IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie nr 250

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 23, 2016 8:40 pm

Stał przy łóżku cały czas. Mówił do Ragnar'a który początkowo milczał, nie chcąc nawet spojrzeć. Czyli nadal istniał w nim gniew? Z całą pewnością. Nie otrzymał tego, czego chciał. Najwidoczniej był zbyt rozpieszczony przez starszego bliźniaka i wypadałoby to naprawić. A przede wszystkim usunąć uczucia.. u chłodnego Vestar'a. Dlatego dalej musiał brnąć we własne kłamstwa, nie chcąc pod żadnym pozorem się zdradzić.
Drgnął jednak, gdy usłyszał głos brata. Ten pomruk... niemalże warkot. Nie można było stwierdzić, że opuściły go nerwy. One nadal były i kto wie, jak mocno się poszerzyły.
Obserwował też brata, jego mimikę, jego sylwetkę. Te prężne ciało teraz ociekało gniewem, mające za niedługo wybuchnąć. Czemuż Ves miał w głowie obraz wyjątkowo... niemoralny? Dotknąć teraz wzburzonego ciała brata, poczuć gniew na własnej osobie. Wystarczy! Vestar sam warknął, lecz nie powiedział nic. Niech się wygada, niech wyrzuci swoje żale. wreszcie ten wstał, zmuszając Starszego do cofania się... pod samą ścianę. Gdzie uciec? Co zrobić? Przytaczająca osoba Ragnar'a niemalże rozgniotła stanowczość Ves'a. Czy było to w porządku? Do tego momentu to zawsze Vestar trzymał rękę na pulsie, to on dyrygował, doprowadzał do tego że Rag lądował pod ścianą pełen winy Nie, Ves nie był skruszony. Był wyraźnie zszokowany przez złapanie na kłamstwie.
- Nie wiem co sobie ubzdurałeś! Ale ja nie obdarzam Cię uczuciem niewłaściwym! Kocham Cię jako brata i wbij to sobie do swojej głowy. - teraz on wysyczał, czując narastający gniew, obawę. Nie może dopuścić do okazania emocji. Wziął głęboki wdech, zamykając oczy. I właśnie wtedy poczuł palce na brodzie. Rag nie odpuszczał.
- Ragnarze masz natychmiast zaprzestać mówienia bzdur! - bzdury o miłości... o powiedzeniu dwóch prostych słów, które mogą zmienić wszystko. Mogą też ocalić chłodnego Vestar'a przed wieczną ucieczką od własnych uczuć. Nie chciał ranić brata, więc nie dopuści do żadnych bliskości. Nieważne co się wydarzy, Starszy ponownie użyje mocy by rozpłynąć się po ścianie i odsunąć się od brata. Dopiero będąc kilka kroków dalej, powróci do normalnej postaci. Kolejna zimna maska - Opanuj się, Ragnar. Dobrze Ci radzę, opanuj się! Inaczej wrócisz z powrotem do Norwegii... SAM! - krzyk. Ves już drżał, czując wielki ból że musi tak traktować rozkochanego brata. Czemuż nie potrafił odwzajemnić miłości? Nie potrafił... Nie ranić, nie dawać złudnych nadziei które w każdej chwili mogą zostać rozwiane. Aż musiał unieść lekko okulary by przetrzeć oczy. Czuł że ciało już nie wytrzymuje, broniąc się... łzami? Tym bardziej trzeba opanować sytuację.
- Zostajesz dzisiaj w domu. Obiad i kolację Ci podrzucę. Masz karę. - zimna stanowczość. Jednak jak zareaguje brat? Ponownie starszy uciekł, ponownie kłamie i się broni banalnymi argumentami. Ileż ta walka ma trwać?
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 23, 2016 9:50 pm

- Więc wychodzi na to, że jestem tu wariatem skoro mówię same bzdury. - skwitował krótko, wciąż trzymając brata przy sobie. Te słowa go zaczynały coraz bardziej boleć, zupełnie jakby ktoś wbijał w niego za każdym razem jeden miecz, a mimo to wciąż brnął dalej, dalej mówił nie zważając na te rany jakie może otrzymać. - Nie dość, że ubzdurałem sobie, że Cię kocham, to jeszcze mówię Ci to prosto w twarz. Ubzdurałem sobie, że ciągle nie mówisz mi wszystkiego! Ubzdurałem sobie, że ciągle mówisz tylko opinie innych! Pasuje Ci teraz?! - skoro mówił teraz bzdury, to był już szaleńcem. Szaleńcem, który darzy wielkim uczuciem swojego ukochanego brata, szaleńcem, który oddałby za niego własne życie, szaleńcem, który nie pozwoli mu znowu uciekać, gdy ma coś mówić!
A jeśli na temat ucieczki, to ten znowu chciał uciec. Znowuż zamienił się w tę lepką maź, powracając do swojej formy dopiero trochę dalej od Ragnara. Już był niemal pewien, iż ten miał mu bardzo dużo do powiedzenia i jeszcze dziś się dowie co. Groźby już nawet nic nie działały, nie zareagował na te słowa nawet mrugnięciem. Po prostu wysłuchał ich, coraz bardziej utwierdzając się w fakcie ile rzeczy brat mu nie mówi. Groźbę pozostawił bez odpowiedzi, stojąc chwilę pod ścianą zupełnie tak, jak w momencie, gdy był tam jeszcze Ves. Ves, który teraz z nadmiaru emocji już drżał, może nawet płakał. Ciężko było mu to stwierdzić, gdy ten stał już plecami do niego. Niemniej nie pozwoli mu już uciec!
- Mogę sobie wracać do Norwegii, mogę zostać w domu, mogę mieć jakąś tam karę, ale na pewno nie przed tym jak powiesz mi wszystko co ciągle ukrywasz! - nawet nie wiedząc kiedy, a już stał przy swoim bracie, już zacisnął dłoń na jego ramieniu, ciągnąc za sobą jak niesforne dziecko. Tym razem jednak to Vestar był tym niesfornym dzieckiem, które na dodatek wciąż kłamie swojego brata i ucieka przed wyjaśnieniami. Pociągnął go za sobą, nie zważając nawet na siłę jaką w to wkładał, po prostu tym razem już nie ma ucieczki, musi stawić czoło wszystkiemu przed czym uciekał do tej pory.
- Dzisiaj już nigdzie nie idziesz i nie obchodzi mnie ile będziesz się na mnie drzeć. - wymamrotał dosyć obojętnym tonem, gdy rzucił go na łóżko, siadając na bracie okrakiem. Jak zareaguje? Raczej mało to ważne. Co mu zrobi? To też nie interesuje go. Może nawet go bić, szarpać, drapać, wszystko, ale on już mu nie odpuści, nie tym razem. Jednak gdy teraz się tak spojrzał... Mógłby zrobić dosłownie wszystko w tym momencie, spełnić każdą fantazję, przy której się zaspokajał... Ale ograniczył się tylko do kolejnego pocałunku brata, prosto w usta, przepełniony wszystkimi emocjami jakie mu teraz towarzyszyły. Przez to mógł się wydać pełen agresji, jednocześnie wypełniony taką samą ilością pasji oraz tego ponoć ubzduranego uczucia miłości.
- Więc teraz powiedzmy, że zagramy w grę. Ja będę zadawał pytania, a ty dawał mi odpowiedzi. Zasady są proste, za każde nieodpowiedzenie na pytanie będę zdejmował z Ciebie część ubrania, a jeśli zdejmę już wszystkie to po prostu pójdę o krok dalej. A jeśli odpowiesz na wszystko mi szczerze, to... - w tym momencie na chwilę zamilkł. To co zrobi? Sam nie wiedział. - To po prostu dam spokój i faktycznie wrócę do domu. - czy mówił prawdę? Możliwe. A czy kłamał? Równie możliwe. Jego ton teraz był równie zimny co wszystkie słowa jakie usłyszał od Ves'a. Tak samo jak brat i on teraz nałożył maskę, która nie pokazywała żadnej ekspresji, żadnej emocji. Nawet nie czekał na zgodę, po prostu już zaczął. - Dlaczego za każdym razem Twoje odpowiedzi nie są tym co TY myślisz, a tym co mówią inni? - już zaczął z chyba dosyć wysokim poziomem, w końcu na tym opiera się chyba cały problem. Czy odpowie mu tym razem szczerze?
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 24, 2016 9:58 am

- Nie jesteś wariatem. - mruknął pod nosem Vestar, na moment zmieniając ton. Łagodny, niemalże współczujący. Jak Ragnar mógł mieć tak egoistycznego brata? To było nie do pomyślenia... Ale Rag też jest rozpieszczony, aż za bardzo i żąda czasami aż zbyt wiele.
- Ragnar przestań. - może brzmiał teraz jakby prosił? Już miał dość tej awantury, która tak naprawdę mogła zmierzać donikąd. Na szczęście w porę wyminął sprytnie swojego braciszka, który ten nadal stał pod ścianą jak stał. Ves przyjrzał się mu, nie mając teraz pojęcia czy Rag nie wybuchnie nagle gniewem. I właściwie najbardziej bał się przemiany brata... wtedy będzie najtrudniej go opanować. Na kolejny fart nic takiego się nie stało, brat tylko ciągnął dalej dyskusję. Właściwie to ciągnął też samego Ves'a. Kiedy wielkolud zmienił pozycję? Nawet tego nie dostrzegł! Wszystko działo się szybko. Za szybko...
Wylądował na łóżku, czując za chwilę na sobie ciężar bliźniaka. Z szeroko otwartymi oczami patrzył na niego, na tą zawziętą osobę. Wiedział, ze nie ma żadnej ucieczki. Że nic już nie pomoże i musi się z nim zmierzyć, a dokładniej zmierzyć z samym sobą. Znalazł się w sytuacji bez wyjścia. W dodatku Ragnar jeszcze bardziej stał się oporny oraz chłodny, zupełnie jak bliźniak niedawno. A teraz okularnik drżał, znajdując się pod ciałem brata.
Miał coś już powiedzieć, gdy raz jeszcze usta zostały zaatakowane. Wampir próbował się wyrwać, odpychał od siebie Ragnar'a, jednak ten okazywał się silniejszy. Im bardziej się wyrywał, tym bardziej pocałunek wydawał się agresywniejszy. Najlepszym wyjściem było się poddać, ulec i dać wyciec tej złości jaka skumulowała się w bracie. Atoli Vestar nie mógł sobie pozwolić. Gdy zespolenie zostało przerwane, Ves odwrócił głowę, wycierając usta. Oparł następnie dłonie na ramionach brata, próbując go od siebie odciągnąć.
- Nie... Nie zamierzam bawić się w żadne Twoje gierki! Ragnar, wypuść mnie! To już przestało być normalne! Masz mnie uwolnić! Nie będę Twoim kochankiem!Rozumiesz?! Nie chcę! - może taki atak opanuje złość w bracie Jego żądze? Lecz z drugiej strony... znowu został zaatakowany przez samego siebie. To piekielne pochłaniające uczucie oraz potrzebę dotknięcia tej wściekłej osoby. Wulkanu pożądania! Ragnar po raz kolejny miał być tym demonem tworzącym w Vestarze płomień zakazanej miłości. Tylko jak? Jak... jak się z tego uwolnić? Vestar weź się w garść. Ty trzymałeś zawsze pałeczkę w dłoni, nie bliźniak. Każ mu przestać, uciec w kąt i przemyśleć swoje zachowanie. A Ty masz cały czas go pilnować wolne żarty... umysł niby podpowiada o ogarnięciu sytuacji, a serce broni się przed kolejną ułudą.
- Ragnar... - wypali nagle, zasłaniając jedną dłonią oczy, a drugą łapiąc go za ramię. Nie. Już dość tych kłamstw, ran jakie powstawały - Masz... Masz jednak nie iść. Ale opanuj się już. - cicho wypowie słowa, nie mogąc pojąć iż właśnie poprosił o zostanie. Dłoń zmieniła położenie z ramienia, na blond włosy. Wsunął w nie palce, rozpoczynając przyjemne drapanie - Boję się, że jeśli cokolwiek się wydarzy... Coś, co może zniszczyć to co się zrodziło... zniszczy i Nas. Właściwie mniejsza o mnie, chodzi mi o Ciebie. Zrozum mnie... ja chcę czegoś, Ty także ale niestety wchodzimy w coś, co jest niewykonalne. Ragnar. więc proszę... odpuść. - może w taki sposób zadziała? Jasne. Byłoby wszystko ładnie, gdyby nie twe łzy cisnące się do oczu. Ragnar postawił kawę na ławę, zmuszając niemalże Ves'a do powiedzenia prawdy, do przyznania się do uczucia. Nieważne co ten powie, jak się zacznie zachowywać, Starszy bliźniak o ponad minutę chwyci wielkoluda za podbródek by samemu go ucałować. Istna burza emocji. Walka umysłu z uczuciami. Atoli bitwę wygrały tym razem uczucia, nie zasady oraz moralność.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 24, 2016 1:18 pm

- Skoro nie będziesz i nie chcesz, to dlaczego nie powiesz mi tego prosto w twarz, a odwracasz się od niej gdy to mówisz?! - wytknął mu wręcz to, krzycząc prosto w twarz. Dlaczego on tak bardzo boi się powiedzieć to w twarz? Przecież powtarza ciągle jak bardzo jest to złe, nie powinno mu sprawić to większych problemów powiedzenie tych słów prosto w twarz, bez obracania jej gdzieś na bok. W końcu wtedy by już faktycznie dał mu spokój, na zawsze. Może nie powstrzymałoby to jego uczuć, tej zakazanej miłości do niego, ale po prostu by go zostawił już w spokoju, nie próbowałby więcej, żył w kłamstwie, że to nic takiego. Obydwoje by w tym żyli, w zakłamanej rzeczywistości, udając że nic takiego się nawet nie działo. W odróżnieniu od brata u niego i umysł, i serce były zapełnione przez Vestara. Umysł ciągle przywoływał jego obraz, sylwetkę, przepełniał się nim nie pozwalając na dobicie się innych myśli. A serce? Wydawało się bić tylko z jego powodu, przyspieszając w momencie, gdy ten się pojawiał przed jego oczyma. Co niby miałby z takim czymś począć? Ta miłość była już dla niego niczym nieuleczalna choroba, której do końca własnego życia się nie pozbędzie!
W pewnym momencie szarpanie ustało, a Ves wydawał się jakiś... Przygnębiony? Przytłoczony? Te wszystkie emocje musiały dać mu nieźle w kość, bo teraz było to widać. Jeszcze nigdy nie widział chyba brata w takim stanie, stanie takiej... Niepewności? Chyba to było właśnie to. Wydawał się teraz sam nie wiedzieć co chciał. Ragnar nie miał już co począć jak spełnić prośbę brata, opanuje się tylko ze względu, że ten go poprosił. Wziął głęboki oddech, wypuszczając zaraz zebrane powietrze. Poczuł jego dłoń wędrującą do włosów, które znowuż zaczął przeczesywać, drapać. No i zaraz zaczął w końcu mówić swoje prawdziwe słowa, nie zasłaniał się już tymi wszystkim słowami innych, tymi ogółami.
On też... Czuje to samo? jego umysł oraz serce były w niemałym szoku. Żadne logiczne zdanie nie mogło się skleić, chociaż najkrótsze, a serce zdawało się zaraz wyskoczyć z jego piersi, bijąc równie mocno co młot. Sam nie wiedział już co począć, to wszystko wprawiło go w niemały szok. Jedynie siedział, wpatrując się dalej w brata z szeroko otwartymi oczami, gdy ten zaczyna wylewać z siebie to wszystko. Czy on naprawdę czuł to samo co Ragnar? Czy czuł ten sam ból, gdy mówił te wszystkie słowa, te które wbijały się w niego, a jednak wciąż brnął dalej? Nie wiedział co powiedzieć, na szczęście czyny Ves'a mu na to nawet nie pozwoliły. Tym razem on go złapał, on do siebie przyciągnął, on ucałował. Serce zabiło mu jeszcze szybciej, a oczy mimowolnie się przymknęły. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, dlaczego czas po prostu nie może się teraz zatrzymać? Mógłby tak po prostu w nim zastygnąć, mając przy sobie brata. Niestety to życzenie było po prostu niemożliwe, to musiał się nacieszyć tą jedną z wielu ulotnych chwil, odwzajemniając ten pocałunek najlepiej jak potrafił.
- Ves... - wyszeptał bardzo cicho zaraz po tym jak ta chwila minęła. Odruchowo złapał za jego poliki, przykładając własne czoło do jego czoła. Widział jak łzy stają w oczach bliźniaka, jak ten się najwyraźniej przejął całą tą... Sytuacją. A mimo to serce Ragnara wciąż wydawało się bić coraz szybciej i mocniej.
- Jesteś cholernym debilem! - szybko krzyknął do niego, a mimo wszystko uśmiechał się. - Myślisz że co?! Że pierwsza lepsza rzecz, osoba, wydarzenie czy co tam jeszcze chcesz byłoby zdolne do zniszczenia tego, co do Ciebie czuję?! Nie ma rzeczy niewykonalnych, nie ma niemożliwości, nie ma czegokolwiek co by mnie powstrzymało! - zrozumie? Powinien, bo wszystko co teraz mówi wychodzi jedynie z serca. - Dla Ciebie jestem gotów zrobić wszystko, ale nigdy nie przestanę Cię kochać bardziej niż powinienem! Nigdy nie odpuszczę, nie ważne co się stanie! - emocje znowu go ponosiły, jednak nie te same co wcześniej. Te z samej głębi serca, które coraz bardziej przepełniało to niepoprawne uczucie do Vestara, ono wciąż rosło i rosnąć będzie. Nie ważne co się stanie i kiedy to się stanie.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 24, 2016 3:33 pm

Stało się. Vestar już nie będzie w stanie uciec od uczuć jakimi obdarzył swojego brata. Wiedział, że jest to niewłaściwie, że rodzice gdy tylko się o tym dowiedzą mogą naprawdę się wściec. Ale czy muszą wiedzieć? Oczywiście prędzej czy później mogą nabierać jakiś podejrzeń,  co mogłoby oznaczać przykre rzeczy dla bliźniaków, a jak wiadomo Ves nie chciał źle dla braciszka. Nigdy, nigdy! Poświęciłby samego siebie byleby braciszek mógł mieć spokojne, normalne życie bez stresów. Jednakże jak teraz miało ich życie wyglądać? Nie, nic jeszcze nie zaszło... Nie.. Zajdzie i to na pewno! Przecież już Ves pogłaskał rozdrażnionego Ragnar'a i to czule po jego blond czuprynie. Drapał go tak jak ten lubił, pieścił aż wreszcie zespolił ich w pocałunku. Sam Rag był z całą pewnością zszokowany nagłą zmianą w bracie. Co się dziwić? Pierw tutaj bronił się wszystkim, a nagle zaczyna całować? Najwidoczniej Ves przestał już liczyć na zasady oraz reguły. Nie mógł już tak żyć - ogromny ból oraz zmęczenie, że miłość do brata może być jedynie jego marzeniem. A tutaj proszę... Spełnia się marzenie? Musiał też dotknąć jego ramienia, poczuć tą twardość. Zapewne nie tylko tam już... uzyskał pewne stwardnienie. Chociaż to może być dopiero początek... a nie musi. Nie wiadomo jak sytuacja się dalej rozwinie.
Póki co sam rag odwzajemniał pocałunek. Może odczuwał ulgę? Chociaż zapewne i tak poczuje niemałe zdenerwowanie. W końcu się tyle pierw nasłuchał...
Zmarszczył brwi, słysząc jak brat krzyczy po tym jak przerwali. Jednak ten krzyk nie był jakiś raniący... Widać, że braciszek naprawdę pragnął, kochał oraz nie liczył się z innymi, tylko i wyłącznie z bliźniakiem. Aż musiał ten pokręcił głową, lecz nie za długo bowiem Rag go pochwycił.
Poczekał aż ten skończy. Aż ponownie nabierze klika wdechów. Rozzłoszczenie brata nie było celem Ves'a. W żadnym wypadku.
- Już.. Już dobrze, Ragnar. Już wiem co czujesz, jak bardzo pragniesz i pożądasz. dla mnie jednak jest to wyjątkowa sytuacja, z którą... muszę się pogodzić. Bo jak widzisz... Kochałem Cię długi, bardzo długo od momentu nawet nie pamiętam jakiego. Broniłem się przed uczuciami by nie ranić siebie oraz Ciebie. - kolejny raz pogłaskał po głowie, tym razem zjechał za ucho. Niech ma - I przestraszyłem się tego, że Ty także czujesz podobnie chociaż... nie kłamiesz i z  niczym się nie ukrywałeś jak ja. Naprawdę nie wiem co dalej ma się stać, czy aby na pewno będziemy czynili dobrze. Czy z czasem nie zaczniemy żałować. - miliony pytań, mniej odpowiedzi. Zamknął oczy, by móc wziąć głęboki wdech. Wdech który był także odebraniem zapachu Rag'a. Otworzył powoli oczy, chcąc spojrzeć na przystojną twarz.
- Ale nie możemy tak dłużej żyć. Zrozumiałem teraz, że nawet i wampir życie wieczne, aczkolwiek jedno. Ragnar... Dam Ci szansę. Damy ją sobie nawzajem. - czy wiedział co mogły oznaczać te słowa? Szansa u Vestar'a. Szansa na wiele! Ponownie zmusił brata by zniżył się by ucałować kolejny raz wargi. Dłoń tym razem zjechała na jego łopatkę, wbijając nań pazury. Cóż za gorący ranek.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 24, 2016 5:30 pm

W końcu zrozumiał, w końcu poczuł, w końcu nie kłamie. te słowa rozbrzmiewały w jego głowie, a zaraz po nich roznosiło się echo. Jeszcze nigdy chyba nie był tak szczęśliwy jak teraz, w tej chwili, tym miejscu. Słowa jakie teraz mówił Vestar zapadną mu w pamięci na długi czas, bardzo długi czas, nie, nigdy ich nie zapomni! Ves był gotów poświęcić wszystko tylko dla ich dobra, by było im łatwo, ale... Nawet normalna miłość nie jest zawsze taka przyjemna, a nawet jeśli wydaje się jakoby była usłana różami, to zaraz pod tymi pięknymi kwiatami kryją się ostre kolce, które potrafią zranić, jednakże jest to droga warta tego poświęcenia. Ragnar nie przejmował się tym co może spotkać na tej drodze, jakie przeciwności by się nie pojawiły, jakie przeszkody musiałby pokonać, będzie brnąć coraz głębiej w to uczucie!
- Nie martw się tym co może się stać... - wymamrotał do niego, wpatrując się w oczy brata. Jeszcze nigdy nie widział ich z tak bliska, wydają się jeszcze piękniejsze niż były dotychczas. - Nie ważne co może się wydarzyć, co stanie na przeszkodzie, cokolwiek by nie było, to i tak będę Cię kochać całym sercem, myśleć o tobie całym umysłem i pożądać Cię całym ciałem. - wyszeptał do niego czule, nie odrywając wzroku od błękitnych, chłodnych, a jednocześnie hipnotajzing hipnotyzujących oczu. Delikatnie przejechał dłonią po gładkim, zapewne i lekko zarumienionym poliku, zsuwając ją na usta, by równie delikatnie przejechać po nich kciukiem. Sam ich dotyk był niewyobrażalną pieszczotą dla wielkoluda, który już by się najchętniej wbił w nie własnymi ustami, poczuć je jeszcze lepiej. Jakkolwiek by nie pomyślał, nie zdążył i tak tego zrobić.
- Szans... - nie zdążył nawet dokładnie zapytać o co mu chodziło, bo właśnie w tym momencie to Ves pociągnął do siebie Ragnara, wbił się w jego usta, obdarował je słodkim, namiętnym pocałunkiem. Ragnara znowuż uderzył ten krótki szok, to zdziwienie, że te wszystkie marzenia, pragnienia, że będą mogły zostać w końcu spełnione. Nie miał co innego do zrobienia, jak oddanie się w pełni temu pocałunkowi, nie być w nim pasywnym, także dać z siebie coś więcej. Wbijanie paznokci w skórę wydawało się takie przyjemne, było teraz pieszczotą dla jego skóry, a ślady które tam mogą zostać staną się cudownym wspomnieniem.
Pożądanie... Każdy najmniejszy gest Ves'a stawał się teraz dla niego prowokujący, chciałby teraz spełnić chociaż jedną z tych licznych fantazji, przy których do tej pory się spełniał. Powoli zsunął dłonie z twarzy bliźniaka, zsuwając je na tors. Ves na ogół zdawał się chudy, a dotykając jego ciała dało się poczuć zarysowane mięśnie, przyjemne w dotyku, zupełnie jak cały Vestar.
- Ves... - szepnął tym swoim gorącym tonem do brata, zniżając teraz usta do jego szyi. Z początku jedynie lekko polizał skórę językiem, podrażnił ją nim odrobinę, by zaraz zostawić po sobie mały ślad w postaci malinki. A jeśli o pożądaniu jeszcze mowa, to i ono było widoczne i odzczuwalne dla obydwóch. Taka pozycja w końcu dawała mu wiele do fantazji, co właśnie dało się poczuć, zobaczyć, nawet dotknąć jeśli się chciało. Chociaż poczuć najlepiej mógł starszy braciszek, w końcu Ragnar wciąż siedział na nim okrakiem.
- Jesteś po prostu cudowny, w każdym. - w końcu dokończył, zatrzymując się na chwilę, aby spojrzeć się kolejny raz na twarz brata. Był on taki przystojny... Przystojny i jego. Nikomu nie pozwoli położyć na nim brudnych paluchów, takich które mogłyby go w jakikolwiek sposób skrzywdzić czy zranić. Będzie niezależnie od wszystkiego dbać o niego.
- Chcę zobaczyć więcej Ciebie. - zrozumie o co mu chodzi? Mogło to wszystko brzmieć dosyć chaotycznie, ale naprawdę chciałby zobaczyć więcej swojego brata. - Zobaczyć i dotknąć więcej Ciebie. - nieświadomy oblizał lekko swoje usta, wpatrując się na twarz Starszego. Doprawdy, gorący poranek.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 24, 2016 10:09 pm

Niby tak, niby mogą razem walczyć o lepszy los. Jednak Vestar pozostawał racjonalistą. Wszystko widział w normalnych, rzeczywistych barwach. A kwestia związku między bliźniakami i to w rodzie może okazać się naprawdę zgubna dla ich obu. Lecz ta chwila naprawdę należała do niesamowitych, W końcu mógł powiedzieć całą prawdę, bez cienia kłamstwa czy zakrywaniem się opinią innych. Może faktycznie Ragnar miał rację? Może dać sobie jeszcze lepszą szansę na rozwój? Zobaczyć co się wydarzy? Nie ma w końcu głowy od pierdół, nie raz nie dwa zajmował się przekrętami. Ale czy miłość ma prawo nazywać przekrętem czy kolejnym interesem? Nieważne było to w tej chwili, teraz musiał zająć się Ragnar'em oraz jego pożądaniem.
- Może skończymy już mówić? - poprosił brata, chociaż mina zrobiła się lekko nerwowa. I te piekące go policzki! Jak się je nazywa? Rumieńce? Wypieki? Ragnar z całą pewnością na ich widok już miał niezły ubaw. Chociaż Ves także w środku czuł się naprawdę dobrze. Takie niesamowite uczucie ulgi. I to, że wreszcie może przytulić się do brata, tak jak zawsze chciał.
Całował usta wampira, dotykał jego ramienia. Podrapał nawet za uchem i po przerwie uśmiechnie się lekko. Chociaż na chwilkę.
Ale... Ale czemu Rag już wędrował łapą na tors? Tak nie może być! Nie za szybko?
- A nie lepiej pozostać na razie przy pocałunkach? Tak powoli, bez pośpiechu. - do kogo on to mówi. Do zwierzaka! Przecież było widać, że Rag już płonął od podniecenia oraz pragnienia czegoś więcej jak sam zresztą to określił. Co zrobić? Przyciągał swoim zwierzęcym magnetyzmem, na skutek czego Ves zaczął się sam siebie bać!
- Nie wiem czy zasłużyłeś na coś więcej, Ragnar. Dzisiaj pokazałeś klasę w gniewie. Dobrze, że niczego nie rozwaliłeś. - wytknął po raz kolejny i poprawił okulary! Na szczęście łzy już nie leciały, a jego mina Vestar'a karcącego powróciła na należyte miejsce.
- Chyba naprawdę rozważę karę w postaci obroży oraz łańcucha. - westchnął, mówiąc słowa celowo głośno. Niech się lęka Rag wstrętny! I... I to jak się oblizał. No perfidne zwierzę!
- Głodny jesteś? - tak Ves udawaj głupa. Przecież wiadomo, ze miał choć na twoje ciałko, nie na jedzenie. W każdym bądź razie blondyn musiał dotknąć torsu brata, poczuć tą twardą klatę. Ileż on czasu włożył w treningi by zbudować taki mur!
- Pokaż się bez bluzki. - cicha prośba. Spełni? Musi! Mina Starszego także wyglądała na zaciekawioną.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Pon Lip 25, 2016 8:44 pm

Na chwilę uniósł wzrok na jego twarz, uśmiechając się lekko w jego stronę. Tak, nie ma się co spieszyć, przecież czekał na to tak długo, niemalże wieczność, a nie chce tego tak szybko skończyć. Musi pokazać, że faktycznie potrafi być jeszcze bardziej subtelny, romantyczny, musi lepiej udowodnić bratu, że to serce biło tylko dla niego. Więc jak ten poprosił, tak Ragnar powoli zaczął całować go coraz wyżej po szyi, nie omieszkał od czasu do czasu zahaczyć jedwabistej skóry śnieżnobiałymi kłami, jednocześnie starał się nie zostawiać więcej zbędnych śladów, wędrował więc dalej. Na chwilę zatrzymał się przy brodzie, zaczynał ją pieścić ustami, przypadkowo zjeżdżając od czasu do czasu na kącik ust. Oczywiście że się teraz droczył, starał się bardziej pobudzić bliźniaka. A skąd to wiedział skoro nie był w dłuższym stałym związku? Że tak to się ujmie... Praktyka czyni mistrza. Nawet jeśli nie był zainteresowany dłuższym związkiem, wszystko kończyło się po kilku dniach, to i tak znalazł czas na trochę całusów, których nie omieszkał skraść – zarówno tych, które należały do młodych panien, jak i równie młodych kawalerów. Tylko tyle, nic więcej. Jednakże żaden z tych pocałunków nie mógł się równać z tym, który przeżywał teraz. Nagle objął czule usta brata własnymi, zaczynając ten delikatny, subtelny pocałunek. Dłoń sama powędrowała znowuż na polik, gładząc go lekko. Zdawać się ono mogło dosyć szorstkie, w końcu wysiłek fizyczny coś go kosztował, więc jego dotyk już nie był tak przyjemny jak ten, którym obdarowywał go Vestar. Atoli starał się on by był równie pobudzający, równie czuły co pocałunek.
- Skoro chcesz mnie tak ukarać, to czy nie mam się stać wtedy twoją własnością, twoim... Zwierzęciem? - wyszeptał w przerwie od pocałunku, akcentując wyraźnie na słowo „zwierzęciem”. Dla Ves'a mógłby się i nim stać, zawyć donośnie na jego widok niczym stęskniony pies, który nie mógł już doczekać się powrotu swojego pana. Tak, dla niego Rag może stać się i takim osobnikiem.
- I tak, jestem głodny. Jestem bardzo głodny, głodny Ciebie. - wyszeptał, całując po chwili kącik ust. - Głodny twojego ciała. Głodny twoich uczuć. - dodał po chwili, powracając do pieszczot ust, teraz znowu molestując kąciki ust, pomrukując przy tym doniośle. Każdy ruch blondyna po jego torsie był niezmiernie odczuwalny, nawet jeśli wszystko było oddzielone materiałem koszulki. Teraz każdy mięsień zdawał się reagować na niego, każdy milimetr skóry zdawał się pobudzać go coraz bardziej przez sam dotyk.
I wtedy jego uszu doszła kolejna prośba, taka niemal nieśmiała. Oczywiście nie musiał tego ro... A co tu będzie się kłamało i kręciło. Oczywiście, że to zrobi! Dla niego to było już jak rozkaz, nie do odmówienia! - Już się robi. - odpowiedział równie cicho co ten zapytał, uśmiechając się lekko. Nie chciał jednak robić tego tak... Po prostu, zwyczajnie jej ściągnąć. Nie, nie w takiej sytuacji. Podciągał ją powoli, delikatnie, z każdą sekundą odsłaniając kolejne kawałki skóry, mięśni. Nawet złapał za dłoń brata, układając ją na podbrzuszu. Spodoba mu się? Raczej powinno skoro sam o to poprosił. Po pewnej chwili już kompletnie zdjął z siebie bluzkę, rzucił ją na podłogę, nie powinna się mu teraz przydać. Jeszcze przeczesał odruchowo włosy palcami.
- Poczekaj chwilę. - szepnął mu do ucha, schodząc z niego. Co chciał zrobić? Z początku nawet jego ruchy nie mógł tego powiedzieć, ułożył się obok brata, pod plecy włożył sobie poduszkę, chciał osiągnąć pozycję półsiedzącą. Dopiero jak osiągnął w miarę podobny do tego efekt, złapał nagle Vestara, wciągając go na siebie oraz usadawiając na swoim podbrzuszu przodem do twarzy.
- Tak chyba będzie Ci łatwiej się do mnie dobrać. - kolejny raz ładnie zaakcentował na słowo „dobrać”. Z nim to nie ma łatwo jeśli chodzi o takie gadanie. - I nie masz się co wstydzić, po prostu rób z moim ciałem co chcesz. - mówił to tak naturalnie, zupełnie jakby była to czysta normalność. Ale chciał pokazać mu, że ma tutaj swobodę, że to Ragnar jest tutaj więźniem tych uczuć. Rękoma oplótł bliźniaka w pasie, nie za mocno oczywiście, ale przyciągnął go trochę do siebie, a zrobiwszy to, po jego ustach przejechał język. - Czy mogę ukraść Ci kolejny pocałunek? - zapytał czysto retorycznie, bo oczywiście to zrobił, zrobił i to z uśmiechem na twarzy! Szok, toż to tak nie wypada!
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Wto Lip 26, 2016 8:45 pm

Przyjemnie było widzieć tak spragnionego brata, który gdyby mógł, pochłonąłby Starszego w mgnieniu oka. Lecz czy Starszy nie powinien trochę pokazać odmiennej dominacji? Ragnar coś za bardzo zagalopował się i powalił nazbyt cwanego Vester'a. Mimo zarumienionej twarzy, tych czułych pocałunków i dotyku muskularnego ciała brata, Ves pozostawał w głębi siebie jadowitym gadem. Kochający bliźniak musi jednak pokazać, że nie warto z nich zadzierać. Atoli wiedział, że w przyszłości pozwoli na większe zabawy Młodszemu. Niech ma, niech się cieszy... Właściwie sam Ves także miał z tego ogromną radość.
Ves także wiedział jak się całować. Nie raz, nie dwa spotykał się z różnymi osobami. Ale czy dochodziło do czegoś więcej? Słodka tajemnica... W końcu Rag nie mógł o niczym wiedzieć. Mógłby złamać jego potworne, lecz czułe serduszko.
Kolejny raz przeczesał włosy bliźniaka, zachęcając też do dalszych pocałunków. Smaczne i mokre, z nutką goryczy spowodowanej zakazaną miłością. Przerażające? Owszem. Seksowne? Jak najbardziej.
- Oj, Ragnar. Nie aż tak brutalnie... Jesteś moim braciszkiem, nie zwierzakiem. - przejechał palcem po jego ustach, wpatrując się głęboko w oczy. Zarumieniona twarz, szybkie bicie serca - teraz tak właśnie czuł się Starszy bliźniak. Mimo drżenia, ciągle w głowie miał krążącą myśl o sprostowaniu całej sytuacji. Jednak to potem. Teraz musi przyjrzeć się ponownie ciału Ragnar'a.
- Strasznie z Ciebie żarłoczne stworzenie. Może zostaw też trochę na potem? - wytknął, mrużąc lekko oczy. Poprawił szybko też okulary, które jednak troszkę się zaparowały od nadmiaru oddechów. Atoli one miały dopiero nadejść!
Ragnar zaczął powoli pozbywać się górnego odzienia. Ves aż wciągnął powietrze, obserwując cały powolny proces rozbioru oraz ukazania potężnego ciała. Nie musiał kłaść ręki, Ves sam ją ułożył pierw na lewej piersi, a później zjechał po brzuchu aż do podbrzusza. Chciał wybadać tą mocną strukturę. O tak. To jego ulubiona część, to już wiadome.
- Naprawdę mam strasznie seksownego brata. Kiedy aż tak wyrosłeś? - słabo się uśmiechnął, lecz najważniejsze, ze już z Ves'em było znacznie lepiej... Nie... Było o bardzo wiele lepiej!
Miał poczekać? W porządku! Nie spodziewał się jednak, że Rag szybko zmieni pozycję. Teraz on przyjął pozycję półsiedzącą, a starszy siedział na nim. Nieco zdziwiony spoglądał na twarz zachwyconego brata. Naprawdę chłopak się napalił... czuł to aż za dobrze. Westchnął cicho, wyciągając dłoń by pogłaskać brata jeszcze raz po policzku. Taki kochany...
- Oczywiście, że zrobię co zechcę, Ragnarku. - nie zaprzeczył. czuł się nawet pewniej gdy wylądował na górze, a wielki Rag na dole - Jasne. - zgodził się mimo iż Rag i tak zrobił co chciał. Kolejny raz pocałował swojego brata, samemu wprowadzając język. I co? No właśnie! Sięgnął po koszulkę, jaką to niesforny braciszek wyrzucił. Zwinął ją tak, że mogła posłużyć za związanie - Muszę Cię unieruchomić, byś mi czasem nie przeszkodził. - zaczął tajemniczo, biorąc obie dłonie Rag'a do wezgłowia. Uniósł je nad jego głowę i szczelnie związał, oczywiście uważając by nie wyrządzić mu krzywdy. Szarpnął parę razy więzami. Trzymały mocno!
- No, mój bracie. Jest idealnie! - po tych słowach uśmiechnął się dość złośliwie, ale z uczuciem. Kocha braciszka w końcu - Jak już mówiłem, kochany, robimy wszystko powoli. Zaczynamy od pocałunków i na tym... - poklepał brata po torsie, by za chwilę wstać z niego, a potem z łóżka - Kończymy dzisiaj. Ty tutaj leż, dochodź do siebie i ochłoń jak już mówiłem. - dokończył z wielką świadomością jak może rozzłościć brata kolejną ucieczką oraz odmową na dalsze igraszki. W dodatku Ragnar został związany, a Ves się z tego cieszył.
- To ja idę do salonu. - machnął mu na odchodne, opuszczając sypialnię brata i skierował się do salonu. Tam wygodnie usadowił swoje cztery litery w fotelu oraz sięgnął po pilota by poskakać po kanałach. Znalazł jakiś głupkowaty japoński teleturniej. O jak było mu wesoło! Ale czy Ragnar'owi też? Sam związany, pobudzony. Vestar po prostu zachował się jak żmija!
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Wto Lip 26, 2016 9:47 pm

Kiedy tak wyrósł? Dobre pytanie. Z tego co pamiętał to większość czasu zdawał się być niższy od Ves'a, a co za tym szło, łatwiej było ich odróżnić za pięknych czasów, kiedy jeszcze wyglądali naprawdę tak samo. Niczym dwie krople wody, dwaj chłopcy o złocistych włosach, niemożliwi do odróżnienia w inny sposób aniżeli przez właśnie wzrost. Tylko coś wyszło, że w niedługim czasie Rag począł doganiać braciszka wzrostem, później nawet go przerastając... Chyba widać po dziś dzień, że to on jest tym bardziej wyrośniętym aktualnie.
- Wyrosłem tak, gdy się nie patrzyłeś. - wymruczał w odpowiedzi na komplement? Tak, to był komplement. Dosyć... Przyjemny komplement, który na dodatek wyszedł ze słodkich, braterskich ust. Vestar potrafił być na swój sposób słodki, nie, on po prostu był zawsze na ten swój sposób słodki. Nie ważne co by się działo, to blondyn za każdym razem mógłby pokazać co w danym momencie jest dla niego takie urocze. - I właściwie vice versa. Mój braciszek najwyraźniej też nie próżnował i stał się prawdziwym obiektem pożądania. - odpowiedział dodatkowo komplementem w zamian czy może to już było streszczenie prawdy? Do wyboru!
Później zaczęło się robić ciekawie i gorąco, bardzo gorąco. Dominacyjny charakter Vestara idealnie mógł pasować do takiej „zabawy” jeśli można tak to nazwać. Bez słowa oddał mu swoje ręce, pozwolił je sobie związać. Podniecał się takim zachowaniem brata, nakręcał z każdą chwilą coraz bardziej, niemalże gotując się wewnątrz. Jak tu ktokolwiek mógłby się oprzeć tak cudownej istocie jaką był Starszy bliźniak. Przecież on na pstryknięcie palcami może zebrać plony zauroczonych serc, które zabiły na jego widok – zarówno tych wolnych, bijących świeżym różem, jak i tych podobno zajętych, których fiolet ukazywał to zdradliwe zauroczenie. A jak wyglądać mogło serce Ragnara? Faktycznie mogło ono być spowite cierniami potworności, wydających się bronić serce niczym mur, a jednak jakoś to uczucie dobiło się do serca. Serca nie w kolorze różu zauroczenia, nie w kolorze fioletu, które znaczyłoby iż bije dla jeszcze kogoś innego. Kolor krwistej czerwieni, to był ten kolor. Obrazował z jak wielką pasją oraz namiętnością biło dla ponoć nieosiągalnego Vestara. Jednakże tak samo jak i do serca Ragnara, tak i serce bliźniaka zdało się bić pewnym blaskiem. A jakim? To mógł wiedzieć tylko jego właściciel.
Nie poczuł kiedy jego ręce spoczywały nad głową, przywiązane do wezgłowia, za to poczuł dotyk dłoni Blondyna na torsie. Taki przyjemny, czuły, pobudzający... Zaraz, zaraz, o czym on już zaczął gadać. Jak to kończą? Już chciał go złapać, pociągnąć do siebie, nie pozwolić uciec, lecz zapomniał o jednym szczególe – związanych rękach. A to zdradliwa żmija, tak zostawić biednego Ragnara na pastwę losu!
- Znowu chcesz się bawić w kotka i myszkę? - szepnął do siebie z uśmiechem dziwnej satysfakcji, gdy ten już siedział sobie w najlepsze w salonie. Był zły? Nie, chyba nie. Za to czymś takim pobudził go jeszcze bardziej, z miłą chęcią przejdzie teraz do drugiej rundy.
Tylko na sam początek musiałby się uwolnić z uwięzi łóżka, ale jak to zrobić. Kilka razy pociągnął mocniej związane ręce z nadzieją na pęknięcie materiału. I co? I pękł...o wezgłowie, a raczej się naderwało. Przynajmniej teraz poradzi sobie z materiałem, od razu było łatwiej go rozerwać. Momentalnie rozmasował także nadgarstki. Może i było to seksowne, podniecające i diabeł wie jakie jeszcze, lecz za wygodne to nie było.
Wstał z łóżka, przeciągając się, kroki zaś kierując do salonu, gdzie czekała na niego nagroda za ucieczkę. Tym razem on szedł z uśmiechem satysfakcji na ustach, delikatnym, ale jednak był! Podszedł spokojnie do Ves'a, pochylając się nad nim. - Więc tu chcesz kontynuować co zaczęliśmy? - szepnął kusząco za uchem, przygryzając je zaraz. Dłonie już znajdowały się w pasie brata, objęły go mocno w swoim uścisku, unosząc powoli do góry. Braciszek taki leciutki, nic tylko nosić sobie na rękach~ Niemniej nie po to tutaj był, druga runda właśnie się zaczyna, czas lepiej poznać wzajemne ciała. Spojrzał się na niego, gdy tak trzymał na rękach, język sam przejechał ustach. Przecież nie ma się co dziwić, gdy trzyma się taki smaczny kąsek! Ułożył się powoli na kanapie nie puszczając ciągle uścisku, brata znowuż usadowił na sobie, niech ma że mu ufa i pozwoli się faktycznie zająć.
- Dalej Ves, już się tak nie wstydź dotykania mnie i po prostu mnie zbadaj~ - jego ton, akcent, naprawdę pragnął coraz bardziej swojego braciszka, lecz skoro ten prosił by zwolnili to zwolnił, lecz niech Ves się przestrzega, bo te hamulce nie muszą dostatecznie wyhamować prędkości z jaką dobija się pożądanie Młodszego. - Jeżeli nie chcesz to po prostu Cię już rozbiorę i sam zajmę się badaniem Twojego ciała~ - znowuż oblizał lubieżnie usta, wpatrując się w oczy brata. Jeszcze go przyciągnął do siebie, by zamknąć ich usta w długim, namiętnym pocałunku, gdzie dopiero pokazywał namiastkę możliwości swojego języka. I jak, czy brat się przekona bardziej do niego?
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sro Lip 27, 2016 7:14 pm

Obydwaj panowie nie musieli martwić się o swój wygląd zewnętrzny, ale tak bywa w przypadkach wampirów z dobrymi genami. Oczywiście praca nad sobą także miała wielki wpływ, poza tym dla Vestar'a Ragnar był najprzystojniejszym mężczyzną. Taka prawda. Ale to nie znaczyło iż już teraz zaczną coś robić! A dokładniej to przechodzić do śmielszych czynności... Ves mimo powiedzenia prawdy, nie był jeszcze na tyle gotowy, aby oddać swoje ciało. Rag najwidoczniej tego nie rozumiał albo po prostu rozumieć nie chciał. Zbyt wygłodzony, zbyt spragniony na dalsze sprawy, zapomniał o bliźniaku.
Może i było gorąco, wręcz pobudzająco, jednakże Ves wciąż czuł się inaczej niż wygłodzony brat. Chciał wszystko czynić powoli, ostrożnie oraz z wyczuciem. Nic na siłę bo można zrazić! Rag dalej swoje. Dlatego też zdecydował, że przywiąże młodszego bliźniaka do łóżka. Jak widać młodszy uznał to za dobrą zabawę i wciąż myślał, że Ves tylko z nim pogrywa. Źle. Bardzo, bardzo źle.
Właśnie dochodziło do śmiesznej konkurencji w teleturnieju, gdy usłyszał trzask a potem kolejne odgłosy. O nie... Czyżby Ragnar się uwolnił? Oczywiście, że tak! Niebawem wielkolud opuścił swoją sypialnie i z małym uśmieszkiem zmierzał do strasznego.
- Ragnar chyba mówiłem jasno i wyraźnie - Ja nie chcę jeszcze przechodzić do dalszych etapów. - nim jednak cokolwiek jeszcze dodał, Rag już trzymał go w rękach. Nie, na pewno tak nie będzie.
- Ty chyba nie chcesz zrozumieć, robisz to, co uważasz za słuszne i za wszelką cenę chcesz wyzbyć się swoich pragnień? Dlaczego jesteś taki egoistyczny? - uniósł brew, patrząc to na swojego brata. Już na nim siedział... Już Rag chciał wspólnego działania. Ves westchnął ciężko, łapiąc się za czoło. Nerwowo też przeczesał włosy - Nie mam chyba innego wyjścia. - rzekł do siebie i nim bliźniak zaś zagościł w ustach brata, ten ponownie rozlał swoje ciało mocą, uciekając dosłownie między palcami wielkoluda. Później spadł na podłogę i kilka metrów dalej przepłynął by zmaterializować się. Odwróci się też szybko w stronę brata, który zapewne nadal leżał na kanapie.
- Muszę iść  do łazienki! Wstawić pranie! A Ty tutaj leż! Nawet nie rób kroku! A jeśli już to tylko do siebie! Jesteś nieposłuszny, nie słuchasz się i mnie denerwujesz. - mówiąc te wszystkie nerwowe słowa kierował się do łazienki. A dokładniej to już biegł! Szybko wszedł do niej, zatrzaskując za sobą drzwi. Co to u diabła jest?! Oddychał głośno, opierając się plecami o skrzydło drzwi, czując jak serce zaczęło łomotać. Ragnar stał się wyjątkowo upierdliwy oraz natarczywy! Skierował wzrok w stronę szafki. Może znajdzie tam jakieś lekarstwa w płynie? Rag nienawidził wszystkich chemikalia będących w postaci płynnej. Vestar wcześniej zapakował gdzieś apteczkę. Ale gdzie? Odsunie się szybko od wyjścia, kierując do naściennej szafeczki z lusterkiem. Otworzy ją, przeglądając zwartość. Tak! Znalazł malutką, podróżną apteczkę! Wyciągnął z niej małą buteleczkę z witaminą C. Nic szkodliwego, lecz dla bliźniaka wyjątkowo paskudne. Cóż, Ves musi się bronić w razie czego, a wiedział, że Ragnar może nie odpuścić. Zbytnio napalony by cokolwiek pojąć. A może nie trzeba będzie nic mu robić? Może wreszcie dotrze do niego, że starszy póki co nie chce? I odnośnie prania - kłamał.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sro Lip 27, 2016 8:44 pm

Chyba faktycznie zachował się egoistycznie w tym momencie, tak zabrał brata, po prostu go sobie wziął. Nie myślał nawet podczas tego, po prostu złapał go. I nie, nie chciał iść gdzieś dalej, nie chciał poczynić wielkiego kroku, w końcu... Dla Ves'a to uczucie mogło być świeższe, aniżeli dla Blondyna. Po prostu... Pragnął poczuć jego aksamitną skórę pod palcami, ten jego czuły dotyk na własnym ciele, po prostu to by mu wystarczyło spokojnie! A tu jednak dwuznaczność wzięła górę, dając omyłkową myśl, że ten chce przeskoczyć jeszcze dalej. Nie miałby nic przeciwko oczywiście, mu to większej różnicy nie zrobi, jednakże tylko ze względu na prośbę swojego ukochanego braciszka był gotów zrobić coś takiego.
No i się stało. Fuj. przeszło mu przez myśl, znowu to ohydne uczucie, które dawała ciecz. Brat znowuż się rozpłynął, znowuż uciekł. Na dodatek spłynął po takiej powierzchni skóry Ragnara, że to uczucie tylko się spotęgowało, aż ciarki przeszły po całym ciele! Został znowu sam, kolejny punkt dla Bliźniaka, kolejny raz udało mu się uciec. Cóż już miał począć, jedynie westchnął, rozkładając się bardziej na kanapie. Skoro miał się nie ruszać, to nie będzie ruszać, niech już mu będzie. Może to wyjdzie mu na lepsze?
Mimo wszystko zaciekawiło go, dlaczego brat niemalże pobiegł do łazienki, czyżby znowu nie chciał czegoś mówić? A może to tylko przez nagłe czyny Wielkoluda? Możliwe, dużo rzeczy jest teraz możliwych. Nawet nie wiedział jakie świństwo tam znalazł Ves, gdy „poszedł wstawić pranie” jak to powiedział. Jeszcze nie był świadom tego zagrożenia. Ale co to się działo? Nie gonił go już? Rag jak leżał, tak leżał. Chociaż nie, w końcu obrócił się brzuchem do materiału, łapiąc w mocny zacisk poduszkę. Wzrok wbijał za to w oparcie od kanapy, zdając się ograniczyć wszystkie funkcje życiowe.
- Denerwuję go... - wymamrotał do siebie, zaciskając ręce mocniej na poduszce. - Nic nie poradzę, że nie umiem się przy nim powstrzymać. - ciche westchnienie wyszło z jego ust. To prawda, on już po prostu nie umiał się powstrzymać. Te wszystkie lata udawania, że nic nie jest, że to faktycznie tylko braterska miłość, źle to zaczęło wpływać. No w końcu chciałby być bliżej brata, bliżej niż tylko brat! A ta cała euforia dzisiejsza, to podniecenie spowodowane tylko tym odwzajemnionym uczuciem, to tylko pogarszało ten stan przez co już nie mógł się kompletnie powstrzymać. W takim razie chyba zostało mu tylko się starać.
Poczekał aż brat wyjdzie z łazienki. Jeśli ten wróci do salonu, to podniesie na niego wzrok, samemu również się podnosząc, a jeżeli nie to podbiegnie do niego.
- Ves, ja... Przepraszam. - spuścił głowę, pozwalając by twarz przysłoniły blond kłaki. Wyglądał niczym szczeniak, szczeniak który nabroił. Trochę wyrośnięty szczeniak. Mimowolnie przygryzł lekko wargi, podnosząc odrobinę głowę. - Nie chciałem, żebyś... Poczuł się źle czy coś. Ja... - podrapał się chwilę po czubku blond łepetyny. - To moja wina, ale nie umiem nad tym panować. Cała twoja osoba sprawia, że moje ciało nie panuje nad sobą. - uwierzy? Nie ma chyba wyboru. Rag nie mógłby okłamać w tak poważnej sprawie, sprawie, którą właściwie to on sam zaczął. Niepewnie, ale jednak złapie wtem brata za dłoń. - Chyba za bardzo Cię kocham Ves. - szepnął cicho.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Czw Lip 28, 2016 6:52 pm

Ucieczka okazała się genialnym wyjściem z sytuacji. Vestar kocha brata, ale nie może dopuścić aby aż tak ich relacje się pogłębiły. Mogą być pocałunki, wspólne spanie, lecz jeszcze nie etap współżycia! Ves aż złapał się za klatkę piersiową, próbując opanować narastające przerażenie! Ragnar przeistaczał się w bestię żądną seksu, nie kontrolował się i gdyby nie szybka reakcja starszego, nie wiadomo co by się stało!
Wylądował w łazience, trzymając kurczowo w dłoni małą buteleczkę z płynną witaminą. W razie czego, gdyby Ragnar postanowił zaatakować w łazience. Lecz cóż to? Cisza... Spokój... Nikt nic nie mówił, nie podchodził. Czyżby Rag wreszcie poszedł po rozum do głowy oraz posłuchał? A może po prostu zaś zgrywał? Zmarszczył brwi, zacisnąwszy buteleczkę. Pora opuścić schron.
Otworzył powoli drzwi i pierw wyjrzał zza nich. Nikt nie szedł. Nikt się nie rzucał. Bardzo dobrze. Ruszył więc dalej przed siebie, będąc oczywiście w pełnej gotowości obronić się. Tak, był gotowy nawet powalić Ragnar'a jeśli sytuacja by tego wymagała. Nie pozwoli sobie rozpieszczonemu braciszkowi na bezkarne hasanie. Skierował się następnie do salonu i po prostu oczom własnym nie wierzył! Ragnar nadal leżał na kanapie tak jak rozkazano! Vestar przetarł oczy dłonią - No proszę jaki posłuszny. - skomentował krótko, idąc dalej. Stanął koło kanapy i właśnie wtedy doszło do jego uszu tłumaczenia oraz przeprosiny braciszka. Najwidoczniej zrozumiał co zrobił źle. Że zbyt gwałtownie do wszystkiego się zabierał... Jednak z drugiej strony nie powinien być aż tak zły na młodszego. Poniosły go żądzę, a w końcu jest wampirem i to nie byle jakim.
Wysłuchał go do końca, dając nawet dłoń aby sobie potrzymał skoro ma zrobić się mu lepiej. Żal było tak na niego patrzeć, atoli musiał tak postąpić. Dla dobra ich obu. W końcu Ves nie był gotowy na głębsze etapy...
- Cieszę się, że zrozumiałeś, Ragnar. Naprawdę nie czas na śmielsze poczynania. Wszystko musimy czynić powoli, tak by się nie zrazić. Może Ty chcesz więcej, lecz dla mnie jest to wielki szok. Zwłaszcza po tym jak się na mnie niemal rzuciłeś... - uśmiechnął się lekko, głaszcząc brata po głowie. Może troszkę się uspokoił?
- Chodź. Teraz Cię ubierzemy i przygotujemy do wyjścia. Chyba, że... chcesz zostać dzisiaj w domu? - wypada czasem zapytać brata co chciał. Może ma jakieś lepsze rzeczy do roboty? Poza tym sporo przeszedł dzisiaj i może też nie mieć humoru czy coś.
- Jakby co masz wybór. - doda nim brat cokolwiek powie w sprawie. Ostrożnie zabierze dłoń w której do mocno dzierżył witaminki. To za nią Ragnar złapał, a dostrzec buteleczki nie mógł, gdyś Ves trzymał ją zaciśniętą w pięść.
- I też Cię kocham, braciszku. - lepiej troszkę? Oby. Vestar skierował się do kuchni by przeszukać szafki. Skoro był asortyment w lodówce, to w szafkach też musi być. No i proszę. Znalazł! Kilka paczek pianek! Chyba ich kochana mamusia musiała przypilnować ulubione smakołyki jej młodszego syneczka - Ragnar masz ochotę na słodkości? - tym poprawi humor? Nie wiadomo... Przecież nie zastąpi upojnych chwil z bratem piankami. Jeśli brat wykaże jakiekolwiek zainteresowanie, wyjmie kilka paczek. Jeśli nie - i tak je wyciągnie.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Lip 30, 2016 6:04 pm

- To nie tak, że chciałem iść dalej. - zaczął mu tłumaczyć, wydając z siebie ciche pomruki na głaskanie. Lubił, gdy tak mu się robiło, to już chyba podobne uzależnienie jak pianki, o ile już nie silniejsze! Naprawdę taki brat to jest skarb, skarb, którym nie ma zamiaru się już na pewno nim z kimkolwiek dzielić! Może czasem Ves był faktycznie ostry, chłodny i ogólnie nieczuły, ale przez to kochał go jeszcze bardziej! - Po prostu chciałem poczuć twój dotyk na sobie... Zawsze jest taki przyjemny i kojący. - dodał po dłuższej chwili, bardziej nadstawiając głowę pod jego dłoń. Naprawdę zakochał się w nim po uszy, nie, nie tylko po uszy, całe jego ciało jest przepełnione tylko tym uczuciem. W pewnej chwili złapał dłoń, którą ten go głaskał, nadstawił ją pod usta, by obdarzyć słodkim, czułym pocałunkiem w nią.
Zostać w domu? Mógłby... Gdyby chciał, lecz nie! - Ogłupiałeś? Chyba nie myślisz, że pozwolę Ci się wałęsać po mieście samemu. Idę z tobą. - tym razem to on pogłaskał brata po głowie, uśmiechając się do niego. Tak, musi go bronić, w końcu poczuwa się jako jego ochroniarz... I musi mieć pewność, że nie pojawi się nikt dodatkowy, kto za blisko by się kręcił obok niego, tak, to też jest ważne, a tym bardziej teraz! Przynajmniej dla Ragnara, w końcu Bliźniak miałby z niego niezły ubaw, wiedząc o tym... Aż westchnął w myślach, Ves potrafi naprawdę być okrutny w takich sprawach i lubi mieć ubaw z biednego Wielkoluda, jak on może tak traktować swojego kochanego braciszka, łzy się cisną u każdego na samą myśl, tak! Najważniejsze jednak były te słowa, które tak poruszają jego serce, będą one chyba ulubionymi słowami, słyszanych ze słodkich ust braciszka.
Głaskanie ustało, lecz Blondyn wydawał się spokojniejszy. Musi się naprawdę starać dla ukochanego, skoro jest gotów na powstrzymywanie swoich żądzy, a jednocześnie nie dać się ponieść emocjom, by stać się ukrytym wewnątrz potworem. Jest gotów poświęcić wszystko dla niego...
- Pewnie że chcę! - krzyknął nagle, patrząc się na brata, który krzątał się w kuchni. Waa, może kiedyś będę mógł z nim coś ugotować~, gdyby był psem, to w tym momencie już merdałby ogonem na sam widok Vestara, porannej wersji Vestara. Wydawał się jeszcze przystojniejszy w pełnej okazałości, jak tu do takiego nie wzdychać. - Z przyjemnością zjem coś słodkiego, ale tylko jeśli zjesz trochę ze mną. - puścił mu oczko, siedząc wciąż na kanapie. Po chwili już z niej zeskoczył, wędrując do części kuchennej, siadając na blacie. Na dobrą sprawę dużo mu do podłogi nie brakowało, właściwie jakby się postarać, to mógłby siedzieć jak na krześle, dotykając spokojnie podłogi.
- Więc Ves, gdzie najpierw będziemy szli? - zapytał zaciekawiony, sięgając do paczki, by ją otworzyć. Najpierw poczęstował brata, tak dla kultury, samemu biorąc dopiero później. Faktycznie musi się trochę ogarnąć, dokładnie przy bracie. Jakoś do tej pory potrafił się zachować wśród innych, to teraz w końcu przyszedł czas przy bracie.
- Hej Ves. - zwrócił się do niego, patrząc prosto w oczy. - Powiedz aaa. – zawsze marzył by zrobić coś takiego. Naoglądał się tyle romantycznych filmów, że po prostu musiał kiedyś to wypróbować, a na kim innym, jak nie na swoim ukochanym? Uśmiechnął się przy tym czarująco, trzymając w palcach jedną piankę. Skusi się? Czy Ves ją zje? A jeśli nie, to czy zje ją Ragnar? Czy obiad będzie dzisiejszego dnia smaczny?! Tego dowiemy się w następnym odcinku~[/color]
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Lip 31, 2016 11:16 am

Niby tylko dotyk, lecz co jeśli sytuacja rozwinęła się bardziej? Ragnar pragnąłby więcej, nie tylko dotyku - pragnąłby ciała bata!
- Może, ale mimo wszystko jeszcze nie czas. - wolał uciąć temat. Głaskał głowę brata przez jeszcze jakiś czas, skoro temu tak bardzo się podobało. Nadszedł jednak moment gdy musiał przerwać. Uśmiechnął się pogodnie, na także drobny gest z jego strony - ucałowanie dłoni. Może być.
- Tak właśnie myślałem. - zdawał sobie sprawę, że Ragnar nie puści go nigdzie samego. Jak zwykle będzie towarzyszyć braciszkowi gdy ten zacznie gdzieś się szlajać. Ale dobrze, przynajmniej nie musiał siłą wyciągać blondyna z domu.
I właściwie Vestar mógłby kogoś spotkać, ma w końcu tutaj kilka sztuk znajomych. więc Ragnar nudzić się nie będzie.
Gdy Rag się w miarę opanował, już mógł sam poczuć się luźniejszy. Nie musiał już dzierżyć w dłoni tych płynnych witaminek. Szybko schował je do kieszeni piżamy, by czasem ten ich nie dostrzegł.
- Zacząłbym się w sumie martwić gdybyś odmówił słodkości. - westchnął, patrząc jak wielkolud wchodzi do kuchni. Zapewne byłoby źle z jego psychiką gdyby odmówił swoich ukochanych pianek. Oczywiście Vestar nie podjąłby się próby cielesnego leczenia. Znalazłby inny sposób na smutki.
- Tak, ale tylko trochę. Wiesz, że nie przepadam zbytnio za słodyczami. - trzeba zjeść by braciszkowi nie było smutno, aczkolwiek nie miał zbytnio ochoty.
Sam oparł się tyłkiem o blat, zerknąwszy na brata. Dobre pytanie. Gdzie? Podrapał się pod brodą, zamyślając się na kilka chwil - Na pewno pójdziemy trochę pozwiedzać. Wypadałoby odwiedzić Centrum miasta. Ratusz, banki i inne sprawy... Trzeba sprawdzić jak żyją tutejsi ludzie oraz wampiry. Przy okazji odświeżyłbym stare kontakty. W końcu wypadałoby dowiedzieć się, co się dzieje. - plany Ves ma. Zainteresować się małym światem wampirów, dowiedzieć się to i owo o najważniejszych osobistościach. Wypadałoby też się z takowymi spotkać. Vestar uwielbia ubijać interesy, zwłaszcza gdy te szły na korzyść ich rodu - Wiem póki co, że Rada wampirów mieści się właśnie tutaj i wypadałoby się spotkać z Przewodniczącym. - przerwał bo przecież Ragnar na pewno nie będzie przejawiał zainteresowania. Dopadł już do pianek, pierw częstując o dziwo Starszego. Ten westchnął kolejny raz, biorąc z paczki jedną piankę. Nie chciał więcej. Słodka, mała, gumowa ale zarazem puchowa słodycz mogła być po dłuższym razie mdląca. Jak Rag mógł je zjadać w ogromnych ilościach?
- Tak więc, dzisiaj tylko małe zwiedzanie nowego terenu. Nic wielkiego. - dla poprawki i jasności. Póki co brat niech tyle wie. Vestar sam zajmie się wszystkim, chociażby ogarnięciem ich papierów o ukończeniu szkoły oraz lokalu w którym zacząłby swoje interesy w Japonii. A właśnie! Czy Ragnar wiedział iż Vestar nie zamierzał chodzić do Akademii tylko zdobyć odpowiednie papiery i przyjąć naukę w wyższej szkole? Pewnie nie, ale to nie szkodzi. Dowie się niebawem.
Rozmyślanie o pracy zostało już przerwane. Rag podał w dłoni piankę, która to w sposób romantyczny miała zniknąć w ustach bliźniaka. Ten uniósł brew, patrząc trochę karcąco na brata, lecz wziął. Szybko ją przełknął, poprawiając okulary - Już ich nie chcę. Teraz idę się przyszykować, później zajmę się Tobą. - oznajmił całkiem normalnie. Skierował się do swojej sypialni, by przyszykować odpowiedni strój. Biała koszula z krótkim rękawem rozpinana pod szyję. Do tego czarne spodnie z materiału i skórzane buty. Idealne odzienie dla idealnego elegancika. A co dla Ragnar'a? Może coś luźniejszego?
Ubierze się szybko, dbając o każdy szczegół - Odpowiednia woda kolońska, założenie wyjściowych okularów. Troszkę zajęło też układanie żelu na włosy! Co najgorsze, bliźniaka czekały podobne czynności.
- Jeszcze tylko ten wielkolud i można wybywać. - mruknął do siebie, zerknąwszy na swój zegarek na rękę, który następnie założył na nadgarstek i zablokował zapięciem.
Jeśli brat nie miał ochoty przeszkadzać, Vestar opuści swój pokój już przygotowany do wyjścia. A co do samego Rag'a? Co on robił przez ten czas? Tak około półtorej godziny brata nie było, więc... Mogło wydarzyć się wszystko. Tak czy inaczej, Starszy grzecznie poczeka, chyba że Młodszy przesadzi.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Pon Sie 01, 2016 2:12 pm

Zacząłby się martwić? Miło z jego strony! Chociaż bycie Starszym bratem zobowiązuje trochę też do tego, jednak za długo już się z nim wychował, wiedział dobrze, iż braciszek ma w sobie trochę tej delikatności, przynajmniej dla niego, a przez to martwił się odrobinę o Wielkoluda! I jak można by takiego brata nie kochać? Toż to jest prawdziwy skarb!
A więc czeka ich cały dzień zwiedzania? Niech będzie, przynajmniej nie będzie czuć tego zmęczenia przez siedzenie w domu. Da się właściwie zmęczyć przez brak ruchu? Ragnar najwyraźniej potrafił to zrobić! W końcu on był trochę jak zwierze zabrane z lasu. Niby może siedzieć w domu, niby może się tam czymś zająć, a jednak musi mieć ten ruch, musi wyżyć się fizycznie, to jest cały on! Może trzeba go po prostu wywieźć do jakiegoś lasu? Spuścić ze smyczy, wybiega się, a po powrocie do domu będzie spał jak dziecko? To jest myśl!
Wsłuchał się w słowa brata, co planował sprawdzić na dzisiejszy dzień. Cały Ves, jak zawsze musi mieć zapięte wszystko na ostatni guzik. Jednakże czy to źle? Oczywiście, że nie! Ktoś w tym domu musi mieć głowę na karku bardziej niż tylko teoretycznie, a Braciszek idealnie obrazował posiadanie jej na karku zarówno teoretycznie, jak i praktycznie!
- Ale starajmy się nie robić kłopotów pierwszego dnia. - właściwie prędzej można powiedzieć to jemu, aniżeli Ves'owi... Chociaż język Bliźniaka zdarza się również być odrobinę za bardzo cięty, aniżeli powinien, może lepiej, że powiedział to o sobie oraz bracie? Tak, chyba lepiej tak będzie. Zresztą nie za miło będzie, jeżeli już pierwszego dnia od przyjazdu narobi się zbędnych wrogów. Oczywiście zawsze byłaby to jakaś rozrywka, dreszczyk emocji, ale z czasem mogłoby się znudzić bliźniakom, przestając tym samym się bawić ze swoimi przyjaciółmi, raczej będzie to przykre w skutkach.
Uśmiechnął się na ten karcący wzrok brata, chyba nie przepadał za takimi czułościami. Ewentualnie to przez sam fakt, że była to pianka, a nie coś smaczniejszego dla Vestara. Tak, Ves nie lubił takich słodkości jak Ragnar, przynajmniej nie ma między nimi kłótni typu „Zjadłeś mi pianki!”. Ale mimo to Bliźniak nie odmawia Młodszemu, nawet jeśli nie lubi, jeśli sam ich smak sprawia, że czuje się niedobrze, to i tak zje chociaż jedną, żeby uszczęśliwić Blondyna.
Chociaż można kochanego braciszka porównać do słodyczy. A do czego? Cóż, jest on jak ciemna czekolada – gorzka, wykwintna, acz niekoniecznie przez wszystkich lubiana. Jednak w środku ma ona smaczne nadzienie – słodkie jak truskawki, delikatne, dostępne jedynie dla tych, co nie zniechęcają się tylko przez pozorną gorzkość. Właśnie takiego brata widział zawsze w swych spokojnych oczach Ragnar, takiego braciszka ma zawsze przed nimi, ale on już poznał ten słodki smak, który płynie z jego serca. Już wziął kolejną piankę, wodząc jeszcze wzrokiem za błękitnookim. Sam też musi się lepiej ubrać skoro mają wychodzić. Powoli zsunął się z blatu, zostawiając paczkę słodkości na nim. On także skierował kroki do pokoju, lecz swojego.
Tam przegrzebał torbę z ubraniami w poszukiwaniu czegoś ciekawszego do ubrania. Może coś bardziej kolorowego? W końcu jest lato, trzeba się cieszyć kolorami póki można! Wtem wyciągnął koszulę w niebiesko-białą kratkę. Powinna być dobra, chociaż nie pamiętał nawet, że ma takie ubranie. Tak to jest jak głównie polega na Starszym. Może też inne spodnie do tego? Zrzucił z siebie obecne spodnie, pozostając w samej bieliźnie. Koszula już czekała na niego, leżąc ładnie na łóżku, tylko brakuje mu spodni... Jednak kompletnie nie znał się w sprawie ubioru. Ale ma od tego pomocnika, ha!
Powoli skierował kroki do pokoju brata, pukając w drzwi, by zaraz zajrzeć do środka. Momentalnie zlokalizował Vestara w swojej bardziej naturalnej formie. Chyba jest bardziej przyzwyczajony do tego eleganckiego braciszka, chociaż wersja poranna jest równie przystojna, żeby nie było!
- Ves, pomóż jak skończysz się przygotowywać, ja nie umiem w modę. - zwrócił się do brata, opierając się o framugę drzwi. - Będę u siebie w pokoju jak coś. - dodał, wracając do swojego pokoju, gdzie nałożył na siebie jedynie koszulę. Teraz też zdał sobie sprawę w ilu to już sprawach polega na Bliźniaku. Musi się kiedyś odwdzięczyć, tylko jak? Może wpadnie na coś na mieście.
- Wybacz, że ciągle Cię wykorzystuję we wszystkim. - przeprosi brata wstępnie, gdy ten przyjdzie z odsieczą. Na pewno nie odda nikomu swojego ukochanego, starszego braciszka! Naklei mu kiedyś na pośladek kartkę z napisem, że zarezerwowane, tak!
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sro Sie 03, 2016 8:52 pm

Vestar uśmiechnął się na słowa brata odnośnie kłopotów. Łatwo mówić. Ves czasami nie chciał w nie wpadać, ale inaczej się nie dało, albo po prostu sytuacja tego wymagała. Więc co miał zrobić? Póki co nie miał jeszcze w głowie działać, tylko zwiedzać i cieszyć się wolnością. Interesy będą niebawem, jednakże nie teraz. Bez obaw.
Oczywiście, że unikał słodyczy. Jeśli na coś miał chęć, korzystał z tego parę razy, nie bez przerwy jak kochany braciszek. W dodatku ten gest karmienia. Nie, na pewno nie wziąłby pianki, gdyby nie świadomość nie wzięcia jej wzbudziłaby w braciszku wielki smutek, a tego oglądać nie chciał.
Gdy już obydwaj panowie znaleźli się w swoich pokojach, można było się przygotować. Vestar jak zwykle dokładny oraz w przemyślany sposób wszystko dobierał. Spodziewał się też tego, że niebawem musi dotrzeć do braciszka, w końcu duży dzieciak nie bardzo umiał dobrać sobie odpowiednie ubrania oraz wykonać reszty stylizacji wyglądu. Miał już skierować się do wyjścia, kiedy to usłyszał pukanie do drzwi i już za chwilę kogo zobaczył? Ragnar'a! Biedaczysko nie umie sobie poradzić z przygotowaniem? Smutna sprawa, ale od czego ma się starszego brata?
- Oj, Ragnar. Wiesz dobrze, że po to mnie masz. - uśmiechnął się pod nosem, nie mając żadnej pretensji. Trzeba sobie pomagać, zwłaszcza rodzinie, a głównie bliźniakowi.
Gdy sam dokonał swojego przygotowania, skierował się wreszcie do brata pokoju. Tam już na niego czekał Rag w koszuli bez spodni - Zaraz coś poszukamy. - mruknął bardziej do siebie niżeli braciszka. Podszedł do bagaży Młodszego, wynajdując w nich jasno niebieskie jeans. Nieco wytarte na kolanach ale właśnie to był ich urok - Załóż te. Znajdź jeszcze skarpetki. Ja naszykuję wszystko do włosów. - musiał przecież ogarnąć fryzurę braciszka. Dlatego też poszedł do swojego pokoju, by naszykować lakier, żel i kilka wsuwek oraz grzebień. Tak wybitna fryzura wymagała odpowiednich sprzętów oraz przygotowań. Niebawem wrócił - Weź krzesło i chodźmy do łazienki. - doda jeszcze, uśmiechając się. Kiedy dotrą do łazienki, Rag postawi krzesło przed lustrem, a Ves przedmioty na umywalce oraz szafce - Może powinienem zostać jeszcze fryzjerem? - zaśmieje się, czekając aż jego pacjent zasiądzie na krześle, a on zacznie czesać jego włosy. Może się przy tym zrelaksować jeśli zechce - A Ty na pewno chcesz chodzić do Akademii? - wypadałoby też znać opinię brata na ten temat i przede wszystkim zacząć jakąkolwiek rozmowę by blondyn czasem mu tutaj nie usnął z powodu czesania. I przede wszystkim aby Rag zaś nie zaczął swój atak miłości na biednym bliźniaków - on naprawdę chciał dzisiaj spokojnie przeżyć ten dzień. Ale co będzie wieczorem? To się dopiero okaże! Bo coś już Ves miał w planach.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Pon Sie 08, 2016 9:12 pm

Mruknął porozumiewawczo, że rozumie. Jak dobrze mieć Vestara przy sobie, który spełniał się chyba w każdej roli. Tutaj starszy brat, zaraz stylista, a jeszcze później osobistego fryzjera. Posłusznie ubrał wytarte na kolanach spodnie, a zaraz do tego koszulę w kratę, którą udało mu się wcześniej wygrzebać. Nawet nie zapiął jej jeszcze, później się tym zajmie. No i jeszcze musi znaleźć te skarpety, gdy brat wszystko zacznie przygotowywać, by jakoś ogarnąć tę blond czuprynę Wielkoluda. Patrząc na pogodę jaka obecnie jest, to szare stopki powinny okazać się dobrym pomysłem. Tak też i zrobił, wyciągając takowe z torby, by ubrać je później na dotychczas nagie stopy.
Teraz czas na włosy! Profesjonalny fryzjer się nim zajmie, wielki Vestar. Wziął krzesło jak prosił brat, zanosząc je do łazienki. Tam będzie tworzone wielkie dzieło! Braciszek już o cały ekwipunek zadbał, co dało się zauważyć. Ragnar nie miał już co robić, jak usiąść na krześle, które przyniósł i oddać się w ręce Ves'a.
- A możesz zostać i fryzjerem. Już nim właściwie dla mnie jesteś. - odparł z delikatnym uśmiechem, wpatrując się w lustro, w odbicie Starszego. Ten już począł czesać jego włosy, takie przyjemne, kojące uczucie. Wręcz przeszły go ciarki wzdłuż calusiego kręgosłupa, tak mu się podobało! Chyba jak każdy miał w sobie coś ze zwierzęcia, mianowicie to zadowolenie na jakikolwiek dotyk ciała, zwłaszcza głowy. Oczywiście jedynie, gdy robi to bliźniak. Jeszcze nie spotkał kogokolwiek, kto miałby równie przyjemny dotyk, który tak łatwo by go koił, usypiał, sprawiając jednocześnie przyjemność.
Wreszcie doszło jego uszu to pytanie. Czy chce chodzić do Akademii? Łatwo byłoby odpowiedzieć, że nie, lecz z drugiej strony dlaczego nie chciał?
- To chyba logiczne, że nie skaczę z radości przez to i nie chce mi się tam iść, jednak... - odrobinę odchylił głowę w tył, spoglądając tym samym na braciszka z dołu. Tak, tutaj było to jedno „ale”. - Robię to tylko ze względu na Ciebie, żeby móc Cię łatwiej chronić. - dokończył spokojnym tonem, patrząc się jeszcze chwilkę na oblicze brata. Po tej chwili usiadł znowuż prosto, patrząc się dalej w lustro. - Wiem, wiem, potrafisz sobie sam poradzić. Mimo wszystko nie bez powodu obiecałem Ci, że będę Cię chronić. - uprzedził go już w razie czego. Tak, Ves jest silnym wampirem, na dodatek bardzo inteligentnym i potrafiącym sobie poradzić w różnych sytuacjach, jednak mogą się zdarzyć takie, które przerosłyby go. Właśnie dlatego był przy nim Ragnar, by pomóc mu wtedy, wesprzeć w potrzebie. Cała jego muskulatura nie jest jedynie zasługą miłości do sportu, oczywiście w pewnej części to również miało wpływ, mimo wszystko głównym czynnikiem jest wciąż troska o brata. To dla niego chciał być silny, żeby w chwili potrzeby móc stanąć przed nim, zasłonić go, obronić za wszelką cenę. Właśnie przez takie myśli był prawdziwie zmotywowany, gotowy na wiele godzin ćwiczeń, tylko dla niego.
- Kocham Cię braciszku. - szepnął cicho, uśmiechając odrobinkę pod nosem. Od dawna lubił powtarzać mu te słowa, teraz nabiorą kompletnie nowego znaczenia. No i nie omieszka ich użyć trochę częściej, co najmniej trzy razy dziennie będzie musiał mu to powiedzieć – rano, po południu i wieczorem, tak, dobry plan.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Sie 14, 2016 11:42 am

Fakt, dla brata już został fryzjerem, krawcowym, stylizatorem i wszystkim w czym może mu tylko pomóc. Nie żeby czuł się z tym źle, właściwie lubił zajmować się bratem. Od zawsze sprawiało mu przyjemność troszczenia się o wielkoluda, nawet jeśli ten tego nie potrzebował.
- Niebawem trzeba podciąć Twoje włosy. Strasznie szybko Ci rosną. - przeczesał dłońmi jego cudne blond kłaki, a później kontynuował czesanie szczotką. Zdawał sobie doskonale sprawę, jak Rag uwielbia pieszczoty głowy. właściwie gdy ten się wściekał, zawsze pogłaskanie pomagało.
Gdy ten wykrzywił się, Ves cmoknął niezadowolony pod nosem. Ogarnięcie włosów brata było naprawdę niełatwym zadaniem, a ten się jeszcze wiercił. Nim jednak zganiał go za nie siedzenie prosto, musiał też odpowiedzieć. W końcu toczyła się ważna rozmowa - Czyli nie chcesz chodzić do Akademii... - przerwał i spojrzał krzywo na brata, by ten wreszcie zmienił dogodną pozycję dla czesania. Gdy tak się też stało, kontynuował nie tylko czesanie - Też nie chcę. Dlatego postanowiłem, że zdobędę nam papiery ukończenia szkoły i możemy zająć się kształceniem w wybranych dla Nas kierunkach. Co o tym myślisz? - wypada znać opinię braciszka, w końcu też o jego przyszłość chodzi - Wiem, wiem. - uśmiechnął się do brata. Ragnar mógł zauważyć ten uśmiech w odbiciu i jakoś Ves nie krył się z tym. Młodszy brat mimo swojego wieku wciąż wydawał się taki dziecinny. Wyjątkowo urocze.
Zajął się wreszcie układaniem włosów, korzystając ze wsuwek. Musiał być ostrożny by nie pokaleczyć jego skóry - Nie wierć się mi tylko. - wolał uprzedzić nim ten zaś zechce zmienić pozycję. Poprawił szybko okulary na nosie i dalej pracował nad fryzurą brata. Prawie kończył! A jak wiadomo prawie może być równe jeszcze długim czasem!
- Wiem, Ragnar. Powtarzałeś mi już to nie raz. - poklepał po ramieniu wielkoluda. Wiadomo, ze starszy też go kochał.
I mijały kolejne minuty, aż wreszcie skończył, wysuwając ostatnią wsuwkę - Gotowe! I jak Ci się podoba? - zawołał zadowolony ze swojego dzieła, odsuwając się troszkę by ten mógł lepiej przyjrzeć się swojej fryzurze. Była jak co dzień, jednak Ves wolał się upewnić czy mu wyszło. Zapewne uzyska odpowiedź, a wtedy wyjdzie z łazienki, pierw sprzątając. Nie może zostawić nieporządku w łazience - Przygotuj się już do wyjścia. Ja sprawdzę raz jeszcze te alarmy i skombinuję Nam transport. Wybieramy się do centrum. - zdecydowane. Vestar także szybko się ogarnie, zerknie na alarmy i poczeka na Ragnar'a. Może on też chciał coś jeszcze zrobić?
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sro Sie 17, 2016 4:20 pm

- Tak długo, jak będziesz szczęśliwy, tak nie mam nic przeciwko, jeżeli zrezygnujemy z nauki w Akademii. - odpowiedział krótko, spoglądając się na odbicie brata. Jego uśmiech był cudowny, dodawał mu jeszcze więcej uroku osobistego, tym bardziej, gdy normalnie stara się zachować zimną, obojętną twarz. Jak tu w takim się nie zakochać? Po prostu się nie da.
Później już siedział w miarę spokojnie jak na siebie, nie chciał już dawać więcej roboty braciszkowi, aniżeli byłoby to potrzebne. W takim wypadku przymknął lekko oczy, dając braciszkowi pełną swobodę w tworzeniu swego dzieła. Co prawda wsuwki mogą być straszne dla skóry, takie małe cholerstwa, a kłują niemiłosiernie... Nawet jeśli coś takiego miałoby miejsce, to nie ma co reagować, w końcu trzeba czasem przecierpieć, by być pięknym! A dla braciszka, to tym bardziej musi się prezentować w pełnej klasie, mimo iż ten widział go już w wieeelu stanach.
Słowa gotowe dopiero sprawiły, że oczy powoli się otworzyły. Przejrzał się w lustrze z jednej strony, z drugiej. - Jak zawsze idealnie braciszku. - odpowiedział wyraźnie zadowolony. Co tu dużo mówić? Dzieło Vestar'a było jak zawsze pełne precyzji i perfekcji jak to on. W podzięce obdarował go delikatnym uśmiechem, przyglądając się mu jeszcze przez chwilę. Mógłby się wpatrywać w niego godzinami, to będzie dla niego nowe hobby od dzisiejszego dnia.
- Jeszcze tylko coś wezmę i możemy iść. - odpowiedział bratu, zabierając z łazienki krzesło. W końcu on siedział, on korzystał, on przyniósł to i on odniesie. Później skierował się do pokoju, chciał zabrać ze sobą bluzę, nie ufa i nie zna jeszcze tutejszej pogody, a przezorny zawsze ubezpieczony. Gdzieś z odmętów torby wygrzebał błękitną bluzę z kapturem, nie była ona za gruba, więc idealnie się nada! I jeszcze buty, granatowe trampki powinny się nadać. Chociażby gdyby Słońce zdecydowało się ukryć za chmurami. W sumie był już gotowy do wyjścia, więc ruszy poczekać za bratem w przedpokoju. Już ubierze buty, by nie marnować czasu, w końcu na boso nie wyjdzie!
- Gotowy? - zapyta się brata, może ten jeszcze  chciałby szybko coś zrobić, w końcu prędko raczej nie wrócą do domu, gdy tak wyjdą na miasto!

Z/t x2
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Pią Sie 26, 2016 4:51 pm

Vestar całą drogę przesiedział z tyłu. Przesiadka była zbyt uciążliwa dla jego upojonego alkoholem organizmu. Poza tym przez całą drogę opowiadał w kółko historie o Rose i to jak się spotkali oraz jak uknuł na nią śmierć. Kobieta zdradziła go więc nie powinna stąpać po tym świecie co skrzywdzony okularnik. A Marie? Marie miała być posiłkiem dla Ragnar'a. Musi dbać o swojego braciszka oraz odpowiednie żywienie. Wampirzyca na szybko, jako przystawka. No cóż. Bywa.
Gdy wreszcie zatrzymali się w swojej dzielnicy i samochód został odstawiony na parking, Ragnar raczej musiał pomóc swojemu bratu. Ten chodził w końcu chwiejnie, śmiejąc się głośno i mrucząc bliźniakowi że ma okaleczone ręce.
- Ragnar, opatrz ręce. Tak nie może być. - burknął, mrużąc błękitne oczy. Okulary poprawiał co jakiś czas bo zsuwały się z jego nosa. Raz o mały włos, a nie zleciały na beton! Byłaby strata gdyby coś się stało okularom, w końcu były robione na zamówienie. No i sam Vestar widziałby gorzej - Ale... była zabawwa... Naprrrawdę. - kolejne mruczenie do braciszka. Złapał się jego ramienia, niechcący łapiąc za poparzenia. Musiał się jakoś go utrzymać, alkohol wchodził bardziej w głowę. Na szczęście dotarli do mieszkania i to po ciężkim trudzie przedostania się windą! Nagłe zawroty głowy więc o mały włos, a Ves nie oddał kolacji na czerwony dywanik windy.
- Chyba... pójdę spać.. Ragnar. - kolejny pijacki bełkot. Kac będzie męczył, to było pewne. Ale póki co trzeba przeżyć noc. Po wejściu do mieszkania, oparł się o ścianę i przez moment siłował się z rozszyfrowaniem sznurówki. Później drugi but. Postał przez moment, złapawszy się za czoło - Cchyba przesadziłem. - cichy chichot wyrwał się wampirowi, który gwałtownie wyprostował się. Szeroki uśmiech zdobił twarz Vestar'a. Patrzył na swojego brata dość wyzywająco. I nieważne gdzie on był, Starszy bliźniak dotrze do niego by zarzucić swoje ramiona na szyję. Przejechał językiem wzdłuż policzka aż do ust - Co zrobiłeś tej małej suce? No opowiedz braciiszkowi. Na uchoo... - i ta zimna łapa wylądowała na kroczu brata. Ten zdławiony rechot z ust Ves'a nie wróżył niczego dobrego. Zwłaszcza gdy tak miętolił sprzęt. Za chwilę jednak dłoń przesunęła się na odsłonięty tors blondyna - Luuubisz tutaj, niee? - syknął do ucha, złapawszy je w kły.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Sob Sie 27, 2016 6:29 pm

Historia Brata poniekąd go ciekawiła, lecz z drugiej strony nie chciał jej słuchać. Podobno pijani ludzie łatwiej mówią prawdę, ale z drugiej strony mogą równie dobrze wyolbrzymiać wszystko, więc słuchać, słuchał tej historii, atoli brał ją z przymrożeniem oka. Może lepiej będzie zapytać go jak będzie bardziej trzeźwo myślący? Tylko czy będzie chciał mówić, to jest dopiero pytanie!
Na szczęście już reszta drogi minęła spokojnie, Ves był zajęty po prostu sobą i swoimi pijackimi ubawami, aż do czasu, gdy nie trzeba było wychodzić. Oj, Ragnar musi mu tu pomóc i to pilnie! Wyszedł szybko z samochodu, kierując się do tylnych drzwi. - Dobra Ves, idziemy. - mruknął, pomagając wyjść Bliźniakowi z pojazdu, zaś przerzucając rękę upitego na swe ramiona, łapiąc dodatkowo jeszcze za jego dłoń. Tylko dlaczego się zarumienił przez to?
- Najpierw muszę się zająć Tobą, pijaczyno. - odpowiedział odrobinę wrednie, zaciskając mocniej dłoń na dłoni Vestara. Zdawała się taka drobna i delikatna względem tej, która należała dla Wielkoluda! I która jednocześnie troszku bolała ze względu na wcześniejsze wydarzenia. Jednak musiał syknąć, czując na ramieniu zaciskające się palce Blondyna, nawet Norwega to zabolało! Zmrużył lekko oczy, zaciskając na chwile usta, tak, stanowczo to bolało, jednakże nic nie mówił. - Tak, tak, zabawa... - odmruknął po chwili, idąc dalej, do windy, w której Brat prawie pozostawił prezent. Na szczęście jakoś się powstrzymał...
- Nie chyba, na pewno przesadziłeś. - rzekł dosyć karcąco, było to dosyć niespotykane, a jednak! Podszedł powoli do niego, przykucając przed nim, nie mógł patrzeć jak męczy się z pierwszym butem, to chociaż pomoże mu z drugim. Rozwiązał go na spokojnie, nawet pomógł zdjąć, takim troskliwym bratem był!
- Proszę, teraz możesz iść spać. - rzekł cicho do Bliźniaka. Wyprostowawszy się, założył poparzone ręce na siebie, ból już nie był taki zły, a jednak wciąż dało się go poczuć. Jednak wtem poczuł on owijające się wokół jego szyi ramiona, zaś ten mokry ślad pozostawiony po języku. Spojrzał się podejrzliwie na twarz brata, która była jakaś... Inna?
- Po prostu się jej pozbyłem, dobra? Nie ma tutaj nic do opowiadania, jej już i tak nie ma. - odpowiedział, a po chwili z ust wydostał się cichy stęk. - Ve-Ves, co ty robisz? - spojrzał się na dłoń brata, tak bezwstydnie go dotykał, samemu mówiąc, że nie chce się spieszyć... Ale on był przecież pijany! Znowuż stęknął, palce Bliźniaka zdały się być takie wprawione. Jednak zaś przesunęły się na równie czuły punkt ciała, na tors. Poliki zalały się rumieńcem, a oczy same przymknęły się na pieszczotę. Może tak przez chwilę... Tak na trochę... To przecież takie przyjemne. Nie, nie może! Szybko złapał za nadgarstek Okularnika, unosząc jego rękę do góry. - Przestań, Vestar. - mruknął, spoglądając się w jego oczy. Dlaczego on musi być tak kuszący? Dlaczego oparcie się temu przystojnemu wampirowi jest niemożliwe dla Ragnara? - Idź już spać, też się kładę... - dodał, wypuszczając rękę niższego z uścisku. To zabawne... Przecież to głównie on słyszał te słowa, a tera sam je mówił.
- Gdybyś czegoś potrzebował, to możesz do mnie przyjść albo mnie wołać. - dodał dla zapewnienia, kierując swe kroki do własnego pokoju. Powoli wszedł do niego, rozglądając się jeszcze. - Kurwa... - mruknął, padając zmęczony na łóżko. Znów cicho syknął, poparzenia nie dają tak łatwo zapomnieć o sobie, a także karcą za bezmyślne rzucanie się na łóżko. Później je opatrzy, już nie ma siły na nic. Przecież nie starczyło mu jej, by chociaż się rozebrać z koszuli, która i tak była rozpięta! Przyciągnął do siebie poduszkę, dziś ona chyba zastąpi mu brata... Jest za miękka, aczkolwiek dużej różnicy już nie robiła, bo Ragnar nawet się nie obejrzał, a już zasnął.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Pon Sie 29, 2016 8:03 pm

Co za historia. Vestar grzecznie dawał się prowadzić, ale buta ściągnąć już sam chciał, więc tylko odgonił od siebie braciszka chociaż i tak uśmiechnął się do niego. W końcu on taki wspaniały jest oraz bardzo pomocny! No co by Ves bez niego zrobił? Ragnar teraz odgrywał rolę Rozsądnego, pomocnego oraz karcącego. Oczywiście była to chwilowa zamiana ról, w końcu Starszy bliźniak rzadko pije. Dzisiaj było tak okazyjnie.
- Ragnar, spać. Taaaak, ale nie... Nie chcę jeszcze. Chcę być z Tobą. - wymruczał gdy tylko znajdował się blisko brata. Wbijał mocno w niego palce, nie chcąc puścić. Wiedział, że sprawia mu ból i tak właśnie miało być. Ragnar miał nie odmawiać, zwłaszcza gdy Vestar postanowił się otworzyć ze swoją miłością.
- Nie powiesz? Boli Cię serduszko, że pozbawiłeś... isstot... istotę życia? Taja niewinna. Nie? - syknął w ucho które ugryzł mocno. Było widać, że Młodszy bliźniak miał już dość. Także był zmęczony obolały, ale brat dalej nie dawał za wygraną - Jak zwkkle.. to Ty masz sumienie... jaa go nie... mam... Ale kocham Ciebie i tylko Ciebie.. - masował dalej jego czuły punkt, zaciskając palce. Później zajrzał dłonią pod poły jego koszuli, obmacując umięśniony tors. Zasyczał niczym wąż z zadowolenia, obserwując jak jego brat zalewa się rumieńcem. Taki niewinny~
- Ragnar ja wiem, że masz ochotę... Ty aż płonie...sz... Mówiłeś rano, więc... choć... zaspokoję Cię. - dalej kusił niczym Diabeł. Wbił mocniej pazury w pierś mężczyzny, lecz ten się uwolnił wyraźnie protestując. Co było nie tak? Czyżby nagle Ragnar'a olśniło i może Marie otworzyła mu oczy, że faktycznie nie musi mieć brata?
- Och chcesz już spać? Nie... Ragnar... Ty zawsze jesteś jak dziecko. A może wolisz... Marie? O! Ale ona już nie żyje! - taki śmieszny fakt. Obserwował jak blondyn ucieka, dosłownie się wycofuje. Nie chciał się miziać? Aż dziwne! Albo jest chory, o! Na pewno ta suka miała coś we krwi i biedny Ragnar teraz cierpiał. Ves musi mu pomóc.
Oparł się o ścianę, chichocząc. Sen miał nadejść, atoli nie teraz. Musiał zająć się bratem oraz jego biednymi rękoma, jego chorobą od tej szmaty Marie. Z szafki wydobył kilka bandaży - zapomniał będąc pijanym, że wypadałoby pierw wziąć wodę utlenioną, gaziki a nie bandaże! Ale Ves teraz mało co kontaktował.
Skierował się do brata pokoju wchodząc. Spał wtulony do poduszki, Zmrużył oczy by dostrzec te poparzone ręce. Zresztą wyglądał tak kusząco jak spał! I jak miał pijany Ves przestać? Rozwiązał krawat z pod szyi, naciągając go. Wszedł na łóżko, układając się okrakiem na młodszym. Nie było to zgrabne, więc nic dziwnego gdyby ten miał nagle przerwany sen. Sam Vestar rozpiął swoją koszulę, by za chwilę ją ściągnąć całkowicie. Niedbale rzucona w kąt miała być jednym z dowodów ich nocy - o ile w ogóle do takowej dojdzie.
Pochyli się nad bratem, tworząc niezbyt perfekcyjny wiązanie coś podobnego do szubienicy. Narzuci na głowę brata, by ścisnąć mocniej na jego karku. Jeśli ten coś zrobi, obojętnie co, Vestar przyłoży palca do jego ust, uciszając go - Może dla mnie staniesz się bestią? - no i już był koniec. Brat bez żadnych skrupułów skradł młodszemu pocałunek, nacierając gwałtownie oraz agresywnie. Jeśli chociaż warknie w akcie protestu, bliźniak pociągnie prowizoryczną smycz chcąc doprowadzić go do porządku. Druga dłoń masowała tors wampira.
Powrót do góry Go down
Ragnar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2694-ragnar-vandrad#57627
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Czw Wrz 01, 2016 8:18 pm

To oczywiste że kochał brata, nawet ponad życie! Przecież to on był jego pierwszą i jedyną miłością, przez te wszystkie lata pragnął być przez niego zauważonym, nawet mu się udało... Może chciał więcej, chciał poczuć pod swoimi palcami nagie ciało Bliźniaka, usłyszeć te dwa słowa, które tak napawają go szczęściem, zobaczyć rozgrzane do czerwoności poliki, ale ma swój honor! Nie ma zamiaru wykorzystać stanu w jakim znalazł się teraz Brat, nie chce robić rzeczy, których ten mógłby żałować po otrzeźwieniu, przez które mógłby odczuwać później ból. Przecież sam Okularnik mu mówił, by się nie spieszyli, bo mogą się zrazić do siebie. Jednakże Ves nie zaprzestał.
Sen Ragnara był zbyt mocny, spał jak Cthulhu na dnie Pacyfiku, nie miał nawet zamiaru się budzić bez potrzeby. Do tej pory jedynie sny dawały jakieś ukojenie jego fantazji, odlatywał kompletnie w swój świat, tracąc kontakt ze światem zewnętrzym. W tym wypadku byłoby mimo wszystko wskazane, budzenie się na każdy możliwy dźwięk. Był kompletnie bezbronny, śpiący Wielkolud, wtulony do poduszki, zatracony we śnie. Czyżby właśnie ten niedźwiedzi sen miał okazać się jego piętą Achillesa? Co prawda poczuł nacisk na swoim ciele, jakieś szuranie, no i oczywiście woń alkoholu, a mimo wszystko i tak się nie obudził, nie było to aż tak nasilone przez jego zmysły we śnie. Dopiero obroża zdała się go jakoś ruszyć, zacisk powoli wybudzał Norwega. Mruknął cicho, by zaraz przetrzeć dłonią oczy, a drugą podrapać się po szyi. Co to było? Coś na niej miał? Przecież niczego nie zakładał. Otworzył powoli powieki, mrugając kilka razy. Z początku zauważył jedynie dwa, niebieskie punkciki, oczy jeszcze nie przyzwyczaiły się do półmroku w pokoju. Z każdą chwilą zdawały się być coraz wyraźniejsze, z czasem ukazywał się i zarys sylwetki wampira. Czy on wciąż spał? Czy może już się wybudził? - Ve... - nie pozwolono mu nawet dokończyć, palec na ustach momentalnie go uciszył. Przez chwilę wpatrywał się w usta brata, chciałby ich posmakować znowu. Nie musiał jednak długo czekać na to, został obdarowany tym pocałunkiem. Silnym, agresywnym, może nawet łapczywym? Powoli go odwzajemniał, niemal bezwładnie, oddając się coraz bardziej i bardziej. Usta nie smakowały już tak słodko, ten znajomy posmak goryczy alkoholu dawał znać o sobie, podobnie jak piekące ranu na rękach.
- Dobrze wiesz, że już nią jestem... - odmruknął jakby od niechcenia, odwracając na chwilę twarz od brata. A jednak musiał wrócić wzrokiem do niego, ta smycz musiała po prostu go znowu przyciągnąć, a chłodny wzrok Ragnara jedynie wbił się buźkę Braciszka. Dobrze wiedział w jakim stanie on był, ile musiał wypić, a to uczucie wciąż w nim rosło! Niemalże ciało samo wymuszało, by go dotknął, chociaż na chwilę!
- Wciąż nią pachniesz, denerwuje mnie to... - mruknął mu w końcu po tym jak zaciągnął się jego zapachem... A może niekoniecznie jego. Wciąż pachniał tą całą Rose, doprawdy było to już irytujące. Mimowolnie dłonie objęły ciało brata, zaciskając palce na bladej skórze. - Dlaczego... Dotykałeś tak po prostu taką brudną sukę... - wysyczał, samemu wbijając się w usta. Nie był tak agresywny jak brat, on zdał się być czulszy w tym pocałunku, chociaż nutka ostrości wciąż zaistniała w nim, gdzieś tam przygryzł różowiutkie usta, liżąc je zaś.
- Dlaczego mnie zauważasz dopiero jak się spijesz... - szepnął w przestrzeń, wbijając paznokcie w skórę brata. Sama ta myśl go denerwowała, wiedział że daje się bratu, nawet pijany miał to coś w sobie, coś co kontrolowało Ragnara, a on... Nie umiał już odmawiać.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   Nie Wrz 04, 2016 12:34 pm

Vestar także kochał swojego brata, ale nie okazywał tego ze względu na rodzinę, opinię, a przede wszystkim dobro bliźniaka. Nie chciał by czasem zakazana miłość przerodziła się w o wiele większą i gdyby ona wyszła, mieliby kłopoty i to całkiem spore. Tutaj chodził o ich wspólne dobro. Ragnar powinien t zrozumieć, chociaż Ves doskonale wiedział że jemu akurat przychodzi ciężej, w końcu Rag zbyt mocno pokochał starszego.
Ale teraz byli tak blisko... Sami... Upojony jeden alkoholem, drugi pobudzony oraz okaleczony. Bandaże nadal leżały na szafce w gotowości do użycia.
- Ciśśśś, nic nie mów. Ciesz się... chwillą. - zaatakował następnie brata pocałunkiem, trzymając kurczowo kraniec krawata. Oddawał się mocnemu pocałunkowi, masując także jego tors. Zjechał po prawej piersi, drapiąc bok.
- Taaaak? A może mi ją pokażesz.... lepieej? - wysyczał do ucha, gryząc je do krwi. Szybko zlizał małe kropelki, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Zerknął na twarz bliźniaka. Wydawał się przybity? Zazdrosny? Na pewno!
- To zmyj ze mnie zapach tej... suki. - kusząco, dokładnie. Zaśmiał się na zaśnięcie swojego ciała. Ragnar ma wiele siły, może nawet zbyt wiele i to było mocno podniecające. Istny rozgrzany demon!
Pociągnął bardziej smycz, czekając aż ten znowuż pocałuje.  Niebawem gdy czułość została przerwana, Vestar uśmiechnął się - Może dlatego, że odwaga po wódce się otwiera? - bełkotał, trudno. Czknął, by za chwilę roześmiać się. Teraz musi wypieścić braciszka.
Trzymając wciąż krawat, wolną ręką odchylił koszulę brata, odsłaniając klatę godną gladiatora. Pochylił się by musnąć ustami sam jej środek, by potem zjechać niżej i złożyć pocałunek na brzuchu. Nareszcie dłonią kolejny raz zawitał do krocza, ugniatając oraz ciągnąc na przemian. Gryzł skórę na brzuchu wampira, czasem pod żebrami - Powinieneś trochę przytyć, Ragnar. - bąknął, poprawiając okulary, które zsunęły się z nosa. Cały czas molestował męskość bliźniaka, chcąc go jeszcze bardziej rozbudzić. Nie zaprzestawał gryzienia skóry na jego torsie, brzuchu. Bez przerwy coś mu robił. Może po całym zajściu jakie miało dzisiaj się rozegrać, będzie lepiej? Vestar wreszcie przemyśli? Nie chce tracić brata, nie chce go ranić. Trzeba po prostu wszystko przemyśleć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 250   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie nr 250
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: