IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kaj żeś był synek, kiedy Cię nie było?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Kaj żeś był synek, kiedy Cię nie było?   Sro Lip 13, 2016 9:04 pm

Czy przebywanie na wakacjach nie jest przyjemniejsze od ciągłego stania i pozowania do zdjęć? Akane zdecydowanie zasłużyła na taki malutki urlopik, który niestety nie umożliwił jej wyjazdu z miasta a jedynie siedzenie i odpoczywanie w swoim apartamencie, siedząc swoimi czterema dużymi literami w wannie z hydromasażem i popijając ulubione drinki, które wcześniej sama sobie stworzyła. Hitoryujii jest zdolna. Wiele się nauczyła przez czas kiedy to była bezrobotna bo Asmondeyowie zniknęli jak kamień w wodę. Przez jakiś czas chodziła na różne kursy i inne rzeczy które uczyły. Teraz proszę, wykształcona kobieta której raczej żaden porządny wampir nie ze chce do związku bo czystość krwi, bla bla bla. Czemu nie jest człowiekiem? Trochę to w sumie denerwujące, ale cóż poradzić. Dlatego zaciągnęła się do modelingu, bo nawet jeśli będzie mieć porządną robotę to i tak nikt na niej oka jako tako nie zawiesi. Trochę ją to bolało.
Cóż by tu dzisiaj porobić? Tak rozmyślała od samiutkiego rana, kiedy to bunkrowała się w mieszkaniu uciekając od promieni słonecznych. Wszystko było pięknie, bo miała tu zapewnioną ochronę przed niechcianym ciepełkiem, światłem dziennym i tak dalej. Modelki też dużo zarabiają, więc na odpowiednie wyposażenie było ją stać. Zresztą cholera by ją wzięła gdyby musiała mieszkać w jakiejś pieprzonej klitce zaraz po tym jak odeszła z Asmondeyowego zamku. Nawet jako prosta służka miała dużo wygody. W każdym razie spędziła dobre kilka nad zastanawianiem się i ewentualnie podjęciem jakiejś decyzji.
Padło na wyjście do klubu. Akane nie zajęło zbyt wiele czasu przyszykowanie się na takowy wypad. Wyglądała cudownie nie ważne co miała na sobie, w końcu trochę minęło a dziewucha dojrzała, nie? Postawiła na idealnie dopasowaną czarną sukienkę, dosyć krótką bo sięgała ledwo kolan. Była głodna, ostatnio nie miała czasu żeby dziabnąć jakiegoś człowieka, więc tym razem będzie miała mnóstwo szans.
Przemykała tak więc pomiędzy ludźmi. Szalała na parkiecie, wiła się w rytm muzyki, aż w końcu złapała jakiegoś kretyna i zaciągnęła go do łazienki. Zaczęło się od dzikich pocałunków, dziewczyna schodziła nimi niżej aż na szyję gdzie wbiła w mężczyznę swoje kły spijając z niego krew. Było w niej trochę alkoholu, jednak nie przejęła się tym tak bardzo. W końcu kto w klubie nie byłby chociaż odrobinę wypity? Nie pozostawiła po sobie ani odrobiny posoki, a martwe ciało wypuściła z rąk. Oblizała usta z uśmiechem i wyszła z łazienki ruszając w stronę wyjścia. Stanęła przed budynkiem i się przeciągnęła.
Dopiero wtedy zakręciło jej się znowu w głowie. Już od kilku dobrych dni wyczuwała obecność swojego Stwórcy, a zapach się tylko z dnia na dzień bardziej nasila. Czy to jest jakaś paranoja? Już wzięła sobie kilka dni wolnego i miała nadzieje że to przejdzie. Westchnęła cicho i powolutku ruszyła w stronę mieszkania.

_________________

Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Kaj żeś był synek, kiedy Cię nie było?   Sro Lip 13, 2016 9:23 pm

Wampir o krwi najwyższego gatunku nie wyróżniał się tak bardzo od pośledniejszych odmian swojej rasy. Przynajmniej nie tak bardzo jak mogłoby się wydawać prostaczkom. Co prawda byli szybsi, silniejsi, mieli bardziej wyostrzone zmysły. Jednak tym co tak naprawdę czyniło ich wyjątkowymi to fakt, że potrafili dokonać prawdziwego cudu. Cudu, jakim bez wątpienia była kreacja. Pod wpływem chwilowego kaprysu mogli ująć nić ludzkiego życia, przeciąć ją i zabarwiwszy własną krwią, związać ponownie, tworząc nowego wampira. Nowego myśliwego. Niektórzy nadużywali swojej władzy, płodząc coraz to nowe zastępy krwiopijców. Kain należał jednak do rodzaju tych, którzy nie szafowali darem nieśmiertelności i wiecznej młodości beztrosko. Miał w swoim życiu wiele sług, jedne tworzył mając w głowie jakiś konkretny cel jaki im wyznaczy, inne uznał za przydatny nabytek, który przyda się w jego wiecznym życiu. Jak było z Akane? Była bez wątpienia dziewczyną szaloną. Podobnie jak jego syn. Tylko tego typu istota była w stanie znieść służbę Samaelowi dłużej niż godzinę. A takie jej przecież wyznaczył zadanie. Spisywała się bardzo dobrze, jednak wszystkiemu musi przyjść kres. Asmodeyowie opuścili Japonię, zabierając tylko członków rodziny i służbę, która pełniła obowiązki militarne. Jej, tak jak i drugiej wiernej służki zabrać nie mogli. Nie tym razem. Obie otrzymały pokaźną odprawę i informację, że prawdopodobnie kiedyś tu wrócą i upomną się o swoje. A "kiedyś" to dla wampirów, nie problem. Wszak były nieśmiertelne a czas dla nich nie istniał.
Nadszedł ten dzień. Dzień powrotu i wszyscy słudzy na pewno doskonale wyczuwali, że ich pan się zbliża. Jeden po drugim, żywoty młodych wampirzyc miały powrócić do rodziny Dracula. Dlaczego Akane jako pierwszej? Ponieważ gdy przejeżdżał ulicą, tuż obok jakiegoś klubu wyraźnie poczuł jej zapach. Było to bardzo trudne, tropy mieszały się, zlewały z dymem papierosów i oparami alkoholu, jednak ją wyczuł. Zaparkował miękko, tuż przy wejściu na imprezę i postanowił poczekać. Opuścił szybę kiedy dziewczyna ukazała się jego oczom.
- Akane, rodzina Asmodey powróciła i żąda byś niezwłocznie powróciła do pełnionej niegdyś honorowej służby. - rzucił wyraźnie i bardzo oficjalnie. Tego wymagał protokół, a on jako dobrze wychowany wampir, najczystszej z możliwych krwi, stosował się do takich rzeczy. Zlustrował ją spojrzeniem. Dojrzała, wyładniała. To już nie ta sama Akane jaka zabawiała się z jego synem.
- Wsiadaj. Podwiozę cię. Z resztą, musimy porozmawiać.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Kaj żeś był synek, kiedy Cię nie było?   Czw Lip 14, 2016 12:00 am

Zanim została odesłana żeby prowadzić beztroskie życie to rzeczywiście otrzymywała wiadomość, że rodzina której służyła pewnego dnia wróci. Czy w wielkim stylu czy nie, ciężko stwierdzić acz nigdy nie spodziewała się że nastąpi to tak szybko. Jako że wampiry są nieśmiertelne myślała że minie kilka dekad zanim powrócą, a tu proszę. Taka niespodzianka. Upłynęło tylko trochę czasu jak odzyskała swoją wolność. Nie było to wiele ponieważ rozpoznawała większość ludzi i nie zauważyła jakiejś wielkiej zmiany w ich wyglądzie.
Akane była jedną z niewielu służek które dawały sobie radę służąc Samaelowi. Chłopak był narwany i wiecznie miał ochotę się pieprzyć a różowo włosa jako że była fetyszystką to nie sprzeciwiała się za bardzo i spełniała wszystkie jego zachcianki. Ciężko powiedzieć czy teraz byłaby w stanie coś takiego robić tym bardziej że miała swój celibat przez kilka lat. Na odwyku była i znormalniała a przynajmniej tak jej się wydaje. Nadal jednak miała swoje potrzeby, na przykład takie jak załatwiła tutaj w klubie.
Plany miała jasne - po spożytym posiłku wrócić do swojego mieszkania i pójść spać wcześniej biorąc kąpiel. Kiedy jednak szła żółwim tempem w stronę mieszkania zatrzymało się obok jakieś auto. Spojrzała w stronę samochodu i wtedy usłyszała znajomy głos. To była głowa rodu Asmondey - Kain. Była zszokowana, spojrzała na niego pytająco.
- Panie! - zawołała patrząc na niego. Więc wraca do służby po takim czacie? Westchnęła cicho rozglądając się po okolicy i niepewnie wsiadła do samochodu. - O czym musimy porozmawiać? - zapytała przeczesując palcami włosy. Myślała że wszystko już jest jasne.

_________________

Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Kaj żeś był synek, kiedy Cię nie było?   Czw Lip 14, 2016 11:13 am

Nikt nie spodziewał się, że Asmodey wrócą do Japonii tak szybko. Nawet oni sami. Ba, Kain nawet postanowił sobie kiedyś, że nigdy nie postawi już stopy w wyspiarskim kraju bo pomimo, że spędził w nim kilka całkiem przyjemnych chwil to w większości tutejszy klimat oraz wampiry działały mu na nerwy. Było to ciekawe, że w kraju tak uporządkowanym jak ten, mały światek wampirów mógł być porównany tylko do płonącego burdelu czyli kompletnego chaosu, którego nie sposób było ogarnąć. Z kolei w jego rodzinnym kraju, gdzie ludzie żyli na dość niskim poziomie a polityka i gospodarka to jedno wielkie szambo, krwiopijcy mieli swoją stabilną i prosperującą jak dobrze naoliwiona maszyna enklawę. Życie jednak znane jest z tego, że lubi płatać figle i tak o to osobiście musiał pojawić się tutaj na zaproszenie japońskiego rządu. Miał to być całkiem dochodowy interes tak więc pozostało tylko spakować się do samolotu i lecieć na drugi koniec świata. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Po pierwsze spotka się z rodziną niewidzianą od lat, po drugie odzyska służki pozostawione tutaj samym sobie. Kto wie? Może zdecyduje się zostać na trochę dłużej?
Drzwi zamknęły się za różowowłosą kobietą z cichym kliknięciem. Kierowca gestem nakazał jej zapiąć pas i nic nie mówiąc wprawił auto w ruch. Jego wnętrze było bardzo ciche, mocno przytłumiony szmer silnika był bardziej kojący niż przeszkadzał w prowadzeniu rozmowy. Radio było wyłączone, nie przepadał za japońską muzyką.
- Z pewnością dobrze pamiętasz służbę i swoje obowiązki. Byłaś towarzyszką mojego syna. - zaczął już gdy jechali w stronę jej domu. Wiedział gdzie mieszka, sieć informacji familii działała bez zarzutu. Obserwowano jej życie choć nie była tego świadoma. Wszak słudzy to nie zabawki i nie porzucało się ich w kącie kiedy nie byli już potrzebni - Od teraz służyć będziesz tylko mnie. Na różne sposoby, w zależności od moich aktualnych potrzeb. Oczywiście otrzymasz czas potrzebny ci na przygotowanie się. Nie wprowadziłem się jeszcze nigdzie na stałe, tak więc prawdopodobnie pomieszkiwał będę w hotelu lub u rodziny.
Patrzył przed siebie, stale uważając na drogę oraz innych uczestników ruchu, choć o tej porze nocy było ich już niewielu. Umyślnie wybrał drogę mniej uczęszczaną by nie było problemów z przemieszczaniem się. Tak więc auto sunęło spokojnie i już po kilkunastu minutach zatrzymali się pod budynkiem, w którym żyła.
- Zaprosisz mnie? - pytanie retoryczne. No bo swojego pana nie zaprosiłaby chociaż na chwilę? Nie zaproponowała czegoś do picia? Bądźmy poważni, była chyba dobrze wychowana a i zdaje się, że na służbę u Asmodeyów nie narzekała - Chętnie dowiedziałbym się jak żyjesz i co robiłaś pod moją nieobecność. - uśmiechnął się jednym z tych swoich charakterystycznych nieodgadnionych uśmiechów.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Kaj żeś był synek, kiedy Cię nie było?   Pią Lip 15, 2016 11:34 pm

Takie niespodzianki na tym świecie! Ach ta Japonia, nawet jeśli człowiek chce się z niej wyrwać całkowicie, miesza ją z błotem bo co to za kraj, ludzie,wampiry, co tu się dzieje - to i tak musisz do niej wrócić cholera wie po co. Znajduje się nagle tysiąc powodów  i musisz tu mieszkać przez kolejne nie wiadomo ile lat. Akane też w sumie jakiś czas temu planowała wyjazd gdzieś daleko i gdyby rzeczywiście coś takiego zrobiła to niestety Asmondey nie miałby co jej tu szukać. Chciała zawitać do innych azjatyckich krajów i ewentualnie tam się gdzieś osiąść. Taki nowy początek, ale jak widać ją też coś tu przytrzymało. Może to świadomość, że jej stwórca się zbliża?
Tak więc wsiadła bez słowa do auta i oparła się wygodnie o siedzenie. Zapięła pas patrząc na niego niepewnie. W samochodzie za głośno nie było, wręcz ta cisza ją usypiała. Już przymykała oczy kiedy doszedł do niej głos mężczyzny. Powoli uchyliła powieki i spojrzała na niego. Czy pamięta służbę u Samaela? Oczywiście. Zaspokajała jego potrzeby seksualne w różnoraki sposób. - Pamiętam.  - odparła wzdychając i patrzyła przed siebie. Czyli jej odwyk poszedł się pieprzyć, bo jak pamięta to nie tylko zaspokajała Sama, ale z Kainem też się zdarzyło raz, czy dwa.  Spojrzała na niego automatycznie gdy wspomniał o tym że ma tym razem służyć u niego.
- Proszę? - odezwała się zaskoczona. - Jak to u pana? A co z Samem? - zapytała. Nie bardzo to wszystko rozumiała, a ilość alkoholu jaką spożyła tylko bardziej namąciła jej w głowie. I za bardzo kołysało. - Przepraszam, ale podczas pańskiej nieobecności odbyłam dwuletni celibat. To było na zasadzie odwyku... więc nie jestem pewna czy podołam zadaniu.- wyznała patrząc na niego.
Gdy dojechali na miejsce wysiadła z auta lekko się chwiejąc i słysząc jego pytanie pomyślała chwilę jakby chciała ogarnąć co się dzieje. - Ach, proszę wejść. - powiedziała i rozmasowała sobie kark. Ruszyła w stronę klatki schodowej, potem podeszła do windy i razem z mężczyzną trafiła aż na trzydzieste piętro. Podeszła do drzwi od swojego mieszkania, wpisała odpowiedni kod i weszła do środka.  - Proszę się rozgościć. - uśmiechnęła się lekko i zdjęła buty które odłożyła na bok. - Coś podać do picia? - zapytała. Miała duże, obszerne i bardzo ładne mieszkanie. Było w  nim przyjemnie i czysto no i szło się odprężyć. Kuchnia była połączona z salonem, zaraz obok było wyjście na zazieleniony taras, gdzie była wanna z hydromasażem. Zaraz w przedpokoju po lewej była duża łazienka,  obok niej długi korytarz który prowadził do całkiem dużej sypialni.

_________________

Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Kaj żeś był synek, kiedy Cię nie było?   Pon Lip 18, 2016 12:46 pm

Życie jest nieprzewidywalne zwłaszcza kiedy egzystencja może trwać niemal wiecznie. Chyba tylko dlatego wampiry po kilku setkach lat nie popełniały samobójstwa ze znudzenia i rozczarowania monotematycznością żywota. Bo choćby nie wiem jak bardzo się zaszyć zawsze wydarzy się coś czego się nie przewidziało. W tym tkwił sekret życia i długowieczności. Przynajmniej z takiego założenia wychodziło sporo krwiopijców. Tych nieco bardziej rozgarniętych bo, tak jak i wśród ludzi, większy odsetek wampirzego społeczeństwa, była głupcami.
- Tak u mnie. Nie zapominaj, że to ja dałem ci nowe życie. Nie Samael. - wampir burknął nieco zeźlony. Czyżby tak bardzo przywiązała się do jego syna, że zapomniała komu tak naprawdę powinna służyć? Zaspokajała jego syna tylko dlatego, że on wydał jej takie polecenie - Nie czas na pytanie odnośnie mojego syna. Dla świata nie istnieje. Dla ciebie także. Po prostu zapomnij. - dodał po chwili. Trudno było nie przyznać mu racji skoro młody Asmodey zamienił się w śliniące się i warczące dzikie zwierze, które trzeba było zamknąć w klatce, dla bezpieczeństwa jego samego oraz otoczenia. Nie poznawał już nikogo a w dodatku wydawało się, że zatracił zdolność mówienia. Umiał już tylko warczeć i szczekać.
Wsłuchiwał się w rozkoszne pomrukiwanie silnika, które wypełniało wnętrze auta. Nie włączył radia bo nie lubił japońskiej muzyki popularnej. Zachodniej w sumie też nie, dlatego grające pudełko milczało jak zaklęte. Niestety stacje radiowe puszczały głównie tego rodzaju utwory a szukanie czegoś innego zajęłoby tyle czasu, że zdążyłby zaparkować już przy jej domu.
- Celibat powiadasz... - zaśmiał się szczerze. Pierwszy raz od bardzo dawna. - Służba dla mojej rodzinie nie polega tylko na zaspokajaniu potrzeb natury cielesnej, moja droga.
Skwitował swą wypowiedź lekkim uśmiechem. Akurat wjechał na parking przed budynkiem jaki zamieszkiwała. No no, nieźle się urządziła pod jego nieobecność. Apartamentowiec? Kto by pomyślał. Oczywiście dotarły do niego wieści, że zajęła się modelingiem, nie myślał jednak, że w tak krótkim czasie osiągnie tak wiele. Korzystając z zaproszenia udał się za nią, najpierw do windy, następnie przekroczył próg mieszkania.
- Jeśli masz krew to chętnie. - usiadł na jakimś fotelu czy tam kanapie - Alkoholu wypić nie mogę. Prowadzę. - skrzywił się nieco. Wątpił by zaczepił go o tej porze patrol drogowy, jednak mimo wszystko nie miał ochoty użerać się z policją. Zwłaszcza, że jego prawniczka starała sie załatwić mu wizę stałego pobytu. Niefortunnie byłoby teraz wchodzić w konflikt z prawem, nawet w tak drobnych kwestiach.
- Ładnie się urządziłaś, Akane. - mruknął, rozglądając się nieco i spojrzeniem lustrując wystrój pomieszczenia w jakim się znajdował. Co prawda, kompletnie nie jego styl, ale doceniał dobrze wykonaną pracę.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Kaj żeś był synek, kiedy Cię nie było?   Sro Sty 25, 2017 10:34 pm

- Jasne, pamiętam o tym.. Nie trudno zapomnieć.. - powiedziała cicho zaraz spuszczając głowę. Nie jej wina że większość czasu spędzała z Samem a nie z nim. Poza tym służąc jemu jego supi żoneczka znowu będzie chciała jej odciąć łeb, huhu. Tego różowo-włosa wolałaby uniknąć za wszelką cenę . Chce jeszcze trochę pożyć na tym zafajdanym świecie.. jako dziwka lub nie. Wszystko jedno, serio. - Trudno zapomnień. Służyłam mu. - powiedziała przeczesując włosy. Ona sobie dzisiaj nagrabi coś tak sadzę. Dostanie po pysku, może nauczy się szacunku o którym dawno zapomniała wobec "arystokratycznych" wampirów. Wkurzała ją ich wielkość. Nie mniej.. Kainowi zawdzięcza życie. Gdyby nie on, Hitoryujii zostałaby wrakiem człowieka, a potem polowałaby na ludzi jak popieprzona
No co! Jej celibat był prawdziwy! Powstrzymywała się od wszelkiego kontaktu cielesnego tak długo, tego jeszcze nie było a teraz taki Asmondey wrócił i się znowu zacznie. Jakoś w to nie wierzymy, że jej służba będzie wyglądać inaczej niż wyglądała do tej pory. Dlatego tylko uniosła lekko kąciki ust najwidoczniej rozbawiona jego słowami. To tak nie zadziała, neh.
Jako modelka zarabiała sporo. Czy to reklama bielizny, czy coś innego. Czy praktycznie nagie granie w reklamach. Ona szacunku do siebie nie miała, ale mimo tak odważnych decyzji nadal trzymała się swojego celibatu. Tyle rzeczy zastąpiły jej seks, oj tyle rzeczy. Gdy dostali się do wnętrza mieszkania, dziewczyna od razu poszła do lodówki i ładnie przyrządziła krew w kieliszku, jak drinka czy coś. Podała mu. - Proszę. - powiedziała z uśmiechem i usiadła niedaleko niego wypijając krew prosto z torebki, przez słomkę.
- Dziękuję, Kain.. znaczy... panie? - poprawiła się zaraz i rozejrzała po mieszkaniu. - Czy znów będę musiała się wprowadzać na zamek? Jeśli tak to to wszystko puff - zniknie jak piana. - westchnęła. Przywiązała się do tego miejsca.

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kaj żeś był synek, kiedy Cię nie było?   

Powrót do góry Go down
 
Kaj żeś był synek, kiedy Cię nie było?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» London Eye
» Dach
» Księga eliksirów
» Piszesz mi w liście, że kiedy pada...
» Kiedy kręci się butelka...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: