IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bawialnia [PARTER]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Bawialnia [PARTER]   Nie Lip 31, 2016 8:16 pm

Czasem trzeba zabawić gości a salon z jakiejś przyczyny okazuje się być niezbyt dobrym rozwiązaniem w tym przypadku. Albo za mały na taką liczbę osób, albo zajęty przez kogoś innego, różne się sytuacje zdarzają. Właśnie dla takich momentów została stworzona bawialnia. Nie różniąca się wiele kolorystyką i tonem utrzymania od głównego salonu, pełna czerni i złota przystosowana jest do spędzania w niej czasu na rozmowach, grze w szachy, czytaniu książki czy na co ktoś będzie miał ochotę. Dla bardziej wymagających znajduje się tutaj nawet duży płaski telewizor zawieszony na jednej ze ścian. Meble znajdujące się w tej sali są gustowne a przede wszystkim wygodne bo taką rolę mają przecież spełniać. Skórzane fotele w ilości sześciu i dodatkowo kanapa wystarczą na większą grupę gości. Pomieszczenie oświetlane jest kryształowym żyrandolem zwisającym z sufitu ozdobionego freskiem przedstawiającym wyobrażenie Hadesu, krainy śmierci z greckiej mitologii.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Pon Lip 24, 2017 8:59 pm

Wyprowadziwszy dziewczynę z lazaretu, ściskał jej nadgarstek zdecydowanym chwytem. Nie bolesnym, lecz z całą pewnością pokazującym, że nie wypuści jej tak po prostu. Dlaczego to robił? Dlaczego po prostu nie pozwoli jej odejść i grać tą jej ukochaną rolę zimnej suki? Sam tego do końca nie wiedział. Nie zastanawiał się, nie analizował. Po prostu działał, intuicyjnie, spontanicznie. Być może zależało mu na ich znajomości dużo bardziej niż się do tego otwarcie przyznawał. Nie chciał by wszystko zostało zrujnowane z tak błahego, z jego perspektywy, powodu jak zauroczenie.
Kierując się w stronę bawialni nie kontynuował urwanej w skrzydle szpitalnym rozmowy. Podarował jej nieco czasu na przyswojenie tego co powiedział i na to by oswoiła się z myślą o tym, że w chwili obecnej była niejako jego więźniem. Daleko było jej do tych zalegających w głębokich lochach, jednak opuszczenie zamku Asmodeyów nie leżało teraz w jej gestii.
Byli w bawialni, piękne pomieszczenie, jednak ostatnio bardzo rzadko uczęszczane. Częściej bywały tu sprzątające pokojówki niż ktokolwiek z domowników. Gości również przybywało do Draculów niewielu. Wina polityki, reputacji czy też kompletnego ignorowania przez głowę rodu tutejszych wampirzych przepychanek. Dla Samaela było to nieistotne, ważne, że mogli tutaj w spokoju i wygodnie usiąść i kontynuować to co rozpoczęli.
- Usiądź. - Nakazał jej dość sucho i szorstko. - Proszę... - Dodał po chwili łagodząc nieco ton swojego głosu. Wziął głęboki wdech i o ile usadziła swoje cztery litery na wskazanej kanapie, klapnął tuż obok niej. Blisko. Wyglądał jakby chwilę walczył sam ze sobą po czym skrzywił się paskudnie. Podjął jakąś ciężką decyzję... Co to mogło oznaczać?
Szybkim ruchem pazura przeorał sobie nadgarstek powodując krwawienie ze swych żył. Metaliczny i słodkawy zapach krwi rozniósł się po pomieszczeniu a on podstawił ranę pod usta Cynthii.
- Pokażę Ci... - Jego oczy były pełne rezygnacji i ukrytego gdzieś bardzo głęboko smutku czy raczej żalu. Nikt nigdy nie widział tego co on, nie przeżył tego wszystkiego. A dziewczyna dzięki prostemu skosztowaniu jego krwi nie tylko ujrzy przez chwilę świat jego oczami. Ona POCZUJE to co czuł on kiedy jego świat runął w otchłań szaleństwa, żądzy krwi i całkowitego bestialstwa. Czy była na to gotowa? Czy w ogóle spodziewała się tego jaki sztorm przyszło jej właśnie przyjąć?

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Pon Lip 24, 2017 10:30 pm

Nie komentowała jego słów w szpitalnym pomieszczeniu. Nie myślała też o nich. Jednym uchem weszły, drugim wyszły. Przynajmniej miała nadzieję, że tak będzie. Cała droga do jakiegoś innego pokoju również toczyła się bez rozmów. Szykowała się jakaś okropna burza i Cynthia zaczęła się nieco niepokoić. Nie wiedziała już co ma o tym wszystkim myśleć. Nie wiedziała już co czuje. Zależało jej na tym facecie, ale na tyle, by kłócić się już dobre dwie godziny i tak zaprzątać sobie nim głowę? Oboje byli już tym zmęczeni. Doskonale o tym wiedziała. Ten wolałby się już pierdolnąć na łóżko i spać niż martwić się i prowadzić Coco po pokojach zamku.
Kiedy weszła do pokoju zabaw, rozejrzała się wokół. Nikt go nie używał, wszystko było zbyt idealnie wysprzątane. Aż dziwne, że w takim zamku takowa bawialnia istnieje. Po co to komu. Przedszkole czy co? Najważniejsze, że było tu pusto. Żadnych osób postronnych, matki, ojca, pielegniarki, tfu. Nie wiedziała jeszcze co ma w planach czarnowłosy, aczkolwiek usiadła na kanapie. Patrzała raz na swoje buty, potem na dłonie, omijała go znów wzrokiem. Ciężko tak po prostu oddalić się od kogoś. Kiedy próbowała, ten ją skarcił. Kiedy próbowała się zbliżyć, w sumie dostała kulą w łeb. Czasami ten też powinien się zastanowić, czego właściwie by chciał. Chwilę ciszy, przerwał odór jego krwi. Spojrzała na jego rękę pytająco. Tym bardziej kiedy przybliżył jej ją do ust. Chwila zawahania, ale koniec końców skosztowała jego krwi, by potem delikatnie wessać się w jego ranę.
Wspomnienia uderzyły jak bicz po plecach. Każde jedno bolało Cynthię coraz bardziej. Pierwsze uderzenie, szczęsliwa miłość Samael'a i blondynki. Drugie, rozkwitająca miłość nastolatków, którzy nie widzieli świata poza swoimi głupimi żartami. Trzecie, kiedy zauważyła jak rodziny dogadują się co do ślubu. Czwarte, najmocniejsze uderzenie, przyjemna impreza drugiej połowy z własną ciotką. Piąte, dowiedzenie się prawdy przez czarnowłosego, jego rozpacz, żal i smutek przebiły biczem jej skórę na plecach, a kajdanki do których przykuta była Cynthia na jawie zabrzmiały. Łzy niebieskowłosej roztrzaskały się na kamiennej posadzce lochy sennego, ale to nie był koniec. Strażnik wspomnień wykonał szóste, kolejne mocne uderzenie. Decyzja ojca o zamknięcie Samael'a w lochu. Siódme, dziesięć lat. Kajdany otwarły się a nagie ciało Coco upadło na zimne kamienie. Później już tylko widziałamoment kiedy się poznali, uśmiechnęła się przez łzy i kończąc rytuał odczytywania wspomnień, ogromna postać, niczym zjawa wbiła świetlisty nóż w jej brzuch.
Cocoro otworzyła jak narwana oczy i odrzuciła jego rękę, kuląc swe kolana do twarzy, głośniej oddychając. Nigdy wcześniej nikomu nie czytała z krwii. Było to dla niej coś nowego. Każdy to przeżywał na swój sposób. Była po prostu przerażona niewiedzą. Szybko jednak otrząsnęła się ze snu i usiadła spowrotem normalnie. Dalej na niego nie patrzała. Nie wiedziała jak ma zareagować. - Mi kazałeś zabijać swoje zauroczenie, a sam nie potrafisz zapomnieć o Yvelin. - Powiedziała sucho i dość cicho, beznamiętnie, spoglądając przed siebie. - Zemsta to teraz całe Twoje życie, aż dziwne, że znalazło się w nim miejsce dla mnie. - Parsknęła. Nie wiedziała kim właściwie jest. Odskocznią od tortur w lochach? Widziała, zrozumiała. Ale nie potrafi zrozumieć jego postępowania.

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Wto Lip 25, 2017 4:12 pm

Spory wycinek z jego życia, najeżony mnóstwem skrajnych emocji i uczuć, przeleciał przez umysł Cynthii kiedy ta piła powoli krew z jego nadgarstka. Jako, że działo się to za jego przyzwoleniem widziała tylko te fragmenty mające związek ze sprawą. Nie było sensu ukazywania jej nic po za tym. Narobiłoby to tylko zbędnego chaosu.
Cierpliwie trzymał nadgarstek przy ustach dziewczyny czekając aż ta dobrnie do końca tej tragicznej historii. Gdy nadszedł odpowiedni moment zabrał go i samodzielnie zalizał ranę dla szybszego zagojenia się. Kilka minut i nie powinno być po nim nawet śladu. Dopiero wtedy zwrócił wzrok na wampirzycę. Przez dłuższą chwilę wyglądała na wstrząśniętą i jakoś szczególnie go to nie dziwiło. Sam miałby zapewne problem z uwierzeniem w tego typu rzeczy. Były szokujące, bulwersujące i niemal nie do uwierzenia. A jednak wydarzyły się naprawdę.
- Naprawdę po tym wszystkim co zobaczyłaś chcesz porównywać obie sytuacje? - Jego brwi niosły się wyrażając niekryte zdziwienie. Nie wiedział jak ma w zasadzie zareagować. Co miał piernik do wiatraka? Chciał by poznała powody dlaczego zamknął się na miłość, nie chciał jej i zwalczał jak tylko mógł. - Czujesz się skrzywdzona? Pomyśl raczej o tym, że między innymi dzięki Tobie całkowicie nie zatraciłem się w zemście, o której mówisz. - Odparł i odetchnął głęboko, opadając swobodnie na oparcie kanapy. Poczuł się zmęczony. Polowanie, walka, lazaret. Cała ta wymiana zdań na temat miłości i tego czym tak naprawdę była ich znajomość. Dużo jak na jedną noc.
- Zdaje się, że liczyłaś na coś więcej niż przyjaźń. Powiedz, to tylko przemyślenia dnia dzisiejszego czy było tak od dłuższego czasu? A może całkowicie źle zrozumiałem co masz na myśli. - Ostatnie zdanie mruknął z rezygnacją. Nie raz i nie dwa razy zdarzyło się, że źle pojął lub zinterpretował jej słowa. Jej czasem też się zdarzało. Zwykle wynikały z tego drobne nieporozumienia, teraz dużo grubsza afera.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Sro Lip 26, 2017 12:20 pm

Jego zdziwienie było conajmniej nieuzasadnione. To normalne że porównała sobie obie rzeczy. Cynthia na tyle długo żyje, że już niejedną rzecz widziała. Fakt, Yvelin zrobiła okropne świństwo Samaelowi, ale po chuj przejmować się czymś takim. Zabolało, to mogłaby zrozumieć. Ale żyje się dalej, nie? Przed młodym wampirem jeszcze setki lat życia, może nawet dłuższego od niej, był rozważniejszy i silniejszy. Na jego słowa machnęła tylko ręką, chciałaby by ten temat się już skończył. Całe to nieporozumienie zaczęło już ją powoli wkurwiać.
- Nie czuję się skrzywdzona. - Zaczęła, odpowiadając mu. Spojrzała na niego, pierwszy raz od dłuższych chwil. Jej twarz nie była juz zmarszczona. Była rozpromieniona i dziwnie szczęśliwa. - Czuję się doceniona. Mimo tego, że Twoje serce pogrążone jest w zemście dalej znalazło się dla mnie tam miejsce. - Stuknęła palcem w jego klatkę piersiową, dokładnie w miejscu gdzie biło jego zamurowane serce. Uśmiechnęła się do niego raz jeszcze i wstała z kanapy.
Słuchała jego słów, szukając po kieszeniach fajek i zapalniczki. Koniec końców zamiast mu odpowiedzieć, podeszła do najbliższego okna i otworzyła je, by nie zasyfić pokoju popiołem. Odpaliła fajkę i zaciągnęła się przyjemnym dymem. W sali szpitalnej nie wypadało, a z tego całego stresu miała już dłuższą ochotę na odrobinę dymu. Wypuszczając szary dymek z ust, zaczęła mówić, stojąc tyłem do niego. - Ani razu, w ciągu całej naszej rozmowy, nie powiedziałam "ja". - Dopiero teraz się do niego obróciła. - Cały czas mówiłam ogólnikowo, martwię się o Ciebie, ale nie zakochałabym się w Tobie. - Uśmiechnęła się do niego, po raz kolejny biorąc duzego bucha. - Wspominałam, że trzymam hamulce, prawda? Prawda. Wspomniałam także, że gdybym je popuściła to popadłabym w miłość i może wtedy już źle to zinterpretowałeś. - W połowie fajki zgniotła ją o parapet na zewnątrz i wyrzuciła go. Spowrotem podeszła do Czarnowłosego i stanęła przed nim. Pochyliła się nad nim i dała mu szybkiego buziaka w usta, by jeszcze raz poczuć ich gorzki smak. - Kocham Cię, ale musiałoby mnie ładnie pokręcić, żeby z Tobą być. - Zachichotała, znów uderzyła tyłkiem na kanapę i rozczochrała jego włosy. Położyła głowę na jego ramieniu i zamknęła oczy. Również była zmęczona tymi kilkoma godzinami, ale miała nadzieję, że już nie było żadnych niedomówień.

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Sro Lip 26, 2017 4:35 pm

Nie było z nim chyba jeszcze tak źle jak do tej pory można by przypuszczać. Skoro otworzył się na tyle by porozmawiać na tak złożone tematy jak uczucia a w dodatku niejako opowiedział Coco swoje przeżycia, to znaczyło, że jeszcze jakieś serce posiadał. Czarne, zimne i twarde jak kamień, ale jednak ma. Po za tym, przejął się tym czy dziewczyna poczuła się skrzywdzona jego postawą czy też nie. Liczył na odpowiedź przeczącą lub potwierdzającą. Otrzymał za to coś co sprawiło, że na jego wredną gębę mimowolnie zawitał lekki uśmiech.
- Cieszę się. Nawet nie wiesz jak teraz doceniam Twoje słowa. - Przecież jeśli przestali by się spotykać i ze sobą rozmawiać to zostałby sam jak palec. Co z tego, że miewał dziewczyny na noc lub kilka. Kochanki nie były przyjaciółkami. Relacje bardziej przypominały interes. Podarunek czy upominek w zamian za seks. Lub transakcja obustronna czyli bzykanie panny, która sama ma na to wielką ochotę. Gdzie tu jakiekolwiek emocje prócz pożądania? Dlaczego więc zaproponował wspólna noc Cynthii? Ponieważ dla niego seks był rzeczą kompletnie nie zobowiązującą. Mógłby się z nią przespać a na drugi dzień traktował by ją tak samo jak przed pójściem do łóżka. Miała jednak inne zasady i potrzeby, która musiał uszanować.
Kolejne pytanie zostało zadane z bardzo ważnego, z perspektywy Samaela, powodu. Nienawidził kłamstwa prawie w takim samym stopniu jak dwóch kobiet przez, których został całkowicie zniszczony. Jeżeli okazałoby się, że przyjaźń jaką darzyła go Cynthia od dawna nosiła znamiona miłości czy tez zauroczenia uznałby to pewnie za nieszczerość i wściekłby się po raz kolejny już dzisiejszej nocy. Patrzył tylko jak wyciąga papierosa i idzie zapalić go do okna. Dałby sobie rękę uciąć, że w całym pomieszczeniu było kilka popielniczek, chyba, że akurat pokojówki zabrały szkło do mycia. Tak czy inaczej mogła czuć jego spojrzenie na plecach, choć co jakiś czas wzrok uciekał mu nieco niżej, ale o tym już nie musiała wiedzieć.
Odpowiedź jakiej mu udzieliła zdawała się sugerować, że po prostu źle zinterpretował to co powiedziała. Faktycznie kiedy zaczął sobie przypominać jej słowa nigdy nie powiedziała wprost, że jest zakochana, chce miłości czy związku. Jednak jej wybuchowa reakcja w postaci smutki i płaczu mówiła co innego. Skoro jednak przekonywała go do swojej wersji, po prostu ją zaakceptował nie chcąc przedłużać tej męczącej rozmowy.
- Jesteś naprawdę jebniętą suką, Coco. - Skomentował unosząc kąciki ust ku górze i odsłaniając na moment długie kły. Cała ta drama wydawała się teraz dość odległa od chwili obecnej. I bardzo dobrze bo oboje mieli jej już po uszy.
Korzystając z chwili, krótkiego buziaka przedłużył o sekundę czy dwie i oparł się wygodnie na kanapie, rozsiadając się jak panisko. Skoro wszystko było jasne, nie było czym się aferować.
Zaraz, co?! Kocha go? Czyli i tym razem coś mu sie pojebało... Na szczęście szybko skojarzył co się właśnie stało. Cynthia była zakochana, czy też jak kto woli, kochała go, jednak nie chciała związku. Teraz chyba dobrze pojął. Taką miał przynajmniej nadzieję.
Tak czy inaczej obrócił się miejscu tak, by dziewczynie było wygodniej się ułożyć. Objął ją i nachylił w jej stronę.
- I taki układ mi pasuje. - Powiedział niemal wprost do jej ucha. Na dokładkę dmuchnął w nie by ją nieco podrażnić i dalej wyszczerzony wyprostował się. Ona już paliła, teraz kolej na niego. Wolną ręką sięgnął po paczkę, niezgrabnie, bo nie dość, że jedna to jeszcze ta boląca, wyjął jednego fajka i wsadził do ust. Z czystego lenistwa posłużył się mocą by go odpalić. - Coco... - Zagadnął zaraz po tym jak wypuścił z płuc siwą chmurę. Miał w tej chwili ten charakterystyczny ton, taki jak w momentach gdy chciał się nieco z przyjaciółką podrażnić. Robił to przecież dość często. - Ale dasz czasem złapać się za dupę co? - Patrzył na nią z góry czekając tylko aż otworzy swoje oczy i zrobi jakiś wkurwiony grymas albo coś w tym guście.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Sro Lip 26, 2017 5:48 pm

Cieszyłą się, że rozwiała całkowicie jego wątpliwości. Bądź co bądź, może nie byli wielce rodzeństwem, ale oboje nie byli otaczani mnóstwem znajomych. Można by powiedzieć, że mieli tylko siebie. Mieli jednak dwa różne światy. Dwie różne interpretacje łóżkowe. Cynthia nie uprawiała dużo miłości. Może właśnie dlatego nie potrafiła tego robić z pierwszym lepszym. Nawet jeśli Samael dla niej nie jest pierwszym lepszym chłopakiem z ulicy. Bądź co bądź nie kochali się, nie taką miłością której kwiatem mógłby być seks. Dla niego to tylko kilka godzin rozkoszy, ale musiała to zaakceptować. Taki już jest. Tak samo jak ona jest jaka jest. I dlatego cała ta relacja była dla niej wyjątkowa. Byli różni, aczkolwiek dalej byli w silnej relacji. Kłocili się, bili, czy naklinali na siebie Bogów. Po chuj to niszczyć głupią miłością, której on nie rozumie? A może ona jest zbyt smarkata na to. Mniejsza.
Dziewczyna kochała go pod tym względem, że nigdy się z nim nie nudziła. To nie była miłość typu - zacznijmy spotykać się, randki i kochane pocałunki. Zawsze mogła na niego liczyć, mimo iż był mega wkurwiający i prostacki. Zapewne on ma tak samo a nazywa to zupełnie inaczej. Każde myślenie jest inne i to normalne, że to powoduje pewnego rodzaju sprzeczki. Które są również wytłumaczeniem dla wielu różnych pytań. Każdy kij ma dwa końce, prawda?
Nawet jeśli byłby popielniczki, nie zwróciłaby na nie uwagi. Ta to zawsze pali za oknem, czy na zewnątrz. Wiesz ile ściany i firanki tego przyjmują?! Jakie są potem szare?! No tak. Facet. Który w życiu pralki na oczy nie widział. Pfi. - Jebniętą suką? - Spytała, unosząc brew do góry. - No z tą suką się zgodzę, ale nie jebniętą. - Pokazała mu środkowy palec i zachichotała, zamykając okno i poprawiając dekoracje. Na ich twarzach w końcu zaczęły pojawiać się cudowne wampirze uśmiechy. Cudowne tyczą się tylko Cynthii. Ten to ma morde krzywą jak koń z targu. Aż zaśmiała się głośniej na własne głupie i nieśmieszne żarty.
Uśmiechnęła się w krótkim pocałunku, jak ten ją chwileczkę przedłużył. Mogłaby jeszcze zrobić takich z dziesięć. Aczkolwiek im trudniej coś zdobyć, tym lepszy jest tego smak po zdobyciu, nie? Dlatego koniec końców wydała się z siebie tylko niezadowolony pomruk, robiąc śmieszną minkę, kiedy już się na niego obraziła. Ba! Nawet zupełnie-przez-przypadek skrzyżowała ręce POD piersiami, by celowo uwydatnić je siedzącemu nad nią czarnowłosemu.
- Podpiszemy umowę? Jak taką wiesz.. W ileśtamtwarzygreja. Ja wykreśle tylko butplugi i będziemy w domciu, co? - Zaśmiała się, oczywiście. TO BYŁ ŻART. Miała nadzieję, że wyczuł to ironię, bo będzie przypał. Oczywiście, po jej plecach i ramionach przeszedł ją niewielki dreszczyk od dmuchnięcia. Oby nie zobaczył.
Na jego zawołanie otworzyła oczka i wysunęła łeb do góry by chociaż jakoś na niego spojrzeć. Jak usłyszała tą najgłupszą prośbę na świecie, uśmiechnęła się parskając, wracając głową spowrotem w dół. Ni z gruchy, ni z pietruchy, łapnęła go łapą za penisa i tak sobie ta ręka tam poleży. - Z mocnym klapsem, owszem. - Ironii nie było końca, ale kto wie, czy to nie była propozycja.

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Sro Lip 26, 2017 7:29 pm

Chwała bogom wszelakim za pomyślny finał tej dramy! Oboje mieli dość przekrzykiwania się i robienia sobie aluzji, wyrzutów, oskarżeń nazywania się głupkami i innych tych wszystkich przyjemnych rzeczy. To wszystko robili na co dzień jednak bez jakiejś paskudnej miłości w tle. Na co ona komu? Bez niej było lepiej bo nikt nie próbował drugiego zapiąć na smyczy. Tak jak mówił jej wcześniej, według niego to tylko złota klatka ograniczająca wolność a na dodatek będąca tylko miejscem oczekiwania na bolesny cios. To się nie mogło kończyć dobrze.
Młody Asmodey w żadnym wypadku nie traktował Cynthii jak siostry. W zasadzie trudno było mu sklasyfikować kim w zasadzie dla niego była. Z jednej strony dość perfidnie cieszył oczy dzięki jej towarzystwu bo nigdy nie ukrywał, że wizualnie spełniała jego wszelkie standardy. Nic nie poradzi, że lubił przebywać wśród ładnych kobiet, czy to źle? Po za tym, podobnie jak ona, nie nudził się. Ciągle się coś działo. Nawet banalne na pozór spotkania nieprowadzące zupełnie do niczego prócz rozmowy o pierdołach najeżone były żartami, przytykami i przekomarzaniem się. Po prostu nigdy się ze sobą nie nudzili choćby mieli siedzieć na ławce w parku, popijać piwo i palić szlugi. Czy to przyjaźń? Możliwe. Nigdy w życiu nie miał przyjaciela, skąd miał wiedzieć jak to wygląda? Po za tym z tego co słyszał przyjaźń damsko-męska jest niemożliwa. Uj z tym, kogo to obchodzi. Ważne, że oboje byli zadowoleni.
- Zakaz zbliżania się do dupeczki, dość proste, zapamiętam. Ale w takim razie musiałbym dorzucić do umowy coś od siebie. Wiesz, to będzie trochę ograniczać moje pole do manewru. - Wiedział, że to żart choć wyczuwał, że ukrywa się za nim niewielkie ziarnko prawdy. Bo czyż przed chwilą nie zawierali już umowy? Nie zmieniają nic w swojej relacji, nikt się nie zakochuje i nie próbuje forsować związku. Spokojnie można by dorzucić akapit o seksie. Analogia była aż nader oczywista. Oj ta mała, wredna Coco, tylko kusiła i prowokowała a jak miało przyjść co do czego to dawała mu tylko po łapach. Kiedyś się wkurwi i jej nie odpuści...
Zauważył dreszcz przechodzący przez ciało wampirzycy, chociaż wzrok utkwiony miał w jednym punkcie a w zasadzie dwóch, podkreślonych sprytnym ułożeniem rąk. Czy się z tym krył? Jakoś nie bardzo, po prostu się gapił. Po pierwsze zawsze był bezpośredni i nie znał pojęcia wstydu, a po drugie nie wierzył w przypadki. Po cóż innego miałaby podkreślać cycki niż po to żeby zwrócić na nie uwagę faceta? Po prostu łączył przyjemne z pożytecznym. Cieszył oko i dawał dziewoi satysfakcję, że udało jej się osiągnąć zamierzony efekt. Pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno temu była płaska jak deska do prasowania!
- Ty zasługujesz na naprawdę mocne klapsy. - Mruknął szczerząc kły jak drapieżny kocur. Zębiska miał naprawdę duże i ostre. Gdyby zacisnął je z całą swoją siłą z pewnością mógłby pozbawić ofiarę głowy czy kończyny.
- Chcesz tą rączką obudzić smoka? - Pochylił się nad nią ponownie. Czy było to spowodowane jej słowami czy też niespodziewanym ulokowaniem dłoni na jego kroczu, najbliższe łapsko wsunął pod czarną bluzeczkę dziewczyny aby złapać ją za prawego cyca.
- Jak sie zbudzi to nie zaśnie dopóki nie otrzyma ofiary. - Uśmiechnął się szerzej i nieco zacisnął palce. Obecna pozycja nie dawała mu wielkiego pola do manewru. Jedyne co mógł zrobić do złapać Coco za piersi lub podobnie jak ona, sięgnąć między nogi jednak to wymagałoby niezłego rozciągnięcia się, w dodatku groziłoby poparzeniem jej żarem z peta trzymanego w jego lewej dłoni. Dlatego też wziął ostatniego bucha i zagasił go w popielniczce.
Po raz kolejny wykorzystując przewagę siły jaką miał nad Cynthią, ujął ją pod pachami i przekręcił jak laleczkę tak by usiadła mu na kolanach okrakiem, dzięki czemu nie dość, że miał dostęp gdzie chciał to jeszcze mógł uszczypnąć ją zębami tu ówdzie. O ile mu szybko nie spierdoli albo wyraźnie nie da znaku, że dosyć już tej zabawy ugryzie ją lekko w dolną wargę.
- Znowu mi uciekniesz? - Niski ton jego głosu zawibrował tuż przy jej uchu. Mogła odnieść wrażenie, że nie bardzo rusza go to co robią i w ogóle cała ta sytuacja. Wiedział jednak, co lubiła słyszeć. Pazurzaste dłonie smyrały dziewczynę po nogach, sunąc po nagiej, delikatnej skórze odsłoniętych ud.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Sro Lip 26, 2017 10:07 pm

Uniosła lekko brew do góry. Dołożyć coś od siebie? - Matko, już się boje co by to miało być! - Dodała, udając zaskoczoną starą babę, która dowiedziała się że jej córeczka jest w ciąży. Między nimi nie było żadnej dziwacznej umowy. Cynthia sobie dopowiadała. Ale bała się co by mógł jej zaproponować. Tortury mogłyby być kłopotliwe. Póki co, zapowiadało się na miłą noc. O ile ta znowu nie dostanie ataku paniki. A ta już nadchodziła. Bo co się stanie jak coś zrobi źle. Zacznie się śmiać czy napierdalać z niej? Bała się tego, a wiedziała, że ten jest.. Doświadczony w swym ulubionym fachu. Zaczęła się stresować? Może..
Czuła jego wzrok na swoich piersiach. Była dumna ze swoich walorów, które jej nadano. Płaska deska? To dawno za nami. Aż dziwne, że ten nie czuje się niczym pedofil, przecież zmiana była tak świeża.. Dzielny z niego chłopak! Szczególnie kiedy znosi jej zaczepki, kuszenia i dziwne pocałunki, które NIBY dla niej nic nie znaczą, a dają tylko piękne rozpoczęcie miłych kolejnych godzin. Ruch poskutkował, mogli przejść dalej. Nie ukrwała tego, że jej ciało od lekkiej adrenaliny połączonej ze wstydem zaczęło dygotać, wiercić się i być coraz bardziej rozpalone. Punkt dla niego, może mu nawet tym razem nie ucieknie, a myśli o tym, że nie jest jedyne póki co odłożyła na inny plan. Chciała się czuć wyjątkowo i tak czuć się będzie, nie odpuści!
Na jego słowa o klapsie zareagowała jak ucieszony dzieciak na widok lizaka w rękach rodziców. Jego spokój i obniżony ton głosu zaczął dobitnie wbijać się w uszy Cynthii. Wiedział gdzie uderzyć. Przeszedł ją kolejny dreszcz, a ciało praktycznie podskoczyło, kiedy poczuła, że ten wtargnął się pod materiał czarnej, skąpej bluzki. Dokładnie wsłuchała się w jego słowa i zagryzła wargę. Na jej buźce pojawił się pełen zadowolenia uśmieszek, połączony z domieszką pewności siebie.
Zachichotała kiedy ten ją podniósł i wygodnie usadowił na kolanach, tak samo jak ta się pchała w sali szpitalnej. Spojrzała mu prosto w oczy i zawiesiła mu ręce przez szyję. Nachyliła się nad nim, by ustami dotrzeć do jego ucha. - Niby dwa gady, ale nie wiem czy żmija podoła takiemu smokowi. - Leniwie wypowiedziała mu kilka słow do ucha, przeciągając niektóre słowa. Nie żałowała przy tym gorących oddechów, które wodziły po delikatnej skórze ucha Czarnowłosego. Po fakcie wyprostowała się, uwydatniając tyłek. Wtedy poczuła jego zęby na swojej wardze. Na kolejne jego słowa zareagowała cichym i krótkim chichotem. Dłonie ułożyła na jego policzkach, chcąc by na nią popatrzał. Przybliżyła się znacznie. Milimetry dzieliły ich usta. Patrząc na niego przymkniętymi oczami zdążyła tylko powiedzieć krótkie ciche, - Nie. - By w dosłownie pół sekundy później złączyć ich usta, w tym razem długim i namiętnym pocałunku, wiedz jedno. Szybko nie odpuści.

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Czw Lip 27, 2017 3:58 pm

Cynthia dumna ze swoich atutów lubiła je podkreślać i eksponować za co Samael był jej szczerze wdzięczny. Podczas każdego spotkania było na czym zawiesić oko. Gdyby przeszkadzał jej wzrok mężczyzny co jakiś czas błądzący po jej sylwetce i walorach to nie ubierałaby się tak wyzywająco. Z resztą nigdy nie zwróciła mu na to uwagi. Nie wiadomo z resztą czy odniosło by to jakikolwiek efekt. Tak czy inaczej w obecnym momencie uwidaczniał się paradoks Coco, która najpierw zachowywała się jak perfidna kusicielka a następnie reagowała odwrotnie do tego co wydawała się sugerować. Tym razem jednak nie dała mu po łapach ani nie uciekła. Wyglądało na to, że słowa a także całkiem odważne gesty faceta, przypadły jej do gustu. Jednocześnie wydawała się być lekko spłoszona, może zawstydzona. Dziewica? Co prawda nigdy nie rozmawiali na ten temat jednak nie przypuszczał by mogła pochwalić się błonką. Może po prostu nie robiła tego często, nie miała dużego doświadczenia? Albo to on ją tak onieśmielał? Mogło być różnie. Jeżeli tak właśnie jest, postanowił rozegrać wszystko w wyjątkowy sposób, tak by cholernie trudno było przebić noc spędzoną ze smokiem.
- Jeśli podąży za smokiem wszystko pójdzie idealnie. Jest mistrzem tego tańca i z przyjemnością ją poprowadzi. - Odpowiedział jej wprost do ucha, chwytając jego płatek między ostre zęby. Niewinna szpileczka bólu zawsze dodawała nieco pikanterii. Czuł ciepły oddech na swojej chłodnej skórze oraz rozkoszny zapach jej ciała i włosów. Zaciągnął się nią kilka razy zupełnie jakby był w perfumerii i chciał wybrać jakiś flakonik.
A więc mu tym razem nie ucieknie? Miło z jej strony! Patrzył prosto w niebieskie oczy gdy położyła swoje małe dłonie na jego policzkach. Uśmiechnął się lekko i kiedy ich usta się złączyły odwzajemnił pocałunek niejako przejmując na chwilę inicjatywę. Nadał mu więcej głębi i trochę agresywnych pieszczot w postaci podgryzania kuszących ust dziewczyny kłami. Nie robił jej jednak krzywdy, pomimo swojej wrodzonej brutalności i okrucieństwa do perfekcji opanował balans na subtelnej granicy przyjemnego bólu i tego powodującego dyskomfort.
Ciemne paznokcie wampira sunęły leniwie po wyprostowanych plecach Cynthii, w końcu jednak zahaczyły o materiał bluzki, której postanowił się oczywiście pozbyć. O ile pomogła mu unosząc ręce do góry poszło całkiem szybko i już po chwili ubranie leżało na fotelu nieopodal. To samo z resztą stało się z jego koszulką, przez co odsłonił swój wytatuowany do granic możliwości tors i ramiona.
- Dużo lepiej. A teraz upewnijmy sie, że nikt nie będzie nam przeszkadzał. - Co prawda mogli sie przenieść do jego komnaty, ale po co? Tutaj było wszystko czego teoretycznie potrzebowali po za tym takie chodzenie z sali do sali i z piętra na piętro tylko wytrącały z nastroju. Spojrzał wymownie na zamek w drzwiach i dzięki mocy ścisnął go w odpowiedni sposób dzięki czemu ten samoistnie się przekręcił. Byli już całkowicie bezpieczni. Żaden domownik czy sługa nie wejdzie do komnaty, która jest zamknięta, wiedząc, że przebywający wewnątrz nie życzą sobie zakłócania spokoju. - Dziś bądź moją. - Ponure ślepia powróciły na piękne oblicze wampirzycy po czym wampir zbliżył się aby pocałować ją raz jeszcze. Tym razem powoli aczkolwiek zdecydowanie napierając naprzód chcąc aby w końcu położyła się na plecach. Nie był to co prawda test zaufania jednak mimo wszystko pilnował by to położenie się, nie było zbyt gwałtowne, trzymając swe silne ręce na jej plecach.
Jeżeli Coco opadnie już na kanapę, Asmodey przerwie pocałunek i uśmiechnie się w ten swój charakterystyczny sposób kiedy po pokoju rozejdzie się dźwięk rozpinanych spodenek panny Patel.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Czw Lip 27, 2017 4:54 pm

Wzięła nieco głębszy oddech jak złapał jej ucho w swoje zęby. Doskonale znał granicę bólu, chociaż każda dziewczyna miała inną. Czuła się jak skuta w jego ramionach, niczym laleczka, kiedy wdychał przeróżne zapachy z jej skóry i włosów, które po całym dniu nie musiały być wcale takie przyjemne. Do jej nosa również uderzał jego mocny, męski zapach, które wcale nie pomagał jej się opanować. Ale nie miała tyle śmiałości, by zaciągać się jak on, chociaż mogłaby go czuć dniami i nocami.
Uciekać? A kto by chciał w tym momencie uciekać? Ty się lepiej pośpiesz, żeby jej palma nie odbiła. Póki co, szło dobrze, a Cynthia jeszcze nie pisnęła, ani nie jęknęła! Co było nie lada wyczynem, gdyż sterował jej ciałem jak chciał, mimo iż nigdy nic większego ich nie łączyło. Aczkolwiek nie teraz o tym myślała. Musiała nadążyć, tym bardziej kiedy on przejął inicjatywę w pocałunku, nie chciała być w tyle. A to dopiero początek, a on już przodował.
Jej ciało przyjemnie wiło się po jego kolanach. Mocniejsze oddechy, taniec języków i szczupłe palce wplatane we włosy, to wszystko działo się samo, Cynthia działała spontanicznie i jakoś to wychodziło.
W całym tym pocałunku, uśmiechnęła się, kiedy jego palce wodziły po jej plecach, by zdjąć czarny, przeszkadzający mu materiał bluzki. Odsunęła się z niezadowoleniem na chwilę by unieść do góry ręce. Spojrzała na swój stanik. - Na codzień nie noszę swojej supermegaseksownej bielizny, przysięgam. - Powiedziała do niego, próbując obrócić zwykły czarny stanik w jakiś żart. Tak naprawdę takowej wcale nie miała. Faceci zawsze mieli łatwiej, nie muszą nosić tego ustorjstwa. Kiedy ten zaś ściągnął koszulkę, chwilę wpatrywała się w wytatuowany tors, którego właściwie wcześniej nie widziała. Sunęła palcami, od włosów, po szyję, by skończyć drapać długimi pazurkami na jego brzuchu.
Usłyszała jak drzwi zatrzaskują się. Pomachała na boki głową. Przydatna moc. Ciekawe, czym jeszcze ją dzisiaj zaskoczy. Przynajmniej nie robili tego w łóżu, gdzie bywała już pewnie niezła ilość kobiet. Uśmiechnęła się do niego, po jego prośbie. - Zastanowię się. - Odpowiedziała mu i po raz kolejny ich usta złączyły się w słodkim pocałunku. Czując, że ten na nią napiera, zaczęła powoli opadać na plecy, do momentu, aż całkowicie się na nich nie położy. Spojrzała na niego z wymowną miną jak odsunął się od niej. Coś się szykowało, bo ten uśmiech nie należał do przyjaznych. Patrząc w jego ciemne ślepia, usłyszała w tle jak jej spodenki zaczynają się rozpinać. Parsknęła, unosząc jeden kącik ust do góry. Sama w między czasie, stopami zdjęła swoje czarne trampki, które zawaliły się gdzieś po podłodze. Sama zaś rozpięła jego guzik i zamek, by wjechać palcami nie dalej niż pod gumkę ściskającą bokserki, by pociągnąć jego pas do siebie, bliżej swojego krocza. - Chyba się zastanowiłam. - Dodała cicho i zaplątała nogi wokół jego bioder. Sam swój stanik szybko zdjęła i ze "wstydu" przytuliła go również ramionami za kark, by unieść się z kanapy i przykleić się do jego już w pół nagiego ciała i poczuć conieco na brzuchu~

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Czw Lip 27, 2017 5:36 pm

Seksowna bielizna była tylko dodatkiem do całości. Czymś zaplanowanym i wykorzystanym w odpowiedni sposób. Przecież żadna kobieta nie chodziła na co dzień z czymś takim pod ubraniem bo ani nie byłoby to wygodne ani potrzebne. Dlatego nie przeszkadzało mu to, że Cynthia nie była odstawiona na gwiazdę porno, wszak obecna sytuacja wynikła całkowicie spontanicznie. A w dodatku nikt takiego obrotu spraw się nie spodziewał, bo jeszcze kilkanaście minut wcześniej odstawiali jakieś dziwne dramy.
- Zastanowiłaś się? Więc jaka jest odpowiedź? - Bez oporów pozwolił jej rozpiąć swoje spodnie i przyciągnąć się bliżej. Oplotła go swoimi zgrabnymi nogami. Śnieżnobiałe kły błysnęły w drapieżnym uśmiechu. A więc jednak, coraz bardziej się otwierała i odrzucała kolejne krępujące ją łańcuchy. - Coraz śmielej sobie poczynasz. Dobrze. - Mruknął i objął ją gdy przywarła doń całym ciałem. Z pewnością mogła poczuć na podbrzuszu duży, podłużny kształt wyraźnie rysujący się pod materiałem jego bokserek. Ugryzł ją w ramię i opuścił na powrót na kanapę. Jeszcze nie skończył jej kosztować.
- Lubię się delektować przed przystąpieniem do prawdziwego posiłku. -

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Czw Lip 27, 2017 8:37 pm

- Powiem Ci jutro. - Zachichotała i spięła mięśnie będąc pod nim a jednak nie na materiale kanapy. Nie było to łatwe, ale satysfakcjonujące. Na podbrzuszu czuła charakterystyczny kształt, który lekko wbijał się w jej pępek. Z minuty na minuty łańcuchy opadały, kłódki łamały a jej oczy popadały w szał namiętności. Niby jeszcze nic nie zaczeli, a miała wrażenie, że jej ciało się zaraz stopi. Znów poczuła kły na swoim ramieniu. Gryzienie to było zdecydowanie coś, co należało do jego hobby. Przynajmniej tak jej się zdawało. Kolejny chichot wypadł z jej ust, kiedy została wręcz zrzucona na kanapę.
Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Czw Lip 27, 2017 10:31 pm

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Pią Lip 28, 2017 11:52 am

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Pią Lip 28, 2017 4:33 pm

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Pią Lip 28, 2017 10:59 pm

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Sob Lip 29, 2017 12:03 pm

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Pon Lip 31, 2017 2:10 pm

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Pon Lip 31, 2017 4:59 pm

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Pon Lip 31, 2017 5:20 pm

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Pon Lip 31, 2017 6:49 pm

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 813


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Sro Sie 02, 2017 5:43 pm

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Bawialnia [PARTER]   Sro Sie 02, 2017 8:18 pm

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
 
Bawialnia [PARTER]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Łazienka I - parter
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Parter - Wypadki Przedmiotowe
» Jadalnia [Parter]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy :: ZAMCZYSKO ASMODEY-
Skocz do: