IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dach szkoły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Wrz 21, 2013 11:04 pm

Myślała, że dowie się coś więcej od niej o tej klasie, chociaż sama wiedziała na ten temat dostatecznie dużo. Westchnęła w myślach. Nie wiedziała jak wydusić z niej, skoro ona sama nie chciała nic powiedzieć. Zaczynało ją to lekko irytować. Zaznaczyła sobie w pamięci, że z tej dziewczyny nie upije już ani kropelki. Różnie ludzie przeżywają spotkanie z wampirem. Jedni są zaszokowani inni spokojni. Nigdy nie można przewidzieć reakcji.
- Jeszcze nie zdążyłam się wszystkiego dowiedzieć, kilka dni temu przyjechałam. Rodzice wysłali mnie niewiele mówiąc. Ostrzegali tylko, żeby uważać na niektórych. Myślę, że w tym mieście nie ma żadnych typów spod tak zwanej ciemnej gwiazdy.
Miała nadzieję, że teraz napomknie coś o co może zahaczyć i dalej się wypytywać. Rozciągnęła się, trochę kości jej zdrętwiały od tego siedzenia.
- W sumie to różne plotki słyszałam o tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Wrz 21, 2013 11:34 pm

Kotori nie wiedziała, że Meli też jest wampirem. Przede wszystkim unikała tematu krwiopijców, bo podświadomie nie chciała, żeby ktoś jeszcze bardziej ucierpiał przez nich.
- W każdym mieście znajdą się jakieś podejrzane typy - powiedziała Kotori. - Mieszkałam w Tokio i tam też zawsze znalazł się jakiś podejrzany typ. Ale to raczej złe porównanie. Tutejsze miasto jest zdecydowanie mniejsze niż Tokio.
Akiyama nie wychwyciła tego, że Meli stara się coś od niej wyciągnąć. W tej chwili jej myśli zaprzątało coś innego.
Cóż.
Doświadczenie Ko z wampirami ograniczało się do Kanjiego - brata, i Ringo - wątpliwego znajomego Fumy.
- Ludzie zawsze plotkują. Zwłaszcza, że nie mamy zakaz wchodzenia na teren ich akademika i na odwrót.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Wrz 22, 2013 6:08 pm

Po próbach wiedziała, że nic nie pomoże mówienie o szkole. Niestety tym sposobem nie mogła nic uzyskać. Musiała zmienić taktykę aby cokolwiek od niej uzyskać. Westchnęła po raz setny w myślach. Nie miała w ogóle pomysłów jakby ją nakłonić do wydania informacji.
- Jakimi książkami się interesujesz?
Był to tomat dość obszerny, ale istniało większe prawdopodobieństwo, że rozmowa spadnie na właściwy tor.
- Ja w sumie lubię fantastykę albo przygodowe.
Dalej bawiła się słuchawkami. Za kilka godzin na niebie miało zaświecić słońce, co oznaczało koniec siedzenia na dachu. Musiała się śpieszyć z wyciąganiem informacji.
- Masz jakąś rodzinę?
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Wrz 22, 2013 6:30 pm

Kotori nie łapała już o co chodzi Meli. Ale też zbytnio się na tym nie skupiała. Bardziej nadal uciekała do wspomnień.
- Książki? - Wyprostowała obie nogi. Kolana zaczynały ją już boleć ich zginania. - Nie mam konkretnej ulubionej pozycji, ani autora. Wolę czytać mangę od książek. Gdybym musiała wybierać to zdecydowanie najchętniej sięgam po przygodowe książki.
Kotori jak przystało na wychowaną w stolicy Japonii dziewczynę zaczytywała się w mandzie. Miała kilka ulubionych tytułów, lecz żadna nie zawierała tematyki wampirów. Teraz unikać ich będzie na pewno.
- Tylko rodziców.
Brat jeszcze parę lat i zostanie oficjalnie uznany za zmarłego, więc nie ma sensu się nad tym rozwodzić. Za dużo tłumaczenia. A po za tym nigdy by nie wspomniała kim ten kretyn naprawdę się stał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Wrz 22, 2013 6:56 pm

Spojrzała nią pytającym wzrokiem. Mangi? Kiedyś jedną czy dwie przeczytała i jakoś nie polubiła ich. Po prostu wolała zwykłe książki, gdzie akcja była bardziej opisana, a nie przedstawiona na obrazkach.
- Bardzo lubię opowieści o jakiś duchach albo też wampirach. Czytałaś kiedyś książki o takiej tematyce?
Coraz bardziej wątpiła, że uda się z niej wyciągnąć. Najwyraźniej będzie musiała dać spokój, gdyż chyba przed świtem nie zdąży nic się dowiedzieć. Udawała, że ziewa, jakby była zmęczona. W istocie w ogóle nie odczuwała braku snu. Przeciągnęła się. Siedziała już w jednej pozycji przez długi czas, co stawało się coraz bardziej niewygodne.
Na niebie coraz bardziej były widoczne promienie słońca, przez co Meli nieco zaczęła się niecierpliwić. Spojrzała w stronę wyjścia, a potem przeniosła wzrok na Kotori.
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Wrz 22, 2013 7:25 pm

Na chwilę obecną, Kotori nie nadawała się na rozmówczynię. Po za tym i tak nie powiedziałaby Meli, że wampiry naprawdę istnieją. Nie chciała mieć jej na sumieniu, gdyby ta poszła ich szukać czy coś podobnego.
Oczywiście nie wiedziała, że Meli jest wampirzycą. Kotori nie wiedziała jak je rozpoznać. A na chwilę obecną ten temat jakoś jej nie pociągał, wręcz odpychał.
Widząc, jak Meli przenosi wzrok z niej na drzwi Kotori powiedziała.
- Aktualnie nie jestem za bardzo towarzyska. Więc jeśli nudzi, cie moje towarzystwo nie będę ci miała za złe jeśli będziesz chciała już iść.
Zabolało, że ktoś nudzi się w jej towarzystwie. Nie powinna ciągle jeszcze przeżywać tego, co się wydarzyło. W końcu Meli była nowa w szkole. Jeszcze pomyśli, że wszyscy tu są tacy nudni jak ona.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Wrz 22, 2013 7:52 pm

Pojęła, że swoim zachowaniem poniekąd sprawiła przykrość Kotori. Nie zamierzała aby ta czuła, że Meli się przy niej nudzi, ale musiała lada chwila ją opuścić. Miała nadzieję, że wtedy dziewczyna nie pomyśli, że wampirzyca się przy niej nudzi.
- Nie, no co ty, po prostu jestem zmęczona. Parę nocy nie spałam i teraz zmęczenie się odezwało. Będę musiała dzisiaj przespać, bo inaczej padnę z nóg.
To powinno zadziałać. Chociaż nie mogła przewidzieć jak zachowa się rozmówczyni. Słońce niebezpiecznie coraz bardziej wychodziło zza chmur. Mimo to postanowiła jeszcze trochę zostać.
- Spotkamy się jeszcze?
Była zajęta towarzyszką i nie zorientowała się kiedy słońce na dobre wzeszło. Poczuła dopiero ciepło jego promieni na swojej dłoni. Szybko cofnęła rękę i wstała. Miała niezbyt przyjemne wspomnienia z przebywaniem na zewnątrz w ciągu słonecznego dnia.
- No to do zobaczenia.
Wyszła szybko. Nie chciała dłużej pozostawać na dachu szkoły. Teraz miała zamiar udać się do swojego pokoju, gdziekolwiek się on znajduje.

z/t
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pon Wrz 23, 2013 9:41 pm

- To zrozumiałe, że organizm domaga się snu - powiedziała Kotori zmuszając się do uśmiechu. - Skoro uczymy się w jednej szkole, na pewno jeszcze na siebie wpadniemy.
Akiyama odprowadziła Meli wzrokiem.
Też chciałaby przespać całą noc bez koszmarów. Jeśli nadal będzie się objadać tabletkami na sen to wysiądzie jej wątroba.
Słońce powoli wspinało się na horyzont, a niebo zmieniało kolor na błękitny. Kotori lubiła słońce, ponieważ teoretycznie wszystkie, a przynajmniej większość potworów wychodziła nocą. Zdecydowanie nie będzie się włóczyć po dworze, kiedy będzie ciemno.
Po odejściu Meli, Akiyama siedziała jeszcze przez chwilę w milczeniu oglądając, jak słońce ostatecznie przegoniło wszystkie cienie, by ostatecznie za królować na niebie.
Kiedy tak się stało, podniosła się i skierowała się do wyjścia, by wrócić do akademika.

z/t
Powrót do góry Go down
Bona

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1309-minoru-hirabayashi
Zarejestrował/a : 15/01/2014
Liczba postów : 7


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pon Sty 20, 2014 5:47 pm

Chciał obejrzeć okolice nowej szkoły. Jak zrobić to lepiej, niżeli wejście na dach. Odetchnął powietrzem. Rozejrzał się. Był tutaj całkowicie sam. Całe szczęście. Przynajmniej zazna spokoju i nie zdąży w pierwszych dniach już komuś podpaść. Za nim dreptał jego pies. Dzielnie, krok w krok, z podniesionym łebkiem.
Bona podszedł do skraju płaskiego dachu i spojrzał na przestrzeń przed sobą. Lasy wyglądały o tej porze całkiem przyjemnie. Wiatr szastał wierzchołkami drzew. Nie omieszkał też zostawić w spokoju długich włosów Japończyka.
-Zatem to tutaj przyjdzie nam teraz mieszkać?-usłyszał pytanie od swego towarzysza.
-[bTak.[/b]-odparł tylko zamyślony młody wampir.
-Mam tylko nadzieję, że nie namieszasz jak zwykle swoim pyskowaniem.-powiedział nieco naburmuszony shiba inu.
Chłopak uśmiechnął się tylko do siebie pod nosem i usiadł na murku. Pies wskoczył na jego kolana domagając się pieszczot. Dłoń wampira powoli gładziła sierść psiaka.

_________________

Kriszna i Budda rankiem im zbiegli
Chrystusa nie zjedli, bo na krzyżu nie sięgli
Reszty proroctwa zjeść rady nie dali
Co trochę nadgryźli - wymiotowali


so sexy. | Hoshi

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 546


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pon Sty 20, 2014 6:01 pm

Co by tu wymyślić, żeby taki stary pryk jak Vladimir znalazł się w tym miejscu? No cóż, w końcu pracował jako medyk szkolny, którego nigdy tutaj nie było, ale cóż! Zawsze to jakiś powód nie? Zamierzał wyjść na dach zapalić, ponieważ Kaien by sterczał mu nad głową, że demoralizuje ludzi, tak więc ze szlugiem w pysku i piersiówką wypełnioną alkoholem wyszedł sobie na dach. Nie wiedział, że kogoś tam zastanie, a tym bardziej wampira. Nosz cholera jasna. Nieogarnięty z rozczochraną fryzurą i wonią alkoholu z kilometra łowca znalazł się w końcu na dachu po czym automatycznie skierował swoje żółte ślepia na pięknego i młodego oh ah tak w ogóle, a następnie westchnął głęboko. Nie wiedział,że jest wampirem chociaż dobrze potrafił oceniać ludzi. Zauważył także u jego boku pewne towarzystwo, coś mu się nie bardzo to wszystko podobało, czyżby znowu stare kości miały być rozruszane? Ludzie, miał dwadzieścia pięć lat. Dajcie biedaczkowi odpocząć w końcu, starość nie radość. Odezwał się w stronę młodzieńca lekko ochrypłym głosem, jednak bardzo poważnym, a na jego twarzy zagościł lekki pół uśmiech.
-Szlag, Cross zrobi mi z dupy jesień średniowiecza za demoralizacje, ale zanim sobie pójdę, bo jestem cholernie leniwy to nie przeszkadza Ci to mam nadzieję? - wiadomo, chodziło mu tu o tlącego się powoli papierosa którego trzymał w ustach, następnie podszedł trochę dalej, jakby nie zdawał sobie sprawy kim ten chłopak może być w stronę murka, jednak nie tego na którym urzędowała już jedna osoba, a tego trochę oddalonego. Oparł na nim nogę zaciągając się raz po raz papierosem, oczywiście przepił to sobie łykiem z piersiówki. Ah ten Aristov, nigdy się nie zmieni.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Bona

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1309-minoru-hirabayashi
Zarejestrował/a : 15/01/2014
Liczba postów : 7


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Wto Sty 21, 2014 9:33 pm

Ależ przecież Bona jest kulturalnym i grzecznym wampirem, który nie robi nikomu krzywdy. Skierował swój wzrok w stronę przybyłego mężczyzny. Pies zrobił to samo. Zeskoczył z jego kolan i stanął przed swoim panem pusząc się.
Zdziwił się kiedy zobaczył w jakim stanie jest nieznajomy. Cóż, widać to tacy ludzie kręcili się w okolicach akademii... Czuł coś w kościach, że ciekawie będzie przebiegać tutaj jego nauka.
Nie sądził, że mężczyzna postanowi się do niego odezwać. Prawdę mówiąc miał nadzieję, że kiedy go zobaczy pójdzie sobie stąd i Bona będzie nadal miał spokój.
-Nie, nie przeszkadza mi to.-odparł na jego pytanie. Co innego miał powiedzieć? Zawsze istniała możliwość żeby po prostu podnieść zadek i ruszyć się gdzieś indziej. Był jednak ciekawy. Mężczyzna go zaciekawił na tyle, żeby chłopak postanowił zostać i poobserwować go kątem oka. Kiedy facet odszedł kawałek pies wskoczył z powrotem na kolana właściciela.
-Nie podoba mi się. Śmierdzi od niego.-zmarszczył nos Hoshi.
-Nic Ci na to nie poradzę.-odparł do niego szeptem wampir.

_________________

Kriszna i Budda rankiem im zbiegli
Chrystusa nie zjedli, bo na krzyżu nie sięgli
Reszty proroctwa zjeść rady nie dali
Co trochę nadgryźli - wymiotowali


so sexy. | Hoshi

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 546


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Czw Sty 23, 2014 5:39 pm

No tak, Kruk był ogólnym ewenementem tego całego miasta, nie dość, że raz zdracja, to teraz wielki łowca, który nie może sobie pozwolić na porażkę, ale młodziak nie miał co się bać, dzieciaki od Crossa są pod wieczną ochroną, mimo że są wampirami. Jego nauka może przebywać bez żadnych problemów dopóki nie zrobi sobie kłopotów, a tego już było na pęczki w tym mieście, akademia była jedynym miejscem w którym Kruk mógł odpocząć od całego zgiełku tego miasta. Ziewnął powoli dopalając papierosa, wypuścił ostatnią chmurę szarego dymu w górę a następnie rzucił petem z dachu, nie przejmował się, w końcu był łowcą nie? Dużo mu wolno, a nawet pracował tutaj tak więc można mu jeszcze więcej zwłaszcza, iż bronił niektóre dzieciaki przed tym całym syfem. Wracając jednak do młodego chłopaka, coś mu się w nim nie podobało, albo to coś co nazywał psem. Coś mu w nim nie pasowało, jako stróż miał pewne instynkty które się w nim budziły jak coś było nie tak. Przyglądał się im po równi, a wkońcu kiedy nadszedł ten niefartowny moment zbliżył się troche w ich stronę, przenikając spojrzeniem złotych oczu.
-Znam tu prawie każdego studenta, albo bardzo dobrze się ukrywasz, albo po prostu jesteś nowy. -uśmiechnął się lekko, trzymając ręke na pasku, jakby coś kombinował.
-Powiem Ci tylko, że masz dobry gust. Też uwielbiam to miejsce, jest dobry widok na wszystko, na przechodzących ludzi, dużo można się dowiedzieć. - mówił w to taki sposób, jakby coś podejrzewał, pewnie myślał, że wampirek obrał sobie to miejsce za punkt obserwacyjny, żeby potem łatwo zaatakować, ale dopóki nie będzie pewny, nie zamierzał wrzucać wszystkich do tego samego worka.

Po jakimś czasie Kruk stwierdził, że chłopak raczej jest niegroźny, tak więc dopijając ze swojej piersiówki, kończąc papierosa, zawinął się pewnie do swojego mieszkania.
(zt)

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Lip 19, 2014 2:32 pm

Martwiła się o siostrę. Znów nie wróciła do pokoju na noc. Nie, przepraszam, źle się wyraziłam. Znów wymknęła się z pokoju. Taka już była jej siostra bliźniaczka, Fumiko. Nawet nocy spokojnie przespać nie mogła, tylko jak zwykle musiała gdzieś się kręcić. Włóczyła się gdzieś całą noc, a na drugi dzień spała na lekcjach. Boże, co za dziewczyna! Zasnęły obie w swoich łóżkach. To znaczy, Aiko zasnęła, a druga z bliźniaczek oczywiście wymknęła się i gdzieś poszła. A może jej lepiej się pracuje w nocy? Skoro tak, to czemu nie przepisze się do Nocnej Klasy? Tak, tak, Aiko należała do tych osóbek, które w ogóle nie zdają sobie sprawy z istnienia wampirów. Nie, dla niej były one istotami z baśni i legend, tematem powieści współczesnych pisarzy. Hah, bo niby jakiś krwiopijca mógł istnieć?
Aiko była wrażliwą osobą, jednakże wszystko starała się jakoś racjonalnie wyjaśnić. Używając chłodnego rozumu. Brakowało tej dziewczynie wyobraźni. A ludzie bez wyobraźni nigdy tak naprawdę nie żyją. Tylko egzystują. Fumiko wielokrotnie jej powtarzała, że będąc taką grzeczną i ułożoną dziewczynką nigdy nie znajdzie w życiu szczęścia. Była już teraz szczęśliwa. A do do siostry...Pff... A co ona mogła wiedzieć o szczęściu? Cięła się i brała jakieś tabletki, a w przeszłości brała narkotyki. To nazywa szczęściem? Aiko więc za takie coś podziękuje.
Oczywiście, że nie miała pojęcia o dramacie jaki przeżywa jej siostra. Myślała, że robi te wszystkie rzeczy z czystej głupoty. Ai wciąż jej mówiła, że będzie miała straszne blizny i że przez to nigdy nie znajdzie sobie chłopaka. Ale Fumi wcale nie chciała myśleć o chłopcach, to dziwne. Aiko też o nich nie myślała, ale to dlatego, że skupiała się na nauce, ale jej siostra? A może już kogoś miała. Tak bardzo się o nią martwiła.
Przypomniała sobie dzień, kiedy zobaczyła jej blizny pierwszy raz. Płakała, było jej przykro, że siostra robi sobie krzywdę. Dotykała je drążącymi dłońmi i pytała jak to się stało. Fumiko odpowiedziała, że to kot, że to nic takiego. "Fumi, ale my nie mamy kota..." , odpowiedziała jej wtedy. Nie miała pojęcia dlaczego to robi.
A teraz biegła korytarzami szkoły i jej szukała. Bała się, owszem. Panicznie bała się tego, że siostra mogłaby znów sobie coś zrobić, chcieć popełnić samobójstwo. Dzwoniła do niej kilka razy, ale nie odbierała telefonu. Przeczuwała najgorsze.
Fumiko mało czasu spędzała na dachu szkoły, dlatego to było ostatnie miejsce jakie przyszło jej do głowy, kiedy już wszystkie sprawdziła. Raz chciała się stąd rzucić, ale ją powstrzymała. Było to dawno temu, więc zapomniała o tym miejscu niemalże całkowicie. Tak więc teraz wbiegała po schodach na dach, po drodze zapinała jeszcze mundurek. Potykała się raz po raz, ale naprawdę nie chciała, żeby siostra sobie coś zrobiła.
Kiedy wbiegła na dach chłodne nocne powietrze muskało jej policzki i rozwiewało czarne włosy. Nikogo poza nią nie było. Usiadła skulona na ziemi i rozpłakała się. Nie miała już żadnego pomysłu na to, gdzie siostra może być. Skoro nie ma jej w akademii, to zostaje miasto, a tam sama w środku nocy nie pójdzie!

_________________
Powrót do góry Go down
Benjamin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1454-benjamin#29249
Zarejestrował/a : 05/07/2014
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Lip 19, 2014 6:29 pm

Benjamin trafił w końcu do miejsca, gdzie mógł zapomnieć o swojej przeklętej rodzinie i odpocząć. Nie musiał znosić widoków twarzy tych wszystkich fałszywych ludzi i odpowiadać im równie fałszywym uśmiechem. Nienawidził Anglii. Nienawidził swojego domu oraz swojej rodziny. Teraz w końcu znalazł się niemalże na drugim końcu świata. To mu odpowiadało. Nikt do niego nie pisał, nikt nie dzwonił, nikt nie chciał mieć z nim żadnego kontaktu. I dobrze. On również nie miał ochoty chociażby spojrzeć na rodzinne zdjęcie jakie mu wepchnęła obsługa do bagażu. Wyrzuci je i całkowicie się odetnie od przeszłości. No bo czemu nie?
Ale zejdźmy na ziemię. Młodzieniec kilka dni wcześniej przyleciał do Japonii. Podróż była długa i męcząca, a do tego musiał znosić ciągłe jęki jakiegoś biedaka który źle znosił latanie samolotem. Pierwsza klasa? Żart jakiś. Benjamin zdążył już nieco rozejrzeć się po mieście i mniej-więcej zorientować się gdzie co jest. W końcu ruszył swoje cztery litery do szkoły. Musiał się po niej rozejrzeć. W końcu trudno żeby spał w apartamencie - musi się przenieść do pokoju ale wpierw zobaczy, czy warunki mu odpowiadają.
W taki oto sposób Nightingale znalazł się w swojej nowej szkole. Właśnie przechadzał się po korytarzach i ze spokojem rozglądał się po przeróżnych pomieszczeniach kiedy to do jego uszu dobiegł dźwięk płaczu. Przystanął na chwilę i wytężył swój wampirzy słuch. Jakaś kobieta szlochała. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że przechadzał się w szkole w trakcie nocy. Tak więc albo był to jakiś żałosny wampir który nie potrafi zapanować na swoimi emocjami albo zdołowany człowiek. Taką okazję można by wykorzystać, prawda? Chwila zastanowienia trwała około dwóch sekund, po czym czarnowłosy skierował się w stronę z której ów dźwięk dobiegał.
Niedługo potem klamka od drzwi od dachu szkoły poruszyła się, a drzwi otworzyły. Chłopak mocno głowę i przeszedł przez niski próg, który był zdecydowanie niedostosowany do jego wzrostu. Zamknął za sobą drzwi i ruszył powoli w stronę kobiety, którą teraz doskonale czuł. Była już noc więc był ubrany w czarną, obszerną bluzę z kapturem, który zasłaniał jego twarz. Powoli podszedł po płaczącej dziewczyny i przystanął parę kroków od niej.
- Masz jakiś problem? - zapytał niczym dres chcący spuścić jej soczysty wpierdol. Mimo wszystko jego ton był raczej spokojny a w głosie pobrzmiewała wyuczona nutka zaciekawienia a może nawet i troski. W gruncie rzeczy miał kompletnie w dupie co jej się stało, ale lepiej jednak zachować pozory swojej osoby, prawda? Może ma do czynienia z kimś ciekawym.
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Lip 20, 2014 8:49 am

Odkąd dowiedziała się, że Fumiko ma depresję bezustannie się o nią martwiła. Chciała z nią porozmawiać, próbowała się dowiedzieć jaki jest powód jej smutku, ciągłego samookaleczenia się i kilku nieudanych prób samobójczych. Niestety, siostra milczała. Przychodziła czasem się do niej przytulić, widziała, jak rozpaczliwie potrzebuje jej bliskości. Ze swoich problemów jednak nigdy się nie zwierzała, co bardzo bolało Aiko. Wielokrotnie dawała jej odczuć, że ma w niej wsparcie, że zawsze może do niej przyjść, ale to nie pomagało. Zawsze wolała wszystko w sobie dusić. Nie rozumiała dlaczego.
Zauważyła też, że siostra wciąż źle odnosi się do macochy. Ona była taka dla nich obu miła, a Fumiko ją obrażała i krytykowała na każdym kroku. Wiedziała, że bardzo cierpi po śmierci ich matki, z którą była tak bardzo zżyta, ale to nie powód, by źle traktować nową żonę ojca, prawda? On też miał prawo do własnego szczęścia, przecież tyle się wycierpiał. Nigdy nie przyszło jej do głowy, że macocha znęca się nad nią gdy są same w domu.
Fumiko tak bardzo chciała wyrwać się z domu. Było to zupełnie dla niej niezrozumiałe. Przecież w okolicy mieli bardzo dobre liceum. Dlaczego więc Akademia Cross, kilkadziesiąt kilometrów od domu? Domyślała się, że powodem mogła być ich macocha, ale żeby od razu z domu wyjeżdżać?
W każdym razie w Akademii Fumiko robiła co chciała. Aiko obawiała się, że znów wróci do narkotyków. Wrr... Jak można brać takie świństwo? Jej siostra nie była jeszcze tak bardzo uzależniona, w dodatku brała te "miękkie", aczkolwiek bała się, że spróbuje czegoś mocniejszego i przedawkuje. Raz nałykała się tabletek i prawie umarła. Jej serce na chwile się zatrzymało, ale lekarze uratowali Fumi. Od tamtej pory Ai bezustannie drży o jej życie.
Usłyszała, że ktoś za nią otwiera drzwi. Liczyła, że to jej siostra. Kiedy się odwróciła zamiast niej ujrzała chłopaka. Nie znała go. W ogóle nie kojarzyła z żadnych zajęć, więc to zapewne musiał być uczeń Nocnej Klasy. W przeciwieństwie do koleżanek z klasy, ona się nimi w ogóle nie interesowała. Ot, zwykli uczniowie, którzy uczą się w nocy. Nic specjalnego, prawda? Bo o istnieniu wampirów nawet nie chciała słyszeć.
Przyglądała się chłopakowi przez chwilę ocierając łzy. Było jej trochę głupio, że zastał ją w takiej sytuacji. Nie powinna płakać w takim miejscu. No bo dach, czy nie, to przecież miejsce publiczne. Na swoje usprawiedliwienie miała więc to, że tak bardzo bała się o siostrę. Uspokoiła oddech i wytarła łzy.
- Widziałeś gdzieś może moją siostrę bliźniaczkę? Nigdzie jej nie ma w Akademii...
Głupie pytanie. Ale skoro to uczeń Nocnej Klasy, a była noc, to znaczy, że może ją gdzie widział. Bo Fumiko zwykle wychodzi sama w środku nocy.
Poprawiła mundurek Dziennej Klasy zapinając do końca ostatnie guziki. Zakładała go w pośpiechu i nie zdążyła tego zrobić. W dodatku jej włosy były nieuczesane. Bo skoro nie zdążyła zapiąć kilku guzików, to co dopiero uczesać włosy?
Wpatrywała się w chłopaka licząc, że może on coś wie. Albo, że pomoże jej szukać. Bo możliwe, że Fumiko poszła na miasto. A o tej godzinie... Hmm...Nie jest tam bezpiecznie?

_________________
Powrót do góry Go down
Benjamin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1454-benjamin#29249
Zarejestrował/a : 05/07/2014
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Lip 20, 2014 7:08 pm

Tak, mieć kogoś bliskiego który zawsze służy pomocą i potrafi nieraz podnieść na duchu w beznadziejnych sytuacjach to coś wyjątkowego. Sam Benjamin w dzieciństwie nie miał kontaktu ze swoimi rodzicami i zawsze kiedy życie dawało mu w kość, jego lokaj był tuż przy nim. Dzięki temu nie czuł się samotny i szybko służący stał się najbliższą mu osobą. Kiedy mu go odebrano czarnowłosy zmienił się diametralnie. Zrozumiał wtedy, że świat nie jest sprawiedliwy i że nie da się go uczynić sprawiedliwym. A już na pewno nie może tego dokonać jedna osoba. Po co więc być sprawiedliwym i dobrym? To trudne i męczące. Trzeba sobie odmawiać przyjemności, trzeba starać się zawsze postępować słusznie oraz nie można być obojętnym na cierpienie innych. To trudne. Ben uważał, że jest to po prostu bez sensu. Po co się męczyć i starać jeżeli nie przyniesie to żadnych korzyści?
Ucieczka z domu nieraz jest najlepszym wyjściem. Benjamin był wybitnym uczniem. Każda szkoła stała dla niego otworem jednak on wybrał tą położoną na drugim końcu świata. Zrobił to właśnie z powodu swojej rodziny której tak bardzo nienawidził. Czasami po prostu lepiej jest odciąć się od bolesnych wspomnień związanych z pewnymi miejscami i zacząć na nowo. Niestety, w przypadku Benjamina rozpoczęcie nowego życia niesie ze sobą zepsucie jakiego doświadczył młody chłopiec a które teraz będzie ciągnąć się za nim do końca życia. Tak to już jest.
Narkotyki to narkotyki. Każdy bierze je z całkowicie innego powodu jednak niemal zawsze sprowadza się to do cierpienia. Chce się uciec i zapomnieć. Ben także lubi czasami sobie coś przywalić ale oczywiście w granicach rozsądku. Jest wybitnych chemikiem tak więc doskonale zna skład poszczególnych używek i wie w jaki niszczący sposób wpływają one na organizm człowieka. Oczywiście wampiry mają trochę łatwiej jednak mimo to nie należy z tym przesadzać. Trzeba znać umiar.
Czarnowłosy ukucnął przed nią i zdjął kaptur który do tej pory zasłaniał jego twarz. Oczom dziewczyny ukazała się teraz jego poważna twarz i chłodne, czarne oczy. Chłopak pokiwał przecząco głową w odpowiedzi na pytanie zdesperowanej dziewczyny.
- Nie widziałem. Skoro jej niema w akademii to pewnie skoczyła gdzieś na miasto. Nie trzeba od razu beczeć, przecież się znajdzie. - powiedział spokojnie. Nie rozumiał jak można płakać z tak durnego powodu. Skąd Ben miał wiedzieć, że jej siostra ma skłonności samobójcze? Dla niego wyglądało to na najbardziej beznadziejny powód do wylewania łez. W między czasie wampir zdążył się dokładnie przyjrzeć rozpłakanej dziewusze. Miała ładną twarz i do tego duże zielone oczy. Do tego rozczochrane włosy i dopiero co dopięła guziki od mundurku. Co ona dopiero po seksie? Ben uśmiechnął się nieznacznie pod nosem. Kto wie, w końcu w tym wieku to tylko jedno w głowie. A może ją facet wydymał i zostawił a teraz chciała się wyżalić swojej siostrze? Było wiele możliwych scenariuszy i Benjamin aż poczuł delikatne uczucie zaciekawienia.
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pon Lip 21, 2014 3:51 pm

No proszę, wygląda na to, że Benjamin dogadałby się z Fumiko. Aiko chciała być dla Fumiko kimś, na kogo zawsze mogłaby liczyć. W pewnym sensie była, ale druga z sióstr ciągle miała zawsze jakieś wymówki. A to, że kot, że się zadrapała, że skądś spadła. Czasami Aiko miała już serdecznie dość tego wszystkiego. Ale z drugiej strony - to przecież jej siostra, prawda? Nie można zostawiać siostry kiedy widać, że najbardziej kogoś potrzebuje. Choć zdarzały się chwile kiedy chciała jej powiedzieć "Chcesz umrzeć? No to dlaczego jeszcze tu jesteś?!", ale nie mogła jej tego zrobić. Nawet głupi żart potrafił dotkliwie ją zranić. Podobnie zresztą jak Aiko. Pod maską bezczelnej Fumiko kryła się naprawdę wrażliwa osóbka. Tylko swoim okropnym zachowaniem starała się to ukryć.
Aiko i seks? Ahahahaha, pomyliłeś adresy. Ona chyba nigdy nie straci dziewictwa, serio. Ai nie zrozumie, że coś jest na rzeczy dopóki facet sam się nie rozbierze. A jak zacznie ją dotykać to ucieknie z piskiem nazywając go zboczeńcem. Spójrzmy prawie w oczy - ona chciała uciekać jak tylko jakikolwiek osobnik płci męskiej podszedł do niej za blisko. Nigdy nie miała chłopaka, nigdy sie nie całowała, a co dopiero myśleć o seksie.
W ogóle, to zacznijmy od tego co ona o tych sprawach wie... NIC! Kompletnie nic. To znaczy, tyle, co było w szkole... Czyli naprawdę niewiele. Na tych lekcjach siedziała zawstydzona. Wiedziała z nich tylko tyle, że zachodzi się w ciążę i jak sie zabezpieczać. A sam... hmm... "przebieg"? O nie, ta cnotka nie miała jeszcze okazji się o tym przekonać. Po prostu czekała na odpowiedniego mężczyznę który ją w to wszystko wprowadzić. No, w każdym razie teoria Benjamina na temat tego, co mogło się stać dziewczynie była błędna. Choć rzeczywiście, mogła wyglądać jak myślał. Ale był środek nocy, ona właśnie wstała. A w piżamie nie będzie biegać po całej Akademii, no nie? Jeszcze by ją wyśmiali albo coś.
Patrzyła na chłopaka zaskoczona kiedy przy niej przykucnął. No tak... To nie był powód do płaczu. Nie, jeśli się miało normalną siostrę! Zaraz, pomyślała "normalną"? Wcale nie uważała Fumiko za nienormalną, tylko miała problemy. W każdym razie otarła łzy i patrzyła na chłopaka trochę rozczarowana. Nie widział jej. I jeszcze mówił z takim spokojem, że wyszła sobie na miasto. Chyba był nowy i nie słyszał jeszcze plotek o Shirai z bliznami na rękach.
- Tak, tak, ale... - zaczęła sie jąkać i bawić się guzikiem od mundurka - Ale ona kilkakrotnie chciała się... chciała się zabić. Boję sie, że tym razem może być samo.
Spojrzała na chłopaka błagalnie próbując powstrzymać płacz, co naprawdę przychodziło jej z trudem.
- Mówisz, że mogła pójść na miasto? A pójdziesz tam ze mną jej szukać? Sama się boję.
Ohoho, cóż za propozycja. Ciekawe, czy chłopak zgodzi się z nią pójść i pomóc szukać jej siostry, która miała problemy.

_________________
Powrót do góry Go down
Benjamin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1454-benjamin#29249
Zarejestrował/a : 05/07/2014
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Wto Lip 22, 2014 9:41 pm

Dokładnie, jeżeli dziewczyna naprawdę chciałby się zabić to by to po prostu zrobiła raz a dobrze. Skoro dalej stąpała po tym świecie oznaczało to tylko jedno - gdzieś głęboko cały czas pragnęła żyć i walczyła sama ze sobą. W sumie była dla niej jeszcze jakaś nadzieja. Dobrze, że miała siostrę która o nią dbała. Właśnie tacy ludzie się liczą. Ben także miał na kogo liczyć kiedy przechodził przez wiele ciężkich chwil. Niestety, w przypadku Bena wszystko skończyło się raczej źle. Stracił tą osobę i wszystko w łeb wzięło. Zamknął się całkowicie w sobie i przestało go obchodzić cokolwiek innego niż czubek własnego nosa. Nie chciał mieć nikogo bliskiego bo wiedział jak bardzo byłaby bolesna strata takiej osoby.
No cóż, była to tylko jedna z wielu teorii. Benjamin nie znał tej dziewczyny tak wiec nie miał pojęcia, że jest jedną z tych cnotliwych, grzecznych dziewczynek które nigdy nawet nie trzymały chłopaka za rękę. Była całkiem ładna tak więc ciekawe jak udało jej się odstraszać potencjalnych zainteresowanych. Może była cholernie wstydliwa? To chyba najbardziej prawdopodobne.
Nie trudno się domyślić, że nic nie wiedziała na ten temat. W końcu skoro nigdy nie miała żadnego chłopaka to co dopiero mówić tutaj o seksie. W sumie była grzeczną dziewczynką i bardzo dobrze. Gorzej jak się trafi na takie, co to do 16 roku życia odbyły więcej stosunków niż niejedna gwiazdka porno. Bywają przecież i takie kobiety. Benjamina to obrzydzało. Sam może nie był święty w tych sprawach; w końcu był bogaty i przystojny tak więc kobiety same się kleiły. Mimo to jeżeli widział, że jakaś kobieta siebie nie szanuje to od razu on przestawał szanować ją. No na logikę - jak można szanować kogoś kto nie szanuje samego siebie?
Gdyby Benjamin wiedział, że jej bliźniaczka się tnie to na pewno nie nazwałby jej normalną. Prędzej popierdoloną. Ale Ben już taki był. Wpakowałby ją do szuflady z karteczką "pojeby" i tak już by zostało. Nie ważne jak bardzo dziewczyna by się zmieniła, nie ważne czy wyszłaby na prostą. I tak już zawsze będzie pojebem dla Bena. Jego tok rozumowania był mocno spaczony, tak więc kiedy spotykał osobę którą po prostu uważał za dziwną to był w stanie kłócić się z nią samą i wmawiać jej, że jest nienormalna. A i owszem, czarnowłosy był tutaj nowy i nie obiło mu się o uszy o jakiejś tnącej się dziewusze. W sumie nawet jakby mu się obiło to i tak miałby to głęboko w dupie. No bo co by go to obchodziło? Była człowiekiem i sama podejmowała decyzje w sprawie swojego życia. Każdy jest kowalem własnego losu. Kiedy Ben usłyszał od beksy, że jej siostra chciała się zabić, jego brwi uniosły się nieco do góry a kąciki ust drgnęły.
- Co to znaczy "chciała"? Gdyby chciała to by to po prostu zrobiła, a skoro dalej chodzi po tej planecie to znaczy, że tak naprawdę nie chce tego zrobić. Założe się, że teraz też tego nie zrobi. Nie bądź głupia. - powiedział z zadziwiającym spokojem a jego ton był niemalże jak ton rodzica, który karze swoje dziecko za jakąś głupotę. Możliwe, że uspokoi ją trochę swoją wypowiedzią. No bo jakby się tak logicznie zastanowić, to gdyby chciał to zrobić to po prostu by to zrobiła i teraz żarłaby glebę od środka. Kiedy Aiko spojrzała na niego błagalnie i zadała pytanie, Ben uniósł nieco jedną brew do góry. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmieszek. Doprawdy?
- A gdzie miałaby pójść? Skoro niema jej w akademii to oczywiście, że poszła na miasto. No chyba nie ukryła się pod swoim łóżkiem. Chociaż kto wie? Sprawdzałaś? Może poszła tam na randkę z paczką żyletek. - powiedział i pokiwał głową. Iść z nią czy nie iść? W sumie nie miał co robić a i tak miał później skoczyć na miasto. Może i nawet uda mu się dzisiaj wgryźć w szyję tej drobinki. Może mu się to opłaci?
- No dobra, pójde z Tobą. - powiedział tak jakby od niechcenia i wstał. Jego twarz ponownie przybrała poważny, a nawet trochę znudzony wyraz. W sumie nie miał nic innego do roboty, a bardzo możliwe, że odniesie korzyści z wypadu na miasto z tą dziewuchą. - Będziesz mi jednak winna przysługę. Rozumiesz? - rzucił i spojrzał się na nią. Jeżeli się nie zgodzi to po prostu teraz zatopi w niej kły a potem życzy powodzenia w odnalezieniu siostry. Chociaż na terenie szkoły wolałby tego nie robić. Dopiero co się tutaj przeniósł, a ostatnie czego chciał to powrotu do ojczyzny.
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sro Lip 23, 2014 12:49 pm

Smutne nie mieć nikogo. Brak posiadania oparcia w kimkolwiek jest naprawdę bolesny, jeszcze bardziej boli utracenie takiej osoby. Jednakże czasami pozwolić jej odejść to najlepsze, co można zrobić. Jeśli naprawdę zależy Ci na jakiejś osobie, to nie zważasz na swoje szczęście, tylko starasz się jej dać jak najwięcej. A dopiero kiedy tej osoby zabraknie dostrzegamy jak smutne i puste staje się bez nich życie.
Aiko najbardziej obawiała się tego, że któregoś dnia dowie się, że Fumiko już nie ma. Nie chciała stracić siostry za nic w świecie. Fakt, może często się kłóciły, ale bez niej zdominowałaby nad nią pusta i smutek. To nawet nie to, że się bała, co będzie odczuwać po śmierci siostry. Chciała dla niej jak najlepiej, robiła co mogła. Nie chciała, żeby jej bliźniaczka zakończyła swoje życie w tak młodym wieku z jakiegoś błahego powodu. Bo naprawdę łatwo było jej zrobić krzywdę. Być może to właśnie Aiko była powodem dla którego Fumi jeszcze chodziło po tym świecie?
Stojąc na dachu w jednej chwili ogarnął ją wielki żal, że ciągle się kłóciły i nawet nie próbowała jej zrozumieć. Uważała, że Fumiko zachowuje się tak, bo to modne, że tak wiele osób teraz robi i że po prostu chce im się przypodobać. Nie zwróciła uwagi na jedną rzecz: osoby, które rzeczywiście robią to na pokaz chwalą się swoimi bliznami na prawo i lewo, a ta dziewczyna starannie je ukrywała. Wstydziła się ich, bo były oznaką jej słabości.
Oczywiście, że Aiko starała sie jej pomóc ze wszystkich sił, ale co z tego, skoro nie próbowała jej nawet zrozumieć? W takim razie, czy uczciwie jest mówić, że jest się dla takiej osoby wsparciem? Musi szczerze porozmawiać z siostrą. WOW, w końcu ją olśniło! Szkoda tylko, że mogło być już za późno.
Fumiko i bycie nienormalną? Raczej załamana. Raz trafiła do szpitala psychiatrycznego na cały miesiąc. Wyszła w jeszcze gorszym stanie niż ją tam wysłali. Aiko raz była ją tam odwiedzić i wcale jej się nie dziwiła. Wokół było tyle smutku i cierpienia tych wszystkich biednych osób, które nie wiedziały co się dzieje w ich głowach i za każdym razem kiedy podchodzili do nich ludzie w białych fartuchach uciekali, bo myśleli, że chcą zrobić im krzywdę. A czy nie robili im jej zamykając ich w pokojach bez okien i klamek? Ale o reszcie tego, co tam widziała opowiem kiedy indziej, bo to długa historia. W każdym razie Aiko przeżywała cierpienie innych, jednakże miała problem z jego dostrzeżeniem.
Gdy stała na dachu chłodny wiatr rozwiewał jej włosy i jednocześnie powiewał spódniczkę do góry, którą musiała co chwila przytrzymywać, żeby Ben nic nie widział. Uważała, że jej ciało będzie tylko dla jej przyszłego męża, dlatego nie będzie go pokazywać nikomu. O ile w ogóle znajdzie sobie tego męża, bo w stosunkach z chłopcami była strasznie nieśmiała. Oczywiście, z dziewczynami się świetnie dogadywała, ale kiedy rozmowa schodziła na temat tego, który się komu podoba, natychmiast znajdowała jakąś wymówkę i stamtąd uciekała. Nikt nie wiedział dlaczego tak się właśnie zachowuje. Nawet ona sama.
Jego słowa odrobinę ją uspokoiły. Przestała nawet płakać. W sumie miał rację, ale jednocześnie nie wiedział wszystkiego. Mimo wszystko czuła się trochę lepiej. Zastanawiała się, czy mu powiedzieć wszystko o siostrze. Nie, Fumiko wkurzyłaby się że komuś znowu opowiada o jej problemach, które były tylko jej prywatną sprawą i nikomu nic do tego. Ale z drugiej strony chciała, żeby wiedział z kim tak naprawdę mają do czynienia. Żeby wiedział jak się z nią obchodzić.
Zrobiła taką minę jakby chciała się znów rozpłakać kiedy powiedział o żyletkach. Jednocześnie też była na niego trochę zła.
- Nie mów tak! Nawet nie wiesz jak wyglądają jej ręce! Całe pocięte, a na ramieniu ma jeszcze takie dziwne blizny, po dwie obok siebie, jakby po jakiś nakłuciach.
Krzyczała. Nigdy czegoś takiego nie robiła, szczególnie na nowo poznane osoby. Zaraz jednak się zamknęła i powiedziała pod nosem coś w stylu "Przepraszam". Nie chciała, żeby chłopak się na nią obraził. A mówiąc o bliznach na ramieniu miała oczywiście na myśli te, po ugryzieniu wampira, tylko nie wiedziała, że takie istoty w ogóle istnieją i że z jednym właśnie rozmawia. Uśmiechnęła się jednak kiedy powiedział, że pójdzie z nią. Co prawda brzmiało to, jakby robił to bardzo niechętnie, no ale liczy się, że się zgodził.
- Przysługę? Jasne!
Nie wiedziała co dokładnie ma na myśli mówiąc "przysługa", ale myślała, że pewnie chce, żeby napisała za niego jakąś pracę albo coś. Aiko była jedną z najlepszych uczennic tej szkoły i nie tylko tej, odnosiła naprawdę duże sukcesy w dziedzinie nauki. Dlatego uznała, że chłopak jest po prostu za leniwy żeby zrobić jakieś trudniejsze zadanie i chce żeby ona to zrobiła za niego. Pff... Błahostka. Jakież byłoby jej zdziwienie gdyby ją teraz ugryzł! Byłaby naprawdę w mocnym szoku i kilka dni dochodziłaby do siebie.
- Tylko... Nie wiem gdzie zacząć poszukiwania. Masz jakiś pomysł? Fumiko mówiła coś o apartamentowcu w slumsach, ale nie jestem pewna...
Westchnęła i rozejrzała się dookoła. Byli tutaj całkiem sami. A w oddali ponad drzewami wznosiło się miasto, które zdawać by się mogło, że nigdy nie śpi. Najwyższe budynki w mieście wydawały się tak strasznie małe!
- Oh, całkiem o tym zapomniałam. Jestem Aiko Shirai.

_________________
Powrót do góry Go down
Benjamin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1454-benjamin#29249
Zarejestrował/a : 05/07/2014
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pią Lip 25, 2014 2:42 pm

Gdyby Benajmin tylko wiedział co planują zrobić jego rodzice, to na pewno kazałby odejść swojemu opiekunowi. Wolałby żyć bez niego ale widzieć, że ma się dobrze i że kiedyś jeszcze się spotkają. Niestety. Pustka po utracie najbliższej osoby była nie do zniesienia. Najpierw rodzice, którzy robili wszystko aby tylko nie spotykać się ze swoim synem, następnie pamiętne urodziny a potem jeszcze morderstwo jego najbliższej osoby. Chłopak zawsze postępował jak należy, był dobry i pomocny. Zawsze honorowy i uśmiechnięty. Niestety, życie nauczyło go, że dobra wcale nie niesie za sobą dobra. Nie należy przejmować się innymi tylko dbać o własny interes. Jacob dbał o niego, troszczył się i wychowywał. No i jak skończył? Odstrzelili go. Sam Benjamin zawsze postępował słusznie i dobrze, dbał o innych i im pomagał. Co w zamian dostał? Pozbawiono go wszystkiego co kochał. Czarnowłosy nie urodził się zły i obojętny na cudzą krzywdę. To życie go takim uczyniło.
Gdyby Ben był na miejscu Aiko, nie zastanawiałby się zbyt długo - potrząsnąłby siostrą porządnie a jakby trzeba było to i spoliczkował. Jeżeli starania siostry nie przynosiły skutków, to pozostają tylko radykalne metody. Trzeba takiej osobie po prostu przemówić do rozsądku. Dać w łeb, porządnie opierdzielić a potem wziąć za rękę i przejść przez to bagno razem z nią, prowadząc ją właściwymi ścieżkami. Jeżeli Aiko jeszcze tego nie zrobiła to był najwyższy czas, aby w końcu wziąć sprawy w swoje ręce.
Tak, wiele osób tnie się pod publiczkę. Szukają atencji i chcą pokazać, jakie to z nich wielkie ofiary losu są. Lubią być pocieszane i głaskane po głowie. To są właśnie oznaki słabości. Ben nienawidził czegoś takiego. Uważał, że z własnymi problemami należy sobie poradzić samemu i nie żalić się na każdym kroku. Owszem, czasami wygadanie się komuś to coś, co może naprawdę pomóc, jednak ciągłe jęczenie i opowiadanie zawzięcie o własnych smutkach na każdym kroku swojego życia, po prostu mija się z celem.
Załamana czy nie - według rozumowania Benjamina, osoba załamana powinna starać się wygrzebać z dołka emocjonalnego, a jeżeli naprawdę nie potrafi sobie poradzić sama ze sobą, to dopiero wtedy należy szukać pomocy u innych osób. Okaleczanie się lub próby samobójstwa są tylko przejawem słabości. A Ben nie lubił osób słabych. Może słowo "nienormalna" nie pasuje tutaj zbyt dobrze. Bardziej słaba. Dlatego potrzebuje pomocy, prawda?
O tak, wampir doskonale zauważył, że wiatr dosyć odważnie bawił się ze spódniczką dziewczyny, która musiała cały czas ją podtrzymywać aby czarnowłosy nic nie widział. Czarnooki nie był jednym z tych zboczeńców czy też niewyżytych seksualnie nastolatków, którzy ślinią się na widok zgrabnego ciała. Można powiedzieć, że był ponad to. Sam wybierał kiedy chce zaspokoić swoje potrzeby, a w chwili obecnej wcale nie miał ochoty na to.
Ciało dla przyszłego męża? No cóż, dziewczyna wysoko się ceniła. Może zbyt wysoko. Szanować się, a prowadzić tryb życia niemalże jak zakonnica to dwie, różnie rzeczy.
W sumie Benjamin nie był osobą, której można powierzyć "sekrety" swojej siostry. Nie można mu było ufać. Gdyby tylko miał okazję aby coś zyskać w zamian za informacje, to chętnie by wyjawił wszystko a i nawet dodał kilka słów od siebie. W sumie chłopaka nie zbyt obchodziło, dlaczego jej siostra chce się zabić. On chciał się rozerwać, pobawić, a potem prześladować biedną Aiko i przypominać jej o przysłudze, która na pewno wykorzysta. I nie będzie to praca domowa.
Ben zrobił sztucznie przerażoną minę i położył dłonie na policzkach.
- O Boże, rzeczywiście! Nie wiem jak wyglądają jej ręce. Są całe pocięte! - powiedział naśladując jej przerażony głos, po czym na jego twarzy pojawił się kpiący uśmieszek. - Daj spokój. - powiedział z zażenowaniem, specjalnie przeciągając literę "o". - Gdyby chciała się zabić przez podcięcie sobie żył, to cięłaby nie w poprzek tylko wzdłuż. A dwie blizny obok siebie? Jeszcze powiedz, że to wampir ją ugryzł czy inne dziwactwo! Daj spokój, ciągle wierzysz w bajki? - powiedział i pokręcił głową. Co za idiotka! Tak, idiotka. W sumie coś w środku Bena podpowiadało mu, że tor jej logicznego myślenia jest zakłócony przez obawę o swoją siostrę, jednak wampir skutecznie tłumił ów delikatny głosik przeczucia i krzyczał sam w sobie "Idiotka!". Czarnooki taki już był. Co zrobić.
To, że wykrzyczała swoje słowa nie zrobiły na wampirze dużego wrażenia. W sumie był odporny na takie rzeczy. Można na niego się pruć i go obrażać, a on nic innego nie zrobi, jak zastosuje tą samą technikę przeciwko rozmówcy. Też zacznie go obrażać i krzyczeć. Proste.
Kiedy od tak zgodziła się na "przysługę", wampir uśmiechnął się do niej. W jego oczach jednak nie dało się wyczuć serdeczności, a bardziej triumf. No, to już ma pierwszą kobietkę do swojej dyspozycji. W sumie łatwo poszło. Praca domowa? Nie, Ben to nie był jeden z tych tępaków, którzy nie potrafią rozwiązać kilku zadań przygotowanych chyba dla małp, jak test ich możliwości intelektualnych. Poziom szkolnictwa stał na nikłym poziomie. Taka była jego opinia na ten temat.
Ben wyjął paczkę papierosów i w momencie, kiedy dziewczyna mówiła, on wydobył kiepa i wpakował go sobie między wargi. Zaraz po tym wyjął zippo i odpalił papierosa. Trzask! Zapalniczka się zamknęła i ponownie trafiła do kieszeni wampira, a czarnooki zaciągnął się papierosem, a żar rzucił czerwonawe światło na jego spokojną twarz.
- Ja? Ja obstawiałbym jakiś klif. Albo coś przy wodzie. W końcu albo chce polatać przed śmiercią albo popływać. Mówiła coś o slumsach? Ale co dokładnie? Może ma tam jakiegoś znajomego, niedoszłego samobójce i teraz razem planują się zabić? - uniósł jedną brew do góry i ponownie zaciągnął się papierosem. Kiedy dziewczyna mu się przedstawiła, on tylko pokręcił głową i schylił się. Dosyć mocno swoją drogą. W końcu dziewczyna nie sięgała mu nawet do brody. Kiedy znalazł się na równi z nią, spojrzał jej w oczy, marszcząc nieco czoło.
- Aha. - skwitował jej przedstawienie się, po czym się wyprostował. Tak, to pewnie było niegrzecznie. Ben zaciągnął się i spojrzał na nią z góry. - Ben. - rzucił tylko niedbale i wypuścił dym z płuc. Nie widział potrzeby, aby przedstawiać się jej pełnym imieniem i nazwiskiem. Po co? Była tylko człowiekiem. Nie miał zamiaru się z nią zaprzyjaźniać. Nie pomagał jej z dobroci. Pomagał jej z nudów. A w dodatku będzie mu teraz wisiała przysługę. A jeżeli uda mu się ją odpowiednio zmanipulować, to będzie wisiała mu więcej niż jedną przysługę. Zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pon Lip 28, 2014 8:55 pm

Wybacz, że musiałeś tyle czekać na odpis, ale nie miałam za bardzo czasu, teraz też nie mam go za dużo, więc będzie naprawdę krótko~

Utrata bliskiej osoby naprawdę bolała jeśli było się z nią bardzo blisko. Jeśli była kimś naprawdę wyjątkowym. Odbierało to całą radość i chęć do życia. Aiko pamiętała, jak bardzo płakała po śmierci mamy razem z Fumiko. Tylko, że ona potrafiła się pozbierać, a siostra staczała się coraz niżej i niżej... Zdawać by się mogło, że już sięgnęła dna i nie ma sił się od niego odbić. A Ai przy niej była bezustannie, wspierała ją, ale jak widać, to w ogóle jej nie wystarczało. Może rzeczywiście powinna zastosować terapię szokową... Uderzyć bliźniaczkę w twarz, a potem nakrzyczeń na nią, że ma tak więcej nie robić. Tylko, czy posłucha? Fumi zawsze robiła to co chciała i nie słuchała się nikogo.
Bezustannie poprawiała krótką spódniczkę. O nie, nie popatrzy sobie. Nie na nią. Może nie będzie czekać z tym aż do ślubu, ale przynajmniej dopóki nie spotka idealnego mężczyzny, takiego, z którym będzie się chciała związać na zawsze. Ale na razie były to tylko marzenia. Aiko była zbyt wstydliwa żeby rozmawiać z płcią przeciwną o innych sprawach niż np. jakieś zadanie, czy klasówka. Nawet wtedy się bardzo wstydziła.
Zrobiło jej się przykro kiedy naśladował ją w jaki sposób. Wyśmiewał przecież jej siostrę. Poczuła, że łzy znów napływają jej do oczu. Puściła spódnicę i zakryła usta dłonią żeby się znów nie rozpłakać. A niech sobie popatrzy, choć akurat w tej chwili nie myślała o tym. A było na co patrzeć, szczupłe uda i czarna koronkowa bielizna idealnie podkreślająca jej kształty. No, ale jak już pisałam - wcale o tym nie myślała w tej chwili. Zabolało ją to, że chłopak tak myśli o Fumiko.
Chciała mu coś odpowiedzieć, już nawet otworzyła usta, żeby to zrobić, ale on ją uprzedził i powiedział o wampirach. Głośno się roześmiała. Nie wierzyła w istnienie wampirów.
- Chodziło mi raczej, że to może ślady po jakiś nakłuciach! Haha, wampiry? Może jeszcze cała Nocna Klasa to wampiry? Hahaha, naprawdę, nie opowiadaj bzdur...
Nie wiedziała jak bardzo blisko była prawdy. Ale Aiko była osobą pozbawioną wyobraźni... Nie, to złe określenie. Przestała wierzyć w bajki. Wszystko starała się wyjaśnić w racjonalny sposób. Była bardzo inteligentna, ale brakowało jej wiary w cuda.
Zamyśliła się słysząc jego pytanie. Znów wszystko musiała przemyśleć.
- Powiedziała dosłownie: "Chciałabym stanąć na krawędzi dachu, a potem pochylić się do tyłu i poczuć wiatr we włosach". Ale nie sądzę, żeby chciała to naprawdę zrobić. Samobójcy nie rozpowiadają o swoich planach, prawda? Mimo to martwię się o nią. Miasto nie jest o tej porze bezpiecznym miejscem.
Westchnęła cichutko i poprawiła kosmyk włosów i znów złapała się za spódniczkę, jakby przed chwilą nic nie widział... No cóż, była przejęta czymś innym.
- To jak? Idziemy?

_________________
Powrót do góry Go down
Benjamin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1454-benjamin#29249
Zarejestrował/a : 05/07/2014
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sro Sie 06, 2014 8:20 pm

Tak, strata bliskiej osoby to naprawdę bolesna sprawa. Szczególnie jeżeli jest to matka, ojciec bądź brat/siostra. Aiko i jej bliźniaczka musiały przejść przez niezłe bagno skoro straciły tak bliską osobę. Podobnie w sumie jak Ben. Chociaż nie, Ben niby miał nadal swoich rodziców. Szkoda, że w jego odczuciu stracił ich dawno temu. Byli teraz dla niego jak obce osoby którymi w ogóle się nie przejmował. Można powiedzieć, że utrzymywał z nimi mailowy kontakt tylko dlatego żeby przesyłali mu kase na jego konto. Zawsze ściemniał, że ma już niewiele i nie możne nawet pójść do sklepu i kupić sobie nowej pary spodni za niebagatelną cenę. Wtedy "wspaniali" rodzice od razu przesyłali całkiem sporą sumkę na jego konto. Oczywiście było to kłamstwo, a chłopak miał odłożoną bardzo dużą kwotę pieniędzy na swojej karcie. Dzięki temu będzie mógł od razu zacząć od założenia własnej firmy. Wtedy na dobre będzie mógł odciąć się od swojej rodziny. Taki był właśnie plan.
Jeżeli terapia szokowa nie poskutkowałaby na jej siostrę, to Aiko mogłaby śmiało powiedzieć, że zrobiła wszystko co w jej mocy aby pomóc siostrze. W takim wypadku trzeba by było ją zostawić samą sobie i niech robi co chce. W końcu jak nic nie skutkuje to po co sobie dalej zawracać głowę? Po co dalej cierpieć z powodu jakiejś głupiej dziewuchy, która nie dość, że nie potrafi sobie poradzić z własnymi słabościami to jeszcze nie chce przyjąć pomocy?
Zasłaniała się czy nie, wampir naprawdę miał to gdzieś. Jeżeli miałby ochotę coś z nią zrobić to po prostu by to zrobił. A może Ben był właśnie tym idealnym? Skąd Aiko mogła to wiedzieć? W końcu prawie go nie znała. Może opłaca się pójść z nim do łóżka; a nuż okaże się, że rano zamiast uciec to zostanie i zrobi śniadanie! Marzenia. Wampir był idealnym przykładem typowego dupka, który najpierw wykorzysta, a potem jeszcze opowie wszystkim swoim kolegom o tym jak było. O tak. On lubił upokarzać ludzi.
Kiedy po raz kolejny się rozpłakała, Ben przewrócił oczami i dokończył papierosa. Następnie niedopałek wyrzucił gdzieś w bok i przeczesał dłonią włosy. W końcu muszą się układać tak jak on tego chce, prawda? Trudno żeby ten wiatr wszystko zniszczył. Jego wzrok spoczął na moment na jej koronkowej bieliźnie. Pokiwał głową. Ona chyba bardzo chce być zgwałcona. Złapał za róg jej spódniczki, którą tak ochoczo podwiewał wiatr i przytrzymał w górze.
- Ładna bielizna. - powiedział i uśmiechnął się do niej nieco wrednie. Zaraz po tym puścił jej kieckę coby się nie obraziła na niego. Takie to lubiły rzucać fochami na lewo i prawo. Albo kusić. Kusiły mężczyzn a potem się dziwiły, że zostały zgwałcone albo co.
Kiedy usłyszał jej wypowiedź, uśmiechnął się tylko pod nosem i uniósł nieco jedną brew do góry.
- W takim wypadku ja też powinienem być wampirem. - powiedział i zaśmiał się pod nosem. Pokiwał głową. Głupiutka. Nie wiedziała. No cóż, w sumie czego mógł się spodziewać. Istnienie krwiopijców było raczej trzymane w tajemnicy. Może to i lepiej. Zaraz by się zlatywały jakieś idiotki prosząc o przemianę.
Kiedy usłyszał to co powiedziała, rozłożył szeroko ręce i zaśmiał się krótko i niewesoło.
- A nie mówiłem? Takim to tylko jedno w głowach. To oczywiste, że nie chce się zabić. Chyba, że jest naprawdę głupia. Co by mnie raczej nie zdziwiło. - przewrócił oczami. W sumie nigdy nic nie wiadomo. Może Aiko ukrywa coś przed nim i Fum naprawdę jest niespełna rozumu. Może to trisomia 21 chromosomu? To by było zabawne.
- Idziemy, bo zaraz tutaj usnę z nudów. A gdzie to już Ty wymyśl. W końcu Ty jesteś tutaj od myślenia a ja robię tylko za Twojego goryla, prawda? - powiedział spokojnie i złapał ją za ramię. Potrząsnął nią delikatnie, co miało za zadanie wybudzenie jej ospałego i oszołomionego umysłu i zmuszenie go do działania.
Powrót do góry Go down
Fumiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1433-fumiko-shirai
Zarejestrował/a : 07/06/2014
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Sie 10, 2014 2:24 pm

Jasne, że strata najbliżej osoby bardzo bolała. Ale Aiko zdążyła się po tym wszystkim pozbierać, skupiła się na nauce, na osiąganiu jak najlepszych wyników, byleby nie myśleć o tym wszystkim. A Fumiko się opuściła, zaczęła wagarować, brać różnego rodzaju używki, no i przede wszystkim zaczęła robić sobie krzywdy. Tego to Ai za żadne skarby świata nie zrozumie. Umarła ich mama, fakt, ale to nie powód, żeby od razu chcieć się zabić. Na początku udawała, że jest wszystko dobrze. Stała się milcząca i rzadziej się uśmiechała, ale jak wszyscy w rodzinie, mieli wszakże żałobę. Potem kiedy już się otrząsnęli z tego wszystkiego, Fumi pozostała taka sama. "To po jakimś czasie jej przejdzie, to normalne", mówili zgodnie psychologowie. Ale mijały tygodnie, miesiące i lata, a ona wciąż była załamana. Oczywiście udawała, że nie jest, że wszystko dobrze... Ale przecież widać po jej zachowaniu, że coś jest nie tak!
Tak więc Aiko w ogóle nie rozumiała powodu, dla którego bliźniaczka chciała się zabić, niektórzy ludzie mają o wiele poważniejsze problemy niż ona i się nie zabijają, a ona "bo nie ma mamy". O nieszczęśliwej miłości siostry do wampira nie wiedziała nic. To znaczy, coś mówiła, że ma chłopaka. Ale że to wampir i że został zamordowany przez łowców - o tym nie miała pojęcia. Jak o wielu rzeczach zresztą.
Wcale nie chciała być zgwałcona, ani nic z tych rzeczy. Sama się przecież bezustannie zasłaniała, to chyba świadczyło o tym, że jest zakonnicą. Zapomniała się tylko na chwilę, a on już był przy niej i trzymał ją za spódniczkę. Myślała, że zaraz spali się ze wstydu.
- Dzięki... - wyjąkała nie patrząc mu w oczy. A czerwona była jak buraczek. W ogóle, jak on śmiał do niej podejść i powiedzieć coś takiego? Była na niego zła, przez chwilę miała ochotę uderzyć z otwartej ręki prosto w twarz, ale przecież Aiko taka nie była. W dodatku chciał jej pomóc, więc nie powinna go tak traktować. Uznała, że takie zachowanie spowodowane jest jego młodym wiekiem i jest wszystkiego ciekawski, dlatego wzięła kilka głębszych oddechów i się uspokoiła.
- I co noc gryziesz dziewczyny w akademiku! - zaśmiała się. Nie, nie wiedziała o niczym. Ale masz rację, to nawet lepiej. Gdyby się dowiedziała, zaczęłaby się bać, przestała by wychodzić z domu. Strasznie wrażliwa była. I bojaźliwa. Wszystko ją przerażało. Czy to historie o duchach opowiadane sobie z siostrą w nocy, czy wiadomości o jakimś mordercy. Oczywiście to pierwsze zawsze tłumaczyła sobie w jakiś logiczny sposób, kiedy wstała. Bo w nocy jej umysł był przytępiony. Logiczne tłumaczenie wszystkiego było jej sposobem na strach.
Zignorowała to, co powiedział o Fumiko. Nie znał jej, jak ją pozna, to zmieni o niej zdanie.
- Idziemy. Ale najpierw muszę się przebrać, nie chcę żeby dowaliło się do mnie więcej takich jak Ty! - powiedziała i pociągnęła go za rękę w stronę akademika, a dokładniej pokoju, który dzieliła tam z siostrą.


[z/t] x2

_________________
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Mar 22, 2015 9:55 pm

NO I W KOŃCU DOJECHAŁA! Doleciała. No, kij z tym! Fakt faktem, z Danii do Japonii parę(naście) godzin się leci, także po podróży była iście zmęczona, choć wydawałoby się, że to raptem tylko siedzenie i gapienie się za okno. Nic bardziej mylnego! Candice wynudziła się przez ten czas za wszystkie czasy, kończąc nawet książkę, którą zaczęła wraz ze wzbiciem się samolotu w powietrze, no i przez dobre trzy godziny do lądowania nudziła się jak mops. Kiedy w końcu wylądowała, wystrzeliła z samolotu, przejechała tym śmiesznym busikiem do budynku lotniska i porwała (dosłownie) torbę, która... okazała się nie należeć do niej! Ochroniarze gonili ją przez prawie całe lotnisko, bo nasza biedaczka nie skumała, że nieświadomie ukradła nie swoją torbę, a prawdziwy właściciel stał jak dureń i kibicował facetom, wrzeszcząc "Łapać złodzieja!". Nie no, siara. Gdy w końcu zorientowała się o co ją, biedną, niewinną dziewczynkę oskarżają, stanęła, oddała torbę, burknęła niemiło do gościa coś z pogranicza "chrzań się, dziadzie" (to takie jej "przepraszam") i zabrała już naprawdę SWOJĄ WŁASNOŚĆ, idąc do podstawionej taksówki. Jeszcze kolejna godzina jazdy (GEEZ, ZDECHNĄĆ MOŻNA!) i stanęła naprzeciw bramy szkoły, do której ją wysłano. Aby nie musieć użerać się więcej z bagażem, poszła do swojego akademika, wzięła odpowiedni klucz, dowiadując się przy okazji, że ma współlokatorkę, i ciepnęła torby byle jak pod jedno z łóżek.
- CZAS ZWIEDZAAAAAAAAAĆ! - krzyknęła na cały korytarz i popędziła wzdłuż niego prosto do wyjścia. Gdzie wylądowała? Na dachu szkoły! Brawo, Candy, ty to masz talent, nie. Ale nasza różowooka była zachwycona! Podeszła rozentuzjazmowana do barierek i wychyliła się mocno, patrząc na wszystko z góry. Gdyby ktoś teraz wszedł na dach i zobaczył Candice w takiej pozycji, niechybnie pomyślałby, że tylko milimetr dzieli ją od niechybnego upadku z paru...dziesięciu? metrów, prosto na twardy beton. CZADOWO!

_________________
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 140


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Mar 22, 2015 10:43 pm

Ten kolejny dzień w roku nie zaczął się zbyt pozytywnie dla May. Z samego rana obudziła się z bólem głowy, który popsuł już od samego początku cały dzień. Nawet nie można było się przez niego nacieszyć wiosenną pogodą. Tak czy siak szkolne zajęcia trzeba było przeżyć, a raczej przetrwać. Bowiem od dawana May tak strasznie nie dłużyły się te wszystkie godziny jak dzisiaj. Wszyscy się chyba zmówili by prowadzić nudne tematy, którymi wcale, a wcale nie była zainteresowana. A może to prowadzący tak mało interesująco przedstawiali te wszystkie zagadnienie? Mniejsza z tym w końcu nadszedł czas dłuższej przerwy. W poszukiwaniu chwili wytchnienia dziewczyna udała się na dach, ach wiało na nim i to strasznie, na szczęście zabrała z sobą długi płaszcz w którym przyszła na zajęcia inaczej grypa murowana. Stała, więc sobie na dachu pożerając pierwszą kanapkę, która przygotowała jako drugie śniadanie na dzień dzisiejszy, kiedy niespodziewanie na dach wpadła dziewczyna z takim samy kolorem włosów jak i jej. Zdało się, że nie zauważyła May, która przełknęła kęs kanapki widząc jak nieznajoma wychyla się za barierki. - Wiedziałam, że niebiesko włose są pokićkane ale nie tak by przeżyć bliskie spotkanie z betonem.-stwierdziła podchodzą bliżej barierki.
Powrót do góry Go down
 
Dach szkoły
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Szkoły Magii na świecie
» Statut szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie [do edycji]
» Edukacja i Szkoły Magii
» Dach
» Schody przed szkołą

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec -
Skocz do: