IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Czerwony Kieł

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2534


PisanieTemat: Czerwony Kieł   Nie Lip 03, 2016 9:18 am



Pierwszy, założony klub w Wampirzej Dzielnicy. Utrzymany w ciemno, bordowych barwach ma on przypominać nocnym istotom o swojej mrocznej naturze, ale też pozwolić się zabawić na swój koszmarny sposób! Krew wymieszana z alkoholem, głośna muzyka odbijająca się w przestrzennej sali. Jest także bar, a dalej, pod ścianą ułożone kanapy oraz krzesła ze stolikami. Nie trzeba więc być ciągle w ruchu, by spędzić czas w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 228


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 03, 2016 9:50 am

IMPREZA OTWARCIA NOCNEJ DZIELNICY!


Wielka, huczna impreza przeznaczona tylko i wyłącznie dla wampirów! Powoli przygotowywana przez obsługę. Dobrana wyborna, świeża ludzka krew, miejsca także ogarnięte. Sprowadzono kilka światowych zespołów by urozmaicili dobrą zabawę dla wampirzych istot. Wszystko po to, aby dobrze uczcić mały, nocny świat w którym istota ludzka jest traktowana tylko i włącznie jako rozrywka. Oczywiście klub pilnowany przez ochronę - wampiry krwi B o grubych karkach.

Impreza otwarto jest o godzinie 19:00 - więc dopiero od tej godziny można pisać. Stroje mają być wygodne, ale nie byle jakie. W końcu ma być schludnie, swobodnie oraz elegancko.

EVENT OTWARTY


Muzyka zaczęła grać, pracownicy ruszyli do boju. Teraz przyjdzie im przyjmować wampiry, które za całą pewnością chcą odnaleźć się w nowym miejscu. A jak wiadomo, atrakcji nie brak! Przecież nowością jest dzielnica w której żyją tylko nocne istoty. A ludzie? No cóż... Jeśli tutaj ktoś przybędzie - może stąd żywy nie wyjść. I oczywiście też coś przygotowano. Organizatorzy czekali na pierwszych gości, a później na całą resztę. Czy ktoś zechce zamieszkać normalnie, bez obaw o wydanie tajemnicy? Na pewno!
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 03, 2016 7:25 pm

Ruda w końcu zebrała swoje cztery litery z zamczyska i wyskoczyła na miasto. Długo czekała na otwarcie "nocnej dzielnicy". Miała dosyć tych wszystkich pubów, klubów i restauracji gdzie szwendali się ludzie. Owszem, łatwo można było na kogoś zapolować, ale to denerwujące jak miało się ochotę iść zabawić, a tam wszędzie zapach ludzkiej krwi drażniący zmysły. Tutaj można być też w pełni sobą. Bierzesz sobie człowieka na przekąskę i robić to kiedy tylko chcesz, nie musząc się przejmować łowcami. A tych to teraz się pojawiło, jak mrówek po deszczu!
Campbellowa wsiadła do swojego czerwonego kabrioletu, prosto od Porshe i wyjechała z posiadłości, aby dojechać co centrum. Od razu widać było, gdzie jest impreza, bo tłum gości już stał przed wejściem, a parking był cały zatłoczony od nowoczesnych samochodów, których niejeden śmiertelnik zazdrościł wampirom. Jak tyle lat się żyje, to można się dorobić fajnej bryki, cóż poradzić. Ag zaparkowała gdzieś z boku i wysiadła kierując się do wejścia. Oczywiście selekcja przy wejściu musiała być. Kiwnęła głową na powitanie organizatorom i udała się do baru, skąd pobrała dla siebie świeżą krew i zamoczyła w niej pomalowane na krwisto usta. Takiego "trunku" w zwykłej knajpie na pewno by nie dostała! Rozejrzała się za znajomą twarzą, ale niestety nikogo jeszcze nie zobaczyła. Wygładziła ręką zieloną sukienkę i usiadła na barowym krześle, zerkając na barmana ponownie.
- Poproszę jakiegoś mocnego drinka jeszcze - zakomunikowała, wyciągając kartę aby od razu zapłacić i czekała, aż gościu zrobi dla niej coś dobrego. Miała ochotę porządnie się nawalić. Kto takiej przepracowanej matce polce zabroni, odrobiny relaksu?!

_________________
***
Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 03, 2016 8:07 pm

Nie lubiła takich miejsc. Czuła się nieswojo, otoczona jedynie przez wampiry. Zupełnie jak w księżycowym akademiku, lecz stamtąd przynajmniej było blisko do miejsc, gdzie czuło się życie. Bo choć większość wampirów nie "umierała", by powstać, to jednak sprawiały dla niej wrażenie nie koniecznie... No cóż, trudno to dokładnie nazwać. Po prostu przybyła do nocnej dzielnicy z czystej ciekawości, niż dla przyjemności. Miejsce tylko dla wampirów od razu wydało się podejrzane. Myśląc o nim, Shade często wyobrażała sobie wręcz Dantejskie sceny, gdzie krwiopijcy wykorzystywali schwytanych ludzi dla własnej przyjemności. Torturowali ich, traktowali jak posiłek i robili inne, straszne rzeczy. Może i nie była niewiniątkiem, ale w życiu by się tego nie dopuściła na kimś niewinnym. Dlatego chciała trochę przyjrzeć się nowej okolicy, zaczynając od miejsca, gdzie zorganizowano wielkie otwarcie.
Nie posiadając prawa jazdy, ani samochodu, Shade podróżowała wpierw publicznymi środkami transportu, a resztę drogi przeszła pieszo. Przed budynkiem zdążyły się już zgromadzić tłumy wampirów, czekających na wpuszczenie do Czerwonego Kła. Mieszanina różnych osobowości i grup krwi. Wiele było D, sporo C i trochę mniej B. Nie potrafiła jednak nigdzie wyczuć szlachetnych. Głupia... Przecież tacy, jak oni, nie staliby w kolejce. Z pewnością zostali już dawno wprowadzeni do środka i zajęli specjalne miejsca. Jak to VIP-y. Dziewczyna na szczęście też nie musiała długo czekać i gdy weszła do klubu, od razu zauważyła, że zwróciła na siebie uwagę sporej grupy gości. Większość z nich była bowiem ubrana elegancko, w stroje wieczorowe. Ona sama również nie wyglądała jak kocmołuch, lecz postawiła na... Cosplay. Przebrała się za uczennicę Gryffindoru. Cóż, nie wstydziła się tego, co lubi.
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 03, 2016 10:26 pm

Impreza w związku z otwarciem nowej dzielnicy? Why not? Mihail wypindrzył się niesamowicie. Założył czarny garnitur, śnieżnobiałą koszulę, idealnie wyprasowaną i genialnie komponującą się z jego włosami tej samej barwy. Czarny krawat, a do brustaszy wsadził białą poszetkę, aby utrzymywać swój niezawodny styl. Wypastował czarne, skórzane buciki, przez spodnie przeciągnął tego samego koloru nowiusieńki pasek. Zegarek ze srebrną bransoletą, pierścień z logiem rodu, kilka pierdół takich jak portfel, dokumenty, telefon i ruszył na podbój. Razem z nim zabrała się cała piątka jego podwładnych.
Zbliżali się już do budynku w którym to miała odbyć się cała imprezka. Kolejka do wejścia faktycznie, sprawiała wrażenie dość sporej, a w niej znajdowały się wampiry przedstawiające różne kasty. Każdy z nich był podobnie ubrany, elegancko, stylowo. I w tym momencie też się rozdzielili. Adrian poszedł przodem, zajmując miejsce na końcu kolejki. Nieco wystawał wśród innych, swoją gigantyczną posturą, ale cóż. Jego celem było wejście do środka i nie zostanie traktowanym jako towarzysz białowłosego. Następnie wśród uliczek zniknęli obaj Shane'owie wraz z Paul'em. Zaszyli się najpierw w ciemnościach budynków, przedostając się coraz bliżej po kryjomu. A środkiem chodnika szedł szlachetnokrwisty Nathaniel Voux, razem z Mihail'em. Oboje ominęli kolejkę, wchodząc jako rzekome vipy. Wszak od Nathaniel'a od razu było czuć zapach szlachetnego wampira, a od Mihail'a klasy B. Jako, że przyszli razem, weszli również we dwoje. Dopiero w środku się rozeszli, każdy w swoją stronę. Nathaniel zajął się rozmową z wysoko postawionymi wampirami, którzy powoli zaczęli się zbierać w środku. Natomiast Mihail, ten którego nazwisko dość zdziwiło ochroniarzy, przeszedł się do baru. Minął rudowłosą pannę, obdarzając przelotnym spojrzeniem. Ze spokojem wymalowanym na twarzy przyklapnął sobie przy barze, szare ślepiska momentalnie przeniosły się na barmana.
- AB RH+.
Krótko rzucił swoim zamówieniem, które oczywiście dotyczyło krwi na jaką miał akurat ochotę. I co tu dużo mówić? Przyjął lampkę krwi, chwytając za nóżkę dwoma palcami i przysuwając do swoich bladych ust. Lekko zamaczając je w czerwonym płynie, powoli delektując się smakiem. Wspaniałe uczucie, nie ma co.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 04, 2016 9:47 am

Przyjęcie? W nowej dzielnicy przeznaczonej tylko i wyłącznie dla wampirów? Super! Jasnym jest, że przecież na ów przyjęciu nie mogło zabraknąć złotowłosej wampirzycy. Chociaż tym razem miała zamiar zajrzeć do lokalu i wcześniej napomnianej dzielnicy z czystej ciekawości niż samej chęci urżnięcia się jak stodoła. Ostatnio jakoś mało piła. Ogólnie mało co robiła - częściej nudziła się niż znajdowała jakieś 'wielce' ciekawe i zajmując od rana do wieczora zajęcie. To wszystko wina Agnes, o! Porzuciła ją na długie lata, a jak już raczyła wrócić do tej cholernej Dżaponii, której Sofa z całego serca nienawidzi, to nawet nie postanowiła się odezwać. Chociażby pierdnąć, żeby dać znać szlachetnej, że żyje i bączy się jej dobrze. Głupie, rude babsko. Zero w niej jakiegokolwiek logicznego pomyślunku, naprawdę. (Ale spoko, niema się co martwić - Sophie nadal kocha tą złośliwą zołzę atakującą widelcem brukselki.)
Wracając jednak do rzeczy! Na przyjęcie trzeba się ubrać. Schludnie, ładnie i elegancko. Nie powinno, to być problemem dla wampirzycy, a jednak! Stało się! Blondi stała przed szafą kolejno wpatrując się w swoje kiecki. Głownie czarne, szare bądź białe - jakby przez wszystkie dni w roku przechodziła żałobę. Stęknęła żałośnie, bo jej się uwidziało, że chce różową kieckę, żeby urzeczywistnić żarty o blondynach. A tu co? Nie ma! Parę szybkich telefonów i zaledwie po dwóch godzinach Kanapa stała odpicowana w rufową kieckę, wiązane sandałki na wysokim, cienkim obcasie i masę złotych dodatków. (Różowy nowym czarny dla Sofy) I właśnie tak odpicowana zjawiła się na przyjęciu, omijając długą kolejkę przed wejściem. Z racji jej krwi i pewnie paru innych aspektów.
Dzień dobry, cześć i czołem czas znaleźć sobie jakiś ziomeczków i ziomeczki, bo tak samej to smutno. Sophie nie chce być już forever alone, powaga no! Omiotła spojrzeniem niebieskich tęczówek salę, szukając w gościach znajomej mordy, aż tu nagle zza jakiegoś osiłka wypatrzyła białą czuprynę. O MASZ CI LOS! CZY TO ON? KOSZMAR JEJ DZIECIŃSTWA? No pewnie, że tak. Mihail - ulubiony i kochany kuzyn wampirzycy. Aż się łza w oku kręci na wspomnienie starych lat.
- Mihail. - wysyczała za jego plecami, przywołując na buzię swój uśmiech numer trzy tysiące sześćset czyt. jest wredny, ale i tak miło Cię widzieć mordo. Może nie podbije Ci oka przy najbliższej okazji.  
- Nawet nie wiesz jak bardzo tęskniłam. - dodała zaraz, raczej pogodnie wszak zawsze lubiła przekomarzać się z kuzynem. Ot, gnębił ją jak była mała i dokuczał jej przy każdej możliwej okazji, ale ona nie pozostawała mu dłużna i tak oto weszło im to w nawyk. Nawyk zupełnie nieuciążliwy dla żadnej ze stron. W końcu kto się czubi ten się lubi. W ich przypadku sprawdza się to w stu procentach.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 04, 2016 3:48 pm

Po opróżnieniu przezroczystej szklanki z krwią, rudowłosa oddała ją barmanowi przyjmując nowy kieliszek z kolorowym drinkiem. Zamoczyła usta czując, że gościu nie żałował jej alkoholu. Uśmiechnęła się do niego promiennie i wzięła kolejnego łyka procentowego napoju. Muzyka była dobra, tylko towarzystwa trochę brakowało. Nikogo niestety Agnes nie rozpoznawała. Przez te wszystkie lata, które straciła w Afryce sprawiło, że nie poznawała nowych mieszkańców tego miasta. Mogła zadzwonić do Sophie, że wróciła ale nie miała jej numeru, a nie było jej w wykupionej przez Kanapę posiadłości. To co miała zrobić? Zajęła się odrestaurowaniem zamku stwierdzając, że odwiedzi ją kiedy indziej. Minął raptem miesiąc od ich powrotu? Więc miała jeszcze czas na znalezienie blondynki! Która tak swoją drogą mogła sama się odezwać do Elisabeth.
Nagle rudą minął białowłosy mężczyzna, który usiadł niedaleko niej. Zamarła wciągając do płuc jego zapach. Nawet w najmniejszym stopniu nie kojarzyła jego woni, ale te białe włosy spowodowały, że jej martwe serce omal nie wyskoczyło z piersi. Spojrzała za eleganckim gościem i mimo, że widziała go tylko z profilu jej umysł już platał jej figle. Widziała w Mihasiu swojego byłego narzeczonego. Zacisnęła dłoń na wciąż trzymanym alkoholu i wstała z gracją ze stołka. Podeszła niespiesznie do wampira tej samej krwi co ona i bezceremonialnie wylała mu na głowę swojego drinka.
- A ty co tu robisz?! - fuknęła na niego ze złością, tak że tylko on mógł ją usłyszeć. Zwykle jak widziała gdzieś Gilberta, to robiła głośne sceny smutku, złości i jednej wielkiej rozróby, ale tym razem trzymała się nawet w ryzach!
- Jak śmiałeś się tu pokazać, po tym co nam zrobiłeś - dodała, mając na myśli fakt, że jej przyszły nie doszły mąż zostawił ją z czteroletnimi bliźniakami. No nic, tylko spalić go na stosie! Czy on wiedział, jakie to straszne zajmować się dwójką tych niewychowanych smarkulów? Chyba nie. Na domiar złego, nawet się nie interesował co się z nimi dzieje.
Dopiero wtedy Agnes zauważyła Sophie, która podeszła w czasie wylewania na Dracule słodkiego alkoholu. Ruda zmarszczyła brwi słysząc, jakim imieniem szlachetna wita białowłosego. Chyba jej się coś pomieszało. Przecież to Gil!
- Cześć, Sophie. Czemu nazywasz Gilberta w ten sposób? - bąknęła zła na kuzynkę, że nie wspiera jej w tej ciężkiej chwili. Niestety dopiero teraz, gdy Agnes zbliżyła się do jasnowłosej to zobaczyła, że Gilbert wcale nie jest.. Gilbertem. Ruda rozdziawiła usta zakrywając je szybko dłonią i sięgnęła po szmatę barmana, aby szybko przetrzeć mu jego puchate kłaki.
- PRZEPRASZAM, pomyliłam Cię z... kimś - mamrotała zawstydzona swoim zachowaniem i patrzyła spanikowana to na Sophie, to na niego.

_________________
***
Powrót do góry Go down
Tetsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2449-tetsu#51265
Zarejestrował/a : 12/02/2016
Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 04, 2016 5:56 pm

No jak impreza to impreza! Tetsu nie mogło na takowej zabraknąć. Jednak o ile większość wysokich sfer wampirzych powciskało się w garniaki, wampir sobie wybrał zupełnie inny strój galowy... czyli... prawie jak na co dzień, tylko jakby skóra którą miał na sobie była trochę bardziej doczyszczona, a pod spodem miał jednak białe kimono które zasłaniało zazwyczaj gołą klatę wampira. Jak zwykle miał na ramieniu opartą swoją broń kiedy szedł w stronę imprezy. Przed budynkiem nocnej dzielnicy stało już sporo osób, większość w kolejkach, jednak nocny zabijaka nie bardzo miał ochotę na stanie, szedł przed siebie kompletnie omijając to pospólstwo, sam wszak pochodził z dobrej linii krwi, z taką drobnicą zadawać się nie miał zamiaru. Nie miał też zamiaru oddawać komukolwiek swojej maczugi, więc jeśli ochroniarz będzie go chciał do tego zmusić to broń szybko znajdzie się na nodze pretendenta do przechowania, a słysząc błagalne "zabierz to", z uśmiechem sadysty wykona prośbę i wejdzie do środka tak jak zamierzał od samego początku. W środku rozejrzy się po gustownym towarzystwie, na razie nic ciekawego się nie działo, może później coś się zacznie? Na razie skierował się do baru i jak każdy prawie tutaj poczęstuje się krwią, może nawet jakaś dobrą mieszanka z procentami? No bo na sucho gęby to nie ma tu co strzępić. Póki co rozglądał się za kimś kto by mógł mu umilić czas podczas tego święta otwarcia.
Powrót do góry Go down
Alicia

avatar

http://://vampireknight.forumpl.net/t2688-alicia#57423
Zarejestrował/a : 01/07/2016
Liczba postów : 7


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 04, 2016 7:44 pm

No więc - znalazła! Graty wielkie dla tej pani bez wąsa, której udało się odnaleźć coś samej - bez użycia GPS. Serio szacun, gdyby mogła to by sobie sama przybiła piątkę. Choć w sumie - wędrówka za muzyką nie była zbyt wymagająca dla wampirzego słuchu, ale miło od czasu do czasu połechtać własne ego, prawda? W końcu tak zdobywa się pewność siebie! Można też do słoika wrzucać karteczki z wdzięcznościami samymi do siebie, ale to już nieco zakrawało jej o paranoję. Zresztą, gdzie dostałaby tak duży słoik? Wdzięcznością wszak nie byłoby końca!
Po drodze udała się do sklepu, by nie paradować na tejże jakże skromnej imprezie w jeansach. Ubrała się w ładną, czarną, rozkloszowaną sukienkę przed kolano, a na stopy wsunęła zgrabne, czarne szpilki.
Weszła do sali i rozejrzała się. Wszystko wyglądało bardzo... fascynująco, jeśli można tak rzec. Na razie żaden inny epitet nie przychodził jej do głowy. Rozejrzała się, zauważając przy barze nieduże zamieszanie i z żelaznym postanowieniem stwierdziła, że tam nie pójdzie. Co się będzie mieszać w kochankowe kłótnie.
Zamiast tego wybrała jedną z kanap i zasiadła na niej, a zaraz podszedł jeden z kelnerów proponując coś do picia. Wybrała wódkę (a jakżeby inaczej?) i wodę, bo jako rodowita Rosjanka nie będzie zapijać soczkami. Toż to by była profanacja! Jeszcze wstydu sobie narobi, a tego oczywiście nie chce.
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1021


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 04, 2016 8:03 pm

Dzielnica dla wampirów. Kto by pomyślał, że Rada okaże się tak łaskawa i zorganizuje miejsce przeznaczone tylko i wyłącznie dla wampirów? Zero ludzi, zero strachu przed ujawnieniem... chociaż w drugiej kwestii raczej było obojętne. Samuru sam był organizatorem imprezy w której uroczyście oświadczył, że wampirza rasa istnieje. Stworzył wiele problemów? A owszem! Prowokacja, zirytowanie oraz strach - to były kluczowe elementy w całej grze. Wampiry oraz ludzie siali panikę wraz z irytacją. Samuru miał dobry ubaw, aczkolwiek niestety nie trwało to tak długo jak chciał, wszakże odebrano mu burmistrza w sposób wręcz nieuczciwy. Odwieczny wróg wykazał się zwykłym tchórzostwem zarażając szlachetnego Czarnym Rakiem. Cóż... Nadejdzie czas w któym odwdzięczy się łowcy i to raz na zawsze.
Co do samej imprezy. Dziwne żeby Samuru nie pokazał się. Hiro zapewne nie ma bladego pojęcia, że młody jednak zdecyduje się wyjść z ukrycia. Kogo niby się bać? Samur zbyt dumny, zbyt lubujący się w wampirzych sprawach. Nuż uda się rozwinąć imprezę? Miał już kilka planów.

Wszedł do środka klubu, korzystając z wejścia dla VIP'ów. W końcu będąc szlachetnym, w dodatku o mocnym statusie uprawniło go do specjalnego, niezatłoczonego wejścia. I co? Miał widok od razu na salę! Tyle zapachów... od poziomów E bo szlachetne. Był już Hiro? Zapewne nie, toś staruch musiał się uszykować.
Wyczuł za to Sophie oraz Agnes i jakiegoś typa do którego zagadywały? Szlachetny nie zwrócił uwagi na koleżankę małżonki, ona może robić co chce. Tylko Sophie... Skąd mógł wiedzieć, że to jej kuzyn?! Poza tym kuzyni też lubią obmacywać. W czarnym umyśle zrodziło się coś na wzór zazdrości. Ślepia zabłysły groźnie, a cichy pomruk wyszedł z Samurowego gardziela. Zawsze, ale to ZAWSZE gdy widział obcego mężczyznę przy Sophie załączał się kurwik. Pewnym siebie, szybkim krokiem zbliżał się o to szlachetny w eleganckim stroju. Z pod czarnych kosmyków włosów lśniły gadzie ślepia które morderczo wbijały się w postać białowłosego. Typ w ogóle nie powinien rozmawiać z Sophie. Oczywiście nie rzucał się or razu, wiedział też że znajome mu wampirzyce wyczują go. Stanął zatem sobie za jedną z nich, łapiąc barmana i zamawiając kielich krwi. Nieważne jaka grupa, byleby zaspokoić głód. Zimny Samuru póki co stał w spokoju, czekając na swoją porcję świeżej posoki. Któraś się odezwie? Może nawet nie wyczują? Wątpliwe.
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 04, 2016 8:12 pm

Meh. Jego niewiarygodny spokój, który otaczał całą jego osobę podczas sączenia nektaru Bogów - a raczej ludzi - został zaburzony. Wszystko prysło niczym bańka mydlana, z powodu uraczenia swoją osobistością przez jakąś rudowłosą pannę. Mihail odwrócił się do niej, kompletnie nie ogarniając co tu się odkurwia. Pierwszy raz widzi typiarę na oczy, a tak ni z gruchy, ni z pietruchy wylała na niego drinka, powodując, że białe włosy zaczęły się z deka lepić. Na szczęście od razu przechylił się do przodu, ratując swój garnitur przed poplamieniem, nie był przygotowany na taką sytuację, kompletnie. Nie zabrał ze sobą nic na przebranie, także lepiej aby kapało nieco na podłogę, niżeli na drogi garnitur szyty na miarę. Dodatkowo zaczęła mu się purtać jakby nie wiadomo kim była. Czystokrwista? Jak ona śmie!
O nie, to już przegięcie. Do całej sytuacji dopierdoliła się jakby nigdy nic blondwłosa sucz. Tak przynajmniej zwykł ją nazywać, swoją kochaną kuzyneczkę. Dokładnie tą o której myślicie. Sophie, mała, wkurwiająca Sophie. Nie nauczyła się, że z nim ciężko się rozmawia bez jakichkolwiek uszczypliwości? Toć Mihail jest chodzącym ponurakiem, który psuje niemalże każdą pozytywną atmosferę, choć ta obecna nie była zbyt kolorowa. Wsłuchał się w to co mówią obydwie. Spod byka spoglądał na ich sylwetki, chwytając papierowy ręcznik od barmana i wycierając sobie nim łeb. Nie jest źle, udało się powrócić to w miarę normalnego stanu. Nieco się lepią, ale przeczesał je sobie ręką, aby wyglądało ponownie naturalnie. Podniósł swoje zacne cztery litery z krzesełka, twarzą zwracając się do rudej.
- Nie wiem kim ty kurwa jesteś, ale odpłacisz mi za tą zniewagę.
Ton głosu był opanowany, lekko przeraźliwy. Następnie zlał ją totalnie, szkoda tracić nerwy. Szare ślepiska wbiły się w kuzynkę ze strony Shiroyamów.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi Ciebie nie brakowało. A tutaj niespodzianka, zjawiasz się magicznym sposobem i już mnie drażnisz. Do tego twoja popierdolona koleżanka... szkoda gadać.
Chwycił za kieliszek z krwią, dopił ją do końca. Zmierzwił raz jeszcze bujną czuprynę ręką, rozejrzał się za swoimi ludźmi. Adrian w miarę możliwości wtopił się w tłum, zasiadając na jednym z przygotowanych foteli, sącząc spokojnie krew. Nathaniel natomiast wciąż rozprawiał z jakimiś elitami. A co z resztą? W jednej z ciemnych uliczek przebrali się w służbowe stroje. Długie płaszcze z kapturem, a na twarzy czarne maski, które miały jedynie otwory na oczy. Pochowali się w miarę możliwości tak, aby nikt ich nie dostrzegł i czekali w gotowości. Co robił dalej pan Dracula? Wprowadził swoje długie, szczupłe paluchy w burzę rudych włosów. Zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu, a na jego twarzy zagościł szarmancki uśmieszek, lekko odsłaniając śnieżnobiałe kły. Co to oznaczało? Nah!
- Mihail Belial Vlad V Dracula.
Przedstawił się najpierw. Coby to nie pomyliła go kolejny raz z jakimś Gilbertem. Daleko mu do tego imienia, daleko. Niech wie z kim ma do czynienia swoją drogą. A Kuroiaishita zbliżający się do nich? Wyczuł jego szlachetną krew, z początku nie wiedząc, że faktycznie to on. Jednak pokusiło go, by sprawdzić kto tak dzielnie zmierza w ich kierunku, a z mordy to już go rozpoznał. Tę gadzinę znał każdy, a Mihail miał okazję dowiedzieć się nieco od swojego brata. Obdarzył go jedynie krótkim spojrzeniem, zaraz zlewając go zimnym moczem i skupiając się na dwóch paniach wokół niego.
- Sop. Nadal z nim jesteś?
Rzucił oschle, pokazując ślepiami, aby spojrzała na bok. Adrian, aż dygnął, już chciał podejść bliżej, jednakże się powstrzymał. Dostał absolutny zakaz wszczynania jakiejkolwiek kłótni w tym miejscu. Nie przyszli tutaj, aby rozwalić całą imprezę przecież.
Powrót do góry Go down
Aurore

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2527-wszystko-co-powiem-lub-napisze-i-tak-ludzie-wykorzystaja-to-przeciwko-mnie http://vampireknight.forumpl.net/f133-willa-aurory
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 04, 2016 8:22 pm

Aurora szykowała się dość krótko jak na jej możliwości. Założyłaśliczną, białą sukienkę z drobnymi czarnymi elementami, a różowym falom pozwoliła spływać do bioder. Całość dopełniały urocze, białe obcasy. Delikatny makijaż podkreślał jej anielską urodę. Czekała na swojego towarzysza już dziesięć minut przed czasem. Wieczór był przyjemny. Ciepły, letni wietrzyk pieścił odsłoniętą skórę wampirzycy, gdy ta skupiona była na podziwianiu piękna nocnego nieba. Srebrzyste punkciki migotały swoim blaskiem. Widok delikatnie utrudniały nieliczne chmurki. Kiedy jej towarzysz pojawił się na miejscu, obdarzyła go nieśmiałym uśmiechem.
-Witaj, Riecornie. - przywitała się cmokając przy tym wampira w policzek.
Nie był to pocałunek, a zwykły, przyjacielski gest.
-Piękna noc, prawda?
Drogą upłynęła im na przyjemniej rozmowie. Kiedy wreszcie dotarli na miejsce, Aurore złapała się ramienia.
-Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzać, jeśli oprę się na twoim ramieniu.
Rozejrzała się po pomieszczeniu i niemal od razu wypatrzyła znane sobie twarze. Sięgnęła szampana dla siebie i Riecorna z tacy, którą niósł kelner po czym podała mężczyźnie kieliszek.
-Za co wypijemy? - uśmiechnęła się uprzejmie.

_________________
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 04, 2016 9:38 pm

Impreza tylko dla wampirów? To było coś czego Lacie nie mogła sobie odpuścić. Jak resztą większa część krwiopijców zamieszkująca Yokohame. Chociaż po chwili zastanowienia doszła do wniosku, że na bank będzie na niej jej matka, a co to za zabawa jak mamusia patrzy? Może i Agnes była wyluzowana, może i czasem była nawet zabawna, ale to wciąż matka. Jeszcze jej coś odbije i będzie ją ciągać za ucho czy policzek w przypływie matczynej miłości i troski. Co za przypał. No dobrze, ale niech będzie, Lacie zaryzykuje. Może wcale nie będzie tak źle, może spotka jakiegoś znajomego z którym sobie wypije, drinka, albo dwa, ewentualnie siedem i zataczając się po drodze, jakoś trafi do domu, albo i nie. Nie przedłużając ruda wyszykowała się jak na spotkanie z księciem na białym rumaku, chociaż w sumie jej suchoklates pewnie poszedł gdzieś komuś obciąć głowę i znów się wysmarować krwią, jak pięciolatek jakimś rozpapcianym papu. Więc tej nocy będzie pić sama! Taki przynajmniej był plan. Ogarnęła się i wbiła w coś nieco bardziej odpowiedniego, niż jej mini krótkie spódniczki. Tak odwalona wyruszyła do miasta! Dzielnica tylko dla wampirów? Sama jeszcze nie wiedziała co o tym myśli, potrzebowała chwili aby wyrobić sobie zdanie na ten temat, najpierw chciała zobaczyć jak to będzie funkcjonować. A jeszcze wcześniej impreza! Taksówką dotarła pod odpowiedni adres i opadła jej szczęka, aż takie tłumy? Nie spodziewała się, zapłaciła facetowi z taxy i ruszyła przed siebie, wbijała się w tłum. Nieee VIPem nie była, może jej matka tak, ale ona? Pff, postoi sobie w kolejce, co prawa przebiła się przez wampiry niższej krwi, bo mogła, bo chciała, bo matka ją źle wychowała. Po kilku minutach kręcenia się przed wejściem udało się! Weszła do środka i dumnie kroczyła w stronę baru. Tak tylko procenty jej w głowie, ale w pewnej chwili zatrzymała się. Cholera rodzinka przy najlepszym barmanie na imprezie. Trzeba będzie znaleźć jakiegoś frajera, który jej tego drinka przyniesie. Jakoś nie chciała konfrontować się z rodzicielką, nie żeby jej nie lubiła czy coś, no ale z matką, no kurczę, nie miała już pięciu latek . Więc zaczęła się dyskretnie rozglądać za kimś, do kogo można podbić i zakręcić... i jak na złość nikogo nie było. Czas podeprzeć ścianę.

_________________
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 04, 2016 10:10 pm

Hurr durr, jakieś otwarcia, dzielnice tylko dla wampirów i inne cuda na kiju! Tyle rzeczy w tak krótkim czasie odkąd wrócił! Najpierw spotkanie z tą parówą Mihaiłem, nowa robota, teraz to. W sumie, nie miał zbyt wiele do roboty tak więc dlaczego miałby się nie pojawić? Wszak wampirem był i to nie najgorzej urodzonym, prawda? Chociaż nie lubił obnosić się ze swoim tytułem, choć chwilowo i tak został zdegradowany, nie omieszka wykorzystać go jako atutu pozwalającego wbić się do klubu omijając długą kolejkę. Zdecydowanie za długą.
Jako, że jeszcze niezbyt dobrze orientował się na mieście i nie ogarniał komunikacji, musiał skorzystać z usług taksy. Przydługą podróż urozmaicał sobie słuchaniem swojej ulubionej płyty na słuchawkach i sporadycznych wymianach luźnych zdań z kierowcą. A co, miał się alienować i udawać nieprzystępnego, gburowatego gościa zza granicy? W końcu wysiadł przed klubem i skrzywił się pod trupią maską. Jeden - nie miał odpowiedniego stroju. Choć nie wiedział czy garnitur jest wymagany, to jednak wyróżniał by się z tłumu w swoich bojówkach i bluzie. Dwa - chętnych do wejścia było naprawdę wielu. Co poradzić? Szybka akcja w postaci zaczajenia się na kogoś o podobnej do niego posturze. Po krótszej, lub dłuższej chwili. gdyż czas to pojęcie względne, odpowiednio odziany począł przepychać się przez tłum szturmujący drzwi wejściowe. Cholera... jak zwierzęta. Byle tylko wejść i poczuć się fajnym. Łoo! Impreza! Alkohol! Dupeczki!
Dmuchnął w niebieskawą grzywę i poprawił szczerzącą się groteskową maskę. Z nią się nie rozstał, oczywiście. Dotarł do faceta od biletów, używając rangi krwi jako usprawiedliwienia dla sprzedawanych łokci i kuksańców, kupił świstek i wszedł.
- Kurwa, jaka tandeta... - mruknął, może nieco zbyt głośno. Zmrużył ślepia i rozejrzał się po sali. Mógłby udawać super tropiącego wampira, ale w takim tłumie wyczucie poszczególnego zapachu graniczyło z cudem. Białe włosy, wredny ryj, pedalskie zaczesywanie włosów. Jest.
- Fajne dupeczki, Mih. Która twoja? - podbił by się przywitać z koleżką. Podał mu grabę, jednocześnie wsuwając w nią karteczkę. Niepostrzeżenie oczywiście. Umiejętność nabyta za młodu, kiedy kupowało się od starszych kolegów zioło czy amfę na boisku szkolnym - Obie? - nie czekał na odpowiedź - Szkoda, tej blondi mógłbym poświęcić dłużej niż chwilę. - wyszczerzył się obleśnie, ale oczywiście nie mogli tego zauważyć gdyż twarz skrywał pod trupią maską. Poczekał aż ziomek elegancko go przestawi. Albo mniej elegancko, bez różnicy. W każdym razie ukłoni się groteskowo - Sven Windir Ericsson. - rzuci dziarsko - A teraz szanowne towarzystwo wybaczy, ale mam coś do załatwienia.
Gówno miał do załatwienia. Nie chciał się wpieprzać w nieznane towarzystwo, po za tym miał tylko dostarczyć siwemu wiadomość, co już uczynił. Wziął szklankę... nie. Dwie szklanki jakiegoś kwaśnego drina z cytrynką i parasolką. Jak się bawić to się bawić, coco jumbo i buenos dias senioritas. Raz jeszcze rozejrzał się po lokalu. Tyle obcych mord... I ta jedna. Najwredniejsza na świecie, którą najchętniej rozkwasiłby o betonową ścianę.
- Świat jest mały, co Lejsi, kochanie? - zagruchał parodiując romantycznego kochanka i jako, że miała rączki puste a on dwie szklanki, podał jej jedną - Stęskniona? - wlepił w nią spojrzenie, ale jak zwykle, nie łapał kontaktu wzrokowego.

_________________
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 04, 2016 11:38 pm

Podpieranie ściany było naprawdę jedynym konstruktywnym zajęciem jakie Lejsi póki co miała na tej imprezie. Wampirów przybywało, ale wciąż nie było nikogo, kto mógłby wraz z nią tu sterczeć. Obserwowała otoczenie, zerkała to tu to tam, ktoś znajomy? Nie, nikt. Minuty mijały, a ruda, nieświadoma, że jej ulubiony żmij zmierza do tego miejsca, oglądała swoje paznokcie.  Co jakiś czas podnosiła płomienny łeb i zerkała w stronę baru, gdzie najwyraźniej jej matka bawiła się milion razy lepiej niż ona. Do tego ten koleś, można było się spodziewać, Agnes zawsze leci na jeden określony typ facetów. O ironio, zupełnie jak jej ojczulek, no pięknie. Miała tylko nadzieję, że  nie przyprowadzi go do domu, świergocząc radośnie, że znalazła jej nowego tatusia. Tego by niewytrzymała, zwłaszcza jak zauważyła, kto do niego podchodzi i się wita jak ze starym dobrym kumplem. Swoją szczękę musiała prawie, że zbierać z podłogi. Ogarnij się dziewczyno. Gapiła się na wysokiego faceta z niebieskimi włosami i coś już ją brało. Jakaś wewnętrzna kurwica i złość, która tylko nabrała na mocy, kiedy okazało się, że zmierza w jej stronę. Jakby mogła się cofnąć, zrobiłaby to, ale niestety ściana ją ograniczała. No dobrze, to nie ma wyjścia, trzeba się z nim znów skonfrontować, po ich ostatnim spotkaniu, a zwłaszcza po pożegnaniu nie było to łatwe. Nie bardzo wiedziała o co w tym chodziło, jak to ogarnąć, z której strony ugryźć?
- Znowu Ty?- Zmierzyła mężczyznę chodnym spojrzeniem. Nawet nie szukała z nim kontaktu wzrokowego, wiedziała, że miał do tego uraz. Więc, z jakiegoś dziwnego powodu, chciała dać mu nieco komfortu i darować sobie póki co takie zagrania.
- Czy się stęskniłam?- Prawie się zakrztusiła swoją własną śliną. - Jeszcze żeby było za czym.- Ale szklankę od niego przyjęła. Od razu przyssała się do szkła i upiła kilka łyków. Tak tego jej trzeba było, towarzystwa też, ale nie była pewna czy spotkanie ze Scarem skończy się dobrze i normalnie. Z nim to nigdy nic nie wiadomo. Nie umiała go rozgryźć i dowiedzieć się co mu w głowie siedzi.
- Myślałam, że wyjechałeś i już nigdy się tu nie pojawisz. Stęskniłeś się za japońskim piwem i nocnym klubem?- Wolną dłonią wygładziła spódnicę na biodrach. Starała się jak najwięcej zakryć nóg pod materiałem. Zwłaszcza, że w głowie miała co niektóre treści wiadomości jakie kiedyś od niego dostała. I do cholery, nie będzie mu nic pokazywać.

_________________
Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 05, 2016 2:31 pm

Wejście do klubu było zakazane dla ludzi. No, może nie wygoniono by ich, gdyby się pojawili, ale stawiali wówczas na szali swoje życie. Wśród gości, Shade wyczuła kilka poziomów E, które najłatwiej mogłyby zostać wyprowadzone z równowagi, czując zapach śmiertelnika. Mimo, iż krew była łatwo dostępna przy barze i nie trzeba było w ogóle polować, by się pożywić. Dziewczyna również zastanawiała się, czy aby nie spróbować. Tak dawno nie miała w ustach smaku prawdziwej krwi. Zawsze zastępowała ją tabletkami, które nawet w tym momencie miała przy sobie. Choć... Może lepiej nie kończyć abstynencji?
- Poproszę dużą szklankę wody.- Złożyła zamówienie przy barze, na które barman odpowiedział pytającym spojrzeniem, lecz w końcu podał jej, co chciała i ruszył do innych klientów. Biorąc do ręki szklankę, dziewczyna wyjęła z jednej z kieszonek torebki pojemniczek z tabletkami i wrzuciła kilka do wody, która w krótkim czasie z bezbarwnej, stała się szkarłatna. Konsystencją, ani smakiem w ogóle nie przypominała krwi, lecz wystarczyła, by pozbyć się nieprzyjemnego uczucia towarzyszącego wampirzycy, gdy czuła zapach zawartości kieliszków osób stojących niedaleko. Gdy jednak odwróciła się od baru, lekko zachłysnęła się, dostrzegając niedaleko samego Samura Kuroiaishitę. Co on robił w takim miejscu? Przecież okrył się niesławą wśród wampirów. Może i miał szlachetną krew i wszyscy musieli z tego powodu okazywać mu pewnego rodzaju szacunek, lecz raczej nie był tu mile widziany, zwłaszcza ze względu na wampirzą radę. Po tym, co wyprawiał, jako burmistrz, na pewno jego sprawa była jedną z ważniejszych, jaką się zajmowano w trakcie narad. Szkoda, że były one tajne. Dziewczyna chętnie posłuchałaby, jakie maja plany wobec szlachetnego.
- Witaj. Nie przeszkadzam?- Przywitała się z nim, widząc, że jest sam. Lecz jeśli stwierdziłby, że woli, by tak pozostało, da mu spokój. Była ciekawska, ale nie upierdliwa. Choć ciekawość też nie zawsze bywa cnotą. Obserwując więc reakcję szlachetnego, upiła łyk ze swojej szklanki, drugą dłonią poprawiając lekko pogniecioną spódnicę. No cóż, była bardzo młoda jak na wampirzycę i nie posiadała fortuny na samochód i szofera. W sumie, to nawet nie podobałoby się jej takie życie. Luksusy prędzej, czy później się nudzą i zaczyna się tęsknić za za działaniem. A jeśli znalazłoby się jakąś pracę, która się lubi, to jeszcze lepiej. O ile nie jest to praca polityka lub urzędnika, potrafiąca każdemu namącić w głowie, nawet najodporniejszym.
- Jestem Chiyomi.- Przedstawiła się po chwili, jeśli przez ten czas Samuru nie kazał jej dać sobie spokoju.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 05, 2016 4:23 pm

Impreza pewnie jak każda inna. Pełno wampirów, pewnie gdzieś w kącie jakaś zamieszka, spór. Z innym zabawa tańce śmiechy i te sprawy. A w centrum, głównie to co jest istotną przybycia tutaj. Inni przychodzą z ciekawości, inni dla zabawy a jeszcze inni dla plotek. Riecon przybył tutaj głównie po to by poznać dzielnicę którą będzie strzegła Rada w tym i on. Pomysł wydawał się być ciekawym. Strefa tylko dla wampirów, jednak czy Ludzie nie będą na tyle bezmyślni, by chcieć zobaczyć co w niej jest. Dla rewanżu i oni powinni mieć taką dzielnice, ale w sumie... Gdzie są ludzie, tam są wampiry...
Przybył jednak tutaj nie sam, a w towarzystwie wampirzej kobiety. Znajomej, która sama mu zaproponowała wspólne przybycie. Riecon spokojny, skryty, raczej sam by nie wykonał w tym kierunku kroku. Nie wstydził się, broń boże. Był po prostu pracoholikiem nie interesującymi się raczej imprezami z kimś. Jeśli szedł to zazwyczaj zawodowo, bądź dla poznania miejsca mu nieznanego.
-Witam Cię Auroro.
Przywitał się początkowo nie widząc co dalej, jednak wampirzyca pomogła mu wybrnąć z tej sytuacji. Uścisnął ją nieco, an przywitanie. Miała racje. Noc była piękną, nakłaniająca do refleksji jak życiem i innymi sprawami. Był w stroju takim, jak na Avie (len, jak ich mało by opisywać).
-Tak jak ty Panienko.
Odparł do kobiety, komplementując jej osobę z łagodnym uśmiechem, by po chwili poprowadzić wampirzyce do samochodu, gdzie oczywiście otworzył jej drzwi. Kultury i wychowania mu nie brakowało. Zjadał ową na śniadanie. Wsiadł do samochodu, zapiął pas i ruszył. Podczas drogi, nie panowała cisza. Rozmawiali na luźne tematy, by umilić sobie podroż. Dojechali po jakimś czasie na miejsce, a sam szlachetny zaparkował samochód na parkingu, by tam go opuścić.
-Bez obaw
Odparł na słowa kobiety, kierując się do pomieszczenia, gdzie miała rwać impreza. Pojawiając się na miejscu, jeśli spotkał mu znaną osobę, bądź członka Rady, skinął mu głowa bez żadnego słowa. Nim się obejrzał, ujrzał przed sobą lampkę szampana, która przyjął.
-Myślę, ze za miłą zabawę, jak i przyjemne towarzystwo, to dobry powód.
Uśmiechnął się ponownie, jednak nadal łagodnie ledwie widocznie. Był osobą zazwyczaj poważną, jak ich mało, dlatego ujrzenie uśmiechu, to dość rzadki gest z Riecona strony, jednak pozytywny, jak najbardziej.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 05, 2016 9:40 pm

Analizując z wolna sytuację jaka zaistniała, Sofa bardzo bystrze wydukała, że w lokalu znajduje się Ruda. Ruda oblała jej kuzyna jakimś napojem, Ruda również posądziła ją o pogadanki z Gilbertem. Ruda także zrobiła przez to małe zamieszanie i sprowadziła na siebie gniew wampira (biada jej), który koniec końców nie okazał się byłym narzeczonym Agnes, a kuzynem blondynki. Krótko rzecz ujmując - dla zabójczyni niewinnych brukselek jest on zupełnie obcy. Kanapie z wrażenia ręce do dupy opadły, a na jej pełne wargi cisnęło się tylko jedno zdanie ...
- Czy Ciebie Agnes popierdoliło? - wypaliła, nie ukrywając przy tym szoku, który wymalował się na jej twarzy. Co innego zresztą miała powiedzieć? Od jej rozstania z Gilbertem minęło szmat czasu. Powinna już  dawno pozbierać się na równe nogi, a ona dalej wszędzie go widzi i atakuje niewinne osoby. Szkoda jej i innych. Niech no się w końcu skupi na sobie! Świat się nie kończy na jednym fagasie, powaga. (Kanapa to wyjątek. Ona się nie liczy, cii) Błędem było wyjechanie do Afryki. Odcięła się w ten sposób od osób, które pomogłyby jej już dawno.
Scar? Co to za typ? Dlaczego do niech przylazł? Jak sobie interesy i karteczki przekazywać chciał, to mógł to robić kiedy indziej, a nie jej widoki na aferę i wódkę za barem zasłania. Ludzie to teraz poważnie nie mają za grosz taktu. Niczego nie mają. Ona też nie ma. Dlatego fuknęła cicho, jakby ostrzegawczo? Ciężko stwierdzić. Równie dobrze mogła rzucać mu teraz wyzwanie skoro - jak to wcześniej ujął - 'mógłby poświęcić jej chwile' swojego czasu. Widocznie nie mógł. Jak zwykle skończyło się na zwykłej gadce. Gość jak szybko przylazł, to szybko się też ulotnił. I tyle by po nim było. Wyszczekany jegomość, nic poza tym. Przynajmniej według Sofy, ofc.
- Szkoda. Wniósłby trochę rozrywki. Ty jesteś taki sztywny kuzynku. - zacmokała urywając temat.
Na słowa 'kochanego' kuzyna wampirzyca jedynie 'wesoło' się roześmiała. Zawsze był taki szczery i bezpośredni. Cud, miód chłopak z niego - powaga, nie kłamię. Każda chciałaby mieć tak durnego i wyniosłego członka rodzinny.
- Mi też miło Cię widzieć Mihail. NAWET NIE WIESZ JAK BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE BĘDĘ MOGŁA SPĘDZIĆ Z TOBĄ PARĘ CHWIL. Trucie Twojego życia moją osobą zawsze mnie rajcowało. Mam też nadzieje, że polubisz się z Agnes. Jest trochę dziwna, ale na pewno nie popierdolona. - burknęła z przekąsem, drocząc się z nim specjalnie. Zawsze tak było. I prawdopodobnie to już nigdy się nie zmieni, a blondynce zupełnie ten fakt nie przeszkadza. Znosi zachowanie byłego burmistrza bez chociażby najmniejszego mrugnięcia okiem. Mihail przy nim to pryszcz, szczególnie że widują się od biedy. Zahartowane z niej babsko.
Kuzyn się ogarniał, Agnes podawała mu papier natomiast Sop skupiła się na nowo przybyłym gościu. Trudno było nie zauważyć męża. Męża, który już prychał z zazdrości. Szlachetna uniosła z wolna brew ku górze, raz spoglądając w kierunku kuzynki i Mihail'a, a raz w stronę Sam'a, który ruszył w stronę baru. Napięty pewnie jak plandeka na żuku. I JAK GO TU NIE KOCHAĆ. Nie wsłuchiwała się zbytnio w rozmowę Rudej i Białasa. Wyłapała tylko, że Dracula przedstawił się samotnej matce bliźniaków. Nikt nic jednak do niej nie mówił, więc się nie udzielała. Może, to i lepiej. Przynajmniej mają teraz czas na wytłumaczenie sobie zaistniałej chwile temu sytuacji.
- Och Mihail! Ten ON, to mój mąż od dawien dawana. Nic się nie zmieniło - mruknęła pod nosem, poprawiając przy okazji włosy. Cóż, to że kuzyn nie przepada za jej mężem i resztą jego rodziny, to już nie jej sprawa. Musi się pogodzić z faktem, że nadal żyje z eks burmistrzem, a wszelkie jego marudzenie na temat jej związku trafiają do niej jednym uchem i zaraz wypadają drugim. Co najmniej jak grochem o ścianę. Nic do niej nie dociera. Machnęła ręką do męża. Niech podejdzie. Będzie ciekawie.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 05, 2016 10:32 pm

Biorąc pod uwagę, że nie znał tutaj nikogo z wyjątkiem Mihaiła bajerującego właśni jakieś dwie cizie, musiał znaleźć sobie zajęcie. Do czasu aż impreza trochę się nie rozkręci, o ile w ogóle do tego dojdzie, trzeba było się czymś zająć. Albo kimś. Może by też poderwał jakąś dupeczkę? Zawsze raźniej we dwoje, po za tym można pójść w nieco odosobnione miejsce i oddać się przyjemniejszym rzeczom niż przebywanie w zatłoczonej sali pełnej snobów.
I wtedy właśnie zobaczył ją. Ruda czupryna, gustowna kiecka, normalnie Francja elegancja. Prawie jej nie poznał bo widywał jej kształty w zdecydowanie innym rodzaju fatałaszków. Wyglądała teraz jak pani z biura, banku czy jakiegoś ratusza. Znał ją raczej jako złośliwą sukę lubiącą mocno zakrapiane imprezy kończące się totalnym chaosem. Dlatego też dłuższą chwilę mierzył ją wzorkiem nim zdecydował się podejść. Kto wie? Może weszła na nowy tor w życiu i stała się porządną dziewczyną? Ma pracę, męża i bachora na wychowaniu? Niee, mało prawdopodobne. Najpewniej wbiła się w eleganckie wdzianko z dokładnie tego samego powodu co on w "swój" garniak.
- Co za chłód. Lacie, gdybym podszedł nieco bliżej z pewnością zmieniłabyś mnie w sopel lodu... - mruknął tonem luźnej pogawędki. Trochę jakby byli po prostu starymi znajomymi, którzy jakiś czas nie mieli okazji zejść na piwie i dłużej pogadać.
Wzięła od niego drinka i niemal natychmiast upiła odrobinę. A co gdyby wrzucił tam chwilę wcześniej tabletkę gwałtu? To by się dopiero zdziwił rudzielec! Zabawa przednia! Szkoda tylko, że sama dowiedziałaby się o tym dopiero następnego dnia. I to z sex taśmy wrzuconej do internetu.
- Nie za czym, ale za kim. Nie udawaj, kochanie, mam Ci mówić za czym powinnaś tęsknić? Lubisz słuchać świństewek? - zaśmiał się charkotliwie i mocno pochylił w jej stronę. Trupia maska znajdowała się tuż nad jej uchem - Za pazurami, Lejsi. Pazurami, kłami, muśnięciami językiem. Pocałunkami... - łoż w mordę jeża! Normalnie jak rasowy amant! Tak jej milutko gruchał prosto do uszka. Na koniec jednak zepsuł cały efekt, o ile w ogóle jakikolwiek osiągnął, rechocząc po swojemu. Z perspektywy osób trzecich musiało wyglądać to zapewne jakby wyszeptał jej coś na ucho albo dał buziaczka w policzek na powitanie. So sweet.
- Daj spokój z zakrywaniem się, przecież cię nie zgwałcę. Jesteśmy na kulturalnej imprezie, zachowujmy się jak cywilizowane istoty. - wyszczerzył się pod maską, czego oczywiście zobaczyć nie mogła po czym wpakował w paszczękę rurkę i siorbnął sążnie ze szklaneczki - Chciałem porozmawiać, to źle?

_________________
Powrót do góry Go down
Aurore

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2527-wszystko-co-powiem-lub-napisze-i-tak-ludzie-wykorzystaja-to-przeciwko-mnie http://vampireknight.forumpl.net/f133-willa-aurory
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 06, 2016 8:19 am

Aurore zarumieniła się słysząc komplement z ust mężczyzny. Panienko? Zaśmiała się serdecznie i odpowiedziała z odrobinką żalu w oczach.
-Mój drogi Rieconie, panienką to ja nie jestem od dawien dawna. Aczkolwiek to miło z twojej strony. Dobrze wyglądasz.
Strzepnęła z jego ramienia drobny listek, który wiatr stracił z drzewa wprost na rękaw marynarki znajomego. Szarmancja i kultura były u niego tak bardzo widocznie, ze nikt nie odważyłby się ich zakwestionować. Otworzył jej drzwi, a ona zajęła miejsce pasażera po czym zapięła pas. No cóż... Troszczyła się o swoje bezpieczeństwo. Nie chodziło wcale o to, że nie ufała mężczyźnie. Nic bardziej mylnego. Dość szybko dojechali na miejsce, a może to poprostu przyjemna rozmowa skróciła jej drogę. Wysiadła z samochodu i u boku Riecona udała się do klubu. Jej obcasy wybijały równy rytm.
-To doskonały pomysł. Za ten jakże cudowny wieczór. Stuknęła kieliszkiem o jego i upiła mały łyk trunku.
Była calkiem pewna, że trunek zawierał śladowe ilości krwi 0 Rh-, dlatego jego smak był na prawdę godny podziwu. Wygładziła niewidzialne zmarszczki na materiale sukienki i odgarnęła z twarzy loki. Rozejrzała się w okoł. Ledwie przyjęcie się zaczęło, a już panował tu niezły burdel. Jej kuzynka wylała na jakiegoś typa drinka, córka kuzynki zdawała się być przestraszona lub też zirytowana nachalnym adoratorem, a burmistrz Samuru...no cóż był sobą. To samo w sobie bylo zwiastunem kłopotów. Póki co Au postanowiła się nie mieszać. Chciała po prostu przyjemnie spędzić wieczór.
-Bar czy parkiet?- zapytała towarzysza i upiła kolejny łyk trunku.

_________________
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 07, 2016 3:37 pm

Te cizie to jej matki, znaczy jedna taka prawdziwa, co zresztą na bank widać. Ona i Agnes są do siebie podobne, rude, zgrabne i powabne, tylko ta starsza ma bardziej poryte we łbie. Do tego stopnia, że czasem i sama Lacie nie wie o co tej kobiecie chodzi. Druga zaś, to prawie jak matka i też nie dla Scara, baaa nawet nie dla Miha. Nie i już, Sophie jest zbyt fajna na jakiś randomowych facetów. Zresztą z niewiadomych dla Lesji przyczyn jakby zobaczyła Svena z inną to chyba pękłaby jej żyłka, a żądza krwi przejęłaby kontrolę nad jej ciałem. I z laseczki Norwega zostałaby tylko papka i kałuża krwi. Na samą myśl o tym ruda zaciskała w dłoni szklankę, którą dostała od nowego towarzysza imprezy. Nie rozumiała, skąd nagle pojawiły się u niej tak mocne i negatywne uczucia. I to wcale nie względem tego pojebanego faceta, tylko jakiejś hipotetycznej dziewczyny.
- Więc uważaj, chyba, że chcesz sobie coś odmrozić.- Fuknęła na niego głośniej niż zamierzała. Działo się z nią coś dziwnego, była na niego zła, miała jakiś dziwny żal? Chociaż wcale nie powinna, bo niby czemu? Wcale go nie lubiła, znaczy chyba, a przynajmniej tak myślała.
I nie, wcale się nie przejęła tym, że mógłby jej tam coś dorzucić, a mógł. W tym temacie miała do niego pełne zaufanie. Tak, to było dziwne, ale wiedziała, że nie upije jej i nie wykorzysta, nie zrobi jej nic, bo miał już do tego tyle okazji. Jakby taki był plan zgwałciłby ją lata temu, ale nie, z jakiegoś bliżej nieznanego powodu była bezpieczna. No tak, pewnie chciał udowodnić jej i światu, że i ona jest kolejną naiwną i na niego leci. Jego niedoczekanie, nie i już.
- Więc oświeć mnie Sven, niby za kim powinnam się stęsknić, bo nie wiem. - Kiedy nachylił się nad nią, wymruczała mu to do ucha. Objęła go wolną ręką wokół karku i wbiła mu w skórę tuż nad kołnierzykiem paznokcie.
- Mmm uwielbiam to, pazury, kły i pocałunku... ale chyba nie sądzisz, że mogłabym chcieć ich od Ciebie?- Przez chwilę wpijała swoje szpony, aby po ostatnim mruknięciu szybko zabrać swoją dłoń. Która tak, zaczęła poprawiać materiał kiecki. Może i nie chciał jej gwałcić, ale dlaczego ma mu sprawiać przyjemność i dać popatrzeć? Nie widziała takiego powodu i potrzeby.
- Jakbym wiedziała, że będziesz, założyłabym coś bardziej... zakrytego.- Wydukała powoli, raz jeszcze przyssała się do zimnej szklanki. Upijała łapczywie alkohol tłumacząc sobie, że ten szum w głowie to wina drinka, bo niby czego innego?
- Porozmawiać? Ty ze mną? Nie uważasz, że to dość dziwne? Rozmowa to raczej nam się z rzadka klei.- Opróżniła do końca szklankę, piła alkohol litrami, lubiła, mogła, więc czemu nie? Nagle kucnęła i odstawiła szklankę na podłogę. Bo coś z tym przeklętym naczyniem trzeba zrobić. Wyprostowała się i uśmiechnęła zadowolona.
- Noooo to skoro już tu jesteś, to przydaj się do czegoś i zaproś mnie do tańca.- Obróciła głowę w stronę Scara, ale i odrobinę przysunęła się do niego całym ciałem. Bo jakoś tak to dziwnie się działo, że jak już pojawił się w jej życiu, to sama lgnęła w jego stronę. Nawet jeżeli po wszystkim klęła na niego i wyzywała od obleśnych dupków. Cała Lacie.

_________________
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 07, 2016 4:55 pm

Uniosła wysoko brwi, kiedy jasnowłosy pan i władca muszli klozetowej zeskoczył ze stołka grożąc jej na tak "radosnym" przyjęciu. Prychnęła krzyżując ręce pod biustem. Już jej nie było go szkoda, nic a nic! Co z tego, że mógł się wkurwić za wylanie na niego trunku? Nie musiał być przy tym takim gburem, przecież przeprosiła i nawet pomogła mu wytrzeć włosy!
- Już się boję. Jakoś nie czuję byś był wyżej postawiony ode mnie - odpowiedziała, jak zawsze pewna siebie. Może pochodził z rodziny szlachetnokrwistych, ale sama Agnes również! Jej ojciec był szlachetnym, jak zresztą i jej młodsza siostra. Wiec to, że czuł się przez Kaina wyżej postawiony niż rzeczywiście jest, nie znaczy że ruda była od niego gorsza. Jej ród również był znany w świecie wampirów, a już na pewno w tym mieście. W końcu Kyu należał do rady, a to chyba rada organizuje tą imprezę.
Następnie ciemne oczy wampirzycy spoczęły na Sophie, która wydawała się być wkurwiona na kuzynkę za atak Elisabeth na Michaśka. Wywróciła oczami. Srsly? Zawsze były po swojej stronie, a ta ją od pojebanych wyzywa. Wzniosła oczy ku niebu, nic nie odpowiadając tylko zamówiła u barmana kolejną porcję drinka, by tym razem napić się jej tak, jak od samego początku miała w planach. Skoro Mihail nie jest Gilbertem, to już nie musi się tak stresować. Owszem minęło sporo czasu, od jego zniknięcia... niemniej jego czyn miał ogromny wpływ na miedzianowłosą i nic nie mogła z tym zrobić. No, ale się leczyła, a to już coś! Po za tym gdzieś tam w środku, dalej była tą Agnesią co zawsze, mordo!
Nagle facet wsadził jej w kłaki ręce, odsunęła się od chłodnego blatu i spojrzała na niego zdziwiona. I kto tu jest niby nienormalny! Przed chwilą wyzywa ją i obraża, a teraz maca jej głowę. Odsunęła się marszcząc brwi i biorąc łyka mocnego drinka.
- Elisabeth Agnes Campbell - odpowiedziała tylko, zerkając w stronę Samuru, który zbliżał się wielkimi krokami i gdyby mógł... jego oczy na miejscu zabiłyby Mihaila. No proszę, nie spodziewała się że jej szwagier zna takie uczucia, jak zazdrość! Przecież aby być o kogoś zazdrosnym, trzeba kogoś kochać. A czy on kocha kogokolwiek? Nawet siebie samego, chyba nie potrafi kochać. Dla niej to skała lodowa i już. Co nie znaczy, że go nie lubiła. Znała go szmat czasu, zanim jeszcze związał się z blondynką. Wtedy był nieco bardziej rozrywkowy. Może jeszcze posiada w sobie nieco.. zabawy?
- Cześć, Sam - przywitała się skinięciem głowy i znów spojrzała na Mihaila, opróżniając kieliszek do dna. Ten jak widać nie cieszył się ze spotkania z mężem swojej kuzynki, jak w końcu wyszło. Rety, jak spojrzeć na to wszystko z szerszej perspektywy to każdy z każdym jest w jakiś sposób związany!
- Może zatańczymy? - zaproponowała, chcąc zostawić Sophie sam na sam z byłym burmistrzem, co by tych dwóch zaraz sobie nie skoczyło go gardeł. No, dobra tak na prawdę zobaczyła, że ten gościu co na chwilę podlazł do białego zaraz czmychnął do jej córki. A podczas tańca będzie mogła mieć ich na oku. Lacie to stara dupa już, jednak lepiej uważać na nią. Wciąż to jej własne dziecko, o które chcąc nie chcąc się martwiła. Tylko czy Dracula w ogóle skorzysta z propozycji?

_________________
***
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1021


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 07, 2016 7:12 pm

Spodziewał się zaskoczonych lub zniechęconych spojrzeń do jego osoby. Może zdarzą się także i zaciekawione? Samuru póki co był odrobinę zainteresowany zachowaniem wampirzej społeczności, wszak przez tyle lat mieszał i na sam koniec ujawnił ich tajemnicę. Chciał nawet zakłócić ich żywot, jak i ludzki poprzez wykorzystanie kontrolującej mgły. Niestety wszystko poszło na marne. Plan nie wypalił, a w dodatku stracił stanowisko burmistrza. Ale to nie znaczy, że chowie się w cień i będzie żył spokojnie. Szlachetny w końcu odnajdzie w sobie odpowiednią siłę by powrócić z jeszcze większym hukiem. Niekoniecznie na stołek burmistrza. Może połaszczy się o bycie Przewodniczącym Rady? Mieć u stóp życie wampirze. O tak, ta cała hołota - gorsza czy lepsza, bez różnicy - w końcu znajdzie swoje miejsce. U stóp młodego Kuroiashita!
Póki co musiał ukrywać się ze swym Ja, by nie wzbudzać u innych podejrzeń. Jak na razie przybliży się do życia innych, chociażby pojawieniem się na przyjęciu zorganizowanym przez Radę, a gwoli ścisłości Hiro.

Punkt zaczepienia. Sophie oraz ten burak. Widać było, ze typ mocny w gębie jest i uważa się za złodupca. Samuru już zdążył poznać wielu takich typów i przeważnie kończyło się tak, że jako pierwsi kulili ogon gdy przyszło co do czego. Ale oczywiście najpierw trzeba było przebić się przez takich pozerów obronę. To nigdy samo nie chodzi.
- Zważaj na ton, robalu.
Syknął wampir, mrużąc gadzie ślepia. Nie pozwoli sobie by ten Buc gardził nim. Kim był? Czysto krwistą papką gówna? Tak, Samuru miał go za coś, co przylepi się do buta cuchnie i denerwuje. Oczywiście Sophie na jej drobne szczęście stanęła po stronie męża, a przynajmniej tak to wyglądało. Spojrzał na wampirzycę nie mówić nic.  Agnes także się przywitała, więc skinął jej głową. Ten typ strasznie działał na nerwach, a szlachetny szargać swoją dumą nie da. Kolejną ciekawostką było podejdzie całkowicie obcej wampirzycy. Ciemnowłosa? Szlachetny łypnął na  nią.
- Jestem bardzo zajęty jak widać.
Odparł dość chłodno, rozkładając ramiona na boki. Było gołym okiem widać, że nie był zajęty. Jego małżonka zajmowała się kuzynem, jak i jej koleżanka. Zatem szlachetny pomówi sobie z tą o to Chiyomi.
- Taa... A ja Samuru. Miło mi.
Burknął pod nosem, wyciągając łapę po kielich z krwią. Opróżnił go szybko, odstawiając lekko naczynie na blat lady. Zamówił kolejny. Pieprzony czarny rak... Nie dało się go zaspokoić żadną inną posoką. Męczący pasożyt.[/color]
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 07, 2016 8:11 pm

Cizie to cizie, Svenowi nie robiło najmniejszej różnicy czy były one jej matkami, babkami, ciotkami, kuzynkami czy siostrami. Mięsko to mięsko, choć sytuacja mogła by być zabawna gdyby faktycznie uderzył do jednej z nich i po chwili został uświadomiony, że to mamusia jego kochanej Lejsi. Ciekawe czy choć na chwilę by go zatkało i straciłby choć odrobinę swej zwyczajowej buty i pewności siebie. Ta ruda faktycznie była bardzo podobna do jego największej fanki, ale mówiąc kompletnie szczerze, nie zwrócił na to większej uwagi. Jego bystre, niemal zwierzęce ślepia wyłapały najbardziej interesujący obiekt na sali minimalnie chwilę przed tym zanim podszedł do Mihaiła i jego świergoczących towarzyszek. Stąd też pośpiech w podaniu siwemu karteczki z wiadomością. W innych okolicznościach może by przystanął na chwilę i pogawędził a tak, miał dużo wdzięczniejszy obiekt do podziwiania. Wybaczcie drogie dupeczki, może innym razem! Swoją drogą to intrygujące mogło by być doświadczenie polegające na przetestowaniu zazdrości małej, słodkiej Lacie. Ale to byłoby kompletnie nie w stylu Scara. Po za tym co miałby sprawdzać? Przecież on od dawna jest święcie przekonany, że ona szaleje na jego punkcie, ot co.
- Kota ci przejechałem albo ostatni kawałek pizzy podprowadziłem? Wyluzuj... - mruknął uspokajająco choć mimo wszystko nieco zaczepnie. Taki już był, co poradzić? Raczej się nigdy nie zmieni. A gdyby się zmienił to czy dalej spędzanie czasu w jego towarzystwie sprawiało by jej tyle radości? Którą niewątpliwie sprawiało, bo innej opcji nie przyjmował do wiadomości.
Poczuł jej paznokcie wbijające się w skórę na jego karku, mimo to kontynuował teatr i nadal rozkosznie i słodko niczym namiętny kochanek mruczał jej świństewka wprost do ucha. Gdyby nie trupia maska, z pewnością mogłaby poczuć ciepło jego oddechu.
- Nikt inny nie da ci tego co ja, dobrze o tym wiesz. Walczysz z tym, ale powoli dociera do twojej rudej główki czego oczekujesz od życia i od kogo możesz to otrzymać... - na poparcie swych słów miał tylko jedno. Ostry pazur, który samym czubeczkiem zagłębił się w delikatnej skórze wampirzycy i boleśnie przeorał ją wzdłuż kręgosłupa. Żadnej krwi, tylko bolesny ślad.
Co do jej wdzianka to faktycznie, sporą część nóg odsłaniają, ale przecież to nie on jej to wybrał, prawda? Sama wciągnęła to na dupę wiedząc, że faceci będą się gapić więc niech teraz nie wydziwia. A myśl, że oglądać jej nogi może każdy, tylko nie on, mogła go tylko zbędnie wkurwić i zepsuć humor, który jak do tej pory, miał całkiem niezły.
- Może czas to zmienić? - prychnął nieco wzruszając ramionami. Miała rację, rozmowy raczej im się nie kleiły. Zazwyczaj byli dużo bardziej zajęci rzucaniem w siebie przedmiotami albo przekleństwami. Po jej kolejnym zdaniu wlepił w jej postać stalowe ślepia i uniósł nieco brew. Chciała z nim tańczyć? Dziwna propozycja ze strony kogoś kto jeszcze przed chwilą chciał go zabić wzrokiem. Kapryśna ta Lejsi jak pogoda marcowa. Nie myśląc wiele, wziął ją za rękę i poprowadził głębiej na parkiet. Nie będą przecież gibać się pod ścianą, nie?
Jedna ręka grzecznie na jej bioderku, druga trzasnęła wymownie pośladek a na jego wrednej gębie wymalował się szeroki uśmiech. Tak blisko dawno nie byli.
- No proszę, znowu tak blisko i to z własnej woli...

_________________
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 07, 2016 9:39 pm

Mihail nie ujmował niczego czystokrwistej. On tak ma, po prostu. Z natury jest dupkiem, który nie odnosi się z szacunkiem do nikogo. Taki typ człowieka, zdarzają się na tym świecie. I to wcale nie jest tak, że ma innych w swoich czterech literach, chyba. Raczej kwestia, że został rozdrażniony całą sytuacją. Nikt nie będzie zadowolony gdy jakaś nieznajoma z dupy do niego podejdzie, wyleje drinka na głowę i zacznie mylić z chuj wie kim. No weźcie, serio. Sytuacja bardzo dziwna.
- Nie musisz tego odczuwać, bo sam kładę lachę na to.
Obdarzył ją wrednym uśmieszkiem, lekko podnosząc jeden z kącików ust. Meh... Pokręcił jeszcze kilka razy głową na boki zanim Scar do niego podszedł i wcisnął mu kartkę papieru. O dziwo spodziewał się tego co może tam zastać tuż po otwarciu. Znali się zbyt długo, a na dodatek całkiem niedawno mieli okazję się spotkać w knajpce i pogadać na kilka spraw. Również tych związanych z obecnym miejscem. Lel.
- Zawsze byłeś dupkiem, a ta blondi jak żeś nazwał. To moja kuzynka, wara od rodziny, bo Ci trzewia wypruję.
Skomentował pokrótce teksty niebieskowłosego, który nie zabawił na długo i z wielką chęcią pokicał gdzieś w głąb sali. Zaraz w sumie znajdując sobie panienkę do obrotów. Mihail lekko pomasował swoje nozdrza, przyjmując pozę w stylu Co za debil. W myślach zwyzywał go bardziej, of course. Sam jednak schował szybkim ruchem kawałek papieru do kieszeni od spodni. Praktycznie od razu biorąc udział w dalszej sytuacji. Chwilę pomilczał, posłuchał co ciekawego ma do powiedzenia pani blondyna. Oww, soł kjut. Wiadomo, że się stęskniła za nim. Pewnie dalej jej się marzy te uczucie, gdy ciągnie ją za włosy i wyzywa od idiotek. Bo to przecież było takie urocze jak byli dziećmi, a raczej ona była. Kochane kuzynostwo, nie ma co.
- Pfeh. Wciąż w tym samym bagnie. Młoda, nauczysz się kiedyś czegokolwiek?
Miłym gostkiem to on nie jest. A wielmożny pan Samuru nie musi się martwić o Draculę. Gdyby nie jego drobny cel to nie pokazywałby się w miejscu publicznym z obstawą. Bo po co mu niby? Potrafi zadbać o swoją dupę i zaprawdę powiadam wam, nie należy do tych, którzy dużo gadają, a nic nie robią. Soł. Były burmistrz musi chyba nauczyć się lepiej oceniać innych, bo ta cała jego śmiechu warta szlachetność poprzewracała nieco w głowie. Nie musi patrzeć tak spod byka na Mihail'a, w rzeczywistości są tej samej krwi. Pewnie ciekawi was jak skomentował nazwanie go robalem? Meh! Prychnął lekko śmiechem, składając dłoń w pięść i zasłaniając idealnie wymalowany uśmiech na jego twarzy. Uśmiech, który mówił więcej niż tysiąc słów. Dla Draculi było to zabawne, serio. Zbył go tylko tym drobnym gestem, obdarzając krótkim spojrzeniem. Więcej nie trzeba było.
Przy okazji wyciągnął swoje palce z burzy rudych włosów. W sumie nie wiadomo po co je tam wsadził, bo ani jej nie głaskał, ani nic. Ot tak sobie. Może to był mały kaprys z jego strony? Na pożegnanie poklepał Sophie po ramieniu w geście współczucia.
- To tego. Powodzenia Shiroyama, na pewno się przyda. Płeć piękna wzywa.
Oczyska wbiły się w twarz Agnes, wciąż unosząc lekko kącik ust. Przejechał ręką po swojej białej grzywie, która po chwili standardowo opadła na czoło. Wyszczerzył lekko śnieżnobiałe kły i nie przejmując się już kimkolwiek, ani czymkolwiek chwycił rudą za rękę i poprowadził na parkiet. Nie przejmował się jakimiś drobnostkami oznaczającymi kulturę. Był gwałtowny? Może trochę.
Gdy już stanęli na miejscu co to sobie ludzie, a raczej wampiry uderzają w szalone densy. Heh. Chwycił jej dłoń, lekko unosząc ku górze i podtrzymując swoją ręką. Natomiast drugą ułożył na jej ciele, obejmując w talii. Była niczego sobie, całkiem spoko MILF. Tak więc lekko przeciągnął ją do siebie, niemalże się stykali. Czy jej to przeszkadzało? W sumie jej sprawa, może się odsunąć jeśli nie jest zainteresowana. Jakoś się tym przejmować nie będzie.
- Że się zapytam. Kim do cholery jest Gilbert, że zasłużył sobie na zmoczenie głowy?
Cóż. Wypadałoby wiedzieć za kogo oberwał drinem. Niech choć trochę zaspokoi jego głód ciekawości świata. Bo jak to tak? Nawet on chciałby wiedzieć co spowodowało taką niechęć do białowłosych. Najwyżej potem zaciuka jegomościa gdzieś.
Powrót do góry Go down
 
Czerwony Kieł
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Czerwony pokój zabaw
» Pokój Czterech Pór Roku
» "Wilczy Kieł"
» Stół Kapelusznika
» Thaddeus Ross/Red Hulk

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: 
DZIELNICA NOCNA (PÓŁNOC)
 :: DZIELNICA STRACHU
-
Skocz do: