IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dach szkoły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pią Mar 27, 2015 2:00 pm

Serio ktoś wcześniej już tu był? No cóż, nasza Candy była o tyle zaaferowana barierką, czy raczej widokami pod nią, że totalnie nie zauważyła czyjejś obecności, poza własną. No, o ile własną obecność można zauważył, ALE NIEWAŻNE! Już uwiesiła się na poręczy, już nawet oparła się tak, że nogi fruwały jej w powietrzu, a ona balansowała na poręczy, leżąc na niej (w pewien sposób) na brzuchu i wymachując rękoma na boki, kiedy usłyszała za sobą czyjś głos. Obróciła głowę w tamtym kierunku... i zaczęła tracić równowagę, wychylając się coraz bardziej do przodu, ale co to dla Candice! Zamachnęła się nogami, złapała rękoma za barierkę i stanęła na równych nogach, poprawiając fryzurę jak gdyby nigdy nic. Spojrzała na nieznajomą... i wyszczerzyła się szeroko, widząc podobny kolor włosów.
- Trzeba złapać kontakt ze wszystkimi! Nie można pomijać betonu, bo byłoby mu pewnie przykro, ale może jednak NIE DZISIAJ! - oznajmiła wesoło i stanęła prosto w stronę dziewczyny. - Candice jestem. - przedstawiła się, wyciągając do niej żywo rękę. Nigdy nie przedstawiała się swoim prawdziwym imieniem, jakoś wolała, aby nazywano ją w ten sposób, który podała.
- Ty też z Dziennych? Przyjechałam tu ledwo co, chyba mam współlokatorkę, ale nie wiem kto to, w sumie to zapomniałam zapytać stróża... Ale co tam, yolo, prędzej czy później ją poznam. W ogóle to smacznego! - gadała jak nakręcona, opierając się tym razem już bezpiecznie plecami o barierkę i krzyżując nogi. Nigdy nie potrafiła usiedzieć w miejscu w ciszy... była zbyt krępująca.

_________________
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Mar 28, 2015 1:27 pm

Widząc jak dziewczyna kładzie się na poręczy i oraz jakie cuda odczynia przez głowę przeszło jej, że może wychowała się w cyrku i przyszła poćwiczyć tutaj czy coś w tym rodzaju. Widząc jak stoi na głowie przekręciła swoją łepetynkę uśmiechając się sztucznie i nieco creppy do niej. Pomachała również ręką podchodząc do niej kiedy ta stanęła w normalny sposób. -Jestem May.-uścisnęła dłoń dziewczyny. -Wiesz jak chcesz zapoznawać si z betonem, to nie będę ci przeszkadzać.-zaśmiała, poważniejąc gdy powiedziała, iż przydzielono jej współlokatorkę. -To pewnie mieszkasz ze mną, dzisiaj mnie też powiedzieli, że przydzielają mi współlokatorkę i tak jestem na dziennych.-stwierdziła biorąc kolejny kęs kanapki. -Chcesz gryzą?-spytała wcześniej przełykając kęs.
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Mar 28, 2015 10:35 pm

W cyrku? NIGDY NIE BYŁA W CYRKU! Nie no, serio, co za niedopaczenie, jak ona mogła nie być nigdy w cyrku... W sumie, przez myśl jej to nie przechodziło, chociaż nie raz nie dwa rodzice nazywali ją małpą, bo gdy była mała wchodziła na szafę, stół i komody razem wzięte, nie umiejąc usiedzieć w miejscu nawet minuty. To, że była taka żywotna, a przy tym całkiem wysportowana była zasługą tylko i wyłącznie determinacji Candy, toteż często odwalała takie maniany jak na przykład takie balansowanie na poręczy - ale na pewno nie stała na głowie! Chyba się źle zrozumiałyśmy, bo Candice, owszem, zachwiała się i zaczęła lecieć w dół, ale szybko odzyskała równowagę i stanęła na równe nogi, toteż nie było mowy o jakimś staniu na głowie. A żeby zobaczyć dziewczynę, odwróciła głowę normalnie w bok, ale trochę za szybko i właśnie wtedy straciła równowagę. No, wyjaśnione~.
- May... Skąd jesteś? Masz fajne imię! Tak radośnie się je wymawia! To japońskie? Nie znam się na japońskich imionach, wiesz, jestem z Danii, a jedyne co znam z japońskich rzeczy to sushi. Jadłaś kiedyś sushi? Ja nie, surowe ryby jakoś mnie obrzydzają... - tak, nadal trajkotała jak poplątana, nawet zapominając o słowach dziewczyny odnośnie betonu. To chyba nic złego, co nie? Usłyszała jednak (brawa dla niej) odpowiedź o współlokatorce i znów rozpromieniła się widocznie.
- Serio? Ale czad! Ale ostrzegam, czasami chrapię w nocy i śpię w dziwnych pozycjach, temu nie dzwoń po egzorcystę, ja tak mam. - oznajmiła, drapiąc się po głowie trochę zakłopotana. Na propozycję kęsa kanapki, kiwnęła głową, wzięła kromkę i... odgryzła trochę większy kęs niż należało. Ups?
- Pfory - takie "sory" po ichniemu, wiecie. Oddała kanapkę dziewczynie, przeżuła, połknęła i znów wychyliła się za barierkę, ale tym razem już normalnie, bez szaleństw.
- Poznałaś już tu kogoś? Jestem w ogóle ciekawa tych ludzi z Nocnych! Ponoć to jakieś szychy czy coś, kij ich wie, może włamiemy się do ich akademika?! - rzuciła, patrząc znów na May szeroko otwartymi oczami z przejęcia. GENIALNY POMYSŁ, NIE?!

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1693


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Mar 29, 2015 9:34 pm



~MG

Było już kilka minut po zachodzie słońca, kiedy to na dachu pojawiły się dwie uczennice akademii. Ciepłe promienie zastąpione zostały przez delikatną bryzę świeżego powiewu wiatru. Ach te nagłe zwroty pogody. A trzeba przyznać że dach nie był miejscem na popisy, pomijając już kwestię barierki która lata młodości przeżyła pewnie za czasów komunizmu. Nagłe rozproszenie uwagi nie przeszkodziło jednak jednej z naszych bohaterek i już po chwili wylądowała na równych nogach, by móc kontynuować przyjazną rozmowę. Kolejne minuty były za nami, gdy obie dziewczyny usłyszały za sobą charakterystyczny dźwięk. Ktoś niewątpliwie wchodził, a raczej wbiegał po schodach prowadzących na dach. Sądząc po intensywności dźwięków nie była to pojedyncza zbłąkana dusza a raczej  grupa stanowiąca całe trzy osoby.
- Myślałem że będziemy mogli w spokoju dokończyć naszą popijawkę panowie, ale widzę że mamy piękne towarzystwo! – pierwszy z chłopców, wyglądający zarazem na najstarszego spojrzał na May oraz Candice i z lubieżnym uśmiechem zaczął kontynuować – Może się przyłączycie? Na ten dach nie zaglądają żadni nauczyciele a akustyka jest tak fantastyczna że można się ruchać czy nawet zabijać a i tak nikt nie usłyszy. Prawda chłopaki? – pozostali dwaj zaczęli się śmiać i głupkowato kiwać głowami. Widać że pierwszy chłopak był przywódcą, a reszta… no cóż… dwaj osiłki o prawdopodobnym ilorazie inteligencji cebuli.

Candice  i May : Prowodyr znajduje się zaledwie dwa metry od was, a jego kumple zręcznie blokują drogę powrotną. Czujecie na sobie wzrok który czujnie bada każdy centymetr waszych ciał. Z ciekawszych rzeczy możecie śmiało pokusić się o stwierdzenie że stojący przed Wami chłopcy mają dziwną karnację i z pewnością nie są zwykłymi studentami klasy dziennej.



Proszę o uzupełnienie ekwipunku w profilach
Kolejność jest dowolna
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Wto Mar 31, 2015 12:35 am

-Wiesz szczerze, to moim rodzicom po prostu spodobało się to imię i mi je nadali. Nic szczególnego w nim nie ma ale faktycznie radośnie się je wymawia. Ale twoje tez jest ładne.-uśmiechnęła się do niebieskowłosej, szczerze to nigdy nie zastanawiała się nad swoim imieniem nie rozkminiała zbytnio czemu właśnie tak się nazywa, a nie w jakiś inny sposób. Po prostu nie myślała nad pochodzeniem i genezą swojego imienia jakoś zbytnio ją to nie interesowało, a może całkiem niesłusznie? -Nie, to chyba nie japońskie imię zresztą jak twoje prawda? I tak wcinałam sushi i tow hurtowej ilości.- zaśmiała się słysząc jak dziewczyna trajkocze niczym nakręcona lalka.-Wiesz, bo te ryby jak je połkniesz to w twoim brzuchu poczną ożywiać i trzepotać ogonkami w twoim brzuchu.-stwierdziła z poważną ale oczywiście to był głupi i schizowy żart, poklepała, więc Cand po ramieniu uśmiechając się szeroko.-Spoczko , a ja pierdzę w nocy, wiec jak umrzemy w czasie snu, to pewnie przez zaczadzenie.-uśmiechała się i mówiła tak samo porąbanie jak Cand, a co. May podstawiła koleżance kanapkę by ta spokojnie mogła sobie odgryźć kawałek. Pokręciła przecząco głowa kiedy ta przeprosiła i w ten do jej uszu dobiegły dźwięki wchodzenia po schodach. Odwróciła się wiec w tamtym kierunku widząc jak na dach wchodzi grupka trzech dziwnie ubrany facetów, a raczej chłopaków o bardzo specyficznej urodzie. Dziewczyn się tak zagadały, że nawet nie zauważyły szybko przemijającego czasu, a May przysięgła by, że wyszła tylko zjeść kanapkę na szkolnej przewie. Tak czy siak widząc spojrzenia chłopaków oraz wnioskując ich z zachowania nie będzie to raczej nic przyjemnego, przynajmniej takie miała przeczucia dziewczyna. Czując zimny wiatr na swojej skórze poprawiła i zawiązał mocno płaszcz spoglądając na Cand porozumiewawczo. Zaraz, to wyciągnęła z kieszeni komórkę spoglądając które godzina i wtedy do niej dotarło, iż zajęcia dziennie dobiegły. -Zobacz które godzina-pokazał koleżance, po chwili chowając telefon do kieszeni. Spojrzała na chłopaków odganiając włosy z twarzy. -A co macie zamiar pić, alkohol?-spytała uśmiechając się do nich. Słysząc kolejne stwierdzenia zaśmiała się. [b]-Skąd możesz o tym widzieć, sprawdzałeś?[b/]-spytała śmiertelnie poważnie spoglądając liderowi grupy prosto w oczy.
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Czw Kwi 02, 2015 2:36 pm

Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia, kiedy May opowiedziała jej o ożywających w brzuchu rybach. Jasne, że wiedziała, że to niemożliwe... Ale to całkiem fajnie zabrzmiało! Udała więc zaskoczenie, a całkiem dobra aktorka z niej była, krzywiąc następnie z równie udawanym wstrętem.
- FUUUUUJ, ALE OHYDA! - zakrzyknęła. - Chyba już nigdy nie tknę sushi... - dodała ciszej, poprawiając kapelusz na głowie. Zerknęła kątem oka na wejście na dach, również słysząc jak ktoś wbiega na górę. Wolny kraj, wolny dach, niech se wbiegają. Zmrużyła oczy, widząc trójkę chłopaków, którzy jakoś dziwnie wyglądali. Spojrzała na May i szepnęła jej do ucha:
- To chyba ci z Nocnych, nie? - po czym obróciła się przodem do chłopaków, oparła plecami o barierkę i skrzyżowała nogi i ręce. Całkiem przystojni byli, nie można powiedzieć, że nie, zwłaszcza przywódca całej bandy, no ale... Właśnie, zawsze te cholerne ALE! Czemu wydawali jej się takimi bezmózgami na jakich po części wyglądali? Westchnęła ciężko, zerkając na wyjście. Dupa, tamci dwaj je zastawili. Pięknie!
- "Ruchać", mówisz... - mruknęła, oblizując dyskretnie wargi. No cóż, gdyby prowodyr był sam... Ale los nie był taki łaskawy, a i Candy nie była taka głupia, by narażać dziewczynę obok niej na niebezpieczeństwo; nie wyglądała jej na taką co to woli nutkę niebezpieczeństwa.
- Lepiej dawaj mi ten alkohol, o ile jakiś masz, cukiereczku, zaschło mi w gardle. - oznajmiła, mierząc najstarszego ostrym, śmiałym wzrokiem. Przecież nie będzie po sobie pokazywać, że jej się nagle zaczęło spieszyć, to by ich jeszcze bardziej rozjuszyło!

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1693


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pią Kwi 03, 2015 4:13 pm


Chłopcy szybko rozgościli się na dachu, a  patrząc na ich zręczne ruchy, można było pokusić się o stwierdzenie, że rzeczywiście są częstymi bywalcami tego przybytku. Prowodyr uśmiechnął się na słowa May i zdjął plecak który po chwili został rzucony jednemu z osiłków.
- Czy sprawdzałem… Widzę słonko że jeszcze mało wiesz o życiu. Nie to co Twoja koleżanka. Prawda, kocico? – ostatnie słowa wypowiedział już tylko do Candice, a na twarzy ciemnowłosego pojawił się cień uśmiechu. Być może zaimponowała mu postawa dziewczyny, albo zwyczajnie chciał się zabawić. Pozostali dwaj stali wciąż niewzruszenie na swoich miejscach, choć było widać że również zainteresowali się uczennicami -  Jasne, wzięliśmy ze sobą trochę towaru. To miejsce jest na tyle odludne że można się szprycować i nikt Wam się nie wpierdala. Nikt nie straszy bzdurnym łamaniem regulaminu i innymi bzdetami. Macie ochotę? – zapytał chłopak i nie czekając na odpowiedź skinął głową na jednego z osiłków, który niemal natychmiast otworzył plecak i wyjął z niego trochę „zakazanego towaru”. Prócz alkoholu, miał również kilka torebek z białym proszkiem oraz różowe i niebieskie tabletki wielkości zwyczajnej nospy – To na co bierzecie? Jestem South, a tamci dwaj to Tao i Mezu. Wybierajcie – rzekł, po czym wyjął zza pazuchy płaszcza swoją butelkę alkoholu i spokojnie zaczął go sączyć.


Cadice i May : ciężko ocenić intencje chłopców, ale trzeba przyznać że są niezwykle gościnni. Proponowane Wam są butelki alkoholu, które po wstępnych oględzinach wyglądają na wódkę bądź coś spirytusopodobnego. Jest również proszek oraz tabletki, więc jak widać jest w czym wybierać. Nic tylko brać.

Kolejność dowolna
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pią Kwi 03, 2015 8:25 pm

Kiwnęła głową na stwierdzenie Cand, no bardziej było prawdopodobne, że to chłopaki z nocnej klasy. Tak czy siak szybko oni rozgościli się na dachu. -Może, a może nie?-skomentowała słowa czarnowłosego. Spojrzała jedynie jak jego koledzy wyjmują sporo zakazanego towaru, na sam widok alkoholu uśmiechnęła się. Szybko jednak powstrzymała i powściągnęła swój uśmiech. Kiedy mieli już coś wybrać chwyciła butelkę i upiła z niej spory łyk alkoholu krzywiąc się nieznacznie Potem usiadła dupą na zimnym betonie poczynając przyglądać się tabletką. -Ładne kolorki trzeb przyznać.-zaśmiała się po czym połknęła niebieska pastylkę.
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pią Kwi 03, 2015 10:43 pm

Zamruczała sugestywnie, słysząc jak prowodyr nazwał ją kocicą. Co prawda było to tandetne jak kupowanie swetrów na święta, ale nie zamierzała go nazbyt prowokować, tym bardziej, że nie wyglądał na zbyt normalnego, a i przywlókł ze sobą dwóch innych bezmózgów. Westchnęła w duchu. No serio, czemu nie mógł przyjść sam?! Wtedy zaciągnęłoby się takiego w ciemny kąt i heja. I nie to, że była jakąś tanią dziwką czy nimfomanką - po prostu koleś był niczego sobie, żal nie skorzystać. Tak, pokręcone było z niej dziewczę, temu też mamusia i tatuś wysłali ją tutaj, licząc że z dala od swoich kolegów zmądrzeje. Ehe, pozdrawiamy za takie myślenie!
No, ale wracając do rzeczy: Spojrzała na May szczerze zdumiona jej nagłą zmianą postawy, obserwując jak najpierw sięga po alkohol, a potem po tabletkę. Zmarszczyła nieznacznie brwi, kląc też w myślach. Cholera, tego ostatniego nie powinna była robić! Kij go wiedział co przyniósł, a jak dziewczyna będzie mieć potem taki zjazd, że zakrztusi się własnymi wymiocinami albo coś jeszcze gorszego?! Nie dałaby nawet małego palca za to, że tamci trzej by jej wtedy pomogli. Proszki były niebezpieczne i nawet taka osoba jak Candy unikała ich w miarę możliwości. Gdy więc May MOŻE na nią spojrzy, Candice pokiwa ledwie widocznie, serio, przecząco głową. Oj nie, nie...
A co do niej samej, szybko zreflektowała się, jak gdyby miała wszystko w dupie i podeszła do chłopaków, odbierając butelkę wódki. Na propozycję zażycia proszku, uśmiechnęła się do najstarszego rozbrajająco, a potrafiła to robić jak nikt inny!
- Dzięki, kochasiu, ale nie zdradzam mojej jedynej miłości. - tu zamachała delikatnie trunkiem i usiadła niedaleko May, otwierając butelkę. - Jestem Candy. Nocni z was, co nie? No i pewnie jesteś tu od dawna, słonko, więc na bank znasz jakieś fajne miejscówki, nie tylko w szkole, ale i na mieście. Polecisz coś? Najlepiej jakąś dyskotekę, pełną ludzi i dobrego techno. Lubisz techno? Ja grywam nieco. - gadała jak naturalniej potrafiła, upijając łyk wódki. Skrzywiła się, wyciągnęła przed siebie nogi i położyła dłonie za siebie, opierając na nich ciężar ciała. Rozmowa z Nocnymi nie jest zła, ale cały czas kontrolowała możliwość opuszczenia dachu, gdyby tylko tamte osiłki raczyły przesunąć swoje cholerne zady. Trzech dziwnych kolesi na dwie dziewczyny... Cóż, podejrzane!

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1693


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Kwi 04, 2015 9:31 am

Prawdopodobnie nikt nie spodziewał się że dziewczyny tak ochoczo chwycą za niepewne produkty. Alkohol co prawda wyglądał i śmierdział normalnie, ale kij jeden wie czy go dodatkowo nie chrzczono. Co zaś się tyczyło samych tabletek to prawdopodobnie nawet sam zjarany ziołem Belzebub nie miał zielonego pojęcia co kryje się w tych różowych i niebieskich cudeńkach.
- Szczerze nie spodziewałem się że tak szybko do nas dołączycie. Ale proszę, częstujcie się – South położył wszystkie dobrodziejstwa na prowizorycznym stoliku składającym się z kawałka wygiętej w pół blachy. Pozostali dwaj siedzieli przy samym wyjściu dalej broniąc drogi powrotnej niczym Rolandy czy inne Don Kichoty – Candy. Jak słodko – chłopak uśmiechnął się i porozumiewawczo spojrzał na dekolt swojej nowo poznanej koleżanki – Może później sprawdzimy czy wszędzie jest jesteś tak słodka Can.– upił kolejny łyk swego bachusowego trunku – Nocni? Chodzi Ci o to czy jesteśmy wampirami… ja tak, a tamci… spójrzcie tylko na nich. Czy wyglądają wam na wampiry? Jeśli Wam przeszkadza ich obecność, zawsze możemy im powiedzieć żeby przenieśli swoją imprezę na dół – zaśmiał się i spojrzał na swoich przydupasów. Chłopak oczywiście nie dał jednoznacznej odpowiedzi i od razu przeszedł do kolejnego pytania Candice – W szkole nie ma miejscówek w których można się ostro zabawić, nie czując przy tym na sobie wzroku innych. Chyba że ten dach, ale on szybko się nudzi. Co do miejsc poza szkołą… Czy byłyście kiedyś w centrum miasta? Ja polecam Mokrą Elżbietę , choć i innych klubów w centrum jest pełen dostatek. A wy… co Was tutaj sprowadza? Do szkoły.


May: Jako pierwsza odważna sięgnęłaś po alkohol i niebieską tabletkę. Sam trunek był bardzo mocny, ale różnił się nieco smakiem od zwykłej wódy. Tabletka zaś miała smak owoców leśnych i przez chwilę musowała w Twoich ustach nim została całkiem połknięta. Może to potwierdzenie teorii że strach ma tylko wielkie oczy, ale nie czujesz absolutnie nic za wyjątkiem smaku owoców i nieposkromionej chęci sięgnięcia po kolejną.

Candy: Asertywnie odmówiłaś tabletki, zadowalając się jedynie (albo i aż – zależy jak na to spojrzeć) trunkiem. Alkohol jest bardzo mocny i z pewnością nie piłaś nigdy czegoś podobnego. Jest lepszy od taniej wódy, choć jego moc postawiłaby na nogi pewnie niejednego nieboszczyka. Obserwujesz May, lecz nie zauważyłaś żadnych zmian w jej zachowaniu czy wyglądzie. Nie wygląda też jakby za chwilę miała wylać z siebie całą treść pokarmową. To chyba dobry znak, prawda?


Kolejność: dowolna

Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Kwi 04, 2015 12:06 pm

Faktycznie trunek był bardzo mocny, przez co palił niemiłosiernie w gardle trzeba było to przyznać. Chwilę, więc zajęło zanim całe to uczucie minęło, złagodniało tak by być znośnym i do zniesienia. Tak czy siak chyba w płynie nie znajdowało się nic niebezpiecznego. Bo nie dosypali tam niczego, prawda? Tak czy siak May spojrzała na Cand i uśmiechnęła się do niej widząc jak również chwyta alkohol. Spojrzała tylko jak upija go z butelki, a następnie swoja uwagę skierowała na pastylki. Długo nie zastanawiała się nad niebieską zaraz ja połykając o dziwo nie było to nic zbytnio ohydnego. -Ej, to są cukierki czy co?!-spytała spoglądając na chłopaków. Szczerze właśnie takie wrażenie odniosła smakując tego niebieskiego cukiereczka. - Chyba ktoś was wrobił i dał cukierki.-stwierdziła krzyżując nogi na które założyła ramiona spoglądając na chłopaków, a potem na Cand. -A ja jestem May.-stwierdziła zaraz po tym jak dziewczyna się przedstawiała. Słysząc o wampirach uśmiechnęła się. -Tak wyglądają na wampiry tylko jakieś takie niedorobione.stwierdziła śmiejąc się zaraz. No cóż taka była prawda. Czarno włosy wyglądała na ogarniętego typka, a tamci jak marionetki w jego rękach. Słysząc kolejne pytanie uśmiechnęła się. - Byłam, faktycznie jest kilka fajnych miejsc.-stwierdziła kiwając twierdząco głową. Spojrzała na niebieskowłosą przekręcając głowę w bok. Później do głowy przyszło jej dziwne pytanie. -Jaką krew lubisz i z którego miejsca pić?-spytała marszcząc lekko brwi.
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Kwi 04, 2015 4:02 pm

Wzruszyła ramionami na słowa chłopaka o tym, że nie spodziewał się, że tak szybko się przyłączą. Skoro mieli alko to żal było nie skorzystać, nie? To przecież byli tylko uczniowie (a przynajmniej tak wydawało się nieuświadomionej Candice), więc i co mieli tam przynieść? Arszenik? Inny chloroform? Znaczy, nie to, że im bezgranicznie ufała, ale skoro oni sami to pili, był to dostateczny powód dla dziewczyny, że nie jest to żadna wielka trucizna. Chyba.
Uśmiechnęła się półgębkiem kusząco do Southa, sącząc kolejny niewielki łyk trunku. Jasny gwint, dziwny był... Taki jakiś lepszy od ohydnej, skrzywiającej gębę wódy. Czy istnieją jakieś smaczne spirytusowo podobne alkohole? Pewnie tak, nie znała się na nich całkowicie, a kojarzyła jedynie te podstawowe czy najpopularniejsze.
- Co to jest? - spytała, stukając sugestywnie paznokciem w szkło "swojego" alkoholu. Kiedy jednak usłyszała, że chłopak jest wampirem... Skamieniała na moment, a w głowie wybuchła jej istna bomba. KUŹWA, ŻE JAK?! TO WAMPIRY ISTNIEJĄ?! I JEDEN SIEDZI TU PRZED NIĄ, Z OBSTAWĄ?! Rozluźniła się w miarę możliwości, jak gdyby nie zrobiło to na niej wrażenia, chociaż wewnątrz trzęsła się jak osika. Chwila, moment, pomyślmy - co robią wampiry? Piją ludzką krew... Zabijają... Znowu piją krew... I znowu zabijają... I boją się słońca! Spojrzała kątem oka na nieboskłon, kląc w myślach jeszcze siarczyściej niż przed chwilą. Jasne, przyszli akurat kiedy było już po zachodzie! Bożeświęty, i ona tu jest (prawie)sama na trzech takich typów?! Już chciała napić się porządnie, żeby jakkolwiek ochłonąć, ale kiedy zorientowała się CZYJ był to alkohol, odstawiła butelkę, nieco trzęsącą się dłonią. Kuźwa, no...
- Zimno się zrobiło. - zatrzęsła się, próbując ukryć w ten sposób przerażenie. MAMO, TATO, PRZEKLINAM WAS ZA TEN DZIEŃ, W KTÓRYM MNIE TU WYSŁALIŚCIE! Chciała jak najszybciej się stąd wydostać i zaszyć pod łóżkiem, albo najlepiej wrócić do Danii i tam zaszyć pod łóżkiem, oczywiście ze swoim ulubionym pluszakiem, Panem Żyrafą, obrońcą ludzkości. I JESZCZE TO PYTANIE MAY! Wierzyła w wampiry już wcześniej, ale nigdy nie dałaby wiary, że one NA SERIO istnieją! Spojrzała spode łba na Southa, tracąc wcześniejszy entuzjazm, chociaż próbowała, naprawdę próbowała, aby jej głos zabrzmiał tak jak poprzednio. Nawet ochota na seks jej przeszła!
- Rodzice mnie tu wysłali... Za niewłaściwe zachowanie. Ta szkoła to dla mnie jak poprawczak. - odpowiedziała, łapiąc za brzegi kapelusza i nasuwając go głęboko na niebieską łepetynę. - Ooooch, wiele bym dała za odrobinę techno... - mruknęła bardziej do siebie niż do "towarzyszy". WPADŁAŚ, CANDY!
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1693


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Kwi 04, 2015 5:03 pm


Trybik, trybik, trybik… i właśnie przyszedł ten moment kiedy chomiki zaczęły biec szybciej ( a przynajmniej jeden z chomików). Dziewczęta nie zwróciły uwagi na elementarną rzecz, otóż chłopcy nie pili tego samego alkoholu. Swój mieli w dłoniach, natomiast ten którym się uraczyły towarzyszki… no cóż… wyciągnięty był wcześniej z pieczary dobrobytu, zwanej również potoczne plecakiem. Podobnie jak ów cukierki, które tak bardzo smakowały May.
- Cukierki? Cóż, miały sprawiać radość swoim smakiem. Sądzę że wobec tego dobrze wywiązały się z zadania. Masz ochotę na jeszcze jednego? Albo ty, Candy? – zapytał, odwijając opakowanie tak żeby można było się śmiało częstować. A trzeba przyznać że ich wygląd i żywe kolory były całkiem zachęcające, a co! Z pewnością towar pierwsza klasa. Co zaś się tyczy samego alkoholu, prowodyr uśmiechnął się i podał dziewczynom kolejną butelkę – To? Myślałem że miałyście kiedyś w ustach… - zatrzymał się na moment oblizując delikatnie wargi -… lepszy alkohol. Nie jakieś tam tanie szczyny z marketu za grosze. Ale prawdziwą perłę wśród trunków – oczywiście celowo nie wspomniał o tym że owy trunek mógł być klasycznym mózgotrzepem. Bo po cóż zniechęcać bądź co gorsza straszyć nowo poznane dziewczyny?
- Są trochę niedorobieni, ale to tak tylko między nami. Nie powtarzajcie im tego – powiedział najciszej jak mógł, a mina chłopaka sugerowała że właśnie zdradza im wielki sekret, który w rzeczywistości był widoczny gołym okiem i to na jakiś kilometr. IQ cebuli i te sprawy – Krew? Każda krew jest dobra, ale nie pijemy już tej ludzkiej. Mamy swoje zamienniki więc bez obaw. Gdybyśmy mieli pić z każdego napotkanego człowieka pewnie nie przyjęto by nas do Akademii. A tak między nami najlepiej smakuje kobieca krew z okolic pachwiny -  pociągnął kolejny łyk, kiedy zauważył spłoszenie jednej z towarzyszek. Bez słowa uprzedzenia zdjął swój płaszcz i narzucił go na plecy Candy – Nie jestem potworem, nie bój się maleńka. To nie był mój wybór że taki się stałem.


May: Odczuwasz lekkie zawroty głowy, a suchość w ustach z każdą chwilą staje się coraz bardziej uporczywa. Może przyda się kolejny łyk szlachetnego trunku? Jeden mały łyczek, albo dwa. Absolutnie nie czujesz chłodu i można śmiało rzec że mimo wszystko rozpiera Cię energia.

Candy: Wygląd i zachowanie Twojej towarzyszki nadal plasuje się w granicach normy, więc nie ma się czym przejmować ( a przynajmniej na tą chwilę). Sama czujesz znajome wirowanie w głowie, co mogłoby wydawać się dziwnym bo przecież nie wypiłaś tak dużo. A może jednak wypiłaś? Chrzanić to! Ten trunek jest tak… pociągający, że mimo wszystko masz nieodpartą ochotę na więcej. A płaszcz? Pachnie delikatnie jakąś wodą po goleniu – ot, zwykła część ubioru.
Może rzeczywiście strach ma tylko wielkie oczy? A może nie.

Kolejność: Candy --> May
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Kwi 04, 2015 5:34 pm

Pokręciła przecząco głową na propozycję zażycia pastylki. Jak bardzo kusząca by ona nie była, nie brała prochów i już, chyba, że był to sprawdzony towar, a tutaj nie miała żadnej pewności. Nawet ten przeklęty alkohol był podejrzany... Ale to tylko alkohol od jakichś uczniaków, prawda? Nic się jej nie stanie, prawda?
- Dzięki, nie biorę dragów. - odmówiła, zerkając od czasu do czasu ukradkiem na May. Tabletki smakujące jak cukierki... Spoko. Zmrużyła oczy, gdy odpowiedział (znowu) wymijająco, ale nie odezwała się w związku z tym. Zaczęło jej jednak kręcić się nieco w głowie... Naprawdę aż tyle wypiła, że tak już trzepie jej mózg? Przecież nigdy nie miała słabej głowy! Ale to coś, które przyniósł było całkiem dobre... Pociągnęła więc znowu łyka, nabierając powoli, powoli na nowo wcześniejszej odwagi i śmiałości, chociaż bardziej pijackiej niż jej prawdziwej. Przełknęła niewidzialną gulę, kiedy zaczął pieprzyć o krwi, ale nie uwierzyła mu. Jasny gwint, dopiero co dowiedziała się o istnieniu wampirów, o których tyle wcześniej się nasłuchała, naczytała i naoglądała! Nie mówimy tu o tym całym Zaćmieniu czy czymś tam, ale o historiach, opowiadających o PRAWDZIWYCH wampirach! Tych krwiożerczych bestiach, które wypijają z człowieka krew do cna i potem zostawiają na pożarcie leśnym zwierzętom czy Bóg wie czemu jeszcze! Co prawda do ogólnego opisu nie pasował jej tylko wygląd chłopaków, bo wyglądali jak sklonowany razy trzy Edward (ciekawe czy faktycznie się błyszczeli?), co JESZCZE BARDZIEJ ją przerażało jakie szczwane są z nich bestie, że tak umieją się zakamuflować! A jeśli przez całe swoje życie cudem unikała śmierci? JEZUSMARIANICJUŻNIEBĘDZIETAKIESAMO!
Skuliła się automatycznie, gdy prowodyr wstał i tak szybko do niej podszedł. BożeŚwięty, zabije mnie! Spojrzała na chłopaka niepewnie, czując na sobie jego płaszcz. Akt miłosierdzia czy co?
- Jesteś dilerem? - palnęła nagle, zupełnie niezwiązanie z całym tym wampiryzmem, czując jak coraz bardziej kręci jej się w głowie i jak coraz bardziej chce jej się pić tego czegoś...

_________________
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Kwi 04, 2015 6:08 pm

Cały czas się uśmiechała jak gdyby nigdy nic ale wampiry to wampiry nie było co udawać, że są niegroźni i mili dla ludzi. Kiedy więc czarnowłosy wspomniał o tym, że jest mało niebezpieczny i żywi się jakimiś tabletkami May roześmiała się na głos. -Nie żartu podobno burmistrz na spotkaniu pokazał zamiast ciastek i słodyczy całą stertę ludzkich, zakrwawionych ciał stwierdzając, że wampiry istnieją.-stwierdziła chwytając kolejnego cukierka, którego smak rozpłynął jej się w ustach. Słysząc jaka krew preferuje westchnęła kręcąc głową. -Widzisz kolejny dowód na to, że pijesz krew lub przynajmniej piłeś, masz upodobania.-stwierdziła wstając, otrzepała tyłek i spojrzała jak chłopak zakłada na ramiona Cand płaszcz. Zakręciło jej się również w głowie przez co nadepnęła na różowe pastylki. -Ups!-stwierdziła spoglądając jak kilka z „cukiereczków” zostało ubrudzonych, a inne popękały mniej lub bardziej. Zaraz, to też uśmiechnęła się do wampirów. -Cand chodź nie mam ochoty tu przebywać, gorzej się czuje.-stwierdziła wyciągając do dziewczyny rękę by ta ja chwyciła. May chciała stąd się jak najszybciej ulotnić i napić się czegoś ale na pewno nie tych procentów, które nie ukoją pragnienia.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1693


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Kwi 04, 2015 7:04 pm

Sytuacja zmieniała się jak w jakimś kalejdoskopie. Z początku ufne nagle zmieniły zdanie, nie zwracając już nawet uwagi na większe czy mniejsze tłumaczenia. Wampir to wampir można by rzec. Wampir to taki Samuru co wiesza stosy z ciał. Morderca, gwałciciel i zwyrol. Choć sądząc po zachowaniu naszych panów, środkowy sport był przez nich bardzo chętnie praktykowany. Coś za coś jak widać i nie wszystko na raz.
- Nigdy nie porównuj mnie do niego! Nigdy tego nie rób! – w jego oczach błysnęła pewna drapieżność i niemal w ułamkach sekundy zbliżył się do May i chwycił za ubranie lekko podnosząc. Nie było to szczególnie bezpieczne zważywszy na to że oboje znajdowali się blisko barierki, a wampir wiedziony nagłym przypływem szajbicy mógł… na przykład niechcący zrzucić ją z dachu – Masz szczęście że trafiłaś na mnie głupia smarkulo – rzucił nią niemal na przeciwległą stronę, nawet się nie interesując czy tak drastyczny gest jej nie skrzywdził. Otrzepał się, poprawiając czarną jak pióra kruka koszulę i spojrzeniem szarych tęczówek spojrzał na Candice.
- Nie jestem dilerem, ale tak, te prochy które połknęła Twoja koleżanka to nie są zwykłe cukierki. Nie wciskałem ich Wam do gardła lecz zaproponowałem. Ty odmówiłaś, a ona… no cóż. Diler by kazał zapłacić za swój towar, tym bardziej jeśli czyjaś ułomność zniszczyła tak dużo dobrych prochów. Mnie wystarczy drobne odwdzięczenie się. Jeśli wiesz o czym mówię Candy, a wiesz na pewno. To jak będzie? – poluzował koszulę rozpinając przy tym górny guzik. Drobny powiew wiatru odsłonił część torsu młodego mężczyzny, a trzeba przyznać że dla koneserek męskich ciał patrzenie było niewątpliwą przyjemnością.

Candy: Dochodzi do Ciebie coraz mniej szczegółów. Twój wzrok płata figle, a zawroty głowy przybierają na sile. Twoje ciało natomiast reaguje tak jakbyś właśnie była bliska całkiem dobrego orgazmu. May znajduje się teraz po Twojej lewej stronie w odległości około 2 metrów. Dziewczyna jest trupio blada, a na jej dłoniach i szyi pojawiły się różowe wykwity. Jest jeszcze wampir. Całkiem przystojny i napalony młody facet, który stoi na odległość wyciągnięcia dłoni.

May: Zdenerwowałaś Pana wampira swoim nietrafionym porównaniem. Kiedy Tobą rzucił nie czułaś nawet żadnego bólu. Usłyszałaś za to ze zdwojoną siłą dźwięk jaki towarzyszy takiemu upadkowi. Właściwie to każdy dźwięk dociera do Ciebie mocniej niż zwykle i trzeba przyznać że jest to niezwykle drażniące. Na Twojej skórze pojawiły się różowe wykwity, ale poza zobaczeniem ich nie możesz w żaden sposób powiedzieć że są przez Ciebie wyczuwalne. Nie swędzą, nie gryzą. Po prostu są. Jak bezdomni na dworcu. W pewnej chwili spojrzałaś na Candy i Twoim oczom ukazała się niecodzienna scena. Twoja koleżanka nie była już zwykłą Candy. Miała kły, z jej rąk wyrastały długie i lekko zakrzywione pazury, a sama Can śmiała się szyderczo – Zabijmy ją, a później kochajmy się na jej martwym ciele! – spojrzała na Ciebie, a jej umazana krwią twarz wykrzywiła się w złośliwym uśmieszku. Ale to nie wszystko! Obok siebie usłyszałaś dziwne drapanie. Gdy tam spojrzałaś zobaczyłaś mysz wielkości źrebaka, która grała właśnie w karty z różowym Marsjaninem w stroju foki. To musiała być niezła rozgrywka, prawda?

Kolejność: May -->Candy


_________________
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Kwi 04, 2015 7:36 pm

Widzą jak na jej słowa zareagował wampir wystraszyła się nie na żarty. Zanim jednak zdążyła cokolwiek zrobić już dawno jej nogi nie dotykały podłoża, a raczej dyndały sobie w powietrzu. Wpatrywała się w wampira kiedy ten się odgrażał by po chwili mieć bliskie spotkanie z ściana. Gruchnęła zdrowo w ścianę, więc pewnie bez siniaków nie obejdzie się. Jednak May nic nie poczuła, podniosła się i otrzepała niczym bohater z filmu podchodząc ponownie do wampira i Cand. Każde słowo której jednak wypowiadała czarnowłosy było co najmniej 2 razy mocniejsze i kilka razy bardziej wkurwiające i to strasznie. Dziewczyna szybko, więc zatkała uszy dłońmi by trochę stłumić dźwięki. Nie zauważyła nawet, że na jej ciele pojawiły się jakiś paskudne chrosty jednak jej uwadze nie uszedł fakt iż Cand zamieniła się i to bardzo. Widząc jak odrażająca się stała odsunęła się od niej. - Nie, nie, nie zabijesz mnie.-poczęła się odzywać lekko drżącym głosem cofając się jak najdalej od nich. Drżała jednak nie miała niczego czym by się mogła obronić. Miała jedynie torbę, która nie była jakoś mega ciężka. Szybko jednak usłyszała za sobą dziwne chrobotanie, a kiedy się obróciła zauważyła dziwny widok, który był bardzo szokujący. Poczęła się więc cofać w kierunku kolejnego rogu dachu by być miedzy grającymi w pokera oraz wampirem i Cand.
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Kwi 04, 2015 8:42 pm

Czuła w kościach, że incydent ze strony May nie obejdzie się bez kłopotów... Nawet jeśli wampir nie był dilerem, cały towar jaki przyniósł, czyli alkohol i dragi, należały do niego, a kto normalny nie wkurzyłby się, gdyby ten nagle został zniszczony? No, o ile to jeszcze jakimś naprawdę boskim cudem udałoby się załagodzić, jeśli wampir faktycznie był taki miłosierny na jakiego się podawał, tak współlokatorka Candy popełniła fatalny błąd, porównując chłopaka do obecnego burmistrza, co wyraźnie uraziło jego dumę. Nasza biedna dziewczyna nie miała jednak pojęcia kim jest rządzący miastem i co tak naprawdę uskuteczniał w swoich rządach. Była tutaj nowa, jak nowa i zielona była trawa na wiosnę, dlatego też nagły atak ze strony chłopaka na May tak bardzo ją zszokował. Wybałuszyła oczy ze szczerego przerażenia, trzeźwiejąc na ledwie minutę. Wstała z trudem na chwiejne nogi, automatycznie łapiąc za szyjkę "swojej" butelki, tylko... dlaczego nagle zrobiło jej się tak ciepło? I czy ona przypadkiem nie czuła znajomego, całkiem przyjemnego uczucia między udami? To przecież jakiś absurd! Obróciła natychmiastowo głowę w kierunku, w którym została rzucona May, jęknąwszy cicho, jak gdyby ją samą to uderzenie zabolało. Z chwili na chwilę obraz zamazywał się Candice coraz bardziej, chyba nawet zachciało jej się wymiotować, lecz siłą woli powróciła wzrokiem do wampira, który zwracał się teraz do niej, odpinając koszulę. Jasny gwint, przecież nie będzie płaciła za błąd May dawaniem dupy, tym bardziej, kiedy w końcu po osiemnastu latach dowiedziała się, że wampiry istnieją, a jeden stoi tu przed nią i chce zrobić jej krzywdę! Była cholernie przestraszona, ale nawet pomimo ogólnego otępienia, musiała jakoś dać osobom trzecim znać, że coś dzieje się na dachu... Albo zwiać.
Uśmiechnęła się do chłopaka prowokacyjnie, jak gdyby propozycja przypadła jej do gustu i podniosła butelkę do ust, chcąc się napić... Lecz w ostatnim momencie zamachnęła się i z całej siły próbowała uderzyć wampira w bok głowy! Było to o tyle trudne, że 1. była naćpana niechybnymi proszkami, jakie były w alkoholu, 2. chciało jej się pieprzyć, 3. miała do czynienia z wampirem, którego percepcja była na pewno lepsza od człowieka w jej stanie, NOALE istniała zawsze ta szansa, prawda? Aby tego było mało, obróciła się w kierunku barierki i wrzasnęła, tak, WRZASNĘŁA na całe możliwości swego gardła, które na pewno zdarła, mając szczerze gdzieś co mówił wcześniej chłopak, że dach był najbardziej ustronnym miejscem w całej szkole. Ktoś musiał przecież usłyszeć ten pełen przerażenia krzyk i jeśli nie pobiegnie na pomoc samodzielnie to chociaż powiadomi kogoś innego. Cóż, obie dziewczyny nie były sobą, nie miały jakiejkolwiek broni, a w dodatku były same na 3 wampiry. Nawet jeśli dałoby się załatwić to polubownie (co było wątpliwe), nie przegadasz dziewczynie na haju i skrajnym podnieceniu. A teraz - niech się dzieje wola nieba, nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 662


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Sob Kwi 04, 2015 9:37 pm

Nic nikt nie usłyszy, tak? No jeśli ma się na myśli ludzi to faktycznie warunki oraz koniunkcja planet musiałyby być sprzyjające by ktokolwiek usłyszał krzyk z dachu gmachu Akademii. Na szczęście Kres nie jest człowiekiem... No może jest nim w dwóch procentach, niemniej nadal jest to wielki pies bojowy szkolony do odnajdywania i eliminacji zagrożenia, a skoro o zagrożeniu mowa...
Wielki psiak czekał w spokoju na swego Pana bardzo blisko Akademii wbrew zakazom szkolnym przebywając na jej terenie. W końcu ma on pomagać Vladowi w poszukiwaniach toteż zezwolenie na pobyt dostał. Niemniej dla porządku nie był on wprowadzony do budynku i nie miał najmniejszego zamiaru do niego wkroczyć, nawet gdy poczuł z daleka drażniącą woń alkoholu. Niemniej gdy do uszu naszego czworonoga doszedł rozpaczliwy krzyk wołający o pomoc nie mógł tego tak zostawić. Vladislau by nie zostawił i on także nie. Nie ma czasu na szukanie przyjaciela toteż pies zastrzygł uszami i zaczął węszyć by przy pomocy swych niemalże niezawodnych psich zmysłów odnaleźć źródło dźwięków i zapachów tak niepożądanych w tym względnie spokojnym miejscu. Alkohol, podobnie jak woń wampira są na tyle charakterystyczne, iż mniemać można że Kres szybko podjął trop i ruszył na spotkanie przeznaczenia - czyli przez drzwi wejściowe jakie nie problem otworzyć mając jego gabaryt, schodami na piętro, prosto, w lewo, prosto i ponownie schodami aż na dach. Wyjście na dach zapewne ma drzwi. Drzwi w pobliżu których stoją cebulomózdzy przydupasowie... No to nie powinni już stać. Kres biegł. Czując świeży powiew powietrza niosącego ze sobą jednocześnie woń alkoholu, narkotyków i... hormonów przyśpieszył rozpędzajac się na tyle, iż bezpośredni kontakt z nim mógłby dla co wątlejszych skończyć się kalectwem bądź choćby siniakami. Kres staranował bliźniaków niczym owłosiona kula do kręgli zbijająca obłe bloczki. Wypadł niemalże na sam środek dachu. Wyczuwając ewidentny swąd wampira od czarnowłosego lowelasa Kres wydał z siebie gardłowy dźwięk jaki porównać można jedynie do odpalonego traktora... bardzo dużego traktora, któremu zdjęto tłumiki w  ramach wiejskiego tuningu. Nie trzeba tłumaczyć, że dźwięk ten wyraża daleko idącą dezaprobatę wobec tego co na dachu się wyczynia, a zarazem pełną pogardę dla osobnika przed nim. Pies postąpił już po krótkiej chwili krok naprzód pochylając głowę i nie przestając buczeć. Więcej ostrzeżeń nie będzie.


Interwencja za zgodą MG dzięki roztropności Candice.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1693


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Kwi 05, 2015 8:44 pm

May: Próbowałaś stłumić dochodzące do Ciebie dźwięki lecz niestety na próżno. Ilekroć zakrywałaś dłońmi uszy, czułaś przeszywający ból przez który drętwiały kończyny. Było źle… Bardzo źle. Doszło do tego że nie mogłaś wstać już na równe nogi, a Twoje ciało częściowo odmówiło posłuszeństwa. A te niepokojące obrazy? Cóż, mysz nadal grała z Marsjaninem. Ale ale... kiedy na nich spojrzałaś, wasz wzrok się spotkał. Obserwowali Cię, a Marsjanin wykrzywił twarz w złośliwym uśmiechu. Dopiero teraz mogłaś zobaczyć że zamiast zębów posiada długie wampirze kły. Odwrócił w Twoim kierunku jedną z kart i zobaczyłaś makabryczny obrazek przedstawiający Ciebie z odciętą głową i wnętrznościami na wierzchu. Kolejnym obrazkiem była Candice z rogami diabła, która dopadła bezbronnego ciała i jak gdyby nigdy nic jadła te biedne i wymęczone wnętrzności. A to jędza, prawda?
Marsjanin uśmiechnął się szerzej i wyciągnął pokeballa którym rzucił w mysz wielkości źrebaka. Co było dalej? Otóż mysz lekko mówiąc się zdenerwowała i zeżarła Marsjanina, przeżuwając przez dłuższy czas jego zieloną rąsię. Chlusnęła na Ciebie śmierdząca różowa krew i poczułaś że właśnie w tym momencie chce Ci się wymiotować. Nie były to jednak zwykłe wymiociny. Co z zabawą gdyby były zupełnie normalne? Czułaś niesamowity ból, dokładnie taki jakbyś za chwilę miała wydać na świat ustami swoje wszystkie wnętrzności. I tak również się stało. Na Twoich dłoniach pojawiła się krew. Po kolei wypluwałaś zęby, jakieś maziste substancje, a nawet kawałek jajnika, który jak zauważyłaś nosił kapelusz i po uwolnieniu zaczął rapować na dłoni tekst z Bogurodzicy! Może w innych okolicznościach nagrodziłabyś go gromkimi brawami, ale wyraźnie zwijałaś się z bólu. Do tego ta wredna Candice! Nie pomogła Ci, za to z wyciągniętym palcem wskazującym niemal umierała ze śmiechu
- Patrz jaka głupia suka! Jajnik jej rapuje! Zjedz go! Zjedz go Zjedz go! – tego było już za wiele. Co za zołza – Zjedzmy tą zdzirę póki nie wysrała wszystkich wnętrzności South – widziałaś jak się do Ciebie zbliża, zostawiając za sobą dziwne ślimacze ślady. Jej ślepia paliły się jak dwie pochodnie, a zadziorna mina zdradzała że za chwilę zostaniesz pożarta.
Tak właśnie się kończy łączenie prochów z alkoholem

Candy: Wampir nie spodziewał się raczej ataku, dlatego śmiało można stwierdzić że było to dobre posunięcie. Butelka wyślizgnęła się jednak z dłoni niebieskowłosej i zamiast uderzyć wampira w bok głowy, spadła dnem prosto na jego nos. Oczywiście nie muszę wspominać że chłoptaś nie był z tego zadowolony, prawda? Złapał się jednak za nos i wrzasnął z bólu. Nieźle mu dowaliłaś. Troszkę przypadkiem, ale szczęście Jedi jest po Twojej stronie. Tak trzymać, a co jest dalej? Otóż widzisz że coś bardzo dziwnego dzieje się z May. Dziewczyna wymiotuje i nerwowo wymachuje swoimi dłońmi. Jeśli tak dalej pójdzie praw dobnie wypluje też własne płuca. Nie fajnie.
Korzystając z resztek trzeźwości umysłu postanowiłaś wykorzystać okazję zranienia wampira i wezwałaś odsiecz. Mogłaś myśleć że w tym miejscu opuszczonym przez Boga i wszelkie seksowne ciało pedagogiczne nie uraczyłabyś ratunku… Ale ale… Pan Cię kocha dziecino, bowiem już po dłuższej chwili usłyszałaś że macie kolejne towarzystwo. Twój wzrok ponownie zaczął płatać figle, do tego odezwał się alkohol którym uraczyli Was panowie. Co zobaczyłaś? Otóż boski i nieco zarośnięty Alvaro w psiej masce i korkiem analnym przypominającym psi ogon wbiegł na ten posterunek troski i niedoli nokautując przy okazji dwóch zszokowanych osiłków.
- Co to K***a jest?! Czym ty jesteś. Ja pierdolę – wydusił z siebie wampir, po czym rzucił się do ucieczki…. Podobnie jak jego odważni kompani.

Dragi w alkoholu tak zachwiały Twoim światopoglądem że nie, nie wiesz kto dokładnie Was uratował.




Candy i May: Los bywa przewrotny! Dziękuję za udział w losowej mini przygodzie i oczywiście jak zawsze polecam się na przyszłość.
Co się zaś tyczy następstw Waszych decyzji… jesteście słabe i same nie opuścicie dachu, zważywszy na fakt że May straciła przytomność i właśnie pogrążyła się w drgawkach. Candice, możesz się oczywiście doczołgać do koleżanki, lecz pokonanie schodów mogłoby okazać się bardzo, ale to bardzo problematyczne. Zwróćcie uwagę że obie przyjęłyście do organizmu truciznę, więc radzę poszukać kogoś kto choć trochę zna się na toksykologii.
Panowie zwiewali tak szybko, że na pamiątkę zostawili Wam czarny męski płaszcz oraz plecak z następującym ekwipunkiem:
- 2 x butelka alkoholu
-1 woreczek nieboskich tabletek
-2 woreczki różowych tabletek
- miesięcznik pornograficzny
- kajdanki z różowym futerkiem
- sznur

Przez połknięcie dwóch różnych tabletek i uraczenie się alkoholem May może doświadczać dziwnych halucynacji, które pojawiać się będą w losowych momentach niestety niezależnych od naszej bohaterki. Możesz dodać to do karty.

Pełną przytomność możesz odzyskać dopiero po medycznej interwencji, a do tego czasu... no cóż, trącisz warzywem.
Candice nie tknęła tabletek, dlatego tym razem się jej upiekło.

Kłaniam się i do zobaczenia!
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Pią Kwi 10, 2015 8:38 pm

Ups, obsunęła jej się butelka... ALE TRAFIŁA! Wow, osiągnięcie życia - będąc naćpaną, trafić w cel, znaczy, trochę niedokładnie, ale przynajmniej ten powalony napaleniec dostał w ryło. Gdy więc wrzasnęła na całe gardło, mając nadzieję na przybycie pomocy, już w sumie modliła się po cichu do Boga o wybawienie i odpuszczenie grzechów. Przecież kiedy tylko ten debil naprostuje sobie nos, niechybnie zabije najpierw ją, a potem May! Traciła powoli resztki świadomości, chociaż strach ściskał jej żołądek tak bardzo, że tylko to trzymało ją jeszcze jakoś, aby całkowicie nie zemdleć. Nie zdając sobie sprawy z tego, że ktoś lub raczej coś usłyszało jej rozpaczliwy krzyk, podskoczyła w miejscu, usłyszawszy wyłamywanie się drzwi. Z prawdziwym trudem spojrzała w kierunku skąd dochodził hałas i... zamarła, widząc jakiegoś ekshibicjonistę z ogonem w tyłku! Wybałuszyła oczy ze szczerego zdumienia, stojąc jak słup soli i przyglądając się "temu czemuś" z na pewno tępym wyrazem twarzy. Kiedy dotarło do niej również to, że jej oprawca zwiał gdzie pieprz rośnie, a razem z nim jego przydupasy, rozluźniła się trochę, dzięki czemu zwymiotowała cały strach, jaki skumulował się w jej biednym, nadwrażliwym żołądku, oraz na pewno część alkoholu, wymieszanego z dragami. Nic przyjemnego, srsly. Przeklęła siarczyście pod nosem, ledwo co podchodząc do May, przy której padła z impetem na kolana.
- Jezu, dziewczyno, na c**j brałaś to gówno? - wybełkotała, próbując z całych swoich obecnych sił przewrócić młodą na bok. Rozejrzała się dookoła, a widząc zostawioną torbę, wyciągnęła ku niej rękę, lecz na tym się skończyło - Candice padła twarzą na zimny beton, tracąc również przytomność. Ciekawe czy ktoś je tutaj znajdzie czy będą zdane same na siebie aż do (mniej więcej) odzyskania choć w części świadomości przez samą Candy?

_________________
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Kwi 12, 2015 2:13 pm

Tego wszystkiego było za dużo, zdecydowanie za dużo jak na biedną May. Wyciągnęła, więc w pospiechu telefon, wyciskając pierwszy lepszy numer i wrzeszcząc na pomoc. Potem było tylko grzej, telefon wylądowała na ziemi a sama dziewczyna poczęła rzygać jak kot zwijając się z bólu już po chwili. W końcu miała dość, nawet nie zauważyła jak wampiry zwiały i ktoś nowy pojawił się na dachu. Po chwili powiem leżała nieprzytomna telepiąc się niczym człowiek podłączony do prądu. Tak się to wszystko skończyło przynajmniej dla niej w obecnej chwili.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 662


PisanieTemat: Re: Dach szkoły   Nie Kwi 12, 2015 5:51 pm

Stało się. Wymoczki uciekły w popłochy widząc potęgę i majestat Kresa. Jedyna w miarę przytomna dziewczyna także była pod wrażeniem. Pies przebiegł kilka metrów za cwaniakami niejako na rozpęd dla nich po czym powrócił zaniepokojony do dziewcząt. Szczęście, że były to młode samice ludzi, a nie dorodne samce. Pozbawione przytomności nie mogły się przemieszczać, a Kres wyczuwał, że jedna z nich jest w fatalnym stanie i uznał, że trzeba coś uczynić. Trącił nosem najpierw jedną, potem drugą z dziewczyn. Widząc, iż nie reagują przerzucił sobie obie po kolei przez grzbiet i zaczął powoli i ostrożnie iść w kierunku schodów. Musi je pokazać Vladowi.. On będzie z pewnością będzie wiedział co trzeba zrobić. Wobec tego Kres powoli, acz konsekwentnie przemieszczał się w dół budynku by odnaleźć swego Pana. Balast jednakże mu tego nie ułatwiał...

[zt Kres, Candice i May]
Powrót do góry Go down
 
Dach szkoły
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Szkoły Magii na świecie
» Statut szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie [do edycji]
» Edukacja i Szkoły Magii
» Dach
» Schody przed szkołą

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec -
Skocz do: