IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Brama wjazdowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Lucas
Lucas
Lucas
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3359-lucas
Zarejestrował/a : 15/06/2017
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Wto Lip 11, 2017 8:53 pm

Przez całą, tą niesamowicie dłużącą się chwilę leżałem nieruchomo, spoglądając na przytrzymującą, z czasem nawet dość mocno przygniatającą moją klatkę postać, zastanawiając się nad tym... kim była. To, że była jedną z protektorek Black wywnioskowałem bez problemu... ale te ruchy, szybkość i siła... oczy. Czy ona była tym, czym była Pełzaczowa? W sumie nawet nie dowierzałem w to, że czarna mogła nie być człowiekiem... ale to czego doświadczyłem na swej własnej skórze, idealnie tej myśli oponowało. Mimo swej nieciekawej pozycji, starałem się zachowywać spokój i na moje szczęście nie musiałem czekać zbyt długo na czyjąś interwencję. Może dobrze, że dowiedziałem się o istnieniu takich kreatur jak czarnowłosa dziewczyna później, niż wcale? Będzie czas na myślenie... póki co, odchyliłem głowę do tyłu i zerknąłem na przybyłych Grigorija i Lyalli, by na ich widok odetchnąć z ulgą, co umożliwiła mi ta biała bestia, gdy tylko ze mnie zlazła.
- Pan wybaczy, ale nie znam zasad tutejszej Akademii. Przybyłem się do niej dopiero zapisać...
Wyjaśniłem pokrótce mężczyźnie, zerkając w jego kierunku gdy tylko podniosłem się do siadu, a następnie powoli z widoczną trudnością powstałem na równe nogi, nie odpowiadając nawet Black, która najwidoczniej chciała wyjść z całej sytuacji obronną ręką. Mój wzrok skupił się na przybyłej dwójce, szczególnie na mężczyźnie, który oczekiwał wyjaśnień.
- Ta... bestia, zaczęła się zachowywać wobec mnie niezwykle agresywnie po tym, jak odrzuciłem jej propozycję spoczęcia na ławce. A na dodatek wystraszyła inną uczennicę...
Wszystko co wyrzekłem, było wypowiedziane z lekkim, słyszalnym niepokojem... ale nie ma co się dziwić, przeta... niecodziennie dowiadujesz się że jesteś w miejscu, w którym żyją kreatury o sile, o której nigdy nie miałeś pojęcia, prawda?
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 661


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Wto Lip 11, 2017 10:29 pm

W przeciwieństwie do młodej łowczyni Vladislau nie miał tak jednoznacznego i bezkompromisowego podejścia do wampirów. Szczególnie gdy był w cywilu. W szkole panowały pewne zasady, których sam musiał przestrzegać. Nie mógł ot tak złożyć wpierdol wampirom za to, że są wampirami. Pacyfikacja wchodziła w grę tylko wtedy gdy było to konieczne.
- Jedną z zasad jest brak bójek. Szczególnie uczniów klasy nocnej i dziennej. - stwierdził sucho wpatrując się we wszystkich zebranych. Faktycznie godności chłopaka nie pamiętał. Co więcej dwie dziewczyny w kolorach czerni i bieli też zdawały się nie być uczennicami.
- Panienka Beatrice powinna umieć nad sobą panować bez dodatkowej pomocy i opieki. Tak samo jak i odpowiadać. Nie uważam jej za upośledzoną. - stwierdził w odpowiedzi na słowa jednej z wampirzyc. Nie powinny tłumaczyć swej towarzyszki z jej zachowania. Pałeczkę w końcu przejęła Black uznając za stosowne mówić za siebie co było dość rozsądnym posunięciem. Vladislau wysłuchał co miała do powiedzenia, a gdy chciał coś odpowiedzieć odezwał się Lucas. Oczywiście teoretycznie trudno było wywnioskować kto mówi prawdę. Z drugiej strony to chłopak był przygwożdżony do ziemi i nie on miał krwiste oczy. Większość uczniów potrafi nad sobą panować. Co więcej duża ilość dziennych wciąż nie wie o wampirach i tak powinno pozostać. Musiałby je zaatakować z bronią by mogły usprawiedliwić niefrasobliwość ujawnienia ze swojej strony.
- Nic nie usprawiedliwia ataku na innego ucznia, nawet potencjalnego. W tej chwili nie dojdę kto zaczął. Cieszę się, że powstrzymałyście eskalację przemocy. Jednakże ten incydent nie powinien w ogóle mieć miejsca. - mówił patrząc głównie na dziewczęta. Nie stosował przy tym gestykulacji. Po prostu stał trzymając lewą rękę po sobie, a drugą w kieszeni spodni. Po chwili jego chłodne spojrzenie przeniosło się na chłopaka.
- To nie bestia. To człowiek choć szczególnie utalentowany. Jak widać talent nie idzie jednak w parze z rozsądkiem i okrzesaniem. - odparł karcąc zarazem Lucasa jak i Black. Ona nie zachowała się odpowiednio. Wampiry to drapieżniki, ale nie neandertalczycy. Takie zachowane nie przystaje nawet nastolatce, a ona zapewne miała więcej lat niż Vladislau. Nie chciał jednak by wampiry nazywać bestiami. Ani tym bardziej tej konkretnej niewiasty. To zwyczajnie niegrzeczne, a mają być przecież współuczniami. Muszą jakoś razem koegzystować.
- Zapisałeś się już chłopcze? - rzucił mimochodem po czym westchnął.
- Oczywiście, że zostaniecie ukarani. Wszyscy. Nie ja jednak o karze zadecyduję. Ten przywilej należy dziś do dyrektora. Ja mogę jedynie Was do niego zaprowadzić. Proszę przodem. Chcę mieć Was na oku. Lyalli, chcę byś poszła z nami. - powiedział na sam koniec wyciągnąwszy dłoń z kieszeni by wskazać nią kierunek. Azymut był na akademię. Oczywiście Vlad mógłby wymierzyć im jakąś karę jak choćby uziemienie. Wolał jednak by sytuację ocenił Cross. Nie miał ochoty wysłuchiwać ich tłumaczeń. Poza tym chciał zobaczyć reakcję wampirzyc. Liczył, że będą ugodowe pod tym względem. Lyalli... z nią miał niedokończoną rozmowę. Poza tym lepiej mieć łowcę, nawet początkującego, na podorędziu gdyby wampirzycom coś odwaliło.
Powrót do góry Go down
Lyalli
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3382-lyallinette-cabalerro http://vampireknight.forumpl.net/t3389-lyallinette-cabalerro#72832
Zarejestrował/a : 02/07/2017
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sro Lip 12, 2017 10:14 am

Kąciki warg kobiety drgnęły niejednoznacznie, kiedy obserwowała trójkę istot. Ale przede wszystkim, gdy ich słuchała.
Przekrzywiła delikatnie głowę na bok, a jej chłodne szare oczy przesunęły się po nich z uprzejmą obojętnością.
Gdy chłopak nie przyjął jej dłoni, a przecież nie do każdego ją wyciąga, odsunęła się, splatając je na powrót za plecami.
Cała sytuacja zdawała się kobietę w jakiś sposób bawić, lub tylko sprawiała takie wrażenie.
Spojrzała na niską czarnowłosą. Wyglądała, niczym nastolatka, jednak ile mogła mieć lat w rzeczywistości? Pewnikiem była starsza od nich wszystkich razem wziętych. A jednak zachowywała się, niczym dziecko.
Skonstatowała, że wiele wampirów ma ten problem, jakiś kompleks dziecka. Mogą mieć choćby setki lat na karku, a będą zachowywać się, niczym rozwydrzone, skrzywdzone dzieciątka, biorące co chcą, robiące czego zapragną, uważając ciągle, że to im się należy, a wszyscy są tak strasznie be.
Nie lubiła dzieci, nie w tej formie.
Tym razem nie wchodziła w słowo dowódcy. Miał większe doświadczenie w postępowaniu z podobnym motłochem, jako nauczyciel i jako łowca.
Nie czuła ambicji, aby mu w tym teraz przeszkadzać.
Spojrzała na niego spokojnie, kiedy mówiąc, wskazał ręką przed siebie. Ruszyła jako pierwsza, chociaż świadomość, że za swoimi plecami ma mieć krwiopijców średnio się jej podobała. Ale poszła, ona zacznie pochód, Grigorij go zakończy.
Ciekawa była, jaką karę dostaną, czy szkoła miała nowego dyrektora? Słyszała, że szukają kogoś nowego na to stanowisko.
Westchnęła.
Szkoda, ale to miejsce spadało na psy. Czy był sens integracji wampirów i ludzi, zwłaszcza gdy ci drudzy nie mogli mieć pojęcia, z czym obcują? Gdy pijawki coraz śmielej sobie poczynały?
Nie mogła myśleć ciepło o tych stworzeniach, żywych trupach. Przecież to była jakaś abominacja, parodia życia.
Kto ich stworzył? Bóg czy Belzebub?
Jeżeli Bóg, jaki był jego cel? Czyżby przez czas ich kreacji dostąpił jakiejś zaćmy? A może to miała być kara dla ludzkiego rodzaju za grzechy Ewy i Adama?
Wolała jednak myśleć, że to sam Diabeł postanowił zrobić na złość swemu Ojcu, inaczej to nie miałoby większego sensu.

_________________
Powrót do góry Go down
Black

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1295-black http://vampireknight.forumpl.net/t3386-blacksonka#72651 http://vampireknight.forumpl.net/t3363-black#71993
Zarejestrował/a : 28/11/2013
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sro Lip 12, 2017 8:08 pm

Black jak i jej protektorki stanowczo wysłuchały zdania przybyłego nauczyciela. Jednak nie wszystko jest tak różowe jak mogłoby się zdawać. Za szybko osądził i zechciał ją ukarać, bez poznania wersji wszystkich osób. Dokładnie, jak wiadomo był tu ktoś inny. Ktoś, kogo słowa mogą zmienić całą sprawę o 360 stopni. Przysporzyłby kłopotu młodej wampirzyc lub też postawiłby Lucasa w całkiem innym świetle niż jako ofiarę. Nikt tutaj nie mówił przecież o unikaniu kary bezpośrednio. Nie widziało się jej jednak przyjmować jej samotnie, albo w większej części niż sprzedajny Lucas.
- owszem mogłabym iść do dyrektora... mamy tu jednak pewien mały drobny problem, czyż nie Lucas? Brakuje nam pewnego bardzo cennego świadka całego zajścia. Światka który jednym słowem mógłby zmienić całą sytuację.
O tak brakuje im tutaj Gabrielli, która to była świadkiem całego zajścia. Black dobrze wiedziała, że nie powinno się pominąć wersji wszystkich osób. Bo gdyby brać wersje jej przeciw tej od chłopaka, czy ona nie wychodzi na gorszej pozycji? Sam fakt bycia wampirem już wskazuje jej winę. Nie tylko ona tak myślała, co mogła osądzić po słowach nauczyciela.
- co zrobisz jeśli zostanę ukarana, a po czasie wyjdzie, że ów chłopak wcale nie był taki biały jak się zdawało na początku. Co jeśli miał niecne zamiary względem jakiegoś ucznia tej szkoły. Nic tak naprawdę nie wskazuje by chciał się zapisać do tej szkoły. Czy widzisz w jego rękach lub w pobliżu jakąkolwiek teczkę z jego dokumentami?
Jak to na pannę czarną przystało starała się całkowicie prze manipulować sytuację na swoją korzyść. Aczkolwiek względem nauczyciela nie będzie to takie proste jak innych osób. Wiedziała, że zapewne jest świadomy, że wampiry nie są prawdomównymi osobnikami.
- co wtedy zrobisz ty? Nie, co zrobi dyrektor? Co jeśli ja tylko stanęłam w obronie dziewczyny, która mogła zostać skrzywdzona przez niego?
Ruszyła mimo to powoli do przodu, cały czas jednak szła odwrócona przodem do niego. Badała reakcję nauczyciela, jak i to co robi dziewczyna, która z nim przybyła.

V: Początkowo wysłuchała nauczyciela, jednak nie spodobało się jej to, że panienka zostanie ukarana przez to ludzkie ścierwo. Dodatkowo nazywanie jej panienki bestią było zbyt wydumane i wyolbrzymione. Nie przebywała ona dużo poza rezydencją, dlatego jej zachowanie zostawiało sporo do życzenia, a ona wciąż się uczyła tego jak powinna zachowywać się względem ludzi, by nie dochodziło właśnie do takich problemów.
- Muszę się wtrącić, że karanie bez obecności prawnego opiekuna, również nie powinno mieć miejsca, czyż nie? Dlatego, czy nie powinniśmy odstąpić od kary, do czasu wysłuchania wersji trzeciej osoby? I ustalenia faktu, czy intencje chłopaka były czyste, a jego prawdziwym celem było zapisanie się do tej szkoły?
Widząc jednak idącą panienkę sama ruszyła do przodu i stanęła przed nauczycielem. Cała ta kara i to miejsce nieznacznie podobało jej się coraz mniej. Sam fakt kary jeszcze przeboleje, jednak nie może pozwolić by on się o tym dowiedział.
- i czy czasami twoje słowa „Nic nie usprawiedliwia ataku na innego ucznia, nawet potencjalnego „ nie sugerują, że postawiłeś już ocenę, że to moja pani jest winna ataku? Czy to nie za szybki osąd?
Wiedziała, że mogło to być zwyczajne przeoczenie lub źle sformułowane słowa ze strony nauczyciela, jednak dlaczego tego nie wykorzystać.

Q: Jak do tej pory była bierna w całej tej sytuacji. Jedyne co robiła to co jakiś czas zabijała swoim spojrzeniem Lucasa. Przez takie ludzkie ścierwo jej ukochana panienka ma zostać ukarana? Mogła mu wyrwać serce, gdy tylko miała na to okazję. Teraz jedynie może przyglądać się temu całemu cyrkowi. Nigdy nie rozumiała co ciągnęło Black do ludzkiej szkoły, mogła przecież spokojnie uczyć się w domu.

_________________
I take the dreams that live inside my heart
and splash them across the nightmares in my head
With trembling hands I try to draw
the person that I wish that I could be
Powrót do góry Go down
Lucas
Lucas
Lucas
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3359-lucas
Zarejestrował/a : 15/06/2017
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Czw Lip 13, 2017 12:04 am

Mimo że nie przyjąłem próby pomocy okazanej mi przez Lyalli, to jednak byłem wdzięczny za samą próbę. Może gdybym był czysty i pachnący, to nie miałbym żadnych oporów przed podaniem kobiecie ręki, ale jako że moje ręce były brudne, mój prywatny kodeks zabraniał mi takiego zachowania. Obym tylko miał potem okazję wytłumaczyć jej dlaczego zareagowałem tak, a nie inaczej... przecież nie chciałbym by kobieta uznała mnie za jakiegoś dzikusa. Póki co jednak, skupiałem się na Grigu, a raczej na jego słowach dotyczących zakazu bójek na terenie akademii, które to wprowadziły na moją twarz lekkie zmieszanie. Cóż... to nie ja atakowałem, więc jeżeli ktoś ten punkt złamał, to Black. Jako że jednak uważałem iż w całej tej sytuacji to nie ja byłem winny, milczałem... a przynajmniej do momentu, gdy mężczyzna zaoponował określeniu którego użyłem do nazwania Wampirzycy, próbując całą sprawę naprostować. Na jego nieszczęście, nie byłem typem człowieka, który uwierzy na słowo... szczególnie komuś, kogo dopiero co spotkał/poznał.
- Szczególnie utalentowany? Jeżeli talentem nazywa Pan wampirze kły i niewyobrażalną siłę, to owszem... chyba nie widziałem bardziej utalentowanej osoby. - trzeba chyba być niedorozwiniętym, by nie usłyszeć sarkazmu który płynął z mych ust w wypowiedzianym zdaniu, idącego w parze z lekkim poirytowaniem, spowodowanym postawą Griga. Wiem co widziałem, oraz co poczułem na własnym ciele... nie musiał kłamać, bo w najmniejszym stopniu mnie nie przekonał. Swoją drogą... dziwnym był sposób w jaki podchodziła do Łowcy Wampirzyca... byli kolegami? Znali się? Mówienie na "Ty", jak dla mnie było jednym wielkim okazem braku poszanowania... a na dodatek jej idiotyczne tłumaczenia. Gryzłem się w język, byleby tylko nie powiedzieć jej co sądzę na temat tej błazenady którą właśnie odprawiała. Na szczęście moje myśli na moment zajął Dowódca za pomocą pytania.
- Nie. Liczyłem że przed akademią spotkam kogoś, kto będzie mógł mnie zaprowadzić do osoby zarządzającej tą placówką, gdyż samemu błądzenie po tym obiekcie wyglądałby nie dość że podejrzanie, to jeszcze byłaby to zwykła strata czasu, mając na uwadze wielkość całego tego obiektu.
Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, wsłuchując się w kolejną wieść, która niezbyt mnie cieszyła. Super, zostanę ukarany przez dyrektora placówki, do której chciałem się starać dołączyć. Chyba nici z mojego uczniowskiego życia.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 661


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Czw Lip 13, 2017 4:35 pm

Vladislau nie przewidywał takiego obrotu spraw. Nie sądził, że dojdzie do jakiejkolwiek walki czy ataku na samych błoniach szkoły. W budynkach zdarzały się różne rzeczy od przypadkowego seksu do ataków na tle poglądowym czy rasowym. By jednak doszło do napaści na błoniach, niezależnie człowiek czy wampir, trzeba być dość odważnym. Albo głupim. Podczas rozmowy z Vladem najwyraźniej wampirzyca wykazywała brak instynktu samozachowawczego oraz zdradzała daleko posuniętą arogancję. Ewidentnie próbowała obrócić kota ogonem ignorując pozycję nauczyciel – uczennica. Był to błąd, który zauważył także i Lucas.
- Nie  przypominam sobie byśmy przeszli na Ty, Panno Lestrange. Poza tym za dużo „jeśli” jest w tej wypowiedzi. Nie jestem nauczycielem od dziś. – odparł Vlad przeszywając ją chłodnym spojrzeniem. Skupiał się na niepokornych uczniach. Gdyby nie powiedział, że życzy sobie towarzystwa Lyalli w podróży do dyrektora nie wiadomo by było czy ją dostrzega. Taka specyfika człowieka. Nie należał do tych najczulszych. Nie był też dusza towarzystwa.
- Karanie bez obecności prawnego opiekuna jest wpisane w statut szkoły. Jeszcze nie słyszałem o jakiejkolwiek placówce edukacyjnej, która potrzebowałaby obecności rodzica by uziemić lub zostawić w kozie. – stwierdził wprost, a w jego neutralnym tonie można było dostrzec nutę rozbawienia, która znikła równie nagle co się pojawiła. Będą uczyć ojca jak dzieci robić. Dobre sobie. Niektórzy nie uczą się przez całe życie. Nieważne jak długie je mają. Vlad westchnął na kolejną próbę odwrócenia sprawy, tym razem przez drugą z dziewcząt.
- Atak to atak. Potrafię poznać szał niezależnie czy jest to jego początek, środek czy koniec. Nie oceniam kto zaczął. Wszyscy zostaną ukarani za sam fakt zdarzenia i jego brutalność. Wiem, że Gabriela wystraszyła się i dlatego tu jestem. Od tego co powie ona zależy czy ktoś z Was nie dostanie kary dodatkowej. – podsumował przerywając kontakt wzrokowy. Skierował rękę ponownie w kierunku szkoły by szli dalej.
- I przy okazji wskażemy gabinet dyrektora nowemu uczniowi. – dodał po krótkiej chwili. Po prawdzie Lucas nie był jeszcze uczniem i mógł dzięki temu uniknąć kary. Niemniej Vladislau uważał, że chwila grozy mu nie zaszkodzi. Poza tym nie wiadomo jakie zdanie będzie miał na ten temat sam Cross. Na słowa chłopaka Vlad jedynie pokręcił głową.
- Rozumiem zdenerwowanie. Zachowaj jednak tego typu słowa dla siebie. W tej szkole nie tolerujemy takiego podejścia podobnie jak walk między uczniami. Czy osobie nad wyraz umięśnionej będziesz wypominał jej kształt? Czy albinosowi będziesz wypominać koloryt? – odrzekł zgodnie z poglądami szkoły i swoimi własnymi. Wampir to wampir. Ni mniej ani więcej. Bestie natomiast znaleźć można nawet pośród ludzi. Wszystko zależy od ich zachowania i podejścia. Oczywiście jeśli to dziewczyna wykazała się agresją  nie stawiało to jej w dobrym świetle. Niemniej Vlad widział gorsze rzeczy niż zwykły wpierdziel i widok kłów.
- Wszelkie kolejne próby negocjacji czy odwiedzenia mnie uznam za próbę manipulacji i braku poszanowania dla stanowiska. Poza tym chciałbym zaznaczyć, że lepsza jest kara od dyrektora niż od Rady. – mówił jak zwykle tonem niemal obojętnym wzbogaconym obcym akcentem. Słowo rada jednakże miało znaczenie dwojakie i liczył, że wampirzyce je wychwycą. Dla zwykłego człowieka niewiele wiedzącego o społeczności wampirów mogło chodzić o rade nauczycielską lub coś w podobie. Rada Wampirów jednak to zupełnie co innego. Oni według ich oficjalnego stanowiska nie tolerowali bezmyślnych ataków na ludzi. Ponadto mieli sposoby na penetrowanie umysłów by dociec prawdy gdyby była taka potrzeba. Mało to mentalistów pośród dzieci nocy?
Powrót do góry Go down
Lyalli
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3382-lyallinette-cabalerro http://vampireknight.forumpl.net/t3389-lyallinette-cabalerro#72832
Zarejestrował/a : 02/07/2017
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Czw Lip 13, 2017 5:08 pm

Kobieta nie zdawała się urażona brakiem zainteresowania ze strony dowódcy.
W tej chwili miał ważniejsze rzeczy na głowie - aż cztery. Zapewne, gdyby nie wskazał i na nią, odeszłaby, aby spróbować się z nim skontaktować innego dnia. Nawet jeżeli to nie było nazbyt łatwe zadanie, ale niebawem miało być zebranie i tam mogła z nim się rozmówić.
Sama wydawała się niezbyt zainteresowana tym, co się dzieje, jakby to zupełnie jej się nie tyczyło; cóż, było tak przecież w istocie.
Wbrew pozorom jednak uważnie przysłuchiwała się każdemu słowu, które padało z ust zainteresowanych.
Nozdrza kobiety drgnęły, kiedy usłyszała impertynenckie opinie dziewczyn; nie miała jakoś śmiałości nazywać ich kobietami, chociaż bez dwóch zdań białowłosa i czarna były... sługami tej wyszczekanej.
Odwróciła się lekko na pięcie lewej nogi, wykręcając delikatnie biodra, aby spojrzeć ponad ramieniem zimnymi oczami na dziewczyny.
Usta wygięły się pogardliwie.
-Radzę zważyć na słowa, dziewczyno, nie rozmawiasz z pierwszym lepszym przydupasem - chociaż słowa były ciche i pozbawione emocji, wybrzmiały, niczym warknięcie.
Uniosła ironicznie brew, patrząc na jedną ze sług.
Zwróciła się do niej przodem.
-Opiekun prawny? Czyży zatem błędnie osądziliśmy, że wasza pani jest na tyle dorosła i dojrzała, aby była w stanie stawić czoła konsekwencjom swoich działań przed obliczem dyrektora? Chyba, że jest dzieckiem, jak próbujecie nam wcisnąć, a wtedy winna zmienić klasę? Przedszkole byłoby idealne - uśmiechnęła się kpiąco kącikiem warg.
Zamrugała powiekami na kolejne słowa i ruszyła do przodu, w stronę Akademii.
-Jedyne, czego jesteśmy pewni, to że wasza pani objawiła się bezkarnie przed obliczem człowieka, a jedna z was przygniatała go do ziemi, druga zaś próbowała powstrzymać swą panią przed rzuceniem się na niego z odsłoniętymi kłami. Nie wiem zatem, gdzie widzicie tutaj chociażby odrobinę braku jakiejkolwiek winy. O reszcie, jak powiedział nauczyciel, zadecyduje dyrektor - zakończyła już równie chłodnym i cichym głosem, który mimo wszystko był niezwykle wyraźny.

_________________
Powrót do góry Go down
Black

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1295-black http://vampireknight.forumpl.net/t3386-blacksonka#72651 http://vampireknight.forumpl.net/t3363-black#71993
Zarejestrował/a : 28/11/2013
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pon Lip 17, 2017 7:25 pm

V: Dokładnie wsłuchała się w słowa nauczyciela. Nie pozostało jej jedynie nic innego jak zaakceptować fakt, że tym razem panienka musi ponieść odpowiednią karę. Być może to nauczy ją czegoś nowego. Zawsze to jakie nowe doświadczenie, niż to co zdołała wyciągnąć siedząc zamknięta w czterech ścianach własnej posiadłości. Jedynie słowa odnośnie Rady nie spodobały się  wampirzycy, czy on sugerował jej, że mógł poinformować radę o tym? Subtelna groźba, czy stwierdzenie iż dyrektor jest łaskawszy? Nie wiadomo dla kogo rada jednak byłaby bardziej przychylna, wiadome jest jedynie to, że V widziała panienkę atakującą. Oczywiście nie znała pobudek, jednak domyślała się iż nie było to zagrożenie życia ani jej, ani drugiej dziewczyny.
- Rada powiadasz? Nie wnikajmy w to jaki osąd by wydała. Ważne jest tu i teraz, a nie gdybanie co i jak mogłoby być? Czyż nie prawda?
Mówiła całkowicie spokojnie, w porównaniu do Q była tą spokojną strona. Dziewczyna, która przybyła z nauczycielem do tej pory cały czas milczała i było znacznie lepiej, teraz postanowiła się odezwać i w sumie nie powiedziała nic ciekawego. V przewróciła oczami i spojrzała na dziewczynę, gdy ta skończyła mówić uśmiechnęła się jedynie ironicznie.
- Nie wiedziałam, ze suką z ulicy pozwala się tutaj wtrącać w problemy szkoły? Myślę, że to sprawa pomiędzy uczniami, a nauczycielami czy też dyrektorem. Nie jesteś nauczycielką, a więc nie przypominam sobie byś miała prawo cokolwiek tutaj osądzać. Więc ucisz się, gdyż jesteś tutaj zbędna.
Wróciła wzrokiem ponownie na nauczyciela i pokłoniła się lekko mu. Po czym odwróciła się do panny Black.
- Panienka pójdzie do dyrektora i nie sprawi już więcej problemów. Prawda?

Q: Nadal milczała, ale nadal skała wzrokiem tu na dziewczynę, tu na Lucasa. Nie wiedziała o co to cale zamieszanie. Bójka, to bójka... nie zdołają zlikwidować tego elementu życia szkolnego. Nikt nie umarł, nikt nie stracił kończyny, ba! Nawet nie doszło do rozlewu krwi. Była pewna, że nauczyciel i jego suka była zbyt nadwrażliwa na fakt, że Black to wampir. Gdyby doszło do bójki uczniów z dziennego kursu pewnie nikt by nie zareagował, a tu nagle zrzucają się jak pchły i osądzają, kto winny a kto nie. Nie podobało się jej to i najchętniej pokazałaby im co o tym sądzi, jednak panienka i V zakazały bycia agresywnym, więc nie mogła złamać ich rozkazu. Widać było po niej jednak, że nie podobało się to, że przybyła suka nauczyciela wtrąca się w rozmowę pomiędzy nimi. Za kogo ona się miała? Z chęcią rozerwałaby jej gardło, już czuła ten potok krwi. Jednak, nie... będzie tylko bacznie obserwować i tylko tyle.

Panienkę Black zaczynała już nudzić ta cała sytuacja. Dodatkowo jej telefon chyba nie dawał jej spokoju, bo już któryś raz czuła wibrację na swoich nogach. Sięgnęła więc po niego i tylko pokiwała głową, że zgadza się i nie będzie robić problemów. Dopiero sms lekko ją zirytował. Tego brakowało! Eu wpadła w kłopoty, a ona sama nie może się udać w miejsce, gdzie ona się znajdowała by jej pomóc. I by jeszcze tego było mało musi dorwać Gabi by ustalić z nią pewne szczegóły. Same problemy przez tego Lucasa. Kiedyś jednak odpłaci mu się bardzo ładnie. Nie dziś, nie jutro jednak pewnego dnia spotka ją w miejscu, gdzie nauczyciel nie będzie miał władzy nad nią i wtedy, cóż wtedy nie skończy się to tak miło jak teraz. Przeniosła wzrok na V i podała jej telefon, na którym była wiadomość od Eu i instrukcje odnośnie tego, że ma odnaleźć tamtą dziewczynę.

V: Przyjęła telefon od Black. Spojrzała na tekst, który jedynie wywołał u niej kolejne westchnięcie. Jak nie tutaj, to problemy gdzieś indziej. We Francji nie miała takich problemów jak tutaj przez ten krótki okres pobytu panienki. Wykasowała wiadomość i oddała telefon właścicielce. Podeszła do Q i oddała jej swój telefon z adresem gdzie znajdowała się Eu. Po czym odwróciła się do nauczyciela i jedynie się uśmiechnęła.
- Nie wiem kim jesteś, jednak chętnie poznam twój sekret. Jednak tym razem muszę pana przeprosić. Obowiązki wzywają, więc nie mogę pozwolić sobie na dalsze marnowanie czasu. Proszę jednak o opiekę nad naszą panienką, nie chcielibyśmy by coś jej się przytrafiło w szkole.
Pokłoniła się zmuszając do tego również Q po czym zaczęły się oddalać w stronę wyjścia. Gdy przez nie przeszły Q pobiegła we wskazany adres, a V udała się okrężną drogą w poszukiwaniu dziewczyny. Nic ich tu nie trzymało, a on nie miał takiej władzy by karać osoby spoza szkoły, więc nie powinno być już więcej problemów z ich osobami.

- z.t Q i V -

Panienka wróciła po chwili do nauczyciela i z uśmiechem ruszyła w stronę gdzie miał znajdować się gabinet dyrektora. Mimo uśmiech nadal lekko przejmowała się stanem Eu niż faktem, że zaraz otrzyma karę. Nie miała na to teraz czasu, więc nie będzie nawet starała się w jakikolwiek manipulować dyrektorem, czy też udawać, że nauczyciel jest rasistą i chce ją ukarać, bo jest wampirem. A chwilę wcześniej miała nawet taki plan, teraz jednak musi szybko dowiedzieć się o tym co zaszło w lesie i co pokiereszowało tak jej ukochaną.

_________________
I take the dreams that live inside my heart
and splash them across the nightmares in my head
With trembling hands I try to draw
the person that I wish that I could be
Powrót do góry Go down
Lucas
Lucas
Lucas
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3359-lucas
Zarejestrował/a : 15/06/2017
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pon Lip 17, 2017 11:08 pm

Gdybym znał myśli V, zapewne podałbym jej dłoń, której w stu procentach by nie przyjęła, bo przecież to z mojej winy Black była w takiej a nie innej sytuacji. Tak czy inaczej - nie trzeba było być jakimś wspaniałym obserwatorem, czy słuchaczem, by zauważyć że była tą najbardziej rozsądną z trójki dziewczyn - szkoda jednak że była zwykłym pionkiem Black, jej protektorką, bo zapewne gdybym to ją spotkał a nie czarnulkę, do całej sytuacji prawdopodobnie by nie doszło. Swoją drogą... nie wiedziałem dlaczego, ale miałem dziwne, nieodparte wrażenie, że skoro początek mojej przygody tutaj wyglądał właśnie tak, to dalsze jej rozdziały będą równie kolorowe, o ile wyjdę żywy, lub w pełni zdrowia z gabinetu dyrektora, w końcu nie wiedziałem jakie podejście ma pan Cross wobec gówniarzy mojego pokroju, którzy są wmieszaniu w burdy na terenie szkoły do której nie przynależą. A miało być tak pięknie...
- Przepraszam, ale musi Pan zrozumieć moje zmieszanie. Niecodziennie dowiaduję się o istnieniu wampirów, a już szczególnie nie po konflikcie z nimi. - westchnąłem, gdy do mych uszu doszły słowa Lya. Cóż... była ostra i raczej nie przypominała typowej nauczycielki... ale jeżeli nią była - to chyba nie chciałbym jej podpaść. Inne zdanie na ten temat miała chyba V, zarzucając obrazą w stronę kobiety, powodując we mnie lekkie podgotowanie, którego póki co nie było widać. Gdyby jednak ktoś trzymał mnie za rękę - wyczułby napięte mięśnie, gotowe do przyłożenia w tą jej niewyparzoną gębę. A ja jeszcze chwilę miałem ją za tą najbardziej rozsądną... - Rady? - zerknąłem widocznie zaciekawiony to na Griga, to na Lya oczekując odpowiedzi. - O jaką radę chodzi?
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła... już o tym wspominałem, ale ta kwestia była widocznie bardzo ciekawa, a to dlatego bo ta rada była rzucona w kierunku Black, a więc musiało chodzić o wampiry.

//Grig, zrób wszystkim zt do gabinetu Dyra, bo Esme się doczekać nie może xD//
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 661


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sro Lip 19, 2017 11:16 am

Nie tylko Black miała się dziś nauczyć czegoś nowego. Sama V wykazywała się nie mniejszą impertynencją niż Panienka, którą chciała chronić. Wprawdzie do Vlada odzywała się ze względnym szacunkiem. Jednakże negowała jego słowa, a sposób wypowiedzi do Lyalli urągał godności zarówno łowczyni jak i wampirzycy.
- Nie gdybam. Stwierdzam fakt. – odparł na wspomnienie o Radzie. Nie zamierzał się w tej kwestii szczególnie rozwodzić. Nie czas i miejsce na to. Poza tym w jego wcześniejszej wypowiedzi nie było próby domniemania i jedynie na to zwrócił uwagę. Hiro często zaznaczał, że pragnie pokoju choć Vlad uważał, że był to jedynie piach w oczy. Jednakże nawet jeśli to była tylko gra to musiał zachowywać pozory w tej kwestii.
- Dziękuję Lyalli. Choć było to niepotrzebne. – rzekł w pierwszej kolejności do młodej kobiety obdarzając ją chłodnym spojrzeniem po czym skierował swą uwagę na jedną z dziewcząt spoza akademii.
- Nie wiedziałem, że Ty panienko masz co do tego większe prawa. Bacz na język bo ktoś go może namydlić albo uciąć. To Ty oraz Twoja koleżanka jesteście tu zbędne i lepiej dla Beatrice by było gdybyście nie biegały po szkole rzucając nieprzemyślanymi słowami oraz spojrzeniami na lewo i prawo. – rzekł ostro choć wciąż zachowują kulturę wypowiedzi, której niektórym brakowało. Nie zamierzał pozwolić by ktokolwiek wszedł mu na głowę.
- Jestem Grigorij Petrowicz. I uczę tutaj biologii oraz pilnuję porządku. – stwierdził na stwierdzenie dotyczące tożsamości i sekretów. Zauważył przy tym, że coś zaczęło trapić wampirzycę, lecz nie było to jego aktualnym zmartwieniem. Rzucił jedynie obojętnym spojrzeniem za odchodzącymi Q i V. Wtem ozwał się Lukas chcąc wytłumaczyć swoje zachowanie. Poniekąd Vladislau go rozumiał. Musiał jednak trzymać się pewnych wytycznych zarówno statutu szkoły i własnych.
- Wampiry nie istnieją. Mam nadzieję, że to rozumiesz. Porozmawiamy o tej kwestii przy innej okazji chłopcze. – odparł akcentując wyjątkowo sentencję „nie istnieją”. Miał nadzieję, że młody człowiek zrozumie aluzję i nie będzie na tę chwilę drążył. Tym oto przyjemnym akcentem ich podróż przez szkolne korytarze dobiegała końca gdyż wszyscy dotarli do gabinetu dyrektora.

< z / t wszyscy do gabinetu dyrektora, piszemy po poście dyrektora, klik >
Powrót do góry Go down
 
Brama wjazdowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Brama wjazdowa
» Brama Miłości
» Brama wejściowa
» Brama [ZAMKNIĘTA] / Podwórze
» Brama wejściowa [Podwórze]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec -
Skocz do: