IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Czerwony Kieł

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 521


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 19, 2016 4:04 pm

Niejednego faceta. Ehe, Ely podziękuje już wszelkich adoratorów. Albo nie było żadnego, albo kilku na raz i zrobił się niezły burdel na kółkach. Mimowolnie spojrzała na Gabriela, który nie zwracał na nią uwagi i westchnęła wyraźnie zmartwiona. Musi z nim porozmawiać. Czuje, jak ta potrzeba pali ją od środka. Ale nie ma na razie pomysłu, co by mogła mu powiedzieć. Nie odpisała na esemesa, nie odebrała połączenia. Ono samo się odebrało! I kij wie, co było słychać. Szlachetna czuła się trochę spanikowana tą sytuacją, ale przecież nie musiała mu się z niczego tłumaczyć. A przynajmniej tak sobie wmawiała. Dosyć o facetach! Chyba, że o Shiro który doszedł do dziewczyn powodując, że córka Vivi uśmiechnęła się promiennie z jego obecności. Zawsze rozsyłał sobą pozytywną energię i wszelkie smutki, złości i zmartwienia odchodziły w daaal~ Jak widać nie tylko Ely ma pozytywny wpływ na Rilkę. Niemniej czerwona lubiła tą nieogarniętą białaskę. Miała w sobie wiele uroku, nawet jeśli z pozoru wydawała się wredną suczą. To nie jej wina, że należy do Kurosów, którzy chcąc nie chcąc mają w sobie trochę uszczypliwości.
Elyse zaczęła się się śmiać - pierwszy raz od jakiegoś czasu - gdy Rillianne wypiła szkocką i normalnie ziała ogniem z buźki. No, tak. Ely zapomniała jakie to uczucie. Sama, bardzo mało piła alkoholu i wszystkie wymyślne trunki znała tylko przez rodzinne imprezy. Jak nie miała co robić, to siedząc przy barze próbowała tego i owego, ale w małych ilościach. Była pijana może dwa razy w życiu, także jej też niewiele będzie trzeba by znów "latać" z głową w sedesie, huehue.
- Spokojnie, pingwinku. Po pewnym czasie człowiek się przyzwyczaja. Podobno - zachichotała i sama wypiła spory łyk ze szklanki. Normalnie tak skrzywiona jeszcze nigdy nie była. Zdecydowanie wyglądała, jak jakiś przerażający pokemon, ale kto by się tym przejmował. No dobra, nie pamiętała aby aż tak ją to zapiekło za pierwszym razem. A niby to tylko pierwszy raz boli!
- Może jednak wypijmy coś innego - zaproponowała czując jak się wzdryga przez smak alkoholu i powstrzymała się przed wyrwaniem szklanki z wodą stojącej nieopodal kobiecie, aby zmniejszyć palenie w gardle. Nie będzie robić siary... Zwłaszcza, że dołączyła do nich jakaś koleżanka czerwonowłosego. Ely zmarszczyła brwi. Nie znała tej dziewczyny, ale po chwili delikatnie się uśmiechnęła i przedstawiła nazwiskiem swojego rodu. W tym mieście pewnie mało kto o nich pamiętał. Ethan w końcu tak szybko zniknął, jak się pojawił a ona z matką nie udzielały się szczególnie towarzysko. No, ale teraz może wrócą do gry? Viv w końcu dołączyła do rady, a Elcia zaczęła poznawać nowych ludzi i patrzcie! Ma aż dwójkę znajomych! I Gaba, ale do jakiej grupy go dodać, to kij to wie~
Niestety ich dobrą imprezę przerwało wtargnięcie Poziomów E. Nie wyglądali, jakby mieli milusie plany co do gości. Rozejrzała się po otoczeniu. Nikt raczej nie spodziewał się przybycia ptasich wampirów. Oho, szykują się kłopoty. Wstała ze stołka stając przed przyjaciółmi, jakby chciała ich w razie niebezpieczeństwa obronić.
- Shiro odejdź z koleżanką za barek. Na ten moment koniec zabawy - zakomunikowała chłodno do chłopaka licząc, że ją posłucha. Cała Ely! Najpierw dba o innych, potem o sobie. Oczywiście została jeszcze Rilli, ale wątpiła by białowłosa tak łatwo poszła siedzieć w kącie. Ringo uczył ją walczyć, więc raczej będzie chciała pokazać na co ją stać. Zresztą... jeśli to ludzie Samuru, to wątpliwe było by tknęli kogoś z jego rodu. Ale co z Gabem? W końcu wyleciał od nich.. znów spojrzała na kolegę mając nadzieję, że nic mu nie będzie. Widząc, że póki co nikt do niego nie podchodzi, znów spojrzała na ptasich gości. Dobrze, że była prawie na drugim końcu sali od wejścia. Stojąc za jakimś mężczyzną machnęła niepostrzeżenie ręką chcąc, przy pomocy telekinezy zrzucić na wampiry wszelkie wiszące ozdoby co na chwilę mogłoby "zabić" ich czujność.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Takeshi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2734-takeshi-hatsuri#58150 http://vampireknight.forumpl.net/t2739-takeshi#58229
Zarejestrował/a : 08/07/2016
Liczba postów : 164


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 19, 2016 8:31 pm

Zmęczony i wyczerpany Takeshi Hatsuri wrócił z powrotem do Yokohamy, po roku wyjazdu i zapoznaniem się z inną kulturą i spróbowaniem tradycyjnych potraw. To było wspaniałe doświadczenie w jego młodym życiu, ale musiał wracać do " domu". Do Yokohamy. Od ukończenia Akademii Cross zaakceptował to miasto, a to miasto zaakceptowało jego.
Od tamtego czasu to miejsce uważał za swój dom.
Od dworca zrobił sobie mały spacerek po mieście. Musiał rozejrzeć się, czy coś się zmieniło, czy zostało po staremu. Nie zauważył niczego co by przykuło jego uwagę, ani żadnych zmian, które również nie zwróciły jego spostrzegawczości. Przeszedł, aż przez całe miasto.
Dopiero wieczorem dotarł do Mocnej Dzielnicy. Owa dzielnica nie wyróżniała się niczym nowym dla Hatsuri'ego. Nic to miejsce się nie zmieniło wyglądało tak samo, przed wyjazdem na rok. Wygląd, nastrój i otoczenie miały w sobie to samo gdy przyszedł tutaj po raz pierwszy. To było nie zapomniane uczucie, które w tej chwili odrodziło się w Takeshim. Czuł, jakby wróciły wspomnienia sprzed lat.
Stał przy samej granicy Nocnej Dzielnicy z miastem, które powoli zapalało swoje nocne oświetlenie, tak samo tyczyło się Dzielnicy. Zamieszkałej przez wampiry. Wykonał jeden krok w przód i po sekundzie zaczął iść przed siebie. Rozglądał się po Dzielnicy. Przypatrywał się wszystkiemu co było wokół niego i przed nim. Przemierzył spory kawał... Aż tu nagle zaczęło mu burczeć w brzuchu. - No pięknie... Akurat musiał odezwać się teraz. W nie odpowiednim momencie. Muszę znaleźć jaka knajpę lub pub. - pomyślał z małą irytacją, gdy jego brzusio odezwał się mówiąc; jestem głodny, nakarm mnie, zamów jakieś dobre jedzonko, żeby zaspokoić moje pragnienie... Takie były odczucia właściciela burczącego brzucha.
Rozejrzał się po okolicy i nie znalazł żadnej knajpki. Po ciężkim, cichym westchnięciu zaczął iść dalej. Rozglądał się wszędzie z lekko pochyloną głową do przodu. - Przecież jadłem posiłek przed powrotem... - powiedział w myślach. Gdy tak szedł nagle usłyszał czyjąś rozmowę. Wynikało z niej, że w pubie " Czerwony Kieł " jest jakaś imprezka i można na nią przyjść. Tą dobrą wiadomością dla siebie przemierzał dalej Nocną Dzielnicę. Szukając pubu pod nazwą:" Czerwony Kieł". Odruchowo chwycił się lewą ręką za brzuch, czuł natarczywy głód, który z czasem nasilał się, a to nie było przyjemne uczucie dla wampira. W sumie to dla wszystkich nie było miłym uczuciem, która powoli czuję pustkę w żołądku.
Zatrzymał się i spojrzał w górę. Widniał napisać " Klub Czerwony Kieł". Westchnął z ulgą, że znalazł ten lokal, o którym przypadkowo usłyszał, tylko przechodząc. Być może nie wyglądał na podróżnika, który wrócił po wyjeździe, bo zostawił wszelkie bagaże, a konkretnie plecak w swoim pokoju. Przed wejściem do środka chwilę odczekał prostując się. Po tym wszedł do lokalu. Pomieszczenie było oświetlone wystarczająco dobrze, żeby zobaczyć każdego kto znajdował się w środku. Od razu zamknął zza sobą drzwi. Chwilę rozejrzał się i zauważył spory tłum, który pewnie przyszedł na imprezkę. Zielonym oczom nie umknęło zauważenie dwóch mężczyzn... Czy oni byli ochroniarzami? Chyba tak. Po wywnioskowaniu z ich stroju. Poszedł dalej przed siebie. Zrobił tylko parę kroków, bo nagle poczuł coś dziwnego, jakby to był powoli napływający do jego głowy nie pokój. Chwilę przystanął, żeby odpędzić od siebie takie bzdury. Podszedł do baru, usiadł na krześle. Popatrzył jeszcze raz na imprezowiczów i wszystko było w porządku. Przecież każdy się bawił i rozmawiał. Odwrócił się twarzą do baru. Rozglądał się w poszukiwaniu jakiejś tablicy z przekąskami, ale nie mógł znaleźć lub z cale owej tablicy nie było? Tylko były półki zapełnione po same brzegi alkoholem. Lekko westchnął. Aż tu nagle z nie wiadomo skąd - z punktu widzenia Takeshiego - pojawili się napastnicy z dziobatymi maskami i granatowym ubiorze. - Co to ma znaczyć... - szybko przeszło prze myśl Hatsuri'ego. A jeden z nim coś tam krzyknął przy zgrupowaniu tanecznym...
Przełknął ciężko ślinę... - Naprawdę takiego coś musiało mnie spotkać... - wypowiedział w myślach. Czekał co dalej się wydarzy. Jak inni na to zareagują.

_________________
- Theme Takeshi -


Ostatnio zmieniony przez Takeshi dnia Sro Lip 20, 2016 12:25 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 19, 2016 10:55 pm

Kiedy dziś smoczy wampir zaglądał do pokoju swojego brata przekonał się, że go gdzieś wywiało. Przez pierwszą chwilę się zastanawiał gdzie może się podziewać, dopóki nie usłyszał o otwarciu wampirzej dzielnicy i imprezie z okazji tego. No tak jego najukochańszy braciszek lubił się pakować w kłopoty, a impreza w nowej dzielnicy była ku temu wspaniałą okazją... by w takie się władować przy okazji ciekawości kociej istotki. Więc sam zniknął tylko na chwilę w swoim pokoju by już po chwili przebrany w galowy strój, szarą bluzkę, czarne spodnie i zieloną marynarkę "pingwina" długością schodzącą do kolan. Słowem jak zwykle faworyzował swój smoczy charakterek, nieco szalony. Poszedł co sił by dotrzeć na imprezę na czas.
Wejście ochroniarze, sporo ludzi... no i jak tu znaleźć niesfornego braciszka? Na szczęście Haku doskonale znał za równo jego zapach jak i charakterek, więc największe tłumy w klubie mógł sobie darować, tam było wątpliwe by znaleźć kotowatego. Jednak impreza naprawdę dobrze się rozkręcała, bo prócz standardowych gości pojawił się koło Haku nagle jakiś wampir w białej masce, na którego Haku na syczał jak wąż, kto mu ośmielał się zastawiać drogę gdy on szukał kogoś tak ważnego dla niego? nawet jeśli dla innych kotowaty był nieznany. Wampir w masce zaprezentował swój ładunek wybuchowy, lecz Haku nie miał czasu na dalsze prezentacje, momentalnie się cofnął i za jakimiś innymi wampirami dał susa w dalszą część sali by sekundę po ucieczce... wpaść na kogoś. Żeby było zabawniej tym kimś był nikt inny jak osoba której szukał, lecz kiedy to zauważył miał naprawdę głupią minę, wstał i pomógł wstać bratu z podłogi
-Gomen Shiro-chan, nic ci nie jest? I co tu w ogóle się dzieje?
Przeprosił i znów się rozejrzał widząc, że gości z maskami jest więcej i na dodatek, chcieli ich otoczyć? W sumie nie wiadomo, trochę się popisywali, a trochę jakby działali na serio. Haku widział różne świry lecz te tutaj były najgorsze z możliwych. Jedno wiedział na pewno nie mogą im się tak łatwo dać, lecz na razie jeszcze w jego głowie nie kiełkował żaden pomysł jak się ich pozbyć.

_________________
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 20, 2016 8:26 pm

Będzie krótko, bo mam lenia!

Agnes nie była zbytnio zdziwiona tym, że Mihał zszedł niżej swoją dłonią. Uniosła wysoko brwi i nagle zabrała rękę z jego ramienia, aby bez zbędnych krępacji dotknąć go za... rozporek, którym zaczęła się leniwie bawić.
- Widzę, że nie bawisz się w chodzenie po bułki do sklepu - skwitowała tylko i odsunęła dłoń, aby zakręcić się w rytm muzyki, która wydobywała się z głośników. Niestety musiała stanąć, bo do pomieszczenia wbiła ekipa białych ptaków. Spojrzała na nich zastanawiając się skąd kojarzy motyw zwierzęcia. Ah, kiedyś Samur przyszedł tak na inną imprezę! Więc to muszą być jego ludzie. Ziewnęła przeciągle. Nie zamierzała toczyć wojny z jego sługami. Lubiła Sama i czemu miałaby się stawiać wobec jego planów? Koniec końców on tylko ubarwiał im życie! Tak, Agnes nie patrzyła na to jak na jakąś apokalipsę, tylko dobrą zabawę! Złapała białowłosego za rękę i poprowadziła w stronę wyjścia, aby wyminąć wampiry i wyjść z nim. Dzisiaj chciała tylko się napić i dobrze bawić.. w łóżku!


zt x2

_________________
***
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1069


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 21, 2016 8:55 pm

Nie ma to jak spędzić miło i przyjemnie czas z osobami, które się znało! Nawet jeśli to była jedynie Elyse. Znaczy się, jej koleżankę dopiero co poznał, więc ciężko powiedzieć, że ją "znał". Ale może uda im się nawet zaprzyjaźnić?
Na słowa jasnowłosej lekko kiwnął głową, potwierdzając tym samym, że "Tak, jestem Shiro", posyłając jej przy tym uśmiech. Ha, zapamiętała go! Chociaż, byłoby nietypowe, gdyby jednak nie... Nie, z drugiej strony, można nie mieć pamięci do imion. Ale zaś z trzeciej... Nie, nie, nie! Zaczyna się robić w głowie mętlik od zastanawiania się nad tym wszystkim!
Ha, co do dalszych wydarzeń... Shiro nie napił się jeszcze tajemnego napoju, jaki dostał od przyjaciółki, ponieważ jego uwagę zwróciło coś innego. Zamrugał oczami, wychwytając, że muzyka była mniej słyszalna. Jego kocie uszy nieco uniosły się, zdradzając zainteresowanie, a wzrok powędrował ku wejściu. Wow - pomyślał, widząc, jak wchodziła ochrona. No co? Robiło to jednak wrażenie, a przynajmniej na tak młodym wampirze, jakim był Shiro. Na dodatek ciężko było nie wyczuć, z kim miało się do czynienia. Szlachetny wampir... Rudowłosego ogarnęło uczucie, jakby go gdzieś już spotkał... Aw, nawet jeśli to pamiętał, to nie na daną chwilę, po słodkawy zapach ludzkiej krwi potrafił go dobrze rozproszyć! To, że panował nad sobą, nie oznaczało, że był zupełnie obojętny na to wszystko.
Dlatego też, gdy przybyły zniknął z sali, chłopak dopił krew, którą wziął wcześniej i zerknął z ukosa na alkohol. Trochę obawiał się go napić, widząc reakcję dziewczyn na to. W sumie... Ciekawe, jakby to zadziałało na kogoś takiego jak hybryda?
Jednak nie było teraz okazji, by się przekonać. Spokój na sali przerwało wycie alarmu. Rudowłosy ciut zaniepokojony odłożył wszelakie naczynia, jakie miał w łapkach i uniósł wzrok.
- Co się dzieje? - wyszeptał cicho sam do siebie. Był pewny, że to nie zapowiadało nic dobrego. I rzeczywiście, przeczucie go nie pomyliło. Minęła krótka chwila, a pojawiły się tutaj wampiry.
Kotowaty wyczuł, że była to niska krew. Byli ludzie. Spoko, na luzie, żaden przeciwnik, prawda? Teoretycznie... Shiro dość szybko zmienił zdanie, widząc, jakie piękne zabawki mieli ze sobą. Cholera jasna... Kim oni są? No co? Kto powiedział, że młody musiał być super poinformowany na wszystkie tematy? Ale wracając, zrobiło się niebezpiecznie. Bomby, które pokazywali, sprawiały, że z nich zrobili się groźni przeciwnicy, więc sam atak czy jawna obrona były złym wyborem.
Wzdrygnął nieco, gdy do jego uszów dobiegł chłodny głos wampirzycy, a swoje żółte oczy przekierował właśnie na nią.
- Elyse... - odezwał się do niej. - Wybacz, ale muszę ci odmówić. Nie chcę być z tyłu, skoro ty chcesz coś ryzykować. Nie musisz się o mnie obawiać - świetnie. Różnica pomiędzy tą dwójką była dość widoczna, ale nie chodziło o umiejętności walki, których akurat rudemu nie brakowało, czy mocy, ale o samą krew i pochodzenie. Kotołak był niższej krwi, więc... No... Trochę niefajnie. Najgorzej będzie, jak przyjdzie co do czego, a on nie będzie mógł czegoś zrobić, bo przyjaciółka mogłaby próbować coś na nim wymusić. Ale z drugiej strony, może jednak zaakceptuje zdanie chłopaka? I chwila, na dodatek sama chociażby duma by mu nie pozwoliła się chować.
I super, akurat w tej chwili ktoś na niego wpadł! W jednej chwili cały zamarł, pewny, że to jeden z poziomów E. I gdyby się szybko nie zorientował, użyłby swojej mocy na nim. Na szczęście udało mu się szybko zrozumieć, że osobnik, który wpadł na niego, to nie kto inny, jak jego starszy brat, Kohaku. Na chwilę ogarnęła go radość, na widok starszego, zanim zaniknęła przez przypomnienie sobie o nieznajomych w maskach.
- Nic się nie stało - powiedział do niego, przyjmując pomoc przy wstaniu. Potrzepał się potem i trochę przetarł policzki, tez w ten sposób pozbywając się śladu po pocałunku. - Nie mam pojęcia - odpowiedział mu. Chłopak już nie uśmiechał się przyjaźnie, za to uważnie obserwował ich żółtymi ślepiami, śledząc ich ruchy. Cholera... Nie mogę użyć na nich ognia przez te materiały wybuchowe. Narobiłbym więcej szkód niż pożytku. Zaatakować? Nawet wliczając fakt, że moja szybkość jest o wiele większa od nich, nie wiem, czy zdążyłbym. Nie mogę ryzykować, nie wiedząc, czy blefują z tym cholerstwem czy nie. Ucieczka aktualnie tez jest ryzykowna na swój sposób - jego uszy nieco nastroszyły się, ale tylko tyle było widać po nim, nie zdradzał po sobie niczym nic więcej. - Najlepiej byłoby ich szybko uśpić, zanim wpadliby na pomysł, by wysadzać. Cholera... - przygryzł dolną wargę, starając się szybko przeanalizować sytuację. Jednak nie widział dobrego rozwiązania...
- Jakiś plan działania? - mruknął chłopak jedynie.
Postanowił jednak postawić na jedną z umiejętności. Gdyby któryś z nich był blisko nich, znajdując się w strefie działania jego mocy, jak również miałby bardzo złe zamiary w stylu ataku lub czegoś gorszego, zamierzał użyć usypiania i to dość gwałtownie, by przeciwnik padł od razu na ziemię. W najgorszym wypadku, gdyby było ich więcej - zaryzykować i próbować "przeskakiwać" z usypianiem z jednej na drugą osobę, łudząc się, że ktoś by zajął się śpiącym, czy budzącym się... Eh, ciekawe, jakby to się wtedy odbiło na jego zdrowiu? Ale na razie tyle kombinowania, trzeba najpierw zobaczyć, co się będzie dalej działo.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 457


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 27, 2016 6:58 pm

Sięgnął po kieliszek krwi, stojący na stole. Zbliżył go do ust w momencie, gdy Samuru wspomniał o powrocie do Rodu. Ręka zatrzymała się, kiedy przechylał naczynie. Czy on się przesłyszał. Odstawił kieliszek, nie upijając nawet jednej kropli. Jeszcze nie zdążył niczego skosztować, a już ma jakieś omamy słuchowe. Może braciszek się źle czuje? I co to miało znaczyć, że "musi"? Zmarszczył brwi, obserwując uważnie Sama. Kpił z młodego, czy naprawdę miał takie zamiary?
- Zmieniłeś zdanie? - zapytał, nadal nie potrafiąc w pełni uwierzyć w usłyszane słowa. Dźwięczały w jego głowie jak głuchy dzwon. Nie podejrzewał, że doczeka takiego momentu. - Znudziły ci się plany zabijania Elliota i mnie, czy jak? - Może nie powinien dalej drążyć tej sprawy, ale ciekawość wygrywała z rozsądkiem. Co jeszcze zaskoczy go tego wieczoru? Kątem oka spojrzał na Mihaila. Teraz wiedział, jak to jest być między młotem a kowadłem, ale mimo to nie zamierzał odpuścić takiej szansy, kiedy Sam miał dziwny i mało spotykany dzień dobroci. Nadal nie popierał łowców oraz rady, więc powrót do rodziny nie powinien mieć wielkiego znaczenia w jego pracy.
Zabawimy? Nim zdążył zadać pytanie, do sali wpadli uzbrojone poziomy E. Gabriel od razu domyślił się, że to właśnie miał jego brat na myśli. Odruchowo zerknął na Elyse i jej paczkę. Cholera, ona nie powinna go w ogóle obchodzić. Zareagować? Patrzył, jak do środka napierają kolejne wampiry pod władaniem jakże ukochane braciszka. Skoro chciał go znowu włączyć do Kuroiashita, to mógł się czuć bezpieczny wśród jego podwładnych?
- Swoich - zaczął, nadal spoglądając w kierunku szlachetnej - naszych - poprawił, kierując wzrok na Sama - też mają atakować? Tam jest przecież jedna Kuro - dodał, ruchem dłoni wskazując na Rill. Nie, wcale nie chodził o to, że ona była towarzyszką Ely, skądże.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Tetsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2449-tetsu#51265
Zarejestrował/a : 12/02/2016
Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 31, 2016 11:12 pm

No i to było coś czego potrzebował Tetsu. Samcio jak zwykle go nie zawiódł. Nuda powiewająca tu na początku przerodziła się w mały z początku chaos w postaci wampirów z firewerkami
-No i to się nazywa wybuchowe rozpoczęcie przyjęcia!
Wielkolud widząc bandę chodzących bomb na niedokońcażywych nogach z ptasimi dziobami jakoś nie czuł wielkiego strachu, może dlatego, ze był na to zbyt głupi, może dlatego, że ta mordobijąca istota po prostu się cieszyła, że będzie rozruba i nie myślał nawet o tym, że bomba i jemu mogłaby zrobić krzywdę.
Z resztą teraz przynajmniej miał zajęcie. Jeśli tak by któryś z ptaszatych samobójców nie zajarzył, że jest zbyt blisko jego pana (czyt. Samura) to został szybko o tym poinformowany ciosem maczugi który kończył się dla takowego lotem na ścianę, ewentualnie jakiś gości. W końcu jednak samobójcy byli dosyć chaotyczni więc nigdy nie wiadomo co im do głowy strzelić mogło, a Tetsu tylko czekał pretekstu do obicia kogoś, a poziomy E jednak były dla niego zabawkami które sam by powybijał gdyby nie to, że się czasem przydawały tak jak dzisiaj jego ukochanemu kuzynowi.
Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Sie 25, 2016 1:14 pm

Jak pięknie, do Samura dołączyła jego małżonka. Shade nie była z tych, co lubują się w uwodzeniu cudzych mężczyzn, lecz kochała, gdy inne wampirzyce stawały się zazdrosne. To jej pokazywało, że nie jest z nią jeszcze tak źle. Gdy więc szlachetna "naznaczyła" swoją własność, wampirzyca uśmiechnęła się ostatni raz do byłego burmistrza i kołysząc delikatnie biodrami, ruszyła w kierunku baru. Nim jednak zdążyła tam dojść, wyczuła w powietrzu zapach istot, które nie powinny się tam nigdy znaleźć. Istniała przecież selekcja przy wejściu, by nie mieszać wampirów czystej krwi z przemienionymi bestiami E. Więc jak one się tam dostały? W sumie, nie ważne. Impreza w końcu przestała być nudna.
- Ciekawe, kim jest ich pan.- Mruknęła, odwracając się w stronę wampirów E. Część imprezowiczów zdążyła już opuścić lokal, nie chcąc brudzić swoje kreacje w krwi. Jednak byli i tacy, którym obecność bestii też nie była obojętna i zostali, by się ich pozbyć. Shade wprawdzie wolałaby spróbować znaleźć sposób na odwampirzenie tych istot, lecz skoro odważyły się na atak, to może znaczyć, że nie ma już dla nich ratunku innego, niż śmierć. Kompletne dzikusy, ślepo posłuszne swemu stwórcy.
"- Czas na trochę ruchu"- Pomyślała, chwytając w dłoń swój nóż. Trzeba było zachować pewną dozę ostrożności, ponieważ przeciwnicy dysponowali ładunkami wybuchowymi, a wampirzyca nie miała ochoty poznać ich siły wybuchu. Najlepsza więc wydawała się szybka eliminacja, by ci nie zdążyli ich użyć. Korzystając z danej przez wampirze geny szybkości, Shade ucinała po kolei zamaskowanym głowy, spoglądając co jakiś czas, czy któryś z żywych, zaalarmowany tym wszystkim, nie stara się wysadzić gdzieś blisko niej.
- Chyba będę tu częściej wpadać.- Odrzekła, posyłając jednemu z wampirów E kpiący uśmieszek.
Powrót do góry Go down
Alexandrina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2108-alexandrina-stafford
Zarejestrował/a : 07/09/2015
Liczba postów : 157


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Wrz 04, 2016 4:35 pm

Chaos, chaos, jeszcze raz chaos.

- Świetnie. - zasyczała. I po co tu przychodziła? Wplątała się jeszcze w jakąś pułapkę albo inne porachunki tutejszych mafiozów. Nie miała pojęcia, co się dzieje. Cofnęła się nieco, nie chcąc zostać zaatakowana już na samym początku.

- Wiesz chociaż trochę, o co chodzi? - spytała cicho, niepewnym głosem jedynego znajomego, Shiro. Bo co jej pozostało? Nawet nie potrafiła ocenić sytuacji, bronić się, atakować? Tylko przed kim albo kogo?

Jej oczy czujnie obserwowały sytuację, starając się wychwycić cokolwiek z ogólnego zamieszania. Co się dzieje w tym mieście? - ciągle zadawała sobie to pytanie.

_________________
We are the Sun
We are the dead stars
We are the black sky
Invading your room
We are the candle
The only light


Come, when my hand will die upon
Thy forehead, you'll breath in the flames
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1021


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Wrz 11, 2016 10:46 am

A grupa Szarych kamikadze szarżowała. Samuru stał sobie bezczynnie pijąc krew z kielicha. Wampiry nie wiedziały jak cała sytuacja ma się zakończyć? Niektórzy owszem, atakowali. Inni stali i obserwowali. Ale Samur wiedział że to zwyczajna bitwa z wiatrakami!
Szlachetny spojrzał krzywo na swojego brata, potem na tą resztę towarzystwa. Inni się zmyli, a głównie białowłosy Mihail. No tak, kozaczki jakich mało. Pokręcił łbem, dobijając krew.
- Zwyczajna iluzja.
Bąknął wampir, odstawiając z hukiem szklankę. Cała akcja Wysadzamy wszystkich dookoła znikła tak szybko, jak się pojawiła. Osoby walczące stały przed niczym, nigdzie nie było krwi ani nic.
Szlachetny ziewnął głośno, uśmiechając się pod nosem po chwili.
- Żadnego ataku nie było. Chciałem sprawdzić reakcję co niektórych i mnie mocno zaskoczyła.
Wzruszył ramionami. Impreza dobiegała końca Jeśli ktoś chce coś robić, niech sobie dalej będzie. Ale Samuru zmył się szybko, tak jak przybył.

z/t Samuru

Szarzy znikli.
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 521


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Wrz 11, 2016 9:19 pm

Elyse spojrzała na Shiro, który nie zamierzał się ukryć. Westchnęła poirytowana. Rozumie, że to facet i chce pomóc. To się ceni, ale Ely nie chce patrzeć jak jej przyjaciele walczą! Jak komuś się coś stanie, to tego nie zniesie. Ona ma za co moc leczenia, więc zawsze mogłaby się zregenerować szybciej niż zwykły wampir.
- Shiro... nie chce byś ryzykował - poprosiła go błagalnie. Nie wymuszała nic na nim, nigdy nie używała tego że jest ponad kimś przez krew. Chciała jedynie by bliscy jej byli bezpieczni. Oczywiście znów spojrzała w kierunku Gabriela, który wrócił właśnie do Kurosów, ale skąd ona mogła o tym wiedzieć? Nie słyszała w tym szumie ich rozmowy, zresztą nie należy do osób które podsłuchują innych.
Weszła w tłum i chciała zamachnąć się ręką na najbliższego gościa w ptasiej masce, ale ten nagle zniknął. Wyszło, że to była jedna wielka iluzja. Dziewczyna zamrugała zdziwiona i zobaczyła, jak przechodzi koło niej Sam i wychodzi z imprezy. Wszyscy którzy wydawali się szarymi rozpłynęli się w powietrzu. Więc to były tylko głupie żarty?!
Dopiero teraz doszło do niej, że znalazła się raptem parę kroków od Gabriela. Nie było opcji, aby i on jej nie zauważył nawet jak nie chciał na nią patrzeć. Podejść do niego, czy nie? Poprawiła włosy, kieckę i zebrała się w sobie, aby podejść do niego i uśmiechnąć się blado.
- Cześć, Gab - zaczęła nerwowym tonem - Co słychać? - zapytała i poczuła nagle, że kręci jej się w głowie, a obraz rozmazuje. Co do licha? Nagle ktoś złapał ją mocno za ramię.
- Zatańczymy? - zapytał się barman o uroczym uśmiechu, ale w jego oczach czaił się złowrogi błysk. Albo dosypał jej coś do drinka, albo manipulował umysłem. Ale dziewczyna nie była zdolna racjonalnie myśleć i próbowała wyrwać mu rękę. Niestety była tak otumaniona, że bez problemu pociągnął ją za sobą w stronę wahadłowych drzwi.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 457


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Wrz 18, 2016 1:45 am

Samuru chyba nie byłby sobą, nie robią zamieszania tam, gdzie się pojawi. Gabriel również dał się nabrać. Przez chwilę nawet chciał zabrać stąd Elyse, ale urażona duma nie pozwoliła mu na nawet do niej podejść. W końcu to nie on powinien ją ratować, tylko jej mdły przyjaciel od siedmiu boleśni.
Spojrzał na brata, wzdychając cicho. No tak, zachciało mu się urozmaicić imprezę. Nie zatrzymywał go, kiedy wychodził, choć miał ochotę zadać mu kilka pytań. Między innymi ciekawiła go kwestia ponownego dołączenia do rodu. Nie, lepiej jednak teraz nie rozmawiać z nim o tym. Jeszcze wyskoczyłby z tekstem, że żartował.
Całkiem nie przewidział tego, że szlachetna do niego podejdzie. No proszę, jednak całkowicie doszła do siebie po wydarzeniu w lunaparku!
- Nie mam czasu - mruknął, tym samym ucinając próbę nawiązania z nim kontaktu. Nie był w humorze, aby niańczyć dziewczynę. Najchętniej ulotniłby się, zapominając, że w ogóle ją tutaj spotkał. Ruszył przed siebie, chcąc wyminąć czerwonowłosą, jednak zatrzymał się raptownie, gdy usłyszał słowa barmana. Elyse zdecydowanie nie wyglądała na kogoś, kto ma energię do rzucenia się w wir zabawy. Tak to jest, gdy dziecko dobierze się do alkoholu, nie znając swojego umiaru. Na dodatek ten podejrzany typ nie sprawiał dobrego wrażenia. Chwycił wampirzycę za przedramię, ciągnąc ją w swoją stronę.
- Trochę za późno - warknął w stronę barmana. Niech wypełnia swoje obowiązki, a nie próbuje zabawiać gości tańczeniem. Za coś mu w końcu płacą, nie?
Szybkim tempem przeszedł całą salę, mocno ściskając Elyse. Nie zdawał sobie sprawy, że trzyma ją nieco zbyt mocno, a na dodatek wbijał paznokcie w jej skórę. Puścił ją dopiero, gdy wyszli na taras.
- Beleth spuścił cię ze smyczy, co? - zapytał rozdrażniony. Skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej, opierając się o jedną z kolumn.
Nie powinien się interesować sprawami rudej. Najlepszym rozwiązaniem byłoby zostawienie jej tutaj albo wepchanie w ramiona tamtego wampira. Pójście w tango z kolejnym kolesiem na pierwszym spotkaniu, nie powinno być trudne dla Ely. Z pewnością w myślach już opłakiwała utraconą szansę.
Zamiast tego, czarnowłosy ciągle nie ruszał się z miejsca, czujnie obserwując dziewczynę. Czuł, że zrobienie czegoś głupiego przez nią, to tylko kwestia czasu.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Wrz 18, 2016 10:02 pm

...

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu


Ostatnio zmieniony przez Zero dnia Sro Wrz 21, 2016 10:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1069


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Wrz 19, 2016 10:17 am

Co my tu więcej możemy powiedzieć... Chyba nic. Shiro odczuwał totalne zdezorientowanie na daną chwilę, a fakt, że przez aktualne wydarzenia na tym przyjęciu pogubił się, był bardzo realny. Przekrzywił głowę, podrapał się po policzku, aż w końcu bezradnie wzruszył ramionami. Kompletnie nie ogarniam. Iluzja? Za bardzo się wystraszyłem - pomyślał natomiast chłopak i westchnął cicho.
Jego oczy powędrowały w stronę Alex.
- Nie mam pojęcia - przyznał się wprost. Sam nie wiedział co się dzieje, jak to oceniać i co właściwie zrobić... No i zobaczył oczywiście, że Elyse go pozostawiła. No nic!
Przeciągnął się lekko i poruszył uszkami, po czym zaczął się zastanawiać co dalej. Skoro zagrożenia nie było, oznaczało to jedynie jedno - przyjęcie trwało dalej. A właśnie, coś jeszcze się wydarzy? Kotołak nie był pewny, co zrobić, gdzie, jak... Prawie nikogo tutaj nie znał. Może jednak poczekać na rozwój wydarzeń?
A przynajmniej póki co nie ruszać się z miejsca i nie zaliczyć bliskiego spotkania z podłogą.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 521


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Wrz 20, 2016 5:39 pm

No tak - najlepiej powiedzieć "nie on powinien ją ratować tylko Bel" ale przecież oni się kolegowali! W sensie Elyse i Gabriel. Jako przyjaciel był jej winień chociaż chwilę rozmowy, o. Przecież to nie jej wina, że ten sobie uroił do niej jakieś prawa nim one miały rację bytu w ogóle zaistnieć, ha! I tu Cie mam marudo!
Dziewczyna otworzyła szerzej oczy na jego suchą odpowiedź. Miała już go przepuścić bez zbędnych gadek szmatek, ale nie musiała tego robić. Barman skutecznie odwrócił jej uwagę powodując, że ledwo stała na nogach, a z ust nie mogła wydobyć ani jednego sensownego zdania. Nie to aby zawsze mówiła coś mądrego, bo wiem że nikt w to nie uwierzy, ekhem. W każdym razie Gab przyszedł w końcu z pomocą! Chyba zrozumiał, że dumę może schować w buty, szczególnie że czerwona sama się do niego odezwała chociaż nie była mu nic winna. Chciała mieć w nim chociaż towarzysza do rozmów czy spotkań. Wbrew pozorom dużo ich dzieliło ale i łączyło.
Im dalej barmana tym lepiej się czuła. Tak więc to nie wina alkoholu albo tabletki gwałtu. Wampir zadziałał na młodą przez moc psychiczną powodując, że zaczynała się zachowywać jak warzywo. Z wdzięcznością zaciągnęła się chłodnym, jesiennym powietrzem gdy wyszła na taras wraz z czystokrwistym.
- Słucham? - wymamrotała marszcząc brwi. Czy jej się przesłyszało? Co miał Beleth do tego gdzie ona wychodzi i z kim? Zresztą Gaba też nie powinno to wielce interesować. Pokręciła głową. I jak tu się przy nim nie wkurzać? O dziwo nie zamachnęła się na niego, chociaż w pierwszym odruchu miała mu strzelić w pysk. Wystarczająco pomieszane było jej życie, aby jeszcze bardziej je komplikować.
- Czy ja wyglądam na psa, że mam być spuszczana ze smyczy? - prychnęła, odgarniając luźne pasma włosów które opadały jej na zarumienione policzki. Odwróciła się od niego, aby oprzeć się łokciami o murek balkonu i spojrzeć na panoramę miasta. To, że go nie uderzyła nie znaczy że nie była zła!

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 457


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Wrz 25, 2016 8:57 pm

Nic nie powinien.
Tym bardziej nie powinien wdawać się w dyskusję z Elyse, czując, że zamienienie z nią kilku słów, mogłoby mieć katastrofalne skutki. Szybko się złościł i równie szybko ta złość wychodziła na zewnątrz. Nie chciał spowodować kolejnego problemu, tym bardziej że znajdował się na wampiryzm balu. Po co zostawiać po sobie jakikolwiek ślad? Lepiej jeśli nikt go za bardzo nie będzie kojarzył.
Wampir przekręcił głowę w prawą stronę, jakby nie bardzo rozumiał, co Elyse do niego mówi. Uniósł rękę, aby podrapać się po karku. W gadzich ślepiach pojawił się błysk rozdrażnienia. Ach, więc ona nie wiedziała, że on wie zbyt wiele.
- Tak, i to na takiego kundla - odpowiedział, obnażając zęby w złośliwym uśmiechu. - Chyba że książę na białym koniu raz przeleciał i zostawił, hm? - Prawdopodobnie nie powinien tego wypuszczać poza swoje myśli. Jednak niewiele go interesowało, czy szlachetna obrazi się na niego i pójdzie do innych albo wróci i rzuci się w ramiona barmana. Przynajmniej tak sobie wmawiał i niemal wierzył, że kiedyś to stanie się prawdą. Nie znosił tego uczucia, które towarzyszyło mu przy każdej czynności, a nasilało się, gdy widział czerwonowłosą. Długo mu zajęło przyznanie się przed sobą, że coś się dzieje. Może, gdy wampirzyca zechce całkiem zerwać z nim kontakt, wszystko powróci do normalności?
To powinno zadziałać.
- Widzę, że obrażenia się całkiem zregenerowały. To pewnie przez tą nową metodę leczenia, którą zastosowali w szpitalu - odparł sucho, przez moment mrużąc gniewnie oczy. Miał ochotę powiedzieć parę słów więcej, ale jedynie otworzył usta i je zamknął. Tyle powinno wystarczyć, żeby dziewczyna się na niego wkurzyła. Opuścił prawą rękę wzdłuż tułowia, palcami stukając o zimny marmur kolumny.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 521


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Wrz 26, 2016 5:52 pm

Oj tam nie powinien rozmawiać z Ely. Ja już doskonale wiem czego Gabryś nie powinien robić! Tak się obrażać i źle zachowywać wobec wisieńki. Przecież ona nic złego mu nie zrobiła! Przecież nie wiedziała o jego uczuciach! Ba, nie wiedziała że on jakiekolwiek pozytywne uczucia zna. Więc dała się porwać szaleńczej iskrze, która zbudziła się przy Belethu, bo pan G nie wiedział co i jak i się zbierał, jak zeszłoroczny śnieg, ha.
W każdym razie Elyse też szybko wpadała w złość, przynajmniej w jego towarzystwie. A pomyśleć, że to takie dobre stworzenie kiedyś było, co to ani jednej muchy by nie skrzywdziło. Ale młody artysta aż się prosił o solidnego kopniaka, bo na zbyt dużo sobie pozwalał. Panna Moreau i tak była zbyt miła dla jego opryskliwości.
Odwróciła się zaskoczona jego odpowiedzią, a gdy nie zobaczyła w jego oczach żartobliwych iskierek poczuła jakby dostała pięścią w twarz. Ból jaki odczuła po jego słowach od razu był widoczny w jej ciemnych oczach i tylko ślepiec by tego nie zauważył, jak bardzo zraniły ją słowa czystokrwistego. Zacisnęła drobne palce w pięści i zamrugała, aby odgonić łzy które cisnęły jej się do oczu.
- C-co ty powiedziałeś? - zapytała głucho i przypomniała sobie o połączeniu w telefonie. Widziała, że je odebrała chociaż wcale nie miała wtedy telefonu w rękach. Jak na złość komórka musiała spaść z materaca i sama się odebrać, gdy leżała z Belem w łóżku. Ale... Gab nie znał całej sytuacji. Jak mógł tak po prostu ją poniżać? Zresztą nie był jej mężem, aby wytykać jej igraszki z innymi facetami.
Nie wytrzymała i uderzyła go kolankiem w krocze. O nie... nie będzie mu pozwalać na pomiatania sobą. I kij z tym, że jego plemniki ucierpiały! Mniej debili namnoży sypiając z pierwszą lepszą dziwką.
- To nie twoja sprawa z kim sypiam, kolejny opiekuńczy braciszek się znalazł - warknęła, nie mając zamiaru go przepraszać. Swoje frustracje niech zachowuje dla siebie, skoro nie zna pojęcia "sprawy prywatne".
- Nie moja wina, że ty nie umiałeś się zdecydować - skwitowała na końcu zastanawiając się, czy w ogóle zrozumie co ona do niego mówi. A może nie powinna tego wyszeptać? Może on wcale nie reagował tak, bo był w jakiś sposób zazdrosny, nawet jeśli podświadomość Ely jej to wmawiała. Mogła to robić, bo czerwona bardzo tego chciała, a nie dlatego że to na prawdę miało miejsce. Miała taki mętlik w głowie!
- Ja ci nie wypominam twoich "kochanek" - rzuciła wymijając go i skierowała się do wejścia na salę. Nie chciała się z nim kłócić. Wystarczająco bolało ją to co powiedział i ta niewidzialna bariera, która między nimi powstała przez jego lodowatą postawę. Chociaż kto wie.. może ona zawsze istniała, tylko niewinna i głupia Ely jej nie widziała?

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 457


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pią Wrz 30, 2016 1:54 am

O nie, czyżby uraził małą wampirzycę swoją uwagą?
Doskonale zauważył, jak jego słowa zadziały na dziewczynę. Przez moment poczuł lekkie ukłucie współczucia i żalu, jednak zamaskował je złośliwym uśmiechem. Z pewnością nie zamierzał się użalać nad czerwonowłosą. Sama sobie zadłużyła na takie traktowanie. Przecież nikt nie kazał jej wskakiwać w ramiona dawnego przyjaciela, jak wygłodniały pies na kiełbasę. Może Beleth naprawdę ją porzucił, skoro wampirzyca zareagowała w taki sposób? Wampir prychnął cicho, zaciskając zęby.
Niech nie udaje takiej pokrzywdzonej.
Poczucie winy, które przez chwilę dało o sobie znać, całkiem wyparowało, gdy młoda zamachnęła się kolanem, aby go uderzyć w krocze. Instynktownie uskoczył w bok, przyjmując uderzenie na udo. Warknął, cofając się o krok. Czy ona całkiem już zwariowała?
- Idiotka - syknął, obnażając kły. Z chęcią odwdzięczyłby się równie pięknym gestem, ale kolejne słowa dziewczyny zadziałaby na niego jak zimny prysznic. Rozluźnił place, które sekundę wcześniej zacisnął w pięść.
- Zdecydować? - zapytał oschle. Domyślała się czegoś, czy myśli płatały mu figle? Jeśli wiedziała, co czarnowłosy czuje, to pewnie miała z tego niezły ubaw. Wydawało mu się, że doskonale ukrywa to dziwne uczucie, z którym nie chciał mieć nic do czynienia. Przeliczył się, myśląc, że spychanie tego wszystkiego na poboczne tory coś da.
To bez sensu.
Nim przemyślał, co dalej robić, wyciągnął rękę do przodu, chwytając za bark Elyse. Obrócił ją do siebie, pchając w kierunku ściany. Jęknął w myślach, uświadamiając sobie, co właśnie zamierzał zrobić. Naprawdę powinien się nauczyć najpierw myśleć, a potem działać. Pochylił się nad czerwoną, jeszcze bardziej zmniejszając dystans między nimi. Zacisnął palce na jej przedramionach.
Świetnie. Zatrzymał ją. I co teraz?
Pewnie po tym, co wcześniej powiedział, wampirzyca postanowi go unikać, jak tylko się da.
Czyli nie miał nic do stracenia. Nawet jeśli plan był inny.
- W ogóle cię nie rozumiem - powiedział cicho. Stanie przed dziewczyną kosztowało go więcej energii, niż przypuszczał. Nadal nie mógł uwierzyć, że ktoś tak na niego działał.
Pocałował Elyse, choć był przygotowany na to, że ta go zwyczajnie odepchnie i ucieknie, chowając się wśród gości na balu.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 521


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Paź 09, 2016 7:05 pm

Idiotka?! O, nie. Teraz to już przegiął pałę! Zamachnęła się, aby zdzielić go otwartą dłonią w tą durną gębę. Normalnie, jak za starych dobrych czasów; aż się łezka w oku kręci! No w tym momencie to Gabowi akurat może się ząb chwiać, niżeli wzruszenie łapać ale kto by się nim przejmował? *kaszl*
Oczywiście, że Ely się domyślała! To taka duża i mądra dziewczynka już! A tak na poważnie strzelała, chcąc aby tak było - i po prostu zatkać wampira, bo mówił co mu ślina na język przyniosła. Nie przejmując się tym, czy zrani Czerwoną albo kogokolwiek innego. A ona nie mogła już tego znieść. Westchnęła stwierdzając, że mimo wszelkich uczuć jakie do niego żywi, cierpliwości do niego nie ma już żadnych! Więc postanowiła się zwinąć. To, że chłopak ją zatrzymał to już inna bajka. I wmów mi tu teraz, że to kobiety są nie ogarnięte i nachalne, ha!
Dziewczyna została pchnięta pod ścianę, wciągając powietrze z bólu jaki wywołał ten niespodziewany gest. Już miała coś warknąć, ale ten się pochylił skutecznie zamykając jej buźkę. Patrzyła jak zahipnotyzowana w jego gadzie oczy, nie wiedząc co ten zamierza uczynić. Kiedy znów ją pocałował zamarła, nie wiedząc co zrobić. Z jednej strony chciała go odepchnąć, aby nie myślał że przez sam pocałunek ją zmiękczy a z drugiej... no z drugiej chciała odwzajemnić gest. Rozum wygrał z rozumem? A gdzie tam! Nieśmiało odwzajemniła czuły gest i dopiero wtedy się odsunęła z wypiekami na twarzy.
- Gabriel... - wyszeptała zachrypniętym głosem i spuściła wzrok. Pewnie uzna ją za jakąś dziwkę. Wie o tym co zrobiła z Belethem, a teraz całuje się z nim na balkonie! Oj Ely, Ely.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 457


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Paź 10, 2016 7:14 pm

Cios Elyse nie powinien go zaskoczyć, a jednak nie zdążył się w porę odsunąć. Może świadomość tego, że w jakimś sensie na to zasłużył, ograniczyła jego reakcję? Odruchowo dotknął palącego policzka, sycząc pod nosem. Zacisnął palce, po raz kolejny walcząc z ogromną chęcią odegrania się.
- Pojebało cię - stwierdził sucho. Gdyby stała przed nim inna osoba, nie zawahałby się odpłacić. Sam nie do końca rozumiał, dlatego stał i pozwalał się okładać, zamiast zrobić coś ze szlachetną. Znaczy - niby znał odpowiedź, ale w ogóle go ona nie satysfakcjonowała.
Te cholerne uczucia grały mu już na nerwach.
Liczył, że wraz ze zniknięciem wampirzycy, ulotni się wszystko, co było z nią związane i zatruwało jego myśli. Po kilku nieudawanych próbach chyba musiał już dać za wygraną.
Drgnął, czując zimny podmuch wiatru na swoim karku. Nie zdawał sobie sprawy, że nieświadomie użył mocy, poniekąd pokazując swoje rozdrażnienie. Wzrost rozdrażnienia i frustracji nie wróżył niczego dobrego.
- Elyse - powiedział cicho dziwnie zachrypniętym głosem. Niemal nie znosił tego niezdecydowania, które robiło mu sieczkę z mózgu. Ucieszył się, gdy dziewczyna odwzajemniła pocałunek, ale coś mu mówiło, że to i tak bez znaczenia, skoro się spóźnił.
- Pewnie jego wybierzesz, co? Teraz, gdy jesteście razem - niemal wycharczał ostatnie słowa, jakby go parzyły. Cóż, nie bardzo chciał się godzić z myślą, że czerwonowłosa podjęła tak głupią decyzję. Może nawet nie musiał?
Co jeśli ten pacan z lunaparku zniknąłby w niewyjaśnionych okolicznościach?
Wtedy szlachetna musiała by się pogodzić z jego stratą, a raczej z nagłym wyjazdem i porzuceniem.
- Nieważne - mruknął, odsuwając się na kilka kroków. Odwrócił się, podchodząc do balustrady. Schował dłonie do kieszeni w spodniach. Przygarbił się lekko, gdy patrzył w dół na wyblakłą trawę.
No, to by było na tyle.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 521


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Paź 24, 2016 7:36 pm

Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko widząc, że Gabriel nie zdołał się odsunąć w porę. W końcu dostał to na co zasłużył. Może trochę było jej głupio, że uderzyła kogoś ale wszelkie poczucie winy zgniło w zarodku, jak tylko powiedział że ją "pojebało". Więc jeśli liczy na jakąś skruchę to się nie doczeka, so sad.
Dziewczyna widziała jak patrzy na nią nienawistnie, ale o dziwo nie odważył się jej oddać. Czyżby Pan i Władca Mroku Gabriel nie bił kobiet? Tego to by się po nim nie spodziewała! Chyba, że znał pojęcie szacunku do szlachetnych i dlatego się hamuje? Jakoś nie przypuszczała, że może to być wina uczuć. Nie raz widziała jak pomimo zauroczenia czy miłości ludzie się ranią w ten czy inny sposób. Dlatego ciągle odpychała swoje uczucia do niego, nie chcąc się w nie zagłębiać bardziej niż to konieczne.
W każdym razie potem w końcu się pocałowali, więc brawa dla tych Państwa z wąsem! Wampirzyca nie chciała przerywać pieszczoty, ale w końcu musieli się od siebie odsunąć. Popatrzyła na niego zdziwiona, gdy wymówił jej imię. Tyle emocji się w tym kryło... jak w niej samej! Czyli jednak nic sobie nie uroiła? Gab też coś do niej czuł? I był w tym tak samo zagubiony?! Nie wiedziała co powiedzieć. Szczególnie po jego kolejnych słowach. Gdy się odwrócił wyciągnęła ręce w jego stronę jakby chciała go złapać i zatrzymać. Zamiast tego zacisnęła pięści w powietrzu przyciągając dłonie do siebie, jakby chciała utrzymać rozpadające się kawałki puzzli.
- Ale ja nie jestem z Belethem - wyszeptała tylko czując napływające do oczu łzy. Cóż, powinna się cieszyć że spojrzał na to tak, a nie jak na szmatę co idzie z kimś do łóżka dla przyjemności. Ale o ile Bel był cudowny i Ely chciała coś do niego poczuć... to czuła coś tylko do Gabriela.
- Ja zawsze chciałam być tylko i wyłącznie z Tobą - dodała i nie patrząc na niego wyszła z balkonu, aby wśród tłumu gości przepchnąć się do drzwi i zniknąć z imprezy jakby nigdy jej tu nie było~

zt

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 457


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lis 08, 2016 5:47 pm

Hej, za to co sama zrobiła, powinna oberwać, a nie jeszcze bić niewinnych! To nie Gabriel rozłożył się niczym cyrkiel na widok swojego przyjaciela! To logiczne, że był zły i czuł się oszukany. W końcu szlachetna miała znaleźć się w szpitalu, a nie w objęciach pseudo troskliwego wampira. Przemógł się nawet do tego, aby zadzwonić, a w zamian usłyszał jak czerwonowłosa migdali się z lekarzem od chorób wenerycznych i jeszcze wyznaje mu miłość.
I teraz ma uwierzyć, że wcale tak nie myślała?
Sam nie wiedział, co myśleć. Z jednej strony chciał Elyse dla siebie i myśl, że mogłaby być ona z innym, zżerała go od środka jak kwas, z drugiej gubił się w tym wszystkim.
Zadziwiające jak pewne sprawy mogłoby się inaczej potoczyć, gdyby każde z nich było choć trochę szczere także w stosunku do siebie. Zdecydowanie skomplikowali sobie to bardziej niż było trzeba, a przecież wystarczyła tylko rozmowa! W teorii, bo w praktyce to w ogóle się nie sprawdzało.
Gabriel czuł, jak niewidzialna siła zaciska mu pętle na siły, nie pozwalając, aby coś powiedział. Potarł gardło, próbując znaleźć jakieś rozwiązane.
"Ale ja nie jestem z Belethem."
Nie?
Odwrócił się w stronę dziewczyny, ściągając brwi. Teraz to jeszcze mniej rozumiał. Więc miała jakiś zwyczaj spać ze swoimi przyjaciółki, czy on przegapił jakiś znaczący moment tej komedii?
Kolejne słowa wprawiły go w jeszcze większe zmieszanie i nieogarnięcie?
- To cze- - przerwał, zauważając, że Elyse zwiała.
Świetnie.
Przed momentem mówiła, że wolałaby jego, a teraz zwiała niczym liść na wietrze. I jak on miał zrozumieć jej logikę, a raczej jej brak? Może żałowała tych słów i wcale tak nie było? W końcu tamtemu też mówiła, że go kocha, a jemu zaprzeczała!
Zacisnął palce w pięść, gdy zamachnął się ręką. Uderzył w ścianę. Syknął cicho, czując promieniujący ból. Może on go trochę otrzeźwi i pozwoli to jakoś ogarnąć? Uniósł głowę, zerkając na niebo. I na niego już czas. Nie miął po co zostawać. Wrócił na salę, żeby szybko wyjść frontowymi drzwiami.

z.t

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 334


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 17, 2017 11:00 pm

Muzyka była tak głośno, że słychać ją było przed klubem, swoją agresywnością bitu zwracała uwagę i przerywała ciszę panującą w dzielnicy. Podejrzane osobniki kręciły się przed samym wejściem, ale kobieta bez najmniejszych oporów przeszła między nimi i weszła do środka, gdzie od razu uderzyła ją oczywiście melodia z głośników, ale także prawdziwy miks zapachów wampirzych ciał, pewnie trochę ludzkich przekąsek i samej krwi, która zdominowała woń lokalu. Początkowo chaos jaki tu panował mógł odstraszać, ale dzisiejszej nocy Veina potrzebowała wniknąć w tłum i nieco się rozluźnić. Bar znajdował się po drugiej stronie klubu, więc czarnowłosa wmieszała się na chwilę w tłum, by do niego przejść, ale atmosfera i dziesiątki wampirów tańczących na parkiecie zachęciły ją do dołączenia. Dlatego przez kilkanaście najbliższych minut tańczyła ocierając się ciałem o innych krwiopijców, nieco mniej wulgarnie niż obecne tu nastolatki, ale zapewne z taką samą energią i powabem. Gdy muzyka zmieniła się na mniej porywającą kobieta odgarnęła swoje kruczoczarne włosy do tyłu, poprawiła i udała się do baru, gdzie od razu zamówiła jedną szklankę krwi 0rh- oraz shota czystej wódki. Na reakcję barmana nie musiała długo czekać, jej zamówienie było gotowe po chwili. By wprawić się w dobry nastrój najpierw wypiła shota, od razu zamawiając drugiego, a następnie zaczęła popijać krew, która na jej ustach zostawiła szkarłatny odcień. Posoka była wspaniała i z pewnością świeża, z dobrego źródła co nie pozostawało bez znaczenia, zwłaszcza dla takiego smakosza jak Vi. Pijąc dalej, odwróciła się przodem do parkietu by poobserwować krwiopijców.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 18, 2017 12:52 pm

Przechadzając się po mieście po niezbyt udanym pierwszym wrażeniu na długowłosej niemowie, którą miał zamiar porwać, obwiązać dynamitem i wrzucić chociażby do takiego klubu w którym znajdowała się Veina, to byłoby po prostu świetnie, nie uważasz? No nic, plany ogólnego chaosu trzeba było odłożyć na później, na razie wypadało trochę poznać miasto, które chciało się przejąć terrorem i strachem. Idąc sobie powoli ulicą do jego uszu doszła głośna muzyka, którą słyszał tak sobie, był trochę przygłuchy przez właśnie takie imprezy, nie było to dobre dla jego zdrowia, ale kto by się tym przejmował? Był zbyt młody i zbyt piękny, żeby płacić za tak.. nie ten cytat. Był zbyt młody i piękny żeby zwracać na to uwagę. Stanął przed klubem i zamierzał zapalić sobie papierosa, obserwując wszystkie wychodzące pijane wampirzyce, serio.. człowiek czy wampir, nie różniło się to tak bardzo, więc nie ma różnicy gdzie ten chaos zacznie wprowadzać, może by zacząć tutaj? Przemyślenia przy szlugu jak na przerwie w pracy robiły swoje, w końcu zebrał się na wejście do środka i wkroczył wolny krokiem, ze swoim tradycyjnym pochyłem w chodzie. Był wyprostowany, zachowywał się jakby nie obchodziła go cała waga tego świata, jakby widział już wszystko i nie dał się temu pokonać. Z wymalowaną pewnością siebie na twarzy przedzierał sie przez tłumy krwiopijców stając przy barze z którego zamówił, nie krew.. Był nażarty bardziej niż Tesiu po kolacji, ale spragniony niczym żeglarz w ładowni. Wystawiając rękę do góry skinął do barmanki, zwijając swoje palce by zachęcić ją do podejścia. Poprawił swoje włosy zaczesując je ręką w tył, poprawiając swoją super modną i piękną fryzurę. Przy barze zamówił trzy szklanki Jagermeistera z red bullem. W ogóle Zaren przypominał młodego byczka z amerykańskich komedii. Czarna obcisła koszulka opinająca jego klatkę, modny zaczes i parę kolczyków zakładanych na ucho. Typowy "Bro" dodatkowo pił tylko Jagera. No cóż, w końcu był małolatem i takie klimaty mu odpowiadały, więc jak na razie nie zamierzał się zmieniać. Po wysuszeniu szklanek również ruszył w stronę parkietu przyglądając się wszystkim tańczącym krwiopijcom. Szukał jakiegoś punktu zaczepnego to trzeba mu przyznać, bo rozglądał się dosyć intensywnie, aż w końcu udało mu się spostrzec czarnowłosą, która stała przy parkiecie i wpatrywała się w podobną okazję co on, czyżbym miał racje? Cóż, on o niej nie wiedział nic, ale gdyby zdał sobie sprawę, że to przyjaciółka jego przybieranej ciotki to mógłby się lekko zdziwić, więc.. nie mówmy sobie nic, po co imiona i nazwiska, po co to wszystko. Z perspektywy wyglądało jakby była od niego dużo starsza, przynajmniej w wyglądzie, na którym się zatrzymała, ale jakoś go to nie powstrzymało od zrobieniem kroku, stanięciem przed nią i skrzyżowaniem rąk na klatce piersiowej. Wystawił do niej swoje ząbki w lekkim, lecz zawadiackim uśmiechu, aż mu te żółte fałszywe ślepia błysnęły, ślepia dosyć naturalne dla większości członków Kuro. Trudno było wyczuć zapachy, jednak kobieta pomimo swoich perfum miała na sobie inne zapachy, to znaczy, że już musiała się o kogoś otrzeć na parkiecie, więc Zaren w swojej mądrości zrobił krok do przodu, by się znaleźć z nią twarzą w twarz.
-Nie Twoje klimaty, czy już się zmęczyłaś? - czy zamierzał coś złego? Oh, tego można być pewnym, on zawsze kombinował same złe rzeczy, ale najpierw szukał sprzymierzeńców, za wrogów i żywe bomby zabierze się gdy już tych sprzymierzeńców znajdzie!
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 334


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 18, 2017 3:02 pm

Chaos zawsze mógł poczekać, można go wywołać wszędzie i o każdej porze; ludzie byli bardzo płochliwym gatunkiem, który można było skrzywdzić i kontrolować w bardzo łatwy sposób, w obliczu zagrożenia uciekali jak krowy z pastwiska. Zaren zapewne posiadał bujną wyobraźnię, która umożliwi mu zrealizowanie planu. Najwidoczniej powstawała nowa generacja małych terrorystów.
Nie wiadomo do końca jakby zareagowała czarnowłosa w obliczu potencjalnego zagrożenia, oczywiście zależy czy miałoby ją bezpośrednio dotknąć, jeśli nie to zapewne ze stoickim spokojem oddaliłaby się z tego miejsca, nie chcąc robić sobie kłopotów. Dopiero gdy miałoby to być coś ekscytującego, angażującego znudzoną wampirzycę wtedy mogłaby rozważyć czy mieszać się w kolej wypadków.
Póki co atmosfera panująca w klubie przypadła do gustu kobiecie, która postanowiła zostać tu trochę dłużej niż wcześniej planowała. Bardzo spodobał jej się pomysł klubu wyłącznie dla wampirów; choć oczywiście ludzie też się tutaj kręcili, jednak sprowadzani byli jedynie jako osoby do towarzystwa lub donorzy. Z kamienną twarzą obserwowała godowe tańce małolatów na parkiecie, dokańczając krew pitą przez słomkę jak najlepszy koktajl, który nie dość, że smakował to jeszcze wzmacniał osłabione ciało. Widok tańczących krwiopijców przesłoniła jej twarz młodego wampira z zawadiackim uśmiechem i żółtymi oczami, które Vi widziała nie raz, ale w pierwszej chwili nie mogła sobie przypomnieć dokładnie z kim jej się kojarzą. Nie można przewidzieć jej reakcji na ewentualne wyjaśnienie, że właśnie poznała syna Ringo, jednego z Kuro. Na pierwszy rzut oka mężczyzna był od niej nieco młodszy, jednak nie przesadzając można powiedzieć, że różnica wieku wizualnego nie była tak znacząco zauważalna, nie napomykając oczywiście o faktycznej różnicy w latach życia. Dojrzały wygląd dodawał jej urodzie szlachetności, ale tym samym nie odbierał dziewczęcej delikatności w rysach porcelanowej twarzy, na której nie pojawiła się żadna reakcja po słowach Zarena. Oczywiście przyjrzała się chłopakowi, który faktycznie wyglądał jak młody byczek, jednak nie miało to większego znaczenia.
- Byłam na lepszych. - odparła po chwili, mówiąc oczywiście w domyśle o imprezie, czy jak to teraz nazywa ta młodzież, której zapewne nie mogła już zrozumieć przez swoją starczość. Dokończyła krew znajdującą się w szklance i chcąc już się odwrócić na pięcie by podejść do baru znajdującego się metr dalej, zawahała się i jeszcze raz spojrzała na czarnowłosego.
- Skoro już podszedłeś, może zechcesz się ze mną napić? Gdy siedzę sama przy barze podchodzą do mnie niewyględne typy, a póki co mam jeszcze dobry humor, którego nie chcę sobie popsuć. Czasami też mówią, że wyglądam jak alkoholiczka po ciężkim rozwodzie, ale aż tak źle jeszcze ze mną nie jest. - czy propozycja była nie do odrzucenia? Z pewnością nie, ale czarnowłosa kątem oka widziała jak chłopak zamawiał coś u barmanki. Obdarzyła mężczyznę małym uśmiechem przez uniesienie kącika szkarłatnych ust do góry. Nie czekając na odpowiedź - powolnym, ale pewnym siebie krokiem podeszła do baru i usiadła na jednym ze stołków, a przed nią już znajdował się wcześniej zamówiony shot, do którego dołączyła kolejna, mniejsza od poprzedniej szklanka krwi, na widok, której czarnowłosa kiwnęła głową w podziękowaniu dla barmana.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
 
Czerwony Kieł
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Czerwony pokój zabaw
» Pokój Czterech Pór Roku
» "Wilczy Kieł"
» Stół Kapelusznika
» Thaddeus Ross/Red Hulk

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: 
DZIELNICA NOCNA (PÓŁNOC)
 :: DZIELNICA STRACHU
-
Skocz do: