IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Żar wciąż tli się w otchłani.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Żar wciąż tli się w otchłani.   Pon Lip 18, 2016 8:42 pm

CZAS: W pizdu dawno.
MIEJSCE: Bal dla wampirów, wynajęty cały hotel w Paryżu.


Niewiele przeciągając w tej sytuacji, Mihail został wysłany do Paryża z rodzinnych stron przez swojego brata. Kain najwyraźniej stwierdził, że młodszy brat ma potencjał jeśli chodzi o tego typu imprezy. Pomimo, że młodemu brakuje czasami odpowiedniego taktu, czy prawidłowego obycia, za to chociaż miał mnóstwo czasu i był chętny do wsparcia rodziny. Stąd też zajęty prowadzeniem Asmodeyów Vlad IV wysłał Vlada V na takową imprezę. Podróż była męcząca, poruszali się na koniach, a za tym idzie fakt, że przynajmniej Mihail nie odczuwał swojej choroby lokomocyjnej.
Zatrzymali się we wcześniej zarezerwowanym zajeździe, tam zostawili wszystko co ze sobą przywieźli. Kto mu towarzyszył? Adrian, jego wieloletni przyjaciel, który może nie należał do rodziny Draculi, to jednak był mu wierny. Do tego zabrał ze sobą szlachetnego Nathaniela Vouxa, który na obecną chwilę jest dość młodym wampirem. To nie tak, że są ochroniarzami. W tych czasach ta dwójka spełnia raczej rolę przyjaciół ze znamienitych rodów, więc wspólna podróż i utrzymywanie kontaktu jest dla nich dość jasną sprawą.
Cała trójka przebrała się. Postawili na czarne ubrania, białą koszulę, brak kapelusza, wypastowane buty. Wyglądali bardzo elegancko i dostojnie, tak jak przystało na wampiry z ich pochodzeniem. Mihail założył na palec sygnet z wygrawerowanym herbem rodu, wszak miał pełnić tutaj funkcję reprezentacyjną. Stąd też w jego głowie myśli się biły ciągle. Musiał się powstrzymywać, nie może narobić tutaj burdelu. Brat na niego liczy.
Wyruszyli. Weszli do hotelu, gdzie z miejsca zostali poczęstowani kielichem ludzkiej krwi. Każdy rozszedł się w swoją stronę. Młodziutki Voux gdzieś zniknął wśród szlachetnych, Adrian poszedł samotnie pić przy barze. Natomiast Mihi postanowił usadowić się niedaleko parkietu. Oparł się o stopę, lekko zginając prawą nogę, stopę umiejscowiając na ścianie. Nie zgrywał się na luzaka. Ot, dla niego dość naturalna poza. Stanął i obserwował całe wydarzenie. Pewnie niedługo zaczepi kogoś krwi A, jak tylko wyniucha takiego wolnego. Po coś tu chyba jest, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Sro Lip 20, 2016 11:09 pm

Wampirzyca nie przepadała za tłocznymi i pełnymi obłudy przyjęciami. Westchnęła cichutko pod noskiem i zrobiła naburmuszoną minę, gdy lokaj przekazał jej wiadomość od dziadka. Pragnął, aby wnusia pojechała, a właściwie to przeteleportowała się wraz z dwoma ochroniarzami do Paryża i spędziła tam czas w obecności wampirzej śmietanki. Pozornie miały być to cele rozrywkowe, w rzeczywistości chcieli, by dała przykrywkę dla swoich bodyguardów, załatwiających parę niecnych interesów.
- A co mnie obchodzą Wasze durne bronie masowego rażenia? - Fuknęła w stronę kamerdynera, który nie chciał słuchać sprzeciwów. Sama wampirzyca wiedziała też, że zbytnio nie ma wyjścia... bo mogliby ją wydziedziczyć, eh. Przywykła do wygodnego życia w murach zamku Hiou, toteż nie bardzo chciała go opuszczać. Dlatego też ostatecznie zgodziła się, choć oczywiście musiała pokazać swe ogromne niezadowolenie.
Gdy nadszedł jakże upragniony wieczór, spędziła mnóstwo czasu na przygotowaniach. Wybrała czarną, koronkową sukienkę. Była bardzo krótka i rozkloszowana, podkreślała wąską talię oraz ukazywała szczupłe nogi dziewczyny. Do tego nałożyła czerwone, wysokie buty, które sprawiały, że rosła o dziesięć centymetrów. Torebkę i biżuterię miała dobraną kolorystycznie do obuwia. Bóg sam wiedział ile kosztowały ów dodatki. Pewnie małą fortunę, acz któż by się tym przejmował? Włosy pozostawiła rozpuszczone. Spływały one miękkimi falami aż do pasa postaci. Makijaż miała dość mocny, pasujący do kreacji.
W końcu znalazła się na dziedzińcu pałacu, gdzie spotkała swoją gwardię honorową. Dwóch wysokich mężczyzn o czarnych włosach ukłoniło się, gdy tylko ją zauważyli. Mariko machnęła lekceważąco dłonią, po czym wsiadła do pozłacanego powozu. Udali się w obręb granicy Francji, a następnie mogli użyć mocy teleportacji jednego z jej obrońców. Było to bardzo wygodne rozwiązanie, gdyż pozwalało uniknąć zbędnej atencji i skracało czas podróży.
Gdy w końcu znaleźli się w hotelu, rozdzielili się. Białogłowa w końcu została sama, choć musiała przyznać, iż towarzystwo ochroniarzy zbytnio jej nie przeszkadzało. Byli w stosunku do niej bardzo uprzejmi i pozwalali wampirzycy na swobodę. Uśmiechnęła się delikatnie, ukazując przy tym swoje kiełki. Weszła do wielkiej sali i od razu zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Nie miała wcale zamiaru zachwycać się wystrojem wnętrza czy też poszukiwać swego ulubionego przysmaku, czyli truskawek w czekoladzie. Interesowała się tylko osobami, które przybyły na wystawne przyjęcie.
Przestąpiła z nogi na nogę i wtedy dostrzegła, że podszedł do niej sam gospodarz imprezy. Był to na oko 30-letni mężczyzna, którego znała tylko odrobinę. Wiedziała, że należał do Rady Wampirów i był bardzo bogaty. Nazywał się... Rodrick? Eh, coś takiego. Nowy towarzysz przywitał dziewczynę, po czym pokazał jej umiejscowienie ważniejszych atrakcji. Po krótkiej rozmowie poszedł nachodzić innych gości.
Mariko powolnym krokiem udała się w stronę baru. Usiadła na wysokim siedzisku. Poprosiła o czerwone, półsłodkie wino z dodatkiem ludzkiej krwi, po czym zamoczyła usta w napoju. Zmrużyła swe fiołkowe ślepia i spojrzała w stronę parkietu. Praktycznie każdy z tu obecnych miał osobę towarzyszącą, co było nieco krępujące. Spojrzała na białowłosego wampira, który wydawał się być myślami poza tą powoli rozkręcającą się imprezą. Przygryzła delikatnie dolną wargę. No, no... Ciekawe z jakiego pochodził rodu, bo wcześniej nie miała okazji go spotkać. Na pewno zapamiętałaby takiego przystojniaka.
Nie przyglądała mu się jednak zbyt długo. Odwróciła wzrok w stronę barmana i uśmiechnęła się do niego uroczo. Potrafiła być słodka, jeśli tylko czegoś chciała. Po chwili przed jej nosem znalazł się kolejny kieliszek alkoholu. Wpatrzyła się w czerwony płyn, zastanawiając się czy uda jej się poznać kogoś ciekawego. Noc była jeszcze młoda, a goście stawali się coraz bardziej pijani, o.

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Czw Lip 21, 2016 4:44 pm

Tak jak przystało na Nathaniela, zajął się swoimi sprawami, prowadząc kolejne biznesy dla swojej francuskiej rodziny Voux'ów. Normalka, choć teraz to nieco drażni Miha, to za parędziesiąt lat białowłosy będzie do tego przyzwyczajony, mając pewność, że w razie kłopotów szlachetny wampir od razu ruszy do pomocy. Adrian w sumie zniknął z pola widzenia. Nawet nie siedział już przy barze, cholera wie gdzie podział swoje cztery litery. Ale on to już jest taka swawolna dusza, niczym kot chodzący własnymi ścieżkami. Butler oraz Asmodey są dość podobni do siebie, oczywiście tylko pod niektórymi względami. Oboje mają białe włosy, charakter typowy dla samotników. Jednakże Dracula jest zdecydowanie mniej porywczy, należy do osób opanowanych, jasno widzących sytuację. Przynajmniej do czasu, aż nie wpadnie w swój trans zabijania, co zdarzało się czasami.
Dobra, koniec pitu, pitu o przyjaciołach z którymi tutaj przybył. Wszak każdy zajął się własnymi sprawami, rozeszli się niemalże od razu. Mihail podpierał się o ścianę, upijając co jakiś czas łyk ludzkich płynów. Szare ślepiska obserwowały uważnie otoczenie. Wyglądał jakby odciął się od tego świata i pozostawał w swoim własnym, wyimaginowanym. Błąd. Wędrował spojrzeniem po zebranych gościach. Niektórych kojarzył, niektórych widział pierwszy raz na oczy. Jedni tańczyli, zabawiali swoje żony, kochanki. Inni spędzali ten czas w samotności, wyszukując dobrego materiału na partnerkę. Tak, bardzo dużo wampirów, szczególnie tych szlachetnie urodzonych przesiadywało na różnych bankietach nie tylko w celu prowadzenia biznesu. Kiedy Ci młodsi przeważnie próbowali poderwać kogoś, to ich ojcowie próbowali pojednać się z innym rodem, uzgadniając ślub dwójki potomków. Normalka. Wszystko, byleby przedłużyć istnienie wampirów krwi typu A, uczucia gnojków są nieważne w tej sytuacji. Mihail sam nie był pewien, czy Kain przypadkiem nie rozkaże mu hajtnąć się z jakąś szlachcianką, zaraz po odzyskaniu swojej prawowitej krwi. Od lat oboje próbują znaleźć sposób na zdjęcie przeklętej pieczęci, a kto wie czy starszy z rodzeństwa już nie ma kogoś na oku? Kogoś wartego do spowicia potomstwa?
Cóż, nie ma sensu się rozwodzić nad tym. Mihi obecnie reprezentuje klasę czystokrwistych, niestety. Najprawdopodobniej nie będzie w ogóle brany pod uwagę jeśli chodzi o przekazanie genów dalszym pokoleniom chyba, że sam znajdzie sobie partnerkę. Niewielu jest w stanie wydać swoją córkę za kogoś takiego jak on. Za kogoś, kto może będzie musiał czekać kolejne setki lat, aby wrócić do swej pierwotnej postaci. Choć jest to na rękę białowłosemu, zdecydowanie. Może robić co chce, nie musi zgrywać dżentelmena którym jakby nie patrzeć, to akurat nie za bardzo jest. Może chodzić na dziwki, gwałcić nastolatki. Nikt nie zawraca mu gitary, że znowu wrócił zalany w trupa, czy zapomniał o jakiejś rocznicy.
Szukał, szukał swymi szarymi tęczówkami smakowitego kąska. Większość zajętych, widać to jak na dłoni. Wiadomka, facet nie ściana, można przesunąć, albo co gorsza zburzyć. Jednakże obiecał, że nie będzie rozrabiał, toteż szkoda jego czasu i nerwów. Jego wzrok zatrzymał się na jasnowłosej panience. Wyglądała młodo, do tego taka mała, delikatna. Łejt. Spoglądała na niego przez chwilę, zanim wróciła oczyskami do barmana. Przez jego myśli przeszedł pomysł. Skierował swoje kroki w jej kierunku, zwinnym ruchem omijając tańczące pary. Kiedy już się zbliżał, jakiś wampir chyba wpadł na ten sam pomysł, wszak miał już zaczepić dziewczynę. Wyczuł jego zapach, zapach szlachcica. Skrzywił swoje usta w grymasie ukazującym niezadowolenie. Był większy od chłoptasia, który najprawdopodobniej jeszcze nie wyleciał ze swojego gniazda i żył na obiadkach mamusi. Położył dużą dłoń na jego ramieniu, a gdy ten się odwrócił, białowłosy pokiwał głową na boki, że ma odejść. Szybko przysuwając swoje usta do jego ucha.
- Nie wiem kim jesteś, ale nie chcesz zadzierać z Asmodey. Zwijaj dupę w troki i szukaj kogoś innego.
Posłał mu szarmancki uśmieszek, a szlachetny tak szybko jak się pojawił to i znikł z jego pola widzenia. Bardzo dobrze, słyszał o rodzie z którego pochodzi Mihail. Inaczej musiałby wykonać niebezpieczniejszy ruch, a to z całą pewnością nie spodobałoby się bratu. Posadził swoje dupsko obok drobnej dziewczynki. Kielich z krwią postawił na blacie, kręcąc nim delikatnie za pomocą długich palców.
- Dracula. Mihail Dracula.
Nawet na nią nie spojrzał, nie było takiej potrzeby. Zdecydowanie zdawała sobie sprawę, że przedstawił się właśnie jej, a nie barmanowi, który i tak po chwili powędrował obsługiwać resztę klientów. Czemu jej przedstawił się tym nazwiskiem? Budziło grozę, legendy owiewały ród Dracula z każdej możliwej strony. Nie wszyscy jeszcze wiedzieli, że przemianowali się na Asmodeyów, stąd też bezpieczniej jest przedstawiać się właśnie w taki sposób. Szczególnie gdy w grę wchodzi rozmowa z kobietą, a nie jakimś cherlawym wampirem, który nie ma pojęcia o życiu, bo cały swój czas spędza pod matczynym kloszem.
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Pią Lip 22, 2016 8:54 am

Delektowała się smakiem ludzkiej krwi wymieszanej z winem. Ciekawa była ile osób musiało zginąć, aby stać się zaopatrzeniem na ten bal. Siedziała tak sobie, raczej względnie przejmując się otoczeniem. Wtedy jednak usłyszała za plecami małe zamieszanie. Odwróciła się wdzięcznie, jak przystało na dobrze urodzoną osóbkę. Jej wzrok padł na wysokiego mężczyznę. Uniosła delikatnie brwi, a następnie uśmiechnęła się tajemniczo.
Oczywiście, że schlebiał jej fakt, iż przystojny facet zwrócił na nią uwagę. Była w końcu tylko głupią babą i sama skrytykowała się w myślach za delikatny rumieniec, który wykwitł na jej policzkach. Nie miała zbyt wiele doświadczenia z płcią przeciwną, gdyż większość czasu spędzała w pałacu. Otaczały ją tam tylko służki. Co wcale nie oznaczało, iż zamierzała pokazać tę słabość.
Zadarła brodę do góry i sięgnęła do własnej szyi. Szczupłe i białe palce zaczęły bawić się wisiorkiem, musnęły delikatnie koronkową sukienkę, aż w końcu spoczęły na brodzie.
- Chyba nie powiesz mi, że pozbyłeś się rywala po to, by nawet na mnie nie spojrzeć. - Odparła wyzywającym tonem. Zaśmiała się przy tym cichutko. Trzeba było przyznać, iż głos miała bardzo ładny i melodyjny, wręcz stworzony do śpiewu.
Spojrzała na wampira fiołkowymi oczami, po czym opróżniła zawartość kieliszka. Na twarzy dziewczyny pojawił się delikatny grymas, gdy usłyszała z jakiego rodu pochodzi jej rozmówca. Dawno temu została podjęta decyzja o jej ślubie z Draculą, acz wolała o tym nie wspominać. Być może cała historia już się przedawniła? Byłoby miło... chociaż jakby miała wyjść za osobnika pokroju Mihaila to pewnie by nie narzekała, huehue.
- Sena Margheritta Aurora Hiou - przedstawiła się. - Możesz mi mówić Mariko. To czwarte imię, odziedziczone po prababce.
W tym momencie zespół wyszedł na scenę i po przywitaniu gości, zaczął grać jakąś balladę. Muzyka na żywo była jedną z rzeczy, którą wampirzyca uwielbiała. Odwróciła się w stronę parkietu, aby popatrzeć na wokalistę. Uśmiechnęła się, bo wieczór zapowiadał się naprawdę ciekawie. Jeśli białowłosy Mihail zamierza dotrzymać jej towarzystwa, być może zapamięta to przyjęcie na długo. Czar miał szybko prysnąć, gdy do dwójki podeszła cycata blondynka. Jej dekolt sięgał pępka, no i był ładny... sama Mariko musiała to przyznać.
- Zatańczysz ze mną? - Zapytała, zupełnie ignorując obecność malutkiej wampirzycy.
Dziedziczka z rodu Hiou wstała, a następnie złapała Mihaila pod rękę. Miała zamiar pójść z nim na parkiet, no chyba, że ten postanowił inaczej.
- Ładnie to tak zaczepiać cudzego partnera? - Fuknęła z niezadowoleniem na odchodne.
To była pierwsza i na pewno nie ostatnia scena zazdrości w wykonaniu białowłosej wampirzycy. Była jak mała pijawka, zaborcza i uparta. Jeśli czegoś chciała, to bardzo ciężko było się jej pogodzić z odmową. No, a w tym momencie miała na celowniku Hrabiego Draculę. Biedaczek!

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Sob Lip 23, 2016 8:29 pm

Czy Mihail jest przystojnym facetem? Ciężko tak naprawdę określić, szczególnie dla mnie. Nie wszystkim kobietom podobają się goście tak zbudowani o takiej twarzy. Ostre rysy, wyraźnie zaznaczone. Wysoki, nawet za bardzo. Szeroki w barkach, umięśniony, a to widać nawet pod ubraniem, które dobrze skrojone idealnie opiewa jego ciało. Białe włosy faktycznie wyróżniają go z tłumu, choć też wiele kobiet uważa brunetów za ideał męskości. Do tego trzeba doliczyć te szare ślepia, wiecznie obojętnie spoglądające na świat przez wachlarz długich rzęs. Nieco przydługawe kły, które w sam raz świadczą o przynależności do wampirzej rasy. Duże dłonie, twarde od strony wewnętrznej od trzymania miecza w dłoni i wielu wojen przeżytych. Dodatkowym smaczkiem mogą być blizny, które znajdują się niemalże na całym ciele, choć są dokładnie ukryte pod ubraniem, długimi rękawami czy nogawkami. Nie wszystkie otrzymały ten zaszczyt, by podziwiać go w pełnej krasie, ukazującego swoje muskuły i różnorodne blizny wynikające czy to z wojen, czy przeżytych tortur.
- Spojrzałem na Ciebie już wcześniej, więc nie odczuwam potrzeby ciągłego wgapiania się w twoją twarz.
Rzucił, siedząc wciąż w niezmiennej pozycji, sącząc kielich do połowy pełen krwią. Nie lubił ubarwiać tego jakimiś dodatkami. Czy to likierami, winami, piwem, wódką, spirytusem, po prostu nie. Świeża krew zdecydowanie sama miała najlepsze walory smakowe, delikatnie podrażniające wampirze zmysły do tego stopnia, że miał chętkę na więcej i więcej. Alkoholem oczywiście nie gardził, o nie. Uwielbiał go, ale również w czystej postaci. Nie mieszając z colą, spritem, fantą czy innymi wymysłami. Drinki też rzadko pił, a gdy zamawiał wódkę to tylko w szklance. Coś go tam Ci ruscy chyba zdążyli nauczyć, że kieliszki są dla słabych graczy. No pozazdrościć tylko mocnej głowy!
- Mariko zdecydowanie najlepiej brzmi. A jeśli Tobie nie pasuje Mihail, to zawsze możesz korzystać z drugiego imienia, Belial. Skoro skorzystałaś z pełnej godności, to również powtórzę od dokładnego przedstawienia swojej osoby. Mihail Belial Vlad V Dracula, choć od jakiegoś czasu zmieniliśmy nazwisko na Asmodey.
Wtem zespół rozpoczął swój koncert, melodia dotarła do uszu białowłosego, lekko wczuwając go w rytm. Delikatnie przystukiwał stopą, faktycznie. Muzyka na żywo to wspaniała gratka dla wszystkich, którzy mają ochotę choć trochę się rozerwać i przestać skupiać się na istotnych sprawach. Przyjazną atmosferę zaburzyła blondynka, która eksponowała swoje piersi, aż za bardzo. Mihail zmierzył ją swoim wzrokiem, od stóp do głów. Podniósł swoje cztery litery, spuścił nieco głowę, aby spojrzeć na nią. Wszak był wyższy. Był wyższy od większości tu zgromadzonych gości, cóż.
- Z taką kurwą nigdy nie zatańczę.
Na pocieszenie, obdarował ją zawadiackim uśmiechem. Dobrze, że nie ma tu Kaina, na pewno przypierdzieliłby mu w łeb za odzywki. Chociaż w sumie... Szlachetnokrwisty braciak za pewne zareagowałby podobnie, też nie przepadał za kobietami, które polegały tylko na pokazywaniu swojego ciała i myślały, że właśnie w ten sposób zdobędą czyjeś serce. Nie, nie, nie. Potrójne nie, dziękujemy tej pani za mile spędzone dwie sekundy z życia. Na szczęście całą sytuację odratowała maleńka Hiou, wszak Mihi miał już dopierdolić kolejnym, niezbyt miłym tekstem. Złapała go swoją malutką dłonią i pociągnęła na parkiet. Nie opierał się. Pomimo, że sięgała mu hm... Ledwo do torsu? Czterdzieści centymetrów różnicy, to chyba coś takiego mogłoby być.
Przeniósł jej dłoń na swój kark, drugą umieszczając na szerokiej klatce piersiowej. Samemu kładąc łapska na jej talii. Jebać walce i inne. Lepiej pokręcić się wkoło, popatrzeć sobie w oczy i porozmawiać.
- O każdą pannę będziesz tak zazdrosna?
Zaczepił Mariko właśnie takim pytaniem. Może jej się to nie spodobać, ale nie miał na celu jej obrażać. Wpadła mu w oko ta maleńka istotka, więc nie musi się martwić, że będzie chciał urazić ją, czy jej dumę. Ot, zwykła ciekawość. Ponoć to jedna z cech rodziny Asmodey'ów.
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Nie Lip 24, 2016 3:09 am

Oczywiście, że Mihail musiał być przystojny. Gdyby tak nie było, mała pannienka z rodu Hiou nie obdarzyłaby go nawet spojrzeniem. Wzrost nie stanowił dla niej problemu. Przyzwyczaiła się, że większość ludzi i wampirów spogląda na nią z góry. Czasami było to nawet przydatne, gdyż głupcy nie doceniali jej możliwości ze względu na delikatne gabaryty. Wtedy wbijała im sztylet prosto w serce.
Uśmiechnęła się delikatnie, spoglądając na twarz towarzysza. Ostre rysy dodawały jego wizerunkowi grozy. Podobało jej się to, gdyż miała słabość do niegrzecznych chłopców. Sama w końcu nie była tak święta, na jaką wyglądała.
Dziewczyna była przeciwieństwem muskularnego i silnego wampira. Miała delikatne, wąskie ramiona oraz talię. Cała była drobniutka i sprawiała wrażenie, jakby zrobiono ją z porcelany. Jej buźkę natomiast można było porównać do anielskiej. Ogromne oczy o zagadkowej, fiołkowej barwie rzucały nieme wyzwanie czystemu. Smukła i długa szyja ozdobiona była tatuażem z herbem rodu. Był on przykryty śnieżnymi włosami, których barwa stanowiła chyba jedyny wspólny element w wyglądzie rozmówców. Prawdę mówiąc, miała słabość do brunetów. Czupryna mężczyzny nie pochłaniała jednak zbyt wiele Mariczkowej uwagi. Posiadał przecież bardzo ciekawe, szare oczy, którym mogła się przypatrywać.
Nie do końca spodobało jej się stwierdzenie Mihaila. Jak miała je rozumieć? Powiedział, że nie odczuwa potrzeby patrzenia na nią. Czyli uważał ją za nieatrakcyjną? Niegodną jego spojrzenia? Zmarszczyła swe pomalowane na ciemny kolor brwi, a na jej twarzy pojawił się wyraz niezadowolenia. Nie miała jednak okazji rozwiać swych wątpliwości, bo mężczyzna postanowił przedstawić się pełnym imieniem.
- Miło mi Cię poznać - powiedziała, mrużąc swe ślepia. - Ciekawa jestem... czy plotki o Waszym rodzie są choć w nieznacznym stopniu prawdziwe. Czy powinnam wystrzegać się Twej obecności?
Przejście na „Ty” było bardzo naturalne w ich przypadku. Znajdowali się na podobnym szczeblu w wampirzej hierarchii, poza tym ujmowało to dużo sztywności z ich rozmowy. Mariko była zadowolona z takiego obrotu spraw. Nie lubiła strzępić języka na niepotrzebne zwroty grzecznościowe. Poza tym stanowiło to miłą odmianę od wszystkich mężczyzn, którzy traktowali ją jak jajko.
Chciała poprosić o jeszcze jeden kieliszek wina, jednak stwierdziła, że nie powinna upijać się zbyt szybko. Jej mała postura pomagała alkoholowi błyskawicznie rozejść się po ciele. Dlatego też zrezygnowała z trunku. Było to dobrym pomysłem, bo zaraz udali się na parkiet.
Pozwoliła poprowadzić się według jego uznania. Chłodna dłoń dziewczyny wylądowała na karku wampira. Musnęła go paznokciami, zaczepnie wbijając je w jego ciało. Druga ręka znalazła się na torsie Miha. Poczuła pod palcami twarde mięśnie i uśmiechnęła się delikatnie. Spojrzała mu w oczy i chwyciła za krawat. Pociągnęła go lekko w dół, chcąc zmniejszyć dystans między ich twarzami.
- Właśnie obraziłeś pannę Moore. Uważaj, bo poskarży się tatusiowi. - Odparła i poczuła jego dłonie na swojej talii. Spięła się delikatnie, mimo iż wiedziała, że to tylko taniec. Jakoś nie mogła przyzwyczaić się do dotyku wielkich rąk, które byłyby w stanie zmiażdżyć jej żebra, gdyby tylko chciały. Westchnęła cichutko i oplotła jego szyję ramionami.
- Zdecydowanie - odpowiedziała. - W myślach będę odcinać im kończyny i wydłubywać oczy tępym narzędziem, a jeśli któraś zbliży się odpowiednio... może uda mi się zrealizować fantazje.
Na twarzy wampirzycy pojawił się uroczy uśmiech. Przysunęła się bliżej mężczyzny, tak, że mógł poczuć jej mięciutki biust na swoim torsie. Nie wiedziała dlaczego nagle stała się taka śmiała. Czyżby wino zaczęło uderzać jej do głowy? A może spodobało jej się bycie w silnym uścisku Mihasia?
Bez względu na przyczynę, mogła teraz rozkoszować się zapachem jego perfum oraz ciepłem, które wytwarzały ich poruszające się powoli ciała.
- Mmm... - Zamruczała cichutko, dając upust swojemu zadowoleniu.
Nawet nie zauważyła, że zdążyli przetańczyć już dwie piosenki. W dobrym towarzystwie czas upływał tak szybko, no jak z bicza strzelił!

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Nie Lip 24, 2016 6:20 pm

Miała słabość do niegrzecznych chłopców? No proszę, proszę. Chyba panience Hiou niesamowicie dopisało szczęście trafiając na tego przedstawiciela Asmodey'ów. Choć ich cała rodzinka potrafiła być nieco szalona, bracia i siostra. Ojciec w sumie również miał kiepsko poukładane w głowie, to zdecydowanie na dzień dzisiejszy najbardziej rozrabiał Mihail. W porównaniu do reszty wciąż był młody, najmłodszy. Każde z nich zdążyło się w pewnym stopniu opanować, prowadzić swoje życie we własnym tempie, zajmując się własnymi interesami. Młody jedynie potrafił jeszcze wariować, aż za bardzo. Nie kryjąc się zupełnie ze swoim przebrzydłym charakterkiem. Wciąż nie okazując innym szacunku, wywyższając swoją osobę na piedestał. Niewielu miało przyjemność dostąpić tego zaszczytu, aby to on ukłonił się na przywitanie, czy wyrażał się w odpowiedni sposób. Był wulgarny, nie zważał na słownictwo, ani na hierarchię jaka panowała wśród wampirów. Nie obchodziło go to zupełnie. Dobrze, że cycatej blondynki nie potraktował cienistymi bestiami, bo to dopiero byłoby wesoło na tej imprezce. A uwierzcie mi. Gdyby nie był tutaj z polecenia brata, za pewne tak stałoby się. Wpadłby w swój niecny szał, rozwalając połowę hotelu, wdając się w kilka bójek między innymi, nie bacząc na niebezpieczeństwo, które stwarzają obecni tutaj szlachetnie urodzeni. Co go to obchodzi? ŻE KIM ONI NIBY SĄ? Jakieś popierdółki, którym się poszczęściło po prostu w życiu, zabrali jego szczęście, ot co. Bo przecież sam się urodził jako ten najwyżej postawiony w hierarchii, był nim przez piętnaście lat swojego marnego życia, dopóki pierdolonemu ojcu nie odjebało na łeb. Eh, szkoda gadać.
- A co takiego słyszałaś o nas? Pamiętaj, że każda plotka może się okazać prawdą, wszak niosą ziarnko faktu za sobą.
Odpowiedział na pytanie dotyczącego jego rodu. Czy powinna wystrzegać się jego obecności? Nie wiadomo. Zależy to od jej zachowania względem niego. Jeśli mu podpasuje to może czuć się względnie bezpieczna, jak nie, to cóż. Może się liczyć z tym, że pod wpływem negatywnych emocji, takich jak wkurwienie, może on po prostu oszaleć. I mieć chętkę na skrzywdzenie jej delikatnego ciała, nawet jeśli będzie stawiała opór.
Poczuł jak jej pazurek delikatnie zaczepił się o jego skórę na karku. Przyjemne uczucie, mogłaby zrobić to mocniej, o wiele. Pobudziła tylko delikatnie jego masochistyczne popędy, które idealnie się komponują z tymi sadystycznymi. Uwielbiał odczuwać ból, jak i zadawać go. Skrzywiona psychika? Jak najbardziej! Lata zamknięcia w ciemnym, wilgotnym lochu, dzień w dzień katowanie na różne sposoby. Odbiło się to na jego umyśle bardzo, chociaż nie przejmował się tym praktycznie wcale. Lubił tą swoją część, dodawała mu groźnego uroku. A co do jego hm... Przystojności? Wbił swoje szare ślepia w twarzyczkę partnerki do tańca. Wiercąc niemalże dziurę w jej fiołkowych tęczówkach.
- Meh. Niezbyt mnie obchodzą rody i to kim jest jej ojciec. Jeśli nie potrafi upilnować swojego dziecka, aby wyglądało porządnie, to on ma jakiś problem, nie ja.
Jego głos docierał do jej uszu, podrażniając delikatnie zmysły, pobudzając je. Był on faktycznie niski, rozbrzmiewał niemalże basem. Jednakże krył w sobie tą melodyjność i przyjemność ze słuchania go. Był zmysłowy, wspaniale pasował do jego wyglądu, zdecydowanie dając mu plus dziesięć do atrakcyjności.
Usłyszał jej westchnięcie, poczuł to jak się lekko spięła. Nie miał zamiaru jednak ściągać swoich łapsk z jej talii. Już i tak dobrze, że umiejscowił je w tym miejscu, a nie zszedł nieco niżej. Chwała mu za to. Bo przecież tańczą, co nie? Gdzieś musi ułożyć ręce, bo gdyby wisiały to nie byłoby tego efektu.
- A następnie do ran wypadałoby przyłożyć rozgrzany do czerwoności pręt. Tak dla urozmaicenia.
Dodał swoje cztery grosze do jej sadystycznych marzeń. Urozmaicając zadawany ból, przedłużając go. Wypalanie ran jest straszne, agonia jest niezmierna. W sumie. Chciałby to wykonać, dawno nikogo nie męczył w żaden sposób, bo musi ciągle odgrywać w miarę normalnego członka rodu. Huh. Ciekawie byłoby złapać jakąś ofiarę, zadać jej niewyobrażalny ból fizyczny, psychiczny. Zgnębić ją do granic możliwości, ciesząc się jej cierpieniem. Poza tym miał ochotę na seks. Dziki seks, który zaspokoiłby jego potrzeby. Ot tak, po prostu.
Gdy tylko poczuł jak Mariko się zbliża do niego, nie był obojętny. Przełożył swoje dłonie na jej odcinek lędźwiowy, zaplatając tam palce, przyciskając ją delikatnie do swojego torsu. Nie miał zamiaru przecież jej połamać, więc musiał być w miarę ostrożny w swoich działaniach. Na dobrą sprawę, nawet nie zauważył kiedy te dwie piosenki zleciały. Był trzeźwy, zabójczo. A jednak dobrze się czuł w jej towarzystwie, nie miał powodów do narzekań. Minęła zaledwie chwila, on pozostawał w tej niezmiennej ciszy, a w jego głowie pojawił się niecny plan. No, może nie tak niecny. Jego duże dłonie odpuściły zaplątanie na jej plecach. Przesuwając się delikatnie w dół, po chwili spoczywając na jej pośladkach, racząc je delikatnym uściskiem. Co zrobi białowłosa? Cholera wie. Może strzeli mu w pysk i ucieknie do tatusia, a może zamruczy ochoczo i również zacznie podrywać fizycznie Draculę. Jej sprawa. On ma chętkę na nią. Nie zważając na problemy jakie mogą z tego zaistnieć. To jest typ gościa, który bierze co chce i tyle. Nawet jeśli mu odmówi, to nie może czuć się bezpieczna kiedy będzie w zasięgu jego wzroku, bo napalony Mihail może rzucić się na nią i zgwałcić, nie bacząc na zagrożenie. Soł. Jej sprawa jak dalsze ich losy się potoczą. On wykonał swój ruch, świadcząc o zainteresowaniu jej delikatną, małą osóbką.
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Pon Lip 25, 2016 2:43 am

Mihail mógł być okrutnikiem, który przecinał wrogów na pół długim mieczem. Hiou nie posiadała tyle szczęścia. Była zamknięta za murami zamku, a jej życie polegać miało na oczekiwaniu przyszłego męża. Głównym zadaniem dziewczyny dobrze urodzonej było wydanie potomków. Mariko jednak zupełnie nie widziała siebie w tej roli. Cechowała ją zbyt wielka inteligencja, by siedzieć w domu i piastować dzieci. Udało jej się uniknąć już kilku ślubów przy pomocy wymyślnych intryg. Jednego z narzeczonych otruła, a winę zrzuciła na służkę. Nigdy za nią zbytnio nie przepadała. Drugiego kandydata na męża oczarowała piękna i długowłosa wampirzyca krwi C. Nikt nie podejrzewał białej, iż mogła użyć na nim mocy hipnozy. Łzy, płynące po jej policzkach były równie nieszczere jak kondolencje, składane rodzinie trzeciego i ostatniego chętnego.
W końcu mężczyźni przestali proponować jej zaślubiny, gdyż dziadek zawarł układ z rodem Dracula. Chciał wydać maleńką wnuczkę za jednego z ich dziedziców. Według plotek byli przystojni, wygadani i do tego wpływowi. Sama zainteresowana nigdy nie miała okazji potwierdzić tych pogłosek. Wszystko przez to, iż ich siedziby znajdowały się na różnych kontynentach. W końcu jednak nadszedł moment, gdy mogła spojrzeć jednemu z przedstawicieli głęboko w oczy i spróbować wyczytać z nich prawdę.
- Nieładnie jest odpowiadać pytaniem na pytanie - pouczyła go rzeczowym tonem, mimo iż na jej twarzy wykwitł uśmiech. Zachichotała cichutko. - Przynajmniej takich pierdół uczą nas w szkołach. Wy, mężczyźni, walczycie bronią, a my marnujemy czas, by wiedzieć jak malować, szyć, śpiewać i grać na instrumentach.
Rozmowa przeniosła się na parkiet. Wiele par otaczało ich z każdej strony. Głośna muzyka sprawiała jednak, iż nikt nie był w stanie podsłuchać o czym mówią. Poza tym wszyscy zdawali się być zaaferowanymi własnymi towarzyszami. Kątem oka Mariko dostrzegła postać blondynki, którą niedawno spławił Mihail. Wystarczył krótki moment, w którym ich oczy się spotkały. Zaraz po chwili kobieta potknęła się o własne nogi. Rozbiła kielich o podłogę i runęła prosto w odłamki szkła. Woń krwi rozniosła się po sali, acz szybko zniknęła wymieszana z zapachami perfum, potu i jedzenia.
- Oj - skwitowała pod nosem maleńka wampirzyca.
Utkwiła spojrzenie w partnerze do tańca. Nie wiedziała co konkretnie, ale coś ją w nim pociągało. Chciała poznać jego sekrety, dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Kusił ją niczym zakazany owoc; ogień, z którym nie powinna, a jednak chciała igrać.
- Słyszałam, że pełno w nim niebezpiecznych tyranów - odpowiedziała bez ogródek. - Plotki głoszą, iż lubicie napadać na bezbronne dziewice. Zaspokajać swe żądze, a potem pić ich krew dopóki wysączycie z nich życie.
Poczuła, jak przyciska ją jeszcze bardziej do swojego torsu. Jej martwe serduszko niemalże zabiło z wrażenia. Krew zaczęła szybciej krążyć po żyłach dziewczyny, wspomagana adrenaliną albo jakimś innym hormonem. Zdjęła ręce z jego szyi, by ułożyć je na klatce piersiowej i wbić w nią swoje czerwone pazurki. Wzięła głęboki oddech, by znów móc rozkoszować się jego zapachem.
- Jeśli to prawda, to nie muszę się obawiać – wyszeptała cichutko. Wiedziała jednak, iż Mihail jest w stanie doskonale ją usłyszeć. Uniosła brodę, by móc spojrzeć w jego tajemnicze, szare oczy. Czuła się taka maleńka, gdy znajdowała się w jego ramionach. Mogła się w nich niemalże utopić.
Sięgnęła za swoje plecy, by móc chwycić jego dłoń i nakierować ją na własne udo. Na początku mógł pomyśleć, że to zuchwałość. Gdy nacisnęła jednak mocniej, Belial był w stanie wyczuć zimno stali. Do podwiązki miała bowiem przytwierdzony sztylet.
- Nie jestem bezbronna. – Powiedziała, powracając dłonią na poprzednie miejsce. Zaczęła kręcić palcem kółeczka na jego torsie. Podobało jej się uczucie, towarzyszące dotykaniu jego twardych mięśni. Był taki silny i duży, górował nad większością, a nie tylko nad nią! Ciekawe czy potrafił też dobrze walczyć.
- Twierdzisz, że wyeksponowane kobiece kształty nie robią na Tobie wrażenia? – Uśmiechnęła się, ukazując swoje śnieżnobiałe kły. – Czasy się zmieniają. Kiedyś ubierano się w suknie zapięte aż pod szyję, teraz dziewki korzystają z tego, w co wyposażyła je natura.
Gdyby Mariko wiedziała jak ubierać się będą wampirzyce za trzy stulecia, nigdy nie pomyślałaby, iż panienka Moore była przesadnie roznegliżowana. Na ten moment uważała, iż pokazuje zbyt dużo ciała. Potrafiła jednak docenić piękno jej krągłości. Sama nie posiadała ogromnej pupy czy też biustu. Nie narzekała na swoje gabaryty, bo zabawnie wyglądałaby z miseczką D albo biodrami nie z tej planety. Jej uroda polegała na tym, że była filigranowa, acz nie każdy potrafił to docenić. Białowłosemu najwyraźniej to nie przeszkadzało.
- Nie zapominajmy o soli – dodała jeszcze, gdy wspomniał o ranach. Ciekawy z nich duet, prawda? Nie ma to jak rozmawiać na temat sadystycznych zbrodni podczas miłego tańca. Z boku wyglądali tak niewinnie i uroczo, a w ich umysłach pojawiały się coraz to bardziej kreatywne i okrutne pomysły.
Dziewczyna stała się już całkiem rozluźniona. Można by rzec, że poczuła się bezpiecznie. Wtedy jednak dłonie mężczyzny zaczęły zmierzać w niebezpiecznym kierunku. Utkwiła w nim pytające spojrzenie, by po chwili doznać jego dotyku na swoich pośladkach. Drgnęła delikatnie i westchnęła z dezaprobatą. Czy każdy facet pozwala sobie myśleć nie tylko głową?
- Ależ Mihail… jesteśmy w miejscu publicznym. – Odparła, starając się idealnie odegrać rolę zażenowanej kobiety. W rzeczywistości była tylko odrobinę zawstydzona. Nie mogła jednak pozwolić sobie na to, by ktoś zobaczył jak zezwala obmacywać się obcemu mężczyźnie.
- Na wszystko nadejdzie pora – powiedziała, patrząc mu prosto w oczy. Zdecydowanie nie powinna była tego mówić, acz chciała się z nim podroczyć. Brzmiało to bowiem jak dwuznaczna propozycja. Głupio, aj głupio było przyznać, iż spodobał się jej stanowczy dotyk wampira. Czyżby pragnęła zostać rzucona na łoże przez silnego, pewnego siebie mężczyznę? Pokręciła przecząco głową do własnych myśli. Fantazje to jedno, a czyny drugie. Musiała dbać o swoje dobre imię, bo inaczej skończy jako zabawka na jeden wieczór. Takiej zniewagi chyba nigdy by sobie nie wybaczyła. Była przecież damą.

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Wto Lip 26, 2016 8:05 pm

Fakt, Mihail szalał na polu walki jak mało kto. W sumie, nie. Źle to ująłem. Szalał na polu walki jak każdy Dracula. Choć jego rodzina miała przyjemność walczyć z armią Sułtana, on niestety urodził się zbyt późno, aby dostąpić tego zaszczytu. Musiał się zadowolić szwabami, ruskimi. Chociaż w sumie... i tak nie narzekał. Podobało mu się to. Biegł na nich z mieczem, rozcinając ich tak jak mu się podobało. Niedługo po tym do wyposażenia wojsk doszła broń palna, bagnety, rozmyślanie najróżniejszych taktyk. To również było na swój sposób ciekawe i potrafiło wkręcić wampira w dalsze potyczki. Na brak przygód, nie narzekał. Cieszył się, że urodził się jako facet. Nie miał tego problemu, że jego życie było ustawione na szybkie hajtnięcie się i danie na świat potomstwa. A tak było w rodach wysoko postawionych, szczególnie tych, które wydawały pokolenia szlachetne. Asmodey'owie byli właśnie taką rodziną. Jakby nie patrzeć, główny trzon rodu świecił szlachetnokrwistymi wokoło, wżeniając do siebie panny z najbardziej znanych rodów, aby utrzymać ciągłość tej wspaniałej krwi. W sumie. Szkoda, że panienka Hiou nie pachnie szlachtą, a jedynie czystą krwią. Możliwe, że nadawałaby się jako żona któregoś z Asmodey'ów. Skoro lubi znęcać się nad innymi, mhm.
Chwila. Jej dziadek już ją sprzedał rodzinie białowłosego? Oho. Będzie musiał chyba porozmawiać z bratem, jeśli zostanie poinformowany w jakiś sposób o tym. Ciekawe za kogo głowa rodu postanowi ją wydać. Za pewne wyrok nie padnie ani na Kaina, ani na Neberiusa, wszak oni są zdolni do przekazania szlachetnej krwi, więc wątpliwym faktem jest to, że wiązaliby się z czystą krwią. Łejt. Mihail? Czy może ktoś z bocznej gałęzi? Kurde, ciekawe. Choć stwierdzenie, że są przystojnymi facetami i bardzo wpływowi. Również jest dość interesujące. Chociaż nie. Jest prawdziwe, a tutaj Mihi właśnie udowadnia to swoją osobą.
- Z tego co zdążyłem usłyszeć. Wszystkie plotki chodzące o moim rodzie, są prawdziwe. Wydaliśmy na świat zbyt wielu wojowników, okrutników, tyranów, aby nosić miano grzecznej rodziny. Vlad III, a zarazem mój ojciec chyba najbardziej wsławił się w historię świata, Vlad IV mój brat nie ustępuje mu na krok. Reszta rodzeństwa, jak i Vlad V, czyli ja, gonimy ich w zastraszającym tempie. Więc tak, plotki są faktem, a nie kłamstwem.
Zadziorny uśmieszek pojawił się na jego mordzie. Lubił rozmawiać o sobie, o rodzinie. Wszak to oni byli mu najbliżsi i to właśnie oni otrzymywali zaszczyt jakim był szacunek od białowłosego. Z rodziną potrafił rozmawiać względnie normalnie, przeprosić gdy coś spierdolił, okazać wsparcie, gdy tego potrzebowali.
- Zdecydowanie nie jesteśmy przyjaznymi barankami, którzy siedzą cicho. Walczymy o swoje, o interesy, rozprzestrzeniając nasze tereny coraz głębiej w kontynent. Masz przyjemność poznać jednego z tak wspaniałego rodu.
Cichutko parsknął śmiechem, jakoby to był żart. Choć sam uważał, że lepiej trafić nie mógł z narodzinami wśród Draculi, to jednak zdawał sobie sprawę o niezbyt pozytywnej opinii krążącej wśród innych wampirów. Wiedział, że większość osób traktuje ich jako szaleńców, którzy nie potrafią się opanować. Jako tych, których powinno się odsuwać od wszelkich zażyłości, a córy jakie im dawali, często robiły to rodziny bardzo zadłużone u nich. A na takie bale? Zapraszani byli głównie ze szlachetnej uprzejmości, a może nawet i ze strachu, że mogą się zbytnio rozgniewać za taką obrazę? Mieli swoją własną armię, gotową do walki ze światem. Niektórzy mogli się obawiać ich gniewu.
Pozwolił bawić się swoją ręką. Przenieść ją na udo drobnej dziewczyny, ażeby tam właśnie wyczuć przyczepiony sztylet. Zaraz jednakże jego ręce wróciły na delikatne plecy białowłosej, umiejscawiając się na terenach lędźwi, już nie na tyłku. Jeszcze się do niego dobierze, a przynajmniej taki miał zamiar. Nachylił się do niej, aby dostać do małego uszka. Odgarnął delikatnie kosmyki włosów.
- Zwykły sztylet nie pomoże na wampirów. Większość tutaj zebranych jest o wiele niebezpieczniejszych od maleńkiego ostrza, a ja stoję na piedestale.
Przechwałki? Nie do końca. Co prawda, jest możliwość, że dostałby srogi wpierdol od któregoś szlachetnego dziadziusia, chociaż i to nie jest pewne. Moce jakimi władał Mihail były niebezpieczne, dopasowane idealnie do walki, podczas gdy większość tutaj zebranych wampirów to szlachetne pseudo dupki, które uważają się za silnych. Nie mając oczywiście pojęcia nawet o prowadzeniu tysiąca wojsk, walczeniu sam na dziesięciu. Jak widać, Mihi nie obdarzał zebranych tutaj krwiopijców jakąkolwiek oznaką szacunku. Uważał ich za nic. Taki już był.
- Nie potrzebuję, by kobieta uwodziła mnie cyckami. Niech pokaże coś ciekawszego, jakąś głębie, bo jej ciało doskonale poznam w sypialni, w miejscu niewidocznym dla innych.
Odpowiedział na jej słowa. Nie przepadał za ukrytą nagością. Czyli delikatnym, ledwo zasłaniającym ciało ubraniem. Może niektórym fujary stawały na baczność, ale nie jemu. Kobieta musiała mu wpaść w oko, aby dostąpić zaszczytu przespania się z nim. A na kurwy nie leci, to są psitki na jeden raz, a nawet i czasami zero razy. Szczególnie w tym momencie, gdy nie miał chętki na seks. Na kogoś innego, prócz białowłosej rozmówczyni. To właśnie na nią złapał ochotę, odkąd ich spojrzenia minęły się z sobą. Więc żadna inna panna nie będzie w stanie zawrócić mu w głowie, nie tego wieczoru.
I fakt, duecik z nich całkiem udany. Oboje białowłosi, wzrostem pasują do siebie jak pies z kotem. On wielki, szeroki, ona drobna, filigranowa. Dość komicznie wyglądają w tym momencie z perspektywy trzeciej osoby. Ale kto by się przejmował takimi drobnostkami? Na pewno nie Asmodey. Jedynie przelotnie widział jak Adrian delikatnie podśmiechuje z niego, spławił go wskazaniem palca środkowego. Przynajmniej Mihi bawi się z kimś, a nie siedzi i chleje na umór.
- Usiądziemy?
W sumie... Niepotrzebnie zadał to pytanie, bo sam momentalnie przerwał taniec. Objął maleńką w talii i zaczął prowadzić obok siebie. Jeśli oczywiście wampirzyca nie postanowiła się z nim siłować. Natomiast jak posłusznie z nim poszła to... No proszę, wybrał dobre miejsce. Małą lożę, ze stolikiem i sofą. Na której rzecz jasna momentalnie przysiadł. Kelner dość szybko przypędził ile tchu miał w płucach, z chęcią przyjmując zamówienie.
- Szklanka czystej.
Spojrzał w jej fiołkowe ślepia. Jakby znowu chciał wywiercić w nich otworu za pomocą swojego spojrzenia. Wbijał swoje szare tęczówki, wyglądał dość groźnie w ten sposób.
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Nie Sie 07, 2016 12:43 pm

Malutka wampirzyca dokładnie przysłuchiwała się słowom Mihaila. Kącik jej warg uniósł się delikatnie ku górze, ukazując uroczy dołeczek w policzku. Przeczesała włosy dłonią i spojrzała na jednego ze swoich ochroniarzy. Przypatrywał się jej bez zmrużenia oka. Opierał się o ścianę ze skrzyżowanymi ramionami na klatce piersiowej. Wyglądał na niezadowolonego… zdenerwowanego. Czyżby interesy nie poszły po jego myśli?
Dziewczyna nie miała jednak ochoty zajmować się cudzymi problemami. Wolała delektować się chwilą, znajdowaniem się w objęciach przystojnego mężczyzny. Spojrzała mu prosto w oczy, gdy potwierdził prawdziwość plotek. Delikatnie zadrżała w jego ramionach, taka z niej była wrażliwa osóbka.
- Może opowiesz mi o swoich dokonaniach? – Zaproponowała, obracając się wokół własnej osi. Można rzec, że była oczarowana osobą Draculi. Potrafił zaciekawić ją rozmową, co zdarzało się rzadko w przypadku innych osób. Do tego posiadał charyzmę, która sprawiała, że czuła się przy nim mała, bezbronna i krucha. Jednocześnie miała dziwne wrażenie, iż to właśnie w jego towarzystwie powinna spędzić wieczór. Kobieca intuicja podpowiadała jej, że jest w odpowiednim miejscu i o właściwym czasie.
- U nas – powiedziała, zwracając przy tym uwagę na swoje orientalne pochodzenie –  wojownicy są bardzo honorowi, gotowi walczyć do końca. Samurajowie nie znają strachu przed śmiercią. Różnią się od europejskich rycerzy, którzy nierzadko poddają się lub uciekają z pola walki.
Uśmiechnęła się, gdy nachylił się do jej uszka i poczuła na nim przyjemny oddech. Wyobraziła sobie jak przygryza płatek i zadrżała leciutko.
- Z pewnością nie dorównam Ci w bezpośrednim starciu – przyznała bez ogródek. – Po co jednak walczyć, skoro można spędzić czas w ciekawszy sposób?
Przejechała białym palcu po ramieniu czystego, aż dotarła do jego karku. Znowu zaplotła na nim dłonie, jednak nie pobyły tam długo. Po chwili została niemalże zmuszona do zajęcia miejsca w loży. Wcale jej to nie przeszkadzało, choć musiała przyznać, że lubiła tańczyć. Miała talent do wszelkich czynności związanych z muzyką. Grała na skrzypcach, miała też piękny wokal. Kręcenie się na parkiecie może nie należało do jej największych umiejętności. Uczęszczała jednak na lekcje, które sprawiły, iż nie musiała się wstydzić, jeśli ktoś poprosił ją do tańca.
Gdy została poprowadzona do sofy, wpakowała swój zgrabny tyłek na kolana mężczyzny. Raczej nie pasowało to do oficjalnego tonu balu, acz miała wrażenie, iż Mihailowi nie będzie to przeszkadzało. Do tego wszyscy stali się już na tyle pijani, by nie przejmować się jej zachowaniem. Właściwie to miała gdzieś gapiów. Niech sobie patrzą i zazdroszczą, o!
Gdy usłyszała zamówienie mężczyzny jej usteczka przybrały kształt literki ‘o’. Nie skomentowała tego jednak. Zażyczyła sobie truskawkowego drinka i oparła się o tors Mihaila. Był dość twardy, acz cieplutki.
Spojrzała mu w oczy, które przyglądały jej się bardzo intensywnie. Rzuciła szybkie spojrzenie na jego usta, jakby zastanawiając się czy ją teraz pocałuje. Szybko wróciła jednak do szarych tęczówek towarzysza.
- Myślisz, że ktoś by zauważył jakbyśmy się stąd zmyli? – Zapytała beztrosko, poruszając swoimi nóżkami w powietrzu.
Zamyśliła się na chwilkę. Mogli spędzać czas na milion różnych sposobów, zamiast siedzieć na sofie i przyglądać się tańczącym parom. Przed hotelem był całkiem wystawny ogród, mieli tu też chyba basen! Nawet nie pomyślała o zaproszeniu białego do pokoju! Wcale nie!

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Sro Sie 10, 2016 12:27 am

Ją obserwował ochroniarz, natomiast jego Adrien. Białowłosy wampir siedział przy barze, kątem oka spoglądając na roztańczoną parę, nie mając tak naprawdę zbyt wiele do roboty. Nudziło mu się, nie miał żadnego towarzystwa, ani nikt go nie chciał zaczepiać. Był większy od Mihaila, szczególnie w ramionach. Miał raczej byczą posturę, groźniejsze spojrzenie. Był o wiele bardziej oschły, co można już stwierdzić po samym wyrazie twarzy. Gdzie u Mihaila był on obojętny na wszystko, to u Ad'a zdecydowanie przypominał mordercę. Jego spojrzenie budziło grozę niemalże od razu. Postanowił więc z czystym sumieniem obserwować poczynania Draculi oraz Vouxa, który radził sobie świetnie. Obecnie oddając się tanecznym pląsom z przedstawicielką jednego z zebranych tutaj szlacheckich rodów. Taka też była jego powinność, musiał ostrożnie dobierać sobie partnerki, wybierając tylko te z którymi będzie mógł utrzymać czystość swojej krwi. Była to sprawa honorowa w dzisiejszych czasach, gdzie szlachetna krew wampirów była coraz to rzadsza.
- Wolisz słuchać o walkach przeciwko ludziom, czy raczej naszym pobratymcom? Miałem przyjemność zmierzyć się z obiema rasami, czego osobiście nie żałuję. Większość wampirów to gówno, nie potrafiące odpowiednio korzystać ze swoich mocy. Wielu spotkałem takich, którzy mogliby mnie pokonać, gdyby tylko byli szkoleni od maleńkiego do wojaczki, a nie przyjmowania zagranicznych gości. Jakby nie patrzeć, wyższość szlachetnych bardzo się przekłada w sile, ale nieczęsto w sprycie. Są zbyt zadufani w sobie, aby doskonalić swoją osobę, przez co wbrew pozorom, większość z nich to najzwyklejsze pizdy, których pozbyłby się któryś z moich sługusów.
Przeprowadził krótki wywód na temat szlachetnej krwi i tego jak ich nie szanuje. Co prawda głównym powodem jest fakt, że stracił przyjemność bycia również tak rzadkim okazem. Jednakże nie ukrywał nic, przedstawiał prawdziwość, którą zdążył poznać w swoim życiu. Wiele rodów obecnie pałało się bardziej polityką i dyplomacją, niżeli wydawaniem na świat wyszkolonych wojowników, gotowych do rozgromienia wroga. Można praktycznie na palcach obu rąk wymienić szlachetne rodziny, które zdecydowanie najwięcej kładły na umiejętności walki w polu, a nie prowadzenia wojen. Asmodey'owie należeli do nich. Ich oficerowie byli najwyższej klasy, a od małego byli szkoleni do walki. Nie, nie przeciw ludziom. Przeciw wampirom. Musieli sobie poradzić z każdym przypadkiem. Ich doświadczenie bardzo często górowało, Belial też z tego powodu nie odczuwał strachu przed wcześniejszym gościem, który chciał zaczepić maleńką Mariko. Miał praktycznie stuprocentową pewność, że ten będzie wolał usunąć się z jego drogi już po usłyszeniu nazwiska. Nie mylił się, jak widać.
- W szeregach naszej armii, za ucieczkę czekała już tylko śmierć wykonana rękoma dowódcy. Strach przed wrogiem jest dla naszych żołnierzy niczym w porównaniu do tego co odczuwają z myślą co ich mogłoby czekać za tak haniebny występek. Z całą pewnością, ale zapewniłbym im o wiele dłuższą i mniej przyjemną śmierć, niżeli odrąbanie głowy siekierą przez przeciwnika.
Białowłosy był dość rozmowny dzisiaj, to trzeba mu przyznać. Mariko tak na niego działała, miał ochotę prowadzić z nią normalne spotkanie. Umilić choć trochę pobyt we Francji. Zdawała się najlepszym do tego okazem. Na jej słowa dotyczące przyjemniejszego spędzania czasu, cóż. Obdarzył ją delikatnym, zadziornym uśmieszkiem, unosząc jedynie jeden kącik ust. Nachylił się po raz kolejny do jej ucha, ręką delikatnie odgarniając kosmyk włosów, który zdecydowanie przeszkadzał. Szturchnął te miejsce nosem, wypuszczając delikatnie oddech, który mógł nieco połaskotać. Tylko po to, aby lekko otworzyć swoje usta i zahaczyć o chrząstkę swoimi zębami. Nie, nie przygryzał jej uszka. Jedynie musnął białymi kłami o niego, wracając do wcześniej obranej pozycji, poruszając się w rytm muzyki.
Przenosząc się już do loży. Śmiałość białowłosej nieco zaskoczyła Draculę, nie spodziewał się, że będzie taka. Sprawiała raczej wrażenie w miarę ułożonej wampirzycy, która powstrzymywałaby się od takich zachować podczas uroczystego balu. Tu jednak się przeliczył. Wpakowała się na jego kolana, a on poprowadził jedną ze swoich rąk za jej plecami. Ułożył dłoń na jej udzie, co jakiś czas przejeżdżając pazurem w górę i w dół, przy okazji lekko przyciskając ją do swojego ciała, choć to nie było potrzebne. Mariko sama z wielką chęcią przybiła się do jego torsu. Zamówienia doszły, postawione na stoliku. On chwycił za swoją szklankę i jednym haustem wydoił całą porcję wódki jaką dostał. Nie pierdolił się w tańcu, jak widać. Wciąż spoglądając na nią i wysłuchując jej propozycji ulotnienia się. Mhm. Ciekawa była. Jednakże, chwila, chwila. Momentalnie zbliżył swoje usta do jej. I z uśmiechem, chwycił jej dolną wargę w swoje zęby. Leciutko ugryzł, nie wbijając się nawet do krwi, nie miał na celu zadania jej bólu, a jedynie podroczył się nieco z kobietą.
- Myślę, że większość nie skapnęłaby się gdyby wybuchł pożar, a co dopiero zniknęła dwójka gości.
Siedział tak jeszcze przez chwilę, wciąż mając jedną rękę na jej udzie. Drugą natomiast bezczelnie wpakował pod materiał sukienki i w sposób niewidoczny dla innych uszczypnął ją w część pośladka, uprzednio lekko podnosząc jej małe ciało do góry, aby mieć właśnie tą możliwość. Dopiero po tym geście jedną ręką podpierał jej plecy, drugą chwytając pod nogi. Podniósł się, a tym samym ją trzymał w górze i nie stawiając jej na podłodze, wyszedł na zewnątrz. Skierował swoje kroki ku basenowi, tam dopiero pozwalając małej postawić swoje stópki na ziemi. I czekając co ciekawego powie, a może zrobi?
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Czw Sie 11, 2016 2:57 am

Przedstawicielka rodu Hiou nie przykładała większej wagi do rangi krwi. Spotkała wielu szlachetnych, którzy nie zasłużyli na wysoką pozycję. Ot, odziedziczyli ją jedynie po rodzicach, a wcale nie wyróżniali się siłą czy talentem. Wielu czystych biło ich na głowę, jeśli chodziło o używanie mocy. Zabawnym faktem było, iż sama Mariko należała do tego typu wampirów. Posiadała trzy moce, czyli o jedną mniej niż jej rodzice. Nigdy nie udało jej się odblokować ostatniej paranormalnej zdolności, dlatego też została zaszufladkowana pod literką B. Została jednak obdarzona ciekawą kombinacją możliwości. Kontrola nad roślinnością była najbardziej uniwersalna, mogła służyć do ofensywy, obrony, a także do celów rozrywkowych. Ograniczała ją tylko wyobraźnia, którą miała bardzo bujną – była w końcu artystką. Zauroczenie pozwalało jej narzucać obcym własną wolę, gdyż bazowało na hipnozie. Była to chyba najgroźniejsza z jej umiejętności, choć zdecydowanie najbardziej niepozorna. Jako ostatnią odkryła w sobie barierę mentalną, która zabezpieczała ją przed czytaniem w myślach i innym ingerowaniem w umysł.
Westchnęła cichutko, zastanawiając się nad odpowiedzią na pierwsze pytanie białowłosego mężczyzny. Ludzie byli raczej marnym wyzwaniem dla obdarzonych nadprzyrodzonymi mocami istot nocy. Nawet łowcy nie powinni być w stanie im zagrozić przez najbliższe kilka setek lat. Co innego walki z wampirami. Mało słyszało się o starciach między krwiopijcami, zwłaszcza tymi lepiej urodzonymi. Większość z nich rozsiało się po świecie, broniąc własnych terytoriów i nie ingerując w sprawy innych. Spotykali się jedynie na nielicznych imprezach, aby pochwalić się własnym bogactwem i poszukać przyszłych partnerów.
- Hmm… Opowiedz mi o najtrudniejszym starciu, w jakim brałeś udział. – Wręcz zażądała, a jej oczęta zabłyszczały z niecierpliwości. Uwielbiała mrożące krew w żyłach historie, a domyślała się, że ta może być bardzo intersująca. Była niezmiernie ciekawa z kim ma do czynienia i co takiego jej towarzysz ma do zaoferowania.
- Oh, mam mówić do Ciebie per ‘Dowódco’? – Zachichotała, zakrywając usta dłonią. Jej reakcja wcale nie wynikała z tego, iż była rozbawiona własnym żartem. Po prostu maskowała tym swoje zawstydzenie, które wynikało z bliskości i pozycji mężczyzny. Gdy poczuła jak zbliża się do jej uszka, zamarła. Przez chwilę miała wrażenie, iż Mihail poznał jej myśli. Poczuła coś dziwnego w brzuchu, przyjemny dreszcz. Czekała, aż coś się wydarzy, a jednocześnie chciała, by moment oczekiwania pozostał jak najdłuższy. Białowłosy jednak postanowił się z nią tylko podroczyć! Westchnęła, gdy oddech połaskotał ją, a kieł musnął jej uszko. Wrr! Chciała więcej!
Bardzo lubiła ten moment, gdy siedziała na kolanach Mihaila, a on niby to beztrosko dotykał jej ciała. Drobna dłoń wampirzycy znalazła się na przedramieniu białego. Zaciskała na nim paznokcie, gdy tylko przesuwał palcem w górę po jej udzie; jakby dając mu nieme ostrzeżenie, by nie posunął się zbyt daleko.
Przez krótki moment naiwnie myślała, że mężczyzna zamierza ją pocałować. Zarumieniła się delikatnie, co zdecydowanie dodało jej buźce uroku. Gdy zrozumiała, że ten znowu tylko szuka zaczepki, nie miała zamiaru mu na to pozwolić. Przycisnęła swoje usta do jego i złożyła na nich krótkiego całusa. Mariko urwis, o!
Spojrzała na towarzysza z odrobiną satysfakcji ukrytej w oczkach. Miała wytknąć mu język, jednak nie zdążyła. Z ust dziewczyny wydobył się urwany okrzyk, bo została podniesiona.
- Jejku, co Ty wyprawiasz? – Zaśmiała się, gdy minął już moment zaskoczenia. Niby uprzedził ją niewinnym uszczypnięciem w część ciała, której nie powinien ruszać, acz nie spodziewała się, że zostanie wyniesiona z sali balowej.
Objęła go asekuracyjnie ramionami, choć wcale nie musiała. Wampir był silny, a ona leciutka jak piórko. Wolała jednak zapewnić sobie odrobinę bezpieczeństwa w razie jakby przyszło mu do głowy podrzucenie jej albo postawienie na ziemi.
Jej stópki wylądowały na podłodze dopiero po dłuższej chwili. Wtedy też zorientowała się, iż zabrał ją na basen!
- Cóż za ciekawy sposób na porwanie. – Zauważyła. Mih działał na nią bardzo pozytywnie i dobry humor jej nie opuszczał.
Spojrzała na duży zbiornik wody, po czym podrapała się po czuprynie. Miała ochotę się w nim wykąpać, jednak nie wzięła ze sobą stroju kąpielowego. Leżał sobie bezpiecznie w torbie w jej pokoju. Uśmiechnęła się zagadkowo pod nosem i sięgnęła do włosów, by zawiązać z nich niedbałego koczka. Ściągnęła szybko buciki, po czym ułożyła je przy ławeczce.
- Nikogo tu nie ma – wyszeptała. Goście dopiero zaczynali pić, tańczyć, jeść, a oni już wybrali się, by skorzystać z hotelowych atrakcji. Wampirzyca machnęła dłonią w kierunku drzwi. Pokryły się one solidnie wyglądającym, ciemnym korzeniem, który uniemożliwiał wejście, a także wyjście. Spojrzała na Mihaila, jakby oczekując aprobaty.
No, a skoro udało się zapewnić prywatność, to mogła wskoczyć do wody! Odwróciła się plecami do wampira, po czym rozpięła zamek, który ukryty był z boku kreacji. Biały mógł przez krótką chwilę podziwiać jej wypięty tyłeczek, gdy podnosiła z podłogi sukienkę. Ułożyła ją starannie na ławeczce, tak, aby się nie pogniotła i była zdatna do użytku.
Odwróciła się przodem do mężczyzny. Stała tak przed nim w samej bieliźnie i w ogóle się nie krępowała. Niejednokrotnie była ubierana przez służących, także nie wstydziła się swojego ciała. Skóra dziewczyny była nieskalana nawet jednym piegiem czy pieprzykiem. Jej biały kolor kontrastował z czarnym, koronkowym staniczkiem i majteczkami, w które była odziana. Ale nie na długo! Sięgnęła dłonią za plecy, by uwolnić swój biust i odrzucić zbędny materiał na ławeczkę. To samo stało się z dolną częścią garderoby. Szkoda czasu na suszenie ubrań po kąpieli, prawda? Obróciła się wokół własnej osi i zaśmiała się, po czym weszła do basenu. Spojrzała na Mihaila, jakby zastanawiając się czy pójdzie w jej ślady. Ciekawe co teraz zrobi!

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Czw Sie 11, 2016 10:59 pm

Faktycznie, moce jakimi została obdarzona białowłosa są dość ciekawie skomponowane. Możliwość kontroli nad kimś, nie zważając na jego blokady umysłowe zdecydowanie bywa upierdliwa i bardzo niebezpieczna. Nawet jeśli takowa osoba nie jest w stanie wykonać rozkazu samobójstwa, to wciąż odesłanie kogoś z kwitkiem bardzo daleko od swojej osoby jest niezwykle pomocną sprawą. Mihail również nie narzekał na zestaw mocy którymi obdarzyli go rodzice. Były dość pospolite, aczkolwiek ciekawe, bardzo przydatne. Blokada umysłowa, czy jego witakineza świetnie sprawdzały się podczas ciężkich chwil. Niegroźne mu było czytanie w myślach, tworzenie iluzji czy innych tego typu mentalnych gówien. Natomiast ulepszona regeneracja pozwalała mu mniej myśleć o otrzymanych obrażeniach, o wiele szybciej nabierał ponownie sił, jego rany się zasklepiały w zastraszającym tempie. Do tego wystarczy dorzucić rodzinnego hycla, który jest jego jedyną ofensywną zdolnością, aczkolwiek bardzo niebezpieczną. A jego uśpiona cienista brama była bardzo przydatna podczas piętnastu lat, wszak tyle właśnie przebywał w poprzednim ciele, z poprzednią krwią. Teraz również chciałby ją odzyskać. Możliwość przemieszczania się na takie odległości jakie mu było dane, zdecydowanie usprawniłoby podróże, walkę. Byłby zdecydowanie groźniejszym przeciwnikiem, wszak miałby wtedy już dwie moce, które można przyjąć za ofensywne.
- Staram się unikać wydawania rozkazów, więc żaden ze mnie przywódca. Przypomnij mi kiedyś, a na pewno opowiem jakąś ciekawą historię.
Przenieśmy się kawałek dalej, już do basenu, wszak niewiele działo już się przy stoliku. Drobny całus, kilka śmiechów, zwrócenie mu delikatnie uwagi, że szczypie ją po dupce. Takie tam pierdoły, niewarte obecnie większej uwagi. So... Mihail ze spokojem stał i patrzył co wyprawia panienka Hiou. To jak zabarykadowała drzwi umożliwiające dotarcie do nich. Mhm, ciekawe. Spojrzał na nie, przymrużając lekko oczy, jakby z niedowierzania. Czyżby białowłosa była tak bardzo wstydliwa, że nie chciałaby, by ktokolwiek inny spoglądał na nią podczas pływania w stroju Ewy? Czy może miała jakiś podły plan zaatakowania Draculi, tym samym teraz odcinając mu ewentualną drogę ucieczki, czy przybycia wsparcia. Raczej pierwsza opcja, bo Mariko właśnie zrzuciła z siebie wszystkie ubrania, nawet bieliznę. Widok całkiem przyjemny, a w szczególności moment sięgania po leżącą sukienkę. Aż go ręka świerzbiła, aby zasadzić jej soczystego klapsa, jednakże się powstrzymał. Nie miał pewności na ile może sobie pozwolić z tą dziewczyną, a szkoda byłoby stracić tak ciekawy kąsek tego wieczoru. Także jedynie się przypatrywał jej wyczynom, samemu po chwili zabierając się za swoje ciuchy. Również odłożył garnitur, koszulę, krawat i wszystkie inne pierdoły na ławce, zdejmując z siebie również bieliznę. Odsłaniając swoje ciało. Nie było tak piękne jak Mariko. O nie. Blizny pojawiały się praktycznie na każdej części jego ciała, z wyjątkiem fujary. Podczas rozbierania się, białowłosa mogła dostrzec na jego umięśnionych plecach tatuaż przedstawiający herb rodu, jeśli w ogóle miała pojęcie jak on wyglądał. A na sercu wizerunek wilka, wyjącego do księżyca. Ciekawe połączenie, ale taki on już był. Wystarczy spojrzeć na to, że przekuł kilkukrotnie swoje uszy, a nawet i język!
On był zdecydowanie bardziej energiczny. Choć fujara mu nie stała na baczność to tryskał energią, co potwierdził wskakując do basenu na bombę. Tak po prostu. A czemu żołnierzyk nie postanowił być na baczności? A co to on jest? Już nie pierwszy raz widział cyce i piczę, więc nie będzie na sam widok trzymał porządnie warty. Mogłoby się wydawać, że go nie podnieca... a na pewno nie samym staniem, musiałaby się nieco wysilić. Przechodząc jednak do ważniejszych spraw. Wynurzył się gwałtownie z wody, przechylając głowę do tyłu, zarzucając białą grzywą. Przejechał dłonią po niej, zgarniając włosy w kierunku potylicy. Podszedł do Mariko, wręcz przyciskając ją do ścianki basenu.
- Dobry pomysł z zamknięciem drzwi.
Dopiero teraz ją pochwalił, dopiero! SERIO! Niewiarygodny gość z niego, nie ma co. Zaraz po swoich słowach, chwycił w dwa palce kosmyk jej długich włosów, kręcąc sobie nim. Patrzył na nią z góry, dosłownie. Nie miała na sobie obcasów, była od niego niższa o prawie czterdzieści centymetrów. Wiecie jaka to jest różnica? Ogromna... Drugą rękę usadowił na jej udzie, znów jeżdżąc to w górę, to w dół. Dopiero po chwili kładąc ją na zgrabnym pośladku, wciąż wbijając swoje szare ślepia w jej maleńką osobę.
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Pią Sie 12, 2016 3:10 pm

Blokady umysłowe były rzadko spotykane wśród wampirów. Cóż za ciekawym zbiegiem okoliczności było, iż dwójka ich reprezentantów stała teraz naprzeciwko siebie i była obdarzona tą właśnie mocą. Mihi mógł czuć się w swojej głowie bezpieczny i nawet zauroczenie białowłosej nie mogło odnieść na nim rezultatów. W przeciwieństwie do blondynki, która uprzednio próbowała go uwieść.
Bariera mentalna nie była jednak aż tak wielką przeszkodą, gdyż można było łatwo ją obejść. Wystarczyło poczekać, aż się skończy i wtedy ponowić atak. Odpoczynek między hipnozą, a tarczą był tak świetnie zgrany, iż zezwalał na tego typu sztuczki.
Mariko jednak nawet nie pomyślała o zauroczeniu czystego. Podobał jej się taki, jaki był. Odrobinę dziki, nieokrzesany i buntowniczy. Nie krył się ze swoją bojową naturą. W przeciwieństwie do niej, dwulicowej wywłoki, korzystającej ze sprytnych sztuczek.
Uśmiechnęła się, gdy zobaczyła jak mężczyzna zaczyna ściągać swoje ubrania. Od razu zwróciła uwagę na blizny, które pokrywały jego ciało. Były nawet ciekawsze niż tatuaże, bo każda z nich kryła osobną historię. Pewnego dnia może będzie miała okazję usłyszeć skąd się wzięły. Zapewne z niezliczonych walk i treningów.
Spodziewała się, że zaraz zobaczy go w całej okazałości, ale gdy ten moment nadszedł, zawstydziła się. Zabawne, prawda? Przeżyła już ponad 300 lat, a zarumieniła się na widok nagiego mężczyzny. Wiele osób uznałoby to za wariactwo, ale Mariko nigdy wcześniej nie miała styczności z seksem. Czasami zastanawiała się jak to jest, jednak nigdy nie spotkała kogoś, kto byłby godny jej zainteresowania. Ojciec cieszył się, że jego najmłodsza córusia nie szlaja się po nocnych klubach, a ona sama uważała się za księżniczkę, która jest dla innych nieosiągalna.
Nie wiedziała, czy powinna zgrywać doświadczoną w kontaktach damsko-męskich, czy może postawić na naturalność. Odwróciła na chwilę wzrok i odpłynęła od krawędzi basenu. Miała szczęście, że to zrobiła, bo Mihail zaraz wskoczył do wody z głośnym pluskiem. Udało jej się uniknąć zamoczenia włosów. Bardzo nie chciała tego robić, bo suszenie kosmyków sięgających pasa zajęłoby chyba wieczność
- Niektóre kobiety lubią, gdy mężczyzna wydaje im rozkazy. – Zauważyła, nawiązując do ich rozmowy na sali balowej. Wampirza pamięć była imponująca, acz również kłopotliwa. Gdy już coś utkwiło w jej myślach, ciężko było się tego pozbyć. Wtedy z ratunkiem przychodził alkohol albo wyżywanie się na słabszych.
Przejechała dłonią po swoim karku, na którym znajdował się tatuaż z herbem rodu. Był on maleńki, acz odznaczał się na tle jej jasnego ciałka. Zwykle przykrywały go białe włosy, teraz jednak miała je spięte w koczek. Kwiat wiśni symbolizował jej kraj i przynależność do rodziny. Każdy z krewnych posiadał takie znamię, gdyż oznaczało ono ich wyższość nad innymi.  
- Dziękuję – odpowiedziała na jego pochwałę w ojczystym języku. Jakoś tak wyrwało jej się, bo przecież rozmawiali po francusku. Paryż posiadał wyjątkowy klimat, jednak ona mu nie ulegała. Romantyczność i swawolność nie była dla niej. Zdecydowanie wolała takie chwile jak teraz – elektryzujące, niemalże niebezpieczne - gdy została uwięziona przy ściance basenu.
Wyciągnęła swoje rączki w stronę wampira, by użyć go jako podpórki. Odbiła się od jego barków i usiadła na krawędzi basenu, niwelując tym samym problem między ich wzrostem. Oh, i czyżby zepsuła mu przy tym plan łapania ją za tyłek? Musiał się zadowolić udem, cóż za peszek. Objęła go nogami w pasie i przyciągnęła bliżej siebie. Jednocześnie jej białe dłonie powędrowały na plecy wampira, by podrapać go po nich zaczepnie.
Może i nie znała się na tym, jak zadowolić mężczyznę i w jaki sposób go uwieść. Wiedziała jednak doskonale jak zaspokoić inne pragnienia. Typowe dla jej rasy, prymitywne zachcianki. Zbliżyła swoje usta do jego uszka.
- Jeśli mnie złapiesz, będziesz mógł napić się mojej krwi – wyszeptała, po czym spojrzała mu prosto w oczy. Wbrew swoim słowom, wcale nie uciekała. Najpierw czekała, aż przyjmie jej wyzwanie.

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Sro Sie 17, 2016 7:15 pm

Czy blokada umysłowa była faktycznie tak rzadko spotykana wśród wampirów? Ciężko na dobrą sprawę stwierdzić, choć trzeba przyznać, że geny wciąż się mieszają i starają się podążać za jak najlepszą opcją. Coraz więcej krwiopijców włada mocami mentalnymi, polegającymi właśnie na umyśle otaczających go osób. Całkiem możliwe, że za ileś tam pokoleń, blokada będzie bardzo często spotykana, aby zapobiec niechcianym gościom w swojej głowie. Wszak jest to bardzo przydatna umiejętność, która umożliwia pozorne bezpieczeństwo i pewność tego, że wzrok wcale nie oszukuje naszego umysłu. W sumie, Mihail dziękował swoim Asmodey'owskim genom. Nigdy nie był fanem takich tanich zagrywek, ba! Gardził poniekąd tymi, którzy nie potrafili o własnych siłach prowadzić walki, a musieli uciekać do właśnie iluzjonistycznych sztuczek, czy innych kontroli. Choć trzeba przyznać, że umiejętność powiększania odczuwanego bólu była bardzo ciekawą opcją, a na pewno bardzo przydatną.
A tutaj trzeba przyznać rację. Większość z blizn pokrywających jego ciało miało swoją własną historię, niestety nie zawsze ciekawą, czy dość przyjazną dla słuchacza. Jedne opowiadały o jego waleczności podczas wojen, udziale w nich nie tylko jako dowódca grzejący dupę na fotelu i oczekujący werdyktu. Inne natomiast nosiły za sobą piętno nieszczęśliwego dzieciństwa, zamknięcia na pół wieku w rodowych lochach. Pamięć z tamtych dni ciągnęła się za nim jak smród przy dupie, nie dając o sobie zapomnieć przy każdej możliwej okazji. Niezależnie czy podczas patrzenia na lustro, o wiele częściej przypominały o swoim istnieniu w innych momentach. Choćby samym faktem, że w dużej mierze to właśnie one skrzywiły jego psychikę, robiąc z niego tego wampira jakim jest. Najprawdopodobniej gdyby nie zamknięcie w lochu byłby o wiele spokojniejszy, przyjazny, a tak stał się najprawdziwszym zwyrolem, który ma zapędy sadystyczne oraz masochistyczne.
Ona - wieczna dziewica najwyraźniej, on? Skłamałbym mówiąc, że jest prawiczkiem, naprawdę. Zdążył wylądować w łożu z wieloma kobietami i w sumie nie wstydził się tego. Uwielbiał zaszaleć, nawet pójść na typowy jednonocny romans. To również miało w sobie cząstkę przyjemności, tajemniczości. Wiecie, poznajecie kogoś. Nawet się nie pytacie o to jak się nazywa, nic nie wiecie tak naprawdę o tej osobie. Udajecie się w jakieś miejsce, tam uprawiacie dziki seks, a po wszystkim każde z was odchodzi w swoją własną stronę. Można nawet powiedzieć, że według Mihaila takie akcje są o wiele ciekawsze niż małżeństwo. Zupełnie pomijając jego fobię przed ślubem. Załóżmy, że nigdy by jej nie miał. Wciąż myśl na związanie się z jedną kobietą go przeraża. Mihi nie umie sobie wyobrazić czegoś takiego, tej wiecznej wierności. Są wampirami, żyją wiele wieków przeważnie póki ich nikt nie zadźga. I miałby spędzić tyle lat mając przy boku jedną i tą samą kobietę? Musiałaby się naprawdę bardzo mocno postarać, aby nie poszedł do innej poromansować. Choć podobno jak facet w domu otrzyma dobry obiad, to na mieście nic nie wpierdala.
Zupełnie mu nie przeszkadzała jej odpowiedź po japońsku. Znał jej rodzimy język, tak jak zresztą wiele innych. Mówił w nich biegle, więc równie dobrze mogliby przerzucić się na rozmowę w języku kraju kwitnącej wiśni. Tak samo na włoski, rosyjski, niemiecki, angielski. Od biedy to i po łacinie mogliby prowadzić konwersację. Mihail wbrew pozorom jest bardzo wyszkolony, nie należy do głupich przedstawicieli ich rasy. Nauka nigdy mu nie sprawiała większych problemów, z przyjemnością pochłaniał coraz to nowsze rzeczy jak i technologie, które w tych czasach powstawały. Przy okazji, Asmodey grzecznie dał się przyciągnąć jej krótkimi nóżkami. W głowie jedynie parskając na fakt, że stracił okazję, aby ułożyć swoją łapkę na jej tyłku. Skubana chyba czuła co się święci. Cóż, postanowił dalej się bawić jej udem, a drugą ręką kręcić sobie w kółko kosmykiem jej włosów. Wysłuchując jej zaczepnego wyzwania. Mógłby ją sobie ugryźć? Bardzo ciekawa propozycja, nie ma co.
Zaraz po tym, zbliżył swoją twarz do jej szyi, przejechał po niej delikatnie językiem, kierując się w stronę ucha. Tam zatrzymując się na chwilę, zaciągając się zapachem unoszącym się z jej ciała.
- Ładnie pachniesz, kotku.
Nie dał jej chwili do namysłu, zupełnie. Wszak wraz z zakończeniem swojej wypowiedzi, wbił swoje kły w jej delikatną szyjkę. Przebijając się przez skórę, powoli sącząc jej wampirzą krew. Był gwałtowny, szybki, a z całą pewnością nie był wrażliwy. Nie baczył na to, że Mariko może poczuć zbyt duży ból. Momentalnie przybijając jej małe, kruche ciałko swoim. Kładąc się na niej, z nogami lekko zamoczonymi w wodzie. Był trochę zbyt wysoki, aby wygodnie się ułożyć. Przy okazji chwycił jedną ręką za jej nadgarstki, zaciągając jej ręce nad głowę dziewczyny, ściskając je mocno, wbijając swoje pazury, a tym samym naruszając ciągłość jej skóry w tym miejscu. A jego żołnierzyk? Teraz się podniósł na baczność. Dziewczyna mogła poczuć jak powoli coś tam w dole zaczyna się robić coraz twardsze, większe. Naturalna kolej rzeczy.
Upijał się jej smaczną krwią w ten sposób, nie zmieniając kompletnie swej pozycji. Dopiero po chwili odrywając swoje śnieżnobiałe zębiska, przenosząc się nad twarz wampirzycy. Spojrzał głęboko w jej oczy, oblizując swoje usta z czerwonego płynu. Wtem nadgryzł swoją wargę, momentalnie całując Mariko. Mogła poczuć smak jego krwi, która wydobywała się z jego ust prosto do niej. Niech również ma odrobinę przyjemności. Podczas przerw na oddech podczas pocałunku, wymamrotywał kolejne słowa, razem układające się w zdanie.
- Jak... będziesz... chciała więcej... nie... krępuj... się.
Popuścił uścisk jej nadgarstków, puszczając je po chwili całkowicie. Jednakże wciąż nie miał zamiaru schodzić z jej ciałka, nadal przyciskając ją na tyle do podłogi, aby nie mogła się podnieść. Wbił swój język do jej ust, bałaszując tam nieco. Przejeżdżał po jej dziąsłach, zabawiał się z jej językiem, co jakiś czas nadgryzając własne usta, aby nie przestawała wydobywać się z nich krew, która notabene zaczynała powoli spływać również po kącikach małych usteczek panny Hiou. Jedną rękę kładąc w jej talii, a drugą wtapiając w długie, białe włosy.
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Pią Sie 19, 2016 12:23 am

Mariko mogła spodziewać się, że osoba, którą spotkała na balu, nie będzie miała w stosunku do niej szlachetnych zamiarów. Jednakże siedziała teraz właśnie tu, na krawędzi basenu, oplatając go czule nogami i ramionami. Ciężko było rozwikłać co kryło się w umyśle wampirzycy. Może to chęć doznania nowych wrażeń pchnęła ją do decyzji, by pozwolić mężczyźnie na porwanie się w odosobnione miejsce. Prawdopodobne było też, iż zauroczył ją swoją osobowością i nienagannym wyglądem. No, bo przecież nie była to miłość. Ona nie znała tego uczucia, a przynajmniej tak jej się wydawało.
Gdy stał tak nad nią, miała okazję podziwiać idealnie wyrzeźbione mięśnie wampira. Blizny nie ujmowały mu uroku, a wręcz dodawały charakteru. A tatuaże? Cóż, nie przeszkadzały jej. Żyli w czasach, gdy podskórne malunki zarezerwowane były dla kryminalistów i zwyrodnialców. Białogłowa nie przejmowała się tym. Przejechała palcami po wizerunku wilka, podziwiając talent artysty. Położyła zimną dłoń tam, gdzie powinno znajdować się serce Mihaila. Zapewne było czarne i pożarte przez zło. Uśmiechnęła się do swoich myśli i odwzajemniła spojrzenie wampira.
Nie zdążyła napatrzeć się w oczy Draculi, bo zbliżył się do jej ucha. Po drodze przejechał językiem po szyi dziewczyny, co wywołało u niej przyjemny dreszcz. Nie kontrolowała swojego zachowania, gdy z jej ust wydobyło się ciche westchnienie. Była bardzo wrażliwa na pieszczoty w okolicach karku, choć wcześniej nie zdawała sobie z tego sprawy. Tak długo żyła, a jeszcze nie znała swojego ciała, no proszę!
To działo się bardzo szybko, jakby ktoś włączył klatki z filmu i puszczał je na projektorze. Mrugnęła raz, a gdy zrobiła to ponownie, poczuła zębiska wbijające się w jej bladą szyjkę. Szarpnęła się instynktownie, sprawiając sobie tym jeszcze więcej bólu. Jęknęła głośno, gdy została przyszpilona do podłogi. Chciała wbić paznokcie w jego ciało, by odsunąć mężczyznę od siebie. Tym razem jednak to Mihi przewidział jej zachowanie. Złapał ją za nadgarstki i uniósł nad głowę, zapobiegając ewentualnym protestom. Widać było, iż miał wprawę w braniu od kobiet tego, czego chciał. Co za zwyrol, eh.
Poczuła ból, gdy ściskał delikatne rączki. Pazury wbiły się w jej przegub tak mocno, iż zaczęła płynąć z nich krew. Wtedy też zdała sobie sprawę, iż próby walki z wampirem nie mają żadnego sensu. Zaledwie cząstka jego siły wystarczyła, by zdominować ją w zupełności. Była w tym momencie całkowicie zależna od niego. Sprawiało to, iż czuła się źle - jak słaba, bezbronna kruszynka. Coś jednak podobało jej się w tym dziwnym doświadczeniu, choć starała się nie dopuszczać do siebie tej myśli.
Oddech dziewczyny przyśpieszył, stał się krótki i urywany. Z jej gardła zaczęły wydobywać się niejednoznaczne pomruki. Ciężko było określić czy to z przyjemności, czy też z bólu. Zamknęła oczy, bo powoli robiło jej się słabo.
„W co ja się wpakowałam?”, przeszło jej przez myśl. Wtedy poczuła, jak wampir odrywa się od jej ciała. Otworzyła oczy i spojrzała w jego intensywnie szkarłatne tęczówki. Zadrżała, patrząc, jak oblizuje czerwony płyn z ust.
Wtedy ją pocałował. Na początku tego nie chciała. Gdy jednak poczuła smak krwi, przycisnęła swoje usta do jego dolnej wargi. Delikatnie zassała ją, aż w końcu nie mogąc się powstrzymać, ugryzła. To wszystko było jego winą. Gdyby nie był taki łakomy, nie doprowadziłby jej do stanu głodu. Teraz w jej głowie kręciły się tylko dwie myśli. Chciała wbić kły w jego ciało i zemścić się za niezbyt delikatne potraktowanie.
Dopiero po chwili dotarł do niej sens słów, które powiedział Dracula. „Jak będę chciała więcej? Więcej czego...? Krwi? Pocałunków?” Westchnęła, gdy puścił jej nadgarstki i już po chwili wbiła pazury w jego plecy. Przeciągnęła po nich mocno, chcąc sprawić mu ból. Miała nadzieję, iż po tym zabiegu zostaną mu kolejne blizny, pasujące do jego pokaźnej kolekcji. Nie oderwała się od jego ust, przygryzając je nieco i delektując się smakiem wampirzego pożywienia. Krew Mihaila była uzależniająca, prawie, że szlachetna. Dodawała panience Hiou sił, gdy spływała do jej maleńkiego gardła. Ponowiła swój atak na mężczyznę, tym razem mocno drapiąc go po barkach. Wplotła dłoń w jego włosy, na chwilę zupełnie przestając myśleć. Oddała się instynktowi, potrzebom własnego ciała. Nawet nie zauważyła jak jej biodra zaczęły poruszać się miarowo, jakby niecierpliwiły się dotyku. Poczuła jego język wraz z drażniącym kolczykiem w ustach i spróbowała odegnać go własnym. Ponownie zacisnęła nogi wokół jego ciała i wtedy dopiero poczuła jego męskość, która dawała znać o własnej gotowości. W tym momencie jej umysł jakby otrzeźwiał, a sama przeraziła się swoim zachowaniem. Szybko oderwała się od jego ust, a dłonie i nogi opuściła wzdłuż własnego ciała.
- Nie... – Sama nie wiedziała co chce powiedzieć. Odczuwała ogrom różnych emocji, których nie dało się opisać słowami. Przejechała językiem po dolnej wardze, po czym przygryzła ją delikatnie. Uciekła oczami w bok, jakby nie była pewna czy to wszystko działo się naprawdę.
- Nie mogę – odparła ze zrezygnowaniem. Zabrzmiało to bardzo dobitnie; tak, jakby odrzucała kochanka, gdy w domu czeka na nią kochający mąż wraz z dziećmi i obiadem. Tylko czy Mihi przyjmie jej odmowę?

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Czw Sie 25, 2016 12:48 am

W sumie, to też wcale nie jest tak, że Mihail odpowiednio zaaranżował ich spotkanie. Nie miał wcale w głowie wymalowanego pomysłu, że zabierze ją właśnie nad basen, że w ogóle ich znajomość będzie dłuższa, niżeli drink, taniec i asta la vista bejbe. Takich rzeczy się nie planuje, kompletnie. Samo z siebie wychodzi, serio. Dobrze mu się z nią rozmawiało, wpadła mu w oko pomimo swojego dość, um. Dziecięcego wyglądu. Zaintrygowała go swoją osobą, co nie jest wcale takie łatwe. Dobra, jest babiarzem, ale nie leci na każdą jaką spotka, serio. Każda jego kochanka musi mieć w sobie coś co przykuło jego uwagę, inaczej poleciałby na cycatą blondynę, która wcześniej próbowała go uwieść, jeszcze jak byli na sali.
Dla niego to była zabawa. Oderwanie się od codziennych obowiązków jednego z potomków Vlada III. Nie ma co mu się dziwić, że lubił odreagować na różne sposoby, a flirt kończący się seksem, albo posiłkiem był jednym z nich. Należało to zdecydowanie do przyjemnych rzeczy, umożliwiających chwilowe zapomnienie o otaczającym go świecie. Tak, więc z przyjemnością obserwował ciało panienki Hiou. Dokładnie przypatrywał się jej filigranowej, kruchej budowie. Zaokrąglonym tyłku, lekkim wcięciu w talii, czy młodych, jędrnych piersiach. Może nie były to balony, ale z całą pewnością taki rozmiar wystarczał.
Tatuaże zarezerwowane dla kryminalistów? Coś w tym jest, patrząc na takiego Mihaila. Co prawda jego serce nie jest wcale pożarte przez ciemność, wcaleee. Ale do miłych osóbek nie należał i już teraz pałał się ciemnymi interesami. Wszakże to właśnie w tych czasach zaczął zbierać ludzi, aby utworzyć organizację najemników. To właśnie całkiem niedawno zaprzyjaźnił się z Nathanielem i Adrienem. Jeszcze wiele przed nim, przyszłość stoi otworem. Teraz jedynie urozmaicając swoje życie obecnością białowłosej Mariko.
Smakowała mu jej krew, toteż trochę potrwało zanim pozwolił Mariko na odwdzięczenie się. Cóż, szkoda, że nie wbiła mu się potem w jego długą, bladą szyję, ale za to pocałunek połączony z wgryzieniem się w wargę był dla niego przyjemny. Nawet nie wiecie jak bardzo. Ten zwyrol, cichutko pomrukiwał z przyjemności jaką sprawiła mu Mariko. Podobało mu się to. Odczuwał ból, tracił swoją krew, stawał się słabszy. Choć nieznacznie jak na razie, to nadal trzeba pamiętać, że utrata krwi zawsze stworzy problem dla wampira. Wtedy poczuł jej pazurki na swoich plecach. To jak przeciągnęła po nich, tworząc rany, z których po chwili zaczęły wydobywać się czerwone płyny. Kręciło go to. Momentalnie chciał podnieść głowę i zarzucić grzywą, pokazując jak bardzo mu się to podoba. Jednakże powstrzymał się, wszak Mariko była dobrze przyssana do jego ust, nie chciał jej odbierać tej przyjemności. Zdawał sobie sprawę z tego, że Asmodey'owska krew jest smaczna, nawet bardzo. Co z tego, że został zapieczętowany? Wciąż nosił w sobie smak i zapach szlachetności, który przebijał się przez czystokrwistą normalność. Przy odpowiednim skupieniu nadal można było rozpoznać, że jest w nim coś innego, coś rzadko spotykanego na tym świecie. I wcale nie chodzi o jego zbzikowany charakter.
Mihail napalał się coraz bardziej. Otrzymał kolejne rany, tym razem na barkach. Samemu wbijając jedną dłoń w jej długie włosy, a drugą błądząc po jej nagim ciele. Było super, oddał się w zupełności pocałunkom i naturalnym ruchom, które prowadziły do niczego innego, niż seksu. Tylko, że. No właśnie, zawsze jest jakieś ale. Nogi dziewczyny przestały go oplatać, opadły jak kłoda na ziemię, wyprostowane. Mari się od niego odsunęła, zaczęła coś mamrotać. Co z tego, że był już gotowy, co z tego. No pewnie, kurwa. Skrzywił usta w niezadowoleniu, szare ślepia wbijając w jej delikatną twarzyczkę, która przekazywała zbyt wiele emocji. Czyżby się bała? Nie chciałaby pieprzyć się z nowopoznanym gościem? A co za różnica w sumie.
- Tsh.
Przez zaciśnięte zęby parsknął cicho. Oderwał się od niej trochę, opierając się jedną ręką o ziemię, tuż przy jej głowie. Drugą natomiast zmierzwił swoją białą grzywę, mokre włosy były uciążliwe.
- Co Tobie? Nie chcesz mnie mieć dla siebie?
Szare oczyska wwiercały się coraz bardziej w Mariko. Mihail ułożył drugą rękę po kolejnej stronie jej głowy, spuścił nieco twarz w jej kierunku, w ten sposób, że wisiał nad nią. Uniósł swoje ciało nieco, aby już się nie stykali w żadnym miejscu. Czekał na jej reakcję, na jej odpowiedź.
I co, myślicie, że tak pięknie jest? Że Mihi jest takim miłym gościem? O nie. Podnieciła go, zabawiła się z nim i myśli, że sobie odpuści póki mu nie da?

+18:
 
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Sob Sie 27, 2016 1:12 pm

Ciężko zaplanować spotkanie dwóch obcych osób. Nie można przewidzieć jak się zachowają i czy zapałają wobec siebie sympatią. Parę zbiegów okoliczności i przypadkowych decyzji pchnęło ich do sytuacji, w której teraz byli. Coś jednak zależało również od nich samych. Mihail wybrał właśnie białą spośród tłumu, odpędził zalecającego się do niej (nie)szczęśliwca, a ona sama zrobiła mu parodię sceny zazdrości na widok narzucającej się wampirzycy. Rozmowa im się kleiła, to prawda. Jednak na ten moment nie to było ważne. Liczyły się bowiem ich ciała, pocałunki i rosnące podniecenie.
Widziała, że jej działania sprawiały wampirowi przyjemność. Trochę dziwiło ją, iż jeżdżenie ostrymi paznokciami po plecach może wywołać u kogoś taką reakcję. Sprawiało to jednak, że czuła się bardzo kobieco. Nigdy wcześniej nie miała w ramionach mężczyzny, który cicho pomrukiwał i udowadniał swoim zachowaniem, że ma na nią wielką ochotę. Owszem, nie był to jej pierwszy pocałunek. To zbliżenie jednak różniło się od wszystkiego, co zdołała w swoim życiu doświadczyć. Przez białą główkę przeszła myśl, iż dla Miha to pewnie nic nadzwyczajnego. Między innymi z tej przyczyny postanowiła zaprzestać wykonywania jakichkolwiek czynności.
Trochę przestraszyła się, gdy zobaczyła jego niezadowolone spojrzenie. Ogółem wyglądał groźnie ze swoimi ostrymi rysami twarzy, muskulaturą i masą blizn. Teraz jednak, gdy wwiercał w nią szare spojrzenie miała obawy, iż chce jej zrobić krzywdę. A może po prostu poczuł się odrzucony? Ta myśl sprawiła, że zrobiło jej się głupio. Wcale nie chciała, żeby tak to wyglądało.
Położyła drobną dłoń na jego policzku, po którym przejechała kilkakrotnie kciukiem. Przyciągnęła lekko jego twarz i złożyła na ustach wampira delikatny pocałunek. Musnęła jego dolną wargę swoimi, a następnie przejechała po niej językiem. Odsunęła się od niego, pozwalając by uniósł swe ciało. Wydawało jej się, że będzie chciał z niej zejść. Mihail jednak zawisł nad nią, uniemożliwiając jej wstanie.
-  Nie sądzę, abyś był mężczyzną, którego można… mieć dla siebie. – Odpowiedziała na jego pytanie, uśmiechając się zadziornie.  
Mariko wyglądała zupełnie inaczej niż na sali balowej. Wcześniej miała włosy ułożone w idealne fale, makijaż dopracowany, a z jej oczu biła obojętność. Teraz kosmyki uciekały z jej pośpiesznie zawiązanego koczka, szminka praktycznie zniknęła, a twarz zaróżowiła się. Czerwone ślady po krwi widać było na jej szyi, dekolcie, a także brodzie. Rany, które powstały za sprawą Miha, powoli zaczynały się zasklepiać i znikać. W tym wydaniu prezentowała się całkiem seksownie, chociaż na pewno nie zdawała sobie z tego sprawy.
Przygryzała delikatnie dolną wargę i patrzyła na niego. Wtedy zauważyła jak rozstawia na boki jej nogi i było już za późno…

+18?:
 

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Pon Sie 29, 2016 9:36 pm

Miała absolutne prawo do tego, by czuć się w tym momencie jak prawdziwa kobieta. W końcu wyrwała się z klatki pałacu, oderwała się od swojego ojca, który najwyraźniej był nadopiekuńczy. Miała przyjemność poznać kogoś ciekawego, z zupełnie innego kręgu, innego kraju. Różnice kulturowe ich różniły, ale to nie wszystko. Mariko jest niczym księżniczka, uwięziona w swoim dworku w Japonii, oderwana od rzeczywistości. Służące ciągle pędzące wokoło, a ona? Zwykła pokazówka przed innymi, że ma się uroczą córeczkę, gotową tak naprawdę do zamążpójścia. Zupełnie inna sprawa jest w związku z nim. Podczas gdy ona tak jak wcześniej było wspomniane, jest księżniczką, tak Mihaila raczej można przydzielić do grupy rozbójników. Prawda, piętnaście lat życia spędził w rodzinnym Poenari, potem w lochach pół wieku, obecnie również przesiaduje w zamku Asmodeyowskim. Jednakże większość swojego życia tułał się po krajach, rabował, zabijał, wszystko aby przetrwać. Wcielił swoją osobą do wojska, wyruszał na jedną bitwę, drugą, trzecią i tak cały czas. Nadal nie był wspaniały księciem zasiadającym w Rumunii bez przerwy, wszak do tej pory zmywa się stamtąd, aby wyruszyć na kolejną walkę, czy po prostu gdzieś na wieś zbałamucić kilka niewiast. Choć urody książęcej nikt mu nie zabierze. Zdecydowanie widać, że to nie jest prosty wieśniak, a członek szanowanego rodu.
Pozwolił jej na dotyk policzka. Na przysunięcie jego twarzy, a nawet na ten delikatny pocałunek. Ciekawa z niej istota, naprawdę. Chwilę temu, praktycznie odmówiła mu seksu, a teraz jakby nigdy nic złącza ich usta ze sobą. Do tego w ten typowy, babski sposób. Spokojne muśnięcie, ledwo wyczuwalne. Uh. Jednakże nie protestował. Było w niej coś elektryzującego, że był w stanie taką głupotę przemilczeć, a jedynie pozwolić jej na działanie.
- Jakbyś się postarała, może udałoby Ci się mnie usidlić. Nie miałbym nic przeciwko takiej piękności.
Nie tylko Mariko wyglądała inaczej. Jego włosy już nie były tak roztrzepane w każdą stronę świata. Przez to, że je zmoczył w basenie, oklapły, a po karku spływały kolejne krople wody. Usta nabrały czerwonego, krwistego koloru, po kącikach ust również było widać, że całkiem niedawno raczył się posiłkiem. Niestety jego rany w porównaniu do tych Mariczkowych znikały szybciej. I wcale nie chodzi o sam fakt, że były płytsze, wszak on do niej się jedynie przyssał, a ona go drapała po plecach, barkach. Wszystkie ślady już zniknęły, a to za sprawą jego niezwykłych zdolności regeneracyjnych, witakinezy, która bardzo często się pojawia wśród członków rodu Draculi. Tak jakby w ich żyłach płynęła informacja, że zawsze będą mieli ciężko i potrzebują szybko zasklepiających się ran, cóż.

+18:
 

Reszta już jest legalna, soł. Tak, coś go trapiło, a przynajmniej na to wygląda. Wszak przypomina teraz bardziej zbitego psiaka, niżeli tego niebezpiecznego dupka jakim przed chwilą był.
- Ja... dałem się ponieść emocjom.
Głos mu się załamywał, był ochrypnięty. Jakby wzbierało mu się na łzy, serio. I siedział taki skruszony obok. Co pocznie Mariko w tej sytuacji?
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Sro Sie 31, 2016 11:54 am

Mihail postanowił w ułamku sekundy zrujnować swój wizerunek niegrzecznego chłopca. Cóż, ciężko było jej zareagować czymś innym niż zaskoczeniem. Była wręcz pewna, że zacznie się nad nią pastwić. Spodziewała się bólu, łez i wielu okropności. Tymczasem białowłosy patrzył na nią nieobecnym wzrokiem i zdawał się w ogóle nie reagować na zewnętrzne bodźce. Cios w twarz i próby oswobodzenia nie zrobiły na nim wrażenia. Wampirzyca zmarszczyła brwi. W jej obrażonym spojrzeniu pojawiła się konsternacja, gdy wycierał krew z jej szyi. Nie miała pojęcia o co mu chodziło, co to za pokręcona gierka. Jęknęła cicho, gdy opuszczał jej wnętrze. Zupełnie tak, jakby nic się nie wydarzyło. Następnie obserwowała jak Mihail siada na zimnej, basenowej posadzce i zwija się w smętną kulkę.
Przez krótką chwilę miała mętlik w głowie. Podniosła się do pozycji siedzącej i skrzywiła lekko. Ból w podbrzuszu był dokuczliwy i chamsko przypominał jej o niedawnym wydarzeniu. Mariko powoli przysunęła się do wampira i położyła dłoń na jego włosach. Zagłębiła palce w jego śnieżnej czuprynie i podrapała lekko po głowie.
I co? Myślał, że będzie mu współczuła? Że poszkoduje biednego Misia, który „dał się ponieść emocjom”? Tego jeszcze brakowało! Panienka z rodu Hiou zacisnęła pazurki na kłakach wampira, by w sadystyczny sposób zmusić go do uniesienia brody. Spojrzała mu w oczy, które nie były już okrutnie czerwone. No i najzwyczajniej w świecie pocałowała go. Tym razem nie było to babskie i delikatne muśnięcie. Wpiła się w jego usta zachłannie i popchnęła go na podłogę. Działała szybko, chcąc wykorzystać moment słabości i dezorientacji czystego. Umiejscowiła swoje maleńkie ciałko nad nim, prawie siadając na jego brzuchu. Pochyliła się i uniosła jego dłonie do góry. Zamiana ról, o tak.
Tylko, że Mariko nie była tak silna jak jej towarzysz. Dlatego też musiała odwołać się do znanych sobie, sprawdzonych sposobów, czyli sztuczek. Grube i mocne pędy róż oplotły nadgarstki czystego i zaczęły zaciskać się na nich coraz bardziej. Kolce wbijały się w jego skórę, kalecząc ją i pozwalając dziewczynie na swobodne używanie własnych kończyn. Dwa duże kwiaty o białej barwie zakwitły, idealnie współgrając z bladą skórą mężczyzny. Uśmiechnęła się uroczo, a następnie przejechała paznokciami po jego torsie. Wcale nie wbijała ich do krwi. Drażniąco muskała jego ciało, kierując się w stronę szyi. Gdy w końcu do niej dotarła, zniżyła głowę i ugryzła go w ucho.
- Mam ochotę wtrącić Cię do lochu… Torturować tak długo, aż zapomnisz jak się nazywasz… - Wymruczała cicho, acz wiedziała, że doskonale ją słyszał. Dzieliła ich w końcu odległość milimetrów. Przesunęła swoim śliskim językiem po jego szyi, by zatopić w niej kły. Nie, to nie było brutalne zagranie. Ząbki miała ostre i wbiły się w skórę Mihaila jak w masło. Pyszne, słodziutkie i bardzo aromatyczne masełko. Jednocześnie jej biała, chłodna rączka udała się w wędrówkę do brzucha, a potem krocza mężczyzny. Złapała w dłoń jego przyrodzenie i przeciągnęła po nim kilkakrotnie. Właściwie to nie przykładała do tego zbyt wielkiej uwagi. Oderwała się od jego szyi i spojrzała na twarz wampira. Chciała widzieć jego minę, gdy boleśnie wbiła pazurki w jego największy skarb.
Powiedział, że nie miałby nic przeciwko, gdyby go usidliła. Zamierzała sprawdzić, czy jej nie okłamał. Wytarła krew, która spływała z kącika jej ust. Sięgnęła dłonią do tyłu, by uwolnić włosy z zepsutego już koka. Długie do pasa kosmyki przykryły jej piersi. Wyglądałaby teraz jak aniołek, gdyby nie te obrzydliwe szkarłatne oczy. Dziwna, pokręcona roślina wyrosła niemalże znikąd, a z jej wnętrza Mariko wyciągnęła swój sztylecik. Mihail mógł go pamiętać.
Jakże nierozsądnie okręciła ostrze w palcach. Ponowiła swoją zabawę tuż nad twarzą białego. Miał szczęście, że była bardzo zręczna i nie uszkodziła mu przy tym oka. Uśmiech nie znikał z jej twarzy, gdy w ten sposób droczyła się z wampirem.
Ciekawe było to, że w jakiś porąbany sposób ją to podniecało. Wycięła małe serduszko na klacie Draculi i obserwowała jak znika w zawrotnym tempie. Przejechała dłonią po jego torsie, ramionach. Bardzo podobały jej się umięśnione ręce mężczyzny.
- Nie wiem czy „dałem się ponieść emocjom” to wystarczająco dobra wymówka. – Powiedziała powoli i zmrużyła oczka, wpatrując się w niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
Przytknęła swój sztylecik do członka Miha płaską stroną.
- Może wymyślisz jakąś lepszą? – Zapytała, przechylając głowę na bok.

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Żar wciąż tli się w otchłani.   Sro Wrz 07, 2016 8:54 pm

Czy zrujnował swój jakże bisty wizerunek? Ciężko stwierdzić po samym okresie stagnacji, momencie w którym zawisł nad nią i nie reagował na cokolwiek, jakby udawał, że jest posągiem. Wciąż był draniem nawet w tym momencie, nie wymaże z ich historii tego spotkania, tego jak potraktował drobną wampirzycę. To wcale nie zniknie z ich pamięci, że rozdziewiczył ją w dość brutalny sposób, a następnie postanowił odpuścić sobie dalsze poczynania. To już zawsze będzie w głowach obojgu, w mniejszym lub większym stopniu spaczając ich umysły. Wszak gwałt jest gwałtem i na kobiety o słabszej psychice potrafi namieszać we łbie. Natomiast dla niego? Co mu to w ogóle zrobi, skoro to nie był pierwszy raz? Wiele razy bywał brutalniejszy, bardziej gwałtowny. Tutaj jakby zahamował swoje instynkty, a może zrobił to w ogóle przez przypadek? Tyle pytań, a niewiele odpowiedzi. Wszak równie dobrze mogły podziałać na niego jej słowa. To jak nazwała go draniem, to jak próbowała walczyć z nim. Większość jego ofiar nie miało tej przyjemności, bardzo szybko mając zamykane usta, a po całym zajściu najprościej w świecie pożerane przez cieniste bestie. Popełnił błędy? Przeoczył coś? A może to było specjalne zachowanie. Wciąż, tyle pytań, a odpowiadać nie ma komu. Najprawdopodobniej tylko Mihail jest w stanie powiedzieć o co dokładnie chodzi, co się stało, jakie brzemię niesie na swoim czarnym niczym smoła sercu. Nawet rodzeństwo, nawet matka, nawet kuzynostwo. Nikt nie zdawał sobie sprawy z tego co krąży w jego umyśle, do czego jest zdolny, czy coś go trapi, skąd jego spaczenia psychiczne, bardzo dziwne poczucie humoru.
Białowłosy siedział niczym zmizerniały gówniarz, poddając się całkowicie panience Hiou. To jak czochrała go po włosach, drapała lekko po głowie. Aż do momentu gdy porządnie chwyciła go za łeb i podniosła. Ukazując tym samym jego twarz. Bladą, nieokazującą jakichkolwiek emocji, prócz dość przerażającego uśmiechu. Unosił lekką w górę jeden kącik ust, pokazując zobojętniałe szare oczy. Cóż, ich barwa świetnie nadawała się do tego. Idealnie odzwierciedlała to co kryje się w jego środku. Szara pustka, szara rzeczywistość. Brak uczuć, pohamowań, a jednak miały coś w sobie. Nie były czarną otchłanią w której niczego nie znajdziesz. Coś sobą reprezentowały, ukazywały jego pokręcony charakter. Pozwolił na powalenie swojego wielkiego cielska, ba! Nawet na oplątanie nadgarstków różami. Poczuł przyjemny jak dla niego ból, spowodowany wbijaniem się kolców w jego skórę. Krew delikatnie i powoli spływała na podłogę, a on leżał mając na brzuchu białowłosą księżniczkę. Nie protestując na to co robi z nim. To jak przejeżdżała pazurkami po jego ciele, to jak schyliła się ku jego smukłej szyi.
- Możesz mi wierzyć na słowo, ale swej godności nie wymażę z pamięci nigdy. Tak samo Ciebie.
No i delikatny, zadziorny uśmieszek momentalnie zniknął z jego twarzy. Wgryzła mu się w szyję, a przez ich ślepia przewinęły się wspomnienia białowłosego. Niezbyt przyjemne, do tego same urywki, bez dźwięków. Jakby pokaz slajdów, skacząc między różnymi latami jego życia. Przewinął się obraz gdy malutki, białowłosy chłopczyk stoi z rozdziawioną mordką, a łzy spływają po jego polikach. Po chwili widać wielkie, czarne bestie, przypominające przerośnięte wilki, gryzące jakiegoś wielkiego mężczyznę. Następnie przerzut na moment w którym ten sam facet wrzuca młodego do ciemnego, wilgotnego lochu, przykuwając do ściany. Przy okazji ukazały się obrazy z kilku bardzo ciekawych tortur. I tu wcale nie mowa o zwykłym przypalaniu papierosem dziecięcego ciałka, nie. Między innymi przewijało się biczowanie, garota, byk z brązu czy chociażby rozciąganie na stole. Ostatni obraz jaki się pojawia, to wychudzona postać białowłosego, naga, z wieloma bliznami widocznymi do dzisiaj, leżąca w śniegu. Wtedy właśnie Mariko zaprzestała sączenia jego czystej krwi.
On spojrzał na nią, wciąż pozostając obojętnym na wszystko. Szare oczy wkręcały się w nią. Przyglądał momentowi rozplątania koka, to jak włosy uroczo opadły na jej piersi. Moment wzięcia do rok nożyka, zabawa nim przed jego twarzą. A nawet drażnienie jego klejnotów rodowych. Do tego nie zapominając o różanych kolcach, który z wielką chęcią pozostawały w jego nadgarstkach, dodając mu bólu. A on jakby nigdy nic spoglądał na Mariko. Bez żadnego strachu, skruchy, czegokolwiek. Bez uczuć.
- Żadna wymówka nie była mi nigdy potrzebna.
Westchnął delikatnie, próbując z pomocą wykrzywienia ust zdmuchnąć niesforny kosmyk włosów, który śmiało opadł mu na nos, lekko podrażniając. Załaskotał go, no co poradzisz?
- Więc. Co zrobisz dalej panienko Hiou? Zabawisz się ze mną z własnej woli?
Zadziora, tego mu nikt nie odbierze. Charakterek ma paskudny. Nawet w tak beznadziejnej sytuacji nie okazywał strachu, a na jego twarzy gościł leciutki uśmieszek. Jakby kpił z całego tego zajścia, wyczekując tylko kolejnego ruchu wampirzycy. Ciekaw był jej reakcji, tego co postanowi zrobić, samemu powstrzymując się, aż dojdą do odpowiedniego momentu tego spotkania, przynajmniej według niego. A tak? A niech się zabawia kobieta, proszę bardzo. Byleby nie postanowiła pozbawić go jajek, bo tego nie wybaczy.
Powrót do góry Go down
 
Żar wciąż tli się w otchłani.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Głos Otchłani, część 2: Ukryte Skarby

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: