IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Brama wjazdowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pią Paź 25, 2013 10:04 pm

Więc wiedziała. W przeszłości doświadczyła tragicznego wydarzenia, które mogło zmienić jej pogląd na świat. Nawet sam atak na jej osobę. Przykro było to słuchać, ale Naizen nie mógł nic na to poradzić. Niestety większość przedstawicieli jego rasy taka jest z natury i żyje tradycjami swoich przodków ze średniowiecza. A może nawet i wcześniej. Siedząc z młodą damą z przodu i to tak blisko, był w stanie wyczuć u niej zdenerwowanie, lęk czy strach. Nie spoglądał już na nią, tylko skupiał się na drodze, mijając opuszczone budynki, bloki i wszelkie inne ruiny na danej dzielnicy.
- Przykro mi. Niestety taka jest natura większości z nas i tego nie jesteśmy w stanie zmienić, jakkolwiek byśmy chcieli.
Udzielił krótkiej odpowiedzi na jej słowa. A po chwili zadał kolejne pytanie.
- Twoi rodzice lub opiekunowie mieszkają za granicą? Nie wolałabyś wrócić do nich?
Sugerując się informacją, że nazwała Akademię domem, stwierdził że sama jest w tym mieście a rodzina musi być gdzieś daleko. Mogłaby przecież wrócić do domu, tam gdzie będzie czuła się bezpieczniej. Jednak Naizen nie zdawał sobie sprawy z tego, że dziewczyna zerwała z rodziną wszelki kontakt. Cóż, miał prawo tego nie wiedzieć, ale gdyby tak wróciła do prawdziwego domu, nie musiałaby tutaj żyć w strachu.

_________________

Powrót do góry Go down
Clau

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t932-clau-ventoria http://vampireknight.forumpl.net/t1005-clau
Zarejestrował/a : 08/02/2013
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pią Paź 25, 2013 11:24 pm

Strach przecież pozostanie jej na zawsze. Gdziekolwiek by się nie udała prędzej czy później natknie się na jakiegoś wampira. Przyglądała się zrujnowanym budynkom za oknem. Naprawdę nie lubiła tej dzielnicy. Dla niej oznaczała same kłopoty i zdecydowanie trzymała się od niej z daleka. Ale hej właśnie jechała z blondwłosym wampirem. Co jej się niby może stać? Ewentualnie jakiś psychol wyskoczy im na maskę. A tak pesymistyczna to ona nie była, żeby się tego spodziewać. W każdym razie kondolencje na niewiele się zdały. Co było to było i choćby chciała nie potrafiłaby tego odkręcić. Ale w sumie była wdzięczna za te słowa ... Teraz jeszcze uważa go za z gruntu dobrego mężczyznę! Świetnie! Oby tak dalej i otworzy darmowy bank krwi dla pijawek zapraszając ich do siebie bo "taka jest ich natura". Zaczynała ich traktować jak ludzi. To wina złych przeżyć ostatnimi czasy. Wystarczy, że odpocznie przez kilka miesięcy i wszystko wróci do normy wraz z jej postrzeganiem świata, a zwłaszcza dostrzeganiem cholernego niebezpieczeństwa!
- Życie bez bliskich jest prostsze. Stwarzasz zagrożenie jedynie dla siebie.
Wymamrotała w odpowiedzi i choć pierwsze zdanie było jasne to wątpiła, aby Naizen zrozumiał to drugie. Psychika ludzka taka już jest, że obwinia się nawet o to na co wpływu nie miała. I Clau wciąż nie mogła się do końca pogodzić ze śmiercią byłego chłopaka. W większym czy mniejszym stopniu obwiniała się, że to on zginął zamiast niej, że nie potrafiła go uratować i inne bzdety. Dodatkowo zdecydowanie nie chciała stracić kogoś bliskiego po raz drugi. Więc mózg uznał za logiczne odcięcie się od wszelkich, bliższych powiązań.
- Pierwsza kwestia się zgadza. Ale nawet jeśli chciałabym wrócić w co nie za bardzo się zapatruje to bardzo możliwe, że rodzina nie chce mnie już z powrotem.
Jej brat co prawda zawsze przyjąłby ją z otwartymi ramionami, ale rodzice? To już była prawdziwa loteria. W końcu sami na początku chcieli ją tu wysłać, a że nie chciała wrócić to inna sprawa. Zaś nawet nie hamowana przez przeszłość nie miałaby serca i odwagi zawracać swojemu bratu głowę swoją obecnością. Był szczęśliwy w swoim własnym życiu, z małżonką i z malutkim chłopcem do wychowania. Byłaby zapewne niepotrzebnym ciężarem, którym jednak i tak zająłby się bez słowa skargi ze względu na sentymenty i rodzinne powiązania. Zawsze był inny, tak różny od reszty rodziny, ale w dobrym sensie. Życie mu to wynagrodziło. Tak teraz patrząc przez pryzmat czasu cała trójka ich rodzeństwa była od siebie całkowicie różna. Ona była małym geniuszem który był tylko kłopotem, drugi syn był najbardziej podobny do ojca i to on przejmie zapewne gospodarstwo, a ten najstarszy to złoty człowiek którego lubią wszyscy. Lista urodzeń normalnie od najlepszego do najgorszego.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pią Paź 25, 2013 11:46 pm

Strach można także przezwyciężyć. Jeżeli tego się nie zrobi, to będzie towarzyszył do końca życia a i ono może się przez to skrócić. Przebywając w takim mieście, jest do przewidzenia fakt, że tak czy inaczej dziewczyna będzie miała styczność z wampirami. Wysłuchał jej odpowiedzi, rozumiejąc sens jej wypowiedzi. Niestety nie wszędzie się to sprawdza. Czasami bliskie osoby są potrzebne jako wsparcie, by nie czuć się dosłownie samotnym. Chociażby wystarczą zwykłe kontakty z rodzeństwem, jeżeli się takowe posiada, jak to już wspomniała sobie nasza towarzyszka podróży autem.
- Więc zostałaś tu sama. Nie przeżyjesz w tym mieście bez odpowiedniego przygotowania. Tutaj sytuacja dla Was ludzi jest niebezpieczna, odkąd rządy sprawuje jeden z naszej rasy. A to znaczy, że jego rodzina nie należy do przyjaznych.
Właśnie uświadomił ją o jednym fakcie, który powinna wziąć pod uwagę. Aby wybrać z wampirem, musi wiedzieć jak się przed nim bronić. Jak przed nim uciec, czy nawet rozmawiać.
Jakby tego było mało. Na ulicę skoczył im wampir poziomu E. Nie wyglądał na przyjaźnie nastawionego. Z kącików ust jak i samej wargi było widać ślady po krwi. Sam w sobie mężczyzna wyglądał na bezdomnego, martwe chodzące zombie. Zapewne wyczuł człowieka, ale kiedy napotkał wzrok Naizena, zamarł. Blondyn patrzył na niego poważnie, wręcz władczo. A jego tęczówki zaświeciły szkarłatem. W tym momencie wydawał wampirowi polecenie telepatyczne aby się odsunął. Chcąc nie chcąc, wampir zrobił to i Naizen ruszył dalej. Wtedy podjął z Clau ciąg dalszy rozmowy.
- Masz jakieś pytania?
Podobno im więcej się wie o "wrogu", tym lepiej można sobie z nim poradzić w każdej niemal sytuacji. Tęczówki Naizena przybrały na powrót piwny kolor, ale wampir sam w sobie mógł sprawiać wrażenie zmęczonego. Przez ostatnie kilka dni nic nie sypiał, z powodu wydarzeń kręcących się wokół jego osoby.

_________________

Powrót do góry Go down
Clau

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t932-clau-ventoria http://vampireknight.forumpl.net/t1005-clau
Zarejestrował/a : 08/02/2013
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sob Paź 26, 2013 6:18 pm

Burmistrz wampirem ... toż te cholerne pijawki miały przecież dowolny dostęp! Mogły wyprawiać co tylko chciały! Jak to może być możliwe? I co w ogóle miała w takim wypadku ze sobą zrobić? Nie miała pieniędzy na wyjazd z Japonii, a co dopiero mieszkanie poza jej granicami. Tutaj miała wszystko zapewnione. Zakwaterowanie, wyżywienie i nawet dom zapisany na nią. Właśnie. Dom znajdował się przecież w pobliskim miasteczku. Może nie jest to wymarzone, bezpieczne miejsce ale na pewno lepsze to niż być w centrum tego wszystkiego.
- Jedyne co jestem w stanie zrobić to wyprowadzenie się na jakiś czas, ale tylko do pobliskiego miasteczka. Poza tym mam szkołę którą muszę skończyć i bardzo nikłe oszczędności. Niewiele mogę z tym zdziałać.
Zapewne rozwinęła by ten temat bardziej gdyby nie fakt, że właśnie na środek ulicy wylazła jakaś istota. Okej już nigdy nie będzie wymyślała żadnych scenariuszów które mogłyby się spełnić. Zsunęła się trochę w dół po siedzeniu wpatrując w człowieka albo i wampira przed nimi. Zdecydowanie stawiała raczej na to drugie i to z tego rodzaju prawdziwych krwiożerczych bestii. Oh i Clau oczywiście nie zdawała sobie sprawy z rozróżnienia na krew. Ku jej szczęściu brzydka istotka zeszła z ich trasy dobrowolnie. Albo i nie. Zerknęła kątem oka na Naizena oczywiście dostrzegając u niego czerwone tęczówki. Boże przebacz nam nasze winy. Odwróciła wzrok wymazując zdarzenie sprzed chwili z pamięci. I musi w końcu skończyć z tym bogiem i modlitwami do niego. Była przecież niewierząca! Do rzeczywistości przywołało ją pytanie.
- Daleko jeszcze? I jakie są w ogóle wasze słabości?
Skoro pyta to znaczy, że z chęcią odpowie na wszystkie pytania czyż nie? A ta informacja przecież mogła się jej bardzo w życiu przydać. Znaczy przydadzą się jej wtedy gdy tylko najpierw pokona strach. A Clau cały czas wierzyła, że pewnego dnia się jej to uda.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sob Paź 26, 2013 8:31 pm

Już coś o niej więcej wiedział. Nic dziwnego że taka istota jak ona, może mieć niskie oszczędności, kiedy to ma zerwane kontakty z rodziną. Zapewne brat jej przesyła parę groszy albo dziewczyna dorabia sobie jakoś. Broń boże czy inny święty, żeby się nie sprzedawała. Jak coś, Naizen miał dla niej propozycje. Odpowiedział jej dopiero, kiedy pozbyli się wampira z trasy i wyjechali wprost do centrum miasta, które ożywione było barwami świateł i gdzieniegdzie mijali samochody oraz przechodniów.
- Więc radziłbym Ci się przeprowadzić. Rok szkolny niedługo się kończy, więc do odpowiednia pora dla Ciebie by zmienić miejsce zamieszkania. Finansowo mogę Cię wesprzeć. A nawet zatrudnić u siebie.
Niech to potraktuje jako "odszkodowanie" za atak na jej osobę, przez jego syna, który nie kontrolował swojego zachowania.
- Niedaleko. - Na drugie pytanie odpowiedział po chwili milczenia.
- Czytałaś cokolwiek o wampirach? Jakie słabości są nam przypisywane?
Zakręcił pytaniem, chcąc się dowiedzieć jak dużo dziewczyna wie o jego rasie. Jeżeli wymieni kilka elementów ich osłabiających, potwierdzi jej albo zaprzeczy, lub wyjaśni ich działanie. Każde źródło mogło podawać prawdziwe bądź i fałszywe dane aby zmylić ludzkie społeczeństwa.

_________________

Powrót do góry Go down
Clau

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t932-clau-ventoria http://vampireknight.forumpl.net/t1005-clau
Zarejestrował/a : 08/02/2013
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pon Paź 28, 2013 6:42 pm

Zatrudnić u siebie? Że niby miała pracować dla wampira? I ciekawe czym też niby się zajmował? W każdym razie Clau nie miała najmniejszego zamiaru pracować w pobliżu pijawek, a tym bardziej jeszcze dostawać od nich pieniądze. Pracowała w piekarni, a za oceny dostawała może niewysokie ale zawsze przecież jakieś stypendium! No i jeśli byłoby naprawdę źle to mogła zwrócić się z prośbą o tymczasową pożyczkę do brata. Byt miała zapewniony.
- Nie mam najmniejszego zamiaru pracować dla ciebie, a tym bardziej dostawać pieniądze za nic. Mam swoją dumę.
Może powiedziała to odrobinkę za ostro. Niepewnie zerknęła na wampira czy ten aby się nie pogniewał, ale nic raczej na to nie wskazywało.Jednakże nigdy nic do końca z takimi nie wiadomo. Na przykład wcale nie chciał jej odpowiedzieć na zadane pytanie! Skoro jednak do akademika trochę jeszcze zostało, a ona bardzo nie chciała zasnąć postanowiła kontynuować temat.
- W książkach jest dużo informacji, a w internecie jeszcze więcej syfu. Słyszałeś może kiedyś o maskaradzie? Czysta głupota, podobno wampiry mają 13 praw których nie wolno im złamać, aby się nie ujawnić. W każdym razie wiem, że z krzyżyków nic sobie nie robicie. Idąc tym tropem podejrzewam, że woda święcona też niewiele działa. No i światło słoneczne może was nie zabija czy nie spala, ale go nie lubicie bo raczej nie pokazujecie się w ciągu dnia. Są jeszcze podania o czosnku ale przecież jesteście jakby martwi i oddychać nie musicie. A zabić was można kulką w głowę lub serce.
Co do tego ostatniego to w książkach bywało różnie, ale Clau sama była świadkiem śmierci kilku wampirów. Więc była pewna, że takie działania są najskuteczniejsze. Osikowe kołki? Pfffff. Spróbuj do takiego wampira najpierw podejść niezauważony, a następnie przebić się przez klatkę piersiową. Jeśli w średniowieczu tak sobie radzono z tymi potworami to szczerze podziwiała tamtych ludzi. Do tego potrzeba niemałej siły nawet z młotkiem do pomocy! W każdym razie jej stwierdzenia opierały się w głównej mierze na logice i nikłych, własnych doświadczeniach. Książki i wszystkie informacje w internecie tylko sobie nawzajem zaprzeczały. Zawsze wspominano o kołkach, wodzie święconej, czosnku, biblii, krzyżach, modlitwach na głos, świetle słonecznym i wielu innych drobnostek jednak nigdy nie podano jednego wzorca wampira. W fantastyce była to po prostu najbardziej plastyczna rasa jak istniała. Dajmy na to taki Zmierzch. Kto w całym świecie wpadł na pomysł, aby wampirzątka wiązały się z ludźmi, mając paredziesiąt lat na karku przeżywając miłość jak za pierwszym razem i jeszcze błyszczeć w słońcu! Clau wolała zdecydowanie podziękować i wrócić do ślicznego pana Draculi.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pon Paź 28, 2013 9:31 pm

Uśmiechnął się na odpowiedź Clau. Ta dziewczyna, pomimo ostatniego przeżycia jakie zafundował jego syn, jest wstanie otwarcie i szczerze z nim rozmawiać. Na złego nie wyglądał. Tylko pokręcił głową, ponieważ miał wrażenie, że dziewczyna zrozumiała ofertę pracy jako służąca. To co, co wymusić na niej chciał Dastan.
- Clau. Chodzi mi raczej o zatrudnienie Cię w jednej z prowadzonych przeze mnie działalności. Nie pracowałabyś za darmo a dostawałabyś wypłatę za wykonaną pracę. Decyzja należy do Ciebie. Do niczego nie zmuszam.
Wyjaśnił jej ze spokojem, zatrzymując się na światłach. Nawet o takiej porze, gdzie korków i dużego ruchu nie było, stawał na światłach przestrzegając zasad drogowych. Gdy sygnalizacja drogowa zmieniła światła, ruszył dalej opuszczając centrum miasta. Tym samym wysłuchał jej odpowiedzi. Z tego wynikało, że Clau dużo zagłębiała się w wiedzy o wampirach.
- Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy.
Spojrzał na nią z uśmiechem, kiedy skończyła mówić, po czym przeniósł wzrok na drogę.
- Prawdą jest to, że wiele źródeł to wymysł ludzki, ale cześć z tego jest faktem. Wśród nas jednak "żyją" jeszcze przedstawiciele rodów z czasów średniowiecza. Także na nich mogą działać niemal wszystkie elementy jakie wymieniłaś. Późniejsze pokolenia i współczesne, do których także i ja należę, są odporne na niektóre słabości. Dla przykładu. Żadnym krzyżem, biblią czy czosnkiem mnie nie zastraszysz. Ale niestety źle wpływają na mnie silne promienie słoneczne oraz woda święcona. Inne wampiry możesz zastraszyć srebrem, ale tylko garstka z nich jest na nie uczulona.
Odpowiadając jej niemal długim opowiadaniem, powoli poważniał, jakoby miał pewny żal do matki natury, tworząc ich rasę jako istoty nocy, które muszą żywić się krwią by przeżyć. Albo to klątwa ich pierwszych przodków, albo kara boska zesłana na nich w jakkolwiek postaci. Sam naczytał się wiele o swojej rasie, niektóre z faktów uważając za logiczne. Gdyby chciał to wszystko zmienić, nie byłby wstanie tego dokonać. Wampiry i tak będą żyły po swojemu.
Zajechali na miejsce, gdzie Naizen zaparkował przy bramie wjazdowej. Nim pozwolił dziewczynie wysiąść, rzekł:
- Nim wysiądziesz, mam do Ciebie prośby.
Wyjmując portfel ze swojej kieszeni spodni, wyjął wizytówkę i spojrzał na Clau.
- Po pierwsze. Nikomu nie rozpowiadaj o wampirach. Trzymając to w tajemnicy, zwiększasz swoje bezpieczeństwo. Po drugie. Jeżeli Dastan Cię znajdzie i zrobi Ci krzywdę lub wymusi służbę, poinformuj mnie o tym... - Tutaj podał jej swoją wizytówkę, na której były napisane jego imię i nazwisko, telefon oraz kontakt do klubu nocnego jakiego jest właścicielem.
- Ewentualnie zgłoś to dyrektorowi Crossowi. Nawet jeżeli to nie będzie Dastan a inny wampir. A po trzecie... Załatw sobie jakieś szkolenie w samoobronie, to Ci doda jeszcze więcej pewności siebie w radzeniu w trudnych sytuacjach. Na koniec, jak wspominaliśmy, przeprowadź się w bardziej bezpieczne i odległe od miasta miejsce.
Po tych słowach zajrzał do portfela i wyjął z niego kilka papierowych banknotów, które wręczył dziewczynie.
- Potraktuj to jako przeprosiny.
Kwota jaką jej dał, pozwoliłaby jej spokojnie zadbać o siebie. O żywność, ubranie a nawet książki. Cokolwiek jej obecnie potrzebne. Takie odszkodowanie.
- Jak nie masz więcej pytań to zmykaj i uważaj na siebie.
Teraz była wolna. Z uśmiechem na nią patrzył i jeżeli miała jeszcze jakieś pytania czy chciała z nim porozmawiać, nie miał nic przeciwko.

_________________

Powrót do góry Go down
Clau

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t932-clau-ventoria http://vampireknight.forumpl.net/t1005-clau
Zarejestrował/a : 08/02/2013
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pon Paź 28, 2013 10:13 pm

Srebro? No o tym to ona nie wiedziała. Normalnie, aż miała ochotę sprawić sobie srebrny łańcuszek choć dobrze wiedziała, że nic nim nie zdziała. Przecież go nie ściągnie i nie udusi tym jakiegoś wampira, bez przesady. W każdym razie ten wywód właściwie wiele jej pomógł. Nigdy nie miała tak pewnego źródła i to z pierwszej ręki! I choć niewiele jej to mogło pomóc w codziennym życiu w ochronie przed wampirami to stwarzało jakieś takie poczucie bezpieczeństwa. No i w końcu zdecydowała się zastanowić nad tą ofertą pracy. To nie znaczy, że od razu się zgodzi! Po prostu to przemyśli! Zajechawszy na miejsca już mała wysiąść i czym prędzej oddalić się w stronę akademika gdy zatrzymały ją jeszcze kolejne słowa. Prośby? Jeśli wampir który okazał się naprawdę miły i uczynny dla człowieka o coś prosi to jest coś na rzeczy i wysłuchać go trzeba. Przyjęła wizytówkę odszyfrowując jej treść. Klub nocny? Nie no świetna alternatywa dla uczennicy. Ciekawe ile tam pijawek się kręci? W każdym razie skupiła się znów na słowach. Właściwie wszystko sprowadzało się do tego o czym dyskutowali przez całą drogę. I miło było mieć świadomość, że w razie kłopotów zwrócić się może do dyrektora. Choć właściwie nie przepadała za nim od czasu pierwszego spotkania gdy zapisywała się do tej szkoły. Jego charakter był zbyt ... inwazyjny jeśli można to tak ująć. Ale żeby szkolenie w samoobronie? Skąd ona ma niby coś takiego ma wziąć i czym zapłacić? Z resztą nieważne. Na pewno wkrótce się za czymś podobnym rozejrzy ale przez najbliższe tygodnie chciała tylko spokoju.
- Jestem jedną z tych które mają rozpoznawalne blizny po ataku wampirów. Sama nigdy z tym tematem nie wyszłam i doprawdy nie mam zamiaru o nich mówić. O pracy jeszcze pomyślę, a resztę rzeczy załatwię w najbliższym czasie. I dziękuję za wszystko.
Postarała się nawet o uśmiech! A uśmiech przy wampirze to nie byle co! Gdy wyjmował pieniądze zdecydowanie pokręciła głową. Nie chciała ich. Naizen odpłacił się jej z nadwyżką. Wyleczył ją, odwiózł, dał informację, plan na przyszłość i w ogóle. A o drobnych szkodach materialnych nie było nawet co mówić. Pociągnęła za klamkę i wyszła z samochodu machając jeszcze na pożegnanie mężczyźnie. Odwróciła się na pięcie i szybciutko skierowała się do akademika. Więc od czego by tu zacząć? Najlepiej chyba od przeprowadzki do domu. A w związku z tym musiała się chyba spotkać z dyrektorem coby nie wynikły jakieś nieprzyjemności z tego. Jeszcze by tego brakowało aby ją ze szkoły wywalili!

[z/t]
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Wto Paź 29, 2013 12:16 am

Gdyby nie dopowiedział tych kilku istotnych słów, poprawiających jej myślenie, to zapewne trzymałaby się swojej tezy dotyczącej pracy dla niego. Naizenowi zależało na jej bezpieczeństwie. Poniekąd czuł się w obowiązku jej pomóc po tym co odwalił jego syn. Że też za niego musi sprzątać.
Przedstawił młodej Clau swoje prośby, nie rozkazy ani warunki, ponieważ wiedział z doświadczenia, że takie metody nie sprowadzą do tego, że ta osoba będzie ich przestrzegać. A prośbę zawsze można spełnić. Dlatego też ją o te kilka spraw poprosił. Z odpowiedzi jej wynikało że będzie rozmowa w samochodzie nie była zwykłą paplą a Clau wzięła do siebie to o czym jej powiedział. Dzięki temu będzie wiedziała jak sobie tutaj radzić. Pieniędzy nie chciała, więc trudno. Schował je do portfela a ten do kieszeni na miejsce. Odprowadził ją kiedy wysiadała i dopilnował aby skręciła do odpowiedniego Akademika. Dopiero po tym odpalił swój pojazd i odjechał w znanym sobie kierunku.


[z/t]

_________________

Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sob Lis 02, 2013 8:43 pm

Przez siedemnaście lat swojego życia, Kotori nie poświęcała czasu zagadnieniom walki dobra i zła. Wiodła zwykłe życie nastolatki z dużego miasta, której uwagę pochłaniała szkoła, rodzice, treningi, znajomi i najnowsze wydania jej ulubionych mang czy też nowe odcinki anime. Nie mogła narzekać na swoje nudne życie i za nic nie zamieniłaby to na to, co działo się teraz.
Wcale nie pożądała wiedzy na temat wampirów. Ta tematyka nie specjalnie ją interesowała, wiec nie zagłębiała się. A po zniknięciu brata porzuciła ją całkowicie i unikała – szkoda, że nie skuteczne.
Przez całą drogę do Akademii, Kotori nie odzywała się ani słowem. Jej towarzysz też nie był rozmowny, wiec ona sama nie zadawała już zbędnych pytań.
Zastanawiała się nad słowami chłopaka.
Teraz też była wplątana w ową walkę. Wbrew sobie, ale nie pasowała jej rola ofiary, dlatego też postanowiła podjąć walkę. Łatwiej jednak podejmowało się decyzje niż je realizowało. Przynajmniej tak było w przypadku Kotori. Nie chciała jednak zrezygnować, bowiem nie cierpiała, gdy podejmowano decyzję za nią lub inni kierowani jej życiem.
Droga prowadząca do Akademii samochodem wydawała się znacznie krótsza niż biegiem. W takim stanie, jakim była jej noga, Kotori prawie na pewno nie zdążyłaby przez zmrokiem, kiedy to wampiry najchętniej wychodzą ze swoich nor.
Zatrzymali się przed bramą wejściową do Akademii Cross.
- Bardzo dziękuje, że poświeciłeś swój czas, żeby nie odwieść do Akademii. –Kotori przeniosła spojrzenie na chłopaka. Nie zamierzała się na niego gapić, ale kiedy rozmawiała patrzyła na swojego rozmówcę. - Dobro zawsze będzie wałczyć ze złem, prawda?
Odruchowo dotknęła miejsca na szyi, gdzie jakiś czas temu Testament wbij się w jej szyję.
Powrót do góry Go down
Irasuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t587-irasuto-kanashimi http://vampireknight.forumpl.net/t894-irasuto#7504 http://vampireknight.forumpl.net/t3355-iras#71904
Zarejestrował/a : 25/10/2012
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Nie Lis 03, 2013 12:18 am

Wiele można by powiedzieć i pokontemplować na temat dobra i zła, a niejednokrotnie odcieniach szarości, lub całkowitej degradacji konfliktu, zagubionych stron, może poza złem.. ono nie często się gubiło, zawsze pozostawało takie samo. Irasuto sam zapewne nie był do końca pewien jaki odcień przybierała jego szarość, z resztą, jak większość zawiłych spraw tego świata, miał to głęboko w poważaniu. Dopóki wiedział że spust kierował ku wampirom, wiedział że czyni słusznie. Zatrzymując się przy bramie wjazdowej, przypomniał sobie jak kilka lat temu, niemal w tym samym miejscu Utakata odprawił go do akademii, nakazując bezgraniczne poświęcenie się, jeśliby zaszła taka potrzeba w obronie Asoke, potem wszystko się zaczęło. Teraz, po tym wszystkim sam siedział za kółkiem, odstawiając kogoś, to się nazywa zrządzenie losu. Miał nadzieję że dziewczyna nie posłuży żadnemu wampirowi za baryłkę krwi.
Najwidoczniej dziewczynę zainteresowały kwestie stron jak już wspomniałem, kryjące za sobą głębokie znaczenie. Odruchowo zwracając wzrok w stronę dziewczyny, chcąc początkowo dać jej do zrozumienia że chyba czas by ruszała w drogę, nie drążąc tematów ponad jej wyobrażenia. Nagle zrozumiał, że te tematy im obojgu są bardzo bliskie. Naturalnie wyłowił niewielkie dwie kropeczki, niechybnie rany po "ukąszeniu" przez wampira.
- Nie zawsze, kiedyś któraś musi przegrać. - Nie, jeśli ktoś zna Irasuto, nie zawiedzie się. Nadal zachowując swój monotonny, przesiąknięty bezbarwnym chłodem głos, nie ukazując żadnych emocji ponownie zwrócił wzrok przed siebie, gasząc silnik samochodu.
- A więc masz jednak pojęcie o czym mówisz. - Ponownie odpalając silnik miał nadzieję że dziewczyna zrozumie przesłanie i wysiądzie z auta. - Wypisz się, i wracaj do domu. Tutaj nie czeka cię nic dobrego.
Kierując wzrok na rzędy równoległych okien, bezproblemowo odnalazł to należące kiedyś do Asoke, tuż obok tego Louisy i jego, stare czasy, gdyby wtedy wiedział, Asoke wróciłaby do domu.
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Nie Lis 03, 2013 1:49 pm

Jeśli szło o służenie, bo niestety było już za późno. Kotori padła ofiarą wampira i została siłą zmuszona do robienia z chodzący zapas krwi. Co prawda dyrektor wyjaśnił jej tę kwestię, ale i tak nadal zdarzały jej się koszmary związane z tamtym zdarzeniem.
- Wydaje mi się, że nie ma znaczenia, gdzie się jest – dziewczyna splotła dłonie na kolanach. – Zło i tak czai się wszędzie, a tu mam przynajmniej możliwość nauczenia się, jak się bronić.
Bycie ofiarą nie pasowało Akiyamie, dlatego też zgłosiła się na zostanie prefektem. Chciała móc być w stanie, chociaż próbować się postawić niż tylko patrzeć jak ktoś ją ratuje. A może się zdarzyć, że nie będzie nikogo, kto mógłby ją obronić. Tak jak ostatnio.
Nie wyjaśniła tego chłopakowi, bo czy to by coś dało? Najprawdopodobniej zaraz rozejdą się do swoich zajęć, domów, znajomych. Nie spotkają się, a jeśli już to na pewno nie, dlatego, że oboje tego będą chcieć. Wszak może się zdarzyć spotkanie przypadkowe. Ale Kotori w to nie wierzyła. Nie zamierzała po raz kolejny wychodzić po za mury szkoły. Nawet, jeśli dawały tylko złudne poczucie bezpieczeństwa.
- W dużym mieście wbrew pozorom też łatwo paść ofiarą.
Miała na myśli swojego brata, który dla odmiany zapałał wręcz chorą miłością od wampirów. Posunął się nawet to tego, że usilnie dążył do zostanie jednym z nich. I dopiął swego porzucając rodzinę, pozostawiając ją w nieświadomości i żalu.
Tylko, czemu postanowił jednak nie dać żyć siostrze w tej nieświadomości, w której nadal tkwili ich rodzice? Czemu uznał, że ona może się dowiedzieć i przez to jeszcze bardziej cierpieć?
Powrót do góry Go down
Irasuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t587-irasuto-kanashimi http://vampireknight.forumpl.net/t894-irasuto#7504 http://vampireknight.forumpl.net/t3355-iras#71904
Zarejestrował/a : 25/10/2012
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Nie Lis 03, 2013 9:18 pm

Wyglądało na to że dziewczyna nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, jak może skończyć. Nadpalone, zmasakrowane by zatrzeć ślady ciało nastolatki, która godzinę wcześniej jeszcze żyła, promieniała radością, widok tego i poczucie bezsilności. Każdy człowiek, nawet najwytrwalszy zwolennik integracji ludzkiej młodzieży z wampirami, położyłby temu kres, ale Cross, nie mógł być normalnym człowiekiem.
- Niczego się tu nie nauczysz, a w tłumie będziesz bezpieczniejsza niż przez ścianę z głodnym wampirem. - Przełykając wzbierającą w gardle ślinę, ponownie spojrzał na dziewczynę - Uczyłem się tu, wiem co mówię.
Choć nie rzadko dawał się ponieść zaangażowaniu, podświadomie czuł, że być może uratowanie tej dziewczyny przed losem Asoke, w niewielkim choć stopniu spłaci jego wewnętrzny dług, dług nie do spłacenia. Nie miał zamiaru walczyć z przekonaniem dziewczyny, aż tak głębokie brnięcie poza swoje chłodne cztery ściany wykraczały zbyt daleko, groziły zaburzeniem jego image, stylu bycia, nie dopuszczającego do siebie nikogo, i pod żadnym pozorem. Jeśli dziewczyna więc nie posłucha jego ostrzeżenia, jej sprawa, w najgorszym wypadku Irasuto przeczyta o niej w porannej gazecie.
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Nie Lis 03, 2013 9:46 pm

Mówiąc o nauce, Kotori nie miała na myśli Akademii. Tu nie było zajęć z samoobrony przed wampirami. Miała przejść podstawowe szkolenie w ośrodku łowiecki w mieście. Cross zapewnił, że nie będzie zwlekał z zawiadomieniem ośrodka.
Tylko, że już miął jakiś czas od ich rozmowy. I nadal nic, a to bardziej drażniło Kotori niż cokolwiek innego. Przecież nie mogła zostać prefektem nie umiejąc się posługiwać bronią. Po za tym nie chciała bać się wyjść sama na miasto. A tak teraz było.
-Nie zamierzam przez całe życie żyć w strachu, że za rogiem czai się wampir. Nie chcę być bezbronną ofiarą, która nie ma możliwości zawalczyć o swój los, tylko potulnie robić to, co jej się karze.
Kotori już sama nie wiedziała, czemu prowadzi tę rozmowę z nieznajomym. Przecież ona i tak do niczego nie doprowadzi. Powinna wysiąść i wrócić do akademika, gdzie jak powiedział chłopak za ścianą ma wampiry.
Możliwe, że chłopak wiedział, co mówi. Był starszy, skoro skończył Akademię, więc swoje musiał przeżyć, by teraz wiedzieć, co mówi. Z drugiej jednak strony żadne z nich nie znało powodów, dla których podjęli takie, a nie inne decyzje.
Powrót do góry Go down
Irasuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t587-irasuto-kanashimi http://vampireknight.forumpl.net/t894-irasuto#7504 http://vampireknight.forumpl.net/t3355-iras#71904
Zarejestrował/a : 25/10/2012
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pon Lis 04, 2013 4:04 pm

Światło ledwo przebijającego się przez grubą warstwę wznoszącym się nad miastem chmur, stawało się coraz to bardziej jaskrawe, co świadczyło o porze około południowej. Irasuto choć szczerze zainteresowany, losem kogoś, kogo sytuacja jawiła się niemal identyczną, co ta sprzed lat w przypadku Asoke. Można wręcz powiedzieć, że historia choć w nieco odmiennej formie, bezprecedensowo zatacza koło, śmiercionośnej machiny. Obawiał się, że i nieznajoma posłuży jednemu z tych potworów jako narzędzie, chwilowego zaspokojenia nieustającego pragnienia hemoglobiny.
Irasuto, wciąż wpatrując się ozięble w bliżej nieokreślony punkt poza samochodem, starał się wyłowić z słów dziewczyny cel tak charyzmatycznej wypowiedzi. I chyba się domyślał, ku czemu cała rozmowa zmierza, choć bezsprzecznie w pełnej nieświadomości dziewczyny.
Około dwa lata temu, po prawdopodobnie drugim ataku wampira na Asoke w jej życiu, po przejściu dogłębnej depresji i zobojętnieniu, przekonała Irasuto by ten, przeszkolił ją w posługiwaniu się bronią. Wyglądało na to że historia ma zamiar się powtórzyć, lecz na niewiele nauki strzelectwa tak doskonale znane Irasuto, zdadzą się nastoletniej dziewczynie, o młodym i wrażliwym charakterze, gdy będzie musiała opanować drżenie rąk i gnące się samoczynnie kolana. Będzie miała szczęście jeśli przypadkiem pocisk trafi w cel, stojący przed nią nawet o kilka kroków.
- Nazywam się Irasuto, masz mój numer telefonu. - Notując szybko coś na małej karteczce, podał ją dziewczynie. - Wybacz spieszę się, kiedy naprawdę to przemyślisz, spróbuję ci pomóc.
Rugając się w myślach, doszedł do wniosku że umiejętność zgrywania przyrządów celowniczych, przyda się dziewczynie, a mu czasu szczerze nie brakowało, wręcz przeciwnie, przynajmniej do tej pory.
Dziewczyna jeśli chciała pozostawić w tajemnicy swój spacer poza akademię, musiała jak najszybciej wracać zanim się ktokolwiek zorientuje o jej nieobecności, a Irasuto i tak już przekroczył grubą krechę zaangażowania, którego brak w sobie tak bardzo polubił.
Czekając aż dziewczyna wysiądzie, ruszył z miejsca, pozostawiając za sobą feralne miejsce.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pon Lis 04, 2013 6:24 pm

Kotori naprawdę nie wiedziała, co ją jeszcze spotka. Tego nikt nie wiedział, ale z nią było nieco inaczej niż z większością ludzi, albowiem wiedziała, że wampiry istnieją. Zdawała sobie sprawę, że wiedzą o nick także inni, ale odsetek tego grona był nie wielki. A może nie? W każdym razie, Kotori nie miała pewności jak się mają tego typu sprawy.
Przez swoje pragnienie zostania prefektem przemawiała rozpacz i bezradność, którą czuła wtedy w bibliotece. Była sama wobec zagrożenia, z którego tylko cudem wyszła żywa. Za pierwszym razem miała szczęście, że była z nią Fuma. Potem już tego szczęścia zabrakło.
Kotori zaskoczyła reakcja chłopaka i nie za bardzo wiedziała, w jaki sposób miałby jej pomóc. Nic o nim nie wiedziała i z wzajemności.
Nie mniej jednak wzięła od niego kartkę. Pożegnała się i szybko wysiadła.
Przez chwilę stała jeszcze przed bramą prowadzącą w stronę szkoły.
Irasuto musiał wiedzieć, co mówi skoro ostrzegał ją przed zostaniem tutaj. Ale powiedzmy sobie szczerze, gdzie miała się podziać? Rodzice w rozjazdach, dziadkowie na Słowacji. Jednakże faktycznie będzie musiała przemyśleć wszystko na spokojnie, kiedy emocje opadną.

z/t
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Wto Sie 05, 2014 12:02 pm

Droga była, długa i bardzo daleko z jej rodzinnego miejsca, w którym się urodziła. Wiedziała, że już nigdy tam nie wróci i tu teraz będzie budować swoje życie, a ono wcale nie jest łatwe. Jadąc przez miasto mogła widzieć rozmazany obraz, wyobrażała sobie jak wyrazne i piękne musi być. Choroba była dla niej ciężarem, wszystko sprawiało problem, a objawy nasilaly się. W końcu taksówka dowiozla ją pod piękną i ogromną bramę. Zapłaciła mu lecz prawdopodobnie skorzystał z tego, że nie widzi za dobrze i wziął więcej. Dziewczyna wysiadla z dość dużą walizka i poprawiła swoją sukienke. Nie miała problemu z dojściem do budynku z pokojami lecz problem, który pokój. Dziewczyna zgrabnym krokiem ruszyła ku budynkowi.

z.t
Powrót do góry Go down
Al Smith
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1543-al-smith#31294
Zarejestrował/a : 19/08/2014
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sro Sie 20, 2014 1:12 pm

Brama na szczęście była otwarta. Nie zwalniając Garbus toczył się przez drogę, oznajmiając wszystkim swoją obecność i obecność przygarbionego za kierownicą Al'a głośną pracą silnika i muzyką płynącą z zewnątrz. "Jezioro łabędzie" Czajkowskiego, zapowiadało wizytę Smith'a w gabinecie dyrektora i przy dobrej wróżbie pracę w Akademii. Nie umawiał się, postanowił czekać ile się da. Wziął nawet kanapki, termos z herbatą i śliniącego się Johnnego, który leżał na fotelu pasażera. Pierwszy dzień, powinien być przyjemny, prawda? Dlatego Al wdepnął mocniej pedał gazu i przekroczył bramę Akademii Cross.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Daniel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1561-daniel-ravencroft#32255
Zarejestrował/a : 18/09/2014
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Pią Wrz 19, 2014 11:34 pm

- To lusterko samo się zbiło przysięgam... Moja pięść tylko pokazała Ci, gdzie dokładnie! - Wykrzyczał kpiąco w stronę ścigającego go kierowcy. Pierwszy dzień a już gonił go jakiś nadwrażliwy bufon w ferrari, który źle znosił bicie lusterek na światłach. Nie potrafił pojąć o co tak się pienił przecież Rave wcale go nie zbił... To jego nieposłuszna pięść pokazała z impetem tą paskudną muchę w rogu, która jeszcze biedna dogorywała. Facet cały czas go doganiał, ale sugerując się wcześniej obejrzaną mapą powinien już dojeżdżać do Akademii, a nie uprzedził przecież dyrektora, że przyjedzie z towarzystwem. Tak nie może być... To niegrzeczne. Pomyślał rozglądając się za możliwą drogą ucieczki - takową dostrzegł w lesie, który otaczał cały kompleks.
- Uważaj! Odpalam nitro! - Ryknął w stronę rozjuszonego kierowcy wysuwając i podnosząc tyłek, by zaraz potem skręcić gwałtownie w stronę lasu wywołując przy tym pisk opon. Droga przez las była wyboista i tragiczna w skutkach dla opon oraz sprzęgła, ale ostatecznie Dan wyjechał tuż pod otwartą bramą robiąc przy tym piękny i imponujący dryft. Gdy chwila westchnień minęła a kurz oraz dym ustąpił Motocyklista mógł ujrzeć zbudowany na modłę europejską majestatyczny budynek oraz piękny dziedziniec.
- Nie nooo, co to za rudera... Zaraz, zaraz, gdzie no to ja miałem ulotkę. - Wycedził grzebiąc nieudolnie w portfelu, by ostatecznie po wielu próbach wyjąć wspomniane papierzysko. Dan przyrównał zdjęcie zamieszczone na ulotce do tła Akademii i pokręcił głową ze zrezygnowaniem. Widzę ciemne i nieprzyjemne zamczysko a na tym promującym ten szajs zdjęciu są piękne dziewczyny na tle skąpanego w promieniach słońca dworu. Parę razy jeszcze zerknął na piktogram upewniając się, czy to jakiś kiepski żart.
- Co za kur... Nie chwila budynek się zgadza. - Stwierdził pukając zdjęcie, które momentalnie zgniótł i wyrzucił za siebie. Wjechał powoli z racji otwartej bramy parkując gdzieś na uboczu. Zauważył, że jego walizki już czekały pod schodami zgodnie z tym jak umówił się z firmą. W trakcie upewniania się co do liczby zastygł jak rażony piorunem, by po chwili zacząć panicznie biadolić jak obłąkany.
- Klucze! Gdzie są moje klucze! - Fuknął nerwową klepiąc spodnie oraz bluzę w poszukiwaniu swoich kluczy.
- Nieee! Kluczeee?! Klucze, klucze, klucze, klucze, klucze, klucze, klucze, klucze... - Rozpaczliwie powtarzał jedno słowo od czego wargi drżały mu jak osiki. Ściągnął bluzę i zaczął nią wymachiwać, by wnet usłyszeć znajomy brzdęk. Skamieniały spojrzał na chodnik i ujrzał stalowy drucik z dwoma kluczykami.
- A no tak... Druga kieszeń. - Skwitował zakładając z powrotem bluzę oraz zabierając upragniony przedmiot oraz bagaże. Wewnętrznie czuł, że pasuje do tej akademii jak ryba do... Ręcznika.

z/t
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sob Wrz 19, 2015 9:11 pm

Nie wiedział, ile czasu minęło, gdy nagle ocknął się... Pod bramą? Przynajmniej tak mu się wydawało. Wyglądało to na bramę wjazdową Akademii, którą nie raz i nie dwa mijał. Tylko, co robił akurat tutaj?
Rudowłosy przetarł czoło, próbując sobie przypomnieć wcześniejsze wydarzenia. Tak, zdołał usiąść i zdziwić się, że miał na sobie również pelerynę... Ale o tym później. Bądź co bądź, miał złe wrażenie, jakby kawałek z jego życia wprost zaniknął. Lekcja wf, park... To jeszcze tkwiło w jego pamięci. Dalej... Nic. Jedynie wspomnienie o jednym wampirze... Dlatego też westchnął głęboko.
- Co się stało? - wymamrotał. Rozejrzał się. Nie zauważył również swojej torby, co było również dowodem, że to wszystko nie było jakimś dziwnym snem, więc dlatego nie pamiętał. I sam fakt, że miał na sobie okrycie, jak również dodatkową część ubioru... Objął się ramionami, już wstając. I lekko zatoczył się, upadając na tyłek. Jego zmysł równowagi został trochę zaburzony przez nieoczekiwane zmiany...
I tutaj się zaczęło. W tej samej chwili dotarło do niego, że coś jednak jest z nim nie tak. Nie zwracał wcześniej na to uwagi, ale... Teraz to bardziej skupiało jego uwagę niż próba przypomnienia sobie.
Pierwsze co zauważył, to pazurki... Więc dobrą chwilkę spędził na oglądaniu własnych dłoni, by upewnić się, że mu się nie przewidziało. No i skończyło się na tym, że doszedł do wniosku, iż to jednak prawda. Nawet uszczypnął się, by sprawdzić, czy mu się nie przewidziało. Ale to nic. Dotarło do niego, że to nie jedyna zmiana. Coś, co wpłynęło na jego zmysł równowagi... Wyczuwał to. Ale jeszcze nie widział...
Mimo wszystko przysiadł pod bramą. Cieszył się, że padał na niego cień, i nawet miał na łebku ów kaptur! Ale... Niepewnie dotykał swojej głowy. Raz po raz. Nie było zwykłych uszków. Były... Inne. I sterczały wyżej. Raz po raz je macał, by upewnić się, że nadal tam są, a nie wydawało mu się.
W końcu również zdołał wstać (zajęło mu to chwilkę), a raczej opierać się o mur przy bramie. Był w niemałym szoku. Nie bardzo rozumiał, co się z nim przez ten czas stało. Uszy? Pazury? Gdyby mógł się ino zobaczyć w lustrze... Już nawet nie chciał patrzeć do tyłu, by sprawdzić, co to z tyłu za element... Nie, za bardzo się obawiał.
W końcu raczył przeszukać kieszenie. I w jednej z nich odnalazł... List? Lekko zaskoczony wziął go do łapek i zaczął czytać. Zmrużył lekko oczy, gdy skończył treść. I jeszcze raz. I jeszcze... Aż w końcu westchnął zrezygnowany.
- Nie rozumiem - jęknął sam do siebie. Również zerknął w stronę wejścia - przydałoby się udać na teren i do pokoju... Cokolwiek, by tutaj nie tkwić. Tylko, czy zdołałby?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sob Wrz 19, 2015 10:41 pm

Nasz kochany inaczej Kohaku przez wiele lat żył pałętając się po kraju bez większego celu. Jednak po tak długim czasie postanowił gdzieś osiąść i padło na Yokohamę. Dodatkowo była tu ta niezwykła akademia i ten dziwny burmistrz co robił rewolucję w mieście. Zaciekawiony wampir przyjechał się rozejrzeć, bo w końcu mogło być ciekawie. Do samej Akademii nie mógł się zapisać, bo dowiedział się, że dyrka wywiało. Już miał wychodzić ze szkoły kiedy przy bramie w cieniu zobaczył coś co go zaintrygowało. chłopak w kapturze z ... ogonkiem? na dodatek rudym. Haku sam zarzucił kaptur na głowę i poszedł w jego stronę zaintrygowany
-Hej, jesteś stąd? bo widzisz dopiero tu przyszedłem i nie bardzo ogarniam teren.
Zagadał wesoło do chłopaka przed sobą i dopiero jak ten się odwróci to wampirek zdoła się przyjrzeć twarzy którą wcześniej zasłaniał kaptur. W tym momencie zastygł i musiał chwilę przemyśleć o co biega. Dopiero po dłuższej chwili zatrybił kogo właściwie ma przed sobą. Po chwili na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech i wręcz niekontrolowanie rzucił się na czerwonowłosego z radosnym "kyyyaaa!" nie dając zaskoczonemu chłopakowi czasu na reakcję. Dopiero po cchwili się odsunął z wesołą minką
-Onii-chan co ty tu robisz? Myślałem, że cię już nigdy nie spotkam!
Zaświergolił wesoło znów tuląc braciszka bardzo czule. Jednak po chwili znów wspomniał mu się ogonek i zaczął się po prostu przyglądać fizyczności dawno niewidzianego braciszka, nie wiedział, że ten też dopiero zauważył swoje nowe elementy
-Shiro-chan, zawsze wiedziałem, że jesteś podobny do kotka, ale nigdy nie myślałem, że aż tak. Taki słodki. Rany tak dawno cię nie widziałem. Co się wtedy stało? Znikłeś tak nagle, nic z tego nie rozumiem.
Rozgadał się na dobre, choć nie zapytał nawet czy brat go poznaje, a w końcu młodszy nie koniecznie musiał go poznawać, ale o tym dopiero się Haku dowie jeśli tak właśnie bedzie

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sob Wrz 19, 2015 11:49 pm

W końcu schował ów list, czując nadal tą samą niepewność, co wcześniej. Nawet jeśli było to jakieś wyjaśnienie, to było dziwne i tak dla niego. Odziedziczył to po kimś? A może inny czynnik? Niestety, ale tego nie wiedział. "Ukryte cechy natury zewnętrznej". Jakby to interpretować? Nie wiedział. Dlatego też to pozostawił na bok, postanawiając jakoś wykombinować, by dostać się do szkoły. Nawet jeśli to oznaczało, że potykałby się na każdym kroku.
Ale nie zdążył pójść. Usłyszał głos skierowany ku niego... I lekko się wystraszył. Nie wiedział, jak zareaguje owa osoba na widok dość niecodziennego wampirka. I pewnie nie przypilnował, by schować ogonek, więc śmiało mógł go zauważyć! Ale mimo wszystko odwrócił się, by spojrzeć na przybyłego.
- Jestem - odpowiedział mu. I to tylko tyle, jeśli chodzi o słowa, bo... Został napadnięty! Oczywiście, w nie negatywnym aspekcie, ale reakcja mocno go zszokowała, więc stał jedynie jak kołek, pozwalając na owe zachowanie. I w dodatku ów osobnik był o wiele wyższy niż wampirek, więc nie miał okazji, by móc spojrzeć na niego, dopóki się nie odsunął.
Wtedy również przyjrzał się mu z swojej pozycji. Zielone włosy, złote oczy... I wychodziło na to, że znał Shiro! Słowa, gesty... Ale był mały problem. Czerwonowłosy nie miał pojęcia, kto był przed nim. Chociaż powoli, rozważając w swoim łebku, zdążył zarejestrować fakt, iż skądś znał zapach. Ale to wspomnienie wydawało się być tak odległe... I w dodatku, zmuszało go, by porzucić swoje postanowienie. I co zrobić? Powiedzieć, że nie zna, czy zaryzykować i próbować sobie przypomnieć? Nawet jeśli to oznaczało, że będzie musiał powrócić do również mrocznej części przeszłości?
- Etto... - zaczął niepewnie. - J-ja... Nie jestem pewny, kim jesteś - czy to brzmiało brutalnie? Oby nie, nie chciał go urazić. Próbował sobie przypomnieć. I oczywiście był teraz lekko zmieszany przez te czułości, nie był przyzwyczajony do takich gestów. No, ale wracając...
- Zniknąłem? - coś powoli zaczęło świtać. Coś w kolorze zielonego, co bardzo często było przy nim... Aj, wracanie do wspomnień nie jest przyjemne! - Braciszek... Nie pomyliłeś mnie z kimś? - wyjąkał w końcu, a raczej w tych słowach czaiła się cała niepewność. Jednak udało mu się skojarzyć, ze miał kogoś blisko siebie. Ostatni raz widział go, gdy miał pięć latek, a potem tyle się działo... Z ledwością to sobie przypominał... I w dodatku od tego głowa zaczęła go boleć i dopadły wątpliwości - czy na pewno dobrze zrobił, by przypomnieć? Ale jakoś czuł, że nie chciał go zranić.
- W-wiem... Że miałem... Brata o imieniu H-haku - wymamrotał w końcu. Czyżby to był on? Możliwe, że to jest cudowne spotkanie po latach? Upłynęło ich z dziesięć... A może i jedenaście! - Nie jestem pewny... - od tego wszystkiego tylko się źle poczuł. Nie umiał sobie więcej przypomnieć. Nie na daną chwilkę. - Ale pachniesz jak on... - wykrztusił w końcu. Jeśli to prawda - pewnie popłacze się. W końcu tak dawno go nie widział. I nawet jeśli wspomnienia się zatrzą, to uczucie nie zniknie od tak. Nie tym przypadku.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Czw Wrz 24, 2015 7:47 pm

Haku usłyszał niepewną odpowiedź Shiro i zrobił smutny dzióbek dając mniejszemu wampirkowi trochę więcej przestrzeni, aczkolwiek i tak nie odsunął się zbyt daleko wciąż miał nadzieję, że wampirek sobie jednak przypomni i pozwolił mu próbować sobie przypomnieć, co choć było widocznie dla niego ciężkie to jednak pomału chyba zaczynał go kojarzyć
-Nie pomyliłem, to niemożliwe, pachniesz dokładnie tak jak braciszek i masz ten sam kolor kłaczków.... chociaż nie miał tego.
złapał delikatnie jego ogonek unosząc go do góry z lekkim uśmiechem, choć nie na tyle by ten stracił równowagę, a nawet jeśli to go złapał by się nie przewrócił, w końcu nie chciał zrobić chłopakowi krzywdy. W końcu jednak usłyszał swoje imię i aż poskoczył wesoło znów tuląc biedaka który ledwo co ogarnął z kim ma do czynienia
-Czyli jednak pamiętasz onii-chan. Wiedziałem, że się nie pomyliłem!! Tak się cieszę, tyle czasu nie widziałem cię.
Jakkolwiek Zareagował Shiro to Haku już się cieszył z tego skojarzenia jego osoby i jeśli Shiro się nie wystraszy to wesoły po mizia nosem policzek chłopaka wcześniej zniżając się na odpowiednią wysokość, w końcu Shiro był taki drobniutki w porównaniu do zielonowłosego, jednak Haku się to podobało, bo mógł się zaopiekować braciszkiem i tulić go tak jak teraz.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Czw Wrz 24, 2015 9:41 pm

Pomimo tego, że Haku ukazywał, że znał Shiro, to on sam nie bardzo owego wampira. Jego wspomnienia z wczesnego dzieciństwa były zbyt słabe dla niego, by od tak powiedzieć, że go pamięta, a co dopiero zareagować pozytywnie. na jego widok. Dlatego też był całkowicie skołowany i niepewny przez jego postępowanie. I nie ruszał się za bardzo, w obawie, że wywróci się w chwili postawienia chociażby jednego kroku.
- Ale to o niczym nie świadczy - zauważył. - Mogłoby być wiele osób podobnych do mnie - ale skoro twierdził, że zapach był dokładnie taki sam...
Lekko zesztywniał, gdy tamten dotknął jego ogon. Nawet jeśli robił to delikatnie i bez złych zamiarów, to jednakże był nieprzyzwyczajony do takich gestów. W sumie tak samo jak i do owego ogonka.
- Mam go od niedawna - wymamrotał jeszcze cicho. Nie wiedział, czemu się mu przyznał do tego, skoro tak właściwie... Rozmawiali chwilkę ze sobą? Ale jednakże tak wyszło i nic nie mógł na to poradzić.
I już naprawdę nie wiedział co robić. Przez przytulanie i inne reakcje, które sprawiały, że tamten był tak blisko niego, całkowicie go zdezorientowały. Przynajmniej zdążył zakryć ogonek, zanim był znów przytulony. To znaczy pod pelerynę. Bądź co bądź lekko się zaczął czerwienić przez to.
- M-mówiłem, że nie jestem p-pewny - powiedział do niego. Nie był przyzwyczajony do takiej czułości. Od dawna nikt mu jej nie okazywał, by teraz być spokojnym. Dlatego też nawet jeśli nie było po nim samym to widać, jego ogonek lekko drgał, zdradzając to. W dodatku Haku był taki duży... Bez problemu mógł górować nad kotowatym... Ale wracając...
Z drugiej strony pragnął dowiedzieć się prawdy. I na myśl przychodził mu tylko jeden pewny, ale nie za bezpieczny i przyjemny sposób. I mogłoby to urazić tamtego... Ale Shiro postanowił jednak zaryzykować. Dlatego też, gdy tamten zniżył się, by go pomiziać po noskiem po policzku (kolejne niezrozumiałe i nietypowe zachowanie według rudowłosego) , udostępnił młodszemu dostęp do szyi.
- Przepraszam, ale muszę mieć pewność - wymamrotał szybko i wysunął swoje kły, po czym gryzł się w niego. Upił lekko krwi, pozwalając, by w jego umyśle pojawiły się wspomnienia Haku. Nie skupiał się na innych niż te, które były związane z tą dwójką. Dlatego też, jeśli zielonowłosy nie odepchnie Shirka, ten ujrzy ich wspólne chwile owej dwójki wampirów. Wszystkie te wspólne wspomnienia, które również odblokują jego pamięć, która była z tamtego okresu zupełnie mglista... I właśnie to sprawiało, że również emocje i uczucia powracały do niego.
Więc po pewnym czasie oderwie się od niego (nie upiłby zbyt dużo krwi), a w jego żółtych oczach pojawiłyby się łzy. I wtedy uśmiechnąłby się do niego, lecz nie wypowiadając słowa... Tylko zakręciło mu się w głowie od tego wszystkiego i jeszcze trochę, i zaraz się wywróci.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Freja Larsen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2095-freja-larsen
Zarejestrował/a : 31/08/2015
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Brama wjazdowa   Sob Paź 10, 2015 6:37 pm

Patrzyła znudzona przez przyciemnioną szybę furgonetki na ciężką żelazną bramę i ogromne gmaszysko znajdujące się tuż za nią. Poprawiła na nosie okulary do czytania i zamknęła książkę. Wygładziła dłonią niewidzialne zmarszczki na spódnicy. Całą drogę starała się ćwiczyć miły uśmiech i z czasem uznała że jest idealnie, a teraz nadszedł czas by to wykorzystać. Kierowca zatrzymał samochód a ona pociągnęła za klamkę i z gracją godną wampira wysiadła. Spojrzała na kręcących się uczniów. Nie miała zamiaru nawiązywać przyjaźni, ale nie bardzo wiedziała gdzie powinna iść. Musiała ustalić do kogo się zgłosić. Przykleiła sztuczny uśmiech do twarzy i ruszyła w stronę grupki nieznajomych stojących i zaśmiewających się z czegoś.
-Przepraszam- wyszczebiotała słodkim, nieśmiałym głosem- Jestem tu nowa i chciałam się dowiedzieć do kogo powinnam się zgłosić

_________________
Powrót do góry Go down
 
Brama wjazdowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Brama wjazdowa
» Brama Miłości
» Brama wejściowa
» Brama [ZAMKNIĘTA] / Podwórze
» Brama wejściowa [Podwórze]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec -
Skocz do: