IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Lip 25, 2015 9:43 am

Osób przybywało. Gromadzili się, przechadzając przy stolikach z poczęstunkiem, bądź odnajdując dawnych przyjaciół Było mnóstwo znajomych twarzy, jak i tych których Esmeralda widziała po raz pierwszy. Wampiry. Tak, dużą przewagę liczyła tutaj kolonia krwiopijców. Akademia zrzeszała obie rasy, dlatego ich obecność nie powinna nikogo wprawiać w osłupienie. A jednak. Wiele osób które przybyły na apel nie uczyło już się na terenie szkoły. Esmeralda obserwowała sytuację, zakładając obie ręce na piersiach i opierając się o drzewo. Nie miała najmniejszego zamiaru zmieniać pozycji. Kiedy zobaczyła Grigorija uniosła lekko palce i odwzajemniła uśmiech. Odprowadziła wzrokiem mężczyznę i ponownie zajęła się obserwacją otoczenia.
Będzie się działo... Czuję to w kościach
Uniosła głowę kierując swój wzrok na mury, by po chwili nastąpiła zmiana nasilenia światła, a z głośników wydobył się głos.
-Już lecę. Jasne – powiedziała sama do siebie i nadal niewzruszona stała na swoim miejscu. Bo kto jej zabroni?
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Lip 25, 2015 11:20 am

Zaczynała się zabawa. Samuru na pewno spodziewał się działań przeciw niemu, ale czy spodziewał się wszystkiego? Spodziewał się tego, że Inkwizytor będzie korzystał z jego starych metod, aby wszystkie jego działania można było przypisać szalonemu burmistrzowi?
Garruch wyciągnął ukradkiem komórkę i puścił jeden sygnał na komórkę Kaidana. Ten miał przekazać 'sprawę' dalej. Dory i Tory siedziały jakieś dwie przecznice stąd w vanie, którego postawił tam mało znaczący chrześcijanin. Co planowali? Wampiry krwi E miały doczepione do ciała ładunki, które dostał- uwaga- od łowców. Tak, tak. Dawno temu Garruch miał dostać ładunki i załatwił sprawę po cichu, aby je sobie zabrać.
Teraz wampiry przekonane, iż "ładunki to tylko forma zabezpieczenia dla nich", i że "mieli tylko własny zapalnik, aby wysadzić się w krytycznym momencie jeśli coś nie pójdzie". Nikt ich nie widział, na pewno niewiele ich znało. A 'wypadek' na prawdę można było przypisać burmistrzowi, który lubował już w wysadzaniu swoich podwładnych.
Apel. Też mi coś. Apel będzie jednym wielkim chaosem co tym bardziej ma zmusić wszystkich w mieście do zrozumienia jak bardzo burmistrz musi zejść ze stołka. Może właśnie wysadzenie połowy akademii za pomocą tych wampirów krwi E coś pomoże?
Może....
Garruch lekko się uśmiechnął. Wampiry na prawdę nie wiedziały jakie czarne serce mógł mieć Garruch. Nie pożądał śmierci wszystkich w około. Po prostu za wszelką cenę dążył do celu, niezależnie od ilości strat.
Od kiedy tylko Garruch odłożył telefon, zaczęły co jakiś czas dzwonić, albo wibrować komórki różnym osobom. Większości zostało nakazane zbliżenie się do sceny i siadanie w pierwszych rzędach. Inni: Tacy jak Elliot, Gabriel i Lucjusz mięli się nie rzucać do przodu, a raczej obserwować okolicę. Wkroczyć do akcji dopiero kiedy Samuru spróbuje "ucieczki".

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Lip 25, 2015 12:32 pm

Na miejscu gdzie miał odbyć się Apel zbierało się coraz więcej osób. Każda osoba mogła na sobie poczuć wzrok Lucjusza, lecz tylko na chwile bo ten zaczął się przyglądać każdemu z obecnych. Także przyjrzał się tym co też należeli do Inkwizycji. Do nikogo nie podchodził z nikim nie zaczynał rozmowy, tylko stał i czekał na jakikolwiek rozkaz od Garnka.
Na jego twarzy co jakiś czas widniał uśmiech, jednak sztuczny, bo nie chciał by budzić podejrzenia. Co można pomyśleć sobie o osobie, która na gębie ma zimny wyraz twarzy, a także może tajemniczy. Oczywiście że pierwszą myślą jest, że coś kombinuje.
PO chwili poczuł wibracje telefonu i to właśnie te wibracje spowodowały ze zrobił coś więcej niż tylko patrzenie się na innych i mruganie oczami. Wyjął po ok 2 minutach, by nie było dziwne, że nagle każdy w telefon patrzy i odczytał wiadomość, chowając telefon i nie odpowiadając na polecenie.
Nie usiadł jak został proszony i nie tylko on, ale stał nadal bo lubił, więc czemu nie? ciekawe kiedy zacznie się akcja... Z tego co Lucjusz zauważył to mimo wszystko panowała dziwna atmosfera, tak jak b y ktoś wyczuł, że akurat tutaj na tym apelu ktoś będzie chciał zniszczyć burmistrza... Co za pech...

_________________


Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Lip 25, 2015 3:24 pm

Tam gdzie wydarzenie zorganizowane przez Samuru, tam i jego wierny sługa Fabio! Wampirek czmychnął ostrożnie na plac, kierując się bardziej na ubocze aby nie rzucać się za bardzo w oczy. Oczywiście zaobserwował sobie też teren, żeby móc dostrzec czy nie kryje się tutaj potencjalne zagrożenie dla burmistrza. Znalazł kilka zakazanych twarzy między innymi Garrucha i Marcusa. Z całą pewnością ci nie będą bierni. Dostrzegł także rudą kobietę spędzającą czas z daleka od wszystkich. I na nią wypada mieć oko. Nie wiadomo właściwie ileż tu się łowców kręci czy innego zagrożenia.
Wreszcie dotarł za scenę, tam gdzie ukrywał się burmistrz. Szykował coś, na pewno. A gdzie Kaien Cross? Wyczuwał jego obecność ale nie mógł nigdzie dostrzec. Czyżby był gdzieś ukryty? Bo na pewno! Samuru też nie może pozwolić sobie od razu na ujawnienie czy wzbudzenie podejrzenia. Ale te czerwone światła. Co on zaś knuł? Fabio rozczesał kucyka palcami, nerwowo rozglądając się. Wolał niewołany nie podchodzić zbytnio do szlachetnego. Gdzie się jeszcze na biednego Fabia zdenerwuje! I oczywiście szarzy też trzymali wartę. Przerażające...
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Lip 25, 2015 6:56 pm

Coraz więcej ludzi przybywało. Nie znał zbyt wielu gości wśród uczniów, personelu szkoły czy też zwykłych ciekawskich. Pamiętał Shiro z lekcji w lesie, która nie skończyła się zbyt szczęśliwie dla niektórych. Sam na to nie narzekał, bo przynajmniej szybciej mógł pójść. Nadal był nieświadomy tego, że podejrzenia mogą paść na niego i rudego. Nikt nawet nie napomknął, że kobieta, uwikłana w zniknięcie nauczyciela, rzuciła na nich podejrzenia.
Nie miał zamiaru siadać. Wolał stać i obserwować poczynania burmistrza. Na pewno nie usiądzie. Nie ufał Samowi. Zdążył się już przekonać, że jego intencje nigdy nie są czyste. Obserwował ludzi, a w szczególności zwracał uwagę na Szarych. Nie wątpił, że ci są gotowi w każdej chwili obronić swojego pana. Nie rozumiał ich zachowania. Jak można narażać życie dla kogoś nawet za kasę? On by na pewno tego nie zrobił. Cenił własne życie o wiele bardziej od cudzego. Nie wyobrażał sobie, żeby kogoś chronić. To przecież absurd.
Co do sms'a wysłanego przez Garrucha. Nie doszedł on do Gabriela (nie widziałam nic w „kontaktach”, no cóż), dlatego wampir nie miał pojęcia, czy były inkwizytor cokolwiek od niego chce.
Przybycie bratanka dziwiło go nieco. A ten co tutaj robił? Ach, no tak, przecież też powinien być obecny na tej imprezie, przynajmniej teoretycznie.
- Nic się nie dzieje, przynajmniej teraz - odpowiedział.
Ziaw, nie wiem co jeszcze pisać. ._.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Lip 25, 2015 7:24 pm

Wampir nie śpieszył się za bardzo na to przedstawienie. Czemu? bo mu się najzwyczajniej w świecie kompletnie nie chciało. Przyszedł więc na miejsce bardzo późno kiedy lampy estrady nabrały koloru upiornego szkarłatu. Kage stanął wśród drzew bliżesz szkoły opierajac się o pień spokojnie, widział stąd doskonale wszystko w otoczeniu sceny. Zauważył osoby które zapamiętał z Inkwizycji, więc jednak będzie się w końcu coś działo. Kage nie odzywał się do nikogo póki co, do nikogo się nie zbliżył, tylko obserwował, jak niektórzy się ustawiają w grupki, zaś inni stoją sobie samotnie jak choćby wielki jak góra Garruch którego wielu mogło się po prostu bać. Od strony spektaklu zapowiadającego się wraz z postacią kochanego inaczej kuzyna Samura też było widać niezłe przygotowania. Ptasie maski się tu zgromadziły na podobieństwo sępów czatujących na padlinę, za prawdę wspaniała sceneria. Mimo, że dopiero się wszystko zaczęło wyraźnie już coś się zaczynało dziać, bo atmosfera była za prawdę upiornie ekscytująca. A wampir z mrocznym uśmiechem kontemplował ową sytuację.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac   Sob Lip 25, 2015 10:06 pm

Słysząc głos z głośników brzmiał jej troszkę znajomo ale nie potrafiła sobie przypomnieć skąd. Spojrzała na dziewczynę, która postanowiła z nią porozmawiać. W końcu może ten apel nie będzie taki nudny. Zamknęła notes i schowała do torebki.
Jestem Rukia. Przedstawiła się. Miło Was poznać. Spojrzała tutaj również na Shiro. Co do rysowania to rysuję z nudów. Takie tam bazgroły.
Spojrzała po chwili na scenę sama się zastanawiając przez chwilę o czym to miał być apel. Po pewnym czasie sobie przypomniała co nieco na ten temat i odwróciła się do nich.
Coś o kimś zaginionym ma być ten ktoś się odnalazł czy coś takiego. Sama dokładnie nie wiem o co się rozchodzi. Powoli się apel zaczyna więc zaraz się dowiemy o co dokładnie biega.
Po chwili zorientowała się, że to nikt z dziennych uczniów gdyż nie widziała ich na lekcji z biologii no chyba, że wagarowali, a jeśli nie to uczniowie z nocnych zajęć jej nie przeszkadzali. Nie miała zamiaru wnikać w to kim są bo to nieistotne dla niej gdyż dopóki nikt jej nie atakuje to jest wszystko w porządku.
Powrót do góry Go down
Damien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1862-damien-is-coming#38995 http://vampireknight.forumpl.net/t3554-damien#77016 http://vampireknight.forumpl.net/t2061-damien http://vampireknight.forumpl.net/t1960-dom-damiena
Zarejestrował/a : 29/05/2015
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Lip 25, 2015 11:54 pm

Migreny. Jedyne co dopadało Damiena gdy był w tłumie osób. Aż cicho syknął do siebie słysząc ten natłok myśli i obrazów. W sumie od wszystkich możliwych osób, bo nie kontrolował tego. Z tego wszystkiego wyrwała go jednak znajoma postać. Zerknął na Kojiro gdy ten stanął koło niego. W sumie był zdziwiony, że tu przyszedł, a z drugiej... Było tu tyle różnych wampirów, że się nie dziwił, że białowłosy się pojawił.
Damien jednak nie zamierzał siedzieć bezczynnie. Usłyszał niepokojące myśli i to nie tylko jednej osoby. Ważne było to, że musiał się ojcu z tego zwierzyć, a sam nie wiedział co ten planuje. Przecież nie rozmawiali o wszystkim, bo nie spędzali ciągle czasu razem. Zauważył Fabia, ale póki co nie ruszył za nim. Przetarł twarz ręką i rozejrzał się po zgromadzonych. Musiał się zmyć, bo jednak nie wytrzyma. Głowa tak go nawalała, że ledwo co panował nad sobą. Szybko więc minął szarych i udał się za scenę do kochanego ojczulka, byle odciąć się od zebranej publiki i ulżyć swoim mękom.
Będąc za sceną rozejrzał się uważnie i stanął obok Fabia.
- Ojcze... Musimy porozmawiać... - odparł wzdychając z ulgą, że nieznośny natłok myśli ustał. Miał ojcu do powiedzenia parę rzeczy i wolał, by nie cierpiało to zwłoki choć podejrzewał, że ojciec pomyślał o zabezpieczeniach, a te okażą się bardzo potrzebne, bo Damien nie zamierzał w pewnym oglądać placu z góry...

_________________

I watch this city burn
These passions slowly smoldering
A lesson never learned
Only violence.
Is your world just a broken promise?


=
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1150


PisanieTemat: Re: Plac   Nie Lip 26, 2015 10:33 am

Rudowłosy chłopak uśmiechnął się radośnie, gdy ujrzał zielonowłosą istotkę. Wreszcie nie miał być sam! To bardzo była dla niego radosna wiadomość. W dodatku rzuciło mu się w oczy, że pomimo tłumów zachowywała się... Cóż, jakby byli sami. Może ignorowała pozostałych? Kto wie? Nie wnikał to, będąc po prostu szczęśliwym, że jego przyjaciółka nie miała tego samego nastroju co na lekcji.
- To nic takiego - odpowiedział jej. - I tyle.
Coraz więcej ludzi i wampirów się pojawiało tutaj. Rudowłosy zakładał wcześniej, że to był apel tylko dla uczniów i nauczycieli... A po rozejrzeniu się, był prawie pewien, że część z nich nimi nie była... Cóż, nigdy nie wiadomo, mógł po prostu błędnie założyć.
- Masz rację - przyznał się. - Ale i tak już jest trochę osób - zauważył. Spostrzegł swojego... Huh... Kolegę z lekcji? Trudno powiedzieć. Bądź co bądź zdążyli się poznać i tyle.
Ale nie było mu dane dłużej zastanawiać się. Nagle poczuł, że Natsuki go łapie i pociąga gdzieś. Był zaskoczony tym, dlatego też nie zdążył zaprotestować. Nie wiedział, gdzie będzie, aż do chwili, gdy zatrzymali się przed ludzką dziewczyną. Zamrugał parę razy oczami.
- Cześć - przywitał się, gdy został przedstawiony. - Miło poznać - zrozumiał, co przyciągnęło tutaj wampirzycę. Rysowanie. Ale nie spodziewał się, że będzie w to wciągnięty... Temat zupełnie nie dla niego. Dlatego też westchnął, również w tej samej chwili słysząc komunikat.
- Dziewczyny, siadamy gdzieś? - spytał się je, lekko przeciągając się. Huh... Pytanie, które zadała na temat apelu... Cóż, jego ta odpowiedź też interesowała. Ale wychodziło na to, że pozostało im poczekać aż do rozpoczęcia.
- Mam nadzieję, że to nic strasznego - wymamrotał jeszcze. Czuł się przynajmniej trochę lepiej będąc blisko osoby, którą zna.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Plac   Nie Lip 26, 2015 11:13 am

Planowała tutaj przyjść już kiedy usłyszała o tym śmiesznym apelu. Ostatnio wypadła trochę z obiegu i nie bardzo orientowała się w poczynaniach burmistrza. Jak widać nadażyła się idealna okazja by wszystko nadrobić. Oczywiście wiedziała o porwaniu Crossa, sama powiedziała o tym uwięzionemu w podziemiach Oświaty Jonathanowi. Znała Samuru i nie wierzyła w to, że sam z siebie odnalazł dyrektora i jeszcze na dodatek chciał go w stosowny sposób powitać. Ona WIEDZIAŁA, że to Kuroiaishita stoi za porwaniem łowcy. Wiedziała i niezmiernie wkurzała ją ta obłuda.
Właśnie przeciskała się przez tłum uczniów, kiedy jej oczom ukazał się wysoki, czarnowłosy mężczyzna. Gdzieś tam mignął jej Elliot, od czego serce dziewczyny wykonało niebezpieczny obrót, ale teraz ktoś inny absorbował jej uwagę. Zresztą, podejrzewała, że młody Kuroiaishita nie jest tu, bo tak. Pewnie dostał od Garrucha zadanie, a ona nie chciała mu w tym przeszkadzać. Zresztą, nie rozmawiała z nim jeszcze od czasu, kiedy wyrzucił ją ze swojego apartamentu.
- Tata? - zapytała samą siebie, energiczniej przeciskając się dalej łokciami.
- Tato, co ty tu robisz? - zapytała stając obok Marcusa i marszcząc lekko brwi. Nawet jeśli byli pokłóceni (albo raczej Chizuru po prostu walnęła na ojca focha) cieszyła się, że widzi rodzica. Chciała zapytać gdzie jest Jacob, dlaczego nie ma go w akademiku i nie uczęszcza do Akademii. Uznała, że zrobi to później, bo oczywiście tłum ludzi nie przeszkadzał jej w robieniu scen.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Plac   Nie Lip 26, 2015 2:38 pm

Natsuki była w naprawdę dobrym humorze, nie było co się dziwić, w końcu jej przyjaciel był cały i zdrowy. Obecność tamtej wampirzycy w lesie mocno ją wystraszyła, na całe szczęście Shiro nic się nie stało. Nie zniosłaby kolejnej straty tak ważnej dla niej osoby. W swoim dość krótkim jak na nieśmiertelnego życiu, przeżyła naprawdę wiele. Kolejne przykre zdarzenie z całą pewnością odbiłoby się na jej psychice. Nie chciała przechodzić przez ten koszmar raz jeszcze.
- Jeżeli jest coś o czym chciałbyś pogadać, możesz śmiało mi powiedzieć - zapewniła.
Chociaż wątpiła w to, że od tak powie jej co go gnębi. Ona się przed nim otworzyła, on nadal miał problemy. Po części go rozumiała, wiedziała że mówienie o bolesnej przeszłości nie jest łatwe, zwłaszcza że wszystkie te przykre uczucia wracają w jednej chwili, jednak czuła przez to swego rodzaju smutek, że Shiro nie ufa jej wystarczająco. To było dość przykre. Pomimo tego nadal się uśmiechała, w końcu nie chciała, aby rudowłosy widział jej ponurą twarzyczkę.
- Tylko mi nie mów, że jesteś kolejną osobą, która twierdzi, że nie ma talentu do rysowania - powiedziała, śmiejąc się przy tym wesoło.
Shiro też twierdził, że nie umie, a mimo to narysował dość ładnego stworka, udowadniając tym samym swoją kreatywność. No i z małą pomocą rąk Natsuki, stworek otrzymał delikatne cienie, które nadały mu bardziej trójwymiarowy wygląd. Bądź co bądź, wampir większość zrobił sam. Jego dzieło spodobało się Natsi, czego nie ukryła.
- Osobiście lubię rysować - ciągnęła temat. - Tworzenie własnych historii i postaci jest naprawdę przyjemną rzeczą i świetnym zajęciem na nudę.
Uśmiechnęła się słysząc słowa Rukii, więc apel był spowodowany dobrymi wieściami. Najwyraźniej Shiro tego nie załapał. Zielonowłosa wampirzyca pokiwała przecząco głową, słysząc jego obawy.
- Z całą pewnością nie są to złe wieści, nie robiliby takiej hucznej imprezy - zauważyła z wesołym uśmiechem.
Rozejrzała się uważnie po miejscach wolnych, których nadal było dość dużo.
- Może usiądziemy gdzieś z tyłu? Co wy na to? - zaproponowała

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Percival
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1939-percivaliusz-misill#41270
Zarejestrował/a : 15/07/2015
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Plac   Nie Lip 26, 2015 11:41 pm

Odszedł od światła, zobaczył te niby miejsca do siedzenia ale nie był w tej chwili zainteresowany siedzeniem. Przyjął z obojętnością słowa wielkoluda, w sumie gnój śmierdział mu spiskiem na odległość, zobaczył dziwny teatrzyk w wykonaniu chyba ludzi z oświaty, ludzi napływało i napływało coraz to więcej i więcej.
-Będzie gorąca.
Burknął pod nosem, widząc to co się wyrabia. Szczerze wątpił czy Samuru ogólnie puści dyrektora wolno, przeszedł się pod filar tak aby skryć się w cieniu i obserwować to co się zaraz wydarzy. W sumie myślał tylko jedno, albo publiczna egzekucja Crossa albo cholera go wie. Przewidywał najczarniejszy scenariusz, nie prze to, że jest pesymistą bo nim nie jest tylko z normalnego, zimnego punktu widzenia. To jest w końcu wampir a Cross to legenda. Mniejsza, oparł się o filar a swoimi oczyskami wpatrywał się w scenę i gawiedź.
-Bardziej ludzie posłuszni są kiedy boją się ciebie niż kochają.
Powiedział cicho do siebie, wiadomo, że tyczyło się to do burmistrza ale go tu nie było. Perc musiał palnąć coś mądrego choćby do siebie samego. Kątem zauważył, że zbiera się śmietanka oświaty łowieckiej. Będzie ciekawie, nie ma co.

_________________
Percival Battle Theme
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Plac   Pon Lip 27, 2015 12:53 am

Póki co, jakoś było spokojnie. Nikt na nikogo nie skakał, ani nie atakował. Z obserwacji Marcusa wynikało, że były tu dwie organizacje dobrze uzbrojone. Na trzecią by stawiał łowców, gdyby wiedział, którzy teraz zajmują miejsce jego starej oświaty. Ci, co pracowali z nim i Gerardem, większość nie chciała pracować z nowym dowódcą. A Marcus postawił teraz na normalne życie. Jednak bez życia łowieckiego, nie było też łatwo. Czasami w nocy udawał się na samotne polowania.
Stojąc na tyłach przy drzewach, niemal schowany by nikt go raczej ni widział, dostrzegła do jedna osoba. Chizuru.
Zaskoczony, jakby był przyłapany na gorącym uczynku, spojrzał na córkę i posłał jej lekki uśmiech. Bardzo się cieszył, widząc córkę całą i zdrową.
- Azel powiedział mi o przedstawieniu Samuru, więc przyszedłem zobaczyć, co tym razem odwali... Poniekąd, chcę mieć pewność, że Kaien żyje.
Spoważniał, kiedy wspomniał o Crossie. A tonem głosu sugerował, że wie o niemal całym zdarzeniu, że to Samuru porwał Crossa. Jego przyjaciela, dzięki któremu tyle udało mu się osiągnąć. Nigdy by nie uwierzył, że Kaiena można pokonać.
Jeżeli chodziło o robienie scen, to Chizuru musiałaby krzyczeć albo mówić z bardzo podniesionym głosem. Bo jak widać, tłum się nieźle rozgadał, a oni i tak stali z dala od niego.

_________________

Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Re: Plac   Pon Lip 27, 2015 8:03 pm

Elyse siedząc w swoim pokoju w Akademiku nie wiedziała co ze sobą zrobić. Christian znów wyleciał z Japonii, a ojciec który wrócił na dłużej zabrał matkę na wypad we dwoje. Ely była już na tyle duża, że mogła sama zostać w mieście. Podeszła do okna słysząc głośną muzykę i tłum gadających ludzi. Miała ze swojego pokoju doskonały widok na to co się dzieje na placu. Uniosła zdziwiona brwi. Nie wiedziała, że szykuje się tu jakaś impreza. Tak młoda szlachetna słyszała o porwaniu Crossa, jednak kto za tym stał i jakie to zamieszanie zrobiło.. nie była w ogóle w temacie! Nie siedziała w tym mieście od zawsze, przyleciała tu jak miała może siedem lat? Także wszelkie legendy i wojny, które toczyły się tu między łowcami a wampirami były jej mało znane.
Szybko ubrała się w krótkie jeansowe spodenki z różową bluzką na ramiączkach i rozpuściła włosy, poprawiając się przed lustrem. Nigdy nie przykładała dużej wagi do swojego wyglądu, ale weszła w ten wiek że zaczęła się interesować chłopakami i miała nadzieje, że kogoś pozna! Gabriel od dawna się do niej nie odezwał, a ta nie zamierzała być pierwsza. Nie wiedziała kim w ogóle dla siebie w końcu są.
Wyszła ze szkoły udając się na miejsce, gdzie była scena i Samuru wygłaszał przemówienie. Patrząc na miny zebranych nie wiele osób paliło do niego sympatią. Zaśmiała się pod nosem i przyjrzała uważniej gościom chcąc kogoś znajomego wyczaić. W końcu nie będzie stała tu, jak słup! Mignęła jej czupryna czerwonowłosego Shiro, którego poznała na WF. Nic sobie nie robiąc z otaczających go koleżanek po prostu podbiegła i uwiesiła się na szyi.
- Cześć Shiro! - rzuciła wesoło, dając mu całusa w policzek na przywitanie a potem stanęła na nogach, zerkając na jego koleżanki. Skinęła im głową z uśmiechem, mając nadzieję że nie mają jej za złe tego ataku na ich bożyszcza nastolatek. Ale tak jakoś wyszło. Prawdę mówiąc.. Ely sobie wcześniej trochę wypiła! Ale gdzie by się do tego przyznała... Lekko się zachwiała opierając cały swój ciężar o nowego kolegę, co spowodowało że rumieńce wpełzły jej na twarz.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1040


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Sie 01, 2015 6:43 am

Społeczność akademii nie przejęła się zmianą światła? Nie wszyscy chcieli zasiąść? CI co stali zostali potraktowani szarymi, innymi słowy podeszli do gości nakazując wręcz zajęcie miejsca. Inaczej zostaną pojmani gdyż to będzie znak protestu na samo zorganizowanie apelu przez wielkiego burmistrza! Szlachetnego który już z diabolicznym uśmiechem związywał krawat pod szyją. Doskonale zdawał sobie sprawę z obecności wszystkich wrogów, przecież nie porzuciliby takiego spotkania gdy mają szansę powalić upiornego polityka i przede wszystkim sprawdzenia co uknuł. Ale spokojnie! Samuru ma swój plan... I właśnie wtedy gdy szlachetny już miał wyjść na scenę aby dojść do mównicy, zjawił się Fabio z Damienem, z czego drugi był chyba nieco zaniepokojony.
- Wiem Damienie, że są tutaj łowcy i Inkwizycja. Mogą planować jakieś nudne wybuchy, bezsensowne ataki... Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego miej wszystko na oku i w razie czego przekazuj o wszystkim Fabio.
Spojrzał również na swojego sługę, który zapewne z pokornością przyjmie polecenia. Szlachetny wyminął ową dwójkę i udał się wreszcie w stronę sceny. Była cisza... A przynajmniej powinna być. Szlachetny nie przyodział jeszcze swojego stroju, nie w tej chwili. Pierw trzeba się przywitać.
- Witam moi drodzy uczniowie, grono pedagogiczne i przede wszystkim członków Oświaty łowieckiej i Inkwizycji. Zebrałem Was dzisiaj tutaj w sprawie Kaiena Cross'a, który na nasze nieszczęście został pojmany i nadal poszukiwany.
Rozpoczął i z widocznym bólem na twarzy wypowiadał każde słowo. Niby miał traktować biednego dyrektora jako swojego przyjaciela. Przecież nikt nie wie jakie relacje były między Kaienem a Samuru, nikt nie musiał wiedzieć o ich wspólnej wrogości.
- Dlatego jako jego przyjaciel i wierny wspólnik w sprawach szkolnych i poza jej murami, chciałby Wam ogłosić, że na czas nieobecności Cross'a, zamierzam przejąć nad wami pieczę. Mam nadzieję, że pogodzicie się z taką sytuacją bo innego wyjścia nie ma. A Cross osobiście mi mówił dość dawno, że jeśli coś się z nim stanie - mam Wami się zaopiekować.
Jak zareagują uczniowie? Jak zareagują nauczyciele? Bo Oświata oraz katolicka banda nie miała prawa się odezwać w tej sprawie, przecież byli ograniczeni a zwłaszcza ci pierwsi. Wszakże Samuru i na Oświatę położył wcześniej swoją łapę. Co do Garrucha. Nie mogą posądzić burmistrza o wysadzanie, bo zapomniał o jednym i to dość ważnym szczególe, który oczywiście nie mam zamiaru zdradzać. Wyjdzie po zastosowaniu niewłaściwych kroków jeśli chodzi o zamach, bowiem szlachetny nie wygląda na kogoś, kto ma złe intencje. Martwił się!

NA POSTY CZEKAM DO 6 SIERPNIA!
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Sie 01, 2015 9:19 am

Kręcący się wszędzie szarzy już dawno zaczęli doprowadzać ją do irytacji. Cały ten apel był tylko nędzną szopką, bo kto uwierzy w dobrą inicjatywę szalonego burmistrza. Jeśli biło z niego to wątpliwe miłosierdzie, dlaczego jego ludzie byli naszprycowani bronią, a ich wyraz twarzy jasno dawał do zrozumienia po co tu przyszli. Bezpieczeństwo. Tak. Z pewnością wiele obecnych osób nie życzyło Samuru wielu lat życia, ale co zrobić? Gdzieś w tłumie pojawił się fioletowowłosy chłopaczek o nieskazitelnie zadbanej cerze i nienagannym ubiorze. Przez chwilę spojrzenia łowczyni i wampira się zetknęły. Esmeralda mierzyła chłopaka wzrokiem i jeśli był dobrym obserwatorem, z pewnością odczuł pogardę jaką dybała w jego kierunku. Brakowało tylko splunięcia, lecz taki ruch nie znajdował się w asortymencie kobiety. Fioletowy zmył się równie szybko jak się pojawił, w trybie ekspresowym niosąc swe kroki za scenę. Kolejny mały poplecznik niosący łaskawą wieść odnośnie tego co dzieje się przy publice. Jakie to typowe. Nawet nie zauważyła kiedy wyrósł przy niej szary mający za zadanie ściągnąć wszystkich gości na centralną część dziedzińca.
- Nie widzisz kim jestem głupia Pałko? - Odpowiedziała równie uprzejmie, jak uprzejme było zachowanie policjanta. Mógł mieć broń, ale w żaden sposób nie wpływało to na jej sytuację – Jestem lekarzem akademickim. Moim obowiązkiem jest czuwać w miejscu oddalonym od tłumu i udzielać pomocy gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Z pewnością Twój mocodawca wiedziony aktem troski i zrozumienia przekazał Ci tę informację. Uczniowie znają moje położenie i wiedzą dokąd się udać w przypadku złego samopoczucia. Nie mogę tak po prostu opuścić swojego miejsca pracy i usiąść. Chyba że wcale nie chodzi tutaj o dobro naszych studentów...– o dziwo nawet mówiła prawdę. Z tej perspektywy miała dobrą możliwość obserwacji, dlatego bez najmniejszych problemów wyłapie chwiejące się duszyczki. Nie posądzała szarych o zbytnią inteligencję, ale czy nie było im na rękę, by jak najdłużej utrzymać żałosną szopkę burmistrza?
W końcu się pojawił! Teatralna twarz była sztywna od udawania emocji, a ton głosu sprawiał że miała ochotę oddać całą zawartość swojego żołądka. Polityka. Tak... rządzi się swoimi prawami. Kiedy wyjawił cel tego pożal się Boże apelu, Esmeralda uśmiechnęła się ironicznie. Sama nie wykonała żadnego ruchu, lecz kątem oka przyglądała się na reakcję otoczenia. Samuru w szkole? Tego jeszcze brakowało.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Sie 01, 2015 10:52 am

Garruch wyjątkowo nie protestował przy siadaniu nieco z tyłu. Szary z pewnością nie był dla niego wyzwaniem, ale ciekawość inkwizytora wygrywała.
Wreszcie wyszedł. Paskudna morda, nawet jego ojciec jedzący wyglądał lepiej. Testament przynajmniej nie krył, że ma krew na rękach, a ten tutaj nakładał swoje szaty na ciało skąpane we krwi niewinnych. Miał się przejmować tym kogo będą obwiniać? No zabawne. Nawet jeśli uznają inkwizycję za grupę przestępczą... Co za różnica? Nawet jeśli to bardzo efektywna metoda to będzie się uczył na błędach. W końcu jeśli rozwali pół akademii to raczej niewiele uczniów będzie się chciało uczyć w tak niebezpiecznym miejscu. To po części przeszkodzi w planach Samuru, bo chyba nie liczył, iż sobie odpuści. Jeśli się bawić to po całości: pionkami, które sam wampir rozstawia. Nawet jeśli będzie bezcelowo niszczył swoje to na pewnych polach odniesie zwycięstwo.
Odezwać się czy nie? Przecież jedna uczennica mu doniosła o tym, iż burmistrz zniknął. Można byłoby rzucić kilku mniej ważnych uczniów w ten konflikt i namówić ich, aby powiedzieli, iż widzieli Samuru jak wynosił burmistrza z jego gabinetu. Tak zresztą podejrzewał. Pewności nie było, ale po co mu pewność? Równie dobrze Cross mógł się zachlać na śmierć, ale jeśli dało się jakoś oskarżyć burmistrza.
-Jak chcesz osobiście rządzić miastem i akademią, skoro nie potrafisz utrzymać porządku na ulicach miast. Przez Twoje kłamstwa w sprawie wampirów na ulicach szerzą się liczne ataki bandytów na tle gwałtów i rabunków usprawiedliwiane Twoimi słowami na wcześniejszym apelu. Szerzysz strach i panikę zwykłych obywateli, a teraz jeszcze chcesz zniszczyć akademię.
No coś trzeba było powiedzieć, zareagować. Przecież nie oskarżał go o nic strasznego. Jeno wygłosił zdanie, które raczej mógł wygłosić każdy. Jeśli Szara Policja spróbuje go zaatakować, rozpęta się tu piekło, a większość budynków dookoła zacznie sypać odłamkami z ładunków. Gra warta świeczki.
Garruch już wykręcił numer i telefon dzwonił-trzymał go w prawej dłoni. Tory odebrała od razu i przysłuchiwała się słowom, które wypowiadał Garruch dość głośno. Czekała na znak. Słowo klucz, które nakaże wysłać wszystkim sms'a o jednej treści. "Walcz".
Czy apel skończy się tak szybko? Mało prawdopodobne, ale przezorny zawsze ubezpieczony.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Sie 01, 2015 2:16 pm

Pomimo obecności podwładnych Samuru i jego samego, panował spokój. Na całe szczęście nie dochodziło do rękoczynów, czy innych nieprzyjemnych sytuacji. Azel przemieszczał się chwilami z miejsca na miejsce, woląc obserwować wszystko z miejsca postoju, niżeli siedzenia. Niestety, zmianie uległo oświetlenie otoczenia i dodatkowo nakazano mu usiąść. Nie chciał się wykłócać, więc zajął swoje miejsce, obok nauczycieli.
Przedstawienie się rozpoczęło. A to co usłyszał, normalnie podniosło mu ciśnienie. Zmarszczył brwi i powiódł wzrokiem na osobę, która zabrała głos. Azel także miał coś do powiedzenia burmistrzowi i kiedy tylko Garruch skończył, Namikaze zwrócił się do burmistrza.
- Nie możesz tak po prostu przejąć Akademii. Nie wierzę też, że Kaien Cross zgodziłby się powierzyć Tobie tę placówkę. Czemu nie przyznasz się, iż to Ty go uprowadziłeś?
Powiedział na tyle głośno, nie ukrywając niechęci do Burmistrza i gniew. Dobrze że z jego sercem było znacznie lepiej i nie musiał obawiać się, że nerwy doprowadzą go do ponownego stanu zawałowego. Azel wiedział też czym ryzykuje, ale jako nauczyciel tej szkoły, musiał zabrać głos. O porwaniu Crossa przez Kuroiaishitę, wiedział od Marcusa. Ponieważ Samuru, przyznał się do tego jego kuzynowi.

_________________

Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Sie 01, 2015 5:54 pm

Dziewczyna obserwowała rząd wolnych krzeseł ustawionych jak najdalej sceny. To właśnie tam chciała udać się wraz z przyjacielem i nowopoznaną znajomą. Choć wampirzyca nienajlepiej czuła się w tłumie, postanowiła zacząć udzielać się w życiu społecznym i zrezygnować z trzymania się na uboczu, szczególnie podczas obecności rudowłosego chłopaka, na którym bardzo jej zależało. Uśmiechnęła się ciepło do towarzyszy i wskazała palcem upatrzone miejsca.
– Może usiądziemy tam? – zaproponowała.
Należała jednak do osób, które bywały otwarte na wszelkie propozycje. Teraz również potrafiłaby zrezygnować z tego rzędu, gdyby Rukia czy Shiro chcieli udać się gdzie indziej, dlatego czekała na decyzję pozostałych. Nie chciała wybierać za wszystkich, w końcu oni również posiadali prawo do własnego zdania i mogli zgłosić swój sprzeciw. Mimo wszystko daleko nie zaszli, gdyż na scenie pojawiła się szlachetnokrwista wampirzyca, robiąc przy tym sporo zamieszania, w każdym bądź razie dla zielonowłosej siedemnastolatki, której nie przypadła do gustu ta śmiała bliskość.
W geście głupiej, dziecięcej zazdrości, młódka pochwyciła rękę przyjaciela w swoje szczupłe dłonie. Stanęła niebywale blisko rudowłosego chłopaka, patrząc naburmuszonym wzrokiem na przybyłą. Twarz nastolatki przyozdabiały liczne rumieńce, a dotychczas pracujące normalnie serce, raptownie przyśpieszyło, zdradzając tym samym prawdziwe uczucia głupiutkiej czystokrwistej. Nie podzielała dobrego humoru czerwonowłosej. Samym swym spojrzeniem dała jej do zrozumienia, że nie była zachwycona z powodu tego odważnego i dość nietypowego przywitania. Po raz pierwszy w całym swoim życiu Natsuki doświadczyła ukłucia zazdrości, którego nie polubiła. Choć starała się być przyjazna dla każdego, w tej chwili posyłała szlachetnokrwistej gniewne spojrzenie. W tej sytuacji nawet różnica krwi nie miała dla zielonowłosej większego znaczenia. Nawet gdyby zrozumiała z kim ma do czynienia, nie ustąpiłaby Shiro dla obcej dziewczyny.
– Może już chodźmy – poprosiła przyjaciela, zerkając raz jeszcze na przybyłą.
Im dalej od Elyse tym lepiej, tak właśnie czuła. Młódka postrzegała ją jako realne zagrożenie, którego za wszelką cenę chciała się pozbyć. Nie była osobą agresywną, dlatego postanowiła najzwyczajniej w świecie odejść, zabierając ze sobą swój obiekt wzdychań. Lubiła się dzielić, ale rudowłosego nie zamierzała odstąpić nikomu, choćby miała do czynienia z uzbrojoną po zęby armią. Miłość ogłupia i tutaj również nie było wyjątku. Coś niezwykle niewinnego zostało odebrane w negatywny sposób, pogarszając jedynie relacje pomiędzy tymi dwiema paniami. Prędzej czy później prawda ujrzy światło dzienne, ale na tę chwilę podenerwowana Natsuki nie zamierzała wysłuchiwać jakichkolwiek prób złagodzenia sprawy. Widziała swoje i głupio upierała się przy tym, że czerwonowłosa również upatrzyła sobie rudzielca.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1150


PisanieTemat: Re: Plac   Sob Sie 01, 2015 6:51 pm

Zerknął na zielonowłosą dziewczynę, a na jej słowa zaśmiał się cicho.
- Spokojnie, jest dobrze - zapewnił ją. - Nie musisz się tak martwić. A jak będzie, to ci dam znać - dodał jeszcze. Oczywiście, na daną chwilę niczego takiego nie widział. Chociaż humor Natsuki naprawdę go zaskakiwał. Nie znał jego źródła i po chwili przestał się nad nim zastanawiać. Jeśli tak było, to nie wnikał. Ważne, że jest, prawda?
Pokiwał lekko głową. Jemu było obojętne, gdzie usiądą, po prostu, by mieli dla siebie miejsce. No i też posłuchać o czym jest ów apel. Czy to jest dobra wiadomość? Może. Dla niego pozostało zgadywanie i tyle.
Już miał iść do danego miejsca, by przynajmniej zająć kilka krzeseł, gdy poczuł, jak ktoś zawiesza się mu na szyi. Gest tak zaskakujący, że na początku miał skołowany wyraz twarzy, dopóki nie usłyszał swojego imienia i nie poczuł pocałunku na policzku. Przez którego oczywiście lekko zarumienił się.
- Elyse! Cześć - przywitał się z nią, posyłając jej uśmiech. Pamiętał ją z lekcji wychowania fizycznego. Zawsze było miło spotkać kogoś znajomego. Jednakże i on lekko zaczerwienił się, gdy oparła się o niego.
Na dodatek zachowanie przyjaciółki... Wszystko sprawiło, że zagubił się jeszcze bardziej. Nie miał zielonego pojęcia, że w ten sposób pokazywała swoją zazdrość... No bo skąd? Nie napotkał się na coś takiego wcześniej. Zwłaszcza u zielonowłosej. No więc, mógłby przystać nawet na odejście, gdyby nie pewny znak "zachęty" ze strony pewnych osób. Widząc ich, szybko pociągnął na najbliższe miejsca obie dziewczyny. Po prostu miał przeczucie, że nie chciał z nimi wejść w dyskusję.
- Wybaczcie - wymamrotał jeszcze, trochę zmieszany. No i zostawił białowłosą. Przez to czuł się głupio.
Ale emocje na bok. Zaczęło się. Shiro wysłuchiwał słów uważnie, zastanawiając się, co się dzieje. Nowy dyrektor? Przejmować się czy nie? No i też, te protesty... Chyba Samuru nie miał sporego poparcia, jeśli chodzi o ten pomysł. Ale rudowłosy nie znał się na tym. Dlatego też westchnął cicho, na razie milcząc. Wolał wysłuchać opinii obecnych tutaj, no i też dalszych słów burmistrza na ten temat.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac   Nie Sie 02, 2015 11:17 am

Rukia przytaknęła na znak, że zgadza się na tamte miejsca i usiadła tuż obok nich. Sytuacja między dziewczynami była napięta, chłopak zmieszany no to cóż pociągnie dalej temat rysowania.
Rysuję gdy się nudzę. To nic wielkiego. Wypowiedź zatrzymała gdy usłyszała z głośników znany jej głos. Odwróciła się w kierunku sceny nie mogąc uwierzyć, że wampir, którego spotkała jako pierwszego w tym mieście jest burmistrzem, a teraz jeszcze ma być dyrektorem akademii. Nie potrafiła nic sobie przypomnieć prócz tego, że rozmawiali niemiło i nagle straciła przytomność. Spoglądała na niego i zdziwił ją fakt, że innym to nie odpowiadało. Nie interesowała się politycznymi sprawami i nie wie dokładnie o co się rozchodzi. W końcu jest tylko nastolatką.
Czy wy coś z tego rozumiecie? Zapytała towarzystwo. Miała nadzieję, że czegokolwiek się dowie. Już dawno stwierdziła, że nie będzie wracać do tego dnia z przeszłości bo sądziła, że nigdy się nie dowie, była teraz zaciekawiona tym co się dzieje tutaj. Miała nadzieję, że wszystko szybko się wyjaśni.
Powrót do góry Go down
Percival
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1939-percivaliusz-misill#41270
Zarejestrował/a : 15/07/2015
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Plac   Nie Sie 02, 2015 2:35 pm

Jakiś szary podszedł do niego i złapał go za ramie karząc siadać. OK, sytuacja nie pozwalała na szybką dekapitację agenta razem z jego przydupasami. Zimny wzrok łowcy przejrzał się po niby "wybawicielach" i ruszył w pobliże najbliższego miejsca do siedzenia. Czy oni nie wiedzieli, że ułatwiają mu tylko pracę? Miał wszystko jak na patelni w włącznie z planami szybkiej śmierci Sama, jednak śmierci bardzo bolesnej. Usiadł, oparł się leniwie o krzesełko i patrzył na teatr, który Sam odstawia. Posłuchał co wampir miał do powiedzenia, szybko w głowie przemyślał sprawę. Zaczął do siebie mamrotać.
-Czyli tak to zagrasz, chcesz aby oświata była twoją twierdzą a uczniowie zakładnikami. Chcesz sobie nami manipulować, wiesz, że będziemy bronić akademii a Cross pewnie jest twoim więźniem.
Mamrotał to cicho pod nosem wpatrując się w sylwetkę szui. Nie uśmiechał się, myślał oceniał czy atakować od razu, niby skończyło by to się zamieszkami. Gdyby nie był w oświacie, zabił by typa na miejscu a tak musi siedzieć na dupie.
-Gdyby nie Ci ludzie, gdyby nie ta obstawa dawno byś gryzł piach.
Przymknął oczy, wziął głęboki oddech, oceniał i oceniał, wiedział, że Akademia to tylko pretekst, że nie liczy się z życiami uczniów, nie liczy się z nikim.
-Wpierając strach w serce nasilasz je nadzieją.
Powiedział głośno, cóż, trzeba czekać. Nic nie zrobisz nic nie poradzisz a ta cała Inkwizycja śmierdziała mu na kilometr.

_________________
Percival Battle Theme
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Plac   Nie Sie 02, 2015 4:52 pm

Jak tylko podejrzana ochrona zaczęła kombinować z posadzeniem jej na publice, szybko się zerwała, by zająć miejsce najdogodniejsze według jej uznania a nie uznania Szarych - znając życie, daliby jej sam przód, aby nie miała szansy się stamtąd po kryjomu ulotnić! Wedle swojego gustu usiadła w ostatnim rzędzie na końcu ze względu na dobry dostęp do drogi ewakuacyjnej, jaką sobie zaplanowała. Zawsze warto mieć plan B, czyż nie? A jej planem B było ciche zerwanie się stąd.
Kątem oka dostrzegła Esmeraldę, która kłóciła się z... ochroniarzem? "Kłóciła" to za dużo powiedziane, ale na pewno prowadziła konwersację dotyczącą chyba życia i śmierci. A co robiła Ismena? Siedziała i wpatrywała się beznamiętnie w scenę. Co miała zrobić? Złapać za miecz (już pomijając, skąd miałaby go wziąć...) i rzucić się na rozmówcę lekarki? Nie, Is była spokojną dziewczyną i starała się nie podejmować pochopnych decyzji.
Wreszcie zapadła cisza, a na scenie pojawił się ciemnowłosy człowie- wampir, zgodnie z zeznaniami Grigorija.
Satanista, mruknęła w myślach. Definitywnie nie pasował na burmistrza. A skąd wiedziała, że to burmistrz? Cóż, od incydentu na lekcjach z nowym nauczycielem, kupiła byle gazetę, coś w deseń "Mojego miasta" i przystąpiła do oglądania jej. A tam oczywiście znalazło się zdjęcie Samuru, bo jakżeby inaczej! Czemu to zrobiła? Trzeba znać twarz potencjalnego wroga! Choć jej akurat nie spieszyło się tak bardzo do obławy z ogniem przeciwko temu chłopakowi. W sumie nic takiego jej nie zrobił... Aczkolwiek powinien pilnować swojej rasy, a nie - pozwalać im się wałęsać i gryźć kogo popadnie.
Naturalnie wiedziała, że mówca nie zdradza publicznie całej prawdy. Podczas zajęć dowiedziała się, iż stosunki pomiędzy tym wampirem a dyrektorem nie były zbytnio zżyte. Poza tym wątpiła, by którykolwiek nastolatek, nawet ten krwiopijczy, potrafił tak mówić z głowy. Jej to wyglądało na to, że wkuł po prostu tekst całej przemowy na pamięć i teraz próbował zrobić z wszystkich głupców.
Na drugą wypowiedź nieśmiertelnego, wykonała mentalne uderzenie w czoło w akcie załamki, jednak w rzeczywistości patrzyła na niego całkowicie martwym wzrokiem i nie wykonywała żadnych specjalnych akcji.
"Nie jesteś trochę za młody, by prowadzić tak poważną placówkę jak Akademia?" - ledwo co się powstrzymała od zadania tego retorycznego pytania. Na litość Boską, on się w tej szkole powinien uczyć, a nie nią zarządzać - był praktycznie rówieśnikiem blondynki! Taki to powinien randkować w tym wieku jak reszta młodzieży, nie zajmować się robotą papierkową. Ponadto dziewczyna miała złe przeczucia co do jego kadencji dyrektorskiej - ogółem był strasznym oponentem prawa, więc co się będzie dziać, gdy jego "zasady" zagoszczą również tutaj? Lepiej nie wiedzieć...
Młoda Sang w realnym świecie zachowywała całkowity spokój, za to w umyśle jej sobowtór okropnie się denerwował. Nie odzywała się, a w środku aż krzyczała z bezsilności. Nieprzyjemne uczucie. Nawet gdyby wstała i powiedziała temu młokosowi prosto w twarz, co o nim myśli i tak nic by się nie zmieniło. Być może gdyby przystawić mu lufę pistoletu do skroni, prawdopodobnie by pękł i abdykował ze swojego stanowiska, a może też zdradził, co się stało z jego poprzednikiem, ale jako zwykła młódka nie miała szans, żeby cokolwiek z niego wykrzesać.
Pozwoliła się innym wypowiedzieć, kładąc łokieć na oparciu krzesła i podpierając nim podbródek dla lepszej wygody. I jej się to nie podobało, lecz co miała zrobić? Mogła jedynie siedzieć bezczynnie z założonymi rękami.

_________________
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Plac   Nie Sie 02, 2015 10:16 pm

- Żyje, na pewno żyje - musi żyć. Własne słowa zabrzmiały dla niej obco, jakby próbowała przekonać samą siebie, że Cross żyje. Nie był przecież pierwszym lepszym łowcą, Samuru nie mógł go od tak zabić. Była tego pewna, wierzyła w to, jednak gdzieś w środku czuła niepokój na myśl o porwanym dyrektorze.
Oczywiście, że musiałaby krzyczeć, ale ojciec musiał jej dać do tego najpierw powód. A tych było dużo, BARDZO dużo. Niestety, Chizuru nie miała okazji żeby zaprezentować jak pojemne ma płuca, bo zaraz rozpoczęło się przedstawienie. Od którego krew zawrzała młodej Namikaze w żyłach. Zacisnęła zęby i nie czekając nawet na reakcję ojca, zaczęła przepychać się do przodu, aż w końcu dotarła do miejsca, z którego było ją słychać i widać.
- TY PIERDOLONY HIPOKRYTO - wydarła się, zaciskając dłonie w drobne piąstki. Oddychała głęboko, jakby właśnie przebiegła maraton, jednak kłębiło się teraz w niej tyle negatywnych uczuć, że nie potrafiła inaczej.
- Jak śmiesz... Jak w ogóle śmiesz się tu pokazywać i mówić takie rzeczy! Nie jesteście z Crossem przyjaciółmi ani nawet wspólnikami! To ty, TY stoisz za jego porwaniem! WIĘC PRZESTAŃ ODGRYWAĆ TĄ CAŁĄ SZOPKĘ, BO SIĘ NIEDOBRZE ROBI - ostatnie zdanie wykrzyczała tak samo głośno jak pierwsze. Nie obchodziło jej, że zachowuje się jak dzieciak. Nie obchodziło jej, że wszyscy się na nią patrzyli. Nie panowała nad swoimi emocjami, a to było jeszcze gorsze niż wtedy, kiedy nie myślała.
- I nie, Kaien Cross nie powierzył ci nad nami żadnej opieki. NIE POWIERZYŁ, ROZUMIESZ? Nie jest typem człowieka, który oddałby ludzkich uczniów w łapy mordercy - przy pierwszych słowach uniosła rękę, drążym palcem wskazując na burmistrza. Głos miała równie drżący jak ten palec, ale to wszystko z emocji jakie teraz nią targały. Potem znów zaczęła krzyczeć, by na końcu warknąć z pogardą, którą można było wyczuć na kilometr.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Plac   Nie Sie 02, 2015 10:23 pm

Psowaty nie śpieszył się donikąd, tutaj był dla rozrywki. Kiedy Damien poszedł do swojego ojca, Kojiro niczym obstawa przyglądał się temu z pewnej odległości. Widać Samuru był bardzo pewny siebie, jego odpowiedź, którą wampir zdołał podsłuchać tylko go upewniła w tym, że coś się może stać, ale nie zamierzał stąd zwiewać, po to tu przeszedł, by zobaczyć czy nie stanie się coś ciekawego. Więc kiedy Samuru poszedł na scenę, Kojiro grzecznie sobie usiadł na jednym z krzeseł, choć dosyć luźno, jakby to była pora na relax, a nie przygotowanie do potencjalnej jatki. Kojiro był już stary, więc widział nie jedno zamieszanie, a to co teraz się działo było jak cisza przed burzą. Jak tylko burmistrz skończył mówić, wampir uśmiechnął się kątem ust, słysząc i mnóstwo odpowiedzi na jego słowa, niezbyt pochlebnych. No cóż, brat wampira zajmował się tym młodym Kuroszem, Kojiro był ciekaw, co Hiro myśli o pomysłach młodego szlachetnego? jak na gust Kojiro Samuru lubił się nieźle zabawić, choć ryzykował przy tym nie mało, w końcu część łowców i nie tylko tutaj mogło już być na granicy desperacji. Mimo to, Kojiro nie miał zamiaru pozwolić, by młodzika zarznęli tutaj publicznie, co to to nie. Jeśli dojdzie co do czego, wampir nie będzie siedział bezczynnie, niezależnie od tego ile nabroił ten drań na scenie, on po prostu był jaki był.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
 
Plac
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec -
Skocz do: