IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Czerwony Kieł

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 18, 2017 3:34 pm

No niby mógł poczekać, ale też nie warto odkładać czegoś na bardzo późno, trzeba było się przyzwyczajać do ustroju, który młody Kuroiaishita przywiózł ze swoich dwudziestoletnich wakacji. Ringo miał specjalne metody wychowawcze, może akurat widział w tym jednym z czterdziestu synów jakiś potencjał, że wysłał go do Włoszech by nauczył się samodzielności, brudnych interesów i ogólnie, jak godnie reprezentować swój ród. Można powiedzieć, że było to na swój sposób sukcesem ponieważ Zaren przywiózł to wszystko czego chciał Ringo, ale przywiózł też fanatyczną anarchię w swojej krwi, na pewno sprawi to trochę problemów.
Na chwilę obecną jednak był zajęty w klubie, więc zniszczenie musiało poczekać, chociaż jestem pewien, gdyby tak użyć wszystkich mocy na raz i zacząć strzelać do każdego tutaj obecnego, wzbudziłoby to nie lada panikę. Nie wiem, uważasz podpalenie za ekscytujące? Uważasz ściągniecie sobie łowców i inkwizycji za ekscytujące? On tak właśnie uważał, ale nim dojrzy potencjalnego sprzymierzeńca w Vi, musiał z nią chwilę porozmawiać.
Toteż gdy zaproponowała mu drinka, nie odmówił, a nawet z wielką ochotę poszedł za nią wdrapując się na jeden ze stołków przy barze, zwijając swoje palce do barmanki by ku niemu podeszła. Wiadomo, ona barmana, on barmankę, naturalna kolej rzeczy. Na twarzy gościł mu ten cwaniacki pewny siebie uśmiech gdy odwracał głowę w stronę towarzyszki, skoro już można ją tak nazwać.
-Alkoholiczka po ciężkim rozwodzie? Stawiałbym bardziej na trzy koty i brak rozwodu. Nie jest tak źle. - ilość kotów wyliczał na palcach, raz, dwa trzy koty! Wampir przekręcił się do tyłu na tym stołku biorąc swojego Jager'a w rękę i oparł się plecami o ladę baru niczym typowy włoski gangster. Zlustrował wzrokiem wszystkich którzy tutaj przechodzili, może zagrałby w małą grę? Co na to powiesz? Ruszył głową w stronę przechodzącego mężczyzny ubranego w garnitur, było widać, że to wampir z daleka, jednak ten koleś był cholernie drętwy, miotał się po tym klubie nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Najpierw stał przy barze, potem chodził na parkiet popatrzeć pewnie na tańczące kobiety, potem znów do baru i na loże, która była wynajęta na jego nazwisko, widać, że jakiś ważniak.
-Zagramy w coś. Stawiam stówkę, że ten koleś został tu wyciągnięty przez jakiegoś kumpla, który teraz bawi się świetnie na parkiecie, a on miota się z kąta do kąta, szukając dla siebie towarzystwa, jakbyś teraz do niego podeszła, zacząłby trząść nogami i kulić się ze wstydu. - odwrócił głowę w stronę Veiny trzymając ten swój cwaniacki uśmieszek na ustach. Jego policzki było lekko wychudzone, jakaś tak dziwna budowa twarzy, dzięki tato.
-To co, panno rozwódko, przyjmujesz? - czy miał jakieś ukryte zamiary? Nie, po prostu mu się tym razem nudziło i chciał się jakoś rozerwać, a bawienie się w psychologa amatora i potwierdzanie swoich opinii wydawało się całkiem ciekawe, chyba, że Vi miała jakieś inne plany by spędzić ten wieczór, to przecież nie będzie jej na siłę nic wciskał.

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Lip 18, 2017 5:14 pm

Co do metod wychowawczych Ringa nie mogła się wypowiedzieć, ponieważ po raz pierwszy spotykała jego potomka, ale była pewna, że zadbał o jego prawidłowe wychowanie i wykształcenie, zapewne chciał stworzyć małą kopię siebie dla własnego użytku. Czy mógł pomyśleć, że pod pewnymi względami syn był jego naturalną kopią? Z pewnością odróżniało ich to, iż Zaren nie był równie nachalny co jego ojciec, przynajmniej jeszcze nie było tego widać, może dopiero za chwilę się o tym przekona. W każdym razie na razie mężczyzna wydawał się normalnym, względnie zrównoważonym psychicznie młodym wampirem poszukującym rozrywki jak większość osób, które przyszły do tego klubu dzisiaj wieczorem. A to, że czarnowłosy miał zupełnie inne pojęcie rozrywki to inna kwestia. Podpalenie czy inny akt terroryzmu wydawały się dobrą zabawą, urozmaicającą wieczór, natomiast Zaren mógł być pewien, że kobieta zniknęłaby przed zareagowaniem i przyjazdem służb porządkowych, łowców czy innych średniowiecznych wariatów chcących pozbyć się wampirów. Nie miała ochoty na spotkanie pierwszego stopnia z uzbrojonymi łowcami, ponieważ i tak ostatnio zalazła za skórę jednemu, a po za tym nie była teraz w stanie walczyć, może w najmniejszym stopniu zdołałaby się obronić, ale bandaż na ręce ukrywany pod kurtką skrywał jeszcze ślady po niedawnym postrzale.
Zaśmiała się na słowa wampira, myśląc czy to dobrze, że nie wygląda tak jak wcześniej opisała czy może jednak rozwód byłby lepszy niż stado wrednych zwierząt w domu razem z nudnym, przewidywalnym mężem.
- Cieszę się, że nie wyglądam jeszcze jak kompletna geriatria, jednak jeśli tak uważasz, to nie musisz już kontynuować. Z drugiej strony nie należę raczej do kobiet, które potulnie zgadzają się na rozwód, prędzej otrułabym dziada. - powiedziała całkiem szczerze ukazując swoje perłowe kły. Obracając się w stronę baru wypiła shota wódki, na którego smak nieco się skrzywiła, by po chwili poczuć przyjemnie ostry smak w przełyku.
Vi rozglądała się po klubie, którego głośna muzyka wbrew pozorom nie przeszkadzała w rozmowie; robiła to do czasu gdy mężczyzna nie zaproponował jej zabawy kosztem innego wampira, który nie potrafił się dopasować do tłumu znajdującego się między innymi na parkiecie, garnitur z pewnością w tym nie pomagał.
- Taki z Ciebie śmieszek, wyglądasz jakbyś miał inny powód przyjścia do klubu, ale rozumiem, że mogłam się pomylić. - odparła. Stawiałaby bardziej na niezobowiązującą rozrywkę i wykorzystanie w ten czy inny sposób jednej z pijanych małolat. Wysłuchała do końca jego propozycji.
- Przyjmuję, Panie żel do włosów, ale pewnie masz rację, więc nie podwajam stawki. Jestem pewna, że zaraz wszystkiego się o nim dowiem. - powiedziała i poprawiła swoje ramiączka od koronkowego stanika, niestety musiała się uciekać do takich podprogowych sygnałów, by facet w garniaku poczuł się jeszcze bardziej żałośnie niż do tej pory. Wampirzyca przeczesała swoje włosy i zabrała szklankę z krwią, by wstać od baru i zacząć oddalać się ku loży. W ostatniej chwili się zawahała i odwróciła jeszcze na chwilę w stronę Zarena.
- Tak na marginesie, nie mam kotów. Jeszcze. - odparła i podeszła do sztywniaka, po czym stanęła przed nim. Będący z boku całej sytuacji Zaren mógł widzieć jak kobieta siada obok męskiej biurwy i zaczyna z nim trash talk. Cała rozmowa okraszona była jej licznymi uśmieszkami i perlistym śmiechem. Sztywny jegomość próbował zabłysnąć intelektem i erudycją przed pozornie jedyną panną, która dzisiejszego wieczoru wyraziła zainteresowanie jego osobą. Trwało to chwilę, następnie Vi zalotnie pomachała nieznajomemu, by z prześmiewczą miną wrócić do czarnowłosego. Gdy tak szła w jego stronę i zwróciła uwagę na jego styl siedzenia, pomyślała, że tylko białych włosów i koszuli mu brakuje, by upodobnić się do wampira z jednym okiem.
Usiadła na swoim krześle barowym, ale bliżej mężczyzny.
- Masz oko. Ma na imię D..., Dave, Drake, czy jakoś tak, nieważne. Prezes, mnóstwo kasy. Narzeczona go zostawiła, więc w ramach rozerwania się został tu przyciągnięty przez kumpla, dokładnie tę małpę w białym polo, o tamtego - właśnie nachalnie podrywa trzy wampirzyce. - zdała relację chłopakowi, po czym wypiła swoją krew do końca. Poczuła, że energia powoli wraca, a i humor nie został jeszcze popsuty. Vi w międzyczasie zdjęła ramoneskę i położyła obok, tym samym ukazując bandaż na lewej ręce i duży dekolt bluzki, ale nie za bardzo się tym przejęła.
- No i co powiesz? Nie mów, że tylko dla takich rozrywek chodzisz do klubów. - zapytała, ale po chwili dodała. - Pouśmiechaj się trochę i porozmawiajmy o czymś, bo jeszcze tamten zrobi sobie nadzieje.
Innych planów na spędzenie wieczoru raczej nie miała; dla niej zazwyczaj wyglądało to tak, że znajdywała jakiegoś nienaćpanego osobnika i odsączała go do końca gdzieś niedaleko klubu.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 19, 2017 2:17 pm

Ringo raczej nie przykładał wagi do tworzenia małej kopii siebie, mimo, że trzeba mu jedno przyznać. Zwyrol jak cholera, ale o swoje dzieci zawsze dbał, no do cholery, przygarnął małego murzynka, którego przywiózł z jednej ze swoich eskapad z Wujciem Hiro w Afryce. Fakt, Zaren nie był nachalny jak jego staruszek, miał za to inne wady, na przykład ta cała Anarchia i tak dalej, ale jeśli Veina nie zdążyła się zorientować miał jedną masywną wadę.
Mianowicie wampir był cholerny hazardzistą, zakładał się o wszystko co możliwe, wydawał masę pieniędzy i stawiał kapuchę albo swoje życie na szali o dosłownie wszystko. Walki na śmierć i życie, wyścigi, każdy możliwy sport, a nawet gre w spostrzeżenia, jak sama mogła bardzo dobrze zaobserwować, na pewno wyłapie ten szczegół po jego kolejnym zakładzie o byle co. No cóż, jeśli nie znajdzie w niej sprzymierzeńca na bardzo gorąca atmosfere trzeba będzie sobie to odpuścić, ale najpierw musi ją wybadać do samego końca, aby móc to stwierdzić. Nie macie pojęcia jaki uśmiech wkradł się na jego twarz gdy postanowiła przyjąć jego zakład, a więc zaczynamy nasza małą grę, czyż nie? Veina wykonała bardzo śmiałe ruchy próbując poznać faceta, którego Zaren wskazał palcem, cóż.. gra na czyichś uczuciach była dla niego bardzo zabawna, więc gdy tylko zaczęła czarować pajaca w gajerze, on wygodnie się rozsiadł przy barze obserwując sytuację z daleka i popijał swojego Jagera. Trwało to jakąś chwilę nim Vi do niego wróciła i przyznała mu rację, oczywiście pierwsze co zrobił to wyciągnął do niej rękę, stówa mu sie należała jak psu buda.
-Wisisz mi pieniądze, a z drugiej strony, to nie żel, tylko pomada. - co ona sobie myśli, że będzie używał jakiegoś taniego gówna do jego największego atutu? Piękne czarne włosy, tak! Wampir zlustrował ją wzrokiem po czym lekko przechylił głowę i skinął palcami do barmana, by ten zmiksował Vi kolejnego drinka, to się jej należało za przyjęcie zakładu, zresztą.. wygrał stówę, więc mógł sobie na to pozwolić nie? Niech kobieta nie będzie całkiem stratna. Na jej słowa o uśmiechu uniósł kącik ust do góry formując właśnie ten jego sławny cwaniacki uśmieszek po czym nachylił się w stronę kobiety skinając do niej głową.
-Mogę Ci nawet odegrać tutaj scenę przy której, będziesz mogła mnie trzasnąć w pysk, ale nie przesadzaj, bo mi się jeszcze spodoba. - zaśmiał się cicho i powoli uniósł szklankę ku swojej buźce by spić kolejnego łyka i odstawić dopity trunek do połowy z powrotem na ladę. Oczywiście, że nie będzie takiej sceny odgrywał, po prostu zaakceptował jej prośbę podtrzymania konwersacji i dodał coś od siebie w żarcie by podciągnąć tą rozmowę.
Wampir machnął ręką wystawiając swoje białe perełki w uroczym uśmiechu.
-Nie, wszyscy mówią mi, że mam problem z hazardem, może coś w tym jest, to taka poboczna rozrywka, jestem tu służbowo. Czekam na właściciela. - No tak. Zaren był windykatorem organizacji przestępczej, więc zbierał zaległe pieniążki za przysłowiową ochronę i był w tym całkiem dobry, a dlaczego? Z jednego bardzo prostego powodu, wampir traktował niszczenie jako prawdziwą sztukę i ogólny chaos jako wspaniała rozrywkę, więc jeśli nie było pieniążków na czas to były pourywane ręce i spalone meliny, skoro tak bardzo podobał jej się ten klub, musiała mieć nadzieję, że właściciela bedzie stać na prowadzenie go, tak to już bywało w dzisiejszym świecie. W końcu zawiesił wzrok na szympansie w białym polo i aż nie potrafił opanować głupiego chichotu. Serio ktoś się tak jeszcze ubiera? Brakowało tutaj tylko czarnej koszuli z płomieniami lub azjatyckim smokiem i impreza na całego! Cóż, jeśli miała jakieś plany by osuszyć Zarena to mogłaby napotkać niemałe trudności, bo jeśli chodziło o walkę to był nieodrodnym synem Ringo. Wampir uniósł swoje żółte ślepia raz jeszcze na czarnowłosą i stuknął palcami o ladę, cały czas opierając się o nią plecami, będąc przechylony lekko na bok by być bliżej swojej rozmówczyni.
-Nie masz jeszcze kotów? A już myślałem, że moje obserwacje są nieomylne. - stuknął agresywnie palcami o ladę i się podniósł do zwykłego siadu opierając ręce na udach i łącząc je na środku.
-Mała trucizna dla mężusia? Lepiej być wdową niż rozwódką, masz racje. Podoba mi się Twój tok myślenia i... - dotknął końcówki jej włosów, zaplatając je na palec. -Twoje włosy. - zaraz po wypowiedzeniu tej kwestii ją oczywiście puścił, bycie nachalnym i obrzydliwym dziwakiem nie było w jego stylu, ale bycie gładkim jeśli chodziło o takie zagrania, to już była jego bajka. Jego ślepia przewędrowały po całym klubie szukając właściciela, jednak wciąż go nie było.
-Więc, mam się do Ciebie zwracać trucicielko czy jeszcze nie kocia panno? Chyba, że masz jakieś inne preferencje? - zapytał, wracając wzrokiem na kobietę o długich czarnych włosach.

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 19, 2017 4:56 pm

Dobrze, że czarnowłosa nie miała takich problemów z hazardem, oczywiście zdarzało jej się zakładać, ale o nic ciekawego, więc może to właśnie miał być powód małego zainteresowania tego typu rozrywką. Może gdyby Zaren zabrał ją kiedyś na walki to wtedy poczułaby większą przyjemność z zakładania się o czyjeś życie czy po prostu kto bardziej oberwie w nielegalnych walkach w podziemiu, tak jak to pokazywali na filmach, prawda? W każdym razie chętnie zobaczyłaby coś takiego. Póki co musiała dać mężczyźnie wygraną stówę, choć wiedziała, że i tak miał rację co do garniaka.
- Bezczelny jesteś, to ja musiałam udawać zainteresowanie jego sztywnym tyłkiem. Ale niech Ci będzie, nie zbiednieję przez to. Tylko nie wydaj na głupoty, narkotyki i prostytutki mogą być. - dodała sarkastycznie i puściła mu oko, a potem wręczyła banknot. Za to na wzmiankę o pomadzie tylko pokręciła głową, bo jak widać włosy Zarena były dla niego bardzo ważne, a lepiej nie dotykać wrażliwych punktów bo można jeszcze się doigrać. Miło z jego strony, że postawił kobiecie drinka; może któryś z kolei nie wpłynie znacząco na jej zdolność percepcji, akurat w tej kwestii musiałaby się dużo bardziej postarać, jako wampir była wytrzymalsza, ale także od zawsze miała mocną głowę. Za to kolejna propozycja mężczyzny była bardzo obiecująca, Vi żałowała, że to tylko żarcik kosmonaucik mający podtrzymać rozmowę, bo to mogło być bardzo ciekawe, najlepszy punkt wieczoru.
- Nie mogę obiecać, że by mnie nie wciągnęło, a do tego jeśli Tobie się spodoba, to nie wiem kto gorzej by na tym wyszedł. To jedna z takich dram, które zwracają uwagę. - odparła, z pewnością byłby to ciekawy widok w klubie, wyszliby na pokłóconą parę jakich wiele tutaj było. Czarnowłosa na poważnie powiedziała, że mogłaby przez całą przyjemność przestać się kontrolować, z poprzednimi partnerami zdarzało jej się lekko sprzeczać.. załóżmy, że lekko i nie drążmy.
Veina odebrała swoje drinka od barmana i postawiła obok, by móc w każdej chwili po niego sięgnąć. Siedząc bokiem do lady baru, położyła na nim łokieć, by podeprzeć głowę na dłoni, będąc blisko Zarena miała na niego dobry widok i na wszystkie jego wredne uśmieszki.
- Podobno hazard rujnuje, ale niewiele o tym wiem. - powiedziała od niechcenia, ale po chwili na informację, że mężczyzna czeka na właściciela, dodała: - Jestem pewna, że chcesz się zatrudnić jako tancerz erotyczny, no wiesz na rurze i te sprawy. Wtedy stówki będą Ci wkładać w cekinowe bokserki. Ale to pewnie tajemnica zawodowa, nie chcę psuć zabawy tym wszystkim kobietom. - ach ta ironia, było jej tak dużo, że prawie wylewała się ze słów wampirzycy. Nie sądziła, by mężczyzna zechciał sam dobrowolnie jej powiedzieć o co dokładnie chodzi. Znali się od jakiejś godziny, nie mogli sobie ufać, więc w sumie każdy z nich mógł być tajnym agentem Mosadu. Ale faktem było, że uroda Zarena zagwarantowałaby mu bardzo wysokie zarobki. Nie było sensu domyślać się w jakim konkretnym celu mężczyzna chciał się spotkać z właścicielem tego przybytku, ponieważ opcji było wiele, a jedną z nich ta właściwa. Kobieta nigdy nie widziała na własne oczy jak zmusza się taką osobę do faktycznego płacenia za 'ochronę', mogła się tylko domyślać, a skoro taki młody człowiek się tym zajmował, musiał mieć dobre, efektywne metody. Szkoda tylko klubu jeśli właściciel się nie zgodzi; czarnowłosa nie znała innych tego typu lokali dla wampirów, chociaż z drugiej strony przydałby się taki gdzie od razu czekają na Ciebie ludzie do wyssania.. Stop, fantazje dopiero podczas snu.
Słuchając chłopaka wzięła drinka do ręki i wypiła jeden łyk, niczego sobie. Wtedy Zaren dotknął jej włosów, co było pierwszym tego typu zagraniem tego wieczoru, ale zupełnie jej nie przeszkadzało. Również uwielbiała swoje włosy, też wtedy gdy ktoś je dotykał, ale najczęściej w innych okolicznościach.
- Wdowa brzmi zupełnie inaczej niż rozwódka, ale wstyd się przyznać.. nie miałam jeszcze okazji żadnego otruć.. - odparła z udawany smutkiem co jasno sugerowały usta skrzywione w podkówkę.
- Daj spokój z tymi kotami, jeszcze mi potrzeba stada niewdzięcznych zwierząt. Trucicielka jest nacechowana negatywnie, ale nie obraziłabym się.. bo to ja pierwsza otrułabym męża? Czasami słyszę: Ty morderco, ale to rzadziej. W sumie, znajomi mówią mi Vi. - mogło się to wydawać pospolite, ale póki co nie zasłużyła sobie na bardziej znany przydomek, może i lepiej, czasami brzmiały okropnie.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 19, 2017 7:42 pm

Problemy z hazardem mogły być bardzo uciążliwe, możesz wierzyć mi na słowo. Zaren narobił sobie nie raz kłopotów, przez to, że stawiał każdego zarobionego dolca, można tutaj mówić w nieskończoność o jego wygranych, ale pieniądze się nie trzymały tego faceta, za bardzo kochał je wydawać, dużo szybciej niż je zarabiać. No cóz, jeśli kiedyś, bądź może jeszcze dzisiaj uda się jej wyciągnąć z niego kilka szczegółów dotyczących jego życia to istnieje duże prawdopodobieństwo, że ją na tą walkę zabierze i będzie mogła sobie stawiać swoje ciężko zarobione pieniądze na gladiatorów w podziemnych klubach, okładających się na śmierć i życie ku uciesze Rosyjskiej Bratvy, z którą obecnie współpracował. Tak to można było robić na kobietach wrażenie prawda? Nie żadne nudne randki w drogich restauracjach a w klubie gdzie napierdalają się gangsterzy podstawieni przez różne organizacje przestępcze, cóż za emocje i w ogóle! No, ale na razie nie będzie miała takich atrakcji, bo faktycznie jak sama dobrze się zorientowała, Zaren jej nie ufał. Pobawić się i owszem, była całkiem fajna, ale żeby zaraz powiedzieć. Ej mała, pracuje dla Bratvy, to trochę przypałowe, nie uważasz? Na jej pierwsze słowa uniósł lekko brew, w ogóle nie był w stanie przyjąć do wiadomości faktu, że mu się mogło to nie należeć, wygrał uczciwie! Gdyby nie przyjęła tego zakładu, nie musiałaby płacić, może i była tego pewna tak jak on, ale jednak zaryzykowała by to sprawdzić, bądź może się rozerwać w jakiś sposób? Sprawdzić, czy dalej ma to w sobie czy trzeba już kupić koty?
-Oczywiście, że jestem bezczelny, bezpośredniość to jedna z dobrych cech, a że ktoś może się poczuć urażony. - wzruszył lekko ramionami, przyjmując resting bitch face, na swoją twarz.
-To już nie mój problem, jednak Ty, moja droga przesiąkasz ironią bardziej niż zlot fanów gier komputerowych. - cóż, był to komplement na pewno, ponieważ znacznie lepiej rozmawiało się z ludźmi którzy ironizowali co chwile, jednak nie złośliwe, niżeli z kimś kto na wszystko się zgadzał i nie potrafił powiedzieć, nie. Wampir uniósł szklankę do góry spijając kolejnego łyka swojego jager'a po czym odstawił ją na ladę z powrotem. Przy okazji zamówi kolejne, jak już się do tej lady odwracał, w końcu wygrał stówkę, więc można ją dobrze spożytkować. Nie próbował jej upić, broń boże. Nie sądził, że tego potrzebuje, bądźmy poważni! Jednakże, skoro Veina uważała się za mocną zawodniczkę, to nie pogardzi kolejnym drinkiem, który przy okazji i również dla niej zamówił.
Wampir poprawił swoje włosy zaczesując je palcami do tyłu, tak by leżały idealnie, a następnie spojrzał na nią lekko unosząc obie brwi, był zdziwiony.
-Oh, serio? Widziałabyś mnie w roli tancerza? Nie planujesz jakiegoś panieńskiego w najbliższym czasie? Chętnie przyjdę. - zaśmiał się cicho na jej błyskotliwą uwagę, oczywiśćie, że on tak nie uważał, bo marny byłby z niego erotyczny tancerz, chociaż wygląd miał nienaganny. Jego nutka hazardzisty odezwała się znowu gdy sięgnął do portfela wyciągając z niego dwusetke i położył ją miedzy nimi, podsuwając palcem w strone kobiety.
-Dam Ci pięć szans na odgadnięcie trzech rzeczy o mnie, może być praca, może być życie, może być cokolwiek do mnie Ci przypasuje, jeśli wygram, to Ty zatańczysz dla mnie, jeśli przegram.. cóż, stracę te dwie stówki, niech będzie. - cóż, nie można było mu zarzucić że był nudny, był śmiały w swoich słowach i odważny w swoich czynach, wcale nie wyglądał na tak młodego jakim w rzeczywistości był, prawda? Czy będzie chciała wejść w ten zakład czy nie, toteż zależało od niej. Wampir w przeciwieństwie do Vreiny bardzo lubił rozgłos, lubił gdy wszystkie oczy były skierowane na niego, brakowało mu centrum atencji zawsze i wszędzie, dlatego też gdy siadał na tym stołku, rozwalił się niczym król. Pożądał wzroku i uwagi.
-Zrobiłbym dla samego przedstawienia, lubię dobrze napisane dramaty, Vi. - oczywiście nawiązywał do tego co powiedziała wcześniej, proszę bardzo.. zróbmy tutaj scenkę rodem z głupiego filmu, w którym natrętny koleś dostaje plaskacza w pysk, wcale mu to nie przeszkadzało, ah.. jak on kochał być zauważany. Taa, ja już sobie wyobrażam w jakich momentach lubiła gdy się dotykało jej włosów, ale zostawmy to na razie mojej wyobraźni, na chwile obecną Zaren wpatrywał się w nią z tym swoim pięknym zawadiackim uśmiechem, jakby nie obchodziło go nic innego na świecie, a w jego żółtych ślepiach błyszczała pasja.. Ah ten hazard! Nachylił się do niej bliżej po czym spojrzał jej głęboko w oczy.
-Wdowa ma ten.. swój urok, zwłaszcza gdy mówi się o młodej kobiecie, która ma w oczach nutkę szaleństwa, gdy wspomina o morderstwie. - Kiwnął głową na potwierdzenie swoich słów, po czym delikatnie się odsunął cicho się śmiejąc.
-Więc bez nazwisk? Podoba mi się, mi mówią Joker, Lub Zaren, nie mam pojęcia skąd wzięło się to przezwisko. - oh wiedział bardzo dobrze, był szalony, był fanatykiem i kochał chaos, wiec co innego pasowało lepiej niż jeden z najciekawszych villianów z DC?

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 19, 2017 9:01 pm

Owszem, przynajmniej na takim typie kobiety jaką jest Vi dużo większe wrażenie zrobiłoby zabranie na walki w podziemiu niż banalna randka w restauracji, a dodatkowo jeśli partner zamówiłby skrzypka to w oczach czarnowłosej byłby dawno spalony. Także to była wskazówka dla Zarena gdyby chciał zaprosić gdzieś kobietę, w mało uczęszczane i niebanalne miejsce. Jednak wiedziała, że nie był na tyle głupi by po jednym spotkaniu odsłaniać wszystkie karty przed nieznajomą, to dobrze dla niego, ważne mieć trochę oleju w głowie zwłaszcza gdy wykonuje się niebezpieczną pracę. Wampirzyca gdy jeszcze miała fabrykę broni często spotykała się z podobnego typu inwestorami, by zrobić na nich dobre wrażenie, dopiero później wysyłała pośredników, ponieważ sama nie była w stanie ze wszystkimi się spotykać. Nie raz spotkała się z uprzedzeniami ze strony mężczyzn, którzy nie wierzyli, że kobieta może sprzedawać broń? Może nie była to typowa ścieżka kariery kobiety w XXI wieku, ale można było się tego spodziewać. Jednak to było lata temu, a niebieskooka wampirzyca zapomniała o tamtym dreszczyku emocji, który zawsze towarzyszył takim transakcjom. Jej rozmyślania przerwał sam Zaren, w sumie miał rację, to nie był jego problem jeśli komuś się coś nie podobało.
- Wiem, niestety lub stety tak już mam. Jeśli byłabym zbyt wredna to mi powiedz, może spróbuję taka nie być, chociaż to będzie duże wyzwanie dla mojego charakteru. - powiedziała kończąc uśmieszkiem i upijając kolejny łyk drinka, a następnie delikatnie koniuszkiem języka zbierając z ust cukier, którym przyozdobiony był kieliszek.
Śmiałość Zarena dało się wyczuć na kilometr, ale przecież pewność siebie to nic złego, jest to zaleta zwłaszcza w obecnym świecie gdy jej brak praktycznie oznaczał brak sukcesu i dobrowolne poddanie się zepchnięciu na margines kontaktów społecznych i tak dalej.
- Oczywiście, że bym widziała. Wyglądasz świetnie, jesteś pewny siebie - kobiety by piszczały. - odparła uśmiechając się z powodu swojego jakże wybitnego żartu. - Ale niestety póki co nie będziesz mógł zatańczyć na moim panieńskim, podobno mężczyźni nie lubią inteligentnych i pewnych siebie kobiet. - i zapewne skromnych - Może to mnie gubi. Ale gdyby coś miało się zmienić, to jakoś Cię znajdę. - westchnęła i jednym dużym łykiem dokończyła swojego drinka, po czym skrzywiła się na jego mocny słodki smak, może właśnie teraz to było jej potrzebne, bo prawie nie uwierzyła w propozycję, którą usłyszała od mężczyzny. Jednak podsunięta ku niej dwusetka nie przeczyła, a potwierdzała jego słowa. Może jednak był podobny do tatusia, ponieważ tamten złożył jej bardzo zbliżoną propozycję na ich jednym z pierwszych spotkań.
- To nie jest fair zakład, może ja też bym wolała żebyś zatańczył? - powiedziała sztucznie oburzona, co jej po pieniądzach, a sama ma się rozbierać? Zaproponowanie czegoś takiego wampirzycy mogłoby być szczytem głupoty, pewności siebie.. do wyboru do koloru. Taniec przed nim nie był zapewne czymś niewykonalnym, kobiecie ostatnio brakowało rozrywki, której na gwałt szukała, a dzisiejszy wieczór mógł być do niej wstępem. Jednak Zaren mógł być pewien, że Vi w przypadku przegranej zatańczy dla niego tutaj, takie widoki nie były dla każdego, tylko dla wybrańców - można było poczuć się wyróżnionym.
- Co do wdowy, mam nadzieję, że ta nuta szaleństwa to nie było o mnie? Jestem zupełnie normalną obywatelką, bez żadnych ekscesów i dziwnych upodobań, nie widać? W tym akurat chyba jesteśmy podobni, w niczym się nie wyróżniamy. - sarkazm to pierwsza rzecz widoczna w jej sposobie mówienia, więc nawet idiota mógł łatwo wyczuć, że było zupełnie odwrotnie.
- Nazwiska to zbędna komplikacja, imiona i tak mamy względnie oryginalne, Zarenie. - powiedziała z pewnością, że nie ma na imię Joker, chyba, że rodzice byli oddanymi fanami człowieka nietoperza lub jego wrogów, dobrze, że nie Pingwina.
- Ale dobrze, niech będzie moje ryzyko. Przyjmuję zakład! W przypadku Twojej wygranej później omówimy szczegóły, ale nie nastawiaj się za bardzo.. - powiedziała stanowczo, poprawiając się na siedzeniu i podnosząc ramiączko od bluzki, które spadło i teraz leżało na części obandażowanego ramienia. Wypiła duszkiem ostatniego shota, którego niedawno zamówiła i potarła wewnętrzne strony dłoni.
- Nie wychowywałeś się w Japonii, masz naleciałości innego akcentu. Hiszpański, włoski? - powiedziała wystawiając palec wskazujący w jego stronę.
- Po drugie.. nie masz stałej pracy. Pewnie utrzymuje Cię bogaty ojciec albo matka z dobrego rodu. Ukochany synek, który buli od rodzicieli kilka ładnych kawałków miesięcznie, dlatego że jest jedynakiem. - kolejny strzał, a na werdykt będzie musiała jeszcze poczekać, dość stereotypowe zagranie. Miała jeszcze trzy możliwości, ale musiała się dobrze zastanowić. Ryzyko przegranej było duże, sama stawka średnia. Ale już wiedziała, że Zaren lubuje się w hazardzie; z resztą skąd będzie miała pewność, że powiedziała coś dobrze, a on nie skłamał? Miała nadzieję, że ważniejsza jest sam fakt wygranej, a nie wygrana, bo przecież taki taniec można kupić w każdym większym klubie.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 20, 2017 11:33 am

Ojoj, moja droga Vi! Masz w głowie bardzo brzydkie myśli, czy myślałaś, że wampir zaproponował Ci taniec, który robią dziewczyny w specjalnych pokojach za pieniądze? Naaah, chodziło mu tutaj o zwykły, klubowy, może lekko zalotny, ale rozbierany, nie był Ringo! Ktoś tu ma kosmate myśli, albo po prostu się za bardzo za tym stęsknił. Aż na jego twarzy wymalowała się lekka kpina i nie mógł przestać się uśmiechać, tylko czy warto wyprowadzać ją z błędu? Naprawdę warto? Zastanówmy się, jeśli tego nie zrobi.. ma duże szansę na wygraną czy jednak będzie wierny swoim własnym zasadom i ją lekko poprawi? Nie brakowało mu śmiałości, ale naprawdę nie przesadzajmy! Na jej pierwsze słowa tylko cicho się zaśmiał, nie otwierając nawet ust, gardłowy śmiech, że tak powiem.
-Oh tak, zraniłaś mnie, zła kobieto.. Jak ja się pozbieram, potrzebuje uciec w świat poezji, czy coś tam.. - pokręcił głową znacząco. Oczywiście, że bywała wredna, to dodawało jej tylko uroku. Masz rację, pewność siebie była bardzo ceniona w dzisiejszym świecie, chyba, że ktoś miał jej zbyt dużo, to był po prostu irytujący, uważający się za pana i władcę świata.
Zaren był trochę inny, troszkę szalony, jednak zdecydowanie nie miał kompleksu Boga. Można by go nazwać chaotycznie dobrym! Taki charakter najlepiej opisywał wampira w stu procentach, w zasadzie.. szukał sprawiedliwości na wszelkie możliwe sposoby, nawet chciał prowadzić otwartą wojnę z łowcami! Oh, tak mów mi jeszcze, mów komplementy i jeszcze przyznaj mi medal z puszki lub daj tulipana z butelki, mów do mnie więcej. Wampir uwielbiał znajdować się w centrum uwagi, więc nawet jeśli jej pochwała była przesiąknięta sarkazmem i ironią to na pewno mu się spodobała, w małym stopniu co sygnalizował uśmiech na jego ustach, troche różniący się od tych poprzednich, był jakiś taki bardziej szczery. No dobra, chyba już pora wyprowadzić kobietę z błędu, Zaren przyjął komiczną pozycję wstając ze swojego krzesełka przy barze i lekko się uśmiechnął do kobiety.
-Oj Vi.. moja słodka Vi. Miałem na myśli zwykły taniec, tam o.. - wskazał na parkiet. -Ale podoba mi się Twój tok myślenia, czuje, że to będzie piękna znajomość - zaśmiał się głupio po czym wrócił na stołek biorąc swojego drinka w rękę i spił go do końca odstawiajac szklankę na blat. No, ale skoro podjęła zakład, wypadało coś o sobie powiedzieć, nawet z jednym udało się jej trafić, faktycznie nie wychowywał się w Japonii. Został wysłany przez tatusia, jak on to określił w świat, żeby nie wyrosnąć na pizdę. Zaren zaciekawiony słuchał kobiety, jak próbuje odgadnąć gorące detale jego życia i dopiero po drugim jej przerwał, machając dłonią w powietrzu.
-Jedno z trzech, faktycznie nie wychowywałem się tutaj, ale jedynak, którego rozpieszcza mamusia czy tatuś? To jest tak odwrotne, że powinnaś zapłacić składkę karną. Mam tyle rodzeństwa, że cholera bierze, a połowy nawet nie znam. - no cóż, Papa Ringo był bardzo płodny, a że przystawiał się do wszystkiego co ma przestrzeń między nogami i nie biegało za szybko, to już inna sprawa. Faktycznie, Joker to tylko przezwisko, tak jak Vi, wątpie, by to było jej prawdziwe imię, ale nie wnikał w to głębiej niż powinien, po co. Jakby chciała nazywać się TumblrGirl też by ją tak nazywał. Oczywiście, mógłby kłamać, ale nie wypadało, to w końcu była gra z jasno ustalonymi zasadami, a to było dla niego ważniejsze niż zatajenia jakiegoś faktu. Zaren złapał za szklankę, którą zamówił jeszcze później by spić kolejnego łyka, cóż jego percepcja też na razie zostawała niewzburzona, był całkiem twardy jak na swój wiek, a może to wampiryzm? Cholera wie, ale mógł chlać i chlać, człowiek oddałby życie za taką możliwość. Zresztą, jego trunki były bardziej dla smaku niż dla totalnego spodlenia, mimo, że miały chyba 32% alkoholu w sobie, jeżeli dobrze pamiętam. Rozłożył ręce jakby przygotowywał się do dalszej oceny, jakby był gotowy na wszystko, a na jego twarzy gościł ten sam zawadiacki uśmiech co zawsze, jeszcze trzy szansę, czy jej się uda? No zobaczymy, ale skoro podzielała jego smykałkę do hazardu, był jej bardzo wdzięczny, przynajmniej miał co robić i jak się "zaspokoić" tak, to była jedna z tych rzeczy, w których trzeba było faceta rozpieszczać, bo inaczej szybko by się znudził.
-Masz jeszcze trzy szansę i tylko dwie rzeczy do odgadnięcia, chyba, że masz jakiś pomysł, by ten zakład zaostrzyć, podbić lub zrobić z nim co chcesz? Jestem otwarty na propozycje. - skłonił się lekko, czekając na jej odpowiedź, podbijanie stawek? A jakże!
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 20, 2017 10:54 pm

Jakieś głupie, może prawdziwe powiedzenie mówi, że głodnemu chleb na myśli, czy jakoś tak. Pewnie sprawdza się w przypadku alkoholików, narkomanów, fetyszystów i jak widać Veiny. Nie miała powodu wstydzić się w takich sprawach, bo była dorosłą i żądną przygód kobietą, ale akurat w tym przypadku nie wpadłaby na pomysł, że młodemu atrakcyjnemu chłopakowi chodziło o zwykły taniec na parkiecie. Najwyraźniej społeczeństwo, w którym żyła również przyczyniło się do skłaniania się ku innym tokom myślenia, no trudno - za chwilę Zaren wyprowadzi ją z błędu, jak zareaguje?
- No wiesz, są słabsi od Ciebie. Nie chciałabym nikogo doprowadzić do samobójstwa, moje delikatne serduszko i sumienie by tego nie wytrzymały.. - odpowiedziała jeszcze raz zamieniając usta w podkówkę, bo przecież szczerze wyraziła swój smutek, gdyby wydarzenia miały przybrać taki obrót.
Zaren na pierwszy rzut oka wydawał się caaałkiem normalny, może dopiero po dłuższej rozmowie odczuwało się lekkie szaleństwo w jego osobie, ale raczej nie to psychopatyczne, bardziej ideowe, ale również nie spaczone chorymi dążeniami do spełnienia swoich celów. Z pewnością gdyby miał kompleks Boga to nie mógłby tak spokojnie przeprowadzać rozmowy z czarnowłosą, ponieważ dawno zajęło by się nim BAU.
Veina w sumie uważała się za generalnie normalną, oczywiście miała swoje odchyły w różne strony, różne preferencje i spaczenia, może dopiero one mogły komuś wydawać się dziwne i nieco psychopatyczne, ale niestety za gusta innych nie mogła być odpowiedzialna. Zawsze kierowała się swoimi potrzebami i nie zważała na zdanie innych, którzy w tym momencie mogli patrzeć na nią jak na osobę wymagającą leczenia. Oczywiste było również to, że jako zadufana w sobie kobieta lubiła być w centrum zainteresowania, ale w odpowiednim momencie. Uwielbiała być podziwiana z różnych powodów, chwalona, ale również zdawała sobie sprawę, że są takie momenty gdy lepiej wtopić się w tłum i nie wyróżniać niczym szczególnym; takie sytuacje najczęściej sprowadzały na nią kłopoty, których jednak unikała, bo wystarczająco dużo ich miała i wiedziała, że nie zawsze wychodzi się obronną ręką.
Veina szczerze zdziwiła się słysząc kolejne słowa Zarena, biedna myślała, że właśnie o to mu chodzi - najwyraźniej zabawa ją wciągnęła lub takie właśnie zdanie miała o mężczyznach. W każdym razie trzeba było docenić jej odwagę, skoro była gotowa na takie przedstawienie. Nie zawstydziła się z powodu swoich zdrożnych myśli, ale wybuchła perlistym śmiechem, trochę z sytuacji, a trochę sama z siebie.
- Nie kupuj mi już więcej drinków. - powiedziała oczywiście chwytając szklankę z tym ostatnim trunkiem i wypiła do końca jej zawartość. Wieczór w towarzystwie mężczyzny okazał się milszy niż sądziła, aż dziwne, że bawiła się tak dobrze - i tym razem to nie tylko zasługa alkoholu. - O zwykłym tańcu bym nie pomyślała, może dla tego też, że stawką są aż dwie setki. - na taki taniec mogłaby się zgodzić nawet bez zakładu, z pewnością nie z każdym, ale póki co uważała, że z Zarenem jak najbardziej.
Jednak teraz czekała na sprostowanie odnośnie ewentualnych błędów w strzelaniu odnośnie życia mężczyzny. Niestety miała już jeden błąd, ale wciąż pozostawały trzy szanse. Tutaj Zaren miał przewagę, ponieważ gdyby miał białe włosy Veina od razu skojarzyłaby go z Ringo na zasadzie podobieństw w wyglądzie, a następnie doszukiwałaby się ich w charakterze. Wiedząc również kim jest jego ojciec z pewnością nie powiedziałaby o jedynaku, sama wiedziała, że jednooki dotyka wszystkiego co się rusza, chociaż czasami i to było zbyt wygórowanym kryterium.
- No trudno, tym razem mi się nie udało. A znowu posiadanie dużej ilości rodzeństwa jest niewygodne, więcej osób do podziału spadku po rodzicach. - odpowiedziała rzucając bardzo praktycznym argumentem.
- Dobra, podbijam. Jeśli wygram, powiesz mi dlaczego chcesz się spotkać z właścicielem tego lokalu i jedną rzecz, której nigdy bym się nie domyśliła. A jeśli jednak Ty wygrasz.. dorzucam pięćdziesiątkę, a sam możesz wybrać jeszcze jedną rzecz. Tylko z umiarem, już wiesz, że nie boję się tańczyć w taki czy inny sposób, ale nie zapędzaj się za bardzo. - odparła bardzo groźnie grożąc palcem. Bandaż na ręce mógł świadczyć, że raz na jakiś czas pakuje się w kłopoty, ale wychodzi z nich w jako tako akceptowalnym stanie, także Zaren musiał być ostrożny w swoich rozważaniach.
- Ale kontynuujmy. Trzecia prawda lub fałsz.. Jesteś lekko narwany, często bijesz się na ulicy, również z błahym powodów. Może nawet bierzesz udział w walkach na zakłady? Pewnie masz wtedy na sobie skórzaną kurtkę, a na wszelki wypadek w kieszeni zawsze jest kastet. - musiała być ostrożna w swoim strzelaniu, ale to akurat jej do niego pasowało; po prostu kojarzył jej się z typowymi byczkami, które szybko podwijały rękawy do bójki.
- Czwarty strzał... jesteś wysokiej krwi. Może jesteś jednym z tych szlachetnych panisk, może oczko niżej, ale to maksimum. Jesteśmy w barze dla wampirów, a Ty jeszcze nie zamówiłeś krwi, co może oznaczać, że potrafisz się kontrolować. Hołota z niższą krwią tego nie potrafi. - powiedziała przypatrując się bardziej ciekawie mężczyźnie. Gdy tak oparła łokieć na blacie, zaczęła zakręcać sobie na palcu jeden kosmyk smolistych włosów, zastanawiając się czego jeszcze nie zauważyła lub co mogła wymyślić. Ostatecznie przegrana nie była taka zła.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pią Lip 21, 2017 6:52 pm

Może i nie było takie głupie, skoro sprawdzało się w stu procentach, a skąd wiesz, że teraz nie skłamał? Chciał zobaczyć jak Veina zareaguje na taką sytuację, czy strzeli buraka i sobie pójdzie, czy wybrnie jakoś z tej sytuacji, wyszło, że udało się jej umknąć sytuacji, brawo! W zasadzie to udało się jej mu zaimponować, większość kobiet po takiej bombie jaką na nią zrzucił byłoby lekko zdezorientowanych, ona obróciła to wszystko w żart i wybrnęła z sytuacji bez szwanku, aż Zaren się głupio uśmiechnął, gdy przyszedł czas tłumaczenia się ze swoich myśli. Cóż, teraz skoro już rzucił, że to zwykły taniec, to raczej tego nie odkręci, ale na przyszłość będzie pamiętał, że nie miała nic przeciwko, na dodatek uważała, go za godnego uwagi, no bo proszę was, był godny uwagi. Mówisz, że nie był fanatyczny aż tak bardzo? To kolejna zła ocena, wampir był fanatyczny poza wyobrażenia, ale umiał dobrze to ukrywać, bo jej jeszcze dobrze nie znał i nie wiedział czy można by na nią zrzucić takie brzemię. No tak, teraz przyszła chwila na odpowiedź dla zdezorientowanej kobiety, więc na nią spojrzał trzymając ten swój głupi uśmiech po jej odpowiedzi i pokręcił lekko głową.
-Jak widać, nie tylko Ty wydajesz się rozrywkowa, chciałem sprawdzić, na ile Cię stać i czy walniesz buraka i znikniesz w tłumie. - zaśmiał się cicho po czym lekko rozszerzył swoje źrenice, w końcu udało się jej odgadnąć wszystkie cechy tylko z jedną pomyłka, wciaż została jej szansa. Położył rękę na banknocie, który był pomiędzy nimi i podsunął go w jej stronę, a drugą ręką dotknął jej dłoni zaciskając na niej palce.
-Jestem pod wrażeniem, jesteś pewna, że chcesz zrezygnować z dalszych drinków? W końcu za nie, nie płacisz, a takiemu się na zagląda w zęby, nie zamierzam Ci nic do nich wsypać, mimo, że wizja wygląda na bardzo ciekawą. - puścił jej dłoń z uśmiechem po czym nachylił się do barmana, którego przywołał skinięciem dłoni. Wampir zacisnął palce na jego koszuli i przyciągnął go bardzo blisko do siebie, aby znaleźć się z nim twarzą w twarz. Wyszeptał mu coś do ucha, jednak muzyka byla na tyle głośna, że nie Vi tego raczej usłyszeć nie mogła, chyba, że miała wyczulony słuch to Zaren wypowiedział te słowa. "dobra, znudziło mi się czekanie, w tym momencie zadzwonisz do właściciela, żeby przyszedł do loży na górze, nie będę Ci groził, powiem tylko, że Bratva przysyła swoje pozdrowienia, sam powinieneś wiedzieć lepiej. - puścił Barmana i uśmiechnął się do kobiety powoli wstając ze swojego stołka, po czym spojrzał na barmankę. -Będę na górze, możecie przynieść jakiegoś.. - spojrzał na Vi. -Wódka, Whiskey, szampan? - - pytający wzrok nie schodził z czarnowłosej, oczywiście, że mogła tutaj coś dopowiedzieć, liczę, ze tak właśnie zrobi. Poprawił swoje rękawy krótkiej koszulki i wyprasował ją dłońmi przy linii pasa. -Tu jest głośno, na górze trochę lepiej widać całe miejsce, zresztą.. jak widać, znalazła się moja rezerwacja. - wzruszył lekko ramionami po czym kiwnął do niej głową zapraszając ją, by poszła za nim w miejsce, gdzie nikt nie będzie przeszkadzał. No cóż, mogła sobie pomyśleć różne rzeczy, ale skoro miał gadać, to będzie gadał, a nie krzyczał. Uśmiechnął się do niej tajemniczo, ale założę, że pewnie z nim poszła, jednak zanim to nastąpiło to musiał wzbudzić jej ciekawość, więc przed wyjściem wypowiedział jeszcze te słowa, żeby zbić jakoś napięcie, żeby nie bała się gwałtu czy chuj wie czego, co mógłby zrobić w wolnej od innych wampirów przestrzeni!
-Wygrałaś, uhonoruje warunku zakładu, jednak nie przy wszystkich, to się tak nie godzi, nie? - z uśmiechem pomaszerował po schodach i od razu wypatrzył sobie idealną loże, na której zasiadł wyciągając nogi na stół i spojrzał na swoją dłoń, jeśli Vi do niego dołączyła to zgarnął karteczkę z napisem "Rezerwacja i rzucił ją za siebie" i tak nie była już tutaj potrzebna. Poczekał aż kobieta się usadowi wygodnie, a na kelnerkę już nawet nie czekał, przyjdzie w swoim czasie, kiedy jej będzie się podobało.
-Jestem narwany, uczestniczę regularnie w walkach za pieniądze, ale tylko wtedy gdy mój zawodnik padnie, wtedy trzeba wziąć sprawy w swoje ręce albo przegrać dużą ilość pieniędzy, a tego bardzo nie lubię. - wykrzywił usta w lekkim grymasie, gdy przypomniało mu się jak przegrał ostatnie sto tysięcy zielonych stawiając na Borysa, Boris The Soviet Love Hammer. Jak ktoś taki mógł przegrać? No proszę was.
-Noszę wtedy długą bluzę z ukrytym ostrzem w rękawie, jedno dźgnięcie i w odpowiednie miejsce i po walce, ale byłaś blisko. - zaśmiał się cicho po czym poprawił swoje włosy kontynuując swój monolog.
-Kolejne, faktycznie.. jestem wysokiej krwi, teoretycznie najwyżej, Mój ojciec zadbał o to, żeby była wysoka, nie chce wiedzieć w jaki sposób. - Czego biedaczysko Zaren jeszcze nie wiedział, to tego, że Ringo naprawdę przeleciał swoją matkę, zeby go zrobić, a teraz na rodzinnych spotkaniach, nie może się zwracać do babci, mamo.. Wiecie jakie to przykre? Dlatego, lepiej było mu w niewiedzy. Wampir skulił się lekko opierając ręce na udach i złączył dłonie pośrodku siedząc pochylonym lekko do przodu, obserwował Veinę z błyskiem w swoich zółtych ślepiach, chciała wiedzieć coś czego nigdy by się nie domyśliła, tego było bardzo dużo do wyboru, ale wcześniej, miał jej powiedzieć, dlaczego czeka na właściciela, miał nadzieję, żę kobieta jest bardzo inteligentną osóbką i nie będzie musiał tego tłumaczyć, ale skoro zajmowała się handlem bronią to na pewno go zrozumie bez tłumaczenia, jakby też dobrze przyjrzała się miejscu gdzie miał odsłoniętą lekko klatkę przez ten "dekolt" mogła zobaczyć tatuaż powyżej piersi, lekko wysunięty na środek tatuaż odpowiadający Brigadierowi Bratvy. Bardzo podobny do gwiazdy północny, jednak ramion było znacznie więcej niż można naliczyć gołym okiem.
-Pracuje w ubezpieczeniach.. nieruchomości, wiesz. Takie lokale jak ten są często wystawione na wypadki, pożary, wybuchy, burdy i tak dalej, rozumiesz. Właściciel chyba zapomniał zdeponować ze swojego konta bankowego wpłaty dla mojej firmy, jestem tutaj by mu o tym przypomnieć. - uśmiechnął się do niej krzyżując swoje kostki, właściwie to cały czas na nią patrzył, bez przerwy, nie drgnęła mu nawet powieka gdy o tym mówił. Kolejną rzeczą był ten sekret, była na to gotowa? Może przeciągnę to jeszcze w jednym poście, żeby mogła się przyzwyczaić do wizji, że zrzuci na nią swoje pochodzenie.

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pią Lip 21, 2017 8:01 pm

Czarnowłosa była bezpruderyjna, więc na zarumienienie się jej policzków z powodu wstydu, który był wynikiem tego drobnego nieporozumienia nie można było liczyć; ostatnia rzecz o jakiej by teraz pomyślała była ucieczka z klubu, niczym spłoszona sarna z łąki, no raczej nie. Vi pomyślała, że może faktycznie ma jakieś nimfomańskie naleciałości albo po prostu za bardzo jej się ostatnimi czasy nudziło i wszędzie musiała szukać rozrywki nie zważając na to, iż inni mogą mieć nieco bardziej zrównoważone podejście do między innymi takich spraw.
- O nie, to nie w moim stylu. W młodości dużo szalałam i robiłam gorsze rzeczy, więc nie jestem taka wstydliwa, jeśli mnie ładnie poprosisz to może kiedyś Ci pokażę niektóre z nich. - powiedziała kwitując to uśmiechem. Oczywiście to z młodością to lekka przesada, bo wampirzyca wcale nie uważała się za starą, a te rzeczy działy się również w zeszłym tygodniu, więc nie przesadzajmy, że to wydarzenia odległe w czasie.
Kobieta czekała z niecierpliwością na odpowiedź Zarena odnośnie ich zakładu, w razie przegranej nie byłaby bardzo stratna, ponieważ teraz wiedząc, że nie chodziło mu o prywatny taniec - tak zrozumiała z kontekstu ich poprzedniej rozmowy - bardzo chętnie wyjdzie z nim na parkiet.
- Może na dwa się jeszcze skuszę, ale to na pewno będą ostatnie. Oczywiście nie śmiałabym Cię podejrzewać o taki zły uczynek jak dosypanie mi czegoś.. wtedy moglibyśmy się nieładnie pokłócić. A po co psuć taki miły wieczór. - zaraz po tym jak by się zorientowała, ewentualnie ocknęła, wtedy mogłoby się zrobić bardzo nieciekawie - zwłaszcza dla mężczyzny. Swoją wygraną zawdzięczała jedynie dobrej intuicji, niczemu innemu. Oczywiście gdyby wiedziała z jakiego rodu pochodził mogłaby wyjąć więcej asów z rękawa, ale to by stało się podejrzane. Położyła rękę na pieniądzach, które uczciwie wygrała, ale jednocześnie czując dotyk dłoni Zarena.
- Faktycznie, wygrywanie jest bardzo przyjemne. Ale żeby nieco osłodzić Ci przegraną, bo już wiem, że tego nie lubisz, dam Ci to jedno życzenie do spełnienia. - odparła będąc nachyloną ku mężczyźnie. Oczywiście mógł je wykorzystać jak tylko sobie wymyśli, może być to zrobienie czegoś lub by tym razem Veina miała zdradzić mu jakiś sekret o sobie albo ze swojego życia. Naturalnie wszystko w granicach rozsądku i ograniczeń czasowych dzisiejszej nocy, która zapewne niedługo się skończy - czarnowłosa nawet nie wiedziała która jest godzina, straciła rachubę czasu dzięki miłemu towarzystwu. Chowając wygraną do małej torebki, którą miała ze sobą, widziała jak Zaren informował barmana o kończącej się cierpliwości, ale nie zareagowała na to jakoś niespodziewanie, ponieważ i tak nie słyszała co wampir mówił do pracownika. W każdym razie nie było to coś szokującego.
- Szampana. - dodała Veina zakładając swoją kurtkę i poprawiając włosy, by falami układały się na ramionach. Wstała ze stołka barowego i oczywiście udała się na górę za mężczyzną. Nie obawiała się tych wszystkich rzeczy, które mógłby jej zrobić jeden ze zwyrodnialców zapraszających kobiety do prywatnej loży. Była bardzo zaciekawiona czego jeszcze dzisiejszej nocy dowie się o Zarenie, na szczęście ten wywiąże się z zakładu i przedstawi dokładnie swoją profesję, tak jak było to wcześniej umówione. Kołysząc biodrami weszła po schodach, by następnie zająć miejsce obok mężczyzny na skórzanej kanapie w loży. Musieli wyglądać dość osobliwie. Biuściasta czarnulka w skórze obok wytatuowanego młodzika, jeszcze brakowały by jechali razem na motocyklu i mijali znak z napisem Sunset Boulevard. Vi zignorowała kelnerkę, która przyszła zadziwiająco szybko z zamówionym szampanem, a następnie rozlała go do smukłych kieliszków. Najwyraźniej Zaren był bardzo przekonujący i dobrze wykonywał swoją pracę, skoro nawet ona się bała, by przypadkiem go niepotrzebnie sprowokować. Słuchała co jeszcze ma jej do powiedzenia mężczyzna w momencie oczekiwania na wyjątkowo nietaktownie spóźnionego właściciela klubu, który albo teraz wybierał broń albo zmieniał majty.
- Faktycznie byłam blisko. Jestem co raz bardziej zafascynowana Tobą, ale i Twoimi rozrywkami. Już wiem, że uwielbiasz adrenalinę, a to Ci jej dostarcza. Pewnie ciężko dostać się na takie walki ze względów bezpieczeństwa, podziemie nie lubi przyjmować nowych w obawie o kreta.. - powiedziała zastanawiając się chwilę, ale dokończyła: - Tylko mężczyźni tam walczą? - zapytała z ciekawości. Była bardzo zaintrygowana samymi walkami, stawianiem na jednego z zawodników i patrzeniem jak jeden z nich pada przegrany na ziemię. Ostatnie pytanie było powodowane głupim pomysłem, który właśnie teraz zrodził się w jej małej główce. Informację o wysokiej krwi przyjęła i skwitowała skinieniem głowy, które było znakiem, iż rozumie. Tak też sądziła, ponieważ mężczyzna zwyczajnie nie wyglądał na niższy poziom, nie ten wygląd i zachowanie.
Akurat na inteligencji czarnowłosej mógł polegać w stu procentach, ponieważ to był jeden jej z największych atutów, którego obecność w tych czasach wcale nie była obowiązkiem. Nie trzeba było jej tłumaczyć jak kozie na wozie o co chodziło, drobna aluzja i wytłumaczenie w tym tonie w zupełności wystarczały, by Vi w pełni zrozumiała o co chodzi w tym przypadku. Wcześniej gdy przyglądała się Zarenowi jeszcze przy barze, zauważyła jego liczne tatuaże i jeden z tych, które miały znaczenie, symbol Bratvy. Kiedyś widziała go u jednego z klientów, wiedziała co oznaczał, ale nie zagłębiała się w struktury organizacji mając świadomość, że pod pewnym względem im wie się mniej o swoich klientach tym lepiej. W razie problemów z prawem, zawsze można szczerze odpowiedzieć, że nie wie się kim są nabywcy moździerzy wychodzących z jej fabryki. Wampirzyca również miała tatuaże, ale w miejscach ukrytych pod ubraniem, jeśli Zaren będzie grzeczny to może kiedyś mu pokaże.
- Ależ oczywiście, to piękne, że tak dbacie o bezpieczeństwo swoich klientów. Niestety niektórzy są zapominalscy, więc to zrozumiałe czym się zajmujesz, odpowiednia forma przypomnienia jest ważna w przypadku kontynuowania współpracy. Mam tylko nadzieję, że właściciel jednak weźmie sobie do serca Twoje.. uwagi, bo to naprawdę całkiem przyjemny lokal i szkoda byłoby gdyby jednak został zniszczony. - odpowiedziała z lekkim zawiadiackim uśmieszkiem na twarzy.
- Oczywiście nie zwracaj na mnie uwagi, nie będę Ci przeszkadzać. Zajmij się swoimi obowiązkami. - dodała pochylając się ku Zarenowi i kładąc smukłą dłoń na jego splecionych i ostatni raz patrząc mu w żółte oczy.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pią Lip 21, 2017 9:20 pm

No cóż, nie mogłaś go winić, że badał ją pod każdym kątem i każda minuta z nią spędzona dawała mu więcej na światła z jakim typem osoby przebywał w tej chwili. Trzeba jej jedno przyznać, tak naprawdę to się z nią nie nudził, wydawało się mieć multum atrakcji i gra trwała dalej, na dodatek jeszcze zaoferowała mu coś fajnego, żeby nie był stratny. Gdy się ku niemu nachyliła i on nachylił się ku niej, czy ona myślała, że jest jedyną, która potrafi grać w tą grę? Będąc blisko niej, oczywiście zanim poszli do góry objął ją w pasie i ją tam zaprowadził, to będzie jego nagroda, spacer z piękną kobietą. Mógł przecież zrobić wiele rzeczy od pocałunku, po jakieś dziwne pytanie, ale, ale! Wampir faktycznie był całkowitym przeciwieństwem ojca, nie martw się. Nie był pedałem, jeśli tak ktoś myśli, on po prostu najpierw musiał się doszukać w niej jakiejś pasji, ambicji i szaleństwa, by w ogóle zrobić taki krok o. Zaren uśmiechnął się do towarzyszki gdy zażyczyła sobie szampana, jemu to w sumie było wszystko jedno i kiwnął do niej głową. Nie będzie robił tutaj burdy jak jakiś kretyn z chustą na twarzy, myślący że bycie gangsterem to tylko przemoc, do tego trzeba było nie lada intelektu, więc gdy tylko zamówiła co chciała udali się na górę, gdzie odpowiedział na jej pytania i przychodził czas na główny punkt tego wieczoru, miał jej powiedzieć jakąś tajemnice? Ciekawe czy straci nim zainteresowanie, czy wręcz przeciwnie? Podobno nie lubi Kuro, ale czemu się jej dziwić, większość nich miała coś za uszami, Zaren jeszcze po prostu nie zdążył, bo niedawno wrócił do miasta,a też miał spore plany na swoją przyszłość. Faktycznie, Vi miała bardzo dobrą intuicję, że potrafiła go tak wyczuć, ale może tez nie był taki tajemniczy jak mu się wydawało. No, więc zrozumiała jego przekaz? Dobrze, mądra dziewczynka. Nie będzie musiał się powtarzać, bo bardzo tego nie lubił, a zamierzał jej powiedzieć trochę o tych walkach, ale najpierw..
Wampir przysunął się do kobiety gdy położyła swoją smukłą dłoń o długich palcach na jego rękach, uniósł głowę wpatrując się w jej oczy.
-Kobiety? No cóż, zdarzały się, nie wiem czy obecną mistrzynią nie jest w tej chwili kobieta, ale jej walki są bardzo drogie i mało opłacalne, ponieważ zawsze wygrywa. - nachylił się do niej lekko po czym kiwnął głową. -Chętnie Ci o tym opowiem, ale muszę poprosić o wysypanie wszystkiego co masz w torebce.. No i muszę sprawdzić, czy nie jesteś miłośniczką słuchawek. - uśmiechnął się do niej, biorąc jej smukłą dłoń w swoje ręce, lekko ją ściskając po czym wystawił je do góry, pokazując, że nie chce nachalnie jej obszukiwać, więc niech lepiej zrobi to sama. No to będą macanki, jeśli chciała się dowiedzieć więcej o tym, on bardzo chętnie by ją wprowadził, zawsze przyda się ktoś ze stałym napływem gotówki do organizacji, ponieważ interes musiał się kręcić.
-Oczywiście, jak będziesz gotowa, słodka Vi. - powiedział cicho po czym spojrzał na kelnerkę, która przytargała tutaj swój całkiem niezły tyłeczek i zrealizowała zamówienie. Tak, motoru albo Porsche, koniecznie w Cabrio, zrobiliby karierę w Los Angeles, tylko ona musiałaby być buntowniczką z wyboru, a on pisarzem albo chociaż aktorem i mieliby własne Californication. Czasami te walki kończyły się śmiercią, dlatego, musiał być pewny, że nie wprowadzi tam kogoś powiązanego z policją, gdyby znał jej przeszłość to pewnie by się tego wcale nie obawiał, jednak sytuacja taka jak obecnie, pozostawiała jeszcze trochę do przemyśleń, Zaren skupiał na niej całą swoją uwagę. Był zaintrygowany ta kobietą, może okaże się taką jaką by chciał, bo jedno można powiedzieć o wampirze, mimo wyglądu jak młody byczek z amerykańskiego przedmieścia, wcale się tak nie zachowywał, był na swój sposób inny, a każda kobieta, którą poznawał musiała mieć w sobie -to- coś. Vi jak na razie bardzo dobrze szło, w końcu wykazała zainteresowanie nielegalnym przedsięwzięciem, więc była w niej ta iskra, której tak pożądał, jednak to jeszcze nie koniec, bo wszystko mogło się zmienić z tym co miał zaraz powiedzieć.
-Obiecałem Ci sekret.. - uśmiechnął się do niej po czym poprawił swoje włosy i wygodnie się oparł o kanapę, zakładając ramię na oparcie.
-Mój ojciec, to jeden z największy skurwieli w tym mieście, zna go prawie każda kobieta, która nie potrafiła zbyt szybko uciekać, a mój brat jest kurwa czarny. - zaśmiał się cicho po czym uniósł brwi do góry. -Cóż, domyśliłabyś się? Spełniłem Twoje oczekiwania. - o tak, spełnił jej oczekiwania, tylko takie? Właśnie, ciekawe jak do tego podejdzie, skoro miała z Ringo już jakąś przesżłość na pewno będzie pierwszą osobą która przyjdzie jej do głowy. Teraz nagle wszystko zacznie jej świtać, jego oczy, jego wygląd i ogólne podejście do świata.
-Jest też druga rzecz, chciałbym wyjść z ukrycia, nie z szafy.. nie to miałem na myśli, bardziej.. Nie myślisz sobie czasem, co by było gdybyśmy nie musieli się ukrywać? - przysunął się do niej kładąc jedną rękę na kanapie tuż obok jej nóg a drugą zgiął w łokciu mając ją cały czas na oparciu. Wyczekiwał od niej odpowiedzi. Zakładając, że prędzej czy później ją usłyszy to pogładzi ją delikatnie po ramieniu.
-No, a teraz moja osłoda.. Wystarczy mi szczera odpowiedź na moje poprzednie pytanie. - więc jakby przyszło do głowy jej skłamać, zawsze mogła się poprawić po kolejnych słowach, zobaczymy jak to dalej się potoczy, co Ty na to?

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pią Lip 21, 2017 10:51 pm

Bardzo rozsądne było najpierw poznać kobietę, ale generalnie zawsze nowo poznaną osobę, zanim w pełni się jej zaufało albo po prostu mogło nawiązać głębszą relację. W tym przypadku zgodność charakterów jest najważniejszym warunkiem wzajemnego zrozumienia, dlatego ona również musiała dokładnie wybadać czy sam Zaren był warty gry i większego zainteresowania. Na osobniki pospolite lub patrzące w zupełnie inny kierunek nie było sensu marnować czasu i energii, którą można spożytkować na wiele innych ciekawszych sposobów. Póki co nie wiązała dużych nadziei i nie tworzyła planu odnośnie kontaktu z mężczyzną, aczkolwiek póki co znajomość jawiła się obiecująco z powodu oczywistych podobieństw między nimi, a także zainteresowania jakie Vi żywiła w stosunku do samej jego osoby, ale także środowiska w jakim się obracał, a który mógłby jeszcze bardziej zaciekawić czarnowłosą gdyby miała możliwość doświadczenia tego wszystkiego o czym mówił wampir. W pierwszej chwili pomyślała o obejrzeniu walki, ale w drugiej również o wzięciu udziału w jednej z nich. Oczywiście dużo ryzykowała wystawiając na niebezpieczeństwo swoje ciało, a zwłaszcza uroczą, niewinną buźkę; jednak skoro była krwiopijcą posiadała ten komfort szybkiej regeneracji, której najlepszy dowód znajdował się pod bandażem, gdzie rana po postrzale zabliźniała się w powoli niewidoczną. To oczywiście był wariacki pomysł, nawet jak na czarnowłosą, dlatego będzie musiała to jeszcze dwa razy przemyśleć, jednak sam plan zobaczenia takiej walki jak najbardziej zaczynał jej się co raz bardziej podobać. Teraz tylko w geście Zarena pozostała decyzja o ewentualnym obdarzeniu czarnowłosej minimalnym zaufaniem, wzięcie ją pod skrzydła i wytłumaczenie jej jak funkcjonuje świat.
- Możesz się ze mnie śmiać, ale uważam to za bardzo ekscytujące. - zwłaszcza osobie, która boleśnie doświadczała deficytu rozrywki w życiu. - Oczywiście szaleństwem jest porywanie się na najlepszego zawodnika. Nawet jeśli kiedykolwiek miałabym możliwość.. to jednak mam odrobinę instynktu samozachowawczego i zdrowego rozsądku, czasami dopuszczam ich do głosu. - dodała. Lubiła swoje zęby, to po pierwsze; po drugie wiele czasu zajmie posiąście wiedzy jaką posiadał Zaren odnośnie całego kontekstu sytuacji i co najważniejsze do przeżycia - wszystkich nieczystych zagrań jakie stosują ludzie by wygrać.
Wampirzyca uśmiechnęła się słysząc prośbę, a raczej zakamuflowany rozkaz.
- Jesteś bardzo ostrożny, ale to dobrze. Nie potrzebnie zrobiłbyś sobie kłopot wcześniej mnie nie sprawdzając, gdybym oczywiście miała jakieś złe zamiary. - jako, że słowami i tak nie zaprzeczy jego ewentualnym podejrzeniom grzecznie zgodziła się poddać rutynowej kontroli. Najpierw przerzuciła swoje gęste włosy na jedno ramię i końcówki zebrała w dłonie, by następnie podnieść je ponad kark pokazując Zarenowi, że w uszach nie ma żadnych słuchawek czy innych zaawansowanych technicznie przekaźników. Następnie otworzyła swoją kopertówkę, by po kolei wyjąć z niej telefon - który mógł obejrzeć, by przekonać się, że nie nagrywa ich rozmowy - później paczkę papierosów, zapalniczkę, portfel i składany nóż. Była to raczej przeciętna zawartość torebki każdej kobiety. Gdy odłożyła torebkę, pokazała, że w kieszeniach kurtki również nic nie ma; wstała z kanapy i włożyła dłonie do przednich kieszeni, a następnie odwróciła się tyłem do mężczyzny, by pokazać, że również w tylnych kieszeniach niczego nie ukrywa. Gdy ponownie zajęła miejsce obok czarnowłosego, rozchyliła swoją kurtkę i zapytała:
- Coś jeszcze? - uniesiona brew świadczyła o oczekiwaniu na odpowiedź. Nie znała zwyczajów szczegółowej kontroli, a nie chciała wzbudzić jego podejrzenia.
Veina słuchała dalej, mając nadzieję, że usłyszy wygraną ciekawostkę, jednak choć czuła, że jest coś na rzeczy nie mogła do końca przewidzieć informacji, którą dostała od mężczyzny. Początkowo zmarszczyła nosek co mogło sugerować niezadowolenie, następnie opuściła na chwilę głowę, ale gdy ją podniosła miała jeden kącik ust uniesiony do góry.
- Lubisz zagadki. Ja również, ale niestety znam na nią odpowiedź. - odparła po chwili patrząc w oczy jednemu z Kuro. - Gdybyś miał białe włosy jak ojciec, szybciej powiązałabym Cię z Ringo. - czy była to niemiła niespodzianka? Z pewnością bardziej niż miła, jednak jak mogła się przekonać Zaren nie był małą kopią rodziciela, bo to z pewnością utrudniłoby im porozumienie się.
- I potwierdzam, jest skurwielem. - bo czyż nie poznała dostatecznie jednookiego, by móc wydawać takie sądy. Póki co oszczędzi Zarenowi informacji, że mogła sprawić mu kolejnego braciszka lub siostrzyczkę, których już ma wystarczającą ilość, gdyby w porę nie podjęła decyzji. To nie była jedna z najmilszych rzeczy, którą wspomina. Za długo przeciągała strunę z białowłosym, który był od niej silniejszy; tylko dzięki drobnemu skrzywieniu sadomasochistycznemu nie było to czysto złe wspomnienie.
- Twój ród sprawia mi same problemy. Pozostaje jedno pytanie, jak bardzo jesteś podobny do tatusia? - zapytała siedząc bardzo blisko Zarena.
Ostatnia kwestia, która bardzo interesowała mężczyznę zdawała się jednak być tematem na dłuższą rozmowę. Ile to razy nie rozważano co tak naprawdę stałoby się gdyby ludzie zdawali sobie sprawę z istnienia krwiopijców. Kobieta westchnęła, czując również dotyk wampira.
- Może wreszcie wampiry miałyby coś do powiedzenia, łowcy straciliby kontrolę, może wreszcie dostalibyśmy pozwolenie na wolną egzystencję, na którą zasługujemy, może.. - odparła twardo patrząc pustym wzrokiem na pękające bąbelki w kieliszku szampana.
- Oczywiście moglibyśmy również zacząć byś eksterminowani, wywiązałby się długofalowy konflikt, bo przecież wiesz komu jest to nie na rękę. Nie wiem jaki jest stosunek ilościowy ludzi do nas, ale w tym układzie to oni są na niższym szczeblu rozwoju, więc pewnie próbowaliby zniszczyć naturalnego wroga. - dodała przenosząc już wzrok na rozmówcę. Aż korciło ją, by zadać bezpośrednio pytanie Czy zdałam test?, bo przecież właśnie to na celu miało to pytanie, prawda? Już teraz mógł wiedzieć, że Veina nie jest pacyfistką, jednak czy sama miała szansę przewidzieć co tak naprawdę wydarzyłoby się po ujawnieniu takiego faktu? Ale takim prawdziwym wyjściu z ukrycia - jak to określił Zaren. Reakcja ludzi jest nieprzewidywalna; wachlarz możliwości reakcji zaczynał się na łapankach, a kończył na transparentach z napisem: Welcome vampires!

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sob Lip 22, 2017 9:53 pm

Ogólnie to wampir podchodził do wszystkiego rozważnie i nie będzie ryzykował, zdradzając wejście do bardzo fajnego świata, w którym można dużo zarobić, jednak wiązało się to z ciągłym oglądaniem się za siebie, no chyba.. że ją dobrze pozna, a byli już na dobrej drodze do tego. Zaren obadał kobietę jeszcze wzrokiem przed podjęciem jakichkolwiek działań, po czym również się nachylił w jej stronę, całkowicie ignorując trunek, który był przed nimi, na chwilę obecną nie był w ogóle nim zainteresowany. Skoro się chciała więcej dowiedzieć, to on jej nie był wrogiem, wręcz przeciwnie, zawsze fajnie gdy przychodzi ktoś nowy i można nabić na nim trochę kasy, a jakby była uczestniczką? No no, może i by się dogadali i zarabialiby grube pieniądze, mało kto stawia na kobietę, a pani jeszcze nie wdowa, mogłaby zrobić niemałe wrażenia na szefach przestępczego półświatka. Zaren obserwował ją dokładnie gdy wysypała wszystko z torebki, a potem każdy ze sprzetów już indywidualnie. Jego wzrok powędrował później na jej osobę, ponieważ pokazywała, że nie ma na sobie kabli, chyba jednak nie wiedziała, gdzie takie kable się nosi. Aparatura przyczepiona na plecach, a kable puszczone pod piersiami, to było najistotniejsze miejsce, mówiłem macanki. Młody Kuroiaishita przysunął się do niej i wyciągnął ręce.
-Tak, jest jeszcze coś.. Z góry uprzedzam, że może Ci się nie spodobać, wiec wolałbym, żebyś nie strzeliła mnie w pysk, bez widowni to nie to samo. - uśmiechnął się do niej i wpierw wsunął jej rękę na kark pod długie czarne włosy, przejeżdżając palcem w dół na jej plecy, okej.. czysto. Później ręką przejechał pod ramieniem i pod jej piersią, była czysta, więc wszystko w porządku. Skoro powiedział, że jest synem Ringo, to zaraz potem się odsunał, żeby nie wiem, nie robiła sobie fantazji, albo żeby się nie bała, to już zależy od preferencji! No dobra, skoro nie miała na sobie żadnych głupich kabelków jakoś się wyluzował, uniósł jedną nogę na kolano i położył na nim kostkę, totalnie spuszczając już ze swojego poważnego tonu, spoglądnął na szklankę szampana i uniósł ją ku górze, może toast, może nie.. kto wie, chyba jednak na nią czekał, ale nie miał żadnej specjalnej okazji, więc po kiwnięciu głową w stronę kobiety spił połowę kieliszka i odstawił go na stolik.
-Dobra, jeśli chcesz o tym wiedzieć coś więcej, chętnie Ci opowiem, ale od razu muszę zaznaczyć, że musisz tam iść, albo ze mną, albo z kimś innym z zorganizowanej grupy, chyba, że sama do takowej należysz. Wstęp to dziesięć kawałków, zakłady to od 50 do 100 kawałków, więc można się odkuć. - poinformował kobietę, przeczesując swoje włosy do tyłu raz jeszcze. Wlepił swoje żółte ślepia w Veine gdy mówiła o Ringo, Ringo nie był ojcem roku, wręcz przeciwnie, ale w jego ustach, skurwiel to była pochwała, czyżby zapomniała, że rozmawia z członkiem rodu Kuro? Przez ten cały czas jak o nim mówiła, ten się tylko głupio do niej szczerzył, co prawda nie był kopią tatusia, ale na pewno niektóre cechy po nim przejął, cechy takie jak lajtowe podejście i brak odpowiedzialności za swoje własne czyny, a właśnie.. Ringo będzie taki dumny, gdy dowie się o działaniach synalka w Bratvie, będzie mógł mu przesyłać hajs na prostytutki.
-Ciekawe poglądy. - skomentował krótko gdy przeszła do punktu kulminacyjnego w tej rozmowie, co jakiś czas drgały mu powieki, nie wiadomo czy się denerwował, czy raczej patrzył na nią z aprobatą trudno było stwierdzić, przez niezmienną ekspresję na twarzy młodego wampira, jednak co jak co, całkiem mu się podobało!
-Mam dla Ciebie propozycję.. Weźmiesz może udział w tych walkach? - no cóż, skoro już wcześniej go o to zapytała, to może jednak skusi się na małe co nieco? Skoro poznał jej zdanie na ten temat, to będzie miał w razie czego chętną buntowniczkę do zrobienia małego chaosu, no bo czemu nie? Kobieta wydawała się znudzona swoim dotychczasowym życiem, może by je trochę zaostrzyć? Co Ty na to? Może by tak dołączyć do fanatyka w jego misji zmieniania tego miasta? Wampir skulił się i przysunął bardzo blisko kobiety, dotykając jej ramienia palcami, sunąc po nim w dół aż do jej łokcia po czym spojrzał jej głęboko w oczy.
-A jeśli się sprawdzisz, miałbym dla Ciebie naprawdę fajną zabawę, nazywa się stanięcie po właściwej stronie. - zmrużył lekko oczy wyczekując odpowiedzi, patrzył na nią tak ostro, jakby chciał ją przebić wzrokiem i wgryźć się oczyma w jej duszę, mogło to być lekko niekomfortowe, ale chyba się nakręcił!

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sob Lip 22, 2017 10:53 pm

To już był ten moment nudy, że Vi z chęcią spróbuje walki w podziemiu. Nie mogła oczywiście wiedzieć czy jej się spodoba, czy będzie stałą bywalczynią, ale nie przekona się o tym wszystkim jeśli choć raz nie zaryzykuje, a na to była w pełni gotowa. Nie była na tyle głupia, by nie wiedzieć, że Zaren również musi mieć jakiś udział i korzyść z tego, że wprowadzi czarnowłosą do zamkniętej grupy, która była hermetyczna z zasady, nie zaczynała łatwo ufać nowym członkom dopóki odpowiednio ich nie przetestowała. Może Vi odkryje w sobie pokłady do tej pory niespożytkowanej energii, którą będzie mogła wykorzystać w tym konkretnym celu, by spuścić komuś łomot i jeszcze wygrać pieniądze dla samej rozrywki, ponieważ akurat ich jej nie brakowało; ale z drugiej strony jaki był sens ich posiadania skoro nie miała na co ich wydawać, co było ulubioną czynnością każdej kobiety.
Nigdy nie była tak szczegółowo przeszukiwana, a filmy to nie najlepsze źródła informacji o takich procedurach, jednak tym razem mówiły prawdę o kablach prowadzonych na plecach lub nawet na brzuchu. Ze spokojem przyjęła działania Zarena, również szukanie ewentualnych podsłuchów pod piersiami. Gdy osobiście kontynuował przeszukanie, dodała ściszonym głosem:
-Spokojnie, lubię to robić tylko gdy ktoś patrzy. - wyjęte z kontekstu mogło zabrzmieć dwuznacznie, ale tym razem takie nie było, po prostu strzelić go w pysk mogła dopiero gdyby faktycznie posunął się o wiele za daleko, wtedy obowiązkiem kobiety, która broni swojego honoru i czci było dobitne skarcenie go za to, ale teraz skoro nikt nie parzył i nie było prawdziwego powodu, nie warto było zaczynać całej dramy.
Veina sięgnęła po swój kieliszek i również podnosząc go do góry skinęła głową i wypiła jeden duży łyk po czym odstawiła go na stolik. Czy to było takie symboliczne rozpoczęcie wprowadzania czarnowłosej?
-To rozsądna stawka. No i oczywiście nie dam sobie rady bez Ciebie, nie należę do żadnej grupy, bo z zasady wolę działać sama. Także polegam całkowicie na Tobie. - powiedziała patrząc w oczy Zarenowi. Oznaczało to również, że zgadza się na jego przewodnictwo.
-Skusiłeś mnie, jestem szczerze zaintrygowana. A taka już moja kobieca natura, że ciekawość często bierze górę nad rozsądkiem, nie przekonam się czy warto dopóki nie zaryzykuję. Zatem tak, mogę obiecać, że wezmę udział w przynajmniej jeden walce. - odparła z zawadiackim uśmieszkiem i wypiła jeszcze jeden kieliszek bąbelków.
Vi nazywając Ringo skurwielem dobrze zdawała sobie sprawę, że mówi to do jego syna, jednak w jej ustach nie był to komplement, z pewnością nie taki jak u czarnowłosego. Wampirzyca miała swoje zdanie o całym rodzie Kuro i łatwo go nie zmieni.
Mężczyzna nie mógł być pewien czy czarnowłosa będzie zainteresowana jego ewentualną propozycją po tym teście, który miała zdać; zawsze mógł spróbować i wtedy okaże się na ile Veina jest gotowa, czy wszystko to wyda jej się interesujące i warte jej cennego czasu oraz pieniędzy. Śmieszna sytuacja mogłaby nastąpić gdyby w podziemiu spotkała jednego ze swoich byłych klientów, przecież hurtowo broni nie sprzedawało się podrzędnym złodziejaszkom, a właśnie ludziom należącym do zorganizowanych grup, no i oczywiście politykom, ale to już mniej oficjalnie i ostrożniej, bo im właśnie na dyskrecji najbardziej zależało, zamachy stanu to skomplikowana logistycznie sprawa.
-Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Właściwa strona to pojęcie względne, więc najpierw jeśli uznałbyś, że się nadaję, a ja będę zainteresowana, wyjawić mi co to za strona, no i naturalnie kto znajduje się po przeciwnej. Dla mnie to też musi być korzystne. - jego ostry wzrok był zauważalny, ale czarnowłosa nie poczuła się bardzo niekomfortowo, jego reakcja też była dla niej ważna, bo cały czas poznawała Zarena jako osobę, musiała dokładnie rozeznać się czy to jeden z wariatów czy szaleńców bardziej ambitnych, może ideowych. Przecież najlepiej być zawsze po stronie wygranych.
Veina poprawiła włosy, po niedawnych obszukaniach leżały w małym nieładzie, a teraz falami spadały niedaleko za ramiona. Położyła swoją torebkę obok biodra na kanapie i westchnęła.
- Ten Twój właściciel trochę się spóźnia... - odparła. Do świtu zostało jeszcze trochę czasu, ale oczekiwania na niego stało się nużące, zapewne tak samo dla Zarena, jednak to była jego praca, a cierpliwość została wystawiona na próbę; i tak najgorzej wyjdzie na tym tylko stary.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sob Lip 22, 2017 11:44 pm

Lubiła więc ryzyko tak? No dobra, w takim razie była bardzo odpowiednią kobietą w odpowiednim dla siebie towarzystwie, bo nie było większego ryzykanta i hazardzisty niż właśnie młody Kuroiaishita, gdyby tak wpuścił go do Vegas, to na tym by się skończyło i nie odnaleźliby go dopóki by nie przepierdolił wszystkiego, łącznie ze swoim życiem na szali. No niestety tak to wyglądało i filmy w tym przypadku się dobrze sprawdzały, bo nie mógł sobie pozwolić na okablowaną ze wszystkich stron znajomość, bardzo się cieszył, że Veina to zrozumiała i dobrze przyjęła, bo inaczej mogłoby się zrobić nieprzyjemnie, a tego przecież oboje nie chcieli prawda? No dobra, a więc kolejnym punktem zaczepienia było to, że jej plan się spodobał! No to świetnie się składa ponieważ Zaren ze swoim uśmieszkiem sięgnął po telefon z kieszeni i położył go na stole podświetlając ekran.
-Nie jest to najlepszy, ale zdecydowanie jeden z lepszych sposobów poproszenia dziewczyny u numer telefonu, gdy się dowiem czegoś o najbliższej, dam Ci znać, co znaczy, że musisz zostawić mi swój numer. - mrugnął do niej przez chwilę wpatrując się w swój telefon, po czym go zgasił i oczekiwał aż mu ten numer poda, całkiem gładko nie? Nie wiem jak do końca opisać Zarena i jego szaleństwo.. Idealista, osiągający co chce przez wprowadzenie Anarchii? No może to było najbardziej trafne, był bardzo ambitny, ale też fanatyzm przesłaniał mu czasem zdrowy rozsądek. Zgodziła się na jego przewodnictwo, więc będą się świetnie razem bawić, jeszcze zobaczy jego bardziej rozrywkową stronę, jednak musiał znaleźć się w swoim własnym żywiole, a jednym z tych był hazard, mogła dostać przedsmak gdy zakładał się z nią o wszystko i ten zakład przegrał, ale nie chował urazy, tak to jest w tej branży, czasem się traci. Spojrzał na nią z bliska unosząc dłoń ku jej podbródkowi, lekko go objął w swoje palce, ale nie naciskał za mocno, chciał po prostu spojrzeć jej w oczy i ją ocenić? Tak ocenić to dobre słowo.
-Potrzebujesz imienia.. - puścił jej twarzyczkę i się do niej uśmiechnął cwaniacko rozkładając przy okazji swoje ramiona.
-Nightingale's whisper.. - Hmm.. może jej to pasuje, a może nie, to była luźna propozycja, to nie jego pierwsze rodeo, dziewczyno. Wampir splótł swoje ręce jak za pierwszym razem gdy usiedli w tej loży przyjmując podobną pozycje myśliciela. Faktycznie, ten stary skurwiel już bardzo długo kazał mu czekać, miał nadzieję, ze to się zmieni.. i popatrz!
Jak grom z jasnego nieba do loży podszedł starszy wampir o lekko siwych włosach w towarzystwie trzech małych kopii Zarena, wyglądali bardzo podobnie, jednak nie można powiedzieć tego o ich pyskach, bo byli szpetni jakby przeszli nie jedno, chodziło mi tu bardziej o styl ubierania się. Wampir skinął głową do Zarena i do jego towarzyszki.
Znowu rozrabiasz? Że też Mihail musi wysyłać Ciebie, strasznie Cię nie lubię, ale biznes to biznes. - wampir skinął głową w stronę ochrony by podeszli do Zarena i postawili torbę na stole.
-Nie będę tego liczył, zgrzybiały starcze, zresztą.. nie tym tonem. - Zaren powoli wstał i spojrzał na jednego z ochroniarzy, wystarczyło, że na niego spojrzał, a ślepia jakoś tak same błysnęły szkarłatnym kolorem. Czyżby młody Byczek był narwany? O tak, po stokroć tak, użył nawet jednej ze swoich mocy, cholernie paskudnej, bo stojący obok niego ochroniarz złapał się za brzuch i cofnął się dwa kroki, a z jego ust zaczęła lecieć posoka.. na razie małym strumyczkiem, jednak gdy cofnął się do starca skulił się jakby dostał cios w brzuch i zaczął wymiotować! Czym? No własnie nie jedzeniem, zaczął krztusić się i rzygać krwią na buty właściciela klubu, a po chwili osuwać się na ziemię, próbując złapać oddech. Młody Kuroiashita tylko się uśmiechnął w stronę wampira zarządzającego tym klubem i jak widać przerwał działanie swojej mocy, ale mogło to wyrządzić o wiele większą krzywdę, teraz się zwyczajnie popisywał, bo nie da się obrazić w towarzystwie, a zwłaszcza kobiecym.. Typowy facet, nie? Zaren machnął na nich ręką i cofnął się o krok, tak w razie wu. Jak się okazało później calkiem niepotrzebnie, bo chyba zrozumieli przekaz bardzo dokładnie i z grymasem na twarzy pozostała dwójka ochroniarzy zabrała swojego kolegę, a sam właściciel zniknął zaraz po schodach w dół podkurwiony jak nigdy. Wampir zwrócił wzrok w stronę Vi raz jeszcze i wrócił na miejsce.
-Na czym ja to.. - sięgnął po torbę i usadowił ją na kolanach po czym zaczął liczyć gotówkę, trzymając kąt oka na towarzyszce.
-A tak, pomyśl nad tym swoim imieniem! - uśmiechnął się wrednie jak tylko mógł, ale chyba dalej był zadowolony z pokazu siły jakim wskazał miejsce temu dupkowi, nikt mu nie będzie pyskował, tylko dlatego, że był młody!

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Nie Lip 23, 2017 8:15 pm

Wampirzyca nie była w stanie teraz ocenić jakim rodzajem szaleńca był Zaren, dowie się tego później po kolejnym spotkaniu. Jeśli stwierdzi, że zbyt dużo ryzykuje zadając się z nieobliczalnym mężczyzną wtedy podejmie ostateczną decyzję; nie mogła zapomnieć, że to jednak Kuro, a z każdym z nich było coś nie tak, tego akurat nauczyła się już dawno temu. Ryzyko nie zawsze się opłacało, ale musiała spróbować żeby chociaż na chwilę zapewnić sobie rozrywkę, może ta nie znudzi jej się tak szybko jak poprzednie.
Veina wypiła do końca lampkę szampana, gdy wampir poprosił ją o numer. Nie był to zły sposób jego zdobycia, miał rację. A logiczne było, że w jakiś sposób muszą się skontaktować.
- Gdy będziesz coś o niej wiedział daj znać, a gdybyś również miał informację o tym zawodniku to nie pogardziłabym nią, muszę wiedzieć jak kantować i na co się nastawić. - z założenia chciała na początku walczyć uczciwie na pięści i tak dalej, ale skoro ktoś inny miał oszukiwać dlaczego ona miałaby tego nie robić. Widząc telefon nie sięgnęła po niego, ale grzecznie podała swój numer, gdy Zaren będzie chciał - odezwie się.
- Tak na marginesie, mam na imię Veina, ale faktycznie przyjaciele mówią mi Vi. - sprostowała, skoro znała jego imię to jednak wypadało odwdzięczyć się tym samym, ponieważ póki co podała mu dopiero zdrobnienie od imienia, które raczej nie było popularne.
- Tak właściwie, w walkach biorą udział tylko wampiry czy też ludzie? - zapytała z czystej ciekawości, bo większego znaczenia dla niej to nie miało, mogła walczyć nawet z mężczyzną i zapewne tak się stanie. Nie bała się dostać w buźkę, więc niewiele miała do stracenia. Vi poddała się dotykowi mężczyzny, odwzajemniając mu tym samym oceniającym wzrokiem.
-I śmiałeś się z poetów.. Może masz niewykorzystany potencjał? - odparła z lekkim uśmieszkiem, sama by tego lepiej nie wymyśliła.
- Ale lepiej będzie po prostu Nightingale, musi być chwytliwe. Lubię gdy krzyczą moje imię.. - odparła, znowu dwuznacznie? Czepiacie się!
Czarnowłosa wywołała wilka z lasu, ponieważ krótko po jej słowach przyszedł właściciel ze swoimi małymi troglodytami jako obstawą, to zrozumiałe. Wywiązała się niemiła konwersacja, po której Zaren pokazał, że faktycznie trzymanie nerwów na wodzy to nie jest jego najsilniejsza strona, ale z drugiej strony urażona duma to dobry powód na pokazanie z kim ma się do czynienia. Oczywiście obecność kobiety u jego boku mogła mieć znaczenie, tym bardziej jego reakcja wydawała się czarnowłosej adekwatna dla zachowania twarzy i egzekwowania należnego respektu. Gdy zobaczyła, że neandertalczyk zaczyna zwijać się w konwulsjach i zaczyna wymiotować krwią, zaśmiała się cicho i tylko przesunęła nogi, by przypadkiem nie ubrudził jej skórzanych butów.
Veina spojrzała na duża torbę, którą przyniósł właściciel, ale nie interesowała się jej zawartością, a tym bardziej ilością.
-Tylko nie wydaj na głupoty, pieniądze przewracają w głowie. - odparła, ale przecież dobrze wiedziała, że nie należą do niego.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 24, 2017 12:00 pm

No cóż jak to mówią, kto nie ryzykuje ten szampana nie pije? A przed nimi stał szampan, hehe takie śmieszki. No cóż, w późniejszych etapach ich znajomości na pewno dojdzie do tego jakim typem był Zaren dokładnie, a to czy zostanie, czy będzie chciała pobawić się w szaloną Vi to już zależało tylko od niej. No cóż, jeśli nie zauważy rozrywki w jego świecie, to nie wiem gdzie by mogła ją znaleźć, bo co jest bardziej ekscytującego od krwi, hazardu i pieniędzy? No nie wiem, może jeszcze przepełniona seksem opowieść o młodym podrózniku, ale to nie ta bajka, chociaż.. jakby dobrze to rozegrała, myślę, że i w tym gatunku, znalazłaby coś dla siebie! No cóż, sztuczka na wyciągnięcie numeru była naprawdę niezła, to trzeba przyznać, bo zawsze skutkowała, teraz będzie mógł jej pisać sprośne esy, albo wysyłać zdjęcie swojego sprzętu, bo znajdzie ją na snapie, nie no dobra, śmieszki na bok. Wampir znów się do niej nieznacznie zbliżył, gdy już było po całej akcji i uśmiechnął się szeroko patrząc na nią, wydawała się zadowolona z jego pokazu zbyt dużego ego, więc okej, nie odstraszy jej!
-Nightingale, niech będzie. - powtórzył zarzucony przez siebie pseudonim po czym jakoś tak głupio się do niej uśmiechnął, gdy wspomniała wykrzykiwanie swojego imienia. Cóż, więc takie zabawy ją kręciły? Wierz mi, Zaren będzie krzyczał najgłośniej, na całe gardło, może nawet nazwie ją Daddy jak zasłuży.
-Będę w pierwszym rzędzie krzyczał najgłośniej. - mrugnął do niej puszczając jej tzw oczko i kiedy skończył liczyć wszystkie pieniądze, to zasunął torbę i położył ją obok siebie na kanapie wzdychając głęboko, następnie z Torby przeniósł wzrok na Veine raz jeszcze, w końcu mu się przedstawiła jak wypadało, będzie musiał zapytać ojca o tą kobietę, dlaczego, tak bardzo nienawidziła jego rodu, skoro już mu podała imię, to na pewno stary ją skojarzy i pewnie nie oszczędzi historii, jak to mogła być jego kolejna zdobycz. Kiwał głową na znak zrozumienia, jednak uniósł lekko brew, gdy zadała mu znaczące pytanie. Zaren zakaszlał.
-Oficjalnie walczą wampiry z wampirami, bez używania mocy, a ludzie z ludźmi, nieoficjalnie, no cóż.. zależy czy jest odpowiedni budżet to może być walka ustawiona pod jedną stronę, wampir z człowiekiem. Tylko wtedy zakłady nie bardzo się opłacają, sama rozumiesz. - dodał na końcu po czym, wklepał ten numer telefonu do swojego telefonu, oczywiście zostawiając sygnał by i jego numer miała zapisany, może go podpisać np. Big Daddy, albo.. nie wiem, jak już chce. Wampir zaśmiał się cicho na nawiązanie do poetów i delikatnie zmarszczył czoło, prawdopodobnie szykując jakąś zajebistą ripostę, aż w końcu na jakąś wpadł.
-Jak przegram wszystkie pieniądze, a moja rodzina zostanie wybita, to zostanę pisarzem z depresją, ale tylko wtedy gdy będziesz znosić moje wybryki, zdrady i narkotyki jako moja muza. - no to już zaplanował nie tylko swoje życie, ale także życie Veiny na przyszłość, gdyby coś mu nie wyszło, myślę, że będzie gotowa na takie poświęcenie! Niedługo będzie musiał się zbierać, oddać pieniadze, ale towarzystwo mu odpowiadało i jakoś nie chciał na razie się ruszać z miejsca, torba była bezpieczna przy jego boku. Wampir ujął jej kosmyk włosów raz jeszcze w swoje palce.
-Tak przy okazji, nietypowe imię, jednak całkiem nieźle brzmi, może nawet nie potrzeba Ci pseudonimu. - uśmiechnął się do niej spoglądając jej głęboko w oczy.

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Lip 24, 2017 6:39 pm

Gdyby dostała zdjęcie sprzętu Zarena na początku skrzywiłaby się i zastanowiła co to za dziwna moda, potem pewnie by go oceniła i wysłała wiadomość - słowa nie mogą tego ocenić, ale liczby tak: ?/10. W każdym razie mógł spróbować, sprośne esemesy były bardziej akceptowalne, bo bardziej zrozumiałe. Dobrze, że puścił jej sygnał, bo warto było mieć do niego kontakt w razie jakiejś podbramkowej sytuacji, generalnie mógł się kiedyś przydać; może gdy Vi będzie się nudzić w swoich wielkim apartamencie to zacznie mu przysyłać zdjęcia swojego underboob, przynajmniej on będzie miał radochę. I wtedy gdy Zaren będzie umiał dobrze ją komplementować, podlizywać się i będzie codziennie jej wysyłał czekoladki, kwiaty i butelkę to może wtedy ona zacznie go nazywać swoim Tatuśkiem.
-Mam nadzieję, że będziesz. Wtedy będę efektywniejsza, a to równa się większej ilości pieniędzy, które oboje nas uszczęśliwią. - odparła również przysuwając się do mężczyzny. -Nigdy nie kąpałam się w pieniądzach.. może jak będziemy ich mieć wystarczająco dużo to zrobimy to razem. - zaśmiała się ze swojego głupiego pomysłu; oczywiście był to tylko żarty, bo nie wyobrażała sobie by miała wejść w walki tak szybko bez oporu, podejrzewała, że na jednej się nie skończy, ale nie można zapeszać.
Wysłuchała kolejnych informacji i pokiwała głową, w sumie logiczne wydawałoby się, że wampiry powinny walczyć z wampirami. Nawet jeśli miałaby trafić na człowieka, jakiegoś rosłego chłopa, to i tak dorównywałaby mu siłą, a bardziej niż pewne, że nawet przewyższała, nie wspominając już o szybkości i gibkości.
Riposta Zarena była zajebista, widać było, iż ogląda dużo seriali i chyba już miał taki plan na życie, w sumie nie najgorszy; z zaoszczędzonymi pieniędzmi można było by tak wyżyć.
- Długo nad tym myślałeś? Brzmi całkiem nieźle, bycie muzą. Ale mam jedno zastrzeżenie.. Chcę móc zabijać albo przynajmniej okaleczać wszystkie kobiety, z którymi mnie zdradzisz. Wtedy zrobi się z tego duża sprawa, odkryją, że wszystkie były ze sobą powiązane.. będzie zabawa, trochę jak w szwedzkim kryminale. - odpowiedziała szczerząc perłowe kły w stronę Zarena, równie intensywnie patrząc mu w oczy.
- Może to będzie też dla Ciebie inspiracja? Będę mogła Ci opowiadać co z nimi robiłam.. jak bardzo je krzywdziłam czując zazdrość o Ciebie.. - dodała nieco ciszej siedząc bardzo blisko wampira. Brzmiało to dość psychopatycznie, dlatego Vi roześmiała się po swoich słowach, co mogło złagodzić napięcie i zmienić wszystko w żart, ale nie musiało. Może Vi nie żartowała? Pewnie nigdy się tego nie dowiemy, chociaż..
Veina sięgnęła po butelkę szampana, która znajdowała się w metalowym kubełku z lodem i nalała jeszcze po trochę do kieliszka swojego jak i Zarena. Swój kieliszek w ramach małego i niemego toastu podniosła do góry i upiła mały łyk alkoholu patrząc znad krawędzi szkła na mężczyznę.
-Ojciec miał inwencję twórczą, więc to jemu należą się podziękowania. Ale na początku wolałabym jednak mieć pseudonim, jeszcze któryś się zakocha i znajdzie mnie po imieniu, a ja zawsze z bólem serca odtrącam nawet stalkerów.. - dodała sarkastycznie.
Noc powoli dobiegała końca, choć towarzystwo było takie miłe, że ciężko będzie rozstać się przed wschodem słońca. Niestety prędzej czy później trzeba będzie wyjść z klubu i schować się przed morderczymi płomieniami; z resztą dla właściciela klubu będzie to tylko ogromna ulga.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 26, 2017 6:39 pm

Jest to już jakiś plan na przyszłość prawda? W sumie, ucieszyłby się z oceny powyżej sześciu, to całkiem dobra liczba, zwłaszcza, że jest powyżej średniej oceny, a szóstka to jedyne na co by się zgodził, gdyby mu wyraziła to w liczbach powyżej uzgodnionej szóstki, wtedy już by się z nią tak bardzo nie lubił, walnąłby przysłowiowego focha. Sprośne esy były akceptowalne? Uważaj, bo jeszcze będziesz miała całą skrzynkę tym zapchaną, Zaren czesto był znudzony, gdy nie miał swojego hazardu, albo jakiejś srogiej rozpierduchy w myślach, to nudził sie jak cholera, więc radziłbym naprawdę uważać na słowa! Drugą sprawą, zdjęcia underbooba? Pewnie, skomentuje je tekstem, send nudes albo coś w tym rodzaju, to oczywiście jeśli nie będą zajęci planowaniem czegoś większego, w kazdym razie, było to mile widziane, nie obrazi się. Oh, miał zostać jej słodkim tatuśkiem? Wysyłać kwiaty, wino, czekoladki i może jeszcze kluczyki do nowego samochodu? Taki układ niósł za sobą coś w zamian, oboje jesteśmy dorośli, więc pewnie jesteś w stanie domyślić się co to było. No dobra, wracając do obecnej sytuacji to po jej słowach lekko uniósł brew z uśmiechem, wystawiając swoje perełki.
-Mhm, czyli lubisz jak krzyczą, zapamiętam to sobie, nie wiadomo kiedy może się to przydać. - zaśmiał się cicho i sięgnął swoją dłonią w stronę kieliszka, który tak troskliwie wypełniła, kto tu kogo próbował upić, co? Gdy siedziała blisko niego, to pogładził ją po nodze i kiwnął do niej głową unosząc kieliszek do ust, wypijając pół zawartości.
-Piękna wizja, Przygotowałem Ci kąpiel, może zrobimy to razem? Wanna pełna pieniędzy, jestem za. - No cóż, ludzie nie mogli walczyć z wampirami, bo te przewyższały je swoją siłą i szybkościa, nie wspominając o innych czynnikach, więc takie walkie nie dawały za wielkiego zysku, a znudzeni bogacze nie trudzili się stawiać majątków, by wygrać sto dolców więcej, bo dla nich to i tak było nic. Następna za to wizja przytoczona przez kobietę była nadmiar ciekawa, a więc nie tylko on oglądał za dużo seriali, ona chyba widziała za dużo thrillerów, skoro zaplanowała sobie taką psychotyczną wizję. Wampir widocznie świetnie się bawił słuchajac słów kobiety, czy uznał ją za wariatkę? Wręcz przeciwnie, zrobiło to na nim wrażenie, wiec nawet jakby mówiła szczerze to wcale nie miał by jej tego za złe, ba.. cudowna wizja, trupy i chaos, a ona jeszcze sobie tak okrutnie z niego żartuje? Zabijało to nastrój.
-Myślałaś już jak nazwiesz tą powieść pisaną z własnego życia? Bo chętnie zagram w niej główną rolę, jako.. Sven, szwedzki pisarz z depresją. - kiwnął do niej głową i się zaśmiał cicho. Faktycznie, już przychodziła pora na nich, bo zbliżał się dzień, nie żeby mu to przeszkadzało, ale słońce źle na niego wpływało, osłabiało go i miał go serdecznie dość, więc najlepiej będzie, chociaż wcale mu się nie chciało iść, towarzystwo było fajne, muzyka była fajna, jej oczy były na nim, co dawało mu poczucie, że znajdował się w centrum uwagi, to wszystko składało się na czynnik udanego wieczoru. Wampir, chcąc czy tez nie chcąc lekko się skrzywił, gdy wspomniała o inspiracji, czy ona naprawdę go miała za takiego, że by mu to przeszkadzało? Dziewczyno.. opowiadaj mi więcej takich rzeczy, to jeszcze zobaczysz przebudzenie smoka, część pierwsza, w końcu był Kuro, oni byli skrzywieni, zapomniałaś?
-Oh, czyli odwołać dwóch ludzi, którzy mają Cię śledzić, żebym potem mógł Cie podglądać? Słabo, no, ale niech będzie. - uśmiechnął się do niej cwaniacko i znów wlepił gały w jej oczy. Gra, za grą. Nie robił ruchu, nie dlatego, że nie umiał, wręcz przeciwnie, nie robił go, dlatego, że najpierw musiał ją zobaczyć w jego świecie, a później, oj moja droga, później już zobaczymy.

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Sro Lip 26, 2017 9:14 pm

Oczywiście nadesłane zdjęcie oceniłaby sprawiedliwie, ale wiedząc, że mężczyźni są bardzo wrażliwi zwłaszcza gdy ocenia się ich największe atuty, spojrzałaby na niego pod wieloma kątami, z pewnością nie byłby rozczarowany jej opinią. Jeśli chodzi o nagie zdjęcia, którymi miałaby się odwdzięczyć, to gdyby ich współpraca poszła w dobrym kierunku, Zaren mógłby oczekiwać, że którejś nocy, przed wschodem słońca, Vi wysłałaby mu takie prywatne zdjęcie, w pomiętej pościeli i potarganymi włosami ze wszystkimi atutami na pierwszym planie i obowiązkowo z życzeniami słodkich snów. Następnej nocy on wysłałby jej podobne i tak by sobie korespondowali do następnego spotkania.
Czarnowłosa dobrze wiedziała, że jeśli miałaby dostawać od mężczyzny wszystkie te prezenty - nie zapominajmy o biżuterii, to bardzo ważne - to sama również musiałaby coś mu zaoferować, bo właśnie na tym polegał ten układ. Czemu nie? Gdyby rozpieszczał ją wyjątkowo dobrze to z wielką chęcią nazywałaby go swoim tatuśkiem, mogłaby to nawet krzyczeć.
A tak na marginesie, to wcale nie próbowała go upić. Przecież piła tyle samo, więc co najwyżej oboje byliby pijani i jakoś tam podpierając się jedno o drugie przeszliby przez miasto. Kobieta pijąc szampana widziała jak poczuła jak Zaren gładzi ją po nodze, ale był to przyjemny dotyk i póki co taki niewinny, więc jedyną reakcją Veiny był drobny uśmiech.
Inny normalny mógłby wziąć ją za pewną wariatkę, właśnie o takich robi się filmy, bo są najciekawsze. Oczywiście byłaby to bardzo skomplikowana sprawa dla policji, zachodziliby w głowę kto to robił, wtedy wampirzyca mogłaby być tak jak Sharon Stone, może nawet lepsza. Niosłoby to ze sobą korzyści i dla niej i dla Zarena; on miałby wenę, zarabiałby fortunę na książkach, a do tego miałby w domu psychopatkę fetyszystkę, z którą to tylko konie kraść i takie tam. Vi spełniałaby chore fantazje, z których potem mogłaby się w łóżku zwierzać swojemu mężczyźnie. I wszyscy zadowoleni! No może poza tamtymi zabitymi kobietami, ale one na to zasłużyły - trzeba było nie dotykać jej Zarena.
- Nie myślałam jaki mógłby być tytuł, coś chwytliwego. - odparła. Wampir miałby ogromną rolę w całej historii, razem utworzyliby ikoniczną parę psychopatów.
- Robi się już późno, powinniśmy się zbierać. Chyba, że masz do zabrania jeszcze jakieś pieniądze, ewentualnie kogoś do zabicia, okaleczenia? - zapytała z ciekawości. Mogłaby mu potowarzyszyć, ale niestety słońce nie wybierało, a czarnowłosa nie przepadała za nim, tak jak większość krwiopijców.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Czw Lip 27, 2017 8:37 pm

Jak wspominałem wyżej, mogę dostać ocenę, ale nie przyjmę, żadnej poniżej 6, wtedy poleci blok na fejsbuczku i insta, trzeba sobie to zapamiętać. No cóż, taką współpracę to on lubił, nie dość, że sobie dorobi, ona sobie dorobi, to jeszcze wymienią się nudesami, żeby było o czym myśleć po nocach, nieźle. No skoro mógł tego oczekiwać, to na pewno przyłoży się trochę do tej współpracy, ale o tym to już pewnie innym razem, skoro już sama kobieta wspominała, że robi się jasno, a tego chcieli oboje uniknąć, zresztą, do kobiet to trzeba mieć podejście. Wykaże się za dużo zainteresowania, to stwierdzi, że jest koleś nudny i chuj z nim, dlatego Zaren jedynie się uśmiechnął do Vi gdy ta wspomniała o zbieraniu się.
-Było bardzo miło, ale fakt, trzeba się już zbierać. - Wampir wstał, przerzucił torbę przez ramię, ale oczywiście podał dłoń kobiecie, jeśli chciałaby wstać. Zaren, jeden z najmłodszych w Kuro czyimś tatuśkiem, no to była wizja, którą na pewno chciałby zobaczyć na własne oczy, nie tylko w głowie. To o czym mówisz nie było takim wcale złym pomysłem, Nagie zdjęcia, morderstwa, krew i ekscytująca powieść? Mogłaby jeszcze dodać wątek kryminalny do tego, na przykład opisać to jako żona kapitana mafii, co nie było tak odległe od kłamstwa znowu. Trzeba jednak przyznać, że z każda chwilą kobieta mu imponowała, bo zmieniała się na jego oczach, to co z tego, że większość mówiła w żarcie, Wampir w to wierzył i łykał to jak ciepłe bułeczki, podobało mu się. Jeśli zechce mu podać dłoń to ją uniesie z kanapy i pociągnie w stronę wyjścia. Cóż, trzeba się było zbierać, a pożegnania są bardzo trudne! Nachyli się nad wampirzycą, by coś jej wyszeptać do ucha.
-Spodziewaj się kontaktu, dosyć szybko, dzięki za miły wieczór, kolejny będzie lepszy, bo poleje się krew. - zaśmiał się cicho po czym pogładził ją jeszcze po policzku przed wyjściem, ah.. ta natura młodego byczka. Odprowadził kobietę i sam opuścił ten lokal z torbą na plecach, jeśli chciała mogła mu towarzyszyć przez chwilę, więc jako tako.. pewnie oboje opuszczą to miejsce razem, a potem się pewnie rozdzielą.

2xt zt lub raz, jeśli chce Ci się pisać xD

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Daeva

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1794-daeva-liderc#37740 http://vampireknight.forumpl.net/f72-lisia-posiadlosc
Zarejestrował/a : 07/05/2015
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pon Paź 16, 2017 9:55 pm

Sam nie wiedział czemu akurat się tutaj wybrał. W sumie z ciekawości, bo nie miał okacji pojawić się wcześniej w dzielnicy wybudowanej dla wampirów. W sumie ciekawiło go to jak cała ta instytucja funkcjonuje. Sam jednak wolał mieszkać w lesie w swojej rezydencji. Towarzyszył mu oczywiście jego lisek - Kio. Mimo lat zwierzak pozostawał w dosyć młodym wyglądzie. Powodem było, że poił go swoją krwią by wydłużyć mu życie.
Postanowił jednak udać się do baru by nieco poobserwować tutejszych mieszkańców. Mimo wszystko zamówił sobie drinka z domieszką krwi i siedział gdzieś na uboczu. Czy się rzucał w oczy? Oczywiście. Jego pięć dumnych lisich kit i lisie uszka na pewno wyróżniały go z tłumu. Nie krył się jednak z tym. Czemu? Nie widział żadnego problemu... Widział w życiu gorzej wyglądające wampiry, a on nawet nie wyglądał strasznie. nadal jednak był zdziwiony faktem tego, że nie wie skąd się te ogony wzięły.
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Wto Paź 17, 2017 10:02 pm

Dla tej wampirzycy choć miejsce nie typowe to jednak zdecydowała się, że dzisiejszy wieczór spędzi akurat tutaj. Żadnych ukrytych powodów nie miała, a wręcz pierwsze spotkanie się z klubami nocnymi przyprawiło ja o maleńką traumę, to jednak... Zdecydowała się, że da nocnej dzielnicy drugą szansę. W posiadłości jedynie poinformowała kuzyna o tym, że wychodzi przebierając się w odpowiedniejsze ubrania. Włosy pozostawiła rozpuszczone, w artystycznym nieładzie; ubrała szorty razem z kabaretkami i bluzka o cieniutkim materiale, przypominająca golfik chociaż nie była tak ciepła. Miała też wycięcie na ramionach. Jeśli jednak chodzi o buty? Pewnie założyła takie które dodadzą jej te parę centymetrów - bo bycie krasnoludkiem za fajne nie jest.
Gdy tylko zjawiła się w pubie to ulokowała swój tyłek przy barze, zamawiając coś co nie ma za wiele procentów ale i coś co pozwoli jej się odprężyć. Siedziała tak popijając trunek ze ładnej, zgrabnej szklaneczki nie bardzo wiedząc przy okazji co dalej ze sobą poczynić. Kątem oka wyłapała dziwną postać która jak się szybko okazało nie była dziwna. Jedynie odrobinę odmienna od reszty, ale to nic! Albinoska wpatrywała się tak w mężczyznę z lisimi kitami i aż naszła ją myśl, że cudownie byłoby się chociaż na chwilę wtulić w taką mieciusią, puchatą poduszkę. I ta myśl wcale nie była powodem z jakim podeszła do Daevy.
- Można? - zapytała z delikatnym, ale bardzo czarującym, typowym dla niej uśmiechem i gdy usłyszała pozytywną odpowiedź to zajęła miejsce obok. - To niezwykłe spotkanie, nie sądziłam że ten dzień się w ten sposób skończy. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś zabrał lisa jako osobę towarzyszącą - powiedziała wpatrując się w nich z zaciekawieniem. Nie mówiąc już o hybrydzie, ale nie chce peszyć rozmówcy! Brakuje jej po prostu towarzystwa. - Chociaż... widziałam dziewczynę z tygrysem~ - dodała zaraz przechylając głowę. Manabi, świetny temat do rozpoczęcia rozmowy!

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Daeva

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1794-daeva-liderc#37740 http://vampireknight.forumpl.net/f72-lisia-posiadlosc
Zarejestrował/a : 07/05/2015
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Czerwony Kieł   Pią Paź 20, 2017 5:37 pm

Daeva miał rozpięty płaszcz i akurat karmił swojego pupilka gdy podeszła do niego pewna dziewczyna. Przyjrzał się jej uważnie ale kiwnie głową wskazując jeden z foteli przy stoliku. Na jej słowa uśmiechnął się lekko i odstawił drinka na stolik.
- Widzisz... Bo ten lisek to tak jakby moja rodzina. Do tego jest niesamowitym towarzyszem. - odparł do niej spokojnie i rozsiadł się wygodnie na fotelu. Kio położy się na jego kolanach i będzie się rozglądał ziewając. Było już późno. Liskowi chciało się spać.
- Dziewczynę z tygrysem? Niezwykle trudno chyba było takie duże zwierze oswoić. - mruknął cicho choć nigdy nie próbował. Słyszał parę razy ale wydawało mu się to niezwykle niebezpieczne. Nie chciał skończyć jako przekąska jakiegoś zwierzaka.
- Mieszkasz tutaj? - mruknął cicho ale miał na myśli Nocną Dzielnicę. Sam był tutaj pierwszy raz, bo jakoś nie za bardzo kusiło go do mieszkania z wampirami. Nie był aż tak otwarty.
Powrót do góry Go down
 
Czerwony Kieł
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Czerwony pokój zabaw
» Pokój Czterech Pór Roku
» "Wilczy Kieł"
» Stół Kapelusznika
» Thaddeus Ross/Red Hulk

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: 
DZIELNICA NOCNA (PÓŁNOC)
 :: DZIELNICA STRACHU
-
Skocz do: