myślisz, że ten ludzki facet jest bardziej wiarygodny? Kojarzy mi się z łowcami - wymamrotała co jej do głowy przyszło i spojrzała na towarzysza. Wtedy też mniej więcej chciała uciec, ale się nie udało. Gab zdecydowanie ją przytrzymał, więc nastolatka przestała się ruszać. Nie było chyba sensu się z nim spierać.
- Nie muszę Ci się tłumaczyć - warknęła z nonszalancją, gdy przyczepił się o alkohol. Elyse doskonale wiedziała, że to nie był dobry pomysł. Szczególnie, gdy faza zaczęła się ulatniać od nadmiaru wrażeń. Ale w życiu się nie przyzna, przez jaką głupotę to w ogóle zrobiła!
Na szczęście - albo i nieszczęście - nie musiała dłużej się tłumaczyć, bo Garnek rozpoczął akcje. Oprócz odłamków szkła które się rozwaliły na wskutek ładunków powstał ogólny chaos oraz dym. Na początku Ely skuliła się za tłumem, zasłaniając dłonią oczy i uszy aby nic jej nie wpadło do oka ani bębenki w nich nie padły! Do tego pełno ludzi zaczęło się przemieszać po placu aby ruszyć w stronę burmistrza albo jego wiernych podwładnych. Czerwonowłosa wstała i rozejrzała się z paniką dookoła. Jak to wszystko zauważyła chciała się ruszyć i  krzyknąć "STOP!", ale co jedna, mała dziewczyna mogła zrobić w tym momencie? Tylko stać, jak ten kołek~
- Gabriel.. oni chcą skrzywdzić twojego brata! Będziesz tak stał tu i się gapił?! - zapytała, patrząc na niego z niedowierzaniem.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac   Wto Sie 18, 2015 9:54 pm

Jak tylko usłyszała wybuch padła na ziemię. Po chwili lekko uniosła głowę do góry aby cokolwiek zobaczyć co się dzieje. Teraz była pewna w stu procentach, że nie powinna tutaj przychodzić. Ale żeby takie rzeczy działy się w akademii? Na pewno będzie przeciwna temu kto za tym stoi bo dlaczego atakują akademię? Tak to widziała. Nie widziała tego jako tylko ataku na Samuru lecz na wszystkich, którzy tutaj przebywają. Bardzo uważnie obserwowała wszystko dookoła, a przede wszystkim szukała wzrokiem drogi ucieczki stąd. Nie miała zamiaru umierać tutaj w taki sposób.



// Wybaczcie, że krótki ale brak weny
Powrót do góry Go down
 
Plac
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec -
Skocz do: