IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komisariat policji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Pon Maj 08, 2017 12:51 pm

Czy było mu intymnie? Raczej nie, kraty trochę psuły nastrój no i nie mógł zapalić fajki. Czy sielsko? To chyba lepsze określenie i to akurat mu nie przeszkadzało. Dopóki ktoś im nie zwróci uwagi będzie udawał sobie, że leży w gabinecie ot co. Przymknął oczy ledwo co czując dłonie Esmeraldy przez co gdzieś w środku obudził się w nim mały diablik. Kurewski Samuro to jego wina. Oczywiście odkąd coś się z nim stało mniej czuł ból, ale teraz gdy przyszło mu ocenić kobiecy dotyk... Westchnął ciężko słysząc pytanie.
-Nie, tak jest odkąd wepchnęliśmy tlen w płuca tego skurwysyna.- powiedział patrząc się teraz w ścianę. Cóż miał więcej powiedzieć, kobiety obwiniać nie chciał. Milczał chwilę by zebrać w miarę odpowiednie słowa.
-Ale są też plusy, prawie nie czułem tych kulek.- dodał.
Może i by jeszcze sobie pogadali, ale nagle otwarły się drzwi do ich celi. Eric uniósł brew patrząc się temu z lekkim zdumieniem, faktycznie trochę za wcześnie jak na przesłuchanie czy posiłek. A może w końcu przynieśli im kawę? Ech ta niesłowna policja. Jednak do wnętrza wlazł jakiś typ w białych ciuchach w masce i z bronią, rzucił tobołki na ziemię... kiedy Esmeralda z niego zeszła on również się podniósł. Sięgnął po koszulkę i wciągnął się na siebie słuchając dość krótkiej acz konkretnej przemowy.
-I pierwszy raz ktoś nazwał mnie ofiarą na trzeźwo.- dodał zaraz po kobiecie i uśmiechnął się pod nosem przeczesując dłonią włosy. Kiedy Esme capnęła swój tobołek Eric nie spuszczał wzroku z mężczyzny. Łowcy muszą sobie pomagać?
-Grigorij o tym wie?- zapytał dość chłodno. Proste pytanie prawda? Ciekawy był też czy otwarli dokładnie wszystkie cele czy tylko ich. Poza tym jeśli wkopie się tu to szefo będzie miał pełne prawo by odesłać go do Ameryki gdzie znajduje się jego macierzysta Oświata... a jemu zaczynało się właśnie tu podobać.

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Sro Maj 10, 2017 9:48 pm

Ludzie w białych kombinezonach bron mieli w pogotowiu. Niektórzy nawet trzymali ją odbezpieczoną na wypadek gdyby więźniowie, których uwalniają, zamierzali się z nieznanych przyczyn na nich rzucić. Ich dowódca przyglądał się badawczo Esmeraldzie przez dobrą chwilę gdy ta się odezwała. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewał, jednakże Lenny był nie w ciemię bity.
-
Może i nie jesteście, ale Rada Wampirów może mieć inne zdanie. - stwierdził krótko. Więcej publicznie powiedzieć nie mógł, a sugestia powinna być wystarczająco dosadna by Rudowłosa pojęła o co toczy się gra. Żartobliwe słowa Erica człowiek ten puścił płazem jednakże gdy zapytał o nijakiego Grigorija odpowiedź wydawała się konieczna.
-
Co ma nie wiedzieć? - odparł bez zająknięcia choć nie miał pojęcia kim jest ten cały Grigorij. Najważniejsze dla niego było aby ich wyprowadzić stąd wszelkimi możliwymi sposobami. Nie chciał być we własnej skórze gdyby zawiódł Emmanuela
-
Radzę się pośpieszyć. - dodał tracąc część animuszu. Nie lubił gdy plan nie szedł idealnie. Szczególnie w takich sytuacjach. Każda chwila zwłoki zwiększała ryzyko niepowowdzenia.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Czw Maj 11, 2017 7:44 pm

Zaniepokoił ją fakt, że odwampirzanie szlachetnego przyniosło łowcy takie skutki. Czy już kiedyś zdarzyło się coś podobnego? Odruchowo zacisnęła palce na skórze mężczyzny, spodziewając się typowego syku – reakcji świadczącej, iż nie zrobiła tego z wyczuciem i delikatnością. Sam fakt, że Eric „przefarbował” się na blond stanowił niejako ewenement. A teraz to…
- Zbadam Cię dokładniej jak wrócimy do Oświaty. - rzadko zdarzały się procesy nieodwracalne, dlatego po cichu liczyła, że i tym razem skończy się tylko na chwilowym strachu. Zawsze istnieją jakieś sposoby. Maści, magiczne zaklęcia… Bez różnicy, ważne żeby działało!
- Przestań żartować. I tak mam wyrzuty sumienia. - gdyby nie zachęciła go niegdyś do udziału w odwampirzaniu, wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Trudno cofnąć czas, dlatego musieli sobie radzić ze skutkami feralnego wieczoru. W głowie czerwonowłosej pojawiało się wiele pytań, a niewyparzony jęzor nie był w stanie się pohamować nawet ten jeden raz.
- Wszędzie jesteś… taki gruboskórny? - zapytała z czystej i nieskażonej zboczeniem ciekawości, choć oczywiście mogło to zabrzmieć dość dwuznacznie. Powoli układała receptury, zastanawiając się jakie zioła dobrać, aby skóra jasnowłosego powróciła do dawnej formy.
Po pojawieniu się nieznajomych była przekonana, że odeśle ich z kwitkiem. Był to jeden z pierwszych i poważniejszych pobytów w pierdlu, dlatego nie planowała uciekać i tym samym zmuszać dowódcę do tuszowania śladów. Odczekać swoje i wyjść jak biały człowiek. Oto motto dnia, które rozłamało się miliony kawałeczków, zaraz po tym jak do uszu Płomiennowłosej doszło słowo „Rada Wampirów”. Przez chwilę czas się zatrzymał, a ona… szukała w zachowaniu mężczyzny potwierdzenia. Blefował? Nie wyglądał na osobę mogącą zadać sobie tyle trudu dla głupiego żartu. Alkohol dawno opuścił jej organizm, dlatego trzeźwe podejście do sytuacji nakazywało zaufać temu facetowi. Dla kogo pracował? Nie to się teraz liczyło… W jednej sekundzie zdała sobie sprawę w jak wielkim znalazła się niebezpieczeństwie i wszelkie puzzle w układance wreszcie zaczęły do siebie pasować. Atak wampirów nie był przypadkiem…
- Przekonałeś mnie. - stwierdziła i zabrała z worka wszystkie swoje rzeczy, które prędko zasiliły wyposażenie łowczyni. Brała pod uwagę, że to również jest pułapka, ale co mogła teraz stracić? Posłusznie wyszła, pozostawiając za sobą nieświadomość, że wszystko co ją do tej pory spotkało było zwykłym zbiegiem okoliczności.
- Jeśli jakimś cudem Cię namierzą, powiedz im, że zostałeś przesłuchany i wypuszczony. I nie znasz mnie. Widziałeś mnie pierwszy raz. - powiedziała szeptem do Erica. Jeśli będzie trzeba Vladislau zatrze ślady, ale najpierw trzeba dotrzeć do Oświaty. W pewnym momencie Esmeralda poczuła wibrację, dlatego wyciągnęła telefon odczytując wiadomość.
- Kurwa. - syknęła, a podróż w bezpieczne rejony właśnie przestała być aktualna.

_________________
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Sob Maj 13, 2017 8:58 pm

-Oczywiście pani doktor.- uśmiechnął się pod nosem i przymknął oczy rozkoszując się masażem. Chociaż czy rzeczywiście można było nazwać to rozkoszą? Jakoś nie do końca czuł co też wyrabiała Esmeralda. No tak... nie powiedział jej jeszcze o problemie z pobieraniem krwi. Może nie będzie jej teraz tym męczyć? Spiął wyraźnie mięśnie kiedy kobieta nacisnęła jeden z sińców. Czyli, że co... musiał być poobijany by czuć dotyk płci piękniejszej? Cudownie.
-Wyrzuty? Daj spokój Esmeraldo, przecież jestem dużym chłopcem. Było wezwanie więc przybyłem, stało co się stało umrzeć chyba nie umrę.- odpowiedział jej nieco poważniej by wybiła sobie z głowy podobne pomysły. Podjął decyzję, mógł się przecież nie zgadzać. Co do skóry... z pewnością wizyta w szpitalu nie zaszkodzi zwłaszcza, że nadal nie przeprowadzono mu pewnych badań.
Kolejne słowa łowczyni wywołały na twarzy Erica uśmiech, niemal śmiech! Och gdyby tylko mógł teraz na nią spojrzeć pewnie puściłby jej oko, a tak pozostawały słowa i cichy rechot.
-Jak będziesz mnie badać w szpitalu to może sama się przekonasz.- czy zrozumie żart? Trudno powiedzieć w każdym razie jemu jego suchar jak najbardziej się podobał. Kurczę dochodził w nich do istnej wprawy!
Sielanka sielanką jednak obowiązki wzywały. Eric westchnął ciężko i podniósł swój worek z ekwipunkiem. Noże, kajdanki, kluczyki komórka... zdawało się niczego nie brakować. Chociaż uniesione w ich stronę bronie palne średnio przypadły mu do gustu...
-Skoro wie.- wzruszył ramionami nagle tracąc poważną minę. Ot cały Eric! Oleju to na pewno w głowie troszkę by mu się przydało, ale skoro drzwi stały otworem i Grigorij o tym wiedział. Więcej mu do szczęścia nie trzeba było.
-Jasne, nie martw się.- machnął ręką wybierając numer na komórce.
-Raczej mnie nie znajdą, zaszyję się na kilka dni u kumpla i opróżnię mu szafkę z whisky.- uśmiechnął się pod nosem i napisał sms. Coś w stylu "Podjedź pod komisariat, trzeba się zmywać."
-A mój motor macie czy muszę się włamać na parking policyjny?- rzucił kiedy Esme odczytywała swojego smsa. Spojrzał na nią kątem oka gdy zaklęła, nie śmiał jednak wypytać co się stało. W sumie... był gotowy do wyjścia.

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Nie Maj 14, 2017 2:59 pm

Może i dobrze bawili się razem, ale jak widać tęsknota za fuckfriendem była silniejsza. Eric ani myślał iść z podejrzanie wyglądającymi łowcami. Pozostawił w tej kwestii Esmeraldę osamotnioną gdyż ta słysząc o zainteresowaniu Rady Wampirow szybko utraciła wszelkie hamulce. Cóż mogłoby być gorsze od ich gniewu?
-
Nie dostałem informacji o motorze. Możliwe, że stoi gdzie stał. - odparł Lenny na słowa Erica. Motor ich nie interesował. Tak samo jak Eric. Poza tym Szarzy w raporcie nie informowali o tym sprzęcie uznając  informację o nim za zbędną.
-
Ruszajmy. - rzekł zamaskowany wybawiciel ignorując przekleństwo wypowiedziane słodkimi ustami Rudowłosej. Na jeden jego gest ludzie w maskach zaczęli się wycofywać, a wraz z nimi udała się Esmeralda. Gdy tylko opuścili budynek swe ruch skierowali ku włazowi kanalizacyjnemu.
-
Pójdziemy szybem technicznym, nie musisz się obawiać nieprzyjemnych zapachów. - powiedział ciepło do Esmeraldy jej przewodnik. Zszedł wraz z nią na dół. Jego ludzie jednakże pozostali na powierzchni rozpierzchając się po terenach Yokohamy w sobie znanych kierunkach. Prowadził ją tunelami używanymi zazwyczaj przez serwisantów.
-
Tu się rozstaniemy. Tunelem u góry wyjdziesz w jednym z zaułków dzielnicy mieszkalnej. Nie powinno być problemów. Uważaj jednak. - stwierdził robiąc na koniec dramatyczną przerwę. Miał dla niej do przekazania wiadomość i nadszedł czas by się nią podzielić.
-
Masz potężnych wrogów. Rada Wampirów wie o Twojej działalności i spuściła swoje psy. Nie jesteś sama, jednakże... Mój Pan nie może Ci pomagać wprost. Syn najstarszego ze smoków przesyła pozdrowienia i liczy, że nie dasz się złapać. - rzekł skłaniając się z gracją po czym ruszył wgłąb kanału. Uwolnił Esmeraldę i zatarł ślady zwalając winę na pomoc łowców. Jego zadanie dobiegło końca. Esmeralda, Stukostrach i Eric są wolni. No... chyba że zasiedzą się w celach.


Koniec przygody.
Powrót do góry Go down
Leon
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3191-leon-buckner#67626 http://vampireknight.forumpl.net/t3193-leon-buckner#67628 http://vampireknight.forumpl.net/t3192-kowboj#67627 http://vampireknight.forumpl.net/t3260-leon#70198 http://vampireknight.forumpl.net/t3207-i-am-the-law-and-noone-shots-the-sheriff#68221
Zarejestrował/a : 18/02/2017
Liczba postów : 221


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Nie Maj 14, 2017 5:23 pm

SMS odebrał kiedy tylko zatrzymał się z Anais w sklepie by kupić trochę alkoholu i cygaretek. Z treści zasępił się lekko, zwłaszcza że chodziło o komisariat. Potrzebował alibi z okazji pobicia? Wandalizm? Zabójstwo, wampira czy nie ale jak zobaczy to zwykły człowiek może się zasępić.
- Sorry maleńka, idź do domu. Ja mam do załatwienia jedną sprawę. – Westchnął i poprawił kapelusz, odebrał kurtkę od Anais i zawrócił. Na szczęście byli niedaleko więc zaraz podjechał. Broń w pokrowcach, alkohol w bagażniku, cygara jak zwykle wszędzie powtykane jakby kiedyś miało ich zabraknąć. Zatrzymał się tam gdzie Eric tego chciał. Zostawił motur na włączonym, aby w razie problemu wskoczyć i spierdolić.
Nie widział nikogo temu niepokoił się, że trzeba będzie robić zadymę i to w miejscu gdzie lepiej nikogo nie drażnić. Zwłaszcza jak nie ma się czołgu (jeszcze), albo dynamitu.
Szybko wystukał wiadomość mając nadzieję, że ten kloc jest w stanie odpisać cokolwiek więcej. Dobrze by było wiedzieć czy nie wjechać motocyklem przez okno rozdając ból i nie zadając pytań.
Wszedł mając swoje ukryte klamki i licząc na to, że spotka ich tam. Albo chociaż w połowie rozwałki aby móc dołączyć i pomóc.
- Howdy partnerzy. - Mruknął stając w wejściu i rozglądając się niepewnie na lewo i prawo. Miał nadzieję, że nikt nikogo jeszcze nie zabija. Zwłaszcza, że z ulicy nie było widać że wszystko płonie.
- Szukam mojego konfratra. Podobno coś przeskrobał i przyszedłem go wytłumaczyć albo wpłacić kaucję albo coś.
[Grzesiu dał pozwolenie podobnież tak więc przybywam. Jakby się okazało, że Esme i Eryczek ściemnili to olej albo daj znać to będę zmieniał/kasował O:]

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Nie Maj 14, 2017 9:39 pm

Był dużym chłopcem, o tak, tego akurat nie dało się ukryć. Inna kwestia przedstawiała sytuację z zupełnie odmiennej strony, bowiem naprawdę nie tak mógł się skończyć ten wieczór. Więzienie jakkolwiek nie przytulne, w dalszym ciągu pozostawało miejscem do którego przywozi się przestępców, pijaków, bądź ćpunów. Ewentualnie „niewinnych” cywili znajdujących się w nieodpowiednim miejscu oraz porze, której nie sposób doppasować pod najszczęśliwszą.
- Dam spokój jak Ci to wynagrodzę. To moje ostatnie słowo, więc przestań dyskutować, Ericu Thorne. - czasem trudno polemizować z kimś, kto skończył rozmowę i nie dopuszcza do siebie konsensusu. Może nie zaprosi go do eleganckiej restauracji dla snobów, nie odstawi erotycznego tańca na rurze i nie nazwie go miłością swojego życia. Na pewne czynności było zdecydowanie za wcześnie, ale pełna opieka medyczna oraz dobra kolacja powinny załagodzić sprawę na sam początek. Tak, może zaproponuje mu małe co nieco? Zgodziłby się?
- Zbadam Cię wcześniej. - przygryzła wewnętrzną część policzka chcąc stłumić w sobie dalszą chęć na podciągnięcie tematu.
Esmeralda zdziwiła się kiedy Eric wyciągnął telefon, ale sama nie była przecież lepsza. Wiadomość której nadejście zakomunikowała wibracja nieco wytrąciła kobietę z równowagi. A mogło być tak pięknie! Minęło dobrych kilkanaście minut, gdy mały oddział uwolnił ich i co więcej zaproponował asekurację. To nie tak, że nie chciała opuścić więzienia… Świadomość depczącej po piętach rady motywowała lepiej niż trener do spraw hr-u z trzydziestoletnim stażem.
- Chodź ze mną… Skoczę w jedno miejsce, a potem… pójdziemy… - gdzieś razem? Do Ciebie? Do hotelu? Gdziekolwiek. Lekarka nie dokończyła propozycji, bowiem znajome „Howdy” całkowicie zgasiło jej zapał do proponowania czegokolwiek Ericowi.
Zaledwie przez kilka sekund w jej oczach było widoczne rozczarowanie. Nie tak to sobie wyobrażała.
- Myślałam… - westchnęła czując się jak skończona kretynka. Co ona sobie właściwie wyobrażała. A on? Gej jak nic. Ten Leon już wcześniej wydał się podejrzany!
- Jeszcze raz dziękuję za pomoc. W tym wypadku zostawiam Cię w dobrych rękach. - stwierdziła i odwracając się na pięcie, pomaszerowała z grupą zupełnie nieznajomych ludzi.
- Ta… howdy. Dbaj o niego i dopilnuj by zgłosił się do lekarza. Na razie.- rzuciła do Leona nim całkowicie straciła go z oczu.
- Też mam taką nadzieję. - odpowiedziała do zamaskowanego mężczyzny. Ciekawe jak wiele ryzykował tą całą akcją – Dziękuję. Przekaż swojemu pracodawcy wyrazy mojej wdzięczności. - nie powiedział wprost o kogo chodzi, jednak to w jaki sposób określił jej wybawcę było wystarczającą wskazówką. Esmeralda udała się drogą wskazaną przez grupę i prędko oddaliła się od posterunku. Kolejny przystanek – dom Hideo.

Esme zt

_________________
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Pon Maj 15, 2017 7:41 pm

Zobaczmy sobie taką sytuację, jest sobie chłop który bardzo dawno nie miał kobiety i jest sobie kobieta, i to cholernie ładna i... jędrna. Nagle kobieta twardo mówi "Dam spokój jak Ci to wynagrodzę". Czy w uszach mógłby rozlec się piękniejszy dźwięk? Mógł, ale nie wchodźmy w szczegóły... to co powiedziała Esmeralda przypadło mu do gustu dlatego też uśmiechnął się zawadiacko pod nosem. Uniósłby też ręce do góry chcąc podkreślić swoje poddanie się kobiecie, ale nie miał jak przez to, że leżał. Ach gdyby tylko to było łóżko, a nie paskudna prycza.
Wcześniej? Czyżby doktor sugerowała nie szpitalne warunki? No i jak chłop miał się tu nie uśmiechać. Nie śmiał jednak też komentować czegokolwiek. Jeszcze by niechcący zgasił tą iskrę.
Chłopaki z tajnej organizacji myślały, że zostanie w celi? I co jeszcze... Ruszył za nimi i słuchał Esmeraldy gdy nagle przerwała. Potem? Gdzie? Gdzie pójdziemy?! Uniósł brew po czym usłyszał głos kumpla i odwrócił się do niego.
-Leon kurwa co tak długo.- rzucił swoim zwykłym wesołym głosem.
-Trzeba będzie zgarnąć mój motor bo te pierdki tylko kratę nam otwarły.- wzruszył ramionami i wsunął dłonie do kieszenie zerkając teraz na kobietę. Esmeralda miała dziwny wyraz twarzy... czasem widział go u Abigail. Tak, tak... chyba jak ona coś ugotowała, a on akurat ruszał na akcję czy coś.
-Esme.- rzucił nagle i jeszcze zanim odeszła złapał ją bezceremonialnie za ramię. Gdy stanęła puścił ją i wskazał na nią palcem.
-Pamiętaj, że czekam na kawę i wywiad lekarski od ciebie.- powiedział dając jej jasno do zrozumienia że nie pójdzie do innego doktora. Kiedy jednak znikła Eric założył ręce za głowę i jęknął głośno podczas przeciągania się.
-Cholera ładna z niej kobitka. Masz cygara?- oczywiście, że ich nie lubił, ale wiedział też że ten oto osobnik papierosów raczej mieć nie będzie.

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Leon
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3191-leon-buckner#67626 http://vampireknight.forumpl.net/t3193-leon-buckner#67628 http://vampireknight.forumpl.net/t3192-kowboj#67627 http://vampireknight.forumpl.net/t3260-leon#70198 http://vampireknight.forumpl.net/t3207-i-am-the-law-and-noone-shots-the-sheriff#68221
Zarejestrował/a : 18/02/2017
Liczba postów : 221


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Wto Maj 16, 2017 8:38 pm

Patrzył na całą sytuację trochę wielkimi oczyskami. Rudowłosa, która dała mu magicznego raka gadała z człowiekiem skałą i jakimiś smutnymi panami na pewno nie z policji. Chyba że policja w tym mieście wygląda jak mafijna organizacja, co w sumie pasowało do reszty kolorytu.
- Ma się rozumieć piękna ruda. – Poprawił kapelusz i pozwolił się minąć przez kobitkę. Zdecydowanie za wiele razy to widział. Zraniona damska duma. Ale żeby mafia zgarniała na komisariat za numerek w zaułku? Co tu się w ogóle działo? Czemu jak on ma jakieś przygody to ktoś do niego mierzy, próbuje zabić, demon chce uprawiać z nim seks analny albo grożą mu cewnikiem, a jak Eric idzie przez miasto to zalicza wszystkie laski, zaułki i do tego gada sobie jak kumple z policją.
Wyszedł razem z Erikiem milcząc i rzucając mu jedno z tych magicznych uspokajających od Lisa. Tamci goście wyglądali bardziej na kryminalnych niż vice więc palenie zielska przed policją wydawało mu się ok. W milczeniu odpalił sobie i potem jemu trawiąc jakby absurd tego wszystkiego i w końcu odwrócił się w stronę blondasa.
- Wyjaśnij mi co tu zaszło? Mafia porwała was nap policję bo uprawialiście dziki seks gdzieś na ławce w parku albo motocyklu. Dziewczyna chce ci się odwdzięczyć seksem większą ilością seksu i dlatego muszę anulować szkolenie mojej protegowanej, by po wszystkim myśląc że trzeba będzie odbijać cię z pierdla mam ci podać cygaro po udanym seksie i zaprzyjaźnieniu się z jakimiś triadami.
Leon sam nie potrafił uwierzyć w to co mówi. Ba, w głębi serca rozbawiło go to, gdyby nie fakt że jedyną akcję z dziewczyną jaką miał ostatnio to dwukrotnie próba zabicia go.
- Mam tak wielką ochotę przywalić ci za to w pysk, ale wiem że znowu połamię sobie rękę na twoich zębach… - Westchnął przecierając oczy próbując nie sprawdzić czy na kule jest odporny tak samo.
- Jest ładna, już widziałem ją prawie martwą, oplecioną nitkami i z czarnymi żyłami czy coś. Wszyscy na nią lecieli. – Podszedł do swojego motocyklu i wyciągnął z bagażnika dwa piwa. Jedno rzucił Eryczkowi i zaraz wydoił swoje aby złapać trochę spokoju.
- Zadzwoniłeś, bo jesteś za stary na dwa razy na dzień? – Stuknął się z nim puszką i zgniótł już pustą wrzucając ją do hasioka. W tym momencie dostał SMSa. Odczytał go i mina zrzedła mu trochę.
- Eryk, ja muszę iść. – Westchnął ciężko, dobrze że apteczkę akurat miał ze sobą. – Masz może kajdanki? Musze iść pomóc pewnej wampirzycy w nie umieraniu i w odpowiedzeniu mi na kilka pytań.
Wsiadł na motor i kaszlnął. Dziwne, nigdy wcześniej nie zanosił się kaszlem po cygarze, ale od niedawna coś było nie tak z jego ciałem. Sławne Yokohamskie wirusy.
- Tak w ogóle to cię lubi. Proponowałbym kwiaty, nastrojową muzykę, wino i jeszcze to odratujesz jak bardzo chcesz. – Odpalił silnik i zawarczał nim, by pozwolić mu się rozgrzać.
- Potem pogadamy o wszystkim. Nie wiem jak ty, ale zbliża się święto, trzeba kupić czołg i podziało się dużo dziwnego gówna.
Przybił mu sztamę i ruszył szybko. Widać było że choroba trochę go osłabiła.
- Dozobaczyska.
[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Czw Maj 18, 2017 3:45 pm

Przyjął od kumpla jedno z tych cudownych cygar po których człowiekowi jakoś lżej się myśli. Westchnął, odpalił je i zaciągnął się mocno rozkoszując smakiem. Nie to co jego żałosne pety, ale teraz potrzebował właśnie tego. Uciekła mu sprzed nosa całkiem prominenta partia, prawdziwa walkiria, a on co. Stał sobie teraz i dumał jakby to było włamać się na parking i odzyskać motocykl.
-Dziki seks?- uniósł brew na kumpla bo czym parsknął śmiechem i złapał się bez ogródek za krok by poprawić portki.
-Chciałbym ale napisała do mnie po pijaku, że się zgubiła czy coś. Wsiadłem na motor by ją znaleźć, a tu jakaś franca wampir chyba chciał z nią zatańczyć. Ledwo zabrałem się za niego, a tu wyskoczyli Szarzy i po balu!- wzruszył ramionami wyjmując na moment cygaro z ust żeby mu się przyjrzeć. Podumał nad jakością po czym znów się zaciągnął.
-Z klatki wyciągnęły nas te typy. Nie mają pojęcia kim jest nasz Grigu, muszą być z zewnątrz. Powiedzieli jednak, że poluje na nią Rada.- westchnął ciężko więc kiedy zobaczył puszkę złapał ją z wielką wdzięcznością. Zaschło mu w gardle przez całe to zdarzenie. Kilka haustów i nie było już połowy puszki.
-Szczochy.- rzucił łapiąc powietrze po długim piciu na bezdechu.
-Wszyscy na nią lecą bo ładna dupa z twarzy, że tak się wyrażę.- uśmiechnął się pod nosem, a w głębi bardzo się ucieszył że sama zainteresowana tego nie usłyszała. Kobiety jakoś nie potrafiły przyjmować łatwo wiejskich komplementów.
Kiedy dopijał piwo Leon odczytywał jakiegoś smsa, zgniótł puszkę podobnie jak on i wrócił do cygara. Spojrzał na niego lekko zdziwiony, ale przecież nie będzie go powstrzymywał. Póki co w dowodzie go jeszcze nie miał.
-Czy ty przypadkiem jakiś chory nie jesteś?- rzucił odczepiając kajdanki od paska spodni. Podrzucił mu i zaczął się rozglądać. Skoro Leo spada to on sam będzie musiał wyrwać ten motor. Trudno. Kolejny wpis w aktach będzie, ech...
-Tylko nie daj się zeżreć przed tym naszym świętem. Sam na czołgu nie pojadę.- rzucił szczerząc zęby. Radę jednak zignorował, Esmeralda nie była taką łatwą trzpiotką, a kwiaty wydawały się banalne. Chociaż może? Nie, nie...
-Cya dumbass.- przybił sztamę obserwując niezbyt zdrowo wyglądającego przyjaciela. Kiedy tamten ruszył nie zostało mu nic innego jak... włamać się na parking!
Dopalił cygaro udając się w kierunku parkingu policyjnego. Siatka, bramka, pewnie wyboje z wysuwanymi kolcami do przebijania opon.
-No rzesz motherfuckers.- podrapał się po tyle głowy po czym wyrzucił cygaro. Bandamka którą miał w tylnej kieszeni spodni trafiła na nos i usta. Podszedł do budki strażnika i przywitał się jednocześnie wsuwając szybko dłoń za szybkę i łapiąc go za kark. Przykro mi gościu. Tak pomyślał kiedy uderzył raz czołem policjanta o blacik znajdujący się pod szybką budki. Dobrze, że był głęboki środek nocy... może nikt mocno nie przyglądał się kamerom... Uniósł blokadę i biegiem puścił się przez parking do swojego motocykla. Wsiadł, zdjął tablicę chowając ją do schowka, odpalił maszynę i ruszył z piskiem. Cóż... trzeba go będzie jakoś przemalować. Uśmiechnął się pod nosem czując się jak za starych lat w Ameryce.

[z/t]

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
StukoStrach

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3219-puk-puk#68737 http://vampireknight.forumpl.net/t3264-stuk-stuk#70251
Zarejestrował/a : 19/03/2017
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Komisariat policji   Nie Lip 02, 2017 9:26 am

Wreszcie ucieczka.
Stukot skorzystał z pierwszej lepszej okazji gdy rozpoczął się policyjny chaos. Łowcy poszli, policja nadal spała więc i on rozkuł swoje dłonie. Zdołał się wydostać szybko, dzięki własnym zdolnościom. Ale co się już z wampirem działo? Tego już raczej nikt nie wie. Po prostu skierował się w swoją stronę, całkowicie chwycony za nos oraz wonią krwi. Coś przeczuwał, że będą to najdłuższe godziny jego życia. Albo i krótsze? Losu nigdy nikt nie przewidzi.
Ale czy właśnie takie ryzyko nie jest najlepsze?

zt

_________________
#DE0000
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komisariat policji   

Powrót do góry Go down
 
Komisariat policji
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Komisariat policji w Londynie
» Posterunek policji
» Verter [Misja Policji Magicznej]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: