IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie nr 250

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 09, 2016 9:44 pm

Mieszkanie osadzone jest tak, by miało ono duży taras i piękny widok na resztę dzielnicy. A o to pokoje:

Salon - przestronny, bez niepotrzebnego przepychu.



Kuchnia + Jadalnia - Także w białych kolorach z elementami czerni. Wszystko aby było pod ręką i proste w obsłudze.



Łazienka - Duża, wspólna łazienka. Prysznic, wanna i inne potrzebne elementy. Drzwi są zamykane na zamek.




Sypialnia Vestar'a - Schludny, czysty pokój. Idealny dla porządnego wampira, który sumiennie pilnuje porządku.




Sypialnia Ragnar'a - Także zadbany pokój, z neonowym łóżkiem - Ragnar to w końcu duże dziecko i lubi jak coś mu się świeci, hue.




Reszta? Taras na który wychodzi się z salonu oraz przedpokój który jak wiadomo znajduje się przy drzwiach wyjściowych z domu.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 09, 2016 10:01 pm

Przyjazd do Japonii trwał niezwykle długo. Ale podobno tylko w tym miejsc mogli zacząć swoją prawdziwą naukę wśród rówieśników. W końcu całe swoje dotychczasowe życie spędzili w domu, ucząc się przez wybranych nauczycieli. Nie to, że mieli braki czy coś, tylko spędzali wyłącznie czas ze sobą, a dokładniej to Vestar z Ragnar'em. Nie interesowało ich żadne kuzynostwo czy potomkowie innych rodów. Oni woleli tylko i wyłącznie swoje towarzystwo. Dlatego wysłanie ich do obcego kraju, do obcej szkoły miało niby załatwić problem. W końcu samodzielne mieszkanie może przynosić korzyści. Lecz to okaże się prawdą? Zobaczy się po czasie!

Vestar wskazał kierunek taksówkarzowi po tym jak opuścili pokład samolot. Bardzo dobrze, że rodzice wybrali im Nocną dzielnicę. Ponoć jest ona przystosowana tylko i wyłącznie dla wampirów. Spokojne życie nocnego krwiopijcy może być dobre oraz zdrowie właściwie dla Ragnar'a. Braciszek zapewne denerwował się całą podróżą, lecz posiadanie takiego uroczego braciszka jak Ves, wszystko przejdzie lekko.
- Już niedaleko. - upewnił go brat, uśmiechając się jak zwykle łagodnie. Dla innych może i przyodziewał fałszywy uśmieszek, jednak dla brata on zawsze pozostanie szczery.
Zbliżali się. Wysoki budynek wyróżniający się na tle innych. Bogaty, wypełniony po brzegi wampirami. Dla zwykłego śmiertelnika z całą pewnością byłaby to wyprawa bez szczęśliwego zakończenia. Po opuszczeniu samochodu, wyciągnęli swoje bagaże by następnie skierować się do wejścia. Musieli potwierdzić swoje tożsamości z portierem oraz otrzymać wszystkie klucze, włącznie z zapasem. Vestar już postarał się by żaden z nieproszonych gości czasem do nich nie zawitał. Wraz z bratem musieli teraz przedostać się do swojego mieszkania. Wysokie piętro - bardzo dobrze. Widoki na tak wspaniałe miasto muszą być zjawiskowe.
- Teraz zaczniemy całkiem inne życie braciszku. Bez ciągłego obserwowania, bez rodzicielskich rozkazów. Tylko my, wolność i swoboda. - uśmiechnął się zaś, gdy wjeżdżali windą ku górze, na swoje pięterko - No i oczywiście wydawanie pieniędzy. - poprawił na nosie okulary, chcąc jakby podkreślić swoje nadto mądre słowa. Gdy winda zasygnalizowała piknięciem właściwe piętro, otworzyły się jej wrota i oba wampiry mogły już opuścić jej kabinę. Teraz nic innego jak dotarcie do właściwego mieszkania, a potem otwarcie drzwi. Vestar wpuścił brata pierwszego, po czym sam wszedł, zamykając drzwi na klucz. Walizki wreszcie mogły zostać odłożone na bok.
- Rozejrzyj się po mieszkaniu. Chyba wiesz, który to Twój pokój? - niemal nakazał Rag'owi. Niech ogarnie swój pokój, gdzie co jest. Ves mniej więcej już wcześniej wdział mieszkanie, tylko musi ogarnąć też alarmy w domu. Tak na wszelki wypadek~ Przezorny zawsze ubezpieczony.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 09, 2016 10:42 pm

Powody przyjazdu do Japonii nie bardzo go interesowały, na ten temat nawet nie dawał dodatkowych pytań, a jedyne co zapytał, to czy Vestar też jedzie. Gdyby nie jechał to chyba musieliby go siłą tu przyprowadzić.
To prawda, całe życie spędził z nim razem, robił wszystko razem, łącznie z nauką. Nawet nie było mowy o jakiejkolwiek rodzinie, kuzynostwie czy czymś takim, mało co go interesowali, bo najważniejszy dla niego zawsze był Ves. Całą drogę do Japonii przespał, budził się jedynie po to, aby upewnić się, że brat jest na pewno wciąż przy nim.

Wciąż zaspany wsiadł za bratem do taksówki, która miała ich zawieźć do nowego miejsca zamieszkania. Nie on interesował się tym wszystkim, a przez to wiedział tyle o ich nowej miejscówce, że znajdowała się w jakiejś dzielnicy Nocnej czy coś takiego. Nie ma się co oszukiwać, nie interesowały go takie rzeczy.
- Mam nadzieję na chociaż odrobinę zieleni w okolicy. - odmruknął. Widząc uśmiech brata nie mógł nic poradzić, jak odwzajemnić go swoim, lecz lżejszym. Obydwoje mogli być pewni szczerości tych uśmiechów, nawet pomimo swoich charakterów.
Zbliżali się do jednego z wyższych budynków w tej dzielnicy, trzeba przyznać, starali się tutaj o nowoczesność i najwyższy komfort. Chyba im to wyszło, przynajmniej sprawiało to takie wrażenie. Wyszedł chwilę po bracie, również zabierając swoje bagaże. W środku znowu zostawił wszystko w rękach bliźniaka, on to miał głowę do tych wszystkich formalności, potwierdzeń, zatwierdzeń, innych takich szmerów bajerów, których Ragnar nawet nie próbował pojmować. Jak już załatwił co trzeba było, ruszył z nim do windy.
- Po prostu w końcu będziemy mogli robić faktycznie co chcemy, sami. - z naciskiem na to „sami”. Jak zwykle Ves miał dużo racji w swoich słowach, w końcu od zawsze ktoś ich pilnował, niemal na każdym kroku. Jak nie rodzice, to ktoś wynajęty przez nich, oszaleć by można w końcu. Jednakże zawsze znalazło się jakiś sposób, aby od tych oczu uciec i porobić co faktycznie się lubiło, jednak to nie historia na teraz.
Drzwi od windy otworzyły się, poprzedzone delikatnym piknięciem, a oni opuścili jej wnętrze. Przepuszczony przed bratem, wszedł do środka, odstawiając zaraz na wejściu walizkę. Nie było tu tak brzydko, wszystko ładnie, w nowoczesnym stylu, nareszcie jakaś ciekawsza nowość w ich życiu.
- Nie martw się, poradzę sobie. - odpowiedział, idąc się rozejrzeć. Jak zawsze zrobił to, o co prosi braciszek. Nigdy się to nie zmieni w jego przypadku. Do znalezienia pokoju potrzebował tylko dwóch prób, za pierwszą trafił do łazienki, która także prezentowała się nie najgorzej. A sam pokój... Cóż zrobił dwa kroki do środka, rozejrzał się kilka razy na boki i w sumie tyle, zaraz wyszedł, by pójść do brata.
- Nie najgorzej tu jest, przynajmniej nie ma tych paskudnych obrazów... Ciarki mnie przechodziły jak je widziałem. - no pięknie, bardzo ładnie wspominasz dom młodzieńcze! Jednak naprawdę był szczęśliwy z faktu braku tych dzieł sztuki. Niedługo po tym jednak zbliżył się do brata, by nachylić się lekko nad nim, by zbliżyć usta do ucha brata.
- Ves... Ja... - wyszeptał subtelnym tonem do ucha, po czym zaraz odciągnął usta od ucha, dokańczając z uśmiechem. - Jestem głodny~ - no dobrze, wszyscy podciągają majtki, a ręce na pulpit, nic tu się nie dzieje. Ragnar po prostu jest głodny. - Mam nadzieje, że nie dali nam pustej lodówki. - mruknął cicho, patrząc się wciąż na brata.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 09, 2016 11:28 pm

Nie liczył, że w tej okolicy może być jakakolwiek zieleń. Zapewne są jakieś parki czy ogrody, ale wątpił na zielone tereny w nowoczesnej dzielnicy. No dobra... Może ze dwa rosnące drzewka? Też chciałby aby była dookoła nich natura, tak jak było w ich w domu w Norwegii. Ale tutaj jest Japonia, w dodatku rozbudowane miasto. Westchnął jedynie, klepiąc brata po ramieniu. Niech ma na pocieszenie.
Najważniejsze, że teraz mają nieco lżejsze życie. Już dość opieki nad ich dorosłym życiem. Sam Vestar bardzo chciał mieć możliwość rozwinięcia się pod kątem kariery, by móc coś osiągnąć. E dodatku też chciał pomóc w tym braciszkowi. Jego specyficzne podejście do życia mogło naprzykrzyć mu wiele problemów, a Vestar właśnie miał zadziałać tak, by go żaden problem nie spotkał. Ale to już swoją drogą oraz zależne od młodszego bliźniaka.
- Nie wątpię, braciszku. Chociaż musisz uważać na tajemne drzwi, za którymi nie ma nic tylko przepaść na sam dół ulicy. - palcem wskazał na swoje drzwi od sypialni. Ragnar do niej nie zaglądał więc nie wie czy jego wredny brat znowu mu dokuczał - Och... Właśnie, Ragnar. Kilka obrazów przyjdzie do nas kurierem. - kolejna zgryźliwość, oczywiście wszystko z miłości. Vestar nie ściągnie tych wstrętnych obrazów, których biedak nie znosił. Nawet zadba by żadnych obrazów nie było, dla jego świętego spokoju.
Właśnie stał przy klawiaturze alarmu. Wyciągnął z portfela karteczkę by odczytać z niej PIN który miał wpisać aby uruchomić urządzenie i właśnie wtedy wrócił bliźniak. Ves zmarszczył brwi, sięgając palcem do klawiatury gdy poczuł na swoich uchu oddech brata. Coś było na rzeczy? Otworzył lekko usta, chcąc już powiedzieć swoje ale gdy Rag dokończył swoje zdanie w subtelny sposób. No tak. Romantyczny to on był od zawsze. Ves roześmiał się, kręcąc głową.
- Tak. Ojciec mówił przed wyjazdem, że nim dojedziemy, będziemy mieli uzupełnione zapasy. Co chcesz konkretnie? - spytał, składając karteczkę jaką schował z powrotem do portfela. Alarmem zajmie się potem, pierw trzeba brata ululać do snu.
- Ale wiesz, że po kolacji idziesz się wykąpać, a później spać? - ton oczywisty jak cholera - bez przyjmowania protestów! Vestar skierował swoją zacną postać do kuchni, pierw zapalając światło. Elegancka, utrzymana w stylu reszty domu. Idealnie. Podszedł do lodówki, by do niej zajrzeć... Warzywa, ryby, nabiał. Znalazł nawet szynkę! Zdrowe odżywianie jest podstawą bytu. A worki z krwią? Na samym dole lodówki w pojemnikach - Może chcesz napić się krwi? - wyciągnął jeden woreczek, unosząc go by pokazać bratu. Ten na pewno poszedł za starszym... Zresztą on zawsze trzymał się Ves'a.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 10, 2016 3:27 pm

Jak to dobrze, że Ragnar miał swojego brata, który pilnował go, zajmował się nim i ogólnie dbał o niego. Nie ma jakichkolwiek wątpliwości, iż Ragnar faktycznie czasem był jak dziecko, które potrzebuje opieki swojego starszego braciszka. Chociaż czasem też znalazły się momenty na zabłyśnięcie z jego strony, pomagając swojemu braciszkowi.
Już mu chciał odpowiedzieć na przestrogę, gdy tylko ten wspomniał o obrazach. Dreszcz przerażenia przeszedł go od czubka głowy po same palce od stóp. Miał nadzieje, że żartuje, musi żartować... Nigdy nie pozwoli, aby w jego okolicy znowu wisiały te paskudne maszkary, których miał już dość, bardzo dość.

No subtelny i romantyczny to on był nieświadomie od niemal zawsze, więc z jego ust nawet prośba o kanapkę brzmieć mogła miodnie dla uszu, o czym już nieraz przekonać się mógł Ves. Jemu to tym bardziej nie szczędził takich tekstów, przynajmniej mieli się z czego czasem pośmiać. I jak zawsze był on lepiej poinformowany, w odróżnieniu od Ragnara, któremu potrzebny był jedynie brat do szczęścia, ale to szczegół. Właśnie dlatego też nie sprzeciwiał się wyjazdowi, skoro Vestar będzie przy nim, to reszta jest już nieważna! To już chyba prawdziwa braterska miłość, przynajmniej niektórzy z rodziny tak mówili, jak już zostali zaszczyceni obecnością bliźniaków.
- Chcę jeść. - odpowiedział już normalnym tonem. W sumie to wybredny był tylko względem kilku rzeczy i to w sferze bardziej deserowej, aniżeli kolacyjnej, to martwić się raczej nie musiał. Ale najchętniej to zjadłby pianki, jak zawsze i wszędzie. Piankowy potwór atakuje, ciekawe czy w Japonii mieli inne smaki jego smakołyku?
- Tak, tak, wola mojego brata jest dla mnie rozkazem. - odpowiedział mu z delikatnym uśmiechem, ruszając za nim do kuchni. Cóż, kuchnia też była ładniutka, nawet bardzo. Wszystko utrzymane w prostocie i modernistycznym stylu, czyli nic tu nie wychodziło ponad inne pomieszczenia.
Oparł się o szafkę, gdy braciszek zajmował się grzebaniem w lodówce. - Mogę u Ciebie spać? - zapytał nagle, patrząc się wciąż jak ten przeszukuje kolejne półki lodówki. A pytał się... Cóż, bo chyba chciał, zawsze wolał mieć brata jak najbliżej siebie, nawet gdy już troszkę podrośli, a właściwie to Ragnar chyba najbardziej. A tatusiek faktycznie zadbał o to, by nie padli jak muchy w nowym mieszkaniu, miło z jego strony.
- Ta, może być. - odbił się od szafki, stając za bliźniakiem. - Ale nie będę pił sam.[/color] - dodał po chwili, już trzymając w jednej dłoni drugi woreczek, a drugą swojego braciszka. Jak zwykle nie da mu jeść bez niego później, więc już wyboru nie będzie miał. Kolacje jedzą razem.
- Jak to się mówi... Trzeba opić nowe mieszkanie czy coś takiego. - zabrał Vestarowi woreczek, który on trzymał i odłożył wraz ze swoim na blat wysepki. Sięgnął szybko po dwa kieliszki z szafki, których musiał jednak poszukać, ale znalazł w końcu! No i oczywiście nalał zarówno sobie, jak i bratu.
- To co braciszku? Za nasi i za nową, ciekawszą przyszłość? - zapytał, podając mu kieliszek z czerwoną cieczą.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 10, 2016 4:01 pm

Poniekąd nawet traktował go jak dziecko, chociaż starał się też, aby Ragnr wykonywał też większość rzeczy sam. Oczywiście dbając by za bardzo się nie zdenerwował przy tym. Mógłby zrobić coś sobie lub komuś - chociaż inni z poza rodziny mało go obchodzili. Najważniejszy był, jest i będzie braciszek. Tak, ten wielkolud który teraz trząsł się na wspomniane obrazy. Vestar zaśmiał się krótko pod nosem i wyciągnął dłoń aby pogłaskać olbrzyma po głowie - Spokojnie, tylko żartowałem. Żadnych obrazów nie będzie. - trochę żal się zrobiło Blondyna. Ale tak już bywa, jak się ma o półtora minuty starsze rodzeństwo.
Od zawsze bawiło zachowanie Ragnara i jego nieświadomej romantyczności. Taki potulny, spokojny brat oraz jego subtelne teksty - jak go tutaj nie kochać? Dlatego i teraz nie dało się nie zaśmiać. Rozczulające Dzieciątko.
- Tak, tak wiem. - potwierdził, a później jak wiadomo, zajrzał do lodówki. Pierw odżywią organizm krwią, by później coś uszykować Rag'owi by mógł zaspokoić swój niewampirzy apetyt - Ale wiesz, że na kolację nie będą pianki? - tak w razie czego wolał już uprzedzić. Znał ogromną miłość do pianek przez brata oraz przewidział iż może sobie zapragnąć tych słodkości przed snem. Jakoś nie miał dzisiaj ochoty stać przy nim całą noc w łazience bo ten się źle poczuł. Pianki są dobre, lecz niestety mogą szybko doprowadzić do mdłości.
Póki co teraz inne pytanie. Vestar spojrzał w kierunku brata nie bardzo zaskoczony, ale jednak. Westchnął głośno przez moment milcząc. Jako dzieci spali przeważnie zawsze, lecz gdy bardziej dorośli, Ves cenił sobie swoją prywatność, aczkolwiek zdarzało się, że Ragnar u niego sypiał.
- Tak, ale tylko dzisiaj. - zgodził się. A wyjście inne miał? Jedna noc tylko, nic wielkiego się nie stanie. Chociaż wiedział doskonale, że jeśli Ragnar'owi byłoby źle, mógłby spać i kolejną. W końcu nowe miejsce, jednakże i tak trzeba pokazać mu granicę. Miał nadzieję, że ten się nie pogniewa czy nie zasmuci.
- Zatem postanowione. Pożywna krew dla Nas obu. - uśmiechnął się, błyszcząc swoimi śnieżnobiałymi kłami. Poczekał aż Ragnar rozleje krew po kielichach, po czym chętnie od niego wziął ów naczynie.
- Tak, dokładnie. Nowe życie, nowe miejsce i znajomi. - uniósł naczynie w geście toastu, lecz przez chwilę zamyślił się, a następnie powiedział - Nie, bez znajomych. Gdy mam Ciebie nie potrzebują nikogo innego, Ragnarze. - jeśli brat ze chce wzniesie z nim toast uderzając lekko kielichem o jego. Wtedy szybko wypije czerwoną ciesz, by po chwili oblizać się i wstawić naczynie do zmywarki. Ragnar zapewne też tak uczyni - To chcesz jeszcze jakieś kanapki czy od razu przechodzimy do etapu Kąpania się? - skrzyżował ręce na klatce piersiowej, posyłając bratu dość dwuznaczny uśmiech. Uwielbiał się z nim droczyć, chociażby samą mimiką. Bo kto wie? Może ich miłość była naprawdę wyjątkowa?
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 10, 2016 6:17 pm

Już dawno nie czuł, by Vestar go tak głaskał po głowie, niemal zapomniał jak przyjemne to było. Widocznie nie miał ku temu powodów by robić takie rzeczy, chyba musi się częściej bać tych obrazów, aby dostawać takie pieszczoty. Niemniej również się cicho zaśmiał, szturchając lekko bliźniaka w bok.
- Nie strasz mnie takimi rzeczami, bo jeszcze mnie wywiozą stąd nogami do przodu. - tak, chyba właśnie tak to jest mieć rodzeństwo starsze o całe półtorej minuty.

- Nie mam już pięciu lat, że jadłbym je przed spaniem. Zresztą wiem, że nie przepuściłbyś mi jedzenie pianek w nocy. - odpowiedział mu spokojnie, zupełnie jakby nie pamiętał wydarzeń po ostatnim jedzeniu pianek. I to jeszcze było w tym roku, ale nie, on nic już nie wie. Na szczęście Ves pilnował go, bardzo pilnował, dbał o niego również w kwestii zdrowotnej. Jak dobrze, że miał takiego brata.
Nie da się opisać jak bardzo szczęśliwy Ragnar był na samą myśl, że brat pozwolił mu u siebie spać z własnej woli. Nawet jeśli na zewnątrz tego nie pokazywał, to wewnątrz nie mógł się ogarnąć ze szczęścia. Mimo posiada tych kilku...nastu oczywiście lat, to wciąż zdarzało mu się być jak duże dziecko, zwłaszcza w takich sprawach i tylko dla brata.
Trzeba przyznać, iż uśmiech Vestara był niezwykle urokliwy, będąc jednocześnie tak szczerym. Czasem nie mógłby się wręcz napatrzeć na ten szczery uśmiech jego braciszka, był gotów zrobić wszystko, byleby mógł go zobaczyć.
- Nie potrzebuję nowych znajomych. - zgrał się idealnie z bratem, który mówił dokładnie to samo. No cóż, jak widać ich towarzystwo wystarczało im przez ostatnie lata, nie potrzebowali nikogo więcej oprócz siebie, dzięki temu ich więź była też taka silna i wyjątkowa.
Z delikatnym uśmiechem uderzył lekko o kielich brata, równie szybko wypijając jego zawartość. Oblizał powoli usta z pozostałości cieczy, odstawiając również swój kielich do zmywarki. Słuchał oczywiście co brat ma do powiedzenia, lecz nim skończył, przejechał delikatnie kciukiem w kąciku jego ust.
- Miałeś jeszcze resztki krwi. - powoli zlizał ją ze swojego palca, podnosząc lekko wzrok na brata. - Nie, tyle mi wystarczy na dziś. Pójdę się już umyć. - również posłał mu delikatny uśmiech, klepiąc go lekko po czubku blond czupryny, gdy go wymijał. Jego włosy były zawsze takie przyjemne w dotyku, aż żal byłoby ich nie zmacać co najmniej raz dziennie, tym bardziej jeśli są na wyciągnięcie ręki!
Nawet nie zdążył wyjść z części kuchennej, a jego koszula już była przewieszona przez ramię. To już normalne w jego zachowaniu, zresztą nie miał się czego wstydzić! Wyrzeźbione ciało to przecież coś, nie miał najmniejszego powodu, aby się wstydzić.
- Jak coś to zostawiam otwarte drzwi! - krzyknął, wchodząc do łazienki i tam pozbył się dopiero reszty ubrań, po czym wszedł do kabiny, odkręcając zimną wodę. Przyjemne uczucie wody spływającej po ciele było strasznie przyjemne, na dodatek taka zimna.
- Ves, przyniesiesz mi coś do ubrania? - krzyknął znowuż, lecz już spod prysznica. Nawet nie pomyślał o czymś na przebranie. - Chyba że wolisz sobie wyobrażać ubrania~ - nawet krzyczeć umiał tym swoim subtelnym głosem, co właśnie udowodnił. A niektórzy mówili o nim jako o oschłym osobniku.[/color]
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 10, 2016 7:07 pm

- Dobrze, już nie będę. No chyba, że zasłużysz sobie. - puścił mu oczko w geście żartu. Zauważył jak Ragnar poczuł się dobrze po pogłaskaniu po głowie. Jak zwykle uwielbiał tak drobne, ale jakże czułe pieszczoty. Może znacznie częściej będzie go tak głaskał? Mała rzecz, a przynosi tyle radości. Natomiast szturchańce wcale nie są zabawne!
Pokiwał głową na słowa odnoszące się jedzenia pianek. Tak, tak. Ragnar jak zwykle zapomina, lecz trzeba mu wybaczyć. Już taki jest i właśnie Vestar dlatego go pilnował jak oczka w głowie - I bardzo dobrze, że jesteś tego świadomy. Chyba pamiętasz wydarzenie które miało miejsce całkiem niedawno. - pogroził palcem, robiąc poważną minę. Rag ma często skłonności do swojej infantylności. Może i było to urocze, lecz nie raz całkiem bolesne dla samego wysokiego wampira. Jednak żeby już nie przedłużać, przeszli więc do wypicia toastu za nowe życie. Całkiem ładne święto dla bliźniaków. Życie tylko w swoim towarzystwie. Chociaż jak wiadomo gdy Vestar się bardziej zaaklimatyzuje, będzie szukał sobie zajęcia, chociażby w biznesie. Może uda się mu coś otworzyć? Ragnar mógłby być współwłaścicielem. Ale stop! Póki co muszą się wygospodarować nie tylko ciałem, lecz i duchem z nowym miejscem. Norwegia a Japonia to całkiem różne światy.
Widział doskonale tą radość u brata gdy zgodził się na wspólny sen. Kolejna rzecz, która wyjątkowo działa. Z całą pewnością wspomoże z przyzwyczajeniem się do nowego miejsca, a jak wiadomo Rag strasznie lgnął do braciszka jak i ze wzajemnością, chociaż Ves nie czasem aż tak gwałtownie. Można powiedzieć, że to Ragnar często wychodził do bliskości niżeli Vestar. I nie raz wielkoluda trzeba było uspokajać czy przyprowadzić do porządku.
Kolejny śmiech, gdy ich słowa dotyczące znajomych rozbrzmiały w tym samym czasie. Ta silna, bliźniacza więź. Nie raz, nie dwa miewali podobne przypadki. Czyżby szósty zmysł?
Po wypiciu krwi i uprzątnięciu brudnych kieliszków, przyszła pora na dalszą część wieczora a dokładniej przygotowania do odpoczynku. Nim jednak do czegokolwiek doszło, Vestar został zatrzymany przez ruch Ragnar'a. Poczuł jego palec przy swoim kąciku ust i to jak ściera drobne kropelki krwi. Z lekko otwartymi ustami wpatrywał się w twarz brata i to jak dokładnie zlizuje krew. Nim doszło do otrząśnięcia się, zamrugał raz i to wolno jakby w zwolnionym tempie!
- Ragnar... - burknął pod nosem, wzdychając. Kiwnął mu głową, skoro nie chciał już nic do jedzenia. Aż dziwne. Wzruszył ramionami, dotknąwszy samemu palcem kącika ust, gdy tylko się odwrócił. Zerknął też na bliźniaka, który to już chodził sobie bez koszuli. Przyjrzał się przez moment jego muskularnej sylwetce, wyrzeźbionej latami treningu i te blizny... Czy one tylko pochodziły z walk? Ze sportów jakie uprawiał? Rag miał tez potworną przemianę, która także mogła wyrządzić rany. Można powiedzieć, że całkiem dobrze znosił swoją moc jaka mogła w każdej chwili uderzyć.
- Wezmę prysznic po Tobie! - krzyknął w odpowiedzi, uśmiechnąwszy się pod nosem. Skierował się zatem do bagaży, by móc przenieść je do odpowiednich pokoi, gdy ponownie rozległ się głos brata. Ubrania? No tak... Nie zabrał ubrań na przebranie.
- Jaki zapominalski. - a może było to celowe? Vestar rozpakował bagaż brata, by znaleźć czystą bieliznę oraz piżamę składającą się ze spodni oraz koszulki. Była ona błękitna. Kolor idealnie pasujący nie tylko do przystojnej twarzy brata, lecz i jego charakteru. Wbrew wszelkim pozorom to łagodna osoba. Chociaż faktycznie mógł przestraszyć tych, którzy mało go znają.
Wstał od bagaży, by skierować się do łazienki - Przykro mi, nie będziesz mieć możliwości biegania nago po mieszkaniu. Przyniosłem Ci piżamę. - zawołał do kąpiącego się brata. Ciężko było cokolwiek dostrzec zza szyby kabiny, jedynie zarys jego sporego ciała. Położył złożoną piżamę oraz bieliznę na szafce. Znowuż zerknął na kabinę i jeśli nie wyskoczy z niej Ragnar, Ves skieruje się do wyjścia z łazienki. Z kieszeni wyciągnie paczkę fajek oraz ukrytą wewnątrz zapalniczkę. Musiał wyjść na taras bo  w domu smrodzić nie chciał. Wydobędzie papierosa z paczki i zapali go szybko. Podejdzie blisko do balustrady o którą oprze się aby spojrzeć na przepaść. Czarne tereny, gdzieniegdzie światła samochodów. Mimo iż była to wampirza dzielnica mogło być tutaj spokojnie. Czyżby wampiry wyszły się bawić? W końcu dzielnicę otworzono dość niedawno. Przeczesze dłonią włosy, zaciągając się papierosem. Nagle zmienił pozycję, wskakując na balustradę by na niej usiąść. Nogi wyrzucił za nią, spuszczając w dół. Nie ma to jak siedzieć na wysoki piętrze, w dodatku lekko się trzymając. Ale właśnie taki jest Vestar. Dla niego ryzyko jest całym życiem. Kolejne zaciągnięcie i wypuszczenie nosem dymu. Skierował teraz swoje oczy na horyzont. Wysokie, ponure budynki i ten księżyc. Nie był całkiem w pełni, ale grunt że nie zasłaniały go chmury. Czekał też aż brat skończy kąpiel, wtedy on sam uzyska możliwość odświeżenia się a później snu... z bratem. Ponownie też zerknął w dół, nieco się pochylając. Od drugiej osoby można byłoby pomyśleć, że Ves chce po prostu... zlecieć.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Pon Lip 11, 2016 9:00 pm

To prawda, Ragnar był zawsze pierwszy przy bracie, niezależnie od miejsca czy okoliczności. Uwielbiał być zawsze blisko niego, nie zważając na innych ludzi, Ves był dla niego całym światem. Może czasem wydawało się nawet, że jest za blisko, w końcu był potwornie zazdrosny o swojego brata, który od zawsze był tylko  dla niego. Sam brat także pokazywał czasem swoją milszą stronę publicznie, jednak nie tak często jak wielkolud, na pewno nie tak często. Ciężki jest los, gdy ma się takiego „małego” braciszka, przylepę jak Ragnar!
W spaniu z bratem nie chodziło mu nawet tyle o lepsze zaaklimatyzowanie w nowym mieszkaniu, bardziej z samej przyjemności własnej, takiego powrotu do przeszłości. Od zawsze uwielbiał spać z nim, chyba tego nie da się zmienić i taki już zostanie. A radość jaką mu to sprawiało, była niemal niewyobrażalne, niemożliwa do pojęcia słowami.
No i oczywiście nie można nie przyznać, że jego brat, pomimo bycia czasem wrednym, chłodnym typem, to miał on w sobie taki mechanizm uroku, przynajmniej na Ragnara to działało. Właśnie teraz, przy tak małym geście jak wytarcie resztek jedzenia, uaktywnił tę swoją tajemniczą moc. Mimo iż jego wyraz dużo się nie zmienił, a w odpowiedzi jedynie burknął, wysoki blondyn dał radę poczuć te przyjemną falę, roznoszącą się od właśnie tego ukrytego za okularami braciszka.

- O, dzięki. - na chwilę odwrócił się pod kabiną, by wyjrzeć na brata i dowiedzieć się, gdzie szukać wszystkiego. Ciekawe czy coś by się stało, gdyby wciągnął go pod prysznic? Pewnie nieźle by mu się oberwało, ale widok byłby niezapomniany, dla obydwóch zapewne. Ciekawe jak wyglądałby wyraz twarzy Ves'a? W końcu myli się przecież razem, niemal zawsze! No teraz... Trochę jakby przestali, może czas wrócić do tego? Ryzykowałby w końcu dużo, Vestar był faktycznie już dorosły, a Ragnar przy nim był jedynie w teorii, przy innych owszem, zachowywał się dorośle, może nawet czasem za poważnie, acz przy bracie jakoś o tym zapominał i dawał dyspensę sobie.
- Mi z tego powodu nie jest przykro, to ty jedynie możesz żałować. - dodał żartobliwie nim tamten wyszedł, po czym wrócił do dalszego mycia się. Jako że woda była zimna, czyli idealna dla niego, mógł się poczuć jak w domu, ten chłód. Ciężką chyba pod tym względem będzie się mu przyzwyczaić pod kątem pogody występującej w Japonii. No i tym brakiem wszechobecnej zieleni, chociaż może to tylko tutaj? Zresztą nieważne, nic nie zastąpi prawdziwego lasu z dzikimi zwierzętami, dalekiego od wszelkiej cywilizacji.
- Ciekawe czy wciąż pamięta co mu obiecałem... - mruknął sam do siebie, na kolejną myśl o spaniu z bratem. Co mu obiecał? Coś wyjątkowego, przeznaczonego tylko i wyłącznie dla nich. Mimo obiecania tego już stosunkowo dawno, wciąż pamiętał o tym, nie mógłby zapomnieć. Czego on nie był gotów zrobić tylko dla swojego Ves'a? Byłby... Nie, jest gotów zrobić wszystko dla jego dobra oraz bezpieczeństwa, nawet stać się najgorszym potworem, który stąpałby po tej ziemi.
Potworem... Spojrzał się na blizny, które zdobiły go w niektórych miejscach. Faktycznie, dużo mu nie brakuje by zostać potworem, wystarczą chęci. Ile to on by się nie starał zapanować nad tą bestią, tyle ran mu pozostawało nieraz na ciele. Niektóre faktycznie, były wypadkami podczas sportów, inne jednak już nie tak koniecznie. Przynajmniej przez takie poświęcenie ma teraz więcej sił.
Zakręcił wodę, gdy już skończył się myć, sięgając zaraz po ręcznik, którym wytarł dokładnie każdy kawałek swojego ciała. Po tym ubrał się, najpierw w koszulkę, później bokserki. Zastanawiał się, czy nie darować sobie zakładania spodni, ale... Lepiej nie ryzykować z żelaznymi rządami Vestara! Więc ubrał i je, wychodząc z łazienki. Zajrzał na początek do pokoju brata, nie było go tam jednak. Jednakże delikatny zapach prowadzący z tarasu już go naprowadził.
Ruszył za zapachem, by zobaczyć swojego brata, siedzącego na barierce od tarasu. Iście samobójczy widok, nie ma się co oszukiwać, na szczęście już go znał. Ten to jak zawsze musiał igrać z losem, nawet tu i teraz, zaraz po przyjeździe. Cicho westchnął na to, podchodząc powoli do niego, by objąć go zaraz w pasie.
- Palenie nie jest za zdrowe dla organizmu, przynajmniej tyle wiem. - mruknął mu cicho za uchem, kładąc głowę na jego ramieniu. - Nad czym się tak zastanawiasz? - zapytał po chwili, obracając odrobinę twarz w jego stronę. Z każdego profilu wydawał się tak samo chłodny i daleki, przynajmniej w tym momencie. A co mogliby pomyśleć ludzie? Zapewne i największy łowca wampirów zatrzymałby się z pewnym niepokojem, nawet wiedząc iż to jest wampir.  Ludzie są czasem tacy... Ślepi na niektóre rzeczy. Widzą tylko to, co widzą inni, a jeśli nikt tego nie zobaczy, to i oni tego nie widzą.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Pon Lip 11, 2016 10:07 pm

Z całą pewnością Rag dostałby w czoło, gdyby wciągnął Ves'a p[od prysznic. Nie miał ochoty na wspólną kąpiel, poza tym też nie chciał brać jej w ubraniach. W dodatku mógłby rozzłościć starszego, co oznaczałoby spanie w swoim pokoju. Rozsądne zatem było zrezygnować z pomysłu, przecież nie chciał mieć na głowie nierozgniewanie Vestar'a. Czyż nie?
Sam zaśmiał się na żart brata. Pod kątem żartów nigdy się nie zmienił, od zawsze mogą być dwuznaczne albo zbyt mocno dobitne. Ale czy to właśnie nie jest plus? Jak największy! A jeszcze lepsze było to, że Ragnar był tylko i wyłącz nie taki dla braciszka. Owszem, dla innych też trzeba być grzecznym, lecz ich więź miała być najważniejsza. Przynajmniej jako dzieci mówili sobie wiele, a sam Ragnar mówił jeszcze więcej. Więc pytanie Czy pamięta? było warte uwagi. A dlaczego? Odpowiedź prosta. Vestar pamięta do dziś, nawet teraz siedząc na balustradzie rozpamiętywał dni w którym byli razem jako dzieci i ich obietnice. Uśmiechnął się nawet, wpatrując się bez zbędnych emocji na czarną przestrzeń w dole, która gdzieniegdzie była wypełniana światłem. Faktycznie nie potrzebował innych niby żyć, towarzystwo brata było wystarczające,. Chociaż wiedział, że niestety nie jest możliwe odizolowanie się od reszty, w końcu zacznie pracować, a praca wymaga spotkań z innymi osobami. Może Ragnar naprawdę chciałby współpracować z bratem?
Kolejne pociągnięcie niezdrowej nikotyny. Zamknął oczy, wypuszczając powoli dym tym razem przez usta. Ileż to minęło czasu? Z parę minut? Zapewne braciszek zdążył się już grzecznie wykąpać, wysuszyć oraz ubrać czyste ubranka. Teraz tylko dopilnować by poszedł grzecznie do łóżeczka. Właściwie to wiedział, że gdy się położy, to Rag także uczyni podobnie. I o wilku mowa... Bliźniak wszedł na taras, podchodząc od razu do palącego. Nie odezwał się póki co. Poczuł tylko głowę braciszka, a później jak wielkie ramiona otaczają sylwetkę.
- Wiesz, że nikotyna w niewielkim stopniu szkodzi moim płucom. - zerknął na braciszka, uśmiechając się półgębkiem. Kochany szkrab. Tak się zamartwiał o zdrowie wampira - Nad tym jak nasze życie ma tutaj wyglądać. - odpowiedział na pytanie Rag'a, powracając wzrokiem na nocny horyzont. Zaciągnął się po raz ostatni i wyrzucił niedopałek w przestrzeń. Może nie trafi w nikogo?
- Póki co, zaplanowałem otwarcie małego biznesu. Może jakiś klub? Bar? Kawiarnia? Coś co mogłoby przynosić Nam zyski. I Ty także byłbyś współwłaścicielem. - zechce pomóc bratu? Oczywiście nie zmuszał go. To tylko luźne słowa, bez cienia rozkazu. Zresztą... Jeśli mieliby mieć naukę, nie mógłby obciążyć obowiązkami brata - Ale to wiesz... Nie musisz podejmować decyzji teraz. Póki co mamy naukę na głowie. - dodał dla poprawy, po czym wyciągnął rękę w stronę blondyna i poklepał go lekko po czuprynie. Wilgotne włosy... Nie zaziębi się?
- Dobra, chodźmy do środka. - zadecydował stanowczo by następnie przemienić ciało w płynną materię. Rozlał się po ramionach Bliźniaka, lądując bezpiecznie na podłodze tarasu. Uformuje z powrotem swoje ciało gdy tylko znajdzie się odrobinkę dalej od Ragnar'a.
- Teraz ja muszę wziąć prysznic. Ty się już połóż do łóżka, stanie na wietrze z mokrą głową, może być i dla wampira szkodliwe. - kolejny rozkaz Starszego Brata. Opuści taras by udać się do swoich bagaży, które to stały w jego sypialni. Drzwi zostawił lekko uchylone, aby braciszek mógł sobie swobodnie do niej wejść. Z bagażu wyciągnął ubranie na przebranie. Kolejny przystanek? Łazienka i jej prysznic. Jeśli nic nie stanie na drodze, Vestar spokojnie zrzuci swoje ubranie, aby samemu zabrać relaksacyjny prysznic. On preferował ciepłą wodę - nie za gorącą, nie za zimą. Może też postoi sobie tak przez kilka minut? W końcu woda nie tylko oczyszcza ciało, ale także i umysł oraz duszę.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Wto Lip 12, 2016 6:20 pm

- Biznes? Na pewno byś sobie poradził z takim czymś. - stwierdził krótko, unosząc lekko kąciki ust w drobny uśmiech. Wiedział jaką głowę do takich interesów ma jego braciszek. Chociaż jednocześnie mógłby się trochę narazić u niektórych zapewne. Teraz także czasem sobie grabi, więc Rag zawsze na straży w obronie braciszka!
- Ja na współwłaściciela? Chyba nie nadaję się do takiej roboty. - odparł lekko rozbawiony. - U mnie lepiej wychodzi jakaś praca fizyczna. I nie chcę też zawsze tak na tobie polegać. - na chwilę zamilkł, by się nad tym wszystkim zastanowić. W sumie to Vestar był zawsze tym bardziej zaradnym, a Ragnar jedynie pomagał mu w kwestii obronnej. Właśnie, to może być myśl. - Prędzej zostanę twoim ochroniarzem albo czymś w tym rodzaju. Ale na pewno będę przy tobie, gdy będziesz mnie potrzebować. - zaśmiał się cicho na własne słowa. Ile to on już mu nie obiecał? Ale z drugiej strony czego on nie był w stanie dla niego zrobić?
- No właśnie, naukę. Więc nie planuj zbędnie przyszłości jeszcze, a zajmij się więcej obecną chwilą. Na przykład takim mną. - cichutko szepnął mu końcówkę, gdy ten poklepał go po wciąż mokrej czuprynie. W sumie to mógłby nawet tak spać, oparty głową o jego ramię, przytulając się do niego. Niestety dłonie zaraz opadły na barierkę, przesyłając uczucie chłodnego metalu, gdy Vestar zamienił się w bardziej płynną formę. To uczucie nie należało do najprzyjemniejszych, zwłaszcza dla Ragnara, który jeszcze chwilę temu miał brata w całości.
- Nie cierpię jak tak robisz... - mruknął cicho, obracając się, by wejść do środka za bratem. Ten już na szczęście był w bardziej stałej formie, więc teraz znowu mógłby go złapać, jednak darował sobie, tym razem oczywiście!
- Wiem, wiem. - odpowiedział, zamykając za chwilę drzwi na taras. - Już mi tyle razy powtarzałeś takie rzeczy, że nie zapomnę o tym, żeby z mokrą głową wychodzić na wiatr. - dodał z lekkim uśmiechem, kierując się za bratem do jego pokoju. Też kiedyś się tak zaopiekuje Ves'em! Tylko... Najpierw musiałby odkryć jak, Ves za dobrze sobie sam radził... Kiedyś się wynajdzie taki sposób!
W pokoju brata usiadł na krańcu łóżka, przyglądając się jak tamten przeglądał chwilę ubrania na przebranie.
- Weź tylko coś ładnego, w końcu dziś śpisz ze mną. Na taką okazję musisz wyglądać jeszcze lepiej niż normalnie. - znowu ten jego ton, którego dziś wyjątkowo dużo używał. Bliźniak może się go dziś nasłuchać, w końcu tyle wielkich okazji tego dnia, aż żal byłoby nie wykorzystać takiej okazji.
Chwilę później poleciał w tył, na miękkie łóżko, rozkładając się na nim. Jeszcze niczym i nikim nie pachniało, więc czuł się strasznie obco w tym pokoju. W domu chociaż meble i wszystko miało swój charakterystyczny zapach, jak nie Ves'a, to innego domownika. A tutaj jeszcze nie było żadnego... Powoli podniósł się z łóżka, spoglądając w stronę drzwi. Wciąż dało się słyszeć wodę, która leciała ze słuchawki prysznica. Niby Ves poszedł kilka minut temu, a wydawało się jakby mijały już godziny. Chyba pójdzie tam na niego poczekać. Z drugiej strony... To łóżko było takie wygodne. A z trzeciej strony jego braciszek może jeszcze sobie zachcieć skręcić w inną stronę niż do sypialni...
Już czekał pod drzwiami od łazienki, oparty o ścianę. Tak, ta trzecia strona dostatecznie go przekonała. Poczeka dla bezpieczeństwa pod drzwiami do łazienki, aż brat się nie umyje, a gdy już się umyje i wyjdzie z łazienki, to złapie go szybko, biorąc zaraz na ręce. A że braciszka ma dosyć szczupłego, to większego problemu nie będzie miał z wykonaniem takiej czynności~
- Nawet nie próbuj mi się zamieniać. - powie stanowczo, niosąc brata do pokoju. Tam dopiero go odstawi, prosto na łóżko, o! Chce mieć pewność, że faktycznie trafi do pokoju, w końcu skoro obiecał mu, że będą dziś razem spać, to tak ma być!
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Wto Lip 12, 2016 9:37 pm

Oczywiście, że sobie by poradził. Vestar nie bał się poprowadzić własnego biznesu, w końcu nie raz pomagał ojcu w jego interesach, ucząc się przy okazji. Zresztą sam miał głowę do podobnych spraw, więc szkoda marnować swojego potencjału oraz talentu. A kasa czy rozpoznanie w terenie zawsze się przyda. Vestar lubi wiedzieć.
- Czemu nie? - spytał szybko, nim ten udzielił kolejnego argumentu. Wtedy Vestar pokiwał głową, uznając iż Ragnar ma trochę racji. Nie, nie że był słaby w biznesie czy coś, ale bycie ochroniarzem? Lecz czy chciał aż tak mocno narazić braciszka? Co jeśli wpakuje się w jakieś kłopoty? Nie, nie może tak myśleć. Ma prowadzić spokojny biznes, zero czarnych interesów.
- Byłbyś też dobry, Rozsądkiem, Ragnar. - zaśmiał się cicho, poprawiając zaś okulary. Póki co nie ma sensu stresować chłopaka pracą, pierw muszą ogarnąć samych siebie oraz naukę w szkole. Dobrze, że są wakacje - Wybacz, niepotrzebnie Cię stresuję. Przecież bieda nam nie grozi. - dodał dla większej otuchy braciszka. I ponownie się zaśmiał. Nawet brat potwierdził odnośnie nauki oraz to, że powinien się nim zajmować. Co racja to racja.
Skończył klepać głowę brata po czym sprytnie opuścił jego szerokie ramiona. Ves doskonale zdawał sonie sprawę z tego, jak nie lubił gdy w taki sposób uciekał.
- Gdybym Pozwolił na długie tulaski, nie wypuściłbyś mnie w ogóle, a Ty mógłbyś zaziębić swoją morką głowę. - kolejne powtórzenie oraz pogrożenie palcem. Niech wie, że z Vestar'em nie ma numerów czy żartów jeśli chodzi o zdrowie braciszka czy reszty rodziny. Zresztą sam Ragnar zdawał sobie z tego sprawę, na co sam jeszcze potwierdził.
Kolejna sprawa? Kąpiel. Szybki prysznic, ogarnięcie po podróży. Nim jednak opuścił sypialne, usłyszał krótki komentarz braciszka - To nie podobam Ci się na co dzień? - uśmiechnął się, puszczając oczko Rag'owi. Chociaż wiedział dobrze, że ten tylko tak... zaczepiał, wykorzystując swój jakże romantyczny ton. Mógłby szybko wyrwać jakąś panienkę na ten numer z niepoprawnym, uroczym romantykiem. Ale czy on w ogóle tego chciał? Zastanawiał się właśnie nad tym biorąc prysznic. Letnia woda zmywała trudy ostatnich godzin po podróży, jak i w trakcie. Zamknął też oczy, rozmyślając o tym, co jeśli dojdzie do rozdzielenia? W końcu mogą kogoś poznać, a wtedy ich drogi także mogą zmienić całkowicie położenie. Czy Ragnar sobie by poradził? Otrząsnął się, zdając sprawę iż póki co niepotrzebnie się martwił. Zakręcił wodę, opłukał kabinę po czym opuścił ją aby wytrzeć do sucha ciało. Przejrzał się także w lustrze, przetarł okulary, aby założyć je z powrotem na nos. Nie to, że bez nich w ogóle nie widział. Właściwie obraz był odrobinkę mniej wyraźny, niż nosił okulary. Ale i bez nich by się obył, chociaż miałby trudności z czytaniem.
Ubrał się w zieloną piżamę, składającą się ze spodni do kostek oraz podkoszulki z krótkim rękawem. Bieliznę także nałożył, bez niej ruszyć się nie może!
Nie spodziewał się też tego, że za drzwiami czekał na niego Ragnar! Nie zdążył zareagować gdy ten wziął go na ręce. Stanowczo, mocno!
- Ragnar, co Ty wyprawiasz?! - no nieźle! co myślał? Że ucieknie? - Postaw mnie natychmiast! - naprawdę! Nie uciekał przecież! Nie chciał nawet iść do innego pokoju, skoro mu obiecał, że śpią razem.
Postawiony został dopiero wtedy, gdy znaleźli się w pokoju Ves'a. Odwrócił się w stronę rata, by dać mu lekkiego pstryka w nos. Mała kara nie zaszkodzi.
- Nie musiałeś mnie przenosić do sypialni. - rzucił poważnie, marszcząc brwi. Ach ten Ragnar... Jak już coś do swojej głowy przybije, to nie ma przebacz.
Podszedł do łóżka, odchylił pościel i wskazał na materac - Kładź się. - polecenie jak od rodzica! Gdy Rag posłusznie ułoży swoje ciałko na łóżeczku, Vestar westchnie i sam niedługo po nim się dołączy. Okryje brata pościelą, a sam odłoży też okulary na szafce nocnej.
- No już spać, Ragnar. Trzeba jutro troszkę się rozejrzeć po mieście, poznać to i owo. A na to trzeba siły. - motywacja do spania? Oby! Pogłaszcze braciszka po głowie by się tak w razie czego nie smucił. I pora by sam Vestar ułożył się wygodnie do snu, wtulając głowę do poduszki. Leżał przodem do brata, nie tyłem. Lepiej mieć wielkoluda na oku. Coś ostatnio jest bardzo rozbudzony oraz mniej spokojny wieczorami, a zwłaszcza przed samym snem oraz gdy razem śpią - Dobranoc. - dodał jeszcze aby móc zamknąć oczy. Czas na odpoczynek.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Wto Lip 12, 2016 10:59 pm

- Niosę Cię do pokoju~ - odpowiedział krótko, lecz z lekkim uśmieszkiem, gdy braciszek tak uroczo walczył. Może i był młodszy o te półtorej minuty, ale chyba od zawsze to on był tym co nosił drugiego. Nie ważne czy na ramionach, rękach, plecach, on zawsze miał dosyć siły, aby nosić swojego braciszka, chociażby, gdy ten się zmęczył albo coś takiego. Znowu wracały wspomnienia dzieciństwa, aż miło mu się zrobiło na sercu... Tylko wtedy bardziej mu pasowało takie coś. Mało ważne, zaniósł go do pokoju, więc misja zaliczona!
- Nie musiałem, ale chciałem. – mruknął cicho, masując lekko nos, w który dostał pstryczek chaosu, zniszczenia i zguby... Chociaż Ves był słodki, gdy tak się na niego złościł, więc nie mógł poradzić nic innego, jak się uśmiechnąć tylko lekko. Właściwie to Ves dużo szybciej dorósł od Ragnara, przynajmniej tak to pamiętał. Ale na szczęście nie odsunęli się od siebie! Może nawet bardziej się zbliżyli?
- Robi się. - odpowiedział krótko, kładąc się w łóżku. Już kompletnie czuł się jak dziecko, gdy niemal zawsze spał ze swoim braciszkiem, a ten jak zawsze dawał z siebie wszystko w roli przykładnego starszego brata. Właściwie to niemal zawsze było podobnie, gdyby nie braciszek, to ciekawe, czy ktokolwiek zapanowałby nad dorastającym Ragnarem. A tak to okres dorastania przeszedł bez większych zniszczeń w domu i jego okolicach, nie poniesiono również strat w ludziach.
- Znając Ciebie już wszystko dokładnie zaplanowałeś co do szczegółu, robiąc przy okazji dodatkowe plany awaryjne. - zaśmiał się cicho, czekając tylko aż brat do niego dołączy. Niemal zapomniał jak wygląda bez okularów. Oczywiście równie dobrze, coby nie było. Po prostu stało się takim... Niespotykanym widokiem dla niego ostatnio. Momentalnie objął brata jedną ręką, drugą ułożył pod głową.
- Dobranoc. Chyba nie masz nic przeciwko, że się tulnę? - nawet jeśli by miał, to raczej tak łatwo nie odpuści takiej okazji. No i oczywiście jak to miał w zwyczaju, musiał powoli zbliżyć usta do jego czoła, by lekko je ucałować. Może zachowywał się jakby miał teraz pięć lat, może nawet mniej, ale nie odpuści sobie tego. Dopiero po tym zamknął oczy, zasypiając powoli.
Niestety Morfeusz nie był dziś jego przyjacielem, zsyłając na niego swego brata Fobetora, by nawiedził go nieprzyjemnym koszmarem. Ragnar samotnie stąpał po lesie, w nocy, wszystko było spowite mgłą. Wydawało się jakby czegoś szukał, a raczej kogoś, szukał swojego brata. Nawet zdawało mu się słyszeć jego głos gdzieś w oddali, lecz z każdym krokiem wydawał się coraz dalszy i dalszy, aż w końcu zanikł kompletnie. Na jego szczęście nagle się obudził, łapiąc po przebudzeniu głębokie oddechy, po czym uniósł się lekko, aby sprawdzić czy jego brat na pewno był przy nim. Był, czuł jego spokojny oddech i widział zarys sylwetki. Przetarł powoli twarz rękoma, patrząc się wciąż na sylwetkę brata. Nienawidził takich snów, zawsze po nich bał się kłaść dalej spać z myślą, że faktycznie może się coś stać. Która mogła być? Okolice drugiej w nocy? Chyba tak, przynajmniej tak mu się zdawało. Nie chciał już zasypiać, ale był taki zmęczony... Ostatecznie przełamał się, zsunął się powoli, by znowu się położyć i objąć mocniej brata. Tak zapobiegawczo, żeby czuł jak coś się dzieje z nim. Znowu zasnął.
Przez resztę nocy już nie miał żadnego snu, przynajmniej nie pamiętał. Jednak wszystko rano wyglądało dosyć... Ciekawie jeśli można tak to ująć. Dlaczego? Widok wielkoluda, który z podwiniętą pod same pachy koszulką i zsuniętymi z jednej strony spodniami, leży na swoim bracie, zaciskając przy tym usta na jego uchu nie był raczej niczym normalnym... Chociaż u nich to już chyba przećwiczyli tyle porannej yogi, że to jeszcze nic. Oczywiście, żeby nie było, to wciąż mocno obejmował swojego braciszka, trzymając jedną rękę na brzuchu, gdy druga przechodziła pod pachami.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sro Lip 13, 2016 1:06 pm

Ragnar mimo swojego spokoju, potrafił przerazić chociażby siłą czy upartością. Vestar zdawał sobie z tego sprawę, więc czasami bywały takie momenty, w których musiał działać szybko i stanowczo. Ale teraz?! Gdy został zabrany na ręce? Pisnął raz, przez co poczerwieniał ze złości na twarzy oraz wstydu. Nienawidził tego stanu, który co raz częściej pokazuje się przy bliźniaku. naprawdę dryblas ma szczęście, że Ves jest obecnie wyrozumiały i nie dostał mocniej po głowie. Wtedy z całą pewnością wylądowałby w swoim pokoju.
- Naprawdę wprowadzę kary. - burknął chłodno, ale za chwilę się uśmiechnął. Trzeba wybaczyć bratu, naprawdę. Duże dziecko, a zarazem uparty mężczyzna. Atoli może jednak jest za bardzo rozpieszczany?
Póki co nie ma co nad tym gdybać. Vestar teraz leżał w łóżku, pozwalając wcześniej bratu na przytulenie się. Na muśnięcie ustami czoła westchnął, lecz nie skomentował już, Skoro miał się poczuć lepiej... Zresztą i tak zaraz mają zasnąć.
Vestar w przeciwieństwie do brata miał sen spokojny, więc nic podczas trwania nie niepokoiło go, zatem spał jak zabity. Natomiast biedny Rag musiał męczyć się z koszmarami. Zawsze mógł wybudzić braciszka ze snu, jeśli tylko poczułby się źle. Ves w żadnym wypadku nie miałby do niego żadnych pretensji, wręcz przeciwnie, starałby się go pocieszyć oraz jakoś uspokoić. Robili to przecież nie raz.
Na szczęście jednak, Młodszy braciszek nie męczył się zbyt długo, skoro sen okazał się nieprawdą, a Ves nadal spał na swoim miejscu. Na mocniejsze objęcie zamruczał jedynie, maszcząc lekko brwi, jednakże nie wybudził się, tylko spał dalej.
Dopiero gdy nastał kolejny dzień, starszy przebudził się powoli. Co prawda swobody ruchów to on za bardzo nie miał skoro Ragnar tak mocno przytulał do siebie jego ciała. Westchnął zaś, łapiąc się za czoło. Zerknął też na tyle ile mógł by spojrzeć na braciszka. No tak... jak zwykle musiał stoczyć poważną walkę z ubraniem, z pościelą i na koniec mocno przytulić się do brata. Urocze, naprawdę. Po chwili spojrzał też w kierunku zegarka. Kilka minut po siódmej. Nie najgorszy czas.
Chciał się wydostać, lecz niestety uścisk Rag'a wzmacniał się jeszcze bardziej. Czasami żałował, ze jego brat ma tyle siły i czasami po prostu nad nią nie panuje, tak jak na przykład przez sen. Skorzystać z mocy też nie chciał, bo mogłoby to zdenerwować Wielkoluda. W końcu nikt nie jest zadowolony, gdy się go budzi, prawda?
- Ragnar... - spróbował pierw szeptem, a palcami lekko uszczypnął jego rękę. Zamruczał? Pomruczał? Inny sposób - Mam pianki. - teraz powinno zadziałać. Chociaż z drugiej strony, bycie otoczonym tak silnym ramieniem jest naprawdę wspaniałym uczuciem. Tworzenie bezpieczeństwa... Ogromnie wyjątkowe. Może też na zachętę do próby wstania, pogłaszcze go po jasnym łbie? Tak... I tak też Ves właśnie zrobił - pogłaskał braciszka po główce.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sro Lip 13, 2016 5:24 pm

Na dźwięk swojego imienia mruknął cicho, wiercąc się jeszcze trochę na bracie, po czym mocniej się przytulił. No może było trochę racji, że nie panował nad swoją siłą podczas snu i dobudzając się rano. Chociaż tyle dobrego, że nie używał jeszcze swoich mocy przez sen lub co gorsza przemieniał się w swoją monstrualną formę. Więc mocny uścisk chyba jest lepszy, aniżeli przyciśnięcie przez jeszcze większego i cięższego potwora.
- Nie możemy ich później zjeść? - zapytał, otwierając jedno oko. Zobaczył nim jeszcze niewyraźny zarys twarzy brata, który leżał pod nim, acz z czasem już łapał ostrość do normalnego poziomu. Pomruczał jeszcze chwilę za uchem, nim podniósł się lekko z braciszka. Która była godzina? Spojrzał się leniwie na zegarek.
- Dopiero siódma... - wymruczał, znowu spoglądając na twarz Vestara. Bez okularów naprawdę wygląda nieco inaczej, jednak wciąż dobrze. No i z rana zawsze miło jest widzieć znajomy pyszczek, w tym przypadku blond bliźniaka. No i pogłaskał go po głowie, to w końcu też coś.
- Dzień dobry braciszku. - szepnął, całując go lekko w polik, by zaraz zejść na swoją stronę, a później wstać z łóżka, ziewając przy tym przeciągle. Następnie już kompletnie pozbył się góry od piżamy, rozmasowując drugą dłonią kark. Budzenie się w nocy chyba mu nie służy, nawet na pewno. Mimo to i tak miał dobry humor, brakowało mu spania z bratem, a po podróży wydawało się to jeszcze przyjemniejsze.
- Idę... - zastanowił się chwilę po co idzie. W sumie napiłby się, może zrobi coś do picia? - Idę zrobić kawę. - wymamrotał zmęczony, patrząc znowuż na zapewne wciąż leżącego brata. - Też chcesz coś do picia? - zapyta, a później wyjdzie z pokoju, zahaczając jeszcze o swój, by wrzucić do niego górę od piżamy. Dół w sumie też tam zostawił, zostawiając jedynie błękitne bokserki na tyłku. Dopiero teraz zauważył też, że przysłowiowy namiocik stoi, na co jedynie westchnął. Później może się tym zajmie.
Ruszył więc do kuchni, nalał wody do czajnika, włączył go by się gotowała i przygotował kubek z nasypaną już kawą, a jeśli Ves również chciał coś do picia, to także i dla niego przygotował kubek. Poczekał za wodą, opierając się o szafki, rozmyślał przy okazji o tym koszmarze. Już dawno nie miał podobnych snów, nie ukrywał, że bardzo się z tego cieszy, a tu proszę, akurat dziś musiał się takowy przyśnić. Faktycznie mógł obudzić brata w nocy... Jednak tego nie potrzebował. Jeśli był przy nim obecny, to już pomogło dosyć, nie miał po co zresztą i go męczyć.
- O, woda. - mruknął do siebie, zalewając wrzątkiem kawę, a także napój Ves'a jeśli poprosił. Upił łyk z kubka, wzdychając głośno. Nigdzie nie ma blisko lasu czy innego zielonego miejsca, a przynajmniej nic nie widział, gdy jechali tutaj. Tak to już by go w domu raczej nie było.
- Veees, no chodź! - krzyknie jeśli brata jeszcze nie było, siadając z kawą przy wysepce kuchennej. Już mu się tu nudziło. I na dodatek nie wiedział jaka pogoda tu jeszcze panuje.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sro Lip 13, 2016 9:08 pm

No tak, pierw musiał dotrzeć do jego zaspanego umysłu, nim całkowicie się wybudzi. A także utrzymać jego ciężar na sobie. Rag od zawsze miewał cudaczne pozy do spania, ale tym razem troszkę przesadził. Zamknął oczy, wzdychając ciężko, bo przecież miał płuca w żelaznym uścisku. Na szczęście słowo Pianki w jakiś sposób zadziałały.
- Owszem, możemy, ale wstań ze mnie. Już nie jesteś taki lekki jak dawniej. - odpowiedział bratu, zerkając cały czas na niego. Wiedział, że blondynowi opcja wstania się nie podoba. Jak zwykle bywał leniwy w kwestii wstawania, zwłaszcza z bliźniaka.
- Tak, to najlepsza godzina abyś pozbierał swoje nie najmniejsze ciało z łóżka, Ragnar. Ja wiem, że kochasz spać oraz wylegiwać się jednak musimy ogarnąć wiele spraw. - jak zwykle musiał rozwinąć swoje ale i to całkiem poważnie. Z Ragnar'em obchodził się jak z dzieckiem, naprawdę - czasami pogłaskał, pozwolił ale też wymagał. Tak jak teraz na przykład. jednak i tak został mimo wszystko obdarowany pieszczotą.
- Dzień dobry. - uśmiechnął się, czując ogromną ulgę gdy ciało Ragnar'a całkowicie uwolniło biednego Starszego. Wziął głęboki wdech, łapiąc łapczywie powietrze. Zrobił to nieco celowo, by zaś dokuczyć bratu. A co do rodzinnego pocałunku w czoło. Pokręci lekko głową... No naprawdę...
Podniósł się do siadu, by spojrzeć na wampira. Już do połowy rozebrany, ale... Tak. Ciało brata jest wyjątkowo muskularne oraz pociągające. Można idealne określić go samcem z krwi oraz kości. Urodzony do walki oraz zabijania - prawdziwa bestia. Aż Vestar z zamyśleniem musiał pogładzić gładką brodę.
- Tak, też poproszę kawy. Nie słodź jej tylko. - kochał kawę, a kawa kochała jego. Sam ziewnął po chwili, zasłaniając dłonią usta. Następnie wziął okulary z szafki aby założyć je na nos. Od razu świat stał się wyraźny i w HD!
A właśnie... Czy kiedy Ragnar na nim leżał... nie poczuł czegoś na swoich tyłach? Spojrzał w kierunku wyjścia z pokoju, zdając sobie sprawę co to było.
- Ty zboczeńcu. - mruknął pod nosem, czując się... trochę onieśmielony? Wstał całkowicie z łóżka, poprawiając nieco spodnie od piżamy. Wolał sam sprawdzić czy nic na dole nie miał odstającego... na szczęście nic.
Nim jednak opuści pokój, przygotuje dla sienie czyste ubranie oraz poprawi pościel. Coś przeczuwał, że kolejną noc spędzi zaś z braciszkiem, jednak trzecia... będzie już spał grzecznie w swoim pokoju. Vestar może co najmniej go tam ululać.
Sięgnął po swój telefon, który zostawił na szafce gdy rozpakowywał bagaże. Dostał wiadomość od ojca z zapytaniem czy już odnaleźli się w domu... Oczywiście jako przykłady syn odpisał ojcu całą prawdę... poza faktem spania razem z bratem. Wolał tego nie poruszać. I właśnie wtedy do jego uszu dotarł głos Ragnar'a. Czyli już kawa? No tak... to stąd ten aromatyczny zapach.
Opuścił pokój, wciąż trzymając w dłoni telefon. Zapach cudnego napoju nakierował go do kuchni w której to już siedział brat. Posłał mu przyjazny uśmiech i wziął kubek ze swoją kawą, opierając się tyłkiem o blat szafki kuchennej. Z pomrukiem zadowolenia upił z niej łyk - Dziękuję, Ragnarze. Jak zwykle wyśmienita. - pochwalił braciszka za zrobienie smacznej kawy. I czy ujrzał na jego twarzy znudzenie? Już się zdążył nudzić?
- Nasz nadopiekuńczy ojciec już pisał do mnie czy dobrze nam się spało. Zakładam, że codziennie będziemy dostawać troskliwe sms'y aż w końcu każe nam wrócić. - zaśmiał się, biorąc kolejne łyki gorącej kawy. Oczywiście z ostrożnością, poparzyć się nie chciał. Tak samo nie chciał wracać.
- I mam prośbę, bracie. Mógłbyś robić coś z Namiocikiem? To że jesteśmy mężczyznami i to w dodatku bliźniakami, nie znaczy że masz uwalniać swoje podniecenie przy mnie. - skarcił go, po  prostu skarcił i poprawił okulary, robiąc swoją chłodną minę. Pora w końcu włączyć maskę Złego Vestar'a który to daje pstryczka w nos za złe zachowanie. A miał ku temu powód? Oczywiście, że tak! A jaki? Nieważne.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Pią Lip 15, 2016 7:52 pm

- Cieszę się, że Ci smakuje. - odparł krótko, również upijając kolejny łyk ze swojego kubka. Fanem kawy może nie był, ale przyda się jakieś naładowanie baterii, skoro dziś ma trochę pozwiedzać z bratem. No a w trybie zombie raczej za dużo by nie pochodził, o ile w ogóle dałoby się go ruszyć z mieszkania.
- Przez pierwszy tydzień będziesz dostawać co najmniej dziesięć takich dziennie. Po dwóch tygodniach pewnie zacznie pisać, że dom bez nas jest pusty, a za około trzy będzie pisać, żebyśmy jednak wrócili, bo to nie był dobry pomysł. - westchnął cicho, dalej sącząc kawę. Gorzka była dosyć ohydna, a zapewne ktoś już się zastanawia, dlaczego on jej w takim razie nie osłodzi? Bo słodka była jeszcze gorsza, proste. Może i lubił słodkie rzeczy, ale w żadnym wypadku słodzonej kawy, jej mówił stanowczo nie.
Musi sobie tutaj znaleźć jakieś zajęcie, może znowu zacznie biegać? Chociaż to nie będzie takie samo, jak bieganie różnymi ścieżkami w dzikich lasach, na których zawsze można było znaleźć jakąś przeszkodę do pokonania. Bieganie w gwarze miasta, wśród tylu ludzi, w miejscu, w którym występują jedynie rośliny w formie ozdobnej... To już nie będzie to samo, jednak musi się jakoś przyzwyczaić skoro pomijając resztę wakacji, to jeszcze całą naukę w tutejszej szkole spędzi właśnie w tym mieście. Przynajmniej myśl, że będzie miał Vestara przy sobie jakoś go pokrzepiała.
Natomiast na uwagę brata jedynie uśmiechnął się lekko pod nosem, pomrukując zadowolonym z siebie tonem. Dopił do końca kawę, podnosząc się, aby odnieść kubek do zmywarki.
- Niestety, ale nic na to nie mogę poradzić. - stwierdził, stając naprzeciwko bliźniaka z założonymi na piersiach rękoma. - Niestety, ale nie znam żadnego sposobu, by powstrzymać stawanie pewnej części ciała przez sen. - ostrożnie zbliżył się twarzą do Ves'a, wpatrując się mu w oczy. Jego mimika w takich momentach była urocza, właściwie jak zawsze, gdy się na Ragnara denerwował. - Ale może ty wiesz jak temu mógłbym zaradzić? - wymruczał do niego, zaraz jednak się odsuwając i prostując. Uwielbiał się z nim droczyć w ten sposób. A że Ves był dosyć... Nieprzewidywalny, gdy mówiło się o takich sprawach, to reakcja zawsze była niespodziewana. Jednak ostatecznie poklepał go głowie nim ten zdążył w jakikolwiek sposób odpowiedzieć.
- Zanim będę chodził spać z tobą postaram się trochę... Zająć sobą, żebyś się później na mnie nie denerwował. - może i naśmiewał się odrobinę z tego powodu, jednak w jego przypadku może i wyszedłby lepiej na zajmowaniu się sobą. W końcu z niego chłop jak dąb, a poziom popędu w takim pewnie też jest większy, aniżeli w przypadku bardziej normalnego człowieka. Przynajmniej tak to można będzie tłumaczyć.
Powolnym krokiem przeszedł obok brata, ziewając jeszcze przy tym przeciągle. Również podrapał się znowu po karku, by po dojściu do części salonowej rozłożyć się plecami na puchatym dywanie, zaczynając na nim robić brzuszki.
- Więc Ves. - zagadał, nie przerywając ćwiczeń. - Gdzie będziemy dzisiaj szli? Pewnie już wszystko masz zaplanowane co do każdego miejsca. - dokończył z uśmiechem na twarzy. - O i co będzie na obiad? - nawet nie zjadł śniadanie, a już mu obiad na myśli. Może dlatego, że od obiadu bliżej do deseru? O, ciekawe czy w Japonii mają również wielosmakowe pianki? Za to mógłby jednak bardziej polubić mieszkanie tutaj, nawet by wybaczył ten brak wszechobecnych lasów.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 17, 2016 3:49 pm

Bardzo możliwe, że ich ojciec zacznie się aż za bardzo martwić. Vestar nie raz miał dość nadopiekuńczości rodziców, przez co, ciężko było samodzielnie cokolwiek zrobić. Ale teraz zyskali znacznie większa swobodę w swoim życiu i zamierza z tego skorzystać.
- Jestem na takie słowa przygotowany, nawet i na ich odwiedziny. Ale niech wiedzą, że nie zamierzamy wrócić, Ragnar. Już pora żyć własnym życiem. - oświadczył poważnie, posyłając też bratu takie spojrzenie. Zakładał, że młodszy także podobnie myślał. Przecież to duży chłopak, poza tym nie jest sam, tylko z Vestar'em. Chociaż doskonale wiedział jak bardzo będzie im brakować powietrza Norwegii. Wspólnych spacerów po lesie, czy też nawet ich pokojów! Co poradzić... Takie życie. Chociaż czemu wybrali Japonie? Czy tylko dlatego, że była tam Akademia Cross? Na pewno w innych krajach były szkoły dla wampirów.
Vestar natomiast nie mógł żyć bez kawy. Dla niego kawa to najważniejszy napo zaraz po krwi. Dlatego podziękował grzecznie bratu za zrobienie jej. Uroczy wampir.
A czy Ragnar w ogóle wie co będzie robił w wolnym czasie? Ves wiedział jak ten bardzo kocha wysiłek fizyczny, przecież za darmo od tak nie uzyskał swojej potężnej postury. Przyglądał się z wielką ochotą jemu cały, każdej napiętej żyle czy bliźnie. A jaki był w dotyku? No właśnie. Aż uniósł kącik ust. Zaraz jednak przeszli do bardziej intymnego tematu. Namiocik. Vestar wciąż utrzymywał swoją lodowatą powłokę, patrząc intensywnie na swojego braciszka. A ten jak zwykle miał doskonały ubaw... Nic tylko przełożyć przez kolano i zbić.
- Tobie nadal igraszki w głowie? A może po prostu założyłbyś chociaż szlafrok? - wytknął bratu, dźgnąwszy go boleśnie w bok. Wiedział, że teraz się zgrywa jednakże zagrywki miały swoje drugie, bardziej dogłębne dno i tylko bracia wiedzieli jakie.
Odsunął się też o krok, by zaprzestać tej nieprzyzwoitej rozmowy. Poza tym Ragnar sam zmienił położenie i ponownie zrobił ten ruch.
- A wiesz w ogóle jak to zrobić? - nie mógł pozostać bierny. Vestar uśmiechnął się troszkę wrednie, lecz nie tak, by urazić braciszka. Zresztą było to nawet niepokojące, gdy Ragnar zaczynał co raz bardziej dawać o sobie znać. Wielki wampir, żądny krwi i wielu innych prymitywnych spraw. Popęd także należał do kategorii zwierzęcych.
- Może zainwestować w panienkę, Rag? Żebyś sobie... ulżył? - ton troszkę... bezczelny, coś ukrywający. Może zazdrość? Kto wie? Vestar zrobi wiele by pocieszyć brata, lecz czy obca kobieta byłaby w stanie go ugłaskać? A może ktoś lub coś więcej?
Przeszedł za bratem do salonu, trzymając wciąż w dłoniach kubek kawy.
- Myślałem o poszukaniu parku, Ragnar. Mógłbyś w nim biegać. A na obiad... Coś pożywnego? Oczywiście jeśli wiesz o co mi chodzi. - wiadome przecież, że nie myślał o rodzinnym obiadku w stylu ziemniaczki, schabik i surówka, tylko o ludzkiej istocie. Może nawet i dwóch istotach? Usiadł w fotelu, biorąc łyk kawy. Sięgnął też po pilota, aby włączyć telewizor - Ragnar... - zawołał brata, pochylając się by zniżyć do jego postaci, w końcu braciszek leżał na podłodze i ćwiczył. Niech podejdzie! Vestar miał dla niego prezent.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Pon Lip 18, 2016 8:18 pm

- Jakie igraszki? Nie mam pojęcia o co Ci chodzi. - rzekł niewinnym tonem, spoglądając na brata. Jak on mógł oskarżać biednego, niewinnego Ragnara? Przecież mu przez myśl by nie przeszła taka rzecz! - A gdybym nosił szlafrok, to nie miałbym nic pod nim. W takim wypadku z dwojga złego chyba lepiej, bym miał zakryte poślady. - powiedział to tak poważnie, jakby była to jakaś sprawa wagi państwowej. No cóż tu ukrywać, lubił paradować pół nago, jeśli nie nago po domu, nie wstydząc się przed pokazywaniem żadnej części ciała. ŻADNEJ. Gdyby nie Ves to pewnie by tak się prezentował, niemal zawsze nago, prezentując całe swoje ciało bez chwili zawstydzenia. Na szczęście braciszek go pilnuje i ładnie ubiera, by nosił się godnie.
- Panienkę? No nie wiem, czy byłaby jakakolwiek zdolna mnie dostatecznie zadowolić. - odpowiedział rozbawiony, zaprzestając na chwilę ćwiczeń by odchylić się bardziej w stronę brata. - Na ten moment jestem chyba tylko ja i moje fantazje do zadowolenia samego siebie. - powiedział trochę ciszej, uśmiechając się lekko pod nosem na samą myśl. Ton jego brata był niby wredny, a jednocześnie taki nieszczery, czyżby Ves faktycznie był zazdrosny z takiego powodu? Strasznie słodko z jego strony, ale o brata nie ma się co martwić. Głównie zgrywał się w kwestii dłuższego związku i nigdy takowy nie przetrwał więcej, aniżeli dnia czy dwóch, a więc na słodkich słówkach się najczęściej kończyło. Chociaż może to czasem pomóc, umiejętność  szepnięcia czegoś słodkiego jest w końcu dosyć... Ceniona teraz.
- Ooo, park. - podniósł się trochę ożywiony z podłogi, siadając po turecku na podłodze i spoglądając równie ożywionym wzrokiem na bliźniaka. Ten to wiedział co do szczęścia jest mu potrzebne! Jednak tym razem ma zamiar zabierać ze sobą braciszka, bo we dwójkę zawsze milej się biega. A co tu dopiero jeśli ze swoim kochanym, starszym braciszkiem? Ragnarowi to tym bardziej podobało. Nawet nie musi z nim biegać, wystarczy że sobie tam posiedzi, to nawet z jego obecnością będzie milej!
- Coś pożywnego? Myślisz, że tutaj znajdzie się coś łatwego i pożywnego? - uśmiechnął się, ukazując swoje białe zęby. Coś pożywnego... Hmm, ciekawe o co mu chodziło? Oczywiście od razu się zorientował. Może właśnie tu przydadzą się te słodkie słówka? Nie omieszka z nich korzystać, tym bardziej jeśli ma to pomóc w zdobyciu smacznego obiadku. W sumie już dawno nie czuł tego prawdziwego smaku krwi, w końcu niemal zawsze był zastąpiony tym z torebki, a to już nie to samo. Zresztą jeśli byłby faktycznie z prawdziwego dawcy, to i tak nie pobije tym smaku krwi, którą pije się bezpośrednio od człowieka. Taka smaczna, świeża, aż ślinka cieknie na samą myśl. Vestar jednak miał dobre pomysły, nawet bardzo dobre. I smaczne. Tak, smaczne. Właśnie, chyba powinien coś zjeść... Już zgłodniał przez noc, a dopiero teraz to faktycznie poczuł. Tylko teraz nie jedzenie, a brat! Coś od niego chciał, ciekawe co?
Podszedł do niego na czworakach, układając ręce na jego kolanach, by wygiąć się zaraz niczym kot, ziewając przy tym przeciągle.
- Co tam? - zapytał, przechylając odrobinę głowę w bok. Teraz czuł lepiej jego zapach, który mieszał się troszkę z zapachem kawy, którą wciąż dzierżył dzielnie w swojej ręce. Podziwiał go za to, ten to mógł pić to niemal litrami, zawsze mu jednak smakowało. A Rag? On już po filiżance miał dosyć  tego czarnego paskudztwa!
- Coś chciałeś? - zapytał ponownie nim ten zdążył odpowiedzieć, unosząc się jeszcze bardziej. Przy okazji zbliżył też twarz do jego, którą pochylił, o ile już się nie wyprostował. Zawsze lepiej paczyć prosto w oczy, fejs tu fejs konwersejszyn, te sprawy.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sro Lip 20, 2016 10:48 pm

Oczywiście, że mógł oskarżać. Ragnar miewa nie raz takie pomysłu albo teksty, że szczęka opada! Ale Vestar tez nie bywał lepszy. Pod maską pozorów, trzymał naprawdę niepokojącego typa. W końcu bliźniaki!
- Chodziłbyś i w bokserkach i w szlafroku. Już bym tego dopilnował. - posłał mu swój pewny siebie uśmiech, Nie pozwoliłby żeby braciszek chodził goły czy w samej bieliźnie gdy pewny organ równo stoi. Nie żeby się krępował czy coś... Po prostu chciał nauczyć Ragnara większej kontroli oraz grzeczności. Co to będzie gdy nagle odwiedzą ich rodzice, a braciszek wyskoczy w samych gaciach i rozstawionym namiotem?
- Fantazje? - zamyślił się, gdy wspomniał o marzeniach. Spojrzał pełen podejrzeń na Młodszego. O czym mógł ten wielkolud marzyć? Uniósł kącik ust, mając w duchu małą radość, że jednak żadna panienka łapy na Ragnarze nie położy. Nie chciał by ktoś go zranił ani tym bardziej zmienił - Trochę boję się pomyśleć co siedzi w Twojej głowie, zwłaszcza gdy mówisz to tym swoim tonem. - romantyczny bliźniak. Vestar mimo wszystko przyzwyczaił się lecz gdy przychodziło do spraw dość... dwuznacznych... dostawał tak zwanych wypieków na twarzy. Ale czy Ragnar wtedy coś dostrzegał? Na pewno!
Upił kilka łyków kawy, oblizując po tym usta. Kawa nabierała jeszcze większego smaku, gdy rozmowa zaczynała się toczyć całkiem ciekawym torem. Ponownie przyjrzał się ćwiczącemu bliźniakowi. Cóż... Lubił prezentować swoje ciało i wcale Vestar nie marudził.
- Myślę że tak. Japończycy słyną ze zdrowej diety, więc ich krew zawiera mniej toksyn. - może przekona braciszka tymi słowami? Poza tym od kiedy wybrzydza się krwi? Nie. Rag nigdy nie kręcił nosem do naturalnego pokarmu. Chyba, że był chory.
Odstawił wreszcie kubek na stolik, kiedy brat podszedł. Wyciągnął dłoń w kierunku jego głowy i wsunął palce w nieuczesane blond włosy.
- Trzeba będzie zrobić Ci fryzurę bo masz niezły nieład na głowie. - zbliżył twarz do brata, patrząc prosto w jego błękitne oczy - Muszę jednak zauważyć, że Twoje ciało jest godne podziwu. - kolejny tajemniczy uśmiech. Vestar zsunął dłoń z głowy wampira, zjeżdżając wskazującym palcem w stronę jego ust - Czy w tych fantazjach pojawiła się... moja osoba? - do czego pił? Oczywiście, że do Rag'owych marzeń. Właściwie Ves chciał coś sprawdzić, w końcu jemu nie przystoi mówić o takich niewłaściwych rzeczach, lecz tak czy inaczej... warto wiedzieć na czym się stoi i jak przytemperować zachowanie Młodzika. Zabrał dłoń, by skrzyżować je i oprzeć na nogach. Mógł pochylić się bardziej w stron braciszka, oczekując odpowiedzi godnej słuchu Ves'a.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Pią Lip 22, 2016 8:12 pm

Wszystko co mówił Ves wydawało się takie chłodne, a jednak na jego twarzyczce ukazywał się lekki, acz widoczny rumieniec. Sam pewnie wiedział o tym dobrze, w końcu starał się kontrolować nawet własne ciało, aczkolwiek nad takimi odruchami nie mógł zapanować. Nie ma co się oszukiwać, że właśnie taki był chyba, nie, na pewno najsłodszy. Ragnar mógłby się patrzeć godzinami na swojego braciszka, który wciąż zgrywał chłodnego, nawet jeśli widocznie czymś zaczął się wstydzić.
- Dużo rzeczy siedzi w mojej głowie, ale niekoniecznie wszystkie są... Właściwie. - odpowiedział krótko, by może jeszcze bardziej wprawić braciszka w zamyślenie. W końcu w odróżnieniu od samego Ragnara, głowa Vestara pracowała zawsze na pełnych obrotach. Jego to nawet choroba nie mogłaby pokonać, po prostu nic nie jest w stanie zakłócić jego pracy. No chyba że właśnie młodszy braciszek, który czasem potrafił dać wiele do myślenia, mówiąc przy tym tak niewiele. Czasem może aż smutno się zrobić, że ten tak rzadko się odzywał bez brata w okolicy, a nawet i z nim przy swoim boku słabo się otwierał, więc niemal nikt nie wie co chodzi po jego głowie.
Odrobinę drgnął, czując jak ten wsuwa palce między włosy. To uczucie jest zawsze tak samo przyjemne, nigdy mu się nie znudzi. Również wbił swój wzrok w oczy brata, niemalże nie mrugając przez ten czas.
- Może i trochę mam. Ale ty nie masz wcale lepszej fryzury. - zauważył, spoglądając na blond włosy Ves'a. Mimo tych wszystkich lat, to i tak on zajmuje się niemal wszystkim związanym z jego wyglądem, a w zamian robi za ochroniarza, żeby nie była to tylko jednostronna pomoc.
- Ves... - wymamrotał cicho w odpowiedzi na pochwałę brata. Nie miał jednakże możliwości na kontynuowanie. Poczuł jak po jego skórze przejechał palec, zatrzymując się na ustach. Wsłuchał się wtedy w jego słowa, wciąż nie odrywając wzroku od jego oczu. Już chciał mu odpowiedzieć, ale... Jakby nagle zabrakło mu słów. Jedynie skończyło się na tym, że rozchylił odrobinę usta, wydychając przez nie ciepłe powietrze. Czy to przez ćwiczenia czy zrobiło się gorąco?
- Po co się pytasz skoro dobrze znasz odpowiedź... - wydukał w końcu z siebie, spuszczając powoli wzrok na tors brata. Już pojawiały się podobne pytania, ale to jakoś... Kompletnie go zamurowało. Może to przez te wydarzenia, wyjazd i inne tego typu sprawy, a może po prostu coś się uwalniało z uwięzi? - Zresztą, co za różnica. Nawet gdybym chciał Cię okłamać, to i tak byś pewnie to widział, więc. - tutaj na chwilę zamilkł, by przykucnąć przed bratem, znowuż patrząc się w jego oczy, lecz pewnym siebie wzrokiem.
- Twoja osoba się tam nie pojawia, ona po prostu jest od zawsze, wciąż mnie nakręcając bardziej. - nawet nie pozwolił mu po tym w jakikolwiek sposób zareagować. Tylko złapał go nagle obiema dłońmi za koszulkę, przyciągając do siebie gwałtownym ruchem, a tym samym zmuszając by się jeszcze pochylił. Nie zaprzestał tylko na tym, bo niedługą chwilę później już wbił swoje usta w jego, zamykając je w gorącym, czułym, pełnym pasji pocałunku. Kiedy ostatnio coś takiego zrobił? Nawet nie pamiętał, lecz teraz mógł być pewien, że nie istnieje ryzyko jakoby ktokolwiek, kto ich znał mógł przeszkodzić. Właściwie to ktokolwiek by spróbował, a skończyłby jego żywot szybciej niż ten zdołałby mrugnąć. Ta chwila była na tyle wyczekiwana, powstrzymywana. Wciąż trzymał mocno zaciśnięte dłonie na koszulce, nie pozwoli mu teraz uciec. Z każdą sekundą podnosił się stopniowo, nie odrywał się jednak przy tym od ust Vestara. Niemalże ciągnął jego usta za swoimi, nie pozwalając przy tym na jakąkolwiek ucieczkę. Czy taka odpowiedź na wszystko wystarczy dla Ves'a?
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 23, 2016 3:55 pm

Więc jednak było coś na rzeczy i tak jak Vestar przypuszczał, coś znacznie większego niż tylko braterska miłość. Przyglądał się bratu z większym zaciekawieniem niż wcześniej. Wiedział co kotłuje się w blond głowie, ale aż tak silne sprawy? Jak niby to odebrać? Czysty seksapil był z Ragnar'a, lecz to nie znaczy, iż mieli coś razem robić! Znaczy się... robią cały czas - żyją, mieszkają, jedzą, prowadzą godne dla nich rozrywki... ale te sprawy miały się mieć nijak do ich relacji, innymi słowy nie istnieć.
- Troszkę mnie to niepokoi, braciszku. - odparł nader troskliwie, gładząc jego głowę. Na fryzurę uśmiechnął się. Faktycznie sam musiał wystylizować się odpowiednio oraz swojego masywniejszego braciszka. Ale póki co można go wyczesać oraz wygłaskać. Ma takie miękkie włosy w dotyku. Zadbane, czyste i zdrowe. Ragnar jest okazem zdrowia oraz siły. Powinien znaleźć kogoś godnego sobie. Jednakże czy taka osoba istniała i czy Vestar ją zaakceptuje? No właśnie! Sam nie chciał by cokolwiek między nimi się rozwinęło atoli jak pomyśli o osobie trzeciej w dodatku obmacująca braciszka, dostawał skrętu wnętrzności.
- Spokojnie, Ragnar. Tylko pytam. - możliwe iż mógł się trochę poddenerwować. Ves sam wiedział doskonale, że nie powinien aż tak wnikać w umysł brata, lecz także uznał iż musi wiedzieć co się z nim tam dzieje. Mało tego! Potwierdziły się myśli starszego! Czyli myślał o nim w sposób brudny? Może stąd to wspólne spanie? Stąd ten namiocik poranny? Otworzył szerzej oczy nie mogąc powiedzieć nic. Zadumał się jedynie, przybierając już poważny wyraz twarzy. Ponownie stał się kostką lodu oraz karcącym Vestar'em. Co gorsza czuł już narastające pożądanie od strony większego, niemalże jakby pożerał bliźniaka wzrokiem. Zbliżenie twarzy, przyglądanie się bez mrugnięcia okiem... szepty...
- Czyli myślisz o mnie w sposób niewłaściwy? - pytanie retoryczne bowiem już został zaatakowany rzez usta bliźniaka. Szok wygonił ciekawość, powoli ustępując też miejsca wzburzeniu. Kilka chwil minęło od pocałunku, jednakże to Ves przerwał! Odsunął od siebie brata, wymierzając mu w twarz cios z otwartej dłoni.
- Ragnar, do diabła! Opanuj się! - krzyk, aczkolwiek za chwilę ochłonął. Uderzył braciszka! Nieważne co się wydarzy, Ves szybko złapie jego twarz w dłonie, głaszcząc uderzone miejsce - Nie wolno tak robić! Jesteśmy braćmi... mężczyznami. Tak nie może być. - mówił powoli, starając się opanować drżący głos. Jeśli sam pozwoli sobie na rozluźnienie, na upust emocji... sam dotrze do braterskich ust. Nie! Tak być nie mogło!
- Śpisz dzisiaj w swoim pokoju. Marsz też iść pod prysznic i ochłonąć. Później musisz się ubrać. Nie chcę Cię widzieć w negliżu. A potem porozmawiamy. - szybko odgoni od siebie bliźniaka, by wstać samemu z fotela. Kubek leżał na stoliku, zatem zgarnął go by potem umyć pod bieżącą wodą w zlewie. Szybko też sięgnął po paczkę fajek ze spodni, by iść zapalić na taras. Nadal drżał, nadal czuł bicie serca. Uczucie do własnego brata było czymś niewłaściwym, czymś karygodnym... Jednakże owoc miłości zakwitł i Vestar czuł go aż za dobrze. Dlatego się bał, bał się też zranić Ragnar'a. Wbrew pozorom jest wrażliwy, co oznaczało iż teraz też na pewno cierpi. Żałował nieco uderzenia... Niemniej jednak ów odruch zaistniał oraz się nie odstanie.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 23, 2016 5:44 pm

Przez pokój rozniósł się tylko pusty dźwięk uderzenia. Tak skończyła się ta przyjemna chwila, zupełnie jakby rzeczywistość wsiadła do pociągu, na którego drodze stał Ragnar. Miejsce niemalże natychmiastowo stało się czerwone na skutek uderzenia, a ból zaczął wręcz pulsować na poliku chłopaka. Więc to tak jest, gdy dostanie się w twarz od kogoś... Czyli jego wiedza teraz jest większa niż tylko widzenie takich rzeczy na filmach. Kompletnie odwrócił od brata wzrok, wbijając go w pierwszą lepszą rzecz jaką napotkał. Mimowolnie ręka powędrowała na polik, rozmasowując go. Takie małe dziadostwo, a dopiero zaczyna boleć... Odgonił dłoń brata od siebie, gdy do niego dopiero doszło co zrobił, dodatkowo prychając na jego słowa. Już zaczynał się irytować, acz starał się tego jakoś nie pokazywać. Niemniej nie mógł tego zostawić bez słowa, bo... To nie tylko polik go teraz bolał, wewnątrz też coś pękało, z serca odpadały małe kawałeczki, to one tak bolały.
- Nie wolno, nie może być, bo bracia, bo faceci, a mnie to gówno obchodzi! - w końcu z siebie wykrzyknął po dłuższej chwili ciszy. - I co, myślisz, że takie słowa mnie powstrzymają?! Prędzej czy później i tak zrobię znów coś takiego, i znowu, jeszcze raz, kolejny... Po prostu nie zmienię tego co czuję, nawet gdybym chciał! - już go zaczęło go nosić, można było to poczuć. Był nabuzowany emocjami, które w każdej chwili mogły wybuchnąć niczym wulkan, który wszystko by rozwalił. Najchętniej już by to zrobił, zniszczył wszystko po kolei w tym mieszkaniu, w ogóle cały ten budynek, wszystko co miałby w polu widzenia... Wszędzie tylko opinie, ograniczenie, bo to niewłaściwie, to niedobre, tak nie powinno być. A co on ma na to poradzić? Nie zmieni przecież czegoś co siedzi w nim od dzieciaka, nie zmieni tego, że kocha swojego brata bardziej niż powinien, a słowa, że to niewłaściwie, nie powinno tak być tylko bardziej go popychają w stronę Vestara. Czy to naprawdę tak złe, że kochał kogoś bardziej aniżeli powinien?
Już sam skierował swoje kroki w stronę łazienki, znowuż prychając pod nosem. Na chwilę obrócił się w jego stronę z wyjątkowo wkurzonym wyrazem twarzy jak na siebie. Czy on w ogóle kiedykolwiek był widziany zdenerwowany? Nie, nie miał powodu do czegoś takiego, to był pierwszy raz kiedy naprawdę był zły. Chciał mu już coś powiedzieć, wygadać wszystko co teraz myślał, jak teraz ma dosyć wszystkiego i wszystkich, jednak nie zrobił tego. Tylko machnął dłonią, otwierając drzwi do łazienki, które zaraz zatrzasnął za sobą. Trzaśnięcie drzwiami rozległo się w każdym kącie mieszkania. Aż dziw wziął, że drzwi nie wyleciały razem z futryną, w końcu siła jaka w to włożył mogła być równa temu szokowi, który w niego uderzył.
Zaraz zrzucił z siebie bokserki, odkręcając zimną wodę pod prysznicem, pod którą zaraz się znalazł.
- Ochłonąć mam... - wysyczał podirytowany, uderzając mocno zaciśniętą pięścią w kafelki. - Tak nie może być... Obaj jesteśmy braćmi, mężczyznami. - znowu rozległ się dźwięk uderzenia, poprzedzony jedynie przez głośny wydech. - Jak to mnie już wkurwia! - podkręcił mocniej wodę, by uderzała w niego mocniej. Skoro jest to tak bardzo niedobre, to może woda wybije mu takie myśli z głowy? Silne strumienie uderzały w jego ciało, spływając momentalnie po bladej skórze. Ale jak z głową? Nic się nie zmienia. Tego nie dało się po prostu zmienić. Jak tak bardzo Vestar uważał, że to złe, bo są braćmi, to może przestać nim być. Jemu rodzina nie była potrzebna do szczęścia, nie musi być jej częścią. Może zostać kompletnie zwyczajną osobą, ale czy to by pomogło?
Wyszedł spod prysznica z posępną miną, wycierając się do prawie sucha, bo i tak woda skapywała z jego włosów, ciało w sumie też nie było takie suche jak być powinno po wytarciu. Teraz jednak nie robiło mu to dużej różnicy, czuł się jeszcze bardziej wypłukany po tym wszystkim. Wyszedł w końcu z łazienki po dodatkowych dziesięciu minutach stania przed lustrem i wpatrywaniu się w siebie, próbując zrozumieć dlaczego to niby miało być złe. W końcu zrezygnowany wyszedł jednak z tej łazienki, maszerując powoli do swojego pokoju. Tam wygrzebał z walizki jakieś bokserki, dżinsy i koszulkę, ubierając je, po czym... Padł na łóżko jak kłoda, wpatrując się w sufit. Miał iść porozmawiać z bratem... Teraz czuł się tylko gorzej i gorzej. Dlaczego jeden organ wewnętrzny może tak bardzo boleć przez coś takiego?
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 23, 2016 6:19 pm

Doskonale wiedział, że Ragnar może się wściec i miał obawy co do wściekłości brata. wiedział jak potrafi być impulsywny gdy coś nie wychodzi oraz jak zwalczał. Przemocą. Chociaż nigdy nie podniósł ręki na brata, w przeciwieństwie do samego Ves'a, to i ta trzeba było się pilnować. Został nawet odgoniony, gdy chciał dotknąć policzka. Rag nie pozwolił się dotknąć.
W dodatku ta cisza... Cisza która została rozdarta wrzaskiem. Ves milczał, patrząc uważnie na brata. Nie mógł teraz bardziej go sprowokować, dla dobra samego Młodszego. Możliwe iż uderzenie nie było właściwym posunięciem, lecz tak najwidoczniej musiało być.
Poczekał aż ten wstanie, by nerwowym krokiem udać się do łazienki. Ves aż czuł jego złość oraz chęć zniszczenia wszystkiego, co stało na jego drodze. Ragnar przeważnie tak czynił - niszczył gdy coś doprowadzało go do złości. Nie raz musiał go opanować, jednakże w tej chwili - mogłoby być całkiem inaczej. Chociaż ta złość... może była inna od poprzednich? Westchnął ciężko, stojąc na tarasie. Przeczesał dłonią włosy, wpatrując się w rozjaśniony horyzont. Za dnia dzielnica wydawała się niemalże martwa, tylko gdzieniegdzie ktoś przeszedł albo przejechał samochód. Nawet na tak prostych widokach nie potrafił się skupić. Rozmowa z bratem na niego czekała i to poważna. Zgniótł papierosa o barierkę, po czym wyrzucił go w przepaść. Skierował się do wyjścia z tarasu, zerknąwszy następnie na drzwi od sypialni brata. Minęło trochę czasu, więc powinien już wrócić. W końcu sam nie chciał przez te kilka minut oglądać rozzłoszczonego bliźniaka. Ale czy teraz ma być lepiej? Wątpliwe.
Zapukał do drzwi, wchodząc. Nie czekał na odpowiedź, bo przypuszczał iż może jej nie dostać. Właściwie do Rag miał przyjść do Starszego, nie odwrotnie.
- Uspokoiłeś się już trochę? - zaczął, zamykając także za sobą drzwi. Przyjrzał się leżącemu bratu na łóżku. Nie było widać, ze zabierał się do rozmowy, lecz najważniejsze było to, że miał ubranie na sobie. Vestar poprawił okulary, gdy tylko przystanął przy łóżku.
- Wiesz doskonale, że nie możemy tak tego zostawić, zwłaszcza gdy chcemy dzielić wspólnie mieszkanie. - dodał po chwili, nie odrywając wzroku od brata. Przybrał nawet chłodną maskę by nie wyrażać żadnych emocji, a miał ich wiele... Za wiele... Zbyt dużo i to podobnych które posiadał w sobie bliźniak. Aczkolwiek dopuścić nie mógł... chyba. I to właśnie było najgorsze.
- Jesteśmy braćmi, Ragnar. Nasi rodzice oczekują od Nas, że odnajdziemy się w życiu, że założymy rodziny i umocnimy ród. Związek kazirodczy nie wchodzi w grę, zwłaszcza gdy jesteśmy mężczyznami. Musisz to zrozumieć. - czy ton złagodniał? Ani odrobinę. Musiał ostro, pokazać pazury oraz brak uległości. Bo co jeśli odpuści? Ragnar zaś źle pomyśli... Zaś zaatakuje... Niemniej czy to w ogóle przeszkadza Młodszemu? sam już wspomniał, że będzie pragnął więcej, więcej aż wreszcie znowu nie wytrzyma.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 23, 2016 7:48 pm

Odgłos pukania w drzwi, naciśnięcie klamki, otwarcie i zamknięcie drzwi, słyszał wszystko doskonale, a nawet nie zareagował. Co tu mówić o chociaż spojrzenie kątem oka na brata, bo tego również nie zrobił, na dodatek jedyną odpowiedzią jaką póki co mógł usłyszeć był cichy pomruk, nic więcej. Nie, nie był wciąż dosyć uspokojony, na pewno nie był. On w odróżnieniu od bliźniaka nie potrafi tak dobrze tłumić w sobie emocji, one momentalnie z niego wypływały. Chyba to ich najbardziej rozróżniało, te uczucia. Nawet jeśli obydwoje mieli je podobne, to jednak zawsze można je łatwiej przypisać do Ragnara.
Wzrok zsunął na sylwetkę brata dopiero, gdy ten przystanął przy jego łóżku, zaczynając tę rozmowę, co miała mieć miejsce. Niechętnie słuchał jego słów, które już chyba za dobrze przewidywał. Nie spodziewał się nawet usłyszeć czegoś więcej, wiedział dobrze, że tak łatwo od Ves'a by nie usłyszał czegoś, co mogłoby go zszokować. Ogólnie ujmując, to mógłby to wszystko zostawić bez jakiegokolwiek słowa, zignorować kompletnie, nawet nie słuchać... Tylko nie mógł. Nieważne co by mu mówił brat, jak okropne czy też nie by to nie było, jak bardzo mogło boleć, po prostu musiał słuchać każde jego słowo, właśnie przez tą miłość, którą go darzył.
- Rodzicie oczekują... - wymamrotał z wrednym uśmiechem na twarzy. Ten znowu z tym zaczynał, jak coś nie mogło tak być, to znowu ktoś oczekiwał czegoś od nich. Czemu on się tak przejmował tym wszystkim? Czemu on tak bardzo chciał spełniać wolę, którą niekoniecznie może chciał podzielać? Dlaczego on dawał tylko takie argumenty? Może to nie tylko o to chodziło?
- Co mnie obchodzi czego oczekują rodzice? -wymamrotał już wyraźnie niezadowolony, podnosząc się by usiąść. - Rodzicie oczekują, jesteśmy braćmi, jesteśmy mężczyznami... A czy myślisz co ty byś chciał? Bo ja tak. Chciałbym Cię mieć zawsze przy swoim boku, tylko Ciebie, nikogo więcej. Ja nie założę rodziny, bo nie będę umiał nikogo innego pokochać czy chociaż udawać, że go kocham... - spojrzał się do góry, by wbić swoje chłodne, błękitne oczy prosto w twarz brata. Dlaczego nie potrafi zrozumieć tego co Vestar mu tłumaczył? Może tak byłoby łatwiej, raczej na pewno byłoby, ale... Nie ma zamiaru poświęcać tego uczucia tylko na rzecz spełniania tego, czego rodzice oczekują. Jeśli trzeba będzie, to jest gotów przestać być częścią tej rodziny!
- Wiesz co... Teraz ja się Ciebie o coś zapytam. - powiedział do brata, podnosząc się już z łóżka. Stanął przed nim wyprostowany, najbliżej jak się tylko dało. Chciał się zapytać o to prosto w twarz. - Powiedz mi, dlaczego za każdym razem zakrywasz się tymi ogólnymi opiniami? Dlaczego mówiąc to wszystko patrzyłeś się na rzeczy mówione przez innych? - mówiąc to niemal zmuszał go do cofania się pod samą ścianę, chciał go dosłownie przyprzeć do muru. Jeśli mu się to uda, to jeszcze zablokujuje mu drogę, opierając jedną rękę na ścianie. - Zamiast mówić takie rzeczy nie lepiej by Ci było po prostu powiedzieć, że mnie nie kochasz? Po prostu powiedzieć mi to prosto w twarz? - mówił to wszystko tak stoicko, zupełnie jakby to znaczyło tyle co nic. Jednocześnie mówiąc to, trzymał brata za brodę, jakby nie chciał mu pozwolić na odwrócenie teraz twarzy. Nie odpuści mu tego pytania, nigdy, zawsze będzie napierać, aby poznać odpowiedź, do skutku. A dlaczego tak to wszystko mówił? Sam właściwie nie wiedział. Lecz jedno trzeba mu przyznać – również potrafił być stanowczy jak swój brat, nawet jeśli na co dzień tego tak nie ukazywał.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie nr 250
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: