IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Czerwony Kieł

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sob Lip 09, 2016 12:01 am

Mięsko? O nie, Laczka sobie wyprasza, jej matka to nie jest mięsko dla Scara, nie i już. No kurde, musiałaby interweniować, podejść do Scara i przywalić mu w twarz za podryw jej matki. Na całe szczęście obyło się bez tego i od razu podbił aby się trochę z rudą podroczyć. Bo tak naprawdę wiedział, że tylko ona była wstanie z nim wytrzymać dłużej niż godzinę! Że pomimo tego, że działali na siebie jak płachta na byka, z jakiegoś dziwnego powodu wciąż gdzieś obok błądzili. Oboje byli pojebani i lubili się pastwić nad sobą, bo przecież o nic innego w tym chodzić nie może. I nie ma tu żadnej zazdrości... znaczy nie oficjalnie, Lejsi do tego się nigdy nie przyzna. Jeszcze nazłość niebieskowłosemu wcisnęłaby mu jakąś pierwszą lepszą, dużo gorszą laskę w ramiona, a wiadomo, że każda jest gorsza od niej, o.
- Kiedy to sobie wymyśliłeś?- Zaśmiała się wesoło słysząc, że niby on może jej dać to czego pragnie. Chociaż jego dłoń, która przesuwała się po jej kręgosłupie, sprawiła, że zadrżała. To było dobre potwierdzenie, ale przecież nie rzuci mu się w ramiona. Wiedziała jak traktuje laski i nie miała nawet najmniejszego zamiaru być jedną z nich, jedną z wielu. Zdobytą i rzuconą, nie sprawi mu tej przyjemności. Może z nim czasem pogadać, podroczyć się, może nawet pokusić i lekko poflirtować, ale są pewne granice. Ruda je znała, tak sądziła przynajmniej, póki co żyła w tej swojej małej, mydlanej bańce. Szkoda byłoby jakby ktoś sprawił, że pęknie.
Wdzianko które założyła, miało za zadanie dobrze wyglądać i przykuwać uwagę. Nie wydziwia tylko miała w głowie to, aby jemu sprawiać jak najmniej przyjemności. Już i tak od niej dostał zbyt dużo. Na szczęście nie wiedział, że Lacie ma w głowie takie głupotki, więc dobry humor powinien mu jeszcze przez jakiś czas dopisywać.
- Chyba się przesłyszałam.- Jego słowa sprawiły, że przez chwilę się zawahała, poczuła się skołowana i jej słodkie usta ułożyły się w literkę `o`, tak ze zdziwienia i niedowierzania. Czy on mówił poważnie? Chciał z nią rozmawiać? Nie wiedziała czy jest to kolejny jego żart, podpuszcza ją, czy mówi serio? Zmierzyła go uważnie, ale może rzeczywiście to jakieś wyjście. Zwłaszcza, że nie miała teraz czym w niego rzucać i teoretycznie nie miała powodu. I skoro rzekomo mieli poprawić swoje relacje, nauczyć się rozmawiać to coś trzeba było zrobić, jakoś zacząć. Więc tak, wymyśliła sobie, że chce tańczyć. Lepsze to niż podpieranie ściany. Trzymała jego dłoń i szła za nim w głąb parkietu, aby w końcu stanąć przed nim i ułożyć swoje dłonie na jego ramionach. Kiedy jednak na jej pośladek z donośnym klepnięciem opadła jego dłoń, wbiła mu palce w ramiona.
- Nie pozwalaj sobie, Sven.- Wysyczała przez zaciśnięte zęby, wpatrując się w jego maskę. Powoli ruszyli, a Lacie jak na złość wdepnęła mu obcasem na stopę. Najchętniej podłożyłaby mu nogę, ale obawiała się, że jeżeli on poleci w dół, to ona razem z nim. I tylko to ją powstrzymywało przed robieniem mu jakiś większych złośliwości. Tak naprawdę miała zawiązane ręce.
- Ciesz się póki możesz mój drogi... To tylko chwilowe.
Korciło ją aby zrobić coś więcej, drapnąć go mocniej, do krwi, do bólu, ale ranga tej imprezy i tłumy trochę ją hamowały? Wolała w starciu z nim, mieć nieco mniejszą widownię. Tak, lubiła być z nim sam na sam. Wtedy mogła dowolnie go wkurzać, irytować i prowokować. Zero zahamowań, mogła tak jak poprzednio sprawiać, że sytuacja wymykała się spod kontroli i była bardzo niebezpieczna.
- Długo Cię nie było, czyżbyś się za mną stęsknił? - Pierwsza próba normalnej, nie, w miarę normalnej rozmowy. Dłonie przesunęła na jego kar, jakoś tak odruchowo, delikatnie zaczęła go drapać.

_________________
Powrót do góry Go down
Rillianne
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sob Lip 09, 2016 12:05 pm

Papa Ringo nie pilnował Rillianny, więc sprytna wampirzyca wymknęła się z zamczyska i czym prędzej pognała zobaczyć nowo otwartą dzielnicę. Miała być stworzona tylko dla nich, co tylko jeszcze bardziej przyciągało w te rejony młodą. W końcu chciała zobaczyć innych krwiopijców, a na balu z pewnością będzie miała do tego nie jedną okazję. Niezależnie od krwi jaką będą reprezentować, Rill chciała po prostu pobyć między swoimi, i przy okazji poznać może kogoś nowego? Otóż białowłosa nie ma zbyt wielu znajomości - właściwie została ograniczona do osób należących do rodziny i jednej jedynej Elyse, więc bal wydawał się jej idealnym miejscem do nawiązania nowych, ciekawych znajomości. Tak nawet ona potrzebuje kontaktu z kimkolwiek, kto nie będzie Dasten'em albo jej przeklętym ojcem, srsly.
Także odziana w taki zestaw zawitała w progach ogromnego lokalu. Czarny, cienki płaszcz zostawiła w specjalnie wydzielonym miejscu, po czym ruszyła w głąb sali. Dwukolorowe tęczówki skakały po zebranych gościach. Gdzieś w oddali mrugnęła jej czarna czupryna. Czyżby Samur powstał z grobu? Widocznie żyje i ma się dobrze, jednak Rill nie przyszła tutaj wisieć na kimś z rodziny. Dlatego zwinnie wyminęła eks burmistrza i dostała się do baru. Zamówiła dla siebie krew, która szybko wylądowała przed nią w kryształowym naczyniu. Ujęła kielich w drobne, delikatnie dłonie. Uniosła go do góry, by upić z niego parę łyków, po czym odwróciła się przodem do sali, opierając się tyłkiem o bar. Miała stąd idealny widok na większość gości, a nuż kogoś wypatrzy albo ktoś wypatrzy ją i w końcu będzie miała okazję do jakieś marnej gadki szmatki? Wampirzyca doprawdy nie miałaby nic przeciwko, gdyby zaistniała taka sytuacja ~

_________________
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sob Lip 09, 2016 8:43 pm

Sven akurat alfonsa nie potrzebował, tak więc nawet gdyby mu Lejsi jakąś dupeczkę podstawiła, to raczej by nie skorzystał. Po pierwsze, uważa, że jest zbyt zajebisty i wspaniały by musieć korzystać z jakiejkolwiek pomocy przy podrywie. Jego cudowna osoba przecież w zupełności wystarczy by zdobyć każde niewieście serce. Po drugie od razu węszyłby podstęp. Bo niby dlaczego ruda miałaby mu dawać do wydupczenia jakąś cizię? Po za tym oboje doskonale wiedzieli jak skończyło by się to w rzeczywistości... Jeśli tylko wykazałby za duże zainteresowanie obcą laską, Lejsi musiałaby odstawić jakąś scenę. A to mu podstawić nogę, a to coś na niego wylać. Albo na nią. W zależności od tego kto miałby rolę prowadzącego we flircie. Po co jej to? Żeby udowodniła samej sobie, że jest w nim zabujana po uszy i cholernie zazdrosna?
- Ja nic nie wymyśliłem. Po prostu widzę rzeczywistość, kochanie. - mruknął akurat w momencie gdy jego ostry paznokieć odrywał się od jej kręgosłupa. Taka mała pieszczota, na rozruszanie jej i przygotowanie do dalszej, z pewnością uroczej konwersacji. Oj, dobrze wiedziała o czym mówił. Słowem nie potwierdzi, myślą prawdopodobnie też nie. Ale reakcje jej ciała na jego bliskość były wystarczającym dowodem na to, że miał rację. Pragnęła go, choć czegoś się obawiała. Nie o swoje zdrowie, chodziło o coś innego. O coś czego Sven się nie domyślał, bo i nigdy mu o tym nie powiedziała, prawda? A on tak się starał i na każdym kroku utwierdzał ją w przekonaniu, że traktuje ją inaczej niż wszystkie, wyjątkowo.
- Kotek pokazuje pazurki? Bosko... - zarechotał pod maską kiedy tylko poczuł, że wbiła mu paznokcie w kark. Ale zdjąć łapska z jej tyłka nie miał najmniejszego zamiaru. Pewnie gdyby byli w innym, mniej kulturalnym miejscu nie omieszkałby wręcz wsunąć jej pod materiał kiecki. A tak grzecznie-nie-grzecznie sobie trzymal ją na jej zadku, o.
Mruknął rozkosznie na kolejną pieszczotę, akurat taką, której by się po niej nie spodziewał, bo nie zadała mu bólu.
- A co jeśli powiedziałbym, że tak? Co zrobiłabyś wtedy, Lejsi?

_________________
Powrót do góry Go down
Tetsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2449-tetsu#51265
Zarejestrował/a : 12/02/2016
Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sob Lip 09, 2016 9:24 pm

Póki co impreza była dla Teta dosyć przy nudnawa, osoby wchodziły tu wymuskane, wampirzyce elegancko ubrane i podpierały ściany, jacyś amanci od czasu do czasu je zaczepiali i mamili słodkimi słówkami. Może i sam Tetsu by się dołączył do podrywu, gdyby tylko znalazła się dama która nie miała adoratora i była w jego guście. Póki co jedyne co go zainteresowało to mały konflikt niemal obok niego gdzie zebrało się ciekawe towarzystwo, jednak konflikt też szybko się skończył i chyba wracało wszystko do normy jaka panowała wokół.
Jednak interesujące było to, że pojawił się na imprezie kochany kuzyn Samuru, jak dawno już go nie widział, pewnie nawet kuzynek go już nie pamiętał tak zajęty ostatnimi działaniami. Narobił zamieszania, wzbudził panikę no ale chwilowo się skończyło... tylko czy aby na pewno? Jakoś nie bardzo smokowi chciało się w to wierzyć. Obecnie kuzynek od biedy zaczął rozmowę z jakaś dziewczynę, nawet nie tak bardzo elegancko ubraną, nawet trochę zabawnie na obecną chwilę, lecz to nie przeszkadzało wielkoludowi podejść do nich razem ze swoim drinkiem i zawiesił swoją wielką łapę na ramionach kuzyna
-Jak dobrze cię widzieć Samuru sama! Dawno nie widziałem swojego jedynego wspaniałego kuzyna.
Przywitał się szczerząc kły w wesołym uśmiechu, nawet jeśli dostanie w łeb za zbyt luźne podejście do swojego rozdrażnionego kuzyna, to bardzo go to nie zasmuci, dostawanie w łeb za całokształt to było chyba jego hobby, no ale każdy ma swoje hobby. Przy okazji spojrzał na obecną towarzyszkę Samura
-Dobry wieczór. Skoro wszyscy się przedstawiają, Tetsu jestem. Nie uważacie że trochę tu przy nudnawo?
Wskazał na wampiry które stały pod ścianami albo bardzo leniwie kręciły się na parkiecie. Może to był tylko początek, ale póki co nic co by zakręciło przyjemnie w głowie wampira o dosyć wysokich wymaganiach jeśli chodziło o rozrywkę.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 10, 2016 1:15 am

Zbyt zajebisty? On po prostu chce Lejsi i o to tu tak naprawdę chodzi. Tylko czy ona ma aż tak niewinne serce, aby mogło zostać przez niego zdobyte? To było dobre pytanie, bo jak się tak ruda dłużej zastanawia to rzeczywiście, jakaś jej cząstka cholernie pragnie być blisko Scara. Może taka akcja z zazdrością pomogłaby jej przejrzeć na oczy, chociaż tak odrobinkę. Istniałaby możliwość, że się zastanowi, dlaczego wciąż uparcie się obok niego kręci. Gdyby naprawdę miała dość jego obecności, nie wzięłaby od niego drinka, ominęłaby go szerokim łukiem i poszła w swoją stronę, ale nie. Została, może i trochę po fukała jak rozzłoszczona kotka, ale miała przecież powód. Na przykład, że go tyle czasu nie było. Ich ostatnie spotkanie zakończył długim pocałunkiem i od tak sobie poszedł. A dalej tylko cisza w eterze, aż do teraz.
- Widzisz, co chcesz wiedzieć.- Odpowiedziała mu, ale z pewną nutką wahania w głosie. Zasiał w niej jakieś ziarenko niepewności, a co jeżeli może mieć rację? Co jeżeli najbardziej wkurza ją nie tyle, że nie może go mieć, co boi się, że potraktuje jak inne. Nie miała pewność, że to specjalne traktowanie jakim ją obdarza, zagwarantuje jej coś wyjątkowego po tym jak pozwoli się zdobyć. O tych obawach, jednak nigdy nie powie na głos, ani jemu, ani sobie samej. Wówczas musiałaby polecieć z całą resztą wyznań, który jeszcze do końca nie przemyślała i co najlepsze nie odkryła, albo po prostu udaje, że ich nie ma. Tak jest prościej, nie zmieniać zdania na temat Svena, tylko trzymać się pierwotnej wersji. Chociaż jego bliskość i dotyk sprawiały, że każda osoba, która na nich spojrzy, bez problemu dostrzeże, że jest coś na rzeczy. Tylko ruda uparcie była ślepa na reakcje własnego ciała.
Prócz ostrej reprymendy nie zrobiła nic, pozwoliła aby jego dłoń spoczywała na jej kształtnym pośladku. I to wcale nie dlatego, że miała świadomość, że zaraz znów by ją tam położył, tylko się jej to podobało. Dlatego też naturalnym było, że tak słodko miziała go po karku w odpowiedzi na jego zdecydowany gest. Ruch jej palców ustał na chwilę, tuż po jego pytającej odpowiedzi. Zatkało ją, spodziewała się każdych innych słów, ale nie tego. Wpędzał ją w zakłopotanie i zmuszał do myślenia nad tym co do niego czuje, jak go postrzega, co uważa i czy w ogóle jakoś o nim czasem myśli. Delikatnie rozchyliła wargi jakby chciała coś powiedzieć, była jednak w zbyt dużym szoku. Z początku chciała go wyśmiać, potraktować jak zawsze, chłodno i obojętnie, ale śmiech wcale nie chciał przejść jej przez gardło. Zmrużyła oczy i starała się nawiązać z nim kontakt wzrokowy, chociaż wiedziała, że po tym co ostatnio mu zrobiła, raczej jej nie ufa.
- Może bym powiedziała Ci to samo, że też się stęskniłam.- Dłoń z karku przesunęła na linie żuchwy. Brzeg maski ujęła między palce i powoli zaczęła odsłaniać jego twarz. Chciała widzieć jego reakcję, o ile jej na to pozwolił. Gdy tylko zauważyłaby na jego licu choć cień drwiny, miałaby szansę szybko dodać, że to wszystko jest przecież czysto hipotetyczne. W gruncie rzeczy i tak się nie wykręcała, cóż najwyżej z niej pożartuje, albo sam osłupieje i nie będzie wiedzieć, o co w tym wszystkim tak właściwie chodzi. Lacie od ostatniego razu miała niezły orzech do zgryzienia i myślała o niebieskowłosym znacznie częściej niż sobie tego życzyła. Tylko jak teraz sobie to wszystko w głowie ułożyć i połapać się w tym czego tak naprawdę chce i oczekuje.
- Ale chyba miałeś znacznie ciekawsze rzeczy do roboty niż myślenie o mnie.- Czyżby gdzieś w jej głosie znalazła się odrobina rozczarowania i wyrzutu?

_________________
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 10, 2016 2:52 pm

Aurore nie zrozumiała chyba dlaczego Riecon powiedział do niej Panienko. Nie dla tego, ze była młoda, czy coś, a dlatego ponieważ była panną. powiedzenie do niej Pani, było by jednoznaczne z tym iż jest zamężna.
-Cóż w takim razie, złe się wyraziłem myśląc, że jesteś Panną.
Odparł dla sprostowania, tego o co mu chodziło i na jej pochwale skinął pokornie głową z łagodnym uśmiechem, zerkając jak strzepuje z niego listka. Co do samej jazdy, nie trzeba tu wiele się rozpisywać. Przebyli ją w rozmowie. Pasy, jak pasy. Ufasz czy nie, lepiej zapnij, bo do tego one są.
Dotarli an miejsce i dość szybko wtopili się w atmosferę, pozostając jedną z licznych par tego wieczoru. Było to wiele par o równej krwi. Riecon jednak zwrócił na to uwagę, ale nie na tyle by ignorować towarzyszkę, bowiem była w centrum zainteresowania, skoro przybył tutaj z nią.
Upił łyk trunku po wzniesionym toaście. Wyczul w nim substancje sprawiające iż degustacja trunku, była bardziej przyjemna. Uśmiechnął się łagodnie nie komentując smaku szampana, a spokojnie rozejrzał się po obecnych, rozpoznając w nich niemal połowę osób. Choć może to za dużo. Trochę mniej niż pół. Na propozycje towarzyszki Riecon postawił swoją lampkę wina na tacy kelnera który roznosił trunki, jak i od wampirzycy odbierze naczynie, jeśli zechce je oddać.
-W barze nie ma nic ciekawego, ino czuć woń alkoholu...
Odparł nieco zniesmaczony, bo im bliżej baru tym bardziej zapach alkoholu był wyraźny. Nie żeby nie lubił, po prostu co za dużo to nie zdrowo, a taniec był idealnym wyjściem. Złapał kobietę za dłoń, by po chwili skierować się na parkiet, po czym zechce zacząć z kobieta taniec odpowiadającemu muzyce z pomieszczeniu.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 10, 2016 5:28 pm

Impreza, jak impreza. Jeśli nie ma kogoś, kto rozkręci zabawę, goście szukają jedynie znajomych twarzy i ucinają sobie z nimi pogawędki, nie zwracając uwagi na obcych. Zupełnie jak w zwykłe dni, z tą różnicą, że w tle słychać muzykę i jest łatwy dostęp do alkoholu. Gdy więc były burmistrz zamienił kilka słów z nieznanymi dla Shade wampirami, dziewczyna była niemal pewna, że nie ma szans na rozmowę z nim. Że Samuru zaraz na dobre skupi się na jasnowłosej wampirzycy i będzie musiała poszukać sobie innego towarzystwa. Wampir jednak nie spławił jej, a wkrótce dołączył do nich również inny mężczyzna, również szlachetnej krwi, przez co poczuła się odrobinę nieswojo. Nie zwykła przebywać w towarzystwie tak wielu wampirów wyższej krwi. Stroniła nawet od towarzystwa tych niższej.
- Wśród naszych, nuda to norma. Chyba, że ktoś wywoła jakieś zamieszanie.- Mruknęła, dopijając do końca napój ze szklanki. Jak na razie wszystkie spory wśród gości były, albo dla żartu, albo zbyt blachę, by wyszło z nich coś więcej, niż zwykła rozmowa. Nie zapowiadało się też na to, by ktoś miał zamiar się jakoś porządniej spić, stracić nad sobą kontrolę i zrobić zadymę. Wampir szalejący przy użyciu swoich mocy, mógłby stworzyć nawet zabawne widowisko. Kilku gościom pewnie by się oberwało, ale nie byli przecież ludźmi. Jeśli ktoś nie straci głowy lub coś nie rozwali mu wnętrzności, nie trzeba się przejmować.
- Mogliby puścić jakiś rock.- Dodała, patrząc w kierunku podpierających ściany wampirów i pracownika obsługującego sprzęt muzyczny.
- W sumie, zajrzałam tu tylko na chwilę, a panowie?.- Spytała. Cała impreza była po prostu zrobiona od czapy, tylko po to, by pokazać jak ważna jest rada i ile osiągnęła, otwierając dzielnice tylko dla wampirów. A potem i tak wszyscy rozejdą się do domów i gu ich będzie obchodziło całe przyjęcie. Wrócą do swoich spraw.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 10, 2016 5:52 pm

Pominę już kwestię gadki z kuzynem i Agnes. Parka zajęła się sobą, więc cała uwaga blondynki skupiła się na mężu i jego nowej towarzyszce. Ot, burknęła coś białowłosemu i Rudej na odejście, po czym zawisła wręcz na ramieniu eks burmistrza, niebieskim tęczówkami świdrując przy tym Shade. Mruknęła cicho, jakby chciała zaznaczyć, że Samur należy do niej i jakieś obce panny nie są mile widziane w jego towarzystwie. No cóż - Sofa to bardzo zazdrosne bydle i ona po prostu musi utwierdzić wszystkich w przekonaniu, że mąż należy tylko i wyłącznie do niej. I że nie lubi płci pięknej nader wybitnie poza paroma wyjątkami. Dlatego tak kurczowo trzymała się ramienia wampira, nieufnie spoglądając na czystokrwistą. Shade nie powinna mieć tego Kanapie za złe, to wbrew pozorom znośna laska, jednak bardzo zaborcza. Szczególnie teraz, kiedy odzyskała męża po roku jego nieobecności. Odjebało jej tak krótko mówiąc ~
- Sam ... - mruknęła nie kończąc, gdyż przerwał jej kolejny jegomość. Ktoś z rodziny? Nie widziała go nigdy na oczy tak szczerze mówiąc. Z drugiej jednak strony ród Sam'a jest tak wielki, że właściwie to nic dziwnego. Sophie zna głównie ludzi mieszkających obecnie w zamku, widocznie ten tutaj się do tych nie zalicza, o.
Stała cicho, słuchając jedynie wymiany zdań między wampirami.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1069


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 11, 2016 8:02 am

Co... Co ja tutaj robię? - taka była pierwsza myśl pewnego wampirka, który właśnie pojawił się na balu. O kim mowa...? A tak, o Shiro. Shiro Fuyuki postanowił się pojawić na tym balu. Jupi! Chociaż kotowaty rzeczywiście nie wiedział, po co właściwie się tutaj pojawił. Wydawało mu się, że jest to miejsce dla bardziej wytwornych wampirów, a nie dla małolata, jakim był. Na dodatek... Tak. Shiro nie ukrył za bardzo swoich kocich elementów. No co?! Nie marudzić. Nawet nie próbować marudzić. Nie bardzo i tak miał to zrobić, ale... Pewnie i tak nikt na to nie zwróci uwagi, ponieważ są o wiele ciekawsze rzeczy do roboty, o! Gorzej, jak mu się za to oberwie... Chociaż z drugiej strony, mogą go równie dobrze uznać za dziwaka, który ma takie upodobania. Przynajmniej ogonka nie widać. A tak mu się wydawało przed samym wyjściem.
Rudowłosy ubrał się całkiem elegancko, chociaż nie tak świetnie, jakby się chciało. Nie będzie rysunku podglądowego. Shiro miał na sobie białą koszulę z długimi rękawami, jak również i założony krawat w granatowo-czarnym kolorze. Również i jego spodnie były w tym samym odcieniu co i krawat, a na nogach miał białe skarpetki jak i czarne, eleganckie buty. W rękach jeszcze trzymał marynarkę, która wyglądała na taką pasującą do dolnego stroju. W kieszeniach zaś znajdowały się jedynie dokumenty potwierdzające jego tożsamość, nic więcej.
Ta... Co my tutaj dalej... Jak było wspomniane wcześniej, młody nie wiedział, co go podkusiło, by się tutaj wybrać. Chyba po prostu... Ciekawość. I obstawiał, że mógł się spóźnić, gdy ujrzał już niektóre osoby. Szybki rzut okiem sprawił, że uznał, iż po prostu nikogo nie znał. Więc co mógł więcej zrobić? Połudzić się, że pojawi się ktoś, kogo chociaż kojarzył. Małe szanse.
Więc zwinął się gdzieś dalej, nie wtapiając się w żadne rozmowy. Zabrał jedynie kieliszek z krwią i z cieniem zainteresowania patrzył na to, co się dzieje. Póki co, miał taki plan działania. W najgorszym wypadku po prostu zwinąłby się z powrotem do pokoju i tyle.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 11, 2016 10:53 am

Jakie to wszystko było pochrzanione i bez sensu. Zawsze gdy tylko znaleźli się w wystarczającej odległości przyciągali się niczym dwa magnesy o przeciwnych biegunach. A gdy dochodziło połączenia oba magnesy uderzały w siebie z hukiem, wywołując snopy iskier i powszechną uwagę. Wszyscy ich wspólni znajomi zgodnie uważali, że ta dwójka pasuje do siebie idealnie jednak jest za głupia by zauważyć to samemu. Woleli zająć się zwalczaniem się, działaniem sobie na nerwy niż przemyśleć sprawy takie jak właśnie to silne przyciąganie, które stale ich pcha ku sobie. Do niego samego powoli zaczęły docierać pewne fakty, powodując intensywne myślenie o jej osobie, oraz tym co tak w zasadzie ich łączy, lub mogłoby łączyć gdyby nie zachowywali się jak kilkuletnie dzieci. Które oficjalnie się nie lubią, ale najlepiej czują się w swoim towarzystwie i tylko razem potrafią się dobrze bawić. Bo inne dzieci w piaskownicy nie umieją bawić się tak lubi ta dwójka. Sven wbrew pozorom, sporo myślał o Lacie, jak po gruzie, ale doszedł wreszcie do tego z jakiego powodu jeszcze nie zrobił jej poważnej krzywdy, pomimo, że wielokrotnie doprowadziła go do prawdziwej furii. W ostatnim momencie zawsze jednak powstrzymywał swoją rękę. Po prostu nie chciał jej krzywdzić naprawdę. Drapał, gryzł, popychał, to prawda. Ale to nic wielkiego biorąc pod uwagę to co robił innym. Robił jej mniej, bo liczył pragnął czegoś więcej. Dlatego miał tą sporą przewagę nad rudą. Bo kiedy doszedł do ładu sam ze sobą, mógł spokojnie analizować jej zachowanie i, oczywiście, zauważył wiele symptomów tego, że jest w nim zakochana po uszy. Do szczęśliwego zakończenia było jednak daleko, gdyż miast postawić sprawę jasno ze swojej strony, on uparł się by udowodnić jej co sama do niego czuje. A ona uparta jak osioł, choćby nie wiem co, zaprzeczała z całych sił. Ale Sven miał do niej ogromne pokłady cierpliwości. Będzie ją tym gnębił i męczył aż dziewczyna straci siły i przejrzy na oczy.
- Widzisz... Ja tęskniłem, ty tęskniłaś. Jednak mamy o czym porozmawiać, nie sądzisz? - jego głos był dziwnie spokojny. Bez drwiny, śladu kpiącego uśmieszku, zaczepki czy prowokacji. Kurczowo zacisnął dłonie na jej ciele, może nawet ciut za mocno, ale znaczyło to, że intensywnie myślał. Niestety, w oczy jej nie spojrzał. Patrzył gdzieś na jej brwi, lub nosek. Po tym co zrobiła mu swoją mocą miał ogromny problem by zaufać jej spojrzeniu. Nikt nigdy nie uczynił mu czegoś podobnego i było to jak wielka krwawa plama na jego pieprzonym ego. A miał je naprawdę duże. Gdy zorientował się, że chce zdjąć mu z twarzy maskę szybko zerknął tylko gdzieś na salę, jednak swojego towarzysza nie zauważył. Przynajmniej nie tam gdzie się spodziewał, czyli tuż przy barze, w towarzystwie blondyny i rudej. Mihail nie był tutaj ukryty pod maską, wcześniej też uprzedzał go jakich działań oczekuje na tej imprezie. Dlatego też po krótkiej chwili trupia, szczerząca zębiska maska znalazła się w całości w łapce Lejsi.
Na jego twarzy nie można było odnotować zwyczajowego uśmieszku czy wrednego grymasu. Patrzył na nią z czymś w rodzaju wyczekiwania. Był teraz tak cholernie rozmiękczony, że gdyby cała ta rozmowa była z jej strony grą mającą na celu sprawienie by się odsłonił po to by uderzyć w czułe punkty, skończyłoby się to dla niego źle. Kolejne rysy na wielkim ego i pewnie kolejna próba zabicia jej. Tym razem, może by się nie wahał by pociągnąć za spust, albo wbić jej nóż prosto w serce.
- Ciekawe rzeczy? Owszem, można tak powiedzieć. Ale myślałem o tobie dużo. Nawet za dużo. - lekki uśmiech wypełzł na jego spokojnej jak dotąd twarzy. Myślał na jej temat tak wiele, że w końcu uświadomił sobie czego od niej chce. Hej! Ona miała tyle samo czasu, gdyby tylko chciała mogłaby dojść do takich samych wniosków - Nie musiałem ci się spowiadać dokąd zmierzam, Lejsi. Nie jesteśmy parą. Ale gdybym miał chociaż nikły cień przeświadczenia, że chciałabyś to wiedzieć... powiedziałbym ci i zapowiedział kiedy wrócę.

_________________
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 11, 2016 8:04 pm

Elis wygrzebała z małej torebki paczkę fajek oraz zapalniczkę i bez zbędnych ceregieli odpaliła sobie papierosa. Nie wtrącała się w pogaduszki zebranej trójki. Skoro Scar coś chciał od Mihaila, niech sobie z nim załatwia co tam chce. Ją to ni ziębi, ni grzeje. Niemniej to miłe, że stanął w obronie blondyny. W końcu rodzina, co by się nie działo, jest najważniejsza. A przynajmniej według rudej. Chyba, że jest pojebana to co innego. Tsa, bo rodzina Agi jest normalna!Nie ma tu żadnej ironii, skądże!
Wciąż w tym samym bagnie... no to białowłosy podsumował związek Sophie z Samuru. Zdecydowanie wampir lubi chyba robić wrogów wśród innych. Sam może zlać jego słowa, ale na pewno je zapamięta. To mściwy wampir. Zerknęła na szlachetnego, który zaczął się zachowywać jakby wcale rozmowa jego małżonki z mężczyzną go nie interesowała. Faceci... dlatego właśnie Agnes stwierdziła, że nie ma zamiaru nigdy więcej pchać się w stały związek. To sprawia więcej kłopotów, niż warte. Zresztą co to za przyjemność spędzać wieczność z jednym facetem, czy tam kobietą?
Kiedy spaliła papierosa, zgasiła go w popielniczce nachylając się między dwójką wampirów i w końcu została zabrana na parkiet. Nie miała jakiś problemów z bliskością faceta. Skoro nie był Gilbertem, to nie musi się już jej obawiać! Inaczej mogłaby dostać jakiś palpitacji z tego powodu. Jedną ręką złapała jego dłoń, a drugą ułożyła mu na ramieniu. Normalnie, jak podczas walca! No i ruszyli... chyba. Wampirzyca co jakiś czas zerkała w kierunku Lacie, która również ruszyła na parkiet z wampirzym koleżką. Spojrzała z powrotem na partnera do tańca, gdy zadał jej niespodziewane pytanie. No, tak. Dla niego to może być dość ciekawa informacja. Agnes delikatnie się spięła, gdy znów pomyślała o Gilu. Ale na szczęście tym razem powstrzymała grymas na twarzy.
- Ah, taki ciul z którymi mam dzieci. Jedno stoi tam i twój kolega maca mu tyłek - odpowiedziała słodko i skinęła głową w stronę córki i Scara, mając ochotę podejść tam i zdzielić go w głowę. Ale to nie miało sensu. Jeśli młodsza Campbellowa, będzie chciała się z nim puścić to i tak to zrobi.
- Jak to mówią, z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach. Masz kogoś jeszcze oprócz Sophie w tym mieście? - zagaiła, nawiązując do tego że albinos jest związany z żoną Samura. Agnes też była jej kuzynką, o ironio, ale z drugiej strony. A przynajmniej tak mi się wydaje. Niemniej w świecie wampirów, związki kazirodcze nie są takie dziwne, jak u ludzi. Wszakże sama Ag kiedyś przespała się z Sop... ale to temat na inną okazję, o!

_________________
***
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 521


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 11, 2016 9:30 pm

Czerwonowłosa wampirzyca stanęła w progu sali. Nie chciała tutaj przychodzić. A tak dokładniej nie czuła takiej potrzeby. Wstała i wyszła z mieszkania, tylko dlatego że jej koleżanka Rill ją tutaj wyciągnęła. Tyle esemesów jej napisała, że choćby Ely to olała, to potem dwa razy więcej połączeń by dostała od jasnowłosej szlachcianki.
Naciągnęła w dół pudrowo-czarną sukienkę i ruszyła przed siebie, mijając gości. Wszyscy o wiele starsi od niej, mający znajomości tu i ówdzie. Niestety sama Ely, nie znała nikogo oprócz Rillianne, więc miała nadzieję, że szybko znajdzie dziewczynę w tej lawinie osób. W końcu wyczuła jej zapach przy barze i szybko skierowała tam swoje kroki, aby stanąć za wampirzycą i zakryć jej oczy swoimi chłodnymi dłońmi. A, taka mała niespodzianka! Zamiast odpisywać jej, że będzie wolała po prostu przyjść, gdy ta straci wszelkie nadzieje na pojawienie się młodej Moreau. Gdy w końcu zgadła kto tu zawitał, co nie było trudne jak miała dobry węch, to usiadła koło niej zakładając nogę na nogę i zamówiła dla siebie krew. Nie przepadała za alkoholem. Raz sięgnęła po niego z czystej ciekawości, innym razem z powodu złości i nigdy dobrze się to nie kończyło.
- Co chcesz tu robić Rill? - zagaiła nie czując się na siłach, wciskając na parkiet, niemniej przyszła tu dla przyjaciółki. Więc jak Rill będzie chciała zatańczyć to pewnie w końcu czerwona z nią ruszy, aby rozerwać co nieco zachmurzoną białaskę.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 12, 2016 12:10 am

Działali na siebie cholernie mocno. Chcąc, nie chcąc przyciągali się i uparcie krążyli wokół siebie. I cóż z tego, że każdy im powtarzał i mówił, że stanowiliby idealną parę? Oboje z jakiegoś powodu nie chcieli, aż do tej pory przejrzeć na oczy. Wydawać by się mogło, że jak już któreś dojdzie do takich wniosków to, że właśnie Lejsi będzie pierwsza. A tu taki psikus, ona wciąż uparcie zaprzeczała wszystkiemu. Bała się zranienia, cóż z tego, że grała twardą babkę, taką niezależną i niepokorną? Sprawiała wrażenie wyzwolonej i silnej, a tak naprawdę, pomimo swoich pewnych, masochistycznych upodobań, miała takie delikatne serduszko. I nie chciała aby było kiedyś złamane, raz to już przeszła. Więc pomimo iż Scar traktował ją w ten szczególny sposób i dobrze o tym wiedziała, broniła się. Odrzucała od siebie niektóre myśli, większość jednak nie dawała za wygraną i wracała do niej często ze zdwojoną siłą. Każda najmniejsza myśl o nim chciała przebić ten mur. Barierę, którą sobie zbudowała na około. Niestety samoobrona Lacie była coraz gorsza. A teraz jak jeszcze zaczął jej mieszać w głowie, nie wiedziała gdzie ma się podziać. Chciała uciec, ale wymyśliła sobie, że trzyma ją zbyt mocno, aby móc zrobić krok do tyłu. Więc nawet nie próbowała, taaa dobry bajer nie jest zły. 
- Dobra Sven wygrałeś, już przestań sobie ze mnie tak żartować. Udowodniłeś, że trochę tęskniłam. Zadowolony jesteś?- Westchnęła przeciągle w końcu wyjawiając prawdę. Musiała się przyznać i przed nim i przed sobą, że brakowało jej jego osoby. Głosu, zapachu i tego wrednego zachowanie, lekkiego podejścia do życia. Wciąż nie chciała dopuścić do siebie myśli, że on mówi to tak bardzo poważnie. Chciała tkwić w tym przekonaniu, że dalej sobie z niej żartuje. To było wygodne i bezpieczne. Czekała, aż wybuchnie śmiechem i będzie jej to wypominać już do końca życia. Póki co jednak był śmiertelnie poważny, a to sprawiało, że ruda bardzo intensywnie myślała. Zacisnęła palce na jego karku, zdenerwowała się trochę, była taka zagubiona. Gdzie ten jego wredny żart? Gdzie ten paskudny uśmiech? No gdzie? Trzymała w dłoni maskę i nie mogła uwierzyć własnym oczom. To niebyły podśmiewajki z jego strony, on mówił do niej całkiem poważnie. Gdyby była człowiekiem śmiało mogłaby powiedzieć, że właśnie zaliczyła swój pierwszy zawał i to zaledwie w wieku czterdziestu lat. A tak to tylko jakby nieznacznie ugięły się pod nią nogi, ale trzymał ja dzielnie i mocno więc nie miała okazji jakoś specjalnie zwrócić tym na siebie uwagi. Dłoń w której trzymał maskę opadła na jego ramię. Wbijała swoje spojrzenie w jego usta, jakby upewniała się, że na pewno nie drgnęły w grymasie wrednego uśmiechu. To ona się czuła jakby była wkręcana i, że zaraz otrzyma cios poniżej pasa od Scara, jak tylko się za bardzo odsłoni.
- Myślałeś o mnie? Dużo?- Tak totalnie bez sensu powtórzyła jego słowa, jakby w ogólnie nie miała pojęcia co one znaczą i czy na pewno powiedział je w znanym jej języku. W końcu pierwszy szok minął, chociaż wciąż podchodziła do tego z pewną dozą nieufności.
- Też mi się zdarzyło myśleć o Tobie.- Powiedziała bardzo powoli, miała tyle samo czasu, ale cóż z tego, kiedy się uparła, że nie da sobie wkręcić żadnych uczuć. Musiała teraz do tego dojść, najlepiej w jakimś trybie przyspieszonym.
- Oczywiście, że nie musiałeś.- Burknęła cicho wtrącając mu się w zdanie. Taka była niewychowana, w jej głosie dało się usłyszeć nutkę żalu. Kątem oka zauważyła, że jej matula ze znajomym Svena wbili na parkiet. Miała tylko nadzieję, że nie będą się im wcinać, bo ta rozmowa, mogłaby się już nigdy nie powtórzyć, to był właśnie ten moment, ta chwila, wszystko wszyło samo z siebie, tak bardzo naturalnie.
- Mimo iż zawsze mi powtarzałeś, że doskonale wiesz co do Ciebie czuje, wciąż się wahasz.- W tejże sekundzie Lacie już przestała się nawet kiwać na boki w rytmu muzyki, przystanęła, zrobiło się bardzo poważnie. Czy to było dobre miejsce na takie rzeczy? A może w innym szłoby im to gorzej, a może właśnie przeciwnie. Znacznie śmielej, niż przy tych tłumach. Miała ochotę pociągnąć go w stronę wyjścia.
- Wtedy... chciałam wiedzieć, ale zostawiłeś mnie w takim szoku, żeee.....- Brakowało jej słów. Nie wiedziała co ma mu powiedzieć, czego on właściwie od niej teraz oczekiwał?Wzrokiem błądziła po jego twarzy, szukała odpowiedzi.
- Zrobiłeś to z premedytacją.- Zabrała rękę z jego karku i trzasnęła go pięścią w tors. Miała do niego żal? Tak, ogromny. Tyle się rzeczy podziało pod jego nieobecność, tak bardzo sobie namieszała w głowie i w życiu, a teraz on się zjawia jak czarny rycerz na wielkim smoku i co ona biedna ma teraz z tym fantem zrobić? Rozluźniła palce, aby ponownie, kurczowo je zacisnąć, tym razem na czarnym jak smoła garniturze Norwega. Taka mała, głupia Lacie, w totalnej rozsypce i taka zagubiona. Potrzeba jej jeszcze jednego drinka!

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1069


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 12, 2016 8:40 am

Rudowłosy naprawdę nie wiedział, co właściwie miał ze sobą zrobić. Nie chciał od tak podchodzić do innych, zdając sobie sprawę, że fakt, iż ich nie zna będzie działać jedynie na jego niekorzyść. Więc był sobie sam jak kołek, popijając krew i patrząc, co się tutaj tak właściwie działo. Ale... Chwila, co?
Ha! A jednak dostrzegł kogoś, kogo znał! A dokładniej to wyczuł, ale dobra... Najważniejsze jest to, że dotarł do niego zapach jego przyjaciółki - Elyse. Uśmiechnął się lekko do siebie i niewiele się zastanawiając dalej, ruszył w kierunku, gdzie ona się znajdowała.
Niedługo potem ją dostrzegł. Wziął głębszy wdech, czując ulgę i właśnie wtedy go naszły wątpliwości. A co, jak nie będzie chciała spędzić z nim czasu, bo ma o wiele ciekawszą możliwość? Zwłaszcza ta niepewność pogłębiła się, gdy wyczuł przy niej kolejną osobę. Mimo wszystko, postanowił zaryzykować i iść tam.
Kilkanaście sekund później pojawił się przy tej dwójce i uśmiechnął się do nich.
- Hejo, Elyse - przywitał się z nią, po czym skierował żółte oczy na drugą dziewczynę. - Dobry - zwrócił się do niej.
Etto... Co dalej? Chyba trzeba poczekać na to, jak właściwie obie zareagują na niespodziewane pojawienie się hybrydy obok nich. Jeśli będzie pozytywnie i w ogóle, to będzie dobrze. Potem przeszliby do dalszych uprzejmości.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Rillianne
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 12, 2016 11:50 am

- Ely! - krzyknęła wesoło, znajdując w tłumie czerwoną. Pomachała jej zamaszyście, szczerząc się przy tym od ucha do ucha. Jednak przyszła! Czyli nie jest taka drętwa i nieśmiała za jaką się podaje. Nieważne, że pewnie znalazła się tutaj tylko dlatego, że nie chciała być zawalona większą falą wiadomości i telefonów od białowłosej - liczy się fakt, że w ogóle tutaj jest! Wampirzyca odepchnęła się lekko od baru o który jeszcze chwile temu się opierała i wyszła na przeciw swojej przyjaciółce? Tak można ją nazwać skoro Ely to jedyna rówieśniczka z którą Rillianna ma jakikolwiek kontakt. Ujęła ją za dłoń, ciesząc się przy tym jak głupi do sera. Młódka potrzebuje rozrywki, a Czerwona z pewnością jej w tym pomoże! No przecież jej nie odmówi prawda? Tej biednej, niespełna dziewiętnastoletniej dziewczynie, która od dnia narodzi prawie w ogóle nie opuszcza murów zamku i kisi się tam z całą bandą Tess'a i innymi wampirzyskami tego pokroju. No halo! Jak można się nad nią nie zlitować? Przecież Elyse to taka dobra duszyczka!
- Będziemy pić alkohol! - zakomunikowała, dumnie unosząc głowę do góry. Pomińmy oczywiście kwestię, że Rillka nigdy nie miała w swoim drobnych dłoniach butelki jakiegokolwiek wysokoprocentowego napoju, ba! Szlachcianka nawet nie wie, co to wódka i nie rozumie dlaczego wszyscy jej nie lubią, a jednak nadal ją piją! W kwestii używek młódka jest bardzo ograniczona - otóż ojciec skutecznie uniemożliwił jej zdobywania wiedzy na ten temat. Rill nie ma prawa uczyć się na błędach. Nie ma również prawa słuchać o alkoholu, papierosach i narkotykach. O seksie już w ogóle nie wspomnę, bo na samo to słowo Ringo dostaje białej gorączki. Tatko zawzięcie pilnuje jej cnoty i 'mała' nadal wierzy w to, że przyniósł ją bocian [XD].
- Ładnie wyglądasz ... - rzuciła milknąc na chwilę, aby jeszcze raz dokładniej przyjrzeć się swojej towarzyszce. No, Rill musi to powiedzieć - Ely całkiem znośnie wygląda w pudrowym różu. Zacmokała teatralnie, pozwalając usadowić się Czerwonej na barowym krześle. Sama natomiast stała obok niej, kurczowo trzymając się jej nogi. I już, już chciała coś powiedzieć, gdy nieopodal nich znalazł się koto-wampir? Biała wywaliła gały z orbity i w gratisie dorzuciła do tego głupkowatą minę. Pierwszy raz widzi taki wybryk natury na oczu. A w jeszcze większym szoku jest dlatego, że zna JEJ MAŁĄ SŁODKĄ ELY!
- Hejka. - mruknęła dość niepewnie? Spoglądając to na swoją przyjaciółkę, to na nowo przybyłego gościa.

_________________
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 457


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 13, 2016 12:25 am

Dzielnica dla wampirów? Brakowało w mieście takiego miejsca, które byłoby jedynie do dyspozycji krwiopijców. Długo myślał nad tym, czy jednak opłaca pojawić się na imprezie. Tego typu wydarzenia zazwyczaj nie były w jego stylu. Mimo to postanowił sprawdzić co w trawie piszczy, choć nie planował zabawić zbyt długo. I tak nie miał nic do robienia, a siedzenie w czterech ścianach zaczynało go nudzić. Najwyżej pokręci się chwilę po sali i wróci do siebie. Wątpił, żeby kogoś poznał i został na dłużej. Tym bardziej nie spodziewał się ujrzeć znajomej szlachetnej. Prawdę mówiąc miał nadzieję, nie spotykać jej przez najbliższe tygodnie dni. Może znowu miała zamiar upić się niemal do nieprzytomności, żeby leżeć na ławce jak ostatni menel? Tym razem Gabriel miał gdzieś jej plany. No dobra, tak próbował sobie wmówić i całkiem mu się to udawało.
Stanął niedaleko wejścia, obserwując wszystkich gości. Znał paru, ale jakoś nie ciągnęło go w żadną stronę. Mrużył oczy, przeszywając Elyse spojrzeniem. Całkiem ignorował obecność jej koleżanki i kolegi, którego miał wątpliwość przyjemność wcześnie poznać. W tłumie wypatrzył Samuru. No proszę, kogo to przywiało. Czyżby pan i władca postanowił się w końcu pokazać? Stał przy jakiejś nieznajomej i swojej jakże uroczej żonce! Kiedy to on ich ostatni raz widział? Rok temu? Dwa? Nim zdołał pomyśleć, już szedł w ich stronę. Może małe rodzinne spotkanie?
- Samuru, Sophie, jak miło was wiedzieć - powiedział z udawaną ekscytacją w głosie. - Co tam u ciebie, Sam? W ogóle nie miałem od ciebie wieści. Tyle się nie odzywać? Tak się nie traktuje brata - westchnął, wykrzywiając usta w niemrawym uśmiechu. Oho, chyba brakowało mu wrażeń, skoro postanowił pozaczepiać starszego. Ale przecież byli na kulturalnej imprezie, więc Samuru chyba nie ośmieszyłby się jawnie psując atmosferę?
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 13, 2016 10:39 am

Teraz, w tych dziwnych okolicznościach, w miejscu pełnym obcych oczu i uszu dwa magnesiki znowu się przyciągnęły, ale o dziwo nie wywołały żadnej burzy iskier ani wybuchów a spokojnie jakby nigdy nic przylgnęły do siebie i zdaje się, że potrzeba by naprawdę sporej siły by je teraz rozdzielić. Każde słowo czy spontaniczny gest tylko zwiększały siłę magnetyzmu jaka pchała ich ku sobie. Dziwne, bo kiedy byli sami, tylko we dwoje nie potrafili znieść swojej obecności bezkonfliktowo. Ale skoro już tak było to powinni wykorzystać teraz każdy moment, bo nie wiadomo co przyniesie przyszłość i kiedy okazja na spokojną, szczerą rozmowę może się powtórzyć. O ile w ogóle się powtórzy. Bo istnieje spore prawdopodobieństwo, że po tym wieczorze wszystko wróci do normy, czyli chaosu, wyzwisk i rzucania w siebie obiektami najróżniejszej maści.
- Co się stało? Czyżby nieustraszona Lacie, bała się tak prostych słów i oczywistych faktów? Myślisz, że wszystko to mówię tylko po to byś czuła się niekomfortowo? - skrzywił usta w uśmiechu choć o dziwo nie był on złośliwy czy nieprzyjemny. Może odrobinę tryumfalny. Bo jakby nie było, przecież właśnie udowadniał jej to co starał się wywlec od dłuższego czasu a ona z uporem maniaka pozostawała ślepa na jego działania oraz swoje własne uczucia. Ale dlaczego właściwie się dziwić? On sam miał ogromne problemy z tym by pojąć co właściwie kłębi mu się pod niebieską czupryną. Nie potrafił rozpoznawać ani nie rozumiał uczuć innych oraz swoich. Miał jednak to szczęście, że tajemnicza przyjaciółka spoczywająca właśnie na jego szyi, w postaci broszy z czarnym jak smoła kamieniem miała dostęp do wszelkich jego myśli i potrafiła mu wyjaśnić pewne zagadnienia. Jak na przykład to dlaczego Lejsi jeszcze nie zabił, albo nie zgwałcił. Bo traktował ją wyjątkowo dobrze, jak na swoje standardy, bo oczekiwał czegoś więcej. Czego konkretnie? Do tego musi jednak dojść już sam. Nie może być wiecznie prowadzony za rękę przez Xzanę.
- I co takiego o mnie myślałaś? - na usta oczywiście cisnęły mu się niewybredne żarty na temat tego jak to ruda gmerała sobie w majteczkach myśląc właśnie o nim, powstrzymał się jednak i wyczekująco wbił w nią swoje stalowe ślepia. Moment niezbyt dobry na żarty tego typu. Każde nierozważne słowo mogło całkowicie zrujnować moment a druga taka chwila mogła nie powtórzyć się już nigdy. W jego odczuciu było to trochę jak spacer po polu minowym. Z tym, że miał ogromną ochotę na jakąś minę wejść. Najlepiej przeciwpancerną.
- Oczywiście, że się waham. Ja wiem co do mnie czujesz. Ale ty najwyraźniej nadal nie. Kochanie... - pozwolił sobie na figlarne puszczenie do niej oka. Ot i doszło do tego, że starał się ciągle ją uświadomić i naprowadzić na właściwy tor, i wiele rzeczy nie robił tylko po to by sama doszła do ładu i jasności w swojej ładnej główce. Wzruszył lekko ramionami na jej kolejne słowa. Bo miała rację. Nie myliła się. Wszystko to zrobił z premedytacją, pocałunek i nagłe wyjście nie dając jej dojść do słowa. Ale nie wiedział wtedy jeszcze, że wyjedzie na te kilka miesięcy.
- Myśl co chcesz, ale zrobiłbym to jeszcze raz bez wahania. Bo smakujesz słodko, a ten pocałunek był jak małe zwycięstwo, które jest zapowiedzią wielkiej wiktorii. - wyszczerzył kły w drapieżnym uśmiechu - Chodź, napijemy się. - dodał po chwili. Skoro i tak już nie bujali się w tańcu to po co mieli tak stać jak kołki i blokować innym parkiet? A za tyłek mógł ją trzymać też przy barze.

_________________
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 13, 2016 1:23 pm

Cóż. To nie tak, że Mihail lubił robić sobie wrogów. Wbrew pozorom z wielką chęcią przygarnąłby kilkoro sojuszników, wszak tacy zawsze się przydają. Jednakże jego charakter nie zawsze pomagał mu w tym. Był chłodny, chamski, opryskliwy, nie szanował innych. Jak taki gość może spowodować pozytywne odczucia w jego kierunku? Tylko garstka ludzi, a raczej wampirów zdążyła do niego się przyzwyczaić do tego stopnia, że nie sprawia im problemu spędzanie z nim czasu. Rodzina go toleruje, bo więzy krwi. Kobiety? Raczej uciekają po jednym razie. Wieczny samotnik, który podąża swoimi własnymi ścieżkami. Nawet wiedząc o śmierci ojca z rąk brata, on nie wrócił do zamku. Żył na własną rękę, podróżował, obijał się i brał udział w wojnach. Niewiele się zmieniło, prócz kilku wyjątków. Jako tako odnowił kontakt z rodzeństwem, wciąż utrzymując pewien dystans. Skrzywienie psychiczne? Jak najbardziej.
Tańczył z Agnes powoli, delikatnie, acz z gracją. Wbrew pozorom nawet ten wielkolud potrafi uderzyć w parkiet i odpowiednio zająć się towarzyszącą mu partnerką. Dłoń którą trzymał lekko unosząc w górze, oparł o swoje drugie ramię, a raczej prowadząc jej obie ręce na jego kark, delikatnie przykryty biały włosami. Sam położył obie rączki na jej talii, bujając się powoli do rytmu muzyki, która wydobywała się z głośników.
- Nie musisz się nim martwić, znam go.
Powiedział coś oczywistego, skoro wcześniej niebieskowłosy wparował do ich rozmowy jakby nigdy nic i normalnie się przywitał z Draculą. Soł. Może chciał uspokoić trochę rudą? Żeby się nie martwiła o córę, czy coś w tym guście.
Jego mina nie mówiła zbyt wiele. Była poważna, na twarzy nie gościły żadne oznaki jakiegokolwiek uśmiechu. Szare ślepiska wbijały się w czekoladowe tęczówki kobiety. W sumie dowiedział się czegoś ciekawego. Ma bachora. Czyżby spotkał dobrego milfa?
- Oczywiście. Jej rodzeństwo, Naizen i Nadira. Moi bracia i siostra niestety siedzą w Rumunii, z tego co mi wiadomo. A tak to tylko kilkoro znajomych z którymi utrzymuję kontakty biznesowe. Na co dzień jednakże szwendam się sam jak palec.
Z deka zasugerował, że może zaszczycić go swoją obecnością. Co o tym świadczyło? Fakt, że wspomniał o swojej samotności, która bywa na co dzień, ale również i w nocy. Nie był teraz taki bezpośredni, a przynajmniej w słowach. Czemu tylko w nich? Wszak jego łapki delikatnie osunęły się w kierunku krągłego tyłeczka Agnes. Brał przykład ze Scar'a? Nie do końca, po prostu ta dwójka jest dość podobna do siebie. Cóż za zbieg okoliczności, że spotkali matkę i córkę.
A w sprawie NPC. Adrian pozostał na swoim miejscu, przy stoliku na tyle, aby móc obserwować większość zebranych ludzi. Nathaniel natomiast przeprosił swoich rozmówców i udał się do toalety. Shane'owie i Paul przebrali się w swoje służbowe stroje w jednym z ciemnych zaułków, przywdziewając na swoje twarze czarne maski z otworami na oczy. Wszyscy teraz czekają na sygnał. Mihail musi również mieć coś z życia i choć odrobinę się wybawić, co nie?
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 521


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 13, 2016 6:29 pm

Niestety Elyśce nie udało się zaskoczyć białowłosej wampirzycy, bo nim do niej podlazła, Rill już ją zauważyła. Nie pozostało nic innego, jak uśmiechnąć się promiennie do przyjaciółki skoro tak radośnie ją przywitała! Oczywiście, że Elyse nie jest drętwa. Ostatnio spała na ławce, yolo. I wyzywała Gabriela, chociaż nigdy wcześniej nie używała niecenzuralnych słów! Ale odejście jej ojca oraz obecność tak wrednego szkodnika, jak Gab dawała się we znaki czerwonej. Więc można ją w pełni zrozumieć! Kobieta nie ma już siły, być wiecznie milusią, kochaniusią i cierpliwą. Skończył się czas dobroci dla zwierząt. Czytaj facetów. Miała zamiar unikać ich na jakiś moment. No pomijając jej brata. Który swoją drogą mógłby się spiknąć z Rill, mieć taką szwagierkę byłoby ciekawie! Gorzej, jak przyprowadzi jakąś kłodę, co to stoi tylko nad lustrem i się pindży pięć lat.
Uniosła wysoko brew na komunikat szlachetnej. Alkohol? Starsza pijawka, aż się zatrzęsła przypominając sobie, jak siedziała nad deską klozetową w domu Gabriela. To nie były przyjemne chwile. Już wygodniej się rzygało przy ławce. Miała taki fajny helikopter w głowie!
- Um, ja zostanę przy krwi Rill - ostrożnie ważyła słowa. Nie chciała urazić córki Ringo, ale zdecydowanie nie czuła się na siłach, aby sięgać po alkohol. Po za tym wcale jej nie smakował. Wątpiła by mieli tu jakieś delikatne, damskie cydry. Na pewno sama wóda i mocniejsze trunki. Dała się poprowadzić koleżance do barku i w końcu przysiadła. Już ją nogi bolały od tych szpilek. Dawno nie miała tak wysokich butów na sobie. Nie była przyzwyczajona do takich eleganckich strojów. Zwykle chodziła luźno ubrana i w trampkach. Tylko na zakupach z mamą, wybierała różne sukienki, spódniczki i inne tego typu pierdoły. Vivien uwielbiała taki styl, a czerwona nie miała serca jej odmawiać.
- Dziękuję, ale ty lepiej. Zawsze chciałam mieć takie białe włosy - stwierdziła nagle, łapiąc między palce jasne pukle towarzyszki. Nawet nie wiedziała, kiedy Rill wyrosła na taką piękną i dużą już damę. Jeszcze nie dawno wyglądała, jak świeżo upieczona piętnastka! Elyse już wcześniej nabrała kobiecych kształtów. Ale jeśli chodzi o charakter... wciąż była jak młoda dziewczynka. Zwykle trzymana pod kloszem, jak Rillka tylko na innych zasadach. Ona mogła gdzieś chodzić, tyle że co to za radość włócząc się wszędzie samej? Miała dziwny problem z nawiązaniem znajomości wśród rówieśników. Dopiero z Kurośką i Shiro się dogadała. No i Gabrielem.
Ale skoro mowa o Shiro, to czerwonowłosy mężczyzna podszedł do nich, również miło witając Ely. Dziewczyna zaskoczyła się jego obecnością. Dawno go nie widziała, szkołę właśnie skończyła i miała zacząć staż na weterynarza. Pochyliła się na stołku, aby przytulić delikatnie kolegę i złożyć mu motyli cmok na lewym policzku. Niestety zostawiając ślad czerwonej szminki [<3]
- Cześć, Shir! Poznaj moją przyjaciółkę Rillianne. Rill, to mój przyjaciel ze szkoły Crossa - przestawiła ich, poprawiając się na stołku i sięgnęła po kielich z krwią aby zamoczyć w nim wargi. A może tak Rillka i Shiro? Nie no, oni to są z różnych bajek. Ale i tak ich kochała!
Nagle dotarł do jej nozdrzy zapach Gabriela. Zerknęła w stronę drzwi, ale go nie widziała. Może miała omamy? Rozejrzała się nerwowo po pomieszczeniu i w końcu zobaczyła, że jej ukochany "wróg" przybył, ale skierował się do swojego brata.
- Wiesz co Rill... może jednak spróbujemy szkockiej? - poczuła, jakby traciła grunt pod stopami, a jej głos robił się piskliwy. Odwróciła się w stronę barmana i pokazała, aby podał im trzy mocne szklanki wspomnianego trunku. Jednak trzeba się nawalić. A to miał być taki niezobowiązujący dzień!

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Alexandrina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2108-alexandrina-stafford
Zarejestrował/a : 07/09/2015
Liczba postów : 157


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 13, 2016 11:36 pm

Wampiry... To brzmiało dużo lepiej niż "ludzie". Dlatego postanowiła się tutaj zjawić. Wyglądająca wyjątkowo dziecinnie, choć urodzona prawie dwa wieki temu Alexandrina Stafford, która wciąż nie mogła odnaleźć się w nowym mieście i otoczeniu i wciąż nie mogła otrząsnąć się z szoku po utracie wspaniałego "poprzedniego życia". Ciągle szukała nowej siebie, chociaż pod względem osobowości i zamiłowań pozostała przecież taka sama. Choć była już wiekowa, to czuła się niczym skrzywdzone i zagubione dziecko. Ale, ale! Nie będzie tego pokazywać. Jak zwykle dostojna, wyprostowana, ubrana w piękną, czarną, rozkloszowaną, gładką sukienkę z księżycowy wzorem, w nieco nowszym stylu niż jej ukochane kreacje z ery wiktoriańskiej.

Mimo swojego dziewczęcego wyglądu, spokojnie przeszła przez bramki klubu. Zauważyła dwie znajome twarze. Pierwszą z nich był stryj Riecon, drugą uszaty kot Shiro, którego poznała na szkolnych zajęciach. Zdecydowała, że przywita się z nimi, a potem weźmie coś przy barze. Podeszła do starszego wampira, który w tym momencie z kimś rozmawiał. Nie chciała przeszkadzać, dlatego tylko przewinęła się obok i rzucając mu przyjazne spojrzenie, pełne ciepłego, uroczego, choć biorąc pod uwagę jej obecny stan, dosyć wymuszonego wśród skrywanego bólu, uśmiechu i powiedziała:

- Witaj stryju Rieconie. I przy okazji, serdeczne pozdrowienia od rodziców.

Nie chciała się narzucać, dlatego podeszła do baru i wzięła jeden kieliszek "krwawej Mary", która akurat tutaj była faktycznie krwawa, bo dopełniona prawdziwą, słodką posoką. Wybornie. Skierowała swoje kroki w stronę kociouchego kolegi ze szkoły, aby także powiedzieć przynajmniej "cześć" czy zamienić dwa słowa. stał w towarzystwie osób, których nie znała... Choć nie, jasnowłosą kojarzyła z WF-u w Akademii. Ale jedynie "kojarzyła", pamiętała, że miała chyba na imię Rillianne.

- Dobry wieczór Wam... Nie miałyśmy chyba okazji, ja jestem Alexandrina Stafford. - przywitała się grzecznie najpierw z dziewczynami, pamiętając o odpowiedniej etykiecie. - Cześć Shiro! - skinęła głową ze swoim przyjaznym, uroczym, choć bladym uśmiechem i wzięła do ust łyk trunku.

_________________
We are the Sun
We are the dead stars
We are the black sky
Invading your room
We are the candle
The only light


Come, when my hand will die upon
Thy forehead, you'll breath in the flames
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1069


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 14, 2016 7:36 am

Uśmiechnął się delikatnie do obu dziewczyn. Cieszył się w duchu, że miał ponowną okazję, by spotkać Elyse. W końcu, lubił ją i to bardzo! Na dodatek miło spotkać przyjaciółkę w miejscu, gdzie każdy był dla niego obcy. Niestety, ale miał trochę za mało latek, by posiadać jakieś fascynujące znajomości.
Lekko się zmieszał w chwili, gdy go objęła i pocałowała w policzek. Już tak miał, pomimo tego, że często swoim zachowaniem mógł przypominać dzieciaka. Mimo to, nie zaczerwienił się czy coś, po prostu poczuł dziwne skołowanie pomieszane z przyjemnym uczuciem. Jak na razie nie zauważył, że pozostawiła mu ślad, ale pewnie zaraz to się zmieni.
- Miło mi - odezwał się do jasnowłosej. Zawsze fajnie poznać kogoś nowego, zwłaszcza kogoś, kto nie miał jakiś negatywnych zamiarów. Jego uszka na głowie poruszyły się delikatnie, gdy odezwał się. Chyba nie będzie zła, że nagle dołączył do nich... Oby nie. A fakt, że była zaskoczona, cóż... Nie, nie bardzo by to go ruszyło. Jeśli chodziło o jego nietypowe elementy, to wielu obdarzało go tym.
Skierował na chwilkę swoje żółte oczy na rudowłosą w chwili, gdy wychwycił w jej głosie zmianę. Szczerze mówiąc, nie domyślił się, o co chodziło, nawet jak wyczuł zapach Gabriela, bo... Właśnie wtedy dołączyła do nich kolejna osoba!
- Cześć! - powiedział do dziewczyny, która właśnie się tutaj pojawiła. - Miło, że i ty tutaj jesteś.
I znów znajoma twarz! Milutko. Uszczęśliwiło to Shira. Wziął i upił łyk krwi, którą wziął ze sobą tutaj. Nic więcej jeszcze nie dodał, bo... Według niego, nie było jeszcze tematu do rozmawiania. Ups. Zdarza się i tak.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Rillianne
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 14, 2016 11:17 am

Może to i lepiej? Rilli ma mocno wyostrzone zmysły w tym równie mocno zakorzeniony zmysł samoobrony. Jeszcze sprzedałaby Ely jakiś cios powalający ją na łopatki! Albo, co gorsza - podbiła jej oko, złamała nos czy po prostu przeciągnęła za ucho po całej sali. Jasnowłosa czasami tego nie kontroluje! Gdy ktoś zachodzi ją od tyłu, po prostu czym prędzej odwraca się na pięcie i nokautuje 'przeciwnika' nim ten zdąży powiedzieć chociażby słówko. Szkoła ojca. Nauczył ją bronić się przed potencjalnymi kandydatami na chłopaka. Poza tym jakoś musiała przetrwać w zamku Testament'a nie? Więc cieszmy się że Elyse jednak nie miała okazji zaskoczyć Rillianny, Bóg jeden wie jakby się to wtedy skończyło. Spała na ławce? Wychodzi na to, że Czerwona jest mniej drętwa niż Julie. Jedynym 'szalonym' wybrykiem szlachcianki był atak na Dastan'a. Chociaż ktoś normalny stwierdziłby raczej, że był to desperacki czyn targnięcia się na swoje życie. Na szczęście brat okazał się być bardzo wyrozumiały - pozwolił się zaatakować i skosztować swojej krwi. Głupi, to jednak zawsze ma szczęście - wystarczy spojrzeć na nią!
Elyśka ma starszego braciaka? Niech no pozna go z Rillianną! Ona już zrobi z nich jedną wielką rodzinę. Ojciec i matka Czerwonej z pewnością się ucieszą, że będą przez to spokrewnieni z rodem Kurosiów. BĘDĄ WRĘCZ SKAKAĆ ZE SZCZĘŚCIA.
- Jak to? - wypaliła zaraz po słowach Elyse. No halo! Jak to nie będzie z nią pić? Przecież to w ogóle nie ma racji bytu! Rillka nie przyjmuje w tym temacie odmowy. Czerwona pije i koniec, o! Co to w ogóle za bunt. Żeby tak nie chcieć się zabawić ze swoją młodszą, fajną psiapsi. DRUGIEJ TAKIEJ NIGDZIE NIE ZNAJDZIE. Taki Shiro na pewno jej nie zastąpi! No i już chciała opieprzać Ely, ale ta rzuciła w jej stronę komplementem. Młoda uniosła dumnie głowę, napinając się przy tym jak paw. Tak, lubi komplement. Lubi słyszeć, że jest ładna. Nie będzie udawać przesadnie skromnej skoro taka nie jest. Uśmiechnęła się delikatnie, po czym niby to przypadkiem odrzuciła pasmo białych pukli do tyłu.
- Nie mordo. Do Ciebie idealnie pasują Twoje czerwone włosy. Gęste, ładne. Wyrwiesz na nie jeszcze niejednego faceta. - to fakt, Rill całkiem niedawno wystrzeliła w górę. Chociaż nie ma typowo kobiecych kształtów. Nadrabia to jednak szczupłą sylwetką, wcięciem w talii oraz długimi, zgrabnymi nogami. Dupę ma znośną, krągłą ale cycki to jej jawny kompleks. Choć małe również piękne! Tak przynajmniej mówią. W każdym razie wampirzyca uparcie w to wierzy! Może kiedyś jeszcze jej urosną! Charakter natomiast ma bardzo zbliżony do Ely. Jeżeli chodzi oczywiście o dziecinność. W końcu to białowłosa jest mocno zacofana w wielu sprawach! Niczym pięcioletnie dziecko, poważnie. Chociaż obawiam się że w tych czasach wiedza pięciolatków na temat seksu jest większa niż Rillki XD Zdecydowanie większa. Dzieci rodzą dzieci ...
- Mi również miło. Shiro, tak? - zapytała raczej dla pewności z delikatną, przyjemną nutą w głosie. Kiedy w pobliżu nie było Dast'a młoda wydawała się być całkiem znośną osobą. A już na pewno pozytywną w odbiorze dla innych. Może to przez Ely? Czerwona działa na nią w jakiś dziwny kojący sposób. Rill zupełnie tego nie rozumie, aczkolwiek w jej towarzystwie czuje się bardzo dobrze, wręcz błogo. Inaczej niż w gronie ludzi z którymi się wychowywała. Nie żeby zaraz była miękką cipą bez charakteru, to po prostu wszystko wina starszej wampirzycy. Jest taka delikatna i miła! To wszystko udziela się młodej Rill, szczególnie że wiele zachowań ciągnie jeszcze z otoczenia. Jest młoda, uczy się poprzez obserwację.
- A co to? - zapytała głupio, spoglądając dwukolorowymi tęczówkami na przyjaciółkę. Jak już wcześnie mówiłam, Rillianna nie wie co to wódka, a już na pewno nie zdaje sobie sprawy z tego czym jest szkocka. Jak to działa i smakuje tym bardziej. Sięgnęła po szklankę pełną trunku, którą zamówiła dla niej Ely, po czym zupełnie nieświadoma tego, co ją czeka wychyliła wszystka na raz. Wierzcie mi - małolata nigdy nie była tak blisko wyrzygania wszystkiego, co tylko zalegało jej w żołądku. Zerknęła rozpaczliwie na Ely. POMOCY.
- KURWA PALI. - wyjęczała, nie zwracając uwagi na nowo przybyłą, bo próbowała uwolnić się od złej mocy szkockiej, która właśnie przelewała się jej przez gardło. Będzie piła więcej nawet po tak nieudanej pierwszej próbie. Cóż, Ely i Rill dzisiaj popłyną.

_________________
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 230


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sob Lip 16, 2016 8:10 am

KONIEC WOLNEJ AMERYKANKI bowiem nadchodzi Organizator całego zajścia, jak i otwarcia najnowszej Dzielnicy stworzonej tylko i wyłącznie dla wampirów. Pomysł z odizolowaniem nocnych koszmarów był wyjątkowo ambitny oraz przemyślany, wszak Hiro lubi mieć badane obiekty przy sobie, a jeśli chodzi o porządek to jeszcze bliżej. W końcu stąd będzie mógł mieć wszystkich na oku, wiedzieć kto z kim i po co. Cała dzielnica ma uszy oraz oczy Rady a jak wiadomo Hiro postara się by Wampirza polityka miała ogromny wpływ na wampirze społeczeństwo, nie tak jak poprzednie. Koniec z dobrą Radą. Teraz nadchodzi ta właściwa.
Nie chciał robić wielkiego halo z wejściem, wolał wejść powoli, zresztą wiedział że i tak osoby znajdujące się wewnątrz mają zbyt zawyżone ego aby zainteresowali się Przewodniczącym. Do czasu.
Muzyka nieco ucichła, a wampirzy ochroniarze weszli pierwsi. Wejściem głównym oraz dla VIP'ów. Kolejni to Albino oraz łysy wampir z tatuażem na głowie przedstawiającym zakrwawione ludzkie oko - główna ochrona Przewodniczącego wampirów. Później zaś Hiro... odziany w biel szlachetny rozejrzał się po twarzach. Znał ich wielu, mimo iż ono mogli nie znać jego. Członek rodziny Asmodey, hybryda Shiro oraz kilku członków Kuroiashita w tym Samuru oraz Gabriel. Naprawdę kilka sztuk szlachetnych rodów, mających ogromne wpływy w świecie wampirów. Ale, ze Samuru się także pojawił?
- Miej na oku wszystkich, Albino, Ty także.
Rzucił słowem do swoich sługusów, a ci potwierdzili skinięciem głowy. Lepiej mieć się na baczności, bo tym razem nic nie umknie Łysemu wampirowi ani tym bardziej białowłosemu czysto krwistemu. Hiro odpowiednio wybiera swoich podwładnych, by mieli jak najwięcej do powiedzenia w kwestii ochrony. Rzucił też okiem na zamaskowanego Scara. Czemuż to pojawiają się tak ekscentryczne wampiry? Ilu z nich było poszukiwanych? Szlachetny zatarł swoje dłonie, przechadzając się między innymi wampirami. Ci co znali Przewodniczącego, skinęli zapewne głową. W końcu silna władza zawitała. Póki co da się oswoić z myślą iż może być nie znany, ale to niebawem się zmieni. Krążył po sali, chcąc przedostać się za chwilę do zaplecza. Kilka przygotowań by coś ogłosić. Niebawem wszystko ruszy do przodu.

_________________



Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1021


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 17, 2016 10:07 am

Typ z którym odeszła Agnes z całą pewnością zostanie zapamiętany przez młodego szlachetnego. Samuru może i zbył jego pozerskie zachowanie, to jednak wygrawerował w swojej pamięci jego zachowanie. Może teraz nie było sensu zaczynać bójek, ale w przyszłości lepiej by ich drogi się nigdy nie zrównały. Sam chętnie wtedy rozkwasiłby jego głowę na chodniku. Chyba że... Zmrużył gadzie ślepia, wbijając je w postać wampirzycy Shade. Najwidoczniej i ona się nudziła, tak samo jak przybyły kuzyn Tetsu, który przywitał się z Sam.
- Ta, ja ciebie również.
Odparł chłodno, lecz jak wiadomo Samur nigdy przesadnie nie wykazywał się z emocjami. Jak zwykle traktował wszystkich ozięble, a właściwie... bez emocji. Nawet zazdrosna Sophie która zawisła na jego ramieniu została zbyta westchnięciem. Poklepał ją jedynie po głowie.
- Faktycznie ten wieczór jest strasznie nudny.
Zgodził się ze wszystkimi dlatego też należy imprezę nieco rozruszać. Uśmiechnął się pod nosem na swój diaboliczny sposób. Napisał krótkiego sms'a i szybko schował telefon. Co zrobił? A tego nie powie nikomu. Zresztą sami niedługo wszyscy się przekonają, poza tym chciał coś sprawdzić.
No i proszę. Dotarła kolejna osoba. Gabriel. Rzekomo Samuru wydalił go z rodu, lecz kiedy to było? Samur pokręcił głową, zamykając na moment oczy. Odchylił łeb w tył, biorąc głęboki wdech. Głód krwi podczas Czarnego Raka był nie do zniesienia. Szkoda że nie może nikomu o tym powiedzieć... Pieprzone rozkazy od Namikaze.
- Nie miałem czasu na nic, ale teraz jak widać mam go od cholery.
Rozłożył lekko ramiona, odpowiadając bratu. Jakoś nie wykazywał się agresją wobec niego, więc Gabriel mógł czuć się bezpieczny.
- Wiesz, że muszę przyjąć ciebie oraz Elliota z powrotem?
Warknął jakby było to coś zupełnie niezależne od niego, a on tego nie chciał. Może i tak było? Samuru chwycił otrzymaną po długim czasie szklankę z krwią by prędko ją opróżnić. Uśmiechnął się półgębkiem.
- Zabawimy się trochę.
Rzucił do zgromadzonych mordek, odstawiając z hukiem szklankę. Telefon za wibrował w kieszeni, więc szybko go wyciągnął i odczytał wiadomość. Już czas, gdyż gadzim oczom ukazał się także Przewodniczący. Po prostu idealnie.

Kilka hałasów pochodzących z klimatyzacji? A może ochroniarzowi siedzącemu za biurkiem przy monitoringu się coś wydawało? Popijał właśnie swój ulubiony czerwony napój gdy właśnie rozległ się kolejny huk w tunelu nad głową. Spojrzał ku kratce wentylacji, mrużąc ślepia. Był wampirem więc bez trudu wyczuł, że coś jest nie tak. Odstawił kubek z krwią i wstał z krzesła.
- Wyłaź stamtąd!
Zawołał w stronę krat, czekając aż Coś opuści swoją kryjówkę. Tunel był wielki, więc bez trudu zmieści się tam człekopodobna istota. Poczekał kilka sekund, uznając już powoli, że to tylko wygłupy imprezowiczów. Jednak się mylił... Kolejny hałas i tym razem huk spadającej kraty na podłogę. Ochroniarz szybko wstał, nie potykając się o mały włos o krzesło. Na podłodze kulił się odziany w granatowe odzienie intruz. Miał on białą ptasią maskę, taką jak mieli lekarze podczas epidemii dżumy.
- O nie...
Jęknął wampir, widząc jak Biały dziób poodnosi się z wolna. Miał on w sobie coś upiornego, coś co nawet wampir nie był w stanie opisać. Czarne, puste oczodoły w których powinny być oczy, niemal wchłaniały w swoją pustkę. Ochroniarz władał mocą lodu, lecz nie zdążył już zamrozić swojego przeciwnika. Dziób maski rozwarł się, a z niej wydostał się morderczy dla wampira płomień. Ochroniarz z wrzaskiem zaczął się miotać i w akcie histerii zaatakował komputer monitoringu, naciskając przycisk alarmu. Rozległo się wycie, a wraz z nim atak.
Do lokalu każdym możliwym wejściem od klimatyzacji przez okna, dostawały się białe dzioby. Ochrona próbowała odeprzeć atak, lecz widok uzbrojonych w materiały łatwopalne oraz bomby intruzi, szybko uspokajał. Specjalny oddział Szarej Policji - samobójcy. Białe maski, granatowe umundurowanie. Z wrzaskiem taranowali każdego napotkanego. Było ich ilu? Póki co dziesięciu. Poziomy E. Szalone, żadne krwi wampiry pochodzące z pod kłów dawnego burmistrza. Opłacało się ich trzymać, opłacało się łamać ludzi i przemieniać ich. Każdy z nich był gotowy wysadzić się lub zaatakować. Główny cel? Zrobić jak największy chaos. I jaka będzie reakcja wampirów? Białe maski zaczepiali, grozili i przede wszystkim prezentowali swoje bombowe uzbrojenie.
- Chora władza i porządek! Ta dzielnica ma być nasza!
Zawołał jeden z Białych dziobów, który znajdował się najbliżej zgrupowania tanecznego. Samuru póki co stał w miejscu, obserwując. Wiedział doskonale, że jemu nic nie grozi. Lecz co z pozostałymi?

Powrót do góry Go down
Aurore

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2527-wszystko-co-powiem-lub-napisze-i-tak-ludzie-wykorzystaja-to-przeciwko-mnie http://vampireknight.forumpl.net/f133-willa-aurory
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 18, 2016 7:01 am

Kobieta uśmiechnęła się i dodała jedynie dla jasności.
-Jestem mężatką w stanie separacji, a dokładniej rzecz ujmując mój mąż wziął nogi za pas, gdy zaszłam w ciążę.
Ciężko było jej o tym mówić, szczególnie dlatego, że kiedyś kochała męża. Nie łatwo być samotną matką. Dla córki byla gotowa poświęcić wszystko. Zawsze dbała o jej dobro. Wielu zarzuciłoby jej że rozpieszcza Celię. Kobieta zawsze chciała jej wynagrodzić brak ojca i to stąd brały się jej wszystkie błędy wychowawcze. No cóż, dziś miała zamiar dobrze się bawić.
-Czyli trunki cię nie pociągają- zaśmiała się i ułożyła dłoń na jego ramieniu pozwalając poprowadzić się w tańcu.
Poruszała sie rytmicznie kołysząc przy tym delikatnie biodrami. Miała wprawę w tańczeniu. Wielokrotnie to robiła. Nagle w sali zrobiło się zamieszanie. Oderwała wzrok od oczu znajomego. Zamęt wywołał niepokój różowowłosej. Sięgnęła po sztylet ukryty za podwiązką i mimo faktu, że była drobną kobietką stanęła przed swoim towarzyszem z zamiarem ochrony go.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Czerwony Kieł
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Czerwony pokój zabaw
» Pokój Czterech Pór Roku
» "Wilczy Kieł"
» Stół Kapelusznika
» Thaddeus Ross/Red Hulk

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: 
DZIELNICA NOCNA (PÓŁNOC)
 :: DZIELNICA STRACHU
-
Skocz do: