IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Vina



http://vampireknight.forumpl.net/t1225-vina#21496
Zarejestrował/a : 02/11/2013
Liczba postów : 5


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lis 02, 2013 8:24 pm

- I oto jestem... - Cichy głosik rozległ się przy fontannie.
Vina westchnęła cicho, chcąc by napięcie z jej ciała w końcu spadło. Była w Akademii. Ojciec zgodził się byle mieć problem z głowy, a ona? Możliwe, że w końcu będzie szczęśliwa. Bez zaczepek prawie macochy. Możliwe też, że uda się jej jakoś otrzymać informacje od matki. Musi pewnie porozmawiać o tym z dyrektorem, kto wie może coś pomoże.
Dziewczyna przesunęła dłońmi po swoim nowym mundurku, który odebrała od krawcowej kilka dni temu. Na szyi miała sznurek, który oplatał jakieś małe żółte kwiatki. Vina dość często nosiła je a szyi dopóki nie wypadały z zawiązania. Miały przynosić jej szczęście. Uniosła dłoń do góry i opuszkami palców dotknęła swoich 'magicznych' kwiatków. Musiała teraz wejść do akademika i ugościć się w nowym pokoju. Ale który to i jak tam wejść? Odsunęła z twarzy brązowe włosy związane w dwie luźne kitki, które spoczywały na przodzie jej ramion. Zakrywały charakterystyczny pieprzyk na szyi, który niezbyt podobał się Vinie.
- Więc teraz... - Przystawiła palec do ust, ale po chwili jednak zrezygnowała ze zgadywania. Usiadła na brzegu fontanny ściągając wcześniej plecak z ramion, który wylądował na ziemi. Wygrzebała z niego list od dyrektora Akademii Corss, gdzie widniały wszystkie szczegóły i ważne informacje. Wtedy też dziewczyna spojrzała na akademik dla Nocnych.
Powrót do góry Go down
Rushiferu
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1159-binbougami-rushiferu http://vampireknight.forumpl.net/t1162-here-is-my-number
Zarejestrował/a : 11/09/2013
Liczba postów : 42


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lis 02, 2013 11:13 pm

Po wcześniejszym odwiedzeniu wychodka Rushiferu skierował się...sam nie wiedział gdzie. Głównie planował dalej poznawać placówkę, tym razem z większym luzem, ażeby nikt nie miał okazji go zaskoczyć gdy będzie chodzić o rozpoznanie w terenie. Nauczyciel winien dawać przykład i służyć radą, choć raczej młodzież zrozumiała by nieco głupio brzmiące wytłumaczenie, że jest się nowym belfrem i jeszcze niezaznajomionym z Akademią. Może by na tym bohater utracił w oczach swoich przyszłych uczniów, jednak wolał być szczery, niż potem mieć nadzieje, że nie pomyli faktów i będzie trzymał się swojego małego kłamstewka, którym by nakarmił ewentualnych poszukiwaczy wiedzy. Raczej bezsenność mu przez to nie groziła, jednak niesmak w ustach - jak najbardziej.
Zbyt długie przesiadywanie w budynku nie było jednak zbyt dobrym pomysłem. Uradowany do granic Rushiferu musiał wyjść na zewnątrz, żeby odsapnąć i może poinformować najdroższych rodzicieli, że mu się udało. Matka wybuchnie pewnie ze szczęścia, a ojciec westchnie bo mu niepotrzebnie ktoś gitarę zawraca. Ale przecież był im coś winny, bo gdyby nie ich współpraca, to ktoś taki jak nasz czarnowłosy nawet by po tym padole nie stąpał.
Choć pewnie woleliby się dowiedzieć, że młody Binbougami znalazł sobie drugą połówkę. Nie chodzi tutaj jednak o żaden alkohol.
Skoro już jednak Rushiferu został nauczycielem, to miło by było samemu wyjść z jakąś inicjatywą do uczniów. Ci przemierzający korytarze wydawali się jednak na nieco zbyt zajętych, żeby bohater śmiał ich zatrzymywać na dłuższą czy krótszą chwilę, bo jeszcze by im popsuł plany i niepotrzebnie zaszczycił swoją skromną osobą. O wiele lepszym pomysłem było...iść coś wszamać na zewnątrz i poflirtować z kelnerkami, żeby przypadkiem komuś się nie zapomniało, że belfer to facet.
Problem pojawił się w tej samej chwili, w której Rushiferu wyszedł z budynku. Nagle doszedł do wniosku, że poznawanie wnętrza Akademii to jedna sprawa. Druga polegała na zaznajomieniu się z niedaleką okolicą, gdzie również pałętali się uczniowie! Wizja cycatych meido i góry pączków nie motywowała bohatera wystarczająco, by sobie odpuścił wstępne rozpoznanie w terenie akurat teraz, kiedy w ogóle chciał być na świeżym powietrzu. Przypadek? Nie sądzę.
Szczęście, że nie było wcale tak wiele do poznawania. Może niektórych mogłoby to zawieść, jednak Rushiferu miał taką radochę, że miał to gdzieś. Może jutro, jak się wyśpi i ochłonie, zwróci bardziej szczególną uwagę na obszerność okolic Akademii, w których kręcą się uczniowie. Może nawet zacznie zaszywać się na jednym z dachów, przynosząc ze sobą lornetkę i obserwując młodzież w ich bardziej naturalnym środowisku. Może nawet zrobi kilka ośmieszających fotek, którymi będzie mógł ich szantażować i mianować na siłę swoimi przydupasami. Kij wie, jakie mroczne plany nagle pojawią się w głowie nowego nauczyciela. Oby wiele z nich nie zostało nigdy wprowadzonych w życie.
Wtem bystre, błękitne oko bohatera wypatrzyło pewną osamotnioną niewiastę, która widocznie wytężała swoją uroczą główkę nad jakąś sprawą, najpewniej związaną z analizowanym przez nią listem. Tutaj aktywowała się niemalże dziecinna ciekawość Rushiferu, który nagle za cel w życiu obrał sobie zdobycie informacji, nad czym się też ta brązowowłosa zastanawiała i jeżeli istniała taka możliwość, dopomożeniu jej.
Bo po co być superbohaterem dla wszystkich, skoro można być takim małym dla pojedynczych jednostek? Poza tym pomoc uczniom to obowiązek nauczyciela!
- Nad czym to moja - choć jeszcze nieznana - uczennica tak duma? - czarnowłosy stanął dwa metry przed nieznajomą, z uśmiechem nachylając się w jej kierunku, trzymając teczkę za plecami.
I jakże dumnie się czuł, używając zwrotu "moja uczennica".

_________________

What to think about...
[Women] | [Everything else]
Powrót do góry Go down
Vina



http://vampireknight.forumpl.net/t1225-vina#21496
Zarejestrował/a : 02/11/2013
Liczba postów : 5


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lis 02, 2013 11:31 pm

Vina zdołała już chyba po raz drugi przeczytać list, który tak mocno zaciskała w swoich małych dłoniach. Obiecała sobie, że kiedy tutaj przyjedzie postara się zmienić, nie ona się ZMIENI! Przestanie się jąkać, będzie pewniejsza siebie, a co najważniejsze będzie miała znajomych! Z taką motywacją oderwała swoje brązowe oczy od nakreślonych informacji na papierze.
Spojrzała przed siebie, a jej wzrok spoczął na grupce dziewczyn stojących pod drzewem, zaraz obok nich przeszedł jakiś chłopak w stroju uczniów z zajęć nocnych, przez to te zaczęły się poprawiać i machać do niego ręką. Jednak ten po prostu szedł dalej przed siebie. Kilka razy również jakaś obca osoba po prostu przeszła obok Viny jakby w ogóle jej nie zauważając. Każdy się śmiał, był czymś zajęty. Dziewczynie niestety głupio było kogokolwiek zaczepiać. Znowu zacznie się śmianie z jej jąkania, które tak naprawdę następowało tylko wtedy, kiedy nasza dziewoja była zestresowana.
Westchnęła cicho pod nosem powoli składając kartkę papieru. Była w tym nader delikatna jakby w palcach trzymała coś bardzo cennego. Dla niej było. Bilet ku lepszemu.
Wtedy jednak jakiś cień rzucił się na jej kruchą posturę. Uniosła wystraszona głowę do góry, a widząc pochylającego się nad nią mężczyznę o mało nie wylądowała w fontannie! Złapała się odruchowo za zioła zawieszone na szyi mocno je ściskając. Na pewno żółte kwiatki pozostawią swoją barwę na skórze dziewczyny. Serce? Biło oszałamiająco szybko, ale powoli wracało do swojego rytmu. Ależ ją wystraszył! Odgarnęła powoli włosy z twarzy, a brązowymi oczami przyjrzała się uśmiechniętej twarzy nieznajomego nauczyciela, który mógł dostrzec miodową plamkę w źrenicy Viny. I co teraz? Powinna się chyba odezwać, a nie gapić jak na kosmitę, prawda? Zarumieniła się i otworzyła usta, z których żadne słowo nie popłynęło. Przełknęła więc ślinę i spuściła wzrok na swoje dłonie. Tak... Tak o wiele lepiej.
- V...Vina..Fer..Fer..Ferund. Pro....sze...Pana. - Wydukała powoli starając się koncentrować na danym wyrazie, a nie na zdaniu. Opuściła dłoń, która była cała w żółte kropki. Zacisnęła palce trzymając uporczywie list jakby był jej deską ratunku. - Jestem... no..no...nowa. - Nie, więcej nic nie powie! Czuła się koszmarnie. Nie dość, że przestraszyła się nauczyciela jakby był wygłodniałym wilkiem, to jeszcze ponownie nie potrafiła zapanować nad swoim głosem i jąkaniem się. Pięknie.
Powrót do góry Go down
Rushiferu
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1159-binbougami-rushiferu http://vampireknight.forumpl.net/t1162-here-is-my-number
Zarejestrował/a : 11/09/2013
Liczba postów : 42


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lis 03, 2013 8:41 pm

Marzeniem każdego mężczyzny jest, żeby jakaś nieznajoma dziewoja na jego pierwszy widok straciła dech w piersiach...jeżeli nie dostała od razu zawału. Aż nauczyciel zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem nic nie stało się z jego wizerunkiem, że zrobił takie wrażenie. Przecież Kaien nie był przerażony jego widokiem, więc czemu ta uczennica winna?
Oczywiście, że to było po prostu wielkie dla niej zaskoczenie, gdy ktoś postanowił oderwać ją od wcześniejszych kontemplacji na temat życia, rodziny, szkoły czy czegokolwiek innego, co jej się w tej słodkiej główce kręciło. Jeszcze Rushiferu nie był na tyle skromny, żeby takie reakcje wśród dziewcząt tłumaczyć jakimiś nieścisłościami w jego wyglądzie. Prędzej byłby skłonny zastosować taki argument w przypadku nagłych ataków kobiet, które w żaden sposób nie byłyby zaliczane do bolesnych. Wręcz przeciwnie. Wiadomo, o co chodzi.
Chyba ktoś wybrał tutaj zły moment na przeszkadzanie uczennicy, bo z nerwów nie tylko miała problem z utrzymaniem serca w klatce piersiowej, ale straciła też umiejętność skutecznego wypowiadania słów. To bardzo niedobrze, bo kobiety znane są z gadulstwa i jak któraś ma z tym problemy, to może jej to przeszkadzać godnie żyć. Jako plotkująca, narzekająca i karząca kupić sobie nową parę butów zołza.
I nieumiejętne wymówienie "bierz mnie" również wydawałoby się mało atrakcyjne. Ktoś tutaj potrzebował natychmiastowej pomocy!
Brązowowłosa miała o tyle szczęście, że Rushiferu nie był jej rówieśnikiem. Albo pecha, bo nie mogła za bardzo liczyć na podryw przez takie ciacho. Z drugiej strony mogła być pewna, że jej jąkanie nie stanie się zaraz powodem do śmiechu dla bohatera. Choć był w stanie zapoznać ją z gorzką rzeczywistością, że taki kłopot to wina jej lenistwa, bo nic z tym wcześniej nie robiła, to wyrozumiałość i częściowe objawienie się instynktu ojcowskiego górowały. Bo Ci wszyscy uczniowie to dla młodszego Binbougami prawie jak jego własne dzieci! Prawie.
Rushiferu nie pyta. Rushiferu rozumie. Jak piwo.
Wyprostował się i postanowił zasiąść obok uczennicy, początkowo nie komentując jej nieco niepoważnego zachowania, choć w pewien sposób niekontrolowanego. Bohater położył sobie teczkę na kolanach, żeby mu się przypadkiem na ziemi nie pobrudziła.
- Omówmy się tak: Ty zbierzesz myśli, weźmiesz kilka głębokich wdechów, przygotujesz się, a ja sobie tutaj poczekam aż mi powtórzysz to, co chciałaś mi przekazać. - stwierdził ze stoickim spokojem i z niezachwianym, serdecznym uśmiechem na twarzy - Bo jakoś Ci nie wierzę, że jesteś "Vvina Ferferferund" i jesteś "nononowa".
Przy ostatnich słowach się lekko zaśmiał, jednak nie tak, żeby dokuczyć uczennicy. Chciał nieco zażartować z jej jąkania, jednak nie w niestosowny sposób. Może to był problem, jednak nie taki tragiczny i na pewno dający się wyleczyć odrobiną samodyscypliny i cierpliwości. Czarnowłosemu - po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw - nigdzie się nie śpieszyło i mógł spokojnie odczekać, aż dziewczynie przejdzie zdenerwowanie, zdaniem bohatera zupełnie niepotrzebne.
Gryzł? Bił? Gwałcił? Nawet gdyby, to wokół było wystarczająco dużo świadków. Nieznajoma mogła się czuć w okolicy prawie jak w domu, a do Rushiferu zwracać się "wujku". Chociaż przy "Sensei" będzie miał większą frajdę, a i brązowowłosej byłoby tak na pewno wygodniej. Bo tak wujkiem nazywać prawie nieznaną osobę, niezbyt związanej z rodziną?

_________________

What to think about...
[Women] | [Everything else]
Powrót do góry Go down
Vina



http://vampireknight.forumpl.net/t1225-vina#21496
Zarejestrował/a : 02/11/2013
Liczba postów : 5


PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lis 03, 2013 9:32 pm

Pewnie jeszcze większym marzeniem mężczyzny było, żeby owa niewiasta jednak wpadła do fontanny i wyszła z niego odsuwając włosy z dekoltu, a bluzka powinna przylegać do seksownego ciała. Oczywiście zamrugać niewinnie oczętami i niby przez wypadek poprawić podwiniętą spódniczkę. Oj, tak. Na pewno było to marzenie każdego faceta, ale niestety nie w przypadku spotkania Viny. Ona nie miała nic z seksapilu, tym bardziej miała swoje kształty nastolatki, a nie seks bomby, a po trzecie nie wpadła jednak do wody.
Poza tym nie wiem, czy tak ładnie jest wytykanie komuś - nawet w myślach -, że jąkanie nie jest seksowne, to tak jakby dziewczyna naprawdę tego nie wiedziała! Poza tym robiła to tylko i wyłącznie wtedy, kiedy nie potrafiła zapanować nad swoimi emocjami, bądź po prostu była zdenerwowana. Stało się to przez ojca, który notorycznie na nią wrzeszczał i popędzał, kiedy coś starała się mu wyjaśnić.
Poza tym do nauczyciela jak najbardziej Vina powinna zwracać się sensei, a nie wujku, bo chyba, że owy jegomość należał do typu gwałciciela, który zakrada się w nocy do akademika dziewcząt i wybiera sobie ofiarę. Może dlatego nosił okulary... Każdy gwałciciel je miał!
Dziewczyna przez kilka sekund wpatrywała się w oczy dziwnego mężczyzny, który nie dość, że wystarczył ją prawie na amen, to nic nie mówił. Zacisnęła tym bardziej dłonie na pogiętym już liście, a kiedy w końcu nieznajomy przemówił Vina zarumieniła się jeszcze bardziej. Tak, tak... rumieniec, aż jej wpełzł na uszy oraz szyję. Niby się z niej nie śmiał, co zdołała zrozumieć, ale i też sprawił, że czuła się nie na miejscu... jak zawsze inna. Tak, wdech-wydech, gdyby to takie łatwe było. Pewnie siedzieli by tu do wieczora, gdyby nie fakt, że Vina chciała udowodnić, że raczej potrafi płynnie mówić.
- Jestem Vina Ferund. Dopiero co przy..jechałam. - Mówiła cicho, acz na tyle by nauczyciel ją słyszał. Uniosła list w jego kierunku, wszak na dole było wyraźnie napisane małym druczkiem, by dostarczyć go do dyrektora bądź jakiegoś pedagoga, by potwierdzić przybycie nowej uczennicy.
Spojrzała na posturę mężczyzny, który wydawał się po prostu rozluźniony. Vina spojrzała również na teczkę, która ułożył na swoich kolanach. - Pan jest... nauczy.cielem? - Spytała starając się mówić płynnie. Nie patrzyła w oczy nieznajomemu. Już dość wstydu się najadła.
Kiedy nieznajomy ujął list Vina ścisnęła dłonie na swoim podołku patrząc na kolana, to na tornister. A wiatr rozwiewał zioła, które wisiały jej na szyi, Choć po przez wcześniejszy uścisk dłoni dziewczyny kilka z nim wypadło na mundurek.
Powrót do góry Go down
Rushiferu
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1159-binbougami-rushiferu http://vampireknight.forumpl.net/t1162-here-is-my-number
Zarejestrował/a : 11/09/2013
Liczba postów : 42


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lis 06, 2013 8:30 pm

Świetna postawa. Patrzeć na wszystko w negatywnym świetle, bo społeczeństwo jest okrutne i skore do tępienia odmieńców, nawet jeżeli ich "cechy charakterystyczne" nie są wcale tak rażące. Pomijając fakt, że część tego społeczeństwa może być bezpośrednim powodem do zaistnienia wstydliwych zmian w jestestwie danej jednostki, która następnie zacznie nieco bardziej stronić od innych, ażeby nie czuć się psychicznie pokrzywdzoną. Można dostrzec tutaj pewne usprawiedliwienia dla osoby, której się trochę od Życia dostało i będzie musiała w nie grać na nieco wyższym poziomie. Rodzi się jednak pytanie: czy to wina innych, czy samego pokrzywdzonego? Czy Vina, nawet pełna motywacji, nie ma szans na polepszenie sobie samopoczucia, czy po prostu jej tej motywacji - w jakiejkolwiek ilości - brakowało?
Rushiferu nie miał zamiaru wyciągać pochopnych wniosków, jeżeli chodzi o uczennicę. Mógłby uznać, że ma do czynienia z zamkniętą w sobie, bojaźliwą osobą, która ma pewne kłopoty w komunikowaniu się z innymi. Albo tylko dorosłymi, że się zaczęła jąkać po rozpoczęciu rozmowy przez nauczyciela. To by było dość zabawne, żeby chcieć pomóc komuś, będąc zarazem poniekąd powodem jego problemu. A może to chodzi tylko o przystojniaków? Tutaj też bohater odgrywałby rolę czynnika stresogennego i problemy z mową dziewczyny spowodowane nerwami byłyby jak najbardziej wytłumaczone!
Chcieć to móc, a Vina była cudownym przykładem na prawdziwość tejże tezy. Potrzebowała chwili, żeby przezwyciężyć wcześniejsze trudności i pokazać, jak biegle potrafi używać swego języka. Drobne wpadki można było spokojnie przeoczyć, kiedy ogólnie dziewczyna odniosła mały - ale zawsze - sukces.
Bo karcąc i wymagając perfekcji można tylko jej zrobić źle.
- A ja jestem Binbougami Rushiferu i od jakichś... - przerwał, z uśmiechem zerkając na zegarek - piętnastu minut jestem nauczycielem Akademii Cross. Można więc uznać, że obydwoje jesteśmy świeżakami.
Trafił swój na swego. Może nasza dwójka była "nowa" na zupełnie różnych płaszczyznach, jednakowoż mieli ze sobą coś wspólnego. Rushiferu nie miał zamiaru na siłę szukać różnić pomiędzy swoją "świeżością" a tą uczennicy, ażeby jej nieco dodać śmiałości. Przy okazji załatwił też pytanie, którym go brązowowłosa uraczyła.
Rushiferu odebrał list, poprawił okulary środkowym palcem prawej dłoni i przyjrzał się dokładniej. Nieco zastanawiający był ten oryginalny sposób weryfikacji uczniów. Teraz tylko przydałaby się dowiedzieć ile należy piastować stanowisko nauczyciela, żeby takie papierki móc podpisywać.
- Cóż... - mruknął czarnowłosy, uśmiechając się nieco szerzej jakoby do siebie, by następnie zwrócić się do rozmówczyni - Trucie czterech liter Dyrektorowi raczej nie wchodzi w grę. Nie dlatego, że nie wolno, tylko pewnie byłabyś którąś-tam w kolejce i Bóg wie, ile musiałabyś czekać. Cud, że mnie się udało wszystko załatwić dość sprawnie, choć w czasie mojego przebywania w gabinecie już się ludzie dobijali.
Szkoda byłoby kazać tej uroczej niewieście czekać, aż będzie miała oficjalnie możliwość na pobieranie nauk w Akademii Cross, jeżeli to w ogóle zależało od zdobycia tego całego autografu. Rok niedługo się kończy, jednak można go jeszcze wykorzystać do poszerzania swych horyzontów, chociażby odrobinę. Ważne jest, żeby Vina miała możliwość bezpiecznej integracji z innymi uczniami, najlepiej w kontrolowanych warunkach, chociażby w takich z nadzorującym nauczycielem.
- Aż się prosi, żebym to podpisał. Ale nie wiem, czy mogę~ - stwierdził wesoło, machając z równym entuzjazmem papierem przed sobą.
Bo może trzeba tutaj kogoś bardziej konkretnego, niż pierwszego-lepszego belfra, żeby wszystko było cacy? Byłaby szkoda, bo dopadnięcie Kaien'a może okazać się dość problematyczne, nawet w tak mało istotnej - albo pozornie mało istotnej - kwestii.

Czas płynął, a reakcji od dziewki - zero. Czarnowłosy zaczął się zastanawiać, czy aby przypadkiem niechcący nie dziabnął ją w jakiś jej "słaby punkt", jakikolwiek by nie był. Sam bohater nie mógł tego wiedzieć, bo nie miał okazji konwersować z biedulką dłużej, tym samym wyłapując pewne subtelne sygnały, które wysyłała zupełnie nieświadomie. Uśmiechnął się, powstał na równe nogi i poklepał dziewoję po jej lewym ramieniu, pryz pomocy swej prawicy.
- Masz czas moja droga. Jak będziesz potrzebowała wsparcia od jakiegoś starszego piernika, to spróbuj mnie znaleźć. - stwierdził z uśmiechem, odsuwając rękę, chwytając w nią teczkę i idąc gdzieś przed siebie, znowuż oddając się we władanie losu. Może spotkanie kolejnej, nieznanej jeszcze psychologowi osobistości, wyjdzie nieco lepiej?

[z/t]

_________________

What to think about...
[Women] | [Everything else]
Powrót do góry Go down
Charish

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1286-charish-woren
Zarejestrował/a : 25/11/2013
Liczba postów : 3


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Gru 21, 2013 11:34 pm

Brązowo włosa dziewczyna spokojnie kroczyła sobie po szkolnym dziedzińcu, aż w końcu doszła do dużej fontanny. Rozejrzała się w celu odnalezienia jakiejś żywej duszyczki, ale takowej nie znalazła. Westchnęła, po czym siadając na murku od fontanny zatopiła dwa palce w przyjemnie zimnej wodzie uśmiechając się lekko. Nie wiedziała dlaczego akurat tutaj skierowały ją jej nogi, ale cieszyła się, iż może chwilę porozmyślać nad pewnymi rzeczami. Z jej twarzy od razu spełzł uśmiech, który został zastąpiony grymasowi niezadowolenia. Nie rozumiała, dlaczego jej babcia wysłała ją do tak prestiżowej szkoły, którą była Akademia Cross. W końcu z tego, co wiedziała, jej babka nie miała aż tylu pieniędzy, aby pozwolić sobie na wysłanie wnuczki do tak drogiej szkoły. Dziewczę, twierdziło, iż musiała pożyczyć sporą ilość pieniędzy, aby zapewnić dziewczynie porządną edukację. Była tym naprawdę zaniepokojona, ponieważ starała się spędzić jak najwięcej czasu z jej babką. W końcu tylko ona jej została. Zamierzała kontynuować swoją edukację, a jak że, ale nie planowała opuszczać miasta i swojej kochanej babuni.  Chciała zostać w domu i doglądać swoich róż, których miała naprawdę sporo i pomagać jej opiekunce w domowych porządkach. Te wszystkie plany zostały jednak zmienione, a ona sama musiała wybrać inną ścieżkę, niż tę, do której pragnęła dążyć. Brązowo włosa westchnęła, po czym wstając z murku fontanny udała się w tylko sobie znanym kierunku.
{z/t}
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 15, 2014 6:00 pm

Czteropak piwa ciążył w jego plecaku sprawiając, że materiał wpijał się w ramię. Sprawiało to pewien dyskomfort przez całą drogę od miasta do terenów akademii. Musiał odpocząć. Położył plecak na ziemi i usiadł na krawędzi fontanny głośno wzdychając.
-Odpocznijmy chwilkę.- mruknął cicho i zapalił kolejnego papierosa. Zawsze dużo palił, zwłaszcza po piwie, które wysączył w barze, dlatego paczka papierosów, którą rozpoczął dzisiaj zaczęła świecić pustkami.
Fontanna była idealnym miejscem na odpoczynek. Powoli z każdą godziną robiło się chłodniej, jednak powietrze było gęste i gorące. Zimne krople dawały przyjemny chłód, a cała konstrukcja była nawet wygodna.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 15, 2014 6:31 pm

Spacer choć krótki, nie był zbytnio przyjemny. Wysoka temperatura sprawiała, że Jonathanowi ciągle chciało się pić. Kupił po drodze litrową butelkę wody, jednak ta nie przetrwała nawet połowy drogi. Najchętniej schłodziłby się puszką piwa, ale aż taki głupi nie był, aby pić piwo na terenie szkoły, gdzie każdy może zobaczyć - nie wspominając już o kamerach, które rejestrują wyczyny uczniów.
- Z chęcią - odpowiedział, wzdychając.
Usiadł na fontannie. Wciągnął powietrze świstem. Najchętniej oparłby się o coś, jednak fontanna oparciem niestety nie dysponowała. Pojedyncze krople, zniesione przez lekki wiaterek, dawały odrobinę orzeźwienia.
- To jak idziemy dalej? - zapytał.
Siedzenie tutaj było relaksujące, ale jeszcze lepsza wydawała się być perspektywa siedzenia w pokoju i nadzieja, że tam może być chłodniej.

_________________



You gave up, I'll check and see,
No one cares less than me,
Dead wrong, I guess you’ll be,
These voices won’t let you leave.
Got you down on bended knee,
What should my next weapon be?
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 15, 2014 6:38 pm

Nie wiedziała jak długo biegła, ale na pewno chciała być jak najdalej od plaży i od kobiety, która chciała zrobić jej krzywdę. Po drodze zdarzyła kupić lepsze ubranie niestety dość skąpe dekold oczywiście niezbyt mały i krótka sukienka, trochę jak urocza pokojowka, lecz bez nakrycia na głowie. Czuła na sobie wzrok mężczyzn gdy biegła, ale to nie było istotne. Kobieta po chwili zwolniła kroku i dopiero teraz zorientowała się, że jest na terenie szkoły, wolno jej tu? Cóż chociaż na chwilę chciała gdzieś indziej być. Zobaczyła fontanne i ruszyła w jej kierunku mężczyźni jeżeli nie byli zbyt zajęci już z daleka ją zauważyli pewnie. Przeszła obok nich z sympatycznym wyrazem twarzy, a jej długie włosy po pas uniosly sie ku górze i po chwili opadły po czym usiadła nie za daleko z nich i włożyła dłoń do wody.
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 15, 2014 6:51 pm

Alexander westchnął znowu, słysząc brzęczenie przy uchu. Brzęczeniem tym, był oczywiście głos Jonathana. Ten chłopak irytował go nawet, gdy miał dobry humor.
-Nie umiesz wysiedzieć chociaż chwilę w jednym miejscu? Jeszcze się nasiedzisz w pokoju, obiecuję.-warknął i strzepnął popiół z papierosa. Uniósł spojrzenie, które natychmiast wylądowało na ciele dziewczyny. Nie wiedział, czy jest ona w jego guście. Ale miała coś w sobie, a raczej na sobie. Skąpe ubranie pobudzało wyobraźnie... Uśmiechnął się szeroko i szturchnął łokciem Jonathana.- a Ty chciałeś iść...-wyszeptał wprost do ucha chłopaka i wypuścił dym z ust.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 15, 2014 7:55 pm

Jonathan na swój głos nie narzekał. Nie uważał aby był on bardzo irytujący, a skoro Alexander twierdzi inaczej to już jego problem. Jasnowłosy nad tym ubolewał nie będzie. Widząc, że ktoś się do nich zbliża, uśmiechnął się nieznacznie. Właśnie tego w tym wszystkim brakowało - damskiego towarzystwa! Nieznajoma spadła im prawie jak z nieba. Westchnął słysząc słowa współlokatora. W tym przypadku miał rację. Gdyby poszli do pokoju, zapewne i nie spotkaliby dziewczyny. Taka strata by była! Tak to teraz mają osobę więcej do rozmowy. Może się czegoś dowiedzą ciekawego? W końcu Alex i Jon byli nowi i nie znali się na tym mieście. Spojrzał na towarzysza pytająco, po czym wstał.
- Miło mi Panienkę poznać. Jestem Jonathan - powiedział, podchodząc do zielonookiej.

_________________



You gave up, I'll check and see,
No one cares less than me,
Dead wrong, I guess you’ll be,
These voices won’t let you leave.
Got you down on bended knee,
What should my next weapon be?
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 15, 2014 8:02 pm

Kobieta nie znała może tu jakiś tak bardzo interesujących okolic lecz było kilka miejsc, w które może ich odprowadzić lub opowiedzieć o nich. Gdyby miała wybierać wybrała by kawiarenke, w której była. Dobrze, że uciekła z plaży.  Oh spadła im z nieba być może była aniołem cóż była ładna i miała co pokazać jednak wnętrze miała wspanialsze. Delikatnie poruszała dłonią w wodzie i zaskoczyło ją gdy ktoś do niej podszedł. Był to młody chłopak była starsza od niego. Kobieta uśmiechnęła się do niego miło.
- Na imię mi Eleonora. Jonathan? Piękne imię.
Było widać już, że jest miło nastawiona i sympatyczna. Spojrzała na niego zielonymi oczetami wyciagajc ku niemu dłoń w geście przywitania. Poslala mu ciepły uśmiech.
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 16, 2014 8:40 pm

-Panienkę...- powtórzył cicho marszcząc brwi i jeszcze raz zlustrował dziewczynę, a może bardziej by pasowało, kobietę. Dawno nie pamiętał, by zapytano go o dowód tożsamości, Jonathana też nie zapytali. Jednak różnica wieku, między tą dwójką młodzieńców, a Eleonorą była widoczna. Zgasił papierosa o podeszwę buta i pstryknął go dalej. Szybko i prawie bezszelestnie przysunął się do kobiety, witając ją zapachem alkoholu, papierosa i mocnych markowych perfum. Skoro brzęczący, marudny Jonathan miał śmiałość do niej podejść, Alex nie mógł pozostać w cieniu. Chwycił wyciągniętą w kierunku Jona dłoń Eleonory, uścisnął delikatnie i kilkakrotnie potrząsnął.
-Alexander, ciąg dalszy pięknych imion.-uśmiechnął się lekko i puścił jej rękę z uścisku, posyłając szeroki uśmiech Jonathanowi.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 16, 2014 9:00 pm

No cóż za Jonathan'em także unosiła się woń alkoholu oraz papierosów, ale nie była aż tak intensywna jak Alexandra. No co za bezczelny typ! Nie uczono go, iż nie wypada tak się wpychać między kogoś? Jasnowłosy odkąd go zobaczył, przeczuwał, że ma do czynienia z człowiekiem o niższej kulturze osobistej, ale nie wiedział, że będzie on to na każdym kroku pokazywał. Prychnął pod nosem poirytowany. Uścisną dłoń nieznajomej zaraz po współlokatorze.
- Wybacz Eleonoro za niego, Alex najwyraźniej nie wie jak należy zachować się przy kobietach.
Do jego głosu wkradła się nuta rozbawienia. Musiał przyznać, że Delay zaczynał nieco go denerwować tym, że na prawie każdym kroku próbuje pokazać swoją wyższość. Może to dlatego, że sam Jon miał wysokie mniemanie o sobie i teraz spotkał kogoś kto jest pod tym względem podobny.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 16, 2014 9:04 pm

Oczywiście,  że była od nich starsza o kilka lat, ale to nie miało dużego znaczenia w sumie gdyż wiek czasami nie jest problemem. Ona stwierdziła,  że na pewno jest starsza, ale wyglądała trochę na mniej lat. Poczuła dość mocny zapach perfum, ale i alkohol jednak aż tak źle nie było i chłopak obok przechwycil jej dłoń,  a ona zaśmiał się wesoło w jego kierunku.
- Podoba mi sie imię. Proszę mówcie po prostu Elena.Tak było szybciej po za tym mogą mówić jej po imieniu oczekuje tego. Spojrzała na włosy Aleksa i uśmiechnęła się lubiła kolorowe włosy.
- Masz bardzo ładny kolor włosów.
Powiedziała dość sympatycznie po czym spojrzała na Jonathana.
- Za to ty jesteś bardzo wysoki. Miło mi was poznać, oh nic się nie stało.
Uśmiechnęła się uroczo. Poczuła dłoń Jonathana i spojrzała na niego jaskrawymi zielonymi oczetami i uśmiechnęła się do niego delikatnie. Kobieta odgarnela kosmyki włosów.
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 16, 2014 9:51 pm

Brakowało mu jakiejkolwiek kultury i zależało mu, aby każdy się o tym dowiedział. Bawiło go drażnienie ludzi, aż krew w nim zawrzała czując spojrzenie Jonathana. Mniemanie miał iście wysokie.
-A Ty masz fajne...- urwał na chwilę wpatrując się w dekolt Eleny, próbując zmienić tor myśli.-Jesteś bardzo miła-pokiwał głową z uznaniem i zagarnął kosmyk długich, farbowanych włosów za ucho. Kobieta ubierająca się w ten sposób, musiała wiedzieć o atutach swych kobiecych kształtów. Nawet gdyby nie wiedziała, Alex skomplementowałby ją w dokładnie taki sam sposób. Nawet jeśli czekał go cios wymierzony w twarz.-Prawda Jonathanie, że nasza Elena jest miła?-nacisnął na ostanie słowo w ostentacyjny sposób zerkając to na biust kobiety, to na Jonathana. Oczywiście tak, by Eleonora niczego nie zauważyła.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 16, 2014 10:07 pm

Słysząc komplement Alexandra, miał ochotę wybuchnąć śmiechem. Zamiast tego po prostu uśmiechnął się nieco. Wiedział co współlokatorowi chodziło po głowie, przecież sam był mężczyzną. Choć jak widać, on potrafił lepiej maskować swoje myśli. Spojrzał rozbawiony na Alexa. Miał wrażenie, że towarzyszowi za niedługo język utknie w gardle i nie zdoła wypowiedzieć ani jednego słowa. Ciekawie by było takie widowisko.
- Oczywiście - potwierdził.
Widząc jak spojrzenie długowłosego, ląduje raz na nim, a raz na Eleonorze, a raczej na okazałej części jej ciała, pokiwał głową rozbawiony. Czy Delay naprawdę myślał, że tego nie widać?
- Co tak oczami przewracasz? - zapytał.
Chyba wszyscy wiemy o co chodzi...

_________________



You gave up, I'll check and see,
No one cares less than me,
Dead wrong, I guess you’ll be,
These voices won’t let you leave.
Got you down on bended knee,
What should my next weapon be?
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 16, 2014 10:14 pm

Podobały jej się jego włosy były długie i kolorowe, ale nie dotykala ich to było by nie ładnie z jej strony. Natomkast Jonathan był bardzo wysoki lubiła wysokich facetów.  Wydawali się bardzo sympatyczni i na słowa Alexa tylko uśmiechnęła się uroczo i poslala mu delikatny uśmiech m.
- Dziękuję Alex, miło mi to słyszeć.
Spojrzała na Jonathana. Przyglądając mu się uważniej lecz poczuła czyjś wzrok na sobie, może nie było tak widać i robił to dyskretnie, ale kobiety mają dobre oczy. Spojrzała na Aleksa.
- Czemu mnie tak obserwujesz?
Nie była zła, ale lekko uniosła brew i postanowiła,  że chyba wstanie na chwile poprawiając strój i tak też zrobiła jednak poslizgnela się i po prostu w locie automatycznie chwyciła się Jonathana i poleciała razem z nim w stronę wody. Oczywiście on wylądował na niej i jej sukienka poszła lekko do góry więc Aleks miał widoki. Oh jaka niezdara... Spojrzała na Jonathana.
- Tak mi... tak mi przykro.
Powiedziała leżąc pod nim. Jej zielone oczy blyszczaly a długie i gęste włosy rozprowadzily się po wodzie wokół niej. Była cała mokra, ale przy upadku właśnie to ona zrobiła tak aby chłopak nie upadł centralnie do wody tylko na nią.
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 16, 2014 10:26 pm

Mu podobało się co innego, lecz też nie zamierzał tego dotykać, bo było by to jakże niegrzeczne... Co do Jonathana widok jego rozbawionej buźki, wcale go nie rozgniewał. Oprócz denerwowania ludzi, lubił ich rozśmieszać, oczywiście na własny, zwariowany, pokręcony sposób.
Otworzył usta, by zaprzeczyć. Przecież nie śmiałby jej nawet tknąć, co dopiero spojrzeć! Jednak nie zdążył. Usta zamknął mu upadek obojga. Skrzywił się i syknął, upadek na betonową fontannę, w dodatku w facetem na sobie musiał boleć... Biedactwo. Roześmiał się głośno. Czyżby jej cycki ważyły, aż tak dużo, że przeciążyły prawie dwu metrowego chłopa? Ta myśl wydała mu się komiczna, iż nie zdążył skorzystać z widoków, jakie oferowała kusa spódniczka Eleny.
-Jonathan, aż tak się nawaliłeś?-zapytał dalej chichocząc.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 16, 2014 10:55 pm

No, a zapowiadało się tak pięknie i sucho! Czując nagły chwyt i pociągnięcie na dół, nie zdążył nawet jakkolwiek zareagować. Skończyło się tak, że razem z Eleonorą wylądował w fontannie. I na dodatek to on leżał na niej. W innej sytuacji może i ta poza, uważałby to za nie takie złe. Spojrzał zdziwiony na dziewczynę. Jakby tego było mało wylądował jej prawie na biuście. Zaśmiał się cicho. Wstał, po paru sekundach leżenia. Wyciągnął dłoń w kierunku Eleonory, chcąc pomóc jej się podnieść.
- Chyba więcej niż myślałem - zaśmiał się.
Był prawie cały mokry. Woda przedostała się nawet do butów. Najlepszym wyjściem było by przebranie się w suche ubranie.
- Może pójdziemy do pokoju? Tam możemy się doprowadzić do ładu.

_________________



You gave up, I'll check and see,
No one cares less than me,
Dead wrong, I guess you’ll be,
These voices won’t let you leave.
Got you down on bended knee,
What should my next weapon be?
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lip 16, 2014 11:02 pm

Żeby dotknąć co nieco trzeba sobie zasłużyć prawda? Więc bez pozwolenia nic nie mógł zrobić mógł tylko patrzeć po za tym nie miała tak dużych piersi była obdarzona przez nature no co poradzić? Ale to chyba dobrze, ze miała kobiece kształty bo kto by chciał mieć deske? Oj...tak się tylko poslizgnela. Na pewno czuła się głupio super na pewno zrobiła dobre wrażenie, słyszała śmiech Aleksa było jej głupio, ale nie lubiła gdy ktoś się śmiał z małego wypadku. Tak rzeczywiście bolało poczuła to bardzo dobrze, ale całe szczęście, że zdarzyła zamienić się z nim miejscami.
- Wszystko w porządku?
Mógł zauważyć, że bardziej się martwi o niego niż o siebie. Śmiał się? Myślała, że bedzie nie zadowolony jednak uśmiechnęła się delikatnie i podała mu dłoń dzięki niemu wstając. Również była cała mokra i zebrała wszystko włosy do przodu wciskając z nich wodę. Pokiwala głową że rozumie po czym spojrzała na Alexa.
- Też chcesz spróbować?
Zaśmiała się cicho wciskając z siebie wodę. Poczuła, że lopatka prawa ją boli od uderzenia. Tak bolała wiedziała, że siniak zostanie.
- Przepraszam Jonathan.
Spojrzała na niego wzrokiem przepraszajacym.
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lip 17, 2014 7:17 pm

Istnieją gusta i guściki. Potwór, czy nie potwór ważne by był otwór... stare nowojorskie powiedzenie. Alexander uspokoił się i z delikatnym uśmiechem obserwował przemokniętą dwójkę. Sprawiało mu to nie lada przyjemność. Gdy strumień wody wyciśnięty z włosów Eleny spadł tuż przy nim, odsunął się nieznacznie.
-Spróbować... Opcja kąpieli, odpada, ale chętnie na tobie poleżę.-mruknął niskim głosem i puścił do niej oko. Pogrzebał w kieszeni koszuli i wyciągnął papierosy-a co do doprowadzania się do ładu...-odpalił zapalniczkę i zaciągnął się głęboko- idźcie sami, ja muszę kupić fajki.- skrzywił się i wyrzucił pustą paczkę za siebie.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lip 17, 2014 9:59 pm

- Wszystko ok - odpowiedział.
Marzył jedynie, aby przebrać się z tych mokrych ciuchów w jakieś suche. Skoro Alexander wolał iść po papierosy, to Jonathan nie będzie mu przeszkadzał w tym. Może później znajomy do nich dołączy, ale to już jego decyzja.
- Nie, nic się nie stało Eleno.
Przypomniał sobie, że w kieszeni telefonu, spoczywa komórka. Wyjął ją, w nadziei, że nie będzie ona cała mokra. Niestety było tak jak przeczuwał, woda także nie oszczędziła komórki. No pięknie, powinien szybko coś zrobić, aby uratować komórkę.
- No to chodźmy.
Nie mieli na co czekać. Tak więc ruszył razem z Eleonorą w stronę Akademika.
z/t + Eleonora
Powrót do góry Go down
Alexander Delay

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1446-alexander-delay#28921
Zarejestrował/a : 23/06/2014
Liczba postów : 92


PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Lip 18, 2014 8:36 pm

Zaciągnął się i wypuścił gęsty dym z płuc. Ostatni papieros smakuje najlepiej, jednak nie przetrwał by bez kolejnego. Powoli i bez pośpiechu wstał z betonowego muru. Zabrał plecak w którym dalej wesoło ciążył czteropak piwa i ruszył przed siebie. W daleką podróż w nieznane, w powoli opadający na miasto mrok w poszukiwaniu otwartego sklepu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
 
Fontanna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec -
Skocz do: